sonny_z_posen
04.02.04, 14:32
Byłem zmęczony. Postanowiłem odpocząc, zrelaksować się.. Byłem zmęczony tym
ciągłym chlaniem, spotęgowanym wkurwieniem na Pilcha, który zabrał mi temat
na książkę. Byłem zmęczony tym chlaniem i uganianiem się za panienkami. Każdy
poranek przynosił kaca. Kaca po chlaniu. Ale każdy poranek przynosił też inną
kobietę w moim łóżku. Co one we mnie widzą? Jestem już dojrzałym mężczyzną,
nawet może trochę więcej niż dojrzałym. A te wszystkie mlode lolitki, te
małolaty, które rozkładały nogi już na sam tembr mojego głosu, pchały się do
mojego łóżka jak do sklepu, w którym przeceniono właśnie markową bieliznę.
Byłem zmęczony tym ciągłym wywalaniem ich co rano z domu, kiedy te pełne
nadziei na kolejny raz, na kolejne orgazmy i uniesienia, chciały ze mną
zostać. Jestem samcem, a samiec ma w naturze to, że raz bierze, raz korzysta
i dziękuje.. Byłem zmęczony dziękowaniem, ale nie korzystaniem. Postanowiłem
jednak coś zmienić w tym ochlanym, zaruchanym życiu. Bo nie można codziennie
żyć tylko penisem i kieliszkiem, czasami papierosem, jakąś gazetą, która
nieprzeczytana przeleżała dwa tygodnie w kącie i dopiero gdy trochę
trzeźwości owładnęło mój mózg, dała się znaleźć. Ale zmęczenie było zbyt
silne, starczało na jedną stronę papieru gazetowego, litery błądziły,
uciekały. Przybiegały za to nowe kobiety, nowe mięso, które w połączeniu z
alkoholem już zaczynało mi się odbijać. Miałem niestarwność.
Pewnego poranka postanowiłem poukładać swój świat - tak jak w piosence.
Pokonać zmęczenie, wyjść z tego cuchnącego dziwkami domu na powietrze i swe
kroki skierować nie do monopolowego za rogiem, a gdzieś indziej, w jakieś
dziewicze miejsce, gdzieś, gdzie nie będę już zmęczony.
Postanowiłem zrobić sobie wakacje. Zostawić to skurwiałe miasto, jego smród,
spaliny, pogoń za pieniądzem i nijakość. Postanowiłem też napisać książkę na
tych wakacjach. Coś, co przecież robię najlepiej, a o czym, mam nadzieję,
jeszcze nie zapomniałem, bo pisać nie zapomina się nigdy. Postanowiłem
znaleźć jakieś miejsce, w którym będę mógł sobie każdego ranka, patrząc na
swoją gębę w lustrze, powiedzieć "Obudziłes się i nie jesteś zmęczony".
Znalazłem takie miejsce przypadkiem, siedząc przy komputerze z drinkiem w
dloni. Gospodarstwo agroturystyczne, mała wioska pod Warszawą. Pojechać?
Dlaczego nie? Jednym kliknięciem myszki komputerowej zmieniłem swoje zmęczone
życie w sielski obraz z aniołem w roli głównej. Tym aniołem była Małgorzata.
Tak zaczęła się moja wakacyjna przygoda.