Gość: doku
IP: *.chello.pl
27.11.03, 19:54
... pojęcia?
Zauważyłem zdumiewające niezrozumienie na tym forum, kim są ludzie bogaci i
jaką funkcję pełnię w społeczeństwie. Niektóre posty są niemal na poziomie
wywodów pijanych meneli, którzy swą nienawiść do lepszych od siebie ubierają
w słowa, będące okruchami sowieckiej propagandy. Dziwię się, że słowo pisane
może być na tak niskim poziomie.
Myślę, że źródłem niezrozumienia jest pojęcie „pieniądza”. Ludzie zapomnieli
już, że pieniądz kiedyś był rodzajem towaru, który służył nie tylko do
pośrednictwa w wymianie dóbr, ale sam był pożądanym dobrem konsumpcyjnym. Np.
złoto było cenione jako surowiec do łatwego wytwarzania trwałych ozdób.
W tamtych czasach ludzie nie mieli problemów ze zrozumieniem
pojęcia „bogacz”. Bogaczem był po prostu ktoś, kto posiadał bardzo dużo
różnych cennych dóbr: domów, ziemi, ozdób, zapasów żywności, ubrań itd. Dla
ułatwienia rozumienia tematu zapomnijmy na razie o pieniądzach – załóżmy, że
mówimy o czasach i miejscach, w których nie było jeszcze pieniędzy, a tylko
gromadzenie towarów i wymiana. Nikomu wtedy nie mogłoby przez myśl nawet
przejść, że właściciel pałacu czy najwyższy kapłan świątyni zawdzięczają
zwoje bogactwo temu, że sami to wszystko wybudowali i wytworzyli własnymi
rękami
Zdefiniuję więc „bogactwo” jako majątek, który został zgromadzony środkami
innymi niż praca własna, a „bogacza” jako osobę, która konsumuje dobra
wielkiej wartości wytworzone przez innych ludzi. Jeżeli teraz skomplikujemy
rozważania, wprowadzając pojęcie „pieniądza”, to „bogaczem” nazwiemy kogoś,
kto posiada wyraźnie więcej pieniędzy, niż byłby w stanie zarobić i
zgromadzić dzięki własnej pracy. Dodanie pojęcia „pieniądz” oczywiście
natychmiast zaciemnia wywód, ponieważ współczesny pieniądz jest o wiele
bardziej złożonym instrumentem niż dawniej, więc mogłoby się wydawać, że
jeżeli dyrektor banku czy zawodowy bokser zarabiają miliony dolarów, to
znaczy, że tyle dóbr wytworzyli swoją ciężka pracą. Teraz widzicie, w jaki
sposób klarowny wywód może nagle stać się mętny, gdy użyje się
pojęcia „pieniądza” bez zrozumienia. A więc zagłębiajmy się na razie w temat
bez „pieniądza”.
Mamy więc podstawowe pytanie: Dlaczego ludzie dają bogaczom część
wytworzonych przez siebie dóbr, aby uczynić ich bogaczami? Jakie cechy
szczególne potrzebne są, aby zostać bogaczem i jakie potrzeby innych ludzi
zaspokaja istnienie klasy bogaczy?
Pierwsi bogacze byli władcami: królami, faraonami, cesarzami, najwyższymi
kapłanami, namiestnikami itp. Władca jest z powodów oczywistych zawsze
potrzebny w społeczeństwie, i zawsze jest kochany przez część swoich
poddanych, więc ci ludzie czynią go bogaczem, ale pojęcie władzy niczego nie
tłumaczy, gdyż nas o wiele bardziej interesuje druga klasa bogaczy, których
można by nazwać „bogaczami właściwymi”, czyli po prostu „bogaczami” w
odróżnieniu od „bogaczy-władców”.
Co decyduje o tym, że pozornie zwyczajny człowiek, nieposiadający władzy,
zostaje uznany za kogoś, kto może gromadzić i konsumować dobra wytworzone
przez wielu innych zwyczajnych ludzi? Przez analogie do pierwotnego bogactwa
władców możemy domyślać się, że to musi być osoba kochana i szanowana przez
wielu, godna zaufania i chętna do dźwigania na swych barkach brzemienia
podobnego do brzemienia władzy. Ale skąd się tacy ludzie biorą, jak są
rozpoznawani i kiedy po raz pierwszy się tacy pojawili w historii?
Pomińmy historię słabo udokumentowanego imperium handlowego Polinezyjczyków,
którzy zasiedlili Madagaskar i pośredniczyli w handlu pomiędzy Indiami a
Sumerami, i przejdźmy od razu do czasów arabskich żeglarzy, perskich piratów,
chińskich i żydowskich kupców oraz mongolskich rozbójników. Zanim powstało
Rzymskie Imperium istniała już w Azji klasa pierwotnych bogaczy, która szczyt
swego bogactwa osiągnęła w czasach rzymskich, czyli w czasach największego
nasilenia handlu jedwabiem, który był w tamtych czasach ucieleśnieniem
bogactwa i pieniądza. Łatwo zrozumieć, dlaczego ludziom byli wtedy potrzebni
bogacze, za co ich kochano i podziwiano, jakie zalety posiadali i jakie
brzemię odpowiedzialności dźwigali.
O jedwabiu marzyli wszyscy. Każdy chciał mieć choć nitkę jedwabną w swojej
szacie, bo bez niej było się nikim. Każda bela jedwabiu była przedmiotem
pożądania tysięcy ludzi podczas transportu z Chin do Rzymu przez obszary
wręcz wypełnione rozbójnikami, piratami i władcami kraików, żyjących z
rozboju na jedwabnych szlakach. Jakim cudem jedwab docierał z Chin do Rzymu?
Jakim cudem kupcy zachowywali życie podczas transportu? Który chiński chłop
lub urzędnik odważyłby się wziąć na wóz transport jedwabiu i pojechać do
Rzymu, żeby go tam sprzedać i potem wrócić z setką wozów z towarem do
rodziny, aby zapewnić jej utrzymanie na kilka lub nawet kilkanaście lat?
A jednak znaleźli się tacy ludzie, odważni, przedsiębiorczy, godni zaufania,
którzy wzięli transport jedwabiu, zniknęli z nim na parę lat, a potem wrócili
z wozami wyładowanymi różnymi dobrami i dali te masy towarów tym wytwórcom
jedwabiu. A przecież mogli nigdy nie wrócić i nawet nie byłoby wiadomo, czy
zginęli czy oszukali. Łatwo zrozumieć miłość i wdzięczność, i podziw, że nie
zginęli i nie pozwoli się obrabować po drodze. Czy ci uszczęśliwieni wytwórcy
jedwabiu mogliby poczuć zazdrość, gdyby dowiedzieli się, w jakich luksusach
żyją ci kupcy w miastach leżących na szlaku? Powiedzieliby co najwyżej, że
tak być musi, bo inaczej kupcy ci nie mieliby motywacji do uczciwego
dostarczania tego, co im powierzono.
Jest to oczywiście model uproszczony. Trzeba by uwzględnić pośredników,
piratów kochających swoich hersztów i być może inne czynniki, ale istota
rozumowania pozostanie ta sama. Już domyślacie się pewnie końca tego
przydługiego wywodu, więc skrócę go na potrzeby forumowe i od razu podam
konkluzję.
Kluczem do bogactwa jest akceptacja ryzyka i odpowiedzialności za cudze
mienie wielkiej wartości. Bogaczami zawsze są ludzie, którzy cieszą się w
pewnych kręgach zaufaniem, że można powierzyć im mienie wielkiej wartości, a
oni po latach oddadzą je pomnożone i przekształcone do postaci nadającej się
do konsumpcji. Bez bogaczy nie byłoby wielkich okrętów i magazynów, bo nikt
by nie wziął odpowiedzialności za ich pilnowanie i każdy bandyta rabowałby co
chciał. Bogacz współczesny musi być sprytnym i odważnym ryzykantem,
potrafiącym upilnować rozproszone mienie, uchronić je przed różnymi
złodziejami, oszustami, związkami zawodowymi, skorumpowanymi urzędnikami,
celnikami i poborcami podatkowymi. Bogacz musi inwestować, dlatego my, zwykli
ludzie, musimy mu zapewnić takie luksusy, żeby nie miał pokusy uciec z tym,
co powinno być zainwestowane.
Podstawowa cecha bogacza – cecha bardzo rzadka i szczególnie cenna – to
poczucie odpowiedzialności. Przyznajcie się, nie raz marzyliście o tym, żeby
się jakoś wzbogacić, coś zaryzykować i szybko zarobić. I o czym marzymy
dalej? O tym, żeby resztę życia spędzić na jakiejś rajskiej wyspie, pełnej
szampana, kawioru i pięknych, chętnych dziewcząt. Dlatego właśnie nigdy nie
będziemy bogaczami, bo każdy wyczuje w nas to, że jak tylko się wzbogacimy,
to rzucimy wszystko i wyjedziemy do raju. Bogaczem można zostać tylko wtedy,
gdy ludzie mają pewność, że jest się typem człowieka, który do końca życia
będzie tylko inwestował, nadstawiał karku i pilnował interesu. Takich ludzi
jest bardzo niewielu i za to ich szanujemy, podziwiamy i z wdzięczności
pozwalamy im żyć w luksusie za nasze pieniądze.