Dodaj do ulubionych

Dekada silnej Rosji ...

10.08.09, 08:57

Dziesięć lat temu prezydent Borys Jelcyn wyznaczył na swojego
następcę Władimira Putina, byłego funkcjonariusza KGB – początkowo
jako premiera, potem namaszczając go na prezydenta.

Wybory w Rosji miały zawsze raczej charakter symboliczny niż
rzeczywisty, stąd Putin bez problemu je w 2000 roku wygrał.
Owe 10 lat z Putinem zasadniczo zmieniły oblicze Rosji. Choć nie
zawsze po myśli Polaków i Zachodu. Pozycja wielkiego sąsiada jest
dziś zupełnie inna niż 10 lat temu.
Rosjanie inaczej postrzegają rozpad ZSRR i okres rządów Jelcyna.
Większość z nich zgadza się z diagnozą, że Rosja przejawiała słabość
od upadku Związku Radzieckiego, który sam Putin nazwał "największą
katastrofą geopolityczną XX wieku". Lata stopniowej demokratyzacji i
próby wprowadzenia ustroju na wzór krajów zachodnich porównywane są
często do czasów Wielkiej Smuty – kryzysu państwa moskiewskiego z
początków XVII. To czas chaosu, biedy, tworzących się coraz
większych nierówności społecznych i powstawania wielkich fortun
rosyjskich oligarchów. To także czas, gdy NATO – przedstawiane w
sowieckiej propagandzie jako najbardziej zaciekły wróg – zbliżyło
się do granic osłabionego imperium. Dopiero Putin – także za sprawą
świetnego marketingu politycznego – zaczyna być postrzegany jako
twórca dumnego i silnego gospodarczo państwa, które uwolniło się od
upokorzeń po upadku ZSRR.
Rosjanie – poza stosunkowo nielicznymi środowiskami liberalnymi –
godzą się też z tym, że transformacja okupiona została ograniczeniem
licznych swobód. Rosja bez wątpienia zmierza w stronę autokracji,
niezależnie od tego, czy jej prezydentem jest Putin, czy też jego
protegowany Dmitrij Miedwiediew. Z sympatią odbierane są także
działania, które mogą świadczyć o mocarstwowej roli kraju, w którym,
mimo upływu prawie dwóch dekad, wciąż żywe są tęsknoty za potęgą
ZSRR.
Rosja miała sporo szczęścia – trafiła bowiem na okres surowcowej
hossy, co pomogło nie tylko odbudować struktury administracyjne, ale
także stało się poważnym źródłem dochodów. Aż do niedawnego kryzysu
Kreml dysponował ogromnymi środkami na realizację własnych celów.
Ogromne zasoby ropy i gazu dały też Moskwie możliwość stosowania
energetycznego szantażu wobec bliższych i dalszych sąsiadów.
Pacyfikacja Czeczenii czy polityka wobec Ukrainy i Gruzji dowodzą,
że Rosja pod wodzą tandemu Putin-Miedwiediew nie rezygnuje z
neoimperialnych ambicji, mimo ogromnych problemów wewnętrznych.
Z taką Rosją musi uprawiać politykę zagraniczną także i Polska. Nie
jest i nie będzie to łatwe. Za "silnym człowiekiem" – Putinem
i "dżentelmenem" – Miedwiediewem idzie autentyczne społeczne
poparcie większości Rosjan. Szacunek dla silnej, autokratycznej
władzy, nawiązującej do carskiej tradycji "samodzierżawia", to jedna
z tajemnic rosyjskiej duszy, którą tak trudno zrozumieć na Zachodzie.

Quelle PDN-NY(TD)
Obserwuj wątek
    • rumelow mocarstwo o mniejszym przemyske niż belgia 10.08.09, 10:04
      to jak Zimbabwe z zardzewiałymi rakietami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka