perla
06.12.08, 10:44
zabroniony jest.
Jakie to urocze, i jakie bliźniacze właśnie.
+++++++++++++++++++++++++++
Izraelscy miłośnicy twórczości Ryszarda Wagnera nadal by jej
posłuchać "na żywo" będą musieli wyjeżdżać z kraju. Nowy dyrektor
narodowej opery zapowiedział, że nie zniesie trwającego od 60 lat
zakazu wykonywania utworów Niemca i izraelscy muzycy nie będą grać
wyklętego Wagnera w kraju.
- Nie sądzę, żeby było to wielka strata dla izraelskiej
publiczności - mówił dyrygent David Stern, dyrektor muzyczny
Izraelskiej Opery, dziennikowi "Haaretz". - Nadal wykonuję Wagnera w
wielu miejscach na świecie, ale tutaj jest wiele innych rzeczy
wartych wykonywania - dodał.
Tym samym opery Wagnera nadal nie mają szans na zachwycenie
Izraelczyków, którzy są gotowi podróżować po świecie, by obejrzeć
np. "Pierścień Nibelungów".
Zakaz wystawiania i grania Wagnera jest tak stary, jak Izrael. Żydzi
zarzucają bowiem kompozytorowi, że był ulubionym kompozytorem Adolfa
Hitlera, co jest zgodne z prawdą, chociaż oczywiście Wagner nie miał
na to większego wpływu - po prostu już nie żył.
Wagner nie, Orff tak
Wagnerowi zarzuca się też niemiecki nacjonalizm i antysemityzm, co
też jest w części zgodne z prawdą. Jak zauważają jednak nawet
izraelscy komentatorzy, anatema, którą obłożony jest Wagner jest
dosyć szczególna.
W Izraelu często jest grany bowiem np. Carl Orff, którego "Carmina
Burana" była wprost zamówiona przez nazistów. Granie Wagnera jest
jednak bezwarunkowo zabronione i tylko nielicznych, śmiałych
artystów stać na niesubordynację.