Dodaj do ulubionych

Znowu afera w szpitalu

24.04.03, 14:12
Dzisiejsze Nowiny:

Awantura w szpitalu
Był, czy nie był pod wpływem alkoholu?

JASŁO. Po interwencji lekarki Elżbiety Przybyszowskiej, radnej powiatu,
policja ustala, czy ordynator oddziału chirurgicznego przyszedł do pracy pod
wpływem alkoholu. Zdaniem dyrekcji szpitala, zarzuty wobec ordynatora nie
mają potwierdzenia.

Radna Elżbieta Przybyszowska-Constantine (tego dnia była w domu, na urlopie)
otrzymała sygnał, że dr Szymon N. pojawił się na oddziale nietrzeźwy i
zamierza operować. - Zawiadomiłam policję. Zrobiłam to, bo już wcześniej
docierały do mnie podobne sygnały, zgłosiłam je ówczesnemu szefowi szpitala,
ale przekonano mnie, że to niemożliwe. Po wcześniejszych doświadczeniach nie
mam zaufania do dyrekcji, uznałam, że sprawa musi być wyjaśniona.
Do szpitala przyjechał patrol. Funkcjonariusze w asyście przedstawicieli
dyrekcji weszli na oddział, ale ordynatora już nie było, mimo iż wcześniej
był w swoim gabinecie.
- Poszukiwania na terenie szpitala nie dały efektów. Policjanci pojechali do
domu ordynatora, ale nikogo nie zastali. W szpitalu policjanci rozmawiali z
lekarzami i innymi pracownikami, ale żadna z osób, które wcześniej miały
kontakt z chirurgiem, nie potwierdziła, by jego zachowanie wskazywało
nietrzeźwość. Jak ustalono, w tym dniu ordynator nie wykonywał żadnych
zabiegów - mówi podkomisarz Mariusz Skiba, rzecznik prasowy KPP w Jaśle.
- Tego dnia czułem się źle, zamierzałem iść na zwolnienie. Mimo, to zajrzałem
rano na oddział, zobaczyć co się dzieje. Odebrałem raport z poprzedniej doby,
spotkałem się z asystentami, listę obecności podpisałem machinalnie. Ponieważ
byłem chory, pojechałem do domu, moje obowiązki przejął zastępca - tłumaczy
ordynator.
- Nie twierdzę, że ordynator był pijany. Ale gdyby chciał być poza
podejrzeniem, powinien zgłosić się na badanie krwi na zawartość alkoholu -
uważa lekarka.
- Podejrzenie o to, że byłem pijany to pomówienie. Pani Przybyszowska chce
zdezawuować moją osobę, to są rozgrywki personalne - twierdzi ordynator.
Dyrektorka szpitala, Małgorzata Jerzak: - Rozmawiałam z personelem oddziału.
Gdyby ktokolwiek potwierdził, że ordynator był nietrzeźwy, nie zawahałabym
się przed zwolnieniem dyscyplinarnym. Ze strony dyrekcji uważam sprawę za
zamkniętą.
Sprawą zajmowała się także komisja społeczna rady powiatu (samorząd jest
organem założycielskim dla szpitala). - Oskarżenia jest łatwo rzucać, ale
trudniej przedstawić dowody. Ordynator złożył wyjaśnienia, a radna nie
pojawiła się na posiedzeniu komisji - mówi Krzysztof Michalski,
przewodniczący komisji.
Policja prowadzi postępowanie wyjaśniające.


EWA GORCZYCA
Obserwuj wątek
    • kuba214 Re: Znowu afera w szpitalu 24.04.03, 19:01
      Hm... Nie mam zdania. Czy ktoś mógłby mi nieco przybliżyć sylwetki obu postaci?
      Czy Ordynator wykazał kiedykolwiek skłonność do alkoholu? Czy Lekarka jest
      zawsze bardzo zasadnicza? Jaki jest ich wzajemny stosunek? Lubią się? Walczą ze
      sobą? Jeśli tak, to o co?
      • Gość: IPon Re: Znowu afera w szpitalu IP: *.jaslo.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 18:34
        kuba214 napisał:

        > Hm... Nie mam zdania. Czy ktoś mógłby mi nieco przybliżyć sylwetki obu
        postaci?
        >
        > Czy Ordynator wykazał kiedykolwiek skłonność do alkoholu? Czy Lekarka jest
        > zawsze bardzo zasadnicza? Jaki jest ich wzajemny stosunek? Lubią się? Walczą
        ze
        >
        > sobą? Jeśli tak, to o co?

        Tak króciutko. Wykazał. Będąc posem RP potrącił czlowieka i zbiegł z miejsca
        wypadku. Oczywiście nic mu się nie stało. Immunitet poselski.
        I nie bójmy sie tego słowa. Ten pan nazywa się NIEMIEC! (były lekarzyna od
        siedmiu boleści w szpitalu onkologicznym w Brzozowie)
        Wychodzi na to , że pan były poseł, a dzisiaj ordynator to zwyky alkoholik i
        przestepca !
        Tak się składa, że akurat wierzę doktor Przybyszowskiej, do której można mieć
        wiele zastrzeżeń, ale jest ona poza ukadami personalnymi. Rzońca, Zając,
        Naszkiewicz, Niemiec to jedna klika.
        Dziękuje za uwagę.
        • Gość: Parasolka Re: Znowu afera w szpitalu IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 18:46
          Pan dr. Niemiec owszem ponoć alkoholik ale bardzo dobry chirurg.Wiele z pozoru
          beznadziejnych a udanych zabiegów.
          Pani Przybyszowska wieczny kandydat we wszystkich możliwych wyborach......
          wieczne niespełnienie.Kiepski lekarz.

          Wolę dać się leczyć zdolnemu pijakowi niż tępemu kandydatowi.
          • Gość: IPon Re: Znowu afera w szpitalu IP: *.jaslo.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 19:05
            Gość portalu: Parasolka napisał(a):

            > Pan dr. Niemiec owszem ponoć alkoholik ale bardzo dobry chirurg.Wiele z
            pozoru
            > beznadziejnych a udanych zabiegów.
            > Pani Przybyszowska wieczny kandydat we wszystkich możliwych wyborach......
            > wieczne niespełnienie.Kiepski lekarz.
            >
            > Wolę dać się leczyć zdolnemu pijakowi niż tępemu kandydatowi.

            Jasne. Twoje prawo. Przybyszowska leczyła pikarzy w pikarskiej II lidze
            angielskiej, a tam zdaje się nie znoszą miernoty. A pan doktor Niemiec tnie
            wszystko czy potrzeba czy nie. Przykad ? Proszę bardzo, mam w rodzinie.
            Kobieta mająca gruczolakowóczniaki czy jakoś tak to się nazywa, według
            diagnozy pana N. nadaje sie na stół operacyjny. A guzik prawda! Na
            stół,owszem, ale tylko u tego konowła. W Warszawie specjalista był
            zbulwersowny diagnozą. Leki chormonalne panie Niemiec. Chormonalne tylko i
            wyłącznie bo z tym można żyć aktywnie i cakiem zdrowo do końca soich dni.
            Lecz się sam panie Niemiec.
            • Gość: Parasolka Re: Znowu afera w szpitalu IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 19:09
              A co tak się wnerwiasz IPon ?? Akurat znam kogoś komu Niemiec życie uratował.
              Najważniejsze .....obyśmy zdrowi byli i.....życie, życie jest nowelą. OK ????
    • kuba214 Re: Znowu afera w szpitalu 25.04.03, 00:35
      Nie odpowiedzieliście mi, więc snuję własne domysły. Po co? Dla zabawy, Waszej
      i swojej. Dużo tu pytań, bo nigdy nie widziałem ani osób dramatu, ani miejsca
      akcji. Przez Jasło raz przejeżdżałem samochodem. Podobało mi się.

      Lekarka mówi, że dostała sygnał i że już wcześniej docierały do niej podobne
      sygnały. O poprzednich sygnałach informowała ówczesnego szefa szpitala, ale
      przekonano ją, że to niemożliwe. Wynika z tego, że Lekarka nigdy nie widziała
      Ordynatora w stanie wskazującym na itd. Jako ewentualny świadek jest więc
      zupełnie nieprzydatna.

      Kto widział Ordynatora „w stanie”? Można przypuszczać, że Sygnalizator. Może
      było ich kilku, może jeden. Nie wiemy tego, bo Lekarka nie powiedziała, czy te
      poprzednie sygnały pochodziły za każdym razem od tej samej osoby, czy od
      różnych. Dla uproszczenia używajmy na razie liczby pojedynczej – Sygnalizator.

      Mamy zatem następujące osoby dramatu: Ordynator, Sygnalizator, Lekarka.
      Łącznikiem między Ordynatorem a Lekarką jest Sygnalizator. W dotychczasowym
      przebiegu akcji to on odegrał kluczową rolę. Gdyby jego nie było, akcja by się
      w ogóle nie zawiązała. A mimo to dotąd pozostaje za kulisami. Lekarka raczej
      wie, kto to jest, ale nie zdradziła jego tożsamości.

      Jakie były motywy działania Sygnalizatora? Są przynajmniej dwie możliwości.

      1. Sygnalizator widział Ordynatora „w stanie”. W takim razie nasuwa się
      pytanie, dlaczego nie zawiadomił dyrektora szpitala albo sam nie zadzwonił na
      policję, lecz dał znać Lekarce. Bał się? Chciał się Lekarce przypodobać? Może
      wie coś o jej stosunku do Ordynatora (na przykład – że chciałaby go wygryźć).

      2. Ordynator był w porządku, a Sygnalizator skłamał. W jakim celu? Może chciał
      poderwać autorytet Ordynatora i spowodować jego usunięcie. Kto wtedy zająłby
      jego miejsce? Sygnalizator? Lekarka?

      Jeśli chcecie, to ciągnijcie tę zabawę dalej.
    • Gość: @XZ Re: Znowu afera w szpitalu IP: *.pl / 192.168.1.* 25.04.03, 18:41
      Sygnalistów było wielu, lecz który miał szczere intencje ?
      Ten który zawiadomił doktorkę_
      Ten który zawiadomił ordynatora_
      _
      • Gość: IPon Re: Znowu afera w szpitalu IP: *.jaslo.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 19:10
        Gość portalu: @XZ napisał(a):

        > Sygnalistów było wielu, lecz który miał szczere intencje ?
        > Ten który zawiadomił doktorkę_
        > Ten który zawiadomił ordynatora_
        > _

        Przybyszowska swięta nie jest. To wszystko jest polityka, ale Nimiec to gość z
        ukadów w dodatku żul i karierowicz z szerokimi pleckami.
        Słabo mi jak myslę, że mógbym trafić w ręce tego oprawcy.
    • duch_handzi jasne, jasne.... 25.04.03, 19:49
      Rozumiem, ze ludzie na kierowniczych stanowiskach i lekarze sa na "swieczniku".
      Krytyka tez jest potrzebna....

      Ale z drugiej strony, to pluc na kogos jaki jest niedouczony, chamski,
      pijak,arogancki, zul itd. to kazdy glupi potrafi.
      I zakladac, ze intencje mial zle tez nie jest zadna filozofia.

      A anonimowo to juz naprawde nie trzeba szkol specjalnych, zeby pyskaczem
      zostac...

      Mam tylko skromne pytanie - skoro tak sobie Panstwo "szarzujecie" beztrosko
      nazwiskami, to dlaczego nikt z szanownych krytykantow nie raczy sie przedstawic
      z imienia i nazwiska? Co? Bo zrobic cos jest trudno, przyznac do bledu tez, a
      wieszac na kims psy....to juz ulzy kazdemu!!!!Anonimowo czyli niby bezkarnie!!!
      • Gość: Parasolka Re: jasne, jasne.... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 20:03
        To są nazwiska powszechnie znane. Nazwiska, które wraz ze zdjęciami tych osób w
        okresie wyborów wiszą na każdym słupie ogłoszeniowym w Jaśle.Można o nich
        rozmawiać tak jak o Kazimierzu Wielkim, Skłodowskiej, Leperze, Kwaśniewskim,
        Olbrychskim......itd
        To nie jest rozmowa o tym czy pani Kowalska z jakiejś ulicy zdradza męża czy
        nie.
        Jeżeli ktoś pcha się na świecznik musi się liczyć z różnymi opiniami o sobie.
        • Gość: Parasolka Re: jasne, jasne.... i jeszcze IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 20:07
          A dlaczego "Duch Handzi" nie zwróci uwagi Kostusze, która nie tylko wymienia
          nazwiska ale i je ozdabia w różne przymiotniki i rzeczowniki.
      • Gość: IPon Re: jasne, jasne.... IP: *.jaslo.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 20:19
        duch_handzi napisała:

        > Mam tylko skromne pytanie - skoro tak sobie Panstwo "szarzujecie" beztrosko
        > nazwiskami, to dlaczego nikt z szanownych krytykantow nie raczy sie
        przedstawic
        >
        > z imienia i nazwiska? Co? Bo zrobic cos jest trudno, przyznac do bledu tez,
        a
        > wieszac na kims psy....to juz ulzy kazdemu!!!!Anonimowo czyli niby
        bezkarnie!!!

        A panu lekarzowi to wolno z ludzi wała robić ? Wolno mu po pijaku operować ?
        Wolno mu samochód prowadzić? Wolno mu ciąć to czego nie powinien ? WOLNO.
        TAK ?????
        Mafie w Polsce mają się dobrze. Lekarze, prawnicy, politycy, policja.....
        • duch_handzi alez oczywiscie... 25.04.03, 20:41
          Alez oczywiscie maja Panstow Swieta Racje.Jak zawsze zreszta.

          W koncu od dawna istnieje i ma sie dobrze instytucja tak zwanych "samosadow".
          Szczegolnie w malych srodowiskach wiejskich i zapomnianaych przez Boga
          miasteczkach.

          Ja tylko zwrocilam uwage na fakt, ze krytykowac w taki sposob kazdy glupi
          potrafi: w koncu, o ile mi wiadomo nic nikomu nie udowodniono - ani spoozywania
          alkoholu w miejscu pracy, ani zaniedbania chorego...


          DO PANA IPONA - prosze nie oceniac tak pochopnie lekarzy.Mam dla Pana
          cytacik"Jest tysiac i jeden sposobow zaspiewania piesni plemiennej, a kazdy z
          nich tak samo dobry". Podobnie w medycynie....jeden lekarz uznaje leczenie
          zachowawcze (hormony), inny chirurgiczne....I kazdy z nich ma swiete prawo
          leczyc tak, jak uwaza za stosowne. A Ty masz prawo wyboru lekarza.
          Jak Ci sie nie podoba - idz gdzie indziej, ale , chamski w stosunku do
          pacjentow itd. - a tym bardziej "po nazwisku"
          Uwierz, nie spotkalam nigdy w zyciu lekarza ktory Z PREMEDYTACJA chcialby zle.
          Lekarze to tez ludzie - maja lepsze i gorsze dni, jedni lubia ich bardziej,
          inni mniej, czasami sa mniej mili w stosunku do pacjentow, innym razem
          bardziej.Samo zycie.......ale daruj sobie moze publicznie takie wywody z
          nazwiskami, bo uwazam to za zalosne.Tym bardziej, ze nawet nie umiesz poprawnie
          slowa "hormon" napisac, wiec i inne szczegoly tej choroby na ktora sie
          powolujesz pewnie tez sa niekoniecznie zgodne z prawda.

          DO PANI PARASOLKI: czemu nie zwracam uwagi Kostusze? Tobie tez nie
          zwracalam "imiennie", ale skoro poczulas sie urazona, to musialo Cie to
          dotknac...
          Nie rozmawiam z Kostucha, bo taki mam kaprys i juz.
          Ja tu nie pisze, zeby sie "podlizac" towazrystwu wzajemnej adoracji jasielskiej.
          Pisze, bo jestem leniem i nic innego nie chce mi sie robic.
          A pisanie tutaj doskonale komponuje sie z nowa muzyka Massive Attack.
          Pozdrawiam.
          • duch_handzi Re: alez oczywiscie...errata do IPONA 25.04.03, 20:47
            ...zjadlo mi znowu mysl, wiec sie poprawiam...

            DO PANA IPONA - prosze nie oceniac tak pochopnie lekarzy.Mam dla Pana
            cytacik"Jest tysiac i jeden sposobow zaspiewania piesni plemiennej, a kazdy z
            nich tak samo dobry". Podobnie w medycynie....jeden lekarz uznaje leczenie
            zachowawcze (hormony), inny chirurgiczne....I kazdy z nich ma swiete prawo
            leczyc tak, jak uwaza za stosowne. A Ty masz prawo wyboru lekarza.
            Jak Ci sie nie podoba - idz gdzie indziej, ale nie pisz w publicznym miejscu,
            ze jest arogancki, niedouczony, chamski w stosunku do
            pacjentow itd. - a tym bardziej "po nazwisku".Nie zdajesz sobie sprawy, jak
            trudny to zawod, jaki stresujacy i ze niemozliwe jest "dogodzic" wszystkim.
            Rozumiem, ze masz przykre doswiadczenia....wiec idz i powiedz o tym temu panu w
            twarz, a nie wypisuj na forum!
            To jest moje zdanie.

            Uwierz, nie spotkalam nigdy w zyciu lekarza ktory Z PREMEDYTACJA chcialby zle.
            Lekarze to tez ludzie - maja lepsze i gorsze dni, jedni lubia ich bardziej,
            inni mniej, czasami sa mniej mili w stosunku do pacjentow, innym razem
            bardziej.Samo zycie.......ale daruj sobie moze publicznie takie wywody z
            nazwiskami, bo uwazam to za zalosne.Tym bardziej, ze nawet nie umiesz poprawnie
            slowa "hormon" napisac, wiec i inne szczegoly tej choroby na ktora sie
            powolujesz pewnie tez sa niekoniecznie zgodne z prawda.
            • kuba214 Re: Do Ducha Handzi 26.04.03, 01:11
              Duchu Handzi! Porozmawiajmy spokojnie.

              Nie byłoby szumu wokół tej sprawy, gdyby zdarzenia miały taki przebieg:
              ordynator przychodzi do szpitala, ktoś, opierając się na wystarczających, jego
              zdaniem, przesłankach, przypuszcza, że ordynator jest w stanie wskazującym na
              spożycie alkoholu, dzwoni więc na policję albo do kogoś, o kim wie, że zrobi to
              zamiast niego; przyjeżdża policja, prosi ordynatora o dmuchnięcie w alkomat,
              ordynator dmucha, przyrząd wykazuje 0. Nie byłoby też szumu, gdyby ordynator
              przez przypadek wyszedł ze szpitala przed przybyciem policji, ale gdyby policja
              zastała go w domu, poprosiła go itd., jak w poprzednim zdaniu. Nie byłoby
              jeszcze szumu, gdyby policja nie zastała ordynatora ani w szpitalu, ani w domu,
              ale gdyby on sam, dowiedziawszy się, że był poszukiwany, zgłosił się tego
              samego dnia, możliwie jak najwcześniej, na policję i dmuchnął. Wierzyć, że trzy
              razy pod rząd zadziałał ślepy przypadek (ten trzeci raz polegałby na tym, że
              ordynator do końca dnia się nie dowiedział, że policja chciała z nim
              rozmawiać), można, ale potrzeba do tego dużo dobrej woli. Takiej ilości dobrej
              woli nie można wymagać od ludzi, którzy znają przeszłość ordynatora. Jeśli nie
              był całkiem trzeźwy, to dla niego było korzystnie znaleźć się w sytuacji
              podejrzanego, przeciw któremu sprawiedliwość nie ma dowodów. Zna na pewno starą
              rzymską zasadę: „W wypadku wątpliwości wyrokuje się na korzyść oskarżonego”. To
              prawda, nie ma przeciw niemu dowodów, ale dwa razy zaistniała przeszkoda, która
              uniemożliwiła ich ewentualne uzyskanie – przeszkoda, która z kolei budzi
              podejrzenie, że została stworzona umyślnie. Oprócz tego miał szansę łatwego
              oczyszczenia się z zarzutu i nie skorzystał z niej. Dlaczego?

              Są zawody, w czasie wykonywania których nie może być żadnej wyrozumiałości dla
              nietrzeźwych czy choćby tylko niezupełnie trzeźwych. Np. pilot samolotu
              pasażerskiego. Chciałabyś lecieć z takim, którego byś podejrzewała, że jest
              lekko zawiany? Do tych zawodów należy, niestety, zawód lekarza. Zawód ciężki,
              trudny i godny wyjątkowego szacunku. Zresztą tym szacunkiem na ogół darzony.

              Pozdrawiam.
              • duch_handzi do Kuby 26.04.03, 01:59
                ...no tak.
                Nie byloby problemu, zgadzam sie z Toba, gdyby chirurg ow postepowal "lege
                artis". Wiele przemawia na niekorzysc tego lekarza.To prawda.
                Zreszta "picie" wsrod lekarzy (szczegolnie chirurgow) jest juz legendarne.
                Nie neguje absolutnie faktu, ze jest to zle. Nie.

                Zwracalam tylko uwage na fakt, ze latwo jest rzucac oskarzenia...tylko tyle.
                Ty przynajmniej zadales sobie trud skrupulatnie wypunktowac dlaczego uwazasz,
                ze akurat ten czlowiek jest winny i majac taka argumentacje trudno sie z nia
                nie zgodzic.

                Ale zupelnie czym innym jest takie postawienie sprawy, a zupelnie odrebnym
                krzyki: "alkoholik", "jedna klika", "wszystko wycina" (w koncu jest chirurgiem,
                a nie masazysta, czyz nie?)....ze juz nie wspomne o nauczkach,
                coby "chormonami" leczyl...to mialam na mysli.

                Nie jest trudnoscia i wielkia filozofia siasc za klawiatura i nabluzgac na
                kogos uzywajac jego imienia i nazwiska, przy okazji wyrzucajac swoje osobiste
                zale i pretensje do tego Pana....to jest dziecinnie latwe.

                W tym miejscu jest kilka problemow, ja zauwazylam tylko ten jeden.
                Pijanstwo w miejscu pracy (typowe ponoc dla Polakow, choc w dobie bezrobocia to
                juz historyczna sprawa...) - wiadomo, ze naganne i nikt mi tego tlumaczyc nie
                musi....
                Jakies uklady personalne w szpitalu i rozgrywki pomiedzy "panem, wojtem a
                plebanem" - nie wnikam, puste dyskusje osob na forum, ktore maja mgliste
                pojecie o tym, to tylko strata czasu, takie "gdybania"...

                Mnie tylko urazilo to, ze majac komfort anonimowosci ktos z niego, moim zdaniem
                za bardzo skorzystal. Nie mam pretensji jak ktos sobie pisze "Handzia jest
                glupia i nic nie umie", ale gdy ktos pisze Pan XY to konowal, nie zna sie na
                zawodzie, jest pijakiem...itd......to dla mnie lekka przesada, bo chcialabym
                wiedziec, czy ten, kto ma odwage naskakiwac na forum, mialby ja rowniez w
                bezposrednim kontakcie z "ofiara"....
                Pozdrawiam serdecznie.Handzia.
                • kuba214 Re: Afera... 26.04.03, 10:27
                  Duchu Handzi, dziękuję Ci za szybką, miłą i rzeczową odpowiedź. Co do
                  konieczności przestrzegania w internecie – i nie tylko – zasad dobrego
                  wychowania, zgadzam się z Tobą całkowicie.

                  Chciałbym wrócić jeszcze – sądzę, że ostatni raz – do sprawy ordynatora. 23
                  kwietnia, czyli dzień przed ukazaniem się informacji w „Nowinach”, pisał o tej
                  sprawie inny rzeszowski dziennik, „Super Nowości” (Szymon
                  Jakubowski: „Niedyspozycja pana doktora”). Są tam interesujące, przynajmniej
                  dla mnie, szczegóły.

                  Lek. Elżbieta Przybyszowska-Constantine powiedziała: „Jako radna powiatowa
                  dostałam społeczny sygnał o takim zdarzeniu w szpitalu. Natychmiast zadzwoniłam
                  na policję. Razem z policjantami udaliśmy się najpierw do dyrekcji szpitala,
                  skąd po kilkunastu minutach przeszliśmy na oddział. Ordynatora już nie było.
                  Podejrzewam, że został ostrzeżony. Wiem, że wcześniej nie usprawiedliwiał się z
                  planowanej nieobecności. Jego podpisu nie ma też w książce wyjść. Uważam, że
                  sprawa musi zostać wyjaśniona. Szczerze powiem, że całą sprawę przyjęłam z
                  dużym niedowierzaniem. Pan N. to dobry chirurg. Nie mnie w tej chwili oceniać,
                  czy rzeczywiście był pod wpływem alkoholu, czy też nie [...]”.

                  Red. Szymon Jakubowski pisze: „Z naszych ustaleń wynika, że ordynatora widziano
                  rano w pracy, jego podpis widniał na liście obecności. Znajdował się też na
                  tzw. rozpisce zabiegów. Miał tego dnia przeprowadzić dwa zabiegi chirurgiczne,
                  w tym jeden dość skomplikowany, wymagający dużej precyzji – usunięcie węzłów
                  chłonnych. Do operacji ostatecznie nie przystąpił”.

                  Cytuję dalej red. Jakubowskiego: „W sprawie niecodziennego zdarzenia
                  usiłowaliśmy skontaktować się z dyrekcją szpitala. W sekretariacie
                  dowiedzieliśmy się, że dyrektorki placówki nie ma akurat na miejscu, poproszono
                  nas o pozostawienie numeru telefonu z obietnicą oddzwonienia. Niestety, do
                  momentu zamykania tego numeru gazety nie doczekaliśmy się telefonu ze szpitala.
                  Nie udało nam się również skontaktować z ordynatorem. Jego telefon komórkowy
                  nie odpowiadał”.

                  I jeszcze: „Pełniący obowiązki ordynatora chirurgii w jasielskim szpitalu
                  Szymon N. był posłem poprzedniej kadencji z ramienia Akcji Wyborczej
                  Solidarność. W lipcu 1998 r. w Humniskach niedaleko Brzozowa potrącił dziecko.
                  Chłopiec w ciężkim stanie trafił do szpitala. Poseł nie udzielił pomocy
                  rannemu, odjeżdżając z miejsca zdarzenia. Po wypadku tłumaczył się, że był w
                  szoku oraz że odjechał, upewniwszy się, że na miejsce jedzie karetka pogotowia.
                  Twierdził również, że jego pośpiech był związany z koniecznością zdążenia na
                  pociąg do Warszawy. Sąd skazał ówczesnego parlamentarzystę na rok pozbawienia
                  wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywnę w wysokości 2 tys. złotych oraz
                  zabranie prawa jazdy na rok”.
                  • duch_handzi Re: Afera... 26.04.03, 12:14
                    kuba214 napisał:
                    > I jeszcze: „Pełniący obowiązki ordynatora chirurgii w jasielskim szpitalu
                    > Szymon N. był posłem poprzedniej kadencji z ramienia Akcji Wyborczej
                    > Solidarność. W lipcu 1998 r. w Humniskach niedaleko Brzozowa potrącił
                    dziecko.
                    > Chłopiec w ciężkim stanie trafił do szpitala. Poseł nie udzielił pomocy
                    > rannemu, odjeżdżając z miejsca zdarzenia. Po wypadku tłumaczył się, że był w
                    > szoku oraz że odjechał, upewniwszy się, że na miejsce jedzie karetka
                    pogotowia.
                    > Twierdził również, że jego pośpiech był związany z koniecznością zdążenia na
                    > pociąg do Warszawy. Sąd skazał ówczesnego parlamentarzystę na rok pozbawienia
                    > wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywnę w wysokości 2 tys. złotych oraz
                    > zabranie prawa jazdy na rok”.

                    To smutne, tym bardziej ze to chyba polska plaga...(branie nog za pas po
                    spowodowaniu wypadku)
                    W tym wypadku niejasne tlumaczenia o "pospiechu" i "upewnieniu" sie sa juz dla
                    mnie niepojete.
                    Duch Handzi bral udzial w wypadku drogowym i wie, ze gdy widzi sie ofiare na
                    drodze to nic nie jest wtedy wazniejsze.
                    Mysle, ze lekarz w "szok" nie powinien byl wpasc. No wlasnie: chyba, ze jego
                    umysl ogarniety byl slynna juz "pomrocznoscia jasna....."
      • Gość: Parasolka Re: jasne....tylko w sprawie nazwisk na forum IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 11:26
        duch_handzi napisała:

        >
        > Mam tylko skromne pytanie - skoro tak sobie Panstwo "szarzujecie" beztrosko
        > nazwiskami, to dlaczego nikt z szanownych krytykantow nie raczy sie
        przedstawic
        >
        > z imienia i nazwiska? Co? Bo zrobic cos jest trudno, przyznac do bledu tez, a
        > wieszac na kims psy....to juz ulzy kazdemu!!!!Anonimowo czyli niby
        bezkarnie!!!

        Jeżeli w polityczno - personalne rozgrywki w szpitalu została wciągnięta
        policja , prasa i kto tam jeszcze...jeżeli nazwiska te ukazały się w gazetach
        to i nam, prostemu ludowi wolno wyrazić swoją opinię ( z użyciem nazwisk) i
        wyrażamy ją tak jak umiemy. Moje zdanie o chirurgu jest inne niż IPona ale nie
        gorszy mnie jego złość, widać ma powody. Duch Handzi w dalszych wywodach jest
        przekonywująca i podpisuję się pod tym co ona pisze.Wymienianie nazwisk na
        forum nie jest bezpieczne. Komuś może przecież przyjść do głowy "obsmarowanie"
        tu swojego nielubianego sąsiada.

        PS. Nie czuję się urażona. Różnica zdań nie jest powodem do obrazy.

        PS 2. Gdybym była chirurgiem piłabym co dnia. Takiej pracy, takiego życia na
        trzeźwo przeżyć się nie da. Chyba, że jest się z kamienia.
        • duch_handzi w sprawie "kamienia" - uwaga prywatna 26.04.03, 15:13
          Gość portalu: Parasolka napisał(a):
          > PS 2. Gdybym była chirurgiem piłabym co dnia. Takiej pracy, takiego życia na
          > trzeźwo przeżyć się nie da. Chyba, że jest się z kamienia.

          Nikt nie jest z kamienia.
          Nawet wiecznie pyskaty,arogancki i przemadrzalski Duch Handzi ma serce raczej z
          mulu rzecznego niz kamiennych otoczakow.

          A jak to z mulem bywa...Raz jest na dnie i wtedy woda jest krystalicznie
          czysta, a innego dnia, gdy ktos wejdzie z buciorami do mojego strumyka, to
          powstaja niemilosiernie brudne belty...

          Pozdrawiam wszystkich.Handzia.
          PS.Jak ktos zna dobry "filtr" na takie "brudy" jak moje, to prosze o
          namiary....Bede wdzieczna za wskazowki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka