Dodaj do ulubionych

Polacy i Francuzi w BB

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.01, 23:51
Obejrzalem fragmenty jednego odcinka dla wyrobienia
sobie pogladu.

1. Odpychajacy generalnie uczestnicy, przecietni
raczej pejoratywnym sensie, generalnie brzydcy
(bardziej owlosionych facetow nie dalo sie znalezc?)
2. Sztuczni, malo spontaniczni, taki teatrzyk z
kiepskimi aktorami.
3. Pan Miecugow, ktorego bardzo skadinad lubie, moglby
przemawiac na pogrzebie.

Ogladalem kilka odcinkow Francuskiego odpowiednika -
Loft Story. Niejako zlamalem w ten sposob swoje
przekonania, ale to byla jedyna okazja obcowania z
jezykiem francuskim autentycznie "z ulicy" (Francuski
mowiony ma ogromne roznice na KILKU tzw. poziomach
jezyka), a to mi jest po po prostu potrzebne. Kilka
wnioskow:

1. Efektowni, spontaniczni, w 100% naturnalni, mlodzi
i mili w ogladaniu uczestnicy; nawet jesli przecietni,
to w sensie jak najbardziej neutralnym.
2. Prawdziwy, ciekawy nawet show - prezenter zdaje sie
naprawde dobrze bawic wraz z publicznoscia.

Wlasciwie to polski BB uwypukla same najbardziej
odpychajace aspekty widowiska, jego francuski
odpowiednik przeciwnie, potwierdza nawet do pewnego
stopnia, argumenty o "prawdziwym
zyciu", "eksperymencie spolecznym"... Polski BB to
przy nim apoteoza miernoty. Ale to jest Polska
przeciez.
Obserwuj wątek
    • Gość: script Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.chelmnet.pl 18.06.01, 00:33
      > Obejrzalem fragmenty jednego odcinka dla wyrobienia
      > sobie pogladu.
      No nie badz smieszny ! Obejrzales jeden odcinek (i to w dodatku tylko FRAGMENTY)
      i to wystarczylo Ci zeby wyrobic sobie opinie. Jak ogladasz film to tez tylko
      kilka minut i to najlepiej ze srodka ?
      • Gość: Perotin Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 01:20
        Gość portalu: script napisał(a):

        > > Obejrzalem fragmenty jednego odcinka dla wyrobienia
        > > sobie pogladu.
        > No nie badz smieszny ! Obejrzales jeden odcinek (i to w dodatku tylko FRAGMENTY
        > )
        > i to wystarczylo Ci zeby wyrobic sobie opinie. Jak ogladasz film to tez tylko
        > kilka minut i to najlepiej ze srodka ?

        Obszerne fragmenty. Jakies pol godziny sluchania gadki pod kamere i ogladania
        pustych twarzy uczestnikow. Pierwsze wrazenie z wersji francuskiej bylo
        diametralnie rozne i potwierdzilo sie - lacznie kilka godzin i ani jedno slowo
        ktore wygladaloby na nieszczere. Poza tym maja cos do powiedzenia, slyszalbys ich
        dyspute o ekologii... to sie nazywa znalezc w ogniu dyskusji, a nie jakies
        uladzone gadki prowadzone tak, zeby widz przypadkiem nie zgubil jakies watku. Nie
        twierdze ze tak bylo zawsze, nie wiem, ale skoro kilka rozmow POD RZAD sprawia
        wrazenie gadki pod publike paru miernot, a kilkadziesiat Francuzow - wrecz
        przeciwnie, to mnie to wystarczy.

