Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen

    • grek.grek "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/spojler 05.02.10, 12:15
      W sumie, nie wiem czego oczekiwałem, co mnie w ogóle podkusiło. Może Dafoe i Hines jako duet ?..

      Tak, czy owak - "Off limits" tłumaczony błyskotliwie jako "Sajgon" :) - nie jest dobrym filmem, głównie dlatego, iż to schemat na schemacie i banał za banałem.

      Wietnam, Sajgon, trwa jakaś tam wojna.
      Buck jest biały, Alby jest czarny i są w wydziale śledczym marines. Łapią koksiarzy głównie, żółtych w dodatku. W paradę ładuje się im, co i rusz szef miejscowej policji wietnamskiej.

      I właściwie luz blus, aż im się trafia sprawa zabitej prostytutki. Z zeznań gościa, co się zabawiał w pokoju obok, którego udaje im się wyselekcjonować dzięki informacji dziewczyny, co go obsługiwała wtedy, wynika, że morderca był wysoko postawionym oficerem amerykańskim, ale świadek spowiadać się takim prostym łapsom, jak już coś powie, to komuś z konkretną szarżą.
      Zanim jednak coś powiedzieć zdołał, już pada ofiarą zamachu terrorystycznego - wykonanego przez zółtą mafię. Przypadek, czy ktoś sobie nie życzył rozmowy świadka z detektywami ? :) hehe, jak sądzicie ? NO jasne, ze macie rację.

      Detektywi nic nie mają w sprawie, ciemnośc widzą wielką. Zostaje im tylko dziecko zabitej dziewczyny, które odstawiają do sierocińca prowadzonego przez zakonnice. Tam, przy okazji, z tego, co mówi urodziwa zakonnica, w której ofkors zakochuje się od razu biały, czyli Buck, czyli Dafoe, wynika, że nie jest to pierwsze takie morderstwo, ale już 7 na przestrzeni ostatniego roku. Wiadomo tylko tyle, że ofiarami padają prostytutki mające dzieci z amerykańskimi żołnierzami.

      Ich przełożony, pułkownik Dix informuje ich, ze armia prowadziła śledztwo w spr, tej serii, ale przerwała po pół roku. Nadzorował je niejaki Flowers, któremu szybko ją zabrano i wysłano na front, gdzie nadstawia d,py w okopach przeciw armatom Wietkongu.
      Detektywi wybierają się więc w teren, pod kulami docierają do tego Flowersa, ale ten nie chce nic gadać, a nawet mówi, ze tu mu jest bezpieczniej niż tam. W ostatniej jednak chwili, kkiedy już mają odlatywać helikopterem, daje im teczkę z dokumentacją śledztwa. Wytypował 5 podejrzanych i miał zdjęcie niedoszłej ofiary, która widziała zabójcę. Udało się jej uciec i zniknąć. Na głównego podejrzanego wyrasta dowódca jednostki, a im samym sprawę chcą odebrać jakieś szychy z góry. Dix jednak pomaga im bardzo i radzi działać cichaczem - bez raportów, bez zeznań, jak najmniej szumu.

      Cel - dotrzeć do tej eks-dziwki, co widziała zabójcę. U zakonnic się dowiadują, że ma ona siostrę, striptizerkę, co nie znosi US Army. Ale że idzie z nimi zakonnica, to dziewczyna łaskawie z nimi gaworzy i dzieli się informacją, że jej siostra jest gdzieś w Hanoi. Mętlik jak cholera.

      Za detektywami pałęta się mafia żółta. Zasadzają się na nich i udaje się jednego dopaść i pojmać. Idą z nim do auta, a tu nagle gośc pada trupem. Tłum, sądząc, że to oni go odstrzelili atakuje ich całą zgrają, czarny dostaje w łeb cegłą, ledwie im się udaje, osłaniając się pistoletami, wleźć do auta, po którym małe żółte skaczą jak opętani. Przyjeżdza szef wietnamskiej policji, co ich nie lubi bardzo. Próbuje ich aresztować. Oni nie chcą wyjśc z samochodu, więc każe swoim żołdakom wymierzyć w nich i wycelować. W ostatniej chwili z odsieczą przychodzi im Dix oraz amerykański helikopter :) (czujecie już dlaczego to nie jest dobry film ? :)
      Odjeżdzają z Hinesem wymachującym środkowym palcem przez szybę.

      Nowy trop - wg ustaleń Dixa tylko 3 z 5 podejrzanych było podczas popełniania zabójstw w mieście. Sporo wskazuje na pułkownika Armstronga, który kiedyś stracił jakąś rodzinę, czy coś w ten deseń, w każdym razie - że to czub. Śledzą go więc, ale pod wietnamskim burdello, gdzie Armstrong szykował się do zabawy, zostają obezwładnieni przez jego żołnierzy. Bo Armstrong, to idol dla nich, taka frontowa legenda. Odwożą ich za miasto nieprzytomnych, a kiedy się budzą, to już są w oddziale Armstronga i on sam ich zaprasza, zeby lecieli z nim helikopterem, bo on ma do pzesłuchania paru zółtych, to może jednocześnie na ich pytania odpowiadać. Przesłuchanie wg Armstronga polega na tym,ze zadaje pytanie, a jak gość nie odpowiada, to go wyrzuca z lecącej maszyny. On pyta żółtków o jakieś wojskowe rzeczy, oni jego o zabójstwa. W końcu wszyscy żółci wylatują, a na końcu Armstrong powiada, ze on nikogo nie zabił, a oni mu chcą papiery zasyfić. I mówi - jeśli nie zabiłem, to wyskoczę. I wyskakuje. Samobój. Głupie i niezrozumiałe ? No pewnie. Dlatego to nie jest dobry film.

      Po powrocie Buck i Alby dowiadują się od Dixa, że zostają zwolnieni do domu i czeka na nich samolot. Sprawa jest załatwiona, a resztą zajmie się ktoś inny. Wy moglibyście mieć problemy z tego powodu, że Armstrong był idolem i jego zołnierze mogą nie uwierzyć w wersję o samobóju.

      Więc Buck zagląda jeszcze do zakonnic, żeby się pożegnać i dowiaduje się,że zamordowano siostrę tej naocznej świadkini (świadka ?), co się ukrywa. Czyli, wychodzi na to, ze zabójca ciągle grasuje.
      Abarot do bazy, a tam już są nowe miśki do śledzenia, sprawa już nie jest w gestii Bucka i Alby'ego. Dix każe ich odwieźć na lotnisko pod bronią. W drodze dostają z bomby. Ich eskorta is dead, rannego Alby'ego policja aresztuje, a ranny Buck chroni się u zakonnic, gdzie się nawet obejmuje z tą "swoją" siostrą. Łał.

      W "dramatycznej rozmowie" zakonnica zdradza mu, widząc jakie ma problemy, ze wie jak dotrzeć do tego naocznego świadka. Pod budynkiem zakonu zjawia się nocą Alby i gra sobie w kosza bez piłki - drze się jak głupi, mimo że, jak sam powiada, zwiał policji. Już jest zdrowy zupełnie ;) Buck też jest zdrowy :) I obaj jadą, z zaufanym kierowcą, do partyzantów, gdzie się ukrywa świadek. Prowadzą ich na ślepo przez jakieś jaskinie, a na miejscu panna rozpoznaje zabójcę...
      Kogo ? Wiecie już zapewne - oczywiście, ich przełożonego Dixa.

      Zatem - najpierw przeszkują mieszkanie gościa. W szafie za ubraniami znajdują zdjęcie "swojej" zakonnicy. A gdzie jest Dix - no jak gdzie, w kościele, i rozmawia z zakonnicą, z pistoletem w garści. Wyjawia, ze to on jest zabójcą, bo jakieś traumy przechodził i musiał ból odreagować itd. A Buck i Alby prują przez Sajogn, żeby zdązyć na czas. Wiecie już dlaczego, to nie jest dobry film :) I oczywiście zdązają w ostatnim momencie, żeby ją uratować, a jego odstrzelić. A potem ona odbiera śluby zakonne, bo była zakonnicą przed-ślubami, a oni sobie odjeżdzają dowcipkując. Koniec.

      Schemat za schematem, sami czytaliście ;)

      Duet Dafoe-HInes też nie rozkręca na śrubki. dafoe miał być przez 90 % czasu bardziej zrównoważony i rozsądny, Hines przez 90 % żywiołowy, klnący wdzięcznie i z ta murzyńską taką rezolutnością, a przez 10 % obaj mieli być albo żywiołowi albo zrównoważeni. Tyle,że to nie działało, nie był to duet a'la Snipes-Harrelson.

      Amanda Pays, jako zakonnica - ładna, ale tylko bez włosów nad czołem, w tej burce, czy jak to się nazywa. Sama twarz, wtedy - piękna, z włosami (była taka jedna scena) - traciła 70 % urody.

      Jeden greps był udany. Zakonnica bardzo była postępowa. Okazało się, że ta siostra naocznej świadkini (?) pracuje jako striptizerka - Buck w zamyśleniu "Czy chodzi o lokal "Rózowa C,pka ?", na co zakonnica swobodnie "tak Rózowa C,pka" :)
      I idą do tego lokalu, ona, i jeszcze druga zakonnica z nią ("chodzimy po dwie, tak jak wy") z nimi, bo z wojskowymi sama z siebie dziewczyna nie zechce gadać. wchodzą na sale, tam... jak to w barze ze striptizem. Dafoe zmieszany "Siostro, sądziłem, ze wejdziemy na zaplecze...", na co zakonnica "Dlaczego ? Żaden problem" i z usmiechem obserwuje jak goła panna na scenie tańczy z gigantycznych rozmiarów plastikowym, czerwonym fallusem :) /takie zakonnice, to ja rozumiem :)/
      Buck-Dafoe absolutne zażenowanie i zdziwienie, koniec końców - w tym barze zakonnice, i to w mundurkach swoich, czuły się jak ryba w wodzie, a on całkowicie sktrępowany i zawstydzony.

      Ale filmidłu, to nie pomogło zbytnio.

      • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 05.02.10, 14:25
        Wiesz, Greku w moim dodatku TV to bardzo pozytywną opinię o tym
        fimie napisali, że inne spojrzenie na wojnę w Wietnamie!??, że mocny
        obraz!?? (i dużo gwiazdek!) Ktoś pewnie przespał seans i nazmyślał,
        albo sugerował się gotowcami -opisami dystrybutora filmu. A to
        rzeczywiście porażka, za to opis tej porażki śliczny. :))))
        Chociaż to!

        Muszę Ci powiedziec, że mnie zakończenie mnie zaskoczyło, myslałam,
        że siostra porzuci zakon, habit dla Bucka, co się z nim tak
        obściskiwała! :) Porażka!
        :)

        ostatniej chwili z odsieczą przycho

        > dzi im Dix oraz amerykański helikopter

        Oko przymknęłam, na
        W ostatniej chwili z odsieczą przycho
        > dzi im Dix oraz amerykański helikopter
        • grek.grek Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 05.02.10, 14:50
          NO nie wiem, jak to ocenić - tutaj nie chodzi o wojnę, a o zagadkę kryminalną, więc już tu bym widział pewien błąd w klasyfikacji gatunkowej.
          Ale, wiesz... może komuś się tam spodobało :) Wg mnie, mało wyszukane kino i za dużo róznych uproszczeń.

          Hehe, pani zakonnica jednak się okazała wytrwała w swym postanowieniu.
          I nie pękła nawet dla Willema Dafoe - "nawet", bo kiedyś jakaś znajoma śmiało rzekła, że "Dafoe i Schwarzenegger są bardzo przysytojni" - ja się mało znam na tego typu urodzie, ale pamiętam, że w naturalny sposób się zdziwiłem wtedy :), bo co my, płytkie chłopy, wiemy o kobietach i ich upodobaniach. Media i rózne damy dworu nam wmawiały, że "przystojni", to Banderasy i inne takie, więc przyjmowaliśmy to jak leci, bo znajomość męskiej urody to zdecydowanie kobieca rzecz.
          /przystojny ten Dafoe, naprawdę ?/

          Nie ma co ukrywać, nie chcę się znęcać wszelako, że ten wątek też potraktowano trochę po łebkach. Nie szczędzono za to pościgów i strzelanin :)
          • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 05.02.10, 15:56
            I tak też został sklasyfikowany ten film, jako kryminał,tym bardziej
            więc dziwi ten komentarz który, jak się okazuje, wprowadza widza w
            błąd i niesłusznie dowartościowuje film.
            Ktoś musiał chyba okrutnie nazmyślać. Po raz kolejny okazuje się,
            że nie można dowierzać opisom gazetowym.

            :)
          • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 05.02.10, 17:02
            Musiłam się zastanowić chwilkę nad urodą Willema Defoe... :)
            i odpowiem tak:
            nie powiedziałabym, że Defoe jest bardzo przystojny, na pewno jest
            bardzo męski, a to podoba się kobietom i mnie też. :)

            Natomiat Arnold nie jest w moim typie, ale wiem, że, na wielu
            kobietach wrazenie robi jego muskulatura.
            • grek.grek Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 06.02.10, 12:13
              Uratowaniii !! Patrz, patrz, Dafoe, Dafoe !!

              Tym oto, kryptocytatem z Seksmisji, zamieniając polskiego bociana na zupełnie niepolskiego Dafoe, wyrażam satysfakcję, w imieniu wszystkich średniourodziwych, że istnieje (wg słów Twoich i Manii) dla nas nadzieja w postaci "tego czegoś", a skoro "tym czymś" może być "coś" zupełnie nieidentyfikowalnego dla nas samych... Uff :)

              • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 06.02.10, 14:02
                grek.grek napisał:

                hahahaha :)))))

                Ja to "coś" u Dafoe nazwałam 'męskością' (bo ją wyraźnie
                dostrzegłam), ale pod określeniem "to coś" może rzeczywiście kryć
                się coś zupełnie innego ... Wszystko zależy od tego (tej), kto
                ocenia.

                PS
                Moim skromnym zdaniem, jak mężczyzna jest choć trochę urodziwy, czy
                średniourodziwy to jest wiecej niż dobrze! I wcale nie mówię tego
                z sympatii do Ciebie! :)





                • grek.grek Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 07.02.10, 13:23
                  Ta "wyraźnie dostrzegalna męskość" brzmi dwuznacznie... ;)), ale -mówiąc poważnie :) : to dobra informacja. Tomek Jachimek, który w ostatnim KKD wygłaszał monolog na rzeczony temat - też byłby podniesiony na duchu :)
                  • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 07.02.10, 14:18
                    grek.grek napisał:

                    > Ta "wyraźnie dostrzegalna męskość" brzmi dwuznacznie... ;))

                    hahahahahahahhahahaha :)))
                    No tak, coś mi nie udała ta odpowiedź! :/ Też mi się z siebie śmiać
                    chciało, jak to dzis przeczytałam i nawet zamierzałam dopisać słów
                    kilka o tej "męskosci", rozwinąć ten skomplikowany temat....

                    Zapewniam jednak, że wczoraj na myśli miałam tylko pierwsze,
                    podstawowe znaczenie słowa męskość: "cechy typowe lub uchodzące za
                    typowe dla mężczyzny". :)


                    A co Tomek Jachimek mówił w swoim skeczu o męskości?
                    Możesz mi, Greku, streścić w skrócie?
                    :)


                    • grek.grek Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 07.02.10, 14:26
                      Hehe :)

                      A Jachimek m.in postulował założenie partii/stowarzyszenia osobników nieurodziwych płci brzydkiej, która z czasem miałaby się szansę stać klubem elitarnym, zyskać specjalne przywileje w tzw. życiu społecznym (zniżki jakieś, etc.) i nawet stać się przedmiotem ambicji akcesu wielu kobiet z natury zainteresowanych rzeczami oryginalnymi ;)
                      • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 07.02.10, 14:35
                        No, no, Jachimek dobrze kombinuje! :))))
                        • grek.grek Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 07.02.10, 15:00
                          Jak koń pod górę :)
                          • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 07.02.10, 15:04
                            grek.grek napisał:

                            > Jak koń pod górę :)

                            Żarty! :)
                          • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 07.02.10, 15:29
                            PS
                            Żartem też był mój komentarz wyżej - "No, no, Jachimek dobrze
                            kombinuje! :))))"
                            a właściwie ";))))

                            :)
                      • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 07.02.10, 14:55
                        U Tomka Jachimka poczucie humoru zdecydowanie góruje nad dobrze
                        skrywaną urodą oraz nienachalną męskością (męskością w
                        znaczeniu "cechy typowe lub uchodzące za typowe dla mężczyzny") :)

                        Nie wiem, czy się kolezanki ze mna zgodzą, ale wydaje mi się, że dla
                        większosci kobiet ważniejsze jest poczucie humoru u mężczyzny niż
                        jego uroda.
                        :)
                      • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 07.02.10, 14:57
                        plus oczywiście inteligencja!
                        :)
                        • maniaczytania Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 07.02.10, 18:00
                          Barbasiu - zgadzam sie z Toba co do inteligencji i poczucia humoru u
                          mezczyzn i przewaga tychze cech nad uroda, a zwlaszcza jednak
                          poczucia humoru. Stad bardzo czesto zaobserowac mozna wianuszek
                          dziewczat wokol niezbyt moze urodziwego mezczyzny, ale za to
                          takiego, przy ktorym bez przerwy slychac chor smiechow :)


                          Ha - alem siem rozpisalam :)))
                          • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon"????????????????? 08.02.10, 16:32
                            I dobrze, żeś się rozpisała! :) Co dwa potwierdzające głosy, to nie
                            jeden! :)

                            Zastanawiam się tylko, co też nasz Grek sobie teraz myśli po
                            przeczytaniu powyższych postów, bo jakoś nic nie mówi, nie
                            komentuje!??
                            Aż się boję!
                            :)
                            • pepsic Re: "Off limits",czyli "Sajgon"??????????????? OT 08.02.10, 18:32
                              Sorry dziewczyny, ale chyba trudno byłoby wytrzymać dzień z wesołkiem
                              żartobliwie wszytko komentującym i na na dłuższą metę byłoby to meczące. Jak
                              dla mnie u faceta liczy się intelekt i dystans do siebie i świata, ale głównie
                              musi mieć to "coś", natomiast uroda to rzecz drugorzędna.
                              Co do meritum - filmowy wizerunek Schwarzeneggera skutecznie go dyskwalifikuje
                              z konkurencji, co do Willem Dafoe - nie kojarzę(??), ale sądząc po zdjęciach -
                              dlaczego nie :)
                              Ps. Ale o co chodzi z Jachimkiem? Chyba mu nic nie brakuje? Chociaż kiedyś był
                              bardziej zalotny, kiedy się uśmiechał ;))
                              • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon"?????????? OT 09.02.10, 14:33
                                pepsic napisała:
                                Oczywiście z wesołkiem non stop i bez umiaru żartującym i
                                dowcipkującym, niepotrafiącym poważnie rozmawiać, ciężko byłoby
                                wytrzymać chyba każdemu, skrajności w nie są dobre w żadnym
                                przypadku, nawet w odniesieniu do poczucia humoru.

                                ‘Poczucie humoru’ rozumiem mniej więcej tak, jak to ujął Władysław
                                Tatarkiewicz: „Humor to zdolność nieprzejmowania się niczym, nawet
                                niepowodzeniami i obracania ich w żart". / "Kto tę zdolność posiada –
                                mówi dalej Tatarkiewicz - ma niewątpliwie więcej od innych szans,
                                że będzie szczęśliwy”/.
                                Oraz
                                „[To nie tyle wesołość, ile humor przyczynia się do szczęścia],
                                humor rozumiany nie jako zdolność i skłonność do robienia żartów i
                                dowcipów, lecz jako postawa wobec życia, postawa tych, co
                                życie „biorą z humorem”, w przeciwieństwie do tych, co je „biorą
                                tragicznie”.

                                > Ps. Ale o co chodzi z Jachimkiem? Chyba mu nic nie brakuje?
                                Chociaż kiedyś był
                                > bardziej zalotny, kiedy się uśmiechał ;))

                                :)))
                                • pepsic Re: "Off limits",czyli "Sajgon"?????????? OT 09.02.10, 19:40
                                  Chodziło mi wprawdzie o osobę przy boku, ale i tak przyznaję Ci rację, bo
                                  zdecydowanie mają lepiej:)
                                  • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon"?????????? OT 11.02.10, 15:50
                                    pepsic napisała:

                                    Uwielbiam ludzi mających poczucie humoru, potrafiących żartować,
                                    dowcipnie komentować różne sytuacje.

                                    I myślę sobie, im więcej żartowania tym lepiej! :)

                                    • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon"?????????? OT 11.02.10, 15:52

                                      > I myślę sobie, im więcej żartowania tym lepiej! :)

                                      Świat i tak już jest wystarczająco ponury!
                                      • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon"?????????? OT 12.02.10, 15:36
                                        barbasia1 napisała:

                                        >
                                        > > I myślę sobie, im więcej żartowania tym lepiej! :)
                                        >
                                        > Świat i tak już jest wystarczająco ponury!

                                        Świat i tak BYWA wystarczająco ponury. / tak lepiej!/
                                • maniaczytania Barbasiu w kwestii definicji poczucia humoru 12.02.10, 19:25
                                  mam takie samo odczucie jak TY :)))
          • maniaczytania Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 05.02.10, 17:50
            czyli dobrze zrobilam, ze poszlam spac :)

            Co do Defoe i jego urody - on jest troche hmm, przystojny inaczej.
            tzn. zgodnie z ogolnymi kanonami piekna - piekny nie jest. Ma jednak
            cos w sobie, co moze sie kobietom podobac, mnie sie nie podoba.

            Schwarzenegger zreszta tez, o!






            Mnie to sie glownie jeden aktor podobuje (tu strzelam rumienca) -
            Viggo
            • barbasia1 Re: "Off limits",czyli "Sajgon", czyli porażka/sp 06.02.10, 14:06
              maniaczytania napisała:

              >mnie sie nie podoba.

              A tu?

              www.theage.com.au/ffxImage/urlpicture_id_1077594821359_2004/02/24/willem_defoe,0.jpg

              Piękne zdjęcie z kontrowersyjnego filmu /którego nie widziałam/!
    • grek.grek Na piątek - Inni, Requiem dla snu 05.02.10, 14:34
      Dzisiaj Polsat dominuje : 22:00 "Inni" z Nicole, a 0:15 Requiem dla snu.

      "Inni" jest niezły, ale "Requiem", to kawałek naprawdę hardkorowego kina. Rzecz o uzależnieniach - narkotyki, telewizja...i ich skutkach. Fabuła jest podzielona na pory roku i "zima", czyli ostatnie ~25 minut, to jest autentycznie "wstrząsająca" rzecz. Rzuca się tym określeniem we wsze strony, a tak naprawdę mało co na nie zasługuje i w ogóle się wytarła sama formułka, jak szczurze futro, więc napiszę, że to rzecz - napie,przająca w dekiel :). Kto widział - wie. Kto nie widział - warto, żeby obejrzał, na co dziś wielką ma szansę, prędko nie zapomni. Atmosfera tężeje stopniowo, aż do galopu w końcówce - dlatego koniecznie całość cza zobaczyć, żeby finał zrobił odpowiednie wrażenie.Sam jestem ciekaw, jak smakuje za drugim razem, ale i tak już zazdroszczę tym, co zobaczą po raz pierwszy.
      Nominacja oskarowa dla Ellen Burstyn - jej przegrana w 2001 roku z panią Roberts (za Erin Brockovich) dla mnie jest jednym z większych skandali w historii tej nagrody, a to, kurna, z tej przyczyny, ze Burstyn zagrała mistrzostwo, i chociaż programowo nie obejrzałem Roberts, to nie ma takiej możliwości, żeby mogła zrobić cokolwiek lepiej. Burstyn przegrywała z Roberts i w ZŁotych GLo...pardon - Klopach i w Osk... pardon - Oskardach, wygrywała w głosowaniach krytyków.

      Aronofsky napisał i nakręcił, potem nakręcił ciekawe "Pi", a ostatnio, junoł, "Zapaśnika". Gość przypomna trochę Zuławskiego młodego, w znaczeniu - kręci mało, ale jak już nakręci, to jest dzwon :)

      Plus, oczywiście, muzyka Clinta Mansela, z tym głównym motywem, który wszedł już do kanonu popkultury i był miksowany na tryliard sposobów.
      Tutaj jest wersja na forteklap, która mnie bardzo do gustu przypadła, nawet bez tego klasycznego smyka :

      www.youtube.com/watch?v=V6SAuHY9HOs&feature=related
      Polecam bardzo.
      • maniaczytania Re: Na piątek - Inni, Requiem dla snu 05.02.10, 17:56
        Inni - super, ale do obejrzenia raz, no moze dwa.

        A Requiem nie widzialam, jak dotrwam, to obejrze, bo czaje sie na
        niego juz pare lat :)

        Dzis w tvn mialabym szanse na ujrzenie mego ulubienca ;) ale Wladce
        Pierscieni widzialam w calosci raz i wystarczy na razie.

        Za to polece, choc nie widzialam, ale czytalam same dobre recenzje:
        o 23.30 na TVN - Kiss Kiss Bang Bang - Robert Downey Jr i Val Kilmer
        w pastiszu filmow kryminalnych z 2005r. w rezyserskim debiucie
        scenarzysty dwoch czesci "Zabojczej broni" i "Ostatniego skauta"- to
        chyba dobra rekomendacja?
        • la.bruja Re: Na piątek - Inni, Requiem dla snu 05.02.10, 21:21
          "Inni" - zgadzam się. Na raz albo dwa ;)
          "Requiem" (cholera, pewnie źle napisałam) - film odjazdowy,
          przytłaczający, kopiący w sam mózg ;) Osobiście najbardziej urzeka
          mnie muzyka - tak jak Grek.greka. Hmm... Grek.greku, napisałeś że
          Cię urzeka? Chyba lekkie nadużycie popełniłam :)

          • grek.grek Re: Na piątek - Inni, Requiem dla snu 06.02.10, 12:34
            Hehe, urzeka mnie ta muzyka, nie pomyliłaś się, a to ja się raczej nie wysłowiłem należycie :)

            Po 2 projekcji powiem Wam wszystkim - jesli nie widzieliście, to MUSICIE obejrzeć. To jest film, ktory za 25 lat będzie robił wrażenie, na tych, co go szczęśliwie wykopią z jakiegoś muzeum. Rewelacyjny montaż, niezwykła praca kamery, z wieloma zbliżeniami, operowanie kolorami, cieniami, światłem, Ellen Burstyn - nie znajdę komplementów dla niej, była boska; a do tego - wyobraźcie sobie : jesteście świetną aktorką, z wielkim dorobkiem, z Oskarem, z uznaniem świata filmowego, z pozycją, zbliżacie się do 70, ale ciągle jesteście kobietą ładną i przychodzi do Was 30-letni chłopaczyna, co nakręcił raptem jeden obiecujący film, i proponuje rolę w filmie niekoniecznie za dużą kasę, w którym zrobi z was zombie, odrze całkowicie z kobiecości, którą staracie się zachować, pokaże tak, jak nikt nie pokazał wcześniej i może ten wasz wizerunek utrwalić w pamięci widzów. I Burstyn to przyjęła, weszła w ten film dla młodych, zrobiony przez młodych, i zagrała mega-rolę. Historia na osobny film w ogóle :)
            "Kopie w mózg" - dobra recenzja. Najtreściwsza. Kiedy się kończy zostaje cisza i w tym skopanym łbie kołacze się tylko "o ja cież pierd.zielesz..." Za 2 razem nie walneło mnie kafarem, ale czuprynę zwichrowało mimo wszystko, ale te zdjęcia, ta niemiłosiernie czołgająca bohaterów i widza w totalne gnojowisko akcja/fabuła, ta groteska w pokoju Sary, kiedy szoł przychodzi do niej, przemiana Burstyn z miłej starszej pani w odrażającego żywego trupa, ta ręka Jareda Leto, te zabiegi szpitalne na Burstyn, staczająca się na dno w rozpaczy pomieszanej z jakąs lunatyczną determinacją dziewczyna na głodzie grana przez Conolly, w połączeniu z muzyką, tworzą coś wyjątkowego. Ten film się pamięta. Howgh !

            Macie szczęscie, jesli ten film jest przed Wami - taki pierwszy raz, to... no, co ja wam tam będę mówił, sami wiecie - nie oglądajcie tego w żadnych ulubionych kapciach, bo wam spadną i już ich nie znajdziecie ;)

            • barbasia1 Re: Na piątek - Inni, Requiem dla snu 06.02.10, 13:38
              grek.grek napisał:

              W takim razie w poniedziałek obowiązkowo lecę do wypożyczalni
              po "Requiem ..."!
              :)
              • pepsic Re: Na piątek - Inni, Requiem dla snu 06.02.10, 14:16
                Pociesz się Barbasiu, że też nie oglądałam (nie licząc 5 minut do
                reklam)
                , ale od czasu wątku (był na KT) czekam cierpliwie na bardziej
                dogodną porę. Niestety w moim przypadku wypożyczalnia, a raczej płyty odpadają:(
                • barbasia1 Re: Na piątek - Inni, Requiem dla snu 06.02.10, 14:34
                  pepsic napisała:
                  W TVP publicznej czy w telewizjach ogólnodostępnych pewnie nie
                  doczekamy się emisji o lepszej porze, prędzej już w TVP Kultura,
                  może w Ale Kino! Ale z kolei ja tych kanałów ciągle nie mam.

                  Są jeszcze strony z filmami i serialami w internecie, poszukam! :)
                  • grek.grek Re: Na piątek - Inni, Requiem dla snu 07.02.10, 12:16
                    Mogę tylko kibicować Tobie/Wam, w tych poszukiwaniach, bo ciekaw jestem, co też napiszecie po obejrzeniu :)
                    • barbasia1 Re: Na piątek - Inni, Requiem dla snu 07.02.10, 14:20
                      Postaramy się coś napisać.
                      Roli Ellen Burstyn jestem ciekawa. :)
                      • grek.grek Re: Na piątek - Inni, Requiem dla snu 07.02.10, 14:55
                        Nie zawiedziesz się. To pewne :)
                        • barbasia1 Requiem dla snu - jest! 08.02.10, 16:12
                          grek.grek napisał:

                          > Nie zawiedziesz się. To pewne :)

                          :) I miałeś/ mieliście reację. Na razie widziałam niewiele, tylko
                          początek, ale i tak robi wrażenie.


                          "Reguiem" jest na ekino!
                          /nie wiem, czy mogę tu reklamować tę stronę, ale to chyba jedyna
                          szansa na obejrzenie "Requiem" dla tych, którzy nie mają
                          odtwarzaczy DVD i nie mogą korzystać z wypożyczalni/
                          • grek.grek Re: Requiem dla snu - jest! 09.02.10, 12:47
                            POczątek, jak początek, ciekawem, co powiesz po zakończeniu :)
                            • barbasia1 Re: Requiem dla snu - jest! 09.02.10, 14:41
                              grek.grek napisał:

                              > POczątek, jak początek, ciekawem, co powiesz po zakończeniu :)

                              !

