georghe
24.04.03, 14:12
Dzisiejsze Nowiny:
Awantura w szpitalu
Był, czy nie był pod wpływem alkoholu?
JASŁO. Po interwencji lekarki Elżbiety Przybyszowskiej, radnej powiatu,
policja ustala, czy ordynator oddziału chirurgicznego przyszedł do pracy pod
wpływem alkoholu. Zdaniem dyrekcji szpitala, zarzuty wobec ordynatora nie
mają potwierdzenia.
Radna Elżbieta Przybyszowska-Constantine (tego dnia była w domu, na urlopie)
otrzymała sygnał, że dr Szymon N. pojawił się na oddziale nietrzeźwy i
zamierza operować. - Zawiadomiłam policję. Zrobiłam to, bo już wcześniej
docierały do mnie podobne sygnały, zgłosiłam je ówczesnemu szefowi szpitala,
ale przekonano mnie, że to niemożliwe. Po wcześniejszych doświadczeniach nie
mam zaufania do dyrekcji, uznałam, że sprawa musi być wyjaśniona.
Do szpitala przyjechał patrol. Funkcjonariusze w asyście przedstawicieli
dyrekcji weszli na oddział, ale ordynatora już nie było, mimo iż wcześniej
był w swoim gabinecie.
- Poszukiwania na terenie szpitala nie dały efektów. Policjanci pojechali do
domu ordynatora, ale nikogo nie zastali. W szpitalu policjanci rozmawiali z
lekarzami i innymi pracownikami, ale żadna z osób, które wcześniej miały
kontakt z chirurgiem, nie potwierdziła, by jego zachowanie wskazywało
nietrzeźwość. Jak ustalono, w tym dniu ordynator nie wykonywał żadnych
zabiegów - mówi podkomisarz Mariusz Skiba, rzecznik prasowy KPP w Jaśle.
- Tego dnia czułem się źle, zamierzałem iść na zwolnienie. Mimo, to zajrzałem
rano na oddział, zobaczyć co się dzieje. Odebrałem raport z poprzedniej doby,
spotkałem się z asystentami, listę obecności podpisałem machinalnie. Ponieważ
byłem chory, pojechałem do domu, moje obowiązki przejął zastępca - tłumaczy
ordynator.
- Nie twierdzę, że ordynator był pijany. Ale gdyby chciał być poza
podejrzeniem, powinien zgłosić się na badanie krwi na zawartość alkoholu -
uważa lekarka.
- Podejrzenie o to, że byłem pijany to pomówienie. Pani Przybyszowska chce
zdezawuować moją osobę, to są rozgrywki personalne - twierdzi ordynator.
Dyrektorka szpitala, Małgorzata Jerzak: - Rozmawiałam z personelem oddziału.
Gdyby ktokolwiek potwierdził, że ordynator był nietrzeźwy, nie zawahałabym
się przed zwolnieniem dyscyplinarnym. Ze strony dyrekcji uważam sprawę za
zamkniętą.
Sprawą zajmowała się także komisja społeczna rady powiatu (samorząd jest
organem założycielskim dla szpitala). - Oskarżenia jest łatwo rzucać, ale
trudniej przedstawić dowody. Ordynator złożył wyjaśnienia, a radna nie
pojawiła się na posiedzeniu komisji - mówi Krzysztof Michalski,
przewodniczący komisji.
Policja prowadzi postępowanie wyjaśniające.
EWA GORCZYCA