kuba#
11.09.02, 15:38
Do refleksji na ten temat skłoniła mnie wypowiedź Andrzeja Ziemiańskiego w
SFinksie 7-8/02, który na pytanie o ulubionych pisarzy odpowiedział: "Kiedyś
miałem wielu. Teraz jednak nie mam właściwie czasu na czytanie, a nie
chciałbym przywoływać starych idoli, bo nie wiem, czy po latach odebrałbym
ich tak samo."
No właśnie. IMHO bardzo mądre stwierdzenie. Sam odczuwam czasem pewien rodzaj
takiego strachu, kiedy sięgam po raz kolejny po jakąś książkę. Czasem z tego
powodu odkładam książkę na półkę decydując się jednak nie czytać. Na
szczęście jednak, na większości lektur się nie zawiodłem i odbieram je tak
samo jak dawniej. Z ostatnio "powtarzanych", choćby "Fundacja", "Ubik",
"Planeta śmierci", "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" - wszystkie tak samo
dobre jak je zapamiętałem. Właściwie miałem chyba tylko jedno "złe wrażenie",
ale za to bardzo bolesne - "Władca Pierścieni"... Nie to żebym teraz
twierdził, że to słaba książka, dla mnie ciągle genialna, nie zawiodłem się
też w pełnym tego słowa znaczeniu, ale mimo wszystko gdy czytałem ją ostatnio
czegoś mi brakowało...