27.04.04, 13:42
ponieważ forum co nieco przymiera, myślę że trzeba rzucić jakiś dobry temat.I
tak przyszły mi do głowy bareizmy, czyli sytuacje z życia codziennego
przypominające te z filmów Barei.Mogą to być nie tylko zdarzenia ale też
spostrzeżenia i inne akty istnienia jak np. "Autoryzowany Dyler" kotłów
grzewczych niedaleko mojego bloku.
jakie są wasze propozycje?:-)
Obserwuj wątek
    • hetacus Towarzysz Verheugen skończył 60 lat ! 30.04.04, 08:54
      Poniżej autentyczny w 100 % fragment depeszy PAP. Jako żywo przypomina mi ten
      język kultową deklarację trenera II klasy Jarząbka...


      28.04.2004 Bruksela (PAP) - Żaden inny europejski polityk nie włożył tyle serca
      w poszerzenie Unii Europejskiej co Guenter Verheugen - nie od dzisiaj
      zapewniają współpracownicy niemieckiego unijnego komisarza, który w środę
      skończył 60 lat.

      Verheugen do ostatniej chwili dwoi się i troi, żeby przystąpienie do Unii 10
      nowych państw, w tym Polski, przebiegło bez zarzutu.
      • stary.prochazka Re: Towarzysz Verheugen skończył 60 lat ! 30.04.04, 20:46
        a dzisiaj w Wyborczej w Liście do Narodu podpisał się jako:
        "WASZ GUENTHER VERHEUGEN":-)
        osobiście mam wrażenie że to jednak przede wszystkim przejaw nadgorliwości co
        bardziej chętnych do wyjazdu rodaków.
        W dzisiejszej prasie wszyscy się cieszą z naszego wejścia, entuzjazm ogarnął
        nawet jakiś niemiecki bank, który działa na terenie wschodnich Niemiec ale tu
        nie ma ani jednego oddziału, co jest akurat dla mnie trochę kuriozalne:)
        Osobiście do bareizmów zaliczyłbym nowość w polskiej prasie-anglojęzyczne
        ogłoszenia samorządów o przetargach finansowanych ze środków UE-niektóre są
        wręcz powalające;)
      • jagaciarz Re: Towarzysz Verheugen skończył 60 lat ! 30.04.04, 22:02
        Świetna ta depesza-a mówią,że tamte czasy minęły:-).
        "A jeszcze inni,niektórzy,wtykają mu szpilki-
        to nie ludzie-to wilki".
        Pozdro
        • hetacus Re: Towarzysz Verheugen skończył 60 lat ! 01.05.04, 15:51
          ha,ha, tego w depeszy brakowało: "są ludzie którzy Verheugenowi wsadzają
          szpilki, to nie ludzie to wilki" ;-)
          Pozdrawiam pierwszomajowo !
    • biuralistka A ja odejdę od polityki ;) 12.05.04, 22:16
      I opowiem o zabawnej historii, która mi się niedawno zdarzyła. Zdecydowanie to
      była scena, która mogła znaleźć się u mistrza.
      Jechałam autobusem PKS. Dalekobieżny, ale klasy "prawie ogórek". Za kierownicą
      sympatyczny pan kierowca przy tuszy, podskakujący przy kazdej dziurze w jezdni,
      ze śląskimi naleciałościami w wymowie (ach, rodzinne strony:). Każdego pasażera
      po kolei pyta dokąd ten zmierza, po czym gdy słyszy, że do najbliższego miasta,
      proponuje zajęcia miejsca gdzieś blisko. Pyta z przejętą miną, którędy należy
      jechać, bo jedzie dziś pierwszy raz. Myśleliśmy, że to żart, ale naprawdę
      pasażerowie mówili mu kiedy powinien zmienić pas, bo niedaleko przystanek, na
      którym przystanku się zatrzymać, w którą stronę skręcić. Najśmieszniejsze było,
      że kierowca _głośno_ zastanawiał się nad trasą i konsultował z wszystkimi! W
      końcu przednia część autobusu wołała przy każdym skrzyżowaniu: w prawo! teraz w
      lewo! skręć pan za kościołem! teraz na Katowice! I tak przez kilka godzin,
      zwłaszcza gdy zbliżalismy się do kolejnego miasta. Kierowca niezrażony (pewnie
      sam siebie uspokajał): dojedziemy, w końcu wszystkie drogi prowadzą do Rzymu!
      Dawno mi się tak sympatycznie nie jechało no i trafiłam do domu :))
      Przy okazji pozdrawiam Pana Kierowcę z PKS Rybnik ;)
      Beata
      • stary.prochazka Re: A ja odejdę od polityki ;) 13.05.04, 10:32
        Niedawno w EMPiK-u zobaczyłem nowy osobny dział-"Czasopisma z filmami". Do
        bareizmów należy także zaliczyć to, że dziś kupuje się w sklepach płyty DVD do
        których dołączana jest jakaś niepotrzebna makulatura w rodzaju "Naj", "Claudii"
        albo "Przyjaciółki";-)
        jeszcze jednym bareizmem jest to że mamy specjalne miejsca w których można kupić
        detalicznie inną makulaturę czyli stare czasopisma wycofane z kiosków:)
      • bojka2 Re: A ja odejdę od polityki ;) 22.06.04, 22:19
        jakieś dwa - trzy lata temu miałam podobną przygodę, tylko że w autobusie
        nocnym. kierowca trase znał bardzo pobieżnie, pogubił się na mokotowie.
        najlepsze było to, że drogę tłumaczył kierowcy podpity pan, na tyle jednak
        trzeźwy, żeby wykorzystać sytuację i 'podprowadzić' autobus jak najbliżej
        swojego bloku:)
    • murza.chatus Re: Bareizmy 13.05.04, 21:57
      A ja poczułem się jakbym był w filmie Barei, w samiutkim środku jego filmu, w
      czasie niedawnego szczytu w Warszawie. Te sklepy zabite płytą pilśniową,
      deskami, niekiedy obłożone styropianem - pełny surrealizm! A niektóre z
      wystawami zasłoniętymi szarym papierem z napisami "Remont" - właściciele
      pewnikiem chcieli oszczędzić sobie kosztów zabijania okien płytami (stolarze
      życzyli sobie po kilkaset złociszy za taką operację). Szedłem sobie tak przez
      mocno wyludnione miasto ze ślepymi wystawami - kurde, gdybym wcześnie zobaczył
      taką scenę w jakimś filmie, uznałbym ja za mocno, oj mocno przesadzoną!
    • miss_dronio Re: Bareizmy 27.06.04, 15:35
      Taaaa....jak jeszcze byłam studentką to kazda wizyta w dziale studenckich spraw
      bytowych (ul. Zwierzyniecka, DS Jowita, UAM, POznań) przypominał mi sceny
      żywcem wzięte z filmów Mistrza). Dwie panie i jeden pan, wszyscy żywo mimo
      obecności klientów (bez krawatów więc pewnie dlatego się awanturujących)
      rozmawiający o swoich sprawach osobistych. W dziale tym w środku lat
      dziewięćdziesiątych mozna było załtawić dosłownie wszystko za RAJSTOPY lub
      czekoladę....wiem, ze trudno w to uwierzyć ale to autentyk;))
      • miss_dronio Re: Bareizmy 27.06.04, 15:35
        acha- za podwawelską nie próbowałam ale pewnie tez by się dało:)
        • stary.prochazka Re: Bareizmy 27.06.04, 16:04
          z doświadczenia wiem że choć nie przewiduje tego żaden Dziennik Ustaw to
          oficjalnym środkiem płatniczym w urzędach na terenie Rzeczypospolitej Polskiej
          jest paczka "lepszej" kawy.
          Pewne względy mają też konsultantki Avon i Oriflame, które zawsze noszą przy
          sobie parę drobiazgów, niekoniecznie na sprzedaż:-)
    • miss_dronio Re: Bareizmy 19.07.04, 23:50
      nie moje ale znalazłam takie coś:))))) :
      gry.gazeta.pl/pstrykaj/2,55680,,,,199,P_PSTRYK.html?o=1&lp=94
      • miss_dronio Re: Bareizmy 20.07.04, 15:20
        PRZEPRASZAM! NIe przewidziałam, ze tam zmienia sie kolejność zdjęć...teraz ta
        fotografia jest yu:
        gry.gazeta.pl/pstrykaj/2,55680,,,,199,P_PSTRYK.html?o=1&lp=95
    • pbd2 Re: Bareizmy 02.10.04, 11:35
      W 1994 roku jechałem autobusem podmiejskim relacjiKazimierz Dolny - Puławy. Na
      którymś przestanku wsiadła trzyosobowa ekipa kontrolerska pod dowództwem
      energicznej pani. "Bilety!!!" - ryknęła owa pani na cały autobus. Wszyscy
      zaczęli nerwowo poszukiwać tychże w kieszeniach. "No już, już, szybciej proszę!
      Szybciej bilety!" - pokrzykiwała kobieta. Drzwi pilnowało dwóch osiłków, trzeci
      wspólnie z koleżanką kontrolował. W pewnym momencie któryś z pasażerów próbował
      wstać z siedzenia. I wtedy rozległo się : "Stać! Nie ruszać się!!! Wszyscy
      zostać na miejscach!" Prawdę mówiąc zdziwiłem się, że ostatnie zdanie nie
      brzmiało "pod ścianę". Po wyjściu kontrolerów okazało się że nieco przerażeni
      ich "uprzejmością" są tylko turyści, miejscowi widać byli przezwyczajeni...
      • elcommendante Re: Bareizmy 03.10.04, 19:02
        Doskonale!!!!!Warte ekranizacji.Jezdzilem pare lat ta trasa,ale nie mialem
        takiego szczescia :(
        Masz chlopie talent do opisu rzeczywistosci.Ale sie usmialem :))))))
        • koolka dot.kontrolerów w komunikacji........ 04.10.04, 23:14
          Tak --była taka ekipa ale ta "ruda"pani juz chyba nie pracuje bo podobno
          przesadziła z grzecznością w czasie kontroli.Ona za sam wygląd zasługiwała na
          nagrodę"gangster roku".
    • dudala76 Re: Bareizmy 08.10.04, 16:33
      Jadąc pociągiem w okolicach Poznania miałem kontrolę biletów.Konduktor z wąsami
      przyglądał się z każdej strony mojej legitymacji,która miała już swoje lata.Po
      chwili,głosem pełnym pogardy konduktorowi się rzekło:"Współczuję ci takiej
      pieczątki"
      To się nazywa zboczenie zawodowe
      • szczezuja Re: Bareizmy 09.10.04, 17:46
        Lato 2004, dworzec PKS Lublin - scenka rodzajowa.
        tlum klebiacy sie pod tablica odjazdow. Grupki chichoczacych czytelniczek "Glamour", dzielna mlodziez
        wspinajaca sie po stopniach autokaru na Victoria Station (Ladek Zdroj), masy ortalionowych
        mieszkancow starego miasta przelewajace sie przez dworcowe sklepiki szeleszczac plastikowymi
        reklamowkami. Posrod zgielku przechadza sie dworcowy sep, lypiac metnym spojrzeniem
        polprzymknietych oczu. Celem jego sa mezczyzni w srednim wieku z pietnem klasy robotniczej
        wycisnietym na twarzy, popalajacymi papierosy "Mocne", "Fajranty" lub "Bezrobotne". Lekko zgarbieni,
        milczacy. Sep krazy obserwujac potencjalnych sponsorow, na tyle bacznie na ile jest w stanie. Atak
        zwiastuje intensywny zapach alkoholu i zgnilizny, swoisty znak ostrzegawczy dla ofiar, ktore spiesznie
        odwracaja sie i odchodza nie ogladajac sie za siebie. Sep rzezi za nimi przeklenstwa, wykazujac sie
        zdumiewajaca inwencja. Czy 50 groszy to tak wiele.
        - Panie... - charczy nad uchem lysiejacego mezczyzny w brazowym blezerze. Mezczyzna ze
        skupieniem rozgniata obcasem "Mocnego", "Fajranta" lub "Bezrobotnego".
        - Panie, kurwa.....
        - Slucham? - opowiada mezczyzna obcesowym tonem nie patrzac na pijaka. Bruzdy i strupy na twarzy
        zula ukladaja sie w grymas gniewu.
        - Co, panie....cos pan tak...jak do wroga...ja do pana jak czlowiek... - krzyczalby, gdyby tylko mogl.
        - no, slucham... - mezczyzna proboje raz jeszcze.
        - Co, czekasz pan na samochod....
        - No ta...
        - Na samochod do fabryki...
        - Ta....
        - Jakby cie ludzie nie szanowali....

        ni to smieszne, ni straszne, ale specyficzne.
    • pbd2 Re: Bareizmy 13.10.04, 17:57
      Urząd pracy przy Grochowskiej w Warszawie. Bezrobotna podchodzi do okienka,
      siada na specjalnym krzesełku i czeka. Pani z okienka rozmawia z panią z
      sąsiedniego okienka na tematy związane z modą i pogodą. Po 10 minutach w końcu
      wraca do przerwanych obowiązków służbowych.
      Bezrobotna: No, ale mogła pani trochę skrócić te pogaduszki z koleżanką?
      Pani z okienka: A co panią to obchodzi?!Przecież to jest MOJA koleżanka!!!
    • maretina Re: Bareizmy 14.10.04, 09:07
      mieszkam w olsztynie. czekalam dzis na przystanku na autobus, podjechal,
      zamierzalam juz wsiasc, nagle barczysty typ, wepchnal sie przede mnie, rece
      rozpostarl i oparl o drzwi przez zeby wycedzil: najpierw ja, w lapsu mial
      legitymacje kanara.
      powiedzialam mu, ze bycie kanarem nie oznacza, ze moze byc rowniez chamem.
      wsiadlam do autbusu, chcialam skasowac bilet, a ten cham mowi: teraz kasowniki
      nie dzialaja, jak wyjde to zadzialaja!
      paranoja, kanar wylacza kasowniki w autobusie!
      • stary.prochazka Re: Bareizmy 17.10.04, 11:19
        > powiedzialam mu, ze bycie kanarem nie oznacza, ze moze byc rowniez chamem.
        > wsiadlam do autbusu, chcialam skasowac bilet, a ten cham mowi: teraz
        kasowniki
        > nie dzialaja, jak wyjde to zadzialaja!
        > paranoja, kanar wylacza kasowniki w autobusie!

        nie wiem do końca na czym to polegało ale kanary z reguły wyłączaja kasowniki
        po wejściu do autobusu/tramwaju, tylko że nie tak od razu ale jak już wszyscy
        skasują bilety (mieszkam w Warszawie). Jeśli wyłączył kasowniki od razu to
        rzeczywiście był głupi:)
        na kolejce WKD obowiązuje taki przepis że jeśli wszystkie kasowniki nie
        działają (co się zdarza) to pasażer ma obowiązek samemu wpisac sobie długopisem
        na bilecie datę i godzinę o której wsiadł (obowiązują strefy czasowe, cena
        biletu jest zależna od czasu przejazdu a datę i godzinę drukuje właśnie
        kasownik).
        Kiedyś jechalem z koleżanką na takiej ławce w rogu gdzie jest dosyć ciasno a
        naprzeciwko nas dwóch panów o hebanowej skórze (uchodźcy z ośrodka Straży
        Granicznej w Dębaku) i rozpijało pół litra z butelki owiniętej w plastikową
        torebkę, gawędząc przy tym po swojemu. Koleżanka poczuła się trochę tym
        zdegustowana i szepnęła mi do ucha "Ale świnią". Kiedy wysiadaliśmy, jeden z
        nich zlapał mnie za rękaw i powiedział po polsku:
        - "Powiedz swoja dziewczyna że my nie jesteśmy świnia, bo jakbysmy mieli
        kubeczki to byśmy z kubeczków pili a my kubeczków nie mamy"
        • maretina Re: Bareizmy 17.10.04, 17:08
          cale zycie mieszkalam w warszawie i nigdy nie widzialam wylaczonych kasownikow
          podczas kontroli!:o
          • stary.prochazka Re: Bareizmy 17.10.04, 17:49
            no a jak pan kanar postanawia się ujawnić minutę po zamknięciu drzwi i macha
            czymś tam przy pierwszym kasowniku i nie można przez czas kontroli skasować
            biletu bo jest czerwone światełko w kasowniku?
            • stary.prochazka Re: Bareizmy 17.10.04, 17:53
              aha, jak już jestesmy przy kanarach i kontrolach; strasznie mi się zawsze podoba
              ten moment kiedy wszyscy podstawiają karty do czytników autobus nagle zaczyna
              rozbrzmiewać takim radosnym rytmicznym pip-piiip:)
              • stary.prochazka Re: Bareizmy 20.10.04, 00:09
                miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,2344271.html
                PZU: Ubezpiecz złodzieja twojego samochodu

                Wojciech Pelowski 17-10-2004 , ostatnia aktualizacja 17-10-2004 22:16

                Skradziono ci samochód? Płać OC, bo... złodziej może spowodować wypadek! - Ktoś
                musi wziąć odpowiedzialność za złodzieja - usłyszeliśmy w PZU

                Po pięciu miesiącach od kradzieży samochodu Krzysztof Cierniak dostał wezwanie
                do zapłaty ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej (OC).
                Oprócz "zaległości" musi zapłacić stawkę za przyszły rok. - PZU chyba ze mnie
                kpi! Przecież nie mam pojęcia, co dzieje się z tym autem. Chce mi się płakać i
                śmiać - przyznaje zdenerwowany.

                Jego skodę fabię skradziono w maju w Krakowie. - Mieszkam w Nowym Targu, a auta
                na obcych numerach giną najszybciej - twierdzi. - Jeszcze w dniu kradzieży
                złodzieje zażądali okupu. Miałem komplet ubezpieczeń, więc nie chciałem z nimi
                rozmawiać.

                Kradzież i propozycję złodziei natychmiast zgłosił na policję. - Zgłosiłem też
                w PZU, gdzie auto było ubezpieczone. W lipcu prokuratura umorzyła śledztwo, bo
                nie wykryto sprawców. W sierpniu PZU wypłaciło mi Auto Casco. Myślałem, że jest
                po sprawie - wspomina pan Krzysztof.

                Po sprawie jednak nie było. W pierwszych dniach października eks-właściciel
                skody dostał od PZU wezwanie do natychmiastowej zapłaty "zaległego OC" ze
                składką za okres... od 6 lipca tego roku do 5 lipca 2005. W wezwaniu była też
                informacja o zniżkach: 5 proc. za kontynuację ubezpieczenia.

                Krzysztof Cierniak nie kryje oburzenia: - Zadzwoniłem do inspektoratu w
                Zakopanem, gdzie się ubezpieczałem. Pani powiedziała, że muszę płacić, bo
                złodziej mógł spowodować wypadek. Tylko co mnie to obchodzi?! Ja OC miałem
                opłacone do lipca tego roku. Kradzież auta zgłosiłem w maju, a w PZU złożyłem
                kartę wozu, dowód rejestracyjny, oryginał polisy i dwa komplety kluczyków! Auto
                wyrejestrowane. Nawet gdybym chciał, nie mógłbym nim jeździć!

                Krzysztof Cierniak ma potwierdzenie złożenia dokumentów w PZU. Dzwonimy do
                Zakopanego. Sprawą zajmuje się Bożena Morawska z inspektoratu przy ul. Ornak: -
                Tak. Ten pan musi zapłacić. To jest tak zwana odpowiedzialność za złodzieja,
                ale o szczegółach proszę rozmawiać z kierownikiem.

                Kierownik od razu odsyła do rzecznika prasowego.

                Dzwonię do innych inspektoratów PZU. W Krakowie przy ul. Dunajewskiego
                potwierdzają, że OC płacić trzeba, ale tylko do chwili umorzenia śledztwa. -
                Przykro mi, że ukradli panu samochód, ale musi pan płacić - słyszę.

                Telefonuję na infolinię PZU. Konsultant nie komentuje przypadku pana
                Krzysztofa. Przyznaje jednak, że po kradzieży auta firma nie zwraca nawet
                części składki za niewykorzystany okres ubezpieczenia.

                Do rzecznika PZU zadzwoniliśmy w piątek, wysłaliśmy też nasze pytania. Tomasz
                Fil, rzecznik PZU: - Niestety, nie jestem w stanie sprawdzić tego przypadku
                podczas weekendu. Potrzebuję dokładnych danych od pracowników w Zakopanem -
                poinformował nas wczoraj. Czy inspektorat w Zakopanem miał rację i przepisy PZU
                rzeczywiście mówią coś o "odpowiedzialności za złodzieja"? - Trudno mi
                jednoznacznie odpowiedzieć. Wyjaśnię to w poniedziałek - przyznaje Tomasz Fil.
    • mietowe_loczki Re: Bareizmy 29.10.04, 19:33
      Pytam w spółdzielni, ile wynosi mój czynsz.

      Odpowiedź: jedna osoba - 340, zero osób 352.

      ??????.

      No tak, jak jest zero osób, trzeba więcej płacić za wywóz śmieci.


      :)
    • peter.steele Re: Bareizmy 30.10.04, 20:53
      Sytuacja na Warszawa Centralna:
      Młodzy człowiek mowiąc tylko po angielsku próbuje sie dogadac z kobieta z
      okienka która tylko umie powiedziec Preas i Tomorow.
      Gośc w końcu kupił bilet a kobieta z okienka jemu powiedziała: "Spier..."
    • peter.steele Re: Bareizmy 31.10.04, 16:55
      nastepny bareizm u mnie w mieście remontuja most ile razy przejezdzam przez
      niego nigdy nie ma ekipy remontowej, ograniczenie predkości jest na nim do 30-
      tki. raz widziałem na nim ekipe remontowa, ale oni nic tylko stali i patrzyli
      sie.
    • stary.prochazka Donieś-damy ci garnek! 13.12.04, 22:36
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2444485.html
      Donieś. Damy ci garnek

      Wiesz o przestępstwie - dzwoń. Dostaniesz komplet garnków, zegarek, może nawet
      telewizor. To propozycja wójta gminy Człuchów. Najważniejsze - działaj pod
      pseudonimem

      - Codziennie giną nam metalowe elementy. Nie mamy już hydrantów, płotów i
      studzienek. Wczoraj ktoś ukradł płot w szkole - mówi wójt Adam Marciniak.
      Musimy coś zmienić.

      To dlatego chce jeszcze przed świętami uruchomić informacyjną linię
      telefoniczną. Nagrody rzeczowe mają być zachętą do wykazania się "obywatelską
      postawą". Zostaną przekazane, jeśli dojdzie do ujęcia sprawcy.

      - Gwarantujemy anonimowość - zastrzega wójt. - Dlatego każdy dzwoniący musi
      wymyślić sobie pseudonim, który przekazuje, dzwoniąc do nas. Po raz kolejny
      podaje go, kiedy zgłasza się po odbiór nagrody.

      - To promocja poprawnych zachowań. Zapewniamy anonimowość, ponieważ, gdy coś
      się dzieje, ludzie odwracają się często plecami. Nie chcą być ciągani po
      sądach - uważa komendant powiatowy policji Bogdan Bajorski, który z patentem
      wójta wiąże spore nadzieje. - Ja to rozumiem, bo jako świadkowie tylko narażają
      się na zemstę, a nikt nie powie im nawet dziękuję.

      Wójt i komendant przyznają, że pomysł wywołuje kontrowersje.

      - Wielu kojarzy się z donosem. Ale moim zdaniem to tylko skojarzenia z dawnymi
      czasami, gdy rzeczywiście siły bezpieczeństwa służyły kontrolowaniu
      społeczeństwa. Teraz chodzi o kryminalistów, którzy są dla wszystkich
      uciążliwi. Takie metody jak nasze nagrody stosowane są też na Zachodzie -
      przekonuje Adam Marciniak.

      - Bez pomocy obywateli trudno walczyć tutaj z przestępczością. Mamy jedną z
      największych gmin w Polsce. I problem, żeby wszędzie zdążyć, brakuje nam
      pieniędzy na paliwo - wtóruje komendant. - Jeśli chodzi o zagrożenie
      przestępczością, to może nie jest tragicznie, ale nasza gmina w ostatnich
      latach jest na trzecim-czwartym miejscu w województwie. Przydałoby się to
      zmienić.

      Dlaczego informatorzy otrzymają nagrody rzeczowe, a nie pieniądze? Z
      oszczędności. Jeżeli gmina przekaże policji gotówkę, musi zapłacić 40-
      procentowy podatek. Nagrody rzeczowe są od tego zwolnione.

      SONDAŻ:


      Donosy najlepiej opłacać:

      51%
      artykułami AGD (38)

      47%
      środkami higienicznymi pierwszej potrzeby (35)

      3%
      ubraniami (2)

      Liczba oddanych głosów: 75
    • stary.prochazka Dochnalenie, performowanie, wytyki 21.01.05, 13:03
      newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=11147
      Dochnalenie

      Językoznawcy nie nadążają za gwałtownym rozwojem polszczyzny. Próżno szukać w
      słownikach tak ważnych słów, jak "performować" czy "zrobić wytyk" - a bez ich
      znajomości jakże zrozumieć wydarzenia? Od dawna wiemy, że tzw. elity władzy
      zachowują się w Polsce jak okupanci w kraju podbitym, ale od czasu ujawnienia
      podsłuchów Dochnala mamy niezbity dowód: rządzący mówią nawet innym językiem
      niż rządzeni. Godnym siebie, prymitywnym żargonem, łączącym gwarę przestępczego
      półświatka z partyjną nowomową i wtrętami z angielszczyzny, mającymi temu
      wszystkiemu przydać polotu. Dla niewtajemniczonych jest on równie
      niezrozumiały, jak więzienna kmina.
      Z drugiej strony, polszczyzna oficjalna wobec świata ową kminą się
      posługującego jest żenująco bezradna. Dobitnym przykładem tej bezradności jest
      uporczywe nazywanie w mediach Dochnala "lobbystą". Jest to równie trafne, jak
      nazywanie al-Zarkawiego chirurgiem, ale w mowie literackiej nie ma po prostu
      odpowiedniego słowa. Przypomina się tu film Barei "Nie ma róży bez ognia" i
      cwaniaczek Jerzy brawurowo zagrany przez Dobrowolskiego. Na pytanie o swoje
      zajęcie odpowiadał: "To nowy zawód, jeszcze nie ma nazwy". Dziś profesja
      Jerzego nie jest już nowa, uprawiający ją cwaniacy zajmują się nie drobnymi
      kombinacjami mieszkaniowymi, ale prywatyzacją całych gałęzi gospodarki, a nazwy
      nadal dla niej nie wymyślono. Może niech nazwisko Dochnal wejdzie do
      polszczyzny jako rzeczownik pospolity, uzupełnione czasownikiem - dochnalić?

      Rafał A. Ziemkiewicz
    • elle666 Re: do prochazki 05.05.05, 00:12
      Skonczyles Wydzial zarzondzania?:) czyżby UW?
      • stary.prochazka Re: do prochazki 05.05.05, 20:34
        stara sygnaturka;)
        Bogu dzięki nie (dziennikarstwo), inaczej pisałbym "humanista" przez "ch":)
        • elle666 Re: do prochazki 05.05.05, 23:35
          a szkoda, juz myslałam, że kolega po fachu....
    • stary.prochazka Bareizmy na Forum Humorum 11.05.05, 18:34
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=23782733
    • emtyl Re: Bareizmy 12.05.05, 11:54
      Tak, tak, Moi drodzy..
      Pan Bareja żyje wsród Nas...otacza nas swoją wszechmocą dobrego i
      wysublimowanego humoru...
      Pracuje na służewcu.
      Niedaleko mojej firmy jest sklep spożywczy w któym pracują same Panie..z PRL-
      u..atmosfera przypomina GS z podwarszawskiej wioski.
      Piekny słoneczny dzień, Ja zapracowany wbiegam do tegoż aby kupić sobie
      tradycyjne drugie śniadanie. Zaopatrzywszy się w niezbędne składniki udałem
      się do stoiska z wędlinamy gdzie..za lada stała Pani która rozmawiała z
      dwiema pracownicami sklepu, stojącymi po stronie "klienckiej". Cała trójka
      deliberował nad jakąś kartką..
      Mija minuta, druga..nie wytrzymałem..
      - Dzień Dobry !!!!1
      Nic
      Żadnej reakcji. Kartka skupiła na sobie wzrok wszystkich Pań.
      - DZIEŃ DOBRY !!!!! CZY MOGĘ PROSIĆ KAWAŁEK PODWAWELSKIEJ ??
      Jest! udało się! Pani "Za ladą" spojrzała na mnie i...... :
      - WIDZI PAN ŻE SZKOLE PERSONEL !! ZA CHWILE !!!
      ..po czym ponownie utkwiła wzrok w kartce...
      Nie...no....takiej okajzi nie przepuszcze...jak to się skończy?? Pomimo
      głodu i powstrzymując się przed reakcjami "klasycznymi" stałem grzecznie w
      pozie przepraszajacej, czekając na swoja kiełbache..Po ok 3-5 min. Pani
      pozegnała "personel" po czym swym aksamitnym głosem zapytała :
      - TO CO PAN CHCIAŁ..???? (SIC!)

      Cóż...jak się zapewne domyślacie..omijam ten przybytek socrealistyczny z
      daleka..
    • stary.prochazka Słup jak słup, nie wiem co w tym niezwykłego... 12.05.05, 19:10
      Słup

      Nowa droga, a na środku słup

      Witold Przeciechowski 28-04-2005 , ostatnia aktualizacja 28-04-2005 23:23

      Mieszkańcy Białołęki zrywają boki ze śmiechu: na środku wyasfaltowanej właśnie
      ul. Światowida stoi słup elektryczny

      Nowa ulica (ma łączyć pętlę autobusową Nowodwory z ul. Odkrytą) powstaje już
      ponad rok. Najpierw robotnicy wykopali rów, żeby ułożyć kanalizację. Wtedy
      tkwiący w ziemi słup nikomu nie przeszkadzał. Gdy zaczęli układać chodniki i
      krawężniki, nawet się im przydał. Wczoraj opowiadali, że dzięki niemu na budowę
      płynął prąd.

      - Myślałem, że w końcu ten słup przesuną. A tu nic: asfalt położony, a słup stoi
      nadal. Nie spodziewałem się takiej głupoty w Warszawie - mówi Tomasz Żyłowski,
      który przysłał do "Gazety" zdjęcia słupa stojącego dwa metry od krawężnika.

      Jeździć można więc jednym pasem.

      - Puszczą ruch jednokierunkowo z zakazem wyprzedzania i jakoś damy radę -
      pociesza sąsiadów Marcin na forum internetowym poświęconym słupowi. Jego sąsiad
      Piotr Wawrzyniak stara się nadać absurdowi sens: - Problem będą mieli tylko
      bogaci z szerokimi samochodami, wąskie auto się zmieści.

      Sytuacja nie dziwi tylko Lecha Kotlińskiego. W Nysie na Opolszczyźnie, skąd
      pochodzi, spotkał się już z rosnącym na środku drogi drzewem. Przejazd
      poszerzono i po obydwu stronach pnia powstały normalne pasy ruchu.

      Uczestnicy forum mimo wszystko podziwiają wykonaną pracę. "Ciekawe, jak oni tym
      walcem ubijali asfalt przy samym słupie?" - pyta poolk. Marian Śledzicki,
      kierownik budowy, przyznaje, że nie było z tym łatwo. - Przez ten słup nie
      możemy ułożyć ostatniej warstwy asfaltu. A tak roboty mogłyby się dawno skończyć
      - rozkłada ręce.

      W urzędzie Białołęki zapewniono nas, że jeszcze dziś słup zostanie przeniesiony.
      Jak stwierdził jeden z urzędników, "problem został dostrzeżony, ale trudności
      sprawiało podpisanie umowy ze Stoenem, właścicielem słupa". Mieszkańcy, również
      ci z szerszymi autami, odetchnęli.
    • staruch Re: Bareizmy 08.06.05, 09:34
      Mamy gości z Czech. Mieszkają w pensjonacie. Ponieważ wczoraj i dziś oziębiło
      się (rano było 5 stopni), więc skarżyli się, że zmarzli w nocy. Przed chwilą
      koleżanka zadzwoniła do pani "kierownyczki" pensjonatu:
      -Przepraszam, ale znajomi marzli w nocy.
      -Proszę pani! WSZYSCY MARZNIEMY!

      Ha ha ha
      Brakuje jeszcze "Czy ja palę? Ja palę cały czas, naokrągło!"
    • pyge a jak to panie na swiecie?... 10.06.05, 14:42
      po kilkumiesiecznym pobycie w Grecji, kraju na wskros socjalistycznym, i
      kilkumiesiecznych doswiadczeniach w najbardziej zbiurokratyzowanej instytucji
      tego kraju (uniwersytecie; Bruksela to nic!), odkrywam na nowo sens dialogu:
      "-Administracja jest chyba obowiazana wyposazyc mnie w osobny zamek?
      - Oczywiscie... Eeeee..."


      relacja na zywo:
      "- Jako student mam prawo do darmowych posilkow.
      - Tak, prosze zaniesc zaswiadczenie o tym, ze jest pan studentem do biura, to
      zaraz obok, ale dzis juz nieczynne, potem udac sie na Uniwersytet (autobus 222
      do petli, najwyzej 50 min.). Tam dostanie pan pieczatke, ale czynne 3 dni w
      tygodniu od 11 do 14. Potem prosze sie zglosic do swojej opiekunki wydzialowej,
      ale nie wiem, kiedy bedzie dostepna - mozna sie tego dowiedziec w biurze, chyba
      na czwartym pietrze, byc moze otwartym w pon. sr. pt. (prosze spytac portiera).
      Pozniej zglosi sie pan do Nas i sprawa zalatwiona. Eeeh"

      pytanie tylko, gdzie konczy sie Bareja, a zaczyna Kafka?...
      pozdrowienia dla szczesliwcow w Polsce ;)

      ΔενΕλπίζωΤίποτα,δεΦοβάμαιΤίποτα,είμαιΕλεύθερos
    • peter.steele Re: Bareizmy cos extra 23.06.05, 12:30
      www.autoakcesoria.com.pl/raben.htm#9%20czerwca%20(czwartek)%202005
      • stary.prochazka Re: Bareizmy cos extra 24.06.05, 11:07
        "Strona będzie widoczna w pełnej okazałości najszybciej jak to możliwe."

        Dobre:)))
        • peter.steele Re: Bareizmy cos extra 28.06.05, 15:04
          www.autoakcesoria.com.pl/raben.htm#9%20czerwca%20(czwartek)%202005

          teraz jest widoczna
    • stary.prochazka Re: Bareizmy 24.06.05, 11:11
      zgubiłem formularz wpłaty od rachunuku telefonicznego. Trafiłem do Telepunktu -
      do taki wspólny salon firmowy Tepsy, neostrady i Idei. Wyjaśniam sprawę, pani
      konsultantka mówi mi że kasy nie mają ale może mi podać numer konta, na które
      trzeba wpłacić. Poprosiła mnie o dowód osobisty i numer telefonu. Wyciągam dowod
      i mówię:
      -503...
      wtem pani konsultantka z oburzeniem prychnęła
      -Co, z Idei?! Nie podam! Gwiazdka 22, Biuro Obsługi Klienta!
      Przypominam - usłyszałem to w salonie Idei, więc możecie sobie wyobrazić moje
      osłupienie:)
    • zwierz.alpuhary Re: Bareizmy 18.01.06, 11:56
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3116145.html
      Jak opolskiego sędziego pokonał PRL

      Agnieszka Jukowska 17-01-2006, ostatnia aktualizacja 16-01-2006 20:20

      Znany opolski sędzia Jerzy Wojteczek przegrał przed wszystkim krajowymi sądami
      sprawę o odzyskanie swego domu, w którym władze komunistyczne nie pozwoliły mu
      nigdy zamieszkać. W wolnej Polsce odprawiono go sposobem rodem z PRL-u

      Rodzina sędziego Wojteczka pochodzi ze Złoczowa na Kresach. W 1939 r. jego
      rodzice wybudowali tam wymarzony domu. Z 10 pokojami, pięcioma kuchniami i
      zabudowaniami gospodarczymi, otoczony dużym ogrodem. Długo się nim nie
      nacieszyli, bo przyszła Armia Czerwona i dała im dwie godziny na wyniesienie
      się. Wojnę przemieszkali w piwnicy u rodziny. Do Opola przyjechali z
      transportami repatriantów.

      Macie tu dom, ale wara wam od niego

      W 1966 r. rodzice sędziego kupili od państwa domek jednorodzinny w Łodzi. Władze
      zgodziły się na jego sprzedaż, uznając to za rekompensatę za mienie pozostawione
      na wschodzie. Zapowiedziały, że w ciągu trzech miesięcy lokatorzy, którzy
      jeszcze tam mieszkają, opuszczą ten dom.

      Niestety, mijały kolejne miesiące, a potem lata i nikt się nie wyprowadził.
      Wojteczkowie pisali, że chcą się wprowadzić do swojego domu, ale za każdym razem
      im odmawiano, argumentując, że w domu, który był już ich własnością... nie ma
      wolnych lokali.

      Po dwóch latach rodzina dostał jednak wezwanie, by przejęła zarząd nad domem. -
      Zapowiedziałem, że owszem, ale dopiero kiedy będę mógł się tam wprowadzić -
      opowiada sędzia. Nikt się tym nie przejął. Nie dość, że nadal Wojteczkom
      odmawiano przyznania lokalu w ich własnym domu, to wciąż przedłużano umowy
      kolejnym lokatorom.

      Mimo to matka sędziego przez 20 lat opłacała czynsz, wciąż pisząc, by
      umożliwiono jej wprowadzenie się. W połowie lat 80. dostała pismo, że ma
      zaprzestać pisania, bo dom... nie jest jej.

      - To było dla niej ciężkie przeżycie. Jej ostatnią wolą było, bym zajął się tą
      sprawą - mówi Jerzy Wojteczek.

      Jak za komuny

      W 1997 r. sędzia rozpoczął więc osobiście starania o odzyskanie domu. Dwa lata
      spełzły mu na korespondencji z urzędami. - Najpierw dowiedziałem się z pism, że
      dom należy do Skarbu Państwa - mówi z gorzkim uśmiechem sędzia.

      Kiedy wskazał wyciąg z księgi wieczystej i akt notarialny, przysłano mu nakaz
      zapłaty około 24 tys. zł. Na tyle miasto wyceniło swój wkład do domu przez lata.
      Okazało się bowiem, że trzy mieszkające w nim rodziny miesięcznie płaciły po 40
      zł czynszu, więc miasto każdego roku dopłacało po 3-4 tysiące zł.

      - Ale nie ja zawierałem z tymi rodziny umowy najmu i nie ja ustalałem stawki
      czynszu, jakie płacili administracji, a nie mnie - argumentuje sędzia.

      Dowiedział się też, że ma natychmiast przejąć zarząd nad domem, gdyż trzeba w
      nim przeprowadzić remonty, bo lokatorzy skarżą się na grzyba. Kiedy znów
      odpowiedział, że przejmie zarząd, jak mu pozwolą zamieszkać w jego własnym domu,
      dostał pozew.

      Sąd nakazał mu przejąć zarząd nad już sypiącym się domem. - Czyli jak się komuś
      coś teraz stanie, to ja mam ponosić odpowiedzialność. Mimo że - choć od 40 lat
      jestem właścicielem - przez te lata nie miałem nic do powiedzenia w sprawie tego
      budynku, a nawet nie mogłem do niego wejść. Doprowadzono go do takiego stanu, że
      teraz nadaje się już tylko do rozbiórki - uważa sędzia.

      Zaproponował lokatorom, by kupili od niego dom, ale usłyszał, że nie chcą takiej
      ruiny.

      Sędzia wniósł zatem do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Łodzi o uznanie za
      nieważne decyzji PRL-owskich władz, które przyznawały lokale w jego domu. SKO
      wnioski oddaliło, uzasadniając, że skoro Wojteczek tam nie mieszkał, to lokale
      można było przyznawać. Tę argumentację podzielił również Wojewódzki Sąd
      Administracyjny w Łodzi.

      Wojteczek wystąpił więc o kasację do NSA, argumentując, że nie mieszkał, bo mu
      nie pozwolono. Mimo to również przegrał.

      A gdy w tym czasie jedna z lokatorek zmarła, administracja budynku wezwała go,
      że ma natychmiast zawrzeć umowę najmu z jej córką. Sędzia odpowiedział, że nie
      musi wcale tego robić. Po roku dostał pismo, że prawomocnym wyrokiem z nową
      lokatorką zawarła umowę administracja.

      - Poprosiłem o odpis tego wyroku, bo skoro jestem właścicielem, sąd każe mi
      przejąć zarząd, to chciałbym wiedzieć, na jakiej podstawie ktoś komuś wynajmuje
      tam mieszkanie. Odmówiono mi, uzasadniając, że nie jestem stroną w postępowaniu.
      I tak cofnęliśmy się do stanu prawnego, jaki był 40 lat temu - mówi z żalem.

      Na razie sędzia Wojteczek czeka na uzasadnienie wyroków z NSA. Kiedy go otrzyma,
      napisze skargę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. - To miało to być
      naprawienie mojej rodzinie krzywd, ale Armia Czerwona okazało się bardziej
      humanitarna, bo jak wyrzucali nas z domu, to przynajmniej nie kazali sobie za to
      płacić - mówi z przekąsem.

      I dodaje na koniec: - Najbardziej przykre jest dla mnie to, że będę musiał
      wytoczyć proces własnemu państwu, w imieniu którego od tylu lat wymierzam
      sprawiedliwość.
    • zwierz.alpuhary a co powiecie na to?;-) 19.01.06, 09:46
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3120115.html
      Białystok: Alternatywy 4 na jawie
      Joanna Klimowicz 19-01-2006, ostatnia aktualizacja 19-01-2006 07:24

      Gospodarz domu nad wszystkim czuwa, ale i wymaga. Każda rodzina ma przez miesiąc
      sprzątać klatkę schodową, zimą odśnieżać, latem kosić trawniki i codziennie
      podpisywać listę porządkową. Dywany można trzepać tylko od godziny 10 do 19. Za
      to trzeba płacić czynsz trzy razy większy niż normalnie.

      Za krnąbrność właściciel odcina ciepłą wodę. To nie odcinek kultowego serialu
      "Alternatywy 4", ale koszmarna rzeczywistość. Tak żyje 26 rodzin z bloku przy
      ul. Celowniczej 37 w Białymstoku. I podobnie jak lokatorom z filmu wcale im nie
      do śmiechu. Zmorą jest nowy właściciel budynku Jan Polakowski. Wzorem ciecia
      Anioła kamienicznik odgraża się: - Ja uważam, że tak trzeba, i tak będzie! A jak
      się komuś nie podoba, to eksmisja. I wprowadza absurdalne porządki.

      Ludzie jak meble

      - Nie mam siły, żeby dyżurować jako sprzątaczka - żali się rencistka Teresa
      Korol spod "9". Za to, że nie chce ze ścierką biegać po klatce schodowej, od
      dwóch tygodni nie ma ciepłej wody. Do mycia gotuje ją w wielkim garnku. Tak jak
      inni sąsiedzi. Bliźniaki Andrzeja Koronieckiego spod "1" chodzą do szkoły
      sportowej i wracają do domu spocone. Matka przez cały dzień uwija się z garami.
      Grażyna Samojlik zwróciła uwagę administratorowi, że to poniżające. Potem
      odebrała telefon od właściciela: - No, to się pani doigrała, będzie eksmisja.

      A miało być tak pięknie. W 1998 r. pracownicy Białostockiego Przedsiębiorstwa
      Budownictwa Przemysłowego zamieszkali w nowym bloku zakładowym. Trzy lata temu
      "Przemysłówka" upadła, majątek przejął syndyk i podwyższył czynsz. Nie to było
      jednak najgorsze. Bez wiedzy mieszkańców rozwiązał z nimi umowy i za ich plecami
      - jak twierdzą - sprzedał blok na przetargu.

      Regulamin Porządku Domowego

      W ubiegłym roku do lokatorów trafiło pisemko, że nowym właścicielem bloku jest
      firma Wand-Pol z Zambrowa. Przez trzy miesiące gospodarz się nie pokazywał. W
      listopadzie zaczął ostre rządy. Nie zawierał umów, wystarczyło mu wysłane pocztą
      rozporządzenie, którym podniósł czynsze od grudnia. Za lokal o powierzchni 45,5
      mkw. - z 436 do 910 zł. Mieszkania większe, 60-metrowe, osiągnęły niespotykane w
      Białymstoku ceny 1,1 tys. zł miesięcznie.

      W gablotach na klatkach schodowych pojawiły się zaś lokatorskie grafiki z
      dyżurami przy sprzątaniu klatek, posesji przed blokiem i garażami. Sprzątający
      muszą sami kupować środki czystości, a po dyżurze wpisywać się na listę i
      podawać godzinę skończenia sprzątania. Jeśli ktoś się miga, Polakowski obciąża
      go fakturą za sprzątanie na 120 zł. W "Regulaminie Porządku Domowego" znalazł
      się też np. taki punkt: "Zabrania się używania sygnałów dźwiękowych przez
      pojazdy samochodowe". Na przełomie grudnia i stycznia "Anioł" przespacerował się
      po mieszkaniach niezadowolonych lokatorów, którzy płacą po staremu. Tu
      postraszył, że wyrzuci na bruk, tam, że kłódkę na wodę i ogrzewanie założy. Nie
      blefował. 10 stycznia zakręcił ciepłą wodę. Zdesperowani mieszkańcy poszli do
      prokuratury.

      - Przecież nie można z nas robić roboli i jeszcze karać za to, że się nie chce
      wykonać poleceń. I te wysokie czynsze! - mówi jeden ze wzburzonych lokatorów.

      Jan Polakowski nic niewłaściwego w swoim zachowaniu nie widzi: - W spółdzielni
      czy we wspólnocie właścicielami są mieszkańcy. A tutaj - nie. Dlatego muszą
      respektować mój regulamin. Bo ten budynek jest moją własnością - tłumaczy nam
      powoli, dobitnie zasady gospodarki rynkowej. Przy kolejnym pytaniu krzyczy i
      rzuca słuchawkę.

      Polakowski jest znanym w Zambrowie (małym miasteczku koło Łomży) biznesmenem.
      Dostał od burmistrza statuetkę Żubra za sukcesy i hojny sponsoring. Pewnie
      dlatego myśli, że wszystko mu wolno.
      • clint_eastwood Re: a co powiecie na to?;-) 23.01.06, 16:36
        Parę miesięcy temu dostałem rachunek z TP SA. Wg niego miałem zapłacić 0,00 zł,
        w ciągu bodajże 2 tygodni...
        • zwierz.alpuhary Re: a co powiecie na to?;-) 23.01.06, 19:13
          a jak nie to co, windykacja?:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka