Waypointrace

09.04.12, 09:46
Mając na uwadze, że w ostatnim okresie pojawiło się kilka artykułów w lokalnych mediach dotyczących zakończenia organizacji wyścigu Waypointrace, które nie do końca oddają stan faktyczny, a zwłaszcza w fałszywy sposób przedstawiają motywy decyzji oraz osoby za nią odpowiedzialne, poniżej kilka słów wyjaśnienia.

Waypointrace powstał jako kontynuacja wymyślonej przeze mnie gry terenowej WaypointGame. Przede wszystkim miał przyczyniać się do jej popularyzacji, ale był także odpowiedzią na fatalną jakość innych tego rodzaju imprez w Polsce.

W skład grupy organizacyjnej weszły następujące osoby: Grzegorz Pacan, Adam Wojciechowski, Magdalena Lusa, Tomasz Wasiak oraz Mirosław Szczepański.

Po drugiej edycji z organizacji wyścigu wycofał się Grzegorz, a w zeszłym roku po zakończonej imprezie zrezygnowałem ja i Magda. W każdym z 3 przypadków były to decyzje osobiste, podyktowane różnymi względami. Z obiektywnego punktu widzenia nie była to więc żadna centralna decyzja tylko naturalne rozwiązanie się grupy organizatorów.

Jeśli chodzi o mnie, głównymi powodami były narodziny drugiego dziecka i obowiązki zawodowe, które z miesiąca na miesiąc absorbowały i absorbują mnie coraz bardziej. Na pewno nie były to finanse, które nie są dla mnie żadnym szczególnym motorem działania, ani brak satysfakcji, ponieważ tej satysfakcji miałem czasami aż w nadmiarze, patrząc chociażby jak wyglądają imprezy konkurencji.

Pomimo, że byłem pomysłodawcą przedsięwzięcia, a w przypadku pierwszej edycji także głównym sponsorem, zawsze starałem się, aby organizacja wyścigu miała charakter wspólnej idei i dbałem szczególnie o to, aby nie akcentować swojej roli w grupie osób, od których byłem prawie 2 razy starszy. Dzięki temu udało się stworzyć coś, co każdy z zespołu mógł nazwać swoją własnością, choć na pewno nie była to własność na wyłączność.

Z tego powodu ogromnie rozczarował mnie tekst jaki został opublikowany na FB przez dwóch pozostałych członków naszej grupy, a który stał się podstawą do późniejszych artykułów w prasie. Zgodnie z moim oczekiwaniem, okazał się fundamentem zupełnie fałszywego obrazu wyścigu i jego organizatorów.

Na koniec chciałbym przeprosić wszystkich tych, którzy wybierali się na kolejny, piąty już, Waypointrace, za to że zniknął z kalendarza. Życie jednak nie znosi próżni i na pewno Waypointrace doczeka się godnego następcy, o ile komuś będzie jeszcze taka impreza do czegoś potrzebna.

Mirosław Szczepański
    • afjoasia Re: Waypointrace 09.04.12, 10:33
      Jako uczestnik kilku edycji wyścigu, chciałbym Wam bardzo podziękować za włożony w organizację wysiłek. Mogę sobie tylko wyobrażać ile trudu to kosztowało, ale każdy kto był choćby biernym świadkiem tej imprezy, zdaje sobie sprawę ze szczerych motywów Waszego działania. Nie musicie się usprawiedliwiać, dlaczego już nie poświęcicie ogromu swojego prywatnego czasu na dobrą zabawę innych.

      Pozdrawiam serdecznie!
    • kemot8 Re: Waypointrace 09.04.12, 15:07
      Podłącze się do wątku, ale nie dlatego żeby przedstawić swoją wersję bo w temacie powodów decyzji o zakończeniu zostało już dużo powiedziane i pewnie mało kogo to tu interesuje, a my pewne rzeczy sobie wyjaśniliśmy i wiemy jakie błędy popełniliśmy.

      Cały czas trochę mi brakowało kończącego "dziękuję", od nas - organizatorów. Dlatego, choć nie wiem czy jest to najlepsze miejsce, chciałbym podziękować przede wszystkim: Zawodnikom, bez których WaypointRace nie miałby sensu istnieć, Urzędowi Miasta na czele z Panem Prezydentem i Pracownikami Biura Promocji i Kultury Miasta oraz Sponsorom i wszystkim innym Osobom i Instytucjom, które bezinteresownie nam pomagały. Dziękuję!

      Mam nadzieję, za kilka lat kiedy przyjdzie nam (zarówno Organizatorom, jak i Zawodnikom) wspominać WaypointRace, będziemy to robić z uśmiechem na twarzy.

      Tomek Wasiak
    • alabama8 Re: Waypointrace 10.04.12, 11:35
      Tak czy siak, Waipointrace był super sprawą, i organizatorom zawdzięczam wyścig w ulewnych strugach deszczu 2009 i kąpiel dupskiem w bajorze z błotem 2010. Wrażenia nie zapomniane, prawdziwa przygoda. Fajnie było. Po wyścigu jeszcze długo płakać będę, ale i tak dziękuję organizatorom za tą frajdę którą nam zafundowali.
Pełna wersja