kardynal
13.03.02, 16:06
Zarówno Władca Pierścieni jak i Harry Potter to wielkie "G".
Brak w tych filmach jakiejkolwiek inwencji twórczej i geniuszu reżysera. Takie
filmy mógłby wyreżyserować każdy kto wie trochę o tym fachu.
Sam film "Władca Pierścieni" , a właściwie autor książki to życiowy desperat,
którego za młodu rodzice nie kochali.
Dziwię się, że młodzi ludzie w Polsce tak bardzo fascynują się tego typu filmem
i literaturą - w ten sposób buduje się model skrzywionego społeczeństwa, które
w przyszłości ma chociażby podnieść PKB...