barozra 20.10.09, 19:29 jutro, czyli w srode 21.09 TVP 1 gdz.23.30 Moze byc "ciekawy" choc z pewnoscia drastyczny. Polecam. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
princessofbabylon Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 20.10.09, 20:33 Obejrzę. Odpowiedz Link Zgłoś
laracroft82 Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 20.10.09, 22:09 ja rowniez, z reszta juz od jakiegos czasu w srody o tej porze leca fajne dokumenty.. Odpowiedz Link Zgłoś
seseczka Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 22.10.09, 11:49 i o czym było? nie mogłam oglądać... Odpowiedz Link Zgłoś
cze67 Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 22.10.09, 12:15 No wiadomo o czym, o tym, że nikt nic nie podejrzewał, oprócz siostry żony, że w ciągu tych 20 lat jakieś sto osób wynajmowało mieszkanie, w którego piwnicy Fritzl robił to co robił, i nikt się nie zorientował. Że troje niby_podrzuconych dzieci było wychowywanych na górze, a gwałcona córka, która niby_uciekła, była gwałcona w piwnicy itd... Przez 20 lat! Moje refleksje: nawet nie wiedząc o tym, co ten człowiek robił, nie robił dobrego wrażenia. Ale, z drugiej strony, wszyscy wypowiadający się w tym filmie, znajomi, przyjaciele, takiego wrażenia nie sprawiali. Rzuciła mi się w oczy brzydota tych ludzi, to co robili (film z imprezy, obrazki z wakacji) było przaśne, niesmaczne. Biorąc pod uwagę środowisko, w jakim żył, mniej już się więc dziwię, że nikt nie zorientował się w tym co robił w piwnicy pan Fritzl. Odpowiedz Link Zgłoś
princessofbabylon Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 22.10.09, 13:30 Myślałam, że będzie inaczej pokazane, że będzie ciekawsze, że więcej faktów pokażą, że dotarli do jakichś szczegółów. Więcej się można było dowiedzieć oglądając telewizję w zeszłym roku. Śledziłam tę sprawę mimo że napawa mnie obrzydzeniem. On i to co robił. Jak sobie to wyobrażę, to mnie mdli. Zastanawiam się tylko czy żona rzeczywiście nie wiedziała nic. Mało porawdopodobne. Odpowiedz Link Zgłoś
barozra Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 22.10.09, 20:28 Dla mnie wiele rzeczy bylo strasznych i zadziwiajacych. Nie slyszalam np. wczesniej, ze ten zbok zanim zalatwil tak swoja corke zgwalicil jedna kobiete, odsiedzial za to w wiezieniu, po czym sprobowal znowu zgwalcic, choc na szczescie mu sie to nie udalo. Zszokowalo mnie tez, ze odczuwal pociag seksualny do swojej matki, ale to kontrolowal - po tej rewelacji zrozumialam, ze facet ma cos z garem nie teges i to co zrobil corce mnie juz tak nie dziwi choc nadal szokuje. Nie potrafie sobie wyobrazic jak ta dziewczyna wytrzymala w tej piwnicy 20 lat i w tak prymitywanych warunkach urodzila 7 dzieci!!!!!! SAMA RODZILA, BEZ NICZYJEJ POMOCY!!!! To okrtutny zart losu, ze przy zadnym z porodow obylo sie bez komplikacji, dzieki czemu bylaby szansa na wolnosc juz wczesniej!!! No i na koniec jak sobie pomysle, ze 3000 razy ja zgwalcil tatulek i z takim potworem miala orgazmy to mi sie chce wymiotowac.... ale ze nigdy nie probowala uciec? To mnie zdumiewa. Tym bardziej ze choc na poczatku filmu opisali ja jako niesmiala dziewczyne, pozniej jak dorastala mowili juz co innego, ze byla uparta i nie chciala ojca sluchac, dlatego dochodzilo miedzy nimi do konfliktow. I taka osoba wytrzymala w piwnicy 20 lat bez sprzeciwu a tatus co chcial to z nia wyprawial? Ta cala rodzinka, wlacznie z mama normalna nie byla jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
princessofbabylon Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 22.10.09, 21:20 Kiedyś była taka głośna sprawa jednej rodziny z Podlasia. Tam ojciec tez się 'zabawiał' z córką. Matka wiedziała o wszystkim, sama się zresztą potem przyznała. Ona w tym nic złego nie widziała, podkładała mu tę dziewczynę, a sama miała spokój jeśli chodzi spełnianie "obowiązku małżeńskiego". Tłumaczyła potem, że przecież on jej całego członka nie wkładał, więc co w tym złego. Podejrzewam, że u rodzinki z Amstetten było podobnie. Często matki wiedzą o wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 23.10.09, 18:18 Często matki wiedzą o wszystkim? Pardon? A na jakiej to podstawie stwierdziłaś? Że ludzie bywają prymitywni, nieempatyczni, upośledzeni emocjonalnie itp? Odpowiedz Link Zgłoś
princessofbabylon Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 23.10.09, 19:09 Napisałam to, o czym przeczytałam w tych gazetach i artykułach. Pisano tam, że często matki wiedzą o tym co się dzieje. I tyle. Przecież sama do takiego wniosku nie doszłam, no bo na podstawie czego niby? Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 23.10.09, 20:10 Ok, rozumiem. Po prostu wcześniej tak to - Podejrzewam, że u rodzinki z Amstetten było podobnie. Często matki wiedzą o wszystkim. zrozumiałam. A 'często' to nie jest imo odpowiednie tutaj słowo. Tylko tyle. -- Zielonej pragnę zieleni Nie Tak Odpowiedz Link Zgłoś
barozra Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 24.10.09, 12:26 Mysle, ze princess ma racje. Jest to oburzajace, to fakt, zeby najblizsza osoba (matka) "poswiecala" corke w tak tragiczny sposob, ale jest to udowodnione przez literature zarowno psychologiczna jak i psychiatryczna, ze w sytuacjach, gdzie dochodzi do molestowania corki przez ojca, najczesciej sie to odbywa za cichym przyzwoleniem matki. W takich rodzinach jest tzw. "zmowa milczenia", poniewaz matka z dziwnych powodow caly czas "kocha" meza, mimo iz ma "konkurentke" do loza w osobie corki. Poniewaz kazirodztwo jest ogolnie zakazane i narazone na ostracyzm spoleczny, woli zataic ten fakt przed sasiadami (najblizsze otoczenie), bo to przerwaloby gehenne, ale i oddzielilo ja od faceta, ktorego wciaz kocha (poszedlby do wiezienia). Tak mniej wiecej tlumacza psychologowie postepowanie matek. Matki czesto na poczatku zaprzeczaja ze o tym wiedzialy - pozniej przyparte do muru, potwierdzaja, ze jednak wiedzialy. Tak bylo w kilku sytuacjach i u nas w Polsce, gdzie do podobnyvh historii doszlo. Jak bylo w tej konkretnej sytuacji nikt nie wie, bo warunki byly szczegolne. Nie dzialo sie to na oczach matki - jak to czesto bywa w tego typu sytuacjach - a w ukryciu, ale powiem szczerze: albo Austriacy to taki narod malo-emocjonalny, gdzie wiezi rodzinne sa bardzo luzne i chlodne, albo tylko ta rodzina taka byla, bo nie wyobrazam sobie, zeby mi maz powiedzial, czy pokazal list od corki, ze uciekla do sekty, po czym zjawila sie 3 dzieci na progu pewnego pieknego dnia, a ja bym to tak "przelknela" i nie probowala jej szukac, mimo prosb z jej strony zeby tego nie robic. To mnie wlasciwie najbardziej zdumiewa w tej matce. Uciekla? To uciekla. Pojawily sie dzieci. To sie pojawily. Paranoja jakas. Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 24.10.09, 20:07 > Mysle, ze princess ma racje. Jest to oburzajace, to fakt, zeby > najblizsza osoba (matka) "poswiecala" corke w tak tragiczny sposob, ale jest to udowodnione przez literature zarowno psychologiczna jak i psychiatryczna, ze w sytuacjach, gdzie dochodzi do molestowania corki przez ojca, najczesciej sie to odbywa za cichym przyzwoleniem matki. W takich rodzinach jest tzw. "zmowa milczenia Taką rację to sobie może Princess mieć, możesz też Ty i mogę ja. Tylko chyba nie o to chodzi? Ja sądzę inaczej, ze słowem 'najczęściej' i 'często' spotykam się w tym kontekście jedynie na forach publicznych, które z tematem w ogóle nie mają nic wspólnego i są to słowa bez pokrycia, no i chyba literatura jako taka nie może niczego udowodnić? Chętnie natomiast poczytam o takim dowodzeniu, jak masz linki, bibliografię, to zapodaj, może jakoś dotrę. Póki co, możesz też sama poczytać o psychologii ofiary, bo ja wiem? może o syndromie współuzależnienia nie tylko przy okazji alkoholizmu i takichtam. > nie wyobrazam sobie Ok, przecież nie musisz. Ale to niewiele tu znaczy. Tak naprawdę to guzik o tym wiemy i wiedzieć możemy. Tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
barozra Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 26.10.09, 02:31 Troche sie interesowalam swego czasu psychologia kliniczna i czytalam sporo. Temat ten walkowalam - czytaj. dyskutowalam zawziecie - z kuzynka, ktora robila dyplomowke z "molestowania" wlasnie. Moze sie bede widziec z nia, co by mi zapodala jakas literature specjalistyczna, to chetnie sluze. W kazdym razie cierpliwosci, cos tam podrzuce, jesli nie zapomne! A co do tematu glownego: ja wiem co czytalam, dlatego zgadzam sie z princess. Ani ja ani ona sobie tego nie wymyslila. Ty wierzyc nie musisz i mozesz miec poglad na te sprawe skrajnie inny. No problem. Ja wiem swoje. Tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: Josef Fritzl - potwor z Amstetten - dokument 26.10.09, 11:44 Nie zrozumiałaś. Ja nie zaprzeczam, czepiłam się tylko słowa 'najczęściej', czy też 'często'. Najlepiej by było, jakbyś podała jakieś statystyki w takim razie. Myślę, że kilka statystyk by mi coś dało. Z tego co mi się udało na szybko przejrzeć, wynika tylko, że w Polsce najczęściej? (jakieś badania porównawcze) do kazirodztwa dochodzi w rodzinach niepełnych i/lub patologicznych. Być może nie potrafię znaleźć. Funkcjonowanie rodziny kazirodczej to nie jest prosta, oczywista sprawa i tego nie twierdziłam, nie twierdzę. Nie przypadkiem pisałam zresztą o psychologii ofiary, syndromie współuzależnienia a te się chyba nie kłócą z tym co 'wiesz swoje', prawda? Zważ jeszcze na to, że gdyby to była 'przeciętna' sytuacja kazirodczej rodziny, to nie byłoby np. tego systemu rozbudowanych piwnic itp., wszystko by sie działo pod jednym-jednym dachem. Dla mnie kluczowe w reakcjach ludzi jest to, że jeśli okazuje się, że matka wiedziała i nic nie robiła, albo niewiele, albo nawet przyzwalała, to jest ona z miejsca bardziej winna. Przepraszam a z jakiej to okazji? Jeśli jest współofiarą, to wiadomo. Ew. może być tak samo winna, nie bardziej, bo wtedy wszystko się zaczyna skupiać na matce, a wina ojca dziwnym zrządzeniem schodzi jakby na drugi plan. Jest to złe. Tak się niestety dzieje również wtedy, gdy matka nic nie wie - dobrzy ludzie z zewnątrz i tak zawsze 'wiedzą swoje'. Może to są jakies mechanizmy psychiczne. Guzik mnie to obchodzi, nie podoba mi się to i skutki tego. > A co do tematu glownego: ja wiem co czytalam, dlatego zgadzam sie z > princess. Ani ja ani ona sobie tego nie wymyslila. Ty wierzyc nie > musisz i mozesz miec poglad na te sprawe skrajnie inny. No problem. > Ja wiem swoje. Tyle. Znów - nie wiedziłam, że chodzi o wiarę. Nie pisałam, że ja wierzę/nie wierzę. Tylko że spotkałam sie z tym i tym a sądzę tak. Liczę jednak na podrzucenie czegoś ciekawego. Odpowiedz Link Zgłoś