hasz0
06.02.09, 08:57
USA + PL Wybory 07: decydować ma Kryterium Miłości do USA dr Marek
Głogoczowski Po co w Polsce (oraz na Ukrainie) trzeba było
rozwiązywać Parlament?
Zacznijmy od Ukrainy. Już w kwietniu br. „pomarańczowy”, silnie
powiązany z oligarchią USA prezydent Juszczenko podpisał dekret
nakazujący rozwiązanie Wierchownej Rady Ukrainy i nowe wybory
wyznaczył na 24 maja br. Sprawa jednak się odwlekła, w Kijowie były
gigantyczne demonstracje, tym razem głównie „niebieskich” i
koniecznym się okazało „kupienie” zgody na wybory przywódców
grającej rolę „języczka u wagi” Partii Socjalistycznej. W końcu datę
przyspieszonych o dwa lata wyborów wyznaczono na 30 września. W
wyborach na Ukrainie wyraźnie chodzi o osłabienie – względnie o
kompletne odsunięcie od wpływu na państwo – komunistów oraz
socjalistów, tak aby ten kraj bez przeszkód mógł ogłosić swą radość
z powodu wstąpienia do NATO. Domagają się tego oczywiście Stany
Zjednoczone, bardzo wyraźnie dzisiaj budujące „Pakt przeciw Rosji”.
(Wyraźnie nie rozumiejące kierunku rozwoju historii, zorientowane na
jedność słowiańszczyzny siły we wschodniej i południowej Ukrainie,
domagają się zorganizowania referendum nie tylko w sprawie
przystąpienia do NATO, ale także w sprawie przywrócenia języka
rosyjskiego jako języka urzędowego, równouprawnionego z
obowiązującym obecnie „slangiem” hajdamaków znad Dniestru.) W ramach
realizacji tajnego Planu Zaduszania Rosji „metodą anakondy”
(charakterystyczną dla zachowań się USA od pierwszego dnia powstania
tego państwa-nowotworu), żydo-anglosascy specjaliści od organizacji
światowych kryzysów próbują nad Dnieprem odnowić, złagodzone już
dwukrotnie przez rządy „niebieskiego” premiera Janukowicza (2001 –
2004 i 2006 – 2007), trwające od rozpadu ZSRR skarlenie ekonomiczne
Ukrainy. Poprzez utrzymywanie stanu chronicznej zapaści
ekonomicznej, kraje UE (w tym i Polska) mają nadzieję zapewnić sobie
kolejną, wielomilionową „dostawę” zdrowej ukraińskiej siły roboczej,
zaś USA kolejną „dostawę” znanych ze swej bezwzględności żołnierzy
do walki z „podnoszącą głowę” post-radziecką Rosją. Jak to celnie
napisał niedawno profesor Uniwersytetu w Nowym Yorku Stephen F.
Cohen „nowy front zimnej wojny przebiega przez Ukrainę” (cytat za
szwajcarskim „Horizons et débat” z 26 lipca 2007). Także i polskie,
przyspieszone wybory do Sejmu, należy widzieć w perspektywie
zawziętej „kreciej wojny” (post)chrześcijańsko-żydowskiej „Osi
Atlantyckiej” z orwelowską Eurazją, której to „Eurazji” trzon
stanowi obecnie tak zwany „Szanghajski Sojusz Starych Imperiów”,
czyli (nowo)prawosławnego Bizancjum (Moskwy) oraz (nowo)
konfucjańskich Chin Ludowych. Dlaczego zatem, patrząc z powyżej
naszkicowanej, geopolitycznej perspektywy, niezbędnym stało się
przyspieszone o dwa lata rozwiązanie polskiego Sejmu V kadencji po
PRL-u? Jak to niektórzy jeszcze pamiętają, rozpoczęta 7 lipca br.
polska „wojna na górze” zaczęła się od nieudanej prowokacji, mającej
na celu „złapanie na gorącym uczynku brania łapówki” wice premiera
Andrzeja Leppera, przywódcy „poza-układowej” partii „Samoobrona”,
która przez ponad rok współtworzyła rząd niesławnej pamięci „IV RP”.
(Około dziesięciu lat temu, opublikowanie nagranego ukrytą kamerą
momentu wręczania łapówki szefowi tajnych służb przez prezydenta
Peru Fujimori, stał się pretekstem do usunięcia tego,
zbyt „japońskiego” prezydenta z zajmowanego przezeń stanowiska.)
Dlaczego Andrzej Lepper jest tak znienawidzony przez
amerykański „nadrząd” Polski i stojących murem za tym „nadrządem”
polskich intelektualistów-specjalistów od kontroli społecznych
nastrojów? Po raz pierwszy przywódcę „Samoobrony” usunięto z rządu
IV RP dokładnie rok temu, zaraz po powrocie premiera (lub
prezydenta) Kaczyńskiego z podróży do USA. Jak to niektórzy jeszcze
pamiętają, w trakcie tej wizyty premier (lub prezydent) IV RP
zgodził się na wysłanie znacznego kontyngentu wojsk polskich do
Afganistanu i tego, nie uzgodnionego z resztą rządu, posunięcia
wicepremier Lepper nie chciał zaakceptować. A zatem, w sposób
logiczny, na kilka następnych tygodni został on usunięty ze swego
stanowiska. Podobnie rzecz się miała i z prowokacją, pracowicie
przygotowywaną przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA), które
powstało dzięki poparciu sejmowego wniosku PIS-u przez pozostającą
podówczas z tym PIS-em w koalicji „Samoobronę”. Ta „sztandarowa” dla
CBA prowokacja miała pogrążyć Leppera ostatecznie, zarówno w oczach
jego partii jak i w umysłach szerszych warstw oglądaczy programów
TV. Jakiemu celowi ten nikczemny plan miał służyć? Otóż już w
czerwcu br. miał być wstępnie zatwierdzony przez rząd plan budowy w
Polsce „tylko amerykańskiej” Tarczy Antyrakietowej, złożonej z 10
podziemnych silosów kryjących gigantyczne pociski balistyczne i na
ten „plan zagospodarowania Polski” wicepremier Lepper nie chciał
wydać zgody, o czym mówił publicznie zaraz po swym odwołaniu z rządu
7 lipca. Ale i nie tylko o to chodziło, „Lepper musi odejść” od lat
już skandują unisono wszystkie co znaczniejsze w Polsce media. Jak
to stwierdził w TVP „dobrze poinformowany” redaktor „Wprost” Mariusz
Janecki, Leppera należało aresztować już w marcu, pod pretekstem
zdrady stanu, bezpośrednio po jego powrocie z oficjalnej wizyty na
Białorusi. Pozostający poza „układem okrągłostołowym”
przywódca „Samoobrony”, nie jest bowiem osobą do zaakceptowania
przez zarządzającą Polską, w sposób ledwo zakamuflowany, „trójoś”
USA-Izrael-Anglia, w skrócie USraelem zwaną. (Proszę sprawdzić przez
google.pl jak ta barwna nazwa stała się w świecie popularną.) Gdyż
właśnie stosunek do USA jest czynnikiem decydującym, które partie w
nadchodzących wyborach mają być „zwycięskie”, a które przegrać z
kretesem. Powiedział to 7 września 2007 z trybuny sejmowej jeden
z „niechcianych” działaczy Solidarności, bezpartyjny obecnie poseł
Zygmunt Wrzodak, który odgrywając historyczną rolę rozdzierającego
szaty Rejtana, stwierdził co następuje: „Wysoka Izbo, odbieram całą
tę awanturę wywołaną przez pana premiera Jarosława Kaczyńskiego jako
temat zastępczy. Pan Kaczyński stracił koncepcję kierowania państwem
i wymyśla różne haki na różnych polityków, tak żeby rzeczywiście
wprowadzić bałagan i by skuteczne było przede wszystkim wprowadzanie
w Polsce okupacyjnych wojsk, jak również likwidacja złotego i
uchwalenie i przyjęcie konstytucji Unii Europejskiej. Te trzy
kwestie zostają jeszcze do załatwienia przez tych, którzy tak
naprawdę zaplanowali likwidację państwa suwerennego, jakim jest
Rzeczpospolita Polska. (...) Kolejna sprawa to wprowadzenie na
terytorium Polski wojsk okupacyjnych amerykańskich, z głowicami
jądrowymi. Ten, kto jest za takim rozwiązaniem, naraża naszą
ojczyznę, nasze terytorium, na zbombardowanie przez innych. To są
zdradzieckie plany Prawa i Sprawiedliwości. Może nie Prawa i
Sprawiedliwości, ale kliki, która się wywodzi z Porozumienia Centrum
(...), Dlatego ta polityka jest identyczna jak polityka Aleksandra
Kwaśniewskiego.” Zygmunt Wrzodak w następujący sposób zakończył swe
6 minutowe wystąpienie, którego transmisja przez TVP3 i TVN24
została nagle przerwana, w trakcie wygłaszania ostatnich zdań,
brzmiących następująco „I znowu będzie tak, że myszki pójdą i
zagłosują na Prawo i Sprawiedliwość, ale prawo będziecie tworzyć dla
kota (Oklaski), a nie dla myszek, dla kotów będziecie t