                              /Tyle świetnych rzeczy do oglądania, aż nie wiadomo za co się teraz
                              zabrać! ;)/

                          • pepsic Re: Requiem dla snu - jest! 09.02.10, 19:28
                            Może zmiłują się na kablówce, bo do monitora jakoś nie mogę się przekonać.
            • la.bruja Re: Na piątek - Inni, Requiem dla snu 06.02.10, 21:11
              Grek, greku

              Tekst o kapciach fenomenalny :D Uśmiałam się.
          • barbasia1 La.bruja! 06.02.10, 16:02
            Mój PS do filmu "Prestiż" dla Ciebie ...

            forum.gazeta.pl/forum/w,14,105040899,106874474,Re_Wracajac_do_Twego_pytania_do_o_Julie_Roberts.html

            • la.bruja Re: La.bruja! 06.02.10, 21:08
              Barbasiu,

              Odpowiedziałam na tamten post jakby co :)
              • barbasia1 Re: La.bruja! 07.02.10, 12:35
                Przeczytałam! Thaxs! :)
                • barbasia1 Re: La.bruja! 07.02.10, 12:35
                  Thanks! :)
                  • la.bruja Re: La.bruja! 07.02.10, 19:28
                    Czy ja mogę zgłosić wniosek formalny?
                    Mogę, dziękuję ;)
                    Czy byłoby możliwe założyć nowy wątek pt. luty? tzn. jako odnoga
                    tematu drugiego. Tak jak to zrobiła swego czasu mania.czytania

                    Barbasiu,
                    Myślałam o tym co napisałaś o bohaterze nazwiskiem Angier. Sądzisz,
                    że tylko do pewnego momentu kierowała nim chęć zemsty?
                    Hmm... poddałaś mi nowy wątek do refleksji. Przemyślę to i
                    odpowiem :)
                    • barbasia1 Re: La.bruja! 08.02.10, 15:53
                      W kwestii wniosku formalnego - a może z nowym wątkiem wstrzymajmy
                      się do jeszcze do 400 postu!?
                      No chyba, że ktoś ma już problemy z otwieraniem tego wątku ...


                      Sądzisz,
                      > że tylko do pewnego momentu kierowała nim chęć zemsty?

                      Jest w filmie taki moment, kiedy Angier żachnął na słowa swego
                      asystenta i pomocnika przypominającego mu o zemście na żonie. Nie
                      pamiętam dokładnie, ale chyba było to zaraz po tym, kiedy pierwszy
                      raz zobaczył tę niezwykłą sztuczkę Bordena, albo kiedy po raz
                      kolejny oglądał tę sztuczke i po raz kolejny w wielkim
                      zaintrygowaniu nie chciał przeszkodzić Bordenowi, albo jeszcze
                      później, kiedy przglądał jego notatnik - teraz nie jestem pewna, a
                      nie mam niestety filmu, zeby to sprawdzić.
                      • maniaczytania wniosek formalny 12.02.10, 19:37
                        w kwestii wniosku formalnego - zaloze nowy watek vol.2 juz chyba
                        jako marzec- niezle nam ten poczatek roku poszedl - niecale poltora
                        miesiaca i juz prawie 400 postow :)
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 08.02.10, 14:12
      "Telefon" o 20:00, Polsat. Enty raz, ale kto nie widział... temu chyba chyba polecić :)
      • barbasia1 "Telefon" 08.02.10, 15:31
        Tak, tak, polecamy "Telefon", w oryginale tytuł bardziej
        odpowiedni "Phone Booth", czyli budka telfoniczna, która jest
        miejscem akcji filmu! O dziwo wyszedł bardzo emocjonujacy,
        trzymajacy w napięciu, po prostu świetny film!
        Z Colinem Farrellem w roli głównej.

        Tu nieco więcej o tym filmie:
        forum.gazeta.pl/forum/w,14,89597144,94614840,Re_Ojej_co_tu_wybrac_.html?s=2

        • grek.grek Re: "Telefon" 08.02.10, 15:44
          Obejrzeć się da, zwłaszcza za pierwaszym razem, ale troszkę jednak przewidywalny i schematyczny, nie sądzisz ?
          • barbasia1 Re: "Telefon" 08.02.10, 16:01
            Jak się pozapominało to i owo, to da się obejrzeć i drugi raz. :)

            Tak, to prawda jest trochę schematyczny i przewidywalny,
            ale mnie się bardzo podobał.
            :)
            • la.bruja Re: "Telefon" 08.02.10, 18:00
              Barbasiu,

              Masz rację. W kwestii "Prestiżu" rzecz jasna. Pomyślałam trochę
              i też mi wyszlo na to, że do pewnego momentu była to zemsta, ale
              potem Angier uległ szaleńczej pogonii za sukcesem i wieczną chwałą :)

              A propos "Telefonu". Jasne że przewidywalny. Ale za to jak się
              ogląda! ;)
    • barbasia1 Kryzys w TVP 09.02.10, 14:42
      www.dziennik.pl/wydarzenia/article545142/TVP_pozyczyla_100_milionow_na_pensje.html

      • barbasia1 Re: Kryzys w TVP PS 09.02.10, 14:45
        Zdaje się, że żadnych rewelacji programowych/ filmowych w sezonie
        wiosenym możemy się spodziewać.
        • grek.grek Re: Kryzys w TVP PS 09.02.10, 15:10
          Na głośne nowości raczej nie ma co liczyć, tutaj prędzej Polsat zaskoczy. Ale historia kina nie kończy się na rku 2006 czy 07, więc
          zamiast tłuc powtórki powtórek mogliby do niej sięgnąć - kiedyś były
          Perły z lamusa, były przeglądy filmów z Bogartem, był cykle młodych filmów polskich. Teraz najwyżej powtórzą Samych Swoich albo Kogel Mogel i im się wydaje, że szafa gra.

          Btw, niebawem Vancouver zdominuje ramówkę TVP, więc tym bardziej o dobrym kinie w publicznej możemy zapomnieć. Na miesiąc. Przynajmniej ;)

          Btw 2, w TVP potrzebne jest nie pożyczanie kasy na płace, a odchudzenie kadr. I nikt im nie kazał budować bizantyjskich nowych siedzib, nowych studio do Pytania na śniadanie, które są tyleż kiczowate, co zbędne - do gadania wystarczy parę metrów kwadratowych, fotele, kanapa i stolik. Gwiazdorom wątpliwej jakości płacili po 25 tysięcy i więcej, prezesi i ich świty zmieniający się co 5 minut dostawali odprawy -settysięczne. Nikt nie kazał finansować kolejnych seriali i wątpliwej jakości innych produkcji, m.in filmowych. Politycy zrobili tyfus w tej tiwi, ale sama publiczna klęskę przyklepała.
          Powiem Ci, ze doceniam bardzo znaczenie i potrzebę istnienia TVP, ale jesli nikt tam nie rozumie, po co publiczne media naprawdę są, i naprawdę nikomu nie zależy na reformie, to niech to wszystko szlag trafi raz i porządnie :)

          • barbasia1 Re: Kryzys w TVP PS 09.02.10, 15:32
            grek.grek napisał:

            Otóż to! Przcież TVP ma takie fantastyczne zasoby w swoich
            archiwach, od lat niepokazywane filmy, seriale.

            Olimpiada,przepraszam, chciałam powiedzieć Igrzyska Olimpijskie
            Vancouver wpadły im w ramówikę jak ślepej kurze ziarno! ;)
          • barbasia1 Re: Kryzys w TVP PS 09.02.10, 16:13
            A ja jestem, że się tak wyrażę emocjonalnie, całym sercem,
            przeciwko likwidacji telewizji publicznej (nawet tej obecnej z ledwo
            zipiącej). Teart, dobry film, znakomite dokumenty, porgramy
            edukacyjne (o literaturze,sztuce, kinie itd.) nie przebiją się w
            mediach prywatnych. Zresztą co ja tu będę tłumaczyć, sam doskonale
            wiesz i wiele razy sam o tym pisałeś.
            Reforma jest konieczna i o tym powinien zadecydować wreszcie ten
            rząd!

            Poza tym i tak, daję głowę, za jakiś czas po ewentualnej likwidacji
            okaże się, że telewizja publiczna jest konieczna, potrzebna dla
            demokracji, dla szerzenia kultury, edukacji, w związku z czym trzeba
            będzie wszystko na nowo odbudowywać oczywiście wyciagając
            gigantyczne pieniądze z budżetu, a i jeszcze pewnie od narodu.

            A ja się zastanawiam, kto wydał zgodę na budowę nowej siedziby TVP w
            czasach kryzsu, spadku przychodów?
            • grek.grek Re: Kryzys w TVP PS 10.02.10, 11:00
              O to chodzi. Archiwa czas ruszyć (byle nie w kółko te same 10 tytułów...)
              Mogliby też wyświetlać filmy z kanonu światowego kina, amatorów powtórek "Taksówkarza", "Bulwaru Zachodzącego Słońca", czy "Dolce Vita", czy 100 innych tytułów, znalazłoby się wielu; międlenie po iks razy tych samych filmów (np. "Pająk" był w ciągu (pół) roku jakieś 5 razy) jest żałosne i nie na poziomie.

              Nie zmieniłem zdania, zgadzam się z Tobą w kwestii wartości publicznych mediów - ale TAM muszą to zrozumieć :). Ale jeśli to ma być taki chaos i środkowy palec pokazywany widzowi, jak w ostatnich czasach, to naprawdę się odechciewa.

              Wczoraj dali jakiś wywiad z nowym prezesem TVP (zobacz, nie wiem nawet jak on ma na nazwisko, tak się tam rotują zarządy; a co który odejdzie, to zabierze monstrualną odprawę...) - i on mówi, że Jedynka i Dwójka muszą być nieco bardziej komercyjne, bo to one zarabiają na TVP Sport/Kultura/Historia, na misję. I ręce mi opadły do reszty - to po to ten cały badziew, żeby zdobyć kasę na emisję programów, które docierają do 4-5 % populacji, z których to może połowa czasami coś tam obejrzy... A jak nie masz KUltury albo Sportu, to sobie oglądaj Barwy Szczęscia, albo inny z 50 seriali o tym samym, ewentualnie Marzycieli o 2 w nocy.

              Wiesz, jakoś mnie ta strategia TVP nie cieszy i nie czuję się w niej podmiotem. Nie mam nic przeciw komercji, ale jesli mają nią być wytwory imperium Łepkowskiej, Moda na sukces i US-filmiki klasy G, co lecą o 20, to zdecydowanie coś tu mi nie gra :)
              • barbasia1 Re: Kryzys w TVP PS 10.02.10, 14:08
                i on mówi, że Jedynka i Dwójka muszą być nieco bardziej
                > komercyjne,

                Jeszcze bardziej? Nie do wiary!!!

                Choć po tym co wczoraj wyczyczytałam w rozmowie z Niedzickim, tym
                od "Laboratorium",( które zresztą w ramach "misji TVP" zdjęto
                niedawno z anteny) nie powinnam się wcale dziwić. Otóż jeden z
                prezesów TVP miał kilka lat temu powiedzieć Niedzickiemu, że
                program 'Gwiazdy tańczą na lodzie' to program egukacyjny, bo "uczy
                ludzi, jak się jeździ na łyżwach". Ktoś inny z TVP przekonywał
                Niedzickiego, że "seriale typu "Klan" pokazują ludziom, jak się mają
                zachować przy stole i w domu," w zwięzku z czym też są edukacyjne"!!!
                No tak i teraz wiadomo, na czym polega i gdzie jest misja w TVP, no
                i że jest jej za dużo.

                Widać, że ten sposób myślenia bliski jest też kolejnemu nowemu
                prezesowi (nowy prezes TVP ma na nazwisko Orzeł , ja zapamiętałam,
                bo pomyslałam, że takie nazwisko to dobry znak dla telewizji, że
                może wreszcie z Orłem poszybuje w górę jej poziom. ;) Ech, ja to
                jednak ciągle naiwna jestem! ;)


                > O to chodzi. Archiwa czas ruszyć (byle nie w kółko te same 10
                tytułów...)
                > Mogliby też wyświetlać filmy z kanonu światowego kina, [...]

                3 razy Tak dla t(w)ego pomysłu.

                I jeszcze dodam od siebie po raz kolejny - koniecznie o lepszej
                porze, a nie w środku nocy i nie musi to być wcale godzina 20.00,
                byle grubo przed północą.
                :)

                Tu rozmowa z Niedzckim:
                supermozg.gazeta.pl/supermozg/1,91629,7503990,S_p__Laboratorium__Nie_.html


                • grek.grek Re: Kryzys w TVP PS 10.02.10, 14:34
                  Słyszałem o tym tekście dot. Tańca na lodzie. Wyjątkowo żenujący, nawet jak na standardy TVP.

                  Wiesz, mnie tam pan Orzeł (dzieki za przypomnienie) od razu zalatywał, jako stupajka PiSowy. Na razie jego jedynym "sukcesem" jest przywrócenie gadzinówki gargasowej "Misja specjalna". radykalne cięcia, oszczędności miały być, ale na grube (tak sądzę) pensje dla grupy poszukiwaczy, a może kreatorów, pseudoafer się znajdzie :)

                  Ech, klasyka światowego kina o 20:20... :) Piękna wizja.
                  • barbasia1 Re: Kryzys w TVP PS 10.02.10, 15:36
                    > Ech, klasyka światowego kina o 20:20... :) Piękna wizja.

                    Ha! :)
                    Jak to mówili rewolucjoniści francuscy 68 roku, "Marzenie jest rzeczywistością. Bądźcie realistami, żądajcie niemożliwego!" ...
              • barbasia1 Re: Kryzys w TVP PS 10.02.10, 14:25
                grek.grek napisał:
                Ale jeśli to ma być taki chaos i środkowy pale
                > c pokazywany widzowi, jak w ostatnich czasach, to naprawdę się
                odechciewa

                To prawda, ale ja ciągle, pewnie też naiwnie, wierzę, że jest ten
                stan chorobowy jest przejściowy, że coś się w końcu zmieni na
                lepsze, że pojawi się jakiś mądry człowiek uleczy tę instytucję.

                Łatwo jest coś zlikwidować, zdemontować, zniszczyć, ale trudniej
                potem to odbudować. Myślę, że o tym powinni pamiętać ludzie
                decydujący o przyszłosci TVP.

                • barbasia1 Re: Kryzys w TVP PS 10.02.10, 15:29
                  O! Chyba jest jakaś nadzieja dla TVP ! :)))
                  "
                  Zamiast kilkunastu złotych abonamentu - 8 zł opłaty audiowizualnej, odebranie KRRiT kompetencji wyboru władz mediów publicznych, a w zamian wyłanianie ich w losowaniu - to niektóre założenia projektu ustawy medialnej, którą przygotowują środowiska twórcze."



                  Artykuł ze strony głównej-

                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7546718,Tworcy__wladze_mediow_publicznych_wylonimy_w_losowaniu.html
    • barbasia1 Dziś 09.02.10, 15:01
      Wczoraj w TVP1 o 1.30 "Marzyciele", o kótych tu pisaliśmy:
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,103018548,105731380,Marzyciele_c_d_spojler_grafomanskie_uwagi.html?s=3

      a dziś w TVP2 o tej samej cudownej, wyczekiwanej przez każdego widza
      porze o 1.30, przypomną, inny wart obejrzenia film - "Kraina
      szczęścia":

      "Kraina szczęścia" na szczęście uwieczniona na FT przez Greka w tym
      podwątku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,103018548,104030734,Re_S_motnosc_.html

      Na Polsacie o 20.00 "Nikomu ani słowa" z Michaelem Douglasem,
      amerykański thriller, ale czy dobry, tego nie wiem ...
      :)
      • grek.grek Re: Dziś 09.02.10, 15:23
        O, "Kraina szczęscia". Polecam - odyseja człowieka pozbawionego "twarzy", w poszukiwaniu własnych korzeni i miejsca pod słońcem.
        POra wyśmienita - ale to zrozumiałe, przecież o 20:00 musi lecieć
        wybitne arcydzieło telewizyjne Barwy Szczęscia zrobione przez
        królową polskiej tiwi i kina Łepkowską; zaiste, do tworzenia takich
        cudeniek łePek wystarczy w zupełności. Ostatnio właścicielka łePka promuje nową superkomedię "Randka w ciemno" - z pierwszych doniesień
        wynika, że to tytuł świetnie oddający rozpacz widza po ucieczce z kina w połowie seansu.

        Ja też nie bardzo kojarzę ten thriller...
        • barbasia1 Re: Dziś 09.02.10, 15:50
          grek.grek napisał:
          Ostatnio właścicielka łePka promuje nową
          > superkomedię "Randka w ciemno" - z pierwszych doniesień
          > wynika, że to tytuł świetnie oddający rozpacz widza po ucieczce z
          kina w połowie seansu.

          hahahaha :)))

          Czytałam, że "Randka w ciemno", że to kolejny film z gatunku
          polskich komedii romantycznych, który nie miał przedpremierowago
          pokazu z udziałem prasy, żeby dziennikarze nie obsmarowali ich
          dzieła w recenzjach zanim naiwni ludzie wybiorą się do kina.
          Sprytne, nie sądzisz?! :)
        • barbasia1 Re: Dziś 09.02.10, 17:35
          Coś ostatnio pisać nie umiem, ech!
          Jeszcze raz

          Czytałam, że "Randka w ciemno", to kolejny film z gatunku -
          polska komedia romantyczna, który nie miał przedpremierowego
          pokazu z udziałem prasy, żeby dziennikarze nie obsmarowali go w
          recenzjach i nie zniechęcili naiwnych ludzi do pójścia do kina.
          • grek.grek Re: Dziś 10.02.10, 11:04
            Haha, słyszałem o tym. Sprytne, to trzeba przyznać - nie dość, że udało im się uniknąc obsmarowania, to przy okazji zrobił się skandalik, który tylko posłuży wylansowaniu nowego tytułu ;) Znając polskie warunki i gusta - 400 tys. widzów mają zapewnione.
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 10.02.10, 13:50
      Tudej - Wróg u bram, w TVN. Szczerze mówiąc, spodziewałem się, ze to będzie nędza - czy można ciekawie pokazać pojedynek dwóch strzelców wyborowych w ruinach Stalingradu... Okazało się, że jak najbardziej - umiejętności i rodzącą się, w podobny jak dzisiaj sposób te medialne, frontową legendą Zajcewa, tropienie się wzajemne, nieźle wykoncypowane i zrobione sekwencje kolejnych potyczek, sposoby Koeniga na osaczanie Zajcewa; do tego, oczywiście, scenografia ruinacyjna bardzo dobra i same gwiazdy w obsadzie z Judem Lawem i Edem Harrisem na czele. Zwłaszcza Law się spisał, jego postać bardziej daje się lubić, trochę stereotypowo ten podział został zarysowany. Ale da się przeżyć ;)

      Wszędzie indziej - nicośc i ciemność.
      Jutro, 23:15, TVN startuje z jakimś nowym serialem : "Wszystkie wcielenia Tary" - główna rola Toni Collette, scenariusz Diablo Cody, ta od "Juno", za napisanie którego dostała Oskar, czyli znane nazwiska z wielkiego ekranu. Biorąc pod uwagę, ze seriale coraz częsciej są lepsze niż nawet dobre filmy pełnometrażowe, a na pewno dają więcej możliwości rozwinięcia skrzydeł scenarzystom - może warto będzie popatrzec, zwłaszcza,że na nic lepszego liczyć nie można ;)
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 10.02.10, 14:34
        > Tudej - Wróg u bram, w TVN

        Również mam pozytywne wrażenia po obejrzeniu tego filmu.


        >"Wszystkie wcielenia Tary"
        A wiadomo już mniej wiecej o czym to?

        /Ta popozycja TVN-u chyba nie przebije "Cali", prawda?
        A właśnie! Cali! Opowiem wkrótce kolejny odcinek! :)/
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 10.02.10, 15:23
        "Wszystkie wcielenia Tary"

        Znalazłam info.:

        www.plejada.pl/3,29587,news,1,1,wszystkie-wcielenia-tary-od-czwartku-w-tvn,artykul.html

        Niezłe wyzwanie aktorskie - cztery różne wcielenia w jednym serialu!

        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 11.02.10, 13:32
          Wygląda ciekawie. Zobaczymy, co w trawie piszczy dzisiaj. Wiesz, ja się nie nastawiam, ze pierwszy odcinek będzie od razu hitem, może trzeba będzie dać temu serialowi trochę czasu. Odcinki są krótkie, więc problemu raczej nie będzie, hehe.

          Na Cali, przez Ciebie coverowane, już się cieszę :)
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 11.02.10, 13:56
            grek.grek napisał:

            Racja!

            A ja się zaczęłam zastanawiać, dlaczego o tak późnej porze puszczają
            taką nowość i to serial komediowy!?
            Ale, jak mówiłeś, przekonamy się dzisiaj, co też tam wymyślono, żeby
            zabawić widza, który niejedno już widział! :)

            > Na Cali, przez Ciebie coverowane, już się cieszę :)

            Bardzo mi miło i w ogóle ... :)))))) /tu uśmiech od ucha do ucha :)/
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 11.02.10, 14:24
            A w programie na dziś wypatrzyłam jednak jeszcze dwie IMHO ciekawe
            propozycje filmowe, ale o nieciekawej porze:
            O 23.25 (do 1.15) w TVP2 francuski dramat kostiumowy "Markiza
            Pompadour" (to już nawet drugi i ostani odcinek).

            W TVP1 o 23.50 melodramat hiszpańsko-brytyjski "Kropka nad i", z
            Gaelem Garcią Bernalem, młodym, zdolnym, uroczym aktorem pochodzenia
            meksykańskiego, który forumowiczom czytającym wątki Ojejku powinien
            byc znanay m.in. z filmu "Zbrodnia Ojca Amaro", opowiedzianego nam
            tu przez Greka oraz z innego równie ciekawego filmu - "I twoją
            matkę też", o którym również wspominaliśmy na forum.
            :)
            • grek.grek "Kropka nad i" 11.02.10, 15:14
              "Kropkę" widziałem kiedyś - ona ma wyjść za mąz, jest wieczór panieński w restauracji, jest tam on, ona może wybrać sobie męciznę, który będzie ostatnim, jakiego pocałuje przed ślubem, wybiera jego, a potem nie może o nim zapomnieć, bo mąż taki jakiś przy nim jest nieteges, on też jej szuka, wkrótce spotykają się, bawią się, jedzą żarcie dla gości i uciekają przed ochroną hotelu, w którym ona pracuje, łapią ją, a on się wydostaje, ale zaraz wraca i uciekają drugi raz, on daje jej swoją kurtkę, ona mu ją musi oddać, więc i przyjść do niego musi, on mieszka skromnie, ale z urokiem, romans in coming... a potem się okazuje, że... a tutaj, to już kto chce - sam obejrzy, a ja najwyżej jutro mogę dać spojler... o ile sam zobaczę zakończenie, bo zupełnie zapomniałem szczegółów/y :))
              W każdym razie, śmierć w trakcie oglądania nie grozi, wg mnie przynajmniej, hehe.
              • barbasia1 Re: "Kropka nad i" 11.02.10, 15:36
                > W każdym razie, śmierć w trakcie oglądania nie grozi, wg mnie
                przynajmniej,

                hahaha :)))
                To dobrze, bo chciałam Cię prosić, oczywiście, tylko jeśli dasz radę
                obejrzeć końcówkę, żebyś napisał, co było dalej i jak się skończyła
                tak historia.

                Śmierć podczas oglądania może i nie grozi, ale szlag człowieka
                trafia jeszcze przed oglądaniem, kiedy widzi tę żałosną godzinę
                emisji filmu!
                :)


                GG Bernal wsytąpił jeszcze w głośnym filmie Almodowanara "Złe
                wychowanie", ale nie wiem, czy pokazywano u nas już ten film w
                jakiejś telewizji.
                • grek.grek Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 12:20
                  A więc - dopowiadam, co i jak.

                  No więc jest tak jak wyżej napisałem, I teraz - ona (Carmen) się strasznie waha, bo kocha chłopaka z restauracji (Kita), ale przecież ma wyjść za mąż (za Barnaby'ego, bogatego Angola), a narzeczony, który wie o istnieniu chłopaka z restauracji ewidentnie nie jest zadowolony z obrotu sprawy, a wręcz zaczyna zazdrością zionąć ... Odsuwa chłopaka, to znów się do niego zbliża, aż w końcu rozsądek i odpowiedzialność biorą górę nad namiętnością i dochodzi do zaślubnięcia. Kit próbuje na ten ceremoniał zdązyć, ale przybiega do ichniejszego USC za późno, widzi tylko jak państwo młodzi odjeżdżają.

                  Młoda para wydaje się być szczęsliwa, ale po powrocie do domu kłócą się niespodziewanie, Carmen wybiega z domu, biegnie do Kita i mu mówi, że wyszła właśnie za mąz. A potem idą do łóżka w celach wiadomych. To ładne - ślub z męzem, a noc poślubna z kochankiem :) Barnaby w domu świruje i przed kamerą nagrywa pożegnalne wyznanie dla Carmen (że zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy w stu procentach nie będą razem, czy coś w tym guście) i strzela samobója.

                  Carmen po nocy z Kitem komunikuje mu, z cięzkim sercem, hehe, że się raczej już nie zobaczą, że jest teraz żoną i to koniec. Wraca do domu, a tak policaje, plama krwi i ogólnie chaos, bo mąż się przekręcił. Biegnie więc znów do Kita, żeby go o wszystkim poinformować. I tutaj Kit czyni jej wyznanie prawdy... a zaraz później pojawia się... mąż Barnaby, jak żywy. Jego widok wprawia w osłupienie Carmen i... za moment Kita również. Dlaczego ? Oto wyjaśnienie.

                  I teraz, jak wygląda prawda, którą najpierw Carmen Kit wyjawił, a pojawiający się Barnaby dopowiedział - otóż Kit, bezrobotny aktor, dostał się na casting u niejakiego Forda, reżysera. Ford i jego dwaj pomagierzy postanowili nagrać tzw.reality movie, film dziejący się na żywo. Wytypowali Carmen, skromną i rezolutną dziewczynę, z przeszłością (uciekła od faceta, co ją z zazdrości okaleczył - rękę jej przypiekł). Ford wcielił się w rolę Barnaby'ego, bogatego czarusia. Skłonił ją do ślubu. Potem miał się pojawić ten trzeci - tu była rola Kita, trójką zaczął się kręcić, a na końcu Barnaba popełnia samoóbjstwo. Piękna historia i co najważniejsze - nagrywana na żywo. Kit się wahał, ale kłopoty finansowe zmusiły go do przyjęcia roli. To wyjaśniało dlaczego cały czas latał z kamerą i nagrywał (Carmen powiedział, ze lubi rejetstrować różne rzeczy, by ich nie zapomnieć), okazało się, ze za nimi/za nią chodzili też pomagierzy i sam Ford, bvy z ukrycia nagrywać kolejne sceny do filmu. Pełny real, z dziewczyną nie mającą o niczym pojęcia. Dom Barnanby, mieszkanie Kita - wszędzie były kamery, nagrywające seks, kłótnie, namiętności, emocje. Nie było scenariusza jako takiego, to zycie miało ułożyć całą akcję, a przynajmniej ukazać jakiś autentyzm.

                  DLaczego Kit się zdziwił ? Bo nie wiedział, że Ford wcieli się w Baranaby'ego.

                  (do tego momentu, wiele zdjęć jest wykonanych właśnie jakby ktoś kręcił z ukrycia kamerą, ale nie napisałem o tym w zajawce, bo wiele by sugerowało, w połączeniu z drugą sugestią, że nastąpi jakiś zwrot akcji)

                  Ford jest szczęśliwy i dumny, jakiż to fajny film udało mu się zrobić, trochę pokpiwa i się pyszni, a potem ich zostawia samych. Ona odchodzi, Kit zostaje z rozdziawioną gęba.

                  Pstryk.

                  Jest gala rozdania jakichś nagród. Ford ma odebrać wyróznienie za debiut. Zjawiają się wszyscy, łącznie z... Carmen i Kitem. Sala pełna, jubel, aplauz, Ford idzie odebrać nagrodę, Carmen klaszcze zachwycona, Kit też - wtf ?
                  I nagle Kit wyciąga pistolet i strzela mu w plecy. Ford we krwi. Panika ogólna, jak to w takich momentach. Wiozą go do szpitala, gdzie wkrótce umiera.

                  Policaje przesłuchują Kita, a ten mówi, ze cała akcja była ukartowana razem z Fordem i jego asystentami - miała być idealną formą reklamy filmu. Ale Kit utrzymuje, ze miał strzelać ślepakami, ze startera. Miał być pic, a wyszedł zgon. Więc ?
                  Przesłuchiwani asystenci też są w szoku; na szczęscie, a ich pech, cały czas mieli włączoną kamerę, która zarejestrowała, jak jeden z nich wyciąga z kieszeni pistolet... Zostają więc osądzeni i wkrótce skazani.

                  A jak było naprawdę - kiedy Ford szedł w kierunku podium, odebrać nagrode, Kit, zgodnie z planem, wyciągnął pistola na ślepaki i strzelił... ale jednocześnie oraz cichaczem, pistolet na ostrą amunicję, wyciągneła Carmen i to ona strzelała zabijając Forda.
                  Jak pistolet dostał się do kieszeni asystenta Forda ? Podrzuciła mu go Carmen, korzystając z chaosu jaki powstał po strzelaninie.

                  W ostatniej scenie Kit i Carmen odjeżdzają taksą, ona z tajemniczym uśmieszkiem i w czarnych okularach, a w następnej są gwiazdami - jadą na... premierę TEGO filmu, opromienionego sławą śmierci reżysera. Udzielają wywiadu na czerwonym dywanie. A wrobieni asystenci Forda siedzą w celi, i dowiadując się z gazety, że film zarobił 50 milionów dolców nie posiadają się z radości :))

                  Taka historyjka miłosna, która w połowie przekszłatca się w sensację, by na końcu nawiązać do Hrabiego Monte Christo, tutaj w wcieleniu damskim ;)





                  • barbasia1 Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 12:33
                    grek.grek napisał:

                    > A więc - dopowiadam, co i jak.

                    :)))
                    Świetnie, zaczynam czytać ...
                    • grek.grek Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 12:55
                      Orajt :)
                      Tylko dodam dla porządku, wiem - traktuję czytelników jak samego siebie, czyli jak idiotów, którym trzeba wszystko krowie na rowie ;)) - że ten samobój Barnaby'ego był oczywistą inscenizacją, a policjanci w jego domu, których zastaje tam Carmen, to byli wynajęci aktorzy.
                      • barbasia1 Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 13:19
                        grek.grek napisał:

                        Domyśliłam się tego po tym, jak napisałeś, że to był reality-show, a
                        Barnaba i Kit byli aktorami!
                        Się wyszkoliłam, co!? :)

                        Ale czasami rzeczywiscie jest konieczne wyłożenie jak "krowie na
                        rowie" ;).
                        • grek.grek Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 14:09
                          Hehe, no baaaa :))

                          Czasami się przydaje, ale... wiesz, tylko po to, żeby czytający miał większy komfort :)
                          • barbasia1 Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 14:30
                            :)

                            Wiem, wiem!

                            /I za ten "komfort", między innymi, tak bardzo lubimy Twoje
                            opowieści filmowe. /
                  • barbasia1 Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 12:57
                    Ale koncept! :) Fajny film.
                    Może kiedyś powtórza o lepszej porze!

                    Bardzo gracias!


                    > Taka historyjka miłosna, która w połowie przekszłatca się w
                    sensację, by na koń
                    > cu nawiązać do Hrabiego Monte Christo, tutaj w wcieleniu damskim ;)

                    Iakie ładne podsumowanie!
                    • grek.grek Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 13:12
                      Prego, prego, senorita :) (wiem, wiem, że z hiszpańskim, to nie mam wiele wspólneg)

                      I wszystko by działało w planie sprytnego filmowca Forda, gdyby nie to, ze się wynajęty Kit/Bernal w Carmen/urocza Natalia Verbeke zakochał, zamiast cynicznie grać swoją rolę za 500 dolców :))

                      Dziubasy :) :

                      movies.about.com/library/weekly/bldottheipicsf.htm
                      • barbasia1 Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 13:30
                        Śliczne zdjęcie, senor! :)

                        No tak miłość przychodzi, kiedy najmniej jej się spodziewamy!

                        • barbasia1 "Wszystkie wcielenia Tary" 12.02.10, 13:52
                          Greku, i jak Ci się podobał pierwszy odcinek serialu "Wszystkie
                          wcielenia Tary" ?

                          IMHO serial, jakby trochę jednak przekombinowany!? Wielką fanką
                          raczej nie zostanę, ale zamierzam obejrzeć następny odcinek (dla
                          Johna Corbetta).
                          • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" 12.02.10, 14:16
                            Zdjęcie, chciałoby się powiedzieć - reprezentacyjne :)

                            O widzisz, ja mam tak samo z "Tarą" - estetyka do mnie przemawia, Toni Collette jest świetna, ten jej syn - taki nadwiekpoważny chyba ma potencjał i... to na razie moje plusy (u Ciebie Corbett, więc w sumie prawie cała rodzina ;)/, aha, jeszcze niezła akcja z tą bijatyką z chłopakiem swojej córki, we wcieleniu Bucka, kiedy ten chłopak uderzony przez Tarę rozpaczliwie krzyczy "Ale ja pani nie mogę oddać !":)), a do tego - takie mam wrażenie, że co scena, to coś wisi zabawnego w powietrzu... - zatem, ja też daję tej serii absolutnie szansę i, zaryzykuję już teraz - może nawet dam radę w całości obejrzeć... :)
                            • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" 12.02.10, 15:11
                              >Toni Collette jest świetna

                              To prawda.

                              Akcja z bijatyką niezła, mnie się podobała jeszcze jedna scena,
                              nieco wcześniej, albo później, też na terenie szkoły, kiedy Tara we
                              wcieleniu Bucka łapię za tyłek i podszczypuje jakąś koleżankę córki
                              ze szkoły, a ta się odwraca i mówi spokojnie "Dzień dobry pani
                              Gregson" :))

                              Syn - bardzo sypatyczna postać.
                              I jak dzielnie usiłował bronić swej siostry rzucając się na jej
                              chłopaka! :)

                              To może i ja zaryzykuję i też się już zdeklaruję, że obejrzę całę
                              serię!? Zwłaszcza, że żadnej konkurencji na horyzoncie nie widać.
                              • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" 12.02.10, 15:37
                                Hehe, to było dobre, a do tego rodzina mówiąca o matce/żonie w rodzaju męskim np. "gdzie poszedł Buck ?"; to daje niezły efekt :)

                                Bardzo dobra decyzja. To będzie :) ...bo coś tak mi się wydaje, że ten serial może wypalić, nie w znaczeniu - ale rewelacja !, chcemy więcej !!, a w sensie, po prostu - sympatycznej rozrywki.
                                • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" 12.02.10, 16:01
                                  Sympatyczna rozrywka - a to już dużo. Mam nadzieję, że właśnie tak
                                  będzie.

                                  >a do tego rodzina mówiąca o matce/żonie w rodzaju męskim n
                                  > p. "gdzie poszedł Buck ?"; to daje niezły efekt :)

                                  Otóż!
                      • maniaczytania Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 19:32
                        Piekny spoiler :), piekne zdjecie - G.G.Berna to tez ma w sobie
                        cos ;) chociaz akurat wzrost ma troszku nikczemny :)
                        • maniaczytania Re: "Kropka nad i"/spojler 12.02.10, 19:32
                          mialo byc Bernal oczywiscie
                        • grek.grek Re: "Kropka nad i"/spojler 13.02.10, 12:15
                          Od Prince'a trochę wyższy ;)
    • barbasia1 Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver nadchodzą 12.02.10, 15:49
      ceremonia otwarcia o 2.45 w nocy z piątku na sobotę, powtórka w
      sobotę o 12.15.

      A przed bezpośrednią transmisją z Vancouver o 1.35 polski film
      obyczajowy "Miłość w przejściu podziemnym" (2006) w reż. Janusza
      Majewskiego.
      I oglądaj tu człowieku polskie kino w TVP!

      • maniaczytania Re: Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver nadch 12.02.10, 19:42
        chyba nie bedzie tak zle, przegladalm program na ten tydzien i
        wyglada klajtokej :)

        Dzis ciekawie wyglada " Krolowie nocy" na Jedynce o 21.05 z 2007r. z
        Joaquinem Phoenixem, Eve Mendes i Markiem Wahlbergiem

        a o 22.40 na TVN - "Wlamanie na sniadanie" z Bruce'em Willisem,
        Billy Bobem i Cate Blanchett - kto nie widzial - nakladam karne
        ogladanie :)))
        • grek.grek Honey/ spojler, słów kilka 13.02.10, 12:51
          A ja wczoraj mniej ambitnie się zakręciłem.
          "HOney" w Dwójce - włączyłem nie mając pojęcia z czym, to się je i... zostałem do końca :)

          Ot, taka sobie historyjka, w której nie chodzi o nic ważnego. Bronks czy jakiś Brooklyn, dziewczyna o nazwisku/pseudo? Honey, marzy o karierze tancerki hiphopowej, i wejściu w szołbiznes, żeby zarobić na wykupienie pustej hali stojąćej w okolicy, co by tam otworzyć szkołę tańca dla dzieciarni, żeby ta nie musiała się oddawać dilowaniu prochami i innym takim rzeczom. Oczywiście, udaje jej się jakoś przebić, ale producent ma wobec niej zamiary jednoznacznie i wyłącznie związane z tapczanem, a kiedy ona odmawia robi jej kiepską reklamę i nikt nie chce jej zatrudnić, więc ona, zeby pieniądze na spłacenie rat za wykup hali zdobyć, oragnizuje wielką imprezę taneczną, która odnosi sukces niebotyczny, a nawet zwabia gwiazdy sceny muzycznej, co sugeruje, że dalej będzie tylko różowo.A oprócz tego spotyka miłego chłopaka, który prowadzi zakład fryzjerski gdzie można zapleść murzyńskie warkoczyki, albo ogolić włosy na klacie i ich uczucie w uroczy sposób kiełkuje.

          Takie sobie trelemorele :) W całej historii chodzi o taniec sportowy, którego sekwencje, wraz z odpowiednią muzyką r'nb, soul, rapem, nierapem, nadprodukcją min a'la Wesley Snipes z "Biali..." albo Wyansowie z "Mo'MOney", przybijaniem piątek na tysiąc sposobów, zajmują pewnie z połowę tych 90 minut, które trwa film. Do tego prezentacja trendów w modzie i lansie - mnóstwo Murzynów, Latynosów i z chustkami, opaskami i fryzurami robionymi masowo przez tego chłopaka od fryzjerstwa i jego pomagierów na głowach, kolorystyka oszłamiająca, rzecz się dzieje w środowisku młodzieżowym na wspomnianym jakimś Brooklynie, więc klasyczne obrazki z życia i infrastruktury małej dzielnicy w tymże; kilku starych pierników po 40 - rodzice głównej bohaterki i babka z banku, która pilotuje sprawę tej hali, poza tym - same ładne, cherubinkowe buzie i wysportowane pośladki, na czele z Jessicą Albą i dużo dzieciarni. Jeden brzydki Murzyn, taki co narkotykami handluje, znika w końcówce i dostaje po nosie, bo przecież powstanie hali zachęci wszystkie dzieciaki z okolicy, żeby ćwiczyć taniec i wejść w ekskluzywna grono 5 milionów chętnych do obsadzenia 200 miejsc w klipach tanecznych produkowanych co roku dla gwiazd czarnej muzyki. Producent jest oczywiście białasem, który dostaje karę - słynna Missy Eliott nie chce z nim zrobić teledysku, bo zwolnił tytułową Honey, której nikt inny nie chciał zatrudnić. Producent próbuje Honey przebłagać, żeby wróciła, ale ona się unosi honorem, mimo że potrzebuje kasy, a potem jeszcze na tym świetnie wychodzi. Jakiś dzieciak rabuje z kolegami buty parze licealistów w metrze i raczkuje w dilowaniu. I to tyle ciemnych barw :) Poza tym wszyscy są w zasadzie fajni, przyjaźni, luźni i zwariowani na punkcie tańca, mody i cieszenia się sukcesami najbliższego otoczenia, a mały rabuś i dlier na koniec wraca do grupy tanecznej i robi szoł.
          Plus dzioby i inne częsci ciała wystawia ochoczo kilka gwiazd MTV, ze wspomnianą Missy Elliott na czele.

          Fabułka schematyczna, manieryzm subkulturowy trochę infantylny, all about wyginam śmiało ciało, Jessica Alba to nie jest aktorka, ale ogląda się zaskakująco nieźle i zostawia po sobie bardzo przyjemne wrażenie - nie widziałem Kocham i Tańcz, i boję się,że nigdy nie zobaczę, hyhy, ale stawiam 10 do 1, że estetyką, całym tym tancerskim sznytem, dynamiką, feerią barw i urodą całości raczej HOney nie dorówna, a będzie jednak kolejną kopią amerykańskich waricji nt. Flashdance, którą, notabene, HOney również jest :) W razie ewentualnej powtórki - mogę polecić, najwyżej mi zmyjecie głowę :)
          • barbasia1 Re: Honey/ spojler, słów kilka 13.02.10, 14:53
            >W razie ewentualnej powtórki - mogę polecić, najwyżej mi zmyjecie
            głowę :)

            :)

            Jeśli będzimy poszukiwać czegoś releksującego, nieskomplikowanego i
            jednocześnie optymistycznego, a film "Honey" będzie akurat w
            ofercie którejś z telewizji (Dwójki) to na pewno wybierzemy ten film
            (tak mi się przynajmniej wydaje).

            I za opowieść dziękuję Ci kołysząc się w rytm muzyki r'nb .


            />kilku starych pierników po 40

            hahaha

            /How old are you? ;)/
            • grek.grek Re: Honey/ spojler, słów kilka 13.02.10, 15:17
              Ajem under 4, dlatego tak sobie wymachuję tymi "piernikami" ;) A poważnie, w Honey gros bohaterów wygląda na nastolatków, więc, sama rozumiesz, jak się pojawiają, z rzadka, jakiejś metrykalnie dojrzalsze gębofony, to z samej definicji muszą "piernikiem" zalatywać ;)
              Ale, jak słusznie mówił Stasio "lepiej być starą d,pą niż młodym piernikiem", hehe.

              A Honey pewnie jeszcze ze 3 razy powtórzyć dadzą radę, z tym, że ja bym postawił na Jedynkę; ostatnio wystepują regularnie transfery obustronne między TVP 1 i 2.
              ;)
              • barbasia1 Re: Honey/ spojler, słów kilka 13.02.10, 15:30
                grek.grek napisał:

                Rozumiem.

                >Ale, jak słusznie mówił Stasio "lepiej być starą d,pą niż młodym
                piernikiem", hehe.

                :)))
                No nie wiem...

                A właściwie to który Stasio tak mówił, bo nie przypominam sobie!??


                OK niech będzie Jedynka!


                />Ajem under 4
                uffff na szczęście ja też :)/

                >Ajem under 4
                A bardziej czy mniej under? ;)
                • grek.grek Re: Honey/ spojler, słów kilka 13.02.10, 15:38
                  O tego Stasia mi chodziło (uwaga na uszy) :) :

                  www.youtube.com/watch?v=7ngj4456xtc
                  Tak ciągle bliżej jezusowego under ;)
                  • barbasia1 Re: Honey/ spojler, słów kilka 13.02.10, 16:05
                    Aż mi się mi się zerwała łaczność z siecią, jak tego Stasia
                    gagatka uruchomiałam.
                    Nie znałam tego Stasia wcześniej, i powiem tak, nie moja poetyka,
                    ale mniejscami nawet było zabawnie. :)


                    Dzięki Młodzieńcze! :)
                    • barbasia1 Re: Honey/ spojler, słów kilka 13.02.10, 16:06
                      rpiley

                      Aż mi się zerwała łączność z siecią, jak tego Stasia
                      gagatka uruchomiałam.
                      Nie znałam Stasia wcześniej, i powiem tak, nie moja poetyka,
                      ale mniejscami nawet było zabawnie. :)


                      Dzięki Młodzieńcze! :)
                • maniaczytania Re: Honey/ spojler, słów kilka 13.02.10, 23:37
                  :) to i ja dolacze do klubu under 4, jeszcze w pierwszej polowce
                  • barbasia1 Re: Honey/ spojler, słów kilka 14.02.10, 12:59
                    maniaczytania napisała:

                    > :) to i ja dolacze do klubu under 4, jeszcze w pierwszej polowce

                    jeszcze w pierwszej polowce!!!

                    To ja w takim razie, zastanawiam się, Maniu, czy Ty możesz już
                    czytać streszczenia kolejnych odcinków trzeciej serii
                    Californication???
                    ;)))
                    • maniaczytania Re: Honey/ spojler, słów kilka 14.02.10, 13:39
                      :)))

                      Barbasiu - rumienie sie za kazdym razem ;)
                      Ale dwie pierwsze serie na TVN ogladalam,
                      oczyfkors przez palce i odwracajac glowe :)))
                      • barbasia1 Re: Honey/ spojler, słów kilka 14.02.10, 13:45
                        maniaczytania napisała:

                        > :)))
                        >
                        > Barbasiu - rumienie sie za kazdym razem ;)
                        > Ale dwie pierwsze serie na TVN ogladalam,
                        > oczyfkors przez palce i odwracajac glowe :)))

                        hahahahaha :)))
                  • pepsic Re: Honey/ spojler, słów kilka 17.02.10, 15:13
                    No ładnie, zostałam wyautowana. W ramach wyjątku potwierdzającego
                    regułę apeluję jednak o pozostawienie w klubie ;)
        • barbasia1 Re: Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver nadch 13.02.10, 14:55
          maniaczytania napisała:


          > Dzis ciekawie wyglada " Krolowie nocy" na Jedynce o 21.05 z 2007r.
          z Joaquinem Phoenixem, Eve Mendes i Markiem Wahlbergiem

          A muzykę do tego filmu skomponował Wojciech Kilar!
      • barbasia1 Re: Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver 13.02.10, 14:22
        Luknęłam trochę na cereminię otwarcia.

        Spóźniłam się na sam początek, ale widziałam, jak na płytę stadionu
        zaczęli wchodzić przedstawiciele różnych plemion
        indiańskich zamieszkujących Kanadę( w uroczystych strojach
        indiańskich, i z tancorami!) , by utworzyć wielki okrąg, w
        którym nieco później znalazły się wszytskie reprezentacje narodowe
        Bardzo symboliczne i b. ładne to było.

        Podbał mi się też pomysł wykorzystania płyty stadionu jako
        wielkiego ekranu, na którym np. wirowały ogromne czerwowno-żólte
        liście klonowe, wdzięcznie kołysały się na wietrze złote trawy
        kanadyjskich stepów i falowały (bardzo realistycznie!) srebrno-
        niebieskie wody mórz i oceanów, w których można było dojrzeć potężne
        wieloryby i inne stworzenia morskie,zamieszkujące te rejony świata.
        Naprawdę efektowne to wyglądało, co upamiętniam dla potomnych. :)

    • sid.leniwiec Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 13.02.10, 11:28
      A dzisiaj o 20.10 na AleKino! "Informator" z Russellem Crowe i Alem Pacino. Nie
      oglądałam, więc nadrobię zaległości.
      • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 13.02.10, 12:16
        Ja dzis obejrze drugi odcinek serialu "Firma - CIA" na jedynce.

        A ogolnie polecam:
        na TVN o 21.05 - K-Pax - jesli ktos nie widzial - Kevin Spacey, Jeff
        Bridges w bardzo pieknym filmie;
        na Czworce o 0.45 - jakby ktos jeszcze nie spal ;) - "Teoria
        chaosu" - Jason Statham, Ryan Philippe i Wesley Snipes w bardzo
        zgrabnym dramacie, gdzie nie wszystko jest tak, jak jest ( ha,
        sprobowalam tajemniczo :) )
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 13.02.10, 15:20
          To ja przyłączę się do polecania K-Pax. Bardzo amerykański stylistycznie i w sumie naprawdę ciekawy.
    • barbasia1 Cali 3/4 13.02.10, 20:54
      Hank jest na uniwerku i, nie, nie, nie prowadzi zajęć, tylko śpi w
      najlepsze w swym gabinecie na kanapce (może mało wygodna do spania,
      wąska, ale za to elegancka, skórzana, jednym słowem wypasiona),
      Wtem drzwi się otwierają wchodzi pani dziekanowa Felicja. Wchodzi
      cichutko, ale z hukiem zamyka drzwi i Hank przestraszony tym
      hałasem spada z owej kanapki. Wyjaśnia pani dziekanowej , że po
      prostu medytował przed zajęciami!:)
      Dziekanową Felicję do Hanka przygnały wyrzuty sumienia (ale w chyba
      drugiej kolejności), że się z Hankiem całowali. Hank, żeby ją
      pocieszyć mówi, że właściwie to ona pierwsza go zaczęła
      całować. : ). Ona tłumaczy, że ma te wyrzuty, bo robiła to pierwszy
      raz , to znaczy pierwszy w trakcie trwania swego małżeństwa z mężem-
      dziekanem całowała się z obcym facetem! Hank ze zrozuminiem kiwa
      głową; „Kto przy zdrowych zmysłach opuściłby Jego wysokość!?” –
      powiada w końcu z kpiną.
      A Felicja dalej tłumaczy, że bardzo kochała swego męża-dziekana-
      Stacy / o wyglądzie Petera Gallaghera/, do momentu, kiedy ją
      zdradził ze swoją studentką.
      Te słowa wprawiły Hanka w grzecznościowe zdumienie, zwerbalizowane
      w postaci okrzyku „O rany!” / nie pamiętam jak to szło w
      oryginale/ „Chcesz powiedzieć, że ten wyrafinowany kawałek
      luksusowego sera poszedł w miasto”? – zapytał z udawanym zdziwieniem
      i nieskrywanym szyderstwem Hank. :)))
      I jak wytrawny psychoanalityk wykoncypował zaraz, że w związku z
      powyższym teraz kolej na panią Felicję. Pani dziekanowa, zgodna
      kobieta , Hankowi ochoczo przytaknęła i znacząco na niego spojrzała.
      Hank zaczął się nieszczerze wykręcać, powiedział , że nie chce się
      wtrącać w czyjeś sprawy, pani dziekanowa, również bystra kobieta,
      nie uwierzyła w te tłumaczenia, po czym, wskoczyła(!) na kolana
      Hanka, który przy swoim biureczku siedział i dawaj zaczęła go
      całować. Po czym przerwała na chwilę, westchnęła namiętnie i
      spytała: „Dlaczego nie mogę cię przestać całować, Haaank!”. A Hank
      wyjaśnił ten fenomen następująco „Jestem jak magnez na tych
      emocjonalnie niestabilnych.” :))) I pocałowali się znowu...

      Ale wtem ktoś zapukał do drzwi, pani dziekanowa szybko zeskoczyła z
      kolan Hanka, drzwi się otworzyły i weszła asystentka Hanka, którą
      odziedziczył, jak już mówiam, po tym bardzo znanym pisarzu, co latał
      z gołym tyłkiem po ogrodzie dziekana. Dziekanowa wyszła lekko
      zmieszana, a asystentka weszła i od razu propozycję nie do
      odrzucenia złożyła - oświadczając, że albo „będą TO robić
      regularnie albo w ogóle” (napaliła się na Hanka po tym, jak zrobili
      TO poraz pierwszy na wielkim biurku samego dziekana w jego domu).
      Mówiąc to i tamto położyła się na skórzanej kanapce obok Hanka (bo
      Hank w międzyczasie zdarzył już przemieścić się na kanapkę z
      powrotem) i zaczęli się z Hankiem całować .
      CIęCIE.

      Hank z Charliem u w gabinecie Sue Collini rozmawiają o problemach
      wydawniczych Hanka.
      Sue nie ma dobrych wieści dla Hanka, mówi mu, że ludzie uważają
      go „za cip.ę” / nie wiem co dokładnie chciała przez to
      powiedzieć???/. Ale Sue nie była by sobą, gdyby nie miała pod ręką
      jakiegoś sprytnego planu Mówi więc tak: „[...] jest dużo
      wysuszonych, ważnych kobiet w Hollywood, które potrzebują
      nawodnienia, starszych kobiet z władzą, z oklapłymi mężami, którzy
      już dawno przestali dbać o ogródki swych żon”. I w te ogródki ma
      wejść Hank.! ;) Ma „wbić się w serca, umysły i majtki”
      tych „niebzykanych potworów”, a telefon z ofertami zaraz dla Hanka
      zaraz zacznie dzwonić.
      Hank z nieco kwaśną mina, pyta , czy ma porzucić pisanie i zostać
      męską dziwką Hollywood? Sue mówi – „oczywiście, że tak!” : ) /a w
      tym czasie Sue smyra stopą Charliego w wiadomym miejscu, między jego
      nogami/ Dodaje, że później będą sprzedawać książki Hanka reklamując
      go jako „nowoczesnego amerykńskiego żigolo” /dobra reklama dźwignią
      handlu, nieprawdaż! ;)./
      A potem Sue wychodzi na obiad biznesowy z klientem, wychodzą też i
      Hank i Charlie. Hank po drodze zaprasza Charliego na wieczór do
      nocnego klub ze striptizem, do tego samego, gdzie pracuje jego
      studentka Jackie, o której już wspominałam. Zresztą wybiera się do
      niej po to, żeby zapytać, czemu zrezygnowała z jego zajęć! Charlie
      z radością się zgadza.

      Ale zanim nocny klub najpierw obiecane zakupy z Beccą.
      Becca przymierza w jakimś drogim sklepie bluzkę, trochę
      prześwitującą , ale ładnie , kobieco w niej wygląda, Hank nie dość,
      że znudzony, to bardzo się krzywi na prześwity chyba / Becca na
      to, „że nie ma zmysłu mody w ogóle”, ale za to „guza na mózgu”), a
      potem jeszcze narzeka na cenę („200 zielonych przyjaciół” (czytaj:
      martwych prezydentów) – rzeczywiście drogo). Bluzki nie kupują,
      Becca jest zła, obrażona, w domu ubiera się po staremu – czarna
      zniszczona skóra, koszulka w jakieś gryzmoły, stare dżinsy, kłócą
      się trochę z Hankiem, ale nie długo, bo zaraz przychodzi kupmela
      Chelsea, córka dziekanostwa , która zresztą nie przyszła sama, ale z
      matką dziekanową Felicją (żeby zabrać Becce gdzieś na miasto, na
      zakupy?)
      Kiedy dziewczyny się przebierają w pokoju Becki dziekanowa dopada
      Hanka i dawaj go całować, oczywiście Hank z wielką aprobatą patrzy
      na działania Felicji i to samo całowanie uskutecznia. :)

      W chwile później wszystkie kobity wychodzą na miasto, a Hank z
      Charliem do klubu nocnego jadą.

      cdn.
      • barbasia1 Re: Cali 3/4 13.02.10, 20:57
        W nocnym klubie Hank wykupuje dwa tańce ze stripitizem, jeden dla
        Charliego i jeden dla siebie. Oczywiście przed Hankiem tańczy
        Jackie. I tak sobie konwersują. Jackie wyginając się w seksownym
        tańcu, wyjaśnia, że nie jest „typowym przypadkiem zepsucia”, który
        robi wszystko, żeby przyciągnąć mężczyzn, ale że „po prostu
        wykorzystuje to, co ma” i w tym momencie oczom Hanka ukazują się 2
        wyśnione piersi studentki Jackie! A potem Jackie tłumaczy dlaczego
        rezygnowała z zajęć pisania (biedna mama musiała sprzątać u bogatych
        ludzi, żeby wysłać ją na studia, a ona chce , żeby mama przeszła już
        na emeryturę, żeby nie musiała już (w takim poniżeniu??? - ja)
        pracować, poza tym z pisanie nie da się wyżyć, a i jeszcze wiekszość
        pisarzy kończy w szkole jako nauczyciele, więc nie ma co inwestować,
        w tak mało dochodowe zajęcie.). Hank mimo to, namawia, żeby wróciła
        i proponuje pomoc indywidualną w opracowaniu tej historii , którą
        właśnie sprzedała.:) (w którą on nie wierzy).
        Charlie się podnieca swoją striptizerką, ale dzwoni telefon, Marcy
        informuje go, że ma zaraz przyjeżdżać do domu, bo zaraz przyjdą
        ludzie, którzy są zainteresowani kupnem ich domu. Charlie wraca do
        domu, kłócą się trochę z Marcy, a po kilku chwilach przychodzą
        klienci, z agentką od nieruchomości. Klienci oglądają dom, pokoje ,
        idą do łazienki, a tam widzą kibelek zapchany na czerwono
        przez ...tampon Marcy, na ten widok uciekają szybko z domu z wielkim
        obrzydzeniem. Marcy płacze, że się znów nie udało sprzedać domu,
        Charlie jest zadowolony, bo on nie chce pozbywać się domu, z
        którym „wiąże się tle złych i dobrych i zajebistych wspomnień.” .
        Ale obiecuje Marcy, że zrobi wszystko, żeby ona była szczęśliwa,
        nawet pozwoli jej odejść. Po czym ją całuje, tam mu daje w twarz z
        liścia, pyta go, co on właściwie wyprawia , a on na to, że jednak
        bardzo mu trudno jest mu pozwolić jej odejść. I całuje ją raz
        jeszcze, a ona jego, bo jest jakby trochę wzruszona jego słowami.
        I cięcie

        Hank wychodzi z klubu widzi grupkę facetów zaczepiających studentkę
        Jackie, która zdarzyła się już ubrać i wyjść!? Podchodzi i
        obraźliwą gadkę rzuca. Na co faceci oczywiście, jak to faceci, małe
        lanie mu urządzają. Jackie woła po pomoc, faceci uciekają (okazuje
        się, że to byli klienci Jackie). Jackie poturbowanego, dzielnego
        Hanka zaprasza do siebie , by opatrzyć mu rany, zadrapania i
        siniaki, Hank oczywiście nie protestuje. No i Jackie opatruje mu te
        rany siedząc na jego kolanach ....w samym staniku, a potem już bez
        stanika. I to nie może skończyć się inaczej - Hank i Jackie
        całują się namiętnie.
        I w tym momencie jest cięcie.

        Hank powróciwszy do domu, nie może zasnąć obolały, dzwoni do Karen,
        miło sobie gawędzą przez amerykańskiego skype’a. Mówi smętnie,
        że „łóżko bez niej i jej gorącego tyłeczka” jest dla niego za
        duże, że „ona sprawia, że on czuje się lepiej” Prosi, żeby
        powiedziała mu, ze jest dobrym człowiekiem, pomimo wszystko. Na
        koniec pyta się jej, czy go kocha. A ona na to, że „zawsze”, i
        dodaje - „i w tym jest problem”.
        A potem Karen prosi, żeby przekazał całusy ich córce i Hank całuje
        czule monitor kompa.

        Ostatnia scena –
        Hank wchodzi do sali na zajęcia, są studenci, jest już asystentka
        (chyba wcześniej nie opisywałam wyglądu asystentki, ani żadnej innej
        kobiety kręcącej z Hankiem, a więc teraz jest dobry moment –
        asystentka – brunetka, lekko kasztanowa, dłuższe, do ramion proste
        włosy, wygląda mi na około plus, minus, jednak bardziej plus 30)
        Asystentka oznajmia mu, że już przyjaciółmi być nie mogą!?? Hank
        lekko zdziwiony, a ta siada w pierwszej ławce, amerykańskim
        zwyczajem kładzie nogi na biurko, oczywiście biurko Hanka, tuż przed
        nim, mówiąc z uśmiechem, że nie ma majtek... Hank robi wielkie oczy
        na widok , albo na brak widoku majtek. Potem do sali wchodzi pani
        dziekanowa Felicja (szczupła krótkowłosa (fryz na boba, grzywka
        zaczesana na bok, brunetka, czirka about over 40), która na pyta,
        czy może zostać na zajęciach u Hanka, nie czekając na odpowiedż,
        siada i prosi z uśmiechem, by ten „nauczył ją czegoś o miłości,
        życiu i osiąganiu szczęścia” . Na końcu do sali wpada studentka
        Jackie (ciemna blondynka, typ dość przypominający american beauty,
        lat - dokładnie 23)., przeprasza za spóźnienie, tłumaczy się, ze
        miała gorącą randkę, po której nie mogła spać. Podrzuca Hankowi
        krwistoczerwone jabłuszko (niczym biblijna Ewa kusicielka), Hank
        robi wielkie oczy, gryzie jabłko, po czym odwraca się do tablicy i
        zapisuje na niej wielkimi literami słowo: FUCK (czego chyba
        stanowczo nie można zinterpretować, że „od przybytku głowa nie
        boli” :)

        Koniec

        Ależ się nacałowali w tym odcinku!
        :)


        • grek.grek Re: Cali 3/4 14.02.10, 11:44
          Wielkie Ci dzięki za to wyczerpujące - streszczenie ?, chyba raczej - pełny opis :) Dzięki Twoim relacjom utrzymuję kontakt z Moodym. Jeśli TVN nie pokaże 3 serii, to po raz pierwszy w moich własnych nagrodach filmowych, za 2010, będę musiał uwzględnić aktora, którego nie obserwuję naocznie, a widzianego wyłącznie przez pryzmat Twoich opisów :)

          Jakież on ma trudne życie, jak cięzkie, ile się musi natrudzić i nacałować, naulegać wdziękom rozmaitym ... hehe ;)

          Tak mi się wydaje, że dorobił się miana "c,ipy" z okazji tego, ze może pisze mało krwiście i w sumie krępuje się jakichś pikantniejszych tematów, że mało wyrazisty jest i po bandzie nie jeździ... ?

          Dziekanowa mnie frapuje z odcinka na odcinek :))
          • barbasia1 Re: Cali 3/4 14.02.10, 12:55
            :)))
            Maj pleże!

            > Jakież on ma trudne życie, jak cięzkie, ile się musi natrudzić i
            nacałować, naulegać wdziękom rozmaitym ... hehe ;)

            hahahahaha
            No właśnie! :)


            > Dziekanowa mnie frapuje z odcinka na odcinek :))

            W takim razie, abyś miał lepsze wyobrażenie, jak dokładnie wygląda
            dziekanowa Felicja, wklejam Ci zdjęcie aktorki, która gra tę rolę.
            Pani aktorka nazywa się Embeth Davidtz i wygląda tak:

            www.filmweb.pl/o5150/Embeth+Davidtz
            (W "Cali" ma bardzo podobną fryzurę)

            > "Tak mi się wydaje, że dorobił się miana "c,ipy" z okazji tego,
            [...]"

            Możliwe, że jest tak, jak piszesz, w końcu znasz dłużej Hanka,
            zwrócę na to uwagę, może w kolejnych odcinkach coś więcej na ten
            temat powiedzą.
            • grek.grek Re: Cali 3/4 14.02.10, 13:24
              O, znam tę aktorkę, m.in partnerowała Denzelowi w "W sieci zła". Bardzo efektowna. Mój podziw dla "cięzkiego życia Hanka" rośnie ;))

              Tak sobie właśnie próbuję skojarzyć, za co Moody mógłby zostać dla świata "c,ipą"... i wychodzi mi, że chyba tylko za coś niedostatecznie hardkorowego w swoim pisarstwie :)
              • barbasia1 Re: Cali 3/4 14.02.10, 13:33
                A ja powinnam była kojarzyć ją filmu "Dziennik Bridget Jones",
                gdzie grała Natalię dziewczynę, przez moment narzeczoną Marka
                Darcy'ego. Ale była to rola właściwie epizodyczna, więc pewnie
                dlatego jej nie skojarzyłam wcześniej (dopiero teraz, jak spojrzałam
                na listę filmów, w jakich grała).
                :)
              • barbasia1 Re: Cali 3/4 14.02.10, 13:43
                > Tak sobie właśnie próbuję skojarzyć, za co Moody mógłby zostać dla
                świata "c,ipą"... i wychodzi mi, że chyba tylko za coś
                >niedostatecznie hardkorowego w swoim pisarstwie :)

                Wiesz, mnie to nie przyszło do głowy, bo myślałam sobie, jakie
                życie takie pisarstwo! :)
                Poza tym Hank pisał biografię Ashby'ego, który, jak wiadomo,
                grzecznym chłopcem nie był, więc ta hardokorowość z natury rzeczy
                musiała być obecna w jego pisarstwie?!? Nie wyobrażam sobie, żeby
                spod pióra Hanka wyszła smętna, szytwna, papierowa biografia-laurka
                Ashby'ego!?
                • barbasia1 Re: Cali 3/4 14.02.10, 13:52
                  korekta -

                  Wiesz, mnie to nie przyszło do głowy, bo myślałam sobie, jakie
                  życie takie pisarstwo! :)

                  Poza tym Hank pisał biografię Ashby'ego, który, jak wiadomo,
                  grzecznym chłopcem nie był, więc choćby z tego powodu hardokorowość
                  musiała być obecna w jego pisarstwie?!? Nie wyobrażam sobie, żeby
                  spod pióra Hanka wyszła smętna, szytwna, papierowa biografia-laurka
                  Ashby'ego!?
                  • grek.grek Re: Cali 3/4 15.02.10, 13:05
                    Hmmm, no to mamy zagwozdkę :)
                    • barbasia1 Re: Cali 3/4 15.02.10, 15:16
                      Może się jeszcze wyjaśni,
                      jak dojdzie do kontaktu z tymi wysuszonymi potworami z władzą? :)
          • barbasia1 Re: Cali 3/4 14.02.10, 13:25
            Studentka Jackie - Eva Amurri (córka aktorki Susan Sarandon! i
            reżysera włoskiego pochodzenia, Franco Amurri'ego) wygląda tak:

            www.hairfinder.com/celebrityhairstyles2/eva-amurri.jpg
            (w "Cali" ma nieco krótsze włosy i chyba trochę jaśniejsze, mnie
            więcej takie jak tu:

            www.imdb.com/media/rm430476800/nm0025483
            A asystentkę - Jill Robinson, tak się nazywa pania asystentka, a gra
            ją Diane Farr:

            diane-farr.tier8.net/diane-farr-mm.jpg
            I to już wszystkie kobiety Hanka, na razie :)
            • grek.grek Re: Cali 3/4 15.02.10, 13:02
              A te obie jakoś nie w moim typie; Moody i tak ma, i miał, i będzie miał pewnie - za dobrze ;)
              • barbasia1 Re: Cali 3/4 15.02.10, 15:17
                grek.grek napisał:

                > Moody i tak ma, i miał, i będzie miał pewnie - za dobrze ;)

                :)
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 16.02.10, 13:15
      Ostatnio bida, aż piszczy, jak chodzi o filmy :) Dziś trochę lepiej -a- Thelma i Louise w Dwójce, ale nie do końca, bo niestety ZNÓW o tradycyjnej porze : 23:25.

      Tango i Cash, w Polsacie/20:00, da się obejrzeć, aczkolwiek wiele się nie należy spodziewać - ot, sensacyjka, akcja, gonitwy, strzelanina, trochę bijatyki, finał z fajerwerkami, a w środku para Stallone-Russell, czyli dwóch różnych od siebie zupełnie gilniarzy, którzy zostają wkręceni przez mafiosów w intrygę skutkującą tym, ze są ścigani przez prawo, co sprawia, że muszą współpracować, by się oczyścić z zarzutów. Oczywiście, między wybuchami i seriami strzałów obaj dowcipkują, dogryzają sobie, ale jako żywo zawiązuje się między nimi nić sympatii. Dwie sceny mi zapadły w pamięć : pierwsza - w więźniu, do którego obaj trafiają : opłaceni garownicy chcą ich zabić, oni się bronią, najpierw mała gadka-szmatka : aresztowany niegdyś przez Casha bandziorek rzuca "Ty szmato" - na co Tango/Stallone mówi do Casha/Russella : chyba mówi do ciebie; akcja zaraz ma się zacząc i Tango uspokaja "don't panic, don't panic". Idzie im dobrze, a to lewym sierpowym, a to klapą od bęba pralki udaje im się torowac sobie drogę wśród bandy agresorów, aż wreszcie tamci skaczą na nich ze wszystkich stron, przywalają cielskami, a wśród tego pandemonium słychać krzyk Tango "Don't panicccc !" :)

      I druga - Kurt Russell przebrany za kobietę, w szpilkach, pończochach i z papiersosemw garści, w pozie Marleny Dietrich. Przerażające widowisko, hehe.

      W sumie - lekkie, znośne, w tempie, Sylvester posiada vis comica i nie waha się jej używać.

      Poza tym, Wankuwer, bez Justyny dzisiaj, Bronek Wildsztejn i powtórka Wojewódzkiego, czyli - no comments ;)
      • barbasia1 "Thelma i Louise" i inne 16.02.10, 14:04
        "Thelmę i Louise" ostanio przypomnieliśmy sobie, a właściwie Ty
        sobie (i nam) przypomniałeś dzięki Czeskiej Telewizji, nasza
        niestety znów nie daje nam szans na obejrzenie, ech.

        A tu stosowny wątek:
        forum.gazeta.pl/forum/w,14,99924064,102449241,Re_33_sceny_z_zycia_.html?s=4

        Ciekawa jestem, czy w nowym sezonie wiosennym można liczyć na
        jakaś rewolucyjną zamianę godziny emisji filmów?
        Masz może jakieś wieści na ten temat?

        > Ostatnio bida, aż piszczy, jak chodzi o filmy :)
        To prawda, nędza niesamowita.
        Powinnam wykorzystać ten czas, by wreszcie nadrobic zaleglości,
        opowiedzieć obiecane filmy. Muszę się zmobilizować! ;)

        "Kurt Russell przebrany za kobietę, w szpilkach, pończochach i z
        papiersosem w garści, w pozie Marleny Dietrich. Przerażające
        widowisko"

        :)))
        Wobrażam sobie!

        Jakieś zajawki zajawek nowego Wojewódzkiego widziałam, oczywiście
        znów szykuje się promocja ludzi i programów TVN-owskich, jukendesnów
        i innych.

        Za Justynę kciuki będzeimy tzzymać jutro, prawda?
        • grek.grek Re: "Thelma i Louise" i inne 16.02.10, 14:42
          Ale i filmowo TVN coś zaproponuje, wg zapowiedzi : Lejdis, nowa wersja (kinowa) MIami Vice, 300 i coś tam jeszcze, nie pamiętam dokładnie ;)

          A'propos jakichjś lepszych godzin nadawania filmów - nic nie wiem, ale mam podobne do Twoich wątpliwości. Raczej nic się nie zmieni; TVP uważa,że multum seriali, to ich główna broń w rywalizacji o widza i reklamodawcę. Cóz, taka to publiczna tiwi...

          Hehe, wiesz, ja sobie Russella staram się już nie wyobrazać, zbyt długi czas prześladowała mnie tamta koszmarna scena... i jeszcze ten zalotny całusek, na końcu, jak odjeżdzają motorem z siostrą Tango (bo chodzi o to, że po ucieczce z więzenia Cash odwiedza siostrą Tango, pracującą w nocnym klubie, jako striptizerko-tancerka - pod klubem są policaje szukający Casha, więc żeby się wydostać jakoś musi się przebrać dla niepoznaki... no i się przebrał...), brrr, zimno mi na samo wspomnienie ;))

          Heh, pamiętam, kiedy ten film reklamowano w jakieś gazecie, nooo parę dobrych lat temu. ktoś dał recenzję, fachowo się wypowiedział, ale tytuł przetłumaczył na "Tango i pieniądze" ;)) Widac, jak to niektórzy recenzenci w polskich mediach oglądają to, co potem opisują i oceniają :)

          Yes, yes, yes - Forza Justyna ! :)
          • barbasia1 Re: "Thelma i Louise" i inne 16.02.10, 15:38
            grek.grek napisał:

            > wg. zapowiedzi : Lejdis,
            O! Jako że jestem jedną niewielu osób, które jeszcze nie widziały
            tego hiciora, wyrażam zadowolenie! :)


            > Hehe, wiesz, ja sobie Russella staram się już nie wyobrazać ...
            :)))


            > a "Tango i pieniądze" ;))
            hahaha
            Swoją drogą musiał to być wybitny recenzent, tak bez
            obejrzenia recenzować film!

            Dawno temu w jakiejś komercyjnej stacji radowiej ktoś oryginalny
            tytuł serialu "Moda na sukces" - "The Bold and the Beautiful" (dosł.
            Śmiali i piękni) przetłumaczył jako "Łysy i piękna" :) mimo, że ten
            serial od paru lat był już emitowany w naszej TVP. I nie był to
            żart powadzącego, bo, jeśli dobrze pamiętam, ten tytuł pojawił się w
            kontekście rozmowy o jakichś amerykańskich nagrodach serialowych. :)
            • maniaczytania Re: "Thelma i Louise" i inne 16.02.10, 18:52
              barbasia1 napisała:

              > grek.grek napisał:
              >
              > > wg. zapowiedzi : Lejdis,
              > O! Jako że jestem jedną niewielu osób, które jeszcze nie widziały
              > tego hiciora, wyrażam zadowolenie! :)
              >

              Moim skromnym zdaniem nie masz czego zalowac :)
              Ale obejrzyj, obejrzyj :)
              • barbasia1 i inne 17.02.10, 13:00
                Aż się boję, teraz! :)
                • pepsic Re: i inne 17.02.10, 13:20
                  Ja też w mniejszości, ale nie takie rzeczy się oglądało ;)
                  A wczoraj po raz kolejny wzruszałam się na Edim. Mam słabość.
                  • barbasia1 Re: i inne 17.02.10, 14:16
                    > A wczoraj po raz kolejny wzruszałam się na Edim. Mam słabość.

                    Rozumiem tę słabość, też lubię "Ediego".
            • grek.grek Re: "Thelma i Louise" i inne 17.02.10, 13:28
              Łysy i piękna :))< to ładne.

              Zib (z innej beczki) - w Berlinie pokazali nowego Polańskiego. Podobno hicior w najlepszym jego stylu - napięcie, znakomicie stopniowane, powikłania, tajemnice, atmosfera zagrożenia ... Swoją droga, mówiło się, ze podobno cała ta akcja z aresztowaniem, sądzeniem za 30-letnią sprawę i w ogóle - rejwach z tym związany miał osłabić wymowę tego filmu, w którego głównym bohaterze, eks-premierze GB, ukrywającym można dopatrzeć się portretu Tony Blaira i to odmalowanego w niezbyt fajnych barwach, m.in jako sługusa Busha i w ogóle sprzedajnego politykiera wtajemnicznego w jakieś chamskie sztuczki amerykańskiego rządu. Nie wiem, czy dokładnie o tym jest film, ale o tym się pisało tu i tam.

              Obsada też ciekawa : w głównych rolach Pierce Brosnan/Blair, który głównie dał się poznać jako enty Bond. Kim Cattrall/Blairowa sekretarka, kojarzona chyba tylko z Samanthą z "Seksu...", czyli aktorzy tyleż lubiani, co niekoniecznie szanowani za trudne role w dorobku, ale może dzięki temu głodni artystycznego sukcesu, a Polański po prostu dostrzegł w nich potencjał. Podobno zagrali świetnie, co by udowadniało po raz kolejny, że tylko wybitny reżyser potrafi ukryte możliwości pozornie nienajwyższych lotów aktorów wyciągnąć na wierzch i uratować im karierę ;), albo ją diametralnie odmienić.

              I teraz, sama powiedz/powiedzcie - jak, po takim sukcesie, oni tego Polańskiego mogą skazać na odsiadkę ? ;)
              Aczkolwiek, na razie popiskuje się i cmoka z ukontentowania nad samą formą i klasą filmu, a na rozbudowane interpretacje przenoszące cięzar
              na zagadnienia dot. niedawno minionej rzeczywistości politycznej dopiero czas przyjdzie, więc... jeszcze Polański w pasiaku może się przydać ;)

              Btw, jeszcze 2 tygodnie i głosujemy oskarowo, prawda ? No to tylko powiem, że chyba idą w światku filmowym ciągle idą w górę akcje The Hurt Locker, tego filmu o kompanii saperów w Iraku. I zdaje się będzie za chwilę w polskich kinach.

              TVN mnie rozbroił - w głównym kanale dają Górę Dantego, którą po 56 razy pokazały wszystkie stacje telewizyjne w tym kraju, z Tv Trwam włącznie ;). A w niszowym TVN7, który odbiera w kraju 23 widzów (strzelam w ciemno), dają Amistad. Też nie jakiś superwypaspremierę, ale mimo wszystko coś, co do tej pory rzadko było pokazywane w... TVN choćby. Ja widziałem raz. I to dawno :) Dbają o widza, nie ma co, hehe.

              I jak tam, widziałaś/widzieliście wczoraj Kurta Russella alias Marlenę Dietrich 2.0 ? ;)

              • pepsic Re: i inne 17.02.10, 14:39
                Czytałam niepochlebną opinię, że bliżej mu do "9 wrót" (nie dałam
                rady przebrnąć),
                niż do "Chinatown". A jeszcze ktoś trzeci
                porównywał do "Frantic"! Jeśli tak, to nie byłoby źle. Ale zdaje
                się, że chłopaki (krytycy) nieco się nadymają.
                Ps. Zib - ależ się nagłowiłam :)
                • grek.grek Re: i inne 17.02.10, 14:55
                  hehe :)

                  Na pewno film ma megahype, z oczywistych względów, ale, przyznasz, ze tak wielkim oczekiwaniom trudniej sprostać - wszyscy czekali na wielkie kino i z gros recenzji jednak przebija dośc wyraźny ciamkot ukontentowania.
                  Aczkolwiek, wiesz jak jest - Polański swoje najlepsze, powiedzmy - pięć/sześć, filmów już zrobił, stworzył swój kanon dzieł mistrzowskich. Teraz będzie kręcił już tylko bardzo dobre filmy :)

                  • pepsic Re: i inne 17.02.10, 15:07
                    Też tak uważam :)
                  • barbasia1 Re: i inne 18.02.10, 14:15
                    Szkoda, że w TVP nikt nie wpadł na to by przypomnieć ten kanon dzieł
                    Polańskiego!?
              • barbasia1 "Tango i Cash" i inne 17.02.10, 14:51
                grek.grek napisał:
                >I teraz, sama powiedz/powiedzcie - jak, po takim sukcesie, oni
                tego Polańskiego mogą skazać na odsiadkę ? ;)

                Odsiadka Polańskiego, cała afera paradoksalnie przysłużyła się
                samemu filmowi, reklamując go w sposób niespotykany wcześniej.


                Moga skazać Polańskiego i skażą, być może kara będzie tylko
                symboliczna, moze zaliczą mu ten areszt domowy na poczet kary, ale
                skażą by sprawiedliwości stało się zadość.

                > Btw, jeszcze 2 tygodnie i głosujemy oskarowo, prawda ?
                Yes Sir!
                Dzięki za podpowiedź.
                To ja się odwdzięczę artykułem na temat "Avatara" autorstwa Jacka
                Dukaja( z Tygodnika Powszechnego). Bardzo ciekawe spojrzenie autora
                powieści SF i fantasy na film J Camerona.

                tygodnik.onet.pl/37,0,40762,stworzenie_swiata_jako_galaz_sztuki,artykul.html


                > I jak tam, widziałaś/widzieliście wczoraj Kurta Russella alias
                Marlenę Dietrich 2.0 ? ;)

                forum.gazeta.pl/forum/w,14,105040899,107429953,Re_Thelma_i_Louise_i_inne.html



                • grek.grek Re: "Tango i Cash" i inne 17.02.10, 15:20
                  Dobry ten artykuł. Dzieki za link :) Avatar swoje żniwo oskarowe powinien zebrać, ale podtrzymam opinię, że te główne nagrody dostaną
                  inne tytuły, takie bardziej... tradycyjne, aczkolwiek - film, to przecież także, a może przede wszystkim, powinna być ucztta wizualna, nawet jeśli napisany jest tak sobie, nie jest zbyt porywający w sensie
                  przekazu etc. Można by nawet zaryzykowac (można by ?), że wizual w kinie jest rzeczą nadrzędną... A jeśli tak, to wybujały wizualnie Avatar powinien mieć szanse zwielokrotnione, a przynajmniej nie z gruntu mniejsze ze wg na swoją, ze zgodnych opinii tak wynika, niepowalającą
                  głębię.

                  Coś truję...

                  :)
                  • barbasia1 Re: "Tango i Cash" i inne 18.02.10, 14:10
                    Tak, artykuł zawiera naprawdę dobre, rzeczowe agrumenty przeciwko
                    krytykom "Avatara"!

                    > Coś truję...
                    > :)

                    Jeśli te rozważania mają ułatwić nam wytypowanie zwycięzców
                    tegorocznych Oskarów, to "truj" dalej ! :)

                    • kres8 Re: "Tango i Cash" i inne 19.02.10, 20:06
                      > Tak, artykuł zawiera naprawdę dobre, rzeczowe agrumenty przeciwko
                      > krytykom "Avatara"!
                      "Inne światy istnieją po to, żeby rozciągać człowieka poza jego dotychczasowe
                      granice; żeby wyprowadzić myśli i uczucia na nowe pastwiska" to z powyższego
                      artykułu, trafnie imho podsumowuje wojnę fabuła versus efekty wizualne. A efekty
                      naprawdę wypasione, choć mnie osobiście najbardziej przypadł do gustu niepozorny
                      w sumie sposób przenoszenia obrazów mózgu( ale to już zbocznienie zawodowe). Co
                      do fabuły , można spokojnie odnaleźć tam co najmniej parę przekazów, zależnie od
                      nastawienia:)
                      Tylko od kiedy Dukaj pisze w Tygodniku Powszechnym?
                      • barbasia1 Re: "Tango i Cash" i inne 21.02.10, 14:30
                        Tak, świetny cytat!

                        Tak teraz myślę, może jednak "Avatar" zostanie filmem roku!?

          • barbasia1 Re: "Thelma i Louise" i inne 17.02.10, 13:26
            >Kurt Russell przebrany za kobietę, [...]
            > brrr, zimno mi na samo wspomnienie ;))

            Widziałam! Widziałam! :))) Postanowiłam rzucić okiem filmu,
            trafiłam na ten właśnie fragment!? (to cót!:)
            Rzeczywiście Russell w przebarniu kobiety wygladął mówiąc
            delikatnie osobliwie, choć zapowiadało się nieźle ;), nóżki miał
            całkiem zgrabne, kształtne łydeczki, dość szczupłe uda, najgorzej
            było z twarzą ;)))

            Za to Terri Hatcher (Katherine - siostra Tango) była prześliczna,
            z charakterystyczną dla lat 80-tych trwałą (która znów podobno
            modna?!)! Nie przypominam sobie, żebym widziała ją wcześniej w
            jakimś filmie przed "Gotowymi"!?

            I jeszcze ciekawostka, za wiki -
            "Film nominowano do antynagrody Złotej Maliny w trzech kategoriach"
            :)

            Aż żałuję, że nie obejrzałam całości. Następnym razem.
            • grek.grek Re: "Thelma i Louise" i inne 17.02.10, 14:42
              O kurde balans, przypomniałem sobie niechący tę łydkę... ;) (ra-tun-ku)

              A wiesz, że kompletnie zapomniałem, że to Teri Hatcher tam grała...

              Z tymi trzema nominacjami do ZM, to trochę przegięcie... ten film zasłużył na co najmniej sześć ;) Ale, tak naprawdę, w kategorii pół-komedii-sensacyjnej widziałem o wiele gorsze zwłoki, zwykle w krajowym wydaniu; T & C da się jednak zobaczyć i nie zwymiotować ;)
              • barbasia1 Re: "Thelma i Louise" i inne 18.02.10, 13:58
                > Z tymi trzema nominacjami do ZM, to trochę przegięcie... ten film
                zasłużył na co najmniej sześć ;)

                hahahahaha

                Masz rację, o wiele, wiele gorsze rzeczy pokazywano w kinie, w
                telewizji.
                I wiesz, co, mam wrażenie, że ten film z upływem czasu nawet jakoś
                tak zeszlachetniał.

                Jeszcze a propos w "Tango i Casha" była scena, które uwielbiam w
                tego typu filmach (serio! :). Kiedy gość wplątany w aferę i
                niesłusznie oskarżony, bierze sprawy (oraz giwerę) w swoje ręce i
                skutecznie wyciąga z oszusta informacje.
                Mam na myśli scenę, w studiu nagraniowym gościa, który spreprował
                nagranie przeciwko Tango i Cashowi. Cash najpierw po dobroci pyta tę
                łachudrę, kto mu zlecił fałszerstwo, ten udaje, że nic nie wie, nie
                pamięta i oczywiscie chce zwiać, na co Cash wyjmuje giwerę i robi
                pokazową i ostrzegawczą strzelankę do cennego, nowoczesnego sprzętu
                w studiu, dzięki czemu przerażony facet zaczyna sobie wszystko
                doskonale przypominać.

                :)


                grek.grek napisał:

                > O kurde balans, przypomniałem sobie niechący tę łydkę... ;) (ra-
                tun-ku)
                hahahahahaha

                Nie chciałabym Cię już dręczyć nogami Russella, ale muszę
                powiedzieć, że jak na męskie nogi były one całkiem, całkiem... ;)),
                w porówaniu np. z krzywymi nogami Sylwka Stallone w "Nocnym
                Jastrzębiu",który mi się już chyba przedwczoraj przypomniał
                (pamiętasz? pierwsza scena, Sylwek przebrany za kobietę, w białej
                spódniczne, w białych rajstopkach, białych bucikach goni, a
                następnie unieszkodliwia kopnięciami :) jakiegoś bandziora :)
                • grek.grek Re: "Thelma i Louise" i inne 18.02.10, 14:33
                  Pamiętam :) Albo ta scena, w któej trzymają gościa za nogi i głową w dół z dachu. To zdaje się wykorzystał Lubaszenko w Mc2, czy jakiejś innej głupawej sensacyjnej komedyjce.

                  Tak, to dobre słowo - dręczyć ;)) Wiesz, ja staram się wszystkie takie sceny zapominać, hah.

                  W nowej Polityce Pietrasik bardzo pochlebnie o The Hurt Locker
                  www.polityka.pl/kultura (dział DVD)

                  To moze być naprawdę niezłe kino.

                  Natomiast Wróblewski strasznie zbeształ "Kołysankę" Machulskiego. W szkolnej skali ocen, jaką przyjęto w Polityce, 1 i 6 zdarzają się naprawdę wyjątkowo rzadko, prawie w ogóle - i chyba Wróblewski naprawdę musiał się załamać na seansie skoro dał Kołysance 1 i solidnie pojechał po Machulskim za wtórność, niewykorzystanie aktorskich potencjałów i generalnie - sitcomowość stylistyczno-estetyczną. Miała być komedia, a wyszła tragedia. Przynajmniej wg tej recenzji.

                  No i o Autorze-Widmo. Dość spory artykuł :

                  www.polityka.pl/kultura/film/1503219,1,recenzja-filmu-autor-widmo-rez-roman-polanski.read
                  I, bardzo polecam, wywiad z Sandrą Korzeniak; żadna to rekomendacja, ale chcę to powiedzieć - to jeden z najlepszych wywiadów jakie w ogóle czytałem z kimkokolwiek - o sztuce, o aktorstwie, o własnej osobowości scenicznej i pozascenicznej; sam tytul mówi wszystko "Ma się polać krew" :) :
                  www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1502539,1,rozmowa-z-sandra-korzeniak.read
                  • barbasia1 Re: "Thelma i Louise" i inne 18.02.10, 15:34
                    grek.grek napisał:

                    > Pamiętam :) Albo ta scena, w któej trzymają gościa za nogi i głową
                    w dół z dachu.

                    Kręcą mnie takie sceny, słowo daję! :)

                    Dzięki Ci za artykuły z "Polityki" /dawno tam nie zaglądałam/.

                    W dodatku do Dziennika (Kultura) opinia na temat "Kołysanki " też
                    raczej krytyczna, choć na pewno nie aż tak krytyczna, jak w
                    Polityce. Pamiętam, że recententka za najpowazniejszą wadę filmu
                    uznała brak akcji!!?

                    >sam tytul mówi wszystko "Ma się polać krew" :)

                    Sądząc po tytule to musi być szalenie groźna kobieta?! ;)

                    Od tego wywiadu chyba zacznę lekturę artykułów z Polityki.
                  • pepsic Re: "Thelma i Louise" i inne 18.02.10, 19:10
                    >scena, w któej trzymają gościa za nogi i głową w dół z dachu>

                    W "Tajemnicach Los Angeles" było, w całkiem porządnym filmie sensacyjnym. Ale nie ma pojęcia kto z kogo zgapił.
                  • barbasia1 "The Hurt Locker" 20.02 o godz. 20.00 w Canal+ 19.02.10, 13:39
                    Wczytałam , że reżyserka (sic!) tego filmu - Kathhryn Biglow była
                    żoną Jamesa Camerona, jak wiadomo, twórcy "Avatara", który uznawany
                    jest za głównego rywala "The Hurt Locker"! /ciekawa rywalizacja! :)/
                    oraz
                    że "The Hurt Locker" "został uznany za najlepszy obraz roku m.in.
                    przez Gildię Producentów Amerykańskich, co jest dobrą prognozą
                    przedoscarową (sic!) [...] i dzięki czemu Bigelow weszła do
                    historii jako pierwsza kobieta uhonorowana tą nagrodą" /TV dodatek
                    do Dziennika 19.02.2010/.

                    Gdybym teraz już miała podać zwycięzcę w kategorii najlepszy film
                    powiedziałbym "The Hurt Locker", zwłaszcza, że w Stanach mówi się,
                    że to najlepszy film o wojnie w Iraku (z artykułu Piertasika).
                    :)
                    • grek.grek Re: "The Hurt Locker" 20.02 o godz. 20.00 w Canal 19.02.10, 13:50
                      Ameryki lubią tzw. milestones, więc - kto wie, czy nie odpalą : pierwsza kobieta z Oskarem za reżyserkę; to by był hit, a przecież i tak kiedyś musi być ten pierwszy raz :)
                      • barbasia1 Re: "The Hurt Locker" 20.02 o godz. 20.00 w Canal 19.02.10, 13:57
                        grek.grek napisał:

                        > Ameryki lubią tzw. milestones, więc - kto wie, czy nie odpalą :
                        pierwsza kobiet a z Oskarem za reżyserkę; to by był hit, a przecież
                        i tak kiedyś musi być ten pierwszy raz :)

                        No właśnie! Do tego, jak piszą, kawał dobrej roboty filmowej,
                        aktualny, gorący temat - wojna w Iraku, budząca zresztą wielkie
                        kontrowersje, zwłaszcza w Ameryce! Jestem coraz bardziej pewna, że
                        ten film pobije Avatara.
                        Trzymam kciuki za byłą żonę! :)
                    • grek.grek Re: "The Hurt Locker" 20.02 o godz. 20.00 w Canal 19.02.10, 14:00
                      To byłby pierwszy w historii Oskar za reżyserię dla kobiety - precedens, a Ameryki uwielbiają tzw. milestones, więc... ja bym nie wykluczał, ze Bigelow weźmie całą pulę, bo, jeśli film jest tak dobry jak piszą, taka okazja - żeby przełamać tradycję i jednocześnie zrobić to bez kontrowersji a'la Oskar dla Scorsese za Infiltrację - może się prędko nie powtórzyć, przy całym uznaniu dla kobiet-twórców filmowych.
                      • barbasia1 Re: "The Hurt Locker" 20.02 o godz. 20.00 w Canal 19.02.10, 14:15
                        grek.grek napisał:
                        Nie, nie całej puli Biglowe chyba jednak nie zgranie (ale być może
                        zwycięży w najwazniejszych kategoriach), mając za
                        konkurenta "Avatara" , który przecież wyznacza nową erę w dziejach
                        filmu, kina przez zastosowanie nowych technologii.
                        :)
                        • barbasia1 Re: "The Hurt Locker" 20.02 o godz. 20.00 w Canal 19.02.10, 14:24
                          Chyba Akademia nie zleżceważy "Avatara" po tym, jak lekceważąco
                          wyraził się o nim prezydent Miedwiediew!??
                          :)
                          • grek.grek Re: "The Hurt Locker" 20.02 o godz. 20.00 w Canal 19.02.10, 15:03
                            Tak czy owak, głos pana prezydenta M. Avatarowi tylko poprawił notowania ;)
                  • barbasia1 "Ma się polać krew" 19.02.10, 13:51
                    Widać, że Sandrze Korzeniak bardzo bliska jest metoda
                    Stanisławskiego, kiedy mówi o "grzebaniu w swojej intymności,
                    wyobraźni, emocjach" i kreowaniu na scenie „żywej” postaci ("wy
                    macie mieć żywego człowieka przed sobą" - mówi.)

                    Aktorzyca gotona na wszystko ...!
                    :)
                    • grek.grek Re: "Ma się polać krew" 19.02.10, 14:05
                      Nie inaczej. Teatralnie nie bywam, ale właściwie nie czytałem innej /a czytałem... parę :)/ niż entuzjastyczna, oceny jej aktorstwa w roli Marilyn Monroe - z tegp punktu widzenia jej słowa mają sporą rangę. Zresztą... po prostu widać, że to jest babka, która się angażuje całą sobą, a wywiady z pasjonatami są najciekawsze :)
    • grek.grek Czwartek/"Wszystkie wcielenia Tary"/2 odc/ 18.02.10, 11:55
      Ale nędzarnia na czwartek :) "Wszystkie wcielenia Tary" - 2 odc., to chyba jedna jedyna propozycja.
      Jak to Alanis Morissette śpiewała "I'm a bitch, I'm lover, I'm a child, I'm a mother, I'm a sinner, I am a saint, I'm your hell, I'm your dream" - tutaj sie realizuje ta idea złożoności w 4 odmiennych stanach świadomości.
      • barbasia1 Re: Czwartek/"Wszystkie wcielenia Tary"/2 odc/ 18.02.10, 12:48
        Przypomiałeś bardzo fajnę piosenkę Alanis Morissette ! :)

        www.youtube.com/watch?v=1sDGp44LFFQ

        > Ale nędzarnia na czwartek :)

        Nędza od kilku, wielu dni, ale za to w nowym sezonie, nie będziemy
        wiedzieli co wybrać, chyba?! Tak się łudzę. :)
        • grek.grek Re: Czwartek/"Wszystkie wcielenia Tary"/2 odc/ 18.02.10, 14:15
          Tak mi się jakoś skojarzyło jedno z drugim :)

          Ten tydzień jest naprawdę beznadziejny. Żadnej oferty. Szczerze mówiąc całe te Igrzyska mnie nie kręcą - Justyna, może Małysz, hokej i... to tyle, co obejrzę. Więc patrzę na ramówkę TVP zapchaną Wankuwerem z rosnącą niechęcią, hehe. Kurde balans, nawet Janka Pe z grafika wysiudali ;)

          • barbasia1 Re: Czwartek/"Wszystkie wcielenia Tary"/2 odc/ 18.02.10, 14:37
            grek.grek napisał:
            > Tak mi się jakoś skojarzyło jedno z drugim :)

            Zakomicie Ci się skojarzyło, aż zazdroszczę! :) /bez cienia zawiści,
            oczywiście!/

            Greku, spójrz/my na to optymistycznie. Mamy (bo ja oglądam to samo
            co Ty, tylko bez hokeja, ale za to łyżwiarstwo figurowe, jeśli
            będzie można oglądać, oczywiscie) przymusowy odpoczynek od TV! :)


            > Kurde balans, nawet Janka Pe z grafika wysiudali ;)
            O! Coś niesamowitego!
            • grek.grek Re: Czwartek/"Wszystkie wcielenia Tary"/2 odc/ 19.02.10, 13:55
              E tam, ślepej kurze... itd. :)

              2 odcinek WW Tary tylko mnie upewnił, że to zobaczę w całości. Może bez hitowych powiedzonek, ale jakoś mnie atmosfera wciąga.
              I ujawniło się następne wcielenie - Alice, czyli Bree Hodge 2.0; zdązyła pięknie załatwić nauczyciela w szkole i natrzeć córce dziób mydłem. I chyba córka ma najbardziej przechlapane w tym całym interesie.Mąz próbuje to łatać, ale generalnie wygląda jak mąz seryjnej zabójczyni w "W czym mamy problem ?" - nadrabia miną ;)

              Btw, Toni Colette jest niezastępowalna, świetna po prostu, ale nie mogą oprzeć się wrażeniu, że Felicity Huffman (jesli już poruszac się w kręgu aktorek /także/ serialowych) dałaby również radę zrobić z tej roli perełkę.
              • barbasia1 Re: Czwartek/"Wszystkie wcielenia Tary"/2 odc/ 19.02.10, 14:35
                grek.grek napisał:

                E tam "ślepej kurze"!,
                ale jeśli już to raczej 'ślepemu kogutowi' ;))


                o "Tarze" za chwil kilka ...
              • barbasia1 Re: Czwartek/"Wszystkie wcielenia Tary"/2 odc/ 20.02.10, 15:20
                Mąż na razie jest fantastyczny oraz cudowny! Anioł wcielony! Oaza
                spokoju, cierpliwosci i wyrozumiałości dla wszystkich! :)
                Ale jakieś słabostki chyba też musi mieć? :)

                cdn.
              • barbasia1 Felicity Huffman 21.02.10, 12:45
                grek.grek napisał:

                O tak, świetne spostrzeżenie, aż zaczynam, żałować, że to nie
                Felicity Huffman gra we Wszystkich wcieleniach”;), była by
                wspaniała w roli Tary!
                Zresztą Huffman ma już pewne doświadczenie w graniu takich
                nietypowych ról, w filmie "Transamerica" (2005) fenomenalnie
                wcieliła się w rolę kobiety uwięzionej w ciele mężczyzny, który
                robi wszystko, żeby wyglądać jak kobieta i być kobietą.
                Nie wiem, czy widziałeś Greku/ widzieliście ten film, leciał jakiś
                czas temu Polsacie; (chyba jeszcze nie było wtedy wątków Ojejku?)
                Naprawdę interesujący i niełatwy film i wspaniała, genialna (nie
                przesadzam) rola Huffman, za którą została później nominowana do
                Oscara (Oscara nie dostała, ale otrzymała za to Złotego Globa (
                2006).
                • grek.grek Re: Felicity Huffman 21.02.10, 13:32
                  Niestety, nie widziałem tego filmu - może jakaś powtórka się zdarzy, bo bym chętnie popatrzył.
    • kres8 "Opowieśc podręcznej" 18.02.10, 17:43
      Dziś o 23.25 na Zone Europa jest "Opowieść podręcznej", film Schloendorffa na
      podst. prozy Margaret Atwood. Nie wiem jak sam film, ale książka jest bardzo
      dobra, jeśli komuś uda się obejrzeć, może podzieli się wrażeniami?
      • ewa9717 Re: "Opowieśc podręcznej" 18.02.10, 18:29
        Podręczna nie ma szans, w tym czasie Żeni Pluszczence kibicuję ;)
        • maniaczytania Re: "Opowieśc podręcznej" 18.02.10, 22:49
          To jest calkiem dobry film, nawet powiedzialabym wciaz lekko
          szokujacy. I jak to lubi grek - w gwiazdorskiej obsadzie :)
          • grek.grek Re: "Opowieśc podręcznej" 19.02.10, 14:08
            Hyhy ;)
    • barbasia1 Makbet wg Polańskiego dziś w Polsacie 19.02.10, 14:33
      o godzinie 0.00 (kto tam w Polsacie taką porę wymyślił? Podłość
      ludzka nie zna granic!)
      "Tragedia Makbeta" (1971) "brutalna, krwawa ekranizacja jednej z
      najsłynniejszych sztuk Szekspira", nakręcona tuż po tragicznej
      śmierci żony Polańskiego Sharon Tate oraz ich przyjaciół
      zamodrowanych przez bandę Mansona.
      • grek.grek Re: Makbet wg Polańskiego dziś w Polsacie 19.02.10, 15:08
        W programie w wydaniu internetowym Makbeta dają o 0:25, na dalszą godzinę zepchneła go (ma zepchnąć) Randka w ciemno o północy (godzina strzyg i upiorów - to by się zgadzało...), a o 20 przecież musza wyemitować hit "I kto to mówi cz. XVIII", żeby konkurować z zabójczo wyśrubowaną ofertą TVN - "Królem Skorpionem"... Gdzieżby tam sobie jakimiś Polańskimi i Makbetami głowę zawracali w takich gorących godzinach emisji...
        • barbasia1 Re: Makbet wg Polańskiego dziś w Polsacie 19.02.10, 21:36
          grek.grek napisał:
          :)))

          >o 20 przecież musza wyemitować hit "I kto to mówi cz. XV"

          zwłaszcza, że dawno nie było,
          a filmy Polańskiego to lecą non stop... ;)
          • grek.grek Re: Makbet wg Polańskiego dziś w Polsacie 20.02.10, 13:30
            Pomyliłem się - I kto to mówi, to dzisiaj ma być :) Ale i wczoraj nic lepszego nie dali.

            Dobra, przynajmniej na oko, informacja się pojawiła - od marca nie będzie późnowieczornego wydania Panoramy w TVP 2. Ma być o 18 ostatnie.
            Więc... może będzie to skutkowało tym, ze filmy będą wyświetlać wcześniej niż teraz... Ale, pożyjemy zobaczymy, zaufania do tej układaczy ramówki w tej instytucji nie mam ani za grosz, więc się nie nastawiam na nic, jakby co - to będzie niespodzianka :)
            • barbasia1 Re: Makbet wg Polańskiego dziś w Polsacie 20.02.10, 13:47
              grek.grek napisał:

              Ależ wiadomość! :)))))

              Wooooooooooow, Hurrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaa! YEs! Yes Yes!

              OK!
              Nie będę nastawiać się entuzjatycznie, żeby się nie rozczarować! :)

              • maniaczytania Re: Makbet wg Polańskiego dziś w Polsacie 20.02.10, 13:52
                dla mnie akurat przesuniecie Panoramy to zla wiadomosc.
                Czesto ogladalam ja jako ostatnio program informacyjny dnia, takie
                podsumowanie, zwlaszcza jak czasem nie udalo mi sie obejrzec zadnych
                wczesniejszych.
                • barbasia1 Re: Makbet wg Polańskiego dziś w Polsacie 20.02.10, 14:26
                  Właściwie mnie też trochę żal wieczornej "Panoramy", ale jednak
                  wolę,żeby została przeniesiona na wcześniejszą godzinę (zwłaszcza,
                  że na TVP info. będą jeszcze do pólnocy wiadomosci), niż, żeby
                  emisję filmów ,często dobrych i żnakomitych, rozpoczynali o tej
                  koszmarnej godzinie 23.25.


                  /Maniu, jak będziesz zakładać nowy wątek, to pamiętaj o numeracji,
                  plizzz (to będzie chyba już nr. 6!?). Reszta tak, jak
                  zaproponowałaś... :)/
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 19.02.10, 15:59
      Się okazuje, że w Berlinie na festynie sporo się dzieje, oprócz premiery Polańskiego. Tematyka tych filmów bardzo interesująca, przynajmniej z tego, co piszą; tak nawiasem mówiąc, ile z nich wejdzie w Polsce do kin ? Hehe, ja tak samo, jak Wy, sądzę ;)
      Ale, może to i lepiej, od razu wskoczą na dvd, a stamtąd do telewizji i może za 5 lat ktoś to w otwartym pasmie pokaże, heh.

      www.tvn24.pl/1,1643416,druk.html
      Btw, może Torbicka poświęci festiwalowi najbliższe KOcham Kino i ktoś tam coś opowie... Oczywiście, po Wankuwerze, który wszystko sobą, niekoniecznie zawsze ciekawym, zablokował. To jest paradoks, kiedy leciały letnie Igrzyska i człek chciał obejrzeć jak najwięcej, to najlepsze rzeczy wrzucili do TVP Sport, dla 0,0004 % odbiorców tego kanału w Polsce; kiedy lecą zimowe IO, na których nie ma wiele do oglądania, to jak na złość zapuszkowali tym ramówkę ogólnodostępnych kanałów. Mogliby do Info przerzucić chociaz część... ale tam muszą mieć czysto, żeby transmitować i wałować przez 25 godzin na dobę, jak się jakiś kaczor nad rosołem pastwi, z pędzącym królykiem w tle.
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 20.02.10, 14:42
        "Kocham kino" jest w moim programie na wtorek 23.02! i jest nawet
        info., że program bedzie poświęcony festiwalowi w Berlinie!

        /Nieststey od jakiegoś czasu KK oglądam tylko od połowy :/

        /Problemy mam dziś z odpisywaniem, strasznie wolno, jak nigdy,
        chodzi dzis internet??! ://

        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 20.02.10, 15:05
          Nie do wiary, KK przebije się przez Wankuwer ? :)
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 20.02.10, 15:25
            grek.grek napisał:

            > Nie do wiary, KK przebije się przez Wankuwer ? :)

            :)
            Ale Wankuwer też będzie, tylko dla odmiany na Jedynce.


            /Nadal się się zawieszam. :///)
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 20.02.10, 14:48
      Niestetym dziś znowu bida z nędzą...
      Bumerang w Polsacie - ja wiem..? Od biedy chyba by mozna. Od wielkiej biedy :)
      Poza tym - nic.

      Posiadaczom TVP Kultura za to mogę z pełną odpowiedzialnością oraz bardzobardzo, polecić "Rytm to jest to", dokument (22:00). Świetny.
      Nieskromnie zalinkuję własny post na temat tego filmu - może nie odstraszę zbytnio, a zawsze da to pewną orientację w terenie :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,89597144,93320660,Re_Ojej_co_tu_wybrac.html
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 20.02.10, 15:40
        grek.grek napisał:

        > Poza tym - nic.
        Jak to nic?

        A ... Wankuwer? ;)
        A nasz Adam Małysz w Wankuwerze :) z szansą na kolejny medal!?


        >Rytm to jest to", dokument (22:00). Świetny.

        Jaka szkoda, że powtórka w TVPKultura.

      • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 20.02.10, 17:46
        Jak ktos lubi romantyczne sweety to na TVN o 21.05 "Pamietnik" na
        podst. ksiazki N. Sparksa specjalisty od wyciskania lez :)

        Ogolnie rzeczywsicie dzisiaj bryndza totalna. To juz chyba najlepiej
        obejrzec na TVN 7 "Honeymoon in Vegas" z Nicholasem Cage'em i Sarah
        Jessica Parker
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 21.02.10, 13:34
          Na TVn, to ostatnio same "wyciskacze łez", w róznych konwencjach gatunkowych ;)
        • barbasia1 Uwaga - wyciskacz łez! 21.02.10, 14:22
          maniaczytania napisała:

          > Jak ktos lubi romantyczne sweety to na TVN o 21.05 "Pamietnik" na
          > podst. ksiazki N. Sparksa specjalisty od wyciskania lez :)

          :)
          Oczekując na skoki Małysza, skoczyłam do TVN-u (głównie z powodu
          Goslinga) i powzruszłam się na "Pamiętniku". :)

          Melodramat. Ona -Allie(Rachel McAdams)- młodziutka panienka, z
          dobrego, bogatego domu , jedynaczka, przyjeźdża na wakacje do
          rodziców domu. On - Noah (Ryan Gosling!) skromny , młody, wrażliwy,
          biednej rodziny ciezko pracuje na swoje utrzymanie
          zapomniałam_gdzie (przy budowie drogi?).
          Poznają się i zakochują, ale rodzicom panny, zwłaszcza matce ta
          miłość córki do biednego, prostego chłopaka nie w smak, uważa, że
          byłby to mezalians, więc czym prędzej zabierają córkę do miasta i w
          ten sposób rozdzielają zakochanych.
          A potem ON pisze do niej listy, codziennie jeden przez rok, ale ONA
          nie odpowiada, bo matka oczywiście chowa przed nią te listy.

          Wybucha wojna ON z przyjacielem udają sie na front, ONA zgłasza się
          na ochotnika jako pielęgniarka opiekująca się rannymi żołnierzami (W
          Ameryce?). W szpitalu podrywa ją ranny żólnierz, który okazuje się
          (po zdjęciu bandaży) być szalenie przystojnym młodzieńcem, na
          dodatek bajecznie bogatym i jakby tego było mało bardzo sympatycznym
          porządnym gościem. Zakochują się w sobie, on prosi JA i rodziców o
          jej rękę, ONA się zgadza, rodzce są szcześliwi, wszyscy są
          szczęśliwi, ślub planują.
          Wojna się kończy, ON wraca w rodzinne strony sam, przyjaciel zginął
          na wojnie, kupują z ojcem ruderę, tę w której kiedyś wyznawali sobie
          z NIĄ miłość. ON zresztą obiecał JEJ, że kiedyś odbuduje ten dom i
          zamieszkają w nim razem.
          Ale niestey odbudowany pięknie dom nie cieszy go zupełnie, nie jest
          szcześliwy, bo JEJ w nim nie ma. Potem poznaje młodą wdówkę, wdowa
          liczy na coś więcej, ale on nic do niej nie czuje, bo ciągle myśli o
          TAMTEJ.
          A ONA pewnego dnia postanawia wybrać się do rodzinnej wiejskiej
          posiadłosci, spotyka tam JEGO, spędzają kilka namiętnych dni i nocy,
          pływają łódką, są szczesliwi, ale wktótce zjawia się matka jaj
          przyjeżdża, bo czuje, ze coś niedobrego się święci, namawia do
          powrotu do bajecznie bogatego narzeczonego, ostrzega, starszy
          widokiem gościa, w którym kiedyś się kochała, a dziś on jest
          brzuchatym prostym robotnikiem pracującym przy budowie drogi (Nogah
          tez kimś takim moze zostać), ale na końcu mówi (jakby nie była
          sobą), że ma wybrać tak, żeby była szczęśliwa.

          ONA po rozmowie z matką kłóci się z z NIM, mówi, że nie wie, co
          robić. ON się na nią wkurza, bo boi się powtórki z przeszłości i
          ponownych cierpień z miłości. Rozstają się ONA jedzie do bajecznie
          bogatego narzeczonego (po drodze ma malutką kraksę, w wyniku,
          której całe życie staje jej przed oczami doznaje oświecenia i już
          wie co ma robić ...). Bajecznie bogatemu narzeczonemu oświadcza, że
          że juz wie, co zrobić i kogo wybrać i wraca do NIEGO! do Noaha.

          Dzieje tej trudnej miłości Alie i Noaha poznajemy z treścią
          pamietnika , który pewnien starszy pan czyta starszej pani w domu
          opieki, licząc, że ona, chorująca na Altzheimera, odzyska pamieć ...
          Tak, tak ta starsza pani to Allie, a on to Noah. Niestety ona tylko
          momentami ma przebłyski świadomosci. Ale mąż wiernie przy niej trwa
          i opiekuje się, bo miłość to aż po grób!

          Gotowe dla tego gatunku schematy wrzucone i wymieszane - oto przepis
          specjalisty na melodramat.
          :)

          Ryn Gosling z brodą fajnie wyglądał! :)
          • grek.grek Re: Uwaga - wyciskacz łez! 21.02.10, 15:04
            No. I obejrzałem dzięki Tobie, Dzięki za tę relację z pierwszej linii frontu :)

            Goslinga zawsze warto śledzić... nawet w melodramacie. Mało jest aktorów z "tym czymś", a on do tej nielicznej grupy należy.
            • barbasia1 Re: Uwaga - wyciskacz łez! 21.02.10, 15:40
              grek.grek napisał:

              Wiesz ten nagłówek "uwaga - wyciskacz łez" był napisany z myślą o
              Tobie, bo, o lie wiem, nie jesteś wielbicielem melodramatów i
              wyciskaczy łez! Tym bardziej jest mi miło, że jednak
              przeczytałeś! :)))

              W tym melodramacie Gosling tak naprawdę nie miał za wiele do grania
              nie miał szans popisać się kunszem aktorskim, ale przyciągał
              uwagę "własnie tym czymś". Dobry aktor.

              Jedna scena wydała mi sie szalenie zabawna, choć ten efekt komiczny
              na pewno nie był zamierzony.
              Allie i Noaha zastaje deszcz podczas romentycznej przejażdżki
              łódeczką, ale szczęśliwe dopływają do brzegu, pędzą do domu i
              podnieceni mokrymi ciałami i sobą zaczynają się całować, w holu
              domu, stojąc, w szale namiętności zdzierają z siebie ubranie, Noah
              już bez koszuli Allie rozpina mu spodnie , które opadają do połowy
              łydek (oczywiscie ma gatki na tyłku), po czym łapiąc go za szyję
              wskakuje na niego oplatając swymi nogami jego biodra...
              No i teraz reżyser filmu każe Noahowi wejć z tak umiejscowioną na
              nim Allie oraz z tymi opadajacycmi i plączącymi się wokół łydek
              spodniami do sypialni ... po wielkich stromych schodach! :)
              Oczywiście wchodzenia po schodach nie pokazano, tylko wejscie do
              samej sypialni - wchodził wielkim z trudem! :)
              • maniaczytania Re: Uwaga - wyciskacz łez! 21.02.10, 18:28
                Noo, ciesze sie, ze sie Panstwu podobalo :)
                • barbasia1 Re: Uwaga - wyciskacz łez! 22.02.10, 16:58
                  Owszem, przyjemnie się oglądało ten film, nawet się
                  zrelaksowaliśmy. :)
                  Dzięki za zwrócenie uwagi.
          • barbasia1 Re: Uwaga - wyciskacz łez! 22.02.10, 17:24
            barbasia1 napisała:

            >Gotowe dla tego gatunku schematy wrzucone i wymieszane - oto
            przepis specjalisty na melodramat.


            Mała poprawka:

            Gotowe dla tego gatunku schematy wrzucone, wymieszane i doprawione
            na końcu nutą goryczy (tu chyba można widzieć jakiś ślad
            innowacyności twórcy -ciężka choroba bohaterki, ukochanej głownego
            bohatera pod koniec ich wspólnego szcześliwego życia) - oto przepis
            specjalisty na melodramat.

    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 20.02.10, 15:01
      Hurt Locker w Canal + : dzisiaj o 20:00, we wtorek riplej 22:35 (w Canal + Film - odpowiednio : dziś 23:35, piątek 20:50).
      • barbasia1 Dziś o 18.00 dokument Michael Jackson 21.02.10, 13:07
        - kolekcjoner. TVP2.





    • grek.grek "Prześladowca"/spojler/3 grosze 22.02.10, 13:00
      "Prześladowca", wczoraj w Polsacie.

      Chłopak, taki sobie kulturalny studencik, jedzie do dziewczyny autem. Przez jakieś redneckie rubieże JUeseja. Po drodze zabiera wychodzącego z
      więzenia starszego brata - w gruncie rzeczy sympatycznego chłopinę, poczciwinę takiego, tyle że skłonnego do robienia kawałów bliźnim. Żeby się droga nie dłużyła, przez cb-radio młodszy, podpuszczany przez starszego, udaje głosem łatwą panienkę i uwodzi jakiegoś typa. Kupa śmiechu, z przewagą kupy. Docierają do jakiegoś moteliku prze drodze, a'la ten z Psychozy, i postanawiają wyciąć kapitalny, w ich mniemaniu numer - otóż starszy brat podczas wynajmu pokoju został niemile potraktowany przez jednego z klientów motelu, więc w ramach zemsty umawiają napalonego typka z radia z tym gościem, co brata niegrzecznie popchnął. Umawiają ich w pokoju popychacza - 17, a sami zajmują nr 18 i podsłuchują przez ścianę. Oczywiście jest afera, bo popychacz nie wie, o co chodzi, że mu się ładuje jakiś facio do pokoju i twierdzi, ze byli umówieni.

      Problemy są rankiem, kiedy się okazuje, że dookoła motelu kręcą się gliny, a popychacz leży w szpitalu z oderwaną szczęką. Chłopaki się przyznają do tego, co zrobili, szef policajów wyzywa ich od debili, ale wypuszcza, bo co może innego zrobić...
      Gorzej, że wcale nie zamierza ich wypuścić napaleniec z radia. Najpierw próbuje odszukać "swoją" panienkę, trafia na nich, a chłopaki przerażeni tym, co się stało z popychaczem próbują go zbyć, aż wreszcie przyznają, że to był kawał, ale nie chcą przeprosić, starszy każe mu się "walić" i w ogóle jest niemiły, a że ma wpływ na młodszego... Gorzej, że typ namierzył ich i za nimi jedzie. Nocą, oczywiście :). Udaje się im jakoś zjechać z trasy i go zgubić. Zatrzymują się na stacji benzynowej - starszy tankuje,młodszy w sklepie próbuje dzwonić na policję, a potem ma zapłacić za benzynę. Na stację wjeżdza jakaś buda, a wysiada z niej podejrzany jegomość z gazrurką w łapach. Starszy spanikowany pokazuje młodemu przez szybę,żeby spie,przał. Ale gośc już jest w sklepie. I kręci się obok młodego. Ten płaci kartą za paliwo, wysiada i wieją. Wjeżdzają w paniece w ślepą uliczkę w jakieś ostępy. A za nimi ta buda. Dojeżdzają do końca trasy. Buda się zatrzymuje. Wysiada gazrurka. Oni w panice. A gość grzecznie puka w szybę i powiada, że młody zostawił kartę na blacie sklepowym i on im tę kartę chce oddać. Jaki kulturalny. I oddychają z ulga. Facet wycofuje budę, aż tu znienacka przez tę budę przebija się wielka cięzarówa i zasuwa prosto na nich. Więc w auto, sru przze barierkę i w pole. Tamten za nimi. Próbują go powstrzymać przez to cb-radio, ale nie chcą przeprosić, czego on żąda. Wreszcie jakoś się urwają, ale auto im wpada w koleinę. On ich znajduje i przypiera drzewa chcąc zgnieśc. I tutaj wreszczcie wykrztuszają magiczne słowo i tłumaczą się, ze zrobili to dla zabawy. To on im na to, ze też zrobił to, co im zrobił, dla zabawy. I odjeżdza.

      Chłopaki wracają na trase, oczywiście skruszeni nieco i zszokowani całą sytuację. Odzyskują wigor, kiedy zabierają dziewczynę młodszego. Jest fajnie, rozmawiają sobie, piją, jedzą, luz. Ale któregoś razu znów odzywa się facio z cięzarówki. I powiada : oszukaliście mnie, mówiliście, że nie było żadnej dziewczyny, i że to wy mnie kantowaliście, a tu widzę z wami pannę. I chcę ją mieć. A jego atutem jest to, że złapał jej koleżankę i jesli oni mu jej nie dadzą, to koleżanka się przekręci.

      Co mają robić - znowu wieją. A on za nimi, bo, jak to w konwencji, pojawia się zawsze deus ex machina. Zapędza ich nocą pod jakieś pole kukurydzy, każde wysiąść z auta, a potem zapędza w pole, gdzie przez jakiś czas, wśród badyli i krzaczorów, trwa zabawa w kotka i myszkę, zaś na koniec facet wysiada z cieżarówki i łapie dziewczynę. Tylko przez moment kamera pokazuje z ciemności jego gębę, a tak poza tym, widać głównie, ze ma brzuszysko i wygląa na typowego ochalaja w brudnej bejsblówce i poplamionych dżinsach; trochę to kontrastuje z jego iście thrillerowym głosem radiowym, ale cóż poradzić. Odjeżdza więc z łupem, a im, przez cb radio, każe być o północy w motelu w sąsiednim miasteczku - pokój nr 17. Jako, że ich auto płonie w tym czasie kiedy odsłuchują tę wiadomośc, i zaraz wybuchnie, muszą biec do tego motelu, a to kawałek drogi. Docierają tam więc i czekają, co się stanie. Dostają od niego kolejne telefony...

      Wreszcie okazuje się, że gość się zainstalował w pokoju obok, w 18. Tam trzyma dziewczynę młodszego, zakneblowaną, i na muszce oczywiście - klamka jest tak sprzęzona z cynglem strzelby, że otwarcie drzwi spowoduje wystrzał i dziewczyna straci głowę. Starszy próbuje zajść od tyłu, zajrzeć przez okno, co tam się dzieje, ale zyskuje tylko tyle, że
      dostaje w cymbał i spadają przebija sobie prętem nogę. Młodszy próbuje wejść drzwiami, i w ostatniej chwili starszy wreszczy, żeby nie otwierał ich. Młodszy biegnie do starszego - gośc wisi na kołnierzu własnej koszuli na płocie, a z daleka widać cięzarówkę... młodszy próbuje mu pomóc, a po okolicy już kręci się zaalarmowana policja. Otwierają wszystkie drzwi w motelu. po kolei. Kogoś szukają. Docierają do 17. Zaraz 18... Młodszy zostawia brata, wdrpauje się oknem i w ostatniej chwili ratuje dziewczyne, kula trafia w ścianę za nią. Został brat na płocie. MŁodszy wraca, zdejmuje go, próbuje jakoś wydostać go z tego prętu, który ich tytułowy prześladowca zagiął tak spyrtnie, żeby chłop nie mógł uciec. A cięzarówka szarżuje prosto na ten błot i na brata. Policaje biegną za młodszym, widząc co się dzieje ostrzeliwują cięzarówkę, jak się okaże później trafiają kierowcę, ale autow wbija się w płot i w motel też. Oczywiście, na szczęscie w ostatniej chwili młodszy starszego ratuje :) W środku jest koleżanka dziewczyny młodzszego, ryczy, ale żyje; szofer ginie, ale wychodzi na końcu, że szoferem był ten, co im wtedy tę kartę oddał, a prawdziwy prześladowca nadal żyje, bo właśnie przez cb radio mówi swój ulubiony tekst "lubię jak pada, jak jest burza, bo wtedy ludzie siedzą w domu" :) I koniec, co otwiera szanse na kontynuację, aczkowleik mam nadzieję, ze się nikt nie zdecyduje, a jesli, to zrobi to lepiej.

      Pomysł był, nawet znośnie się to oglądało przez dłuższy czas, ciężarówka agresora atakująca nocną porą wyglądała jak przybysz z ciemnej otchłani, nagłe zapalanie się z trzaskiem wszystkich swiateł na niej - fajny efekt, głos thrilleryczny pojawiający się znienacka na falach - też dobre, jednak ostatnia 1/3 i sama końcówka to już nadmiar fleszów, tandety i wytartych do cna szablonów.
      Aktorstwo... ekhmm :) Co najwyżej atrakcją, dla niektórych i zapewne bardziej dla płci piękniejszej, może być modny ostatnimi czasy aktor, z filmów o szybkich, wściekłych i z rozwolnieniem - Paul Walker, grający młodszego brata.
      Znaną twarzą jest tez Leelee Sobieski, co zagrała dziewczynę Walkera. Była kiedyś filmową Joanną D'Arc. Tu tez emanowała cnotą, może na starość dadzą jej rolę Hanny Gronkiewicz-Waltz :)
      • barbasia1 Re: "Prześladowca"/spojler/3 grosze 22.02.10, 14:41
        Wniosek z tego filmu płynie taki - nie rób nieznajomym głupich
        kawałów, zwłaszcza w Ameryce!
        :)

        Co najwyżej atrakcją, dla niektórych i zapewne bardziej d
        > la płci piękniejszej, może być [...] Paul Walker

        Aż musiałam zobaczyć jak wygląda Paul Walker :)

        dyslexicsuntied.files.wordpress.com/2009/01/paul-walker.jpg
        Owszem atrakcyjny, śliczniutki,
        choć powiem szczerze, że jednak wolę aktorów, którzy przede
        wszytskim robią wrażenie swoim talentem i mają to coś w sobie...
        :)

        • grek.grek Re: "Prześladowca"/spojler/3 grosze 22.02.10, 15:31
          Fanki Walkera mogą go podziwiać w tym filmie, w pełnej okazałości, do czego ja niestety także zostałem zmuszony.
          Jest otóż taka scena, kiedy prześladujący ich kierowca ciężarówki, trzymający jako zakładnika koleżanką dziewczyny Walkera, udziela im lekcji pokory - każe im w biały dzień jechać na jakiś parking, pójść do resturacji, usiąść przy barze i zamówić hamburgery. Mają to zrobić... na golasa :) I robią, świecąc nieznośnie, permanentnie oraz publicznie zadkami, co złośliwe pokazuje kamera. Przykra scena. Aczkolwiek, Wam, o płci przeciwna, pewnie spodobałaby się najbardziej z całego filmu ;)
          • barbasia1 Re: "Prześladowca"/spojler/3 grosze 22.02.10, 15:54
            grek.grek napisał:

            A widzisz dzięki scenie, która tu opisałeś całkowice zmieniłam
            opinię o tym filmie ! Muszę koniecznie go zobaczyć! Kiedy będzie
            powtórka?! :)))
            • grek.grek Re: "Prześladowca"/spojler/3 grosze 22.02.10, 15:58
              Haha :)
              • barbasia1 Re: "Prześladowca"i zadek 22.02.10, 16:29
                grek.grek napisał:

                > Haha :)

                :))

                A propos "zadka" Paula Walkera (ach...!)

                Mamy w aferę pośladkową w Polsce!!! Nie, nie, nie w polityce (i nie
                mówili o tym we wczorajszych wiadomościach i serwisach info. - ale
                by Cię, Greku, ominęło info.!:), ale w ... świątyni. To znaczy w
                światyni sztuki, w teatrze i to stołecznym, warszawskim, chyba w
                Dramatycznym ...

                Ale o tym potym!

                :)
                • barbasia1 Szczepkowska skandalistka 22.02.10, 19:01
                  Otóż Szczepkowska podczas premierowego spektaklu "Persona. Ciało
                  Simone" dokonała prywatnej demonstracji i w ramach artystycznego
                  protestu obnażyła pośladki!

                  ("Persona. Ciało Simone" to druga część tryptyku Krystiana Lupy,
                  inspirowana życiem Simone Weil. W pierwszej części tryptyku
                  poświeconej Marylin Monroe -"Persona. Marilyn" wystąpiła nagrodzona
                  w tym roku Paszportem Polityki własnie za rolę Marylin Sandra
                  Korzeniak, o której mówiliśmy kilkanaście postów temu)

                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,7587596,Szczepkowska_zwolniona_z_obsady_po_pokazaniu_posladkow_.html

                  wyborcza.pl/1,75475,7586810,Komu_ja_ja_pokazalam_.html
                  • grek.grek Re: Szczepkowska skandalistka 23.02.10, 12:41
                    Mówiąc otwarcie - żenada. Tym większa,ż e dla ludzi odpornych na tanie prowokacje i demonstracje, z tego co słychać, znacznie większą, kuriozalnie większą rzeczą w tym spektaklu jest rola Małgorzaty Braunek.
                    Tymczasem w mediach wypasione aktorstwo Braunek przegrywa z tyłkiem Szczepkowskiej. Zreszta, nawet nie wiadomo, czy tyłek ów był goły czy jednak odziany nieco... Żenada; ale...co kraj, to obyczaj :)
                    • barbasia1 Re: Szczepkowska skandalistka 23.02.10, 14:33
                      Szokujące to zachowanie (pupa ponoć była goła), to prawda, ale, po
                      tym, jak przeczytałam jej rozmowę z Pacewiczem, w której wyjaśnia
                      motywy tej demnostracji jestem w stanie ją zrozumieć!
                      :)
                      • grek.grek Re: Szczepkowska skandalistka 23.02.10, 15:30
                        Jakąś ideologię ma ;); wiesz, mnie głównie żenuje fakt, że w gros komentarzach/ów medialnych mówi się z zaparciem o tej, jakby nie było,
                        anegdotce, nie mającej wiele wspólnego z samym spektaklem, a nie o np./powtórzę/ rewelacyjnej /z rzadkich powaznych recenzji, tak wynika/ roli Braunek, która została usunięta w cień przez monumentalnych rozmiarów pośladki Szczepkowskiej. Tabloidalna estetyka i potrzeba zielonego mięsa niestety rządzi.
                        • barbasia1 Re: Szczepkowska skandalistka 23.02.10, 16:26
                          Szczepkowska liczyła się z taką reakcją mediów, zwłaszcza tych
                          brukowych.

                          Barunek ma pecha, po wielu latach nieobecności powróciła na ekrany,
                          do teatru, a w teatrze taki skandal.
                          Choć spektakl, z tego co słyszłam nadal jest grany. Szczepkowska ma
                          występować jeszcze przez jakiś krótki czas, a potem, ktoś ma ją
                          zastąpić.

                          • grek.grek Re: Szczepkowska skandalistka 25.02.10, 12:15
                            W najświeższej Polityce ocena spektaklu Lupy jest b.dobra - 5 na (teoretycznie, bo nie spotkałem się jeszcze z max notą) 6 możliwych. I recenzentka Kyzioł wyraża zażenowanie, że medialnie dominujący tyłek Szczepkowskiej przysłonił całą klasę i głębię samego przedstawienia.
                            • barbasia1 Re: Szczepkowska skandalistka !!!!! 27.02.10, 20:17
                              Przeczytałam, co o spektaklu napisała recenzentka Kyzioł
                              z Polityki -
                              www.polityka.pl/kultura/teatr/1503578,1,recenzja-spektaklu-persona-cialo-simone-rez-krystian-lupa.read

                              i muszę Ci powiedzieć, że znacznie bardziej przekonuje mnie Jacek
                              Wakar z Dziennika (w artykule "Nagie pośladki przykryły klęskę Lupy")

                              www.dziennik.pl/kultura/teatr/article556112/Nagie_posladki_przykryly_kleske_Lupy.html

                              cdn.

                              :)
                              • pepsic Re: Szczepkowska skandalistka !!!!! 27.02.10, 23:26
                                Aktorzy z obsady m.in. M. Braunek zdystansowali się od Szczepkowskiej, a raczej
                                jej gestu w liście otwartym, który ukazał się w GW.
                                Ps. Lubiłam poczytywać jej felietony w WO bardziej, niż pani feministki. Tym
                                bardziej zostałam negatywnie zaskoczona jej obrazoburczym zachowaniem,
                                jakkolwiek by go nie usprawiedliwiała. Co, jak co, ale damie to nie przystoi,
                                nawet artystce w imię zasad.
                                • barbasia1 Re: Szczepkowska skandalistka !!!!! 01.03.10, 14:45
                                  Pepsic odpiszę później!!!
                                  :)
                              • grek.grek Re: Szczepkowska skandalistka !!!!! 02.03.10, 12:02
                                No to mamy dwugłos ;)

                                Trochę mnie dziwi jedna rzecz - Szczepkowska wiedziała dobrze, jakim reżyserem jest Lupa, że pragnie, żeby aktorzy grzebali we własnych flakach i je wyciągali. Więc - albo przyjęła rolę mimo swej znajomości jego metod i w trakcie pracy z nim ta wiedza nagle ją olśniła, albo
                                przyjęła ją tylko po to, żeby mieć okazję spektakularnego zaprotestowania. W obnu przypadkach - nie zagrała fair wobec niego, zespołu i chyba widowni także.
                                • pepsic Re: Szczepkowska skandalistka !!!!! 02.03.10, 18:21
                                  Całkiem możliwe, że nie było to spontaniczne, podobnie jak sławetne ogłoszenie końca komunizmu, gdzie sama przyznała, że było to zaplanowane, a moment nakręcony dwukrotnie. Jak widać pierwsze zdarzenie niczego jej nie nauczyło. Doprawdy nie rozumiem, po co jej to było?
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 22.02.10, 14:39
      Dzisiaj coś tam się ruszyło w ramówce, ale tak sobie :)
      POlsat - Lara Croft, 20:00, nie oglądałem, nie zamierzam, nie chcę sobie psuć obrazu Angeliny z "Przerwanej lekcji muzyki", a nawet tego z "Hakerów" ;)

      Dwójka - G.I Jane, 23:35 - to z kolei widziałem kiedyś. Kobieta, czyli Demi Moore, ma przejść szkolenie wojskowe w oddziale marines, żeby udowodnić radzieckim feministkom, że siodło traktora, to zaledwie wstęp do równouprawnienia, a facetom, że kobieta potrafi "facetowo" się czołgać i robić pompki, a facet "kobietowo" pomalować paznokci i tańczyć na szpilkach, to pewnie by nie umiał. I, rzecz jasna, dzielnej babce wszyscy chcą zaszkodzić, ale Demi z łysą głową przez te trudności się przedziera jak dzik przez malinowy chruśniak.

      Gdzie się Demi z Angeliną szlachtują, tam wygrywa "Gladiator" w Polsacie, 22:10. Nie, nie ten gniot o Rzymie, któremu "dziadki z Palm Springs" (Lankosz o akademikach) dali Oskary.
      Ten jest skromniejszy, ale fajny. Kiedyż ja go widziałem ostatni raz... aż nie pamiętam. Rzecz dotyczy boksu, nielegalnych pojedynków, kulisów branży, oraz przyjaźni czarnego z białym.
      W głównych rolach Cuba Gooding jr, który jest zawsze dobry i ze swoim murzyńskim zacięciem i ma szczęscie, bo dostał Oskara za "Jerry'ego Maguier'a", był ważną częścią obsady docenianych "Chłopaków z sąsiedztwa" i przyczynił się do Oskara dla Singletona, a jednocześnie łapał się do fajnych filmów, które furory nie robiły wśród krytyków, ale naprawdę dobrze się je ogląda/ło- "Wersety zbrodni", "Sądna noc", czy własnie "GLadiator", to najlepsze przykłady (albo jedyne, które potrafię podać, hehe )plus James Marshall, czyli dawna gwiazda Twin Peaks, miał zostać klasowym aktorem, ale został tylko sobą, czyli gorsza wersją Christiana Slatera, a szkoda, bo miał w sobie jakiś takie deanowski niepokój, który można by nieźle rozegrać. Nie trafił na nikogo, kto by temu podołał, kto by w niego uwierzył i dał mu rolę przełomową.
      W roli wspomagającej Brian Dennehy, czyli mistrz drugiego planu, który czołem zgniata palce przeciwników ;)
      Lis będzie w tym czasie, więc jest konflikt terminów, ale podobno u Lisa będą mówić o wampirze-gwałcicielu, którego sobie wymyśliły jakieś babki, więc
      może być żenująco ;)

      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 22.02.10, 14:56
        ale podobno u Lisa będą m
        > ówić o wampirze-gwałcicielu, którego sobie wymyśliły jakieś babki,
        więc może być żenująco ;)

        To se Lisu wymyślił tematykę na dziś, hahahaha.

        Swoją drogą głupota ludzka nie zna granic, żeby coś takiego
        wymyślić!!!
        To ja chyba dziś Lisa wybiorę.

        Greku, oglądałam wczoraj jak rzadko wieczorny blok wiadomości
        rozmaitych z kraju i ze świata na różnych kanałach, najpierw
        kawałek "Wydarzeń" na Polsacie, kawałek Faktów w TVN-ie i całe
        Wiadomości w TVP1 i zauważyłam, że tylko w tych ostatnich nie
        podano informacji o "Srebrynym Niedźwiedziu" dla Polańskiego za
        film "GhostWriter", słowem nawet nie wspomniano o zakończeniu
        festiwalu w Berlinie.
        Czyżby Polański był wyklęty w publicznej?

        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 22.02.10, 15:44
          A wiesz, ze ja wczoraj chyba żadnego nie oglądałem serwisu info... :)

          Aczkolwiek, widziałem w TVP Info jakąs rozmowę o Berlinale i tam prowadząca i goszczący krytyk coś o Polańskim wspominali, głównie o
          tym, że film zbiera recenzje b.dobre i b.słabe ;)

          Za to dali dzisiaj wiadomośc,że Hurt Locker i Bigelow zrobili wszystkim jesień średniowiecza dostając 6 nagród BAFTy, czyli stow. angielskich krytyków filmowych. Aktorzy wyróznieni : 1 plan Firth/Mulligan, 2 plan Waltz/Mo'Nique z Precious, który pewnie też w Polsce do kin nie wejdzie, bo okaże się nie dość komercyjny. Jakieś wskazówki zatem są, coraz więcej w każdym razie, przed 7 marca. Aczkolwiek, wczoraj czytałem wywiad z Lankoszem w ostatniej Polityce i trochę się podśmiewał z Akademików, którzy, jego zdaniem, są w większości rozpieszczonymi starymi dziadami, którzy w ogóle artyzm w kinie mają za nic, a lubią sobie pooglądać rzeczy komercyjne, albo bliskie komercji. Patrząc na ilośc Oskarów dla róznych mniej lub bardziej brokatem posypanych, widowiskowych g,wien - Titaników, Gladiatorów, Władców Pierścieni, to
          wypada się zgodzić :) A do tego, sama wiesz jak to jest, Amerykanie uważają, ze są guru w sprawach filmu i kina, ich gust jest obowiązujący, więc nagrody z Cannes, Berlina, od Baft i innych mogą zostać potraktowane przekornie :)
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 22.02.10, 16:17
            grek.grek napisał:

            > A wiesz, ze ja wczoraj chyba żadnego nie oglądałem serwisu
            info... :)

            Niemożliwe!!!
            To co Ty robiłeś wczoraj w porze serwisów info.??? ;))


            Tak, tak, trudno nie zauważyć, że Akademicy wielkorotnie promują i
            nagadzają to, co ma wielkie szanse spodobać się i podoba się
            masowemu widzowi na całym świeice, a tym samym przynieć potężne
            zyski amerykańskim producentom i branzy filmowej.
            Oscary są po prostu wprzegnięte w ten wielki biznes filmowy.
        • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 23.02.10, 14:28
          barbasia1 napisała:
          > To se Lisu wymyślił tematykę na dziś, hahahaha.

          Zwracam honor Lisowi! :)

          Tematyka programu w pierwszej części ciekawa. Na szczęście nie
          tylko o oszustce–fantastce, co sobie wymyśliła gwałciciela było,
          omawiano też nieco szerzej głośną ostatnio sprawę napadów na
          kobiety w Zielonej Górze i ogólnie problematykę gwałtów w Polsce,
          szkoda tylko, że w sumie tak bardzo powierzchownie, po łebkach i na
          szybko.

          Uświadomiłam sobie, że nie ma obecnie w TVP, ani w żadnej innej
          stacji programu publicystycznego, który by się m.in. tego typu
          problematyką społeczną zajmował!?
          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 23.02.10, 15:22
            Oglądałem także. Trochę mękolenia było, akademicki język naukowców, posłanki nie bardzo wiedzące o czym mówić, więc prawiące komunały, Lis
            próbujący jakoś podtrzymać temperature, no i ten wywiad z oszustką, co udawała, że ją zgwałcono - zapewne Lis miał to nagrane trochę wcześniej, zanim wyszło szydło z worka, i wyemitował, ale w zmienionym kontekście - miało być o tym 'co czuje ofiara gwałtu ?", a przeredagował na "w jaki sposób poznać, że kobieta kłamie ?" ;)

            A pytanie do widzów cokolwiek idiotyczne, nie sądzisz ?

            "Czy kobieta zgwałcona jest sama sobie winna ?", z sub-pytaniem - czy kobieta prowokuje sama gwałt ?
            I Lis zasugerował od razu, że odpowiedź powinna brzmieć : nie.
            A dlaczego : nie ?
            Przeciez to jasne, że wyzwająco ubrana kobieta prowokuje gwałciciela.
            ALE, czy raczej ALEEEEE :) - to nie usprawiedliwia gwałtu, rzecz jasna. Czy jednak nie jest prawdą, że mini, dekolt itd., to coś co zwraca uwagę gwałciciela i ogniskuje jego uwagę na ofierze ? Wg mnie - nie dośc, ze tak, to nawet - oczywiście, że tak. Co nie zmienia faktu, że gwałt to przestępstwo, naruszenie cielesnej niezależności itd, itp.

            A tutaj nikt się nie odważył nie wydawac sądów niejednoznacznych, jakoś podzielić włos na dwoje chociaż. Chyba ze strachu, żeby odpowiedzią niedostatecznie radykalną sobie nie narobić w papiery :)
            • pepsic Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 23.02.10, 16:05
              Nie sądzę, aby istniały badania potwierdzające tezę, iż kobiety
              wyzywająco ubrane sa częściej gwałcone. Wg zasad wiktymologii
              ofiary przemocy w tym gwałtu posiadają predyspozycje psychiczne
              pretendujące je do wykorzystywania, często są to szare myszki
              sprawiające wrażenie, że nie będą stawiać oporu.
              Ps. Lisa nie oglądałam, czym wytłumaczono konfabulację kobiet?
              Chęcią dowartościowania? W inf. medialnych nie wyjaśniono.
              :)
              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 23.02.10, 16:30
                pepsic napisała:

                > Nie sądzę, aby istniały badania potwierdzające tezę, iż kobiety
                > wyzywająco ubrane sa częściej gwałcone. Wg zasad wiktymologii [...]

                Zgadzam się z Pepsic.

                > Chęcią dowartościowania?

                Tak, przede wszytskim tym.

                :)
      • maniaczytania G.I.Jane 22.02.10, 19:30
        gdzies tu juz w watku sie przyznalam, ktorego aktora ja love
        i on ci to w epizodzie bedzie w G.I. Jane wlasnie ;)
      • maniaczytania G.I.Jane 22.02.10, 19:32
        juz gdzies w tym watku siem przyznalam, ktorego aktora ja love,
        i on ci to bedzie dzisiaj w tem filmie w epizodzie wystepowal ;)
        • grek.grek Re: G.I.Jane 23.02.10, 12:45
          No nawet sporym epizodzie. Znęcał (był/będzie się) kapralowato nad biedną, dzielną Demi ;) I jej krwi utoczy/ł. Dla jej dobra, oczywiście, hehe. Trzeba przyznać, że znęcał się zawodowo ;)
          • maniaczytania Re: G.I.Jane 23.02.10, 18:36
            No ba! On zawsze tak zawodowo i dlatego ja go love ;)

            A tu wygladal calkiem, calkiem ( wzdech :) )
    • maniaczytania Barbasiu, 22.02.10, 19:34
      a moze (jako ze watki z zeszlego roku i tak sie archiwizuja) jak
      bede zakladala w poniedzialek nastepny nowy watek, to damy mu 2010 -
      vol. 2 ?
      • barbasia1 Re: Barbasiu, 23.02.10, 09:25
        maniaczytania napisała:
        nowy watek, to damy mu 2010 - vol. 2 ?

        Bez nazwy miesiaca,tak?, OK! Super pomysł!
        ale dodaj też, bardzo, bardzo proszę na końcu w nawiasie tę szóstkę -
        (6), żeby było wiadomo, ile jest wszystkich wątków.
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 23.02.10, 14:11
      Na dziś "Trener" w Polsacie, 20:00.
      Klasyczna okoliczność - trudne środowisko szkolne w jakimś Bronksie murzyńskim, rozbisurmanione łebki tworzące zespół koszykówki i biorący ich za uzdę trener z charakterem, który musi ich poskromić, nauczyć zespołowej współpracy na boisku i oczywiście pomóc w problemach pozaboiskowych, a potem poprowadzić do wielkich meczów w waznych rozgrywkach, wpoić podstawowe zasady stanowiące o kręgosłupie moralnym.
      Znacie ? Znaaaaamy ! To obejrzyjcie :)

      POlecam, w swejej kategorii, filmów obyczajowo-sportowych, całkiem niezły kawałek. I Samuel Jackson w roli głównej oraz dużo aktorów murzyńskich i latynoskich, oraz niejaki Channing Tatum, młody aktor, co to staje się w ostatnim czasie dość popularny. Tutaj debiutuje. Oglądałem dawno temu, więc przyznam, że nie zarejstrowałem człowieka :)
      And koszykówka, oczywiście.
      Kino rozrywkowe, z przeciwwają w postaci demonstracji nauk etycznych o głębi poruszającej wyłącznie gimnazjalistów, ale testamentu nie trzeba spisywać przed włączniem grajła, więc osobiście bym polecił tym, co mają jakieś teleplany na 20:00.

      TVP 2 po azjatycku, oczywiście dla batmanów, bo białe mewy muszą obejrzeć Larwy Chrzęszczą a potem J jak Japie.rdolęaleg,wno - od 23:30 : najpierw koreański "Łuk", potem chińsko-francuski "Balzak i mała Chinka". Z opisów wynika, ze to dwa filmy o tym samym, choć w róznych okolicznościach przyrody - o miłości, znaczy się, i w podobny sposób zrobione - poetyckie stylistycznie, znaczy się. Nie wiem, nie znam się, nie widziałem, nic nie powiem od siebie. Jesli ktoś widział i ma ochotę napisac cokolwiek - mile widzianym będzie :)
      • barbasia1 "Trener " , "Łuk", "Balzak i mała Chinka" 23.02.10, 14:52
        Ja polecam (nagrać chyba!?) film "Balzaka i mała Chinka", nawet
        kiedys juz raz go polecałam tu na forum, w wątku Ojejku,
        probowałam znaleźć ten post, ale moja wyszukiwarka mówi, ze nic
        takiego nie ma i pyta załośliwie, czy nie chodzi mi czasem o
        o 'Balzka i małą CHOINKĘ'!? / serio/ :)
        Spóbuję później raz jeszcze poszukać mojego postu.


        > Znacie ? Znaaaaamy ! To obejrzyjcie :)

        hahahaha

        Tak, tak, brzmi znajomo! :)
        • grek.grek Re: "Trener " , "Łuk", "Balzak i mała Chinka" 23.02.10, 15:13
          Może nawet uda mi się obejrzeć...
          "Mała Choinka" ? Co to za wyszukiwarka... też chcę taką mieć ;)
          • barbasia1 Re: "Trener " , "Łuk", "Balzak i mała Chinka" 23.02.10, 15:19
            hahaha
            Ale to jest ta najzwyklejsza forumowa... Nie wiem, co się z nią
            dziś dzieje?
            :)
          • barbasia1 "Balzak i mała Chinka" 23.02.10, 21:35
            Znalazłam! :)

            forum.gazeta.pl/forum/w,14,99924064,100342471,_Balzac_i_Mala_Chinka_.html
      • barbasia1 Nominacje do Oscara - muzyka 23.02.10, 15:04
        Połuchałam sobie wczoraj muzyki nominowanej o Oscara i mam już swego
        kandydata!
        To Hans Zimmer i jego muza do filmu "Sherlock Holmes" :

        www.youtube.com/watch?v=2N3urCXhEqs
        www.youtube.com/watch?v=q-d5irupurA&feature=related
        !??
        • grek.grek Re: Nominacje do Oscara - muzyka 23.02.10, 15:24
          Ja mam tutaj zerową orientację, więc będę zgapiał od Ciebie ;)
          • barbasia1 Re: Nominacje do Oscara - muzyka 23.02.10, 15:52
            OK! Możesz zgapaić! / ja będę odpatrywać od Ciebie w innych
            kategoriach :)/
            Choć lojalnie uprzedzam, że ja niestety nie specjalistką od muzyki
            filmowej nie jestem! Na swoją intiucję się zdaję!

            Poźniej wkleję pozostałe fragmenty nominowanych ścieżek.
            :)
            • maniaczytania Re: Nominacje do Oscara - muzyka 23.02.10, 18:37
              Propozycja - nominacje wytypujemy juz w nowym watku, moze w piatek
              nastepny?
        • barbasia1 Re: Nominacje do Oscara - muzyka ciąg dalszy!!!!! 25.02.10, 17:18
          Dwa dni temu miałam swojego kandydata ,ale od wczworajszego wieczora
          nie jestem już taka pewna, że to Hans Zimmer za „Sherlocka Holmesa”
          dostanie Oscara.
          Spobała mi się wczoraj muzyka do filmu „The Hurt Loker”. Na pewno
          nie wprawia ona w miły nastrój, jest w niej jakieś napięcie,
          niepokój, chaos, rozpacz zwłaszcza w tych zawodzeniach itd. co,
          myslę, świetnie musi się komponować z wojenną tematyką filmu...

          No i jeśli ma być precedens i całą pulę ma zgarnąć p a n i rezyser
          Boglow to, kto wie ?
          Muzykę skoponowali Marco Beltrami i Buck Sanders :

          www.youtube.com/watch?v=ofkpkJeKA5k&feature=related

          To dopiero druga nominacja Beltramiego do Oscara.
          Wcześniej B. komponował muzykę do np. trzech cześci "Krzyku",
          do "Prześladowcy", którego nam tu Grek parę dni temu opowiedział,
          do "Ksiegi Diny"! Przyznam, że ja wcześniej go nie znałam/ nie
          słyszałam.


          Wracajac do Zimmera ten ceniony w Hollwood i na świecie kompozytor,
          w swej karierze otrzymał tylko jednego Oscara w 1995 za muzykę do
          Króla Lwa oraz w sumie 6 nominacja do Oscara.
          Wielbiciele Zimmera kombiujnują, że być może w tym roku dostanie on
          Oscara w ramach rekopensaty za porażkę pięknej muzyki do "Gadiatora"
          9 lat temu – to była jego ostatnia nominacja oscarowa przed
          tegoroczną!??

          Zimmer ma na swoim koncie wiele wspaniałaych kompozycji, przypomnę
          tylko muzyke do „Thelmy i Louise”, którego zakończeniem się
          zachwycaliśmy tu całkiem niedawno, do „Rain Mana”, do
          filmu „Helikopter w ogniu”, cudną muzę do filmu aniowanego „Mustang
          w Dzikiej Dolinie”.
          Ostatnio komponował muzykę do "Kodu da Vinci", „Piratów” (ale
          słynny dynamiczny, charakterystczny motyw pt. „He ‘s a pirate”
          skomponował Klaus Badelt, o czym dowiedziałam się przypadkowo
          wczoraj ), "Aniołów i Demonów".
          • barbasia1 Re: Nominacje do Oscara - muzyka ciąg dalszy 2!!! 25.02.10, 23:25
            Ale być może największym faworytem do Oscara jest urocza, słodka,
            momentami nieco sentymentalna muzyka utalentowanego i chyba jeszcze
            mało znanego Michaela Giacchino (rocznik 67) do najnowszego dzieła
            wytwórni Pixar , animowanego filmu „Up” //„Odlot”!
            Muzyka do filmu „Odlot” zebrała w tym roku (2010) niemal wszytskie
            możliwe ważne nagrody! Złotego Globa, nagrodę BAFTA, Grammy (za
            Najlepszę ścieżkę muzyczną w filmie kinowym, telewizyjnym lub innej
            formie wizualnej) i jeszcze nominacje do innych nagród.

            Dla Michaela Giacchino to dopiero druga nominacja do Oscara,
            pierwszą dostał w 2007 za film „Ratatuj”.

            Married Life:
            www.youtube.com/watch?v=LaLegF2hAxI
            - cudne! :)

            Giaccihno zaczynal od muzyki do gier (MoH i CoD), potem komponował
            muzykę do filmów dla dzieci, także dla dorosłych, ostatnio np.
            do "Star Treka" (2009), na swoim koncie ma również muzykę do
            serialu „Zagubieni” (fani tego serialu bardzo ją chwalą za
            budowanie napięcia) .

            A tu dodatkowo prześwietny kawałek ścieżki dzwiękowej ze „Star
            Treka" (nominacja do Grammy w 2010) pt. "That New Car Smell", w
            którym na początku słychać dźwięk erhu popularnego w Chinach
            instrumentu smyczkowego! /to a propos tych ostatnich azjatyckich
            filmów opisywanych przez Greka/

            www.youtube.com/watch?v=_5qKR-bSN5w
            ***

            Następna nominacja to muzyka do filmu "Fantastyczny pan Lis" (też
            film animowany dla dzieci) Kompozytorem jest bardzo ceniony (ale
            jeszcze nieuhonorowany Oscarem) Alexandre Desplat , który po raz
            trzeci dostał nominację do Oscara, w ubiegłum roku nominowały był za
            znakomitą ścieżkę dźwiękową do filmu "Ciekawy przypadek Benjamina
            Buttona”, był faworytem, ale nagrodę w tej kategorii osatatecznie
            otrzymał A.R. Rahman za muzę do „Slumdoga” (za hinduskie kimaty),
            który wtedy, jak pamiętacie zwyciężył tez w kilku innych kategoriach
            mi.n. dostał Oscara w kategorii najlepiszy film roku
            (optymistyczny film na czasy wielkiego kryzysu :)

            A tu "Fantastyczny pan Lis" i fantastyczna mandolina /tak mi się
            wydaje, że to na mandolince tam pinkolą :)/

            www.youtube.com/watch?v=fmXvCSsjU10&feature=related
            Ostanio Desplat skomponował muzykę do „Coco Chanel”, a wcześniej
            jeszcze do m.in. "Dziewczyny z perłą", „Osaczonego”, do „Królowej”
            (nominowana do Oscara w 2007), do filmu 11.09.01 /o którym chyba
            Pepsic nam pisała /", i do "Ostrożnie pożądanie” tak, tak, pamiętam,
            obiecałam opowiedzieć, jak obejrzę/, z którego koniecznie musisz/
            musicie posłuchać tego fragmentu:


            "Wong Chia Chi's Theme"

            www.youtube.com/watch?v=V81shbvGsmE


            www.youtube.com/watch?v=xtlD4HaPDPU&feature=related
            • barbasia1 Re: Nominacje do Oscara - muzyka ciąg dalszy 2 PS 25.02.10, 23:34
              PS
              "Married Life" to oczywiście kompozycja Michaela Giacchino z
              nominowanego do Oscara filmu "Odlot".

              Jutro jeszcze kilka słów o ostatniej już nominacji w tej kategorii,
              czyli o muzyce Jamesa Hornera do filmu "Avatar".
              :)
            • grek.grek Re: Nominacje do Oscara - muzyka ciąg dalszy 2!! 26.02.10, 14:04
              Świetna robota, gratulacje :) I materiał porównawczy idealny. Moze się nawet zdecyduję na własny typ ;), aczkolwiek...c czy ja mogę co wytypować poprawnie... przeciez ja nawet mam ulubioną piosenkę Enrique Iglesiasa, jak ja moge typować Oskary w tej kategorii... więc może jednak będę ściągał od Ciebie raczej, heh. Co ciekawe, to będzie chyba jedyna kategoria, gdzie można będzie wytypować bez konieczności odwoływania się do róznych plotek, przewidywań medialnych, czy też próbując rozszyfrować gusta akademików. Ot, słuchasz i typujesz to, co we własnych oczach/uszach brzmi najlepiej. Tu można by nawet dać dwa typy : jeden na Oskara, biorący pod uwagę to, co może się spodobać żyri, a drugi - całkowicie własny, odzwierciedlający osobiste preferencje.
              • barbasia1 Re: Nominacje do Oscara - muzyka ciąg dalszy 2!! 26.02.10, 14:17
                grek.grek napisał:

                > przeciez ja nawet mam ulubioną piosenkę Enrique Iglesiasa

                chichcichi :)))
                A jaką napisz proszę!

                Doskonały pomysł z tym podwójnym typowaniem (przyjmijmy jeszcze, że
                obie propozycje będą równie ważne! :)

                Za d o s ł o w n i e chwilkę pojawi się mój post o scieżce
                dźwiękowej do Avatara!

                > więc może jednak będę ściągał od Ciebie raczej, heh.
                :)

                Właśnie miałam napisać w podsumowaniu, że po tym przeglądzie
                nominowanych, który zrobiłam, żeby ułatwić sobie, Tobie, nam
                typowanie jeszcze mniej wiem niż na początku! :)))

                • grek.grek Re: Nominacje do Oscara - muzyka ciąg dalszy 2!! 26.02.10, 14:50
                  Tę :
                  www.youtube.com/watch?v=FhGb0MR7sA
                  jakoś mam sentyment, nie wiem dlaczego, bo pana Enryka ani nie lubię, ani nie jestem go muzycznie ciekaw; ale to akurat zrobione jest fajnie, wciąga, do tego wideo klimatyczne, dziewczyna fajna i w ogóle o coś w tym wszystkim chodzi, chociaż nie wiem za bardzo o co, ale taka fraza dobrze brzmi ;); jest jeszcze wersja po angielsku, ale hiszpański lepiej pasuje do estetyki klipu.

                  Hehe, i mnie się kręci młynek, bo ostatnio czytam o filmie Up in the air (W chmurach), i Clooney ma same ochy i achy od recenzentów, podobnie jak Renner z Hurt Locker i Firth z Single Man, więc... rosną szanse Freemana ;)

                  Aktorki - nie słyszałem słabej opinii o Carey Mulligan, której osobiście nie znam, więc nawet na oko nic powiedzieć nie umiem, ale w konkurach są żelazne damy - Meryl Streep i Hellen Mirren, więc kto wie, czy wszystko nie zmierza ku końcu mojego świata, czyli Oskarowi dla Sandry Bullock ;)

                  Nienaglojęzyczny - świetne recenzje ma "Prorok", no i Palmą ozłocona "Biała wstązka" , która podobno dostała się do nominowanych ze wg na specjalnie uformowaną wewnątrz Akademii grupę bardziej obcykanych krytyków uwaznie śledzących kino europejskie/światowe, żeby potem swoje obserwacje przekazywać innym, co by się Akademia nie kompromitowała niezauważaniem wybitnych filmów ze świata całego.

                  Zdjęcia - może Avatar, aczkolwiek, powiem Ci szczerze,że im bliżej rozdania tym bardziej mam wrażenie, że Avatar może odejść z 2 Oskarami, nie więcej -za efekty, może za scenografię.

                  Tutaj dla porządku i ułatwienia, pełna lista kategorii i nominowanych :
                  www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100202/KRAJSWIAT/391966181
                  • barbasia1 Re: Nominacje do Oscara - muzyka ciąg dalszy 3!! 26.02.10, 15:06
                    Ostatnim nominowanym jest gigant pośród kompozytorów w Hollywood -
                    James Horner , ogromnie ceniony, niektórzy twierdzą , że
                    przeceniany :), wielokrotnie nagradzany (choć do tej pory tylko
                    jednym Oscarem) komponował muzykę do bardzo wielu znanych filmów,
                    hitów kinowych itd., lista jego kompozycji jest imponująca , sporo z
                    nich to naprawdę wspaniałe kompozycje.

                    james.horner.filmweb.pl/
                    Niestety ostatnio dość często pojawają się zarzuty pod adresem
                    Hornera, że kopuje samego siebie (albo też kompozytorów muzyki
                    poważnej np. Rachmaninowa), że w kolejnych scieżkach filmowych
                    słychać echa poprzednich kompozycji filmowych.

                    I tak też stało się w przypadku muzyki do filmu „Avatar”.
                    Wielbiciele muzyki filmowej zauwazyli np. że niektóre fragmenciki
                    kojarzą się ze słynnym Titanikiem, za którego Horner otrzymał na
                    razie jedynego w swej karierze Oscara (a wczesniej 5 nominacji do
                    Oscara, tegoroczna jest 6), np w tytułowej piosence (I See You),
                    według internautów obeznanych z muzyką Hornera, można się dosłuchać
                    nut, które przypominają wielkiego hicora, piosenkę do Titanica,
                    którą śpiewała Celina Dijon, słynne „My heart will go on”
                    (rzeczywiście też słyszę podobne nuty). Jeszcze w jakichś innych
                    fragmentach komnetujący doptrywali się podbieństw do Titanica, teraz
                    nie mogę tego znaleźć.

                    A więc tu:
                    Avatar Theme-I See You (Leona Lewis)

                    www.youtube.com/watch?v=-0nVvMWbv4U&feature=related
                    (Toż to oscaroway utwór!, nieco pompatyczny, chwytający za serce. :)


                    A tu jeszcze jeden fragment z Avatara do posłuchania:

                    www.youtube.com/watch?v=rXngtO8sSYY

                    I co tu teraz wybrać???

                    :)
                    • pepsic Re: Nominacje do Oscara - muzyka ciąg dalszy 3!! 26.02.10, 21:42
                      Swojego kandydata już mam, ale to akurat nie było trudne. Odnośnie Oskara muszę
                      jeszcze pokombinować, co spodoba się dziadkom z Palm Springs :))
                      • barbasia1 Hans Zimmer Spirit Stallion of the Cimarron !!!! 27.02.10, 20:24
                        Fantastyczna, cudowna muzyka Hansa Zimmera z filmu
                        animowanego "Mustang z Dzikiej Doliny" / Spirit Stallion of the
                        Cimarron:

                        Koniecznie posłuchajcie, a nie pożałujecie! :)))

                        www.youtube.com/watch?v=lG8zfpel7NE


                        • maniaczytania Re: Hans Zimmer Spirit Stallion of the Cimarron ! 27.02.10, 23:30
                          Mustang z Dzikiej Doliny to jedna z niewielu kreskowek, ktore ogladalam z
                          zapartym tchem, tak mnie wciagnela akcja :) Muza jest super, piosenki sa swietne
                          i w polskim wykonaniu! Jeden z moich ulubionych :)
                  • barbasia1 Re: Nominacje do Oscara - inne kategorie 26.02.10, 15:22
                    grek.grek napisał:

                    Greku, nic nie widać, wstaw jeszcze raz jeśli możesz, ten link do
                    Iglesjasa!!!

                    Też nie słucham Enryka, ale też nie zatykam uszu, kiedy go słyszę w
                    radio, czy gdzieś_tam.

                    Właśnie, właśnie, z aktorskimi nominacjami też będzie trudno,
                    Wcześniej rzuciłam tylko okiem, na listę nominowanyh, więc dzięki
                    wielkie za Twoje uwagi. Mirren ma juz oscara za "Królową" w 2006
                    roku, Meryll ma dwa Oscary, ale ostatni otrzymała w 1983 roku, czyli
                    wieki temu, może wiec oscara otrzyma Sandra, chyba, ze ta czaroskóra
                    debiutantka (a Obama jest prezydentem ... - coś bredzę :).

                    > Film nieanglojęzyczny - tu ja będę ściagać od Ciebie! :)
                    • maniaczytania Barbasiu, Greku, 26.02.10, 18:59
                      sekju za informacje o nominacjach.
                      Jestem za! podwojnym typowaniem :)
                    • grek.grek Re: Nominacje do Oscara - inne kategorie 27.02.10, 11:35
                      Ja zatykam ;)) Ale akurat ten jeden kawałek jest niezły : "Rhythm divine/Ritmo Total" - taki jest tytuł, koniecznie oglądać trzeba z wideoklipem.



                      • barbasia1 Re: Nominacje do Oscara - inne kategorie 27.02.10, 12:56
                        grek.grek napisał:

                        > Ja zatykam ;))

                        hahahaha

                        No wiesz! ;)

                        Czy to jest to?

                        www.youtube.com/watch?v=-FhGb0MR7sA
                        Fajny kawałek, kojarzy mi się z latem, słońcem, ciepłem, wakacjami,
                        południowymi krajami ...
                        :)
                        • grek.grek Re: Nominacje do Oscara - inne kategorie 27.02.10, 14:35
                          To TO ;) Fajne tempo, jakaś historia w tym wideo, a poza tym - chyba jedyny, z tych co słyszałem, kawałków Enryka, co by go można na rockowo
                          przerobić. Wg mnie, przynajmniej.
                          • barbasia1 Re: Nominacje do Oscara - inne kategorie 27.02.10, 15:22
                            grek.grek napisał:

                            Niezły pomysł z przerobieniem na rockowo słodkiego Enryka! :)
    • pepsic Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - styczen 23.02.10, 17:47
      Dzisiaj jadę klasykiem i to nie byle jakim - Szekspirem. Na TVP Kultura o 20.10
      "Hamlet" w gwiazdorskiej obsadzie ;) z muzyką Ennio Morricone, o którym
      Barbasia pisała onegdaj, ale nie pamiętam na jaką okoliczność. Powtórzę za GW:
      wierzyć się nie chce, że ten facet do dzisiaj nie dostał Oskara. Z tym, że dla
      mnie Oskar nie jest do końca wyznacznikiem sukcesu, a czasem wręcz przeciwnie,
      bo za komercją nie przepadam.
      Ps. Barbasiu, dzięki za odp. w lisowej sprawie oraz zalinkowaną ścieżkę oskarową :)
    • grek.grek "Łuk".spojler 24.02.10, 11:28
      Obejrzałem wczoraj/dzisiaj obydwa "zółte", więc o obu słów kilka.
      O "Łuku" najpierw.

      Rzecz się dzieje na wodzie, morzu, jeziorze czy oceanie, czy do czego tam Korea ma dostęp ;) Na małym statku mieszka starszy facet z dziewczyną. Facet ją znalazł, jak miała 6 lat i wychowywał jak własne dziecko. A właściwie, można przypuszczac, najpierw dziecko, a później kandydatkę na żonę - bo dziewczyna się zbliża właśnie do 17-stki, a w kalendarzu ściennym już jest zaznaczona data ślubu. Dziewczyna jest piękna, dyskretnie naiwna, pełna uroku zarazem, dziadek może i starszy, ale z błyskiem w ślepiach i w ogóle, tak mi się przynajmniej wydaje, do rzeczy, w każdym razie - gros polskich 40-latków mogłoby mu pozazdrościć krzepy i sprężystości ruchów.
      Facet utrzymuje ich z łowienia ryb - ma, opórócz zacumowanego statku, kuter, którym codziennie rano wypływa w morze, a także udostępniania statku chętnym grupkom wędkarzy, a jak zapłacą, to im nawet powróży.

      Kontakt jego i dziewczyny jest specyficzny - nie pada między nimi ani jedno słowo przez cały film. Wszystko wyrażają gesty, spojrzenia, mimika. Mają swój kod zachowań określający codzienność - on jej przygotowuje rano śniadanie, potem wypływa na połów, a ona siedzi sobie na kanapie na statku i patrzy w dal, spaceruje po burcie, albo huśta się na huśtawce przymocowanej nad wodą, wzdłuż burty, tak że nogami muska wodę, potem on wraca, ona wita go radośnie, jedzą, on jej myje plecy, a kiedy śpią - na łóżku piętrowym : ona na dole, on a górze, on trzyma ją za rękę. I ona jest mu oddana, on jej, widać w tym ciepło i porozumienie między nimi.

      I on jej chroni - goszczący na łodzi wędkarze, co i rusz próbują się do niej, śmiało podchodzącej do nich, dobierać. Wtedy dziadek chwyta za łuk i grzeje do nich strzałami. Nie żeby zabić, ale wystraszyć. Potem podchodzi, obejmuje ją ramieniem i zabiera w bezpieczne miejsce. Kiedy zostaje skrępowany, a dwóch napaleńców próbuje dopaść dziewczynę - ona wymyka się ich pogoni i z uśmiechem sama pakuje im w kolana po strzale.

      Łuk jest kluczową rzeczą w tym filmie. Bo łukiem ci dwoje metaforyzują swoje emocje, łuk służy do obrony wobec opresji, ale i do lirycznej manifestacji - wtedy dziadek albo dziewczyna wkładają pod cięciwę specjalną pudełko w osobliwym kształcie i robią z niego skrzypce, trzymane jak wiolonczela, na których grają strzałą.
      Łuk służy też do wróżenia - to dziwny rytuał : dziadek staje na kutrze, i trzykrotnie strzela do burty statku, na której jest wymalowane jakieś staroajaztyckie bóstwo, zabawa polega na tym, że na tle tego bóstwa huśta się dziewczyna, więc dziadek celuje tak, żeby jej nie trafić. Potem ona wyjmuje strzały, a dziadek przekazuje wróżbę na ucho temu, który o nią prosił.
      POdczas tej sytuacji dziewczyna patrzy na dziadka, dziadek na dziewczynę - pełne między nimi zaufanie widać, a w jej oczach oddanie niemal.

      Relacja co najmniej zaciekawiająca - ojciec i córka, narzeczony i narzeczona, nie sposób prawie tego oddzielić od siebie, określić jednoznacznie co się między dzieje.

      I tak by se żyli zgodnie, gdyby któregoś dnia w ten poetycki świat nie przybył na statek chłopak. Nowoczesny, z klipsem w uchu, z discmanem na uszach. Dziewczynie od razy przypada do gustu, i vice versa. Dziadek jest oczywiście zazdrosny, obserwuje ich ukradkiem, a sceneria zmienia się - z pięknej, słonecznej w śnieżycę. Dziewczyna i chłopak śmieją się, lampią na siebie, a na koniec on jej zostawia discmana. Teraz ona słucha muzyki kontemplując bezkres wody, a kiedy dziadek wraca z połowów nie wita go w podskokach, na co dziadek reaguje zerwaniem jej z uszu słuchawek. Kiedy leżą na łózku, ona unika jego ręki, nie interesują jej jego prezenty dla niej, niekoniecznie godzi się na mycie pleców, prowokuje starego kokietując wędkarzy i niemal przemocą musi ją od nich odciągać. Zrywa się między nimi kontakt. Ona dorasta, ona jest zakochana i rodzi się w niej sprzeciw wobec planów małżeńskich starego, a on widzi, że się w niej wszystko zmieniło, bo poznała świat na zewnątrz, w osobie tego chłopaka i że ją tracić zaczyna. Oczywiście - bez słów, bez ani jednego słowa.
      Stary zaczyna oszukiwać bezczelnie - odkresla naraz po trzy dni w kalendarzu, w celu przyspieszenia ożenku. Dziewczyna próbuje odpłynąc kutrem, ale on ją zatrzymuje. To ona strzela do niego z łuku - symboliczne, wyrażając w ten sposób dezaprobatę dla jego zaborczości, jego miłości, która ją uprzedmiotawia.

      Kiedy wraca chłopak - ona go wita, a starego - w ogóle olewa. Ty niewdzięczna... zdaje się mówić stary ;) Teraz stary daje im ostrzeżenie odpalając z łuku - zazdrością oczywiście, uwalniając nagromadzone emocje.
      Nocą dziewczyna wychodzi do chłopaka, który raZem z wędkarzami nocuje na statku. Leżą sobie, głaskania jakieś, żaden hardkor, ale dziadek ich nakrywa i wyrzuca chłopaka ze statku na kuter. Gnany niepewnością stary odrywa teraz całe miesiące w kalendarzu, żadnych półśrodków ;) Atmosfera gęstnieje, nawet nastrojowa muzyka się ulatnia na pewien okres. Chłopak wygarania staremu, że terroryzuje dziewczynę i że on tu wróci - znajdzie jej rodziców i zabierze ją stąd.

      I rzeczywiście - wraca. Dziewczyna istotnie ma rodziców, którzy jej od 10 lat szukają. Stary jest wściekły, łapie za łuk i odpala do chłopaka, ale dziewczyna zasłania go własnym ciałem i stary rezygnuje. Ten strzał świadczył o rozpaczy - bo stary wie, że jej nie zatrzyma, że ona musi odejśc, nie może po prostu przeboleć straty ukochanej, do której tak się zdązył przywiązać. Nie może pogodzić się z koniecznością dziejową, z biegiem czasu, z tym, że ona dojrzała, że nie jest jego małą dziewczynką, że musi jej pozwolić odejść. Wprawdzie jeszcze śpią razem, bo właśnie przyszła data ślubu, ale dziewczyna mu ucieka z łózka i jeszcze daje mu w dziób.

      Stary popada we frustrację, rani się remontując silnik. Dziewczyna chce go opatrzec, a on ją policzkuje. I ona płacze. Chłopak się wtrąca i przerywa to widowisko. Tylko on tutaj werbalizuje emocje. Oni dwoje posługują się kodami wypracowanymi przez tę dekadę wspólnego istnienia.
      Chłopap prosi starego o wróżbę - i odbywa się ten rytuał, tym razem pełen emocji : ona huśtając się, patrzy z krytycyzmem i wyrzutem, a stary miota iskry ze ślepiów. I ostatnim strzałem chce ją trafić, ale chłopak ratuje ją zrzucają huśtawkę do wody, razem z dziewczyną.

      Stary wyrzuca z szafy wszystkie zgromadzone na ślub prezenty dla niej. Jakby pogodzony z losem. Ona jego zal obserwuje z troską, ale sama wie, że inaczej być nie może. Odjeżdzają z chłopakiem kutrem. Stary jednak wcześniej przymocował do niego linę, i kiedy oni płyną, drugi koniec - w pętlę, zakłada sobie na szyję, opiera głowę o próg i próbuje ich - zatrzymać ? Kuter buksuje na napręzonej linie, stary się dusi, i dziewczyna odcina linę i zawraca łódź na statek. Pada staremu w ramiona. I oboje ryczą jak bobry, zaś wieczorem to ona myje staremu plecy.

      A następnego dnia biorą ślub, któremu przygląda się chłopak. W odświętnych, barwnych szatach, odprawiając niezwykły rytuał, przy wielkim stole na srodku tego zgrzebnego statku - jedzą, piją, wypuszczają koguta i kurę, z kolorowymi wstązkami przy łapach, jakby ich symbolizujące, są jasni, pogodni, uśmiechnięci. A potem wypływają kutrem w morze - dziadek zdejmuje z niej wierzchni szatę, zostawiając w koszuli, zaczyna grać na tym łuku, zamienionym w skrzypce, ona zasypia. Muzyka roznosi się, a dziadek zmienia znowu skrzypce w łuk - przez ułamek sekundy celuje do niej, ale potem strzela w niebo i skacze do wody, z której już nie wypływa. Kuter sam przybija do statku - chłopak patrzy, a dziewczyna we śnie, tą muzyką nastrojona, odbywa seks, z udziałem krwi, traci dziewictwo, ma orgazm. Dziewczyna się budzi. Teraz może odpłynąć z chłopakiem - rozstała się z dziadkiem w miłości, dopełnili ślubów, które sobie dali bez słów, a on ją uwolnił, lecz dalej żyć nie chciał bez niej. I kiedy odpływają, statek również rusza, tyle że nostalgicznie, w druga stronę, i powolutku tonie. Koniec :)

      • barbasia1 Re: "Łuk".spojler 24.02.10, 11:33
        grek.grek napisał:

        > Obejrzałem wczoraj/dzisiaj obydwa "zółte", więc o obu słów kilka.


        > O "Łuku" najpierw

        Świetnie! :))) / zaczynam czytać!/
      • grek.grek Re: "Łuk".spojler.3 grosze 24.02.10, 11:40
        Opowieść jest zajmująca, pełna symboli róznych, metafor, oryginalna, ale sucha, kiedy się ją podaje na papierze, bo tworzona z emocji wyrażanych w bardzo sugestywny sposób grą ciała, z nastrojowej, japońszczyzną zalatującej muzyki, z efektownych (ale nie efekciarskich) zdjęć, z wielości barw, łódź w pewnym momencie, a może i od ppoczątku, jest miejscem szczególnym - nic tam nie ma wyjątkowego, ale dzięki muzyce, dzięki obu jej lokatorom, ich relacji, staje się miejscem niezwyczajnym.
        Forma jest znakomita, a na pewno jakże inna od kina komercyjnego. Tu jest subtelność, dyskrecja, nawet graniczne emocje wygrywane z wyczuciem i bez patosu.

        Bardzo dobrzy aktorzy, zwłaszcza ten starszy jegomość, ale i dziewczyna, która nie wypowiada ani jednego słowa w całym filmie - piękna :
        www.ikamuzu.com/bow/c-01.jpg
        W ich aktorstwie nie ma klasycznej japońszczyzny - wytrzeszczonych oczu, gwałtownego akcentu, tych róznych, z naszego pkt widzenia, przerysowań.
        Grają naturalnie bardzo.

        Must-see, nawet znając kolejnośc wypadków.
        • barbasia1 Re: "Łuk".spojler.3 grosze 24.02.10, 12:20
          Dzieki Greku, za chwil kilka odpisze wiecej, teraz biorę łuk i
          lęcę ...
        • pepsic Re: "Łuk".spojler.3 grosze 24.02.10, 12:43
          Ładnie to ująłeś Grek, aż się rozmarzyłam, ale i tak nic nie
          przebije tego, co napisałeś o miłości Wokulskiego :))
          • grek.grek Re: "Łuk".spojler.3 grosze 24.02.10, 13:30
            Aż się staram sobie przypomnieć, co ja o tym nieszczęśniku plotłem ... ;)
            • pepsic Re: "Łuk".spojler.3 grosze 24.02.10, 13:42
              Bardzo proszę:
              Wokulski właśnie po to chciał mieć Łęcką - spacerki, pianolka,
              czasami bankiet, żeby się dostojnie prowadzać, opowiadać dykteryjki
              w towarzystwie i ładnie wyglądac w nowych tużurkach - no bo chciał
              ją zdobyć, poślubić, założyć na palec pierścionek, jako "swojej
              babie"; on, pasjonat i człek czynu. Zeby się budzić każdego ranka i
              mówić sobie "moja baba, MOJA, ja zdobyłem, ja usidliłem, MNIE
              chciała".
              Miłośc nim kierowała, bezapelacyjnie :))
              • grek.grek Re: "Łuk".spojler.3 grosze 24.02.10, 14:08
                Hehe :) Ten dziadek tutaj, jakoś tak z Wokulskim trochę pod rękę. Ale, wiesz, dziadek wiedział, kiedy się wycofać; stać go było wreszcie, w tym całym miłosnym rozgardiaszu, na jakiś przebłysk refleksji, że ona dorosła i że musi jej zdanie brać pod uwagę w pierwszej kolejności w swoich dalekosiężnych planach. Poza tym, dziadek ją naprawdę kochał, 10 lat byli razem, ich porozumienie duchowe wykraczało poza zwykłe uczucie(a miłośc Wokulskiego, to był irracjonalny kaprys, może i bliższy naturze miłości, ale płytki bardzo i na pewno odległy od jej, jak sądzę, istoty). Chłopak wdzierający sie z zewnątrz burzy to porozumienie, uświadamia dziewczynie jej własną dojrzałość, urchamia zupełnie inne obszary wrażliwości zmysłowej, popycha ku zmianie - może to jakaś metafora zmian w kulturze azjatyckiej, gdzie stare wzorce, obyczaje i duchowa głębia muszą ulec presji ciekawości nowoczesności, gdzie stare pokolenie nie jest wstanie już utrzymać młodego w niewiedzy, w szacunku dla tradycji i ducha, i musi się pogodzić z jego odejściem w kierunku tzw. otwartego świata, gdzie dominuje technologia, informacja i szybkość, od których nie sposób odciągnąć młodości nawet za pomocą pielęgnowania jej i podlewania własną troską; czy samobójstwo niefartownie zakochanego starszego człowieka nie jest metaforą niemożności życia w opuszczeniu, oddaleniu i rozproszeniu, a zarazem odmową wegetacji na obrzeżach, w izolacji ? ) Najlepiej zaświadcza o tym końcówka - dziewczyna oddała mu się - już jako całkowicie świadoma, wolna osoba, z tej miłości, a później odeszła - bo już czas, bo dorosła, bo nowa droga.
                A dziadek strzelił honorowego samobója, po którym i tak skonsumował dziewczynę i jeszcze statek dał radę zatopić.

                Gdzież przyziemnemu Prusowi do tych nadrealnych finezji ;)
                • barbasia1 Re: "Łuk".spojler.3 grosze 24.02.10, 16:30
                  grek.grek napisał:

                  > Gdzież przyziemnemu Prusowi do tych nadrealnych finezji ;)


                  co własciwie zrozumiałe, bo
                  w czasach Prusa powieść psychologiczna jest dopiero w fazie
                  kształtowania się!
                  „Lalka” zresztą w tym procesie zajmuje doniosłe miejsce, albowiem
                  znacznie posuwa naprzód cały proces psychologizacji powieści
                  polskiej!

                  Greku, świetna interpretacja tego filmu!
                  Myślę , że słowa dotyczące filmu „Łuk”., że to „metafora zmian w
                  kulturze azjatyckiej, gdzie stare wzorce, obyczaje i duchowa głębia
                  muszą ulec presji ciekawości nowoczesności” można odnieść
                  do „Balzaka i małej Chinki”, o czym też kiedyś wspomniałam pisząc
                  o tym filmie.
                  :)

                  • grek.grek Re: "Łuk".spojler.3 grosze 25.02.10, 12:30
                    Oczywiście, że czytałem Twoją bardzo trafną recenzję Balzaka i Chinki. Się załamałem, bo jakbym przejrzał posty najpierw, zamiast bezmyślnie i od razu klepać swoje, to bym nie dublował Twojego opisu i uwag... Ale... cóż, poszło - mea culpa; na drugi raz - ślubuję uroczyście : najpierw bedę przeglądał posty, a potem pisał :)

                    Tak mi się ten "Łuk" jakoś skojarzył, ale, wiesz, trochę szukałem na upartego jakiegoś odniesienia do przemian kulturowych, bo, tak naprawdę, wydaje mi się, że pan reżyser chciał, po prostu, opowiedzieć historię trudnej miłości - bo spełnionej i niespełnionej jednocześnie - bez podtekstów :) A jednocześnie - wyrażające się w postawach, stylu bycuia i relacjach wzajemnych róznice między światem dziewczyny i starszego gościa, a światem przybywających na statek hałaśliwych wędkarzy i nawet tego, całkiem miłego, chłopaka - są tak wyraźne, tak zaznaczone, że gdzieś mi się kołatało, że moze autor pije do przenikania się kultur zachodniej i staroazjatyckiej, które ma dzisiaj miejsce. Cholera już wie, co ten mały-żółty chciał powiedzieć ;))
                    • barbasia1 Re: "Łuk".spojler.3 grosze 25.02.10, 12:40
                      grek.grek napisał:

                      Cudnie napisałeś! Nic nie jest przecież zdublowane!
                      Żadnych zmian prosze nie wprowadzać! :)

                      cdn. do "Łuku" za moment!!!
                    • barbasia1 Re: "Łuk".spojler.3 grosze 25.02.10, 15:51
                      W przypadku tego filmu, myślę, obie interpretacje są w pełni
                      uprawnione i ta Dosłowna i ta metaforyczna, pewnie nie jedna .

                      W filmie „Łuk” pojawia się znany z literetury (Lolita, Rubio
                      Whortona i inne), także i filmu, budzący zwykle wiele konterowersji
                      motyw miłosci dojrzałego mężyczny do młodziutkiej dziewczyny,
                      nastolatki. Czytając Twój tekst odniosłam wrażnie, że w tym filmie
                      kontrowersyjność tematyki została zniesiona (częściowo?,
                      całkowicie?) przez uwypuklenie duchowego aspektu miłości (moim
                      zdaniem nadrzędnego, który jednak musi/ powinien być dopełniony
                      aspektem fizycznym), porozumienia na wyższym duchowym poziomie,
                      niepotrzebującego słów!
                      Dobrze myślę?

                      >Się załamałem, bo jakbym przejrzał posty najpierw, zamiast
                      bezmyślnie i
                      A ja uważam, że dobrze się stało, bo w dwóch kolejnych postach mamy
                      pełnie i kompletne streszczenie.
                      Ja zresztą opowiedziałam tylko jeden, czy dwa epizody, za to nieco
                      bardziej szczegółowo co, myślę, moze stanowić dobre uzupełnienie
                      dla Twego opisu.

                      :)))
                      • grek.grek Re: "Łuk".spojler.3 grosze 26.02.10, 14:09
                        Tak właśnie, wg mnie - tutaj starszy jegomość konsumuje dziewczynę i jej dziewictwo, jako... duch, co, chyba, miało sugerować,ze porozumienie owo duchowe między nimi sięgnęło najwyższych wyżyn.

                        O, niech i tak będzie :
        • grek.grek Re: "Łuk".spojler.3 grosze 24.02.10, 13:37
          Fotkę dorzucę jeszcze, bo na niej pani aktorka wyszła rewelacyjnie pięknie (to scena tzw. wrózenia, ona się huśta, a dziadek z łuku celuje w to malowidło na burcie):
          filmische.ekstase.de/cms/uploads/tx_filmdbr0/hwal_04.jpg
          To jeszcze pan starszy i jego łuk :
          www.rainbowfilmfestival.co.uk/images/THE%20BOW%20(Hwal).jpg
          Do kompletu, trzeci bohater - chłopak przyjezdny :
          www.bagimsizsinema.com/wp-content/uploads/2008/11/hwal-3.jpg
      • maniaczytania Re: "Łuk".spojler 24.02.10, 19:44
        Wow! Piekna recenzja, normalnie jak czytalam, to widzialam to
        wszystko :)
        • grek.grek Re: "Łuk".spojler 25.02.10, 12:17
          Dzięks, hehe :) Ale zgrzebne wszelkie pisanie o tym filmie w porównaniu z urokiem samego tegoż - dlatego : jeśli gdzieś nań natrafisz : chwytaj bez wahania.
      • pepsic Re: "Pusty dom"; "Wiosna, lato.." - też spojlery 28.02.10, 19:39
        Opowieść o "Łuku" skojarzyłam z obejrzanymi całkiem niedawno dwoma azjatyckimi
        filmami o zbliżonych klimatach i z pewnymi wspólnymi cechami. Jednak dopiero
        dziś załapałam, że zostały wyreżyserowane przez tego samego reżysera Ki-duk-kim!
        "Pusty dom" z elementami mistycznymi opowiada o chłopaku włamującym się
        domieszkań bynajmniej nie w celach grabieżczych trafiającym na maltretowaną
        przez męża dziewczynę. Główni bohaterowie, pomiędzy którymi rodzi się uczucie
        przez cały film milczą i wędrują sobie po obcych domach (jak trzeba, to z
        należną czcią chowają nieboszczyka
        ), dopóki zły mąż nie weźmie sprawy w
        swoje ręce. Chłopak przemówił raz na komisariacie, jak próbowano go złamać, a
        poza tym doskonale i boleśnie rzuca kulami golfowymi. "Wiosna, lato, jesień,
        zima i ... wiosna" opowiada o kilkuletnim życiu na odludziu dwóch mnichów -
        nauczyciela i ucznia, gdzie ten pierwszy popełnia samobójstwo winiąc się na swój
        mnisi sposób za zły uczynek wychowanka (morderstwo za zdradę). Obydwa
        filmy cechuje spokój, a nawet monotonia (zwłaszcza Wiosna... również deczko
        nudnawa
        ), ale jest coś w nich dwóch kojącego, co sprawia, że dobrze się je
        ogląda, nieśpiesznie.
        Ps. Coś w tym milczeniu musi być, może Azjaci też nie lubią jazgotliwych bab?
    • grek.grek Balzak i mała Chinka, spojler 1 24.02.10, 12:37
      "Balzak i mała Chinka" inny w formie i inny w treści, trochę mniej uwodziecielski, ale za to w większą dawką przewrotnego humoru i nie bez romantycznej otoczki.

      Więc tak - rzecz się dzieje na chińskiej prowincji. Jest rok 71, rewolucja kulturalna Mao, dwóch chłopaków z inteligenckich rodzin trafia do obozu reedukacyjnego. Mają zasuwać na roli, pasać świnie, tyrać w kopalni taszcząc kosze z kamieniami, plus zażywać kultury w wydaniu najbardziej zatęchłych krajów komunistycznych.

      Obóz sąsiaduje z wioską. Chłopaki mają sporo swobody, mogą chodzić do miasteczka, bywać gdzie chcą, i tak nie uciekną, bo nie ma gdzie - dookoła nieprzebyte góry, lasy (miejsce urokliwe, w dorzeczu Yangcy, obrazki bardzo ładne, ale nie one są tu wazne), poza tym - reedukacja, w tym ujęciu, to żadna kolonia karna, ot taki trochę obóz kondycyjny ;)
      Wioskę zamieszkuje ciemny lud, sympatyczny, ale analfabetyczny i niewykształcony, zaś naczelnikiem obozu jest ideowy komuch, żarliwy wyznawca Mao.

      Już na początku mają z nim scysję - pali on ksiązkę kucharską odebraną jednemu z nich (nazwę go Pierwszym, a jego towarzysza Drugim; Pierwszy to syn dentysty, drugi - nie pamiętam, też z rodziny z klasy średniej), drugiemu chce odebrać skrzypce - nikt tam nigdy sprzypiec nie widział, biorą to za zabawkę, ale Pierwszy przekonuje, że to nic szkodliwego, i każe zagrać Drugiemu na potwierdzenie - Naczelnik pyta : co zagrać ? - Sonatę -A co to jest ? - To... pieść ludowa :) skomponował ją Mozart - im jest Mozart ? - Mozart komponował to myśląc o przewodniczącym Mao - A, to graj :)) I w ten sposób mogą rolować faceta dowolnie :) Co to za problem dla dwóch bystrych nastolatków.

      Robota jest cięzka, błotrniste pole, kopalniane urobki, w ogóle - nieciekawie. Chłopaki kombinują, jak by tu sobie czas uprzyjemnić. Najpierw podglądają dziewczyny z wioski kąpiące się pod wodospadem, co się kończy dla jednego upadkiem do jakiejś dziury. A potem poznają córkę miejscowego krawca, czyli ... Krawcównę (nie są ciekawi jej imienia, bo " 'Krawcówna' do niej pasuje"). Jest równie niewyedukowana, co inni wieśniacy, ale ciekawa świata, otwarta i ma artystyczne zdolności - robi samolociki z papieru czy tam z gliny, czy z czegoś.

      Któregoś dnia naczelnik wysyła ich, w ramach reedukacji, na film północnokoreański, który później mają opowiedzieć w wiosce. Chłopaki opowiadają tego knota znacznie lepiej niż wygląda na ekranie, z pomocą efektów specjalnych - jako, ze opowieść dzieje się w scenerii zimowej, rozpylają po sali "śnieg", zrobiony z otrębów ryżowych. Krawcowa zdradza im, ze jeden z reedukantów ma ksiązki. Zakazane. Chłopaki próbują je od niego wydębić, ale chłopina nie chce im ich dać. Więc się włamują do jego chawiry (to miejscowy, więc reedukacyjne praktyki odbywa jak w szkole, a mieszka w domu), przetrząsają rzeczy - tylko jakieś chińskie podręczniki. Wraca chłopak z matką nagle. Chłopaki chowają się pod łózko, chłopak biadoli, że ktoś mu grzebał w manelach, ale że nic nie zabrał, bo literaturę trzyma pod spodem, w przegródce. Kiedy bierze go na wymioty, i wybiegają z matką z domu, chłopaki już wiedzą gdzie szukać :)

      Stawiają sobie za zadania : wyedukować Krawcównę. Czujecie ten klimat - dwóch gości wysłanych na kulturalne "odtruwanie" zamierza na miejscu "zatruwać" kulturą tubylców :) Przewrotność mistrzowska.

      W zbiorze książek znajdują się dzieła Gogola, Dostojewskiego, Stendhala, chińscy klasycy zakazani, no i Balzak tytułowy. I zaczynają czytać Krawcównie, która chłonie te ksiązki jak gąbka. Oni też odzyskują jakąs część siebie, w tym miejscu, gdzie psy d,pami szczekają (aczkolwiek, os strony wizualnej : jest bardzo ładnie, wręcz uroczo). Zaczyna kwitnąc romans Krawcowej z Pierwszym. Drugi kocha ją z ukrycia.

      Chłopki co i rusz są wysyłani do kina, oglądają te knoty i opowiadają mieszkańcom wsi - ale w pewnym momencie już nie kolorozyują, tylko po prostu opowiadają... ksiązki, które czytają - reedukowane paniczyki zatruwają całą wioskę tym, od czego mieli być odzwyczajani :)). Wszysto zaś jest możliwe dzięki kamuflażowi wykorzystującemu tragiczne niewykształcenie miejscowych.
      Scena :

      - Dzisiaj opowiemy wam film z kraju wielkiego przyjaciela przewodniczącego Mao - z Albanii (pomruk aprobaty). Reżyserem jest Honoriusz Balzak, powtórzcie - Balzak.
      - Balzak !" - (chórem)
      czy to nie piękne ? ;)

      Któregoś razyu nakrywa ich na czytaniu dziadek Krawcowej, pocieszny starszy pan, ale bojący się o jej los, więc potencjalnie niebezpieczny kapuś. Próbuje namawiać ich na szycie, na robienie czegoś pożytecznego, zamiast tych książek czytania, ale to on wpada po uszy - chłopaki czytają mu w 9 nocy Hrabigo Monte Christo i dziadek jest zauroczony. Co więcej, zyskuje na tym jego produkcja - szyje ładniejsze, fantzyjniejsze łachy. A sama Krawcówna krzewi modę na efektowne biustonosze. Taka reedukacja ;)

      Gorzej jednak, że zaraz później nakrywa ich sam naczelnik. Daje im ultimatum : słuchajcie, boli mnie ząb, jeden z was jest synem dentysty, jak mi ten ząb wyleczycie, to wam daruję. I leczą - z pomocą "maszyny do borowania", czyli kawałka igły przymocwanej do kawałka drewna, napędzanej kołowrotkiem na pedały. A wypełniaczem jest roztopiona cyna.
      Zabawna scena plombowania, bo naczelnik co chwila, instynktownie uciekając przed igłą, spada z krzesła, a potem wreszcie zostaje przywiązany linką.

      Aż wreszcie Pierwszy dowiaduje się, z e jego ojciec jest w szpitalu. Musi wyjechać. Dostaje 2-miesięczną przepustkę. Zostawia Krawcównę pod opieką Drugiego, co by "jej czytał (i czyta jej, "Panią Bovary" - /"Ona była dla mnie jak Pani BOvary", ale ona mówi "Wolę Balzaka"/ i pilnował /pilnuje, i zbiera za to cięgi od miejscowych chuliganów, którym nie podoba się, ze przy "ich" dziewczynie kręci się jakiś obcy/ ". Problem polega na tym, ze dziewczyna jest w ciązy z Pierwszym. Slub nie wchodzi w grę, bo oboje mają 18 lat, a można dopiero od 25 rż.
      Drugi, pod nieobecność Pierwsszego, próbuje więc załatwić aborcję. Lekarza przekupuje fragmentami dzieł chińskich klasyków zapisanymi na skórze wygrabowanej. Literatura jako środek płatniczy :) Zakazana - jak najbardziej. I zjednuje go sobie, wybierając fragmenty natchione, o wolności. Aborcja zostaje przeprowadzona w wiosce - w chacie, a Drugi czatuje na zewnątrz, zeby ktoś się nie napatoczył, grając na skrzypcach - naczelnik przystaje i pyta co to za utwór, a potem mówi "bardziej podobał się "Mozart myśli o Mao" ;).

      Mija 20 lat. Drugi (nawiasem mówiąc, narrator w całej opowieści) jest znanym skrzypkiem w Paryżu. W telewizji widzi informację, że w ramach budowy wielkiej tamy na Yangcy wioski okoliczne będą zatopione, a ludność przeniesiona. Decyduje się wrócić sentymentalnie. Na miejscu spotyka córkę syna naczelnika, z dzieckiem... pyta o Krawcównę. KObieta mu radzi, żeb y przyszedł wieczorem na rytualne, ostatnie już, puszczanie łódeczek na wodę. Gustowna scena - wiele światełek na wodzie w otoczeniu lasu, i ludzie je obserwujący. Ale wśród nich nie ma dziewczyny i nikt o niej nic nie wie. Kobieta ta co wczesniej radzi mu, żeby poszukał wśród łódeczek nazwiska tej dziewczyny, jeśli jest, to znaczy, że jej tu nie ma. I on szuka, wpław, ale nie znajduje nic. Wyjeżdza.

      A później spotyka się z Pierwszym. W Szangaju chyba. Pierwszy jest sławą stomatologii, ma zonę i syna. Siedzą w domu u Pierwszego wspominają tamte lata - oglądają film nakręcony przez Drugiego podczas re-wiztyty niedawnej - naczelnik jest już starcem (zauważają wszelako, ze ta plomba z cynu, co mu ją założyli trzyma się jak trzeba, za to wszystkie inne zęby powypadały), młynarz, u którego słuchali świńskich piosenek dalej oderwany od świata pitoli na pile, krawiec umarł, jest nowe pokolenie, ale zaraz i ono zniknie, bo wieś zostanie zniszczona, żeby utorować drogę postępowi.

      I wracają jeszcze raz w przeszłość wyjaśniając ostatecznie sprawy...cdn.




      • grek.grek Re: Balzak i mała Chinka, spojler 2 24.02.10, 12:51
        Więc po 2 m-cch Pierwszy wrócił. Za moment w druga stronę wybrała się Krawcowa - ścięła włosy, zmieniał ubiór, postanowiła ruszyć do miasta, bo "tam jej miejsce".
        Zaalarmowani przez jego ojca biegną za nią, dopadają, Pierwszy próbuje ją odwieść od zamiarów, a Drugi obserwuje to z odległości - dziewczyna jednak jest zdecydowana, zmieniła się, oni ją zmienili i zrobili z niej świadomą swojej wartości i odważną młodą kobietę.
        - Odchodzę.
        - Ścięłaś włosy, jesteś inna... Kto cię tak zmienił ?
        - Balzak.

        I odchodzi zostawiając ich w konfuzji - obu, bo obaj się w niej zakochali; wykonali swoją misję kulturokrzewieńczą, ale uczuciowo przegrali. Chcieli mieć dziewczynę wykształconą i światową - uzyskali to, ale dziewczyna stając się wykształconą i światową przestała do
        nich należeć, stała się autonomicznym bytem zdolnym do podejmowania
        decyzji własnych, bezkompromisowych, realizowania osobistych planów i marzeń. Efekt więc własnych poczynań zniweczył ich równolegle czynione
        zamierzenia matrymonialno-romantyczne.

        "Odeszła, bo Balzak nauczył ją, że uroda kobiety, to dar nieoceniony"

        Jeszcze tylko Drugi, znów we wspólczesności, informuje, ze jej szukał w 82 roku, dowiedział się, ze wylądowała z Hongkongu (trochę tutaj scenario się rwie, bo oni nie znali jej nazwiska; chyba, ze później się zainteresowali, gdy jej trzeba było szukać). Oni zostaną w swoim uporządkowanym świecie, a ona gdzieś, gdzie rzuci ją los, czy może własne, przed laty rozbudzone, pragnienie poznania.

        A w ostatniej scenie - metaforycznie i nostalgicznie - znów są razem, jakby wrócili do 71 roku, czytają ksiązkę, a wioska, dom, wszystko tonie w żółtej wodzie Yangcy, która zatopi/ła/ ją, razem z tamtym okresem ich życia, który miał być 3-letnią gehenną, a stał się pełną humoru, ale romantyczną historią, co odscisnęła piętno na dalszych ich losach i nie pozwoliła o sobie zapomnieć nigdy.

        Swietna historia. Pierwszy raz mnie Chińczycy nie oszukali ;)

      • grek.grek Re: Balzak i mała Chinka, spojler 1 24.02.10, 13:44
        Foto chociaz jedno pozwolę sobie wdziabać : a na nim, obaj główni bohaterowie (Pierwszy stoi, Drugi nie stoi) :
        itpworld/files.wordpress.com/2008/08.png
        A tu oficjalny plakat z całym trójkątem (natrętnie wyfotoszopowanym, ale... cóż poradzić).:
        i3.tinypic.com/15hc3kp.jpg
        • barbasia1 Re: Balzak i mała Chinka, spojler 1 25.02.10, 12:36
          Ja też dałam się uwieść tej opowieści, po raz pierwszy, kiedy z rok
          temu oglądałam film (ale tylko do połowy, niestety) i teraz, po raz
          drugi, kiedy czytałam Twoje streszczenie całego już filmu (za które
          graść szkanych kulek chińkich mogę zaoferować, albo kubek zielonej
          herbaty z prowincji Yunnan, do wyboru ;)

          cdn.!!!

    • barbasia1 Maniuczytania! 26.02.10, 15:35
      Czy Ty założysz nowy wątek "Ojej,co tu wybrać 2010, vol. 2 (6)", czy
      ja mam to zobić???
      Bo już znacznie przekroczyliśmy 500 postów, a ja obiecałam Pepsic,
      że będę pilnować, żeby wątki nie przekraczały 500, bo potem są
      problemy z ich otwieraniem!!!?


      • maniaczytania Re: Maniuczytania! 26.02.10, 18:54
        siem zrobilo, tylko w tytule troche porecilo, bo sie nie miescilo :)

        Chcialam poczekac do poniedzialku, coby zaczac z nowym miesiacem, no
        ale niech tam - nam sie dobrze pisze ;)
        • barbasia1 Re: Maniuczytania! 26.02.10, 22:14
          :)
          To poczejkamy do poniedziałaku, skoro nikt na razie nie skarży się
          na problemy z otwieraniem wątku ! :)
          • maniaczytania Re: Maniuczytania! 26.02.10, 23:18
            ha, ale juz zalozony :)
            • barbasia1 Re: Maniuczytania! 27.02.10, 12:58
              Ale spostrzegawcza jestem, byłam! :/ Dopiero teraz zauważyłam!
              Świetnie! Dzięki Ci! :)
              W tym wątku jeszcze sobie trochę prozmawiamy, myślę ...
    • barbasia1 "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 27.02.10, 14:01
      Na śmierć zapomniałam, pisząc o nominacjach oscarowych, o trzecim
      odcinku "Wszystkich wcieleń Tary" w ostatni czwartek.
      Czy pojawiła się jakaś fajna scena, zabawny tekst do zapamiętania /
      uwiecznienia?
      :)
      • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 27.02.10, 14:39
        Tym razem tak jakoś refleksyjnie było, bo się Tara martwi, że mąż wolałby sypiać z jej róznymi wcieleniami niż z nią, jako Nią.

        Ale scena dobra była - na końcu, kiedy mąż i Buck oglądają razem rozmawiają o Tarze, a potem zabierają się do oglądania kaset z porno ;)

        Generalnie - fajnie jest, luźno, nienachalnie. Podoba mi się jak na razie :)
        • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 12:40
          grek.grek napisał:
          :)

          Ha! Toż to prawdziwy problem egzystencjalny!

          Właściwie, jak się tak zastanowić, to człowiek na codzień spotyka
          się z podobnym problemem. Przecież w kontakatach z innymi ludźmi, w
          różnych sytuacjach życiowych człowiek przybiera świadomie lub
          nieświadomie różne maski (takze te związane rolami jakie pełni -
          ojca/ matki, zony/ męża, szefowej /szefa, urzędnika/ urzędniczki,
          mentorki/ mentora itd.), inaczej więc zachowuje się w pracy, w
          kontakatach oficjalnych, z obcymi, inaczej w prywatnych, wśród
          znajomych.
          A potem w wielu przypadkach trudno stwierdzić, jaki człowiek jest
          naprawdę, co jest tylko maską, formą przybraną na użytek danej
          sytuacji, a co jego prawdziwym obliczem.

          A mąż Tary powinen być, myślę, najbardziej zadowolony z Bucka, dobry
          kumpel, z ktorym o wszytskim mozna pogadac, mający podobne
          zainteresowania to prawdziwy skarb! ;)

          Mnie też się podoba ten serial.
          :)
          • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 13:35
            I to jaki jeszcze :)

            U bohaterki następuje bezwiedne przekierowanie z jednej do drugiej osobowości, nie-schizofrenik może swoimi tożsamościami żonglować dowolnie - to może jedna róznica; w takiej konfiguracji chory urasta do miana szlachetnego wariata, hehe.

            Heh, z własną żoną, jako facetem, rozmawiać o własnej żonie, to jest cały komizm sytuacyjny. Jak się dobrze w to wpatrzec, to jest rewelacyjnie zabawne :)
            • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 14:20
              > Heh, z własną żoną, jako facetem, rozmawiać o własnej żonie, to
              jest cały komizm sytuacyjny.

              To prawda. :)

              > Jak się dobrze w to wpatrzec, [to jest rewelacyjnie zabawne :)]

              !

              To teraz wreszcie pojęłam dlaczego ten serial leci tak późno, bo
              wczesniej pokazywane są rzeczy, które nie wymagają tak wielkiego
              wysiłku intelektualnego! ;)
      • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 12:38
        P.S : Jedynka czeska wyświetla "Californication" - pierwszą serię. PUBLICZNA tiwi,w dodatku o 22:15 :) U nas - nie do zaakceptowania.

        P.S 2 : oglądałaś tę 1 serię ?
        • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 13:01
          Niestety jeszcze nie obejrzałam! Na razie staram się oglądać i
          opisywać (skoro mi tak dobrze idzie ;)) serię 3. Jak ją skończę
          wtedy zacznę 1.

          I tak powinno być także u nas, bo to jest świetna, rozsądna pora.
          Przecież dzieciarnia już o tej porze zasadniczo nie powinne niczego
          oglądać, o tej porze ma obowiązek spać! A u nas w trosce o nie
          wiadomo kogo zmuszają człowieka do męczącego wyczekiwania na
          seriale/ filmy do godzin około północnych. Przyznam, że mnie to
          wyczekiwanie coraz bardziej męczy i coraz mniej mam przyjemnosci z
          oglądania serialu/ filmu o tak późnej porze.
          • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 13:40
            Idzie Ci bardzo dobrze :)

            Pierwszą serię polecam bardzo, druga się do niej nawet nie umywa; trzecia, z Twoich opowiadań - wygląda mi na całkiem hożą, he he.
            Gdyby ew. oglądanie pierwszej serii,z jakichś względów nie doszło
            u Ciebie do skutku, to zawsze mogę streścić to i owo - mój czeski
            jest słabszy niż mi się wydawało, dodatkowo jest dubbing (ale
            bardzo dobry,świetnie dobrane głosy, intonacja itd.), ale co nieco pamiętam z oglądactwa na TVN, co nieco rozumiem, więc będę poszczególne odcinki coverował na boku, a jakby co, to wrzucę je tutaj, jesli
            zgłosisz zapotrzebowanie.

            Niestety, to temat-rzeka, ta późna pora wszystkich filmów i seriali. Zobaczymy,co da ta zmiana w Dwójce, z Panoramą o 18. Może filmy będą
            wczesniej rozpoczynane.
            • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 14:04
              grek.grek napisał:

              Jeśli tak, to dzięki!

              Tak , tak, to i ja mogę powiedzieć, trzecia seria w porównaiu z 2.
              jest znacznie lepsza, pierwszej nie widziałam, więc na razie nie
              mogę się do niej odnieść.

              Wiesz, Greku podoba mi się pomysł , żeby streścić odcinki serii 1.!
              ale to zależy tylko od Ciebie, jeśli masz ochotę, siły, nastój, chęć
              żeby wrócić i opisać to, co już widziałeś, to bardzo chętnie
              poczytam, a na oglądanie 1. serii tak, czy tak się skuszę w
              niedalekiej przyszłości!

              Zajrzałam do programu TV i we wtorek 2 marca "Wieczór filmowy.
              Kocham kino" zaczyna się o 22.50 (do 0.40) zaraz po Magazynie
              Ekspresu Reporterów.
              Ale, qurcze, nie widzę znowu programu Torbickiej "Kocham kino ",
              które do tej pory było nadawane o 19.30, o tej porzee w programie
              jest ... Gilotyna".
              Nie wiadomo czy zgilotynowali Grażynkę na amen, czy przenieśli na
              inną "lepszą" godzinę!??
              • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 14:52
                Orajt, w takim razie będę wrzucał po 3 odcinki. Na razie poszedł pierwszy, i jak tylko się zaczął i zobaczyłem tę kaprawą, zmęczoną
                gębę Moody'ego wysiadającego z kabrioleta... coś odzyskałem ;)

                bawią się tą ramówkę w TVP jak małpa brzytwą. Ręce opadają.
                • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 15:03
                  :)

                  Znakomity pomysł z opisywaniem trzech odcinków na raz!


                  /Grek, poćwiczysz sobie czeski przy Hanku! :))/
                  • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 01.03.10, 14:24
                    W takim razie, za 2 tygodnie pierwsza transza :) A dzisiaj dają powtórkę 1 odcinka, po północy; to rozumiem - raz o 22 z groszami, a drugi po północy, dla każdego coś miłego :

                    www.ceskatelevize.cz/program/
                    Hehe, gdybym nie było dubbingu, to byłoby mi łatwiej, ale... na razie nauczyłem się jak jest po czesku "zrobić laskę" ;) Aczkolwiek, czeski taki znowu trudny nie jest i znaczną część dialogów rozumiem, z czego połowę z pamięci anglo/polskiej wersji TVN ;).
                    • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 01.03.10, 14:44
                      grek.grek napisał:
                      >ale... na razie nauczyłem
                      > się jak jest po czesku "zrobić laskę" ;)

                      O Matko! /mówiąc wczoraj o uczeniu się czeskiego myslałam o jakichś
                      przyzwoitszych słowach i wyrażeniach, no tak ale przy Hanku,
                      przecież o to trudno! :)))/

                      hahahahahahahahahaha


                      No proszę, a u Czechów można znaleźć wyjaśnienie tytuł serialu
                      / później przestudiuję, o co dokładnie tam chodzi :)/

                      "Název Californication je složeninou dvou slov - anglického názvu
                      státu Kalifornie a podstatného jména fornication (dobrovolný
                      pohlavní styk neženatého muže s neprovdanou ženou neboli biblickým
                      slovem smilstvo). Stejně mimochodem nazvala v roce 1999 jedno ze
                      svých alb známá skupina Red Hot Chili Peppers, která společnost
                      Showtime kvůli tomuto titulu zažalovala (spor stále probíhá)."
                      • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 02.03.10, 12:15
                        Hehe, nie ma lekko :)

                        Co ciekawe, wiesz, perfekcyjnie dobrali dubbing - tylko przez 2 sekundy byłem zawiedziony tym faktem, bo kiedy już zaczęli mówić, to naprawdę znakomicie to brzmiało, a gość mówiący Moodym jest swietny do sześcianu.

                        I powiem Ci, że pierwszy odcinek 1 serii... w ogóle, z tego co pamiętam, każdy odcinek 1 serii... jest wart 4-5 odcinków drugiej :)
                        Gdyby dziwnym trafem druga seria była pierwszą, a pierwsza drugą, to nie wiem, czy bym tę pierwszą w ogóle zobaczył po obejrzeniu najpierw drugiej.

                        "Californication", to termin - tak bym to interpretował - określający kalifornizację (w stylu bycia podług mód kalifornijskich) nowojorczyka, ale i przy okazji tytuł płyty i osobnej piosenki Red Hot Chilli Peppers. MUzycy wystąpili do sądu w obronie praw autorskich do tego słowa/terminu. Sprawa, z tego tu piszą, jest w toku. Trudno będzie serialowcom udowodnić,ze nie zrzynali od muzykantów :) Pewnie ugoda będzie jakaś, odpalą chłopakom trochę kasy i szlus.

                        Muza jest zacna, jak to u RhChP :
                        www.youtube.com/watch?v=sFMLARtqxCY
                        • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 02.03.10, 13:10
                          grek.grek napisał:
                          :)

                          To świetnie, że dubbing w czeskim Cali nie kłuje w uszy , bo różnie
                          z tym bywa, jak wiadomo!


                          Myslę, że Twoja interpretacja tytułu jest bardzo trafna.
                          Dodam tylko dla porządku, że wpisane w tytuł słowo "fornication" - w
                          j. angielskim oznacza 'cudzołóstwo' (jeden z najważniejszych
                          elementów składający się na kalifornijski styl bycia :). Mamy tu
                          zatem znaczącę grę 2 sensów, możliwą do przełożenia na polski tylko
                          w sposób opisowy.

                          Nie wiedziałam, że Red Hot Chilli Peppers wytoczyli twórcom Cali
                          sprawę!
                          • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 02.03.10, 14:18
                            Cudzołóstwo" - hehe, fajnie to współgra; świetnie, że to wyszperałaś :)
                            • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 02.03.10, 14:31
                              grek.grek napisał:

                              > Cudzołóstwo" - hehe, fajnie to współgra; świetnie, że to
                              wyszperałaś :)

                              i "nierząd" czeskie "smilstvo"! :)

          • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 14:01
            Grono "Tarę" lubiących się poszerza :
            www.przekroj.pl/kultura_telewizja_artykul,6347.html
            • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 28.02.10, 14:17
              I dobrze!

              Ten fragment recenzji z Przekroju mnie zaintrygował!

              "Nie przypadkiem oryginalny tytuł serialu brzmi „United States of
              Tara”: drugi plan to zjadliwa satyra na współczesną Amerykę.
              Zobaczycie tu i kościelne przedstawienia, podczas których nastolatki
              wypędzają z grzesznych rówieśników homoseksualne popędy, i fast
              foody, w których wciska się ludziom do głowy, że jeśli tylko się
              przyłożą, zostaną następnym Dickiem McDonaldem, i cudowne preparaty,
              dzięki którym będziemy żyli długo i szczęśliwie."
              • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 05.03.10, 11:31
                Jestem szybki jak błyskawica, w 4 odcinku się kapnąłem, ze jej syn, to gej :)
                Trochę przyhamowało tempo, wcielenia żadnego tym razem nie było naocznie widocznego, ale ktoś napisał tej babce na ścianie "ty japiszonowata c,ipo" ;) Stawiam na Bucka :)

                Toni Colette jest świetna. Powtórzę to pewnie z 20 razy zanim się rzecz cała skończy... idę na rekord :)
                • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 05.03.10, 12:51
                  grek.grek napisał:

                  > Jestem szybki jak błyskawica, w 4 odcinku się kapnąłem, ze jej
                  syn, to gej :)

                  :)))
                  chichichichi

                  Widzisz Greku, zdecydowanie za późno leci ten serial!
                  Ja się zorientowałam już w pierwszym, czy drugim odcinku, kiedy syn
                  piekł ciasteczka (!), mufinki zwycięstwa?, czy coś w tym guście dla
                  swej siostry, która w jakims szkolnym spektaklu występowała, do
                  kuchni wszedł mama-Buck i od 'ciot' chłopaka zaczął wyzywać !? To
                  mnie zgorszyło (myslałam - to facet już nie może upiec ciasteczek
                  bez podejrzeń o to, że jest gejem!? ;), ale potem sprawdziłam na
                  wiki i okazało się, że chłopak jest faktycznie gejem, azachowanie
                  mamy Bucka to były tylko takie męskie żarty. ;)

                  A ja wczoraj widziała typlko połowę Tary do reklam, zamknęłam tylko
                  na chwilę oczy na reklamach i urwał mi się film (co naprawde rzadko
                  mi się zdarza), kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam już coś innego ...

                  TVN przesadził z tą porą emisji, wręcz utrudnia mi / nam oglądanie!
                  Protestuję przeciwko godzinie 23.25! Dlaczego serial nie jest o
                  23.00 jak zapowiadano na stronach TVN/ Plejada!?
                  :)


                  Toni Colette jest świetna, to prawda i ma znakomitą rolę, w której
                  może się wyżyć aktorsko.

                  :)
                  • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 05.03.10, 14:04
                    Hehe, a ja sądziłem, że jak on rozmawia z tą swoją "myszowatą" koleżnaką o jednym chłopaku, to dlatego, ze ten chłopak imponuje mu, nie wiem... gra w piłkę, albo zainteresowaniami muzycznymi ;))

                    W sumie, niewiele straciłaś, w sensie - ważnych wydarzeń - może tylko to, co napisałem wyżej - najpierw idą : Tara, jej siostra i ta babka, u której Tara maluje ścianę, do restauracji, śmieją się, gaworzą, ta babka ewidetnie jest zainteresowana metamorfozami Tary, nawet mówi, że "chętnie by jedno z jej wcieleń poznała osobiście", a potem wchodzi do domu i na ścianie ma napis "zgiń, ty japiszonowata c,ipo"; Tara przychodzi następnego dnia do pracy, a babka ją wyrzuca; jej siostrę zresztą też. I obie dostają sądowy zakaz zbliżania się do niej W ostatniej scenie siedzą sobie i wspominają dzieciństwo, czynnie - przybijając sobie piątki w rytm jakiejś wyliczanki.

                    MOże w przyszłym tygodniu godzilla będzie bardziej sprzyjająca...
                    • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 05.03.10, 14:31
                      grek.grek napisał:

                      > Hehe, a ja sądziłem, że jak on rozmawia z tą swoją "myszowatą"
                      koleżnaką

                      hahaha
                      Wiesz, ja zwróciłam uwagę na tę scenę zanim mi się film urwał, i
                      pomyslałam, że chłopak/młody aktor, ktory gra Marshalla był bardzo
                      przekonujący w swym zauroczeniu (w fazie początkowej) kolegą. :)

                      Dziecko-gej to też chyba przełamanie jakiegoś tabu!?

                      > MOże w przyszłym tygodniu godzilla będzie bardziej sprzyjająca...

                      Grekuuuu, sprawdziłam w przyszły czwartek godzilla :) będzie
                      straszna, potworna, przerażająca ... - 0.10!!!!!!

                      /Na tę wieść, pogorszyło mi się moje ciężkie przeziębienie. /
                      • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 05.03.10, 15:41
                        Nie ma strachu w naszym fachu - napiszę Ci, co i jak :)

                        Btw, coraz później te odcinki, czyżby TVN się przeląkł ewentualnej kary za zbyt śmiałe sceny od złośliwie ustosunkowanej Krajowej Rady ?
                        • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 05.03.10, 16:20
                          :)))))))
                          Dzięki wielkie! :)

                          Ale to nie fair ze strony TVN-u! Najpierw reklamują serial,
                          zachęcają do oglądania, a potem kiedy człowiek już się do niego
                          przekona, przyzwyczai, polubi, przeczucają go na jeszcze póżniejsze,
                          niemożliwe godziny!? Ech!
                          To złośliwość TVN-u i tyle, a nie strach przed Krajową Radą.

                          Jakie śmiałe sceny? - piękna, naga sylwetka Corbeta od tyłu, przez
                          malutki momencik tylko (reszta dopowiedziana!?) :)
                          Śmiałość tej sceny nie umywa się nawet do śmiałości niekórych scen z
                          Cali!?

                          :)

                          • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 06.03.10, 13:25
                            Sylwetki golasa akurat nie widziałem, trudno coś zobaczyć przez gwałtownie zamknięte oczy :)

                            Czesi przed Californication dają planszę "ten program nie jest przeznaczony dla dzieci" i lecą. TVN widocznie nie kupił jeszcze takiej planszy.

                            Ach, no i zdrowia Ci życzę, w związku z tym przeziębieniem; przedwiośnie... :)

                            • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 06.03.10, 13:49
                              Dzięki Ci, Greku, za dobre słowo! Bardzo! :)))
                              / z czerwonym nosem jak pani klaun wygladam! :)/

                              grek.grek napisał:

                              > Sylwetki golasa akurat nie widziałem, trudno coś zobaczyć przez
                              gwałtownie zamknięte oczy :)

                              chichichi
                              Wiesz, ja kompletnie nie rozumiem dlaczego TY tak gwałtownie
                              zamknąłeś oczy? John Corbett to taki przystojny, no i ładnie
                              zbudowany chłopak. Jest na co popatrzeć! ;))

                              Czesi to bardzo rozsądny naród, uwielbiam Czechów! :)
                              • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 06.03.10, 14:03
                                "Jest na co popatrzeć" - heh, wolę Ci wierzyć na słowo, bo jakoś nie mam ambicji wyrobienia sobie własnego zdania, w tej kwestii ;)

                                • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 06.03.10, 14:33
                                  grek.grek napisał:

                                  chichchi

                                  Wróćmy zatem do poważniejszych spraw, do nagiej pupy
                                  Szczepkowskiej! :)

                                  A nie, nie najpierw jeszcze typowanie oscarowe. :)

                                  • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 06.03.10, 14:43
                                    > A nie, nie najpierw jeszcze typowanie oscarowe. :)

                                    Zanim oddam golasy, muszę się jednak chwilkę zastanowić ...
                                    :)
                                  • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 07.03.10, 11:49
                                    Hehe, tutaj z kolei muszę bazować na wyobraźni :)
                                    • barbasia1 Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 07.03.10, 12:10
                                      A wiesz, co powiedziała Szczepkowska w pierwszych słowach swego
                                      felietonu we wczorajszych WO (6.03.2010)?
                                      Powiedziała tak:
                                      "Nie, to nie będzie o pośladkach. Choć prawdę mówiąc, dumna jestem ,
                                      że wieku 57 lat stały się znane na cały kraj."

                                      :)))


                                      • grek.grek Re: "Wszystkie wcielenia Tary" cz.3 07.03.10, 12:24
                                        Za 30 lat guglając hasło "Szczepkowska" będzie mozna przeczytać jedno zdanie : "Pani, która odtrąbiła koniec w Polsce komunizmu, którego w Polsce nikt nie widział, a co najwyżej paru się przyśnił, i pokazała pośladki, o których dyskutowała cała Polska, mimo że widziało je najwyżej kilkaset osób, a i z to nie wszyscy zdązyli się przyjrzeć" ;)

                                        Trochę szkoda, bo podobno wydała tom niezłych opowiadań, oczywiście, w teatrze coś się jej parę razy udało zrobić... zanim zdecydowała się pośladkami dołączyć do najtańszych d,pianych skandalistów w kraju i się, niestety, na zawsze fatalnie określić.
                                        Szkoda.
                                      • pepsic Szczepkowska 12.03.10, 14:33
                                        Mam mieszane uczucia, co do jej ostatniego felietonu. Czy pani Sz.
                                        nie ogarnęła czasem mania prześladowcza?
                                        • grek.grek Re: Szczepkowska 12.03.10, 15:05
                                          Znów na kogoś wskoczyła ? :)
                                          • barbasia1 Re: Szczepkowska 12.03.10, 16:06
                                            Jakąś tajemniczą postać oskarża o m.in. "blokadę zawodową"!??

                                            Tu jest cały felieton:

                                            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100865,7627410,Jasna_ciemnosc.html


                                          • pepsic Re: Szczepkowska 12.03.10, 18:29
                                            Tym razem tajemniczo na zasadzie, co autor miał na myśli ;)
                                        • barbasia1 Re: Szczepkowska 12.03.10, 16:12
                                          pepsic napisała:

                                          > Mam mieszane uczucia, co do jej ostatniego felietonu. Czy pani Sz.
                                          > nie ogarnęła czasem mania prześladowcza?

                                          Wiesz, podobna myśl przyszła mi do głowy!

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka