Dodaj do ulubionych

Moje spatkania z Bogiem

01.01.04, 22:29
„kręta i wyboista jest droga....”

wątek ten być może mógłby służyć za kanwę na jakieś opowiadanie, ale ani ze
mnie literatka ani nie mam takich ambicji.
dlaczego jednak ten wątek powstał?
może dlatego, że się nudzę?

moje pierwsze „spotkanie z Bogiem”, jak to nazwałam, nastąpiło w połowie lat
80-tych podczas mojej pierwszej podróży do Izraela. Moja siostra zabrała mnie
ze sobą na koncert grupy rockowej. Na widowni prawie sama roztańczona
młodzież. Byłam po raz pierwszy na takim koncercie, bo za moich młodych lat
na koncertach nawet grup rockowych siedziało się na ławkach i co
najwyżej „fruwała marynara”.
no więc byłam sobie jako taki dinozaur na takim rockowym koncercie
rozglądając się ciekawie dookoła i w pewnym momencie siostra mnie zapytała,
czy widziałam już kiedyś tylu Żydów w jednym miejscu. Pamiętam, że żachnęłam
się na tak zadane pytanie w takim momencie i dopiero po chwili do mnie
dotarło ile to pytanie dla mnie może znaczyć, bo rzeczywiscie-nigdy wcześniej
w swoim życiu nie widziałam tylu Żydów i do tego młodych, roztańczonych i
radosnych. Niesamowity dla mnie widok po ....itd.
Po kilku dniach od tego wydarzenia zwiedzałam Jerozolimę i muzeum holocaustu
oraz Wzgórze Świątynne ze Ścianą Płaczu, a także inne muzeum gdzie wystawione
były znaleziska z Qumar. Nie wiem czy ktoś z was słyszał o istnieniu syndromu
jerozolimskiego, któremu ulegają niektórzy turyści. Chyba coś takiego
spotkało i mnie, bo po powrocie do Polski bardzo się zaangażowałam w
poznawanie wydarzeń, których miejscem centralnym była właśnie Jerozolima. A
jak Jerozolima, to oczywiście bez Boga się nie da nic poznać jej historii. I
tak kontynuowałam swoje spotkanie z Bogiem. Bogiem Zydów, Bogiem Chrześcijan
i innymi Bogami.
Czas chyba na jakieś podsumowanie tych moich „spotkań z Bogiem”.
Ale podsumowania nie będzie.
Tu już inni na forum robili te podsumowania za mnie.
Ja mogę tylko tym wszystkim podsumowaczom napisać „szeroka jest droga, którą
kroczy wielu i prowadzi ona....”
No, niech zgadną dokąd?
Chyba nie oczekują ode mnie podpowiedzi?

d_nutka

ps
ada08
ty ostatnio stałaś się specjalistką na forum od moich dolegliwosci charakteru
i ciała, więc ten wątek dedykuję tobie, by ułatwić ci dalszą analizę moich
zaburzeń zdrowotnych
Obserwuj wątek
    • Gość: A imię moje Re: Moje spatkania z Bogiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.04, 22:47
      "Zazdroszczę" Ci.W cudzysłowiu bo nigdy nie było we mnie zazdrości oprócz
      miłości.Wtedy nie mogłem tam pojechac ze względu na poch.,a teraz to sami
      widzimy co się dzieje.Może się uspokoi,a po burzy przyjdzie dzień.Chciałbym
      pokazać Te miejsca dzieciom swoim ,synowi lat 17 i córce lat 5.
    • Gość: Iza Re: Moje spatkania z Bogiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.04, 22:51
      Jesteś kulturalną osobą i szanuję Twoje przekonania , choć z wieloma się nie
      zgadzam, a niektóre "abstrakcyjne" wywody twego autorstwa na tym forum wydają
      mi się nielogiczne. Ale zabieram głos w innej kwestii. To forum dotyczy chyba
      aktualnych wydarzeń? Chyba ze różnie rozumiemy pojęcie aktualności.
    • Gość: pollak Re: Moje spatkania z Bogiem IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 01.01.04, 23:00
      > Czas chyba na jakieś podsumowanie tych moich ??spotkań z Bogiem??.
      > Ale podsumowania nie będzie.
      > Tu już inni na forum robili te podsumowania za mnie.
      > Ja mogę tylko tym wszystkim podsumowaczom napisać ??szeroka jest
      > droga, kt
      > órą
      > kroczy wielu i prowadzi ona....??
      > No, niech zgadną dokąd?
      > Chyba nie oczekują ode mnie podpowiedzi?


      Czy nie widzisz że to Ty sama wyznaczyłaś nam, a nawet wcisnęłaś nam to,
      jaką drogą idziemy i dlaczego jest ona zła/ślepa? Niedawno wcisnęłaś mi
      nawet to, że cieszyłbym się z kolejnego ataku terrorystów (mniej wiecej
      taki był sens Twojej wypowiedzi do mnie). Stąd też napisałem ten tekst o
      Tobie i Twoich sąsiadach, gdzie później przyjęłaś go niby do siebie
      wyrywając fragment mojego zdania z kontekstu. Zastanów się...
    • Gość: polishAM Re: Moje spatkania z Bogiem IP: *.nas37.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 01.01.04, 23:26
      To jest prawda, my Polacy jesteśmy smutni, nieufni wobec siebie,
      niezorganizowani, skłóceni i wiecznie niezadowoleni. To jest realistyczna ocena
      i ja mogę ją potwierdzić. Powtarzam raz jeszcze, gdybym był Żydem, natychmiast
      bym zwinął manatki i przeniósłbym się gdzie indziej. Mówiąc to, podkreślam, że
      nigdy nie chciałbym się urodzić kimś innym niż Polakiem. Wyjeżdżając z Polski
      czułem się paskudnie. Jak się czuje młoda prostytutka, która sprzedaje się
      poraz pierwszy? Wcale nie jest tak strasznie. Po pierwszej nocy, druga jest już
      łatwiejsza, kolejn rutyną, a następnie przywiązuje się do tego pasjonującego
      zajęcia na zasadzie, że moneywise it makes the only sens. Tak więc ja
      zadecydowałem, że jestem związany z Polską na dobre i na złe. Dla mnie nasze
      smutne święta są głębsze i bardziej refleksyjne niż te wesołe karnawały z
      hukiem i festynami. Więc jestem za międzyludzką życzliwością a z tym u nas
      krucho. Oczywiście przyjmuję każdą krytykę naszych wad narodowych, z jednym
      wyjątkiem. Nie od tych, których intencją jest przekładanie własnych interesów
      plemiennych, kosztem naszych. Ponieważ Danusia nie ma żadnych złych intencji,
      więc nie będę się tu popisywał listą wad innych narodowości. Ja miewam
      spotkania z wieloma Bogami i za każdym razem wydaje mi się że to pierwszy raz.
      Chciałaś powiedzieć, że byłaś naprawdę szczęśliwa. Znam to uczucie.
      • gini Re: Moje spatkania z Bogiem 02.01.04, 01:25
        Pierwsze moje spotkanie z Bogiem odbylo sie wtedy gdy lekarze orzekli, ze
        dziecka zadnego nie urodze , a ja sobie urodzilam bo Bog tak chcial, widac
        madrzejszy od lekarzy.
        Nastepne spotkanie z Bogiem, przy smierci dziecka , drugiego, mozna wiesz Danka
        jak mozna Boga nawyzywac?Wiesz jak mozna glowa tluc o sciany?
        Wszystko mozna Danusiu , mozna tluc glowa o sciane o holocaust, Zydow
        Armenczykow itd...
        Ale mozna walic glowa w sciane jak cie cos dotknie osobiscie , wtedy nawet bolu
        nie czujesz..
        Jaki jest to jest ja nie narzekam.




        • Gość: Zaratustra Re: Moje spatkania z Bogiem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.04, 01:44
          Bog nie zyje
          • Gość: polishAM Re: Moje spatkania z Bogiem IP: *.nas16.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 02.01.04, 02:04
            Nie radziłbym na takim stwierdzeniu planować swojej egzystencji. Zawsze jest
            szansa, że to nie jest prawda.
    • d_nutka Re:Religijny kult jednostki 02.01.04, 08:22
      moje następne „spotkania z Bogiem”

      parę dni temu nadali w TV reportaż o pewnej wielodzietnej rodzinie, która nie
      ma środków finansowych na wyremontowanie większego domu żeby ojciec tej rodziny
      nie spał na materacu na podłodze, tylko jak Bóg przykazał z żoną w małżeńskiej
      sypialni. bieda jak bieda u prawie kazdej wielodzietnej rodziny w Polsce. ale
      zaskakujące dla mnie było, że reportaż kończył obrazek matki tej rodziny, która
      ukrywszy twarz w dłoniach łamiącym się od płaczu głosem powiedziała, że jej
      najwiekszym marzeniem jest zobaczyć papieża..
      i w tym momencie zgłupiałam religijnie do reszty.
      i jak tak już zgłupiałam to sobie wtedy przypomniałam jak mnie samej udzielał
      się amok ogarniający tłum na widok przejeżdżającego papieża przez ulice mojego
      miasta.

      i tak jak już kompletnie ogłupiałam religijnie po obejrzeniu tej zapłakanej
      kobiety co to nie zawsze dzieciom ma co dać na ich potrzeby, dla poprawy
      wizerunku stanu naszej religikności obejrzałam kolejny odcinek „Plebani”.
      Seriale jak to seriale, zwłaszcza polskie, oddają ponoć naszą rzeczywistość, a
      przynajmniej nasze marzenie o niej.
      Cała Polska już marzy by się leczyć w szpitalu na jasnej polanie czy leśnej
      górze (nie mogę zapamiętać gdzie ten szpital jest usytuowany). Cała Polska ,
      jak już jest zdrowa po leczeniu w tej jasnej górze, chce mieszkać w
      Złotopolicach, bo tam aż roi się od posłów i senatorów i wszystkich innych
      trzymających władzę. a jak już cała Polska nacieszy się tą władzą, to idzie na
      msze podziękować Bogu za wszelakie dobra do kościoła obok „Plebani”, by po mszy
      zjeść sobie małe co nieco w rodzinnym „Klanie”
      I takim to sposobem prezes kwiatek pogodził wszystkich Polaków w dążeniu do
      szczęścia.
      A mnie pozostało pytanie.
      Czyżby matka tej wielodzietnej rodziny z tego prawdziwego reportażu z życia nie
      oglądała naszej kochanej telewizji? a może ogląda tylko „Raj” czy „w samo
      południe” widok z okna w Watykanie ? Dlaczego jej jedynym marzeniem nie jest
      spotkanie z księdzem na „Plebani” tylko od razu z papieżem? Czyżby dlatego, że
      zna powiedzenie, iż wszystkie drogi prowadzą do Rzymu?

      d_nutka
      • Gość: polishAM Re:Religijny kult jednostki IP: *.nas16.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 02.01.04, 10:03
        A to Żydów wina Danutka, bo widzisz kiedy oni uciekali to zamiast za złoto się
        chwytać, to oni łapu capu za Torę, jak to Heine mówił. A książki to
        niebezpieczna rzecz, bo nie wiadomo kto je czyta. A że dzisiaj nabożeństwo,
        Nasz Dziennik, radio i telewizja to goje się do słuchania i czytania zabrali, a
        to nic dobrego dla złota nie wróży.
        • gini Re:Religijny kult jednostki 02.01.04, 10:42
          Ja znam takich co to zrobia wszystko by zobaczyc tego odbarwionego pedofilka
          Jacksona , jak zmarl Rudolf Valentino , to iles tam fanek tez sie za nim
          przenioslo na drugi swiat, a kult Presleya nikogo jakos nie dziwi, czy kult
          gwiazd sportu ....
          Moim marzeniem najwiekszym jest zobaczyc Danusie .
    • Gość: siedem danka ty lepiej opowiedz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 10:21
      o spotkaniach z funkcjonariuszami od dawania paszportów.

      5040
    • d_nutka Re: Moje spotkania z Bogiem 02.01.04, 10:41
      „nowe przykazanie daję wam;abyście się wzajemnie miłowali”
      „po owocach poznacie ich”

      czas więc na porozmawiać o „owocach” moich przyjaźni.

      jak już napisałam na wstępie tego wątku, jest on opisem moich „spotkań z
      Bogiem”, a ponieważ Bóg pokazuje nam się także poprzez miłość, a może poprzez
      miłość właśnie najbardziej, więc w tych moich „spotkaniach z Bogiem” nie
      powinno zabraknąć i spotkań z przyjaciółmi.
      moi przyjaciele byli ze mną, lub obok mnie,na dobre i złe jak to się mówi. byli
      przy moich wzlotach i upadkach a ja starałam się być przy ich wzlotach i
      upadkach, a może nawet bardziej przy ich upadkach niż wzlotach.
      ale nawet najstarsi (stażem) moi przyjaciele od pewnego momentu nie mogli
      zrozumieć co ja zaczęłam „nawijać” o tych Żydach po moim powrocie z Izraela. Do
      wyjazdu byłam ja, o imieniu i nazwisku, a tu nagle jestem ja i cała przeszłość
      świata, którego już tu w Polsce nie ma z wiadomych wszystkim powodów. i zaczęły
      się zapewnienia, że przyjaciel nie ma narodowości i tym podobne dyrdymałki. być
      może przyjaciel narodowości nie ma, ale ma coś takiego jak pamięć historii skąd
      przyszedł. no i zaczęły się schody i długie Polaków rozmowy. nie
      wszyscy „przyjaciele” mieli wystarczająco cierpliwości by wytrwać w tym innym
      już na dobre i złe. ale ci co wytrwali, a jest ich nie aż tak mało, już wiedzą
      i rozumieją, że nawet najlepszy przyjaciel nie pojawia się znikąd. pstryk...i
      jest. krzyk noworodka....i narodził się nam nowy bliźni do kochania.
      upłynęło trochę czasu
      powstało forum GW
      pojawiłam się któregoś dnia i ja na tym forum
      i ...pojawili się nowi przyjaciele...i....
      powrócił problem, czy przyjaciel ma narodowość, a jak już się upiera by ją mieć-
      to jaką?
      ależ trudne zagadnienie!
      współczuję wszystkim moim forumowym przyjaciołom (tych nie mam wielu), że
      postawiłam ich przed tak niewygodnym problemem do rozwiązania.
      najłatwiej powiedzieć-nie ma żadnego problemu
      wypowiedzi antysemickie na forum?
      „olej je”-my przecież ciebie lubimy za.....coś tam innego

      a ja im mówię
      nie moi drodzy przyjaciele
      nie można tego „olać”, bo ....
      bo czyż i na FA mam nie mieć „spotkań z Bogiem”?
      niech więc mi odpowiedzą, gdzie mam je mieć?
      na Wenus czy na Marsie?

      i w takich momentach przypomina mi się opowiastka jezuity De Mello, w której
      pewnego razu wierni parafianie zastali kartkę na drzwiach swojego kościoła, a
      na tej kartce było napisane „jestem na zewnątrz” i podpis pod tym zdaniem-
      „Bóg”.
      czy tak ma wyglądać rozdział kościoła od państwa?
      Bóg spaceruje sobie, a państwo sobie i nic nawzajem o sobie nie wiedząc.
      Wszak państwo to naród, a przyjaciel nie ma narodowości.
      i chyba dochodzimy do jakiegoś absurdu.
      Jak być przyjacielem Boga-to znaczy kochać go?
      Najprościej chyba uczynić Go Polakiem i po kłopocie.

      d_nutka
      • gini Re: Moje spotkania z Bogiem 02.01.04, 10:50
        Jak sie juz spotkasz z Bogiem to podziekuj Mu za to, ze Ci dal dwoje zdrowych
        dzieci, podziekuj Mu za to, ze nie znalazlas sie wsrod trzech miliona
        bezrobotnych, podziekuj Mu, ze nie jestes bezdomna, , podziekuj Mu za to, ze
        masz komputer i przestan lamentowac.
        Daj ludziom wierzyc w to co chca.
        W Izraelu obowiazuje prawo religijne i jakos nie slyszalam bys sie uzalala, ze
        tam nie ma rozdzialu kosciola od panstwa .
        • d_nutka Re: Moje spotkania z Bogiem...u Gini 02.01.04, 14:11
          gini napisała:

          > Jak sie juz spotkasz z Bogiem to podziekuj Mu za to, ze Ci dal dwoje zdrowych
          > dzieci, podziekuj Mu za to, ze nie znalazlas sie wsrod trzech miliona
          > bezrobotnych, podziekuj Mu, ze nie jestes bezdomna, , podziekuj Mu za to, ze
          > masz komputer i przestan lamentowac.
          > Daj ludziom wierzyc w to co chca.
          > W Izraelu obowiazuje prawo religijne i jakos nie slyszalam bys sie uzalala,
          ze
          > tam nie ma rozdzialu kosciola od panstwa .

          aleś mnie gini zadziwiła!
          ty naprawdę w aureoli paradujesz.
          dary boskie łaskawie rozdajesz i nie domagasz sie bym tobie dziękowała tylko
          Bogu.

          a ja tyle lat żyłam w nieswiadomosci, aż mnie oświetlił blask twojej aureoli.
          pracę wymieniasz jako boską łaskę -no popatrz tylko, to strajki o miejsca pracy
          są zgodne z łaską boską?
          dzieci powiadasz, aż dwoje-a ja myślałam, ze wystarczy by znalazł się ojciec
          jako dawca spermy.....itd, a to łaska boska powołuje je do życia, żywi i
          kształci, i ma o nie staranie.no tak, bóg dał dzieci, da i na dzieci, po co
          więc moje staranie.
          bezdomna nie jestem? też z łaski boskiej i twojej? a ja myślałam, że dlatego,
          iż opłacam rachunki
          co tam jeszcze wymieniłaś?
          komputer? też mam bogu za niego dziękować? podarował mi w swojej łasce wraz z
          oprogramowaniem i nic za tę łaskę nie oczekuje w zamian oprócz podzięki?
          to dlaczego tepsa przysyła mi rachunki do zapłacenia?

          tak gini
          dokładam ci jeszcze jedną aureolę byś i w dzień przyćmiła wszystkie inne
          aureole co dbają o moją łaskę u boga bym uboga nie była
          o ile wiem to aureole przez net mogę nadawać jak wszystkie inne niestworzone
          rzeczy

          d_nutka

          • gini Re: Moje spotkania z Bogiem...u Gini 02.01.04, 14:20
            d_nutka napisała:

            > gini napisała:
            >
            > > Jak sie juz spotkasz z Bogiem to podziekuj Mu za to, ze Ci dal dwoje zdrow
            > ych
            > > dzieci, podziekuj Mu za to, ze nie znalazlas sie wsrod trzech miliona
            > > bezrobotnych, podziekuj Mu, ze nie jestes bezdomna, , podziekuj Mu za to,
            > ze
            > > masz komputer i przestan lamentowac.
            > > Daj ludziom wierzyc w to co chca.
            > > W Izraelu obowiazuje prawo religijne i jakos nie slyszalam bys sie uzalala
            > ,
            > ze
            > > tam nie ma rozdzialu kosciola od panstwa .
            >
            > aleś mnie gini zadziwiła!
            > ty naprawdę w aureoli paradujesz.
            > dary boskie łaskawie rozdajesz i nie domagasz sie bym tobie dziękowała tylko
            > Bogu.
            >
            > a ja tyle lat żyłam w nieswiadomosci, aż mnie oświetlił blask twojej aureoli.
            > pracę wymieniasz jako boską łaskę -no popatrz tylko, to strajki o miejsca
            pracy
            >
            > są zgodne z łaską boską?
            > dzieci powiadasz, aż dwoje-a ja myślałam, ze wystarczy by znalazł się ojciec
            > jako dawca spermy.....itd, a to łaska boska powołuje je do życia, żywi i
            > kształci, i ma o nie staranie.no tak, bóg dał dzieci, da i na dzieci, po co
            > więc moje staranie.
            > bezdomna nie jestem? też z łaski boskiej i twojej? a ja myślałam, że dlatego,
            > iż opłacam rachunki
            > co tam jeszcze wymieniłaś?
            > komputer? też mam bogu za niego dziękować? podarował mi w swojej łasce wraz z
            > oprogramowaniem i nic za tę łaskę nie oczekuje w zamian oprócz podzięki?
            > to dlaczego tepsa przysyła mi rachunki do zapłacenia?
            >
            > tak gini
            > dokładam ci jeszcze jedną aureolę byś i w dzień przyćmiła wszystkie inne
            > aureole co dbają o moją łaskę u boga bym uboga nie była
            > o ile wiem to aureole przez net mogę nadawać jak wszystkie inne niestworzone
            > rzeczy
            >
            > d_nutka
            >
            Moglas sie urodzic, slepa, glucha bez rak, urodzilas sie cala i zdrowa, placisz
            rachunki bo masz z czego, masz te prace, ktorej tylu ludzi dzis nie ma...
            Ciesz sie z tego co masz , ciesz sie zyciem, nie jecz bez przerwy i nie
            narzekaj.
            To, ze cos masz to krzyczysz, ze zawdzieczasz sama sobie, a o to czego nie masz
            czepiasz sie do Boga .
            Wiec sie zdecyduj na cos.Albo Ty sama jestes odpowiedzialna za swoj los albo
            Bog, jedno z dwojga.
      • abstrakt2003 Re: Moje pierwsze spotkanie spotkania z FA 02.01.04, 12:10
        d_nutka gdy tu wlazłem pierwszy raz ZATKAŁO mnie! Takiego morza niemawiści
        nigdy wcześniej nie widziałem! Traf chciał że akurat trafiłem na jakąś
        nieszczęsną wypowiedź giny. Co ja jej wtedy nawypisywałem!!! Jak ja ją z
        błotem zmieszałem (wstyd mi teraz! oby nikt tego nie pamiętał)! Za chwilę
        poleciałem na FoF i poruszyłem sprawę antysemityzmu i ogólnie siania
        nienawiści na FA i tolerowania tego przez GW. I masz wpadł perla "obrońca
        wolności słowa" i z nim się pożarłem też!
        Pobyłem trochę i częściowo mi przeszło. Paru oszołomów ignoruję, paru opitalam
        regularmie. Wypowiedzi gini i twoje traktuję z dystansem bo macie swoje racje.
        Co do przyjaciół.
        Marny to przyjaciel który jako podstawowe kryterium oceny ludzi bierze
        narodowość.
        A o Bogu tylko tyle.
        Bóg JEST!!! Ma wiele twarzy! Reszta to FIKCJA!
        Sam mam porachunki z Bogiem!
        Ale wybacz nie będę o nich pisał.
        To musi pozostać między mną a nim!
        • gini Re: Moje pierwsze spotkanie spotkania z FA 02.01.04, 12:20
          Rzeczywiscie zmieszales mnie z blotem?Ja juz tak sie przyzwyczailam, ze nie
          pamietam.
          Pierwszy z blotem zmieszal mnie Oszolom na kraju , bylam zaledwie kilka dni...
          Gdy przeczytalam, "zamknij sie ty feministyczna zdziro" to mi dech zaparlo,
          pozniej to juz sie przyzwyczailam, co i raz ktos tam mi nawrzucal,jakbys tak
          chcial pisac moja forumowa biografie to wyladowalbys u psychiatry...
          Raz jestem zona Araba , raz zona Zyda, raz prostytutka raz zwykla kuchta raz
          agentem mosadu innym razem znow czlonkiem LPR .
          Az musze sobie wyszukac Twoj pierwszy post.
          Pozdrowka noworoczne.
          • abstrakt2003 Re: Nie znajdziesz (na szczęście ;-) 02.01.04, 12:50
            To był początek. Nie logowałem się (byłem gościem). A nicku pod jakim pisałem
            nie pamiętam.
            Ale pamiętam że była ostra wymiana ciosów (co tu dużo mówić zachowałem się jak
            ostatni cham) ale na koniec jakoś rozeszło się po kościach.
            Pozdrawiam!
            • gini Re: Nie doceniasz mnie 02.01.04, 12:59
              Zbigniew Herbert: Potęga smaku
              To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
              nasza odmowa niezgoda i upór
              mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
              lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
              Tak smaku
              w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia

              Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
              słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
              lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
              lecz piekło w tym czasie było jakie
              mokry dół zaułek morderców barak
              nazwany pałacem sprawiedliwości
              samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
              posyłał w teren wnuczęta Aurory
              chłopców o twarzach ziemniaczanych
              bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach

              Zaiste ich retoryka była aż nadto parciana
              (Marek Tuliusz obracał się w grobie)
              łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
              dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
              składnia pozbawiona urody koniunktiwu

              Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
              nie należy zanedbywać nauki o pięknie
              Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
              kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
              kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów

              Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
              książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie

              To wcale nie wymagało wilekiego charakteru
              mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
              lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
              Tak smaku
              który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
              choćby za to miał spaść kapitel ciała
              głowa

              Zbigniew Herbert: Odpowiedź

              I dzieki za Herberta z watku Doku ...
              • abstrakt2003 Nie pozostało mi nic, tylko zapaść się... 02.01.04, 13:02
                ...pod ziemię ze wstydu!
                • gini Re: Nie pozostało mi nic, tylko zapaść się... 02.01.04, 13:04
                  abstrakt2003 napisał:

                  > ...pod ziemię ze wstydu!

                  Nie zapadaj sie, nie bylo tak zle!!!
    • d_nutka Re: Moje spotkania z Bogiem...i Izą 02.01.04, 13:26
      Iza mi zarzuciła co ja tu wypisuję o swoich „spotkaniach z Bogiem” na
      aktualnościach.

      Izo
      co do aktualności moich „spotkań” powinnaś wiedzieć wychowując się i żyjąc w
      Polsce, że z Bogiem człowiek może się spotkać w kazdej chwili, w każdym
      miejscu i przy każdej okazji.
      ale pewnie bardziej pamiętasz o tym, że „diabeł tkwi w szczegółach”.
      no to jak z tobą jest Izo?
      w diabła w szczegółach wierzysz a w Boga będącego wszędzie to już nie?
      może ty, Izo, jak nasza sejmowa komisja śledcza od riwingate urywek z
      ustawy „lub czasopisma” traktujesz li tylko jako tego diabła co tkwi w
      szczegółach i w związku z tym żaden śmiertelnik ręki do tego nie przyłożył?
      i przy innych aferach ustawodawczych tak samo?
      Boga sobie „pozamykać” w kościele , a jeszcze lepiej „przybić” go do krzyża by
      nie uciekł gdzie wyznaczono mu miejsce 2000 lat temu , a całą odpowiedzialność
      zwalić na „diabła tkwiącego w szczegółach”, a jak to się nie udaje, to
      krzyczeć, że winni są ci co „naszego Boga” przybili do tego krzyża, że już
      nawet palcem nie może ruszyć by towarzystwa tego „diabła w szczegółach” nam
      oszczędził.

      czy to już nieaktualne Izo?

      d_nutka
      • gini Re: Moje spotkania z Bogiem...i Izą 02.01.04, 13:38
        d_nutka napisała:

        > Iza mi zarzuciła co ja tu wypisuję o swoich „spotkaniach z Bogiem”
        > na
        > aktualnościach.
        >
        > Izo
        > co do aktualności moich „spotkań” powinnaś wiedzieć wychowując się
        > i żyjąc w
        > Polsce, że z Bogiem człowiek może się spotkać w kazdej chwili, w każdym
        > miejscu i przy każdej okazji.
        > ale pewnie bardziej pamiętasz o tym, że „diabeł tkwi w szczegółach”
        > .
        > no to jak z tobą jest Izo?
        > w diabła w szczegółach wierzysz a w Boga będącego wszędzie to już nie?
        > może ty, Izo, jak nasza sejmowa komisja śledcza od riwingate urywek z
        > ustawy „lub czasopisma” traktujesz li tylko jako tego diabła co tkw
        > i w
        > szczegółach i w związku z tym żaden śmiertelnik ręki do tego nie przyłożył?
        > i przy innych aferach ustawodawczych tak samo?




        > Boga sobie „pozamykać” w kościele , a jeszcze lepiej „przybić
        > ” go do krzyża by
        > nie uciekł gdzie wyznaczono mu miejsce 2000 lat temu , a całą
        odpowiedzialność
        > zwalić na „diabła tkwiącego w szczegółach”, a jak to się nie udaje,
        > to
        > krzyczeć, że winni są ci co „naszego Boga” przybili do tego krzyża,
        > że już
        > nawet palcem nie może ruszyć by towarzystwa tego „diabła w szczegółach
        > 221; nam
        > oszczędził.
        >
        > czy to już nieaktualne Izo?
        >
        > d_nutka

        Wiesz Danka, niektorzy sobie zamykaja Boga w synagogach inni w meczetach inni
        jeszcze w pagodach, inni w zborach, czegos Ty sie czepila tego jednego Boga?
        Czego zwalasz ciagle wine na tego Boga i na jego wyznawcow?
        Coz zlego Ci uczynil ten Bog?I dlaczego tylko do tego jednego Boga masz
        pretensje, przed Nim bylo ilus tam Bogow, i w tej chwili jest ilus tam Bogow,
        ktorych czcza ludzie, miliony ludzi, wiec dlaczego ten jeden tak Cie uwiera?
        • d_nutka Re: Moje spotkania z Bogiem...i Gini 02.01.04, 14:14
          gini napisała:

          > Wiesz Danka, niektorzy sobie zamykaja Boga w synagogach inni w meczetach inni
          > jeszcze w pagodach, inni w zborach, czegos Ty sie czepila tego jednego Boga?
          > Czego zwalasz ciagle wine na tego Boga i na jego wyznawcow?
          > Coz zlego Ci uczynil ten Bog?I dlaczego tylko do tego jednego Boga masz
          > pretensje, przed Nim bylo ilus tam Bogow, i w tej chwili jest ilus tam Bogow,
          > ktorych czcza ludzie, miliony ludzi, wiec dlaczego ten jeden tak Cie uwiera?

          o czym ty kochaniutka piszesz?
          jakich "iluś tam bogów"?
          czyżbyś nie czytała nigdy o "cywilizacji barbarzyństwa"?
          d_nutka
          • gini Re: Moje spotkania z Bogiem...i Gini 02.01.04, 14:27
            d_nutka napisała:

            > gini napisała:
            >
            > > Wiesz Danka, niektorzy sobie zamykaja Boga w synagogach inni w meczetach i
            > nni
            > > jeszcze w pagodach, inni w zborach, czegos Ty sie czepila tego jednego Bog
            > a?
            > > Czego zwalasz ciagle wine na tego Boga i na jego wyznawcow?
            > > Coz zlego Ci uczynil ten Bog?I dlaczego tylko do tego jednego Boga masz
            > > pretensje, przed Nim bylo ilus tam Bogow, i w tej chwili jest ilus tam Bog
            > ow,
            > > ktorych czcza ludzie, miliony ludzi, wiec dlaczego ten jeden tak Cie uwier
            > a?
            >
            > o czym ty kochaniutka piszesz?
            > jakich "iluś tam bogów"?
            > czyżbyś nie czytała nigdy o "cywilizacji barbarzyństwa"?
            > d_nutka

            Kazdy barbarzynca ma swojego Boga kochaniutka .Zydzi tez maja swojego Boga, nie
            slyszalas o Nim nigdy?Jahwe mu bylo .Modla sie do Niego w synagogach wsadzaja
            jakies tam kartki w sciane placzu, a mnie nic do tego.
            Aztekowie tez mieli swoich bogow, wyrywali ludziom serca by zlozyc je w ofierze
            Bogu, Egipcjanie , Majowie budowali swoim bogom piramidy, sa piekne, ale kazdy
            kamien jest nasiakniety ludzkim potem, czasami krwia .
            Poogladaj te piramidy budowane dla Bogow, pomysl o tych co je budowali...
            • d_nutka Re:do Gini -forumowej bogini 02.01.04, 20:58
              Gini
              trenujesz już jasełka na wieczór trzech króli?

              uważaj na swoją aureolę
              by króle sie nie pomyliły komu złożyć pokłon
    • Gość: polishAM Miej się na baczności przed fałszywymi Bogami IP: *.nas38.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 02.01.04, 15:58
      Miej się na baczności przed fałszywymi Bogami. Był taki jeden. W Getcie Łódzkim
      banknoty z własną podobizną wydawał, znaczki pocztowe z własną podobizną
      wydawał. Oddajcie mi swoje dzieci, powiadał. Słuchali go jak zaczarowani. My
      takich Bogów na kilkuminutową miłość nie chcemy. My mamy jednego swojego.
    • d_nutka Re: Moje spotkania z Kainem 03.01.04, 09:55
      Kiedyś brat zabił brata.
      Czy była pomiędzy nimi jakaś sprzeczka?
      Nie, pomiędzy nimi nie było żadnej sprzeczki, to tylko jeden z nich, Kain mu
      było na imię, stwierdził, że zyska więcej jak pozbędzie się swojego brata Abla.
      I historia ta trwa do dziś, bo Bóg „położył na Kainie znak, by nikt go nie
      zabijał.

      Gini moja droga

      nic tak bardzo nie świadczy o skrywaniu swojego żalu i nienawiści, jak
      wykazywanie, że inni swoje żale też powinni zakryć nieprzemakalnością tego
      widoku dla innych, a jeszcze skuteczniejsze jest pokazywanie, że inni cierpią
      nie mniej lub nawet jeszcze więcej.
      ja nie mam w sobie nienawiści i dlatego nie bałam się pokazania swojego bólu i
      cierpienia.
      a co ty i inni zrobili z mojej odwagi nie skrywania mojego żalu, mojej krzywdy
      i mojego cierpienia?
      wystawiliście je na pośmiewisko.
      choć sobie Gini w swojej aureoli po całym forum i gdziekolwiek chcesz, tylko
      przyjrzyj jej się dokładniej, czy nie ma na niej znaku Kaina.

      d_nutka
      • gini Re: Moje spotkania z Kainem 03.01.04, 10:16
        d_nutka napisała:

        > Kiedyś brat zabił brata.
        > Czy była pomiędzy nimi jakaś sprzeczka?
        > Nie, pomiędzy nimi nie było żadnej sprzeczki, to tylko jeden z nich, Kain mu
        > było na imię, stwierdził, że zyska więcej jak pozbędzie się swojego brata
        Abla.
        > I historia ta trwa do dziś, bo Bóg „położył na Kainie znak, by nikt go ni
        > e
        > zabijał.
        >
        > Gini moja droga
        >
        > nic tak bardzo nie świadczy o skrywaniu swojego żalu i nienawiści, jak
        > wykazywanie, że inni swoje żale też powinni zakryć nieprzemakalnością tego
        > widoku dla innych, a jeszcze skuteczniejsze jest pokazywanie, że inni cierpią
        > nie mniej lub nawet jeszcze więcej.
        > ja nie mam w sobie nienawiści i dlatego nie bałam się pokazania swojego bólu
        i
        > cierpienia.
        > a co ty i inni zrobili z mojej odwagi nie skrywania mojego żalu, mojej
        krzywdy
        >
        > i mojego cierpienia?
        > wystawiliście je na pośmiewisko.
        > choć sobie Gini w swojej aureoli po całym forum i gdziekolwiek chcesz, tylko
        > przyjrzyj jej się dokładniej, czy nie ma na niej znaku Kaina.
        >
        > d_nutka

        Sluchaj moja droge, aureolke , o ktorej piszesz oddalam Tobie, skoro uwazasz,
        ze ci sie nalezy to ja sobie nos.
        Raz jeszcze , kazdy ma jakies zale , kazdy kiedys cierpial , tyle, ze ty moja
        droga wszystkie pozytywy ze swojego zycia, przypisujesz sobie samej, za to co
        ci sie w zyciu nie udalo obarczasz wina innych albo Boga...
        Wiec dam Ci przyklad.
        31 grudnia kilka lat temu umarla mi trzymiesieczna coreczka, umarla z winy
        glupich lekarzy. Miala trzy miesiace...Nie obarczam za to odpowiedzialnoscia
        wszystkich lekarzy ani Boga.
        Jestem wdzieczna i Bogu i lekarzom za tych troje dzieci, ktore zyja.
        To moj zal i moje cierpienie, ale nie wylewam go na forum, bo to nie jest od
        tego miejsce.
        A o co ty masz zal, jakie te twoje cierpienie?Jestes zdrowa, masz prace, ktorej
        tyluu ludzi nie ma .
        Pisalam o Polce, ktora pracowala tu w Belgii , czyscila kible jak to pisza
        niektorzy , bo w Polsce pracy znalezc nie mogla.
        Wyszla wiec czyscic te kible zostawila dzieci z druga Polka, ktora pilnujac
        dzieci tez zarabiala na zycie, gdy wrocila juz po czyszczeniu tych kibli z
        pracy , zastala w domu trzy martwe osoby swoich dwoje dzieci i nianie...
        Zaczadzieli, cos sie tam tlilo.
        Dzieci w wieku chyba dwa , cztery latka...
        Zrozumiesz cos?Docenisz to, ze nie musisz szorowac kibli w Belgii, zrozumiesz,
        ze masz zywe zdrowe dzieci?
        Docenisz to co masz w zyciu?
        Raczej nie dalej bedziesz biadolic i narzekac, bo taka juz jestes
        toksyczna.Lubisz zatruwac zycie innym.
        • d_nutka Re: Moje spotkania z Kainem 03.01.04, 12:18
          Gini

          wzgardzę twoim prezentem dla mnie i nie przyjmę dawanej mi przez ciebie twojej
          aureoli.
          widzę na niej znak Kaina
          każdym swoim postem tu na forum zabijasz we nadzieję.
          jesteś pewnie ciekawa- nadzieję na co?
          problem w tym, że kto nosi piętno Kaina ten i tak nie zrozumie, choćby
          wszystkie WIEM przeczytał, posiadł wszelką mądrość i wszelkie tytuły.
          pewnie w tym miejscu miałabyś tysiące argumentów i linków by mi wykazać, że ja
          nic nie wiem, a to co wiem, jest i tak nieprawdą.
          w porządku Gini.
          przyjmuję bez sprzeciwu twój punkt widzenia.

          d_nutka
          • gini Re: Moje spotkania z Kainem 03.01.04, 12:26
            d_nutka napisała:

            > Gini
            >
            > wzgardzę twoim prezentem dla mnie i nie przyjmę dawanej mi przez ciebie
            twojej
            > aureoli.
            > widzę na niej znak Kaina
            > każdym swoim postem tu na forum zabijasz we nadzieję.
            > jesteś pewnie ciekawa- nadzieję na co?
            > problem w tym, że kto nosi piętno Kaina ten i tak nie zrozumie, choćby
            > wszystkie WIEM przeczytał, posiadł wszelką mądrość i wszelkie tytuły.
            > pewnie w tym miejscu miałabyś tysiące argumentów i linków by mi wykazać, że
            ja
            > nic nie wiem, a to co wiem, jest i tak nieprawdą.
            > w porządku Gini.
            > przyjmuję bez sprzeciwu twój punkt widzenia.
            >
            > d_nutka

            Ale przeciez chcialas te aureole, krzyczalas, ze ci sie nalezy, to ja sobie wez.
            No to brzydka niedobra gini, nie chce sie litowac nad Danusia , i nie bedzie bo
            nie widze powodu, nad matka, ktora stracila dzieci, napewno bede sie litowac.
            A nie nad zdrowa kobiete, posiadajaca, dom rodzine prace.
            Pytam sie co tu jest do rozumienia?Gdzie te twoje nieszczescie?
            Jeczysz i narzekasz bo lubisz , sa tacy ludzioe, myslisz tylko i wylacznie o
            sobie poza czubkiem swojego nosa nie widzisz innych i ich prawdziwych tragedii
            jak chocby tej w Iranie, gdzie tysiace ludzi w jednej minucie stracilo zycie,
            inni domy i swoich bliskich.
            Wazna jest Danutka i nikt wiecej.
    • Gość: Pawel Danka,co usilowalas nam powiedziec? IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.04, 17:02
      Ze w Izraelu na koncercie grupy rockowej znalazlas Boga, bo tam pierwszy raz
      zobaczylas wielu rozspiewanych i roztanczonych Zydow.... i potem kontynuowalas
      te spotkania z Bogiem Zydow, Chrzescijan i "innymi Bogami"...Ja bylem trzy
      razy w Izraelu i tez szukalem Jego sladow - tylko co ma z tym wspolnego grupa
      rockowa i wielu rozesmianych Zydow....zreszta sympatycznych. W nich widzialem
      Go bardzo niewyraznie...Na pewno wiecej mowi o Nim szum fal jeziora
      galilejskiego,wydmy Qumran,ogrod oliwny czy Masada. Czy naprawde spotkalas
      prawdziwego Boga? Nie, moze inaczej...tak droga jest rzeczywiscie "szeroka"
      • Gość: diabelek Otworzcie drzwi dla rock and rolla ! IP: *.sympatico.ca 04.01.04, 17:52
        Dla tych co slysza Boga w szumie fal jeziora grupa rozesmianych ludzi emituje
        dzwieki przeszkadzajace naboznemu skupieniu, dlatego zapewne
        "slychac go niewyraznie".
        Dla tych co preferuja smiech i zabawe sluchanie szumu fal moze byc podobnie
        nudne i meczace. Nie widze powodu aby szukajacy musieli ulegac sugestiom, ze
        tylko skupienie i medytacja przyblizy ich do tego Prawdziwego.
        Tak jak skromnej postury heros szybujacy pod niebem na nartach nie nadawalby
        sie na bohatera milosnikow szybkiego biegania po powierzchni ziemi, tak i
        milosnicy przesiadywania na brzegu moga niczego nie znalezc w rozesmianym i
        roztanczonym tlumie.
        Jezeli droga jest szeroka, to tradycyjne przekonanie, ze najblizej musi byc
        zdziwaczaly samotnik jest tej drogi wyraznym zawezeniem.
        • Gość: Oksana O "spatkaniach" Danki. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 04.01.04, 18:22
          Czytam i sie nie wtracam. Pierwsze slowa do Gini. Bardzo szanuje Twoj bol. Jeszcze raz
          widze ze jest cos pod ta skorupka ktora czasami sie otaczasz. Nie przezylam smierci
          wlasnego dziecka wiec nie moge sobie nawet wyobrazic tragedii. Przezylam troche bolu
          i tragedii w rodzinie i wiem ze to zmienia perspektywe na zycie. Poza tym widze ze jestes
          jeszcze bardzo mloda czego Ci troche zazdroszcze (moze z mojej perspektywy juz nie
          powinnam, ale ja tez mam ludzka strone).

          Co do Danki. Jest typowa egocentryczka. Chce wywolac poczucie winy u wszyskich a
          sama nigdy nie poczuwala sie do winy. Poczuwanie sie do winy to domena innego
          Boga. Jest cos w jej wypowiedzi nt. syndromu Jerozolimy. Ja to odczulam na wlasnej
          skorze podczas kazdej wizyty w Izraelu.
          • Gość: Mr Hyde Re: O "spatkaniach" Danki. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.04, 21:07
            D_nutko, przeczytałem trzy Twoje teksty , ale nie wiele z nich rozumiem . Na
            czym polegają Twoje spotkania z Bogiem. Czego oczekujesz od innych. O co chodzi
            z narodowością Twoich przyjaciół.? I do cholery czyżbyś sugerowała że wszystkie
            drogi prowadzą do tzw. Boga?
            Mam nadzieję że nie jesteś nawiedzoną i egzaltowaną kretynką jakich miliony
            wokół. Te bełkoty o Bogu doprowadzają mnie do szału. Więcej racjonalizmu. Nie
            rozumiem co powoduje ten owczy pęd ku religiom.
            Nie rozumiem czołobitności np. chrześcijan wobec swojego Boga bo skoro jest tak
            kochającym ojcem to dlaczego uczynił ich śmiertelnymi, dlaczego wielu umiera w
            męczarniach, ginie w wypadkach itp. Itd. Tylko proszę tu nie bełkotać o grzechu
            pierworodnym, gdyż poczucie elementarnej sprawiedliwości kłóci się ze zbiorową
            odpowiedzialnością ludzi za „grzech” Adama i Ewy lub skoro to prawda o grzechu
            pierworodnym to Bóg Chrześcijan jest dziką i mściwą istotą. Mógłbym przytoczyć
            tu różne dzikie fragmenty np. ze Starego Testamentu, który jest podstawą tej
            chorej filozofii, Czy też bełkot tzw. św. Jana w Księdze Apokalipsy będącą
            rojeniami schizofrenika itd. Itp.
            Zrozumiałem z Twoich tekstów że zafascynowała Cię historia Izraela i Żydów. To
            bardzo ciekawa nacja i na pewno należy do ważniejszych w historii ludzkości.
            Ale ich mitologia,( dzikusów ganiających po pustyni) sprzed kilku tysięcy lat
            do cholery nie może być kwintesencją historii ludzkości!
            To na razie tyle
        • Gość: Pawel Diabelku -gowniarzu jak Ty malo pojmujesz z tego IP: *.dip.t-dialin.net 05.01.04, 00:25
          zycia .Czytaj dalej Fakty i mity. Bedziesz miac co opowiadac swoim wnukom
          zamiast bajek, o ile oczywiscie beda cie chcialy sluchac
          • Gość: diabelek Re: Diabelku -gowniarzu jak Ty malo pojmujesz z IP: *.sympatico.ca 05.01.04, 03:04
            Ze w Izraelu na koncercie grupy rockowej znalazlas Boga, bo tam pierwszy raz
            zobaczylas wielu rozspiewanych i roztanczonych Zydow.... i potem kontynuowalas
            te spotkania z Bogiem Zydow, Chrzescijan i "innymi Bogami"...Ja bylem trzy
            razy w Izraelu i tez szukalem Jego sladow - tylko co ma z tym wspolnego grupa
            rockowa i wielu rozesmianych Zydow....zreszta sympatycznych. W nich widzialem
            Go bardzo niewyraznie...Na pewno wiecej mowi o Nim szum fal jeziora
            galilejskiego,wydmy Qumran,ogrod oliwny czy Masada. Czy naprawde spotkalas
            prawdziwego Boga? Nie, moze inaczej...tak droga jest rzeczywiscie "szeroka"
            ==============
            Nie czytalem faktow i Mitow ale Pana post, ktory powyzej przepisalem.
            Czy wydaje sie Panu, ze trzeba jechac az do Izraela aby posluchac Pana Boga w
            szumie fal jeziora Galilejskiego.
            Ja tutaj mam piec Wielkich Jezior i w kazdym z nich tez szumia fale.
            A moze uwaza Pan ,ze to jest szum fal jakiegos gorszego Boga?
            • Gość: Pawel Sa subtelne roznice nawet w szumie fal. IP: *.dip.t-dialin.net 05.01.04, 22:20
              Inaczej odbieramy koncert Chopina w Zelazowej Woli, inaczej podczas defilady 1
              majowej /dawniej puszczali muzyke Chopina/
              • Gość: diabelek Re: Subtelne roznice. IP: *.sympatico.ca 06.01.04, 00:30
                Gość portalu: Pawel napisał(a):

                > Inaczej odbieramy koncert Chopina w Zelazowej Woli, inaczej podczas defilady
                > 1 majowej /dawniej puszczali muzyke Chopina/
                ===================
                Byc moze komunisci najmadrzejsi nie byli , ale trudno mi uwierzyc aby orkiestra
                deta w czasie defilady pierwszomajowej grala marsz pogrzebowy (b-moll opus35)
                Chopina, albo puszczali fokstrota w czasie ceremoni pogrzebowych swoich
                dygnitarzy.
                Rzeczywiscie inaczej odbieramy taka np. muzyke techno na Love Parade w Berlinie
                a inaczej nad Morskim Okiem w Tatrach.
                Nie o to w moim do Pana poscie jednak chodzilo smile
            • Gość: Pawel Diabelku, ty o Bogu nie masz pojecia z definicji. IP: *.dip.t-dialin.net 07.01.04, 09:21
              Zanurz sie lepiej w swoje ukochane "NIE" i pomachaj Urbaskowi przy okazji
              ogonkiem.
              • Gość: diabelek Re: Diabelku, ty o Bogu nie masz pojecia z defin IP: *.sympatico.ca 07.01.04, 22:12
                Byc moze ma Pan racje, ale to nie powod do reklamowania innych tytulow
                prasowych na forum Gazety Wyborczej.

                PS. Powinien byc mi Pan wdzieczny
                bo widze, ze sama D-nutka dalej nic Panu nie odpisala wink
    • Gość: BUBA Re: Moje spatkania z Bogiem IP: *.home.cgocable.net 05.01.04, 05:56
      Veni , vidi i nic...ciemnosc
      BUBA
      • d_nutka Re: Moje spatkania z Bogiem 05.01.04, 07:11
        Gość portalu: BUBA napisał(a):

        > Veni , vidi i nic...ciemnosc
        > BUBA

        veni vidi napisalam i...żal serce ścisnąl jak wypowiadający się tutaj nawet nie
        są przygotowani ani na jotę do nawet przelotnego spotkania z Bogiem
        ale czy muszą?
        przecież Boga nie ma
        na pewno nie ma Go w waszych komentarzach....Buba a aureoli Gini w tych
        ciemnościach nie zobaczyłeś?

        d_nutka
        • gini Re: Moje spotkanie z Bogiem 05.01.04, 22:52
          nawrocilam.
          Jest to takie intymne, ze nie bardzo chce zwierzac sie calemu swiatu, ale Tobie
          moge, a komus w koncu musze.
          Mezowi nie moge bo by mnie wysmial.
          Wiesz mialam klopot, i bylam zdesperowana wlasciwie, wiec 15 =go zaczelam sie
          modlic =ja ateistka do Matki Boskiej, wyobraz sobie, ze klopot sie rozwiazal.
          16 go pojechalam do Brugge jak zwykle zapomnialam planu, a wlasciwie chodzilo o
          to by dzieci przeplynely sie po kanalach.
          Przyrzeklam sobie jednak, ze wejde do kosciola i podziekuje.Miasto bylo jednak
          zatloczone, dziei jakos nie bardzo chcialy nigdzie wchodzic, godzine czekalismy
          na "zaokretowanie" , ale cos mnie ciagnelo w jedno miejsce zaciagnelam tam
          dzieci prawie na sile.
          Zobaczylam przepiekna fasade ze zloconymi rzezbami, zrobilam dzieciakom zdjecie
          i nagle cos mnie pchnelo zeby wejsc do srodka.Znalazlam sie w przepieknej
          kaplicy=gdzie byl obraz Matki Boskiej i zaczelam sie modlic, nie odmawiac
          pacierz ale sie modlic...
          Dopiero po powrocie do domu zaczelam wertowac na stronach Brugge gdzie bylam...
          Doczytalam sie, ze bylam w Bazylice St.Sang gdzie sa przechowywane relikwie ...
          Wiesz ta wizyta i w ogole bardzo zmienilo moje podejscie do wiary...
          Juz bigdy nie napisze o sobie, ze jestem ateistka.
          Przepraszam za te przydlugie wynurzenia ale musialam to z siebie wyrzucic.
          Pozdrawiam serdecznie.

          Moj wlasny post wiec chyba niczego nie zdraszam.
          • d_nutka Re: Moje spotkanie z Bogiem 05.01.04, 23:53
            Gini

            jak ty jednak bez własnej aureoli sobie poradzisz?

            d_nutka
    • Gość: jan Re: Moje spatkania z Bogiem IP: *.multicon.pl 07.01.04, 08:08
      D_nutko !
      Pisze szybko , gdyz zaraz lecę do SKM-ki , chociaz temat nie jest do szybkiego
      pisania.
      Syndrom Jerozolimy to znany objaw w psychologii i psychiatrii. Parę m-cy temu
      był na ten temat duzy artykuł w jakims tygodniku. Wypowiadał sie na ten temat dr
      psychiatrii z jerozolimskiego szpitala psychiatrycznego. Mówił on że temu
      syndromowi ulegają prawie wszyscy odwiedzajacy Jerozolimę itp tereny. Tylko że
      syndrom ten ma różne natężenie u różnych osób. Niektóre osoby dotkniete tym
      syndromem w sposób mocny odwozone są karetką do miejscowego szpitala
      psychiatrycznego. Mają one różne religijne "widzenia" i majaki. "Widziały" się
      one i "rozmawiały" z Chrystusem itp.
      W Ziemii Swiętej na skutek syndromu jerozolimskiego niektórzy odzyskują wiarę w
      Boga lub umocnienia jej.
      A ja chcę powiedzieć parę zdań o miejscu gdzie mozna stracic całkowicie wiarę w
      Boga.
      Czasami wędruje po świecie. Parę lat temu trafiłem do Afryki Zachodniej.
      Tamzę w nowej stolicy Wybrzeż Kości Słoniowej -Jamasukro(fonet.) kilkadziesiat
      lat temu prezydent tego kraju , który pech chciał że byl katolikiem - Felix
      Houphouet, niech imie jego bedzie zapomniane, przez kilkanaście lat budował z
      marmuru , na pustkowiu replikę bazyliki ś.Piotra. Dookoła tej bazyliki
      postawiono setki kolumn oświetlanych tysiącami reflektorów, zrobiono windy
      ktorymi mozna wiechać na szczyt bazyliki itp obrzydlistwa.
      Prezydent przeznaczał przez kilkanście lat spory procent budżetu tego biednego
      kraju. Na początku l.80-ych kraj ten odwiedził JP 2 , przyjął we władanie te
      bazylike i podziekowal prezydentowi za szczodry podarunek.....
      Tak jak ludzie zyskuja wiare w Jerozolimie , tak niektórzy stracic ja moga w
      Yammassoukro. Gdyby Bóg istniał to pewnie nie zezwolilby na budowe tego szkaradztwa.
      Załączam link ze zdjęciami tej bazyliki. Strona www nie jest moja i zdjęcia nie
      sa mojego autorstwa.
      kontynenty.tpi.pl/Africa2000Cote_Bpl.htm
      • Gość: diabelek Re: Moje spatkania z Bogiem IP: 67.71.153.* 07.01.04, 22:47
        Z historii budowy bazyliki sw. Piotra w Rzymie.
        Budowe w latach 1514-1520 prowadził Rafael, który zmienił plan na podłużny.
        Kolejnymi budowniczymi bazyliki byli: Antonio da Sangallo starszy, B. Peruzzi i
        Antonio da Sangallo młodszy (do 1546), który wrócił do planu Bramantego.
        1547-1564 kontynuował budowę bazyliki Michał Anioł, który utrzymał centralne
        założenie, ale przeprojektował plan Bramantego podporządkowując całą budowlę
        nowo zaprojektowanej olbrzymiej kopule. 1567-1573 budowę wg planu Michała
        Anioła kontynuował G. Vignola. Jego następcą był Giacomo della Porta, który
        pracując z D. Fontaną zmienił plan kopuły i dokończył jej budowę.
        1603 głównym architektem bazyliki został C. Maderna, który ponownie nadał
        kościołowi formę podłużną projektując 1607 trzynawowy korpus, a także
        przedsionek i fasadę z kolumnami biegnącymi przez całą wysokość kościoła.
        ---
        Jak widac budowa bazyliki w Rzymie trwala w sumie ponad sto lat.
        Prezydent-general Wybrzeza Kosci Sloniowej pan Felix Houphouet budowal ja tylko
        przez lat kilkanaście.
        Rzeczywiscie porwal sie pan general z motyka na slonce.
        Mogl on nauczac swoich obywateli wspolczesnych technik budowlanych korzystajac
        z innych, latwiejszych do nasladowania wzorow.
        Dlaczego nie wpadl on na pomysl wybudowania takiego na przyklad muru.
        Mur to konstrukcja prosta i kandydaci na murarzy i innych fachowcow budowlanych
        mogliby sie tez czegos nauczyc, a i koszty budowy tez na pewno sa mniejsze.
        Zreszta w krajach rzadzonych przez prezydentow-generalow lepiej od Wybrzeza
        Kosci Sloniowej rozwinietych gospodarczo tez stawia sie zwyczajne, proste mury
        a nie marnuje publiczne srodki na jakies italianskie fanaberie.


    • Gość: sp;lit Re: Moje spatkania z Bogiem IP: *.nas27.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 08.01.04, 03:30
      Nie musisz odwiedzic Jerusalem , wystarczy jak ci doktor powie ze masz 2m-ce
      albo operacja z 75 % statystycznie gwarantowanego sukcesu ,... Wsiadziesz na
      samolot , ktory gwarantuje ci ze 1/4 niw dotrze do celu ? Spotkania nie
      mialem , ale "rozmawialem" ze Stworca i chyba mnie wysluchal skoro pisze 13 lat
      pozniej ,...

      uklony
    • Gość: Szatan Jechowi mówią że wszystko co sie pokazujeto Szatan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.01.04, 04:04
      Znaczy że Ufo teo też Szatan
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka