Dodaj do ulubionych

Ksiądz Roman Indrzejczyk

25.12.05, 17:06
Jakoś bez echa na tym forum przeszła informacja, że ksiądz Roman Indrzejczyk
został spowiednikiem Prezydenta RP.
Ksiądz Roman w latach 1964 - 1986 był proboszczem kościoła szpitalnego p.w.
Przemienienia Pańskiego w Tworkach.
Uważam się za szczęśliwca bo w tamtych czasach uczestniczyłem w naukach
religii i wyprawach oazowych w Beskidy prowadzonych przez księdza
Indrzejczyka.
Choć dziś mam już swoje lata w dalszym ciągu pamiętam jego nauki, a jego
silna osobowość i prawość stanowi dla mnie drogowskaz w życiu - choć
przyznam, że już w pewnym oddaleniu od instytucji i życia kościoła.
Piszę to wszystko, aby przypomnieć pruszkowianom o tym człowieku, który miał
ogromny wpływ na życie mieszkańców swojej parafii w trudnych czasach.
W dzisiejszych czasach jestem przekonany, że kimkolwiek byłby nowy prezydent -
jeśli przy sobie ma taką osobę jak ks. Roman Indrzejczyk - możemy być
spokojni o przyszłość :-))))

*Jeśli w prawdziwym niebie nie ma Wenecji,
nie chcę iść do nieba*
community.webshots.com/user/przem__
Obserwuj wątek
    • zwierz.alpuhary Re: Ksiądz Roman Indrzejczyk 25.12.05, 17:12
      ksiądz Indrzejczyk uczył religii w liceum mojej lubej w klasie maturalnej
      (Żoliborz). Luba nie chodziła na religię, ale księdza Indrzejczyka bardzo ciepło
      i miło wspomina, mówi że to był wyjątkowy ksiądz:)
      A że prezydent też z Żoliborza, więc chyba nie ma się co dziwić;)
      • mwirek Kapłan z powołania 25.12.05, 22:21
        Jeśli trzeba by scharakteryzować postać księdza Romana jednym zdaniem, to można
        powiedzieć: nic dla siebie, wszystko dla innych. Jest to kapłan całkowicie
        oddany posłudze. Dobrze to wróży prezydenturze. Możliwe, że prezydent Kaczyński
        wcześniej zetknął się z księdzem Romanem, bo przecież Pruszków nie jest obcy
        panu prezydentowi z przyczyn rodzinnych. Mam nadzieję, że wreszcie urząd
        Prezydenta nabierze znaczenia adekwatnego do nazwy.
        • zwierz.alpuhary Re: Kapłan z powołania 25.12.05, 22:48
          Mam nadzieję, że wreszcie urząd
          > Prezydenta nabierze znaczenia adekwatnego do nazwy.

          to ja tylko powiem krótko: jaki naród, taki prezydent
          • josip_broz_tito Re: Kapłan z powołania 26.12.05, 12:28
            Mozesz ode mnie kopa w d.. dostac na wylocie jak Ci sie w Polsce az tak nie
            podoba, po co tu jeszcze siedzisz?
            • josip_broz_tito Re: Kapłan z powołania 26.12.05, 12:28
              PS. Nie glosowalem na Kaczynskiego i go nie lubie. Ale wkur... mnie tacy
              panikarze i tego typu ludzie.
              • mr.jedi Re: Kapłan z powołania 26.12.05, 14:04
                Widze ze z okazji świąt nastroju świątecznego u ciebie josip aż za dużo. Też nie
                glosowalem na Kaczora i go nie lubie. Ale co sie stało, to sie nie odstanie, i
                można już tylko marudzić nad rozlanym mlekiem. I o jaki "typ" ludzi konkretnie
                ci chodzi..? Bo wynikając z twojego postu, każdy może poczuc się obrażony.
                Jestem tylko ciekaw, co powie nasz forumowy "uczony" z 11-letnim stażem na ten
                post ;)
                I trzymaj troche język na wodzy, bo to aż nie przystoi tak się wyrażać ;-)

                I usmiechnij sie troche :) to łagodzi wiele nieporozumień.
                Michał
                • josip_broz_tito Re: Kapłan z powołania 26.12.05, 18:40
                  No właśnie o takich co to uważają że wszyscy są głupi bo Kaczor jest
                  prezydentem to już świat się skończyl, w Polsce jeden wielki burdel będzie
                  (jakby go dotąd nie było) tych co rozsyłają głupie gify i tak dalej.
                  Zastanawiam się tylko co ich jeszcze w tym bagnie, syfie, ciemnogrodzie i
                  zacofaniu trzyma?

                  Ja już nie wiem kogo wolę czy Kaczora co jest chamem czy Kwasniewskiego co
                  ułaskawia umoczonych kolegów, czy może dawną opozycję, która teraz chodzi z
                  komuchami na wódkę (a konkretniej już nie chodzi i nie ma co ze sobą zrobić, bo
                  wszyscy ją wyrolowali i dostaje 2% w wyborach).
                  • vglodz Re: Kapłan z powołania 26.12.05, 23:35
                    Jak to sie mówi: w całej rozciągłości się z tobą zgadzam.
                    W tym przypadku. Choć w przeszłości różnie bywało...
                    • vglodz Re: Kapłan z powołania 26.12.05, 23:45
                      A księdza Indrzejczyka znam z czasów, gdy byłem nieletnim pacholęciem. Pamiętam,
                      ze mieszkał w pierwszym domu (od kolejki WKD) na Kraszewskiego. Pamiętam też, że
                      poziomem (intelektualnym) wyrastał ponad normę ówczesnych przedstawicieli
                      pruszkowskiego "stanu duchownego".
                  • zwierz.alpuhary Re: Kapłan z powołania 27.12.05, 20:20
                    > No właśnie o takich co to uważają że wszyscy są głupi bo Kaczor jest
                    > prezydentem to już świat się skończyl,

                    bo wszyscy (tzn. przeważająca cześć społeczeństwa) są głupi
                    i wcale nie dlatego że Kaczor jest prezydentem. Oni są głupi sami z siebie a
                    poza tym leniwi, kłamliwi, obłudni, pazerni i bezmyślni że aż czasem strach patrzeć.
                    Przeczytaj sobie ze sto razy taki znany cytat o chamie i złotym rogu to
                    zrozumiesz o co mi chodzi.
                    • josip_broz_tito Re: Kapłan z powołania 27.12.05, 20:54
                      a może to Tobie nie jest w tej Polsce tak różowo jak byś chciał i wyżywasz się
                      na całej reszcie?
                      • zwierz.alpuhary Re: Kapłan z powołania 27.12.05, 21:02
                        zaskoczę cię: mi osobiście jest bardzo dobrze i w zasadzie nie mam na co narzekać
                    • leo48 Re: odnośnie złotego rogu 28.12.05, 09:23
                      W tymże dziele jest też mowa,że nie polezie orzeł w gówna.Oj polezie, polezie
                      jak to już w historii naszej wielokrotnie miało miejsce.Byli już dawno nasi na
                      Santo Domingo, na Zaolzie też nikt nas nie zapraszał, zaproszenie do
                      Czechosłowacji w roku 1968 mieliśmy ale nie od gospodarzy i wreszcie historia
                      najnowsza czyli Irak...Nasze bycie we własnym domu sprowadziło się do zmiany
                      suwerena. Nadal interes własny musi ustępować cudzemu a jeszcze teraz w
                      rozkroku na barykadzie jako sługa dwóch panów balansujemy chcąc się przypodobać
                      i Europie, i Ameryce.Czy możemy zatem być dumni z Orła? Najgłupsze jest to, że
                      światowego ładu chce pilnować ktoś, kto nie potrafi u siebie wybudować kawałka
                      drogi a we własnej stolicy ma taki układ komunikacyjny, że poranna stłuczka w
                      Śródmieściu skutkuje wielogodzinnym zatorem komunikacyjnym i paraliżem połowy
                      aglomeracji, co daje się odczuć aż tu w Pruszkowie.Ale czapkę z piór nadal mamy
                      i nie oddamy jej nikomu.
            • zwierz.alpuhary Re: Kapłan z powołania 27.12.05, 20:12
              > Mozesz ode mnie kopa w d.. dostac na wylocie jak Ci sie w Polsce az tak nie
              > podoba, po co tu jeszcze siedzisz?

              za dobrze by było różnym palantom, nie dam im tej satysfakcji. Tobie też jej nie
              dam.
          • erleusortok jaki naród, taki prezydent? 26.12.05, 20:21
            Zwierzu, ale naród to Ty, ja, sqh, altu, sofanes, cat_s, wfe416n, szczupak, josip, mr.jedi i wiele innych osób... Naród wcale nie jest taki zły, więc rozumiem rozgoryczenie josipa Twoim postem.
            • mr.jedi Re: jaki naród, taki prezydent? 26.12.05, 23:41
              nie chce sie za zwierza wypowiadać, ale jemu może chodziło o tę część narodu,
              która wybrała Lecha Kaczyńskiego na prezydenta RP.

              chociaż.. to też mi się kupy nie trzyma, bo zwierz, jako dziennikarz nie pisałby
              tego stwierdzenia mając na myśli powyższe.. bo wtedy nie wiedział, kto z
              wymienionych przez erleusortoka jest w owej części narodu wybierającego L.K.

              tu musiała być jakaś wyższa idea..

              ale co na to zwierz?
              • zwierz.alpuhary Re: jaki naród, taki prezydent? 27.12.05, 20:10
                no więc na pewno nie miałem na myśli was. Osoby udzielajace się na forum GW to w
                porownaniu do reszty społeczeństwa swego rodzaju elita, tacy "oświeceni
                obywatele". Ale takie osoby stanowią najwyżej 5 procent Polaków. Pozostałe 95
                procent to "naród" o którym od mniej więcej pół roku mam coraz gorsze zdanie.
                Podtrzymuję to co powiedziałem a nawet powiem więcej: jaki naród, taki rząd,
                prezydent i parlament. I takie wszystko dookoła.
                • zerozeroseven Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 10:58
                  zwierz.alpuhary napisał: „jaki naród, taki rząd,
                  prezydent i parlament. I takie wszystko dookoła.”

                  Podpisuję się pod tymi słowami, bo wyrażają wiarę w to, że coś od nas, czyli
                  narodu, zależy. Jeśli nie jesteśmy wyznawcami teorii spiskowej, gdzie
                  wszystkiemu winni są Żydzi, masoni, cykliści, ptasia grypa i El Niño to nie
                  powinniśmy mieć najmniejszej wątpliwości, że od nas samych zależy kto jest
                  Prezydentem w naszym kraju, ale także czy na jezdni pod naszym domem jest
                  dziura w asfalcie czy też nie. Dziwi mnie jednocześnie, że słowa te wywołały
                  tyle oburzenia. Jako część społeczeństwa powinniśmy być zadowoleni z tego, że
                  mamy możliwość uczestniczenia w wolnych wyborach i powinniśmy być dumni ze
                  swoich decyzji. Jeszcze 25 lat temu mogliśmy o tym tylko pomarzyć. Zastanawia
                  mnie również, przebijający z niektórych postów brak szacunku do ludzi, którzy
                  reprezentują naród zgodnie z jego demokratyczną wolą. Nie rozumiem tego - bo
                  chyba nie jest to tylko wyraz rozczarowania? Może jeśli tego szacunku nie
                  możemy w sobie znaleźć to znaczy, że nie dorośliśmy jeszcze do demokracji?

                  zwierz.alpuhary napisał także:

                  „Od ładnych kilku miesięcy (nie od wyborów) zmienia się mój sposób myślenia o
                  Polakach,
                  (…) nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.”

                  Tutaj rozumiem, że ocena Polaków jest coraz gorsza. Z tym trudno dyskutować, bo
                  każdy ma prawo do swojej opinii. Jednak sposób wyrażenia tej opinii może
                  świadczyć, że autor znajduje się na niebezpiecznej ścieżce coraz słabszego
                  rozumienia społeczeństwa w którym żyje. Ścieżka ta ostatecznie prowadzi do
                  wyobcowania, którego skutkiem może być pojawienie się, w najlepszym wypadku,
                  kolejnego wyznawcy wspomnianej powyżej teorii spiskowej, a w najgorszym tyrana
                  narzucającego społeczeństwu swój sposób myślenia siłą.

                  Moim zdaniem warto lubić Polaków takich jacy są. Szanować ich decyzje, nawet
                  jeśli nie do końca się z nimi utożsamiamy. Warto starać się zrozumieć motywy
                  jakimi kieruje się naród. Jeśli ktoś zalicza siebie do 5% elity może warto,
                  aby podjął próbę zmiany choćby wycinka społeczeństwa, z którym ma do czynienia
                  na co dzień- zaproponował swój punkt widzenia - zachęcił innych do określonego
                  działania – sam coś zrobił (osobiście wierzę bardziej w działanie niż w
                  gadanie). Może pewnego dnia ktoś z udzielających się na Forum zostanie nowym
                  demokratycznie wybranym Prezydentem Polski, albo chociaż Pruszkowa, czego to
                  właśnie naszej „elicie” a zwłaszcza zwierzowi jako jednemu z prześwietnych
                  animatorów niniejszego forum serdecznie na Nowy Rok życzę. :- )


                  PS. Znajoma mojej żony wróciła właśnie z Szanghaju. Małe dzieci nie noszą tam
                  pampersów tylko mają rozcięcie w portkach, kucają i robią gdzie popadnie.
                  Jedno z nich kucnęło i zrobiło kupę na środku restauracji. Znajoma straciła
                  apetyt na resztę wieczoru, ale reszta tubylców luzik, kelnerka przybiegła ze
                  specjalną miotełką i po sprawie. Co za naród! Nie wiadomo, czy śmiać się czy
                  płakać. To ja już chyba wolę nasze rodzime, swojskie, polskie, trwające jak
                  opoka babcie klozetowe. Taki lokalny patriotyzm. :-D

                  • josip_broz_tito Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 11:09
                    Mnie jedna rzecz tylko wkurza, że niektórym wystarczy studia skończyć i znaleźć
                    byle robotę, żeby się stawiali ponad wszystkimi i nosili brodę wysoko a nosem
                    walili o sufit niemalże. To ja mogę sobie pomyśleć o takich "elytach" to samo
                    co te "elyty" myślą sobie o reszcie Polaków, do której w tym momencie jestem
                    skłonny siebie też zaliczyć.

                    Nie jest dobrze zapominać skąd się wyszło...
                    • josip_broz_tito Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 11:11
                      aha, zerozeroseven, to prawda, że od nas zależy, ale jeśli coś idzie "nie po
                      NASZEJ myśli" to nie należy się od razu na cały świat obrażać i obrażać go,
                      czyż nie? Albo robić z siebie na siłę nonkonformistę, olewacza i coś w tym
                      rodzaju. Takie to sztuczne, a fuuuu
                      • zerozeroseven Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 12:56

                        Zgadzam się z Tobą całkowicie. Wydaje mi się też, że doskonale rozumiem postawę
                        o jakiej mówisz, bo sam przez nią już kiedyś przeszedłem.

                        W czasach studenckich sporo podróżowałem z racji … no mniejsza z tym. Nie
                        zapomnę do dzisiaj widoku Polaków siedzących i leżących na schodach na dworcu
                        we Wiedniu, brudnych, śmierdzących jedzących kiełbasę z zatłuszczonej gazety i
                        polski, czerstwy już, kruszący się chleb. Polaków czerwonych na twarzy, z
                        oddechem wionącym czosnkiem i na wpół przetrawioną Wyborową. Polaków
                        zaczepiających przechodniów, żeby kupili karton papierosów i Austriaków
                        omijających ich z odrazą niczym zadżumionych. To był chyba jakiś 91-92 rok.
                        Czułem wtedy taki wstyd. Nienawidziłem Polaków, wszystkich bez wyjątku. Byli
                        tacy głupi i tacy upodleni. Nie chciałem mieć z nimi nic wspólnego. Nawet
                        wspólnego języka się wstydziłem.

                        No, a potem mi to jakoś przeszło. Pojeździłem po świecie. Może zrozumiałem
                        więcej, zobaczyłem w innym świetle. Może zacząłem więcej od siebie wymagać.
                        Nauczyłem się dawać, a nie brać. Nie wiem. Polubiłem jednak na nowo Polaków,
                        razem z ich wyborami i błędami. Nawet tych Polaków z wiedeńskiego dworca. No i
                        mam nadzieję, że już mi tak zostanie, chociaż przyznam, że czasami… ale to już
                        zupełnie inna historia. :- )
                    • zwierz.alpuhary Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 12:16
                      > Mnie jedna rzecz tylko wkurza, że niektórym wystarczy studia skończyć i znaleźć
                      >
                      > byle robotę, żeby się stawiali ponad wszystkimi i nosili brodę wysoko a nosem
                      > walili o sufit niemalże. To ja mogę sobie pomyśleć o takich "elytach" to samo
                      > co te "elyty" myślą sobie o reszcie Polaków, do której w tym momencie jestem
                      > skłonny siebie też zaliczyć.
                      >
                      > Nie jest dobrze zapominać skąd się wyszło...

                      zgadzam się z tym wszystkim, ale nie widzę tu związku z omawianym tematem
                  • erleusortok Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 11:43
                    Zerozeroseven, ja się zgadzam że "jaki naród taki prezydent". Tylko od razu jak to przeczytałem to miałem wrażenie (jak się okazało - chyba słuszne), że Zwierzowi się ani naród, ani Prezydent nie podobają - i tu się z nim nie zgadzam. Bo Prezydent jaki jest taki jest, ale to Prezydent Polski wbrany w demokratycznych wyborach (choć wolałbym mądrą i uczciwą dyktaturę jakiegoś reprezentanta np. dynastii Piastów). A naród to ja.
                    • zwierz.alpuhary Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 12:32
                      miałeś erleusortoku słuszne wrażenie z tym że nie podoba mi się bardziej naród a
                      prezydent jest tylko implikacją wyboru dokonanego przez jego(bardzo niewielką
                      zresztą) część. Tylko że ja nie kwestionuję w żaden sposób wyborów i tego, że
                      taka a nie inna osoba jest prezydentem i w ogóle nie chodzi mi o wybory, tylko o
                      to wszystko, co widzę dookoła (a żeby to opisać musiałbym użyć paru
                      niecenzuralnych słów).
                    • zerozeroseven Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 13:04
                      erleusortok napisał:

                      > Zerozeroseven, ja się zgadzam że "jaki naród taki prezydent". Tylko od razu
                      jak...

                      No przyznam, że też się od razu połapałem. Ale jakoś chciałem jakoś pogodzic
                      opinie. Bo wydaje mi się, że rozbieżności wielkiej w naszych poglądach nie ma,
                      a tylko drobne nieporozumienia i koncepcja co z tym dalej robić jest różna.
                  • zwierz.alpuhary Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 12:14
                    Może jeśli tego szacunku nie
                    > możemy w sobie znaleźć to znaczy, że nie dorośliśmy jeszcze do demokracji?

                    tak, tak i jeszcze raz tak!!!!!

                    autor nie znajduje się na żadnej niebezpiecznej ścieżce, po prostu zaczał
                    patrzeć na Polaków z dystansu - powiedzmy - europejskiego a polskie
                    społeczeństwo rozumie aż za dobrze.
                    Szanować i rozumieć decyzje Polaków to ja owszem szanuję i rozumiem, ale
                    bynajmniej nie będę ich za to lubił, tak samo jak rozumiem i szanuję np. decyzje
                    np władz Rosji, których też nie będę lubił (notabene to właśnie na tle Rosjan
                    czyli tych pogardzanych "Ruskich" Polacy wychodzą na największych idiotów).
                    Ja już mam dosyć działania, nawracania na rozsądek i tłumaczenia różnym ludziom,
                    o co w tym wszystkim chodzi.Ręce mi opadają i mam to gdzieś. Idę się zająć czymś
                    innym.
                    • zerozeroseven Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 12:56

                      „Ja już mam dosyć działania, nawracania na rozsądek i tłumaczenia różnym
                      ludziom,
                      o co w tym wszystkim chodzi.Ręce mi opadają i mam to gdzieś. Idę się zająć czymś
                      innym.”

                      Może źle do tego podchodzisz? Może nie trzeba nawracać? Nawracanie na siłę
                      przynosi opłakane skutki.
                      Tłumaczenie jest już lepsze, ale musisz znaleźć kogoś kto Cię wysłucha, a w
                      obecnych czasach o audytorium trudno. Dlatego jak powiedział Młynarski: „róbmy
                      swoje” , a ja dodam że jeśli to co robimy jest dobre, to inni też to zaczną
                      robić. Jeśli natomiast jest złe, to może i lepiej, że inni tego nie robią?
                      • zwierz.alpuhary Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 13:14
                        zapewniam cię, że nikogo nie nawracam na siłę.
                        do tej dyskusji bardziej pasowałaby inna piosenka Młynarskiego - "Przyjdzie
                        walec i wyrówna"
                        • zerozeroseven Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 13:47
                          Ciekawe kto będzie operatorem walca?
                          :-)
                          • zwierz.alpuhary Re: jaki naród, taki prezydent? 28.12.05, 14:21
                            > Ciekawe kto będzie operatorem walca?
                            > :-)

                            taka jedna, Unia E.
                            :-)
                            • admiral01 Ale o co chodzi? -Ksiądz Roman Indrzejczyk 28.12.05, 14:28
                              Panowie dajcie spokój, to temat o Księdzu miał być i miłości, a nie o
                              nienawiści wobec bliźniego.
                              • radioaktywny Re: Ale o co chodzi? -Ksiądz Roman Indrzejczyk 28.12.05, 18:02
                                admiral01 napisał:

                                > Panowie dajcie spokój, to temat o Księdzu miał być i miłości, a nie o
                                > nienawiści wobec bliźniego.

                                Dlatego uważam, że ksiądź Roman warty jest najwyższego szacunku. Jego
                                niezmiennie prawe nauki stawiają go w pierwszym rzedzie zielonych ufoludków
                                wmieszanych kiedyś w nasze społeczeństwo. Szkoda, że jest ich tak mało i tak
                                szybko odchodzą, ale dobrze że jeden z nich stoi przy najwyższym urzędzie w
                                państwie.
                          • sofanes Ha. Mysl globalnie, dzialaj lokalnie 28.12.05, 19:25
                            Hmm, ciekawa dyskusja sie tu wywiazala...
                            Co do walca, to tam dalej w tekscie jest kawalek o tym, zeby sobie przypomniec
                            czasem, jak trza isc po rownej drodze...
                            I rzeklbym, w tym jest sedno.
                            Wiekszosc najczesciej sie myli; wola wiekszosci nie oznacza, ze po stronie
                            wiekszoszosci jest prawda albo madrosc.

                            Ale w pewnym momencie zdalem sobie sprawe, ze glupota jest oczekiwanie od
                            wiekszosci racjonalizmu, madrosci, umiarkowania, solidarnosci, etc.
                            Mozemy tu kwekac na "glupi Narod", mozemy kwekac na tych, co kreuja sie
                            na "elyty" w pogardzie majac ludzi biedniejszych, prostych, czy glupszych.
                            Tyle tylko, ze rzeczywistosc za oknem nie zmieni sie, gdyby nagle Narod
                            zmadrzal, albo pare osob poszlo siedziec, albo co.
                            Chodzi mi o to, ze wszelkie (in plus czy minus) rozwazania o kondycji moralnej
                            czy intelektualnej Narodu do niczego nie prowadza; sa tylko, jak seven chyba
                            zauwazyl, czczym gadaniem.

                            Nigdy nie bedzie tak, ze rzadzic beda tylko madrzy i uczciwi, tak nie ma nawet
                            w najstarszych dmokracjach i najbardziej dojrzalych.
                            Jesli wiec chcemy, by przynajmniej wokol nas bylo lepiej, musimy niestety sami
                            sie angazowac w lokalnym wymiarze, nie globalnym.
                            Mysle, ze Zwierz, tu krytykowany, ze mu sie Narod nie podoba, np. zrobil bloga
                            o sprawach Pruszkowa, i z poswieceniem go redaguje. To juz calkiem duze cos,
                            jak na dzialanie w wymiarze lokalnym i ot tak, prospolecznie.
                            Jak zajac sie innymi sprawami, to zupelnie inna historia, i moze kiedys warto
                            byloby porozmawiac o tym w osobnym watku.
                            Mysle, ze to forum, na ktorym wszyscy wymieniamy poglady i mysli, jest pewnym
                            zaczynem, na ktorym MOZE kiedys cos dobrego wyrosnac.

                            Mysle, ze w wielu sprawach wiekoszosc z Nas ma poglady podobne; choc czasem
                            sobie nawet tego nie uswiadamiamy.
                            Taka liste "zyczen i zazalen" dla tego co za oknem, mozliwie wspolna, warto
                            moze bedzie kiedys stworzyc. A jak juz powstanie, bedzie mozna sie zastanowic,
                            co dalej, by te zyczenia sie spelnily.

                            Podsumowujac, rozwazania o Narodzie, jego przywarach i zaletach lepiej zostawic
                            roznym sejmowym Rejtanom; bezprzedmiotowe narzekanie na wladze lokalne tez
                            wiele nie wniesie, a juz na pewno nic nie zmieni. Ale juz wspolne rozwazenie
                            jakiegos projektu, w ktory mogliby sie zaangazowac prawie wszyscy forumowicze,
                            to gra warta swieczki.
                            Jedni moga zrobic wiecej, inni mniej, ale tak naprawde kazdy moze COS zrobic.
                            Nie wiem tylko, jaki to moglby byc projekt, ktory polaczylby forumowa
                            wiekszosc...?
                            Moze warto by sie nad tym zastanowic, powoli, konsekwentnie, bez "hurrah"...?

                            Marzy mi sie, zeby to bylo cos trwalego, cos, do czego kazdy moglby sie
                            dolaczyc, cos bez zwiazku z polityka, cos co by bylo projektem pozytywnym, a
                            nie cos/kogos negujacym.
                            Ale to nie jest zaden apel, tylko pomysl; ot, ciekawym, co sadzicie, czy w
                            ogole mozliwe jest znalezienie takiej Wspolnej Sprawy...? ;-)
                            • zerozeroseven Re: Ha. Mysl globalnie, dzialaj lokalnie 29.12.05, 11:27
                              Jak czytam wiadomości od sofanesa to czasami mam wrażenie jakby ktoś nagle
                              światło zapalił. A gdy czytam swoje to jakby ktoś zgasił. he he.

                              Padło pytanie czy możliwe jest znalezienie czegoś trwałego, do czego każdy
                              mógłby się dołączyć, coś bez związku z polityką, co by było projektem
                              obiektywnie pozytywnym?

                              Na tak postawione pytanie odpowiedź niewątpliwie brzmi: tak, jest wiele takich
                              projektów. Wydaje mi się jednak, że pytanie nie dotyczy wcale projektu do
                              którego każdy MÓGŁBY się dołączyć, ale projektu do którego każdy CHCIAŁBY się
                              dołączyć. Na tak zmodyfikowane pytanie odpowiedź brzmi: nie. Bo tak naprawdę
                              problem tkwi w przekonaniu ludzi do tego, aby chcieli utożsamić się z jakimś
                              projektem, a przekonanie wszystkich jest po prostu niemożliwe (co zapewne może
                              potwierdzić Jurek Owsiak pomimo niebywałego sukcesu WOŚP). Biorąc pod uwagę
                              powyższe powinniśmy więc raczej mówić o projektach, które będą w stanie
                              pociągnąć za sobą dużą część (pomijam już o jaką grupę np. pod względem
                              zamożności, wieku itp. nam chodzi), lub większość społeczeństwa. Takich
                              projektów jest mniej, ale na pewno istnieją. Zaliczyć można do nich wszelkie
                              projekty komunikacyjne, a także związane z pomocą społeczną, szkolnictwem,
                              kulturą, zdrowiem, turystyką itp.

                              Dla mnie najwspanialszym, najbardziej inspirującym no i być może nawet
                              obiektywnie jednym z najambitniejszych przedsięwzięć na świecie jest Opera w
                              Manaus. Zbudowano ją niemalże w środku brazylijskich lasów deszczowych, nad
                              brzegami Amazonki w 1896 roku. Działa do dzisiaj i rozsławia imię miasta, które
                              bez niej byłoby kolejnym ponurym południowoamerykańskim mrowiskiem, którego
                              nazwy nikt by nie pamiętał.
                              Oczywiście w Pruszkowie nikt, nawet najbardziej szalony opery nie wybuduje, ale
                              za każdym razem gdy myślę o Manaus, to nieodparcie przychodzi mi na myśl
                              pruszkowski Tor Kolarski. Zmarnowanie przez PZKol i Urząd Miasta społecznego
                              potencjału tego projektu to była klasyczna nieudolność. Myślę, że tor mógł się
                              stać tym o czym marzy sofanes, wspólną sprawą, czymś z czym utożsamia się i
                              akceptuje większość mieszkańców naszego miasta. Czymś co powstaje także dzięki
                              ofiarności społecznej i z dumy pruszkowiaków. Niestety tor rośnie sobie ot tak,
                              gdzieś obok, budząc w najlepszym wypadku kwaśne uśmieszki. Szkoda, naprawdę
                              szkoda.

                              ___________________________________
                              www.tcp.org.pl
                            • zerozeroseven Re: Ha. Mysl globalnie, dzialaj lokalnie 29.12.05, 11:40
                              Aha. Zapomniałem podać swój typ na wspólną sprawę.

                              Mój pomysł jest niedrogi, apolityczny, trwały, ciekawy jak mniemam, pozytywny,
                              no i każdy może się dołączyć do jego realizacji.

                              Polega na wytyczeniu oznakowanego i opisanego miejskiego szlaku turystycznego
                              po najciekawszych zakątkach Pruszkowa. Takie ścieżki którymi moglibyśmy się
                              przespacerować chcąc poznać charakter naszego miasta jak najlepiej.
                              ___________________________________
                              www.tcp.org.pl
                              • sofanes Re: Ha. Mysl globalnie, dzialaj lokalnie 29.12.05, 17:21
                                Ech, sevenie, zawstydzasz mnie, no naprawde.
                                Cale szczescie, zes napisal drugi post, bo jak przeczytalem pierwszy, to mna
                                wstrzasnelo - tzn. piekna jest idea opery czy toru kolarskiego, ale sa to
                                przedsiewziecia nieco chyba przekraczajace zdolnosci i zasoby forumowiczow ;-)

                                Mnie sie wlasnie marzy zrobienie czegos malutkiego na poczatek, tak, zeby
                                naprawde byly szanse na realizacje sprawy...

                                > Polega na wytyczeniu oznakowanego i opisanego miejskiego szlaku turystycznego
                                > po najciekawszych zakątkach Pruszkowa. Takie ścieżki którymi moglibyśmy się
                                > przespacerować chcąc poznać charakter naszego miasta jak najlepiej

                                Hmm, brzmi ciekawie. Takie cos w stylu wybiorczego MSI, tylko rdzennie
                                pruszkowskiego...? Hmm, ja bym do tego dodal pomysl dolaczenia strony
                                internetowej z wirtualna mapa i bogata w informacje opisujace wszystkie ciekawe
                                punkty szlaku. Mysle, ze trzeba by zaczac od wytypowania listy obiektow, ktore
                                by sie na szlaku znalazly. Jest troche ciekawych informacji rozsianych w
                                roznych watkach, mozna je przejrzec, a potem puscic w osobnym watku jeszcze
                                raz, co ludzie by do listy ciekawych miejsc Pruszkowa dodali...
    • sqh Re: Ksiądz Roman Indrzejczyk 27.12.05, 15:26
      Widzę, że znowu na politykę zeszło, więc ja może do adremu wrócę :-)

      Ksiądz Roman chrzcił mnie - i to u Św. Kazimierza. Ze wczesnego dzieciństwa
      pamiętam zaś, że zwykle po mszach na Tworkach odwiedzałem go z Rodzicami w
      zakrystii. A jako że byłem rozrabiaką i w kościele przez godzinę wytrzymać w
      skupieniu nie mogłem, ks. Roman mówił do mnie per "ancychryst" :-)
    • zwierz.alpuhary Re: Ksiądz Roman Indrzejczyk 27.12.05, 20:49
      przepraszam wszystkich, którzy poczuli się w jakiś sposób urażeni. Od ładnych
      kilku miesięcy (nie od wyborów) zmienia się mój sposób myślenia o Polakach,
      zacząłem różne rzeczy widzieć inaczej, jakby z dystansem i ogólnie powiem tak,
      że czasem jak spojrzeć na Polaków z nieco innej perspektywy to nie wiadomo czy
      śmiać się czy płakać.
    • admiral01 Ja też Go pamiętam 27.12.05, 22:11
      Miałem 6 lat jak siedziałem u Księdza na kolanach na chrzcinach u mojej
      kuzynki. Mam ten moment uwieczniony nawet na zdjęciu :)
      A tak wogóle to też należe do Narodu :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka