Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2011 - 1 (vol.12)

    • grek.grek 'japonia' dokument, z nocy pon/wt 02.02.11, 13:59
      tvp 2 się wysiliła i dała dokument o japonii początku millenium... zaczął się tuż ca. 2 w nocy. misja, słuchajcie :]

      ciekawa rzecz.
      autorzy wzięli sobie za punkt honoru pokazać, ze japonia XXI wieku, czy raczej społeczeństwo japońskie, łączy harmonijnie tradycję z nowoczesnością. i żeby to jakoś zwizualizować rzucili indywidualnymi biografiami kilkunastu tambylców.

      japonia żyje wg pór roku - wiosna, to narodziny, lato - rozkwit, jesień - harmonia spełnienia, zima - ma być pogodna, a nie depresyjna. taki styl. i jest tak, że z tym podejściem japońscy mężczyzni żyją śr 79 lat, a japońskie kobiety 86, odpowiednio : 2 i 1 miejsce w rankingu światowym. i tu mówimy o społeczności, która ma opinię cholerycznie zapracowanej, której teoretycznie powinny doskwierać wszelakie choroby cywilizacyjne. i to w dużym nagromadzeniu. a tu nic z tych rzeczy.

      takie tokio. cała aglomeracja, to 35 mln ludzkości. dacie wiarę, co za mrowisko :] północ skupia takie właśnie kopce, totalnie stechnicyzowane; w takim tokio : metro przewozi dziennie 8 mln ludzi, a opóźnienia w skali roku są na poziomie 35...sekund :] to jest precyzja i profesjonalizm.to na północy, zaś południe to luz maryla, małe zagęszczenie, piękne tereny, w ogóle 80 % kraju to lasy i woda, więc się gnieździ większość w takich tokiach, nie ma się co dziwić poniekąd.

      no i są ci ludzie konkretni.
      17-latka, która chce zostać gejszą. idzie do internatu, daleko od domu,a tam pruski dryl, surowość zasad, traktowania, ciągły kierat ćwiczeń, bo być gejszą to sztuka, a nie takie sobie szast prast. rzecz zupełnie staroświecka, całkowicie tradycją przesiąknięta. dziewczyna musi się właściwie odciąć od rzeczywistości poza szkołą i tzw. fajnego życia.
      jej ścieżka życiowa jest skonfrontowana z parą nastolatek, które robią za medialne trendsetterki - ot, np. firma chce wypuścić na rynek nowe komóry i chce, żeby młodzież je kupowała. bierze więc te dwie panienki, nagrywa z nimi materiał promocyjny, reklamówki i, jako ze mają one markę i są autorytetami dla innych dzieciaków - wiadomo, ze się sprzeda. ot, takie małe zółte w typie Tatu, wiecznie rozchichotane, w rejwachu tokijskim jak u siebie w domu.

      w ogóle, japończycy mają palmę na punkcie techniki, elektroniki. przykład - doroczne zawody robotów domowej produkcji, robią one rózne cuda : pojedynkują się jak zapaśnicy, wygibasy rozmaite wyczyniają i corocznie taka impreza ściąga 200 konstruktorów z całego kraju. pewna rodzina w całości sie tym zajmuje - małżeństwo i dwie córki. pokazane sa ich przygotowania do zawodów, potem występy tych robotów, w ogóle cały ten pie,prznik. to poziom amatorski. na poziomie zawodowym jest pewien profesor, który skonstruował legalnego i pełnowymiarowego androida, który jest jego sobowtórem. dzięki temu, że może nim sterować na odległość, nie musi np. sam jechać na jakąś konferencję, czy wykład tylko wysyła sztuczniaka i nim po prostu steruje przez komputer z odległości paru tysięcy kilosów. ew. programuje go i na miejscu wystarczy do zalogować i odpalić. z niewielkiej odległości wygląda jak człowiek, można by się pomylic. u nas to już w 'alternatywach 4' testowano w spożywczym ;]

      roboty wypierają ludzi, stanowiska pracy rozmaite zaczynają być obsadzane sweriami sztuczniaków, których jeden człowiek nadzoruje za pomocą kompa. biorąc pod uwagę zużycie prądu, naprawy, to pewnie wychodzi na plus jak idzie o koszta pracy. co będzie z ludźmi, jak się ten proceder upowszechni ?.

      jest nurek, który odkrywa pod wodą ruiny miasta, które ocenia się na 10 tys lat, czyli najstarszą budowlę w historii.

      jest starsza pani, co kultywuje, razem z innymi sobie podobnymi, zapominaną, ginącą umiejętność wyławiania owoców morza za pomocą własnego nurkowania. teraz robi się to na masową skalę, bez uzywania ludzi, są do tego urządzenia zagarniające od razu ogromne ilości tego stuffu. a babka z uśmiechem na masce robi swoje. sposób na życie :] dlatego seniorzy mają dobrą formę. nie narzekają i mają pochłaniające ich zajęcia. no i zdrowo jedzą, wcinają tyle rocznie tyle kilogramów owoców morza, co sami ważą, i pożerają 10 % z całej światowej konsumpcji ryb. no i złota zasada : od stołu wstawaj raczej niedojedzony niż przejedzony ;], ale o tym w filmie nie mówili.

      jest tatuażysta, który używa starych technik, ale nowoczesnego narzędzia 45-igłowego. taki bystrzak :] tatuuje mafię głównie, heh.

      jest i rybak, który utrzymuje się z połowu tuńczyków, które zjawiają się tylko zimą. nie używa sieci, a łowi na piechotę, czyli na wędkę. co złowi w krótkim zimowym sezonie, i za ile sprzeda, tyle będzie miał na życie na pozostałe miesiące roku. przez 9 czy 10 miesięcy łowi kalmary, które potem wykorzystuje jako przynętę podczas 2-3 miesięcznych polowań na tuńczyki. kamera mu towarzyszy podczas łowów zakończonych sukcesem. wyciąga z wody bycze rybsko i od razu sprzedaje je na targu rybnym. za 8 tys dolków. a potem wraca na morze, co by dalej łowić. a przed całą zabawą zanosi modły do bogów, którzy odpowiadają za resort rybołóstwa. też łączy tradycję ze współczesnością.

      od grzyba efektownych zdjęć - i mrowiska tokijskiego i skromnych ale zajmujących wnętrz internatu dla gejsz i licznych plenerów południowej japonii, gdzie góry, roślinność, jeziora, drzewa z liśćmi w tysiąciu i jednym kolorach, no i w ogóle japońszczyzna na każdym kroku, aż się kąciki oczu rozciągają na zewnątrz :]

      szkoda, ze nie później puścili ten film, pewnie komus się w tvp pokićkało i dlatego taka wczesna pora.
      • barbasia1 Re: 'japonia' dokument, z nocy pon/wt 02.02.11, 17:47
        Piękna podróż! :)

        > szkoda, ze nie później puścili ten film, pewnie komus się w tvp pokićkało i dla
        > tego taka wczesna pora.

        Niepojęte, dlaczego taki dokument musi lecieć w środku nocy!?
        • grek.grek 'japonia' & tvp 2 na dziś & 'tristan i izolda" 03.02.11, 13:46

          prawda święta :]. a pora emisji... wiesz, to już się wymyka racjonalnemu oglądowi.

          dzięki wielkie za "californication', już czekam na ciąg dalszy. trzymasz formę, czyta się tak samo zawodowo, co poprzednie Twoje opisy :] i od razu nachodzi mnie apetyt na oglądanie tych nowych odcinków, liczę na czechów - powtarzają właśnie 2 serię [ost. 2 odcinki zostały...], więc może trzymają cały czas serial na ekranie za pomocą powtórek, zeby płynnie przeskoczyć do IV serii :] taką mam nadzieję.

          dziś mamy "siostrę jackie" o 22'35", potem punkt widzenia, a dalej 'warszawę' - złote lwy z gdyni sprzed paru lat; cholerka, zdaje się, że dzisiaj nic tylko się do tvp przyssać ;]

          inne propozycje ? :]

          aha, obejrzyjcie 'house'a' dzisiaj, bardzo fajny odcinek, mało o chorobach, a za to fajny, sprytny styl narracji i house nonstop w akcji.

          aha 2, przedwczoraj obejrzałem ekranizację 'tristana i izoldy' [tvp 1 dawała... o północy, hehe] - akcja jak akcja, znacie temat, internet aż huczy ;], a a'propos samego filmu, to zrobiony z gustem, dośc kameralnie, a w rolach głównych młode, atrakcyjne aktorstwo, z Waszym ulubieńcem - franco. na minus to, ze w zasadzie ci, co to zrobili nie mieli ambicji powiedzenia czegoś o współczesności, za pomocą starej historii miłosnej, po prostu wyszła im adaptacja i to dość sztampowa. ładna i poprawna do bólu. natężenie emocji między kochankami też nieszczególne, dominuje raczej ich uroda i to, ze "ładnie razem wyglądają" ;]

          • barbasia1 Re: 'japonia' & tvp 2 na dziś & 'tristan i izolda 03.02.11, 15:23
            WielkiManitou Ci zapłać! Greku za Twe dobre słowa! :)) Są dla mnie cenne!
            Oczywiście chciałoby się jeszcze lepiej, jeszcze ładniej, jeszcze dokładniej, jeszcze atrkacyjniej opisać przygody ulubionego Hanka Moody'ego, szególnie właśnie ten serial, ale sam wiesz - czas! Przy okazji za błędy usterki przepraszam, brakuje mi opcji korekta, ech.

            Jestem przekonana, że Czesi nie zawiodą swoich widzów i pokażą wktrótce 4. serię Californication. Dobrze być pół-Czechem odbierającym czeską telewizję! :))
            By Cię jeszcze nieco bardziej zachęcić do Cali, powiem Ci, że drugi odcinek 4. serii jakby jeszcze lepszy od pierwszego, w każdym razie świetną, lekko pieprzną ;) zabawnę sceną się zaczyna! :)

            To obejrzę "SiostręJjackie", a "Warszawę" bym zamówiła, jeśli mogę, bo chyba późno się zaczyna?

            > aha 2, przedwczoraj obejrzałem ekranizację 'tristana i izoldy' [tvp 1 dawała...

            Widziałam tę ekranizację 'Tristana i Izoldy' ( jakiś czas temu szcześliwie leciała wcześniej ale za to w porze programu Wojewódzkiego), a co widziałam, Mani naszej opowiedziałam. ale nie tylko. W zasadzie wrażenia miałam podobne do Twoich, też nie oczarowała mnie ta adaptacja historii miłosnej (ze zmienionym zakończeniem), ale przyjemnie się oglądało. :)

            • grek.grek Re: 'japonia' & tvp 2 na dziś & 'tristan i izolda 04.02.11, 14:04
              ja tylko stwierdzam fakty :]

              usterek nie zauważyłem :]

              ja już wertuję program ctv... nadzieja jest, bo te powtórki 'californication' są za częste aż, hehe.

              'warszawa' - jest na dole, starałem się jakoś to ogarnąć, mam nadzieję, że da się
              z tego coś zrozumieć.

              a, widzisz, nie sprawdziłem... moja wina. niemniej, ocena wyszła nam taka sama albo dość podobna :]
              • barbasia1 Re: 'japonia' & tvp 2 na dziś & 'tristan i izolda 04.02.11, 14:39
                :)
                :)
                The Los Lonely Boys - dla Ciebie, Greku, dla Was
                The Los Lonely Boys podbają się panu Wojtkowi Mannowi i mnie ,
                mam nadzieję, że Tobie, Wam też się spodobają! :)

                www.youtube.com/watch?v=nSPGeEmoIQE&feature=channel
                Czesi zdaje się, też lubią ten serial, jak Ty i ja, na pewno pokażą 4. serię!
                Ciekawe, czy nasz TVN też zakupi/ł 4. serię. :)

                Widziałam już posty o "Warszawie", zaraz zabiorę się do czytania! :)

                • grek.grek Re: 'japonia' & tvp 2 na dziś & 'tristan i izolda 04.02.11, 15:40
                  dzięki za linki :]

                  hehe, jakoś ctv bardziej ufam niż tvn. pójdą za ciosem, na to liczę, hehe.
          • barbasia1 tvp 2 na dziś 'tristan i izolda , Antony Zimmer ;) 03.02.11, 16:05
            Wczoraj rzuciłam okiem na "Anthonego Zimmera" (nie zapowiedziałeś!!?), przez przypadek trafiłam.
            Przekonałam się na własne oczy o tym, o czym pisaliscie Ty, a potem Pepsic, słabiuchny scenariuszyk, mocno naciągany i dziwnie mętnawy (francuski film!).
            Przestępca , który cały czas wchodzi w drogę policji (sam lezie na komendę, by zgłosić usiłowanie morderstwa), policja, która w dzisiejszych czasach nie jest w stanie jakoś go namierzyć zdobyć wizerunku groźnego przestępcy, choć podobno wiele poważnych przestępstw ma na koncie, podobno groźny i niebezpieczny,ale i jaki romantyczny, kontaktuje się ze światem w starym stylu poprzez ogloszenia w gazecie (śmiechu warte), specjalna agentka policji, która, jak głupia nastolatka kocha się w facecie, którego na oczy nie widziała i czeka, żeby on przyszedł do niej!? A on potem wzruszony dogłębnie uczuciami pani policjant do jego prawdziwej tożsamości, wyjawia jej całą prawdę niemal na oczach policji. I żeby tego było mało sprytnie, omijając kordony policji podrzuca władzy swój cenny tajny notesik z danymi (co oczywiście policja łapie jak diabeł dobrą duszę), a w zamian wykrada panią policjantkę, za jej zgoda oczywiście.
            I żyli długo i szczęśliwie na Lazurowym Wybrzeżu ... (czeski film!?, nie francuski film! :)

            Powiedzenie "czeski film" jest, imo, dawno zdezaktualizowane, bardziej odpowiednie obecnie było by wyrażenie "francuski film" (w znaczeniu mętny, niejasny, naciągany)!

            Jeśli „Turysta” powstał na podstawie tego samego scenariusza, to nie warto wydawać kasy na bilet do kina.
            • pepsic Re: tvp 2 na dziś 'tristan i izolda , Antony Zimm 04.02.11, 12:11
              Absurdy można by mnożyć w nieskończoność. Ale Barbasiu, drobna poprawka. Sofie (nie pamiętam imienia bohaterki) i Zimmer znali sie wcześniej i darzyli odwzajemnionym uczuciem. Zimmer zmienił tożsamośc poprzez operację plastyczną i dlatego go nie poznała. Mocno naciągane, bo o ile twarz, kolor oczu, linię włosów można zmienić, to budowy ciała, zapachu, smaku (całowali się), gestykulacji etc. - nie da się. Co do sposobu komunikacji przez ogłoszenia prasowe - tu akurat widzę sens w dzisiejszej dobie powszechnej inwigilacji (billingi, sms-y, maile), a Zimmer poszukiwany był na calym świecie. Masz rację, happy end na oczach policji - tak niewiarygodny, że aż komiczny. Totalnym nieporozumieniem było uczestniczenie Zimmera zwłaszcza jako człowieka znikąd w centrum dowodzenia.
              Z tego, co zrozumiałam i z zajawek "Turysta" jest remakiem.
              • barbasia1 Re: tvp 2 na dziś 'tristan i izolda , Antony Zimm 04.02.11, 14:22
                Dzięki Pepsic, za te uwagi, dopowiedzienia, umknęła mi jakoś ta informacja o operacji plastycznej Zimmera ( spóźniłam się troszkę na początek filmu), co ciekawe u Greka też nie ma wzmianki o tej operacji plastycznej, a czytałam wczoraj czy przedwczoraj przed naspisaniem powyższego postu Grekowy opis, by lepiej pojąć ten film !?

                Zgadzam się ze wszytskimi Twoimi uwagami na temat zmiany wyglądu, właśnie tak czy tak kwestia operacji też wydaje się być mocno naciągana.

                W sprawie ogłoszeń prasowych, może i masz rację, ale z trzeciej strony, myśle, ża są sposoby by namierzyć tego, kto zamawia takie ogołoszenie (zwłaszcza jeśli policja wie, które ogłoszenia są od Zimmera), sprawdzić z jakiego konta idą pieniądze za ogłoszenie itd. ...

                >Totalnym nieporozumieniem było uczestniczenie Zimmera zwłaszcza jako człowieka znikąd >w centrum dowodzenia.

                A właśnie, też miałam o tym wspomnieć.

                I na koniec jeszcze jedna absurdalna scena, o której pisze Grek -
                "A na odjezdnym szef policji (która ciągle zachodzi w głowę, gdzież ten Zimmer jest) patrzy na nich i mówi sam do siebie "znów ci się udało, masz wszystko". Ale policji nic nie powie. ASgent jakiś, czy co ? "

                Antnony Zimmer, spojler Greka:
                forum.gazeta.pl/forum/w,14,112321184,113935956,Anthony_Zimmer_spojler_Trzeci_W_sieci.html
            • grek.grek Re: tvp 2 na dziś 'tristan i izolda , Antony Zimm 04.02.11, 14:06
              hehe, nic dodać nic ująć. ja nawet drugi raz nie próbowałem oglądać. i z tego zrobili remake... nie do wiary, hehe.

              w recenzjach zresztą, tego remake'a/remaku, dośc wstrzemięźliwie używane są komplementy pod jego adresem :]
              • barbasia1 Re: tvp 2 na dziś 'tristan i izolda , Antony Zimm 04.02.11, 14:48
                No tak, rozumiem doskonale.

                Wcale mnie nie dziwi mnie, że recenzje "Turysty" wstrzemięźliwe. :)

                "remake’u" - sprawdziłam w słowniku :)
                • grek.grek Re: tvp 2 na dziś 'tristan i izolda , Antony Zimm 04.02.11, 15:38
                  ja jestem tylko ciekaw, jak oni namówili johnny'ego deppa, żeby im użyczył twarzy i całej reszty deppa :]
                  • barbasia1 Re: tvp 2 na dziś 'tristan i izolda , Antony Zimm 04.02.11, 15:44
                    Podejrzewam, że kasą zachęcili. :)
                    Budżet filmu wyniósł $100,000,000 !!! Nieżle, nie!?
                    Zysk brutto $65,894,031 (USA) (23 stycznia 2011) - gorzej!

                    www.imdb.com/title/tt1243957/
    • grek.grek "warszawa' spojler 04.02.11, 13:03
      oglądaliście tę "warszawę' wczoraj ? :]

      ja się dałem namówić dwójce, hehe, w sumie - złote cośtam w gdyni, deszcz nagród, a do tego nasza produkcja...

      jest to kilka osobnych historii prowincjuszy zjeżdzających, z róznych powodów, do stolNicy; narracja miele je i przeplata, jak np. u altmana. akcja rozgrywa się w ciągu kilkunastu godzin.

      zatem, już spojlerując... jest klara, co w w-wie się pojawia, aby zamieszkać ze swoim chłopakiem. znienacka okazuje się, ze chłopak ma dziecko ze swoją żoną, z którą - należy wnosić z okoliczności - jest w separacji. nawet klucze do - wynajątego specjalnie dla niej - mieszkania nie przekonują klary. jak jest dziecko, to jest podejrzenie, ze on żony nie opuści, a ją usadowi w garsonierze i będzie miał do zabawy. a może po prostu nie umie ona być tak nieszlachetna, żeby dziecku ojca tumanić... ;] jest załamana, jeździ tramwajem, tacha po tej warszawie cięzką walizkę z ciuchami, generalnie widac, że jest trafiona i nie bardzo wie, co ze sobą zrobić.

      na dworcu klara poznaje pawła - on przyjechał do w-wy, żeby zacząć nowe życie, po wyjściu z domu dziecka. jest sympatyczny bardzo, dotrzymuje jej nawet towarzystwa, kiedy ona czeka na swojego gacha. a potem się rozstają...po raz pierwszy :]

      chłopak nic nie ma, poza 20 tys od ojca, który dał mu kasę, zeby mu się na oczy nie pokazywał więcej i znajomym zatrudnionym na etacie sprzątacza w ekskluzywnym salonie mercedesa, który obiecał mu pomoc w znalezieniu pracy. paweł by chciał w tym samym salonie się zaczepić, ale - mimo brawurowej próby - nie zostaje przyjęty przez właścicielkę, która na dodatek - kiedy paweł się upiera, ze "nie wyjdzie dopóki nie zostanei zatrudniony" - każe jego kumplowi wyrzucić go z lokalu i zasadzić kopa, co też ten czyni, przepraszająć pawła "sorry, stary, wiesz jak jest". zanim jednak odpali mu kopa wręcza adres z propozycją jakiejś tam innej pracy, dorywczej zapewne [wcześniej wspomógł go ofertą wyprowadzenia psa, z której paweł skorzystał].

      klara i paweł spotykają się wkrótce ponownie - ona dzwoni do domu, on idzie z tym psem, zauważa ją... czysty przypadek. no i tak zostaje, chodzą ze sobą, rozmawiają, oglądają stare slajdy warszawy, co jakiś czas się rozstają na chwilę, bo on musi psa odprowadzić albo do salonu pójść o tę pracę kolędować, ale zawsze się umawiają na następne spotkanie. jedną noc spędzają razem - na strychu jednego z salonów samochowych, gdzie zabawiają się udawaniem, ze chcą kupić auto, by ostatecznie każde odrzucać, "bo nie ma auomatycznej skrzyni biegów". rzecz także w tym, ze oboje nie mają gdzie nocowac, są równie porzuceni w tym wielkim mieście i w końcu sprzedawca łapie o co chodzi, no częsciowo - sądzi, że oni chcą mieć seks, ale nie mają lokum, więc prowadzi ich na górę i daje godzinę do dyspozycji. ona usypia jemu na kolanach, a on ogląda i czyta jej komiks, bo ona jest rysowniczką i zrobiła własny pojekt :]

      kiedy rozstają się po raz kolejny, następne spotkanie wyznaczają sobie pod pubem "pomarańcz'...

      w ślad za klarą do warszawy przybywa jej chłopak, ona go nie kocha, ale on ją - i owszem. przyjeżdza razem z kolegą i nie wiedząc, gdzie konkretnie jej szukac, po prostu objeżdzają ulice i wytrzeszają mocno oczy, w nadziei na fart :]

      następna historia dotyczy sadownika z pipidówka. on przyjechał szukać córki, która wyjechała do w-wy i znaku życia nie daje. więc gościu chodzi i szuka - najpierw pod adresem jaki ma zapisany, ale tam zastaje tylko jakąś jej koleżankę, co to rzuca mięsem jak stara, jest znerwicowana totalnie, i ma jakies długi, więc za 500 zł 'zrobi wszystko'. poczciwy starszy pan patrzy na nią jak na zjawisko atmosferyczne, propozycji nie przyjmuje, ale kiedy ona zmienia front i mówi, że córka jego winna jest jej tysiąc, on oddaje dług córczyny, ale w zamian za jej nowy adres. jedzie tam. całuje klamkę, ale babina mieszkająca obok mówi mu, ze córka pracuje w pubie "pomarańcz". facet tam jedzie. i tu zdziwienie - jest tam "elżbieta gołębiewska', wszystko się zgadza, nawet papiery, ale... panna w ogóle nie przypomina jego córki. skołowany i zrozpaczony ojciec próbuje pojąc o co tu biega, ale ona każe mu spier... facet traci spokój i rzuca się na nią z łapami. wreszcie dowiaduje się, ze dzsiewczyna zamieniła się paszportam i dowodami osobsitymi z jego córką, która wyjechała na zachód... co mu poozstaje ? wziąć głęboki oddech i zadzwonić do domu, że... 'z elą jest wszystko dobrze, ma świetną prace, uczy się dobrze, teraz nie może podejść, bo jest zajęta, ale... jest świetnie".

      następna jest wiktoria. jedzie do gdyni, ale tuż przed warszawą kłóci się z facetem, wysiada z auta i każe mu spier... [taka moda chyba ;)]. łapie stopa. zatrzymuje się facet o wyglądzie biznesmena. z czasem okazuje się, ze to jakiś cwaniaczek, co w warszawie ma interes do załatwienia, z grubym niemcem, chodzi o jakiś 'wagon" - zapewne zatem o szmugiel koksu albo czegoś podobnego. wiktoria się do niego przylepia, chodzą razem, towarzyszy mu podczas rozmów z tym niemcem, który oczywiście próbuje ją poderwać, ale bez skutku. panowie rozmawiają głównie po angielsku, trudno powiedziec, czy ona rozumie o czym mówią. niemcowi się w każdym razie do znajomości angielskiego nie przyznała :]

      cwaniak, poza swoim cwaniactwem, wydaje się całkiem do rzeczy facetem. zbliżają sie do siebie. podczas negocjacji z tym niemcem ona widzi u niego pistolet za paskiem spodni - wytyka mu to, na co on wręcza jej go i mówi "teraz ty go będziesz nosić". jakie zaufanie... :] wiktoria zresztą nie ma problemu, żeby nim wycelować komuś w łeb, np. złodziejowi, który na światłach wyciąga za fraki faceta z auta, i chce odjechać nim, z wiktorią w srodku. po zobaczeniu pukawki w jej dłoni spie,prza w podskokach...
      sprawa 'gdyni' przestaje istnieć, mówią o jakichś wakacjach wspólnych. ona chciałaby najbardziej pojechać do andaluzji... póki co, on kupuje dwa bilety na pokaz flamenco w barze 'pomarańcz"...

      zatem - bar "pomarańcz" jak zauwazyliście jest tutaj słowem-klucz :]

      pod tym barem, w jednej chwili, skrzyżują się losy wszystkich bohaterów. jest już wieczór...
      otóz sadownik siedzi w aucie i właśnie rusza do tyłu, umówiony z klarą paweł przechodzi akurat ulicą z tyłu auta, a wiktoria z gachem jadą autem na wprost pawła - są rozbawieni, paweł rozkojarzony, kończy się potrąceniem, a sadownik gwałtownie hamuje swoje cofanie pewny, ze to trafił chłopaka. "zabiłem człowieka" mamrocze, bo paweł się kompletnie nie rusza...

      wiktoria każe gachowi się zatrzymać "zabiłeś człowieka !", ale on odmawia kategorycznie. na co ona wyjmuje pistolet i mierzy mu prosto w łeb. no to on się zatrzymuje, a ona każe mu spiep... jak temu na szosie. facet chwilę stoi i postanawia skorzystać z propozycji. wiktoria zostaje sama, wlecze się z tym pistoletem w garści, prosto do 'pomarańcza', aby tam obejrzeć zamglonymi oczami ognisty występ flamenco...

      a gach niedaleko ujedzie. parkując auto trafia w d,pę samochód tych dwóch, co przyjechali szukać klary. wdaje się z nimi w bijatykę i dostaje srogie lanie, kończy dzień nakrywając się nogami po solidnych sierpowych, a potem usypiając z gęba w śniegu opodal krawęznika.

      sadownik jest w szoku, ale okazuje się, że jego obawy są płonne. paweł się zbiera z jezdni. dziewczyna, podająca się za jego córkę, przybiega i go o tym powiadamia.

      paweł, trochę zamroczony po uderzeniu, schodzi się znów z klarą. ona widzi, że coś z nim nie tak, ale... no problem. co więcej, on jej mówi, że ma mieszkanie, w którym będą mogli się zatrzymać razem. i jeszcze tylko jedno... klarę w końcu muszą zdybać jej chłopak i jego kolega - przypadkiem, zgodnie z założeniami :] klara ostatecznie musi powiedzieć chłopakowi, że "misiu, to nie jestem ja [że niby TA jemu przeznaczona]". facet musi to zaakceptować.

      a na końcu paweł i klara widzą [ona widzi].... żyrafę pętającą się po placu. czego symbolem może być żyrafa ? :]

      słowo jeszcze za chwilę, co tutaj papier się kończy ;]
      • grek.grek "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 13:50
        więc to było to, co najwązniejsze.

        oprócz głównych postaci są tu takze pomniejsze, pojawiające się regularnie w epizodach, stykające się z tymiż głównymi bohaterami.

        jest facet, który w kilkusekundowych urywkach gada przze komórkę powtarzając nonstop "to nie jest rozmowa na telefon... to nie jest rozmowa na telefon...".

        jest histeryczny złodziejaszek, który ma pecha : kiedy próbuje ukraść auto gacha wiktorii, to ona mu pistolet do głowy lepi i musi chłopina wiać; kiedy próbuje, z lichym nożykiem w garści, napaść pawła, to dostaje lanie. tłumaczy się patetycznie "ja ? ja, złodziej ?! jakbyś nie miał pracy, a miał czwórkę dzieci, to byś to samo robił" - trochę dęte, ale cóż... :]

        żeby pokazać, że w "świecie nieskończonych możliwości" bida piszczy, reżyser dodaje złodziejaszkowi kolegów po fachu : para - wyglądajacych z daleka na zabiedzonych romów - ojciec i mały synek wędzi sadownikowi z paki zuka - jabłka. widząc, ze facet nadchodzi - spiep,rzają. ale prostoduszny sadownik, mimo że wlasnie trafiony w samo czoło wieścią o tym, ze córka dała w długą na zachód, zatrzymuje ich okrzykami i nie dośc, ze nie każe oddać tego, co ukradli, to jeszcze daje im cała skrzynkę owoców. a oni ją targają w pociesznym stylu - ojciec z lewej, maluch z prawej, pośrodku skrzynka przechylona symetrycznie do ich wzrostu i siły, czyli w idealnym ukosie :]

        jest staruszek-kombatant, paradujący z biało-czerwoną opaską powstańczą na ramieniu - a to mu słabo i sadownik go pyta czy pomóc, a to się przewraca na śniegu i klara pomaga mu wstać, a jak widzi złodziejaszka kradnącego z klombu pod pomnikiem powstańców kwiatki cedzi mu w twarz "pan się zachowuje niegodnie. pan jest złodziejem". złodziejaszek, znów pechowo przyłapany, rzuca te kwiatki i podchodzi z wyrazem determinacji na twarzy do dziadka, a dziadek ocenia go surowo, kładzie rękę na ramieniu i mówi "pan nie jest złodziejem..." - jaki ładny relatywizm ;] a potem dziadek salutuje pomnikowi. na końcu zaś trafia na tych, co klary przyhechali szukać - oni są po rozmowie z klarą, on "nie wie, gdzie mieszka", więc oni proponują, ze mu pomogą odnaleźć dom. ładna przerzutka, tylko że niby co ? że prowincjusze i tylko oni są w stanie temu miastu nadać nową jakośc, bo w nich jedynie jest jeszcze ciepło i bezinteresowność, a warszawiactwo jest zabiegane, samolubne i olewa wszystko ? może i o to chodziło...

        co z tą żyrafą, macie jakiś pomysł ? :]

        faktem jest, że ci przybysze są albo ciepli i mili [wszyscy] , albo ciepła spragnieni [wiktoria], mają jakieś odruchy pro-bliźni. warszawiacy zaś już raczej nie, zwłaszcza ci lepiej uposażeni : właścicielka salonu to baba herod, jej pomagier jeszcze gorszy, baba od wyprowadzania psów jest oschła [paweł na ochotnika pomaga jej zaparkować samochód, problem w tym, ze żeby nawrócić musi pojechać naookoło i kiedy jej znika z oczu w jej aucie ona ma wrażenie, że go ukradł, a kiedy wyłoni się z drugiej strony bardziej będzie zirytowana tym, ze musiała stać pod gołym niebem niż, ze jej pomógł; paweł, z niaiwnością "chłopaka z prowincji", próbuje ją zaprosić na kawę, ale ona bezceremonialnie go zbywa], dziewczyny, które spotyka sadownik walą mięsem, cwaniak... wiadomo, gruby niemiec - ślini się do wiktorii niesmacznie, na dworcu - gach klary nie przyjmuje sympatycznie wyciągniętej do niego ręki pawła... kolega pawła z salonu mercedesowego - wywala go na pysk, bo musi, żeby zachować pracę, więc znów - bezwzględne warunki wielkiego miasta, gdzie płacisz cenę za 'sukces'.

        samo miasto wygląda niezbyt fajnie - jest zima, pada śnieg, szybko robi się ciemno, ulice są bezoosobowe, niebo zaciągnięte, pod nogami breja śniegowa... miasto świadkuje zdarzeniom, ale z dystansem. kreuje częsciowo atmosferę, chociaż... w taki trochę kameralny sposób, bo nie uderzyło mnie jakieś przytłaczanie przezeń bohaterów. aranżacje scen są raczej nieefeketowne. te błotno-śnieżna dekoracja, to jedno, ale dochodzi też to, nie eksponuje się ani urodziwych zakątków warszawy, które i w takim otoczeniu mogłyby stworzyć jakiś kontrapunkt, nie ma, znanych z komercyjnych pierdółek a'la tvn, panoramicznych, ostentacyjnych ujęć. jesli są jakieś rzuty na wysokie budynki i nowoczesne elewacje, to naprawdę niewiele i w ascetycznym klimacie. kamera raczej kursuje na poziomie metr-nad-czołem-filmowanych-postaci :]

        reżyser gajewski trochę sztucznie, jak na mój gust, to podzielił, ze przyjezdni są tacy fajni i dobrzy, miejscowi niekoniecznie. może chciał trafić w widza mówiąc 'hej, zobaczcie, ci dzisiaj mili i fajni jutro będą tacy, jak tamci, bo to miasto, jego tempo, jego bezwzględnośc wymuszą na nich zmiany". a może klara i paweł, którzy zostaną razem, są zwiastunem nadziei ? "hej, to wy, młodzi i nieskażeni tym badziewiem, mający uczucia i prawidłowe reakcje, możecie wszystko odczarować".

        kurka, co z tą żyrafą ? :]

        postaci są cokolwiek banalne, przeciętne, nie wyrózniają się w zasadzie niczym szczególnym. ludzie codzienni. zaskakująco jednak, w tej szarej zwyczajności zwyczajnej - żywi. wiarygodni. wg mnie, przynajmniej. ich problemy też nie są nadzwyczajne, a przez to wypadają nie-papierowo, czyli dobrze. wszysscy tacy są, może poza wiktorią.

        z info wynika, ze nagrodę za ten film dostałli reżyser gajewski i ostałowska vel wiktoria. i to by się z grubsza, wg mnie, zgadzało. reżyser utrzymał całość w należytym porządku i dobrym rytmie narracji, bez zbytecznych scen i przedłużajek. nagrodzony scenariusz jest wariacją podług metody altmanowskiej, jak zdązyliście zauważyć - a że zwykle takie flmy zyskują uznanie, bo uważa się, ze ta mozaikowa struktura jest raz - pojemna, a dwa - nadaje się idealnie do portretowania współczesnych mrowisk i ich modelowych mieszkańców, no to i "polski altmanizm" musiał zrobić wrażenie, zwłaszcza 8 lat temu :]; a ostałowska miała do zagrania postać, wg mnie, jedyną obdarzoną jakimiś zauwazalnymi skokami temperatury [sadownik niby też, ale u niego jest raczej jeden paroksyzm], a co najważniejsze przejawiającą oznaki funkcjonującego zycia wewnętrznego. coś pie,przę... tak czy owak, wyrózniała się, po prostu.

        generalnie, nie wiem jaka tam była konkurencja w 2003, ze wpadł akurat 'warszawie' złoty lew, więc na razie nie wiem, jak to skatalogować, ale powiem Wam, ze było nieźle :]
        • barbasia1 Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 15:53
          Świetny opis i komentarze!

          A wracjąc do pytania o żyrafę, myślę, że żyrafa też przyjezdna, przybyła z innego zoo do zoo warszawskiego, by spotakć tu samca żyrafę (a. samicę żyrafę) swego życia!? ;)
          Taaak?

          A może to symbol niedopasowania do okoliczności przyrody wielkomiejskiej?

          Albo żart taki?

          • grek.grek Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 16:02
            dzięki, kamień z serca, bo plotłem strumieniem świadomości ;]

            hehe, możliwe.

            w sennikowej symbolice wyczytuję otóż, że żyrafa symbolizuje "szczerość, umiejętnośc słuchania drugiego człowieka, rozumienia punktu widzenia innych" - wygląda, ze może być też jakieś memento reżysera-scenarzysty dla miasta, które postrzega on jako kompletnie antyżyrafowe ?

            • barbasia1 Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 16:21
              Jak na strumień świadomości to ten tekst jest za rzeczowy, za przemyślany, za spójny, za uporządkowany, za logiczny , za zrozumiały, itd. ... ;)
              :)

              Nie wiedziałam, że z żyrafą, zwierzęciem jakby nie było obcym naszej kulturze, wiąże się taka ładna symbolika!?
              Podoba mi się taka intepretacja żyrafy w "Warszawie".
              • barbasia1 Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 05.02.11, 10:03
                > Nie wiedziałam, że z żyrafą, zwierzęciem jakby nie było obcym naszej kulturze,
                > wiąże się taka ładna symbolika!?
                > Podoba mi się taka intepretacja żyrafy w "Warszawie".

                Alee, uświadomiłam to sobie wczoraj wieczorem, gdyby przyjąć tę inretpretację żyrafy pojawiającej się w zakończeniu filmu, czyli znaczącym momencie, film miałby bardzo pesymistyczną wymowę!???

                Szukałam wczoraj wypowiedzi reżysera na temat żyrafy i nawet znalazłam , ale mi nie pomogła: ;)

                "O żyrafie: Żyrafa w miejscu bardzo specjalnym dla naszego kraju i kultury ? ten obraz pojawił się w mojej głowie wiele lat temu. Zacząłem się zastanawiać, co on znaczy, jak go odszyfrowywać. Gdyby można go było opisać za pomocą
                kilku zdań, to bym je napisał i wydrukował. Jednak tak wielu rzeczy nie można powiedzieć, bo nie ma odpowiednich słów, że obraz pozostaje jedyną możliwością. Dlatego zrobiłem ten film. Żeby wytłumaczyć, dlaczego ten obraz pojawił się w mojej głowie."

                www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=13380&sekcja=4
                ...
                • grek.grek Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 05.02.11, 13:46
                  no może... niekoniecznie, bo ta żyrafa się pojawia wraz z parą młodych prowincjuszy o "żyrafowej" naturze :]

                  hehe, zdaje się albo pan reżyser rzeczywiście przyśnił sobie to zwierzę i nawet nie
                  zainteresował się symboliką takiego wyobrażenia, a zatem - dziwnym trafem robiąc
                  film odpowiadający takim właśnie związkom symbolicznym wykazał się wyjątkową
                  intuicją, albo... albo ściemnia ;]
                  • barbasia1 Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 05.02.11, 20:59
                    Czyli jednak nie jest tak pesymistycznie,
                    jak pisałeś wyżej ...

                    Macie, Greku, Pomme, rację zgrzeszył pan reżyser zbytnim uproszczeniem, idealizowaniem ludzi z prowincji, demonizmowaniem wiekiego miasta i jego mieszkańców.

                    Doświadczenie podpowiada, że ludzi o "żyrafowej" nieslychanie trudno jest spotkać , niezależnie od tego, czy mieszka się wielkim mieście, czy małej mieścinie.
                    Obie wersje są równie prawdopodobne! ;)
                    • grek.grek Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 06.02.11, 12:34
                      znaczenie żyrafy faworyzuje to pozytywniejsze odczytanie :]
                      • barbasia1 Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 06.02.11, 13:05
                        grek.grek napisał:

                        > znaczenie żyrafy faworyzuje to pozytywniejsze odczytanie :]

                        Tak, tak, oczywiście, zdanie (miało być odzielone większą spacją), że obie wersje są prawdopodobne odnosiło się do drugiego akaptiu Twego postu, do tego fragmentu: "rezyser [...] " wykazał się wyjątkową intuicją, albo... albo ściemnia ;] " :)

                        • barbasia1 Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 06.02.11, 13:08
                          Finita est Californicacja 4/1 :)))

                          forum.gazeta.pl/forum/w,14,120424060,121814327,Re_Californication_seria_4_odcinek_1_uwaga_spojl.html
                          forum.gazeta.pl/forum/w,14,120424060,121831054,Re_Californication_seria_4_odcinek-_1_uwaga_spojl.html

                    • barbasia1 Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa PS PS 08.02.11, 14:50
                      barbasia1 napisała:

                      > Doświadczenie podpowiada, że ludzi o "żyrafowej" nieslychanie trudno jest spotk
                      > ać , niezależnie od tego, czy mieszka się wielkim mieście, czy małej mieścinie.
                      > Obie wersje są równie prawdopodobne! ;)

                      Doświadczenie to jeszcze nie wszytsko ;), powstało całe mnóstwo filmów o "niemożności prozumienia się" z drugim człowiekiem, o samotności człowieka.
        • pomme Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 15:55
          oglądałam warszawę juz dawno temu z perspektywy przyjezdnej jednak, bo jestem napływowa.
          Mnie ten film skusił, tymi nagrodami własnie i szumem wokoło, ze dobry niekomercyjny i w ogóle
          No i sie rozczarowałam.
          Nie znalazłam tam nic odkrywczego, nic, o czym bym nei wiedziała lub czego bym juz nie widziała.
          Przesłanie bolesnie czytelne, nawet nie bardzo miałam o czym myslec.
          Ten podział jak piszesz na tubylców i przybylców faktycznie przerysowany.
          Podobała mi sie tam za to Dominika Ostałowska, naprawde zrobiła wrazenie ...
          pamietam duzo szumu tez było wokół filmu nomen omen szumowskiej ono. a to by średni film moze z paroma lepszymi wejsciami, które tez były pewnie srednie bo nawet ich nei pamietam.
          bo u nas chyba tak jest ze jak nie serial albo nie graja w filmie same same gwiazdy ( nie koniecznie dobrzy aktorzy) to sie mówi ze film dobry i niszowy
          a to g..no prawda jest
          • grek.grek Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 16:06
            nie sposób się nie zgodzić z gros tego, co napisałaś, a zwłaszcza z puentą :]

            konstrukcja jest ciekawa i niepolska zgoła, więc - tak podejrzewam - to zadecydowało
            o nagrodach w gdyni. patrzyłem na to, jakie filmy były wtedy w konkursie i szczerze
            mówiąc, jakkolwiek takie wartościowanie jest niehalo, to jednak 'warszawie' nie dałbym
            nagrody za najlepszy film mając do wyboru "symetrię', czy 'zmruż oczy'. no ale... ;]
            • pomme Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 21:16
              co do konsrukcji rajt
              naomiast jak piszesz ze zmruz oczy z tego samego okresu są, no dla mnie to o niebo lepszy film. choc tez arcydziełem bym go nie nazwała, ale daje radę, cos niesie przynajmniej
            • pomme Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 21:19
              co do konsrukcji rajt
              natomiast jak piszesz ze zmruz oczy z tego samego okresu są, no dla mnie to o niebo lepszy film. choc tez arcydziełem bym go nie nazwała, ale daje radę, cos niesie przynajmniej
            • pomme Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 21:37
              co do konsrukcji rajt
              natomiast jak piszesz ze zmruz oczy z tego samego okresu są, no dla mnie to o niebo lepszy film. choc tez arcydziełem bym go nie nazwała, ale daje radę, cos niesie przynajmniej
              • pomme Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 21:41
                no jeszcze ak mógł sie z pare razy powielic:-)
                sorry mam net bezprzewodowy a wlasciwie nieprzewodowy
          • barbasia1 Re: "warszawa' spojler, jeszcze dwa słowa 04.02.11, 16:09
            Tematyka bardzo na czasie te 8 lat temu, więc może stąd te nagrody i zachwyty!?
    • grek.grek powtórki piatkowe - obcy, historia przemocy 04.02.11, 15:54
      polsat raczy "ósmym pasażerem nostromo", czyli klasyka pełną gębą, jeden z naj. thrillerów bez podziału na gatunki i tak dalej itd., a przy okazji film już tak niemłosiernie często powtarzany, że aż powoli tracić zaczyna powagę ;] 22'15"

      tvn daje w ripleju - 'historię przemocy' - rzecz ciekawa, pozornie powtarzalna, ale z dwoma istotnymi kwestiami do namysłu : - czy skłonność do przemocy jest dziedziczna ? i - nie da się uciec od przeszłości, wystarczy przypadek zupełny, żeby wydawałoby się dawno pozostawione za sobą sprawy powróciły z zamiarem zrujnowania obecnego życia. warto. 23'30', trochę późno, ale warto.

      dwa b.dobre filmy, dwie wyeksploatowane ponad miarę powtórki. szkoda. w ostatnich 50 latach zrobiono klasowych filmów trochę więcej niż te 30-40 tytułów stanowiących jakąś patologiczną playlistę polskich stacji tiwi. trochę się polsat z tego wyłamuje, co Pepsic kiedyś przytomnie zauważyła, ale - jak widać - tylko trochę i nie zawsze :]

      tvp zarzuca francuskimi komedyjkami [hehe], a w jedynce westernem i klasyczną wersją "upiora w operze". żeby to było na-bogato, to bym nie powiedział :]

      • barbasia1 Re: powtórki piatkowe - obcy, historia przemocy 04.02.11, 16:11
        Klasyczna wersja "Upiora w operze" o 2.35! Zaiste upiorna pora! ;)
    • grek.grek na sobotę : "ojciec" & 'blow" &..? 05.02.11, 14:08
      polsat atakuje klasyką - "ojciec chrzestny" o 22'00' :]

      zdaje się wczorajszy "ósmy" to był początek kolejnej powtórki całej serii. oni też mogą, hehe. trudno. lutowe piątki w polsacie już obsadzone. w soboty pewnie będą dawać kolejne dokrętki
      "ojca"...

      konkury dla coppoli, to "blow" w jedynce, życiorys dilera białego proszku, z jankiem deppem w roli głównej i penelopą w roli towarzyszącej. oglądaliście już ?

      dorzucicie coś ?

      aha, 4:00 - w tvp 1 "śledząc" - jesli dotąd nie widzieliście, to koniecznie spróbujcie obejrzeć, video nastawcie, albo zróbcie co się da, żeby jakoś się do tego dobrać, bo film jest przedni.
      • maniaczytania Re: na sobotę : "ojciec" & 'blow" &..? 05.02.11, 17:15
        grek.grek napisał:

        > konkury dla coppoli, to "blow" w jedynce, życiorys dilera białego proszku, z jankiem deppem w roli głównej i penelopą w roli towarzyszącej. oglądaliście już ?

        O tak, swietny film, jesli nie ogladales, to wybierz na dzis ten.

        > dorzucicie coś ?
        o 1.00 na tvp 2 - "Dziewiata kompania" film rosyjski z 2005r. mocny obraz, ale nie zalujcie, jesli nie uda sie Wam obejrzec, bo bedzie jutro powtorka o przyzwoitszej porze - 21.00;
        na TVN "Zlap mnie, jesli potrafisz" podobno fajny, tylko ja nie wiem, co zrobic, bo i Leo i Hanks w jednym filmie to chyba za duzo jak dla mnie :)))

        • grek.grek "ojciec" & 'blow" &..? 06.02.11, 12:50
          hehe, nagrałem, póki co :]

          a wybrałem "ojca". trochę sentymentem trąci, trochę to staroświeczczyzna, trochę fabularnymi schematami jedzie - bo stale ktoś jest do odstrzału albo sama familia corleone i jej pomagierzy są na celowniku i... ile tam można bez przerwy ;], aczkolwiek proces dojrzewania michaela corleone do zostania donem i przetasowań na scenie, które utorowały mu drogę do tegoż - musiały być pokazane własnie tak, a nie inaczej, więc to po prostu uroda całej historii, a nie jakieś błędy scenariuszowe; w sumie jednak, długimi okresami wygląda wszystko jak monotonna w swej powtarzalności [chociaż też do pewnego momentu, kiedy michael zrobi porządek z konkurencją, przenosząc w jeden dzień mafijny świat nyc w zupełnie nowe czasy, czasy końca kooperacji i współistnienia] wojna rodzinna w jakims pueblo.

          to dla czego, imo, warto oglądać 'ojca" bez względu na wszystko, to mistrzostwo coppoli - poprzednim razem i tym razem też, probowałem jakoś policzyć ilość scen, które by mi nie pasowały, ktore by mozna pominąc, wątków które nic nie mówią istotnego o bohaterach, o samej mafii jako takiej - bo to portret przeca, scen nie wnoszących nic do historii. taka zabawa na intuicję, bo fachowej wiedzy u mnie nie uświadczysz :]

          i... nie ma takowych. konstrukcja jest taka, że mucha nie siada, a nawet nie śmie się zbliżyć. tak mi wyszło, na ile faktycznie, to już wiedza tajemna. niemniej, wg mnie perfekcyjna robota reżyserska.

          za tydzień polsat daje "ojca 2", czyli... wykrakałem ;], ale jak napisali w programie, że to "pierwzsza część", to było więcej jak pewne, ze reszta w drodze.

          "dziewiątą kompanię" spojlerowałem kiedyś ;] w sumie niezgorsza rzecz. i egzotyczna ciągle, hehe.
      • barbasia1 Re: na sobotę : "ojciec" & 'blow" &..? 05.02.11, 21:05
        Miałam ochotę na kawałek "Ojca...", ale Mania chwali "Blow" (a tam kusi Johnny Depp i Peleope Cruz), więc teraz nie wiem jeszcze ...

        > aha, 4:00 - w tvp 1 "śledząc"
        "Śledząc", może jednak innym razem, jak pokażą jeszcze później! ;)
        • grek.grek Re: na sobotę : "ojciec" & 'blow" &..? 06.02.11, 12:51
          no i... co wybrałaś ? :]
          [jesli "blow", to poproszę o jakiś kierunkowskaz recenzyjny]

          • barbasia1 Re: na sobotę : "ojciec" & 'blow" &..? 06.02.11, 14:10
            Też wybrałam powtórkę staroci, czyli "Ojca chrzestnego" (ale tylko połowę, do północy), którego ostatnio starsznie dawno temu oglądałam...

            Na "Blow" rzuciłam okiem i okazało się, że już kiedyś widziałam ten film, odpomiałam sobie kilka scen podczas przerw na reklamy w trakcie "Ojca ..." - np. tę scenę kiedy Johnnego Deppa (piękny, młody Johnny dobra rola Johnego, niezły film!), handlarza narkotyków przyjeżdza policja do domu rodzicow, po tym jak matka go wydała, niestety całości nie potrafię zrekonstruować z pamięci, więc bardzo chętnie przeczytam streszczenie (przypomnienie), jeśli tylko zamierzasz napisać coś o tym filmie (bo właściwie zaczęło mnie intrygować co było przed i po tej scenie z aresztowaniem).
            • grek.grek Re: na sobotę : "ojciec" & 'blow" &..? 07.02.11, 13:18
              orajt, jak tylko obejrzę - dopiszę, co tam było dalej :]
              • barbasia1 Re: na sobotę : "ojciec" & 'blow" &..? 07.02.11, 15:27
                grek.grek napisał:

                > orajt, jak tylko obejrzę - dopiszę, co tam było dalej :]

                Okej! Świetnie! Czekam! :)
                • grek.grek 'blow" - dopowiedzenie 08.02.11, 11:13
                  no to - ciach, od momentu pierwszego aresztowania :

                  we więźniu poznaje diego, faceta co ma kontakty z kolumbijskimi dilerami kokainy.

                  po wyjściu - zaczynają kręcić lody z koksem z tamtego rejonu dostawczego, a sam george poznaje pablo escobara, szefa wszystkich szefów, z kartelu z medellin, z którym wchodzi w biznes i, korzystając z posiadanych instrumentów [mozliwość przewozu towaru awionetką, dobry pośrednik w postaci tego fryzjera dereka] zaczyna szmuglować escobarową kokainę do
                  ameryki.

                  sukces jest błyskawiczny. schodzi każda ilość, wciagą cała ameryka ;] george jest bogaty, ma wielki dom, a w tym domu żonę - mirthę, którą poznał na ślubie diega, a potem ją odbił jednemu latynosowi. normalnie powinien za taki numer nie żyć, ale był gościem od escobara, więc mu rogacz mógł nafiukać. mirtha zachodzi w ciążę, poród się zbliża...

                  odwiedzają go, w jego posiadłości, starzy - matka wierzy, że george "prowadzi firmę", ojciec nie jest taki głupi... ale - nie potępia syna, przeciwnie, mówi mu : "jesteś szczęśliwy, tylko to się liczy'.

                  byłoby miło i dostatnio, gdyby mu stary kumpel diego nie wbił kombinerek w plecy albo nawet trochę poniżej. najpierw marudził, że george mu nie ufa i nie chce zdradzić nazwiska pośrednika - jemu nie ufa, swojemu "bratu". z tego powodu, m.in, george zostaje postrzelony, kiedy w czasie dobijania targu z jakimś gangiem diego nagle zaczyna świrować, wpędza gości w nerwy, a ci zaczynają strzelać, może przypadkiem, może nie... tak czy owak - ledwie udaje się załagodzić konflikt. george nie ma wyjścia - zdradza mu nazwisko pośrednika... tylko po to, żeby za jakiś czas dowiedzieć się, ze diego i ten pośrednik robią własne interesy za plecami george'a. cios poniżej pleców. a kiedy george jedzie do diega, żeby się z nim rozmówić dociera do niego, zę w sumie nic nie może mu zrobić - facet przejął cały interes, ma zołnierzy, kontakty, pośrednika przekabacił... na odchodne diego nie zawaha się nawet zlecić swoim sługusom pobicie george'a.

                  w takim układzie george rezygnuje z dalszego dilowania. ma 60 mln dolków na koncie w banku, namiętną żonę i właśnie urodziła mu się wyczekiwana córka, którą pokochał od samej wieści, że się pojawi. na porodówce w trakcie połogu george dostaje nawet zapaści kokainowej z tego stresu...

                  mija jakiś czas. przyjęcie urodzinowe george'a. są starzy znajomi [derek-pośrednik m.in, który przeprasza george'a, że go z diegiem wykiwał, ale... takie były czasy. dla poprawy humoru wyznaje, że potem sam został przez diega wyrolowany. george mu wybacza, wita z otwartymi ramionami, aczkolwiek to żona go zaprosiła]. bawią się dobrze, jest proszek, są drinki. ... i jest nalot Fbi. czekali na jakiś błąd george'a od dobrych paru lat. no i się doczekali. za samą kokainę na przyjęciu george może iśc siedzieć.

                  george ofk siedzieć iść nie zamierza. wpłaca kaucję, a potem zamierza spie,przać. zabezpieczając jednocześnie rodzinę. odwiedza rodziców, żeby się pożegnać - matka nie chce go widzieć, słyszała o nim w tiwi... ojciec tylko nie odmawia mu ostatniego uścisku.

                  za chwilę - trauma. bank, w którym trzymał swoje oszczędności został znajconalizowany przez rząd panamski. kasa poszła się paść. zostaje goły jak święty turecki. mirtha szaleje, wygarnia mu od zer i nieudaczników,, którzy dają się rolować byle komu. robi mu awanturę na szosie, kiedy jadą autem, tak że george prawie traci panowanie nad pojazdem. do tego wtrąca się policja. zatrzymują ich. histeryzująca mirtha informuje ich, ze george ma w bagażniku koks. no i george znów ląduje w pudle - na 3 lata.

                  najgorsza rzecz dla niego, to rozstanie z córką, miłością jego życia. chciał przecież dobrze, chciał zapewnić rodzinie byt. a teraz może najwyżej pogadać z nią przez więzienny telefon. a raczej popatrzeć, jak mała niechętnie podchodzi, żeby z nim zamienić słowo, a raczej wyrzucić mu "możesz żyć bez serca ?" [on jej kiedyś powiedział, że "nigdy jej nie opuści, bo jest jego sercem, a bez serce nie można żyć"], a żona dowali mu z drugiej mańki informacją, że zażądała rozwodu i sprawa jest toku, a wkrótce rozwód istotnie zostaje orzeczony.

                  po wyjściu george ma jeden cel - odzyskać dziecko. spotyka się z małą, przełamuje lody, zaczyna ją codziennie rano odprowadzać do szkoły, a ze szkoły przyprowadza do domu. i rozmawiają. mała ma np. marzenie, żeby mieszkać w kalifornii... wkrótce, dzięki nowym lepszym kontaktom z eks-żoną córka może nawet z nim pomieszkiwać.

                  george ma plan...nakręcić nowy dil, zarobić tyle, żeby zabrać córkę i zwiać ku nowemu życiu. w kalifornii, skoro tak mała wybrała. nawet mówi małej, zeby się przygotowała na konkretny dzień. liczy, że wtedy będzie już po robocie i kasa w kieszeni.

                  no więc kręci interes. ze starym kumplem z La nawet. wszystko idzie jak z płatka... niespodzianka jest na końcu - cała akcja była policyjną prowokacją. george ląduje w pace z wyrokiem 60 lat. cios. ale większym jest i tak wizja córki siedzącej z walizką przez domem, czekającej na niego i obiecany wyjazd...

                  w pierdlu george dowiaduje się o chorobie ojca... miałby prawo do przepustki, by się z nim zobaczyć, ale... matka nie wyraziła zgody. może tylko nagrać coś dla ojca, jakieś kilka słów. no i nagrywa - wspomina dzieciństwo, ich wspólny czas, że jak aresztowali go, wtedy w domu - kiedy matka go zakablowała - to ojciec powiedział do agenta fbi wzuwającego buty a nogi skutemu george'owi "tak, chamie, tylko do zakładania butów mojemu synowi sie nadajesz", i że miał "najlepszego ojca na świecie" no i że starego swego kocha [tekst leci z offu, a na ekranie jest ojciec, postarzały już mocno, odsłuchujący nagranie i wyraźnie wzruszony]. stary go nigdy nie zdradził. nigdy nie potępił, mimo że george nie szedł drogą jaką by może sobie ojciec wymarzył. z drugiej strony, widział problemy starego z zarabianiem, no i zrzędliwą matką...

                  a potem george'a odwiedza córka... już starsza, urodziwa - rozmowa, niedźwiadek, wyznanie uczuć... za chwilę okaże się, że to tylko wizja george'a, jego marzenie, może nawet paranoja. córka nigdy go nie odwiedziła...

                  "miałem więćej ambicji niż rozumu", podsumowuje swoje życie george, a ja bym powiedział, ze miał, po prostu, pecha do ludzi, zwłaszcza do kobiet :] tak jak ojciec...

                  • barbasia1 Re: 'blow" - dopowiedzenie 08.02.11, 13:41
                    Dzięki Ci, Greku, za to zgrabne dopowiedzenie,
                    a jednak niewele zapamiętałam.

                    Czy to nie była aby historia oparta na faktach?

                    > "miałem więćej ambicji niż rozumu", podsumowuje swoje życie george, a ja bym po
                    > wiedział, ze miał, po prostu, pecha do ludzi, zwłaszcza do kobiet :] tak jak oj
                    > ciec...

                    To ja tu muszę zaprotestować! :)
                    Gość zajął się najbardziej ryzykownym z ryzykownych biznesów, który zazwyczaj kończy się więzieniem, w najlepszym przypadku albo do śmiercią w mniej lub bardziej dramatycznych okolicznościach w tym gorszym przypadku / tak skończył przecież Pablo Escobar/.

                    Pech do ludzi? Ludzie tym środowisku (handlarzy naroktyków, przestępców) nie wyłączając
                    kobiet są na ogół fałszywi, nie można się po nich wiele spodziewać, liczy się tylko kasa, kasa kasa ...

                    • grek.grek Re: 'blow" - dopowiedzenie 08.02.11, 15:08
                      zdecydowanie. w ostatnim ujęciu, zresztą, ekran zaludnia twarz autentycznego george'a junga, który ciągle odsiaduje swój wyrok.

                      no wiesz, trudno faktom przeczyć - raz poszedł siedziec, bo matka zadzwoniła po policję, kiedy ich odwiedził w stanie ukrywalności przed wymiarem sprawiedliwości, a raz go wykablowała rodzona żona :] trudno powiedzieć, zeby miał szczęście do kobiet. coś jak ojciec, tez się starał, a jego zona, a george'a matka, nigdy nie potrafiła tego docenić.

                      • barbasia1 Re: 'blow" - dopowiedzenie 08.02.11, 16:16
                        Fakt, ale akurat matka wydała go poniekąd dla jego dobra, sądząc, pewnie trochę naiwnie, że w więzieniu przemyśli swoje życie, zmieni się, porzuci handel nakrotykami (w scenie, którą widziałam, kiedy policja go zabiera, matka mu to zresztą mówi wprost ...).
                        Wydanie Georga to imo był gest rozpaczy w walce matki o syna ...


                        • pepsic Re: 'blow" - dopowiedzenie 08.02.11, 19:00
                          W kwestii matki nie zgadzam się Barbasiu, matki tak podle nie postępują. Doniosła na syna, bo nie mogła pogodzić się z procederem uprawianym przez niego i wytykaniem palcami przez otoczenie, w dalszej części filmu odrzuciła. Co do postępowania żony/Penelopy, w imię solidarności kobiecej można by dopatrzyć się paru okoliczności łagodzących, wszak wydała go podczas wielkiej awantury w samochodzie (b.dobra scena), będąc w stanie silnego wzburzenia, bo jak Grek napisał, miała gościa, był kimś, miał 60 mln zł, wystawne życie, a tu kicha. Można to jakoś zrozumieć. Moja pobłażliwość się skończyła podczas sceny w więzieniu, kiedy zapowiedziała, że wystąpi o alimenty wiedząc, że jeszcze trochę posiedzi za kratkami.

                          • barbasia1 Re: 'blow" - dopowiedzenie 09.02.11, 15:38
                            Nie pozostaje mi nic innego tylko przyznać Tobie, Grekowi (niżej) rację.
                            Nie zapamiętałam szczegółów o których, Ty, Grek wspominacie.

                            Wydało mi się, na podstawie tej jednej odpomnianej sceny z aresztowaniem , niesłusznie jak się okazuje, że matka obwiniała siebie o porażkę wychowawczą ( stąd donos na policję i pretensje do syna ) ...

                        • grek.grek Re: 'blow" - dopowiedzenie 09.02.11, 11:11
                          obie miały swoje powody - w przypadku zony, to już Pepsic napisała, aczkolwiek utrata statusu majątkowego, to dość kiepska wymówka dla, de facto, zapuszkowania męża i ojca dziecka :]

                          co do matki, pamiętasz scenę z dzieciństwa george'a, kiedy matka zostawiła ich, bo ojcu firma padła, a potem wróciła, a mały george nie chciał się z nią przywitać, bo uznał, ze ich wystawiła do wiatru ? moze i mamusia pamiętała, że syn, od pewnego momentu, nie żywił do niej najgorętszych uczuć [na co sama zapracowała]. bottom line : matka nigdy nie była po stronie syna, a już zwłąszcza, w moim odczuciu, trudno ją posądzić o wrażliwość na punkcie jego kręgosłupa ideowego. imo, widziała w nim własnego męza i tak też go traktowała.
                          • barbasia1 Re: 'blow" - dopowiedzenie 09.02.11, 16:10
                            Działanie w afekcie! ;)
                            Zgadzam się tu z Pepsic, żony można bronić tylko w ramach solidarności kobiecej, bo to głupia kobieta była ... ;)

                            Masz rację Greku, nie pamiętałam tych faktów, mea culpa (ech! złamałam swoją pierwszą zasadę forumową, nie dyskutuj, jeśli nie obejrzałaś porządnie całego filmu! :/).

                            Matka nie była bez winy, na pewno to jej postępowanie, porzucenie syna w trudnym dla rodziny, dla męża momencie, jej chłód emocjonalny?, pozostawiły ślad, traumę w psychice George'a, może też zdeterminowały w jakiś sposób jego późnieszą drogę życiową.
                            Choć odpowiedzialność za wybór profesji spada wyłącznie George'a ... :)
    • grek.grek na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 06.02.11, 13:07
      dzisiaj liczy się tylko super bowl, więc - od wpół do dwunastej śleczę przy monitorze ;]

      ale w tiwi coś tam jest...

      podoba mi się zajawka "przypadku harolda cricka" [tvp 1, 22:40] - z opisu trąci trochę "truman show"; tutaj jest o szarym urzędniku, który prowadzi szare życie, w szarych dekoracjach i któregoś dnia dociera do niego, ze istnieje tylko dlatego, ze jest postacią
      papierową, żyje z nadania powieściopisarki. no i ofk ten "błaszczak" pewnie zechce dokonać przemiany. brzmi nieźle. video mam gotowe, ale - jesli się zdecydujecie : nie oszczędzajcie mnie i koniecznie napiszcie, jak się Wam spodobał i w ogóle co w nim fajnego, a co lipą zalatuje ;]

      nie mam tvp kultura i dzisiaj żałuję. kto ma, nie przegapcie "malcolma x" o 22:45 - spike wylatuje ponad poziomy, jedna z lepszych biografii ekranowych ever, i dalej posługując się góralszczyzną : must-see.

      Maniu, spróbuj dziś zobaczyć "od słowa do słowa" [tvp 2, 0:55], nowy program o ksiązkach. 'hurtowni" nic nie zastąpi, ale widziałem owe nowe i wcale niekiepska rzecz - dwie ksiązki ocenia kilku recezentów, robi się z tego nawet trochę polemika, odczytywane są fragmenty, zaproszony autor też może się odnieść do formułowanych opinii i odpowiedzieć na pytania tez okazję ma. prowadzi kamila drecka, odkopana z muzeum, hehe. może Ci się spodoba.

      last but not least - "kocham kino" 23:35



      • barbasia1 Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 06.02.11, 14:28
        A co to jest "super bowl"? Coś sportowego???

        W dodatku TV GW filmowi "Przypadek Harolda Cricka"przyznano aż 5 gwiazdek, właśnie patrzę do papierowego programu, co oznacza, że będzie to "wielkie kino". Świetnie! Zobaczymy! :)

        W TVP2 "Egoiści" w reż. M. Trelinskiego ... o 1.20!!? Nie pierwszy raz lecą "Egoiści" w telewizji (nie pierwszy raz o takiej porze), ale nie mogę sobie przypomnieć, czy myśmy to już oglądali, obgadywali? Zaraz poszukam.

        Nowy program o książkach w TVP2 o GODZINIE 0:55! ZGROZA!
        • grek.grek Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 07.02.11, 13:16
          zdecydowanie chodzi o sport ;]; to finałowy mecz ligi futbolu hamerykańskiego. z hamerykańskich rzeczy, ta jedna, ten futbol, jest trafiona w punkt, a szajba na jej punkcie - z mojego punktu widzenia, całkowicie uzasadniona.

          oglądałaś "harolda" ? jak było ? oglądałaś do końca ?

          [ja uciachnąłem całą godzinę, resztą mam na taśmie - wstępnie, kupiłem całą rzecz... ]

          wielkie dzięki za "californication" - napisane zamaszyście i z przytupem, to lubię :]
          co do samej historii, to trudno oceniać po wstępniaku, ale brzmi dobrze, aczkolwiek... wiesz, wiele zależy od dekoracji, hehe. wiesz, grunt, żeby drugi plan nie przysłonil starych znajomych, bo z tegoż drugiego planu, jak dotąd - wg mnie - oprócz ashby'ego nikt się nie zapisał specjalnie, a raczej te postaci, co się pojawiały były niewyraziste, nieciekawe i w wielkim cieniu głównych bohaterów. i nie byłoby z tym aż takiego kłopotu, gdyby w 3 serii proporcje się nie pokićkały scenarzystom i ci nowi-nieciekawi nie dostali zbyt wiele czasu.

          Pp.s : ta nowa dziewczyna też wygląda... bardzo amerykańsko, czyli jakoś nieprzekonująco :]

          • barbasia1 Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 07.02.11, 15:51
            Aaaa rozumiem, spojrzałam potem na program i pomyślałam, że pisząc "super bowl" masz na myśli mecz Polska- Mołdawia. ://
            A na jakim kanale pokazywali ten finałowy mecz , tak z tylko z ciekawości pytam, bo to w końcu rzadka rzecz u nas fulbol hamerykański!?

            Oglądałam, ale nie do końca, jak słusznie przypuszczasz! :) na szczęście namierzyłam film i końcówkę (czyli około 30 minut) "Harolda" doobejrzę dziś wieczorem, wieczorem albo jutro postaram się napisać dwa słowa na temat tego filmu.
            Teraz powiem tylko, że i ja kupiłam "Harloda" choć mówiąc szczerze na pięć gwazdek (na tyle wyceniono go w dodoatku TV do wyborczej, przypominam) to on chyba jednak nie załuguje, jak myślisz/ myslicie?.

          • barbasia1 Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" / Cali 07.02.11, 16:47
            Dziękuję pięknie za pochwały! :) Cała przyjemność po mojej stronie! Californication to mój ulubiony amerykański serial aktualnie, po nim długo, długo nic i raczej długo nic nowego się nie pojawi, dlatego wybaczam wszelkie niedoskonałości, a nawet nie zauważam ich.

            Nie odebrałam 3. serii tak jak Ty, być może dlatego, że opisując kolejne odcinki wgryzłam się w nie , przyjrzałam im się z bliska, przeanalizowałam (zaangażowałm ;) i ... jeszcze bardziej docenilam twórców, ale oczywiscie rozumiem, że możesz mieć inne odczucia, zresztą już kiedyś rozmawialiśmy na ten temat, znam powody...

            Jeszcze jedno do postaci, które zapadają w pamięć dodałabym jeszcze Sue Collini demoniczną szefową Charliego, brawurowo zagraną przez Kathleen Turner. :)

            Jaka będzie ta seria 4. wyjdzie w praniu, to znaczy w oglądaniu... :)

            > Pp.s : ta nowa dziewczyna też wygląda... bardzo amerykańsko, czyli jakoś nieprz
            > ekonująco :]

            w jakim sensie?
            • grek.grek "przypadek harolda cricka" / Cali 08.02.11, 13:23
              super bowl w internecie; to taki rzadki przypadek, kiedy pokonuję moją niechęć do oglądania czegokolwiek via monitorek.

              "harolda" jeszcze nie oglądałem - czekam na Twoją opinie, sam... ja wiem... może dziś, może jutro doobejrzę, bo mam na taśmie. niemniej - pisz śmiało, co sądzisz, nie przeszkadzają mi też ew. spojlery :]

              wczoraj zaordynowałem sobie "blow" - który mi przypadł do gustu, aczkolwiek, wiesz - bez szaleństw :] - niezły, ot tyle. aczkolwiek... to już coś.
              umówiona dopiska - jest na drzewku ciut wyżej.

              kathleen turner, widzisz - zapomniałem, hehe. fakt, ona miała styl. ale było jej mało, za dużo zaś tego towarzystwa uczelnianego, z którego nie dało się wyłowić nic, poza jakimś starymi gumowcami, ujmując rzecz metaforycznie. ale... niewykluczone, że pierwszy sezon mnie ufundował zbyt krytycznym i jakieś wyższe niż norma standardy oceniania narzucam i trochę przesadzam. nic to, było nie było, ja też liczę na dobry 4 sezon. co nie zmienia faktu, ze pierwszy zostanie dla mnie ulubionym, określającym w zasadzie cały ten serial. jak pomyślę "californication", to pierwszych sto skojarzeń będzie dotyczyło pierwszego sezonu :] cóż poradzić...

              hoho "zbyt amerykańska", bo jakaś taka ta uroda jej... płaska, rozpaćkana...nie wiem, jak to ując. rysy twarzy nie w moim typie. może reszta by była w moim, ale to już inna para kaloszy ;]
              • barbasia1 Re: "przypadek harolda cricka" / Cali 08.02.11, 15:29
                :) O! To musiała być być rzecz warta uwagi skoro Ty zasiadłeś przed monitorem komputera!
                (A ja myślałam, że przekręcesz antenę w stonę Niemiec i samtąd ściągasz super bowl. ;)

                No wiesz Greku, prześwietną trójcę nieświętych i niestarych pań nazywasz (metaforycznie) "starymi gumowcami"? he, he.
                Mnie się ogromnie podobał koncept z romansem z trzema paniami w różnym wieku na raz, każda mniej więcej o dekadę starsza od drugiej, każda z innymi marzeniami,pragnieniami, potrzebami i żądaniami, ;) a wszytskie oprócz uniwerku (w tle jednak) łączy uwielbienie dla naszego cudownego Hanka, który kocha tę czwartą. :)

                Greku, własnie mam wrażenie, że jesteś zbyt wymagający, za wysoko poprzeczkę ustawiasz, a pownienś takie it easy, po prosty cieszyć się tym, co jest, bo to nadal jest dobry serial, a na dodatek zupełnie inny niż wszystkie.

                Też uwiebiam pierwszą serię przez Ciebie w całości opowiedzianą, czeskiego tłumaczoną!?:)

                hoho "zbyt amerykańska", bo jakaś taka ta uroda jej... płaska, rozpaćkana...nie
                > wiem, jak to ując.
                haha No trochę taka jest, rzeczywiscie. :)
                (Mnie przypomina z urody, w serialu, Lindsay Lochan!)

                >rysy twarzy nie w moim typie
                A jaki własciwie jest Twój typ?

                Reszta na pewno w Twoim typie będzie, wszystko miała na swoim miejscu! ;))

                Doobejrzałam wczoraj "Harolda" i powiem Ci, że mam ambiwalenty stosunek do tego filmu, ale o tym za chwilę ...
                • grek.grek Re: "przypadek harolda cricka" / Cali 09.02.11, 11:18
                  koncept był dobry - postaci tych trzech nimf dość miałkie,wg mnie :] no niestety.

                  tak to już jest, nie taję, pierwszy sezon to było odkrycie, zjawisko, pierwszy seks :]
                  naturalnym porządkiem rzeczy jest, że każda kontynuacja musi temu ustąpić...

                  a mnie "harold" utrafił, przyznam Ci się :] jak zbierzesz wrażenia - dorzucę swoje.
                  trochę "truman show", trochę nawet powiastka o zacięciu teologicznym.

                  typ ? a wiesz, że... nie mam, w zasadzie, każda kobieta jest dla mnie indywidualnością :]

                  • barbasia1 Re: "przypadek harolda cricka" / Cali 09.02.11, 17:36
                    :)

                    Myśląc w ten sposób już na wstępie odbierasz sobie połowę przyjemności z oglądania, imo...
                    Każdy seks jest pierwszy! ;)) / żeby była jasność nie mówię tego, by Cię na siłę na swoją stronę, na swoją modłę przekabacić ;)/

                    Musiał mi się "Harold" uleżeć w głowie ;), tak mam zazwyczaj filmami, które wywołują we mnie abiwalentne odczucia ... Dziś za chwil kilka postaram się wrzucić mój komentarz.

                    > trochę "truman show",
                    trochę nawet powiastka o zacięciu teologicznym.

                    Ludzie są zabawkami w rękach Boga? :)


                    > typ ? a wiesz, że... nie mam, w zasadzie, każda kobieta jest dla mnie indywidua
                    > lnością :]

                    Dyplomatyczna odpowiedź! :)
                    • grek.grek Re: "przypadek harolda cricka" / Cali 10.02.11, 12:44
                      hehe :] możliwe... ale możliwe też, że jednocześnie, nie licząc na więcej niż dostaję, nie doznaję specjalnego rozczarowania.

                      cos w tym stylu - figura pisarza, jako figura wszechmogącego, postać - jako marionetka miotana jego zachciankami. dość starotestamentowa wizja, ale nieprzemijająco możliwa do zastosowania.

                      hehe, ja naprawdę tak mam :]

      • maniaczytania Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 06.02.11, 19:19
        grek.grek napisał:

        > podoba mi się zajawka "przypadku harolda cricka" [tvp 1, 22:40] - z opisu trąci trochę "truman show"; tutaj jest o szarym urzędniku, który prowadzi szare życie, w szarych dekoracjach i któregoś dnia dociera do niego, ze istnieje tylko dlatego, ze jest postacią papierową, żyje z nadania powieściopisarki. no i ofk ten "błaszczak" pewnie zechce dokonać przemiany. brzmi nieźle. video mam gotowe, ale - jesli się zdecydujecie : nie oszczędzajcie mnie i koniecznie napiszcie, jak się Wam spodobał i w ogóle co w nim fajnego, a co lipą zalatuje ;]

        No wlasnie - chyba sie na to skusze, jak nie zasne ;)

        > Maniu, spróbuj dziś zobaczyć "od słowa do słowa" [tvp 2, 0:55], nowy program o ksiązkach. 'hurtowni" nic nie zastąpi, ale widziałem owe nowe i wcale niekiepska rzecz - dwie ksiązki ocenia kilku recezentów, robi się z tego nawet trochę polemika, odczytywane są fragmenty, zaproszony autor też może się odnieść do formułowanych opinii i odpowiedzieć na pytania tez okazję ma. prowadzi kamila drecka, odkopana z muzeum, hehe. może Ci się spodoba.

        Hehehe - niezly zart nam telewizja "misyjna" zrobila - o tej porze?! ja ok. 6.00 wstaje, a "Hurtownia" leciala w bardzo przyzwoitej porze :( buuuuuuuuuuuuuuuuu :( i jeszcze wrrrrr!
        • pepsic Re: na dziś "9 kompania" 06.02.11, 20:33
          Zdecydowanie nastawiam się na "9 kompanię", godzina przyzwoita (czyżby coś drgnęło w publicznej?), niezła recenzja w GW i ciężki kaliber wojenny (Afganistan).
          "Blowa" i "Złap mnie, jeśli potrafisz" zaliczyłam w miarę sprawiedliwie. Blow - przyzwoite kino ze znakomitą rolą blondwłosego (!) Deepa i wzruszającymi momentami nadto amerykańskimi. Ucięło mi początek, bo filmy zachodziły, czego żałuję, jak również braku parytetów. "Złap mnie..." klimaty luzackie i optymistyczne, choć w jakimś sensie tematycznie zbliżone do Blowa. Hanks - do przeżycia, Leonardo - w życiowym emploi.
          • barbasia1 Re: na dziś "9 kompania" 07.02.11, 16:55
            pepsic napisała:

            Złap mnie..." klimaty luzackie i optymist
            > yczne, choć w jakimś sensie tematycznie zbliżone do Blowa. Hanks - do przeżycia, Leonardo - w życiowym emploi.

            Kiedyś to oglądałam, właśnie przypomniałam sobie!
            Zgadzam się z Tobą Pepsic, to bardzo dobra rola dorosłego Leonardo!
        • grek.grek Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 07.02.11, 13:22
          i co ? skusiłaś się ?

          a to pardons, ja od lat sypiam 3,5 na dobę, więc czasami się zapominam w swoich propozycjach ;]
          • pomme Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 07.02.11, 20:20
            bosz zdraź, co wciagasz, ja tez chce
            sypiam po 5-6h /doba ale czwartek pistek juz zasypiam do roboty
            tez chce spac tylko 3,5 h czy po 30(sporo) to jeszcze posible?
            • grek.grek Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 08.02.11, 13:28
              no pewnie, że mozliwe, btw - podobno z wiekiem ludzie potrzebują coraz mniej snu :]

              a u mnie, to kwestia przyzwyczajenia i bardzo szybko nabytego przekonania, że czas na sen będzie po śmierci, a tutaj trzeba uprawiać carpe diem, aż do wyrzygania. zwłaszcza za młodu, czyli... zawsze :]

              jak się w głowie coś przestawi, to organizm idzie za tym posłusznie jak pies :]
              • barbasia1 Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 ??? 09.02.11, 17:40
                grek.grek napisał:
                > a u mnie, to kwestia przyzwyczajenia i bardzo szybko nabytego przekonania, że c
                > zas na sen będzie po śmierci, a tutaj trzeba uprawiać carpe diem, aż do wyrzyga
                > nia. zwłaszcza za młodu, czyli... zawsze :]

                A skąd taki pomysł by skrócić ilość godzin snu??? Jeśli mogę spytać?
                • pomme Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 ?? 10.02.11, 12:23
                  ja chyba mało zdyscyplinowana jestem bo jak za mało spie to w czwartek i piatek nic nei jeste w stanie sciagnac mnei z łózka na czas:-)
                  • barbasia1 Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 ?? 10.02.11, 14:15
                    pomme napisała:

                    > ja chyba mało zdyscyplinowana jestem bo jak za mało spie to w czwartek i piatek
                    > nic nei jeste w stanie sciagnac mnei z łózka na czas:-)

                    Nie, Ty Pomme tak jak ja nie nadajesz się nie do takich eksperymentów ze snem! ;) Słuchaj swego organizmu! Śpij dobrze! :)

                    Grek zapewne ma specjalny gen umożliwjający mu krótki, efektywny sen. Też mu zazdroszę! :)
                • grek.grek Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 ?? 10.02.11, 12:47
                  sam się przyplątał jako naturalna konsekwencja przekonania, że każdy dzień może być ostatnim i trzeba go optymalnie wykorzystać, więc na chrapanie w większym wymiarze czasowym, niż to niezbędne byłoby marnotrawstwem :]
                  • barbasia1 Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 ?? 10.02.11, 14:12
                    :)
                    Ale nie musisz się specjalnie spieszyć z carpe diem i wykorzystywaniem czasu? Jeśli mogę spytać?
                    Przepraszam za wścibstwo! ;)
                    • grek.grek Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 ?? 10.02.11, 14:17
                      hehe - nie, nie ma żadnego innego powodu niż filozofia życiowa. a z pośpiechem, to sama wiesz pewnie, jak jest... efektem jego jest bylejakość, więc w tym całym wykorzystywaniu czasu warto być jednocześnie całkowicie... cooool ;] - tak to widzę.
                      • barbasia1 Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 ?? 10.02.11, 20:08
                        Rozumiem! :) /Jakieś mroczne myśli mnie nawiedziły!?/



                        A co robić w sytuacji, jak się musi dużo spać??? ;)
                        • grek.grek Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 ?? 11.02.11, 13:10
                          o, nie mam pojęcia... na mój gust, to trzeba iść w zgodzie z własnym rytmem, czy to wypracowanym, czy naturalnym... whatever, grunt, że pasującym sobie-i-tylko-sobie.
                          • barbasia1 Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 ?? 11.02.11, 15:30
                            Racja.
                            Jak chciałam po swojemu intensywniej, to się organizm buntował! :/

                            Analogicznie do zapasowego dysku w komputerze, marzy mi się zapasowy mózg, ech! ;)))
          • maniaczytania Re: na dziś : "przypadek harolda cricka" tvp 1 07.02.11, 22:37
            nie, jakos mi nie podszedl ten Harold, wiec przelaczylam na taki serial kryminalny na polsacie o 23.00 ( fajny pan policaj jest i pani policjantka zreszta tez, to tak chyba, zeby parytet byl :) )

    • grek.grek "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? 08.02.11, 13:44
      "wampiry" w tvn, 22:30 - oglądacie ? ja się jeszcze trzymam, a miałem wysiąść po 4 odc., hehe. nie wiem, może estetyka mnie wciąga, może coś - oglądam, czasami pod-glądam, niemniej stale mam na podorędziu.

      tvp 2 - "deszcz", 23:55 - i jest to film irański. nic nie wiem, ale jestem wstępnie zaciekawiony.

      muzyka. kurde bele, jak to usłyszałem w radio, to byłem przekonany, ze jakaś nowa "macy gray" z harlemu się objawiła. a tutaj, wchodzę na jutub w poszukiwaniu, i co widzę... zobaczcie sami, porównajcie głos z obrazkiem :] yup, ja też miałem taką minę :

      www.youtube.com/watch?v=m0tGE2N3NKE
      • barbasia1 Re: "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? 08.02.11, 14:26
        Film irański to rzadkość w TV publicznej, w sieci jeszcze większa, czy można w takim razie zamówić u Ciebie spojler "Deszczu"!?

        Podglądałm tydzień temu wampiry, nie od początku niestety, jakoś nie miałam okazji powiedzieć Ci wcześniej, dziś też się postaram, dzięki za przypomnienie.
        I mnie sią to fajnie ogląda!? Relaksujące! ;)

        Joss Stone
        THNX za kolejne odkrycie! Masz ucho, Greku!
        Głos mocny, rzeczywiście przypominający głosy murzynek!
        Świetny utwór!
        Obrazek także , choć, pani Joss Stone jest na nim mocno wyfotoszopowana, inne zdjecia, aż tak olśniewającej urody nie potwierdzają. ;) Ale tak czy owak dziewczyna niczego sobie! Najważniejsze , że głos ma dobry! :)

        • grek.grek Re: "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? 08.02.11, 15:13
          hehe, no to udanego wampirzenia życzę :]

          właśnie, to samo mi się skojarzyło - taki relaks jakiś. oni sie tam gryzą po szyjach, krew sika, a tutaj siedzisz przed tiwi, czy gdzieś w okolicach, i taki jakiś luz... heh.

          o to chodzi, epoka motown jak żywa, głos murzyński, jak jasna wielka cholera. kawałek fakt świetny. aż się chyba kiedyś przypnę na dłużej do innych linków i posłucham, co ta stone ma
          do zaoferowania poza tym jednym wygibasem, bo zanosi sie, ze to moze być całkiem ujmujące.

          żaden problem - "deszcz", spojler. zapisane. będzie :]
          • barbasia1 Re: "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? 08.02.11, 15:57
            grek.grek napisał:

            > hehe, no to udanego wampirzenia życzę :]
            I wice wersja! :)

            > właśnie, to samo mi się skojarzyło - taki relaks jakiś. oni sie tam gryzą po sz
            > yjach, krew sika, a tutaj siedzisz przed tiwi, czy gdzieś w okolicach, i taki j
            > akiś luz... heh.

            O! to-to. :)) Dokladnie to samo myślę, mając przed oczami dość makabryczną scenę z poprzedniego odcinka, kiedy wampirza neofitka potężnym kołkiem (osikowym?) została potraktowana i unieszkodliwona. /Ta co w transdansie była niegdyś... ;)/


            >głos murzyński, jak jasna wielka cholera.
            :)))
            Coś jeszcze znalazłam:
            www.youtube.com/watch?v=fMB9LUWJQjY&feature=related


            Super! :)))





            • grek.grek Re: "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? 09.02.11, 11:35
              tutaj trochę bardziej "biało" brzmi ;], ale - nie szkodzi, bo brzmi nadal świetnie. to jest głos i możliwości interpretacyjne... dzięki za link :]

              "deszcz" będzie jutro, ostatnie pół godziny muszę sobie jeszcze ponownie prześledzić, bo mi się w pamięci gdzieś kolejność kićka... ;]
              • barbasia1 Re: "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? 09.02.11, 16:37
                Racja, utwór już nie tak efektowny wokalnie, jak ten pierwszy, który Ty wkleiłeś! (najpierw zalazłam, potem wkleiłam, a na końcu odsłuchałam :/)

                Za to dziś mam ładną (romantyczną?) piosenkę, która pojawi się w zakończeniu 9. odcinka "Pamiętników wampirów" (czyli za tydzień):

                www.youtube.com/watch?v=cEbu_89lNuk

                Pepsic narobiła apetytu na "Deszcz ", mimo to czekam cierpliwie! :))
                • barbasia1 Re: "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? muza! 09.02.11, 17:47
                  ( Jeszcze raz to samo tylko z tytułem i wykonawcą)

                  Barcelona - Come back when you can ( Absolutes )

                  www.youtube.com/watch?v=cEbu_89lNuk
                  "Pamiętniki wampirów" mają świetną scieżkę dzwiękową, prawda, Greku!?
                  • grek.grek Re: "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? muza 10.02.11, 12:49
                    zgadza się :]
                    • barbasia1 Re: "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? muza 10.02.11, 13:50
                      :)
                      Namierzylam całą listę klimatycznych, lirycznych utworów z "Pamiętników " , wklejać będę po kole. w zależności od nastroju. ;)

                      www.youtube.com/watch?v=v1HUYOVBbBE&feature=related

                      Przy okazji, niezły rozrzut tu mamy nieprawdaż!?, od Bergmana, Antonioniego, Bertolucciego przez kino polskie, irańskie, amertykańskie trillery do "Pamiętników wampirów"! :)

      • pepsic Re: "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? 08.02.11, 19:07
        Zdaje się, ze będziesz miał pociechę z "Deszczu", niewiele filmów irańskich widziałam, ale każdy pochodził z wyższej półki.
        Ps. 3,5 ? To mniej od Napoleona.
        Wyznaję podobna zasadę, co do miejsca, w którym się każdy wyśpi, jednak trudna do zrealizowania w realu.
        • grek.grek Re: "deszcz"/tvp 2 i... co jeszcze na dziś ? 09.02.11, 11:31
          no i miałaś/masz rację :] egzotyczne kino zwykle ma, u zawodowych krytyków, dwa punkty na plus za samo pochodzenie i taką "niehollywodzkość" albo na hollywódzkość "odtrutka", ale jakoś mnie nigdy nie dotknęła ta choroba i mogę zaświadczyć swoim rodzonym zdrowiem, że to dobry film. dzisiaj się ze spojlerem nie zmieszczę, ale jutro - bankowo :] ]

          hehe, no wiesz, "3,5" - średnio; no dobra - 3"45 ;], raz to jest 5, ale zaraz po takiej dawce 2-2,5, bo organizm domaga się działania i za chiny ludowe nie przyjmuje wyjaśnień. słucham dziada, bo jakie mam lepsze wyjście, skoro on i tak nie chce współpracować na innych warunkach niż własne ;]
    • grek.grek "deszcz", spojler 10.02.11, 11:22
      no to lecim.

      jest to historia cokolwiek romantyczna. dekoracje egotycznie teherańskie, a samo miasto przypomina plac budowy jakiś - wszędzie rozkopy, powstające właśnie wielkie budynki, czy to mieszkalne, czy przyszłe biurowce, kij wie... na jednej z takich budowlanek pracuje bohater tej historii, Latif. jego ojciec, wyjeżdzając [niesprecyzowane - dokąd] zostawił go pod opieką Memara, szefa tego całego zamieszania budowlanego. chłopak robi zakupy, pierze, sprząta, prowadzi kuchnię, parę razy dziennie gania po placu z tacą pełną szklanek z herbatą i cukrem dla wszystkich robotników. kasę zarabia, ale, zgodnie z obietnicą daną jego ojcu, Memar trzyma ją u siebie, co by była bezpieczna, bo Latif ma 17 lat, a w tym wieku kasa się d,py nie trzyma :]

      ekipę budowlaną stanowią irańczycy i grupa nielegalnych imigrantów z afganistanu, skąd zwiali przed wojną, talibami, terrorem religijnym. jest to dla nich miejsce pracy, ale i mieszkanie na ten czas. nie ma problemów, czasami wybuchnie jakaś sprzeczka, czasem się pokłócą, co zresztą wygląda dość komicznie - zwłaszcza,że przoduje w wywoływaniu konfliktów dziecinnie zadziorny Latif; nonstop trzeba uważać na wizyty inspekcji, które szukają na lewo zatrudnionych pracowników, w sumie... Memar ma sporo roboty, żeby ogarnąc ten cały interes, kontrolować sytuację i na wszystko mieć oko.

      któregoś dnia jeden ze straszych afgańczyków, Nadżaf łamie nogę spadając z piętra na glebę. nie mozna go zawieźć do szpitala, bo... wiadomo; pracować nie będzie mógł. w zamian, następnego dnia, przychodzi do roboty jego syn, Rahmat pod opieką równie starego, co Nadżaf - Sultana. chłopak jest wątły, mały, w ogóle gęby nie otwiera, ale na prośbę Sultana Memar zatrudnia go na miejsce ojca. dzieciak ma spore problemy z targaniem worów z cementem, zasuwaniem taczką i innymi takimi atrakcjami. któregoś razu taszczy po schodach wór z gipsem, który pęka nagle i obsypuje na biało jednego z robotników idących schodami poniżej. wybucha ofk drobna awantura, Memar zastanawia się nad zwolnieniem chłopca, ale Sultan wyprasza, zeby dać mu szansę. no i dzieciak ją dostaje - kosztem Latifa. zamieniają się obowiązkami, co oczywiście Latifa wnerwia. do tego stopnia, ze odpala policzek Rahmatowi "dzisiaj zabierasz mi pracę, afgańczyku, ale jeszcze się policzymy".

      od tej pory Latif demonstracyjnie okazuje chłopcu swoje niezadowolenie, dośc sztubacko zresztą - nie pije herbaty, którą tamten parzy, nie daje uprać swoich ubrań, a do tego w wolnej chwili zdemoluje kuchnię, albo wyleje z góry na idącego dołem Rahmata michę gipsu. jednocześnie, wie, że powrót do dawnej pracy jest niemożliwy - Rahmat zewsząd zbiera pochwały za to, co i jak robi.

      jeden dzień i dwie minuty zmieniają Latifai jego stosunek do Rahmata. diametralnie. oto bowiem Latif odkrywa,że Rahmat to... dziewczyna. przypadkiem...cholera wie, czy to real czy wizja... Latif widzi jak porusza się, jak na lekkim wietrze, kotara zasłaniająca wejście do kuchni. podkrada się, zagląda i widzi w lustrze przyciemniony profil dziewczyny, czeszącej długie włosy, a potem upinającej je pod czapicą. doznaje zakochania od pierwszego wejrzenia. nieustannie obserwuje "Rahmata", śledzi zaintrygowany, zaczyna stawać w jego-jej obronie, kiedy tylko ktoś wypowie najdrobniejszą uwagę pod jej-jego adresem, a kiedy w kuchni dziewczyna zostaje sama z robotnikiem, który niewinnie przyszedł po dolewkę herbaty pędzi tam jak skrzydłach, zeby go wyprosić. zaczyna też dbać o wygląd - zakłada do taskania cementu nową koszulę :], dokładnie układa włosy...

      razu jednego wpada kontrola na plac. afgańscy robotnicy, wyćwiczeni już w temacie, chowają się w wyznaczonych miejscach, ale... pech chce, że na kontrolerów natyka się wracająca z zakupami "Rahmat" - oni ją pytają, skąd ty chłopcze jesteś ?, a ona spanikowana w długą. a oni za nią. Latfi to widzi z piętra, na dół i goni za nimi. inspektorzy już dopadają dziewczynę, kiedy Latif rzuca się na nich jak naspidowany jamnik i powala na ziemię umożliwiając jej ucieczkę.dostaje w dziób za to, a ona to widzi zerkając zza rogu...

      Memar za ten numer dostaje grzywnę. afgańczycy opuszczają jego budowę. Latifowi ofk brakuje dziewczyny, dni stają się za długie, a do tego śnieg pada...została mu po niej tylko spinka do włosów i jeden tkwiący w niej włos.

      zdobywa się wreszcie na działanie - prosi Memara o urlop i jakoś go dostaje. włóczy się po mieście szukając jakichś śladów. w jednej z takich jakichś "restauracji" na wolnym powietrzu pije mleko, a ona go widzi, bo razem z innymi kobietami to mleko rozdaje. nie daje mu jednak znaku, a on nie ma szczęscia i jej nie dostrzega. dostrzega za to, zupełnym fartem, jadąc autobusem, Sultana, który akurat wsiada na pakę z robotnikami jadącymi do jakiejś pracy - wysiada, dogania auto, wskakuje i dowiaduje się od człowieka, że "Rahmat" tyra na jakiejś "farmie" gdzieśtam.

      drałuje tam. "praca na farmie", to po prostu wygrzebywanie i wynoszenie z rwącego strumienia/rzeki kamieni. z ukrycia Latif przygląda się jak drobna dziewczyna biedzi sie z tymi kamulcami, jak pada do wody, jak nurt porywa jej laczka... i postanawia coś zrobić.

      z płaczem niemal udaje mu się wybłagać od Memara swoje pieniądze. że to dla siostry niby, bo "choruje i musi pracować ponad miarę, a to ją wykończy". bierze tę kasę, zawozi Sultanowi z prośbą, żeby przekazał ją Nadżafowi [i jej, boć to przeca jego córka i dlatego tak tyra, bo ojciec ze złamaną nogą do niczego się nie nadaje]. Sultan obiecuje, ze zaniesie, ale nie obiecuje, ze Nadżaf ten szmal weźmie. umawiają się na następny dzień. Sultan się jednak nie zjawia. zamiast niego przychodzi, a raczej kuśtyka o kiju, sam Nadżaf. informuje Latifa, że dziękuje za gest, ale kasę całą oddał Sultanowi, który musi pojechać do afganistanu, gdyż ponieważ jego żona zaniemogła. i daje mu karteczkę, na której Sultan obiecuje Latifowi, że kasę odda, co do grosza. potem chłopak odprowadza człowieka do domu, tym sposobem dowiaduje się, gdzie mieszka także dziewczyna.

      Latif sięga do zaskórniaka ukrytego w ścianie, i za drobne kupuje kule dla Nadżafa. zanosi mu je - tu jest zabawna scena : idzie drogą, niesie te kule na plecach, próbuje złapać autostop, nikt się nie zatrzymuje, dla zabawy zatem próbuje iść o tych kulach, widząc kuśtyka zatrzymuje się jakieś auto, on zbiera kule i próbuje podbiec, zeby wsiąść, ale kierowca zorientowawszy się, ze nie ma do czynienia z kaleką odjeżdza :]

      no i z tymi kulami zachodzi do domu Nadżafa. w przedsionku słyszy rozmowę, z której wynika, ze Nadzafowi w afganistanie zmarł brat i będzie musiał wyjechać.... a przy okazji dowiaduje się, że córka Nadżafa ma na imię Deszcz. zostawia cichaczem kule i dyskretnie wychodzi... a potem znów obserwuje Deszcz pracującą w tym strumieniu. i łezka wzruszenia gości na jego facjacie na widok jej trudu.

      następnego dnia Nadżaf zjawia się na budowie. chłopak z zaczajki widzi i słyszy jak błaga on Memara o pożyczkę. Memar jest goły, chce dać co ma, ale Nadżaf unosi się honorem ["nie jestem żebrakiem"] i ochodzi. o tych kulach co mu Latif podrzucił. a Latif ofk kombinuje jakby mu pomóc... i wykombinowuje - na targu sprzedaje własny dowód osobisty. leci z kasą do Nadżafa i mówi, ze to forsa od Memara [otwiera mu dziewczyna, widząc go błyskawicznie zamyka drzwi, ale za chwilę powoli je otwiera ponowinie]. Nadżaf jest szczęśliwy, przysięga, że odda po powrocie z afganistanu... Latif na to "nic pan mu nie jest winien. raczej mógłby go pan pozwać za ten wypadek i pańską złamaną nogę", a wieść o wyjeździe Nadżafa zasmuca go, no bo i dziewczyna też pojedzie... puszcza się biegiem, siada koło jakiejś studni, chlapie się wodą i nagle widzi, znów wizja... drzwi i powiewającą w nich lekko kotarę, jak wtedy, kiedy odkrył, ze Rahmat to Deszcz...

      następnego dnia rano pomaga całej rodzinie Nadżafa zapakować się do wyjazdu. dziewczyna niesie kosz z owocami, upuszcza je, Latif pomaga jej je zbierać z ziemi... kurde, 5 zdań muszę przenieść ;]
      • grek.grek "deszcz", spojler 10.02.11, 11:36
        więc - zbierają te owoce, ona patrzy na niego z takim jakimś lekkim uśmiechem, a potem... nagle zarzuca sobie na twarz czarczaf i tak 'wystrojona" wsiada do auta [czy raczej czegoś w rodzaju dostawczaka bez drzwi z tyłu] - po drodze jeszcze laczek jej utyka w grząskiej ziemi, a on jej symbolicznie zakłada go z powrotem. a potem ona rzuca mu spojrzenie zza tego "judasza" w tej idiotycznej burce całej i odjeżdza. Latif zostaje sam, ale... tylko na moment, bo zaczyna padać deszcz, krople biją w kałużę, a on się uśmiecha. Deszcz, junoł... :]

        i taka oto historyja.

        wątek romansowy. wątek trudnego losu afgańskich imigrantów w iranie. wątek poświęcenia - ona dla ojca, on dla niej. wątek dorastania niesfornego chłopca i szlachetności jaka się w nim rodzi z powodu uczucia do dziewczyny. wszystko to zgrabnie zaplecione, opowiedziane z gustem i bez zadęcia. trochę tu iran zostaje pokazany jako przystępniejsze miejsce od afganistanu - normalne nawet, nie ma konieczności modłów, kobieta nie musi nosić na głowie tego debilizmu, spod którego widać jej tylko oczy, a i one za grubą firanką, nikt nie demonstruje swojej religijności na pokaz. nie jest bogato, ale sklep jest, przemysł budowlany działa prężnie, zasady zatrudniania - cóż, są takie jak wszędzie, co tylko podkreślać ma zwyczajność miasta, które jest stolicą państwa nie do końca przecież przyjaznego obywatelom. w dzielnicy biedniejszeh ładnie nie jest, skromne domki, zaułki tyleż egzotico, co zgrzebne; robota dla biedaków jest ciężka, warunki zycia niełatwe, przyszłośc mglista, ale tutaj też może istnieć uczucie, a może - tutaj bardziej niż gdziekolwiek ono jeszcze może zaistnieć.

        ja kupiłem ten film. jakby co - zachęcam :]



        • barbasia1 Re: "deszcz", spojler 10.02.11, 13:40
          To bardzo ładna historia romantyczna! :)

          Bardzo subtelna imo to opowieść o milości, uczuciach, pokazująca w sposób prosty (a w prostocie jest siła) i piękny zarazem, że prawdziwa miłość przejawia się w bezintersownej, szczerej trosce o drugiego człowieka, ukochaną osobę, w pragnieniu zapewnienie jej dobra, szczęścia, w gotowości do poświęceń dla niej. Podoba mi się bardzo ten „Deszcz”! :)))


          Dzięki wielkie za opis! :)
          / Sorry, że się tak grzebię z tym z „Haroldem”! Komentarz będzie na pewno! /
          • grek.grek Re: "deszcz", spojler 10.02.11, 14:12
            majpleżer :]

            nawet fotki są jakieś :
            www.allstarpics.net/pictures/0615849/baran-pics.html
            skromny film, a ile wyrazu w nim. a u nas ciągle narzekanie, że "pani/e, ja bym
            chciał, ale pieniĄdzów ni mom" :] a może jakby tak jeden z drugim się spiął, to
            nawet w irańskiej telewizji, by go pokazali z jego wypocinami, heh.

            btw, dzisiaj "to nie kraj dla starych ludzi", czyli hyt nad hyty, no bo i oscarowy, i głośny
            i coeny nakręciły ;] 21:30, tvn [ciągle mnie zaskakuje, ze właśnie oni go pokażą. a do tego, nie mogę dociec racjonalnej przyczyny - początek festiwalu w berlinie, który właśnie coenowie otwierają swoim najnowszym filmem ? czy może udział w zyskach z dystrybucji "true grit" w polsce ? ktokolwiek wie, ktokolwiek ma jakąs teorię... ;)].

            i jest od razu kolizja, bo w tvp 2 "jackie" o 22:30, a przedtem "house", a nie chcę Ciebie i Was bardziej konfudować niż trzeba, ale znów się wczoraj nocą skusiłem na "house'a" i ten wczorajszy-dzisiejszy odcinek był-będzie bardzo dobry :] o, błogosławiony możliwości nadmiar ;]]
            • barbasia1 Re: "deszcz", spojler 10.02.11, 20:46
              a może jakby tak jeden z drugim się spiął, to
              > nawet w irańskiej telewizji, by go pokazali z jego wypocinami, heh.
              he,, he :)
              Podstawą jest dobry scenariusz dobra, ciekawa uniwersalna opowieść! A z tym, nie wiem dlaczego, jest u nas straszny problem!?


              > btw, dzisiaj "to nie kraj dla starych ludzi", czyli hyt nad hyty, no bo i oscar
              > owy, i głośny i coeny nakręciły ;] 21:30,

              Dzięki za przypomnienie pamiętałam o "Siostrze Jackie", ale film braci Cohen wyleciał mi dziś zupełnie z głowy!!!?

              Wyszystko jedno dlaczego TVN zdecydwoał sie pokazać ten film Cohenów (może chce poszpanować ambitnijeszym repertuarem), ważne, że w ogóle pokazuje, a najważniejsze, że przed północą się zmieścił i to w całości. Jestem przeszczęśliwa! :)

              "House'a" oglądam rzadko, kiedyś w przyszłosci nadrobię zaległości...

              >o, błogosławiony możliwości nadmiar ;]]
              No nie wiem, nie wiem. ;)
              • grek.grek Re: "deszcz", spojler 11.02.11, 13:13
                dla polskiego kina - zdecydowanie; przy braku jakiejś egoztyki kulturowej, którą może taki iran czy tajlandia czarować - stawianie na opowiadania historii zrozumiałych i interesujących także dla zachodniego widza jest kluczem do jakichś sukcesów.
                • barbasia1 Re: "deszcz", spojler 11.02.11, 15:20
                  Właśnie , widownia, krytycy zauroczeni egzotyką, odniennością kulturową, a i nierzadko wzruszeni faktem, że oto małe etniczna kinematografia skromnymii środkami zrealizowała dzieło filmowe, chętnie wybaczają niedoskonałości warszatowe, niedorobki dramatrugiczne i inne itd.
                  :)
                  • barbasia1 Re: "deszcz", spojler 11.02.11, 15:26
                    Właśnie , widownia, krytycy zauroczeni egzotyką, odniennością kulturową, a i nierzadko wzruszeni faktem, że oto małe etniczna kinematografia skromnymii środkami zrealizowała dzieło filmowe, chętnie wybaczają niedoskonałości warszatowe, niedorobki dramatrugiczne i inne itd. filmów produkowanych przez te egzotyczne kraje.

        • barbasia1 Re: "deszcz", spojler 10.02.11, 14:08
          Śliczna "Deszcz":

          www.filmweb.pl/Deszcz/photos#picture-13
          www.filmweb.pl/Deszcz/photos#picture-7
          Deszcz czadroru nie nosi na codzień w Iranie, ale też jak widze na zdjeciu, ma włosy zakryte (choć nieszczelnie!?). W Iranie w krajach muzułmańskich włosy są symbolem seksulaności , jak powszecnie wiadomo , pewnie nieprzypadkowo Latif zakochuje się w dziewczynie w momencie, kiedy ona czesze swoje długie włosy ... :)


          • pomme Odchodząc 10.02.11, 14:29
            Tak, właczyłam ostatnio telewizor. Nie mam oczywiście programu, wiec szusowałam po kanałach, szukając jakiegoś kamyczka, o który mogłabym się potknąć i zatrzymać w tym biegu. Padło na ale kino. Zajechało mi francuszczyzną po uszach więc zostałam. Film trwał od ok 5-10 min.
            Ona zona jakiegos bogatego tuza w jakiejś pipidówie na południu Francji ( zgaduję). On prosty gośc po odsiadce z małą córeczką ( nie wiem, co, skąd i jak) no i miedzy nimi miłość
            Moznaby pomysleć że temat stary jak świat, ograny schemat i nic ciekawego,
            ale ja zostałam.
            Ona gra uczciwei chce odejsć od męża. Mąz jest dupkiem do zwielokrotnionego sześcianu i za wszelką cenę chce ją zatrzymać. Doprawdy za wszelką. Jemu zdaje się że za kasę mozna mieć wszystko.
            Ona odchodzi on rujnuje życie jej i jej kochanka, pozbawiając ich pracy, nawet fizycznej. Nie chce dac jej rozwodu, wszystkiego czego chce, to jej powrotu. W tym chciejstwie nie doszukałam się miłości ale chcęci posiadania, zdominowania, poczucia władzy. Facet był z tych maluczkich, który musiał się uciekać do chamskich zabiegów, poniżając kochaną(czy aby na pewno?) kobietę i ostatecznie zmuszając ją do tragicznego końca.
            Ona się nie poddaje. Ma siłę walczyć o miłość i walczy.
            Ponieważ on( mąż) wciąż jej grozi i upokarza, któregoś dnia pod jego nieobecność wchodzi do swojego (byłego) domu i zabiera z niego co cenniejsze obrazy. w momencie próby ich spieniężenia jej kochanek zostaje zatrzymany za paserstwo.
            Mąz obiecuje go puscic jesli ona wróci do domu. wraca wiec.
            jest chora ( depresja), zdeptana, nieobecna, skrajnie nieszczesliwa.
            On triumfuje choć pyrrusowe to zwyciestwo. Ma w domu obrz żony a nie żone. Bzyka się z nia jak z kłodą i wcale mu to nie przeszkadza
            a jej owszem. ładuje broń i go zabija. potem jeszcze ucieka do swojego kochanka, który juz wie. za chwile on wie i ona wie ze to koniec wszystkiego, ich związku tez.
            banał?
            we francuskim filmie historia jest tylko tłem, żeby pokazać co się dzieje pomiedzy, w powietrzu. Nie wiem jak oni to zrobili, ale wyszło im po mistrzowsku. Niewiele dialogów alcja mało wartka a ile tresci ile uczuc, ile emocji. Ani jednego fałszywego gestu, pustego spojrzenia. wierze absolutnie w kazdą sekunde tej historii.
            I na koniec ciekawostka
            widze ja na ekranie i kogos mi przypomina, za chwile wiem kogo ale sobie mysle to niemożliwe nie ten jezyk. Ogladam do konca i sprawdzam napisy, Ona to Christine scott Thomas( nie wiem czy nie pokreciłam w nazwisku.
            Była fenomenalna.
            jeżeli bedziecie mieli okazję to polecam, chcoc ciezkim kinem bym tego nie nazwała
            • grek.grek Re: Odchodząc 10.02.11, 15:38
              zabrzmiało nieźle :] gdzież to leciało, w polskiej tiwi jakiejś ogólnodostępnej ?..

              dzięki za spojler.
            • pepsic Re: Odchodząc - Ale kino! 10.02.11, 17:46
              Miałam przyjemność oglądania. Przypomnę początek. Mąż (Yvan Attal) wzięty lekarz na prośbę żony Angielki, fizjoterapeutki postanawia otworzyć dla niej gabinet i wynajmuje ekipę budowlaną Mają dwójkę dzieci wprawdzie odchowanych, ale zważywszy na trudny wiek gimnazjalno-licealny potrzebujących jeszcze matki. Kochanek jest robotnikiem zatrudnionym u nich przy budowie tegoż gabinetu i emigrantem z jakiegoś biednego kraju (?).
              Hej Pomme, aż tak sroga dla zdradzanego męża nie potrafię być. Nie od razu zaczął zachowywać się, jak dupek. Kojarzysz, jak podczas rodzinnego obiadku (mamusia, tatuś etc.) Christine kobieta dojrzała na oko dobrze po 40 najzwyczajniej w świecie daje nogę przez okno śpiesząc się w ramiona kochanka? Ta kobieta zatraciła się w miłości i przyprawiała rogi na oczach całego świata. Wybrała szczęście dla siebie nie zważając na krzywdę innych, na uczucia kochającego męża, a zwłaszcza dzieci. Rozumiem, krew nie woda, ale jeśli, to z taktem i dyskretnie, aby inni ucierpieli jak najmniej. W scenie, kiedy mąż zwraca się do niej z wyrzutem: jako sobie wyobrażasz, będziesz nam obiad szykować, a potem jechać do kochanka? - poczułam akcenty humorystyczne, ba nawet poniosła mnie wyobraźnia;) Oczywiście masz rację, późniejsze jego zachowanie było karygodne, podłe, ale rozpacz i urażone ambicje nim powodowały. W jakimś momencie się zagubił i jak zauważyłaś, pomylił miłość z posiadaniem. Mnie bardziej zastanowiło postępowanie małżonki, jej odwaga, ale i lekkomyślność, aby iść za głosem serca nie zważając na konsekwencje i uczucia innych.
              Ps. Solidarność kobieca w tym filmie mnie opuściła, romans dojrzałej kobiety do prostego robotnika budowlanego do końca nie przekonał. Dla mnie ta miłość była chora.


              • barbasia1 Re: Odchodząc - Ale kino! 10.02.11, 20:32
                Dzięki Pomme, dzięki Pepsic. Interesująca rzecz! Może gdzieś się uda zdobyć.

                Film "Odchodząc" dobrze się komponuje z irańskim "Deszczem".
                Też opowiada o milości, ale zupełnie inne jej oblicze /a ukazuje.
              • pomme Re: Odchodząc - Ale kino! 11.02.11, 08:47
                pepsic, nei widziałam poczatku i byc moze dało mi to lekko fałszywy obraz.
                Scena jak ucieka przez okno, no faktycznie jak nastolatka, ale ...
                masz zupełna racę że ona sie zatraciła
                tylko że ja tak widzę miłość, to było najczystsze najprawdziwsze uczucie,ona go potrzebowała jak powietrza, to jej się zdarzyło i tak ja porwało po czubki palców i końce włosów.
                fakt nie pomyślałam w ten sposób że ona goni za szczęściem swoim nie bacząc na innych, jakoś oglądając to, nie przyszło mi to do głowy, choć rację masz
                tak sobie teraz myślę że ten pozornie banalny film miał strasznie dużo otwartych punktów do dyskusji i rozważań
                bo np nie wiem czy chodziło o pokazanie bezwzględnej siły miłości, czy tak jak pisałaś egoizmu bohaterki, a pewnie i jednego i drugiego.
                to co mnie ujęło i co lubię we francuskim kinie, że nie jest przegadany, tam się mówi obrazami, zawieszeniem, napięciem między bohaterami, to jest fantastyczne i wciąga mnie osobiście najmocniej, cała jestem w historii. Nikt mi nie musi oznajmiac że bohaterka jes szcesliwa zakochana szalona czy jakas tam, ja to czuję i jest to oczywiste.
                film leciał na ale kino.
                gdyby ktos bardzo bardzo chciał to mogę sie podjąć próby nagrania( bo to wcale nei oczywiste że mi się uda) i przesłania aczkolwiek jak mówię klasyka wielka to nie jest
          • pepsic Re: "deszcz", spojler 10.02.11, 18:14
            W filmach irańskich, które miałam przyjemność widzieć, kobiety nosiły przepiękne chusty, dokładniej szale, po których można było się zorientować co do ich statusu materialnego. W żadnym razie nie postrzegały tego, jako niepotrzebnego balastu, jak Europejkom się wydaje. Te bogatsze jeżdżą drogimi samochodami, mają super ciuchy i gadżety, kłócą się z mężami (a tak), choć w "Co wiesz o Elly" (posiadaczom Ale kino polecam koniecznie) relacje przedślubne damsko-męskie - mocno zastanowiły i namieszały w głowie.
            • barbasia1 Re: "deszcz", spojler 11.02.11, 16:41
              Ale kino! pokazuje film "Co wiesz o Elly"??? Czytałam kiedyś o tym filmie. Całkiem świeża produkcja (2009) i dobry film nagrodzony w 2009 roku w Berlinie za reżyserię Srebrnym Niedżwiedziem.! Co Ciekawe film jest w konwencji psychologicznego thrillera i dla odmiany nie epatuje etniczną odmiennością.
              Zazdroszę Pepsic, że mialaś okazję już obejrzeć ten film.

              Chusty na głowach aktorek to zdaje się też wymóg irańskiej rządowej cenzury. Ponoć aktorki muszą mieć zakryte włosy nawet w scenach, kiedy śpią we własnym łóżku. Czy to nie absurd! :)

              Tu znalazłam ciekawy artykuł na temat kina irańskiego:
              www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=19589&sekcja=3


              >kłócą się z mężami (a tak),
              :))
              • pepsic "Co wiesz o Elly" - pogmatwany spojler 12.02.11, 13:51
                Może nie do końca w konwencji thrillera, raczej studium psychologicznego, doskonałego zresztą, nakręconego ręczną kamerą. Kilka zaprzyjaźnionych par małżeńskich z dziećmi spędza weekend nad morzem kaspijskim. Towarzyszy im niezamężna młoda nauczycielka tytułowa Elly i sympatyczny młody człowiek po przejściach, szukający żony. Miło spędzają wieczór, grają w kalambury, w siatkówkę, wygłupiają się, gdyby dokupili skrzynkę piwa, można by by powiedzieć, zupełnie jak u nas. Następnego dnia znika Elly i zaczyna się dramat. Wszystkie okoliczności wskazują, że popełniła samobójstwo, co niestety się potwierdza. Motyw, gł. przesłanie okazuje się zaskakujące, aspekt obyczajowy trudny do zaakceptowania. Dziewczyna rzuciła się do morza, bo nie potrafiła wybrnąć z niechcianego narzeczeństwa, ponadto czuła się winna, że spędziła weekend z obcymi ludźmi, co kobiecie zaręczonej nie przystoi. Zaskakuje autentyczny popłoch grupy przyjaciół, kiedy do nich dociera, że gościli pod swoim dachem zaręczoną pannę, godziło to w jej dobre imię i cześć. Nie wiedzą, jak wybrnąć z sytuacji, co powiedzą policji (?), z jednej strony byli nie w temacie (oprócz jednej z bohaterek, prowodyrki spotkania i naprawiaczki świata), nie wiedzieli, że Elly ma narzeczonego, nawet próbowali ją swatać, a z drugiej, kiedy horyzoncie pojawia się niekochany absztyfikant, chcą zawalczyć o honor nieżyjącej Elly, nie bardzo mają jak.

                Ps. Barbasiu, a pamiętasz, jak niedorzecznie wyglądały arabskie stroje sportsmenek na olimpiadzie?
                W jakimś dokumencie widziałam arabską rozprawę rozwodową, (chyba to był Iran). Oskarżała, a raczej wrzeszczała na męża nicponia żona, że nierób etc. Mało pobiciem się nie skończyło, mężulka łapserdaka oczywiście. Więc to nie jest tak do końca, że kobiety arabskie chodzą 3 metry za panem i władcą.
                • barbasia1 Re: "Co wiesz o Elly" - pogmatwany spojler 14.02.11, 15:37
                  > Ps. Barbasiu, a pamiętasz, jak niedorzecznie wyglądały arabskie stroje sportsm
                  > enek na olimpiadzie?

                  A tak pamiętam, pamiętam też, że pomyślalam sobie widząc biegaczkę irańską w jej przedziwnym stroju sportowym, że to szczęście, że Polsce nikt nie nam nie narzuca jak należy się ubierać ...

                  Dzięki za spojler, tu jeszcze będzie ciąg dalszy!
    • grek.grek dziś "to nie jest kraj dla starych ludzi"/"jackie" 10.02.11, 15:43
      "to nie jest kraj dla starych ludzi" tvn, 21:30 [hehe, tvn... jakim cudem ? zdradzili 'zabójczą broń" i "władcę pierścieni"... jak tak się godzi...].

      "jackie", tvp 2, 22:35

      jak to zgodzić ze sobą, bo niechybnie coś tu z czymś się zazębia ;]

      • barbasia1 Re: dziś "to nie jest kraj dla starych ludzi" 10.02.11, 20:58
        :)
        "To nie jest kraj dla starych ludzi"!
        Liczę na więcej takich niespodzianek filmowych w TVN!? :)

        "Siostrę Jackie" z żalem odpuszczam dziś sobie.
        • grek.grek "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak było ? 11.02.11, 13:17
          orajt, już dzisiaj tvn wraca do swojej normalności codziennej szarości - "zabójcza broń" :]

          obejrzałaś "to nie jest..." ? jakie wrażenia ? [ja na razie mam na taśmie, więc dopiero się sposobię, ale Twoich/Waszych opinii rad bym zasięgnąć]

          "siostrę jackie"... to ja Ci jutro zaspojleruję :], ale już dzisiaj mogę zdradzić, że to nie był odcinek najlepszy, chociaż były dwa-trzy momenty.
          • pepsic Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 11.02.11, 14:37
            Wrażenia, że tak powiem ambiwalentne, a dzieło deczko przereklamowane, na dodatek bracia Cohenowie zaserwowali nie zrozumiałe zakończenie.
            • pomme Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 11.02.11, 15:11
              nie mów tak nie mów:-) ja jeszcze nie widziałam a jak tak mówisz to nie oglądnę:-)
          • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 11.02.11, 16:06
            > orajt, już dzisiaj tvn wraca do swojej normalności codziennej szarości - "zabój
            > cza broń" :]
            he he :)

            > "siostrę jackie"... to ja Ci jutro zaspojleruję :], [...]
            O! Ale niespodzianka! :))) W takim razie nie żaluję, że nie obejrzałam "Siostry ".

            Ależ romantycznie skończył się wczorajszy odcinek Doktora House'a - "najbardziej popapranego faceta" ;) - dosłownie na sekundę przełączyłam i trafiłam na wyznanie miłosne pani doktor (czy dyrektor?) , że starała się zapomnieć, przestać kochać House'a, ale nie może ... A potem doktor zebrał się w sobie i wstał i ją pocałował... Bardzo ładne! :)
            I komponowało się z wczorajszymi filmami "Deszcz" i "Odchodząc"! ;)

            > obejrzałaś "to nie jest..." ? jakie wrażenia ?

            Obejrzałam i chyba zgodzę się z Pepsic, że film jakby troszkę przereklamowany, nie mniej jednak warto, a nawet wypada obejrzeć ten film Coenów.
            cdn. :)
            • maniaczytania Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 11.02.11, 20:03
              aj, aj, aj dziewczeta - ten film nie jest przereklamowany moim zdaniem, oj nie. Ogladalam go juz jakis czas temu i pamietam, ze wbil mnie w fotel. Javier Bardem jest przerazajacy po prostu, historia jest mocno wchodzaca do glowy, a zakonczenie? wlasnie takie, jak powinno byc w tym filmie.
              Ale ja "letko" nieobiektywna tu jestem - uwielbiam Coenow! Wybieram sie niedlugo na "Prawdziwe mestwo" :) - mam nadzieje, ze zdaze przed Oscarem ;)
            • grek.grek Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 12.02.11, 10:44
              o, coś oszczędnie piszesz/cie o coenach... :]

              co do "jackie"...

              ofk, jako że ma dobre serce, to znów pomaga ludziom.
              kiedy przychodzi do szpitala z chorą i zasłabniętą matką mała murzynka, jackie, wbrew swojej szefowej [tej dużej mocno opalonej ;)] i wbrew przepisom, wprowadza ją na oddział intensywnej terapii. ryzykuje kolejną potyczkę z tym doktorem, co ją za biust złapał - ignorując jego wątpliwości każe mu traktować małą, jak najbliższą rodzinę [mała wprawdzie plecie, że "babcia ma się zjawić", ale jackie jarzy, ze to kit, granie na czas] i udzielać jej wszystkich informacji - doktor probuje znów swojego chwytu, ale szybki unik i tym razem wychodzi ona bez szwanku z całej "opresji" ;]
              a na odchodne, po doprowadzeniu mamuśki do stanu używalności, z magazynu da im lekarstwa, pewnie na krechę, bo "mają lipne ubezpieczenie", a małej nawet numer telefonu do siebie, na wypadek "jakby co".

              kiedy pojawia się rosjanin po udarze, który z racji niemocy pourazowej nie może powiedzieć swojej namolnej, hałaśliwej rodzince, żeby się zamknęła i dała mu odpoczywać w spokoju, jackie strofuje ich w jego imieniu, a kiedy już nic nie działa, zainspirowana metodą uczenia się małej murzynki - szykującej się do dyktanda w szkole - na kartkach pisze odpowiednie słowa do wyboru : facet mówić nie może, ale możesz poruszać rękoma, przegląda więć karteczki i wybiera "zamknijcie ryj" i "mówię poważnie !" - po tym komunikacie rodzina wreszcie cichnie :]

              ta szefowa, to jest niezły agregat. procedura przede wszystkim, kapo pierwsza klasa. chodzi i poucza. w tym odcinku też. uwagę zwraca każdemu i za wszystko - za wprowadzanie dziecka na oddział, za palenie przed szpitalem... przed szpitalem wysyła ją na drzewo jakąs równa szarżą kierowniczka oddziałowa uczestnicząca w tej palarni, a jackie jej popisy kwituje krótkim "co za ci,pa" [poszło to w publicznej, juhu :)]. a koniec końców sama pada ofiarą własnej nadgorliwości. znajduje na podłodze paralizator, który ktoś chyba zgubił albo upuścił - wygłasza więc, na cały korytarz ostrzeżenie przed szkodliwością takiego postępowania, a potem wsiada do windy, próbuje nacisnąć guzik i sama zostaje tym paralizatorem popieszczona, rzucając się w konwulsjach. znajduje ją jeden z pracowników i pomaga się jakoś zebrać do kupy. jackie znajduje ją na końcu leżacą pod prześcieradłem na łózku szpitalnym, po zdjęciu zasłony - z rozwianą grzywą. babka tłumaczy się, ze chce żeby były przestrzegane przepisy, a do tego "zna wszystkie sztuczki, więc mnie nie zaskoczysz", co jakby sugerowało, że jackie jej nie podskoczy.

              z kochankiem tym razem żadnego seksu, jako że zajął go doktor od biustu i wprosił się do jego laboratorium na męską kolację, czyli buła z kotletem i kawa. jackie zatem, po zręcznym mniej lub bardziej zmyciu się i nie daniu po sobie poznac, ze ma z człowiekiem romans, sama sobie wzięła, co potrzebowała, czyli proszki do nosa :].

              wskutek nawałnicy zajęć na kolację z tą swoją koleżankę, co z nią zawsze jeśc chodzi - nie poszła. poszła za to praktykantka, zaaferowana lokalem w jakim przyszło jej konsumować. babka, ta co ją zabrała, widząc zdziwione spojrzenie znajomej pytające niemo "a co to jest,z czym ty jesz kolację ?" rzuca tłumacząco "fundacja spełniam marzenia..." - :], na co praktykantka urządza jej psychanalizę, że "dobry z pani człowiek, ale pewnie po jakimś przejściu, bo ukrywa pani uczucia". babka każe jej zmienić płytę, na co tamta "a mój ojciec siedzi za zabójstwo", babka : "o, to już ciekawsze". hehe.

              co jeszcze... objęcia męza, po powrocie z roboty, hehe. i córka, co "wpada w histerię z powodu złamanej kredki do malowania", co przy śniadaniu stroi fochy, zadaje gniewnie pytanie "czy ty naprawdę musisz stale pracować ?" i maluje depresyjne pejzaże bez słońca, chociaż 'do diaska, przecież floryda to słoneczny stan".

              a na koniec mała murzynka drzwoni do jackie z pytaniem o dawkowanie lekarstwa mamuśce, bo się gorzej poczuła, a dzielna siostra jej tłumaczy przez słuchawkę sama jednocześnie przygotowując dla siebie magiczną tabletkę na własne sterane plecy.

              fine :]

              • pepsic Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 12.02.11, 12:46
                Najpierw gwoli usprawiedliwienia: oszczędność moja wniknęła z prozaicznego braku czasu, co postaram się nadrobić:)
                Zapewne nie jest to typowy amerykański produkcyjniak, bo i gra aktorska na wysokim poziomie i inne detale filmowe, sceny dopracowane. Można obejrzeć, zwłaszcza panom może przypaść do gustu (choć i Manii się podoba), z tym że aż tak bardzo nie zachwyca i nie przeraża, jak na porządny thriller przystało. Niektóre sceny postawiono na granicy pastiszu, zawierają elementy humorystyczne (grajkowie meksykańscy, księgowy: jestem nikim), postać psychopatycznego mordercy zdaje się lekko przeszarżowano, w fotel nie wciskały. Nie mam pojęcia, o co chodziło z pourywaną i nieskładną końcówką, co zdarzyło się na basenie? W sny szeryfa filozofa nie wsłuchiwałam się uważnie, zastanawiam się, może tu tkwi klucz. Ale, ale najważniejsze, co się stało z walizką pełna pieniędzy? Przez niezrozumiałą końcówkę jestem nastawiona sceptycznie. Grek, mam nadzieję, że jak obejrzysz, to rzucisz światełko?
                • grek.grek Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 12.02.11, 15:52
                  hehe, no problemo, ale na obiecane nadrobienie bardzo liczę.

                  jasne, postaram się oświecić teren; film mam na tasmie, więc jakbym
                  nie załapał, czy nie dostrzegł czegoś od razu, to będę próbował do oporu ;]

                  właśnie, a'propos... bardem na tego oskarda zasłużył, czy nie ?
                  • maniaczytania Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 12.02.11, 17:47
                    moim zdaniem - zasluzyl, wcielil sie idealnie,
                    brr, jak sobie o nim pomysle
                  • pepsic Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 13.02.11, 12:19
                    Jestem zaskoczona, że to w ogóle film oskarowy.
                    Zasłużenie, pod warunkiem, że mrugnięcie okiem zamierzone było :)
                    • grek.grek Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 13.02.11, 13:34
                      i to multioskarowy :]

                      miej w pamięci co i jak, spróbuję wyjaśnić wątpliwe fragmenty, może dzisiaj się
                      ogarnę i obejrzę wreszcie :]
                      • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 13.02.11, 14:45
                        Jestem! Nie śpię!;)

                        Greku, naprawdę nie obejrzałeś jeszcze tego filmu!??? Musisz! Koniecznie dziś! :)

                        Wybaczcie, że tak zwlekam (mam wyrzuty sumenia, bo wyhamowałam dobrze zapowiadajacą się dyskusję nad filmem i to jeszcze w dniach, kiedy wszyscy mają wolne),ale musiałam jeszcze raz obejrzeć ten film, moje pierwszy seans z pewnych powodów, o których nawet nie warto wspominać był jak nigdy zakłócony (a jeszcze sama sobie końcówką Housa zakłóciłam!? Ech.), chaotyczny, urywany (do tego stopnia, że nie wiedziałam, o co pyta Pepsic, co to za scena z basenem i co się w niej dzieje, wstyd!), co oczywiście musiało wpłynąć na odbiór, a w zasadzie na brak odbioru, niewczucie się w klimat w opowieści, po prostu niezrozumienie filmu i w efekcie jednak bardzo niesprawiedliwy komentarz (że film jest przereklamowany).

                        Wybacz Pepsic, przechodzę na drugą stronę barykady i mówię teraz, że to bardzo dobry (czy aż arcydzieło nie wiem, nie mnie to oceniać) i nie mówię tego dlatego że przeczytałam wczoraj kilka recenzji (bardzo dobrych oraz jednej chłodnej) na temat tego filmu, a przede wszystkim zaś na temat Cormaca McCarthy’ego autora książki, na postawie której powstał film braci Coenów (jego książkę „To nie jest kraj...” możne kupić na allegro nawet po bardzo okazyjnej cenie, wypatrzyłam), ale dlatego że tak czuję, tak myślę po drugim seansie (polecałabym nawet dwukrotne obejrzenie tego filmu).

                        Tyle tytułem wstępu i samokrytyki (Greku przepraszam, Cię za to że nie doczekałeś się wczoraj mojego komentarza , powinnam była od razu napisać to co dziś, i powiedzieć wprost, że potrzebuję czasu do niedzieli, choć chyba wczoraj łudziłam się, że komentarz jednak się pojawi szybciej....)
                        Cdn.
                        • grek.grek Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 13.02.11, 15:18
                          nie potrzeba żadnych przeprosin, nie ma powodów do nich.

                          spokojnie czekam, bo wiem, ze się doczekam :]

                          o, co fakt to fakt - 3 dzień, a ja jeszcze nie ruszyłem z miejsca, podczas gdy Ty zdązyłaś dwa razy obrócić... mam nadzieję dzisiaj wieczoronocą się wreszcie zabrać do dzieła :]



                          • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 13.02.11, 15:33
                            > spokojnie czekam, bo wiem, ze się doczekam :]
                            :)))
                            Twoje słowo lepsze niż dopalacz! :)))

                            cdn.
                        • maniaczytania No! Barbasiu :) 13.02.11, 17:05
                          czekalam na takie slowa, bo jakos nie chcialo mi sie do konca wierzyc, ze nie docenisz tego obrazu :)

                          Czekam teraz na opinie Greka ;)
                          • barbasia1 Re: No! Barbasiu :) 14.02.11, 15:39
                            :)))
                            Daje film do myślenia, to fakt! :)
              • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 12.02.11, 13:30
                grek.grek napisał:

                > o, coś oszczędnie piszesz/cie o coenach... :]

                A tak jakoś wyszło ... :)

                Ale zaraz postaram się dopowiedzieć więcej, tylko przeczytam o Siostrze Jackie / najpierw przyjemność potem obowiązek ;)
                Dzięki, Bracie, za Siostrę! :)

                • grek.grek Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 12.02.11, 15:48
                  orajt, poczekam :]

                  hehe, majpleżer jak zawsze.
                  • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 13.02.11, 14:57
                    grek.grek napisał:

                    > orajt, poczekam :]

                    :)))))))))
              • maniaczytania siostra Jackie - uzupelnienie greka :) 12.02.11, 13:51
                W uzupelnieniu co lepsze teksty Jackie i nie tylko:

                grek.grek napisał:

                > kiedy pojawia się rosjanin po udarze, który z racji niemocy pourazowej nie może powiedzieć swojej namolnej, hałaśliwej rodzince, żeby się zamknęła i dała mu odpoczywać w spokoju, jackie strofuje ich w jego imieniu, a kiedy już nic nie działa, zainspirowana metodą uczenia się małej murzynki - szykującej się do dyktanda w szkole - na kartkach pisze odpowiednie słowa do wyboru : facet mówić nie może, ale możesz poruszać rękoma, przegląda więć karteczki i wybiera "zamknijcie ryj" i "mówię poważnie !" - po tym komunikacie rodzina wreszcie cichnie :]

                Tu byla tez wczesniej niezla scena, kiedy Jackie mowi do zony - do pacjenta po udarze nalezy mowic powoli, a zona - ooo, zna pani mojego meza lepiej ode mnie!

                > ta szefowa, to jest niezły agregat. procedura przede wszystkim, kapo pierwsza klasa. chodzi i poucza. w tym odcinku też. uwagę zwraca każdemu i za wszystko - za wprowadzanie dziecka na oddział,

                kierowniczka mowi - za zolta linie moze wejsc tylko personel i dorosli powyzej 15 roku zycia
                Jackie - ooo, a przeciez jest tu 4-latek
                kierowniczka - pod respiratorem!!!

                > za palenie przed szpitalem... przed szpitalem wysyła ją na drzewo jakąs równa szarżą kierowniczka oddziałowa uczestnicząca w tej palarni,

                palil kolega-gej Jackie, kierowniczka do niego - pracujesz w sluzbie zdrowia i palisz!
                on - tam stoi lekarka - kierownik pulmonologii
                wspomniana lekarka oczywiscie z papierosem w reku do kierowniczki - sp...j

                :)
                • barbasia1 Re: siostra Jackie - uzupelnienie greka :) 12.02.11, 14:05
                  he,he :)
                  Fajne teksty, dzięki Maniu.
                • grek.grek Re: siostra Jackie - uzupelnienie greka :) 12.02.11, 15:58
                  tak właśnie było...

                  co dwie głowy, to nie jedna ;]
              • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 12.02.11, 14:10
                >co za ci,pa" [poszło to w publicznej, juhu :)]

                He, he ;)))
                To teraz już wiem dlaczego Siostra leci tak późno! :)

            • grek.grek Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 12.02.11, 14:07
              widzisz, zapomniałem... a'propos "deszczu" - napisałaś o tym, ze włosy sa fetyszem seksualnym w islamskiej kulturze. istotne bardzo, bo to [zważywszy na to, w jakich
              okolicznościach ją zobaczył pierwszy raz w jej "faktycznej postaci"] by klasyfikowało zainteresowanie chłopaka dziewczyną w kategoriach erotyki raczej, a nie platonicznego uczucia lirycznego :]
              • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi" - jak b 12.02.11, 14:20
                grek.grek napisał:

                > widzisz, zapomniałem... a'propos "deszczu" - napisałaś o tym, ze włosy sa fetys
                > zem seksualnym w islamskiej kulturze. istotne bardzo, bo to [zważywszy na to, w
                > jakich
                > okolicznościach ją zobaczył pierwszy raz w jej "faktycznej postaci"] by klasyfi
                > kowało zainteresowanie chłopaka dziewczyną w kategoriach erotyki raczej, a nie
                > platonicznego uczucia lirycznego :]

                Myślę (wymyślam ;), że dziewcznyna wzbudziła w nim opócz lirycznych uczuć też i pożądanie ... To ludzkie! :)

                OK! Już koncentruje się na Coenach...
    • pepsic Co na niedzielę? 13.02.11, 13:48
      Macie coś? U mnie nic ciekawego nie widać. Na Kulturze o 20.oo "Skazany na bluesa", wypadałoby się zmierzyć w końcu z zagadkową dla mnie legendą Rydla i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego właściwie nie przepadam za muzyką Dżemu.
      • grek.grek Re: Co na niedzielę? 13.02.11, 14:38
        "uprowadzenie agaty", stare ale zawsze jare :]... w tvp 2... o 1:25...

        sequel "szczęk" i o 23:10 kocham kino.

        tylem wyszukał.

        "skazany" niedawno był w dwójce, i to 2 razy jednego dnia, hehe. tvp nie zna
        słowa "wstyd". film warto, imo, zobaczyć, z powodu dobrej głównej roli, ale
        za bardzo jednak kidawa osunął całą historię w temat uzależnienia - jasne, nie
        brak scen poruszających, na czele z tą w korytarzu dworcowym, kiedy riedel błaga
        o strzykawkę z koksem cynicznego dilera i podczas występów, kiedy człowiek po
        prostu umiera na stojąco, a także kiedy syn znajduje go w brudnym kiblu, jak
        rysio daje ostro w żyłę: łapie tym za skórę, to trzeba przyznać - za mało jednak, imo,
        prawdziwego wglądu w samego riedla, taka biografia szczątkowa, zaledwie naszkicowany
        jest jego portret osobowościowy. koksem to kidawa zatłuścił. szkoda.

        szkoda, że nie popchnął dalej wątku umarionetkowienia riedla przez tzw biznes fonograficzny i sam zespół, który tutaj wypada całkiem przyzwoicie, nawet chcą rysia leczyć i wysłać na
        detoks, jakby im zależało na nim, a nie na tym, żeby zarobić [bo dżem bez riedla, to
        jak karabin bez pocisków], co było glówną motywację ich wątłych zabiegów, co
        [motywację i wątłość] już w dokumentach filmowych podkreślają świadkowie tamtych czasów.
        obrazki ilustrujące relacje riedla z żoną i dziećmi, z ojcem- w miarę [zawodowa scena, kiedy na młodego riedla własny ojciec nasyła wojsko, żeby go zabrali w kamasze... nie zdradzę nic więcej, ale jest zabawna bardzo].

        generalnie, tytuł jest mylący - powinno być "skazany na herę", a nie na "bluesa". jako film o tragedii uzależnionego od koksu riedla broni się. jako film o riedlu romantyku, tworzącym z miłości do muzyki, realizującym swój styl i osobowość, wokół którego kręci się machina fonograficzna i interesy oraz interesiki : niekoniecznie. kidawa chciał jedno z drugim jakoś połączyć, z mocnym akcentem na to pierwsze, resztę dorzucić za pomocą scen znaczących i symbolicznych [np. dżem ma występ, od którego zależy podpisanie kontraktu na płytę - riedel ledwie żyje, ale ma zaśpiewac. niemal wnoszą go na scenę. nikt nie protestuje, żeby dać mu spokój. zespół, menago, wierna i dzielna żona też ogląda ze łzami w oczach, jak się riedel męczy i jak muzyka sprawia, ze nagle odżywa i występ idący w stronę katastrofy granej z playbacku zamienia się w heroiczny wyczyn wokalisty. a potem w szatni grucha wieść, że dostali ten kontrakt. wybucha spontan i dopiero po paru chwilach ktoś konstatuje, ze rysiek schodzi gdzieś w kącie. fajne - ale ten pokaz cynizmu i znieczulicy wychodzi na tyle znienacka, że można sądzić, iż riedel miał zawał z radości, a nie był od lat cięzko zakoksowany. nie było bowiem dośc wnikliwego spojrzenia na relacje zespół-rysiek, którego mocną puentą i konsekwencją byłaby ta scena; taki przykład, jest tego więcej, ale to sama wyłapiesz, jak sądzę :)

        jeśli zdecydujesz się obejrzeć, napiszesz o swoich wrażeniach ? rad bym przeczytać :]
        • pepsic Re: Skazany na bluesa 14.02.11, 20:57
          Trudne zadanie, bo z grubsza przedstawiłeś za i przeciw z akcentem na to drugie. Niezły początek i wprowadzenie, a potem dobre pojedyncze sceny. Do wymienionych dorzuciłabym moment, kiedy do nieprzytomnego Riedla dzwoni ojciec z gratulacjami z okazji wydania płyty oraz relacje domowe. Podobała mi się gra Fraszyńskiej. Jej zachowanie "dzielne i wierne" z jednej strony imponowało, ale i budziło sprzeciw. Za dużo reminiscencji z dzieciństwa nie wnoszących nic konkretnego, nużyły urojenia narkotyczne. Dzieci nie popisały się rolami, wręcz położyły. W relacjach ojcowskich kompletnie pominięto córkę skupiając się na synu, trochę to dziwne, raziły drewniane dialogi członków zespołu (autentyczni). Potencjał nie został wykorzystany w pełni, mogło być lepiej. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Riedel zawsze w wyglądał tak niepatetycznie, wszak w nałóg wpadł dopiero w trakcie kariery. Jestem na ostrożne tak ze względu na gł. przesłanie i T. Kota.
          • grek.grek Re: Skazany na bluesa 15.02.11, 13:40
            no to, reasumując : "na gruncie" Kocim - pełna zgoda, co do tego przesłania, to własnie nie za bardzo rozumiem, co chciał kidawa w nim zawrzeć, bo mnie - powtórzę - bardziej wyglądało to na studium uzależnienia niż na to, co w tytule filmu. nie przekonał mnie zupełnie tą sceną, kiedy ledwie dychający riedel na dźwięk muzyki się przełamuje i wydobywa z siebie coś na pozór śpiewu, aczkolwiek sama scena poruszająca bardzo.
    • grek.grek "to nie jest kraj dla starych ludzi", takie 3po3 14.02.11, 11:16
      Pepsic, ja też, w "to nie jest kraj" straciłem z oczu wątek walizkowy :]
      ostatni raz jest ona w rękach głównego bohatera, kiedy dzwoni do żony.

      przyszło
      mi się do głowy, ze chodziło o to, by, ignorując losy walizki, pokazać, ze od
      początku nie o nią tutaj chodziło, ze sensacyjno-kryminalna akcja, to tylko
      pretekst był do pokazania tego, ze 'to nie jest kraj dla starych ludzi", czyli - że
      dawne [reprezentowane przez sentymentalnopodobnego szeryfa] poszło w cholerę, a pleni się nowe [główni protagoniści], że kiedyś o coś szło, a teraz tylko kasa i strzelanie w głowę,
      strzelanie w głowę i kasa. to jest, jak dla mnie, główny wydźwięk tej całej historii, taki
      trochę sąd nad ameryką współczesną - tych dwóch, co się gania z karabinami wygląda
      jak dwugłowy cielak : jedna głowa to "show me da money' i 'ja też mam prawo do amerykańskiego snu', druga 'kill for... what for ?', czyli dwie amerykańskie patologie, jedna skutkująca kryzysem finansowym, druga - wojną w iraku i afganistanie, a w kraju coraz powszechniejszym dostępem do broni [czytałem ostatnie dane o efektach działania takich przepisów w ameryce - są naprawdę niewesołe], dochodzi do tego społeczna inercja i obraz ameryki wygląda zdrowo patologicznie.

      szeryf ma być jakąs figurą zamierzchłych czasów porządku, ładu i aksjologii prostej i rozumnej, której można by się było trzymać. teraz sam widzi postępujący rozpad i stać go tylko na powiedzenie, ze 'so be it, co ja mogę, tak widać musi być", fatalizm taki, przypisanie jakie, zresztą - od początku to on tutaj odgrywa główną rolę. jeden na drugiego, czy - jeśli ludzi traktować jako rezerwuary znaczeń : jedno bez drugiego nie istnieje : wziąłeś nie swoje - kara mustafa. tylko właśnie, czy o tę kasę tak naprawdę i do końca chodzi, bo wg mnie, to ona jest, w działaniach głównych bohaterów, ciągle gdzieś z boku, swoją rolę spełniła głównie jako katalizator ciągu zdarzeń.

      w sumie, klasyka coenów tak naprawdę - bohaterowie naiwni albo momentami lekkomyślni, zdaje się im, że świat jest prosty , a im się musi udać - a co, wezmę se walizkę z kasą, a co tam - nawet nie zadam sobie trudu skontrolowania czy ona zawiera jakiś gps, nawet szmalu nie wyjmę z niej i nie przełożę do jakieś torby. jak debilnie w tym zachowaniu wygląda skrywanie tej walizki w sposób tak wymyślny, jaki wykoncypował bohater, w tym motelu ;]

      jaki dziecinny jest ten carson, czy jak mu tam, grany przez harrelsona, któremu do głowy nie przyjdzie, że killer może i jego za d,pę capnąć, skoro został desygnowany do ochrony posiadacza walizki. jak głupio zostaje ranny ten killer- jedzie autem przez spokojną, sielankową okolicę i i trafia w niego rozpędzona bryka. jak śmieszni są ludzie, którzy przekonują killera, że nie powinien ich zabijać - a on ich zabija, bo - zauważyliście ? : oni nie przedstawiają żadnych argumentów, które by do niego mogły trafić, które by były wyznaniem żarliwej miłości do życia, ani nawet argumentów chłopskich : "nie zabijaj mnie, bo mam dzieci !, 'nie zabijaj mnie, bo chora matka sama sobie nie poradzi beze mnie !" - oni się tylko potrafią odwołać do jego woli "nie musisz tego robić", a on - czy on chce ? nie chce, on zabija, bo nic go przed tym nie powstrzymuje, a już najmniej oni sami. ci ludzie są jak kukły, sami nie umieją uzasadnić potrzeby własnego istnienia, w sytuacji wydawałoby się do takich wyczynów stworzonej. nie umieją uratować swojego życia. a on lubi zabijać, taki ma kaprys, nikt go nie próbuje powstrzymać, więc - why not ?

      skoro oni nie wiedzą, po co zyją, to dlaczego on ma wiedzieć, po co im to życie odbiera ? on ma wiedzieć za nich ? i tak jest uczciwy - tym, którym może : daje wybór, zdaje się na ślepy los, na fatum. smierć zabiera tych, którzy są już martwi swoją bezpodmiotowością albo stanęli przeznaczeniu na drodze.

      i stale obaj główni przeciwnicy wykonują te same czynności albo doświadczają podobnych historii : zmiana skarpet [białych, ofk], "powroty na miejsce zdarzeń", kupowanie koszuli od przypadkowo spotkanych ludzi, rózni ich tylko strona barykady, walizka z kasą pośrodku,
      po której się znajdują.

      ten "walizkowy" chce żyć. no niby, a może chce zyć dla tej walizki tylko ? a może nie chce, ale coś go motywuje - ochrona tej właśnie walizki. czy jakby nie było walizki, to też by chciał ?

      co do końcówki, to ja to widzę tak : ci meksykanie zabili walizkowego w tej chałupie z basenem, gdzie zaprosiła do babka z leżaka; killer pojiechał do zony - zabił ją po tej gadce, czy nie ? to już bez znaczenia dla kształtu rzeczywistości, jaki się z tego pobojowiska wyłania; gdzie siedział killer przyciśnięty do ściany, ze snopkiem światła z jakiegoś otworu, który obserwuje uwaznie ? w tym motelu, który wiztyował szeryf ? a wizytujący szeryf widzi mały wywietrznik odkręcony przy podłodze z otworem wlotowym, który jest absurdalnie za mały, żeby tam mógł siedzieć killer - to jakaś analogia do tego szybu wentylacyjnego, w którym przeciwnik killera chował swojego czasu walizkę ? jeśli tak, to musi być jakaś metametafora ;] dochodzi jeszcze stwierdzenie, ze "on wraca na miejsce zabójstw". a może killer był w innym pokoju i chytra zbitka obrazów stworzyła powyższe absurdalne wrażenie..?

      scenariusz adaptuje ksiązkę, więc może tam są tropy i wyjaśnienia, a coenowi zostawili tylko same widoczki, które wiele nie mówią, przynajmniej mnie.

      bardem rzeczywiście dobry, Maniu; to autentyczna kreacja jest, ta fryzura, ta nieporuszonośc na twarzy, bezbarwność i brak wdzięku, a jednocześnie prawdziwy styl, tak paradoskalnie. nie widziałem innych nominowanych wtedy ról, ale bardemowa rola sama w sobie ma oskarowy potencjał.

      naplotłem ile zebrałem w sobie ;]; ten pasek ucieka do góry, a ciągi lecą strumykiem, a ja nie poprawiam, więc... może coś w tym się znajdzie, co do chu...lia jest podobne ;], ale co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem : czy to z powodu deficytu premier, jaki ostatnio mam, czy to z racji wciągającej atmosfery, a może znakomitego rzemiosła, po prostu... oglądało mi się [go] świetnie :]

      • pepsic Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", takie 3 14.02.11, 15:02
        Wydaje się logiczne, sama bym nie wpadła, że Pac wart pałaca, niemniej jednak nie zmieniam opinii względem filmu. Widać do braci C. jeszcze nie dojrzałam:)
        Ps. Dziura w zamku w drzwiach, to przypadkiem nie dzieło butli ze sprężonym powietrzem, którą killer na plecach obnosił (nie śmieszyło was to? ale szczerze), jak by nie mógł posłużyć się mniejszym, wygodniejszym kalibrem?
        Ps. Martwe, sztuczne psy (zauważyliście?) też by się wpisywały w ogólny marazm, ale to chyba moje naużycie?
        • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", takie 3 14.02.11, 16:06
          Ps. Dziura w zamku w drzwiach, to przypadkiem nie dzieło butli ze sprężonym
          > powietrzem,
          Tak.
          >którą killer na plecach obnosił (nie śmieszyło was to? ale szczerze)

          Rzeczywiscie narzędzie groteskowe, ale mnie się ono wydało w tego goteskowości makabryczne, jak cała postać killera.
          Scena, kiedy Chigurth zabija tym narzędziem ( a zabijaniu towarzyszy głośny świst tej pnaumatycznej broni) jest potworna... (aż podkoczyłam na krzesle, kiedy Ch. strzela w głowę jakiemuś napotkanemu facetowi).

          Może tkwi tu jakieś ziarno ironii, narzędzie, którym człowiek zabija się bydło, zwierzęta, służy innemu człowiekowi do zabijania drugiego człowieka!? Człowiek ginie tak jak bydło, czy nie jest to poniżające!?
          • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", takie 3 14.02.11, 16:45
            Swoją drogą, pneumatyczna broń do zabijania zwierząt jako wymyslne, niespotykane dotąd, makabryczne narzędzie zbrodni to rekwizyt bardzo ma miejscu, zważywszy na to, że akcja dzieje się w Teksasie, regionie, którego gopspodarka oparta jest na przede wszystkim na rolnictwie, a głównie na hodowli bydła ("pierwsze miejsce w USA pod względem pogłowia").

            portalwiedzy.onet.pl/13245,,,,teksas,haslo.html
          • pepsic Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", takie 3 14.02.11, 20:10
            Źle się wyraziłam, chodziło o otwór wylotowy w motelu, na który uwagę zwrócił najpierw szeryf, potem tu Grek ;)
            • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", takie 3 15.02.11, 14:42
              pepsic napisała:

              > Źle się wyraziłam, chodziło o otwór wylotowy w motelu, na który uwagę zwrócił n
              > ajpierw szeryf, potem tu Grek ;)

              Nie masz pojęcia jak mnie kusi i kusi, żeby wgryźć się w Greka ... :} Wróć! W post Greka, ma się rozumieć, ale na razie nie mogę. Wiem, o jaką scenę pytasz i moja odpowiedź jest taka sama, jak wyżej, dziura po zamku, otwór wylotowy to z całą pewnością sprawka Chigurgha i jego "broni".

              A propos, narzędzie zbrodni -pneumatyczna broń do zabijania zwierząt - którym posługuje się Chigurgh to, imo, wymowny symbol (jeśli będziemy odczytywać sens tej filmowej opowieści metaforycznie, alegorycznie, pobonie zresztą jak książkę ) nowego porządku, upadku obyczajów, potwornego zdziczenia ludzi.
        • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", takie 3 14.02.11, 16:58
          > Ps. Dziura w zamku w drzwiach, to przypadkiem nie dzieło butli ze sprężonym powietrzem,

          Miałam powiedzieć to na początku, to była pneumatyczna broń do zabijania zwierząt!

          I nie wiem teraz, czy ta informacja pochodzi z filmu (zdaje się szeryf mówi w pewnym momencie o tym urządzeniu, później sprawdzę), czy też wyczytałam ją w którejś z recenzji (to na pewno).


        • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", takie 3 14.02.11, 17:09
          > Ps. Martwe, sztuczne psy (zauważyliście?) też by się wpisywały w ogólny marazm,
          > ale to chyba moje naużycie?

          :) Nie czepiałabym się psów :)
          (prawdę mówiąc nie zwróciłam uwagi na sztuczność psów , przy drugim podejsciu do filmu na komputrze miałam znacznie gorszy obraz).
        • barbasia1 Dobry artykuł na temat kina braci Coenów 18.02.11, 16:54
          Tobie Pepsic i wszytskim zainteresowanym polecam:

          film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/artykuly/ciemny-swiat-braci-coen,1,3804795,wiadomosc.html

          • pepsic Re: Dobry artykuł na temat kina braci Coenów 18.02.11, 20:16
            Dalej jestem bez entuzjazmu, na "Big Lebowskiego" bym miała ochotę, choć głównie ze względu na Jeffa Bridgesa, no i Grek skutecznie lobbował :))
            • grek.grek Re: Dobry artykuł na temat kina braci Coenów 19.02.11, 15:16
              hehe ;] aż jestem ciekaw, jakby Ci się spodobał...
            • barbasia1 Re: Dobry artykuł na temat kina braci Coenów 19.02.11, 19:44
              pepsic napisała:

              > Dalej jestem bez entuzjazmu, na "Big Lebowskiego" bym miała ochotę, choć główni
              > e ze względu na Jeffa Bridgesa, no i Grek skutecznie lobbował :))

              :)
              A właściwie, jak ma człowiek entuzjazmować się twórczością Coenów, skoro tak rzadko ich filmy pokazywane są w telewizji!?

              Mnie "Big Lebowski" w wersji Greka bardzo przypadł do gustu! Film też by mi się podobał.
      • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", takie 3 14.02.11, 15:19
        Greku, na razie nie czytam tego postu! (no, dobrze, rzuciłam okiem, ale tylko na początek i trochę na koniec :), swoje zeznania na temat tego co zobaczylam w "To nie jest kraj" piszę (z przerwami :/) od wczoraj i nie chcę się sugerować Twoją opinią (za chwil kilka wkleję mój komentarz, jeśli nie w całości to na pewno pierwszą jego część). :))
        • grek.grek "to nie jest kraj dla starych ludzi", co na dziś ? 15.02.11, 13:57
          hehe, orajt :] tym bardziej ciekawem, co napiszesz od siebie.

          patrzę w grafik dzisiejszy i coś słabo z ofertą : ofk, są "wampiry" w tvn [hehe, o tak],
          w polsacie "desperado" po raz enty, w tvp widzę janka P. [haha, btw - w przyszłym tygodniu nowy program ma być pt. "mam inne zdanie" - polemiczny, dla odmiany, aż jestem ciekaw; jankowe ostatnie podrygi z "warto rozmawiać" przesunęli na północ].

          "wyznania tru" w polsacie, 0:15, znacie może ?

          a coś takiego jak "pomocnik", [francuszczyzna w tvp1], 23:50 ?

          osobiście, pojęcia nie mam, co to jest, może któreś wybierzemy, hę ?

          kultura daje niezłą ofertę "ucieczka z kina wolność" 18:35, "wykonać wyrok" 21:55 [jakby ktoś z Was oglądał, to może dziabnie jakiś recenzjon..?], a o 1:30 "parę osób mały czas", co to był swego czasu w tvp1, równie późno :), a który chybaśmy obgadywali, a który także obejrzeć koniecznie warto.

          tvn zapowiada już "mrocznego rycerza", czyli batmana wg nolana, z oskarową rolą ledgera. jeszcze nie w najbliższym tygodniu

          kurde bele, będę miał za swoje, jak
          to ten tvn, co się z niego zawsze nabijałem, ze daje chałe, zacznie kasować konkurencję kolejnymi mocnymi premierami - tydzień temu coenowie, teraz nolan ma być... okaże się zaraz, że lepszy ten tvn z jedną byczą premierą raz na dwa tygodnie niż reszta, co się maskuje jak może, a i tak jej wychodzi piąte przez dziesiąte, zwłaszcza ostatnimi czasy.


          • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", co na d 15.02.11, 16:08
            grek.grek napisał:

            > hehe, orajt :] tym bardziej ciekawem, co napiszesz od siebie.
            Jeszcze o odrobinę cierpliwości poproszę! :)

            A wiadomo kto będzie prowadził ten program o jakże intrygującym tytule "Mam inne zdanie"?

            A Jan P, jak się skończy "Warto rozmawiać", ma wócić do telewizji z innym programem, nowym projektem, ktory sobie wychodził, a może wypłakał u nowych wladz.
            A Wildstein dla odmiany uniósł się honorem i swój program ma mieć (albo nawet już ma) teraz w interenecie. ;)

            > "wyznania tru" w polsacie, 0:15, znacie może ?

            Tu Cię zaskoczę, znam ten film, widziałam i to dwa razy (niesamowite!?), drugi raz nawet całkiem niedawno, chyba w listopadzie, grudniu, przypadkiem trafiłam, wtedy o nieco lepszej porze leciał (w okolicach 23.00 się zaczynał), miałam nawet napisać słówko, ale oczywiście, nie zdążyłam.

            Film to raczej z gatunku kina familijnego, młodzieżowego, uroczy, trochę wzruszający, mądry, z przesłaniem, ale na szczęście bez łopatoligicznego dydaktyzmu. Opowiada o dojrzewaniu, dostastaniu nastolatków, o kształowaniu się wrażliwości, świadomosci , o przyjaźni i wielkiej miłości bratersko-siostrzenej (bliźniaków), miłości dość w sumie skomplikowanej, ponieważ jeden z bliźniaków, chlopiec, jest lekko upośledzony umysłowo i z wiekiem jest, jak mozna się domyslać, staje się coraz bardziej uciążliwy dla siostry (też trochę dla ojca dobrego, ale nerwowego człowieka), irytujący, np. kiedy zawstydza ją zachowaniem przed chłopakiem, który jej się bardzo podoba, w roli brata, absolutnie fenomenalnej roli, młody aktor Shia LaBeouf.
            Siostra, gra ją też świeta dziewczyna, jest bardzo sympatyczną bystrą, inteligentną, energiną osóbką (lekuchno buntującą się przeciwko matce, która zatroskana jest bratem bliźniakiem i stale córce przypomina o koniecznosci czuwania nad bratem i o tym, że musi być dla brata wyrozumiała ), prowadzi pamiętnik video, nagrywa swoje przemyślenia. Siostra marzy by zostać sławną aktorką czy dziennikarką, nie pamiętam dokładnie, w zrealizowaniu tego celu ma pomóc jej udział (i oczywiscie zwycięstwo) w konkursie na najciekawszy amatorski film video, który ogłosiła jedna z lokalnych stacji telewizyjnych ... Tak mniej wiecej zaczyna się opwoieść filmowa!
            Bardzo, bardzo polecam! :)

            Na temat "Pomocnika" nic nie wiem! Więc ewidentnie egoistycznie sugeruję by wybrać "Pomocnika"!? ;))
            Oprócz "Pamiętników wampirów", naturalmente. :)

            A propos:
            www.youtube.com/watch?v=emV2uetpx60&feature=related


            > tvn zapowiada już "mrocznego rycerza",
            Znowu dobra wiadomość! :)
            Brawo TVN ! IMO to bardzo dobra strategia! :)
            • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", co na d 15.02.11, 16:10
              (to samo tylko z tytułem i nazwą zespołu)
              Morning Parade - Under The Stars

              www.youtube.com/watch?v=emV2uetpx60&feature=related
              • ewa9717 "Pomocnik" 16.02.11, 07:50
                Ze względu na szalenie atrakcyjną porę emisji widziałam początek, kawałek srodka i ciutek końca, wszystko przedzielone dwoma seansami śpiączki.
                Nie da się ukryć, że liczę na Greka ;)
                • grek.grek Re: "Pomocnik" 16.02.11, 12:43
                  hehe ;]

                  Ewo, licz na mnie jak na zawiszę. intuicyjnie nagrałem i wkrótce obejrzę, przy wolnej chwili się nadarzającej. streszę i mam nadzieję objaśnię, to co Ci uciekło z przyczyn obiektywnych.
                • barbasia1 Re: "Pomocnik" 16.02.11, 15:46
                  ewa9717 napisała:

                  > Ze względu na szalenie atrakcyjną porę emisji widziałam początek, kawałek srodk
                  > a i ciutek końca, wszystko przedzielone dwoma seansami śpiączki.

                  Ha, ha :)


            • grek.grek Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", co na d 16.02.11, 12:41
              aaaaa... a wiesz, ze nie wiem... :] może się niebawem ujawnią z tą tajemnicą.

              własnie, ja też słyszałem takie pogłoski. czytam regularnie "rzepę" w wydaniu internetowym i zauważyłem, że bronek jakoś ostatnio w ogóle nie krytykuje mediów i tvp ;] ziemkiewicz też... a jego akurat widziałem w tvp info, jak proweadził "rozmowy dnia" w wieczornym paśmie. czy to może mieć ze soba coś wspólnego ?.. hmm ;]

              o, dzięki za wprowadzanie, ale... wczoraj się wylogowałem, zanim Twój post przeczytałem, no i... przepadła "tru"... szkoda.

              ALe, nie ma samych kiepskich info..."pomocnika" nagrałem i spróbuję wkrótce obejrzeć i streścić :]

              yup, zdecydowanie, "mroczny rycerz", to przeca hicior, 2008 rok, świeże to jak morele majowe. tylko czekać :] oby weszli w stały rytm, a nie był to tylko chwilowy poryw...
              • barbasia1 "Wyznania Tru" i inne sprawy 16.02.11, 15:21
                To jednak nie przewidziało mi się, Ziemkiewicz nadal działa w TVPINfo, jakiś czas temu widziałam go też w "Rozmowie dnia" i Karnowskiego w tym samym programie. Niech ktoś teraz powie, że publiczna pod nowym zarządem nie jest pluralistyczną telewi\zją i nie ma w nie miejsca dla dziennikarzy symatyzujących z innymi opcjami politycznymi! ;)

                Jestem przekonana , że za jakiś czas powtórzą "Wyznania Tru"!

                Przy okazji słówko na temat filmu chciałam jeszcze dodać. Tru (14-latka) pracując nad konkursowym (bardzo nudnawym z racji tematyki - drętwe naukowa rozważania na temat mózgu ludzkiego, o ile dobrze pamiętam) filmem nie przestaje prowadzić swojego pamietnika wideo i nagrywać tego, co się wokół nie dzieje, czym zyje na codzień, w pewnym momencie uświadamia sobie jak wiele miejsca w tym flimach zajmuje jej brat bliźniak. I oświecona tym faktem postanawia uczynić go bohaterem swojego filmu konkursowego porzucajac tym samym poprzednia koncepcję. Postanawia więc, opowiedzieć o swoich skomplikowanych uczuciach do brata, na które składają się nie tylko te piękne uuczucia jak wielka miłość, przywiązanie siostrzane, ale też te złe - złość, gniew wywołwane często irytującym zachowaniem, które oczywiście są skutkiem choroby, upośledzenia umysłowego. Dzięki temu filmowi zaczyna wnikliwie przygladać się swemu bratu, zaczyna lepiej go rozumieć (a i rodzice zwłaszcza nerwowy ojciec też zaczynają dzieki temu filmowi inaczej patrzeć na swoje dzieci). Dostrzega, coś czego nie widziała wczesniej, że brat pomimo choroby, upośledzienia, pomimo tego, że tego, że żyje w nieco innym świecie, bardziej radosnym , uświadamia sobie od czasu do czasu swoją odmienność, niemożnośc nadążenia za swoją ukochaną siostrą, coraz bardziej zaabsorowaną światem pozadomowym, co wywołuje w tym na ogół radosnym chłopczynie, wielką rozpacz., bo wyczuwa na swój sposób, że z wielkiem zaczyna się oddalać od siostry, z którą do tej pory byli nierozłączni, ...

                Jak się mozna domyślić, film Tru zdobywa główną nagrodę i zostaje wyświetlony w telewizji ku radości Tru oraz jej krewnych i znajomych ... :)
                Polecam gorąco ten film !

                Świetnie, czekam, a właściwie, czekamy na "Pomocnika "!

                > yup, zdecydowanie, "mroczny rycerz", to przeca hicior, 2008 rok, świeże to jak
                > morele majowe.

                Powiedziałabym jak lekko przejrzałe morele późnolipcowe! Ale wciąż apetycze! ;)
                • grek.grek "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 17.02.11, 13:21
                  hehe, o działa, działa. ma swoją działkę, którą uprawia dając głos krytykom rządu i politykom z PiS. jego prawo, przynajmniej nie narzeka, ze nie ma owego pluralizmu, a i dla debaty publicznej, to chyba też dobrze, bo przeca nie chodzi o to, żeby kogoś autować. no i, wiesz, jak tv ma byc publiczna, to z samej zasady równośc pewną powinna zakładac, a jeśli nie da się jej realizować w zbyt wybujałych proporcjach, to choćby i jakiekolwiek są mile widziane.

                  och, mam nadzieję, ale dzięki Ci za ten opis, który zastępuje mi b.dobrze projekcję ekranową i sprawia, że jeśli nie powtórza, to żal mnie nie zje z kosteczkami z tego powodu :].

                  hehe, no wiesz, te morele, to jednak w telewizyjnym formacie mają inną datę ważności ;] jednak pokazanie, było nie było, sporego hitu kinowego trzy lata po jego premierze, w telewizji ogólnodostępnej, to jakieś tam wydarzenie jednak jest, zwłaszcza biorąc pod uwagę tę mizerię, jaką nas rózne tv karmią ostatnimi czasy. nawet polsat się opuścił... rózne bloki filmowe mógł spreparować, ale żeby enty raz atakować wszystkimi częsciami "obcego" ? :] to już przesada...

                  aż jestem ciekaw jak tvn będzie realizował to, co tak nieźle się zapowiada...

                  dzisiaj "sister jackie" 5 odc. 22'40", to tak dla porządku, hehe.

                  z oferty filmowej, tak jakoś niewiele widzę.

                  "pomocnik" - wkrótce :] cierpliwości :]
                  • barbasia1 Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 17.02.11, 13:46
                    Widzę, że monitorujesz, jak przystało na pasjonata i specja od polityki, działalność publicystyczną Wildsteina! :)))

                    >no i, wiesz, jak tv to z samej zasady równośc pewną powinna zakładac, a jeśli nie da się jej
                    >realizować w zbyt wybujałych proporcjach, to choćby i jakiekolwiek są mile widziane.
                    Racja! Racja!

                    > och, mam nadzieję, ale dzięki Ci za ten opis, który zastępuje mi b.dobrze proje
                    > kcję ekranową i sprawia, że jeśli nie powtórza, to żal mnie nie zje z kosteczka
                    > mi z tego powodu :].
                    :))))))))))
                    Sporo udało mi się zapamiętać, pomimo tego, że od projekcji minęło jednak trochę czasu! :)

                    > hehe, no wiesz, te morele, to jednak w telewizyjnym formacie mają inną datę waż
                    > ności ;] [...]

                    Ha,ha! Co prawda to prawda! :)

                    > dzisiaj "sister jackie" 5 odc. 22'40", to tak dla porządku, hehe.
                    Dzięki za przypomnienie, skoro żadnego hiciora u konkurencji nie pokazują to wybieramy siostrę Siostry! :)

                    > "pomocnik" - wkrótce :] cierpliwości :]

                    Streszczonko krótkie "Pomocnika" czytałam, chyba ciekawa to historia będzie, więc czekam cierpliwie!

                    Może zenania na temat filmu też będą wkrtótce!
                    • barbasia1 Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 17.02.11, 13:47
                      PS
                      barbasia1 napisała:

                      > Widzę, że monitorujesz, jak przystało na pasjonata i specja od polityki, działa
                      > lność publicystyczną Wildsteina! :)))
                      Tak czułam! :)
                    • barbasia1 Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 17.02.11, 13:49
                      korekta
                      > Dzięki za przypomnienie, skoro żadnego hiciora u konkurencji nie pokazują to wy
                      > bieramy siostrę Siostry! :)

                      Dzięki za przypomnienie, skoro żadnego hiciora u konkurencji nie pokazują to wybieramy Siostrę! :)
                    • grek.grek Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 17.02.11, 14:30
                      hehe, zdarza mi się czytać, wiesz - rózne punkty widzenia mogę porównywać, czasami nawet bronek ma trochę racji... ale to czasami :]

                      orajt, "sister" bierze całą pulę. a przed nią "house", a wczorajszej nocy mi się nie zobaczyło, więc - może naweet dziś sobie jakiś maratonik zrobię... house-sister-punkt widzenia ;]

                      powiem Ci, że ostatnie 2-3 odcinki "house'a", takie mniej "chorobotwórcze", więc i zjadliwsze dla nie-fana, ba - mugola, jakim niewątpliwie jestem. jak sądzisz, oglądasz ostatnio doktorka ? :]

                      no to... cnota cierpliwości niechaj nam zgodnie przyświeca :]

                      btw, migneło mi przed oczami, że nowy hit szykuje Dwójka - serial policyjny ze stenką w roli głównej, robiony przez człowieka od "pitbula". no, przyznam, ze jestem wstępnie zaciekawiony, bo "pitbul" to była naprawdę dobra rzecz [powtórki oglądałem nocne :)], stenka jest orajt, a do tego - może i na poland-prodakszyn przyszła pora wpisywania się w coraz częściej i gęsciej lansowaną opinie, że seriale są ciekawsze od filmów kinowych :] jest ona oparta na oglądzie amerykańskich seriali, ale... nas już dostęp jest do wszystkiego, więc możemy porównać...

                      a powiem Ci, że np. nie widziałem, ani nie słyszałem, zeby polskie kino wyprodukowało np. lepszy thriller policyjny niż serialowy "glina", którego oglądałem oba sezony i podobał mi się bardzo.

                      kiedy wspomniałaś, że śledziłaś gajewskiego et consortes... jak wspominasz, jakie wrażenia ? bo chyba nie odbyliśmy sądu nad tym serialem :]]
                      • barbasia1 Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 18.02.11, 12:51
                        Godna naśladowania postawa! :)

                        Rzadko oglądam House'a, od święta, jednak za dużo tam ględzenia o chorobach. Ale postać doktora bardzo lubię, jest świetnie wymyślona, no i fantastycznia wykreowana przez świetnego Hugh Lauriego! Też bym się pokochiwała w Housie, gdybym z nim pracowała! ;)

                        A od House'a specjalistką to jest nasza Mania! Przypominam!

                        We wczorajszym odcinku u "Siostry Jackie" stężenie kontrowersyjności przekroczyło wszelkie normy - para lesbijek (dwie matki doktora), eutanazja dokonana po kryjomu!!! i śmierć starszej, zniszczonej chorobą (brzydota choroby) kobiety, byłej pielęgniarki, znajomej Jackie, wciąganie prochów nosem i jeszcze rzucanie "ci.ami" (raz) ...
                        Oczywiscie konwencja komediowa, humor nieco osłabia wymowę tych poważnych i trudnych kwestii , nie mniej jednak serial prowokuje, zmusza widza do zastanowienia.
                        Czy Polacy jeszcze cenią / chcą oglądać takie seriale?
                        Strasznie jestem ciekawa, czy TVP zakupi kolejną serię Siostry!?

                        > no to... cnota cierpliwości niechaj nam zgodnie przyświeca :]

                        Pożyjmy zatem w cnocie jeszcze chwil kilka! ;))

                        cdn.

                        • barbasia1 Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 18.02.11, 12:52
                          > A od House'a specjalistką to jest nasza Mania! Przypominam!
                          Skoro Mania się nie przypomina! ;)
                        • grek.grek Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 18.02.11, 13:39
                          hehe ;] serio, np. taki piotr semka ma opinię zaprzysięgłego pis-owskiego oszołoma, ale jak chcę się trochę zorientować w niemieckiej polityce, to czytam właśnie jego. świetne ma komentarze i relacje w "rzepie". polecam, tak między nami.

                          o, przeca doktor ma kiepską opinię ? :] a postać jest fakt - świetnie skonstruowana. ktoś nawet gdzieś napisał, ze "house jako postać przerósł serial i samych twórców"...
                          chyba w tym artykule się to stwierdzenie pojawia :
                          www.polityka.pl/kultura/270477,1,doktor-filozofii.read#axzz1EJTyUxXY
                          produkt Showtime, jak dexter, moody, jackie... niejedznoznaczy, ew. "dobry, ale pod maską" ;]

                          haha, no faktycznie, odcinek "jackie" był świetny. istotnie, tym humorem, rozładowują patos i tromtadracje rozmaite. nie każdy to rozumie, zwłaszcza u nas, bo tutaj to wszystko z murmurando i na klęczkach, co ani nie oswaja człowieka z czymkolwiek ani nie zmusza do refleksji, a prowadzi wyłącznie do mentalnego zgnuśnienia i męczyd,upstwa dla otoczenia :]

                          och, bym chciał bardzo, żeby tvp kupiła 2 serię. już teraz chcę - w połowie pierwszej, na wyprzódki, heh. ale po prostu polubiłem i basta :]

                          • barbasia1 Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 18.02.11, 15:24
                            > o, przeca doktor ma kiepską opinię ? :]
                            Wiesz, pociagają mnie skomplikowani osobnicy! ;)))

                            Dzięki Ci za artykuł z Polityki o Housie! ( w takim razie, jak go przeczytam, to napiszę ostatecznie, czy mogłabym się w Housie podkochiwać czy nie! ;)

                            A własnie jedą z podstawowych funkcji humoru, komizmu jest oswajanie tym, co nie oswojone, co przeraża, czego ludzie się obawiają, w tym przypadku z trudnymi dla człowieka sprawami jest choroba (rak i inne) spowodowaną nią brzydota, kalectwo, wreszcie śmierć.

                            Racja.
                            Choć z drugiej strony przecież i naszym twórcom nieobca jest (albo była?) umiejętność rozładowywania humorem patosu, ujmowania z dystansem tematów trudnych, przypomina mi się tu rzecz dość odległa klimatem, tematyką, formą od SJ, a mianowicie "Pułkownik Kwiatkowski" Kutza. W recenzji filmu (zamieszczonej we fragmencie, w biografii Kutza autorstwa Aleksandy Klich) autor podkreśla, doceniając zarazem, że jest to pierwszy film, który o ponurych, mrocznych czasach stalinowskich opowiada lekko i z humorem...


                            Też liczę, że TVP kupi drugą serię "Siostry Jackie" . :)
                            • grek.grek Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 19.02.11, 13:37
                              hah, no to showtime tworzy seriale z bohaterami pod Twoje gusta :]

                              zdarzało się i w polskim kinie coś udanego, to prawda. ale jak tak patrzę, a patrzyłem kiedyś - słowo, na polskie seriale [bez rozróznienia, bo rzecz dotyczy i telenowel i seriali stricte], to widzę raczej pobożność zmieszaną z polityczną poprawnością, które utrwalają tylko tabu rozmaite, że "o tym-i-tamtym nie wypada mówić inaczej jak tylko cichutko, z wielkiej litery i z ruki pa szwam". na szczęście, w polsce tylko mieszkamy, [pop]kulturowo jesteśmy obywatelami świata :]
                              • barbasia1 Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 19.02.11, 20:01
                                :)))
                                Hank, House, Siostra Jackie, Tara (a w zasadzie jej mąż ;) i inne - a, tak, lubię te postacie,
                                ale przecież i Ty również! :)

                                No tak, poziomem seriali, ich pomysłowością, rozmachem, odwagą, itd. nie dorówujemy Ameryce, na szczęście, jak mówisz, jesteśmy obywatelami świata, jeśli tylko chcemy, mamy możliwości, możemy mieć dostęp do wszytskiego ...

                                Zaległości z House'a nadrobię, kiedyś w przyszłości. :)
                          • barbasia1 "Instynkt" i inne 18.02.11, 15:33
                            "Inststynkt" - nie mogłam sobie przypomnieć tytułu tego zapowiadanego serialu ...

                            tvp.info/informacje/kultura/pani-komisarz-oster-na-tropie/3783721
                            > hehe ;] serio, np. taki piotr semka ma opinię zaprzysięgłego pis-owskiego oszoł
                            > oma, ale jak chcę się trochę zorientować w niemieckiej polityce, to czytam właś
                            > nie jego. świetne ma komentarze i relacje w "rzepie". polecam, tak między nami.

                            A widzisz, dobrze wiedzieć, czego u kogo szukać! :)
                            Czasami zaglądam do Rzepy, ale zagadnienia polityczne są na ostatniej pozycji, jak na razie. ;/
                        • pepsic Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 18.02.11, 19:52
                          Po wczorajszym odcinku i ja widzę realne szanse na wciągnięcie się w Siostrę Jackie:) Gdyby nie ojejku pewnie nie miałabym pojęcia o istnieniu.
                          W związku ze świeżym nabytkiem bijącym co kwadrans nie dosłyszałam wyjaśnienia, jak z dwoma matkami było? Wiem, że ta operowana urodziła, ale czy podano dodatkowe okoliczności typu in vitro, przeniesienie jajeczka itp? Czy znowu wyobraźnia mnie poniosła?
                          • grek.grek Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 19.02.11, 13:39
                            hmmm, nie kojarzę dokładnie, chyba nie było szczegółów, ale Mania z Barbasią mają lepszą pamięc, jak sądzę... :]

                          • barbasia1 Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 19.02.11, 20:29
                            Też nie słyszałam, zwróciłam na to uwagi!??? Po dwudziestej drugiej jakby słabiej dochodzą do mnie informacje! ;/

                            >W związku ze świeżym nabytkiem bijącym co kwadrans

                            He,he!
                            Czyżby jakiś efektowny zegar naścienny???
                            • pepsic Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 20.02.11, 22:39
                              Kominkowy z lat 50-tych. Będzie służyć teraz za alibi, jak czegoś nie zrozumiem ;-)
                              • barbasia1 Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 21.02.11, 16:54
                                pepsic napisała:

                                > Kominkowy z lat 50-tych. Będzie służyć teraz za alibi, jak czegoś nie zrozumiem
                                > ;-)

                                :)))
                                Dobre alibi, nie jest złe!

                                To na pewno piękna rzecz, taki zegar? Już chyba zabytek!?

                      • barbasia1 Inne sprawy 18.02.11, 14:36
                        A tak, też niedawno widziałam zapowiedź wspomnianego przez Ciebie nowego serialu kryminalego ze Stenką! Oby tylko scenariusz nie rozczarował. Bo Strenka jako komistarz Gajewski? w spódnicy - będzie na pewno dobra! ;)
                        Tego, że robią go twórcy "Pitbula" akurat nie wiedziałam. W takim razie brzmi to naprawdę obiecująco i zachęcająco! :) Kredyt zaufania dostaje ode mnie ten serial już dziś! Zobaczymy, co pokażą twórcy.

                        Nie odbylismy sądu nad "Gliną", bo jak pewnie się domyślasz, bardzo niebezpieczne jest rozmawianie z Tobą na temat filmu, serialu, jeśli nie ma się go na świeżo w głowie, albo nie obejrzało się go wcześniej przynajmniej z 5 razy! ;))), a u mnie akurat "Glina" w głębsze warstwy pamięci już się zapadł jakiś czas temu, ale skoro go już wywołałeś to nie mam wyjścia, zaryzykuję (jest ryzyko jest przyjmność, jak mawia klasyk ;) , może w trakcie rozmowy przypomni mi się więcej szczegółow ...

                        Siłą tego serialu był przede wszytskim dobry, wciągający scenariusz, dobrze skonstruowane żywe postacie ( Gajewskiego, Banasia młodego, starego, ciekawe były też postaci kobiece, zbuntowana nieco córka Gajewskiego, pani doktor od sekcji zwłok...) oraz znakomici aktorzy (z Radziwiłowiczem na czele), doskonałe aktorstwo najwyższej próby, jak to mówią czasami krtytycy filmowi, którego w ostatnich latach tak bardzo brakuje w polskiej telewizji, zwłaszcza czego pojąć nie mogę, w publicznej telewizji, która ma ponoć misję do spełnienia ...
                        :)


                        PS
                        >[ czasami nawet bronek ma trochę racji... ale to czasami :]

                        Ale nie tylko wtedy ma rację, kiedy krytykuje rząd i patrie trzymajacą władzę ? ;))
                        • grek.grek Re: Inne sprawy 19.02.11, 13:51
                          ja mam nadzieję, że jak jest stenka, to nie odejdą od wzorców "pitbulowych" i nie dadzą jej do grania jakiegoś softu, tylko polecą grubymi tekstami ;] whataver, wiesz, tak naprawdę - najwazniejsze, żeby to się oglądało i żeby wciągało. wiesz, ja będę porównywał, mimowolnie, do "gliny", więc zadanie jest trudne. "glina" wyznaczył cezurę. aczkolwiek, pomiędzy "kryminalnymi" [widziałem trzy odcinki i spasowałem] i "gliną" trochę miejsca jest i jak "instynkt" wskoczy na wyższą połówkę, to też będzie dobrze. z tej głównie przyczyny, że kryminały i thrillery w kinie polskim niemal nie istnieją, więc niech to będzie na cztery z minusem, a już będzie nieźle, wg mnie :]

                          hoho, nie no, wiesz, ja tez 'glinę" oglądałem dawno temu, zdaje się jesienią wczesną te powtórki leciały. kupiło mnie to wszystko, co wymieniłaś, a do tego przede wszystkim świetny nastrój, jaki się udało wykreować, muzyka, niegłupie zgrabne scenariusze kolejnych epizodów, no i radziwiłowicz z tym swoim buldog-face ;] nic specjalnie nowego "glina" nie powiedział w kontekście kina sensacyjnego, ale - wg mnie - udowodnił i potwierdził, że każdy gatunek ma swój punkt ciężkości - w thrillerze jest to stałe napięcie i stworzona atmosfera niepokoju i nawet lekkiej grozy. jak to jest, to reszta się dopasowuje :] jak tego nie ma, to na uszach można stawać i nic się nie poradzi.
                          • barbasia1 Re: Inne sprawy 20.02.11, 15:04
                            >pomiędzy "kryminalnymi" [widziałem trzy odcinki i spasowałem]

                            Pod tym linkiem, który podałam wyżej, piszą, że "twórcą scenariusza jest Andrzej Gołda, autor kilkudziesięciu odcinków „Kryminalnych” oraz „Policjantów” (Polsat)"!?

                            tvp.info/informacje/kultura/pani-komisarz-oster-na-tropie/3783721
                            Też mam wielką nadzieję, że serial będzie bliższy duchem, formą kilmatem "Glinie" niż "Kryminalnym"!
                            Pożyjemy, obejrzmy, przekonamy się! :)

                            nic specjalnie nowego "glina" nie powiedział w kontekście kina sensacyjneg
                            > o, ale - wg mnie - udowodnił i potwierdził, że każdy gatunek ma swój punkt cięż
                            > kości - w thrillerze jest to stałe napięcie i stworzona atmosfera niepokoju i n
                            > awet lekkiej grozy. jak to jest, to reszta się dopasowuje :] jak tego nie ma, t
                            > o na uszach można stawać i nic się nie poradzi.

                            Zgadzam się.
                      • pepsic Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 18.02.11, 19:24
                        "Glina" mnie bardzo w swoim czasie pociągał, możliwe, że Radziwiłowicz więcej, mogłam wtedy obejrzeć tylko ze dwa, góra trzy odcinki, do tego pourywane. Oprócz tego, co napisaliście o serialu atutem był wiek dojrzały gł. bohatera, wiarygodny dla widza, a przynajmniej dla mnie. No i Urszula Grabowska sądzę, że i panom się podoba.
                        Co do "House", jak byś nie oglądał - powtarzają odcinki toczące się w psychiatryku (to chyba najnowsze seria) a la "Lot nad kukułczym gniazdem", nie oglądałam wieki, a tu powtórka:(
                        Danuta Stenka, z pewnością ok (choć nie pasowała do "Nigdy w życiu", a już do Żmijewskiego nijak) oczekiwałabym twarzy nieopatrzonej, objawienia. Aż się prosi wgląd w prowincjonalne teatry.
                        • grek.grek Re: "Wyznania Tru" i inne sprawy/"jackie" dziś 19.02.11, 13:59
                          no to możemy klub założyć ;] pytanie, co z trzecią serią, bo raz, ze drugą skończyli tak ni w 5 ni w 9, a dwa - byłoby to jakieś wydarzenie. radziwiłowicz, podobno, mówił, ze nie ma problemu i by zagrał, reszta chyba też nie miałaby oporów. pytanie : czy jest scenariusz, czy stara ekipa realizatorska jest do dyspozycji i czy tvp chce to kupić.

                          ja mam nadzieję, ze stenka się nada, bo spodziewam się, że po vedze, iż nie pozwoli sobie na zejście na poziom letnich serialików z ddr rodem i ich polskich "kryminalno"-podobnych podróbek, a nakręci coś z ikrą. wtedy stenka, jako doświadczona aktorka, byłaby orajt. jest rozpoznawalna, być może tvp wyłożyła gotówkę [wyłożyła ? :)] zastrzegając w umowie, ze - damy, ale główna bohaterka musi mieć znaną, profesjonalną twarz, żeby to można było reklamować korzystniej.

                          no nic, pożyjemy zobaczymy. tak czy owak, ciekaw jestem, bom i chętny wreszcie obejrzeć dobry thrill-crime w polskich dekoracjach :]
                  • barbasia1 Corman, Cameron, Obcy, Terminator PS 17.02.11, 15:06
                    A widzisz, dobrze, że wspominasz o powtórce "Obcego", bo zbierałam się by napisać rzecz taką:

                    Reżyser 2. części Obcego „Obcy – decydujące starcie”, James Cameron (reżyser m.in. Titatnica, Avatara przypominam), jak niedawno wyczytałam w artykule Orlińskiego w GW, terminował u Rogera Cormana, o którym wspominałam niedawno, przy okazji rozmowy na temat poniedziałkowego kiepskiego cyklu "Mistrzowie horroru", pamiętacie?, pamiętasz Greku? Mówiłam, że lpszy byłby zamiast MH, cylk „Poe wedug Cormana”. Roger Corman, król niskobudżetowych filmów klasy B, zwany też "królem komercji" zatrudnił młodego Camerona najpierw do klejenia modeli statków kosmicznych do swego filmu "Bitwa poza gwiazdami", a później powierzył Cameronowi reżyserię pierwszego w karierze filmu o wdzięcznym tytule "Pirania 2". ;)

                    Patrząc na twórczość Camerona trudno nie odnieść wrażenie, że konntynuje on drogę swego nauczyciela, robi kino rozywkowe, komerycje, choć, w przeciweństwie do Cormana dysponuje potężnym budżetem, który na szczęście dla niego zwraca się po wielokroć.

                    PS
                    Wiesz, Greku, te artykuł uświadomił mi, że Cameron wy reżyserował również "Terminatora", o którym niedawno też mówiliśmy (lepiej późno niż wcale ;/).

                    Przy okazji, Orliński wspomina o antykorporacyjnej i proekologicznej wymowie "Terminatora" (także i Obcego), która później, tak silnie znaczyła się w najnowszym filmie Camerona, w kasowym hiciorze w 3D , Avatarze.

                    Artykuł Wojciecha Orlińskiego o Cameronie:

                    film.gazeta.pl/film/1,22530,9051480,James_Cameron__krol_kina.html
                    • grek.grek Corman, Cameron, Obcy, Terminator PS/Oskar[d]y 18.02.11, 11:28
                      świetne :] masz oko do interesujących rzeczy, hehe.

                      a ja znalazłem stary jak świat artykuł imć zygmunta kałużyńskiego porównujący "gladiatora" i "obcego", czyli dwa filmy ridleya scotta, pod kątem... dekoracji, scenografii. postaram się wkrótce go streścić.

                      a dziś "obcy III", tym razem fincher reżyseiro. kiedyś już o tym mówiliśmy, ale to jednak jest niespotykana historia, zeby sequele jednej serii kręcili tak dobrzy reżyserzy : cameron, fincher, jeunet. ewenement. ale... zawsze musi być jakieś ale :]... powiem Ci, że - wg mnie - mimo, że to są naprawdę dobrze zrobione filmy, to jednak oryginalny "ósmy" pozostaje niedościgniony. cameron postawił, nie wiem czy się zgodzisz, jednak trochę na jatkę i ponad miarę rozmnożył obcego - póki był jeden, to jakoś naturalniej wyglądało; fincher, o ile dobrze "III" pamiętam, trochę utrudnił zadanie garownikom vs. alien, aczkolwiek umieszczenie akcji w kolonii karnej było ciekawym zabiegiem. jakoś najbardziej spodobał mi się ostatni sequel - jeuneta, z motywem powstania hybrydy obcego i człowieka, no i z jakby barwniejszymi postaciami ludzkimi. a u ciebie jak wygląda hierarchia dziobania tych sequeli ? :]

                      zdecydowanie. 'terminator", to dziecina camerona :] facet ma swój wkład w uwidowiskowienie światowego kina niezaprzeczalny. trzeba przyznac, ze są to filmy na wysokim poziomie technicznym. rozrywka pierwszoklasowa. i niepozbawiona całkowicie jakichś idei, jak tutaj orliński słusznie wskazuje.

                      ale ale, oskary się zbliżają :] to już 9 dni tylko zostało. zaczynam się zastanawiać coraz bardziej, hehe. a Ty ? a Wy ?

                      mr. sołtysik mnie wczoraj zaskoczył. w multikinie, mówiąc o nowym filmie mike'a leigh ["kolejny rok", trochę podczytywałem - o, warto będzie, jak sądze, kiedyś to z przyjemnością obejrzeć] rzucił, ze dostał on nominację oskarową za scenariusz oryginalny, "ale konkurencja jest mocna, w poniedziałek się przekonamy czy oskara dostanie" - yyy ? w poniedziałek ? już ? :] na szczęscie, zdaje się, ze to on się paskudnie przejęzyczył, a nie ja byłem niewłaściwie poinformowany, bo po wpisaniu "oscary 2011" wszystkie linki prowadzą do info wg których gala jest zaplanowana na 27 lutego. hehe.
                      • barbasia1 PS/Oskar[d] 18.02.11, 16:49
                        Zamiast Dziennika GP w piątki kupuję znów Wyborczą , mam w ten sposób lepszy ogląd zawartości gazety. Właśnie piątkowe wydanie gazety dużo miejsca poświęca tematom filmowym, kinowym. :)

                        O! IMO "Gladiatora" i "Obcego" , imo, trudno pod tym względem porownywać, no chyba, że chce się pokazać ewolucję jaka dokonała się na przestrzeni lat w kinie w tej dziedzinie.
                        Chętnie poczytam, co pan Kałużyński ma do powiedzenia na ten temat! :)

                        "Obcy" cdn.

                        > ale ale, oskary się zbliżają :] to już 9 dni tylko zostało. zaczynam się zastan
                        > awiać coraz bardziej, hehe. a Ty ? a Wy ?

                        No więc rzuciłam uchem na razie tylko na nominowaną muzykę.
                        Tu znalazłam krótkie podsumowanie nominowanych:
                        www.wiadomosci24.pl/artykul/nominacje_do_oscarow_2011_najlepsza_muzyka_180580.html
                        Przyznam, że mam jeszcze większy dylemat niż w ubiegłym roku, jeśli chodzi o muzykę. sami posłuchajcie:

                        1. Zacznę od mojego ulubionego kompozytora (w tamtym roku był też nominowany (i tylko nomonowany), przypominam) Hansa Zimmera i jego muzyki do "Incepcji"-

                        www.youtube.com/watch?v=srrAm9Eiqcw
                        www.youtube.com/watch?v=U1PvjIiM5qk&feature=related
                        cdn.

                        Tak, ja też słyszałam, czytałam, że Gala Oscarowa odbędzie się 27 lutego. Sołtysik chyba nieprzytomny!?? ;)


                        • pepsic Re: PS/Oskar[d] 18.02.11, 20:08
                          Zimmer bez rewelacji, zdaje się, że bez filmu, o którym nie mam zielonego pojęcia, ani rusz.
                          • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] 19.02.11, 14:51
                            Incepcja -film w reż. Chrisophera Nolana - to thriller science fiction, z elementami surrealitycznymi, tak w wielkim skrócie.
                            pl.wikipedia.org/wiki/Incepcja
                            Pewnie, że lepiej byłoby "przyjrzeć się" muzyce w kontekscie obrazu, śledzić ją w filmie, ale na razie nie mamy takiej możliwości...

                            Też czuję, że Zimmer w tym roku raczej nie dostanie Oscara.
                        • grek.grek Re: PS/Oskar[d] 19.02.11, 14:05
                          27 lutego - oskardy :] mamy jeszcze tydzień na namysł i typowanie.

                          dzięki za, jak corocznie, muzyczne nominacje i w Twoim zalinkowaniu; będę miał problem, bo mnie słoń na ucho nadepnął, jakby co to będę się sugerował Twoimi/Waszymi typami :]

                          • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] 19.02.11, 15:04
                            Ha, ha :)
                            Bardzo proszę, tylko na razie, wiem, że nic nie wiem!

                            Natępni nominowani za muzykę to Trent Reznor (lider formacji Nine Inch Nails) i Atticus Ross (angielski muzyk, kompozytor, i producent. ), muzyka do filmu do filmu "Social Network".

                            www.youtube.com/watch?v=5EKjITVq2OY&feature=related
                            www.youtube.com/watch?v=S-FYLLGytZs&feature=related
                            • grek.grek Re: PS/Oskar[d] 19.02.11, 15:24
                              och, naprawdę dobre są ta soundtracki, to jedno od razu muszę powiedzieć - reznor po starej znajomości ma u mnie małe fory, aczkolwiek - i bez forów ta muza do "social" brzmi świetnie, więc - na razie mam faworyta, może uda mi się samodzielnie więc wytypywać ;], ale poczekam na info-linki do pozostałych nominacji.

                              ooo, to będzie być musiało istotnie natchnienie-gigant, żebym zrealizował ten przepis, bo kucharz ze mnie najsłabszy na świecie, ale... może naprawdę przyszła pora, żeby się zmotywować i upiec coś... może to będzie TEN epokowy moment... :]] kto wie, może mnie podłączysz do właściwego gniazdka z prądem tą zachętą do kucharzenia... :] dzięki, tak czy owak.
                              • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] OT kucharski 19.02.11, 21:21
                                Muzyka do "Social" , to jak piszą czarny koń w tej kategorii, może zagrozić faworytowi ... ale o tym jutro, jutro też pozostałe nominacje! :)

                                > ooo, to będzie być musiało istotnie natchnienie-gigant,
                                Ha, ha, ha :)))

                                ale... może naprawdę przyszła
                                > pora, żeby się zmotywować i upiec coś... może to będzie TEN epokowy moment...
                                > :]] kto wie, może mnie podłączysz do właściwego gniazdka z prądem tą zachętą do
                                > kucharzenia... :] dzięki, tak czy owak.

                                O!!! Byłabym niesłychanie dumna, gdybyś za sprawą moich ciasteczek owsianych odkrył w sobie talenta kucharskie! :)
                                Albo po prostu znalazł przyjemność w eksperymentowaniu od czasu do czasu w kuchni! :))

                                /PS Specjalistką od gotowania nie jestem, jeszcze! /
                                • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] nominacje muzyka cd. 20.02.11, 13:00
                                  3. Kolejna nominowany to kompozytor z Indii A. R. Rahman, nominację otrzymał za muzykę do filmu "127 godzin" (w roli głownej nasz ulubiony, Maniu, James Franco w roli młodego alpinisty, który podczas jednej z górskich wypraw "zostaje uwięziony w rozpadlinie skalnej w niedostępnych górach Utah i jest zmuszony do desperackiej walki o przetrwanie"; podobno b. dobry film oparty na prawdziwej historii, i jak mówią recenzenci Franco też się dobrze spisał )
                                  Rachman, przypominam, w 2009 otrzymała Oscara za Slunm Doga w kategorii najlepsza muzyka oryginalna. Za muzykę do "127 godzin" Rahman był nomiowany też do Złotego Globu, ale ostatecznie go nie otrzymał.

                                  www.youtube.com/watch?v=6WBgDUcowSQ&feature=related
                                  www.youtube.com/watch?v=DAg5LFkcE9I&feature=related
                                  Przyznam, że ten utwór bardzo mi się podoba!
                                  If I Rise - Dido & A. R. Rahman
                                  www.youtube.com/watch?v=FE3KA7DdhQQ&feature=related
                                  • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] nominacje muzyka cd. 20.02.11, 13:19
                                    4. Aleksander Desplat, francuski kompozytor, nominowany został w tym roku za muzykę do filmu "Jak zostać królem/ "The King's Speech (czy tłumaczenie tego tytułu na polski "Królewska mowa" byłoby złe, marketingowo nieskuteczne?). O czym jest film chyba nie muszę mówić.
                                    Piękna, pogodna, wytworna, iście królewska muzyka: :)

                                    www.youtube.com/watch?v=glrwO18qvZo&feature=related
                                    www.youtube.com/watch?v=s80vveaXhH4&feature=related
                                    W tym roku był nominowany także do Złotego Globu oraz do nagrody BAFTA, tę ostatnią otrzymał. Desplat ma liczne nagrody, lecz Oscara nie ma jeszcze na swym koncie (W ubiegłym roku, jak może pamietacie był nominowany za muzykę do filmu animowanego "Fantastyczny Pan Lis").
                                    • grek.grek Re: PS/Oskar[d] nominacje muzyka cd. 20.02.11, 13:36
                                      kto wie, to może być ten rok oskarowy właśnie, facet ma dorobek...

                                      świetne jest, że w jednej konkurencji stają reznor z desplatem. zaczynam się zastanawiać, tak w ogóle, bo to, ze kogoś lubię, czy wolę nie znaczy, że ten drugi, tzreci czy piąty nie jest po prostu lepszy pod jakimś względem, albo bardziej "oskaropasujący", o ile taka kategoria istnieje. będę podejmował decyzję w ostatniej chwili ;]

                                      dzięki, Barbasiu, za te linki i opisy, aż się czuje oskary dzięki temu :]
                                      • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] nominacje muzyka cd. 20.02.11, 14:03
                                        :))))
                                        Cała przyjemność po mojej stronie.
                                        Muzyka, zwłaszcza ta dobra muzyka silnie działa na emocje, stwarza nastrój! :)

                                        > świetne jest, że w jednej konkurencji stają reznor z desplatem. zaczynam się za
                                        > stanawiać, tak w ogóle, bo to, ze kogoś lubię, czy wolę nie znaczy, że ten drug
                                        > i, tzreci czy piąty nie jest po prostu lepszy pod jakimś względem, albo bardzie
                                        > j "oskaropasujący",

                                        Zgadzam się!

                                        Ja już wiem kogo wybiorę!!! :)

                                    • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] nominacje muzyka ostani 20.02.11, 13:52
                                      Ostatni nominowany to angielski kompozytor John Powell, uczeń Hansa Zimmera, "jeden z najbardziej płodnych kompozytorów Hollywood". Nominację otrzymał za muzykę do filmu "Jak wytresować smoka" (film animowany twórców Shreka, Madagaskaru i Kung Fu Pandy;"Akcja filmu rozgrywa się w świecie Wikingów i dzikich smoków "pl.wikipedia.org/wiki/Jak_wytresowa%C4%87_smoka ) , jest to jego pierwsza nominacja do Oscara i jak twierdzą recenzencji w pełni zasłużona. Co więcej mówi się i pisze, że to faworyt tegorocznych Oskarów w kategorii najlepsza muzyka, ma największe szanse na wygraną, o ile nie wyskoczy czarny koń, czyli Trent Reznor, Atticus Rossz muzyką do "The Social Network". Muzyka do "How to train the dragon" jest przepiekna,melodyjna, porywająca, barwna, dynamiczna, brawurowa, zrozmachem, ekspresyjna, energetyczna, efektowna, zapadająca w pamięć.
                                      Zresztą sami posłucjacie:

                                      www.youtube.com/watch?v=KbbsCTafRNw&feature=related
                                      www.youtube.com/watch?v=EWZ77fbd5bs&feature=related
                                      Zakochałam się w tych fragmentach!:)
                                      Pomyślałam sobie wczoraj, że nie trzeba znać treści filmu, by się domyślić, jakie sceny one ilustrują! :)

                                      To jest mój absolutny faworyt! :)

                                      Na koniec wklejam jeszcze link do strony muzykafilmowa.pl, gdzie znajdziecie fachowe podsumowanie wszytskich nominowanych w kategorii najlepsza muzyka:

                                      www.muzykafilmowa.pl/artykuly/oscary2011.htm

                                      • barbasia1 Ostani będą pierwszymi! ;) 20.02.11, 14:09
                                        Jeszcze dwa linki do muzyki z "Jak wytresować smoka" -

                                        How To Train Your Dragon, Astrid Goes For A Spin (score) -
                                        www.youtube.com/watch?v=7YfgUgbzSLA&feature=related
                                        "How to train your dragon, Romantic flight (score)
                                        www.youtube.com/watch?v=rY07_dX3F88&feature=related
                                      • grek.grek Re: PS/Oskar[d] nominacje muzyka ostani 21.02.11, 13:25
                                        rozpieszczasz nas :]

                                        świetne wszystko.

                                        Twój nos może być bezcenny :] "smocza" dźwiękościeżka może być rzeczywiście strzałem w dychę, bo ma i rozmach i prezencję i styl. będę miał zagwozdkę.
                                        • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] nominacje muzyka ostani 21.02.11, 15:16
                                          Bo o Was lubię! :)

                                          Mnie też się wszytko podoba, a najbardziej porwał mnie, jak już mówiłam John Powell właśnie z tą smoczą muzyką (wspaniała), później zajrzałam na stronę muzykafilmowa.pl (nie wiem czy zaglądaliście tam, zaglądałeś Greku?) i tam wyczytałam, że to najprawdopodbiej faworyt tegorocznych Oskarów!

                                          W ubiegłym roku, gwoli przypomnienia, Oscara otrzymała muzyka właśnie do filmu animowanego "Odlot" (kompozytor Michael Giacchino) .
                                          • grek.grek Re: PS/Oskar[d] nominacje muzyka ostani 22.02.11, 13:24
                                            z wzajemnością :]

                                            o widzisz, dobrze wiedzieć, jak typują znawcy tematu... tak czy owak, mam wrażenie, że obsada nominacji jest w tym roku jeszcze mocniejsza niż w poprzednim i jeszcze trudniej wybrać.

                                            • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] nominacje muzyka ostani 22.02.11, 14:48
                                              W takim razie bardzo się cieszę! :))))))
                                              /a właściwie to chciałam wczoraj napisać :"bardzo lubię" !!? :)/

                                              Otóż to.

                                              Ciekawam bardzo czy i w tym roku "dziadki z Palm Springs" (ilu ich tam jeszcze zostało? :) okażą się tradycjonalistami czy wręcz przeciwnie (czarny koń).
                                        • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] nominacje muzyka PS 22.02.11, 13:21
                                          Zimmer też mi się bardzo podoba zwłaszcza motyw nazwany "Time" (chyba pierwszy link w moim poście dotyczącym nominacji Zimmera).

                                          Jeszcze jednen fragment z Incepcji
                                          www.youtube.com/watch?v=MgbjTaGv_fA&feature=related
                                          Pod tym linkiem jest cała ścieżka dźwiekowa z "Incepcji" po kolei!!! (kolejne części same się uruchamiają jedna po drugiej!)

                                          www.youtube.com/watch?v=CspFuuWpZkY&feature=BF&list=PL26F86136AD0110AF&index=1
                                • grek.grek Re: PS/Oskar[d] OT kucharski 20.02.11, 13:26
                                  na razie, znajduję głównie przyjemnośc w oglądaniu fotografii, co bardziej wycyzelowanych dzieł kulinarnych, hehe :], ale - kto wie, never say never, jak mówią nomadzi.

                                  "social network" może być zwycięzcą tych oskarów, tak spojrzałem wstępnie i naprawdę, biorąc pod uwagę, to co wiem i co przeczytałem [bom filmu nie oglądam jeszcze] z róznych źródeł - a teraz jeszcze dorzucając muzykę... może zgarnąć najwięcej tych fikuśnych figurek.

                                  ostatni tydzień na zastanowienie :]
                                  • barbasia1 Re: PS/Oskar[d] OT kucharski 20.02.11, 14:35
                                    :)
                                    No to będę nadal zachęcać!

                                    Zastanawiajmy się zatem!
                                    • pepsic Re: PS/Oskar[d] OT kucharski 20.02.11, 20:14
                                      Delikatnie ujmując czuję się rozczarowana muzycznymi nominacjami, wstępnie stawiam na "Social-Network" , choć i "Incepcję", którą zbyt surowo potraktowałam nie widzę bez szans. Co z tego, że przyzwoite rzemiosło, jak nie porywa.
              • barbasia1 Re: "to nie jest kraj dla starych ludzi", co na d 16.02.11, 15:50
                >tylko czekać :] oby weszli w stały rytm, a nie był to tylko chwi
                > lowy poryw...
                O to-to! Może trzeba by powychwalać intensywniej na forum TVN, w celu jeszcze większej zachęty do serwowania nowości!? ;)
    • grek.grek muzykowanie i fotografia niebezpieczna ;] 18.02.11, 13:54
      coś muzykowanie ostatnio siadło w "ojejniku"...

      zatem... dla mnie absolutnie kwintesencja lat 80-tych, jeden z najbardziej charakterystycznych lejtmotiwów, kawałek z niepodrabialnym klimatem, świetny tekst, oprawa teledysku, szczytowe osiągnięcie amerykańskiego popu tamtych lat [specjalnie do miami vice powstał ten numer, i - wg mnie - zupełnie się nie zestarzał, brzmi tak świeżo, jakby spod igły dopiero wyskoczył :

      www.youtube.com/watch?v=j4ueaD22hg8
      orajt, wiem, ze to nie fair dbałym o się kobietom takie fotografie pokazywac, ale... a co tam - zaryzykuję, bo chodzi to za mną od rana i zdaje się zastosuję zasadę lorda wottona wieczorem, czego i Wam życzę ciepło :

      www.kotarski.com.pl/admin/zdjecie/eklery.jpg
      • barbasia1 Re: muzykowanie i fotografia niebezpieczna ;] 18.02.11, 16:06
        Jak to siadło muzykowanie? Przecież ja tu regularnie liryczne kawalki z "Pamiętników wampirów" zapodaję!????

        "Glenn Frey - You Belong To The City" - ależ piękna klasyka!

        A właśnie myślałam niedawno o zdjęciach!

        Ale kusiciel jesteś!!!! (jestem szczególnie wrażliwa na takie widoki!:) :)))))

        U nas eklerki są z kremem budyniowym (dawno ich nie jadałam), a z bitą śmietaną można kupić malutkie ptysie (czasami kupuję w małych ilościach, oczywiscie). A dziś wieczorem piekę ciasteczka owsiane (Harold Crick!; pamiętam!!!) z żurawiną i/lub rodzynkami (świetny mam przepis, z internetu, sprawdzowny 2 razy, jakby ktoś chciał... :).
        • maniaczytania Barbasiu, dawaj 18.02.11, 19:16
          przepis :)

          A eklerki super, rety nie pamiętam, kiedy je jadłam, chyba wieki temu ;)
          • barbasia1 Re: Barbasiu, dawaj 19.02.11, 14:05
            Tu znalazlam przepis na ciasteczka owsiane, przepis najlepszy w całym necie (a przejrzałam sporo przepisów)
            serg.volt9.tanihost.com/?p=1013
            Składniki
            - 30 dkg płatków owsianych górskich,
            - 1/2 kostki masła,
            - 1/2 szklanki cukru pudru,
            - 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej,
            - 2 łyżki mleka,
            - 2 łyżki miodu,
            - 5 dkg rodzynek,
            - 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
            - 1 łyżeczka cukru waniliowego,
            - 2 jajka.

            Połowę masła wrzucamy na patelnię, gdy się roztopi wsypujemy płatki owsiane. Prażymy na lekkim ogniu aż się zezłocą. Odstawiamy do ostygnięcia. W misce ucieramy masło z cukrem, miodem, mąką, żółtkami jaj, proszkiem do pieczenia i cukrem waniliowym.
            Gdy płatki ostygną dodajemy je do masy. Mieszamy, dodajemy rodzynki a na koniec delikatnie łączymy z ubitymi na sztywno białkami. Gdy masa wyda się nam za gęsta dodajemy mleko (po łyżce).
            Na wyłożoną papierem blachę kładziemy łyżką masę, formując zgrabne ciasteczka. Podgrzewamy piekarnik i pieczemy w temperaturze 180 stopni (bez termo-obiegu) przez ok 20 minut aż ciasteczka nabiorą złotego koloru.

            Przxepis jest zakomity (proporcje dobrane idealnie) mimo to wprowadziłam małe modyfikacje:

            Do składników:
            1. Zamiast pół szklanki cukru pudru dałam zwykły drobny cukier (pół szklanki cukru, można dać nawet mniej cukru, bo ciasteczka dosładzają rodzynki i żurawina (ja daję ok. 8 dag rodzynek i ok. 8 dag żurawiny + migdały obrane ze skórek, posiekane i zarumienione na maśle - wszytsko zmieszane razem!)
            2. Można też zamiast mąki tortowej dać zwykłą mąkę pszenną.
            3. Dodałam trzy krople aroamtu arakowego do smaku.
            4. Dodałam też szczyptę soli.

            Do sposobu przyrządzania.
            1. Płatki oraz migdały prażyłam na maśle, ale nie zabierałam go z tej połówki, która jest w przepisie, ale dobrałam nieduze ilości, z tej połówki, która została.

            2. Mąkę, proszek do pieczenia dodaję do uprażonych i ostudzonych płatków, a nie do masy z masła, żłótek, cukru waniliowego i miodu!!! Wtedy lepiej łączą się składniki.

            3. 2-3 łyżki mleka dodaję zawsze dla lepszej kruchości, , polewam mlekiem płatki z mąką i proszkiem do pieczenia, potem dodaję masę maslano-jajeczno-waniliowo-miodową.

            4. Na końcu mieszam dobrze! masę z ubitym białkiem (ja do białka dodaję łyżkę cukru (z tej połowy szklanki)

            4. Nabieram mała łyżeczką duże porcję masy (ona lekko będzie się rozchodzić) i nakłądam na blachę nie za duże nie za małe stożki, nie spłaszczam masy, nie przyklepuję, nie lubiecieńkich ciasteczek.

            Do pieczenia
            Tu każdy musi sam poeksperymentować, bo różne są piekarniki, róznie ta temperatura w praktyce wygląda, ja mam piekarnik elektryczny i piekę nie w temp. 180 stopni, ale w temp. 150 stopni około 15 minut (aż sie zarumienią) i potem skręcam na 100 stopni (oczywiscie temp. nie spada tak szybko i faktycznie jest lekko poniżej 150 stopni ) i trzymam jeszcze ok. 5 do 7, 8 minut.

            Przepis naprawdę jest prosty , a ciasteczka rewelacyjne kruche i smaczne!
            Smacznego! :)
            • pepsic Re: Barbasiu, dawaj 20.02.11, 20:01
              Ciekawie wygląda. Lubię nieskomplikowane przepisy ze swojskich składników. Czy dobrze zrozumiałam, że rodzynek nie namaczasz, ile to jest 8 dkg żurawiny oraz ma być do środka, czy na wierzch? Jako, że ostatnio kaloryczne faworki smażyłam, przyda się coś na rozgrzeszenie:)
              Ps. Gotowanie w granicach zdroworozsądkowych bez napinania się, bez odliczania łyżeczki wte, czy wewte zawsze sprawiało mi przyjemność, a zaczynałam dość wcześnie, w słodkościach przyznaje wpadek zaliczyłam więcej :)
              • barbasia1 Re: Barbasiu, dawaj 21.02.11, 15:41
                Mam tak samo! Też lubie proste, dobre przepisy.

                Rodzynki myję, zalewam wrzątkiem i trochę je trzymam w tej gorącej wodzie (ok. 5 min, 10-15 min, w trakcie przygotowań, tak robiłam do tej pory).

                Kupiłam w sklepie na wagę 10 dag żurawiny i z tego wzięłam na oko! 8 dag, trochę zostawiłam, do zjedzenia ;), możesz dać mniej 5 dag. Właściwie żurawiny, rodzynek można dawać dowolne ilości na oko (byle nie przesadzać, oczywiscie). W ubiegły piątek po raz pierwszy dałam tak dużo rodzynek i żurawiny po 8 dag z każdego, sama byłam ciekawa czy nie przesadziłam, ale okazało się, że nie, tzn. ja nie czułam jedząc potem ciastka, że jest owoców za dużo. No wiesz, wszytsko to kwestia gustu smaku, jesli nie lubisz za słodko (a rodzynki i zurawina dosładzają, możesz dać mniej , jak w przepisie oryginalnym, imo, to trochę za mało).

                Żurawina i rodzynki do środka koniecznie! Najpierw mieszam uprażone płatki z mąką i proszkiem do pieczenia (+szczypta soli) potem dodaję rodzynki i żurawinę mieszam , polewam 2-3 łyżkami mleka i potem dodaję masę maślano-cukrowo-żółtkowo-miodowo-waniliową i znów mieszam!
                (Miodu dwie niepełne łyżki) .

                Ciekawa jestem bardzo, czy będą smakować te ciasteczka!
                Bo, że się udadzą tego jestem pewna! Jakby coś to pytaj!
                Smacznego! :)

                Jak zrobisz pierwszy raz te cisateczka, to za drugim razem będziesz sama wiedziała, ile chcesz rodzynek i żurawiny.




                • pepsic Re: Barbasiu, dawaj 21.02.11, 19:52
                  A ja zachodziłam w głowę, jak zważyć dżem/konfiturę (czy jak to zwać) z żurawiny, nie wpadłam, że chodzi o owoce kandyzowane:)) O efektach poinformuję za kilkanaście dni najwcześniej.
                  • barbasia1 Re: Barbasiu, dawaj 22.02.11, 15:39
                    Tak, tak to kandyzowana żuawina!

                    Ja będę znowu piec w najbliższy piątek lub sobotę i wtedy będę eksperymentować z ilością miodu.

                    Koniecznie daj znać jak Ci wyszły ciasteczka i jak smakowały.

                    Acha, i płatki najlepiej podzielić na dwie części i prażyć na dwóch patelniach albo najpierw jedną cześć, a potem drugą, w ten sposób lepiej się uprażą, 30 dag to całkiem spora ilość płatków.


                    /A migdałów daję garść! ;)/
                    • barbasia1 Re: Barbasiu, dawaj; dałam 2 łyżki śmietany 18% 26.02.11, 15:26
                      Wczoraj w ramach dalszych eksperymentów z przepisem oprócz 2 łyżek mleka, dodałam jeszcze 2 duże, pełne łyżki śmietany 18% by były one jeszcze bardziej kruche.

                      Bardzo polecam dodawać śmietanę!!!

                      Piekłam wczoraj pełne 20 minut w temperaturze 150 stopni!

                      I pamiętajcie im więcej rodzynek i żurawiny tym słodsze potem będą cisteczka.

                      Piekę na papierze do pieczenia - polecam. :)
                      • pepsic Re: Barbasiu, dawaj; dałam 2 łyżki śmietany 18% 26.02.11, 20:22
                        Spełniłam obowiązek i upiekłam dziś ciasteczka. Moja opinia jest taka, przepis rzeczywiście przyjemny do wykonania, ciasteczka nabrały pięknego, karmelowego kolor, to zasługa miodu i prażenia, jak sądzę. Myślę, że szkoda żurawin, bo i tak smakowo nie są wyczuwalne. Brakowało mi konkretnego smaku, na przyszłość poeksperymentuję w kierunku korzenno-cynamonowym. Na blasze trzeba robić większe odstępy, bo sporo wyrosły i się sklejają, ale to już wiedziałam po upieczeniu pierwszej partii. A teraz się przyznam, nie przepadam za płatkami owsianymi, ale to bez znaczenia, przynajmniej mnie nie kuszą. Płatki sypnęłam na oko tzn. porównałam z paczką makaronu, bo nie mam wagi (notabene uważam ją za wroga kobiet). Barbasiu, ile to może być szklanek? Piekłam znacznie dłużej, niż 20 min (w 180 stopniach).
                        • barbasia1 Re: Barbasiu, dawaj; dałam 2 łyżki śmietany 18% 27.02.11, 14:02
                          Cieszę, że się udało, że wrażenia masz ogólnie pozytywne! :)))

                          /Jak już Pepsic, która nie lubi platków, wypowiada się pozytywnie na temat przepisu, to znaczy, że przepis jest świetny!!! :)))/

                          >Myślę, że szkoda żurawin, bo i tak smakowo nie są wyczuwalne.

                          Zatem trzeba dać więcej!
                          Ja od samego początku dawałam, o czym wspominałam, dużo (znacznie więcej niż podane jest w podstawowym przepisie) żurawiny i jeszcze dużo rodzynek (mieszam razem, kiedyś dzieliłam masę na pół i do jednej części dawałam rodzynki do drugiej żurawinę) i prażone orzechy albo migdały (można też dać prażony słonecznik, prażone pestki dynii itp.), które dobrze komponują się z prażonymi płatkami owsianymi (bardzo lubię) i nadają lepszego smaku ciasteczkom.

                          Jak najbardziej można dodać cynamonu!!! (czy innych przypraw korzennych), w internecie można znaleźć przepisy na ciasteczka owsiane o smaku cynamonowym, mignęły mi nawet jak szukałam, ale niestety nie zalinkowałam ...

                          Na blasze trzeba robić większ
                          > e odstępy, bo sporo wyrosły i się sklejają, ale to już wiedziałam po upieczeniu
                          > pierwszej partii.

                          Ech, zapomnialam o tym powiedzieć, też mi sie tak zrobiło, kiedy pierwszy raz je piekłam!!! (potem robiłam już mniejsze ciasteczka i większe odstępy).

                          Szklanka płatków owsianych górskich waży 110g.
                          www.ilewazy.pl/szklanka-platkow-owsianych-gorskich
                          Daję zawsze 3 pełne! szklanki płatków!
                          (też nie ważę!)

                          Piekłam znacznie dłużej, niż 20 min
                          > (w 180 stopniach).

                          A jak ostanio piekłam 20-22 minuty w temp. 150 stopni. I też były dobrze upieczone!?

                          Z temperaturą poeksperymentuję następnym razem. :)

                          I raz jeszcze polecam dodać dwie łyżki śmietany 18%!
        • grek.grek Re: muzykowanie i fotografia niebezpieczna ;] 19.02.11, 14:02
          och, pamiętam ofk :]

          postanowiłem Cię wesprzeć, szukałem formułki i tak mi się napisało niezgrabnie jakoś...

          frey - cesarz :]

          haha, nie ma to jak dobre ciacho. aaaa, i życzę [trochę po czasie wprawdzie] udanej twórczości słodkiej :]
          • barbasia1 Re: muzykowanie i fotografia niebezpieczna ;] 19.02.11, 14:29
            :)
            OK! Rozumiem! :)))
            Czekam zatem na kolejne fajne utwory muzyczne! :)

            Ponieważ nie jest możliwym przysłanie Ci dziś ciateczek mojego wypieku, podaję przepis, cobyś sam se zrobił w przypływie natchnienia! ;)

            forum.gazeta.pl/forum/w,14,120424060,122360032,Re_Barbasiu_dawaj.html
            • grek.grek Re: muzykowanie i fotografia niebezpieczna ;] 19.02.11, 15:35
              dzięki wielkie :] - za przepis i za zachętę.

              kucharzem słabym, albo i żadnym, operuję głównie z daleka od jakichkolwiek urządzeń na prąd, poza czajnikiem, ale... kto wie, może się zmobilizuję dnia któregoś i jak zepsuję, to przynajmniej w heroicznym boju :]]
              • barbasia1 Re: muzykowanie i fotografia niebezpieczna ;] 19.02.11, 20:46
                By jeszcze bardziej zachęcieć powiem, że ciasteczka są tanie, zdrowe, dietetyczne przy tym bardzo, smaczne, jak już mówiłam. Wychodzi ich około 50 sztuk w porywach nawet 60 (wczoraj dałam dużo rodzynek i żurawiny wyszło 59, a mogło nawet wyjść równe 60) można jeść potem z pół tygodnia! :)))

                >ale... kto wie, może się zmobilizuję dnia któregoś
                Oooo!!! Byłoby fantastycznie! :)))

                /Nie da się zepsuć tych ciasteczek!/
    • grek.grek fotopstrykonu cd ;] 19.02.11, 14:25
      'uliczkę znam w... boskim buenos... tara ra da da da daaa dadaaaa" - jakoś tak to leciało ;]

      farm4.static.flickr.com/3409/3662732917_f7d2236615.jpg
      • barbasia1 Re: fotopstrykonu cd ;] 19.02.11, 14:39
        Ale fajna knajpa! Naprawdę jest w Buenos Aires?

        To zdjecie kojarzy mi się bardzo z piosenkę Ewy Bem "Kolorowo żyj",
        chyba już ją kiedyś wklejałam tu, ale co tam, wkleję jeszcze raz (dzię tak szaro i ponuro):

        www.youtube.com/watch?v=Wy5tKASdRLQ

        • grek.grek Re: fotopstrykonu cd ;] 19.02.11, 15:32
          pasuje jedno do drugiego :]

          tak, to buenos aires, dzielnica la boca. istna ślicznotka :]

          się tam zaczepić... hmm, to by było coś... pstrokacizna, rytmy, kawa, po latyno ni w ząb, ale uśmiech i sprawna gestykulacja otwierają wszystkie bramy ;]

          tyle, że podobno i argentyna nie leży poza zasięgiem zimy i w tym roku mroziło tam całkiem wesoło, więc.... niech się pogoda ustabilizuje, a mieszek wypełni... "I have all the time in the world", jak śpiewał...niepamiętamkto ;]
          • barbasia1 Re: fotopstrykonu i Argetyńskie Tango 19.02.11, 20:58
            Pewnie wieczorami tańczą tu tango:

            www.youtube.com/watch?v=bXhQNRsH3uc&feature=related
            :)


            • grek.grek Re: fotopstrykonu i Argetyńskie Tango 20.02.11, 13:31
              o, takie - z pewnością :]

              inne kultura, po prostu. pełna życia. u nas niby górale na skrzypkach i baby kurpiowskie zawodzące - to ma być seksowne ?.. :]

              a tam tango, flamenco [wiem, że to nie argentyńskie, ale tak mi pasuje do wyliczanki] czy rumba... nie mogę się powstrzymać od takich porównań ;]...

              • barbasia1 Re: fotopstrykonu i Argetyńskie Tango 20.02.11, 14:29
                > inne kultura, po prostu. pełna życia. u nas niby górale na skrzypkach i baby ku
                > rpiowskie zawodzące - to ma być seksowne ?.. :]
                Ha, ha! :))))

                Aleeee u nas też można tańczyć tango... :)

                >a tam tango, flamenco [wiem, że to nie argentyńskie, ale tak mi pasuje do wylic
                > zanki] czy rumba... nie mogę się powstrzymać od takich porównań ;]...

                Skojarzenie nie od rzeczy, "tango wywodzi się z tradycji hiszpańskich: habanery i flamenco", jak podpowiada Siostra Wiki! :)
                • grek.grek Re: fotopstrykonu i Argetyńskie Tango 21.02.11, 13:32
                  o, wiesz, u nas to jednak nie to samo, co tam, w ojczyźnie, gdzie to jest częścią
                  kultury codziennej... :] u nas, to jednak jest transplantowane, nie ma w tym chyba
                  ducha, tak po prostu...

                  wiesz, to tak jak pizza - neapolitańska przyrządzona wedle starej receptury w... neapolu, i tamże zjedzona ma kompletnie inną osobowość niż jakakolwiek polska. to jest ta magia regionalnych specjałów i rarytasów :]

                  o, świetnie wiedzieć. w latyno zdaje się wszystko z jakiegoś jednego pnia kulturowego wyrasta... muzyka, jedzenie, taniec... sztuka życia :]
                  • barbasia1 Re: fotopstrykonu i Argetyńskie Tango 21.02.11, 15:47
                    Coś w tym jest co piszesz!

                    Rzeczywiscie inaczej smakuje pizza we Włoszech (a jadłam ją w Neapolu, Rzymie, Mediolanie! :)
                    • grek.grek Re: fotopstrykonu i Argetyńskie Tango 22.02.11, 13:16
                      ooo, to z Ciebie obieżyświat jest :]
                      • barbasia1 Re: fotopstrykonu i Argetyńskie Tango 24.02.11, 16:13
                        Po prawdzie, to był, umarkowany obieżyświat.
                        Tak się jakoś złożyło, że od dawna nigdzie nie podróżowałam, ech. :/

                        A kierunek Italia marzy mi się zawsze! :)



    • grek.grek oferta, 3 po 3, taki groch z kapustą 20.02.11, 13:58
      a co tam w tiwi na dziś ? wczoraj powtórki, powtórki... z "gliniarzem z beverly hills" na czele, w polsacie i "godfatherem III" tamże. jedynka nic, dwójka nic, tvn nie "wylatał" nad poziomy, pewnie wyleci dopiero "mrocznym rycerzem" heh.

      dziś też za wiele nie widzę, tvp1 się szarpnęła na powtórkę "ostatniego mohikanina", a tvp2 na "fuks", też któryś już raz.

      kocham kino, dziś zaskakująco wcześnie, o 22:50. podobno w całości dot. będzie berlinale. wygrał irańczyk, jak chyba zdązyliście się zorientować. jeden był cichym bohaterem całego eventu, bo nie mógł przyjechac, jako że siedzi zapuszkowany, z powodu swojej reżyserskiej działalności, więc dali złotego miśka drugiemu :] symbol. ale podobno film był faworytem i publiki i dziennikarzy ze względów czysto technicznych, estetycznych i merytorycznych, więc chociaż raz zgodziły się gusta całej trójcy : mediów, kinomanów i jury :]

      tvp kultura, 1:45 [hehe] "panna nikt", jak ktoś by chciał zobaczyć jak zaczynały, u wajdy, panie mucha i powierza, to ma okazję. mucha nic z tym, co miała, nie zrobiła. powierza wylądowała w "klanie" i na okładkach tabloidów, gdzie co tydzień eksponuje to, co akurat ma nowego - nos, podbródek, biust, łokieć, łydkę... albo promuje swoje podręczniki "jak zostać gwiazdą", pisane na podstawie własnych bogatych doświadczeń [info z portali... wiecie jakich]. obie zostały celebrytkami, a wydawało się, ze całkiem nieźle na tym ekranie się prezentują i jest to dla nich jakiś dobry początek.

      sam film gorszy od ksiązki, którą miałem okazję przeczytać [interersujący styl autora o nazwisku tryzna], czerwone oczy muchy, trochę brakło czegoś odreżyserskiego w tym wszystkim, jakby wajda dał się oczarować młodym dziewczynom, a nie udało mu się jednak odpowiednio wrzucić na ekran tego, co tryzna miał do powiedzenia o człowieku wchodzącym w, zawsze trudną, młodość. to wg mnie, ale mam nadzieję, ze może ktoś z Was obejrzy i będzie mieć opinię przeciwną :]

      "jazzowe imperium", fiński film o... jazzie, Was zaskoczę. nie widziałem, szkoda że nie na dwójce, a na kulturze, może jakaś Wasza recenzja... :] tyle mogę napisać.

      btw, ostrzeżenie - wczoraj chciałem jeszcze raz rzucić okiem na "klimta" [ech, te dekoracje...]. otwieram telewizor w porze emisji, a nawet pół godziny przed godziną, na którą została wyznaczona, a tutaj... tvp1 atakuje mnie sygnałem dźwiękowym i obrazem kontrolnym. dwójka też... wyłączyli nadawanie. kruca...

      ogarnijmy to jakoś... nie dość, ze wrzucają co lepsze filmy na godziny środkowonocne, to jeszcze nie można ich obejrzec, bo sygnał wyłączają... czy to jest normalne, czy się nadaje na jakiś kabaret ? a może po prostu można ich pacnąć za niewypełnienia swoich ustawowych obowiązków ? co to za popelina ?..

      Barbasiu, Ewo, wiem, że jestem u Was na cenzurowanym za zwlekanie z napisaniem o "Pomocniku", ale... jutro albo pojutrze na pewno będzie. zatem - cierpliwości jeszcze troche, poproszę :]


      • barbasia1 Re: oferta, 3 po 3, taki groch z kapustą 20.02.11, 14:57
        Na "Kocham kino" i sprawozdanie z festiwalu w Berlinie dziś się szykuję.

        www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,9135149,Zloty_Niedzwiedz_dla_Iranu__Polacy_ze_statuetkami_.html
        A po Kocham Kino w TVP2 okazany zostanie dokument w reżyserii Andrzeja Wajdy poświecony zmarłemu niedawno świetnemu operatorowi Edwardowi Kłosińskiemu.
        film.interia.pl/news/wajda-wspomina-klosinskiego,1597079

        Może mieli awarię w telewizji publicznej? A propos Klimta, muszę jeszcze coś dokończyć w podwątku!!!

        Spokojnie, czekam cierpliwie na "Pomocnika"! :)
        • grek.grek Re: oferta, 3 po 3, taki groch z kapustą 21.02.11, 13:36
          możliwe, że była to awaria... miejmy nadzieję, bo czasami może im się zdarzyć jakiś
          dobry film o 2 w nocy :]

          obejrzałaś kocham kino wczoraj ?

          powiem Ci, że sygnałów o tym, żeby to było jakieś filmogranie, z którego wynikną
          hity i tytuły must-see, to ja nie wywnioskowałem...

          w sumie, najciekawiej chyba brzmią... polskie zapowiedzi - "sala samobójców" i "świeteź"; jak tak czytam, to wydaje mi się, że mogą narobić troszkę zamieszania.
          • barbasia1 Re: oferta, 3 po 3, taki groch z kapustą 21.02.11, 17:22
            :)

            Obejrzałam.

            Może i rzeczywiscie nie było w tym roku jakiegoś arcydzieła w Berlinie, ale powiem Ci, że mnie zaintrygował nagrodzony film irański "Separacja", ciekawa jestem filmu "El Premio" ("Nagroda") Argentynki Pauli Markovich wspólpracującej z Polskim operatorem Wojciechem Staroniem, który za ten film otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia, wymienionych przez Ciebie polskich filmów. Dodałabym do nich jeszcze nagrodzoną Dorotę Kędzierzawską i jej film "Jutro będzie lepiej" (Lubimy bardzo Dorotę Kędzierzawską w Ojejku :).

            Wiesz,przypuszczam, że jak poszczególne filmy zaczną wchodzić na ekrany, wtedy recenzenci będą zachęcać do oglądania i że "must see" ... :)

            Jeszcze o wynikach festiwalu:
            www.google.com/hostednews/epa/article/ALeqM5i0Vx3CQIz-AIH69o6xGT2veUG-qQ?docId=8379198
            • grek.grek Re: oferta, 3 po 3, taki groch z kapustą 22.02.11, 13:21
              możliwe... o ile te filmy znajdą dystybutora na polskę/w polsce... wiesz, jak to jest z kinem tzw.zaangażowanych i tzw.niekomercyjnym.

              sobolewski nazwał tegoroczne berlinale "ubogim [artystycznie]... a czytając rózne relacje, ja przynajmniej, również nie wychwyciłem w nich entuzjazmu z okazji jakichś projekcji. może więc coś w tym jest...

              w każdym razie, dobrze że udało się zasygnalizować "salę samobójców", "świteź" i - jak słusznie dodałaś - kędzierzawskiej nowy film, bo coś mi się zdaje, że prędzej one się u nas przyjmą niż nawet ten zwycięzca irański :].

              • barbasia1 Re: oferta, 3 po 3, taki groch z kapustą 22.02.11, 13:41
                To prawda, też nie przypominam sobie by jakiś film wywołał wielkie poruszenie pośród recenzentów-sprawozdawców z Berlina.
                Muszę zajrzeć do Sobolewskiego!
                Podsumowań jeszcze nie czytałam.

                Z całą pewnością o wymienionych, nagrodzonych filmach Polskich jeszcze usłyszymy, obejrzymy!

                W Kocham Kino widziałam fragmenciki Świtezi, bardzo ładna rzecz.:)
                • grek.grek Re: oferta, 3 po 3, taki groch z kapustą 22.02.11, 14:05
                  tutaj jest zestaw, z tekstem sobolewskiego m.in :]

                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/0,80275,4122665.html?str=2&ktrt=
                  • barbasia1 Re: oferta, 3 po 3, taki groch z kapustą 22.02.11, 14:32
                    O! Dzięki Ci! :)))))
      • barbasia1 PS do książki Panna Nikt 22.02.11, 14:27
        PS Do książki Panna Nikt (na podstawie artykułu, kiedyś czytałam (wczoraj odpomniałam) na temat książki Tryzny )

        Pod realistyczną powieścią o dojrzewaniu nastolatek kryje się w „Pannie Nikt” się jeszcze jedna, o wiele ważniejsza, ciekawsza warstwa sensów metaforycznych, metaforyczno-parodystycznych, jak przyznawał sam Tomek Tryzna . Otóż postać Marysi to metafora i jednocześnie parodia Polski Europy Wschodniej, zaś postacie Kasi i Ewy miałyby być parodyjnymi metaforami Europy Zachodniej i zagrożeń czyhających na polską Marysię takich jak zachodnioeuropejski materializm, pogoń za zyskiem, brak wyższych wartości etycznych, skupianie się na wartościach doczesnych, przyjemnościach ciała to wszytsko znajduje uosobienie w postaci Ewy. Zaś Kasia uosabia m.in. kartezjańskie ratio (w przeciwstawieniu do słowańskiego „czucia”), sprzeczne z doktryną KK zachodnie trendy New Age...

        I Wajdę zdaje się interesowala bardziej właśnie ta druga metaforyczna warstwa sensów, niż kwestia wchodzenia młodych dziewczynek w dorosłość ...

        Bardzo chętnie bym sobie przypomniała "Pannę Nikt", ciekawe jakbym odebrała ten film po latach!? :)
        • barbasia1 Re: PS do książki Panna Nikt 23.02.11, 12:37
          PS
          Metafora jest tu słowem kluczowym! :)
        • grek.grek Re: PS do książki Panna Nikt 23.02.11, 14:10
          dobra rzecz.

          faktycznie, jak to dopasować do treści, to zamysł i wykonanie - b.udane i potrzebne. aczkolwiek, trochę to już nieaktualne, bośmy w Europę wrośli, jakoś nam kręgopsłupa nie przetrąciła, zagrożenia ewentualne, to także wynik raczej nieuchronnych w każdych warunkach procesów globalizacyjnych, w każdej zresztą sferze, tzw. konkurencji na wolnym rynku idei i kulturowych kodów. przejęliśmy to w zupełnie normalny sposób, zagnieździliśmy się w tym, powstrzymać tego nie było sposób.

          i, nie wiem jak to oceniasz ?, lęk tryzny jednak wykoncypowany - aczkolwiek fajnie złamany tą właśnie ironią o której piszesz, wypisaniem opowieści na postaciach dzieci - bo jednak myśmy, jako społeczeństwo, raczej parli na drzwi, zeby je otworzyć [pomijając, ze same się otwierały i to już wczesniej, kulturalnie i popkulturowo, lajfstajlowo, a po otwarciu granic absolutnie fizycznie także], niż się tego obawialiśmy. byliśmy raczej niecierpliwi niż zaniepokojeni.

          dlatego, moim zdaniem, raczej ten kontekst uniwersalny - lęki i niepokoje dojrzewania - będzie uniwersalny, a ten drugi : społeczno-integracyjny - raczej dotyczący ściśle zarysowanej perspektywy.

          jak sądzisz ? ":]
          • barbasia1 Re: PS do książki Panna Nikt 25.02.11, 20:19
            Pewnie tak, pewnie bronić się będzie ta warstwa realistyczna powieści, zwłaszcza, że jak mówią krtytycy owe metafory Polski, Europy Wschodniej, Europy Zachodniej w szczególności zbudowne są w powieści na streotypach, kalkach, uproszczeniach itd.

            Wycofuję się po angielsku z dyskusji o książce "Panna Nikt", bo bardzo słabo mam ją w pamięci ...
            :)

    • grek.grek fotopstryk vol... następny :] 20.02.11, 14:07
      kuba, wyspa jak wulkan gorąca... ;]

      www.heybrian.com/lib/images/travels/cuba/car_green.jpg
      • barbasia1 Re: fotopstryk vol... następny :] 20.02.11, 14:17
        Zdjęcie śliczne! Jak byśmy się przenieśli do innej epoki!

        Maestro, la música cubana, por favor! :)

        www.youtube.com/watch?v=4akSx56VfRo&feature=related
        :)

        • grek.grek Re: fotopstryk vol... następny :] 21.02.11, 13:19
          :] fonia i wizja - i teraz dopiero jest komplet :]
    • grek.grek "pomocnik", spojler 21.02.11, 12:28
      a więc - "pomocnika" obejrzawszy.

      jest to historia, a jakże - miłosna, jak to u francuzów ;]

      babka przyjeżdza z paryża na malowniczą wyspę w bretanii, do swojego rodzinnego domu, który zamierza sprzedać, z tej okazji, ze jej matka własnie wyzionęła, a ojciec wyzionął jeszcze wcześniej, więc - skoro sama w tym paryżewie jest urządzona po pachy, to co będzie chałupę na wsi doglądać jeszcze.

      kiedy się tytła i grzebie w rodzinnych szpargałach znajduje ksiązkę dedykowaną zmarłej swej matce. autorem jest niejaki antonine Jakiśtam [sorry, nie spamiętałem nazwiska]. antoni, po naszemu. kim jest antoni ? to się wyjaśnia w trakcie lektory powieści, która jest - jak słusznie się domyślacie - zapisem prawdziwych wydarzeń z życia antoniego. tutaj narracja przybiera formę długiej retrospekcji.

      otóż antoni przybył na wyspę, tę właśnie, aby objąć zwolnioną posadę pomocnika latarnika, w miejscowej morskiej latarni. ma za sobą przeszłość żołnierską [algieria], ma też kontuzjowaną lewą dłoń, którą owija skórzaną półrękawiczką. powiada, ze dłoń została nieodwołalnie zmiażdzona, ale okoliczności szczegółowych nie zdradza.

      od razu antoni i mabee[nie wiem, czy dobrze piszę imię], czyli matka dziewczyny czytającej tę ksiązkę, wpadają sobie w oko. no bo antoni postawny i urodziwy [chyba], ona niczego sobie. tu spojrzenie, tam coś, tutaj dwa słowa, a tam znów trzy, tu się zobaczą, a tam się uśmiechną, niby trochę grzecznościowo, tudzież z racji towarzyskiej etykiety, ale coś się kręci. zwłaszcza, ze antoni mieszka u nich i zażywa gościnności i w sumie fajnej, na pierwszy rzut, oka familiarnej atmosfery.

      antoni, co ciekawe, na tej latarnii, ma być pomagierem jej męża. gość z tego męża pozbawiony wdzięku, mrukowaty i w sumie sympatyczny i komunikatywny antoni ma problem, zeby do niego dotrzeć jakoś - człowiek słabo reaguje na próby nawiązania rozmowy, ożywia się dopiero wtedy, kiedy latarniany kot o mało nie ląduje w wodzie, przez przypadek wrzucony do kosza, którym łowią ryby. antoni w ostatniej chwili zwraca mu na to uwagę, czym sobie strzela i niego plusa.

      antoni, to pracowity jegomość. szuka drugiego etatu. nie ma szans na pracę na kutrze rybackim, z powodu niedostatecznie sprawnej lewej dłoni, więc w czasie przerw w służbie na latarnii zatrudnia się u miejscowego przedsiębiorcy prowadzącego małą firmę przetwórstwa owoców. jest jednym facetem pośród nastu kobiet. ma okazję spotykać się z mabee - rano razem do pracy, w pracy spotykające się spojrzenia, po pracy : u nich w domu. i się kręci coraz bardziej... ofk, mabee nie jest jedyną kandydatką ubiegającą się o jego względy. awanse czyni antoniemu także młoda córka właściciela miejscowego baru.

      mabee i mąz się kochają niby, dobrze siebie traktują i widać że mają do siebie respekt, ale... dziecka nie mają. i tu jest problem. ona go chce, a on czuje się winny . nie jest powiedziane wprost, ale owa w.op postawa wskazuje, że to raczej on jest bezpłodny, a nie ona. i pewnie stąd też wyrasta jego gburowatość, taka kulturalna i niechamska, ale jednak.

      z tych m.in, albo głównie, względów antoni nie jest lubiany na wyspie. grzeczny i miły, ale... obcy. nie-swojak. no i te baby za nim się oglądające... nawet mąż mabee się do niego przekonuje, po tym, jak antoni naprawia mu od dawna zepsuty zegarek [antoni z fachem w rękach, był zegarmistrzem kiedyś]; niemniej - koalicja niechętników działa i powstaje specjalne petycja, którą mężczyźni, ale w imieniu "całej społeczności", wysyłają do brestu, czyli tam ską antoni przyjechał, żeby antoniego se wzięli z powrotem.

      któregoś razu między antonim, a mabee dochodzi do niewielkiej róznicy zdań, bo on się jakoś tak niezręcznie wyraża o bretończykach, ze jej się kojarzy z tym, ze ich obraził. potem antoni dowiaduje się o petycji... opuszcza dom mabee i jej męża, przenosi się do właściciela baru i rano do pracy chodzi z jego córką. ale przecież to długo nie może potrwać... muszą się z mabee ponownie zacząć spotykac, rozmawiać i lampić na siebie ;] tak po francusku - czyli jak z niczego się posprzeczali, tak się z niczego znów ku sobie mają.

      przychodzi coś w rodzaju miejscowego festynu na okazję 14 lipca. antoni pojawia się na tej imprezie. córka barmistrza zaprasza go do tańca - to wpienia śliniących się do niej facetów, na czele z właścicielem przetwórni - prowokuje on antoniego do zadymy, daje mu po pysku, a antoni, chociaż widać, ze pewnie jakby oddał, to by tamtego wyniesli, nie oddaje mu, przez co zostaje okrzyknięty tchórzem. ale tego samego wieczora doświadcza też najlepszych rzeczy - mabbe najpierw widząca jak antoni grasuje tanecznie z młodą córką właściciela baru, a potem jak dzielnie obrywa po gębie decyduje się go skonsumowac. a on ją. i następuje konsumpcja. na któej zostają nakryci przez przedsiębiorcę. znaczy : na tym, ze wyłazili zza domów cichaczem... akurat w momencie, kiedy dyżurujący na latarni mąz mabee odpalał fajerwerki...

      a dalej, to już leci domino. najpierw antoni traci pracę w tej przetwórni, a na koniec zostaje nazwany "lebiegą" - staje się to w momencie awarii maszyny do puszkowania, której antonii winny nie był,ale że właściciel mu nie sprzyja...

      potem wychodzi na jaw, gdzie antoni doznał kontuzji - otóż, podczas służby w algierii [powstanie 54-62 jak można sądzić z pewnością] obsługiwał prasę do oliwek... pod którą pakowano dłonie przesłuchiwanych ludzi. antoni dorobił się ksywy "trzeszczyrączka". potem coś mu się przestawiło, doszedł do wniosku, że to niefajne jest, więc jemu samemu zafundowano taki los. po tym numerze odszedł ze służby wojskowej.

      przedsiębiorca, co nakrył mabee i antoniego daje jej męzowi do zrozumienia, ze mieli oni romans. nie wprost, ale wystarczająco dobitnie. mąż nic na to, w pierwszym odruchu. ale potem zaraz mają, razem z antonim, służbę na latarni.

      antoni zostaje na wieczór na zewnątrz. nadchodzi sztorm. mąż zamyka drzwi wejściowe, jakby zasadzał się na jego żywot, z nadzieją, ze fala go zmiecie z krużganka, czy jak to tam się nazywa. ale znienacka latarnia się psuje, światło przestaje świecić. mabee, przez radio, daje mu o tym znać - co tam się z wami dzieje, latarnia nie świeci, naprawcie ją ! antoni z krużganka tez widzi, ze światło się nie obraca. próbuje dostać się do środka. wieje wicher, woda wariuje i obmywa coraz wyżej budowlę, generalnie - pieprz,nik zawodowy.

      mąż mabee w końcu się przełamuje - wybiera naprawdę latarnii zamiast pozbawienia życia faceta, co mu rogi przyprawił. wyłazi po antoniego, zeby go wpuścić - nie ma człowieka. zagląda za murek oklający krużganek... a antoni wisi na rękach po drugiej stronie muru, prawie zmyty z powierzchni. pomaga mu się z powrotem wgramolić na wieżyczkę. wpuszcza antoniego do środka, bo do naprawy trzeba dwóch. udaje się zażengać problem. no i mężowi wyparowuje pomysł pozbycia się antoniego.

      antoni sam odchodzi... petycja poszła, pewnie by go odwołali tak czy siak... ochodzi sam. bez pożegnania...

      tu się kończy retrospekcja. ciotka dziewczyny powiada tajemniczo, patrząc na nią : odszedł, ale zostawił tu coś... dziewczyna wie wszystko - jest córką owego antoniego, a nie swojego oficjalnego, śp., starego...

      decyduje się nie sprzedawać domu. czy zostanie na wyspie ? raczej nie. ale nie sprzeda chaty, bo to przecież miejsce, w którym uczucie połączyło jej rodziców. dwie minuty po odkryciu historii własnych narodzin, która wywarła na niej takie wrażenie - nie może pozbyc się miejsca tak waznego i w tym momencie tak dla niej...pełnego nowych znaczeń i wartości :]

      kaniec filma.

      no i co powiecie ? :]

      historia nienajoryginalniejsza, ale barwna wysepka, udatna narracja, niespieszne tempo, francuski styl... i da[ło] się obejrzeć bez problemu ;]
      • grek.grek "pomocnik", spojler 21.02.11, 12:41
        jest i foto z plakatu reklamującego :

        images.fan-de-cinema.com/affiches/comedie_dramatique/l_equipier,0.jpg
        od lewej : antoni, mabee, mąż mabee
        • pepsic Re: "pomocnik", spojler 21.02.11, 19:59
          Powiemy, że mamy wielką słabość do filmów o miłości, i że niektóre kobiety mają szczęście, bo nie dość, że atrakcyjne, to zawsze spadają na cztery ręce. I proszę, nawet Barbasia zdradę wybacza:)
          • barbasia1 Re: "pomocnik", spojler 22.02.11, 14:55
            pepsic napisała:
            I
            > proszę, nawet Barbasia zdradę wybacza:)

            :)
            Mąż, jak można wnioskować ostatecznie wybaczył zdradę żonie (która zostala uszczęśliwiona upragnionym dzieckiem) to i ja wybaczam!
      • barbasia1 Re: "pomocnik", spojler 21.02.11, 14:57
        A więc "Pomocnika" przeczytawszy z przyjemnością! :)

        I jak tu teraz potępić zdradę! ;)






        • grek.grek Re: "pomocnik", spojler 22.02.11, 13:35
          a skoro tak, to moja misja się udała :]

          hehe, no właśnie... ja miałem wrażenie, oglądając, że ten mąz się domyślał ich romansu - ale jakby dawał im/żonie wolną rękę, bo ciązyło mu to, że nie może madee dać dziecka, więc jakby odbierał sobie prawo do protestowania.

          druga wersja - liczył na to, ze ona z antonim zajdzie w ciążę, w którą z nim zajść nie mogła. ergo : antoni spełni rolę dawcy nasienia, w zasadzie. ale widział,ze to nie tylko seks, ale i
          uczucie się pojawiło, więc doskwierało mu to, aczkolwiek z czasem coraz lepiej to akceptował.

          dwuznaczna jest scena konsumpcji madee i antoniego podczas festynu - te fajerwerki z latarni, wystrzeliwane przez męża madee, który akurat miał tam dyżur - z jednej strony mogły być przypomieniem, ze właśnie dopuściła się ona zdrady, pod nieobecność męza, ale z drugiej - mogły być wiwatem, bo mąz zdawał sobie sprawę/czuł intuicyjnie, że kiedy go nie będzie ona z antonim wykorzystają okazję i... kto wie - z trzeciej strony : aplauz z powodu zajścia madee w ciązę, bo taki był efekt tego seksu. zatem : wieloznaczna sprawa :]

          własnie ten mąz był tutaj najciekawszym bohaterem i to, co wyżej nadziobałem : jego postawa, czy wiedział, a jesli tak, to dlaczego im nie przeszkodził, a jeśli nie, to z jakich pobudek ?

          owszem, później próbuje zgładzić antoniego, ale może to duma nie wytrzymała zbyt długiego biegu, a może uznał, ze skoro już się ze sobą przespali i - możliwe że - mabee jest w ciązy, to może wreszcie odreagować frustrację jaką cały czas odczuwał wiedzą i - z powodów ww. - nie interweniując, udając, że nie ma o niczym pojęcia.

          • barbasia1 Re: "pomocnik", spojler 23.02.11, 14:13
            > dwuznaczna jest scena konsumpcji madee i antoniego podczas festynu - te fajerwe
            > rki z latarni,

            Tak, to całkiem prawdopodobne.
            /Obraz wybuchających fajerwerków jako tło do konsumpcji męsko-damskiej to dość ograny motyw w kinie; no dobrze, nie wymagajmy za wiele. ;)/

            Tak sobie pomyślałam, że zakończenie tego filmu byłoby dobrym punktem wyjścia do nakręcenia niezłego dramatu psychologicznego, o tym jak zdrada, niedopowiedzenia, udawanie, że się o czymś nie wie, że nic się nie stało wpływają na życie tych dwojga , potem na "ich" córkę ... :)
            • barbasia1 Re: "pomocnik", spojler 23.02.11, 14:16
              Czy da się potem tak żyć po zdradzie jednego z małżonków, jakby nic się nie stało???
              • pepsic Re: "pomocnik", spojler 26.02.11, 21:00
                Barbasiu poruszyłaś temat rzekę, bo rozrzut olbrzymi i definicja szeroka. Generalizując, człowiek jest w stanie o wiele więcej unieść, niż mu się wydaje.
            • grek.grek Re: "pomocnik", spojler 23.02.11, 15:03
              by mozna kręcić [od tego punktu] :]

              tutaj zatrzymuje się na dość optymistycznej puencie.

              imo, córka konstatuje, ze urodziła się z uczucia. owszem, towarzyszącego zdradzie, jakby
              na to nie patrzec, ale w jej kategorii wartości uczucie stoi wyżej niż owa zdrada, więc to
              każe jej z sentymentalizmem i aprobatą odnieśc się do całej historii i raczej nie czepiać się
              matki ;]

              czy można "żyć po zdradzie, jakby nigdy nic" ? a to, indywidualne przypadki już wchodzą w rachubę, subiektywizmy, rachunek kosztów i zysków, jakkolwiek to brzmi niefajnie. tutaj zyskiem było dziecko, dzięki któremu, jak sugeruje film, mabee i jej mąż przetrwali w związku długie lata. antoni w zasadzie spoił ich relacje, może naweet zbliżył. a mąż, ku temu się jednak przychylę, wiedział co jest grane i akceptował - raz, z powodu swej bezpłodności, która wywoływała w nim poczucie winy i świadomość,że nie może winić żony za cokolwiek, a może nawet nadzieja, że antoni i mabee przypadną sobie do gustu i będzie z tego dziecko, które pozwoli z kolei jemu i mabee małżeństwo ocalić.
    • pepsic Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 1 (vol.12) 21.02.11, 20:29
      Pozostając w tematach francuskich tudzież muzycznych pozwolę sobie zalinkować utwór, który z kolei za mną chodzi:
      www.youtube.com/watch?v=6dxEUgU93bI
      Jest to piosenka z "Nieba nad Paryżem", filmu który mnie oczarował, a którego powtórkę wyłapałam na kablówce, niestety nie w całości. Opowieść o młodym tancerzu, któremu karierę przerywa ciężka choroba serca, jego siostrze, samotnej matce pogubionej w życiu, niespodziewanie odnajdującej miłość na bazarze, podstarzałym wykładowcy uniwersyteckim zakochanym w studentce. I jeszcze parę jeszcze innych historii splatających się luźno bądź nie. Wszystko w tonacji nieśpiesznej z subtelną dawką humoru, bez ckliwości. Wysmakowane kino do wielokrotnego użycia :)
      • pepsic Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 1 (vol.12) 21.02.11, 20:45
        Siostrę tancerza oczekującego na przeszczep gra rewelacyjna tu i naturalna Juliette Binoche.

        Ps. Barbaria, strona, która polecałaś jest bardzo przejrzysta i wygodna. Muzycznymi linkami motywowałam się głównie z niej.
      • grek.grek "niebo nad paryżem" 22.02.11, 13:39
        świetny kawałek :] dzięki.

        o filmie coś kiedyś słyszałem, mniej pozytywnie niż od Ciebie, ale ten recenzent to maruda była :].. a i tak choćby sam opis na tyle mi się podoba, że chętnie bym zobaczył.
        • barbasia1 Re: "niebo nad paryżem" 22.02.11, 15:06
          O tak, fajny utwór!
          Muzyka z Francji tak rzadko u nas gości!

          To ja tu jeszcze zdjęcia z filmu "Niebo nad Paryżem" zalinkuję dla zachęty dla siebie i dla Was:
          www.filmweb.pl/film/Niebo+nad+Pary%C5%BCem-2008-383881#picture-16
          i plakat:
          1.fwcdn.pl/po/38/81/383881/7199775.3.jpg?l=1255141736000
          :)
    • grek.grek dziś - "wampiry", "odlotowy sekstet"-riplej itd... 22.02.11, 14:54
      no to dziś "wampirze pamiętniki" cd. - w tvn

      ciekawe, że tvn zapowiada nowy serial na wtorki, przed tym serialem będzie powracający kuba z nowymi odcinkami, co zatem będzie z wtorkowym "wampirzeniem" ?.. chyba nie zakończą mając jeszcze kilka odcinków do pokazania... no to przeniosą chyba gdzieś..?

      tvp 2 "odlotowy sekstet" 23:35 i 2:55 - bardzo warto, tylko tyle powiem, bo spojlerowaliśmy dość aktywnie ten film kiedyś. zatem : kto nie uśnie - niechaj ogląda :]

      tvp 1 - nowy tokszoł "mam inne zdanie", 22:00,prowadzić na to red. ziemiec, który niedawno stracił inny szoł. też zresztą - tok. z powodu oglądalności. jesli i ten nowy nasyci on swoją drewniakowatością, to pewnie długo on nie wytrwa na antenie. no nic, nadzieja zamiera ostatnia, hehe. ciekawem formuły i oby tam nie brylowali politycy...
      janek pe. delegowany na północek. idzie ku końcowi "warto rozmawiać"...

      kultura, 23:30 "przynęta" francuski kryminał. ech, szczęściarze... :] liczę wszelako, ze tvp 1 lub 2 sobie go z kultury "pożyczą". wypadałoby...

      polsat - "desperado 2", imo jakby tego filmu nie nakręcono, to by się nic nie stało. a takie doczepki do dawnych hitów jakoś skrzypią w odbiorze, bo widać wyraźnie, najczęściej, że scenariusze są wymuszone potrzebą zarobku, a to się nie sprawdza, albo sprawdza wyjątkowo. pamiętam trochę "desperado 2" i wtedy odniosłem nieodparte wrażenie, ze to jeden z takich właśnie nie-wyjątków :]





      • barbasia1 Re: dziś - "wampiry", "odlotowy sekstet"-riplej i 22.02.11, 15:27
        Byłam przekonana do dziś, że przerzucą Wampiry na późniejszą godzinę,zaraz po Wojewódzkim!!! Ale Telemagazyn podaje ze we wtorki po Kubie zaczyna się jakiś nowy serial sf "Goście" (o kosmitach?!) Może, Pamietniki na inny dzień zostały przerzucone? To naparwdę byłoby nie fair, gdyby tak urwali nagle projekcję !?

        I oglądaj tu człowieku jakiś serial!

        > tvp 2 "odlotowy sekstet" 23:35
        I znów taka późna pora!

        tvp 1 - nowy tokszoł "mam inne zdanie", 22:00,prowadzić na to red. ziemiec,

        Pora, dzień imo, nienajlepsza, we wtroki o tej porze w Dwójce leci Magazyn Ekspresu Reporterów mający sporą widownię, co może przełożyć się na oglądalność tokszłou z Ziemcem.
        Zobaczymy, co to. :)
        • maniaczytania Wampiry przechodza do 22.02.11, 19:23
          tvn7 z tego, co wiem, niestety. TVN tak ma z niektorymi serialami, uwaza je za zapchajdziury w przejsciach miedzy wiosenno-jesiennymi ramowkami. Albo je urywaja i wroca do nich w nastepnej dziurze do zatkania albo przenosza do TVN 7 wlasnie, jak to kiedys zrobili z "Uwaga, mezczyzni" (Men in Trees). Nie cierpie ich za to, bo robia to z Monkiem, Cold Case, Without a Trace.
          • maniaczytania zmienia sie tez dzien emisji, 22.02.11, 23:18
            niestety lub stety na poniedzialek o 22.00
            • barbasia1 Re: zmienia sie tez dzien emisji, 23.02.11, 13:00
              Beznadzieja!!!
              Choć nie do końca, zawsze można skorzystać ze stron filmowo-serialowych, i to one zyskają, a TVN straci. :)
          • grek.grek Re: Wampiry przechodza do 23.02.11, 13:08
            tvn w pełnym słońcu, rzecz by można :]

            Maniu, dobiegamy 700-setki...

            tak... wiem, że to będzie TRZYNASTY vol... ;]]
            • barbasia1 Re: Wampiry przechodza do 23.02.11, 13:46
              grek.grek napisał:
              > Maniu, dobiegamy 700-setki...

              O tym samym myślę!

              > tak... wiem, że to będzie TRZYNASTY vol... ;]]

              Można, jak w niekórych hotelach na świecie to robią, pominąć "13" i przejść od razu do "14", zapisać "14".

              Ale my nie jesteśmy przesądni, nie obawiamy się TRZYNASTKI (odpukać!), prawda?!
              • grek.grek Re: Wampiry przechodza do 23.02.11, 15:04
                haha :]

                może być 14, no problemo, ale... nie dajmy się, spróbujmy jednak dać radę tej 13... ;]
                • barbasia1 Re: Wampiry przechodza do 23.02.11, 15:10
                  grek.grek napisał:
                  > może być 14, no problemo, ale... nie dajmy się, spróbujmy jednak dać radę tej 13 ... ;]

                  Jestem za a nawet przeciw, jak mawiał klasyk! ;)
                  • maniaczytania bedzie 13 chyba juz jutro, chcialam 24.02.11, 21:15
                    co prawda zaczekac do 1 marca, ale tak sie tu "produkujecie" :) ze trzeba zakladac nowy.

                    Czyli co jutro zakladam nowy, i juz w nowym typujemy Oskardy?
                    • grek.grek Re: bedzie 13 chyba juz jutro, chcialam 25.02.11, 12:44
                      matko przełożona, czyń swą powinność :]

                      ocZywiście, ze może tak być, oskardy mogą być już w 13-tce - na dobry początek.
                    • barbasia1 Re: bedzie 13 chyba juz jutro, chcialam 25.02.11, 15:16
                      > Czyli co jutro zakladam nowy, i juz w nowym typujemy Oskardy?
                      Może tak być!
                      Aleeee
                      Nie mam też nic przeciwko wersji pierwszej! ;)
        • grek.grek Re: dziś - "wampiry", "odlotowy sekstet"-riplej i 23.02.11, 13:05
          hah, no i Mania ma rację, wczoraj to zapowiedzieli - przeklejają "wampiry" do tvn7. jakiegoś łkania nie mam, ale mimo wszystko - szkoda, że w taki sposób to załatwili. mogli... wygryźć ;], jakiś inny serial, albo po prostu o te 50 minut poszerzyć ramówkę. no nic, trudno :]
          ten nowy, co ma zastąpić "wampiry", z tego co czytałem, podobny w konwencji, tylko z główną rolą kosmitów, heh.

          masz trafność. trochę ni w 5 ni w 9 ta godzina dla ziemca. chwilę patrzyłem wczoraj, i nawet słuchałem, i wyglądało to nieźle - dyskusja, goście, widownia porozsadzana dość niezobowiązująco, ziemiec w towarzystwie jakiegoś drugiego dziennikarza... kto wie, może to chwyci. wczoraj było o OFE, całkiem merytorycznie i do rzeczy - a tego brakowało w ostatnim czasie, kiedy cała akcja skupiła się na obrzucaniu się wzajemnym polityków zgniłymi jajkami :]

          • barbasia1 Re: nowy tokszoł 23.02.11, 13:40
            Red. Ziemcowi do pomocy dali red. Zająca. ;)

            Oglądałam, tak się zapatrzyłam, że zapomniałam o Pamiętnikach, dopiero w połowie zaczęłam oglądać ...

            Powiem Ci, że wolę rozmowy w "Zawsze po Dwudziestej" w TVPInfo., które są bardziej treściwe, konkretne, mniej chaotyczne i w dodatku mniej czasu zabierają. A redaktorzy nie kręcą się jak frygi po studiu (a to najpier jeden, potem obu naraz) , nie przerywają rozmowy w najbardziej emocjonującym momencie (czy w momencie, kiedy ktoś się wypowiada) by namawiać do smsowania, albo pokazać filmik w celu rozluźniania widza, który się bardzo zmęczył kilkuminutowymi wypowiedziami ekspertów. Więcej było szoł niż jakieś merytorycznej rozmowy.
            Sama rozmowa też nie do końca zrozumiała dla przeciętnego widza, który ekspertem od ekonomii i finansów państwa nie jest. Poza tym przy tak trudnym temacie nie powinno się poruszać zbyt wielu wątków.

            • grek.grek Re: nowy tokszoł 23.02.11, 14:16
              a, no to jednak coś Cię tam zatrzymało na dłuższy moment... :]]

              mnie się wstępnie podobała formuła i - jednak oraz mimo że się z Tobą zgadzam, co do tego, ze w Info dają dobrą rzecz - spora treściwość [aczkolwiek z Twoim "trafił fachowy jęzor na jęzor fachowy i tak sobie żargonem rozmawiali" znów muszę się zgodzić] początek musiał być trochę chaotyczny, z błędami, ale dałbym im szansę. jak ziemiec nie zdołuje, to może pójdzie jakoś, hehe.

              Janek P. dał wczoraj ostatni występ. zaprosił całą śmietankę kolegów po swojej opcji, żeby trochę pogonić kota obecnej władzy i znów zarysować spisek agenturalny w okolicach władzy. tak, na finał strzelił. po północy... :]
              • barbasia1 Re: nowy tokszoł 23.02.11, 15:06
                > a, no to jednak coś Cię tam zatrzymało na dłuższy moment... :]]

                :)
                No wiesz, martwię się o swoją emeryturę! Chciałam coś dodającego otuchy usłyszeć! I oczywiście ... nie usłyszałam, wręcz przeciwnie! :/

                Przekonałeś mnie, dam Ziemcowi i Zającowi jeszcze szansę. :))

                He, he, w takim razie Janek bardzo efektownie i z fajerwerkami zakończył swój program (ale trochę późno) :))) Kto jest agentemw rządzie wg Janka i jego gości?? Albo raczej powinnam zapytać, kto nie jest agentem? ;))

                Rzuciłam okiem na kawałek Kuby Wojewódzkiego, powtorkę rozmowy z Górniak. W pewnym momencie Edyta zapytała Kubę w jakim repertuarze on by ją widział!??
                Biedna ona, cóż z tego, że ma ogromny talent, nieprzecietny, piękny głos, umiejetności, skoro nigdy nie miała żadnego pomysłu na siebie, na repertuar, idywiduwalny styl!?

                To trochę tak jak Hłasko w Ameryce, pisał o tym Grynberg, nie mógł, nie umiał znaleźć tematów do pisania ... :)






                • grek.grek Re: nowy tokszoł 24.02.11, 13:31
                  z tego, co czytałem rząd ma lepsze argumenty :]

                  och, agentami są oczywiście wszyscy, hehe; a w ostatnim odcinku chodziło o gościa, co, z ramienia MSZ, przygotowywał wizytę smoleńską, która zakończyła się tragicznie - że to człowiek
                  o świetnych kontaktach z rosyjskimi specsłużbami, a i sam specsłużbowy podobno.

                  hehe, czasami mi tego kuby szkoda - każą mu zapraszać tych wszystkich gwiazdorów tańców i szołów tvn-owskich, a ten, w imię kasy-nie-do-pogardzenia ich przepytuje i dowcipkuje z nimi. no cóż, cierp ciało, coś chciało. a co do górniak, to parę piosenek kiedyś zaśpiewała nienajgorszych. problem w tym, że teraz, w epoce dominacji tabloidów i serwisów plotkarskich, dała się [albo taka istotnie jest..?] wymalować na histeryczkę infantylną, tak że już w zasadzie i tak nikogo specjalnie nie interesuje jej muzyka. jest celebrytką, a w tym "zawodzie" o takie farmazony klientela nie dba :]
                  • barbasia1 Re: nowy tokszoł 24.02.11, 17:38
                    No tak. Problem w tym, że przyszłość naszych emerytur i tak nie rysuje się różowo.

                    Czyli spiskowa teoria ciągle żywa! He, he! :)

                    Nie ma co żałować Kuby, kasa-nie-do-pogardzenia skutecznie wynagrdza wszelkie dolegliwości i cierpienia! ;))

    • grek.grek a na dziś ? 23.02.11, 15:08
      no to ja dzisiaj znikam w polsacie - LM na cały wieczór i pewnie z "housem" się spotkam jeszcze ;]

      kurde, oglądaliście "sumę wszystkich strachów" w poniedziałek ? - ja sobie nagrałem, a znów nie mam jak obejrzeć, i muszę przełożyć, bo grafik napompowany. niby nic nie ma stale, a ciągle coś jest, hehe.

      tvn, 21:30 "córka generała", thriller dochodzeniowo-śledczy w okolicznościach przyrody wojskowej jednostki, made in usa. nie znam, jakbyście obejrzeli, to może spróbujcie coś o tym napisać, co, jak i czym się to je, wg Was..?

      • barbasia1 Re: a na dziś ? 23.02.11, 15:27
        > tvn, 21:30 "córka generała", thriller dochodzeniowo-śledczy w okolicznościach p

        Z Trawoltą w roli detektywa!
        Widziałam to kiedyś, ale szczegółów nie pamiętam. I dziś raczej nie dam rady przypomnieć sobie tego filmu?! Więc nie obiecuję streszczenia, czy komentarza.

        > kurde, oglądaliście "sumę wszystkich strachów" w poniedziałek ? -

        Tego nie znam, liczę więc na Twoje streszczenie w wolnym czasie.
        • grek.grek "uwolnij nas od Ewy", krótki spojler 24.02.11, 13:49
          po obejrzeniu pierwszej transzy - wiem, że to będzie dłuuuugi film ;] ale postaram się coś napisnąć.

          dwa dni temu oglądałem w tvp1 "uwolnij nas od Ewy". black-glamourowa amerykańska komedia romantyczna, czyli sami aktorzy murzyńscy, a fabuła klasyczna : trzy siostry mają chłopaków, którzy sie ze sobą kumplują. taki zamknięty układzik. problem, ze jest czwarta siostra, Eve - singielka, a do tego cięta, ironiczna, bystra i nonstop pouczająca tych chłopaków, że są do chrzanu, a przy okazji mająca wpływ na siostry i ich decyzje oraz zachowanie, które najczęściej są pod prąd oczekiwań i nadziei ich facetów. no i ci faceci, w odruchu desperacji, wpadają na pomysł, żeby ją z jakimś facetem wyswatać, żeby ją w sobie rozkochał i żeby się odczepiła od ich związków z siostrami. jest taki jeden, sympatyczny, postawny i wprawniony w bojach na polsu damsko-męskich uczuć, a jednocześnie na debecie finansowym. przyjmuje ich propozycję, zabiera się do dzieła, trafia w punkt i... sam się powoli w zakochuje w obiekcie swoich podchodów. ofk, jak to w klasyce : w końcu musi się wydać, co jest grane, obiekt jest wzburzony i rozczarowany, a uwodziciel zdaje sobie w pełni sprawę z tego, ze bez obiektu nie ma zycia, więć stara się przeprosić i wyjaśnić, że na początku, to był biznes, ale z czasem biznes przestał mieć znaczenie, bo się w niej zadurzył po uszy i niczego nie pragnie innego, jak tylko z nią "być razem". a ona, ciągle wzburzona i odmawiająca, też pełznie w kierunku wybaczenia, bo przecież bez niego też już nie wyobraża sobie dalszego funkcjonowania :] klasyka, jak rzekłem.
          w obsadzie sami czarno i mlecznoskórzy, ofk dobrani tak, żeby było ładnie i telenowelowo. dekoracje, scenografia, wnętrza, jak w mtv-cribs. taka "biała" komedia w czarnym kolorze :] ale lekka bardzo i przyjemna w odbiorze.
          • barbasia1 Re: "uwolnij nas od Ewy", krótki spojler 24.02.11, 15:37
            Trochę żałuję, że przepadł mi wczoraj film "Córka generała", bo to całkiem niezły kryminał (lubie Travoltę w rolach detetektywów; a Lonely Hearts nakręcony był parę lat po "Córce Generała" / "Sprawie honoru"! ;) . Trudno, następnym razem, przy okazji kolejnej powórki, mam nadzieję, uwiecznimy na forum ten film.

            > po obejrzeniu pierwszej transzy - wiem, że to będzie dłuuuugi film ;]
            O!??
            >ale postaram się coś napisnąć.
            To super!

            >"Uwolnij nas od Ewy".

            Sympatyczna bajka! :)


            • grek.grek Re: "uwolnij nas od Ewy", krótki spojler 25.02.11, 12:54
              bajka - zdecydowanie, ale przy okazji także współczesna wariacja nt. "poskromienia złośnicy' szekspira, co podpowiadają różne źródła mówiące o tym filmie :]

              wiesz, "suma wszystkich strachów", po prostu się... ciągnie jak cukierek typu "krówka", heh. zrobili to na podstawie powieści poczytnej, ale to, co może w lekturze podchodzi dobrze, to na ekranie już wcale tak świetnie wyglądać nie musi. powieści clancy'ego nie czytałem, a film, który będę chyba tydzień kończył i pobiję swój rekord jakiś, jakoś mnie do niej nie zachęca. obiecuję coś napisać, ale nie będzie to chyba zbyt obszerne i, o ile się nic nie zmieni w drugiej połowie - niekoniecznie entuzjastyczne.
              • barbasia1 Re: "uwolnij nas od Ewy", krótki spojler 25.02.11, 14:52
                > przy okazji także współczesna wariacja nt. "poskromie
                > nia złośnicy' szekspira, co podpowiadają różne źródła mówiące o tym filmie :]

                A wiesz, że przemknęła mi przez głowę myśl o "Poskromieniu..."!? Nie zwerbalizowałam jej, bo nie byłam pewna, czy ten film zasługuje na to, by przywoływać tu samego Szekspira.

                Skoro tak, to wystarczy króciuki opis z komentarzem podsumowującym i mało entuzjastycznym , żadnego wchodzenia w nudne szczegóły.
                A jakby co, to załatwiłam Ci dyspenzę, możesz sobie odpuścić ten film (raz na jakiś czas można! :). Bo jeśli Ciebie on nurzy, to i mnie/ nam raczej nie przypadnie do gustu. :)
                • grek.grek Re: "uwolnij nas od Ewy", krótki spojler 26.02.11, 14:04
                  hehe, o, zasługuje - lżejszy kaliber, ale jakiś tam swój powab ma, dla każdego - coś dobrego :]

                  "niebezpieczne związki" też swego czasu wpisano w zupełnie popkulturowe ramy życia amerykańskiej szkoły średniej i nadano tytuł "szkoła uwodzenia", heh. też nie było to
                  może "godne" powieści i "powaznych" jej ekranizacji, ale... było. a jesli młoda widownia
                  obejrzała, spodobało się i np. sięgnęła po ksiązkę - to nawet cele pedagogiczno-edukacyjne
                  zostały zrealizowane. poza tym, wiesz, tak mi się zdaje, że to interesujące są próby
                  wpisania klasyki literackiej w nowoczesną kulturę. i popularyzowania. jesli widz obejrzy
                  "poskromienie" czy "związki" we współczesnym kostiumie, to też w jakiś sposób pozna
                  szekspira czy de'laclosa. inaczej, nie-klasycznie, nie z pełnym pakietem ich zalet w wersji
                  oryginalnej, ale główne wątki zrozumie i sens opowieści przyswoi sobie. tylko innymi metodami
                  trzeba to wystawić, bo stare się zużyły, albo nie zadziałają na współczesnych :]

                  dlatego, np. czekam na "zmierzch", ten znany tak bardzo, dlatego może jakoś mi"wampiry" się spodobały, bo to też jakaś próba wskrzeszenia pewnej tradycji filmowo-literackiej w zupełnie
                  nowej formie.

                  btw, tvn zapowiada "zmierzch" wśród swoich hitów, jakie ma zamiar pokazać w "najbliższych tygodniach", wyobraź sobie, hehe :] parę premier ciekawych nas czeka, zatem.
              • barbasia1 Re: "uwolnij nas od Ewy", krótki spojler 25.02.11, 14:57
                Poskromienie feministki!??? ;)
    • grek.grek na dziś oferta bogata. tak... na oko :] 24.02.11, 14:05
      trzeba przyznac,że dzisiaj nie ma co grymasić :]

      tvp 1, 0:05 [wiem...] "mroczne miasto" - w tytułowy mieście zaczyna się weekend i... pada elektryka : egipskie ciemności zapadają, a w takich warunkach wiadomo, że niezdrowe zachęty zaczynają na rozmaite głowy działać z podwojoną aktywnością ;]

      tvp 2, dzisiaj : "house" 21:45, "jackie" o 22:40, punkt widzenia zaraz po - mogliby studio w tym programie oświetlić lepiej, siedzą jak w grobie [chyba Barbasia już o tym wspomniała; przyłączam się :)]

      0:05, "chaos" w tvp 2 - po powtórnym obejrzeniu jesienią, jednak podzielę opinię tych, którzy nie oceniają tego za dobrze, dopiero za drugim razem rzuciły mi się na oczy płytkości całej opowieści, kiedyś przytłoczone może trochę tempem i barwami. zdjęcia się bronią. merytoryka - coraz mniej. nie chcę po raz trzeci oglądać, bo w ogóle już nigdy nie sięgnę poń ;], a kto wie, może jeszcze kiedyś najdzie mnie ochota... ale - obejrzyjcie, jak zdołacie doczekać. nie ma to, jak własna ocena sytuacji.

      polsat, 23:00 "walka żywiołów", no i to mi się naj dzisiaj podoba. małżeństwo dwojga literatów się rozstaje, a dzieci, dwaj synowie, sami wybierają rodzica, z którym chcą mieszkać. stary zaczyna startować do dziewczyny swojego syna, a matka do trenera swojego... taki jest punkt wyjścia, a pewnie rzecz dotyczyć będzie rodzinnych zawirowań i konfliktów interesów, charakterów i namiętności. może być niezła opowieść. w obsadzie jeff daniels, laura linney i znany dzisiaj z roli zuckerbverga w "social", oskarowy nominat jessie eisenberg, plus anna paquin.

      tvn daje o 21:30 "johna q.", enty raz chyba. denzel jako zrozpaczony ojciec, który w szpitalu bierze zakładników i każe uratować swojego cięzko chorego syna, bo inaczej ich powyzabija.

      a kto ma tv4, to pewnie nie odpuści wieczornego meczu ;]
      • barbasia1 Re: na dziś oferta bogata. tak... na oko :] 24.02.11, 16:32
        > polsat, 23:00 "walka żywiołów", no i to mi się naj dzisiaj podoba.

        Oscarowy scenariusz, no prawie , bo na nominacji się skończyło (2005 rok)! Zapowiada się ciekawie.
        Tylko dlaczego tak późno!? Nie wiem, czy dam radę dotrwać do końca filmu?! Czy w razie czego można będzie Cię, Greku, prosić o dopowiedzenie zakończenia!?? (Mam nadzieję, że tak :).

        Rodzice Jessiego Eisenberga , jak wyczytałam niedawno, pochodzą z Polski, wiele lat temu wyemigrowali ze Szczecina. Jesssi urodził się już w Ameryce, ale podobno mówi dobrze po polsku!!!?

        Podobno za wielkich szans na Oscara Eisenberg nie ma, jeszcze nie w tym roku ...

        A właśnie już czwartek, czyli "Siostra Jackie", załapiemy przed filmem! :)

        "Chaos" może kiedyś, o lepszej porze... :)
        • grek.grek Re: na dziś oferta bogata. tak... na oko :] 25.02.11, 12:50
          jasne, że dopowiem :] na razie nagrałem, bo wczoraj chciałem punkt widzenia zobaczyć, a jesli tylko mogę, to staram się nie oglądać filmu rozpołowionego [coś o tym wiesz sama :)]
          więc : na pewno napiszę, co i jak - zarysuj mi tylko moment od którego mam zacząć.

          no proszę, mały jessie ;] fakt, oskar za pierwszy plan ma jednego faworyta w tym roku... no chyba, że wypadnie jakaś niespodzianka wszechczasów, hehe.
          • barbasia1 Re: na dziś oferta bogata. tak... na oko :] 25.02.11, 18:18
            Tak, tak, oczywiście wiem, domysliłam się, że film, będziesz, oglądać "z poślizgiem", więc czekam cierpliwie.

            A czekając powiem dwa słowa o filmie....

            To bardzo dobry film, opowieść o losach członków pewnej nowojorskiej rodziny, która przechodzi kryzys, rozpada się; osią fabularną filmu jest rozstanie - rozwód czy separacja (nie pamiętam) rodziców dwóch chłopców, 16-latka, Walta (Jesse) i chyba 11-latka, Franka, a liczne wątki rozbudowują historię (w szerz - jeśliby użyć metafory przestrzennej), i jednocześnie pogłębiają charakterystyki głównych bohaterów . Bardzo ciekawy scenariusz.

            Przez siostrę Jackie spóźniłam się na początek, ale wszystko zaczyna się od tego, że ojca rodziny, apodyktycznego intelektualistę, snoba zadufanego w sobie (który twierdzi, ze wszyscy, którzy nie interesują się książkami, literaturą to „filistrzy”) uważającego się za wielkiego pisarza, choć od dawna nic nie wydał (nikt nie chce wydać jego nowej książki?), zaczyna strasznie irytować to, że żona odkryła w sobie prawdziwy talent pisarski, pisze opowiadania (i ma wielka szansą na ich wydanie), co gorsza żona nie słucha i nie uwzględnia "dobrych" rad męża, doświadczonego pisarza i to staje się pewnego dnia przyczyną strasznej kłótni małżonków, która w konsekwencji skłania ich decyzji o rozstaniu. Ojciec, postanawia wyprowadzić się (w noc przed wyprowadzką ojca matka podbiera ksiazki zbilioteczki i chowa je pod łóżko młodszego syna, jak wyjasnia synowi, który sie własnie przebudził, są jej własnością i nie chce, żeby jej mąż je zabrał ze sobą) i wynajmuje (brzydkie, o wiele brzydsze od mieszkania, w którym do tej pory mieszkali) mieszkanie w innej dzielnicy.

            Potem okazuje się, że kryzys w małżeństwie miał o wiele głębsze przyczyny, żona miała też sporo za uszami, zdradzała męża, a on o tym wiedział (domyślał się? )
            Żona oczywiście przyznała się do wszytskiego przed chłopcami (wywołując w starszym synu obrzydzenie); jeden z nich pyta dramatycznie z wyrzutem matkę – „Przyprowadzałaś tu do domu obcych facetów!!!!!!?” A matka na to tłumaczy się śmiesznie: „Tak, ale tylko wtedy, kiedy ojciec, gdzieś_tam (tu pada nazwa, ale nie pamiętam) wyjeżdżał” he, he.(Przy okazji, imo, taki tekst powinien był wygłosić mąż, w ustach syna, dziecka, brzmi on lekko komicznie, przypuszczam celowy to zabieg, subtelny, często ironiczny humor towarzyszy tu wielu scenom).

            Po rozstaniu małżonkowie dzielą się sprawiedliwie!!! synami, chłopcy mają pomieszkiwać przez kilka dni w tygodniu z ojcem, w pozostałe dni z matką. Chłopcy oczywiście nie są specjalnie szczęśliwi z tego powodu. Po jakimś czasie matka zaczyna się prowadzać z młodszym od niej instruktorterem tenisa („filistrem” ;), przez to oczywiscie mniej czasu i uwagi poświęca chłopcom, ojciec mówi o miłości do synów, chęci bycia znimi rozmawiania, ale często w rozmowach z nimi (z małym) denerwuje się, albo zbywa (starszego) nieprzemyślanymi, płytkimi radami, zdawkowymi wypowiedziami. Syn kilkakrotnie próbuje z ojcem porozmawiać o dziewczynie, która mu się podoba, a której on się jeszcze bardziej podoba (choć jej rodzicom nieszczególnie się podoba, bo - jak twierdzi matka dziewczyny „jego rodzice dają mu zły przykład”); Ojciec radzi synowi, kiedy ten pyta o swoją koleżankę/dziewczynę: „Prześpij się synu z koleżanką!” , a potem: „Lepiej byś na razie nie wiązał się z nikim na stałe, polatał sobie z kwiatka na kwiatek”. Tak ojciec doradza, bo żałuje, że sam nie latał, a mógł.. ;) A chłopak walczy z sobą, ma dylemat, bo jeszcze bardziej podoba mu się, kręci go 20-letnia studentka ojca (ojciec zarabia na życie jako nauczyciel akademicki), bezpruderyjna dziewczyna o uroczej twarzy Anny Paquin, która (nie wiem dlaczego, umknęło mi to) na jakiś czas wprowadziła się do ich domu, do domu ojca.

            Zdaje się to z jej inspiracji, podszeptu chłopak oszukuje komisję i zgłasza się do szkolnego konkursu talentów z jedną z mniej znanych piosenek Dorsów czy Stonsów, podając ją za swoją własną ( kompozycję i tekst) . Wygrywa ów konkurs młodych talentów (pięknie wykonał ten utwór, przygrywając sobie na gitarze), ale kiedy prawda, o autorstwie muzyki i tekstu piosenki wychodzi w końcu na jaw rodzice zostają wezwani do szkoły, a chłopak skierowany do psychologa szkolnego.

            Młodszy syn, Frank, zaczyna mieć poważne kłopoty ze sobą. Pod nieobecność rodziców popija piwo, a potem mocniejsze trunki, pewnego dnia upija się do nieprzytomności i wyżygania (w dniu kiedy matka wyjeżdża na weekend z kochasiem, a ojciec z Waltem i studentką zapominając? o małym jadą we trójkę z odczytem na inny uniwerek), ale to nie wszystko, gorsza rzeczą jest to, że onanizuje się, nawet w szkole, gdzie swoją spermę wciera w grzbiety książek w szkolnej bilbilotece i jeszcze w czyjąś szafkę na osobiste rzeczy , co w końcu przyuważa woźny i zgłasza dyrektorce. Dyrektorka wzywa rodziców ...
            Tu film mi się urywa ...
            :)


            Zdolny ten Jessie, fantastycznie spisał się wczoraj w "Walce żywiołów" w roli Walta! Zreszta chłopiec, który grał jego brata Franka również.
            • grek.grek Re: na dziś oferta bogata. tak... na oko :] 26.02.11, 13:45
              dzięki za to sprawne i fajne wprowadzenie/pierwszą część.

              druga, to już moja działka i postaram się jak najszybciej obejrzeć i dopisać :]

              • barbasia1 Re: na dziś oferta bogata. tak... na oko :] 26.02.11, 15:34
                Maj pleże! :)))

                Wciagnął mnie bardzo ten film, wielka szkoda, że leciał tak późno!

                Czekam! :)
                • grek.grek Re: na dziś oferta bogata. tak... na oko :] 27.02.11, 12:39
                  powinienem się wyrobić na jutro :]
                  • barbasia1 Re: na dziś oferta bogata. tak... na oko :] 27.02.11, 13:19
                    Czekam cierpliwie! :)

                    Okazuje się, nie wiem, czy już rzucileś okiem na stosowny wątek, że te przerwy nocne w nadawaniu TVP 1 i 2 to jednak nie awaria, nie przerwy spwodowane remontami okresowymi urządzeń, tylko celowe przerwy w nadawaniu w ramach oszczędności!?
                    • grek.grek "walka żywiołów" dokończenie 28.02.11, 13:16
                      zatem, cd. "walki żywiołów" jest taki [straciłaś jakieś 25-30 minut, więc prawie w całości Ci się udało obejrzeć :) ] :

                      wezwanie do szkoły rodziców młodszego syna i... ofk, przy nauczycielce - a także i już po wyjściu, na ulicy - się kłócą, kto ponosi winę za stresujące dla małego okoliczności, on - że ona go zdradzała, ona - że on... normalka.

                      kiedy na jaw wychodzi, że starszy syn splagiatował piosenkę od pink floydów - również muszą się oboje pofatygować do szkoły. pada propozycja wizyty u psychologa, którą synowi ojciec jakoś wciska mówiąc, de facto,"przejdź się tam, co ci szkodzi..."

                      psycholog jest młodym azjatą, tuż po studiach - pyta chłopaka dlaczego to zrobił ? on na to, że miał wrażenie, jakby ta piosenka była jego, a nie rogera watersa... no nic, prosi go, żeby mu opowiedział z kolei coś pozytywnego. i tutaj starszy syn opowiada o tym, ze kiedyś się z matką fajnie dogadywał ; jak miał 6 lat, to uciekli z niemrawego przyjęcia, żeby obejrzeć razem "robin hooda" z errollem flynnem; chodzili do Muzeum historii Naturalnej, gdzie on się bał zawsze obrazu przedstawiającego pojedynek kałamarnicy z wielorybem, zamykał oczy, a w domu matka mu o tym bajała, ale bajała na luzie, zabawnie, tak że się nie bał.
                      a ojciec, z tamtych czasów ? no i tu jest luka... chłopak udziału ojca w swoim wychowaniu jakoś nie pamięta zbytnio...

                      Starszy wraca do domu, czyli do ojca. a tatulo własnie się nie na żarty dobiera do studentki, Lily. chłopak jest zaskoczony i wychodzi. ojciec też, próbuje go znaleźc u matki, ale go tam nie ma. czeka więc pod domem, w aucie. starszy syn wraca, po włóczędze po róznych zakamarkach zieloności miasta, przy okazji widzi w kawiarni, przez szybę Sophie, tę swoją dziewczynę, ale ona rzuca mu tylko nieme spojrzenie i odwraca wzrok.

                      wraca do domu. ojciec od razu - bryk z auta i za nim. i w środku dochodzi do dyskusji...

                      najpierw jednak, zanim wchodzi ojciec, starszy syn pyta matkę : dlaczego nas narażałaś, wdając się w romanse ? co ci odbijało ? ona na to, rozkładając bezradnie ręce : ze nie umie tego wytłumaczyć, nie wie, co powiedzieć...

                      kiedy wchodzi ojciec znów się zaczyna między nim, a matką gadka - ale tym razem stary nawija, że się zmienił, że "nawet gotuję i sprzątam, spytaj chłopców", że jesli wczesniej nie zrobił dość, z eby ten związek scalić, to może teraz ? matka się śmieje gorzko : "czy ty sądzisz, że tu chodzi o gotowanie i sprzątanie twoje ? ja rozwód z tobą miałam od dawna w planach..." tutaj stary się zaperza i rzuca, ze wystąpi na drogę sądową i prawa rodzicielskie do obu synów, i że adwokaci już mu zapowiedzieli, ze wygraną ma w kieszeni, bo "miałaś cztery romanse naraz, wygram z łatwością !". ona na to "ty chcesz wyłącznej opieki nad chłopcami ? ty nawet wspólną opiekę przyjąłeś, bo ci taniej wychodzi niż łożenie alimentów".

                      ojciec komenderuje starszemu : wychodzimy. starszy nie chce. no to młodszego chce brać. na to starszy w obronie brata : " zostaw go, pojadę z tobą...". na to konto młodszy chce mu dać kota, żeby z nimi pojechał. kot się wymyka na ulicę. lecą go szukać - pod auto, na jezdnię... stary nagle pada... przyjeżdza karetka na sygnale, zabierają go na nosze. już leżąc wspomina nagle żonie dawne czasy, wspólnie oglądany film godarda, kwestię z niego... i jedzie do szpitala. wygląda, jakby coś się ruszyło...

                      w szpitalu budzi się i widzi starszego syna. rozmawiają. nie był to atak serca, racze ogólne osłabienie. syn komunikuje mu, że nie chce z nim mieszkać [sesja u psychoterapeuty uświadomiła mu, że z matką łączy go więcej...]. stary próbuje go przekonywać "Lily się wyniosła, mamy dom dla siebie, kupimy więćej plakatów, przemalujemy twój pokój... dam ci pierwsze wydanie "nagich i martwych" (cokolwiek to jest)". dodaje "ale musiałem wyglądać, jak się wywaliłem, co ?" - próbuje go rozbawić, zniewielkim powodzeniem... następnie proponuje śniadanie, i najlepiej, żeby przyniosła je blond pięlegniarka "podobna do moniki Vitti". syn wychodzi na korytarz, zgłasza prośbę ojca [chociaż, stary chcial, zeby razem zjedli] pielęgniarce.
                      chudej azjatce :]

                      i nagle... dostaje jakiegoś szwungu. wychodzi ze szpitala i puszcza się biegiem, w rytm czujnej muzyczki... biegnie wprost do Muzeum Historii Naturalnej [bardzo efektowne wnętrze, niebieskie światło...], gdzie staje przed obrazem, który w dzieciństwie budził w nim obawę - pojedynku kałamarnicy z wielorybem...oczywista symbolika i metafora.

                      i w takim zawieszeniu kończy się cała akcja :]

                      co dalej ? hmm... ;]


                      • barbasia1 Re: "walka żywiołów" dokończenie 28.02.11, 16:42
                        Dzięki Ci! :)))

                        > co dalej ? hmm... ;]

                        Muszę chwilę pomyśleć ... :)
    • grek.grek piątek z klasyką i [ ewentualnie] pomarańczami :] 25.02.11, 13:51
      no to dzisiaj dwa klasyki : wielki i taki-sobie ;]

      wielki daje tvn -"siedem". taki-sobie leci w polsacie - "obcy cz. IV". znamy, lubimy, cenimy... oglądamy ?

      biorę "siedem" z tych dwóch. nie wiem dlaczego. jednak atmosfera jaką fincher wyczarował swoją maksymalnie niepokojącą i wciągającą narracją, z pomocą nowego jorku pociemniałego deszczowo-chmurnego - fotografowanego znakomicie, dusznych i cięzkich wnętrz, chropowatych barw, to jest rzecz wzorcowa. widziałem ten film z dziesięć razy, ale nie odpuszczę mu dzisiaj. ostatnie dwie czy trzy emisje ominąłem, żeby zyskać znów trochę dystansu do niego i dziabnąć raz jedenasty ;] no i dzisiaj fincher i "siedem" is on. kupuję klasykę.

      a Wy, co wybieracie ?

      tvp żadnej konkurencji dzisiaj nie stwarza, ale jakby co, to "kwaśne pomarańcze" od biedy da się obejrzeć, a może nawet niekoniecznie trzeba być aż tak zdesperowanym, bo to całkiem niegłupi film. w młodzieżowej konwencji opowiastka o tym, ile trzeba się nagłówkować, najeździć i namachać generalnie, zeby dojść do tego, ze jeśli ma się w sobie pisarza, to nie trzeba opuszczać świata, który się zna, by szukać miejsca w jakimś obcym miejscu. sympatyczny.
      • barbasia1 Re: piątek z klasyką i [ ewentualnie] pomarańczam 25.02.11, 20:11
        "Seven"
        Scena z martwym grubasem śnić się może jako koszmar nocny!

        To ja dla odmiany będę rzucać okiem (ekeperymentując dziś znowu z ciasteczkami owsianymi, zamiast migdałów dam orzechy włoskie, mniej miodu) na czwartą część Obcego IV (reż. JP Jeunet), którą najsłabiej pamiętam ...

        Pytałeś mnie, kiedyś o moją osobistą hierarchę odcinków cyklu o Obcych, myslałam o tym i odpowiem tak, jak Ty, zdecydowanie na pierwszym miejscu jest część pierwsza, czyli "Ósmy pasażer Nostromo" z efektownie wykreowaną, mroczną atmosferą zagrożenia, lęku przed nieznanym ...

        A propos Finchera, Obcego i Siedem. Trzecia część Obcego (akcja toczy się na planecie-kolonii karnej), którą Fincher reżyserował, to był jego debiut reżyserski, jednak sam Fincher jak wyczytałam, nie zalicza tego obrazu do swojej filmografii ( ze wzglądu na fakt, że zamierzenia i styl autorski reżysera w ogóle się nie liczyły w tej typowo hollywoodzkiej producji) i za swój prawdziwy debiut uznaje "Siedem" (1995).
        :)
        • grek.grek "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 26.02.11, 13:53
          heh, no to fincher się wyparł swojego maleństwa ;]; ale... niech mu będzie odpuszczone,
          za to co robił później.

          o, no to ciekaw jestem, jak uplasujesz IV w tej hierarchii ?

          [ imo, miała chyba - tak na oko oceniając - najwyższy budżet, wyraziste twarze, pchnęła do przodu sprawę metamorfozy obcego w hybrydę, no i akcja niezgorsza była; imo, nie ma tu jednak tej tajemnicy, grania na naprężonych strunach i nowatorskiej scenografii, co w "ósmym", jest akcja i ew.powielanki jakieś (dekoracyjn]

          hehe, no to prawda, tych scen w "siedem" sporo jest, aczkolwiek atakują za pierwszym razem, za entym - dystans jest już wystarczający, by oglądać je raczej z sentymentem i mlaszcząc/mlaskając nad tym "jak to dobrze zrobione" niż... czymkolwiek innym :]
          • barbasia1 Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 26.02.11, 15:14
            > heh, no to fincher się wyparł swojego maleństwa ;]

            haha, no tak,
            być może powód tego zaprzaństwa jest jeszcze inny, jak twierdzą zagorzali fani część 3 w porównaniu z pozostałymi częściami jest najsłabsza, poza tym miała bardzo małą widownię w kinach i jak czytałam poniosła finansową klapę!? Nie dziwię się, że wstyd się przyznać do takiego debiutu.
            Ale prawdę mówiąc IMO cześć 3. nie jest wcale taka zła, a nawet z czasem nabrała wartości.

            Jest kilka niezapomnianych scen - kiedy pysk Obcego zbliża się do twarzy Ripey (w gabinacie lekarza), obwąchuje ją, a potem ku zaskoczeniu Ripley, a przede wszytskim widzów znika, nie zanojająć jej, znika tak po prostu (bo jeszcze wtedy nie wiadomo, że Ripley nosi w sobie Obcego) ...
            Scena końcowa, pełna dramatyzmu, kiedy Ripley ze szlachetnych pobudek popełnia samobójstwo i skacze do rozżarzonego do czerwoności pieca hutniczego ...

            Nie udało mi się w końcu przypomnieć sobie całego filmu (późno zaczęłam pieczenie ), oglądałam fragmentami, ale niezmiennie wrażenie na mnie robi, scena, kiedy Ripley widzi w laboratorium hybrydy-klony ze swoją twarzą, a potem z wściekłością rozwala laboratorium, niszczy hybrydy, strzele do wypełnionyc płynem szklanych kapsuł z klonami , które rozpadają się hukiem ...
            Na razie więc wstrzymam się z odpowiedzią na Twoje pytanie, do następnej powtórki! ;)



            • barbasia1 Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 26.02.11, 15:15
              >nie zanojająć jej,
              ??? ;)

              nie zabijając jej
              • barbasia1 OT kuchenno -ciastkowy eksperymentowania cd. 26.02.11, 15:28
                forum.gazeta.pl/forum/w,14,120424060,122636539,Re_Barbasiu_dawaj_dalam_2_lyzki_smietany_18_.html
            • barbasia1 Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 26.02.11, 15:52
              >Nie dziwię się, że wstyd się przyznać do takiego debiutu.

              Nie zdziwiłabym się, gdyby Fincherowi było po prostu wstyd się przyznać to tego debiutu.
          • pepsic Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 26.02.11, 20:48
            Na mnie nieodmiennie robi wrażenie ostatnie tchnienie Wiktora. Ale masz rację Grek, za n-tym razem emocji już nie te, można spokojnie, zimnym okiem popunktować, np. w Nowym Jorku (?) w tle wyraźnie słońce świeciło i to nie raz. Ten deszcz to jedna wielka ściema. Dwa, rozmowa Paltrow z Murzynem nt. chcianej/niechcianej ciąży/vice versa pompatyczna i wydumana do kwadratu. Słowa Paltrow, że kiedy męża poznała był najzabawniejszym człowiekiem na świecie w żadnym razie nie pasowały do wizerunku Pitta, mało przekonujące opory Freemana przed wejściem do mieszkania psychopaty bez nakazu nijak się miały do wagi sytuacji. Ale to tylko tak na marginesie.

            Wszystkie części "Obcego" w dalszym ciągu są mi obce:(
            • grek.grek Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 27.02.11, 12:48
              nie kupujesz oryginału "ósmego pasażera" ? klimatu..? scenografii..? ;]

              wiesz, filmu idealnego chyba dotąd nie skrojono jeszcze, "siedem" ma swoje za uszami [aczkokolwiek, tego, zaznaczonego przez Ciebie patosu w rozmowie sommerset-żona millsa
              nie wyczułem...], ale, tak mi się wydaje, że całość trzyma się świetnie, wszak to już
              15 lat minęło... pod wieloma względami, wg mnie, to jest wzór klasowego thrillera. i to
              bez moralizatorstwa, a za to z przesłaniem. no i nie ma happy endu, co też dodaje mu
              smaczku.

              zauwazyłas/liście, że nazwisko kevina spaceya nie występuje w obsadzie początkowej ? dopiero po zakończeniu jest wymienione. rzuciło mi się to na oczy już kiedyś... jaka dbałość o widza :]
              gdyby to nazwisko padło, a trudno byłoby je przeoczyć, a potem po półtorej godzinie projekcji nadal znanego dzioba na ekranie by nie uświadczyć, to można byłoby mieć 99 % pewność, ze : a] morderca się ujawni, b] będzie miał oblicze właśnie spaceya.
              • barbasia1 Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 27.02.11, 13:31
                grek.grek napisał:

                >pod wieloma względami, wg mnie, to jest wzór klasowego thrillera. i to bez >moralizatorstwa, a za to z przesłaniem. no i nie ma happy endu, co też dodaje mu smaczku.

                Zgadzam się i podpisuję się pod Twoimi słowami.

                A tak, właśnie, to był doskonały pomysł. Film przemyślany w każdym szczególe! :)
              • pepsic Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 27.02.11, 13:58
                Chyba nie jestem właściwym targetem ;) Na kablówce dzień bez Obcego jest dniem straconym, wiec to i owo mogłam przyuważyć. Raz nawet odważyłam się zapytać o niesiniejący stan nieważkości, ale odpowiedziało mi wymowne milczenie.
                A propos (nie mam pojęcia, jak postawić apostrof), wyczytałam niedawno ciekawostki o wykonywaniu czynności fizjologiczno/ higienicznych na statkach kosmicznych, w tym mycie głowy (no właśnie jak), a także zakładaniu pieluch przez kosmonautów wyruszających w przestrzeń poza statek. Muszą się sporo nagimnastykować w toalecie;)
                • barbasia1 Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 27.02.11, 14:18
                  W przyszłości poradzono sobie z problemem nieważkości w kosmosie! Jak? Na razie nie wiadomo. ;)

                  > w tym mycie głowy (no właśnie jak),
                  Pewnie mycie na sucho, za pomocą proszku???

                  • pepsic Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 27.02.11, 14:31
                    Panie sa uparte w tej kwestii ą i myją włosy w kroplach wody, ale czy to możliwe?
                    • barbasia1 Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 27.02.11, 14:47
                      Nawet nie moge sobie tego wyobrazić, łapania tych fruwających kropel wody i szamponu wcierania ich w głowę!
            • barbasia1 Re: "obcy"-seria, "siedem" sentymentos 27.02.11, 13:23
              > Wszystkie części "Obcego" w dalszym ciągu są mi obce:(

              :))
              Nie martw się, Polsat jeszcze pewnie nie raz powtórzy serię! :)
      • maniaczytania a mnie sie trafil interesujacy film, co prawda 26.02.11, 22:44
        to wlasciwie juz sobota byla, bo na TVP o 1.50 sie zaczal. "Jedyne wyjscie" niemiecko-amerykanski z Tilem Schweigerem w roli glownej. Jesli sa chetni, to moge sprobowac naskrobac cos. Zwlaszcza, zem pod wrazeniem dzis caly dzien :)
        • grek.grek Re: a mnie sie trafil interesujacy film, co prawd 27.02.11, 12:49
          nie pytaj o nic - pisz koniecznie; i niech ta żelazna reguła towarzyszy Ci zawsze tutaj :]
        • barbasia1 Re: a mnie sie trafil interesujacy film, co prawd 27.02.11, 13:21
          Też pytanie!? Jasne,że pisać!!! Wszyscy czekamy! :)
        • pepsic Re: a mnie sie trafil interesujacy film, co prawd 27.02.11, 13:39
          Sa, są i znają film, postaram się dorzucić dwa słowa.
    • grek.grek "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spojler 27.02.11, 13:32
      rzecz jest o polityce i jej kulisach.

      w jakimś małym miejscu w luizjanie, usa, lata - na oko 40 chyba, może 50, w każdym razie raczej pierwsza połowa XX wieku :]

      trafia się prosty człowiek, który w jakiejś mieścinie zyskuje uznanie miejscowych, bo jako urzędnik sprzeciwiał się postawieniu szkoły w miejscu do tego się nienadającym, wbrew interesom tzw.elit. zostaje za to wylany z roboty, żona [nauczycielka] też zresztą. interesuje się nimi i ich przypadkiem dziennikarz, pochodzący własnie ze sfery tzw.salonów, ale równie idealistycznie nastawiony do świata, co ten urzędnik : nie korzysta z koneksji, nie służy żadnym paniskom, raczej prezentuje kanon lewicowych wartości, prospołecznych, pro-dobro ogółu. zwykły, lekko wycofany, taki sobie chłopek roztropek. uczciwy prostaczek.

      szkoła się zawala, czy coś w tym stylu, w każdym razie : następuje katastrofa budowlana, z ofiarami wśród dzieci. urzędnik zyskuje rozgłos, przecież ostrzegał... wydaje się, ze jesli tylko wystartuje na fotel burmistrza, to wygra w cuglach.

      urzędnik zwraca na siebie uwagę grubych ryb politycznych, które szukają kandydata na znacznie bardziej eksponowany stołek - gubernatora stanu. i zgłaszają się po niego. perfekcyjny człowiek dla nich : etosowiec, niesalonowiec, z chlubną kartą, właśnie bardzo się zapisał w pamięci ludzi, a do tego człowiek niekoniecznie wykształcony politycznie, no i przede wszystkim : gość, który jest bezrobotny... tylko : czy się połakomi na gubernaturę, a nie będzie chciał mimo wszystko zostać skromnym burmistrzem ?

      trochę niepewnie, ale urzędnik przyjmuje propozycję. ofk, stale obecny jest przy tym ten dziennikarz, który pełni rolę narratora.

      organizują mu kampanię. jeździ, klepie nieciekawe przemówienia, ludzie go nie słuchają. uświadamia sobie całą lipę swojego działania, upija się... a następnego dnia zrzuca z siebie
      protekcję i nagle z prostaczka i chłopka wyłazi polityczny basior - występuje z własnym przesłaniem, mówi własnym głosem, krzyczy, porywa, zwabia ludzi swoimi tyradami, demonstracyjnie wywala z podium grubasa, który go dotąd stał za jego plecami, którego przedstawia jako element zakłamanego systemu. spokojnie, zrobi go swoim asystentem, ale od tego pory to on będzie rozdawał karty i będzie szefem. jego emocjonalne przemówienia są antyestablishmentowe, przedstawia się jako przeciwnik finansjery, elit i salonów z wielkich ośrodków miejskich, które doją normalnego człowieka z prowincji i którym on da kopa w tyłek. taki lepper, tylko bardziej wygadany.

      i wygrywa. zostaje gubernatorem. sprawuje władzę sam, z tymi swoimi poprzednimi kumplami tylko. dziennikarz trzyma się z nimi, trzyma jego stronę, bo widzi w nim trybuna ludu, odpowiedź na potrzebę sytuacji.

      a pan stark [tak się eks-urzędnik, a teraz gubernator nazywa], to zwykły hochsztapler. rozsiada się wygodnie w fotelu, przyjmuje pozę buldoga i robi swoje interesiki i napawa się waaadzą. salony i finansjera ofk chcą go usunąć, przygotowują impeachment. stark próbuje temu zapobiec. organizuje kolejne szoł-wystąpienia [wieczorne przemówienia na tle wielkich murów siedziby gubernatorskiej, w których nadal klepie swoje mantry, ale na tyle przekonująco, że liczne tłumy wierzą mu i wiwatują na jego cześć. poparcie mas, to przecież klucz...], a za kulisami próbuje utrącić całą procedurę usunięcia go, której powodem miałyby być, mówiąc ogólnie : przekręty, jakie idą na duża skalę.

      stark podczas przemówień przedstawuia się nadal jako "cham z chamowa", który chce zrobić dobrze prostym ludziom, jako "jeden z nich", a zarazem jest już cynicznym politykierem, który ma w nosie ideały, pozbył się ich bo mu przeszkadzały, a może - bo stołek go całkowicie pochłonął...

      stark chce jakoś załatwić starego sędziego irvina, który wydaje mu się główną postacią wśród jego rywali. prosi swojego przyjaciela dziennikarza, żeby mu pomógł i znalazł jakieś kwity na sędziego. problem w tym, ze sędzia jest przyjacielem rodziny dziennikarza, wychowywał się on przy starszym dziś panu, ma z nim mnóstwo wspomnień. ale jest też idealistą, wierzy w starka, wjego misję, w to, ze to naprawdę człowiek dla ludu stworzony... więc - szuka. grzebie. nic. "zacznij kopać, a nie szurać butem", każe mu stark, choć wie, co go łączy z irvinem. wreszcie znajduje - stary papier, wg którego irvin mógł być zamieszany w jakieś nieczyste interesa. wieki temu, ale zawsze.

      dziennikarz próbuje starszego pana odwieść od zamiaru. ale nic z tego...

      a stark eksploruje dalej towarzystwo bliskie dziennikarzowi. jego przyjaciela, dzisiaj uczciwego, etosowego lekarza, wkręca w kierowanie szpitalem, który sam ufundował, a który jest kolejnym megaprzekrętem. sytuacja musi wypłynąc, ale beknie za nią lekarz, a nie stark. lekarz ma być tylko kozłem ofiarnym....

      stark przekręca także wielką miłość dziennikarza z czasów wczesnej młodości [wątek osobny, dziennikarz wspomina dziewczynę, spotykają się także współcześnie], siostrę lekarza - opłaca jej naukę czy co tam, w każdym razie chodzi ona na jego pasku. być mozę jest jego utrzymanką... kiedy to dociera do dziennikarza jest załamany, wszystko mu się przestawia i opada...polityka pożera mu miłośc, jego przyjaciel-lekarz znika, a w jego mieszkaniu zastać można tylko zdemolowana wnętrze pokoju i porąbany na kawałki fortepian.

      sędzia irvin, wiedząc, ze stark ma niego papiery, pomimo tego ze stare i niemodne - strzela sobie w łeb.

      nastepuje głosowanie impeachmentu. stark wygrywa. zostaje na stołku. dziennikarzowi trafionemu śmiercią irvina mówi z usmiechem "miałeś go tylko nastraszyć... a poza tym, to z wyniku wychodzi, że stary był i tak pionkiem i mogliśmy go odpuścić" - mocne...

      efektowna konferencja po głosowaniu, flesze, okpiwa swoich przeciwników, triumfuje. i wtedy, kiedy już wydaje się szefem wszystkich szefów, pojawia się lekarz i strzela do starka zabijając go na miejscu. sam też ginie od kul ochroniarza. leżą tak obok siebie na środku wielkiego szykownego korytarza, a wokół nich krąg ludzi, sypią się zdjęcia i komentarze...

      świetnie nakręcone, baaardzo stylowe zdjęcia i scenografie oddające w pełni klimatycznośc epoki. naprawdę sama przyjemność oglądania. znakomita rola sena peana, jako starka. jude law jest w roli dziennikarza. a całość jest, jak zauważyliście, o utracie złudzeń, iluzji, dekonstrukcji idealizmu w zderzeniu z materią polityki i zakulisowych rozgrywek o wpływy i kasę. wszyscy tutaj padają tego ofiarą, bez lub pośrednią. nic się nie ostaje. smutny obrazek. pouczający. świetne, efektowne sceny : np. głosowanie impeachmentu : delegaci w wielkiej sali głosują, a stark stoi na galerii, kamera bierze to zza jego pleców, szeroką panoramą, stoi nad nimi jak pan i władca; albo to przemówienie na tle murów wielgachnych, szarych, wieczorową porą, kiedy cień jaki rzuca mały stark na te mury jest gigantyczny, i takowym się rysuje przed słuchaczami...

      bardzo dobry film :]
      • grek.grek "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spoj 27.02.11, 13:37
        od razu podzielę się z Wami ciekawostką - w przyszłą sobotę, czesi na CT 1 dają "zapaśnika". tak, tego 'zapaśnika" :] 21:55, jakby ktoś chciał się zainstalować [Barbasiu, jak tam u Ciebie obraz czeski wygląda ostatnio ?..]

        już jestem w stanie oczekiwania. z jednej strony, rozumiem tvp i jej problemy. z drugiej, kurde balans, chociaż jedna duża premiera raz na dwa tygodnie, to nie byłby chyba problem... czesi jakoś mogą...
        • barbasia1 Re: "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spoj 27.02.11, 14:41
          grek.grek napisał:

          > od razu podzielę się z Wami ciekawostką

          Na innej przeglądarce wszystko w porządku w tym postem, naprawdę dziwne rzeczy się dziś u mnie w komputerze dzieją?

          Ale w sumie dobrze, bo można tu jednak jeszcze pisać bez obaw! :)

          > już jestem w stanie oczekiwania. z jednej strony, rozumiem tvp i jej problemy.
          > z drugiej, kurde balans, chociaż jedna duża premiera raz na dwa tygodnie, to ni
          > e byłby chyba problem... czesi jakoś mogą...

          U nas same starocie, odgrzewane po wielokroć kotlety, będą, już się Jedynka i Dwójka zdążyła pochwalić.

          Liczę, że może coś ciekawego pojawi się od czasu do czasu we wtorkowym cyklu filmowym Kocham Kino ... o północy. ://
      • barbasia1 Re: "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spoj 27.02.11, 14:31
        To odpowiedź do drugiego postu, który po kliknięciu w niego przybiera jakąś dziwną postać!? Też tak macie? Jakby się cala strona posypała!??? To chyba znak, że czas już zamknąć ten 12 watek, (ale musze tu jeszcze napisać o ważnym filmie "To nie jest kraj", muszę choćbym miała pęknąć!!!!)

        Czechy, Greku, śnieżą nadal, cvzasmi zdarzaja się dni z lekkimi przejaśnieniami, widać więcej, ale nie na tyle by oglądać z przyjemnoscią film i to taki film! Szkoda!

        Mam nadzieję, że opowiesz nam później co nieco o "Zapaśniku"! Fantastycznie! Brawo Czesi. Zazdroscimy! U nas Jedynka i Dwojka radośnie zapowiada na wiosnę same starocie!
        Zdaje się tylko TVN uratuje honor. :)

        A teraz zabieram się do czytania "Wszystkich ludzi króla"...
        • pepsic Re: "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spoj 27.02.11, 14:39
          Barbasiu, wyczyść historię przeglądania i ciasteczka, u mnie nic takiego nie widzę :)
          • barbasia1 Re: "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spoj 27.02.11, 14:42
            pepsic napisała:

            > Barbasiu, wyczyść historię przeglądania i ciasteczka, u mnie nic takiego nie w
            > idzę :)


            O!!! Podziałało, Pepsic!?
        • grek.grek Re: "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spoj 28.02.11, 13:56
          jasne, "zapaśnika" opiszę, w warstwie werbalnej - na ile zrozumiem tłumaczenie ;]

          • barbasia1 Re: "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spoj 28.02.11, 16:00
            grek.grek napisał:

            > jasne, "zapaśnika" opiszę, w warstwie werbalnej - na ile zrozumiem tłumaczenie
            > ;]

            Orajt! :)
          • pepsic Zapaśnik 28.02.11, 22:09
            To fajnie, bo i u mnie zapowiadają na którymś filmboxie, ew. dotłumaczę, nie sadzę jednak, aby była potrzeba.
            :)
            • grek.grek Re: Zapaśnik 01.03.11, 13:13
              hehe, ja sądzę, że jednak się zdarzyć może, więc liczę na Twój refleks i czujność :]

              ...i na recenzję jakąś rzeczonego filmu, oczywiście.
      • barbasia1 Re: "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spoj 27.02.11, 16:41
        Sadząc po opisie to niezły film, co więcej poruszający bardzo ważne i aktulane problemy, aż trudno uwierzyć, że poniósł spektakularną klapę, jak czytam, i że miał bardzo nieprzychylne recenzje!? Może to jeden z tych filmów, które docenione zostają po czasie!?

        film.onet.pl/wiadomosci/zalamany-recenzjami-swojego-filmu,1,4049052,wiadomosc.html
        Zdjęcia z filmu:
        www.filmweb.pl/Wszyscy.Ludzie.Krola#picture-15
        Obsada prześwietna!
        • grek.grek Re: "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spoj 28.02.11, 14:04
          dobry, naprawdę niezły.

          a problem... wiesz... odwieczny i nieprzemijający, jak demokracja długa i szeroka :]

          nie znam, przyznam szczerze, recenzji tego filmu, ani jego recepcji, ale nie ufam tym
          nieprzychylnym. może ktoś poczuł, że się portretuje jego ulubieńca politycznego, a tych
          ktosiów się zebrało całkiem sporo ? ;] no nie, nie sądzę, tak sobie żartuję. aczkolwiek,
          nie bardzo rozumiem, dlaczego ten film nadawać by się miał do flekowania...

          och, obsada istotnie zawodowa, i grająca na miarę swoich możliwości, z tym że sean
          pean - także z powodu znaczenia swojej postaci i kreski jaką ją namalował scenarzysta i
          jaką chciał uzyskać na ekranie reżyser i kamera - jest tutaj zdecydowanie na pierwszym
          planie i to jest jego film : ] niemniej, jude law dorównuje mu niemalże. gośc ma potencjał,
          nie da się go ubrać w szaty ładnego chłopca do plastikowych ról. aktor pełną gębą i któryś
          już raz, mnie przynajmniej, w tym twierdzeniu umacnia :]
          • barbasia1 Re: "wszyscy ludzie króla" via polsat, pełny spoj 28.02.11, 16:55
            grek.grek napisał:

            > a problem... wiesz... odwieczny i nieprzemijający, jak demokracja długa i szero
            > ka :]
            A właśnie.

            >niemniej, jude law dorównuje mu niemalże. gośc ma potencjał,
            > nie da się go ubrać w szaty ładnego chłopca do plastikowych ról. aktor pełną gę
            > bą i któryś już raz, mnie przynajmniej, w tym twierdzeniu umacnia :]

            Tak właśnie podejrzewałam. :)


    • maniaczytania Jedyne wyjscie 27.02.11, 18:53
      w takim razie na zyczenie bardzo prosze :) Mam nadzieje, ze nie pokrece za duzo. Film byl bowiem bardzo mocny, z wieloma zwrotami akcji, kiedy juz myslalam, ze koniec filmu.

      Poczatek - piekne miejsce nad rzeka/jeziorem?, jakby plaza, las, sielanka, spokoj. Nagle widac biegnacych ludzi - potem widac dokladniej, ze mloda ok. 15,16-latka ucieka przed kilkoma chlopakami. Dopadaja jej na tej plazy i zaczynaja gwalcic. Scena jest mocna, mimo ze za duzo nie jest pokazane, ale kamera na jej twarz, ona krzyczy ( tak bedzie zreszta w kilku innych kluczowych scenach - groza, strach, ale bardziej wykreowane niz pokazane, przez to bardzo mocne w wymowie!) i nagle spoglada w gore - widzi czarnoskorego mezczyzne w mundurze generalskim, ktory "zrywa" z niej chlopaka i zaczyna strzelac. Pozostali chlopcy rowniez gina, dziewczyna zostaje w szoku, general znika.

      Napisy poczatkowe w tle widac uliczki chyba Nowego Jorku i jadacy samochod. (chyba bez zwiazku z reszta, ale juz teraz sugeruje to przeskok w czasie).

      Piekna rezydencja - bogate starsze malzenstwo, wlasciciele agencji reklamowej, ich syn Anthony, corka Judy i jej chlopak Eddie (Til Schweiger), pracownik agencji. Eddie wlasnie poprosil ojca Judy o jej reke i uzyskal zgode, chociaz niby pod warunkiem, ze uda mu sie na drugi dzien zdobyc waznego klienta. Nastepny dzien rano - Eddie jedzie do pracy, po drodze "zahacza" o dom kochanki (do ktorej najczesciej chodzi, kiedy udaje, ze idzie pobiegac), co sprawia, ze utyka w korku i spoznia sie na to niezwykle wazne spotkanie. Wciagajac jednak przez telefon sekretarke firmy w maly spisek brawurowo doprowadza do tego, ze klient nie tylko nie zlosci sie z powodu zajmowania mu czasu, ale i zostaje ich najwiekszym klientem. Eddie swietuje sukces lunchem wraz ze swoja najblizsza wspolpracownica Angelina, jego prawdziwa i szczera przyjaciolka, Zwierza sie jej, ze zeni sie z Judy, na co ona, czy przestanie tez Judy zdradzac. Eddie potwierdza, ze konczy z zyciem lekkoducha i wracaja do agencji. A tam czeka na nich wielka feta - wlasciciel agencji w uznaniu zaslug czyni Eddiego jej wspolnikiem, co widac nie jest do konca w smak Anthony'emu.
      Wieczorem Eddie i Angelina schodza razem po pracy do garazu, zegnaja sie, Eddie odjezdza, Angelina podchodzi do swojego auta i okazuje sie, ze zostawila na gorze kluczyki. Wraca do biura i kiedy juz wychodzi natyka sie na Anthony'ego, ktory dosc wulgarnie pyta ja o jej kontakty ze swoim przyszlym szwagrem. Ona mowi, ze nic ich nigdy nie laczylo, sa tylko przyjaciolmi. Anthony niestety nie wierzy jej slowom, po czym nie pozwala jej wyjsc i zaciaga ja do jednego z pokoi, gdzie najbardziej gwalci ja "tradycyjnie", pozniej zas rowniez na drugi sposob (jak juz wspomnialam wyzej - bardzo mocna scena). Po wszystkim on wychodzi, ona idzie pod biurowy prysznic, gdzie spedza jakis czas. Potem probuje wsiasc do samochodu, ale niesamowicie trzesa jej sie rece, wiec siada przy samochodzie. Tak zastaje ja rano Eddie, gdy przyjezdza do pracy. Ona mowi mu, co sie stalo, on kopie samochod Anta (piekne audi), po czym zawozi ja do szpitala. Wraca do biura i idzie do tego palanta, ktory wlasnie w tym momencie martwi sie niesamowicie, ze ktos mu obil samochod, a on nie ubezpieczyl sie od wandalizmu.
      Eddie probuje rozprawic sie z Anthonym, ale ten pokazuje mu zdjecia, na ktorych sa dowody zdrad Eddiego i grozi, ze pokaze je siostrze. Eddie dzwoni do szpitala, okazuje sie, ze lekarka wezwala policje. Policjantka rozmawia z Angelina i mowi, ze realnych szans na oskarzenie niestety nie ma, bo nie ma twardych dowodow - Angelina umyla sie brak wiec sladow nasienia, nie bylo swiadkow gwaltu, jedyne, co moze im pomoc to zeznanie Eddiego. Policjantka udaje sie nastepnie do biura agencji po rzeczy Angeliny, gdzie spotyka Eddiego, Russella (wlasciciela agencji) i Anthony'ego - mowi wiec, ze jest on oskarzony o gwalt. Rodzice wzywaja do rezydencji adwokata, ktory ma sprawic, zeby ukrecic sprawie leb - dla niego rowniez kluczowe jest zeznanie Eddiego. Plus zdobywa informacje na temat Angeliny - kilka lat temu oskarzyla ona kilku chlopcow o gwalt i zeznala, ze pomogl jej czarnoskory general. Niestety nie znaleziono wtedy zadnych dowodow gwaltu ani takiego generala, a Angelina spedzila dwa lata w psychiatryku.
      Tymczasem w oczekiwaniu na proces Angelina zamieszkuje w domu prowadzonym przez zakonnice, gdzie rozmawia czasem z jedna siostra o Bogu, boskim planie i o tym, ze przestepcow predzej czy pozniej spotka boska kara, choc moze byc tak niestety, ze dopiero na tamtym swiecie.
      Poniewaz Eddie w czasie procesu zeznaje, ze gdy wyszli na parking Angelina odjechala zaraz za nim a wczesniej w czasie lunchu zwolnil ja z pracy, sprawa jest dla Angeliny przegrana, dodatkowo zawodzi sie na jedynej bliskiej sobie osobie, postanawia wiec tez go troche pograzyc i zeznaje, ze miala romans z Eddiem. Wieczorem probuje sie powiesic, w ostatniej chwili jednak ukazuje jej sie znow general i mowi, ze nie siebie powinna ukarac.
      W miedzyczasie chyba (bo niezbyt dokladnie to pamietam niestety) Judy zaczyna biegac. Po jakims czasie wychodzi biegac razem z Eddiem i przekonuje sie, ze on wcale nie ma formy, co jest dla niej dowodem jego zdrad - zrywa wiec z nim. Wtedy jej ojciec wyrzuca go z pracy - bo firma musi zostac rodzinna.
      Mija znow jakis czas - Angelina w tym czasie od jakichs dziwnych bocznouliczkowych handlarzy probuje kupic cos, co "urywa" glowe, gdy Ci daja jej prochy, mowi, ze rowniez z zewnatrz. Eddie odwiedza Judy w jej sklepie z odnawianymi meblami, ona pyta, czy z Angelina tez ja zdradzal, on odpowiada, ze nie, ze Angelina zeznala to z zemsty za to, ze nie powiedzial wtedy w sadzie prawdy. Wtedy Judy orientuje sie, ze jej brat jednak zgwalcil dziewczyne i wyrzuca Eddiego za dranstwo, ktore zrobil swojej przyjaciolce Angelinie w sadzie.
      Mija jakis czas (ale niedlugi) - nocny klub, impreza. Eddie siedzi przy barze, Anthony baluje z kumplami, potem zaczepia Eddiego - tym razem Eddie daje upust i po prostu daje mu wycisk, po czym ochrona go wyprowadza. On jedzie do Judy i probuje ja przepraszac, ona zgadza sie jedynie na to, zeby nie jechal do domu w stanie wskazujacym, tylko przespal sie u niej na kanapie. W tym czasie w klubie Ant staje przy barze, gdzie piekna blondynka (Angelina w peruce) dosypuje mu czegos do drinka, potem "podrywa" go i zabiera do samochodu. Wywozi go w odludne miejsce, wyciaga kajdanki (ten pacan cieszy sie, ze bedzie ostra zabawa), przykuwa go do kierownicy, po czym zdejmuje peruke. Ten, silnie wystraszony probuje je przekupic, mowi, ze nic sie przeciez takiego nie stalo, wiec ona pokazuje mu, jakie to nic takiego (gwalci go sztucznym wiecie czym), po czym zabija go.
      Trwa policyjne sledztwo - policjanci przychodza do Angeliny do domu zakonnego, ona mowi, ze spedzila caly wieczor w tym domu, co nagle i nieoczekiwanie potwierdza siostra zakonna, mowiac, ze zezna to rowniez pod przysiega.
      Policja udaje sie wiec do Eddiego (akurat w tym czasie Eddie probuje do swojej agencji sciagnac tego super waznego klienta z tamtej) i aresztuje go za mordestwo Anthony'ego. Eddie spedza jakis czas w areszcie, odwiedza go nawet Angelina. On mowi jej, ze wie, ze ona to zrobila, ze dobrze zrobila, ale niech sie przyzna, zeby on nie musial isc do wiezienia. Angeina jednak odmawia, mowiac, ze w wiezieniu od razu by sie powiesila.
      Zaczyna sie proces. Sa swiadkowie bojki w klubie, Judy zeznaje, ze owszem, Eddie byl wtedy u niej w nocy, ale zniknal rano, zanim wstala, jest wiec mozliwe, ze wyszedl w nocy i wrocil do klubu po Anta, a potem go zabil. Eddie w czasie swoich zeznan probuje udowodnic, ze wlasciwie to nie mial motywu, bo po wyrzuceniu z pracy otworzyl swoja firme, wszytsko mu sie poukladalo itp. Niestety prokurator przedstawia przed sadem zdjecia Eddiego z kochankami, ktorymi szantazowal go kiedys Anthony, czym udowadnia, ze Eddie klamal, twierdzac, ze Ant nigdy go niczym nie szantazowal.
      • maniaczytania Re: Jedyne wyjscie - ciag dalszy 27.02.11, 19:09
        Eddie mowi wtedy adwokatowi, ze Angelina przyznala mu sie do zabojstwa, adwokat mowi, ze musi to zeznac przed sadem. Eddie siada ponownie na miejscu swiadkow, ale niestety widzi na widowni Angeline i wie, ze nie moze jej tego zrobic, wymysla wiec na szybko jakas bzdure. Sprawa wydaje sie przegrana, adwokat wsciekly, Eddie zalamany, wtedy nagle do adwokata zglasza sie Judy. Adwokat wzywa ja na swiadka, druga strona sie sprzeciwia, sedzina i tak juz wscieka za zawracanie glowy ponownymi zeznaniami Eddiego, ale ostatecznie sie zgadza. Judy zeznaje - mowi, ze wtedy w nocy Eddie nie mogl wrocic do klubu, bo ona zabrala mu kluczyki od auta, zniosla mu je nad ranem. Dodatkowo zeznaje tez, ze jej brat byl bardzo zlym czlowiekiem, ze zgwalcil wiele kobiet, a wie to dlatego, ze sama byla jedna z nich, zgwalcil ja, gdy byla pietnastolatka. Oczywiscie po takich zeznaniach sad uwalnia Eddiego, dziewczyny na korytarzu wymieniaja sie usmiechami (jakby wreszcie godzac sie ze soba), Angelina wsiada do taksowki i nareszcie jest szczesliwa i usmiechnieta, Eddie i Judy mowia sobie, ze sie kochaja, jednak odchodza kazde w swoja strone. Czy beda kiedys razem? Nie wiadomo, koniec filmu.

        Uff, ale sie napisalam, pewnie strasznie chaotycznie. Ogolnie teraz:
        film dynamiczny, zwroty dosc niespodziewane, swietny pomysl na pokazanie, ze aniol stroz (lub nawet sam Bog) jest aniolem zemsty. Te glowne sceny, brutalne, mocne, ale jak najbardziej uzasadnione. Aktorzy calkiem niezli, zwlaszcza Til Schweiger (chyba trafi do zestawu moich ulubionych aktorow!), ktory byl takze wspolproducentem tego filmu oraz Lauren Lee Smith w roli Angeliny. W epizodach Eric Roberts, a takze znany z "Zielonej mili" tu w roli czarnoskorego generala - Michael Clark Duncan.

        Tu Lauren:
        www.filmweb.pl/person/Lauren+Lee+Smith-63432
        • grek.grek Re: Jedyne wyjscie - ciag dalszy 28.02.11, 15:17
          Maniu. brawo. i częściej by się przydało :]
        • barbasia1 Re: Jedyne wyjscie - ciag dalszy 28.02.11, 16:17
          Rzeczywiście dużo się tu dzieje, gęsto od zwrotów akcji.
          Zakończenie niby sprawiedliwe, krzywda została pomszczona, zło (wcielone w postać Anthony'ego) pokonane, mimo wszytsko rodzą się we mnie wątpliwości, czy tak pownna wyglądać sprawiedliwość ...

          A Tila Schweigera, lubię od dawna, od kiedy zobaczyłam go w Bandycie.

          Opis, Maniu , świetny , klarowny, a co więcej bardzo dobrze się czyta ! :)
          Bardzo fajny seans filmowy! :)
          • maniaczytania Re: Jedyne wyjscie - ciag dalszy 28.02.11, 19:41
            Bardzo Wam dziekuje :) Czekamy jeszcze na Pepsic, ktora obiecala zreszta, ze dolozy ze dwa slowa :)))

            Barbasiu - tez mam watpliowsci, ale caly film jest tak jakos sugestywny, ze caly czas czujesz, ze jestes po jej stronie, tego nie udalo mi sie oddac, tego nastroju, sceny sa takie "bijace" po oczach, naprawde nie dalo sie oderwac od filmu, mimo ze byl baaardzo pozno, no ewentualnie bardzo wczesnie ;) -skonczyl sie ok. 4 rano.


            A i ja go lubie za "Bandyte" (sam film zreszta tez uwazam za swietny), i za "Krola Artura", i za "Bekarty wojny", i za rozne inne :)

            A tu troszke wiecej Tila (prawda Barbasiu, ze przystojny on?):
            Til Schweiger
            • pepsic Re: Jedyne wyjscie - ciag dalszy 28.02.11, 22:05
              Maniu, z przyjemnością odświeżyłam pamięć. Moje wrażenia: film dobrze się zaczyna i zmierza w stronę solidnego kina. Niestety w pewnym momencie podąża do klasy B mnożąc nieprawdopodobne i grafomańskie sytuacje, jak informacja o zgwałceniu siostry, zemsta ofiary niczym z Piły, mocno spóźnione wyrzuty sumienia narzeczonej. Niepotrzebna, zbyt dosłowna kropka nad i popsuła dobrze zapowiadający się film.
              Tak, scena gwałtu w biurze rzeczywiście robi wrażenie.
              O "Bandycie" wspominaliśmy tu, muzycznie. W nowej formule wyszukiwania trudno jednak cokolwiek znaleźć, też tak macie?
              Z dorobku Tila Schweigera znam tyt. "Lelia i Nick" nastrojowy komediodramat w lekko baśniowej tonacji dobrze robiący na duszę.
            • barbasia1 Re: Jedyne wyjscie - ciag dalszy 02.03.11, 17:40
              > A tu troszke wiecej Tila (prawda Barbasiu, ze przystojny on?):

              Przystojny, przystojny! I męski! :)
    • grek.grek zapowiedź/dzi z nutą nostalgii i pretensji ;] 01.03.11, 13:46
      nie wiem, czy to się godzi zapowiadać już teraz, ale w przyszłym tygodniu TVN uraczy
      nas filmem "Opór", 2008 rok :] w czwartek o 21:30. dosyć znana rzecz, i zaskakująco świeża.

      w planach popularny bardzo "zmierzch" i "Mroczny rycerz" nolana.

      ofensywa TVN trwa, no i... tak trzymać :]

      Czesi nie próznują...

      po okresie kwarantanny w kinach i na dvd [chyba] wszystkie filmy są możliwe do
      zakupienia dla otwartych kanałów. szkoda, że tak nieśmiało się do tego zabierają.

      klasyka dostępna jest cały czas - za nią to już śladowo ktokolwiek się łapie. a nie chcielibyśmy
      zobaczyć raz jeszcze "rzymu", albo "do utraty tchu", "windą na szafot", "powiększenia", czy "casablanki" ? no przecież... wszyscy byśmy byli zadowoleni, tamte filmy miały klasę jakiej próżno szukać u dzisiejszych. a gdzie są w polskiej tiwi ? a w ogole nie ma. a nie... są - w zapomnieniu całkowitym, jakby rupiecie, które się wystawiło na strych, żeby nie zawadzały. a to czysta magia kina epatuje z ekranu, kiedy takie filmy na nim są wyświetlane. i że to ekran telewizyjny wcale niczego nie zmienia, bo nie o tworzywo i rozmiar się tutaj rozchodzi.

      nie jest tak kiepsko, jak niektórzy biadolą czasami [se moui ? :)], ale jest też bardzo daleko od optimum.

      co wygłosiwszy patetycznie, powiem Wam, że na dziś tak jakoś niewiele dostrzegam w ramówce :]

      wczoraj oglądaliście "lęk pierwotny" [via polsat] ?
      • maniaczytania Re: zapowiedź/dzi z nutą nostalgii i pretensji ;] 01.03.11, 17:58
        przypominam o nowym ojejkach :)

        A "Lek pierwotny" kiedys ogladalam - dooobry!
      • barbasia1 Re: zapowiedź/dzi z nutą nostalgii i pretensji ;] 01.03.11, 22:44
        > nas filmem "Opór", 2008 rok :] w czwartek o 21:30. dosyć znana rzecz, i zaskaku
        > jąco świeża.

        Początkowo, nie wiedziałam, co to za rzecz, ale sprawdziłam. Rzeczywiscie stosunkowo niedawno głośno było u nas o tym filmie ze względu na budzącą kontrowersje i liczne dyskusje tematykę , którą porusza. " Film inspirowany jest prawdziwą historią braci Bielskich, którzy na Kresach Wschodnich zorganizowali żydowską partyzantkę skutecznie walczącą z nazistami" (filmweb)
        Interesujace.
        Dzięki za zapowiedź z wyprzedzeniem! Na pewno będziemy oglądać! :)

        Tak, TVN jak na razie ma w ofercie wiosennej najciekawsze pozycje filmowe ze wszytskich ogólnodostępnych kanałów! I świetnie!
        Ciekawa jestem "Mrocznego rycerza, a i "Zmierzchu" (co też nowego zapropoznowano w wampiryczne :)

        Ech, właśnie wielka szkoda, że nie przypomina się tych


        > wczoraj oglądaliście "lęk pierwotny" [via polsat] ?

        Niestey nie! Raz, zapomniałam o tym filmie (wypatrzyłam go kilka dni wcześniej w pwierowej gazecie tV, Ed Norton rzucił mi się w oczy w obsadzie). Dwa, nastawiłam się na Teatr Telewizji (i spektakl "Powidoki").
        Acha, w drodze wyjątku oraz z sympatii nie wypomnę Ci, Greku, żeś nam tu nie przypomniał oraz nie zapowiedział "Pierwotnego lęku"!

        Właśnie, właśnie, tyle pięknych rzeczy w archiwach ma TVP, polskich, zagranicznych arcydzieł i dzieł znakomitych i dlaczego nie mogą tego pokazywać, skoro na nowości nie stać, pojąć nie mogę!?

        A dziś dokument zdjeje się wstrząsajacy - "Rzeź albinosów" wTVP2 (o zabójstwach w Afryce w Tanzanii ludzi dotkniętych niedoborem ciemnego pigmentu, czyli albinosów, jak w tytule, co ma zwiazek z tamtejszymi wierzeniami, powszechnie panującymi przekonaniami, że kawałek ciała albinosa przynosi szczęście!!!). I nowiutki Kuba Wojewódzki, chyba już sie zaczyna ..., i jeszczetokszoł, któremu daliśmy szansę "Mam inne zdanie" - (dzisiejszy program poświęcony będzie kościelnej komisji majątkowej, jak słyszłam). Jest w czym wybierać, pech tylko , że wszytsko w tym samym czasie ...
        • grek.grek Re: zapowiedź/dzi z nutą nostalgii i pretensji ;] 02.03.11, 12:31
          może TVN wymusi jakąś konkurencję żywszą :] chociaż - bądźmy uczciwi : te "ojejniki" sie nie wypełniły ot, tak sobie, "trochę" tych filmów było... może bardziej chodzi o świeżości.

          "mam własne zdanie" - dzisiaj sobie obejrzę, temat zaiste ciekawy, aczkolwiek : jest już po ptokach, jak chodzi o komisję.

          na swoje usprawiedliwienie a'pro "lęku' powiem tylko tyle, że sam go zlokalizowałem w ostatniej chwili i całkowicie przypadkiem.

          napiszę parę słów, ale już w nowym "ojejniku", bo tego tutaj rozmiary rozdęliśmy już do nieprzytomności, hehe.
          • barbasia1 Re: zapowiedź/dzi z nutą nostalgii i pretensji ;] 02.03.11, 13:42
            Było, było tych filmów i to calkiem niemało nawet, aż zaczęłam nienadążać bardziej niż zwykle ...
            Ale też, Greku, pragnę zwrócić uwagę, że sporo tych dobrych filmów dla przeciętnego widza nie było dostępnych we wględu na porę i tylko dzięki Tobie moglliśmy je poznać! :))

            Na Wojewódzkimi w końcu oko zawiesiłam, spóźniona.
            Dla tokszołu "Mam własne zdanie" wtorek to imo stanowczo zły dzień, konkurencją jest Wojewódzki, duże, jeszcze większe grono widzów ma Ekspres Reporterów (już chyba o tym wspominałam).

            Przy okazju słyszłam dziś wczesnym rankiem, że podobno do TVP ma wrocić Pospieszalski z ... "Warto rozmawiać", tymczasem powróciła już koalicja PIS, SLD.
            Ależ głupole są w tej PO!?

            > na swoje usprawiedliwienie a'pro "lęku' powiem tylko tyle, że sam go zlokalizow
            > ałem w ostatniej chwili i całkowicie przypadkiem.
            Żartowałam (bo wiesz, lubimy bardzo Twoje zapowiedzi!), nie musisz się wcale usprawiedliwiać! Wybaczamy wszytsko! :)


            > napiszę parę słów, ale już w nowym "ojejniku", bo tego tutaj rozmiary rozdęliśm
            > y już do nieprzytomności, hehe.

            A ja jeszcze muszę tu o ważnym filmie "To nie jest kraj ..." Coenów napisać, już niedługo; czytam książkę McCarthy'ego!!! :)
            • grek.grek Re: zapowiedź/dzi z nutą nostalgii i pretensji ;] 02.03.11, 14:34
              to prawda, pora emisji jest problematyczna zwykle. niemniej, podaż jest, była i pewnie będzie. lepszy rydz niż nic :] a kto wie, może z czasem zacznie się to jakoś proporcjonalizować w lepszą stronę. miejmy nadzieję, bo co nam pozostaje innego...

              ja spojrzałem tylko chwilę na KW - nie mam jednak dla tych jego rozmówek cierpliwości. Musiałby być jakiś naprawdę interesujący mnie gość, a to są wyjątki jakieś, więc z reguły oglądam rzadko, albo raczej : nie oglądam :]

              Oj, ja nie żartowałem - serio, poleciłbym "Lęk", bo pamiętałem, że jest niezły, ale...
              no po prostu nie wiedziałem... Napiszę kilka słów o nim - jutro się postaram, dzisiaj
              dałem spojler "Wiecznej Callas", jesli Ty/Wy/Ktoś będziesz/icie mieli ochotę coś poczytać...

              O, super, będziesz miała dobre porównanie.
              Zatem, orajt, żaden to problem - jak tylko będziesz gotowa z Coenami, to po prostu
              napiszesz i jeszcze trochę "12"-tce dasz/damy życia :]

              • barbasia1 Re: zapowiedź/dzi z nutą nostalgii i pretensji ;] 02.03.11, 16:50
                Zobaczymy!?

                A ja sobie obiecuję, że nie będę go oglądać, a potem jednak oglądam ...

                Świetnie, mam nadzieję, że Mania też coś dopowie skoro ogladała "Lęk".

                Callas przeczytana! :)

                OK!
                • pepsic Re: zapowiedź/dzi z nutą nostalgii i pretensji ;] 02.03.11, 19:35
                  Dopiero teraz zorientowałam się, że znam "Lęk", naprowadziłaś mnie Barbasiu Nortonem. Głównie końcówkę mam w pamięci. Narazie nie będę komentować, bo cokolwiek bym nie napisała byłoby spojlerem;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka