Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie Łozińskiemu

IP: *.clinternal / 10.2.5.* 05.04.02, 12:26
Do niedawna nie miałem za wiele przeciw przekładowi pana Łozińskiego. Sytuacja
zmieniła się ostatnio, kiedy przeczytałem „Listy” – czyli zbiór listów JRR
Tolkiena, zebranych przez H. Carpentera i opracowanych przez niego i syna
Tolkiena - Christophera.

Oto co pisał autor o przekładzie swojego dzieła:

List nr 217. (str. 446)
[W sprawie polskiego tłumaczenia „Władcy Pierścieni” – odpowiedź na pytanie p.
Skibniewskiej o tłumaczenie]

„(...) Powinna się kierować ogólną zasadą, by jak najmniej tłumaczyć czy
zmieniać nazwy. Jak sama zauważyła, jest to angielska książka i jej angielskość
nie powinna ulec zatarciu. (...) Moim zdaniem, nazwiska osób powinny pozostać
nietknięte. Wolałbym także nie ruszać nazw miejscowych, łącznie z Shire. Sądzę,
że najwłaściwszym wyjściem byłoby dołączenie na końcu książki listy nazw
mających jakieś znaczenie po angielsku z wyjaśnieniami po polsku.”

List nr 190. (str. 373)
[W sprawie holenderskiego tłumaczenia „Władcy Pierścieni”]

„(...) Sprawa jest (dla mnie) ważna; bardzo mnie zaniepokoiła i zirytowała oraz
przysporzyła mnóstwo niepotrzebnej pracy w niezwykle niedogodnej chwili.
Z zasady wyrażam absolutny sprzeciw co do „tłumaczenia” nazewnictwa (nawet
przez osobę kompetentną). Ciekawe dlaczego tłumacz miałby się czuć powołany czy
uprawniony do czegoś takiego. To,
że jest to świat „wymyślony”, nie daje mu żadnego prawa do przerabiania go
według swego widzimisię, nawet gdyby w kilka miesięcy potrafił stworzyć nową,
spójną strukturę, której opracowanie zajęło mi wiele lat.
(...) Przecież jest to książka angielska, napisał ją Anglik i prawdopodobnie
nawet ci, którzy chcieliby
ją przeczytać we własnej mowie, nie będą żądać od tłumacza, by celowo starał
się zniszczyć koloryt lokalny.
(...) Nie chciałbym napotkać w książce stanowiącej wymyślone, lustrzane odbicie
Holandii, „Żywopłotu”, „Książęcego Krzewu”, „Orlej Skały” czy „Jabłkociernia”,
nawet jeśli byłyby to „przekłady” nazw ‘sGravenHage, Hertogenbosch, Arnhem czy
Apeldoorn ! Te „przekłady” nie są angielskie, one są po prostu bezdomne.
(...) Właściwym sposobem potraktowania pierwszej mapy jest zmiana jej tytułu
na „Een Deel von >>The Shire<<” i nic ponadto; chociaż przypuszczam, że nie
zaszkodziłoby pisać naar zamiast „do” w takich wskazówkach jak „Do Wielkich
Rytów” [Michel Delving].
(...) W każdym razie wiele z nich jest bezsensownych albo całkowicie błędnych,
co, jak przypuszczam, można porównać z takimi nazwami jak Kwitnienie,
Nowomiasto, jezioro Jak, Dokumenty, Bekonogród i Pąs, odkrywając potem, że
autor napisał Florencja, Neapol, (jezioro lub Lago di) Como, Chartes, Hamburg
i Flushing=Vlissingen!
(...) Jestem pewien, że właściwszym (oraz tak dla wydawcy jak i dla tłumacza
oszczędniejszym?) trybem postępowania jest jak najmniej ingerować w nazwy i
nazwewnictwo, a niektóre dodatki zastąpić słowniczkiem nazw (ze znaczeniami,
lecz bez odsyłaczy).
(...) Jeszcze raz chcę powiedzieć, że nie zamierzam tolerować jakiegokolwiek
podobnego majstrowania przy imionach.”

Jak wynika z powyższych cytatów, Tolkien nie zaakceptowałby przekładu pana
Łozińskiego. Ciekawe
czy wydawnictwo musi dostać zgodę na przekład ? tzn. czy syn Tolkiena widział
przekład pana Łozińskiego ?

Zresztą, pomyślmy jak wyglądałyby „Gwiezdne Wojny” po polsku ? – może zamiast
Luke Skywalker byłby Łukasz Podniebnyłaz, a zamiast Lorda Vadera byłby Pan
Wader ? albo jakby ktoś przetłumaczył ... itd.

Źródło:
J.R.R. Tolkien "Listy" pod redakcją H. Carpentera, przy współpracy Ch.
Tolkiena, wyd. Zysk i S-ka, wydanie I

P.S. mimo zamieszczonych powyżej treści, wydawnictwo Zysk i S-ka w
wydanych "Listach", konsekwentnie operuje cytatami i nazwami z przekładu pana
Łozińskiego (na zasadzie "trzeba popierać swoje").

Tek.
Obserwuj wątek
    • Gość: Druss Re: Dlaczego nie Łozińskiemu IP: *.e-katalyst.pl 05.04.02, 13:25
      A co na to pan Łoziński? W wywiadzie "Sfinksa" stwierdza np.:"...chciałem
      podkreślić, że niezależnie od poliglotyzmu Tolkiena, z którym nie sposób mi się
      równać, to ja jestem większym ekspertem w sprawach języka polskiego". I
      dalej: "...gdyby Tolkien nie zgodził się z moimi racjami, to uznałbym, ze sam
      nie zrozumiał jednego z najważniejszych przesłań swojej książki". Z tych
      wypowiedzi aż kapie arogancja i pyszałkowatość...

      Ukłony,
      Druss
      • Gość: Tek Re: Dlaczego nie Łozińskiemu IP: *.clinternal / 10.2.5.* 05.04.02, 14:58
        Druss gdzie znalazles ten wywiad ???
        chetnie bym go poczytal
        zamiesc jakies namiary
        Tek.
        • Gość: JoP Re: Dlaczego nie Łozińskiemu IP: 213.134.133.* 05.04.02, 15:51
          Gość portalu: Tek napisał(a):

          > Druss gdzie znalazles ten wywiad ???
          > chetnie bym go poczytal
          > zamiesc jakies namiary

          W 3-cim numerze magazynu SFinks. Powinien być jeszcze w kioskach. Cały numer jest
          tolkienowski. M.in. wywiady z Łozińskim i Frącami.

          JoP
    • Gość: JoP Re: Dlaczego nie Łozińskiemu IP: 213.134.133.* 05.04.02, 15:49
      Gość portalu: Tek napisał(a):
      [ciach]
      > Zresztą, pomyślmy jak wyglądałyby „Gwiezdne Wojny” po polsku ? R
      > 11; może zamiast
      > Luke Skywalker byłby Łukasz Podniebnyłaz,

      Łukasz Niebochód.

      JoP
    • Gość: An-Nah Re: Dlaczego nie Łozińskiemu IP: *.chello.pl 05.04.02, 16:33
      Tek - dzieki wielkie za znalezienie naukowego
      potwierdzenia tego, co intuicyjnie zawsze wiedzialam!
      Druss - słusznie gadasz, arogancja do potęgi, w dodatku
      nie poparta żadnymi dowodami na to, że pan Ł. (Aż mi
      wstyd, że moje nazwisko zaczyna się na tą samą literę
      ;)) zna język polski. Założę się, że Tolkien, jak by
      się przyłożył, mówiłby naszym językiem lepiej, niż
      niejeden Polsk.
    • mikolaj7 Re: Dlaczego nie Łozińskiemu 05.04.02, 20:13

      > Luke Skywalker byłby Łukasz Podniebnyłaz, a zamiast Lorda Vadera byłby Pan
      > Wader ?

      Lord Wiader :D

      a tapoza tym to macie racje, Lozinski to jednak arognacka i
      butna istota... az nie mialem sily przeczytac dokonca
      wywiadu z nim, tylko polowe zmeczylem. zenada.
      • Gość: An-Nah Re: Dlaczego nie Łozińskiemu IP: *.chello.pl 06.04.02, 08:55
        mikolaj7 napisał(a):

        > a tapoza tym to macie racje, Lozinski to jednak
        arognacka i
        > butna istota... az nie mialem sily przeczytac dokonca
        > wywiadu z nim, tylko polowe zmeczylem. zenada.

        I kto to mówi... ;)))))))
        • Gość: digan Re: Dlaczego nie Łozińskiemu IP: *.babylon.tarman.pl 06.04.02, 11:01
          Gość portalu: An-Nah napisał(a):

          > mikolaj7 napisał(a):
          >
          > > a tapoza tym to macie racje, Lozinski to jednak
          > arognacka i
          > > butna istota... az nie mialem sily przeczytac dokonca
          > > wywiadu z nim, tylko polowe zmeczylem. zenada.
          >
          > I kto to mówi... ;)))))))

          I kto to mówi, że kot to mówi;))
        • mikolaj7 Re: Dlaczego nie Łozińskiemu 06.04.02, 18:24
          Gość portalu: An-Nah napisał(a):

          > mikolaj7 napisał(a):
          >
          > > a tapoza tym to macie racje, Lozinski to jednak
          > arognacka i
          > > butna istota... az nie mialem sily przeczytac dokonca
          > > wywiadu z nim, tylko polowe zmeczylem. zenada.
          >
          > I kto to mówi... ;)))))))

          kiedys zbladzilem :-)))

          ale nie zmienia to faktu, ze dalej czytam wladce wg
          lozinskiego...
    • seem Re: Dlaczego nie Łozińskiemu 06.04.02, 23:28
      skoro nic nie miales przeciwko spolszczaniu nazw, to dlaczego taki tolkien mogl
      spowodowac, zebys zmienil zdanie?
      zreszta to zawsze jakas odmiana, w koncu wiekszosc bohaterow polskiego fantasy
      ma angolksie imiona :)
      • Gość: Anna M Re: Dlaczego nie Łozińskiemu IP: *.chello.pl 06.04.02, 23:43
        A mnie sam Tolkien nie przekona, że serwowanie polskiemu czytalnikowi słów w
        stylu Bullroarer (pamietam, że jako dziecko długo się zastanawiałam, jak to się
        wymawia, oraz co biedak zrobił, że go za to obdarzyli takim przewiskiem) może
        mu pomóc we wczuciu się w cokolwiek.
        A jak juz się trzymac oryginału, to dlaczego Skibniewska nie zostawiła
        Mirrormere, które jest bardzo ładne i naturalnie brzmiące, zastępując je
        potwornie sztucznym Jeziorem Zwierciadlanym? Gdzie konsekwencja? I nie jest to
        w obronie Łozińskiego, bo nawet nie pamiętam, jak on to zrobił. Przy którejś
        przeprowadzce pozbyłam się z domu wszystkich przekładów i mam tylko oryginał.
        A Christopher Tolkien nie musiał akceptować przekładu, bo nie ma tu nic do
        gadania - wydawnictwo kupiło prawa i już. Chyba że zastrzeżono w umowie
        konieczność akceptacji, czego najwyraxniej nie zrobiono. Zresztą pewnie ma
        ważniejsze sprawy na głowie.
    • an-dagda Re: Dlaczego nie Łozińskiemu 02.04.26, 11:09
      Jak nazwy przedmiotów w Diablo 4 - Zakrwawiona Podpaska Okresu Obfitości.

      Niektóre rzeczy się po prostu nie tłumaczą. Jak np. masz nazwy ulic zakończone Gate albo Drive. A nie ma w Polsce takich ulic jak Brama Piłsudskiego czy Napęd Mickiewicza. Jest co najwyżej Dysk Google. Więc żeby przerobić te nazwy tak żeby pasowały do polskiego nazewnictwa to by trzeba te ulice nazwać jeszcze raz, i by to już nie było to samo co autor stworzył.

      Swoją drogą wie ktoś jak Łoziński nazwał Bullroarera?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka