krambambulia
06.11.06, 13:28
Pa pa pa
I tak to się zaczęło
Pa pa pa
Zwyczajne pa pa pa
Jest w przemowach dętych jakaś siła
Bo to było tak
Elita przegrywa
Skocznego begina
To nie nasza wina
Że spieprzyło się
Bo u bramy, proszę mamy
Stoi chłopak malowany
Jego spytaj
Broń nabita
Pytać strach
Czy ostatni bal
Za publiczny wykręcić szmal
Bo kto władze miał chociaż raz
Nie ma już embarasse
Jak dobrze jest wolnym być
Jutrzenki blask duszkiem pić
Juz w górze tam premiera słychać tryl
Jak dobrze wcześnie wstać dla tych chwil
Że nie ma wad wspaniały piękny świat
Jak dobrze słuchać go tyle lat
Dwadzieścia lat, a może mniej
Uczyłem się dopiero żyć
Dwadzieścia lat, a może mniej
Nie miałem prawie nic
Kiedy patrzę hen za siebie
w tamte lata co minęły
Kiedy myślę ile wzięłam
Ile inni wzięli
To najbardziej mi żal
Przedwyborczych jarmarków
Teraz, kurna my
Pod stołem podarków
Teraz kurna my
Darmowych bankiecików
Teraz, kurna my
I dmuchania baloników
Twarzyczek drewenianych
Laj laj laj laj laj
Slów na witr rzucanych
Baju baju baj
Rządowej chały
O, yes
I przebrzmiałej chwały
Marian
Jak wyglądasz nocą, jak w dzień
Wiesz, nosze jeszcze ten płaszcz
Marian
Jak zapomnisz, tyle jest miejsc
W których, jak wiesz
Nie będzie nas...
Marian...
Marian...
Gdzie jesteś...
Gdzie jesteś, mój etosie, gdzie
Odszedłeś z mej historii kart
Czy po pustyni błąkasz się
Kiedyś w daleki ruszył świat
Wstęgą szos
Miedzą pól złoconych
W Polskę idziemy
Po ten świat
Po ten świat czerwony
Skoro przyszedł na to czas
Po ten świat
Po ten świat czerwony
Skoro przyszedł na to czas
Już do wygranej jeden krok
Jeden jedyny krok, nic więcej
Już do wygranej jeden krok
Trzeba go zrobić jak najprędzej
Dopóki jeszcze jest co brać
Dopóki jest w co włożyć ręce
Dopóki kusi nowy skok
To do wygranej jeden krok
Do resztki kasy jeden krok
Karuzela, karuzela
Znów wybory co niedziela
Beczka śmiechu i wesela
Kataryna wyborcza nam gra
Sru tu tu tu
Gdzie się podziały
Tamte finały
Schodami w górę
Schodami w dół
Kobiecych nóżek rytm doskonały
Jedna w tę, druga w tę
Pół na pół
Program ideę miał swą przewodnią
I jak w zegarku elegancko wszystko szło
Program miał finał, finał miał puentkę
Puentka zaś miała to cudowne drugie dno
O!
Co z tego że to był banalny schemat
Wszystko mimo wszystko kupy się trzymało
Naród ciągnął od pierwszego do pierwszego
A artyści od finału do finału!!!!
Pa pa pa
I tak to się skończyło
Pa pa pa
Niestety, pa pa pa