Gość: doku
IP: *.mofnet.gov.pl
28.01.02, 15:41
Wbrew pozorom sprawa jest prosta. Nie potrzeba się zastanawiać czy ktoś lubi
Brzechwę i Korczaka, czy nienawidzi Grossa i Goldę Meir, czy wierzy że
sowieckie imperium (a przynajmniej KGB i UB)założyli Żydzi... zresztą takich
pytań jest więcej i one niczego nie rozstrzygają. Co najwyżej ujawniają głupie
uprzedzenia, wiarę w spiskowe teorie i inne bzdury, niebędące istotą
antysemityzmu. Istota antysemityzmu kryje się w tym, co bywa określane jako coś
"wyssanego z mlekiem matki".
Oczywiście nie tylko antysemityzm można wyssać i nie tylko Polacy to potrafią.
Chyba każdy naród w Europie ma swoich antysemitów, którzy to wyssali. Myślę że
przynajmniej Niemcy i Francuzi mają ich większy procent niż Polacy.
"Wyssane z mlekiem matki", to takie obrazowe określenie, które sugeruje jakieś
uwarunkowanie głębsze niż zwykłe skażenie propagandą (np. homo sovieticus nie
powstaje przez wyssanie). Sugeruje coś organicznego, chemicznego czy
fizjologicznego, a sugestia ta nie jest przypadkowa. Bo antysemityzm ma
korzenie głębsze niż wychowanie i propaganda, chociaż oczywiście nie genetyczne
ani chemiczne - "mleko matki" należy traktować jako poetycką metaforę.
Antysemityzm zostaje nabyty podczas rozwijania się dziecka w rodzinie
antysemickiej. Piszę celowo "rozwijania się", bo antysemityzm nie jest
przedmiotem wychowania. Antysemici nie muszą nic dziecku tłumaczyć ani
wyjaśniać, wszystko dzieje się samo. Dziecko słucha różnych idiomów o tym że
ktoś jest "jak Żyd", słyszy wyzwiska typu "ty Żydzie", słucha tonu jakim
wypowiada się słowa "Żyd, żydowski" i widzi wyraz twarzy, słyszy kawały o
Żydach, dowiaduje się przypadkiem, że Żydzi to czy tamto, słyszy w różnych
kontekstach pewne dziwne słowa: jak np. "mosiek", "maca", "sabat", "parch", a
potem kształtuje z nich pejoratywne pojęcia... i wiele innych rzeczy kształtuje
pewien archetyp antysemity, który z czasem może rozwinąć się do postaci w pełni
zwerbalizowanego antysemityzmu, ale nie musi.
Istnieje prosty test, jak ropoznać ten antysemicki archetyp, nawet jeśli nie
jest on ani uświadomiony, ani nawet werbalizowany. Oto ta diagnoza.
Uwaga! Tutaj kończy sie lanie wody, a zaczyna kwintesencja:
Jeżeli wchodzisz do sklepu czy autobusu i nagle krzywisz się z niesmakiem, bo
czujesz, że ktoś z obecnych niedawno jadł czosnek, to oznacza, że wyssałeś
antysemityzm z mlekiem matki. I to już, cała diagnoza! Jeżeli lubisz czosnek i
jego zapachy sprawiają Ci przyjemność, to jesteś zdrowy, bo czosnek jest zdrowy
i obiektywnie przyjemnie pachnie i smakuje (to już jest uwarunkowane
chemicznie). Ale wyssanie antysemityzmu powoduje podświadome przekonanie, że
człowiek, który zjadł czosnek, zdradził się z tym, że ma żydowskie pochodzenie
i dlatego taki człowiek śmierdzi (chociaż czosnek pachnie, prawda?).
Objawy chorobowe antysemityzmu mogą mieć nasilenie różne: chorzy na postać
łagodną krzywią się tylko na człowieka, którego czuć Żydem, ciężkie przypadki
reagują silnie na każdą postać zapachu czosnkowego.
A terapia? Też jest prosta, choć z początku nieprzyjemna i niestety trudna. Po
prostu jedzcie codziennie czosnek i namawiajcie do tego swoich domowników.
Wcale nie trzeba długo się męczyć, aby polubić czosnek. Terapia trwa niedługo,
jeśli leczy się cała rodzina. Bardzo szybko przyzwyczaicie się do tych zapachów
a efektem ubocznym będzie nie tylko szansa na uleczenie antysemityzmu, ale
także ogólna poprawa zdrowia.
Najtrudniejsze w tej terapii jest wytrzymanie antysemityzmu u innych ludzi w
autobusie, pociągu, w slepie, w pracy, w towarzystwie itd. Zobaczycie ile
nienawiści tkwi w antysemitach, odnajdziecie siebie w nich, takich jacy jeszcze
niedawno byliście, poczujecie na własnej skórze jak przykra i niesprawiedliwa
jest taka nietolerancja (nawiasem mówiąc nie tylko osobom żydowskiego
pochodzenia zdarza się jeść czosnek). Może zabraknąć Wam odwagi i przerwiecie
leczenie, ale wiedzcie, że ta kuracja jest konieczna.
Na zakończenie podam Wam przykład Hiszpanii. Tam przed wiekami antysemityzm był
o wiele silniejszy niż w Polsce, a jednak Hiszpanie wzięli się w garść,
polubili czosnek i teraz każdy Hiszpan pachnie czosnkiem, a choroba
antysemityzmu (tego wyssanego) już tam nie występuje.