Dodaj do ulubionych

Złotówkowy dramat ....

20.02.09, 10:57

Gwałtowny spadek wartości walut Europy Środkowo-Wschodniej, w tym
także polskiej złotówki, przybrał niepokojące rozmiary.

Wyprzedaż zagraża stabilizacji gospodarek, które jeszcze kilka
miesięcy temu rozwijały się w dużo szybszym tempie niż "stara"
Europa.

Polacy boleśnie odczuli już spadek złotego, który jeszcze w lipcu
ubiegłego roku wart był prawie 50 amerykańskich centów. Tani złoty
nie tylko utrudnia możliwość podróżowania czy kupowania
zagranicznych towarów. Tysiące rodzin może stracić mieszkania, bo
wzrosły raty ich kredytów, denominowane przede wszystkim we frankach
szwajcarskich.

Polska po dłuższych wahaniach zdecydowała się na interwencję na
rynku walutowym i sprzedaż zapasów europejskiej waluty. Choć
zatrzymało to na chwilę spadki, ekonomiści zgodnie podkreślają, że
nie ma żadnych gwarancji, iż spekulacyjny atak na złotego nie
powtórzy się w przyszłości. Może się zdarzyć, że spekulanci wykupią
większą część upłynnionych zasobów euro, licząc na ich odsprzedaż w
przyszłości po jeszcze wyższym kursie. Rosja straciła przez
interwencje na rynku walutowym ponad 200 mld dolarów i nie
powstrzymało to spadku rubla. To dobitny dowód, jak ostrożnym trzeba
być na rynkach walutowych. Wypowiedzi polityków, a przede wszystkim
informowanie wszem i wobec o pułapie, od którego zacznie się
interwencja, to kolejny błąd, który może kosztować gospodarkę
miliardy.

Obecny kryzys walutowy stawia w zupełnie innym świetle opieszałość,
z jaką Polska przymierza się do przyjęcia euro. Stracono przede
wszystkim lata 2005-2007, kiedy to koalicja PiS-LPR-Samoobrona z
przyczyn pryncypialno-ideowych odrzucała myśl o wspólnej
europejskiej walucie, ale i obecną ekipę obciąża grzech zaniechania.
Kraje, jak Słowenia czy Słowacja, które wcześniej zdecydowały się na
wejście do unii walutowej, przeżywają dużo mniejsze trudności.
Problem drożyzny, który pojawia się zwykle zaraz po wymianie
pieniądza, wydaje się dużo mniej poważny od perspektywy załamania
się własnego systemu walutowego.

Podpisując traktaty akcesyjne o wejściu do Unii Europejskiej Polska
zdecydowała się na przyjęcie wspólnej, europejskiej waluty. Wolę tę
potwierdzili wówczas Polacy głosując za wejściem do zjednoczonej
Europy. Tę decyzję mamy już za sobą. Teraz trzeba jak najszybciej
wejść na ścieżkę prowadzącą do unii walutowej, choć w obecnej chwili
i to może okazać się bardzo kosztowne, a dotrzymanie warunków
wstępnych będzie dużo trudniejsze niż kilka lat temu. Polska będzie
musiała w ramach tzw. węża walutowego bronić pozycji własnej waluty.
Dużą cenę za utrzymanie korony we właściwych "widełkach" zapłacili
ostatnio Duńczycy. Zapowiedź Zbigniewa Chlebowskiego o wejściu do
ERM2 jeszcze przed wprowadzeniem zmian konstytucji świadczy o tym,
że obecna ekipa zaczyna zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji. Do
wyjścia z kryzysu potrzebna będzie jednak współpraca obecnego rządu
z Narodowym Bankiem Polskim.

Quelle PDN-NY(TD)
Obserwuj wątek
    • marksistowski Słaba złotowka dobra jest 20.02.09, 20:49
      NO i co jak Euro będzie kosztował 10 złotych?
      Chandel przygraniczny bedzie generował miliardy Euro dla Polski.
      A wszystko co made in Poland będzie w Europie biło ceną produkty
      chinskie.
      Producenci produkujący na eksport zwiększą zatrudnienie i zlikwidują
      polskie bezrobocie. Polska jedyna w Europe bedzie miała gospodarkę
      opartą na konkurencyjnym eksporcie - najzdrowsszym fundamencie
      gospodarki. Dziękujemy Goldman i Sachs.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka