burza_gradowa
14.06.05, 00:23
..posiadania niebezpiecznych zwierząt!
Z przykrością stwierdzam, ze bezmyślność niektórych wlaścicieli nibezpiecznych
psów staje sie plagą. Niedawno zupelnie niewychowywany amstaff prowadzony bez
kagańca zagryzł psa na mojej ulicy. Na oczach włascicieli obu psów i innych
osób.Właściciel amstaffa bał się go odciagać. Byla to historia szokująca,
dlatego jakos ja wyparłam z pamięci. Dziś jednak doświadczyłam tej samej
bezradności, co wlaściciel zgryzionego psa. Moj pies (mały, na smyczy) został
zaatakowany przez trzy duże, agresywne psy przy ich włascicielach. Psy
oczywiście bez smyczy i kagańców. Na szczeście skonczyło się na skaleczeniach
i wyszarpanej sierści, Pies zerwał sie ze smyczy i pobiegł do domu, całe
szczęscie, że w szoku nie zacząl uciekać nie wiadomo gdzie. Jeszcze po drodze
go dogonily i potarmosily. Nie mialam głowy do tego by powiedziec
włascicielkom co o tym wszystkim myślę, z płaczem (niestety nie umiem trzymać
nerwów na wodzy) poleciałam za psem modlac sie by pobiegl prosto do domu.
Teraz pies opatrzony leży w moim łóżku a ja nie mogę opanować wscieklosci.