        • Gość: polski z Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.abo.wanadoo.fr 18.06.01, 09:13
          Szanowny Perotin,

          moje obowiazki zawodowe zmuszaja mnie do czestego ogladania LOFT STORY. I niestety musze Cie
          rozczarowac.Zakladam, ze mieszkasz w Polsce i nie masz francuskiego TPS, a wie to co ogladasz, to tylko
          skroty.
          Gdybys mial cyfrowego TPS i sprobowal ogladac LL 24 godziny na dobe , to szybko zmienilbys z zdanie.
          Przez 15-22 godzin to nuda, apatia, spanie, gledzenie, troche seksu pod kolderka lub prysznicem Przez kilka
          godzin forma kandydatow podnosi sie, albo powiedzmy lepiej, musi sie podniesc, bo inaczej nie bedzie dobrego
          materialu do wieczornych skrotow.

          Roznica miedzy BB PL i LL F polega tylko na tym, ze Francuzi wybrali o wiele lepszych kandydadotw, ktorzy lepiej
          graja. A Polacy ? Moze sam Ostaszkiewiecz powiniec robic casting drugiej edycji ?

          Poza tym, nie wiem czy znasz zasady LL Chodzi o wylonienie sposrod kandydatow pary, ktora w czasie
          programu "zakocha sie w sobie",( tez na pokaz ?) wygra i zamieszka na 6 miesiecy w willii. Tam maja byc tez
          filmowani. Trzeba przeciez sprawdzic, czy to prawdziwa milosc czy tylko gra :-)
          Moim zdaniem jest to koncepcja jeszcze bardziej perwersyjna niz zasady BB (jesli mozna w ogole w tym
          wypadku nalezy mowic o stopniowaniu absurdu).

          Nie idealizujmy wiec Francuzow i nie dyskutujmy, dlaczego LL jest lepsze od BB. To jalowa dyskusja.
          Porozmowiajmy lepiej np na te mat , dlaczego takie programy sa nastepnym i bardzo duzym krokiem telewizji
          w kierunku dalszego prostytuowania sie.

          Pozdrawiam

          Marc (Lyon)

          PS.

          We Francji LL podzielil spoleczenstwo na tych za i przeciw. Poza gazetami bulwarowymi inne media
          "zgodnym chorem" powiedzialy nie.
          W Polsce wiekszosc, nawet mediow, byla za. (nawet pani Milewicz w GW !!!)To tez bardzo symptomatyczne. I
          przerazajace
          Nawet i w tym temacie" jestesmy w tyle za Zachodem.
          Moga byc wiec dodatkowe problemy z przystapieniem do EU :-)

          • Gość: Perotin Re: Polacy i Francuzi w BB IP: 217.99.164.* 18.06.01, 10:40
            1. Znam zasady LL - mniej perwersyjne moim zdaniem, niz np. zasady nominacji.
            2. Wybranie nieporownanie lepszych kandydatow o czyms swiadczy - trudno watpic
            w profesjonalizm TVN, wiec mamy pewien obraz spoleczenstwa.
            3. Trudno wiec watpic, aby TVN nie wybierala "najciekawszych" fragmentow -
            czego wiec spodziewac sie po reszcie? Oczywiscie, M6 takze nie pokazuje calej
            reszty, ale mimo wszystko porownanie "best of" wypada druzgocaco na korzysc LL;
            4. Proporcje, o ktorych piszesz, sa czyms oczywistym, jak ktos akurat
            ma "urlop", nie wyjechal, a nie jest profesorem literatury w Oxfordzie. Jesli
            przez co najmniej dwie godziny dziennie jest czego posluchac, to IMO jest to
            duzo.
            5. Mimo glebokich uprzedzen i programowej odrazy do konwencji programu, musze
            przyznac, ze ten element cwiczenia francuskiego nie byl katorga - nawet
            przyjemnie sie LL oglada. Wierz mi, jesli mnie sie cos takiego podoba to jest
            to duzy sukces LL ;-)
            6. Mieszkam w Polsce, bylem we Francji... Jak to moj brat okreslil - mozna
            zasnac w pociagu na zachodzie Europy, obudzic sie na dworcu w Polsce i od razu
            wiesz, ze jestes w Polsce. Nie po brudzie na dworcu, w koncu taka Marsylia
            niewiele sie rozni, ale najzwyczajniej po twarzach. Dla mnie tez jest to
            uderzajace. Mysle, ze wybor kandydatow do BB wcale nie krzywdzi naszego
            spoleczenstwa, a do LL - nie wybiela francuskiej mlodziezy. Jak juz mowilem -
            sa przecietni, ale w neutralnym znaczeniu slowa. Nie intelektualne tuzy moze,
            ale po prostu zwyczajni, nie miernota. No i zachowanie jako takie
            (spontanicznosc, swoboda, naturalnosc) - dla mnie kosmos wzgledem BB. Tu jednak
            mnie nic nie przekona.
            • Gość: polski z Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.abo.wanadoo.fr 18.06.01, 14:09
              1. W LL sa nominacje, z ta tylko roznica, ze raz panienki wybieraja panow,
              drugim razem kawalerowie damy. Po prostu elegancja-Francja :-)

              2.Oczywiscie, jezeli ogladanie mialo byc dla Ciebie tylko cwiczeniem jezykowym,
              to zgoda. W tym celu oglada sie to calkiem przyjemnie.

              Ty jednak piszesz :"Mimo glebokich uprzedzen i programowej odrazy do konwencji
              programu, musze przyznac, ze ten element cwiczenia francuskiego nie byl
              katorga - nawet przyjemnie sie LL oglada."

              Sorry, ze moze lapie Cie za slowa, ale ja majac odraze do takiej konwencji,
              nie szlifowalbym mojego francuskiego ogladajac ten program.

              Nie uwierze Cie, ze znajac francuski, uznales LL za jedyny program, w ktorym
              mozna obcowac z "jezykiem francuskim autentycznie "z ulicy". Masz pewnie dostep
              do innych stacji i wiesz, ze tam taki jezyk tez mozna uslyszec.

              Twoje stwierdzenie o "prawdziwym zyciu" i "eksperymencie spolecznym" w LL
              zaskoczylo mnie zupelnie. Wydaje mi sie, ze idealizujesz LL i zapominasz
              ze BB i LL to dokladnie ta sama konwencja. W BB PL mielismy do czynienia z
              "prawdziwym polskim "zyciem" w LL widac "francuska prawde o mlodziezy" ...
              Ekshibicjonimzm i voyeuryzm made in Polande & France

              Ja niestety z racji miejsca zamieszkania i naiwnej wiary w misje telewizji
              (vide Arte), uznaje M6 z jej programami za typowa przestawicielke "tele-
              poubelle".

              3. Co do dyskusji na temat telewizji...
              Pamietasz film "Le prix du danger" w rezyserii Y. Boisset z roku bodaj 1982
              albo 83 ?
              Moim zdaniem tak bedzie wygladac przyszlosc telewizji.



              • Gość: Perotin Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 16:48
                Gość portalu: polski z napisał(a):

                > 1. W LL sa nominacje, z ta tylko roznica, ze raz
                panienki wybieraja panow,
                > drugim razem kawalerowie damy. Po prostu elegancja-
                Francja :-)

                Mialem na mysli pomysl nominacji przez uczestnikow jako
                taki, a nie porownanie do BB
                >
                > 2.Oczywiscie, jezeli ogladanie mialo byc dla Ciebie
                tylko cwiczeniem jezykowym,
                >
                > to zgoda. W tym celu oglada sie to calkiem przyjemnie.
                >
                > Ty jednak piszesz :"Mimo glebokich uprzedzen i
                programowej odrazy do konwencji
                > programu, musze przyznac, ze ten element cwiczenia
                francuskiego nie byl
                > katorga - nawet przyjemnie sie LL oglada."
                >
                > Sorry, ze moze lapie Cie za slowa, ale ja majac odraze
                do takiej konwencji,
                > nie szlifowalbym mojego francuskiego ogladajac ten
                program.

                Mowilem, z jakim podejsciem zdecydowalem sie na
                ogladanie - wczesniej mialem ochote zbojkotowac to
                calkowicie. Z czasem odraza troche minela; z drugiej
                strony troche mi glupio, ze znajdowalem w tym
                przyjemnosc ;-)
                >
                > Nie uwierze Cie, ze znajac francuski, uznales LL za
                jedyny program, w ktorym
                > mozna obcowac z "jezykiem francuskim autentycznie "z
                ulicy". Masz pewnie dostep
                > do innych stacji i wiesz, ze tam taki jezyk tez mozna
                uslyszec.

                Moze bylem nieprecyzyjny. To co mozna w LS uslyszec w
                pokoju zwierzen, to zupelnie cos innego, niz w rozmowach
                przy stole. Mowia wonlniej, wyrazniej, mniej zjadaja
                gloski, mniej skrotow myslowych i polslowek. Niestety,
                jak ktos mowi do kamery, to zawsze mowi inaczej. A poza
                tym mam tylko TV5.

                >
                > Twoje stwierdzenie o "prawdziwym zyciu"
                i "eksperymencie spolecznym" w LL
                > zaskoczylo mnie zupelnie. Wydaje mi sie, ze
                idealizujesz LL i zapominasz
                > ze BB i LL to dokladnie ta sama konwencja. W BB PL
                mielismy do czynienia z
                > "prawdziwym polskim "zyciem" w LL widac "francuska
                prawde o mlodziezy" ...
                > Ekshibicjonimzm i voyeuryzm made in Polande & France
                >
                > Ja niestety z racji miejsca zamieszkania i naiwnej
                wiary w misje telewizji
                > (vide Arte), uznaje M6 z jej programami za typowa
                przestawicielke "tele-
                > poubelle".

                Mowilem, ze argumenty takie w przypadku LS bronia sie do
                pewnego stopnia - ogladajac LS nie czulem jakiegos
                szczegolnego dysonansu miedzy tym np. w czym sam
                uczestnicze (dyskutujac), natomiast jesli chodzi o BB...
                ludzie tak nie rozmawiaja. To oczywiscie tylko osobiste
                wrazenia. Ale najchetniej i tak puscilbym oba domy z
                dymem.

                > 3. Co do dyskusji na temat telewizji...
                > Pamietasz film "Le prix du danger" w rezyserii Y.
                Boisset z roku bodaj 1982
                > albo 83 ?
                > Moim zdaniem tak bedzie wygladac przyszlosc telewizji.

                Nie przypominam sobie. Sorki. Jak nie widzialem w kinie
                (a wowczas mialem 7 lat), to male szanse ;-)

                wojtzuch@poczta.onet.pl


                • Gość: polski z Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.tnt3.dial.nan2.fr.uu.net 18.06.01, 19:10
                  Mam wrazenie, ze mimo drobnych roznic, zgadzamy sie chyba
                  co do "meritum" sprawy :-)

                  >Ale najchetniej i tak puscilbym oba domy z
                  dymem.

                  Tego sekocinskiego wlasciwie bym tez wcale nie zalowal :-)
                  Jesli juz jestesmy przy marzeniach, to Grzegorza M. nominowalbym
                  na pal jak Azje T. a Jaroslawa O. potraktowalbym jak
                  Juranda ze Spychowa :-)

                  Ale na to juz jest za pozno. Wszyscy wyszli.

                  A z LS ewakuowalbym najpierw Loane :-) A pozniej
                  koktajlem Wiaczeslawa M. w ten kontener.

                  >> 3. Co do dyskusji na temat telewizji...
                  >> Pamietasz film "Le prix du danger" w rezyserii Y.
                  >>Boisset z roku bodaj 1982
                  >> albo 83 ?

                  Nie przypominam sobie. Sorki. Jak nie widzialem w kinie
                  (a wowczas mialem 7 lat), to male szanse ;-)

                  Masz racje, zamiast kroniki filmowej raczej tego przed seansem
                  typu "Akademia pana Kleksa" nie pokazywali :-)

                  Ale gdybys mial okazje, obejrzyj koniecznie (TV5 ?)


                  Pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow w nauce jezyka zabojadow.

                  Marc
                  • Gość: Perotin Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 21:35

                    > Pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow w nauce jezyka zabojadow.
                    >
                    > Marc

                    Wlasciwie to studiuje Gestion po francusku :-)
          • Gość: Perotin Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 10:47
            Co do dyskusji na temat przyszlosci telewizji... nie czuje sie na silach. W
            ogole nie ogladam, bo nie wytrzymuje migotania ekranu, a monitory zawsze mialem
            najlepsze albo ciekly krysztal.
            Prasa... p. Milewicz nie byla tak znowu "za". O ile dobrze pamietam, to raczej
            ci, ktorzy byli dalecy od potepiania formuly BB, raczej wypowiadali sie w
            duchu, ze skoro mamy takie spoleczenstwo, to potepianie nie jest po prostu na
            miejscu, a nalezalo by dostrzec pozytywne, choc nieliczne, aspekty programu.
            Ale nikt w Polsce nie wolal: "Ach jakie jaki madry program, jaki wyrobiony
            widz!" Przeczytaj, chocby w portalu Gazety, opinie ludzi kultury - to jest
            powszechne.
    • Gość: Perotin Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 18:52
      Musze chyba pare rzeczy powiedziec jasno i wyraznie:

      1. Nie wiem, jacy sa naprawde uczestnicy LS;
      2. Nie wiem, jacy sa naprawde uczestnicy BB;
      3. Wiem tylko tyle, jak wygladaja w LS i BB;
      4. Pisalem o tym, co widze;
      4. Stad zarzut idealizowania jest troche niezrozumialy;
      4. Porownuje tylko i wylacznie to co widze w LS i BB;
      5. Francuzi PREZENTUJA sie o kilka klas korzystniej, niz Polacy;
      6. Czytalem dzisiaj w GW o metodzie selekcji kandydatow; wniosek jest
      oczywisty: tacy a nie inni uczestnicy zostali wybrani swiadomie, ani z braku
      dobrych kandydatow, ani tez w wyniku bylejakich metod;
      7. Wybor do BB, co chyba oczywiste, zostal dokonany pod publicznosc;
      8. Wybor do LS, co chyba oczywiste, zostal dokonany pod publicznosc;
      9. W obu przypadkach stacje kieruja sie do tzw. przecietnego odbiorcy, czyli
      inaczej mowiac, zeby zadowolic wszystkich;
      10. Stad ogolny wniosek, ze miernota francuska jest mniej nedzna niz polska.
      Osobiste obserwacje potwierdzaja te teze. Dla Ciebie moze nie jest juz widoczna
      ta roznica, ale dla kogos kto za granice jezdzi tylko raz na jakis czas, ludzie
      np. w metrze Lyonu stanowia mila odmiane wobec ludzi w Lodzkich tramwajach.
      Chocby klasa spoleczna byla ta sama... inna skala odniesienia po prostu.

      Jest mi do "lofteurs" rownie daleko co na Ksiezyc rowerem. Obca mi jest ta
      kultura, styl bycia... Ale mnie mimo wszystko, w przeciwienstwie do BB, nie
      raza. Odnosi sie to takze do sposobu prowadzenia i stylu samego programu: jest
      to roznica miedzy SHOW, chocby nieco glupawym, a tym, co nazywa sie zwyczajowo
      SZOPKA.

      P.S. Dzisiaj widzialem powtrorke wczorajszego finalu - duzo tego bylo - zdania
      nie zmienilem.

      wojtzuch@poczta.onet.pl
      • Gość: polski z Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.tnt3.dial.nan2.fr.uu.net 18.06.01, 19:16
        Nie musiales wlasciwie niczego precyzowac.
        Moze moja francuska optyka troche wypaczyla
        moj pierwszy post, a Ty go troche opacznie
        zrozumiales.

        Ale potem bylo juz OK.
        Chyba nadajemy na tych samych falach

        Jeszcze raz pozdrawiam

        Marc
        • Gość: Perotin Re: Polacy i Francuzi w BB IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 21:26
          Jak chcesz jeszcze pogadac to pisz na maila. Obawiam
          sie, ze malo kto na tym forum oglada Loft story - w
          kazdym razie jestesmy sami w topicu ;-) Latwiej mi
          bedzie bo mam modem i musze uwazac na impulsy :-(

          wojtzuch@poczta.onet.pl
    • Gość: Perotin Re: Moj prywatny ranking IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.01, 00:24
      Moj prywatny ranking:

      1. Chloe
      2. Kura (o ile Chloe jeszcze jej nie zagryzla)
      3. Fabrice
      4. Aziz (tak sie to pisze? Ale i tak juz go nie ma; bryluje w reklamach)
      5. Christophe (sympa, choc jakis taki niewidoczny)
      6. Laura
      7. Kimmy (Troche jednak zbyt wulgarna, zwlaszcza z papierosem. Jak wszystkie z
      reszta)
      8. Jean-Eduard (troche przeslodzony)
      9. Loana (jak wyzej, chociaz to cialo... pasuja do siebie z J.-E.)


      Aktorstwo.

      Raczej nie dobierali uczestnikow wg zdolnosci aktorskich, sadzac po tym, co np.
      taki J.-E. zaprezentowal w Scenie balkonowej. Chociaz Szekspir to moze kiepski
      wyznacznik, zwlaszcza ze J.-E. czytal i mial przy tym, zdaje sie, niezly ubaw.


      Czy prawdziwa byla milosc?

      Sadzac po dzisiejszych wydarzeniach, nie chodzi o sprawdzenie wlasnie tego.
      Laura moglaby zamieszkac ze wszystkimi ("tous sont superbs"), oczywiscie
      najlepiej z Fabrice (trudno sie dziwic po ostatnim weekendzie). Loana duzo nie
      mowila, ale oczywiscie Jean-Edouard na pierwszym miejscu ("proche de mon ideal
      musculaire" i takie-tam; swoja droga slaby argument w kwestii polrocznego
      mieszkania we dwoje).

      BTW, o ile dobrze pamietam, to za zwycieztwo jest 85 tys, FF, za pol roku razem
      pod kamerami dom, za malzenstwo jeszcze lepszy dom?

      A, jeszcze bym dyscyplinarnie usunal Jean-Claude van Damme'a za robienie blazna
      z siebie i ze ma widzow za durniow. Ale chyba im sie podobalo.


      Filmy.

      "Tous les Matins du Monde". I jeszcze pozny Kieslowski.


      Pozdro, Wojtek
      • Gość: Momo Re: Moj prywatny ranking IP: *.cezex.pl 19.06.01, 14:09
        witaj Wojtku!
        Czytałam waszą dyskusję i nieśmiało pytam: czy zastanawiałeś się kiedyś
        dlaczego tak bardzo nasze społeczeństwo różni się od tego na zachodzie -
        Anglia, Francja. I przy okazji jak byśmy wypadli w prównaniu np. z byłym ZSRR?
        Mam swoje zdanie na ten temat, ale jestem ciekawa twojego, bo może się okazać,
        że i tak nie jesteśmy atcy najgorsi i dobrze sobie radzimy w tej sytuacji.
        Pozdrawiam, Momo
        • Gość: Perotin Re: Moj prywatny ranking IP: *.g1.pl 19.06.01, 18:06
          Czytam wywiad z szefem Harmonia Mundi France, wytworni plytowej (glownie muzyka
          dawna, takze pozniejsza, troche "innej", w kazdym razie czolowa w tej
          dziedzinie). Otwieraja salony firmowe docelowo we wszystkich miastach
          francuskich pow. 50000 mieszkancow. Obroty juz w polowie drogi zdecydowanie
          wzrastaja. W konkurencyjnym FNAC plyty HM, paradoksalnie, sprzedaja sie rownie
          dobrze. Male wytwornie specjalizujace sie jeszcze wezej (np. niemal wylacznie
          wloskie sredniowiecze) zarabiaja na siebie. W tym samym czasie w Polsce
          dystrybutor HM i kilku rownie slawnych wydawnictw o zblizonym profilu oferty
          (Auvidis, Hyperion, ASV i pare mniej znanych):

          1. Stopniowo sie pozbywa kolejnych "labels" w katalogu, mimo ze to bardziej
          pasjonat niz biznesmen;
          2. Wytwornie sie wycofuja ze wzgledu na brak sprzedazy;
          3. Na dwie plyty Ockhegema czekalem 2 lata (az sie uzbiera zamowienie na min.
          10 plyt w skali kraju), na Requiem Moralesa rok, potem Auvidis (w koncu
          potentat) na rok stracil dystrybutora; dopiero Sony Music Poland przejelo
          dystrybucje, bo moze sobie pozwolic na dzialalnosc deficytowa i ma niskie
          koszty zmienne;

          Magazyn Studio traci wydawce, potem sam sie wydaje, wreszcie traci strony, a
          potem bankrutuje, choc kosztowal 3 zl i nie mial konkurencji;

          Magazyn Klasyka (ale nie ten pisany kursywa, ale w wydaniu PWN) po roku traci
          wydawce, choc to wydawnictwo panswowe. Powod: brak sprzedazy. We Francji w tym
          czasie 4-5 konkurencyjnych, kilkakrotnie drozszych miesiecznikow swietnie sie
          sprzedaje. Diapason, Le Monde de la Musique, Repertoire...

          Sprzedaz plyt w Polsce rosnie lawinowo. Ja musze sprowadzac 2x drozej z Amazonu
          bo kolejny dystrybutor sie wycofal. W najlepszym razie jade do Warszawy, choc
          to taka roznica, ze zamiast 1 wykonania Sonat i partit skrzypcowych Bacha mam
          2. Na tzw. zachodzie znajde 50 obok siebie.

          XII wiek. Limoges, Paryz. Tu sie rodzi nowoczesna polifonia, szkola Notre Dame
          promieniuje na cala Europe. W polsce biegamy z toporami.
          XVII wiek. Zloty wiek w muzyce (i nie tylko) francuskiej. Odrebny, dominujacy,
          styl narodowy. W Polsce dla odmiany biegamy z szabelkami, gramy co najwyzej na
          piszczalkach do pijatyki, a wyzszych lotow muzyke mozna uslyszec wylacznie w
          wykonaniu przyjezdnych Wlochow.

          XIX wiek. Wiadomo jak bylo.

          Koniec XX wieku. Amerykanizacja Polski i Francji. Polska zalana niemal
          calkowicie. A we Francji jedni robia biznes, owszem, na Titanicu, Techno, Italo
          disco i BigMacu, ale inni na muzyce dawnej. W Polsce ambitne filmy i teatry
          przynosza straty, we Francji na "Wszystkie poranki swiata" ludzie koczuja pod
          kasami. Co z tego, ze na Tytanica tez?

          Polska Telekomunikacja sponsoruje festiwal muzyki filmowej i jakiej-tam. Od
          swieta cos mniej chodliwego.

          France Telecom sponsoruje WSZYSTKIE koncerty i nagrania muzyki wokalnej, czy to
          Mozart, czy Ockeghem, czy Montevedi albo Machaut, czy tez Perotin ;-) albo
          choral rytu rzymskiego z VII wieku.

          I tak dalej, i tak dalej.

          My po prostu nie bardzo mamy czego bronic. Anglicy, Francuzi, Hiszpanie,
          Niemcy, Wlosi - maja. Nasze ruiny budza moze podziw, ale Amerykanow. Taki
          zabojad ma Langwedocje. Wszystko x10 i w doskonalym stanie.

          P.S. Karte graficzna rano spalilem (mania podkrecenia), ale na szczescie
          podlaczylem ergo klawiature do notebooka i moge pisac :-)))) Niestety, Telepies
          cos kombinuje w lodzkim wezle i musialem isc do kafejki :-(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka