hasz0
14.03.09, 20:47
to jest coś tak fascynującego o czym i czego większość przeważająca
większość ludzi nawet nie marzy i nie doświadczy...
To przeżycie, gdy rodzi się w umyśle rozwiązanie niezmiernie
trudnego, wręcz abstrakcyjnie niewyobrażalnego problemu, którego
przedtem, nawet w najśmielszych próbach wyjścia z empirii -
nie padejrzewaliśmy...jest niczym w stosunku do przyjemnosci
fizycznych (tfu! jakich fizycznych - biologicznych chyba...)
zmienia nas na zawsze do końca zycia.
To musi zrodzić przekonanie, ze istnieje poza realnym swiatem coś
jeszcze...
"coś"
czego nie posiądzie żadna świadoma i logiczna struktura,
najbardziej choćby skomplikowana i złożona z najmniejszej,
koniecznej do jej budowy logicznej sieci elelmentów . niz il.
cząstek wszechswiata.
Tzn.
Takiej hipotetycznej istoty albo urządzenia biotechniki zbudowanej z
ilości elementów...o liczbie większej niż...przewyższajacej nawet
ilość wszystkich najmniejszych cząstek obecnego Wszechświata.
Czy nawet wszystkich wszechświatów.
To takie "coś"...coś co najtęższym mózgom uśiadamiało
niesamowita zagadkę ...z matematyki wyłania się nasz świat i my...
prawidła swiata wychodzą nie z pomiarów...o NIE!!!!!!!!!
One są skryte w czymś do czego dochodzili już starożytni Grecy bez
żadnej techniki. ta niepojęta zdolność i efektywność matematyki
przypomina wielki głaz marmuru lub granitu...
zwyczajni zjadacze chleba...nic nie widzą... ale Fidiasz od samego
początku wie kto tam jest zaklęty...
On z ducha swego czerpie wiarę i siły - by usunąc przeszkod dla
swego umysłu i ciała tę 'niepotrzebna warstwę' ZAKRYWAJACĄ CUD
dla oczu maluczkich...
A WSZYSCY PATRZĄ PUKAJĄC SIĘ w puste seoje małe łebki...
i nawet się nie żachną gdy dzielo w końcu sie wyłoni i olśni ich
swoją TAJEMNICĄ , której nadal nie NIGDY dostrzegą!
Tak ja widzę na Wodnej Aquie - Was.