Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30)

01.04.13, 15:05
poprzez sniegi i zaspy brne do Was, by nowy watek z pierwszym dniem miesiaca zalozyc ;)
Czy Was tez tak zasypalo?

A z okazji okraglej (zauwazyliscie, ze to juz 30 vol.?) - wznosze lampke szampana za to, zeby nam sie dalej chcialo chciec pisac o filmach :)))
Obserwuj wątek
    • maniaczytania KK - kwiecien 01.04.13, 15:11
      zgodnie z tradycja lecimy:

      04.04. - Melancholia - zapowiadana juz kilkakrotnie przez Greka, ktory nie moze sie juz chyba doczekac ;) - ja sie skusze tylko na Twoje streszczenie Greku :)))
      11.04. - Hel - dramat polsko-czeski z 2009r. - nic mi sie po glowie nie kolacze, ale moze bedzie ciekawiej niz na ostatnim pokazywanym w tym cyklu filmie polskim ("Jestem Twoj");
      18.04. - Swiat jest wielki, a zbawienie czai sie za rogiem - interesujacy tytul, interesujac kooperacja - Slowenia, Bulgaria, Wegry, Niemcy, 2008r.
      25.04. - tu KK nie bedzie, gdyz poniewaz po Housie bedzie gala Fryderykow.

      Jakies typy? Co na pewno bedziecie ogladac? Dla mnie to chyba kolejny miesiac, gdy obejrze moze jeden film tylko.
      • grek.grek Re: KK - kwiecien 04.04.13, 14:15
        ja się nastawiam na wszystkie, tradycyjnie; pożeram bezwyjątkowo :]

        o, czyżbyś nie lubiła Von Triera ?
        mam nadzieję wspólnymi siłami coś napiszemy po filmie, tak żebyś zyskała jakąs orientację w terenie, jesli jednak nie zdecydujesz się obejrzeć [kto wie, w ostatniej chwili może jednak zmienisz decyzję, którą tutaj sugerujesz ?].

      • angazetka Re: KK - kwiecien 04.04.13, 14:58
        "Melancholia" mnie oczarowała i zachwyciła w kinie, ale jej seans przypłaciłam trzema dniami depresji, więc więcej oglądać nie zamierzam. Muszę chronić moją kruchą psychikę ;)
    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30) 01.04.13, 15:56
      :)
      Nie inaczej jest u nas, Maniu, spójrz:

      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3390000,2,1,Wielkanoc-2013.html
      O! Już 30! Niemożliwe!!!

      Stukam się zatem z Tobą lampka szampana! Zamiast "sto lat!", powiem "sto wątków!" :)

    • grek.grek Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 04.04.13, 14:12

      no to 30-tka - bęc :]

      powyżej, Maniu, zapowiedziałaś, ale może osobny podwątek dla "Melancholii" - 22:35 i 2:40.
      jak sam Von Trier powiada[ł] był w dośc głębokim dołku psychicznym i postanowił nakręcić film studium depresji.

      bohaterką dotkniętą chorobą jest świeżo upieczona mężatka, a jej osobisty dramat zbiega się w czasie z zapowiadanym [w założeniu : tragicznym w skutkach] zderzeniem Ziemi ze śmiercionośną asteroidą o imieniu jak w tytule.

      różnie można oceniać filmy Von Triera, ale, wg mnie, zawsze są interesujące, zawsze grzebią w człowieku, zawsze gość ma własną wizję i przekaz. a do tego... "Melancholia" jest nowa ;] To nie jakaś fajna staroć, ale rzecz zupełnie świeża, zawsze miło być... na bieżąco ;] [jasne, wiem, 2011 to dla bywalców kin i DVD-hunterów - prehistoria, hehe, ale ja żyję wolno, marudzę daleko za wyścigowym peletonem uzbrojonym w najnowsze modele rowerów z grafitu - pedałując rekreacyjnie na zabytkowym Pelikanie - here I am ;)]

      co mamy jeszcze...
      dodałbym, że seriale, i to w bezcennej obfitości.

      20:40 Doktor [coś mało piszemy, a wydaje mi sie, że sezon jest ciekawy, a pojedynki House'a z Wilsonem świetne, ten drugi - złapany w siatkę, niczym nieostrożona małpa - wyglądał pociesznie, no i do tego Doktor nadal nie przepuszcza żadnej okazji by siać intrygi, włazić z butami w tajemnice innych ludzi i rolować dyrektora].
      21:10 Mad Men, wspólczuję Paniom wyboru :] [bogactwa]
      22:10 Borgiowie w CT2 [tutaj, to sam sobie współczuję, hehe, dobrze że mam jeszcze możliwość nagrywania na magnetowidzie, aczkolwiek zaczynam też doceniać że Dwójka powtarza Kocham Kino - w nocy, a House'a - w piątek od 16:10]

      nie wiem, czy wobec powyższego jest sens pisać o innych propozycjach, zwłaszcza że nie są konkurencyjne pod żadnym względem.

      aczkolwiek, puszczany w Polsacie od 23:00 "Kroki w ciemnościach", to całkiem dobry film[kiedyś oglądałem]. akcja kameralna, w domu przy plaży bodajże, gdzie swoją bazę ma poczytna pisarka. pewnego dnia orientuje się, ze nie jest w tym domu sama, a znaleziony intruz przedstawia się jako miłosnik jej twórczości. Pamiętam, że film wciąga, ale za chińskiego boga nie pamiętam z kolei, co było dalej, poza tym, że gośc był podejrzany i pani pisarka po zakończeniu całej historii miała dobry temat na nowe dzieło :]

      • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 04.04.13, 21:05
        Chyba dziś nie udźwignę Melancholii Triera, poszłam spać ok 3.
        Liczę na Twoje komentarze, Greku!

        :)
        • grek.grek Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 05.04.13, 15:35
          I jak wyszło ? Zasłużone objęcia Morfeusza, czy jednak udało Ci sie obejrzeć ?

          • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 05.04.13, 23:47
            Wielką siłą woli obejrzałam poetycki prolog i dotrwałam tylko do 23.00 do początku wesela ...

            Dobra wieść jest taka, że ma nagrany film, jutro postaram się obejrzeć i dopisać komentarz .

            Dziękuje pięknie za opowieść.

            /Idę już spać, bo padam. Dobrej nocy! :)/
            • grek.grek Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 06.04.13, 13:49
              O, zawsze to jakiś początek, który aż prosi się o treściwą kontynuację, hehe.

              bardzo dobra wieśc jest to :]

              drobiazg, mam nadzieję, że nie zamieszałem zbytnio.

              dobrego dnia, Barbasiu :]
              • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 06.04.13, 17:02
                Zamiast wolnego miałam dziś konsultacje maturalne się w sprawie planu prezentacji maturalnej, heh.
                Temat "samotność" ...

                Wszystko jasne, klarowne, piękne! :)

                Good afternoon! :)

                • grek.grek Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 07.04.13, 13:09
                  "samotność" jako taka czy w literaturze/filmie/sztuce ?

                  dzięki :]

                  good morning, Barbasiu :] i to morning całkiem ładny, teraz sie zachmurzyło dopiero.
                  a u Ciebie ?
                  • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 07.04.13, 15:26
                    W literaturze oczywiście! Na podstawie lektur szkolnych (m.in."Cierpienia młodego Wertera" ) . Nie jesteśmy ambitne. ;))
                    To znaczy ja byłaby skłonna wyjść poza kanon lektur, a nawet poza literaturę , ale przyszła maturzystka stanowczo nie.

                    A u nas od rana pochmurno, teraz dopiero słońce na chwilę przedarło się przez stalowe chmury. Ale znów szaro.

                    Cześć, Greku!
                    Rozkręcam się dziś powoli, ;)
                    wczoraj uszło ze mnie powietrze...
                    • grek.grek Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 08.04.13, 15:14
                      Lermontow, Byron, Baudelaire, Puszkin, romantycy mogliby pomóc w tych zmaganiach, ale skoro
                      maturzystka nie reflektuje... :]

                      a tutaj - i wczoraj ppłd i dzisaj do rana : słonecznie.

                      Powietrze uchodzi, by tym intensywniej potem napływać, dlatego - teraz to dopiero dostaniesz dynamiki :]
                      • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 12.04.13, 17:39
                        Tak! :))) Pięknie by było, ale ja, Grekuniu, pracę u podstaw wykonuję, poza kanon wyjść absolutnie nie mogę.


                        U nas też tak było w poniedziałek, 8 kwietnia. Dziś rano za to padał pierwszy wiosenny deszczyk, a teraz wyszło słonce, wyskoczyłam więc na chwilę do ogródka i zrobiłam zdjęcia wiosny.
                        Dla Wszystkich, dla Ciebie,Greku w ramach rekompensaty za przestoje w odpowiedziach, to zdjęcie wklejam :
                        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3397632,2,1,Cebulica-syberyjska.html
                        To mój ulubiony kwiat wiosenny, cebulica syberyjska, malutki niepozorny kwiatuszek o obłędnym niebieskim kolorze.

                        Dokupiłam w ubiegłym roku 4 sadzonki na giełdzie od pana, podobnego do Dustina Hoffmana. Wszystkie kwitną lub zaczynają kwitnąć.
                        Nie wiem czy mówiłam ostatnio, on puszcza muzykę relaksacyjną swoim kwiatom i cebulkom, które sprzedaje. :)

                        > Powietrze uchodzi, by tym intensywniej potem napływać, dlatego - teraz to dopie
                        > ro dostaniesz dynamiki :]

                        Muszę jak najprędzej wsiąść na rower, wtedy odzyskać kondycję.
                        Albo padnę. ;))

                        • grek.grek Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 13.04.13, 14:02
                          rozumiem.
                          no i podziwiam :]

                          nie znam sie na kwiatkach, ale ten wygląda efektownie bardzo.
                          ujęcie fotograficzne niewątpliwie dodaje mu jeszcze uroku.

                          hehe, może gość się też jakoś podobnie nazywa ?
                          np. Dariusz HOfmanowicz ? ;]

                          też słyszałem o tym, i że to ma działać ?
                          ponoć nie wszystkie kwiaty lubią tą samą muzykę, trzeba wyczuwać ich
                          preferencje, hehe.
                          brzmi intrygująco, może coś jest na rzeczy ?

                          coraz cieplej jest.
                          może w ten weekend zaszalejesz rowerowo ?
                          [ratuj się kto może !! ;))]

                          • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 14.04.13, 00:54
                            Dzięki. Ostrość ustawiła mi się gdzieś z boku!?

                            A może pan spokrewniony jest z Hoffmanem. Słyszałeś o żonie Olbrychskiego. Okazało się, że z dużym prawdopodobieństwem spokrewniona jest po mieczu z Kirkiem i Michaelem Douglasami!


                            Bardzo bym chciała jutro po południu wybrać się na rower, jeśli nie będzie padać !

                            > [ratuj się kto może !! ;))]

                            Hahaha! :)))
                            Grekuniu, jeszcze nigdy nikogo nie przejechałam! A Ty zaraz tak straszysz ludzi!
                          • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 14.04.13, 14:06
                            Na termometrze 18 stopni, słońce świeci. Za chwil kilka wskakuję na rower i pędzę do lasu, po raz pierwszy w tym roku! :)

                            • pepsic Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 14.04.13, 19:20
                              Ja tez dzisiaj zainaugurowałam wiosnę na okolicznych skałkach, ale na piechotę, trochę mnie przewiało, dopiero ok. 14, kiedy wracałam zrobiła isę słonecznie:)
                              Rower planuję uruchomić za tydzień. W tym roku obiecałam zacząć wcześniej i skuteczniej sezon.
                              • pepsic Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 14.04.13, 20:33
                                Zapomniałam o najważniejszym. Przyszło mi się zmierzyć się z monumentalnym pomnikiem JPII głośno reklamowanym w mediach. Otóż figura papieska sama w sobie nie jest zła, ale nijak nie pasuje do kiczowatego otoczenia z karuzelą na czele (!) wołającego o pomstę do nieba. Choć pomysł marketingowy uważam za całkiem do rzeczy biorąc pod uwagę charakter pątniczy miasta, nie rozumiem po co dorabiać do niego ideologię.
                                • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 16.04.13, 17:39
                                  :)))
                                  A właśnie miałam Cię pytać o tę największą na świecie figurę papieża w Częstochowie, czy ją widziałaś, jak Ci się podoba, co myślisz o tym. Pokazywali ją w Teleekspresie. Zaraz pomyślałam o Tobie ("święte miasto").

                                  Prawde mówiąc od prześcigajacych się monumentalnością pomników wolę te żywe np. akcje organizowane na rzecz potrzebujących, chorym czy zdolnych dzieci, ale z ubogich rodzin itp.

                                  :)
                                  • pepsic Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 16.04.13, 21:06
                                    Barbasiu, to jest kicz w czystej postaci mający nakręcać jarmarczny biznes w postaci karuzel, dmuchanych zjeżdżalni i .... miniaturowych budowli sakralnych. Siłą rzeczy nie może sie podobać.


                                  • grek.grek Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 17.04.13, 14:05
                                    drugi kuriozalny gadżet, po tym świebodzińskim :]

                                    komu do głowy takie absurdy przychodzą, to ja nawet nie chcę wiedzieć, ale... kto na to
                                    wykłada kasę i kto je realizuje - to już byłoby ciekawe.

                                    słyszałem, że bez ogródek ci "Bobowie Budowniczy" mówili, iż ów gargamel ma przyciągać
                                    turystów, a więc - ma zarabiać kasę. po co komu potwór z Loch Ness, po co Yeti... tutaj jest prawdziwe dziwowisko jakiego świat nie oglądał :]

                                    wygląda to koszmarnie.
                                    a już najbardziej niedorzecznie brzmią porównania do figury Jezusa w Rio.
                                    chyba zapomnieli, że Częstochowa, to jednak miasto ciut mniejsze niż Rio i brak proporcji
                                    jest w tym przypadku rażący.
                              • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 16.04.13, 17:40
                                pepsic napisała:

                                > Ja tez dzisiaj zainaugurowałam wiosnę na okolicznych skałkach, ale na piechotę
                                > , trochę mnie przewiało, dopiero ok. 14, kiedy wracałam zrobiła isę słoneczne:)
                                Na Jurze? Ładnie tam pewnie!?

                                > Rower planuję uruchomić za tydzień. W tym roku obiecałam zacząć wcześniej i
                                > skuteczniej sezon
                                Popieram! :)
                            • grek.grek Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 15.04.13, 14:44
                              napisz, jak było :]

                              w wolnym tłumaczeniu : ile karbów przybyło na ramie rowera ;]
    • grek.grek BOrgiowie sez 2 odc 8 [1] 05.04.13, 10:47
      Link, mam nadzieję czynny :
      megashare.info/watch-the-borgias-season-2-episode-8-online-TkRrd01nPT0
      Na czym to urwało się ? Ranny w nogę Juan Borgia umykający jak zając spod Forli, gdzie doznaje, wraz z wojskami watykańskimi, porażki z rąk wojsk Katarzyny i Ludovica Sforzów, zaraz po tym jak wziął do niewoli syna Katarzyny i go poturbował, a nawet chciał zabić, ale w bitewnym zamieszaniu porzucił zamiar.

      I oto Juan wraca do domu. Obolały, kontuzjowany, ale za to z gotową historyjką o tym, jak to jego wojska zostały zaatakowane przez morze wrogów, i mimo dzielnego, heroicznego oporu poszły w rozsypkę, a on sam musiał się "taktycznie wycofać".

      Juan jest wściekły na Cesare, przebywającego wówczas we Florencji, który "MUSIAŁ wiedzieć, na co się zanosi", że Ludovic Sforza idzie oblężonemu Forli z pomocą, a jednak "nie ostrzegł brata". Cesare [7 odc] istotnie wiedział, co jest grane, istotnie nie pomógł bratu, mimo że mógł puścić posłańca z ostrzeżeniem. Juan ma więc rację, że się piekli, co nie zmienia faktu, że wkurza go głównie porażka w personalnej rozgrywce ze swoim bratem. Obaj mają chrapkę na dowodzenie papieską armią, Cesare uwierają kardynalskie dostojne szaty i dyplomatyczne zadania, w których nie moze spełniać swojego zamiłowania i talentu dowódcy wojskowego. Juan zaś broni swojej pozycji, on akurat nie ma specjalnego wyboru, kardynalska purpura raczej mu nie grozi, a na polityka się nie nadaje. Na wodza, co pokazuje kolejny już przypadek - również nie.

      Rodrigo jest podenerwowany całą sytuację, krązy po wsiach i miasteczkach historia, jak to Katarzyna Sforza na murach miasta zadarła sukienkę i demonstrując to, co ma pod nią krzyczała "urodzę jeszcze 10 synów w zamian za tego zabitego !". To dzielna i niezłomna Katarzyna urosła do miana bohaterki, a to źle wróży. Juan powiada, że to wierutna bzdura, taka sytuacja nie miała miejsca, to legendy i klechdy.

      Hiszpański generał, którego Juan przywiózł z dalekich krain zamierza opuścić Italię. "Borgiowie, Medyceusze, Sforzowie, Orsini... jesteście tak bogaci, a mordujecie się, zeby mieć jeszcze więcej, nie chcę w tym uczestniczyć", powiada do Cesare. Ale zanim spakuje mandżur - zabiera Cesare do lochów watykańskich, gdzie w tajemnicy ukrył... syna Katarzyny Sforzy, Benito. W 7 odcinku Hiszpan dostał od Juana polecenie by go zabić, ale nie usłuchał, a potem wybuchła gwałtownie bitwa i zapanował chaos, a generał uwolnił chłopaka, ale wnioskując z sytuacji - musiał wpaść na pomysł, by go ze sobą zataszczyć do Rzymu, zamiast oddawać matce. "Walczę z mężczyznami, a nie z chłopcami", oznajmia generał Cesare, jakby sugerując, że bardzo zawiodła go postawa JUana,który tak niecnymi metodami chciał wojować. Odjeżdza więc, rzucając cierpko "zanim moje zwłoki wyłowią z Tybru". Cesare usmiecha się cierpko żegnając generała.

      Chłopiec ma być świadkiem tego, co się stało naprawdę pod Forli, i że Juan kłamie opowiadając o swoim męstwie, w rzeczywistości zachował się tam jak idiota, prostak, a na końcu - tchórz. Cessare dostaje do ręki broń przeciw Juanowi i nie waha się jej wykorzystać. Kiedy bracia spotykają się nieco później, wkurzony do białości Juan naciera agresywnie na Cesare, zarzucając mu zdradę i do tego kwestionowanie tego, co Juan opowiedział, a Cesare z najwyższym spokojem odpowiada, że "jakby mógł poddawać w wątpliwość braterskie zdolności bojowe i odwagę". Ale patrzy spod oka, "jakby wiedział" [bo i faktycznie zna prawdę] i Juan nie może czuć się spokojny.

      Cesare naajpierw sugeruje Rodrigo, że Juana opowieści są zmyślone, a potem wspólnie z Micheletto wyciągają chłopaka z lochów i kierują na papieskie salony. Dzieciak jest brudny, w łachmanach, kiedy więc pojawia się cichcem w pałacu - Rodrigo widząc takiego jegomościa na pokojach zdumiewa się, bierze go w ramiona, widząc jaki jest słaby i zrozpaczony. A ten przedstawia mu się, a potem opowiada całą prawdę o wydarzeniach podczas oblężenia Forli i zachowaniu Juana.

      Reakcją Rodrigo jest wezwanie syna na rozmowę. Pyta go ponownie o jego wersję, ale Juan powtarza te same kłamstwa i żaląc się, że został zdradzony przez Cesare, a zarazem nadal utrzymuje, że syna Katarzyny osobiście zabił. Rodrigo znając prawdę, nie wyjawia nic Juanowi, a zamiast tego - kiedy Juan rzuca się, że "jak dostanie jeszcze jedną szansę, to przyprowadzi Katarzynę Sforze w kajdanach", poleca mu raczej odpoczynek i dojście do siebie, zamiast kolejnej kampanii wojskowej.

      Zamiast tego, Rodrigo zleca misję Cesare. Ma pojechac do Forli i przekazać Katarzynie... gałązkę oliwną, czyli negocjować ze wzmocnioną politycznie i wojskowo Forli - rozejm i jego warunki. Cesare jedzie wraz z Micheletto, zabierają ze sobą także Benito. pod Forli Cesare uwalnia chłopca, pozwala mu wrócić do domu. Micheletto uważa to za błąd, "ten pies będzie kąsał", rzuca z ponurrą miną. I zapewne ma rację, aczkolwiek Cesare stara się naprawić błędy brata, ustawić w opozycji do niego, zyskać punkty przed negocjacjami, a jednocześnie przecież i on pragnie upokorzenia Katarzyny Sforzy, sam został przez nią zmanipulowany i wykiwany swego czasu [5 lub 6 odc.]. A do tego Cesare dumnie powtarza to, co hiszpański generał "nie walczę z chłopcami".

      Juan ma problemy z doskwierającą mu bolesną kontuzją nogi, zranionej strzałą z łuku. Udaje się do lekarza, a ten zaleca mu... palenie opium, jako specyfiku uśmierzającego cierpienie. Zaufany lekarza, Arab, prowadzi Juana do specjalnego przybytku, gdzie goście raczą się nim bez umiaru :] POczątek wesołej przygody ;]

      Lukrecja Borgia, zaciekawiona i romansująca wstępnie, z bratem kawalera z Genui, przeznacznego jej na męza - zastanawia się, którego wybrać na męża. Ten "politycznie wyznaczony", Calvino - jest w porządku, ale jego brat, Rafaelle, podobał się jej od pierwszej chwili i już nawiązali kontakt. Co zrobić ? Z pomocą przychodzi jej matka - "jesteś Borgia, moze mieć jedno i drugie", powiada - pokazuje to jej na przykładzie dwóch róznych potraw : owoców i czegoś-tam-jeszcze. MOżna je jeśc osobno, ale można i razem,wtedy dopiero jedzenia ma prawdziwy smak. I Lukrecja kupuje tę, popartą jakże plastycznym przykładem, myśl.

      Oficjalnie przyjmuje ofertę zamążpójścia od Calvino, a zatem wywiązuje się z powinności wobec ojca, Rzymu i rodziny, a jednocześnie - podczas całego zajścia [ w sali, wśród kardynałów i innych oficjeli] patrzy na Rafaello, który jest wyraźnie zawiedziony.

      PO wszystkim, Lukrecja zaprasza go do siebie. Tłumaczy mu swoją decyzję, demonstrując ten sam przykład, który matka jej pokazała. I teraz Rafaello rozumie : Lukrecja oficjalnie brata poślubi, a z nim będzie na boku urzędowac do woli. No i od razu mina mu się poprawia, a potem wpadają w wir namiętnego seksu wśród atłasów i ananasów.

      Sprawa porządków we Florencji zostaje półgębkiem muśnięta, Rodrigo przygotowuje papier ze stosownym ustępem w prawodawstwa, wedle którego oskarży ww. o herezję i jesli ten odmówi zaprzestanie głoszenia swoich nauk - zostanie spalony na stosie. Do Florencji pojechać ma z tym nakazem Cesare, który - jako sie rzekło, po drodze zahaczy o Forli.

      Nadal zamaskowany brodą i mnisim habitem, kardynał Della Rovere przygotowuje trucicielski zamach na papieża. Jego wychowanek-kamikadze jest już dostatecznie wzmocniony fizycznie i duchowo kuracją małymi dawkami cantarelli. Pozostaje jeszcze jedna przeszkoda - jak zdobyć posadę papieskiego degustatora, który kazdą potrawę podaną papciowi osobiście próbuje, żeby przypadkiem jego świątobliwość nie zjadł niczego zatrutego.

      Brat Bernardino, ten testujący potrawy, uchodzi za niezwykle porządnego gościa, wspomaga biedaków, mucha na nim nie siada. Ideał. Della Rovere, i jego pomocnicy, deliberują, czy godzi się eliminować tak zacnego człowieka, ale... cel uświęca środki przeciez ? "To przykład, jak wielkie dobro pozostaje w służbie zła", mówi kardynał i wiadomo już, że dni brata Bernardi
      • grek.grek Re: BOrgiowie sez 2 odc 8 [1] 05.04.13, 10:53
        Dni brata Bernardino są policzone.

        Della Rovere zna jego rozkład dnia, Bernardino w zasadzie poświęca swoje życie pracy : zamawia i przygotowuje jedzenie dla papieża i kardynałów, zarządza kuchnia, no i dużo się modli, jak przystało na sapera ;]

        I brat Bernardino zostaje zabity... Przez tego młodzieniaszka, którego Della Rovere przygotowuje do morderczej misji. Chłopak po prostu zrzuca Bernardino z wysokiej skarpy, kiedy ten łowi ryby, które to w czasie postu jedzą kardynałowie, jak zarządził papież.

        Chłopak wraca do kardynała, upewnia się, czy dobrze zrobił. A kardynał, który przecież nie namawiał go go tego - wyraźnie jest ukontentowany stanowczością chłopaka i zaangażowaniem w swoje zadanie, jakie tym czynem wyraził. Nie potępia go zatem, a wręcz przeciwnie - chwali.

        I teraz pozostaje mu już tylko jakoś sprawić, żeby chłopak otrzymał własnie zwolnioną posadę papieskiego testera.

        jeszcze 2 odcinki w tym sezonie.
        może zamachnięcie przesuną na 3 sezon ?
    • grek.grek "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia ? 05.04.13, 13:58
      plusujmy, zasługujemy na to ;]
      [ten żołty kciuk do góry u dołu]

      No i co z tą "Melancholią" ?
      ja to kupiłem, a Wy ?
      Angazetka też, jak widzę, raczej na "tak" [chyba, że nadinterpretuję ?]...

      Najpierw jest ślub Justine i Michaela, a właściwie już wesele, organizowane w
      zamkowo-parkowej posiadłości Johna i Claire, siostry Justine [starszej chyba ?]. Wykwitne żarcie, podrygiwanie do gustownej muzyki, goście w ekskluzywnych strojach, słowem... daleko od typowego polskiego weseliska :]

      Justine ma doła-giganta. Uśmiecha się, probuje grać przed gośćmi, zgrywa szczęśliwą... Stara się, ale w pewnym momencie wisielczy nastrój bierze górę. Dziewczyna co i rusz znika w jednym z milionów pokojów w posiadłości. Bierze kąpiel, rozmawia ze zbuntowaną matką, która jawną pogardą darzy całą uroczystość z racji braku respektu dla instytucji małżeństwa, a bywa że po prostu udaje się na nocne spacery po sąsiadującym z domem [domiszczem !] polu golfowym. Świadomie albo wbrew sobie ignoruje uwagi szwagra, że "wydał na tę uroczystośc niewyobrażalne pieniądze" i co chwila konfnduje zgromadzonych gości i zmusza bliskich do nadrabiania miną i tłumaczenia jej nagłych zniknięc i długotrwałych nieobecności - jest po prostu w tak fatalnej formie, że ledwie trzyma się na nogach, najchętniej po prostu walnęłaby się do łózka i leżała jak kłoda; nachalnego swojego szefa z pracy [agencja reklamowa], który pojawił się na weselu tylko po to, żeby Justine zmusić [szantażem, że wyrzuci z pracy pewnego chłopaka, a jednocześnie każąc temu chłopakowi, w swoim dobrze pojętym interesie, łazić za Justine bez przerwy i zanotować to hasło reklamowe "kiedy tylko ona je wymyśli" ] do wymyślenia sloganu do aktualnie przygotowywanej agencji reklamowej, Justine po prostu spuszcza po brzytwie, znajdując w sobie resztki energii, żeby powiedzieć mu jakim jest na "ch". Zapewne kosztuje ją to utratę pracy, w każdym razie szef z piskiem opon wyjeżdza z całego bankietu, rozwalając wcześniej talerze w akcie wściekłości. Justine nie ma siły nawet wianka rzucić, robi to za nią Claire.

      A na koniec wieczoru, musi rozczarować swojego świezo poślubionego, i wyraźnie w niej zakochanego na zabój, męża. zamiast spędzać z nim noc poślubną - wymyka się z pokoju i znika w ciemnościach nocnych, zostawiając go siedzącego na łózku, w towarzystwie najgłupszego na świecie wyrazu twarzy.

      Generalnie, cała uroczystośc pełna jest skandali [prowokacyjne wystąpienie matki Justine, zachowanie jej ojca, który zwija łyżki ze stołu i każe kelnerowi donosić nowe, w.op zachowania samej panny młodej, jej szefa plus mina wiecznie podminowanego Johna] i ledwie udaje się ją dociągnąc do końca.

      Potem goście znikają. Zostają siostry, John, mały syn Claire i Johna. Justine jest w fatalnym stanie. Poziom energii bliski zera, całymi dniami zalega w łózku, chodzi z wielkim trudem, nie może nawet wejśc do wanny z braku sił. Miewa lepsze okresy, wtedy Claire wyciąga ja na konne przejażdzki, w nadziei, że ruch poprawi jej stan. Przygotowuje także jej ulubione potrawy, które jednak Justine smakują "jak popiół". Leży otępiała, powłóczy nogami, płacze uświadamiając sobie swoją bezsilność. Claire i John próbują ją jakoś pielęgnować.

      A do Ziemi zbliża się Melancholia, planeta mająca na dniach zbliżyć się niebezpiecznie blisko. Tylko zbliżyć, kolizja jest oficjalnie wykluczona przez naukowców, choć są i tacy,którzy mają odmienne zdanie i według nich Ziemię czeka zagłada.

      Planeta widoczna jest na niebie, John z synem oglądają ją przez teleskop ustawiony na [jak się nazywa taki plac/przestrzeń domu na leżaki i inne śmaki, na którą się wychodzi drzwiami, a z której się schodzi schodami ? :)] - no własnie na tym, co w nawiasie.

      Claire jest podenerwowana. Ma niejasne przeczucie, że nastąpi coś strasznego. Grzebie w internecie i znajduje wyliczenia wedle których Melancholia rąbnie w Ziemię i zabije ludzkość.

      A Justine... Justine odżywa. Czuje się coraz lepiej, zaczyna jeść, mówić normalnie, rośnie poziom energii, a nocami wymyka się z domu, żeby nago leżeć na trawie w świetle bijącym od Melancholii [albo Księzyca, przyznam, że nie zajarzyłem tutaj].

      I oto im bliżej Ziemi znaduje się groźna planeta, tym bardziej narastają lęki Claire i oznaki ozdrowienia Justine. Jakby obie siostry czuły to samo, ale ta myśl uruchamiała w nich przeciwne odczucia - Claire lubi życie, kocha męża, syna, ich dom, generalnie - jako zadowolona z siebie i spełniająca się kobieta wizję rychłej śmierci postrzega jako coś przerażającego, niesprawiedliwego. Dla Justine zaś, Melancholia jest wielką szansą na położenie kresu jej cierpieniu. Ona sama nie znajduje w sobie energii, by walczyć z depresją - mąż, ślub, życie a'la Claire... Justine nie widzi żadnej szansy dla siebie w tym, co oferuje świat, żadnego sensu życia. MÓwi "świat jest zły, życie na Ziemi jest złe" i nadzieja/intuicja ?, że wybawienie od bólu i bezsensu jest blisko dodaje jej animuszu.

      Teraz Justine jest zdrowa, a Claire chora, no dobrze - spanikowana, ale role się odwracają.

      Wreszcie nadchodzi dzień, a raczej noc, podczas której ma nastąpić przecięcie orbit Ziemi i Melancholii. Wszyscy obserwują całe zajście. Istotnie, planeta mija Ziemie, John z synem obserwują jak Melancholia oddala się. John uspokaja także Claire - poprzez prymitywny przyrząd obserwacyjny, taki zakręcony w "obejmującą" kształt planety pętlę kawałek drutu, przez który rzut oka na Melancholię pozwala stwierdzić czy się zbliża czy oddala : pokazuje jej, że planeta jest coraz mniejsza, po 5 minutach - jej kształt już nie mieści się w pętli. Claire moze odetchnąc z ulgą. John przyznaje, że trochę ją oszukiwał - ryzyko zderzenia istniało, ale 'zawsze jest jakiś margines błędu przy tego typu wielkościach do obliczenia".

      Ranek jest słoneczny, Claire wygrzewa się na leżaku. John jest znów podminowany, tym razem krząta się przy teleskopie. Pospiesznie robi notatki. Claire zasypia. Kiedy się budzi Johna nie ma. I tu jest najlepsza scena. Claire patrzy na niebo, widzi Melancholię, przykłada pętlę do oka, planeta jest idealnie w jej zakresie. Claire odlicza 5 minut z zegarkiem w ręku - znów przykłada pętlę do oka... planeta jest WIĘKSZA niż obwód pętli, a zatem zapie,prza w stronę Ziemi :]

      Claire wpada w popłoch. Biega po całym domu. Szuka Johna. Znajduje go w stajni, w końskim boksie. Facet nie żyje, odkrył co się dzieje i chyba z wrażenia dostał zawału, albo wylewu. Claire przykrywa zwłoki sianem. Biegnie po syna. zaczyna padać deszcz. Claire próbuje uruchomić któryś z samochodów, żeby pojechać z dzieciakiem do wioski, leżącej nieopodal. na nic. Żaden nie chce odpalić. Claire pakuje się do samochodu golfowego. Justine, spokojna jak nigdy, mówi jej "to na nic, to bez sensu", ale Claire nie słucha. Ucieka tym wózkiem, w panice, w szale jakimś, tacha pod pachą cięzkiego dzieciaka, samochód gdzieś się blokuje... zaczyna padać drobny grad. Claire w tym samym amoku wraca do domu.

      JUż wiadomo, że koniec zaraz nadejdzie. Nie ma nadziei. Claire próbuje z Justine jakos umówić ich ostatnie chwile : może usiąść na tarasie - TARAS !,to jest TO słowo - z lampką wina i czyms do jedzenia ? Justine jej na to, zimno, że "to idiotyczny pomysł". Co ty sobie myślisz, że to w czymś pomoże, że "odejdziemy z klasą" ? To nie ma znaczenia, żadne gesty nic nie zmienią, ani niczego nie ulepszą, bo po co ? dla kogo ? z Ziemi nic nie zostanie, pamięć gestów nie ma wymowy w obliczu zagłady totalnej, a my umrzemy, więc nam te celebracje puste też nie są potrzebne.

      Ostatecznie Justine, wraz z synem Claire, budują z długich kijów coś w rodzaju szkieletu indiańskiego wigwamu. Wchodza tam i siadają w kucki. Dołącza do nich Claire. Trzymają się za ręce. Siedzą na środku pola golfowego, a pędząca planeta jest tak ogromna i już tuż tuż. Wreszcie uderza, niesie ognistą falę uderzeniową...

      i koniec.

      • grek.grek "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia ? 05.04.13, 14:11
        najpierw więc jest studium depresji.
        potem zaś bardzo ciekawa sytuacja, kiedy zrozpaczony chory człowiek znajduje iskrę nadziei nie na wyleczenie, ale na zakończenie cierpienia - znajduje ją w czymś, co dla normalnych, zdrowych ludzi jest katastrofą. Nieprzystawalność doświadczeń i stanów ducha, życiowych spełnien i realizacji, Justine i Claire sytuuje je na dwóch odmiennych biegunach świadomości. Claire pomaga Justine jak może, kiedy ta druga choruje, choć nie obywa się to bez cierpkich uwag, a czasami prostackich "weź się w garśc i nie psuj wszystkiego". W odwrotnej sytuacji, Justine wcale nie jest milsza dla Claire, niż ta była dla niej, ale również pomaga jej jakoś ten koniec świata przyjąć.

        co miał znaczyć na końcu tej goły szałas z kijów ?
        jakaś metafora spokoju i oazy bezpieczeństwa duchowego jakie daje wspólnota wobec tragicznej nieuchronności ?
        symbolicznego połączenia i porozumienia w perspektywie Końca ?
        może i nas zabije, ale dopóki nie umrzemy będziemy czuły się bezpiecznie, a już przestaniemy, to tego nie będziemy czuły ?

        świetne role Charlotte Gainsbourg [Claire] i Kirsten Dunst [Justine]. ta pierwsza zawsze była klasowa, a Dunst tutaj naprawdę wypada jak rasowa, inteligentna, wrażliwa aktorka. jest chemia między nimi, jest wymiana uczuć. Dobry epizod Charlotte Rampling [matka], również Williama Hurta [szef Justine] i Kiefera Sutherlanda [John].

        gustowna lokalizacja, dworek ? zameczek z polem golfowym, wnętrzami z epoki, TARASEM :] z leżakami, a wieczorna scenografia, z oświetleniem lampowym - klasyka gatunku.

        • siostra.bronte Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 05.04.13, 19:59
          Greku, i znowu pomyliłeś imię znakomitego brytyjskiego aktora. John Hurt!! To jakaś obsesja :) Dlaczego William tak utkwił Ci w głowie? Pamiętam go tylko z kilku filmów i to sprzed wielu lat.

          Niestety, "Melancholii" nie widziałam. Mam do von Triera niejasny stosunek, bo widziałam tylko jeden jego film "Tańcząc w ciemnościach" i bardzo mi się nie podobał. Ale czytając Wasze posty, ten film warto zobaczyć.

          Przy okazji, mój tryb życia drastycznie się zmienił (chociaż nie wiem jak długo tak pociągnę), więc będę pisać rzadziej. Ale postaram się wpadać wieczorami i w weekendy :)

          • barbasia1 Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 05.04.13, 23:49
            > Przy okazji, mój tryb życia drastycznie się zmienił (chociaż nie wiem jak długo
            > tak pociągnę), więc będę pisać rzadziej. Ale postaram się wpadać wieczorami i
            > w weekendy :)

            Wpadaj! Pisz! Bądź!

            I uważaj na siebie!
          • grek.grek Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 06.04.13, 13:55
            gorzej :]
            mnie się wydawało, że tego szefa z pracy Justine grał Hurt, John Hurt właśnie.
            nie sprawdziłem w obsadzie i oczywiście znów muszę pożerać dośc sporego kalibru żabę.

            mogę Cie tylko zachęcić.
            rzecz jest ciekawa, miesza rózne gatunki, od filmu psychologicznego po nawet thriller z elementami katastroficznymi.

            przykro to słyszeć.
            mam nadzieję, że ma ta zmiana chociaż jedną pozytywną stronę,oprócz tych negatywnych, które wymieniasz ?
          • pepsic Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 08.04.13, 18:36
            Życzę zatem powodzenia! Niemniej jednak smutkiem powiało:(

            Ps. Jakoś sie nie dziwię, że "Tańcząc w ciemnościach" nie przypadł Ci do gustu, ale czasami tak bywa, gdy ma się do czynienia z mistrzem emocjonalnej manipulacji. Mnie ten wyciskacz łez za pierwszym razem powalił na łopatki i mocno trzymał za gardło. Przewiduję, że do "Przełamując fale" jeszcze bardziej miałabyś stosunek ambiwalentny. Tutaj nawet ja, sympatyczka von Triera poczułam nazbyt podstępnie wmanewrowana.
            • siostra.bronte Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 08.04.13, 18:59
              Dzięki za wsparcie :) No niestety, na razie nie jest wesoło, ale zobaczymy co będzie dalej.

              Tak, "Tańcząc w ciemnościach" był jak dla mnie zbyt wykalkulowany, to był taki emocjonalny szantaż. Łatwo wzruszam się na filmach, a ten, mimo tematu, nie wywołał we mnie większych emocji.
      • pepsic Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 05.04.13, 19:23
        My też:) Lars von Trier po nieudanym i nieźle porąbanym "Antychryście" znowu w formie tradycyjnie nie pozwalając oderwać wzroku zarówno od od treści, jak i obrazu, ani... się wyspać.

        Do Twojego zajmującego opisu dodałabym dość istotny, zarazem pikantny szczegół, a mianowicie scenę uprawianiu seksu przez pannę młodą na polu golfowym z przypadkowym gościem weselnym, w chwilę po odmowie tego samego prawowitemu małżonkowi. I jeszcze jedno. Powodem, dla którego Justine nie weszła do wanny była niechęć wobec higieny, co cechuje osoby cierpiące na depresję. Swoją drogą jestem ciekawa, dlaczego rozsądna i opiekuńcza siostra nie wysłała siostry do lekarza na leczenie farmakologiczne.

        Ciekawostka z pogranicza nepotyzmu;) Otóż pana młodego zagrał syn Stallan'a Skarsgard'a, w filmie szefa Justine.

        Protestuję! Jakość naszych wesel wyraźnie sie poprawia:))
        • barbasia1 Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 06.04.13, 00:09
          I jeszcze jedno. Powodem, dla którego Justine nie weszła do wanny była niech
          > ęć wobec higieny, co cechuje osoby cierpiące na depresję.

          O! Nie wiedziałam o tym.


          > Ciekawostka z pogranicza nepotyzmu;) Otóż pana młodego zagrał syn Stallan'a Skarsgard'a, w filmie szefa Justine.

          Przyjrzę się obu panom.

          > Protestuję! Jakość naszych wesel wyraźnie sie poprawia:))
          Właśnie. :)
        • grek.grek Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 06.04.13, 13:59
          a tak, dobrze że o niej wspomniałaś.
          w dodatku, ten seks wyglądał tak niedarnie, niewiarygodnie i komicznie, że cała scena jest totalnie groteskowa.

          hehe, w porządku, przyjmuję tę deklarację za dobrą monetę :]
    • mia72 "Białe kołnierzyki" 05.04.13, 16:39
      Czy warto? Ktoś kiedyś oglądał? choć na filmwebie piszą, że tv urwała odcinek(?!)
      • grek.grek Re: "Białe kołnierzyki" 07.04.13, 13:08
        nie znam.

        ale widziałem kiedyś zabawną komedię [wbrew pozorom, nie zawsze te dwa przymiotniki idą w parze, hehe] "Niebieskie kołnierzyki", o kilku robotnikach z Detroit próbujących obrobić związkowy sejf :]
    • grek.grek co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakładnik 06.04.13, 16:35
      Kopaliście..? ;]
      ja trochę przegrzebałem.

      powiedziałbym, po "tarantiowsku", tak : ramówka, w której największym hitem wydaje sie być "Czerwony smok", to nie jest dobra ramówka.

      Jest Hopkins bez zarzutu odgrywający znów Lectera, jest Norton, jest Keitel, w tle Seymour-Hoffman, a nawet Fiennes i Emily Watson, obsada pierwszorzędna, jest nawet niekiepskie scenariusz napisany wedle ksiązkowego oryginału, reżyser Brett Ratner nie daje plamy, trzyma temperaturę [także dzięki bardzo dobrej muzyce], nie przeszkadza aktorom, kamera umiejętnie akcentuje zwroty akcji... I kiedy jest wszystko, to nie ma w tym wszystkim tego "czegoś". Moze już nie ma zaskoczenia Lecterem, może Will Graham to już tylko męska powtórka z Clarice Starling, może sam Lecter za duzo ma poczucia humoru, a za mało w nim tej hipnotycznej energii, a gesty, spojrzenie i tembr głosu to już znane chwyty z "Milczenia owiec" ? MOże Will Graham, porównywany przez Lectera do samego siebie, jest nieprzekonujący ? - niby złapał Lectera, ale w sumie to przeciętniak, a kiedy Lecter go chwali, to aż trudno uwierzyć, że robi to serio i naprawdę chce się na nim odegrać, czy Lecter z "Milczenia" interesowałby się czymś innym niż psychiką swojego przeciwnika ? czy zniżyłby się do tak pospolitej zemsty, która przynależy raczej do hołoty ? Zabójca, też nie jest tak szurnięty jak Buffalo Bill w Milczeniu, i jakoś brak mu wdzięku [nawet przerażającego, a moze zwłaszcza przerażającego] jaki miał ten pierwszy ? w sumie, wg mnie, cała tajemnica lezy w miałkości postaci i ich charakterów, brakuje tu prawdziwego pojedynku na układy nerwowe, brakuje tej niesamowitej relacji,kiedy zamknięty na 67 spustów wyrafinowany przestępca jest myśliwym, a agentka FBI - zwierzyną, chociaż to polowanie ma charakter zmysłowy i odbywa się na polu jej doświadczeń emocjonalnych. Sama intryga kryminalna - też jest jakby mniej ponura od tej z "Milczenia", za dużo tu ładnych kolorów, za mało zaś ciemności i zakamarków niepokojących. słowem, "Smok" wydaje sie być po prostu grzeczniejszy. Płytszy i grzeczniejszy.
      Co sądzicie ?

      whatever, 23:15 w Jedynce :]

      KUltura daje powtórke oscarowych "Fałszerzy", pisaliśmy jak pamiętam o nich, kiedy pokazywało ten film Kocham Kino.
      20:30 i 0:30.

      TVN 23:50 "Demoniczny golibroda, Sweeney Tood".
      yup, to też omawialiśmy :]

      TVN7 23: 55, "Batman POczątek", Nolan może być magnesem przyciągającym, chociaż i tak pewnie dopiero "Mroczny rycerz" był pokazem jego umiejętności, a bez Jokera to i tak żadna zabawa :]

      kto wie, czy ciekawszym filmem nie jest "Zakładnik", w TV4, 21:00, gdzie karty rozdaje kobieta, mistrzyni robienia ludzi [czytaj : facetów] w bambuko, świetnie kłamie, świetnie mnoży niestworzone historie i w psychokryminalnej rozgrywce między grupą złodziejaszków, a wziętym przez nią tytułowym zakładnikiem, to ona realizuje swoją osobistą taktyke. Kiedyś oglądałem, pamiętam słabo, może by tak spróbować ? Milla Jovovich, Samuel Jackson, Stellan Skarsgaard

      Co wybieracie ? :].

      • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 07.04.13, 14:51
        "Czerwony smok" - nic dodać, nic ująć.

        Obejrzałam "Zakładnika", (zwłaszcza to zdanie mnie zachęciło " karty rozdaje kobieta, mistrzyni robienia ludzi [czytaj : facetów] w bambuko". ;)
        Oglądałeś? Przypomniałeś sobie?
        Podobał mi się ten film , choć miałam wrażenie, że czegoś mu brakuje;
        Może większego iskrzenia pomiędzy bohaterką skadinąd prześlicznie wyglądąjącą w filmie Milą Jovovic, a facetami, których okręciła sobie wokół palca lub myślała , że okręciła sobie wokół palca. A może była za mało demoniczna? Greku, co o tym filmie myślisz?
        • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 07.04.13, 15:15
          niestety, Barbasiu, nie udało mi się obejrzeć tego filmu.
          ale cieszy mnie, że podobał Ci się i że pomysł obejrzenia zaczerpnęłaś właśnie z naszego
          wątku :]
          mam nadzieję, że powtórzą i chętnie wtedy nawiążę do Twoich uwag [mam nadzieję, do których coś jeszcze dorzucisz ?]

          za to nocną porą skonsumowałem czwartkowe odcinki HOuse'a :]
          a przy okazji przypomniałem sobie całkiem wdzięczny film "21".
          miałem HOuse'a nagranego na taśmie ZA tym filmem, a że video automatycznie
          przewinęło mi do początku, po skończeniu nagrania, to... pomyślałem sobie - a co tam,
          nie będę przewijał, obejrzę tę taśmę od początku :]
          i zamiast 90 minut z Housem et consortes wyszły mi ponad 3 godziny nie tylko z nimi :]
          • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 07.04.13, 16:13
            A jakżeby inaczej, Greku!?!?!?!?!?
            W sprawach programowych (i nie tylko :) tylko do naszego wątku zaglądam, czasem to nawet zapominam o istnieniu gazetowego programu. I tak w poniedziałak wielkanocny przegapiłam kolejną szansę na nagranie "Koniec z Hollywood" z TVPKultura.

            A ja nagrałam sobie ostanie dwa odcinki Housa, wrzuciłam do komputera, ale jeszcze nie zdążyłam obejrzeć, za dużo tego dobrego ostatnio...

            :)
            • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 08.04.13, 15:17
              rzeczywiście, był "Koniec...".
              pech pech pech.
              ale stawiam na to, że jeszcze nie raz powtórzą.
              i to nawet wcześniej niż później.

              o, technologicznie jesteś zaawansowana, Barbasiu.
              ja odliczam ostatnie 2 tygodnie nagrywania z magnetowidu.
              no chyba, że jednak będę w tej grupie, której analogową tiwi odłączą
              później :]
              OBY ;]
              • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 14.04.13, 14:11
                > o, technologicznie jesteś zaawansowana, Barbasiu.

                Teraz tak, chwilowo Cię trochę wyprzedzam (wcześniej, przypominam, to Ty miałeś wideo).

                > ja odliczam ostatnie 2 tygodnie nagrywania z magnetowidu.
                > no chyba, że jednak będę w tej grupie, której analogową tiwi odłączą
                > później :] > OBY ;]

                Greku, mówiłeś wyżej, że Dolnym jednak wyłączą najpóźniej sygnał analogowy? Pewna to wieść? Sprawdziłeś? Życzyłabym Ci tego.
                Ale nie bój się pendrive'a! ;)
                • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 15.04.13, 14:49
                  oj tam, wideo to nie technologia :]

                  wyłączą.
                  jednak.
                  22 kwietnia.
                  wkraczam w ostatni tydzień nagrywania a magnetowidu.
                  sentymentalnie się unoszę ;]

                  staram się przezwycięzyć pierwsze lęki ;]]
                  na pewno będę go musiał polubić, z pewnością odkryję jego zalety, ale na razie
                  jestem na majestatycznie kołyszącej sie łódce nostalgii za minionym [mijającym] ;]
                  grafomanię trochę z przymrużeniem oka, ale u mnie to tak się odbywa, nawet
                  jak dziurawe buty wywalam na śmietnik, to im na pożegnanie błogosławię z czułością ;]]
                  • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 15.04.13, 16:56
                    A jednak.

                    To może jakieś pożegnanie Twojego wideo, pożeganie końca "pewnej epoki" urządzimy za tydzień, co?
                    W końcu i my skorzystaliśmy wiele z Twojego wideo. Kiedy kupowałeś wideo , Greku , w najśmielszych snach nawet nie przypuszczałaś, że ów sprzęt odegra kiedyś w końcówce swego żywota taką doniosłą rolę w życiu innych ludzi, azaliż nieprawdaż? ;)


                    Niczego się nie lękaj! Przecież pendrive ja już wypróbowałam.

                    Nie znałam Cię od tej strony! ;))

                    • pepsic Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 15.04.13, 17:43
                      Grek, złam się i kup pendriv'a;) Ja zawsze noszę go w kosmetyczce. M.in. umożliwia oglądanie filmów na ekranie telewizora, tych z sieci.
                      • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 16.04.13, 13:33
                        już powoli zaczynam się łamać :]
                        kupić chyba będę musiał, bo zdaje się innych sposobów nagrywania, w tych nowych
                        okolicznościach technologicznego postępu, nie ma, albo ja ich jeszcze nie znam.
                      • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 16.04.13, 17:59
                        pepsic napisała:

                        > Grek, złam się i kup pendriv'a;) Ja zawsze noszę go w kosmetyczce. M.in. umożl
                        > iwia oglądanie filmów na ekranie telewizora, tych z sieci.

                        O właśnie, Greku!
                        Pepsic, przy okazji, jaką pojemność ma Twój pendrive? I jakiej jest marki?
                        • pepsic Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 16.04.13, 20:21
                          To są gadżety, zwykłe nośniki danych o małej pojemności po 4 i po 8 GB.
                          • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 17.04.13, 15:36
                            Myślałam, że masz większe niż 8 GB. THNX.
                    • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 16.04.13, 13:31
                      czy ja wiem... to video żyć będzie, bo jeszcze tu i tam mam parę taśm i będę
                      sobie czasami je oglądał, a do tego... może kiedyś trafi się [do wypożyczenia albo
                      kupienia albo jakkolwiek] film na videotaśmie ? kto wie, wszystko jest możliwe, hehe.

                      no i właśnie ten fakt dodaje mi animuszu :]

                      ja siebie też ;]
                      • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 16.04.13, 17:58
                        A właśnie, wysłałam wczoraj post, a potem przyszła mi do głowy myśl, że przedwcześnie ogłosiłam koniec żywota Twojego wideo, przecież będziesz jeszcze mógł cały czas oglądać nagrane filmy. Tylko Ty i Twoje wideo.


                        /więc raz jeszcze/

                        Kiedy kupowałeś swoje wideo , Greku , w najśmielszych snach nawet nie przypuszczałaś, że dzięki temu sprzętowi sprawisz radość jeszcze wielu innym osobom, azaliż nieprawdaż?

                        O! Na pewno krążą jeszcze gdzieś filmy na wideotaśmie. Może uda Ci się je zdobyć od kogoś, kto będzie chciał oddać je w dobre ręce?

                        :)
                        • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 17.04.13, 13:54
                          otóż to :] nigdy nie wiadomo, kiedy zupelnym przypadkiem trafi się na jakiś
                          [stary ?] film nagrany jeszcze na VHS. Tacy dziwacy i dziwaczne rzeczy jeszcze istnieją, hehe.

                          hehe, powiem ci, że tak w ogóle, to ja startowałem z oglądaniem filmow na magnetowidzie
                          do którego wchodziły taśmy Beta, takie prostokątne/kwadratowe ?]. co to była za maszyna, heh, jak dawne komputery, co to zajmowały pół pokoju. a dzisiaj... pendrive w kosmetyczce :] aparat forograficzny w łebku szpilki... oto miara postępu.

                          jeśli sprawiałem tę przyjemnośc, to bardzo się cieszę z tego powodu :].
                          • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 17.04.13, 16:32
                            Czemu zaraz dziwacy? Ktoś kupował , oglądał na taśmach VHS, ma kolekcję, której szkoda było / jest mu się pozbyć.

                            O! To ja chyba nawet takiego urzadzenia nie widziałam na oczy!?

                            >a dzisiaj... pendrive w kosmetyczce :]
                            Tak.
                            W tym jednym zdaniu Pepsic efektownie i obrazowo pokazała wielką zmianę technlogiczną jaka dokonała się w XXI wieku. :)

                            Wiesz co, Greku, tak sobie myslę już od jakiegoś czasu o tym Twoim nagrywaniu filmów z telewizji. Pendrive to bardzo przydatne urządzenie, warto je mieć, ale dla Ciebie IMO lepsza byłaby jednak nagrywarka DVD z odtwarzaczem, w to, myślę, zainwestuj najpierw. Masz przecież możliwość podłączenia jej do swojego dekodera. Podłączasz, nagrywasz, wypalasz na płycie, która kosztuje złotówkę czy dwa złote , potem odtwarzać, oglądasz, kiedy tylko chcesz. Natomiat nagrany na pendrive film, jesli nie wrzucisz go do komputera, musisz szybko obejrzeć i skasować, żeby mieć miejsce do nagrywania następnego. Poza tym z pednrivem, zauważyłam, na swoim scandiscku, są problemy, zwłaszcza, jak zostało jakieś nieskasowane nagranie, nawet niewielkie. Zdarza się, że pendrive oszukuje, że ma za mało miejsca do nagrywania i informuje, że może nagrać przykładowo tylko 1 godzinę i 23 minuty programu, choć ilość wolnego miejsca w jego pamięci wskazuje, że móglby nagrać więcej. Zdarzało mi się nie raz , że końcówka nagrywanego filmu została urwana, bo pendrive informował, że pojemność jest pełna.

                            Nie dalej, jak w ubiegły czwartek nagrywałam Housea , pendrive infromuje mnie na początku, że może nagrać tylko 54 minuty. Nagrywam więc. Po tym czasie pojawia się oczekiwana informacja, że pojemność jest pełna. Więc go wyłączam, wyciągam, po chwili wkładam ponownie do dekodera, ponownie naciskam przycisk record, na ekranie telewizora pojawia się informacja, że pendrive może nagrać jeszcze 17 minut!!! A moment wcześniej mówił , że pojemność jest pełna!!! ??? Irytujące.
                            Dlatego też m.in. tak Ci radziłam kupić pendrive o większej pojemnosci niż moje 8 GB.

                            Zainwestuj w DVD!

                            :)

                            :)
                            • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 18.04.13, 13:40
                              to miło, że tak mówisz.
                              wiesz, VHS, tak jak taśma magnetofonowa, to już dzisiaj średniowiecze :]
                              przynajmniej w ogólnym odbiorze; co nie znaczy, że oczywiście nisze istnieją i
                              nigdy nie wiadomo, kiedy błyśnie w nich cos takiego, dzięki czemu
                              staromodny magnetowid dostanie okazję, by zafurczeć figlarnie ;]

                              Pepsic, po swojemu lapidarnie :]

                              dzięki, Barbasiu, za cenne informacje.
                              jedno jest pewne - w coś zainwestować będę musiał, bo bez nagrywania w taki
                              czy inny sposób trudno jest się obejść.

                              podoba mi się ten pomysł z nagrywarką DVD, właściwie byłoby to dośc podobne do
                              magnetowidu [ale ględzę, hehe, jak jakiś zacofany pierdziel albo... hibernatus, hehe].

                              kurdesz, w poniedziałek odłaczają.
                              ten ostatni weekend, turarara tarara... [na znaną melodię]
                              ;]

    • grek.grek Co na dziś ? seriale,dokumenty i...powtórki :] 07.04.13, 14:25
      trochę powtórkowo dzisiaj...

      TVP 1.
      21:20 BŁękitna fala, ładne okoliczności przyrodny wodnistej, mistrzostwa w surfingu, Kate Bosworth, zdecydowanie luźna historia, ale główna bohaterka przeżywa swoje dylematy, jakkolwiek nie takie znów najcięższego kalibru ;]

      W TVP2m 20:10,"Miami Vice", niestety wersja kinowa, które do telewizyjnego klasyku/a, wg mnie dośc daleko. serial miał wdzięk i kolor, przenosił w zupełnie inne rejony wobraźni i zmysłowości; kinowy wariant to normalny kryminał bez całej tej otoczki, a także... po prostu, nie sposób z serialowym oryginałem polemizować, tak już jest, wbija się on w pamięć i wyznacza niedościgniony ideał [a jak się ma te kilkanaście lat i człowiek się kształtuje, to już później absolutnie nie da się tego żadną miarą pokonać, heh]

      Kultura.
      17:50- "Zakochana Jane", pamiętacie jeszcze ? ja pamiętam :] nie tak dawno pisaliśmy.
      o 0:30 "Jej wysokośc Afrodyta", czyli dobry jak zawsze, choć nie najlepszy w historii, Woody Allen.
      a w międzyczasie, "Bill Hicks, Amerykanin", świetny dokument o jednym z mistrzów stand-upu; kiedyś już był, pamiętam że coś tam nabazgrałem nawet na temat, whatever - bardzo warto, 22:30,ofk jesli nie zostaniecie wciągnięcie na "Głęboką wodę" przez Dwójkę ;]

      W POlsacie, o północku, "Rykoszet" z Denzelem, coś tam mi się obiło kiedyś, ale nie oglądałem chyba; widzieliście może ?

      no i serialowo.
      "Forbrydelsen" 22:15 i 2:35 w CT [juz nogami przebieram; można by z internetu, ale nie miałbym dla siebie respektu, gdybym tak natychmiastowo sobie odcinał tę przyjemnośc niecierpliwego oczekiwania na emisje o wyznaczonej godzinie, hehe, wtedy dopiero jest atmosfera].
      No i "Spartakus", hitowy przecież, w Pulsie, o 21:55 dwa odcinki.
      Jakoś cichaczem ten serial przechodzi nam już bodaj 6 tydzień... spoglądacie czasami ?

      • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 07.04.13, 16:39
        I ja z Tobą czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek "Forbrydelsen".

        Może się skuszę dziś wieczoram na ten dokument o Billu Hicksie!?

        cdn.
        • mia72 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 07.04.13, 16:49
          "Spartakusa ogląda mój mąż, ja zrezygnowałam po pierwszym odcinku. Dziwne ubranka i za dużo keczapu jak dla mnie;) Ale poza tym podobno daje radę, a jak ktoś lubi rozbierane sceny, to polecam;)
          • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 07.04.13, 23:44
            Tak sobie właśnie pomyślałam, oglądając dwa odcinki "Spartakusa", że widowiskowe walki gladiatorów i niewolników, lejąca się stumieniami krew, widoki odrąbywanych członków ciała, przypadną do gustu raczej facetom .

            Przyznam się, Greku, że zapomniałam o tym serialu w natłoku innych pozycji , w tym opisywanych przez Ciebie. Poza tym zniechęciła mnie późna pora i nadwane po dwa na raz odcinki.

            :)
            • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 00:02
              Zła wiadomość ,Drogie Panie, jutro nie będzie Downton Abbey. Za to będą w związku z kolejną rocznicą katastrofy w Smoleńsku dwa filmy dokumentalne jej poświęcone- dokument BBC oraz dokument Anity Gragas. A po filmach zaplanowany jest jeszcze program publicystyczny poświęcony katastrofie. Ta ostatnia pozycja może być najciekawsza, pod warunkiem, że zaproszą do studia specjalisów, którzy będą mogli odnieść się rzeczowo do tez zawartych w obu dokumentach (przy czym mnie bardziej interesuje weryfikacja tego drugiego, autorstwa Anity Gragas).
              • mia72 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 07:44
                Jednego nie rozumiem - dlaczego nie w środę to wszystko? Czyżby p. Lis nie miał wtedy czasu?;)
                A tak serio to resztka tzw. oglądalności wskutek tych zabiegów zniknie i telewizja będzie mieć argument, żeby następnej serii nie kupić, przecież to tak dużo kosztuje, a prawie nikt nie chce oglądać, wrrrr;(
              • angazetka Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 09:36
                Nienienienienie, ja już w ogóle wolę sobie włączyć "Salt" niż cokolwiek o katastrofie. Cenię sobie swoje zdrowie psychiczne.
                • grek.grek Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 15:15
                  ponoć dokument Gazety Polskiej, to całkiem niezły kabaret :]

                  btw, kto nie kliknął na dole w kciuk ?
                  przyznać się ! :]]
                  • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 16:49
                    Posłusznie melduję, że kliknęłam wczoraj albo nawet przedwczoraj, jak kazałeś. :)
                    • pepsic Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 18:52
                      Nie wiem, jak to możliwe, ale nie widzę tej funkcji u siebie na komputerze.
                      • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 10.04.13, 15:42
                        pepsic napisała:

                        > Nie wiem, jak to możliwe, ale nie widzę tej funkcji u siebie na komputerze.
                        Niemożliwe!? Znajdziesz ją na końcu drzewka w naszym wątku przed paskiem z informacją "Powiadamiaj o nowych wpisach" . Nazywa się to: "Ciekawy wątek?" obok jest "ptaszek", w który trzeba kliknąć i liczba oddanych klinknięć oraz fejsbUkowe Lubię to!
                    • grek.grek Re: Co na dziś ? Co na jutro? 09.04.13, 14:01
                      brawo :]

                      mało z nas wpadło na ten pomysł.
                      szkoda, bo jako 30-odcinkowi mamy już prawo się lansować :}]
                      • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 10.04.13, 16:21

                        > mało z nas wpadło na ten pomysł.
                        > szkoda, bo jako 30-odcinkowi mamy już prawo się lansować :}]

                        Święte słowa! :)))

                • barbasia1 "Salt" dziś w Polsacie 08.04.13, 16:13
                  Hehehe! :)))

                  A właśnie dziś"Salt", ten słynny "Salt", w którym wystapił nasz człowiek Daniel Olbrychski (w roli tajemniczego Rosjania) wraz z Andżeliną Jolie, ta ostania w roli "kreta czy właściwie "krecicy" w amerykanskich specsłużbach, ponoć ciągle biega, pędzi, ucieka, strzela, bije się . "Fabuła - jak pisze recenzent z GW- tak daje gazu że aż nie ma czasu narzekać, że jest bzdurnie nieprawdopodobna". / złosliwiec ;)/


                  "Salt" od 20.00 do 22.00.
                  • grek.grek Re: "Salt" dziś w Polsacie 08.04.13, 16:31
                    zabawne, że tak klasowy i z wielkim dorobkiem aktor, jak pan Daniel w wywiadach z okazji "Salt" musiał głównie odpowiadać na pytanie "Czy Angelina jest miła czy wredna ?" :]
                    ot, szołbiz.
                    • siostra.bronte "Na granicy" 08.04.13, 18:41
                      A ja proponuję zamiast "Salt" ten film. Dramat sensacyjny Johna Saylesa o 20.00 w tvn7.
                      Szeryf małego miasteczka prowadzi śledztwo w sprawie znalezionych ludzkich kości. Przełomowa rola w karierze Chrisa Coopera. Bardzo go lubię, więc postaram się obejrzeć chociaż kawałek.
                      • grek.grek Re: "Na granicy" 09.04.13, 14:03
                        nastawiłem video na "Salt", obym nie żałował, TVN7 niestety mam bez możliwości nagrywania zeń [póki co].
                        ale dzięki, Siostro, za zwrócenie uwagi na ten tytuł.
                        • siostra.bronte Re: "Na granicy" 09.04.13, 18:17
                          Proszę :)

                          Obejrzałam sporą część filmu. Ciekawa historia. Bohater prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni sprzed lat, w którą być może wplątany był jego ojciec. Ojciec, który też był szeryfem i którego legenda przytłacza bohatera. Akcja dzieje się w pobliżu meksykańskiej granicy.

                          Klimat trochę westernowy, fajna muzyka. No i Chris Cooper. Jak zawsze gra dyskretnie, ale jest tak naturalny i prawdziwy, że nie można od niego oczu oderwać. Podoba mi się pod każdym względem :)

                          Tutaj ładny fragment:
                          www.youtube.com/watch?v=ur48VqryK9c
                          • pepsic Re: "Na granicy" 09.04.13, 19:18
                            Interesujący link, tudzież wprowadzenie, i przede wszystkim man:) W zamian zostałam skazana na francuską niedoróbkę allenowskiego "Wszystko gra" pt. "Bez śladów" z niedojdą życiowym w roli głównej. Taktownie spuszczę zasłonę milczenia.
                    • pepsic Re: "Salt" dziś w Polsacie 08.04.13, 18:47
                      Klasa Olbrychskiego już dawno przeszła do lamusa.
                      • siostra.bronte Re: "Salt" dziś w Polsacie 08.04.13, 19:12
                        O tak. Zwłaszcza ostatnie występy budzą, delikatnie mówiąc, zdziwienie.
              • grek.grek Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 15:11
                co tu wybrac ?

                "Salt" w Polsacie z Angeliną i panem Danielem, czy Jedynkową smoleńszczyznę ? ;]

                w TOKFm gęgali, że będą fachowcy, będą publicyści z obu stron.
                • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 16:27
                  > w TOKFm gęgali, że będą fachowcy, będą publicyści z obu stron.

                  Zatem jest nadzieja na ciekawą dyskusję, a ta dopiero o 22:50, "Salt" jest wcześniej, od 20:00 do 22:15.

                  "Salt" poniżej dwa słowa na temat filmu na podstawie gazetowej (GW); Angazetka już zachęcona. ;)

                  forum.gazeta.pl/forum/w,14,143601438,143755462,_Salt_dzis_w_Polsacie.html
                  • mia72 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 18:36
                    Nieśmiało informuję, ze jak ktoś chce coś niesensacyjnego na dziś, to ma jeszcze na "Kulturze" neurotycznego Woody'ego A. w filmie "Życie i cała reszta". Jak przekabacę resztę związku, to będę oglądać;)
                    • grek.grek Re: Co na dziś ? Co na jutro? 09.04.13, 14:13
                      chyba kiedyś już mówiliśmy o tym filmie.
                      jako mentor młodego Jerry'ego - Dobel, Woody jest klasycznie komiczny, rzuca się, gestykuluje, wpada w słowotoki, a ten tekst, kiedy opowiada o zemście jaką wywarł na facecie, który powiedział, że "Auschwitz to było wesołe miasteczko"... - "jako satyryk postanowiłem strzelić mu w d,pę" :] "Jako satyryk" - uff. all the way classic : kobiety nie da się zrozumieć, związek to piekło, królestwo za seks, świata nie da sie oswoić inaczej jak myślą i słowem [no chyba, ze jeszcze naładowanym karabinem wielkokalibrowym], no i... co zrobić z tym cholernym-pięknym życiem ?, Allen jak żywy.

        • grek.grek Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 15:09
          jest już :]

          no i - skusiłaś się ?
          • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 16:45
            Widzę , widzę!
            Jeszcze dopowiem na posty i zaraz zabieram się do czytania.

            > no i - skusiłaś się ?
            Niestety nie, wybrałam nadrabianie zaległości na forum po "Ranczu" (kolejny serial, który oglądam). Odpisywałam na posty Pepsic, Bronte.
            • grek.grek Re: Co na dziś ? Co na jutro? 09.04.13, 14:05
              "Ranczo" ? :]
              • pepsic Re: Co na dziś ? Co na jutro? 09.04.13, 19:35
                "Ranczem" tez się zdziwiłam;)

                Ja przyznaję się do "Rodzinki.pl" , która ma taki walor, że można oglądać ją fragmentarycznie i na wyrywki, a najistotniejsze, że trafia w moje poczucie humoru, a przy tym w realia życia rodzinnego na wesoło.
                • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 09.04.13, 21:18
                  Na "Rodzinkę.pl" też od czasu do czasu, rzucam okiem, jak trafię. Też mnie bardzo bawi. :)
              • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 09.04.13, 21:17
                "Ranczo" oglądam od dawna, to bardzo sympatyczny i niegłupi serial. Nie rozumiem czemu się dziwicie? :)
                • grek.grek Re: Co na dziś ? Co na jutro? 10.04.13, 13:36
                  nie no, nic nie mówię... ["Ranczo" ???..

                  ... żartuję :)]

                  sam widziałem kilka odcinkow, ale już dawno temu.
                  da się oglądać, zgadzam się.
                  a duet z Miodowych Lat - tutaj równie zabawny.
                  • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 12.04.13, 16:45
                    Hahaha! :)))

                    Lekki, przyjemny, zabawny serial. Bardzo lubię . To już 7 sezon ! :)

                • pepsic Re: Co na dziś ? Co na jutro? 12.04.13, 18:43
                  "Ranczo" oglądam od dawna, to bardzo sympatyczny i niegłupi serial. Nie rozumiem czemu się dziwicie? :)
                  Jakbym słyszała swoją mamę, ona jeszcze dodaje: ale o co ci chodzi?
                  ;)
                  Jeśli już, wolę "Ojca Mateusza" ze względu na Kingę Preis i malowniczy Sandomierz, którego uroku serial nie oddaje w pełni ze zrozumiałych względów. Podczas swojego pobytu niespodziewanie natknęłam się na ekipę filmową kręcąca kilka scen. Wyglądało to dość komicznie, jak zabawa dużych dzieci.

                  Było coś niedawno o Wrocławiu i Krakowie. Nie potrafię wskazać, które bardziej lubię, ale Siostrę rozumiem, tez mam słabość do poniemieckich miast.
                  • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 14.04.13, 12:58
                    > "Ranczo" oglądam od dawna, to bardzo sympatyczny i niegłupi serial. Nie rozu
                    > miem czemu się dziwicie? :)

                    > Jakbym słyszała swoją mamę, ona jeszcze dodaje: ale o co ci chodzi?

                    He,he! :)))
                    Uznaję to za wielki komplement!
                    Dobry gust ma Twoja Mama.

                    O! I można było postać, poprzyglądać się ekipie "Ojca Mateusza" podczas kręcenia scen?
                    Nie byłam nigdy w Sandomierzu, może kiedyś tam zawędruję?
      • maniaczytania Spartakus 08.04.13, 18:35
        > No i "Spartakus", hitowy przecież, w Pulsie, o 21:55 dwa odcinki.
        > Jakoś cichaczem ten serial przechodzi nam już bodaj 6 tydzień... spoglądacie czasami ?

        Ja spogladam, ale wlasnie czasami ;)
        i nie powiedzialabym, ze to serial meski - paniom tez sie moze calkiem milo spogladac ze wzgledu na baaardzo przyjemne widoki :) (zwlaszcza taki jeden, Cricsos sie chyba nazywa ;) ).
        • pepsic Re: Spartakus 08.04.13, 18:38
          I dopiero teraz sie o tym dowiaduję?
          ;)
          • siostra.bronte Re: Spartakus 08.04.13, 19:03
            A ja włączyłam się wczoraj przypadkiem akurat na scenę, kiedy Spartakus efektownie odciął głowę jakiemuś facetowi na arenie, a potem nadział ją na jakiegoś szpikulca. Brrr, to nie dla mnie.
    • grek.grek FOrbrydelsen odc 14 [1] 08.04.13, 10:31
      link :
      www.putlocker.com/file/2fc53a7aec907182
      [ "continue as a free user" i dalej z górki]

      A zatem, stanęło na tym, jak spanikowany Olav Kristiansen zaczepia na parkingu burmistrza Brehmera, głównego kontrkandydata Hartmanna w toczącej się właśnie kampanii wyborczej, powiada do niego "to ja, OLav, to ja panu załatwiałem TO mieszkanie" [czyli, Olav wynajmował na własne nazwisko biuro swojej partii, żeby odstępować je... KOMU ? - na pewno ten KTOŚ trzymał tam Nannę Larsen, zanim ją później zabił; już wiadomo, że Olav comiesięcznie dostawał tajemnicze 5 tysięcy koron, można przypuszczać że własnie od tej osoby, która w tym mieszkaniu urządzała sobie schadzki, była internetowym "Faustem" który podszywał się pod Troelsa Hartmanna korzystając z jego nicka, hasła, a w feralny piątek 31 października[na sobote 1 listopada] : z auta jego sztabu, w którym potem znaleziono ciało Nanny Larsen. I oto Brehmer kompletnie nie wie, kim jest ten Olav. Skonfundowany Kristiansen wlecze się więc z parkingu na ulicę i... wtedy zostaje potrącony przez auto. Tak kończył się odcinek poprzedni.

      Olav umiera. I, jak można sądzić, bo już go na ekranie nie widać ani przez moment, w ostatniej chwili nie zdołał nic wydukać do Sary Lund. Według świadków, Olava potrąciło, a raczej - piep,rznęło w niego z rozpędu, BIAŁE KOMBI. Akcja była szybka, wieczór, późno,nagle... nie ma świadków, którzy byliby w stanie podać rysopis kierowcy, albo numery rejestracyjne, wiadomo tylko, że auto może być uszkodzone po lewej stronie, z powodu uderzenia.
      Na miejscu są ofk policaje i cała kawaleria, rozesłane zostają wiadomości co wszystkich patroli itd., cała rutynowa robota. A do tego zaraz polecenie sprawdzenia, kto z magistratu ma białe kombi oraz przeszukanie biura Olava. Nie ma mowy o przypadkowym potrąceniu, było pusto, droga długa i szeroka, czas na reakcję dla kierowcy wystarczający, nawet gdyby Olav nagle wlazł na jezdnię. To było zabójstwo z zimną krwią.

      Parkingowy ochroniarz widział, że Olav zaraz przed smiercią rozmawiał z Brehmerem. Sara LUnd i Meyer od razu więc zasuwają żeby z gostkiem porozmawiać. Wchodząc spotykają Hartmanna, akurat wychodzącego z budynku - on już wie,co się stało, jest zdenerwowany, zwłaszcza że Rie ciągle naciska go, żeby powiedział, co robił w TAMTEN weekend - rozjechało mu się alibi, poszlaki świadczą na jego niekorzyśc, żeby ratowac skórę : MUSI powiedzieć, przyznać się. Ale Troels odmawia konsekwentnie. TEraz zaś, chciałby poznać jakieś szczegóły, ale policaje zbywają go, niemal ignorują. "mam chyba do tego prawo, jestem nadal podejrzany ? o co chodzi ? grzebiecie w naszych papierach, może więc byście chociaż powiedzieli, co wiecie ?", człowiek się żołądkuje, ale nie dostaje żadnej odpowiedzi.

      Brehmer odpowiada policjantom, że Olav zaczepił go znienacka, i majaczył o tym, że "jakies klucze mi załatwiał i mieszkanie", w gruncie rzeczy Brehmer uznał jego bełkot za sen wariata. Sara jest ciekawa, czy podał jakies nazwiska, ale nic takiego nie miało miejsca. Pyta też o te 5 tysiaków, które Olav dostawał co miesiąc, a o których w magistracie nikt pojęcia nie ma - ale także Brehmer nic nie wie, nie wie też jego pomocnik - niejaki Filip Dessau. KTOŚ musiał Olava przekonac, że to co robił, robił dla Brehmera. KTO ?

      BRehmera bardziej, po prawdzie, obchodzi, czy z tym całym maglem ma coś wspólnego Hartmann, a kiedy nie dostaje potwierdzającej odpowiedzi, odsyła policje do Dessaua, żeby im
      na bieżąco udzielał informacji.

      Hartmann, coraz bardziej zaganiany do rogu, spotyka się ze swoim klubem politycznym. Przekonuje, że wszystko będzie dobrze, że kontroluje sytuację i trzeba tylko cierpliwie czekac na ustalenia policji. jak tu jednak spokojnie czekac, skoro Brehmer już uruchomił maszynkę, która ma zmielić Hartmanna, czyli - planuje jak najszybsze posiedzenia Rady Miasta, na którym ma paść wniosek o wotum nieufności dla Hartmanna, jako kandydata w wyborach. Przegłosowanie go oznacza eliminację Troelsa z wyścigu wyborczego. Hartmann wierzy naiwnie nieco, że Brehmer, który wie jak się sprawy mają, nie będzie grał nieczysto, wie że Hartmann nie jest oskarżony i że nie ma dowodów. Najnowsze info SMS-esem jest jednak takie, że Brehmer JUŻ zebrał liderów wszystkich frakcji politycznych w swoim gabinecie burmistrzowskim, a najpewniej następnego dnia wieczorem odbędzie się całe głosowanie w Radzie.

      I faktycznie, siedzą tam, a Brehmer peroruje, ze wprawdzie szanuje i lubi Hartmanna, ale to co się dzieje wokół jego osoby naraża na szwank powage całego zgromadzenia, uderza w nich wszystkich i w ich wiarygodność. Zatem, trzeba wyrazić wotum zaufania albo mu go odmówić. Nie można stać w rozkroku i czekac, co się stanie, bo moze stać się najgorsze - udowodnią mu winę i będzie klapa. Etyka systemu, ot co. O nią zadbać trzeba.

      Hartmann,dowiedziawszy się co się dzieje, wpada na to posiedzenie i zaczyna bronić się - że jest niewinny, że trzeba czekać, że policja działa, że na pewno potwierdzi jego niewinność, że wywalenie go z wyborów nie zmieni niczego i nikomu nie pomoże itd. W tym samym czasie Brehmer dostaje jakąs informację faksem.

      Z zeznań urzędników z magistratu wynika,że Olav w ostatnich dniach chodził nerwowy cały i ciągle gdzieś telefonował. O 5 tysiakach nadal nic nie wiadomo, od KOGO były.

      Phillip Dessau, ten Brehmera pomagier, zdobywa informację dla Sary i Meyera - te 5 tysięcy, to były pieniądze, które NIE przechodzziły przez pion finansowy/ekonomiczny magistratu. A którędy ? OLav dostawał je za jakies "konsultacje w sprawie środowiska naturalnego", a szły one z kasy... pionu odpowiedzialnego za szkolnictwo, czyli... od Hartmanna, dyrektora tego pionu, w dodatku jest to sygnowane nazwiskiem Trolesa. MIna Sary Lund jest wymowna. A w tym samym momencie Brehmer pokazuje ten faks, który dostał - zawierał on właśnie tę informację, od Dessaua. Hartmann uważa, że to nonsens, dlaczego mieliby płacić za jakies "konsultacje w sprawie środowiska naturalnego", co ma szkolnictwo wspólnego ze środowiskiem naturalnym, do kroćset ? Ale Brehmer kontruje, że przecież z wyższej szkoły zajmującej się środowiskiem naturalnym przyszedł do nich Olav. Hartmann próbuje się tłumaczyć, ale wszyscy patrzą na niego w taki sposób, że wygląda on rozpaczliwie, nikt mu już nie wierzy. W tym samym momencie w drzwiach stają policjanci...

      Wyprowadzają Hartmanna, na zewnątrz media, kamery, flesze, szał zupełny. Oficjalnie zostaje on aresztowany. Na lodzie zostaje wiec jego koalicjant Jens Holckt i Demokraci. Brehmer, po wyprowadzeniu Hartmanna, podchodzi do Jensa i cedzi mu do ucha : "jesli masz rozum, to poprzesz teraz mój wniosek o odwołanie Hartmanna i przekonasz resztę tej... groteskowej koalicji,żeby zrobiła to samo". A Holckt ma minę, jakby zjadł nieświeże ozory.

      Na komisariacie Hartmannowi zabierają wszsytkie rzeczy osobiste prócz ciuchów. Sara patrzy na to przez szybę, jakby jednak nie dowierzała że może on być winien.

      Nowy szef policajów, Brix, spędza Sarę i Meyera do osobnego pokoju. Upewnia sie, że tę kasę Olavowi Hartmann przelewał. Meyer potwierdza - "trochę to złożone, ale...ta, to ON". Sara ma inny punkt widzenia, skoro nikt w magistracie, nawet z otoczenia Hartmanna o tej kasie nic nie wiedział, skoro jak wiadomo [poprzednie odcinki] Hartmann miał przecież plany by wykopać Olava ze swojego sztabu, skoro sam go podejrzewał, że robi mu koło pióra - to jakże miałby mu wcześniej dawać kasę ? Przecież raczej kryłby go, gdyby byli powiązani. Raczej ważne jest, aby znaleźć kierowcę tego białego kombi, to musi być priorytet. Brix zarzuca jej nieobiektywnośc, z głupia frant. Może podejrzewa, że zakochała się w Hartmannie ? Sara wychodzi na te słowa. Zostaje Meyer, a Brix mówi mu - dobrze ci idzie, wymacałeś, ze Hartmann nie ma alibi, idź dalej swoim tropem. Ale Meyer broni Sary, mówi że w jej teorii jest dużo słuszności.

      cdn
      • grek.grek FOrbrydelsen odc 14 [2] 08.04.13, 11:34
        Sarę LUnd odwiedza tymczasem MOrten Weber, najbliższy polityczny człowiek, przyjaciel Hartmanna, przekonuje ją żarliwie, że Troels jest niewinny. Sara mu na to : to na co wy czekacie ?! Niech on powie wreszcie prawdę, gdzie był w tamten weekend, co robił, wy chyba nie rozumiecie powagi sytuacji. A media już pieją o aresztowaniu Hartmanna.

        Sytuacja osobista Sary Lund też się pogarsza. Jej nastoletni syn przestał chodzić do szkoły [cóż, mieli wyjechać do tego Sztokholmu, miał zmienić szkołę, zostali z powodu śledztwa... chłopak może nie chce sobie komplikować odejścia, zostawienia dotychczasowych znajomych], narzeczony szwedzki nie odpowiada na telefony, a jest sobota - Sara ma nadzieję na to, że moze przyjechałby do niej na niedzielę. Syn znienacka proponuje jej, że tymczasowo zamieszka z ojcem, który 2 odcinki temu zjawił się w pobliżu, razem z nową żoną i dwójką córek z drugiego związku. Sara nie chce się zgodzić,nawet na parę dni. Czuje, że traci chłopca, że praca, to śledztwo odbiera jej rodzinę.

        W domu Sara telefonuje do tego swojego Szweda, nagrywa mu się na sekretarce.Odkłada słuchawkę. za chwilę dzwoni jej telefon. Ma nadzieję, ze to Szwed, ale... to GŁUCHY telefon. Nikt nie odpowiada, za chwilę ten KTOŚ odkłada. Czyżby Sara była już blisko i sama stawała się celem ?

        MOże to właśnie ta sytuacja, skłania ją by jednak pozwolić Markowi przez parę dni pomieszkać z ojcem, nawet jesli "w przeszłości zawodził i rozczarowywał [syna]". Lepsze to niż gdyby miał go ktoś jej porwać. Meyer, który po nia przyjechał, kwaśno zauważa "najpierw narzeczony, teraz syn, niebawem zostanie ci tylko matka".

        Pojawia się niespodziewanie ciekawa informacja - Hartmann ma jeszcze jeden DOM. Taką chatę za miastem, własciwie należącą do jego zony. Policaje wygrzebali to w jego oświadczeniu majątkowy. Od razu jadą tam wszyscy.

        Chata jest całkiem konkretna. Hartmann od śmierci żony nie bywał tam, ALE w sobotę TAMTEGO weekendu, kiedy Nanna Larsen została porwana i zamordowana, sąsiedzi widzieli parkujące przy chacie czarne auto [w czarnym aucie, należącym do sztabu Haetmanna, znaleziono zwłoki Nanny]. Zatem - zgadzało by się. NIKT jednak Troelsa nie widział. Odciski palców w środku są jego i są dośc świeże. Sa też gazety, z 31 października. Szyba jest wybita. Ręcznikami pozatykane szczeliny w drzwiach, oknach, wywietrzniki. Same zaś okna - pozasłaniane. Brixa interesują ślady Nanny larsen w tej chacie. A Sara Lund rozgląda się tylko uważnie. Brix mówi do niej "mogę na ciebie liczyć ?", świdruje ją spojrzeniem, ona odpowiada, że "oczywiście". Brix wyraźnie ma parcie na to,żeby wlepić winę Hartmannowi, nic innego go nie interesuje. MOże wierzy w ten trop, a może takie ma... wytyczne ?

        I Meyer i Sara podejrzewają to samo, ale... nie ma śladów GAZU. No i Sara zauważa przytomnie : jakbyś tu chciał popełnić zbrodnię, to zasłaniałbyś okna, ale auto parkował tak,żeby wszyscy je widzieli ? Oboje wiedzą, że to raczej mylny trop. Meyer proponuje : szukamy tego kierowcy kombi ? Sara, że tak, Meyer : co powiemy Brixowi ?. Dobra gadka, widać że zaczynają wreszcie działać razem, skoro już razem konszachty mają.

        Sara Lund odwiedza raz jeszcze Charlottę Larsen, siostrę Pernile. Charlotte pracowała z Nanną w tym nocnym klubie, przez którego portal randkowy Nanna poznała "Fausta", wiedziała o jej romansie. Sara znajduje w wymianie mailowej między Nanną, a "Faustem" [tym, który podszył się pod nick porzucony przez Hartmanna, ale tak żeby na niego rzucić podejrzenie] informację o spotkaniu obojga - w 1 tygodniu sierpnia. Był to piątek, "Faust" mówił,że wyjeżdża w sobotę i pragnie się z Nanną spotkać. Charlotte przypomina sobie, że faktycznie,tamtego dnia nonstop Nanna dostawała SMS-sy/czy telefony ?, ale ich nie czytała, w ogóle - jakby chciała żeby facet się od niej na dobre odczepił. ALE tamtego wieczora SPOTKAŁA się z KIMŚ. Z kim ? Charlotta tego nie wie, ten ktoś przyjechał do niej autem,, a ona do niego wsiadła. JAKIe to było auto ? KTO to był ? Sara próbuje to od niej wymęczyć, ale Charlotta pamięta tylko, ze auto było... BIAŁE. [coś by tu zaczynało pachnieć...]

        Hartmann więc siedzi w policyjnym areszcie. Rie namawia coraz natarczywiej Mortena Webera,żeby powiedział : GDZIE był i CO robił Troels w TAMTEN weekend, kiedy Nanna została zabita. Nie ma alibi, bez niego będzie klapa. Rie wyrzuca Mortenowi, że kiedy ona wtedy była cała zdenerwowana zniknięciem Hartmanna - on był spokojny. A zatem - musiał wiedzieć. I Morten WIE, ale broni się rozpaczliwie, ze nie może powiedziec, bo przysięgał, że nie wygada. Nie chodzi o kobietę, to na pewno. MOże o zmarłą żonę ?.. Morten milczy, a minę ma jakby pożerał pinezki.

        Do Hartmanna z odwiedzinami przychodzi Sara Lund. Gostek jest zgaszony, traktowany z kulturą, ale to dla niego cios, że jednak jest już niczym skazaniec. Sara powiada mu, że WIE, co się wtedy stało, w tamtej chacie. I że nie ma sensu, żeby dłuzej go ukrywał. Pyta też o białe kombi, czy ktoś w maguistracie takim jeździ ? Hartmann wisielczo zauważa, że skoro szukają białego kombi, a jego aresztowali za jeżdzenie czarnym autem, to co on tutaj w ogóle robi ? Co tu dużo kryć - Hartmann chciał wtedy strzelić SAMOBÓJA. Rocznica śmierci zony, jej dom, wspomnienia, i - jak celnie zauważa Sara - poczucie winy za jej śmierć [nie podjęła terapii onkologicznej, bo była w ciązy]... "Nie masz nic do stracenia", sugeruje mu Sara.

        POjawia się lista posiadaczy białych aut w magistracie. Według danych z portierni i zestawieniu tego w czasie - jedno z nich wyjechało dosłownie chwilę przed rozmową Olava z Brehmerem. Jego właścicielem jest... Philipp Desau, ten pomagier Brehmera. Co ciekawe, to auto już nie było widziane do tej pory, a do pracy Dessau przyjechał rydwanem swojej żony. Mocny trop :]

        Hartmann ma następne widzenie - ze swoja adwokat. Jest osowiały, ona mu opowiada, co mu grozi jeśli znajdą coś na niego w tej chacie... Nagle on ją pyta - co tam, pani, w polityce ? I dowiaduje się, że na wieczór zaplanowane jest posiedzenie Rady Miasta, na którym Brehmer postawi wniosek o jego wykluczenie z wyścigu wyborczego. I nagle Hartmann się ożywia. MÓwi, że POWIE prawde, opowie, co się stało w chacie, tamtego weekendu. Skoro Sara Lund wie... Troels chce za wszelką cenę wyjśc na wolność, prosi adwokatkę o uruchomienie wszystkich kontaktów i koneksji, żeby mu pomóc, żeby odwołać oskarżenie. I powiadomić Mortena Webera.

        Sara zaś, z Meyerem, odwiedzają oczywiście Dessaua - pytają go o wieczór rozpoczynający kampanię wyborczą, własnie 31 października, w biurze magistrackim Hartmanna. Dessau był tam chwile, potem pracował w swoim pokoju, nie widział już Hartmanna. I nagle Sara mówi mu, że Hartmann zeznał, ze spotkali się w "1 tygodniu sierpnia" [blef, imo, to Charlotta mówiła o spotkaniu Nanny z "Faustem" w tym czasie]. Dessau zaprzecza stanowczo. Sprawdza swoje papiren i powiada, że w sobotę rano wyjechał na LOtwę, z Brehmerem w sprawach biznesowych. [Charlotte wspominała, ze "Faust" mówił Nannie, że "musza się spotkać w piątek wieczór, bo w sobote on wyjeżdza" -coś by się spinało tutaj...].

        Meyer zaczepia go jeszcze o JEGO samochód - że chcą go sprawdzić, bo Hartmann powiedział, że przez pomyłkę dostał klucze do jego auta od ochrony. Meyer kłamie jak z nut, i chyba tego nie ustalali, ale Sara jest z niego wyraźnie dumna ;]. Hartmann się kapnął, jak wyjechał z parkingu, ale teraz, wskutek zaistniałych okoliczności trzeba auto skontrolować, bo kto wie, może Hartmann oszukuje. Dessau odmawia - "auta NIE MA tutaj". Dlaczego ? No i mieliby go na widelcu, gdyby nie wlazł Brehmer, który każe im już dać spokój, i że skoro zajmują się Haetmannem, to dlaczego rozpytują ochroniarzy na parkingu o samochód Dessaua ?
        Po następne info wnerwiony Brehmer odsyła ich do swojego adwokata i najlepiej z upoważnienia... Brixa.

        cdn


        • grek.grek FOrbrydelsen odc 14 [3] 08.04.13, 12:06
          Trwa już akcja poszukiwania stłuczonego białego kombi, w warsztatach,serwisach samochodowych. Teraz Sara Lund z Meyerem polecają szukać także auta Dessaua, tu przynajmniej mają numery rejesteracyjne. Być moze zresztą chodzi o TO SAMO auto.

          "Faust' telefonował do Nanny 21 razy w ten piątkowy wieczór. Jesli robił to Dessau z Łotwy - muszą być jakieś ślady tych połączeń. Na Łotwę pojechało wtedy 10 osób, sami zausznicy Brehmera, którzy pary z gęby nie puszczą. Jest tylko jeden z uczestników tamtego wyjazdu, który może coś beknąć... dzisiaj przeciwnik polityczny Brehmera - Jens Holck. Sara prosi Meyera o adres Holcka, chce do niego pojechać.

          TYmczasem na komisariacie Hartmann spowiada się z weekendu,kiedy porwano i zabito Nannę Larsen, a on zniknął tajemniczo. Mówi to, co już wiadomo, po wizycie Sary LUnd u niego. Upił się, wyszedł z mieszkania 210, wziął taksówkę, pojechał do chaty za miastem. To było "ukochane miejsce zmarłej żony". Rocznica ich ślubu. I wzięło to tak, że postanowił się otruć gazem. Nie miał klucza, więc rozbił szybę, potem zatamował drzwi, okna i wentylację. Odkręcił kurki i położył się oczekując śmierci... Kiedy się obudził po domu hulał wiatr, drzwi były otwarte. Znalazł go przyjaciel, Morten Weber, odwiózł do domu, tam Hartmann dochodził do siebie.

          Dlaczego nie powiedział o tej historii wcześniej ? Z powodów politycznych. Rzecz trafiłaby do mediów, i byłby przegrany jako polityk, kto zagłosuje na potencjalnego samobójcę ?..

          Zeznania Hartmanna potwierdza Morten Weber. Troels ma nadzieję, ze wyjdzie. Ale Brix odmawia wypuszczenia go. Hartmann jest załamany, przecież mówi prawdę, ma świadka, o co chodzi ? Chce wyjśc, bo wieczorem głosowanie nad jego odwołaniem. Ale Brix twardo każe zaprowadzić Hartmanna do aresztu. Albo Brix to tępak, albo dostał polecenie, zeby Hartmanna przytrzymać w puszce, żeby nie mógł już zapobiec swojemu odwołaniu na wieczornym posiedzeniu Rady Miasta.

          Brix jest także wkurzony na Sarę, ze zleciła poszukiwanie auta Dessaua. Mieli przecież skupić się na Hartmannie, a nie babrać się w głupotach. Meyer na to, że możliwe, że to Dessau, albo ktoś w jego aucie, zabił OLava. Brix dostaje właśnie telefon, że policja zatrzymała zonę i dzieci Dessaua. Na ich aucie nie ma żadnych zarysowań... Meyer jest zaskoczony, sprawdza coś w papierach i dzwoni do Sary Lund.

          A Sara właśnie rozmawia z Jensem Holckiem. Jest wieczór, są przed jego domem, on się stara szybko skończyć rozmowę, a ona pyta go czy podczas wyjazdu na Łotwę Brehmer albo Dessau często telefonowali ? On nic nie wie. Sara pyta go o grafik podróży, on że jeszcze gdzieś go ma. Wraca do domu,żeby jej go przynieśc. A Sara zagląda do garażu, który stoi obok.

          W środku stoi COŚ nakrytego plandeką. Ciemno, tylko latarka Sary Lund... Sara ściąga plandekę, a pod nią BIAŁE KOMBI Z ROZBITĄ SZYBĄ PO LEWEJ STRONIE. Sara wraca do samochodu, chce dzwonic - ktoś jej zapie,przył telefon z auta... nie ma też kluczyków od samochodu... spanikowana znajduje pistolet w schowku... Rozgląda się, a dookoła ciemno, tylko jakiś zgrzyt gdzies słychać...

          Uff :]

          Gdzies na uboczu śledztwa trwa zaś rozkład rodziny Larsenów. Charlotta próbuje przemówić Pernille do rozsądku, że Theis ma rację probujac naprowadzić ich na droge normalnego życia, zapomnienia wreszcie o Nannie. Ale Lady Makbet jest nieprzejednana - "TYLKO to się liczy,złapanie zabójcy, my się nie liczymy". Fanatyczka. I mówi, że po tym, jak oboje ukrywali przed nią romanse i kłopoty córki - ona już im nie wierzy.

          Theis Larsen wyprowadził się z domu. Pije w jakimś barze, wdaje się w bijatykę z gromadą wyrostków. Zostaje skopany do nieprzytomności. Budzi się w jakimś schronisku dla bezdomnych, w towarzystwie przejrzałego hippisa, zatroskowanego o jego stan zdrowia, na wyrku jak u Brata Alberta, obolały.

          Nie pojawia się więc na rodzinnej uroczystości cmentarnej. Urna z prochami Nanny zostaje wkopana do grobu. W ostatniej chwili Pernille jednak żąda zmiany miejsca. To, które teraz jest, za bardzo przypomina jej to, w którym znaleziono zwłoki Nanny - też są drzewa, jest oczko wodne [ciało Nanny, związane - w samochodzie, wydobyto z jeziora obok lasu],Pernille doznaje jakiegoś ataku histerii. Każe kategorycznie zmienić miejsce pochówku prochów córki.

          I jeszcze zjawia się wieniec, który przychodzi bez wizytówki. Może to od mordercy ? taki cyniczny numer ? Potem pojawia się Vagn, wspópracowniik Theisa, przyjaciel rodziny, i mówi że on i reszta pracowników firmy Larsenów zamówili wieniec, nie wiedzieli co napisac, więc nie wpisali niczego. MOże to ten, a moze wcale nie TEN ? może ten ich dopiero przyjdzie...

          Cóz, same zagadki, gęsto od tropów i powiązań, niebawem każdy odcinek wyjdzie na 5 postów, z powodu przypomnienia wcześniejszych ustaleń i ich znaczenia dla aktualnych odkryć :]

          I pojawia się nowy motyw muzyczny. takie pianinko subtelne, kiedy Sara Lund mówi Hartmannowi o tym, że wie, iż chciał się zabić z żalu za zmarłą żoną.

          • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 09.04.13, 20:41
            Czyżby Hartmann został ostatecznie wykluczony z kręgu podejrzanych??? Jego wyjaśnienia wydają się bardzo przekonujące, spójne, w dodatku H. ma świadka, Mortena Webera. Z drugiej strony, Weber to przyjaciel (dobrze mówię?) Hartmanna, czy zatem nie należy z ostrożnością podchodzić ich zeznań? Mógłby przeciez kryć przyjaciela? Niestety nie ma na razie żadnych dowodów (albo my /wyłączając Pepsic i Bronte/, razem z duńska policją, nie dostrzegamy ich) podważających ich zeznania .
            Pozostaje zatem czekać, na dalszy rozwój wypadków i nowe tropy policji .

            Sprawa Olafa dziwna.

            Nie podoba mi się z twarzy ten Hartmann. ;)

            Goodstory, Greku!

            :)
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 10.04.13, 13:31
              celna uwaga, Barbasiu.
              jednym z elementów składających się na mistrzostwo tego serialu jest własnie
              to, że dopiero jak ktoś ginie, to można go wykluczyć z kręgu podejrzanych.
              chyba tylko Sara Lund i Meyer są czyści, ale i odium tego śledztwa komisarzycy
              nie omija, cierpi jej życie prywatne, a do tego wydaje się teraz, po tym odcinku, że
              ktoś chce ją z zabawy wyeliminować.

              Olav robił za pionka.
              sądził, że pracuje dla Brehmera, ale Brehmer wydaje się być szczerze zdziwiony cała
              sytuacją.
              ktos się podszywał pod Brehmera, żeby wrobić Hartmanna.
              może Hartmann kłamie po prostu ?
              dlaczego nie ?
              czy nie tak jak on zachowywałby się morderca chcąc ukryć prawdę ?
              tylko czy byłby tak głupi, żeby użyć do wszystkiego auta, które niechybnie ściągnie mu na głowę podejrzenia ?
              a może sądził, że auto się utopi razem ze zwłokami i nigdy nie wypłynie ?

              pytanie o motywację ?

              w moim odczuciu, ktoś tu wkręcić chce zarówno Hartmanna jak i Brehmera, żeby na stołku posadzić kogoś trzeciego.

              hehe, nie wzruszyła Cię historia uczucia Hartmanna do zmarłej żony ?

              dzięki.
              serial jest świetny.
              łatwo się opowiada.
              • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 10.04.13, 17:01
                Można się na FOrbrydelsen uczyć pisania scenariusza pasjanującego serialu kryminalnego.
                A Ty tę naukę bardzo ułatwiasz. :)

                Właśnie. I czy Hartmann ryzykowłaby tak swoją karierę?

                Może tak być, że pojawi się ten trzeci. Ktoś nieznany? Chyba raczej nie. Ktoś, kto był do tej pory w cieniu?

                > hehe, nie wzruszyła Cię historia uczucia Hartmanna do zmarłej żony ?

                Oczywiście, że wzruszyła!:)) Bardzo. Dlatego zresztą dałam się przekonać i wyłączyłam go z kregu podejrzanych. Na razie.
                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 11.04.13, 13:48
                  dzięki :]
                  to jest to, co wg mnie najlepsze w dobrym kryminale, to żmudne grzebanie,kolejne urywane tropy, jakieś drobiazgi ktore naprowadzają na kolejne ślady, tutaj jest i internet i billingi i ujęcia z fotokamer i zapisy video i dokumenty rozmaite... wszystko jest. już trudno zliczyć, ile było kolejnych kierunków poszukiwań, stale są nowe i wszystkie sensownie wynikają z popprzednich, a do tego - kulisy politycznych rozgrywek, wiwisekcja rodzinnego dramatu i postać Sary Lund, zupełnie niepodobnej do innych kobiet w kinie kryminalnym. rzadko kiedy kobieta zostaje detektywem.

                  ciekawe, że w artykule nt. tego serialu Sara Lund została nazwana "męską kobietą", co mialo być odniesieniem do jej analitycznego umysłu, chłodnego rozumowania, opanowanych reakcji. Jak dla mnie - nonsens :] Przecież te cechy występują w obu płci, nie sposób dociec u której częściej, bo są to cechy ludzkie, zależa od osobistego jednostkowego charakteru i temperamentu człowieka, a nie są "męskie", czy "kobiece", czy jeszcze jakieś. To samo z tym "emocjonalnym autyzmem", to że jest w pracy profesjonalistką, to wcale nie oznacza, że jednocześnie nie posiada uczuć w stosunku do bliskich sobie ludzi. No chyba, że "autyzm" miał oznaczać, ze Sara Lund nie pije z żalu po znalezieniu zwłok dziewczyny, której nigdy nie widziała na oczy.

                  dobre pytanie.
                  wiesz, z jednej strony - byłoby to ryzyko, ale z drugiej - Nanna Larsen mogła być, w jakiś sposób, zagrożeniem właśnie dla jego kariery politycznej.

                  coś jest, w tym o czym piszesz, Barbasiu - trochę późno na wprowadzenie całkiem nowej, a w końcowym rozrachunku - kluczowej, postaci, więc chyba faktycznie trzeba by szukać wśród już zaprezentowanych. ja nie wykluczam dosłownie nikogo, poza Sarą Lund i Meyerem.

                  hehe, nie wiem czy oglądałaś ten odcinek z linka ? - kiedy Sara Lund mówi Hartmannowi, że wie iż chciał strzelić samobója z żalu za żoną, wchodzi taka subtelna muzyka plumkana na pianinie :] tak mnie skołowali scenarzyści, że w pierwszym momencie uznałem, że po takiej nucie opisowej jego wrażliwość, to Hartmann bankowo jest czysty, ale zaraz przyszło mi do głowy, że równie dobrze to może być kapitalna zmyłka :]
            • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 10.04.13, 18:07
              Wychodzi na to, że tylko ja jestem wielbicielką Hartmanna :) Niby jest zimny jak lód, ale w środku aż buzują emocje. I kolejne odcinki to pokazują. Poznajemy Troelsa coraz lepiej i zaczyna budzić sympatię. Typowy przykład na to, że pozory mogą mylić.

              Dzięki, Greku za znakomity opis. Pamiętasz o każdym szczególe.
              • mia72 Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 11.04.13, 07:39
                Nie tylko;) Intrygujący facet to taki, który nie wywala wszystkiego na wierzch. Jak już pisałąm, bardzo brakowało mi Hartmanna w serii drugiej, tam też był wątek polityczny, ale jego gł. bohater wg mnie to był zwykły porządny chłopina, który nagle budzi się w strasznej rzeczywistości brudnej gry politycznej.
              • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 11.04.13, 13:53
                dzięki, Siostro; robię sobie drobne notatki, głównie tych wszystkich drobiazgów dot. godzin, miejsc i innych szczegółów śledztwa. wątek Larsenów, to już stricte psychologia i familydrama.

                a powiem Ci, że - wskutek pewnych uwarunkowań - na wielbiciela się nie nadaję :], ale intuicyjnie jakąś tam sympatię mam dla tej postaci. i to jakoś tak od... początku :]
                • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 11.04.13, 19:41
                  Dobre i to :) Hartmann jest na pewno jedną z najciekawszych postaci serialu.
                  • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 12.04.13, 15:58
                    siostra.bronte napisała:

                    > Dobre i to :) Hartmann jest na pewno jedną z najciekawszych postaci serialu.

                    Czyli co? Hartmann wypada już z kręgu podejrzanych? Bronte, mrugnij okiem!
                    • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 13.04.13, 13:54
                      nieeeee !..
                      1.bp.blogspot.com/-Mt7c-JEYrLA/TaCN46nulMI/AAAAAAAAADU/8dQ51BFEuP8/s1600/urnext.jpg
                      ;]]
                      • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 13.04.13, 13:59
                        Spokojnie, Greku. Nie będzie żadnego mrugania :)
                        • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 13.04.13, 16:10
                          dzięki :]

                          [znów kocur ze mnie wylazł ;))]
                      • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 14.04.13, 13:00
                        grek.grek napisał:

                        > nieeeee !..
                        > rel="nofollow">1.bp.blogspot.com/-Mt7c-JEYrLA/TaCN46nulMI/AAAAAAAAADU/8dQ51BFEuP8/s1600/urnext.jpg
                        > ;]]

                        Ja ... ja ... ja ... ja tylko żartowałam! :/
                        • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 14.04.13, 14:15
                          hahaha ;]]
                  • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 12.04.13, 18:47
                    Nie wiem, co Wy wciąż z tym Hartmanem;) Dla mnie wiodącym bohaterem była rodzina Larsenów - gł. Pernille. Grek, jakoś mało czasu jej poświęcasz:)
                    • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 13.04.13, 13:56
                      popadam w paranoję... zaczynam każdy Wasz post dot. serialu rozpatrywać pod kątem
                      możliwej sugestii a'propos ostatecznych rozwiązań ;]]

                      jeszcze 6 tygodni... jeszcze 6 tygodni... jeszcze 6 tygodni... ;]
                      • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 13.04.13, 14:02
                        Hehe. Nie dziwię się :)

                        Zazdroszczę. Po zakończeniu serialu czułam się jakbym odstawiła narkotyk :) Ciężko było mi się pogodzić, że to już koniec.
                        • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 13.04.13, 16:09
                          ja to się chyba najpierw ucieszę, że już nie muszę Was terroryzować kotami-zabójcami ;]
                          i nareszcie poczytam trochę o tym serialu, bo póki co unikam starannie wszelkich okazji ku temu.
                      • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 14.04.13, 13:02
                        grek.grek napisał:

                        > popadam w paranoję... zaczynam każdy Wasz post dot. serialu rozpatrywać pod kąt
                        > em możliwej sugestii a'propos ostatecznych rozwiązań ;]]

                        Ja też tak mam! ;)
                    • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 14.04.13, 13:05
                      pepsic napisała:

                      > Nie wiem, co Wy wciąż z tym Hartmanem;)

                      O! Powiało chłodem. Pepsic, jak ją znam, nie polubiłaby przestępcy.
                      Pepsic, machnij ręką, Hartmannokaże się winny czy jednak niewinny? ;)
                      • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 14.04.13, 21:46
                        Boję sie nawet ruszyć palcem, bo kot na wieży wciąż obserwuje:)
                        • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 15.04.13, 15:55
                          Rozumiem. ://
        • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 14 [2] 08.04.13, 18:45
          Byłam ciekawa, czy zwrócisz uwagę na jakże wymowną uwagę Meyera, która mi tkwiła w pamięci. I sie nie zawiodłam:)
          • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [2] 09.04.13, 13:59
            tę dotyczącą prywatnego życia Sary Lund ? :]
            • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 14 [2] 09.04.13, 19:29
              Ta, świetnie rozegrana scenka pomiędzy Meyerem, na oko mało wnikającym a Sarą z miną zbitego psa.
              • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [2] 10.04.13, 13:34
                ten duet w ogole nabiera kolorów, zmiana ich nadzorcy policyjnego zacieśniła więzy zawodowe między nimi.
                z początku sądziłem, że może tutaj iskrzyć, jakiś romansee się pojawi, ale... są profesjonalistami :] żadnych dwuznaczności, żadnej erotyki pląsającej w powietrzu, nic, hehe.
    • pepsic "Z dystansu", czyli "Detachment" - obowiązkowo! 08.04.13, 19:42
      Muszę Was od razu rozczarować. Nie znajdziecie tego filmu w żadnym kanale telewizyjnym. Na gorąco zatem polecam, jeśli kiedyś traficie, nie zastanawiajcie się ani chwili, oglądajcie. I niech nie odstrasza tematyka stara, jak świat, milion razy powielana w amerykańskich produkcyjniakach. Od dawna żaden film nie zrobił na mnie tak piorunującego i zarazem przygnębiającego wrażenia. Historia nauczyciela outsidera pracującego na zastępstwie w publicznej, amerykańskiej szkole z trudną młodzieżą przedstawiona z punktu widzenia grona pedagogicznego. Film prowokuje do zastanowienia sie nad brakiem poszanowania wartości we współczesnym świecie i nad wbijaniem otępiałemu społeczeństwu wszystkiego, co jest w stanie łyknąć bezrozumnie. Aż przez moment zastanawiałam się, czy to nie aluzja do naszego kraju, bo film stosunkowo świeży z 2011 roku. Nauczycielem jest Adrien Brody, jedną z nauczycielek śliczna Christina Hendricks (seksbomba z Mad Menów), pedagogiem szkolnym kolejna piękność Lucy Liou, nauczycielem rozmawiającym dosadnie z uczniami językiem literackim James Caan (świetna scena), młodociana prostytutka - dobrze rokująca Sami Gayle. Ale wszyscy aktorzy bez wyjątku dają wspaniały popis gry aktorskiej, aha i strasznie w tej szkole przeklinają;) Nie do uwierzenia, że tak przejmujący, świetnie i po nowatorsku zrealizowany obraz nie uzyskał żadnej nagrody, tylko 1 nominację!
      • grek.grek Re: "Z dystansu", czyli "Detachment" - obowiązkow 09.04.13, 15:58
        dzięki za recenzję.

        to zastanawiające, swoją drogą, jak telewizje uparcie wałują te same tytuły, a tyle nieznanych jeszcze filmów pozostaje gdzieś w niebycie. co to za maniera jest przedziwna ? ile razy można to samo puszczać do u.ranej śmierci ? co biorę program do łapy, to nonstop znajduję filmy wyeksploatowane, zdawałoby się, śmiertelnie. Nowości, premier - tyle, co kot napłakał. Nowe sa tylko odcinki Mody na sukces, Barw nieszczęścia, Klanu i M jak Miłośc, czyli pozycje misjonarskie jak przystało na telewizję publiczną rządzoną przez... tych którzy nią rządzą ;] Komercyjne nie lepsze.
        • pepsic Re: "Z dystansu", czyli "Detachment" - obowiązkow 09.04.13, 19:42
          Recenzja? Ho, ho. dziękuję:)) Może poniższy fragment bardziej zachęci:
          www.youtube.com/watch?v=Xoxryi492d0
      • barbasia1 Re: "Z dystansu", czyli "Detachment" i PS do MM 09.04.13, 21:15
        Dobra recezja. Tytuł zanotowany! A gdzieś Ty to, Pepsic, obejrzała?

        >jedną z nauczycielek śliczna Christina Hendricks (seksbomba z Mad Menów)

        Jeszcze nigdy w życiu żadna aktorka tak mi się nie podobała jak Christina Hendricks w roli Joan Halloway w Mad Men. ;)
        I te jej cudowne sukienki.

        :)
        • pepsic Re: "Z dystansu", czyli "Detachment" i PS do MM 12.04.13, 19:14
          Ktoś mi czasami podrzuca filmy, które w jego mniemaniu powinnam obejrzeć:)

          Wolę subtelną Betty. Szkoda, że sie tak jędzowata robi. Zaczynam nie rozumieć jej postępowania, zresztą Dona też. To jest chyba to coś, co pociąga w serialu, bo jest prawie jak w życiu. Joan jak dla mnie za bardzo epatuje seksem.
    • grek.grek "Niczego nie żałuję" TVP1 21:20 09.04.13, 16:03
      dziś TVP1 21:20

      mnie sie udało swego czasu na CTv obejrzeć.
      chyba nawet za dużo nie spojlerowałem, więc samochwwalczo zalinkuję ;] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,133674423,134054674,_Piaf_Nie_zaluje_niczego_o_filmie.html
      • pepsic Re: "Niczego nie żałuję" TVP1 21:20 09.04.13, 19:04
        Dobrze, że przypominasz, szkoda byłoby przegapić taki ładny film.
      • barbasia1 Re: "Niczego nie żałuję" TVP1 21:20 09.04.13, 19:18
        Oczywiście, że oglądamy!

        :)
    • vasilip Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30) 11.04.13, 07:30
      wyborcza.pl/1,75478,13715361,Lud_smolenski__lud_wybrany.html
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30) 11.04.13, 13:55
      oglądaliśmy :]
      częściowo.
      i trochę pisaliśmy a'propos.
      jeśli chciałabyś coś dorzucić - śmiało :]
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30) 12.04.13, 00:30
        Greku, nic o filmie "Melancholia" pod tym linkiem nie ma. Zaglądałeś tam? Wygląda to na reklamę strony.

        O "Melancholii" czytajcie więc tylko u nas: :)forum.gazeta.pl/forum/w,14,143601438,143690103,_Melancholia_skrot_jak_Wasze_wrazenia_.html

        /Jeszcze nie objerzałam filmu, a propos :/
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30) 12.04.13, 14:12
          mnie się się wyświetla strona Odkrywcy.pl i rzeczony artykuł.
          chyba chodziło o to, że jednak sens "Melancholii" polega na tym, że jest to film
          o końcu świata.
          Mnie się wydaje jednak trochę inaczej, jak w tym linku który podałaś ;]

          bez obaw, zdązysz zanim w nas łupnie jakaś prawdziwa "Melancholia" ;]
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30) 12.04.13, 15:45
            Widzisz, jak ja czytam po północy! Nie rozumiem, co czytam. ;//

            Tak, o to właśnie chodziło.

            To źle Ci się wydaje. :))

            Hehehe! No tak, bo nigdy w nas nie łupinie.
    • grek.grek dziś - KochamKino "Hel", seriale rozliczne, 11.04.13, 14:14
      znacie "Hel" ?
      ja coś słyszałem, kiedy wchodził do kin.
      w zajawce : psychiatra z tajemnicą, jego narzeczona i pacjent, który jest katalizatorem zmiany postrzegania psychiatry przez jego dziewczynę :]
      w sumie, why not ?
      jak dają premierę, to bierz, jak częstuję sucharem, to uciekaj.
      TVP2 22:35 & 3:00

      ale - taka dygresja - suchary są rózne.
      wczoraj sobie odświeżyłem "Adwokata diabła", w TVN7 - omijałem skrzętnie ostatnie powtórki, coś koło 658484 ich było, i dłuższy rozbrat z tym filmem na dobre wyszedł... jemu. Al Pacino rewelacyjny, zwłaszcza w monologach z okazji śmierci Barzoona i finałowym, ale generalnie w każdym momencie wypada znakomicie. Film nie jest najcięższego kalibru, czy więc zatem można rolę w nim uznawać za jedną z najlepszych w dorobku aktora ? właściwie ten cały film spoczywa na Pacino i jego kreacji [umówmy się, efekty specjalne są kiczowate, Nowy Jork brzydki, Keanu Reeves bezbarwny, a ten jego rzekomo "superłebski" adwokat wygrywa banalne sprawy sądowe za pomocą prostych jak budowa cepa chwytów i nie sposób dociec, co w nim jest takiego, że uchodzi za arcytalent palestry], a on wykazuje kapitalny dystans do postaci którą gra i dzięki temu wychodzi aktorska perełka. Trochę mi tutaj nasuwa się na myśl porównanie do Johnny'ego Deppa i jego kapitana Jacka, też luźny film, ale rola znakomita.

      20:40 House
      21:10 Mad men [widzę, że 3 sezon zaczęli ? Kultura się spisuje, trzeba przyznać]

      jakby nie dosyć, to 0:50 MOrfina, też w Kulturze - pamiętam, że obgadywaliśmy, i pamiętam że nie widziałem zakończenia [dzięki, że mi je opowiedziałyście, Czcigodne], może dzisiaj bym się zmobilizował ?

      Borgiowie przedostatni 9 odcinek tej 2 serii, CT 22:15.
      znowu Kocham Kino nocą będę miał ;]

      POlsat próbuje konkurować z Kocham Kino.
      23:00 - tydzień temu dał film, dzisiaj też [ "CHłopięcy świat" z De Niro i Di Caprio, wydaje się, że omawialiśmy kiedyś, albo była notka z obejrzenia...]

      co tam jeszcze... "Facet od wuefu" ;] TVN7, 20:00 - dzieciak dowiaduje się, ze jego matka chodzi z wrednym sadystycznym tytułowym wuefistą z jego szkoły. Pewnie stanie na głowie, żeby ich rozdzielić, bo taki ojczym to porażka. No chyba, że pan zołza da się wychować albo okaże się całkiem przystępny przy bliższym poznaniu.


      • barbasia1 Re: dziś - KochamKino "Hel", seriale rozliczne, 12.04.13, 00:44
        Zdążylam rzucić okiem na zapowiedzi. Twoje Mani. Obejrzełam "Hel" . Jutro słówko.


        Dobrej nocy.

        "Adwokata diabła" - ma klimat . :)

        21:10 Mad men [widzę, że 3 sezon zaczęli ? Kultura się spisuje, trzeba przyznać ]

        Mówiłam to jakiś czas temu, w poście, który był odpowiedzią na komentarz Pepsic.
        Obiecywałam opowieści o MM, a tu znów góra zaległosci, heh, przepraszam, ale robię notatki z każdego odcinka, w trakcie dzisiejszego także robiłam. Moze coś jutro ...

        Wydaje mi się, że omawialiśmy nieco dokładniej "CHłopięcy świat" z De Niro i Di Caprio,
        :)
        • grek.grek Re: dziś - KochamKino "Hel", seriale rozliczne, 12.04.13, 14:10
          ja też oglądałem "Hel".
          nocną powtórkę.
          czekam z ciekawością na Twoją opinię.
          dołączę swoją, oczywiście;]

          nie martw sie, jesli masz notatki, to jest dobrze, a moment na napisanie na
          pewno w końcu znajdziesz.

          mnie też tak się zdaje.
          spojrzę do archiwum.

          • barbasia1 Re: dziś - KochamKino "Hel", seriale rozliczne, 14.04.13, 00:44
            > nie martw sie, jesli masz notatki, to jest dobrze, a moment na napisanie na
            > pewno w końcu znajdziesz.

            Może po tym jak zdam maturę? ;))

            Dzięki za wyrozumiałość!
            • grek.grek Re: dziś - KochamKino "Hel", seriale rozliczne, 14.04.13, 13:53
              hehe :]
              kiedy Ci będzie pasowało.

              • barbasia1 Re: dziś - KochamKino "Hel", seriale rozliczne, 14.04.13, 14:04
                OK! :)))
    • grek.grek BOrgiowie sezon 2 odc 9 [1] 12.04.13, 11:07
      Link :
      www.putlocker.com/file/1FC039350DC2A47E#
      O romansie Lukrecji z jego młodszym bratem, Rafaello, dowiaduje się oficjalny narzeczony, Calvino.
      I równie oficjalnie powiadamia papieża, że nie może poślubić jego córki. W zamian występuje Rafaello i prosi o rękę Lukrecji. Rodrigo odrzuca jego propozycję, z jednej strony motywując to tym, że nie usłyszał jeszcze zdania samej zainteresowanej, a po drugie - to Rafaello nic nie ma, to Calvino, pierworodny, ma wszelkie atrybuty władzy królestwa Genui. Rafaello, to ma najwyżej pędzel do malowania. Obaj bracia wyjeżdzają z Rzymu, a wkurzony Rodrigo robi wyrzuty córce i jej matce, że taki numer mu wycięły, wspólnie niejako, bo przecież matka córce doradzała. Lukrecja spokojnie oświadcza mu, że sama sobie męza wybierze i wybierze "sercem".

      We Florencji dzieje się pandemonium. Natchiony przez Savonarolę i jego pomagierów lud pali książki, kosztowności, uprawia zabobon i poluje na czarownice, które następnie pali na stosie. Machiavelli oprowadza Cesare po mieście i jego okolicach, są świadkami jak ciemny lud wlecze na stos i puszcza z dymem bogu ducha winną dziewczynę. Cesare jest wstrząśnięty, Machiavelli już tylko zdziwiony ludzką głupotą, którą tak łatwo ożywić strasząc piekłem, kara za jakieś "grzechy" i powoływaniem się na "wolę Boga". Jeszcze tego samego dnia wieczorem Cesare przychodzi do kościoła, w którym Savonarola odprawia kolejny swój seans parareligijny. Przedstawia się godnie i z naciskiem, jako wysłannik papieża Rzymu i "namiestnika Boga na Ziemi", ale Savonarola stojący przy ottarzu wyśmiewa go, nazywa "papieskim bękartem" [po czesku "panchart" ;)], powiada że Rzym może mu naskoczyć, bo jego misja pochodzi od samego Boga. Dobra scena, kościół jest pogrążony w półmroku, właściwa scenografia dla tych kazań; Cesare zaś wchodzi z pochodnią w ręku.

      Cesare bierze się na sposób. Wie, że racjonalnymi argumentami nic nie zdziała. Nie zmusi też mnicha do zaprzestania głoszenia swoich opowieści za pomocą edyktów papieeskich i szermowania autorytetm kardynalskim. Ciemny lud trzeba traktować jak ciemny lud... Cesare zatem rzuca wyzwanie Savonaroli. Skoro Bóg cię chroni, to spróbuj przejśc "test ognia", jeśli płomienie cię nie dosięgną - ja sam się przed tobą pokłonię. Savonarola wie, że przegrał. Wie to tym bardziej w momencie, kiedy tłum krzyczy, żeby mnich przyjął wyzwanie i udowodnił "bękartowi", że sam Bóg za nim stoi. Przegra mieczem, którym sam dzielnie machał.

      Test polega na przejściu przez środek dwóch sąsiadujących ze sobą ścian ognia. Savonarola jeszcze tylko wygłasza przemówienie, czy raczej wykrzykuje, w którym odsądza od czci i wiary papieża. Świetna scena - we Florencji Savonarola właśnie rozpoczyna swoją próbę, a w Rzymie w odświętnych szatach w zgromadzeniu kardynalskim Rodrigo już uroczyście odczytuje formułę oskarżenia o herezję Savonaroli - wywalenia go na zbity pysk ze wspólnoty Kościoła i skazujący na potępienie doczesne i wieczne. Lud zanosi modły do nieba, ale rzeczywistość jest nieubłagana, kontusz na Savonaroli zapala się, gostek zamienia się w żywą pochodnię, lud jest rozczarowany - teraz Savonarola jest więc oszukańcem, ciemnogród chce go zlinczować, wściekly że idąc za jego naukami pozbył się wszystkiego, co posiadał... Cesare i Machiavelli przyglądają się temu z mieszaniną grozy i satysfakcji. Savonarola zostaje ugaszony przez swoich współbraci, zabrany do kościoła, a drzwi zamknięte przed gniewem ludu. Cesare triumfuje. Wieczorem razem z Micheletto pakuje Savonarolę do upokarzającej klitki z drewna, w jakiej chyba bydło się przewoziło ?, przypina go łańcuchem i transportuje do Rzymu, gdzie upadły bohater ma podzielić los niewinnych ludzi, którzy postradali życie w konsekwencji jego nauczania.

      Rodrigo zależy na tym, żeby Savonarola się publicznie przyznał do tego, że robił brzydkie rzeczy i nastawał na papieski autorytet. Jeśli tego nie zrobi, to może zachęcić innych oszołomów. Cesare sugeruje, że trzeba człowieka trochę przydusic, podtopić czy co tam jeszcze, a Rodrigo się z tym zgadza. Savonarola wie, że łatwo nie będzie, mówi Cesare "torturowanie to niełatwa rzecz, jesteś pewien że to wytrzymasz ?", na co Cesare odpowiada "to nie ja będę torturowany".

      Jak wiadomo z poprzedniego odcinka, papieski degustator jedzenia, ojciec Bernardino zostaje wrzucony do rzeki i utopiony przez młodziaka, wychowanka kardynała Della Rovere, którego zadaniem będzie zajęcie jego miejsca i otrucie papieża. I siebie przy okazji. Kamikadze. Do Rodrigo dociera wieść o śmierci Bernardino, odczytywanej jako wypadek, ot starszy pan poślizgnął się i runął do rzeki, gdy łowił w niej ryby. Kardynał Sforza ma zająć się naborem kandydatów na vacat,a Rodrigo ma wybrać tego właściwego. Della Rovere wysyła więc chłopca w bój. I istotnie, młodzieniec o jasnym, otwartym spojrzeniu, rzucający tekstem "jestem gotów poświęcić życie dla Boga [i papieża]" przypada do gustu Rodrigo. No i jest franciszkaninem,, tak jak eks-spowiednik Rodrigo.Dostaje ten etat.

      Dośc szybko próbuje wykonać swoją misję, wsypuje dawkę trucizny do wody, którą - jak sądzi - będzie pił papież, ale tego wieczora akurat Rodrigo wybiera wino. Chłopak nie daje nic po sobie poznać, i tylko zręcznie, jakby niechący, tłucze flakon z wodą. Pierwsza pusta :]

      Dynamicznie i do dramatycznego końca rozwija się wątek Juana. Pokonany w bitwie, upokorzony, odsunięty od dowodzenia wojskiem papieskim, kuśtykający na kontuzjowanej pod Forli nodze, wreszcie dotknięty chroroba weneryczną popada powoli w alienację - monologuje do siebie o tym jak groźnymi ludźmi są jego brat i siostra, rozmawia z własnym... przyrodzeniem, zarzucając mu, że nim steruje :], a jedyne ukojenie przynoszą mu wizyty w palarni opium, gdzie prowadza go zaufany Arab od jakiegoś rzymskiego lekarza. Po takich seansach bywa znajdowany w stanie nieważkości na watykańskich pokojach. Budzi już tylko litość.

      Nocą Rodrigo odwiedza Giulia Farnese, szepcze mu jak dobrze się sprawuje jako papiez, że na jego konto poszła cała akcja wspomagania biedaków w Rzymie, że nowo zbudowany sierociniec został nazwany jego imieniem, generalnie że z niego gośc prima sort. A po co to wszystko ? Ano dlatego, że od momentu kiedy spadł mu na głowę dach świątyni rażonej piorunem Rodrigo popadł w seksualną wstrzmięźliwość, jako formę pokuty :]

      Także Giulia sugeruje papciowi, że pora ochrzcić syna Lukrecji. I fakt, Rodrigo urządza uroczyste chrzciny, w wypasionej sali, z wypasionym towarzystwem. Juan przygląda się z kwaśną miną całej imprezie. Kolejny dowód na to, że to on jest "tym gorszym bratem/dzieckiem". Dodatkowo dobija go informacja od Cesare, że uznawany za zmarłego przez Juana, syn Katarzyny Sforzy nie dośc, że żyje, to jeszcze był w Rzymie i widział się z ojcem [papieżem], a teraz spokojnie sobie siedzi w Forli pod mamusiną sukienką. Juan rzuca się na brata, grozi mu, a potem powiada, że "mnie ojciec kocha bardziej, to ja jestem synem marnotrawnym" i że próżne marzenia Cesare o byciu wodzem wojskowym, raczej na zawsze utknie w sutannie.

      Potem kontyuuje przeginanie pały i najpierw mówi Lukrecji, że działa dla dobra rodziny i dla tego dobra gotów by był utopić jej "bękarciego" syna w rzece, gdyby tylko papież/ojciec zażądał. Lukrecja mu na to, że wszyscy oni, cała rodzina Borgiów, to formalnie są bękarty. Na co Juan odpiera, że "owszem, ale jesteśmy BORGIA, a to wielka róznica". Chwilę później Juan bierze dzieciaka w betach i macha nim nad przepaścią z balkonu wewnętrz pałacu. Lukrecja jest przerażona, odbiera mu chłopca. Cesare stoi po drugiej stronie i widzi wszystko, pewnie Juan robił to zresztą specjalnie, żeby go podrażnić.

      Jeszcze później Juan obserwuje kilka śpiewaczek, które występowały na tej imprezie z okazji chrztu. W którymś momencie zaczynają one śpiewać "Urodzę jeszzcze dziesięciu synów", na wesołą nutę. Jest to tekst, który Katarzyna Sforza wygłosiła z murów Forli odmawiają
      • grek.grek BOrgiowie sezon 2 odc 9 [2] 12.04.13, 11:21
        odmawiając poddania miasta i pokłonienia się Rzymowi nawet za cenę śmierci jedynego syna. Tekst został legendą, a dla Juana śmiertelną obrazą i upokorzeniem, bo przecież Katarzyna wykrzyczała do niego osobiście i w tej story ona jest wielką damą, a on zerem, którego ona ośmiesza.

        Kiedu Juan słyszy, co śpiewają dziewczyny, mina mu rzednie, wyłazi zza filaru za którym sobie stał. One spłoszone próbują uciec. Udaje się trzem, czwartą Juan zatrzymuje i w akcie zemsty zabiera się do gwałtu z jednoczesnym duszeniem. Przerywa mu Micheletto, także łapiąc go za gardło [pewnie śledził go z polecenia Cesare], grzecznie przy okazji sugerując, że lepiej żeby puścił. Juan odpuszcza, ale poprzysięga zemstę.

        Tyle, że decyzja w jego sprawie już zapadła...
        Cesare i Lukrecja dochodzą do wniosku, że Juan jest niereformowalny, a w swojej szajbie doszedł już do punktu, w którym staje się niebezpieczny dla nich wszystkich. Trzeba go więc wyeliminowac. Na tej rozmowie nakrywa ich Rodrigo.

        I najwyraźniej zgadza się z ich planami, albo też nic mu oni o nich nie wspominaja... Faktem jest tylko to, że tego wieczora Cesare i Micheletto wywołują go, z pomocą tego Araba, z palarni opium. Juan zwierza się Cesare z odlotów jakich doświadcza, że ból nogi ustępuje, a moze i nie tylko nogi... i przytula Cesare troszcząc się nagle o "ból, jaki na pewno i ty przeżywasz i którego chciałbys się pozbyć'. Cesare, że owszem, cierpi, i owszem - chce ulgi, dla siebie i dla NIEGO.. i w tym momencie wbija nóz w serce Juana. Ten probuje walczyć, Micheletto stoi obok gotowy przyjśc Cesare z pomocą, ten poprawia drugim ciosem, a potem gasnącego Juana we dwóch wyrzucają z mostu do rzeki. Scena niemal malarska, sam zrzut filmowany z daleka, panoramicznie. Oczywiście, bezszelestnie Micheletto pozbywa się także Araba, który prowadzał Juana do palarni. Nie może być żadnych świadków.

        tak oto załatwiali swoje porachunki.
        i kto powie,że Cesare nie zrobił tego,co musiał ?

        za tydzień finał 2 sezonu, w CTv oczywiście, hehe, bo pewnie już 3 sezon lata po róznych stacyjach.
        stay tuned :]
        • barbasia1 Re: BOrgiowie sezon 2 odc 9 [2] 14.04.13, 13:43
          Zaiste, tragicznie zakończył się (krótki!) żywot Juan.

          Na wiki można przeczytać, że śmierć Juana z ręki brata Cesaa to jedna z hipotez na temat przyczyn jego śmierci, inna wersja głosi, że mógł zostać zamordowany przez młodszego brata Geoffre/ Gioffre, który zemścił się na Juanie za to, że ten miał romans z jego żoną Sanchą (która romansowała podobno także i z Cesare) . Tę wersję przedstawia Mario Puzo w swojej książce " Rodzina Borgiów".
          I jest jeszcze plotka o tym jakoby za mordestwem Juana stała rodzina Orsinich, któa miała mieć powazny motyw (niestety nie podają na wiki jaki to miałby być motyw).

          Papież AleksanderVI zlecił śledztwo w sprawie śmierci syna niestety , jak widać nie udało się wskazać sprawcy.

          Dzięki za cudne opowieści! Oczywiście przeczytałam juz dawno temu streszczenie odcinka 8.
          I jeszcze dopiszę tam słowko.
          :)
          • barbasia1 Re: BOrgiowie sezon 2 odc 9 [2] 14.04.13, 13:45
            Na wiki można przeczytać, że śmierć Juana z ręki brata Cesare [...]

            en.wikipedia.org/wiki/Giovanni_Borgia,_2nd_Duke_of_Gandia
          • grek.grek Re: BOrgiowie sezon 2 odc 9 [2] 14.04.13, 14:23
            yes.

            a tak, Gioffre w tym 2 sezonie się nie pojawił, póki co, ale w 1-szym istotnie, i Sancha zdązyła juz z Juanem nawiązać romans. także, przemycono jakieś wątki znane biografom, ale ostatecznie postawiono na Cesare, w jakiś sposób spiskującego z Lukrecją, choć ona sama ręki do aktu zabójstwa nie przyłozyła, jakkolwiek sama w jednym z poprzednich odcinków na Juana sie zamachnęła i omal nie spuściła mu żyrandolu na głowe. To znaczy - żyrandol poleciał, tylko głowa, na którą spadł, nie była własnością Juana :]

            własnie, to jest ciekawy moment - kiedy Cesare i Lukrecja rozmawiają o tym, że zachowanie Juana staje sie zagrożeniem dla otoczenia i trzeba z tym coś zrobić, wchodzi Rodrigo i... nie ma kontynuacji tej sceny. Pytanie : słyszał treśc rozmowy ? co było dalej ? rozmawiał z nimi o tym ? WIEDZIAŁ ? a może nawet - ZEZWOLIŁ ? bardzo sprytnie twórcy pozostawiają odpowiedzi na te pytanie w tajemnicy [jak na razie, być moze w finałowym odcinku serii coś więcej się w tej sprawie odsłoni].

            dzięki, Barbasiu :]
            cała przyjemnośc po mojej stronie.

            pisz pisz pisz koniecznie.

            • barbasia1 Re: BOrgiowie sezon 2 odc 9 [2] 14.04.13, 14:50
              choć ona sama ręki do aktu zabójstwa nie przyłozyła, jakkolwiek
              > sama w jednym z poprzednich odcinków na Juana sie zamachnęła i omal nie spuści
              > ła mu żyrandolu na głowe. To znaczy - żyrandol poleciał, tylko głowa, na którą
              > spadł, nie była własnością Juana :]
              He, he!
              Tak było, pamiętam. ;))


              Ciekawy wątek, ale nie sądzę, by ta kwestia została dopowiedziana, wyjaśniona.
              Jeszcze raz pięknie dziekuję.

              PS Do wątku o Dostojewskim może dziś jeszcze wrócę później.
              • grek.grek Re: BOrgiowie sezon 2 odc 9 [2] 14.04.13, 15:23
                to czyni rzecz całą podwójnie interesującą.
                w sumie, nie wiem jak z wersją dot. Orsinich, ale pozostałe dwie byłyby jak najbardziej
                prawdopodobne, oczywiście kiedy sądzić po tym, co zawarte zostało w serialu.

                nie ma problemu :]
      • grek.grek Re: BOrgiowie sezon 2 odc 9 [1] 12.04.13, 13:27
        aha, ofk w linku kliknijcie w "continue as a free user".
        polskie napisy są, wersja tip top :]
        • barbasia1 Re: BOrgiowie sezon 2 odc 9 [1] 14.04.13, 13:12
          Cudny link! Dzięki! Dzięki! :)
          Musiłabym poszukać tu też poprzedniego, 8 odcinka , bo na stronie megashare.info nie mogłam go otworzyć!?
          • grek.grek Re: BOrgiowie sezon 2 odc 9 [1] 14.04.13, 14:13
            Barbasiu, 8 odcinek tutaj :
            www.putlocker.com/file/B8BFBB52FCEAB2D9
            [klasycznie "continue as a free user"]
            oczywiście, polska wersja tip top, tak jak i 9-tki.
            zapewne, wszystkie odcinki tutaj są.

            wiesz, jak w to wdepnąłem ? :]
            z tej strony moje-seriale, tej na której były te limity i inne cyrki, pamiętasz może...

            więc - wybrałem odcinek, potem na dole wybrałem "źródło" [putlocker], uruchomiłem na
            moje-seriale, a kiedy projekcja ruszyła powodowany niezrozumiałym odruchem - kliknąłem w ekran :] i przeniosło mnie na oryginalny plik Putlockera, gdzie żadnych limitów, żadnych logowań i niczego równie dziwnego nie wymagają :]

            wybadałem ich ;]]

            udanej projekcji, Barbasiu.

            • barbasia1 Re: BOrgiowie sezon 2 odc 9 [1] 14.04.13, 14:44
              Jest!!! Widzę odcinek 8. z polskimi napisami! :)))

              Świetnie. Nie ma to jak przypadkowe efektowne odkrycie, prawda? :)


              Dziekuję Ci, Greku najserdeczniej. Obejrzę dziś wieczorem, przed albo po "Ranczu".

              Dziś znów powtórkowo, "Matka Teresa od Kotów"w TVPKultura o 20:55.
              • grek.grek Re: BOrgiowie sezon 2 odc 9 [1] 14.04.13, 15:20
                świetnie, zatem działa.
                hehe, a tak - potem przez godzinę głowiłem się, co ja nacisnałęm że mnie skierowało w
                tak przyjemne strony. Metodą prób i błędów udało mi się odtworzyć właściwą kombinację ;]

                udanej projekcji, Barbasiu.

                o, spróbuję obejrzeć, jako przystawkę przed 15 odc "Forbrydelsen" [dzisiaj 22:55 CT2]
    • grek.grek "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 12.04.13, 14:33
      oglądaliście, Czcigodni ?

      Barbasiu, pozwolisz że zapoczątkuję ?

      w sumie, wg mnie, ciekawie sfilmowana, nieprzegięta i dobrze zagrana opowieść o tym, że z narkotyków to się raczej nie wychodzi, bo się trzeba pilnować bezustannie, jako że wystarczy moment zachwiania w życiu prywatnym, zawodowym, uczuciowym żeby znów wpaść w cug.

      Niby to wszystko wiadomo, niby wiadomo że ceną jest utrata miłości, czy to syna czy to kogoś z kim pozostaje się w związku, że to dół - że na głodzie mozna palnąć w łeb, zabić, łazić bez spodni na mrozie, nie kontaktować, klęczeć z puszka w pozycji dziada proszalnego, a w końcu oberwać nożem kręcąc się po podejrzanych okolicach w poszukiwaniu działki. dlatego, tutaj podobał mi się zestaw scen, które może i powielały stereotypową ikonografię ćpuna, ale były wiarygodne, surowe, rzetelne i Królikowski dobrze interpretował.

      ciekawa była wszelako ta pierwsza częśc, pokazująca Piotra żyjącego normalnie, czyli praca, dziewczyna, dom. Praca w psychiatryku, co ciekawe, taki paradoks, że gość który "20 razy" w życiu sam potrzebował opieki leczy innych. Jest dobry, ale tylko do momentu tragedii dziewczyny, co się powiesiła, po części z jego powodu [aczkolwiek bez jego udziału i świadomości powagi sytuacji]. Staje się opryskliwy, nerwowy [jak mozna naskakiwać na pacjenta psychiatryka, że KOTA ma ?, znaczy - KOTA w postaci zezwierzęconej ;)], a dalej jest już tylko droga wyłozona koksem.

      paradni byli ci pacjenci, zwłaszcza Topa pożerający rybki z akwarium, a juz najlepiej wypadł komunikat "prosimy, by nie zjadać rybek z akwarium, one nie są tam po to, żeby je jeść".
      albo ten starszy gośc, co to ciągle chodził i nawijał grzecznie o jakichs tajemniczych spiskach i prześladowcach. i smutni niekiedy, jak ta dziewczyna, po którą nikt nie przyjechał, kiedy miała wychodzić. O ile ofk naprawdę miała wyjśc, a nie był to tylko jakiś stały fragmenty gry z jej udziałem.

      no i Czeszka Piotra, nie znam aktorki, ale tak jakoś drewnianie wypadała.
      chociaż, jako Czeszka - bardzo dobrze :]
      sam miałem 3 czeskie żony, więc wiem jak to jest ;]

      Relacja z synem bardzo schematyczna.
      Tu się trochę scenariusz zachwiał, wg mnie. Najpierw doprowadzono ten konflikt do ekstremum, a potem nagle zafundowano spodziewana niespodziewajkę w postaci syna czekającego na ojca wychodzącego z detoksu. Wiadomo było, że musi do tego dojść, a im większa skala wcześniejszej niechęci syna do starego - tym trudniej zachować wiarygodność w wyprostowaniu tej relacji. Wyszło średnio, szablonowo, zabrakło jakieś ważnej sceny,która by wskazywała, że istnieje możliwość porozumienia. I tak wszyscy chyba wiedzieli, co się musi stać, a więc jedyną alternatywą do zaprezentowanego finały, wg mnie byłoby zostawienie ojca samego, nie zamykanie tego wątku.

      ja - uwaga, będę się popisywał, co to bym nie wymyślił ;) - bym zagrał to w taki sposób, że syn z ukrycia obserwuje ojca wsiadającego do pociągu i jadącego do tego swojego ośrodka odwykowego. czyli, takie zaznaczenie, że syn się jednak starym przejmuje i pewnie się spikną, ale bez tego ściskania i całowania na dworcu. Taka zajawka tylko, że syn się powoli przełamuje, a nie że się już przełamał.

      a Wy, jak Wasze wrażenia ?
      piszcie :]
      • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 12.04.13, 15:37
        grek.grek napisał:

        > Barbasiu, pozwolisz że zapoczątkuję ?

        Zawsze! :)

        [jak mozna naskakiwać na pacjenta psychiatryka, że KOTA ma ?
        > , znaczy - KOTA w postaci zezwierzęconej ;)],

        :)))
        Kot ten niestety zachowywał się skandalicznie, ostentacynie sabotował podstawowe zasady higieny, dlatego musiał zostać wydalony ze szpitala psychiatrycznego, przypominam.


        >paradni byli ci pacjenci, zwłaszcza Topa pożerający rybki z akwarium,
        Dobra scena ... przyprawiająca o mdłości. Topa zawodowy! ;)

        Dobre podsumowanie filmu, Greku. Podoba mi się też Twoja wersja zakończenia, zdecydowanie bardziej wiarygodna.

        Ja wymyśliłam podobny wariant. Syn dostaje telefon z psychiatryka, z informacją, że ojciec wychodzi i żeby po niego przyszedł (Piotr na pewno musiał zwierzyć się komuś ze szpitala, że odnowił kontakt z synem) . Ten siedzi przed telefonem i zastanawia się, czy iść po ojca, ale ostatecznie nie idzie. Dopiero po roku, kiedy doktor Piotr jest w dobrej formie i powrócił do pracy syn decyduje się zadzwonić do niego albo przyjść po niego do szpitala.

        Dobry film, zdaje się debiut.




        > sam miałem 3 czeskie żony, więc wiem jak to jest ;]

        Trzy czeskie żony!!! Hohohooooooo!
        Aż się boje pytać, ile polskich żon miłeś?
        I jaki były te czeskie żony?

        :)
        • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 12.04.13, 15:57
          hahaha ;]
          biedny kot...

          dzięki ! :]

          Twoje zakończenie podoba mi się bardziej niż moje.

          ;]
          hoho, tych żon czeskich to ja nijak już nie pamiętam.
          miałem wtedy jakieś 10 lat, a one... też coś koło tego ;]
          pamiętam, że z jedną gwizdnęliśmy piwo, by się napić w ukryciu.
          przyjemnośc z udanego skoku została szybko zastąpiona nieprzyjemnością
          smaku tego trunku i skończyło się szybko.
          jak również nasz związek ;]
          bo ja musiałem wyjechać, a ona nie mogła zrozumieć mojego narzecza
          polsko-czeskiego, którym ją terroryzowałem ;]
          w sumie, wszystkie to była burzliwa relacja.
          pozostałe pamiętam jeszcze słabiej ;]
          • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 12.04.13, 16:00
            stylistyka tego opisu jaki sporządziłem też by wskazywała na rękę 10-latka ;]
            proszę o wybaczenie.
            • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 12.04.13, 16:28
              Wszystko w porządku, jak kiedyś będziesz przygotowywał wspomnienia do publikacji, to poprawisz drobiazgi w tej wersji pisanej na gorąco .

              :)
              • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 15:21
                haha, dobre :]]
          • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 12.04.13, 16:26
            Cześć, Greku! :))))

            O! W takim razie dziękuję!

            Ha,ha! Ładna historia. :))))))
            Na złą drogę Cię ta dziewczyna usiłowała sprowadzić, widzę. ;))
            • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 13.04.13, 13:32
              heloł, Barbasiu :]

              hehe, chyba to była wspólna decyzja ;]
              ale podoba mi się taka Twoja interpretacja.
              • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 00:17
                Heloł, Greku nocną porą! U mnie znów zajęta sobota. Niepomyślna. Nie udało się zainstalować dekodera sąsiadce. Antena niestety kiepska, sygnał za słaby, kręcenie nią nie pomogło.

                He, he! :)))
                • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 13:56
                  hoho, wzięłaś na siebie poważne zadanie.
                  swoją drogą, cała ta cyfryzacja to jest/będzie trudna rzecz dla wielu ludzi.
                  wyobrażam sobie, jak np. starsi ludzie są tym zaniepokojeni, właśnie całym tym
                  szukaniem dekoderów, podłączaniem, instalowaniem i całą resztą.
                  • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 14:03
                    I jeszcze tym, że muszą używać teraz dwóch pilotów, a nie jednego jak do tej pory.

                    Właśnie, racja.
                    • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 14:24
                      otóż to.
                      dla nas, mLOdych :], to się wydaje w miare normalne, co najwyżej nostalgia może nas dopadac za dawnymi czasami [hehe], a dla nich to jest zaiste rewolucja.
                      • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 14:38
                        Właśnie, właśnie.

                        Na początku w ogóle nie wspominano o antenach,mówili: wystarczy dekoder, pewnie nie chcieli przestraszyć staruszków. Dopiero teraz mówią , jaka musi byc antena, by dekoder dobrze odbierał , nawet wczoraj włąsnie ta sama sąsiadka, u której chcieliśmy inastalować antenę, po południu słuchała audycji w radiu, w której mówili o antenach, potem do mnie dzwoniła.


                        :)
                  • siostra.bronte Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 14:39
                    Przyznaję się, że dla mnie to też jest problem, ledwo nadążam za nowymi technologiami. Nie odróżniam ipdoda od smarfona. A staruszką nie jestem :)
                    • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 14:53
                      Fakt, postęp techniczny jest oszłamiający. a pewnie to dopiero początek.

                      Cześć, Bronte. :)

                      • siostra.bronte Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 18:04
                        Cześć, Barbasiu :)
                        • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 15.04.13, 15:44
                          Dobrze Cię widzieć, Bronte! :)

                          Trzymaj się!

                          Za to Mania dla odmiany gdzieś przpadła!?
                          • siostra.bronte Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 15.04.13, 20:15
                            Dzięki :)
                        • barbasia1 PS Benedict Cumberbatch /"Sherlock Holmes" 15.04.13, 16:09
                          Benedict Cumberbatch kręci nowego Holmesa!

                          www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2308945/Benedict-Cumberbatch-dashes-switch-places-dead-stunt-man-filming-new-episodes-Sherlock.html
                          :)

                          • siostra.bronte Spojler! Benedict Cumberbatch /"Sherlock Holmes" 15.04.13, 20:11
                            Tak, tak! Ale rany boskie, Barbasiu! To jest spojler!!! Udam, że tego nie widziałam :)
                            • barbasia1 Re: Spojler! Benedict Cumberbatch /"Sherlock Holm 16.04.13, 16:26
                              Eeee tam zaraz spojler! Fajne zdjęcia! (tekstu nie czytałam)

                              :)
                              • siostra.bronte Re: Spojler! Benedict Cumberbatch /"Sherlock Holm 16.04.13, 18:49
                                Jak opiszę ostatni odcinek drugiej serii (mam nadzieję wkrótce), to sama się przekonasz dlaczego tak się zdenerwowałam :))
                                • barbasia1 Re: Spojler! Benedict Cumberbatch /"Sherlock Holm 17.04.13, 15:34
                                  Ożeż! To przepraszam. Tak mi się spodobało zdjęcie Benedicta Cumberbatcha z parasolem w ręku zwisającego na linach, że nie mogłam się oprzeć.

                                  Ależ dobra wiadomość, Bronte! :)))
                                • grek.grek Re: Spojler! Benedict Cumberbatch /"Sherlock Holm 18.04.13, 13:41
                                  trzymam[y] za słowo :]
                                  • siostra.bronte Re: Spojler! Benedict Cumberbatch /"Sherlock Holm 20.04.13, 16:36
                                    Teraz nie mam już wyjścia :)
      • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 12.04.13, 15:47
        >sam miałem 3 czeskie żony, więc wiem jak to jest ;]
        Ladykiller, heh!
        • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 12.04.13, 15:58
          hahaha ;]]

          • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 12.04.13, 16:29
            Śmiej się, tak mi się jawisz? Coraz bardziej się w tym utwierdzam. ;))
            • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 13.04.13, 13:36
              image.blingee.com/images16/content/output/000/000/000/534/400653416_928831.gif
              ;]]
              • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 00:12
                Hahahahahahahahahahahahahhahahahhahah! :)))))
                Prawdziwy Casanowa!
      • pepsic Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 12.04.13, 19:02
        Oglądałam w tym czasie "Bliżej" Pospieszalskiego, notabene chodzą suchy, że program ma zniknąć z ramówki:( W międzyczasie nie omieszkałam zerknąć losowo na fragment "Helu", aby się zorientować, co straciłam. Nie zgadniecie, na którą scenę trafiłam, otóż pożeracza rybek akwariowych. Ohyda. Na Discovery spoglądam czasem na "Szkołę przetrwania', gdzie były komandos rożne obrzydliwe pożera, np gałki oczne zwierząt, które w miarę rozgryzania bryzgają sokami, albo wielkie mięsiste glisty. Swoją drogą gostek niczego sobie. Tak mi się skojarzyło:)

        Ps. Twoje niejednoznaczne i bardziej subtelne zakończenie wydaje sie o wiele bardziej interesujące.
        • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 13.04.13, 13:47
          wiesz, w zasadzie... ładunek narracyjny ten sam ;]
          serio, to co się w tym programie wygaduje a'propos np. Smoleńska, to już jest
          lekka przesada. coraz częściej czytam i słyszę nawet bardzo proPiSowskich & antyrządowych komentatorów politycznych, którzy wobec tych opowieści dziwnej treści, po prostu wymiękają.
          zdają sobie chyba sprawę, że to idzie już zdecydowanie za daleko. jest to politycznie motywowane, częściowo także biznesowo, bo Smoleńskbiz kręci się aż miło, więc trudno to brać serio, wystarczy że target nie ma z tym problemów :] inna rzecz, czy w publicznej telewizji jest miejsce na takie rzeczy i czy marginalizowanie ich nie posłuży nam wszystkim, bo dzięki tej całej narracji rząd może sobie bimbać i w zasadzie za chwilę będziemy płacili podatki od oddychania i ruszania małym palcem w bucie, a nikt o tym nie mówi, nikt o to nie bije piany i nikt nie próbuje ludzi wzburzyć w tej materii, a za to nonstop słychać gadaninę o katastrofie, która się już nie odstanie i na której zamachową wersję nie ma najmniejszych dowodów, bo zgniatanie puszki po cocacoli, to raczej trudno uznać za takowy :]

          u komandosów, to chyba część szkolenie.
          na wypadek, gdyby zaginęli w akcji, w jakiejś puszczy czy dżungli, gdzie do jedzenia
          byłyby tylko rzeczy zupełnie niejadalne albo jadalne, ale po dużej wódce.

          dzięki :]

          • pepsic Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 19:52
            Grek, sam sobie zaprzeczasz, bo właśnie u Pospieszalskiego, tudzież w innych niezależnych mediach dowiesz się jak rząd oskubuje nas na każdym kroku, czego nie uświadczysz w tzw. mainstreamowych mediach. Ostatni odcinek rzeczywiście poświęcony był katastrofie ze względu na rocznicę, a puszka prezentowana była w innym programie, u dyspozycyjnego Kraśki.
            • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 15.04.13, 14:27
              wiesz, wszystkich odcinków nie oglądałem, ale co włączę to rozliczenia agenturalne, polityka historyczna albo Smoleńsk, czyli... nabijanie punktów rządowi :], może stąd moja ocena.

        • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 00:39
          >Nie zgadniecie, na którą sc
          > enę trafiłam,otóż pożeracza rybek akwariowych. Ohyda.
          He,he! ;) To miałaś pecha, to była właściwie jedyna scena filmu, która wywoływała takie wrażenie. Choć po filmie, którego akcja dzieje sie w psychiatryku spodziewać by się mozna ich więcej.

          Obrzydliwe!

          >Swoją drogą gostek niczego sobie.
          Ale chyba wariat! ;)

          Był kiedyś też program w Polscacie czy TVN, nie pamietam tytułu, w którym ludzie walczyli wysoką nagrodę pieniężną , wykonując różne trudne zadania, często jednym z takich zadań było jedzenie obrzydliwie wyglądających ( smakujących oczywiście) robaków, larw, insektów.
          Czego to ludzie nie zrobią dla pieniędzy.

          >Oglądałam w tym czasie "Bliżej" Pospieszalskiego, notabene chodzą suchy,

          A ja z kolei zerknąłam okiem na program Pospieszalskiego, gościem był Macierewicz.
          Macierewicz odleciał już totalnie w kosmos, ujawniając swoje nowe sensacyjne odkrycie, jakoby trzy osoby miały przeżyć katastrofę samolotu z Smoleńsku.

          :)
          • pepsic Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 14.04.13, 19:41
            Taka jest formuła programu. Ekipa wywozi go na koniec świata, gdzie musi się zmierzyć z naturą i przetrwać ekstremalne warunki. Raz przechodził nago przez rzekę zanurzony po głowę (ubranie wrzucił do wodoodpornego plecaka) przy 30 stopniowym mrozie.

            Pamiętam ten program, i jak wchodzili do oszklonej trumny ze szczurami, a fuj!

            O tym, że trzy osoby dawały oznaki życia mówił zaraz po katastrofie sam Turowski z ambasady RP w Moskwie.
            • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 15.04.13, 16:45
              Ożeż!

              Właśnie, przeróżne ekstramelne zadania mieli do wykonania uczestnicy.


              Tak, ale Macierewicz twierdzi dziś, że ma na to dowody!??

              I mówi to o straszliwej katastrofie, po której z samoloty została kupka poamanego żelastwa i po której trzeba było kompletować w wielu wypadkach zwęglone części ciała większości, jeśli nie wszytskich ofiar.



              • pepsic Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 15.04.13, 18:20
                Chodzi o zweryfikowanie informacji powielanych w dniu katastrofy przez przez całkiem sporą ilość osób, w tym z kręgów rządowych ( gen.Bielawny BOR) i nikt nie twierdzi, że ktoś żyje. Dziwne, że nikt wcześniej nie zajął się tajemniczym stwierdzeniem.

                Mnie zawsze dziwiła błyskawiczna informacja, jakoby wszyscy zginęli na miejscu, skoro ciała były rozrzucone na dużej przestrzeni, rozczłonkowane, nie do końca możliwe do policzenia, a wrak podniesiono dopiero po kilku dniach.

                Ps. Incydent sprzed paru chwili, podczas którego obrażono pamięć zamordowanych w Katyniu i na znak protestu wyszli dziennikarze w tym korespondent z gazety wyborczej pokazuje, jak można wierzyć Sowietom.
                • maniaczytania Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 15.04.13, 19:10
                  poniewaz (z roznych wzgledow) bardzo dobrze zapamietalam tamten dzien, wlaczylam sie na wiadomosci praktycznie tuz przed i na biezaco sledzilam, co sie dzialo, tez pamietam, ze na pasku informacji pojawila sie informacja, ze trzy osoby przezyly. Widniala tak przez dluzszy czas, dopiero pozniej usunieto ja. I tez mnie zawsze zastanawialo, dlaczego nikt wczesniej tego nie sprawdzal.
                • grek.grek Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 16.04.13, 13:48
                  mnie by raczej zdziwiło, gdyby ktoś przeżył, skoro znajdowane zwłoki były w kawałkach, w zasadzie - w strzępach.

                  wiesz, wystarczy pooglądać jak wyglądaja ludzie po uderzeniu samochodem w drzewo
                  przy prędkości 90/h.
                  tutaj był samolot prujący bodaj 300/h bijący o ziemię.
                  prawa fizyki są nieubłagane.

                  a informacja o tym, że ktoś przeżył była zdaje się dementowana.
                  mówił o tym w jednym z ostatnich Poranków TokFm Paweł Lisicki.

                • barbasia1 Re: "Hel" - Wasze wrażenia, recenzje, itp :] 16.04.13, 17:29
                  Mnie nie dziwiło po tym, co czytałam o katastrofie. Jeśli wybucha i płonie ileś ton paliwa, jeśli z potężnego samolotu zostają strzępy,jeśli ciała i części ciała pasażerów są częściowo zwęglone (stąd zreszta potem takie trudności z identyfikacją wielu zwłok) i porozrzucane są wokół samolotu, trudno podejrzewać nawet osobom, które nie widziały na własne oczy miejsca tragedii , że znajdzie się ktokolwiek, kto przeżył coś takiego .



    • grek.grek sobota powtórkowa 13.04.13, 16:06
      powtórkami wiosna się zaczyna ;]

      TVP 1.
      "PIraci z Karaibów", Depp alias kapitan Jack - perła, i to nawet nie Czarna ;]
      "Hannibal" - czy jest film częściej pokazywany w telewizjach polskich ?

      Dwójka.
      "Pułapka", czyli kino noir w mazurskiej scenografii, z Markiem Kondratem;
      jeszcze pamiętam, że rozmawialiśmy na jego temat, albo tylko opis był, ale
      to jest ciekawy pomysł, z pewnym zmrużeniem oka, całość ma swój urok i
      specyficzny klimat; 3:40, czyli strasznie późno, jak zwykle, kiedy jest w ramówce.

      TVN
      "Iron man", nie wiem jak Wy, ale mnie te ekranizacje komiksów jakoś nie wciągają.
      aktorzy nie grają, a całość gdzieś tam miota sie między niskim ukłonem w stronę amerykańskiego nastolatka, a próbami zachęcania dorosłego widza, bo tam "coś się kryje"
      na drugim planie, z tym że nawet jeśli, to jest to jakieś banalne i ograne.

      Polsat.
      o 23:00.
      "Byt" - yes, kiedyś spojlerowałem, streszczałem, czy jak zwał :]
      historia, podobno autentycznego :], ataku poltergeista, czyli zlośliwego natrętnego ducha, na młodą kobietę. Duch opanował jej dom, dopuszczał się gwałtów na niej, doprowadził ją
      do psychicznego wyczerpania, aż zwróciła się o pomoc do rozmaitych fachowców.

      jesli nie macie nic przeciwko...

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,130276386,131255434,_Byt_ze_spojl_.html
      TV4.
      "Wzgórza mają oczy" 22:55.
      zmutowane łobuzy prześladujące rodzinę wybierająca się na camping.
      niespecjalnie odkrywcze, za to sceneria pustyni amerykańskiej - całkiem niezła.

      TVN7
      "Rewolwer i melonik" o 19:30.
      znacie tytuł ?
      [yeeeesss...]
      to ma być kinowa wersja serialu, z Ralphem Fiennesem, Umą Thurman i Connerym.

      • siostra.bronte Re: sobota powtórkowa 13.04.13, 17:37
        Dzisiaj wyjątkowo słaby repertuar. Nie ma co oglądać.
      • barbasia1 Re: sobota powtórkowa 14.04.13, 00:10
        Jeszcze i znakomity thriller "Inni" byli w TVP2, rzuciłam okiem na końcówkę , ależ świetna jest Nicole Kidman.

        Obejrzałeś "Rewolwer i melonik"? W Wyborczej dali mu tylko jedną gwiazdkę!?!


        > "Iron man" [...]
        Dobrze powiedziane!

        > "Hannibal" - czy jest film częściej pokazywany w telewizjach polskich ?
        He, he! :)
        • grek.grek Re: sobota powtórkowa 14.04.13, 14:27
          zapomniałem zupelnie...
          rzeczywiście, świetnie że wspomniałaś.
          to jest dobry film.

          niestety nie zobaczyłem.

          szkoda, że TVN raz na kwartał daje rarytas w ten piątkowy wieczór.
          liczyłem że wraz z/po "Incepcji" znów ruszą z kopyta, a tutaj powtórka komiksowa.
          ale... może jeszcze jakąs niespodziewajkę szykują przed wakacjami ?

          • barbasia1 Re: sobota powtórkowa 14.04.13, 14:32
            Jedna premiera na sezon, szaleństwo! ;))
        • pepsic Re: sobota powtórkowa 15.04.13, 18:30
          Słusznie prawicie, "Inni" to jeden z najlepszych thrillerów, jakie znam, z przerażającym, zaskakującym suspensem i rewelacyjną Nicole.
      • pepsic Premiery w canal+ 14.04.13, 00:36
        Owocny wieczór filmowy dzisiaj mi się trafił, najpierw francuski hit kinowy "Nietykalni", na deser wcale niezgorsza polska "Różyczka". Postaram się jutro, pojutrze coś więcej dopowiedzieć:)
        • barbasia1 Re: Premiery w canal+ 14.04.13, 00:42
          Świetnie!!! Zamawiam(y) oba. :)))

          Przypomniałaś mi film "Nietykalni" można własnie kupić z najnowszym Twoim Stylem", cena 11 zł!
        • grek.grek Re: Premiery w canal+ 14.04.13, 13:52
          czekam[y] na Twoje recenzje :]
        • pepsic Na początek "Nietykalni" 14.04.13, 20:12
          Czarująca opowiastka o przyjaźni pomiędzy ciemnoskórym pielęgniarzem z nizin społecznych a bogatym arystokratą na wózku inwalidzkim. Budujące i dowcipne, z tym że mało skomplikowane psychologicznie, w hollywoodzkim stylu, w sam raz na niedzielne popołudnie. Na faktach!
          Ps. Czytając pełne uwielbienia opinie internautów dochodzę do wniosku, że niektórym niewiele trzeba, aby okrzyknąć film genialnym.
          Ps. 2. Ciemnoskóry bohater to taki francuski Eddie Murphy, tyle że mniej głupkowaty i ... bardziej interesujący jako facet:) Koleżanki kiedyś wspominały, że w filmach brytyjskich co rusz powielają się te same twarze. Otóż to samo można powiedzieć o kinie made in France.
          • grek.grek Re: Na początek "Nietykalni" 15.04.13, 14:33
            pechowy tytuł, bo taki sam, co gangsterskiego klasyka De Palmy.

            ale brzmi ciekawie, we Francji hicior, w Europie ponoć też, może własnie tej
            szczyptu uroku i trochę większej dawki optymizmu ludzie szukają dzisiaj [?],
            stąd te dobre notowania. Poza tym, to tylko takie moje 3 grosze, ale francuskie
            filmy mają swój wdzięk, sam język już czyni atmosferę, a spięty z ulicami miast,
            jakąs taką urodą/fizjonomią aktorów francuskich, którzy dziwnym trafem mają twarze
            specyficznie francuszczyzną zalatujące tworzy to pewien osobny obrazek.

            "francuski Eddie Murphy" - o, Eddie w "Gliniarzu" był niedościgniony :]
            "bardziej interesujący jako facet" - no na tym to się nie znam, ale że Eddie był
            jakiś nie ten-teges ? ;]

            • pepsic Re: Na początek "Nietykalni" 15.04.13, 18:24
              Nie w tym rzecz, chodzi o gabaryty. Omar Sy liczy 1,92 m.
              :)
          • barbasia1 Re: Na początek "Nietykalni" 15.04.13, 17:54

            > Czarująca opowiastka o przyjaźni pomiędzy ciemnoskórym pielęgniarzem z niz
            > in społecznych a bogatym arystokratą na wózku inwalidzkim.


            Zatem chyba kupię najnowszy Twój Styl z tym filmem. :)
        • pepsic "Różyczka".pl 14.04.13, 21:31
          Temat samograj, a jednak pozostawia niedosyt. Uwiedzione przez prostackiego funkcjonariusza SB zakochane dziewczę zostaje nakłonione do współpracy i donoszenia na szanowanego pisarza, w którym pokrótce się zakochuje, co specjalnie nie dziwi, bo facet jest kulturalny i ma klasę. Miłosne perturbacje dobrze i życiowo rozegrano, niejednoznacznie, bez nachalnej kawy na ławę. Natomiast nijak nie potrafię zrozumieć, co tak ponętna istota, która mogła mieć każdego widziała w chamowatym i mało atrakcyjnym agencie SB ze sflaczałym brzuszkiem, ani jakim cudem zgodziła sie tak błyskawicznie na współpracę.
          W obsadzie: tym razem mało oryginalny, bo w swoim stałym emploi R. Więckiewicz (esbek) kusząca ciałem Magdalena Boczarska (Kamila) i od sztampy A. Seweryn, jako stateczny wykładowca uniwersytecki, któremu esbecja chce zrobić kuku.
          Ps. Seweryn, jak przystało na statecznego członka Comedie Francaise daje radę, w tym scenom erotycznm. Jakoś mnie to nie dziwi, ponętne ciało Boczarskiej umarłego postawiłoby na nogi. Taki np. Radziwiłowicz, założę się, nie podołałby (Raskolnikow, he, he). Niby nie na faktach, ale skojarzenia z Pawłem Jasienicą same się nasuwają. Tyle, że życie, jak zwykle przerasta scenariusze.
          Mimo paru niedoróbek, o których wspomniałam, zachęcam:)
          • grek.grek Re: "Różyczka".pl 15.04.13, 14:40
            to zabawne, że w tych rozliczeniowych filmach UB-ek zawsze musi byc odrażający :]
            tutaj przynajmniej, jak piszesz, wyróznia go męska chropowatość, którą uwodzi.
            yeap, część na to reaguje :]
            część facetów reaguje zas na kobiece odpowiedniki takich charakterów i typów urody.
            w ogole, te sprzedawane w mediach wizerunki Kena i Barbie, jako ideałów urody, są
            strasznie przereklamowane i w realu kompletnie nie wytrzymują konfrontacji z gustami
            i guścikami :] Theron czy Jolie - dżizus, jakie one są aseksualne... Oczy stają w słup, jak się je widzi, ale już nic poza oczami. To samo, mam wrażenie, chociaż tu akurat tylko wrażenie, o zupelnie podobnym charaterze typu urody róznych "Klunejów". jak sobie nie wyobrażam Theron w namiętnej scenie jako seksualnej bogini, tak samo zupelnie niewiarygodny jest dla mnie Clooney w scenach, kiedy ma... kipieć testosteronem i seksapilem :] No brak brak, po prostu.

            czyli, psor jest stateczny, ona zwiewna i sumie tylko ten Ubol trzyma jakiś rys ciekawości
            osobowości ;]

            • barbasia1 Re: "Różyczka".pl 15.04.13, 16:07
              grek.grek napisał:

              > to zabawne, że w tych rozliczeniowych filmach UB-ek zawsze musi byc odrażający :]
              > tutaj przynajmniej, jak piszesz, wyróznia go męska chropowatość, którą uwodzi.

              A może te parę należy odczytywać metaforycznie, może chodzi o uwiedzenie przez brzydki system. ;)
              • grek.grek Re: "Różyczka".pl 15.04.13, 16:30
                bingo, Barbasiu :]
                • barbasia1 Re: "Różyczka".pl 15.04.13, 17:55
                  Ile wygrałam?
                  • grek.grek Re: "Różyczka".pl 16.04.13, 13:37
                    jakbym miał milion dolarów, to byś wygrała :]

                    ale że nie mam, to nagradzam tym :
                    pictures.4ever.eu/data/674xX/fun/cartoons/[pictures.4ever.eu]%20cat,%20eyes,%20smile%20125846.jpg
                    :]
                    • barbasia1 Re: "Różyczka".pl 16.04.13, 15:51
                      :)))

                      Ten uśmiech cenniejszy od miliona ! :)
                      • grek.grek Re: "Różyczka".pl 18.04.13, 13:43
                        taki system wartości, to już dziś rzadkość :]
                        • pani_lovett Re: "Różyczka".pl 21.04.13, 14:04
                          :)


                          Ale nie myśl, że nie mam zrobionej listy, co kupić, jak już wygram ten milion. ;)






                          • grek.grek Re: "Różyczka".pl 21.04.13, 15:07
                            pewnie ze dwa persy sobie zafundujesz ? ;]
                            • pani_lovett Re: "Różyczka".pl 21.04.13, 15:18
                              He,he! :)
                              Też. Kiedyś, na pewno.
                              Choć chyba wolałabym krótkowłosego kotka!? Jeszcze się nie zastanawiałam.

                              Cześć, Greku! :)
                              • grek.grek Re: "Różyczka".pl 21.04.13, 15:26
                                cześć, Barbasiu, wiosna u Ciebie ? :]

                                dobry kot na wagę złota, jakitamkolwiek, hehe.

                                • pani_lovett Re: "Różyczka".pl 21.04.13, 15:42
                                  Prawdziwa wiosna, słoneczna, ale nieupalna Greku. Chłodny wiatr wiał rano. Leciałam dziś rano, przy niedzieli, heh, do supermarketu po włoski serek mascarpone na krem do eksperymentalnego ciasta i , powiem Ci, trochę mi było zimno. Teraz się pewnie ociepliło, może jeszcze na rower wyskoczę.
                                  A właśnie miałam opisać mój pierwszy wypad rowerowy do lasu, zrobię to chwilę...

                                  > dobry kot na wagę złota, jakitamkolwiek, hehe.

                                  Tak. :)
                                  • grek.grek Re: "Różyczka".pl 22.04.13, 15:26
                                    no to taka sama, co tutaj, hehe.

                                    o proszę, czyli rowerowanie już jakieś było, very good, Barbasiu.
                                    od razu napisz koniecznie, ile trafień zanotowałaś ;]

                                    • barbasia1 Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 22.04.13, 16:32
                                      Tak, w niedzielę tydzień temu byłam pierwszy raz w lesie, wspominałam tu o tym (wiem, mnóstwo czasu już upłynęło ;).

                                      Las był szary, nie otrzepał się jeszcze z suchych liści, ale już gdzie niegdzie można było wypatrzeć maluteńkie zielone kępki przebijających się młodych roślin i traw.

                                      Sporo ludzi jeździło, spacerowało, biegało po lesie, dwie znajome twarze spotkałam, biegacza długodystansowca Apolla z Bellac (tak go nazwałam ;), zaiste piękny to mężczyzna z falującymi półdługimi włosami o doskonałej atletycznej budowie ciała i idealnych, harmonijnych ruchach, istna platońska idea doskonałego ruchu ciała, która uciekła z jaskini i biega po naszym lesie. Po tych tym doskonałym sposobie poruszania się można go rozpoznać z wielkiej odległosci . Nikt nie porusza się tak pięknie jak on. Musi to być jakiś sportowiec albo awuefista?
                                      Apollo świadom swego uroku, rzuca spojrzeniami na lewo i prawo, kiedy tylko mija jakieś panie. Jednym z takich spojrzeń trafił i mnie ze 3 sezony temu i od tej pory, odkłaniamy się sobie na znak powitania. :) Mijałam też wielkiego, znanego mi z widzenia, zwalistego gościa na rowerze o twarzy podobnej do misia Fazi i szczęce jak koparka.
                                      Nikogo nie przejechałam, na nikogo nie wpadłam.

                                      Zaliczyłam długą trasę, zatem kondycja po zimie nie jest na szczęscie najgorsza.

                                      Wczoraj nie byłam w lesie rowerze, ale chyba dziś się wybiorę. Piękny dziś dzień. Mam nadzieje, że u Ciebie też.

                                      :)
                                      :)
                                      • grek.grek Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 23.04.13, 15:33
                                        grunt, że coś się dzieje, nieprawdaż ?
                                        coś się ruszyło ku wiosennemu, a skoro później się zaczęło, to może
                                        zostanie na dłużej ?

                                        no no, to masz znajomych z, tego... - wyższej półki, Barbasiu...
                                        z samego Olimpu, jak widzę ;]

                                        długodystansowi biegacze, mają... jakby to powiedzieć... mniejsze stężenie
                                        testosteronu; zatem, Apollo raczej nie będzie Cię gonił dysząc pożądaniem ;]]
                                        możesz być spokojna, co innego my, sprinterzy [w BIEGANIU !, proszę bez
                                        nadinterpretacji, hehe] - ale my, jak to koty, tylko na krótkich dystansach, jak
                                        więc antylopa nie da się złapać na pierwszych 100metrach, to odpuszczamy, i szukamy następnej; niektóre udają kontuzję ;]]

                                        żarty takie, na wiosnę :]

                                        naastępnym razem, jak zobaczysz tego Faziego, to zaproponuj mu wyścig, może
                                        dopadnie go zawał ?

                                        żartuję, tak na wiosnę :]

                                        yes, wczoraj slońce, dzisiaj też, wczoraj gorąco po południu, dzisiaj... nieco mniej, ale
                                        nadal majowo jest.

                                        jak tak dalej pójdzie, to sam na rower się przesiądę, rok temu mnie uruchomiłaś i zamierzam
                                        w tym sezonie kontynuować :]





                                        • barbasia1 Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 23.04.13, 16:15
                                          Liczę, że do późnej jesieni już tak zostanie.

                                          Hehehe! :)))
                                          No,no, jakie sprytne te niektóre antylopy!? :)

                                          > naastępnym razem, jak zobaczysz tego Faziego, to zaproponuj mu wyścig, może
                                          > dopadnie go zawał ?

                                          To nawet dobry pomysł. Albowiem Faziego znielubiłam dnia pewnego , kiedy razem z grupą koleżków w wieku przedzawałowym krzyczał za mną w lesie i pytał, czy koszulkę , którą mam na sobie kupiłam może w Biedronce (błękitna z dżecikami układanymi w napisa STAR IS BORN - dobra bawełna ;), wyobrażasz sobie?! Bezczelny(e) typ(y)!

                                          Cudna pogoda dziś, taką uwialbiam. Tak mogłaby być przez całą wiosnę i lato.

                                          > jak tak dalej pójdzie, to sam na rower się przesiądę, rok temu mnie uruchomiłaś
                                          > i zamierzam w tym sezonie kontynuować :]

                                          Wspaniale to słyszeć.
                                          Żeby Cię jeszcze bardziej zachęcić, zrobiłam wczoraj kilka zdjęć w lesie, wrzucę je wieczorem.
                                          • grek.grek Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 23.04.13, 16:41
                                            a to całkiem możliwe.

                                            hehe ;]
                                            i to jakimś trafem zawsze są to te najzdrowiej się prezentujące ;]]

                                            no coś Ty, on cię podrywał przecież.
                                            tylko z braku pewności siebie i wiary w swoją atrakcyjność, robił to
                                            w sposób mało wyszukany i obcesowy.
                                            jak to Fazi ;]

                                            orajt, nie ma to jak dobre fotografie :]
                                            • barbasia1 Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 23.04.13, 17:22
                                              > i to jakimś trafem zawsze są to te najzdrowiej się prezentujące ;]

                                              No tak oczywiście, naturalne instynkty zdrowych osobników, osobniczek.
                                              Tylko korzystać.
                                              Powodzenia.

                                              • grek.grek Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 24.04.13, 13:56
                                                wzajemnie ;]
                                      • pepsic Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 23.04.13, 21:22
                                        Barbaisu, zmiłuj sie, ile lat będziecie jeszcze wymieniać z Apollem uśmiechy? Do dzieła!
                                        ;))
                                        • barbasia1 Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 27.04.13, 18:39
                                          pepsic napisała:

                                          > Barbaisu, zmiłuj sie, ile lat będziecie jeszcze wymieniać z Apollem uśmiechy?
                                          > Do dzieła!
                                          > ;))

                                          O! Droga Pepsic, jakoś nie wyobrażam siebie z Apollem,
                                          o jedną piękną osobę byłoby za dużo... ;)))

                                          Zresztą Apollo chyba nie jest sam, tak podejrzewam ...


                                          :)
                                          • grek.grek Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 28.04.13, 15:35
                                            [tajemniczy głos z offu] :

                                            jego chłopak mógłby Cię zaatakować torebką, a nawet zdjąć szpilki i rzucić
                                            nimi w ciebie ;]]

                                            [to był tajemniczy głos z offu]
                                      • pepsic Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 23.04.13, 21:48
                                        A ja zrobiłam sobie wycieczkę kolejami śląskimi nad pobliski zbiornik wodny, który miałam zamiar przejść wokół, ale tak pięknie słońce świeciło, że zaległam na piasku i trochę poopalałam twarz, reszty sie nie dało, bo wiało. Spokój, cisza, sami wędkarze, żadnego Apolla na horyzoncie (to akurat minus), tylko jedno dziecko, grzeczne, powiedziało mi dzień dobry. Zawsze mnie to rozczula.
                                        :)
                                        • barbasia1 Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 27.04.13, 18:34
                                          Pięknie!

                                          Pepsic, czy mogę zapytać, gdzie w okolicy Cz. jest takie fajne miejsce? W Żarkach może byłaś?

                                          >Spokój, cisza, sami wędkarze, żadnego Apolla na horyzoncie (to akurat minus),
                                          Ha,ha,ha, ha! :)))

                                          Bo Apollo to jednak rzadki okaz. ;))
                                          Ale szczerze życzę spotkania.

                                          • pepsic Re: "Różyczka".pl OT rowerowy 27.04.13, 19:21
                                            Poraj, stacja bliżej. W sezonie sa tam tłumy, choć podejrzewam, że nadal zakazana jest kąpiel. Żarki planuję na zaś:). Może w długi weekend sie uda.
              • pepsic Re: "Różyczka".pl 15.04.13, 18:58
                Jestem pod wrażeniem, pani profesor:)
                • barbasia1 Re: "Różyczka".pl 16.04.13, 16:02
                  pepsic napisała:

                  > Jestem pod wrażeniem, pani profesor:)
                  Hahaha! :)))

                  Biedny Więckiewicz - brzydki system, ze sflaczałym brzuszkiem. :))


            • pepsic Re: "Różyczka".pl 15.04.13, 18:52
              A nie, wątek rozdartej wewnętrznie Różyczki stojącej pomiędzy dwoma mężczyznami wcale nie jest jednoznaczny i ma pazur dramatyczny. Naiwna z początku gąska dojrzewa pod wpływem miłości do tego, który ja wprowadza w meandry prawdziwej miłości. Kiedy trzeba potrafi zdobyć się na odwagę, aby zerwać z esbekiem, zakończyć współpracę z SB i odejść od ukochanego z honorem, gdy sprawa się wyda.
              Ps. Clooney to równiez nie moja bajka.
          • barbasia1 Re: "Różyczka".pl 15.04.13, 17:25
            Świetna relacja, Pepsic. Aż chce się obejrzeć ten film natychmiast. Dzięki za szybkie zapokojenie ciekawości naszej! :)

            Korzystając z okazji polecam (ponownie) b. dobry artykuł z Polityki poświęcony Zofii Beynar-O'Bretenny, czyli żonie Pawłą Jasienicy i histori jej życia, współpracy z SB.

            www.polityka.pl/kraj/analizy/1504026,1,podwojne-zycie-zony-jasienicy.read
            Jej osoba to fascynujący materiał na kolejny film.


            >Taki np. Radziwiłowicz, założę się, nie podołałby
            He,he! :) Dałaby radę, jestem przekonana. :))
            :)
            • pepsic Re: "Różyczka".pl 15.04.13, 17:57
              Czytałam wczoraj ten artykuł. Kiedy film wchodził na ekrany media sie rozpisywały dość głośno. Małżonka Jasienicy donosząca do SB zdecydowanie nie wywołuje pozytywnych uczuć i nie ma nic na swoją obronę. Chyba nie chciałabym oglądać historii kobiety wyzutej ze wszelkich uczuć i pozbawionej grama przyzwoitości. Filmowa Różyczka, bo pod takim kryptonimem była zarejestrowana Kamila dojrzała w którymś momencie i odmówiła dalszej współpracy, w jakimś sensie się zrehabilitowała i ocknęła.

              Dziękuję:) Sama chętnie rzucę jeszcze raz okiem, zwłaszcza intryguje nie dopowiedziane do końca zakończenie.
          • maniaczytania Re: "Różyczka".pl 20.04.13, 12:11
            sie przypomne tylko z moja relacja z filmu ;)
            • pepsic Re: "Różyczka".pl 20.04.13, 15:34
              Właśnie, właśnie, pan profesor pokazał Różyczce, jak dżentelmeni potrafią wielbić kobiety, i że nie bierze sie ich w toalecie publicznej.

              Mi sie podobała scena rozstania, kiedy Różyczka zostawia na lodówce pierścionek zaręczynowy i wychodzi bez słowa bez zbędnego, powielanego: to nie tak, jak myślisz. I ta, zaraz po, kiedy zrezygnowana, pełna odrazy dla siebie oddaje sie ubekowi.

              Ps. Maniu, ja się trochę martwiłam, że nas tu zostawiłaś, wczoraj zaglądałam nawet do bloga:)
    • grek.grek FOrbrydelsen odc 15 15.04.13, 10:34
      Link :
      www.putlocker.com/file/58ecc485cd857816
      ["continue as a free user"]

      Stanęło na tym, jak Sara Lund odwiedza Jensa HOlcka, pyta go o sprawy związane z wyjazdem ze sztabem Brehmera na Łotwę, celem zaś dociekać jest postać Phillipe'a Dessaua, pomocniika Brehmera, podejrzanego o prowadzenie białego kombi, które zabiło Olava Kristiansena. Wychodzą na zewnątrz, Sara prosi go o grafik zajęć z tej podróży łotewskiej. Holck znika. Sara węszy dookoła i w sąsiednim magazynie znajduje białe uszkodzone kombi, prawdopodobnie to poszukiwane. Wraca do auta, zauważa że ktoś gwizdnął kluczyki, nie ma też jej telefonu. Na szczęście jest pistolet, który leżał w skrytce.

      Meyer wie, że coś jest nie tak, Sara poinformowała go, że jedzie do Holcka, teraz jej telefon nie odpowiada. Meyer jest już w drodze. Informuje o sytuacji Brixa, że to możliwe iż Holck jest poszukiwanym przez nich człowiekiem, prosząc go żeby wysłał ludzi pod ten adres. Brixa jednak bardziej interesuje, dlaczego odpuszczają Hartmanna. Meyer nieco sie irytuje, "to nie Hartmanna, to Holck !".

      Brix wyjmuje z dołka Hartmanna. Próbuje się od niego czegoś dowiedzieć o Holcku, czy to własnie Holck "mógłby [Hartmanna] wrobić ?", Troels nie ma pojęcia o takiej możliwości, jemu z kolei zalezy, żeby go puszczono, może by jeszcze zdązył na głosowanie w sprawie jego wykluczenia z wyścigu wyborczego i z Rady Miasta, które zorganizował Brehmer.

      Znów Brix i Meyer rozmawiają przez telefon, Meyer w stanie podwyższonego ciśnienia utrzymuje, że coś tutaj mocno śmierdzi. Sary Lund nie ma pod adresem domu HOlcka. Gdzie więc Holck może przebywać ? Brix pyta Hartmanna. Ten nie wie, niecierpliwi się, nie wie co tam jest grane, wreszcie duka, że HOlck był w separacji z żoną, ale cholera go wie, może jest w domu, z rodziną. Brix przekazuje to Meyerowi, z prostym poleceniem "znajdź go". POtem każe odprowadzić Hartmanna do aresztu, co wpienia Trolesa, bo głosowanie zaraz się zacznie, jeszcze by zdążył... POtem Brix wreszcie wydaje policajom rozkaz szukania samochodu Sary LUnd.

      Sara Lund znajduje się zaś w sytuacji klasycznej dla thrillerów - wieczór, ciemno, a ona z pistoletem gotowym do strzału, przyświecając sobie latarką i z oczami jak talerze błąka się po tym magazynie, który jak sie okazuje stanowi większa całośc z jakimiś korytarzami, schodami... Ciemno, że oko wykol, cicho jak w grobie, tylko co jakis czas słychać tajemnicze kroki, głuche stuki, jęki otwieranych powoli drzwi, a potem trzaski zamykanych.

      Wreszcie tuż za nią wyrasta jak spod ziemi Jens HOlck. Grzmoci ją w głowę czymś cięzkim i Sara pada nieprzytomna. Kiedy się budzi ledwo żywa - świeci się jakies małe światełko w tym magazynie, widzi HOlcka palącego papierosa i przyglądającego się jej. Orientuje sie, że ma związane ręce i nogi. Prosi Holcka żeby ją rozwiązał i wypuścił, że policaje jej szukają i znajdą ją. HOlck na to bez słowa rzuca w jej stronę jej zniszczony telefon.

      I Holck urywanymi zdaniami zaczyna klecić jakąs opowieśc, z której wynika, że "ten urzędnik", czyli OLav udostępniał mu mieszkanie 210, czyli to biuro Liberałów i Hartmanna, w którym to znaleziono onegdaj ślady bytności Nanny Larsen, jej krew oraz ślady jakiejś demolki. Holck przyznaje, że tamtego wieczora wysłał maila Nannie, spotkali się w tym mieszkaniu... Żali się, że żona odeszła, zabrała dzieci, pewnie ich nie zobaczy już... Pokazuje ich zdjęci. Zwierza sie, że "nikogo by nie zabił, ale... ten urzędnik [???] naciskał, cena była i tak za wysoka" - troche to brzmiało jak bełkot, może wkrótce się wyjaśni, co miał na myśli. Sara mu przytakuje, prosi żeby ją wypuścił, razem to jakoś spokojnie załatwią. Ale HOlck ani mysli, ciągnie ją za fraki do samochodu, do bagażnika.

      Wtedy Sara mówi mu, że policja ją znajdzie, bo... ma ona DWA telefony. Drugi w samochodzie leży. HOlck zostawia ją na moment, idzie zniszczyć ten drugi telefon. Ofk Sara Lund blefuje, chce zyskać na czasie. Kiedy Holck wychodzi, ona zaczyna desperacko szukać czegoś, czym mogłaby przeciąć więzy. Znajduje, pewnie wcześniej już miała ja na oku, małą piłkę do metalu leżącą na ziemi wśród jakichś sznurów. [ukłon scenarzystów, hehe]. Kiedy Holck wraca po bezowocnych poszukiwaniach dzierżąć taśmę do zakneblowania Sary - jej już nie ma. Holck łazi więc po magazynie, przyświeca latarką i szuka zguby. Sara zaś ma na oku swój własny pistolet, który niefrasobliwie Holck przeoczył i teraz armata leży na ziemi - tylko złapać. Ale najpierw Holck musi się oddalić. Kiedy się to dzieje - Sara wyskakuje z ukrycia i próbuje dopaśc broni. Ale HOlck ją słyszy, zdąza z reakcją i pierwszy łapie za pistola.

      Mierzy do niej, ale w tym momencie do magazynu wkracza Meyer i już ma HOlcka na celowniku. Każe mu rzucić broń, a kiedy Holck mimo wszystko zamierza strzelić - Meyer kładzie go trupem ratując Sarze życie.

      Zjeżdża się policyjna kawaleria, światła, auta, wynoszą zwłoki Holcka. Brix pyta Meyera : jak znalazł Holcka ? Meyer na to, że takim samym sposobem, jak Sara - zadzwonił do jego byłej żony. Sara Lund przechodzi badania lekarskie na komisariacie, ma lekki wstrząs mózgu. Towarzyszy jej ten jej szwedzki narzeczony, Bengst.

      Hartmanna wypuszczają, bez wyjaśnień, oddają mu rzeczy i droga wolna. Kiedy Troels wychodzi - widzi przez żaluzje Sarę, przez moment zawiesza na niej wzrok.

      W aucie Morten Weber relacjonuje mu sytuację, adwokatka Troelsa dowiedziała się wszystkiego, że to Holck itd... TEraz jednak najważniejsza jest polityka - głosowanie w sprawie wykluczenia Hartmanna już się odbyło i zakończyło się sukcesem Brehmera - Hartmann został wysiudany.

      Brehmer ma własnie konferencję prasową. Drętwą gadką informuje dziennikarzy, że to pierwszy taki przypadek w historii, że Hartmann nabroił i teraz to w ogole cała Rada Miasta ma problem, bo musi jakoś ludziom w oczy patrzeć, po tym jak Troels zszargał jej reputację. W tym momencie dziennikarze dostają sms-y z informacją,że Hartmann został wypuszczony z aresztu. POjedynczo i parami zaczynają umykać z tej konferencji Brehmera, który z konsternacją obserwuje jak mu się widownia wyludnia.

      Pismaki opadają Hartmanna, który przyjeżdza do magistratu. Zarzucają go gradem pytań, Troels sprzedaje im tylko niusa, że jest niewinny, zostanie za chwilę oczyszczony z wszelkich zarzutów i na razie więcej nic nie powie.

      W pokoju pyta Mortena o Rie, ten mu odpowiada, że nie wiem, gdzie ona jest - i że Rie wie, co się stało tamtej nocy [31/1 listopada, kiedy Nanna znikła, a Hartmanna miał randkę z samobójem, o której nie chciał powiedzieć przez długi czas], że musiał jej powiedzieć. Morten chce pisać jakiś plan działania celem odzyskania politycznego pola, ale Hartmann prosi go, żeby raczej zostawił go na moment samego.

      Nieco później Troels spotyka się ze swoim sztabem wyborczym. Straty są spore, referuje to MOrten Weber : trzeba odkręcić to wykluczenie, popracować nad odzyskaniem dobrej prasy i opinii, poinformować wyborców dobitnie o niewinności Hartmanna, z powrotem przyciągnąc sponsorów, którzy się rozpierzchli, no i zawrzeć nowe koalicje polityczne. Roboty jest sporo. Hartmann wygłasza krótki speech zagrzewający do boju.

      W telewizorni już śmiga informacja o strzelanienie, o smierci Holcka i tym, że to on był poszukiwanym killerem Nanny Larsen [hola, jeszcze 5 odcinków, hehe...]. Sara Lund ogląda wypowiedź Brixa w tiwi via laptop. Jest przygaszona, a może zamyslona. Bengst zwraca na to uwagę, pyta czy z nią wszystko dobrze. Jest dobrze, ale Sara nie myśli o sobie - myśli o sprawie. Ni grzyba Holck nie pasuje przecież do portretu psychologicznego mordercy, który nakreślił wcześniej Bengst [który to był odcinek... 5 może 6...]. On ją uspokaja, że widocznie przestrzelił ze swoją diagnozą. Ale to nie daje jej spokoju.

      cdn
      • grek.grek FOrbrydelsen odc 15 [2] 15.04.13, 11:29
        Hartmanna w gabinecie odwiedza Brehmer. "Witam z powrotem", powiada, oddaje się zadumie nad tym, jak bardzo zaskoczył go HOlck i to do czego był zdolny... a potem przechodzi do polityki - najpierw przyznaje, że popełnił błąd z tym wnioskiem o wykluczenie, ale w zaistniałych wówczas okolicznościach - nie mógł postąpić inaczej, Troels nie oponuje i sam przeprasza, że w ferworze walki posunał się do oskarżeń wobec Brehmera.

        Brehmer proponuje Troelsowi przymierze. Sojusz wszystkich sił partyjnych - teraz muszą RAZEM pracowac nad odzyskaniem przez Radę Miasta dobrego wizerunku, który tak zniszczył IM wszystkim Jens HOlck. Koniec wojowania, a raczej współpraca, co by wyborcy znów zaufali im, im wszystkim, POLITYKOM. Na dobry początek, Brehmer proponuje wspólną konferencję prasową. Hartmann się nad tym zamyśla, i ostatecznie daje pozytywną odpowiedź.

        Na komsariacie Meyer zbiera do kupy fakty dotyczące Holcka. Sa rachunki za prezenty dla Nanny, np. za te drogie kozaczki, które znaleziono na samym początku śledztwa u niej w domu.
        I także za naszyjnik z czarnym sercem, który Nanna miała w garści, kiedy znaleziono jej zwłoki.
        To HOlck płacił zdradzieckiemu Olavowi za wynajem mieszkania 210, gdzie spotykał się z Nanną.
        W domu Holcka znaleziono także liczne fotografie, na których jest on z Nanną Larsen. Sprawa wydaje się być czysta,MIMO że nadal nie wiadomo, co HOlck dokładnie robił tamtej krytycznej nocy. Sarze zwierzył się, że spotkał się z Nanną, ale nie jest przecież ustalone, że Nanna została zamordowana w mieszkaniu 210, gdzie widziała się z Holckiem, znaleziono tam jej krew i odciski palców, a takze odciski palców Holcka,pewnie pobrali mu je pośmiertnie [ale truizmy plotę, hehe]. Także białe kombi w tym magazynie/garażu to TO auto, którym zabito OLava.

        Brix pyta Sarę Lund, co o tym sądzi - ta mu odpowiada, że wygląda to wszystko spójnie, ale doskonale widać, że dla niej - wcale tak nie jest. Brix świdruje ją spojrzeniem, ale chyba jej przygaszenie i średni entuzjazm bierze za efekty przeżyć jakich doznała.

        Meyer pyta ją później, co dalej. Ona że wyprostuje relacje ze Szwedem i z synem, no i wyjedzie wreszcie do Sztokholmu. Meyer za to jest zestresowany, bo będzie miał dochodzenie w sprawie tego strzału jakim zabił Holcka. Wybucha nawet gniewem, krzyczy, że "mówiłem, żeby odłożył ! a on nie ! co mogłem innego zrobić ?!!". Sara mówi, że to formalnośc, zachował się jak należy, a ona... dziękuje mu za to [cóż, życie jej uratował]. Meyer zauważa jej zamyślenie... "ciągle nie jesteś przekonana ?', pyta ją, ale ona unika jednoznacznej odpowiedzi.

        Brix informuje ich, ze wedle prokuratorów to, co mają wystarczy do zamknięcia sprawy. W zasadzie - już jest zamknięta. PYta Sarę, co z jej pracą w Szwecji, a ona - pakując swoje klamoty do przepisowego kartonowego pudła, odpowiada, że dowie się, kiedy zaczyna tam pracę. A za moment zacznie się pożegnanie Sary, już tam się coś kręci, słychać jakieś rozbawione głosy, przez szybę biesiadnicy machają butelczyną z czymś mocniejszym. Sara wyraźnie nie jest uszczęśliwiona, trochę przeszła, a poza tym - ona NIE wierzy, że to HOlck.

        Kiedy Brix i Meyer wychodzą, Sara sięga do starych akt, tych o które kiedyś prosiła archiwistę. Bengst, jej narzeczony, a z zawodu psycholog, sporządził portret psychologiczny mordercy, wyszło mu, że to nie był jego pierwszy raz, a kluczową cechą jego charakteru jest precyzja i opanowanie. Holck wyglądał raczej na nerwusa, odpalał fajka za fajkiem, zostawił od cholery śladów, a nawet w tej akcji z Sarą przegapił tak oczywistą rzecz jak leżący na ziemi pistolet... Cos tu nie gra. Sara poprosiła wtedy o akta zaginionych i nieodnalezionych osób. Dostała je, policjant rzekł - nie ma tam nic, ale... do poduszki możesz poczytać. Teraz Sara po nie sięga na poważnie. Skupia się na zdjęciu jednej dziewczyny...

        Tymczasem Morten Weber przekonuje Hartmanna, że Brehmer chce go wykiwać. jesli przyjmie jego propozycję rozejmu, to formalnie będzie koniec kampanii, a współpraca wszystkich sił politycznych dla "odzyskania zaufania i poprawy wizerunku Rady Miasta" będzie de facto oznaczała, że Brehmer wygra wybory. Hartmann odpowiada mu "a może ja się po prostu nie nadaję ? pomyślaleś o tym ? widziałeś mnie wtedy, w chacie, jak leżałem żałośnie na podłodze....". Morten odpowiada, że "pamięta jeszcze Troelsa, który niczego się nie bał"...

        Wraca Rie. Hartmann koniecznie chce porozmawiać O NICH. Przeprasza, że w wiadomej sprawie nic jej nie powiedział, ale sam nie wiedział, dlaczego chciał się zabić, i że to było głupie. Poza tym, trudno mu się czasami połapać we wzajemnie sprzecznych oczekiwaniach, także tyc dotyczących ewentualnie wspólnego mieszkania, dzieci, w których to sprawach on ją naciska, a ona nie ustępuje... Słowem - miota się, ale szczerze. Nie wie i juz, dlaczego nie zwierzył się jej. Rie ma do niego pretensje, że powiedział Mortenowi, a jej nie. I oznajmia mu, że to koniec. z NIMI. Cóż, jesli nie miał do niej zaufania... Ale jest coś, co ich jeszcze łączy - ta kampania wyborcza, w którą oboje sporo zainwestowali, czasu i atłasu, więc pora się wziąc do pracy. Rie powiadamia więc Troelsa, że zanim zasiądzie na konferencji przy Brehmerze - powinien się z KIMŚ spotkać...

        Tym kimś okazuje się niejaki Gert Stokke, człowiek nieżyjącego już Holcka. Facet z pełnym wglądem w sprawy i finanse Demokratów i samego Jensa. Hartmann słucha go ze zniecierpliwieniem, bo starszy człowiek mękoli o swojej pozycji i statusie, o tym jak dziwnie zachowywał się od pewnego czasu Holck... Ale nagle Stokke wyznaje, ze wiedział, iz Holck wypożycza od Olava mieszkanie 210 należącego do Liberałów i Hartmanna. Dowiedział się przypadkiem, kiedy dostał ten adres do przesłania jakichś służbowych papierów dla Holcka. Myślał, że Holck spotyka się tam służbowo z Hartmannem. Troels ożywia się i irytuje, dlaczego Stokke nic nie powiedział i nie oszczędził mu tylu kłopotów... Stokke oponuje - powiedział o całej sprawie... BREHMEROWI. Konsternacja. Brehmer o wszystkim WIEDZIAŁ. Mówił, że załatwi tę sprawę osobiście z HOlckiem i dlatego Stokke nigdzie już z tym nie chodził, jako lojalny urzędnik Ratusza. Hartmann jest poruszony. Zatem, Brehmer jest w całą historię zamieszany i to solidnie.

        Sara Lund gramoli się autem po jakichś wertepach za miastem. Odwiedza dom ojca tej dziewczyny z akt policyjnych. Nazywała się Mette Hauge. Sara rozmawia z jej ojcem. Mette zaginęła, bagatela, 15 lat temu, 7 listopada, w środę. Nie znalazła się, więc po latach urządzili jej pogrzeb z pustą trumną. Sara zadaje mu szereg pytań : o to, czy to mogło być samobójstwo, o list pożegnalny, ewentualne randki - za każdym razem odpowiedź brzmi "NIE". Wreszcie pyta : zauwazył pan... coś dziwnego ? Na to ojciec odpowiada : Tak. WSZYSTKO.

        I kiedy już Sara chce wychodzic, on nagle pyta "po 15 latach DWIE wizyty w jednym tygodniu ?". Sara pyta - kto jeszcze był u pana w tej sprawie ? Gostek powiada, że "ktoś od was" i że zanotował nazwisko. Idzie po ten zapisek, a Sara rozgląda się po pokoju. WIdzi zdjęcie Mette na ścianie - a na tym zdjęciu Mette ma na szyi... łańcuszek z CZARNYM SERCEM, DOKŁADNIE taki sam, jak ten który ściskała w dłoni Nanna Larsen, kiedy znaleziono jej zwłoki.

        Hauge przynosi nazwisko, a Sara przy okazji prosi go,żeby jej dał to zdjęcie.

        KIm był gośc "od nich",który odwiedział Haugego ? Był nim... Bengst, czyli Szwed :] Sara wraca do domu cała wkurzona, przerywa jakieś gotowanie obiadu, które wspólnie czynią Bengst i matka Sary. Sara wypożycza sobie Bengsta, i rzucając torbą w przygotowaną pod urtoczystą kolację ze świeczkami zastawę, poirytowana pyta go, o co chodzi z tą jego wizytą u Haugego ? Bengst odpowiada, że 4 dni wcześniej wezwał go Brix, słyszał o jego teorii dotyczącej mordercy. Nie wypadło to dobrze, Begnst się uwziął, chciał mu udowodnic, ze ma racjje, więc wziął stare akta [były 3 takie sprawy] i wybrał sprawę Mette Hauge...

        cdn
        • grek.grek FOrbrydelsen odc 15 [3] 15.04.13, 11:55
          Sara jest wnerwiona, bo jeszcze ostatniej nocy mówił jej, że nie ma związku między jego teoriami, a rzeczywistością. Kłamał, najwyraźniej po to, żeby jej nie prowokować do powrotu do całego dochodzenia, żeby je zostawiła i wyjechała z nim wreszcie do tej Szwecji.

          "Byłeś tam, widziałes TO -[pokazuje mu zdjęcie Mette z czarnym sercem na łańcuszku] i nic nie powiedziałeś". Szwed na to, że takich łańcuszków moga być tysiące, ale to marna obrona. Sara pyta Bengsta, coraz bardziej zakłopotanego, co było dalej. Bengst na to, że sporządził raport i oddał go Brixowi. Nie Sarze, bo "był na nią wkurzony". TEraz ona jest wkurzona na niego, zabiera się i wychodzi.

          Kronika Larsenów ?
          Voila. Pernille, otępiała jak po koksie, poznaje w jakimś barze hotelowym gostka. On jej tam nawija o sobie, o tym że podrózuje i inne takie, ona słucha jakby była lunatyczką i mówi,żeby zabrał ją na górę. Tam facio niezdarnie sie do niej zabiera, a ona zachowuje się jak kawałek drewna.

          Znajduje ją tam Vagn, ten przyjaciel rodziny. Amant Pernille wpadł w popłoch, bo najpierrw ona go zachęcała, a potem wpadła w jakiś szał. Znalazł pierwszy lepszy numer w jej komórce i zadzwonił właśnie po Vagna. TEn pomaga jej się ubrać, chociaż po prawdzie zdązyła postradać tylko rajstopy ;] MÓwi jej, że złapali zabójcę Nanny, że go zabili. Pernille ożywia się nieco, sama zaczyna się ubierać. W drodze powrotnej, w aucie, Vagn pyta ją gdzie jest Theis, na co ja zbiera na wspomnienia, jak to kiedyś małą Nannę chciała uczyć pływac, ona sie bała, a Pernille obiecywała jej, że zawsze będzie jej pomagać i chronić. I płacze pod te wspominki.

          W tym samym czasie, Theis Larsen opuszcza ten przytułek Brata Alberta. Żegna go facet, co go znalazł i opiekował się nim przez ten czas, kiedy dochodził do siebie po pobiciu. Mówi Theisowi o tym, że wszystko ma sens, nawet to najgorsze barachło, ale czasami dociera to do człowieka z opóźnieniem. Powiada, że zawsze jest jakaś nadzieja. Theis odpowiada mu, że dla jego rodziny ta nadzieja na lepsze ma twarz wyjątkowo "niechrześcijańską".

          W domu Charlotte, siostra Pernille, napomyka Vagnowi, że najlepiej by było,jakby nic nie mówili Theisowi o tym, co się stało.

          A Larsen wraca właśnie do domu. PYta o Pernille, a Vagn wsiada na niego z przyjacielską troską, że tutaj firma pada, rodzina w rozpadzie, a ty się gdzies włóczysz i ani widu ani słychu. Larsen patrzy na Charlotte i pyta "o co chodzi ?". Nie wiadomo, czy mu powiedziała, ale się zmieszała...

          POtem Theis i Pernille wreszcie zdobywają się na uścisk. W gazecie jest info o tym, że HOlck, zabójca Nanny - nie żyje. Katharsis. Wreszcie mogą sobie paśc w ramiona. Wrócą także ich dzieci, w ostatnim,burzliwym, okresie siedzące u Charlotty. POwraca harmonia rodzinna ? Pewnie do momentu następnego zwrotu w śledztwie, a ten w zasadzie już nastąpił, albo nastąpi za moment.

          Z polecenia Brixa odwiedza ich Meyer, relacjonuje całą sprawę, kiedy wychodzi Theis podaje mu ręke, a Meyer mówi im, że jesli będzie trzeba, to niech do niego dzwonią, Sara LUnd już nie pracuje.

          MOże i nie pracuje, ale wieczorem pojawia się na komisariacie. Meyer siedzi tam z zoną i dziećmi, planują kolację w restauracji. Meyer widzi Sarę przez szybę. Wychodzi do niej, pyta o co chodzi ? Sara przeczesuje dłonią włosy, zostaje jej krew na palcach, ale ona nie zwraca na to uwagi - powiada mu, że "muszą wrócić do kanału [chodzi chyba o miejscve odnalezienia zwłok Nanny, w/nad tym jeziorze], tam jest TEGO więcej" - pewnie śladów. Tak czy owak, powrót do początku.

          KOlacji więc nie będzie, Meyer i Sara razem wychodzą, znów działać.

          uff, dzieje się, dzieeejeee...
          jeszcze 4, dajcie mi Nervosol ;]
          • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 15 [3] 15.04.13, 11:56
            jeszcze PIĘĆ.
            kurdesz, nawet do 5 nie umiem zliczyć z tego zaaferowania ;]
            • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 15 [3] 15.04.13, 15:42
              PASONUJĄCY CIĄG DALSZY HISTORII!!!

              Mnie też podajcie z 10 kropli nervosolu. :)


              :)
              • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 15 [3] 15.04.13, 15:54
                Że mordercą nie był Holck, to oczywiste już teraz (jeszxcze 5 odcinków do końca!), jeden z tropów prowadzi do Brehmera, ale nie sądze, żeby on był winny, zatem kto? KTO? Myślę , że ktoś jednak z partii Hartmanna, heh.

                :)

                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 15 [3] 15.04.13, 16:30
                  yes :]
                  Brehmer ma za uszami, na to wygląda, aczkolwiek - byc może ukrywał całą rzecz z innych powodów niż własna wina.
                  pytanie : kto zabił Nannę Larsen i dlaczego ?
                  Holck nie powiedział wyraźnie, że to on.
                  Sara Lund w to nie wierzy, Holck nie pasuje do psychoportretu sprawcy.
                  teraz trop wydaje się kierować ku osobie tej zaginionej przed 15 laty dziewczynie.

                  kapitalnie mieszają i zwodzą :]
                  i zauważ, jak sensownie, żadnych deus ex machina, wszystko ma swój początek i
                  z czegoś wynika.

                  w tym momencie podejrzewam wszystkich.
                  włącznie z narzeczonym Sary Lund, tym straszym faciem,co zajmował się Theisem Larsenem u Brata Alberta, siostrą Pernille Larsen i generalnie z każdym który pokazał dzioba na ekranie :]
                  nie podejrzewam tylko tych, którzy nie żyją ;]
                  • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 15 [3] 15.04.13, 17:02
                    > i zauważ, jak sensownie, żadnych deus ex machina, wszystko ma swój początek i
                    > z czegoś wynika.
                    Tak! Znakomity scenariusz.


                    > w tym momencie podejrzewam wszystkich.
                    > włącznie z narzeczonym Sary Lund,
                    :)))
                    Wiesz, że też o nim pomyślalam, jak przeczytałam, że poleciał przesłuchiwać ojca tej zaginonej 15 lat wcześniej dziewczyny. To byłaby sensacja!!!

                    > nie podejrzewam tylko tych, którzy nie żyją ;]

                    Hehehe! :)))
                  • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 15 [3] 15.04.13, 20:30
                    Hahaha!
                    • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 15 [3] 16.04.13, 15:57
                      za 2 tygodnie będę podejrzewał wszystkich... Was także ;]]

                      a przed ostatnim odcinkiem uważnie przyjrzę się w lustrze sobie samemu ;]
                      • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 15 [3] 16.04.13, 16:33
                        Hahaha! :)))
          • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 15 [3] 15.04.13, 19:01
            Widzę, że żaden szczegół nie umknie Twojej uwagi i nic więcej nie napiszę:)
            THX
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 15 [3] 16.04.13, 15:56
              dzięki :]

              cała przyjemnośc po mojej stronie.
    • grek.grek zacne bisy "Dzień próby", "Wonder Boys" i nowości 16.04.13, 15:55
      parę ciekawych rzeczy :]

      TVP1, 21:15
      "Chłopiec w pasiastej piżamie", w zajawce - II wś oczami dziecka, aczkolwiek bez scen bitewnych, pewnie chodzi raczej o rodzenie się faszyzmu i antysemityzmu w Niemczech. Nie widziałem. Znacie może ?

      TVN7 20:00
      "Dzień próby" - stary doświadczony glina pokazuje młodemu : jak się poruszać w dzielnicach gangów w Los Angeles... tak ma być, ale tak nie jest :] doświadczony glina ma swoje problemy i ma iście mefistofeliczno-makiawelistyczny plan, jak się z ich wykaraskać, z "pomocą" młodego. nie czytajcie tzw. opisów, tam nic nie ma żadnych informacji :] Doskonały scenariusz, wybitny magnetyczny [bardzo zasłużony Oscar] Denzel Washington i chyba rzeczywiście [kiedyś pisałem, że jest daleko w cieniu, ale w międzyczasie zdązyłem obejrzeć jeszcze raz] dobry Ethan Hawke. naprawdę warto.

      Czesi daja "Wonder Boys" w CT2 [22:30] - przepadam :] niezwykle atmosferyczny i zabawny, perypetie wykładowcy/pisarza [moja ulubiona rola Michaela Douglasa], który próbuje jakoś poskładac swoje życie : pisanie idzie mu marnie, a oto spotyka dzieciaka [Tobey Maguire] piszącego jak z nut, przy czym chłopak jest chodzącą zagadką - cały czas sprzedaje alternatywne wersje swojego życiorysu, co wprowadza nierzadko pokaźny zamęt; dochodzi do tego wdzięcząca się studentka, też amatorka literatury, ALE przede wszystkim jako czytelniczka [widzieliście kiedyś taka postać w kinie ? tam wszyscy chcą pisać, nikt nie pasjonuje się czytaniem; wspaniała Katie Holmes, która prawdopodobnie uwodzi nawet wtedy, kiedy śpi, a już na pewno mnie ;)]; do tego kłopotliwy agent [Robert Downey jr] i nieustanne kłopoty z żoną [Frances Mc Dormand], którą nas Michael D. kocha, ale ten związek się chwieje nieco, ona kogoś ma chyba, a on nie umie się pozbierać żeby wreszcie o nią powalczyć, poza tym - pisze ksiązkę, której nie może skończyć [tutaj życie za niego załatwi problem]. Typ mądrej obyczajowej pół-komedii. ujmujące postacie, ale przede wszystkim ten film ma nastrój, ma mnóstwo uroku. Przynajmniej ja tak go odbieram od kiedy obejrzałem po raz pierwszy. Zachęcam. Jesli nie via CT, to może przy najbliższej okazji w dowolnej innej tiwi :]

      POlsat częstuje o 22:00 "Dla niej wszystko".
      w zajawce : mązoskarżonej o morderstwo kobiety probuje ją nielegalnie uwolnić.
      Russell Crowe, Elizabeth Banks.
      scenariusz gościa od "Miasta gniewu" i "Million dollar Baby", Paula Haggisa.
      może warto by nagrać, bo zanosi się na ciekawy ?

      co wybieracie ? :]
      • barbasia1 Re: zacne bisy "Dzień próby", "Wonder Boys" i now 16.04.13, 16:15
        "Wonder Boys" z wielką chęcią bym obejrzała dziś - brzmi świetnie! Szkoda, że nie pokazują tego w naszej telewizji.

        Może więc wybiorę dziś "Chłopica w pasiastej piżamie" , czytałam o tym filmie w w GazecieTelewizyjnej. W telemagzynie piszą o tym filmie tak:
        "Rodzice ośmioletniego Brunona i 12-letniej Gretel robią wszystko, by zapewnić pociechom szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo. Chroniąc je przed okrucieństwami wojny, nie pozwalają oddalać się od domu. Znudzony Bruno łamie jednak zakaz i wyrusza na zwiedzanie okolicy. Trafia do otoczonego kolczastym drutem obozu zagłady, gdzie jego ojciec, niemiecki oficer, nadzoruje pracę ubranych w pasiaki ludzi. Przy płocie Bruno poznaje żydowskiego chłopca, Szmula, który okazuje się jego rówieśnikiem. Między chłopcami zawiązuje się nić przyjaźn".
        www.telemagazyn.pl/program-tv/1000008311443,chlopiec_w_pasiastej_pizamie,id,t.html

        >wspaniała Katie Holmes, która prawdopodobnie uwodzi nawet wtedy, kiedy śpi,
        > a już na pewno mnie ;)
        Wiem, wiem. Wyskokie szczupłe , krótkowłose brunetki, to Twój -lubiony typ; heh, to nie ja :/.
        • grek.grek Re: zacne bisy "Dzień próby", "Wonder Boys" i now 16.04.13, 16:26
          jestem ciekaw, czy by Ci się ten film spodobał :]
          może chociaż trailer, póki co :
          www.youtube.com/watch?v=sveK_fhIqhs
          oj tam, jakby była blondynką czy rudą szatynką z zielonymi pasemkami, to
          też by mi się podobała, fizys jest drugorzędna; chodzi o chemię ze środka, coś
          czego nikt nie kontroluje :]

          ja nie mam "typu" :] najwyżej właśnie typ tej chemii, ale też nie umiałbym go
          zdefiniować.

          • barbasia1 Re: zacne bisy "Dzień próby", "Wonder Boys" i now 16.04.13, 16:31
            Już mi się podoba, z Twojego opisu. Zaraz zajrzę do trailera.

            Ale to ciekawe, że chemia tego typu urody działa na Ciebie najbardziej!? Zauważyłam, mam dowody. ;)
            • grek.grek Re: zacne bisy "Dzień próby", "Wonder Boys" i now 16.04.13, 16:37
              orajt :]

              hehe, nieee, to przypadki zupełne, naprawdę.
              zbiegi okoliczności.
              poza tym, łażą wszystkie na czarno, jakby się zmówiły...ciężko znaleźć uroczą blondynkę czy
              seksowną rudą ;]
              • barbasia1 Re: zacne bisy "Dzień próby", "Wonder Boys" i now 16.04.13, 16:54
                Tak, bo się tylko za brunetkami wzrokiem wodzi! ;)
                • siostra.bronte "Chłopiec w pasiastej piżamie" 16.04.13, 18:57
                  Z tego co słyszałam ten film nie epatuje okrucieństwem, ale tak ściska za gardło, że aż boję się go oglądać. W obsadzie m.in. Vera Farmiga i David Thewlis, ale podobno dwójka dziecięcych aktorów jest świetna.
                  • pepsic Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" 16.04.13, 20:12
                    Podzielam, dziecko w obozie koncentracyjnym może być ponad moje siły.
                    • barbasia1 Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" 16.04.13, 21:15
                      Przyznam, że i ja mam podobne obawy.
                  • pepsic Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" 17.04.13, 22:38
                    Z przykrością informuję, że się zawiodłam. Ten sztuczny twór razi naiwnością i brakiem realiów wojennych, do tego jest nieprawdopodobny.
                    • siostra.bronte Re: "Chłopiec w pasiastej piżamie" 18.04.13, 01:36
                      Mam mieszane uczucia. Fabuła jest zbyt nieprawdopodobna, żeby w nią uwierzyć, ale dosyć oryginalna w porównaniu z innymi filmami na ten temat.
                • grek.grek Re: zacne bisy "Dzień próby", "Wonder Boys" i now 17.04.13, 13:57
                  igotsent.com/wp-content/uploads/2012/10/cat-laugh.jpg
                  :]
                  • barbasia1 OT 17.04.13, 15:32
                    Hahaha! : )

                    ***
                    Nie wiem, co Cię tak śmieszy! Heh!

                    ***
                    Śliczny!!!
                    • grek.grek Re: OT 17.04.13, 16:21
                      :]

                      danhairfield.files.wordpress.com/2011/12/2005_07_21_shrek_cat1.jpg
                      hehe...
                      • barbasia1 Re: OT 17.04.13, 17:23
                        Hahaha! :)))))

                        Zaprawdę znasz wszytskie kocie sztuczki, wiesz jak rozbroić przeciwnika. ;)


                        Objerzałam "Chłopca ..." może w piątek coś napiszę,
                        dziś tak ciepło, aż mnie głowa rozbolała, jutro ciężki dzień, byle do piątku ...




                        • grek.grek Re: OT 18.04.13, 16:49
                          mrraaauuu ;]

                          dobra informacja, oby forma Ci dopisywała, bo coś za szybko przyszły te 25+temperatury.
                          2 tygodnie temu góra 3 stopnie, a wczoraj kreska podjeżdzała pod 30, to kompletnie nienaturalne.

                          trzymaj się, Barbasiu, nie daj się trudnościom i okolicznościom :]

                          z kocim pozdrowieniem :]
                          • barbasia1 Re: OT 20.04.13, 00:27
                            Hehehe! :)))

                            Nie lubię takich nagłych skoków temperatur.
                            Dziś na szczęście temperatura spadła, bardziej wiosenna, zaraz przyjemniej;

                            Yes, Sir! :) Dziekuję za dobre słówa! :)

                            Dobrej nocy, Grek.Kocie!
      • maniaczytania "Wonder Boys" 20.04.13, 12:18
        ekhm, ze tak powiem, dla mnie to jeden z najnudniejszych filmow, jakie widzialam ;)

        baaardzo bym byla ciekawa, jakby sie podobal Barbasi, Pepsic, Siostrze.bronte :)
        • siostra.bronte Re: "Wonder Boys" 20.04.13, 16:28
          Widziałam ten film już jakiś czas temu. I średnio mi się podobał. Nie rozumiem dlaczego wzbudził takie zachwyty. Nie widziałam tam żadnego ciekawego tematu, żadnych emocji.
          PS: zepsuł mi się modem, dlatego nie było mnie na forum w ostatnich dniach :)
    • barbasia1 "Downton Abbey" 6 16.04.13, 18:06
      Matthew oświadczył się Marry!!!
      Myślałam, że dłużej portwają podchody, flirty i wzajemne czarowanie.

      A Bates przyznał się do tego, że w przeszłości ukradł coś!? I pił?

      Co Ty na to, Pepsic? Co Wy na to, Drogie Panie?
      :)
      • pepsic Re: "Downton Abbey" 6 16.04.13, 20:10
        Jestem zawiedziona i coś mi tu brzydko pachnie. Zdaje się, że Bates ściemnia ukrywając współmałżonkę, bo nie wydaje mi się, aby scenarzyści naszego "Misia" oglądali, w myśl którego każdy pijak to złodziej;)

        Ja bym się nie cieszyła zawczasu. Jak Mary sprzeda historyjką o panu Pamuku, Metthew'i na pewno mina zrzednie.
        • barbasia1 Re: "Downton Abbey" 6 17.04.13, 17:33
          Też tak czuję! :)


          > Ja bym się nie cieszyła zawczasu. Jak Mary sprzeda historyjką o panu Pamuku, M
          > etthew'i na pewno mina zrzednie.

          :)))
          No tak! Tak może być, że postępowy Matthew w kwestiach kobiecej moralności może okazać się zatwardziałym tradycjonalistą. Ech ci mężczyźni. ;)


          bo nie wydaje mi się, aby scenarzyści naszego "Misia" o
          > glądali, w myśl którego każdy pijak to złodziej;)
          He,he! :)
          • pepsic Re: "Downton Abbey" 6 17.04.13, 22:46
            Mam wrażenie, że rzecz nie w tolerancji, a urażonych uczuciach i ambicjach. Kiedy incydent turecki sie zdarzył Mary i Matthew już się znali, już gry wstępne toczyli i byli ostrożnie pasowani na parę.
            • siostra.bronte Re: "Downton Abbey" 6 20.04.13, 21:09
              Nie mogę powstrzymać się od komentarza, że Matthew to za dobry facet dla Mary :)
              • barbasia1 Re: "Downton Abbey" 6 28.04.13, 15:49
                siostra.bronte napisała:

                > Nie mogę powstrzymać się od komentarza, że Matthew to za dobry facet dla Mary :)

                Jest w tym trochę racji. Z drugiej strony osobowość Mary została uksztształtowana przez środowisko w jakim się wychowała.
                Pozostaje liczyć, że pod wpływem Matthew zmieni się na lepsze. :)
                • pepsic Re: "Downton Abbey" 6 28.04.13, 17:51
                  Nie mogę powstrzymać się od komentarza, że Matthew to za dobry facet dla Mary
                  Zołzom trafiają się na ogół fajni faceci, że sobie pozwolę generalizować, co czasami bywa dla nich zgubn , bo tracą czujność i nie potrafią smacznych kąsków w porę upilnować. I vice versa.

                  osobowość Mary została uksztształtowana przez środowisko w jakim się wychowała.
                  No nie, wszystkie trzy siostry wychowywały się w identycznych warunkach, a przecież tylko Mary jest zołzowata i niesympatyczna.
    • grek.grek HOuse, BOrgiowie, Mad Men & fabuł kilka 18.04.13, 15:48
      bez Kocham Kino dzisiaj.

      ale "HOuse" jak najbardziej, tradycyjnie od 20:40.
      przyznam, że coraz ciekawszy jestem zakończenia tego całego interesu.
      doktor na razie jest w dobrej formie, odzyskuje pole po odsiadce i początkowych
      kłopotach, obrożę w łydki mu zdjęli, zespół skompletował, z Wilsonem dzielnie
      uprawia zakłady o cokolwiek, o dramatycznym zakończeniu uczuciowego związku zdaje sie
      zapomniał... gdzie tu [będzie] haczyk ?

      Kultura i "Mad men", 21:10, fanki na pewno już czekają, hehe.

      w CT finał 2 sezonu BOrgiów.
      [szybko popłynęło te 10 odcinków, z dzisiejszym włącznie, szast prast, że tak powiem]
      ciekawe, kiedy 3 sezon, bo że będzie to sobie nie wyobrażam, jakby miało nie być :]

      a'propos powrotów - w oczekiwaniu na 6 sezon "Californication" w CT, gruchnęła
      wieśc, że za moment ruszają zdjęcia do 7 sezonu.

      z fabuł "Cichy chaos" w KUlturze.
      szkoda, że dopiero o 1:05, chociaż... dla mnie pora jest odpowiednia, mam nadzieje, że spróbuję i Wam opowiem.
      włoski jest to film.
      historia o zapracowanym facecie, który traci żonę i musi zmienić całe swoje życie, by
      zająć się małą córeczką.

      wcześniej, 22:15, "BIałe małżeństwo".
      dwie nastoletnie dziewczynki zostają przeniesione w czasie do dworku w latach 20-tych i smakują, uwaga, "atmosfery przesyconej erotyzmem".
      ale skoro w tytule jest słowo "białe", a film lata o 22:00, to reszta pozostanie "między słowami" :], chociaż... i między nimi można nieźle narozrabiać, heh.

      TVN powtarza Matriks [22:30]. mocna decyzja ;]

      Wczoraj postanowiłem sobie przypomnieć "Wszystko będzie dobrze" [Kultura, 20:25 start].
      Kiedyś już dość szczegółowo, chyba, było, ale generalnie niespecjalnie pamiętam, co wtedy pisaliśmy i co sam pisałem...
      ze świeżą głową obejrzałem więc po raz drugi i niestety nie mogłem się przebić przez postać tego chłopca, który w głównym wątku odbywa bieg do Częstochowy w intencji uzdrowienia chorej na raka matki, a towarzyszy mu zapijaczony trener z jego rodzinnego miasteczka.

      Więckiewicz znakomity. klasa światowa.
      plenery zgrabnie nakręcone.
      psychologiczna przemiana nauczyciela z moczymordy & cwaniaka w damskich majtkach [wątek niekoniecznie bezinteresownej postawy w stosunku do tej plynącej z autentycznej wiary i poświęcenia chłopca] w odpowiedzialnego opiekuna : wiarygodna, znów - dzieki panu Robertowi i jego kunsztowi aktorskiemu, ale także dzięki bardzo dobrze rozpisanym partiom scenariusza, trafnie i z wyczuciem akcentującym kolejne etapy tej metamorfozy za pomocą dobrych scen tworzących logiczny i nienachalny łańcuch wywołujący odpowiednio sensownie wyglądający efekt.

      tylko ten chłopiec... przemądrzały w sposób zupełnie nieuroczy, taki stary-maleńki, no i te grymasy ust, kiedy udaje poirytowanie albo przejawia determinację... taka kreacja bohatera, dorosłego dziecka wśród dziecinnych dorosłych. dorośli są może i słabi jako ludzie [chociaż ewoluują, rzecz jasna], ale dziecko nie tyle na ich tle wygląda dojrzalej, ile jest na upartego w tę dojrzałośc wpychane i nie ma w nim właściwie krzytyny dziecka.

      oglądaliście może ?
      • barbasia1 Re: HOuse, BOrgiowie, Mad Men & fabuł kilka 19.04.13, 00:08
        A tak dziś bez KK, dziś koncert dla uczczenia 70. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim.

        O tak, nie wiadomo, kiedy przeleciał 2 sezon Borgiów , bardzo udany zresztą efektowny, ciekawam bardzo, co też zdarzy się w finale . :)

        A propos, sezon 3. już nakręcony, miał właśnie swoją premierę, dokładnie cztery dni temu, 14 kwietnia. Tylko patrzeć jak pojawi się CT.

        A Peggy z Mad Men paliła dziś marihuanę z dwoma kolegami z pracy! Panowie zamówili sobie trawkę do biura! Przyniósł ją dawny kolega ze studiów Paula Kinseya (jeden z 2. panów, wysoki, krępy z broda, który miał, może jeszcze ma czarnoskórą dziewczynę!). Chłopcy porozkładani na kanapach biurowych racząc się marihuaną poszukiwali natchnienia, nowych odkrywczych pomysłów, haseł reklamowych. Zdaje się bez oszłamiających rezultatów, odkrywczych pomysłów. Chyba, że przyjdą one później!? ;)

        > wcześniej, 22:15, "BIałe małżeństwo".
        Zawsze to chciałam zobaczyć. Innym razem.

        cdn.

        Dobrej nocy!
        • grek.grek Re: HOuse, BOrgiowie, Mad Men & fabuł kilka 19.04.13, 15:24
          mnie się udało, prócz "BOrgiów" obejrzeć "Cichy chaos" wspominany/zapowiadany i jutro postaram się o wrażeniach a'propos słów parę sporządzić. plus "HOuse", którego mam na taśmie.

          yes, sezon 3 Borgiów jest w sieci, nawet na tym twoje-seriale, z polskim tłumaczeniem na putlocker.
          ale... po 2 sezonie może mała przerwa ? :]
          finałowy odcinek tego 2 sezonu - klasa.
          zapraszam do linka i ew.opisu poniżej.

          hehe, dobra scena, Barbasiu.

          • barbasia1 Re: HOuse, BOrgiowie, Mad Men & fabuł kilka 19.04.13, 23:51
            Koniecznie.Trafiłam kiedyś na początek tego filmu / patrzę teraz na zdjęcia i opis (współautorem sceanriusza był m.in. Nani Moretti) na stronie filmwebu/, nie pamiętam już dlaczego nie obejrzałam go do końca.

            Oczywiście, że przyda się mała przerwa.

            / Jutro już będę o przyzwoitej porze. ;)/

            Właśnie oglądam jednym okiem powtkę MM. Cena raczenia się marihuaną kończy się śpiewami. Panowie śpiewają, a Betty z zadowoleniem na twarzy oznajmia: "Jestem kompletnie naćpana".
          • barbasia1 Re: HOuse, BOrgiowie, Mad Men & fabuł kilka 20.04.13, 00:14
            Scena się jeszcze się skończyła / teraz się dobrze przyjrzałam/ , Paul leży na podłodze z zamkniętymi oczami i rękami skrzyżowanymi na piersi, wypowiada frazę z wiersza T.S. Eliota "Świat kończy się nie hukiem, a skomleniem ...” , Peggy w tym momencie przychodzi pomysł do głowy, wypowiada owo myśl na głos, drugi z panów pyta, czy ona teraz pracuje? Peggy potwierdza i wychodzi z gabinetu Paula Kinsleya, wraca do siebie. Po drodze rozmawia ze swoją sekretarkę, starsza panią, która napomina ją, że nie powinna była wchodzic do gabinatu facetów .
            Na to Peggy z wielkiem spokojem i pewnością siebie, której dodała jej zapewne trawka ozznajmia, że nieczego się nie wstydzi, co więcej niczego się nie boi, ma dobra pracę, ma swoje biuro, ma sekretarkę i wie, że wiele jeszcze osiągnie, zajdzie wysoko, a sekretarka razem z nią. I każe sobie naszykować szklankę ciepłej wody oraz dyktafon, sekretarkę za wysyła do domu.
            • grek.grek Re: HOuse, BOrgiowie, Mad Men & fabuł kilka 20.04.13, 15:09
              prawdziwa feministka przodowa z niej :]

              cała scena, w Twoim opisie, brzmi świetnie.
              • barbasia1 Re: HOuse, BOrgiowie, Mad Men & fabuł kilka 20.04.13, 19:43
                Feministka in statu nascendi. ;)
                Na pewno ambitna z niej kobieta.

                Cała przyjemność po mojej stronie. :)
    • grek.grek BOrgiowie sez 2 odc 10 [1] 19.04.13, 11:19
      link :
      www.putlocker.com/file/1EDE4A97D34CB528
      [i klasycznie "continue as a free user"]

      Stanęło oto na tym, że - heretyk Savonarola został zdemaskowany i ośmieszony przed całą florencką gawiedzią przez Cesare, książę Genui odrzucił starania o rękę Lukrecji Borgii, zaraz po tym, jak wyszło na jaw, że sekretnie romansuje z nią jego młodszy brat, którego z kolei odrzucił Rodrigo, jako "golca" - niepasującego zgoła do jego planów korzystnego politycznie i strategicznie małżeństwa; młody truciciel-kamikadze,wychowanek wroga papieża - kardynała Della Rovere, dostał stanowisko degustatora papieskiego jadła i napitku, co sprawia, że samobójczy zamach na papieskie życie wisi w powietrzu; wreszcie, sfrustrowany bitewnymi klęskami, odsunięty od dowodzenia rzymską armią, cierpiący z powodu kontuzjowanej nogi, upalony opium Juan Borgia po serii niebezpiecznych akcji wymierzonych m.in w nowo ochrzczonego syna Lukrecji zostaje zabity przez swojego brata, Cesare, jako element potencjalnie groźny dla otoczenia i niezdolny do zreformowania się.

      Jak się okazuje Rodrigo nie miał jednak pojęcia o tym, co planuje Cesare i, jak się wydaje, razem z nich Lukrecja, choć ta możliwe, że i ta nie przyłożyła ręki do zabójstwa brata, aczkolwiek sugerowała Cesare, że sama by się z nimi rozprawiła chętnie, a na koncie miała już jeden nieudany zamach na braterskie życie. Rodrigo wypytuje Cesare - gdzie jest Juan ? Cesare kłamie, że nie wie, a czym prędzej popędza odpowiednich ludzi, żeby szukali brata. Znajduje się wkrótce ciało młodego mężczyzny, Rodrigo przybiega je zidentyfikować, ale to nie Juan. Papa jest jednak coraz bardziej zaniepokojony, że dowodzący poszukiwaniami kardynał Sforza dopuszcza taką opcje, że Juan może być martwy.

      Savonarola jest w lochach watykańskich i zabawia się tam z nim Micheletto. Cesare i Rodrigo chcą na Savonaroli wymusić skruchę, chcą aby podpisał odpowiedni papier i ukorzył się przed papieską władzą. Mnich ledwie dycha, ale autografu pod stosownym dokumentem machnąć nie chce, w dodatku pogrywa sobie brzydko, bo najpierw sugeruje, że chce, a potem specjalnie wylewa podsuwany kałamarz na przygotowany dokument.

      Kiedy są sami, Savonarola jakimś trafem wyjawia, ze wie, iż Micheletto jest gejem. Dumnie oświadcza "wypleniłem grzech z Florencji, także takich jak ty" i oświadcza, że do swojego grzechu przyznać się może tylko wobec Cesare, ale nigdy wobec Micheletto.

      Cesare bawi we Florencji, u Machiavallego - ten zwraca mu uwagę na to, że wprawdzie zdołał skrzywdzić ciało mnicha, ale ducha nie złamał. Cesare doskonale wie, że jesli publicznie nie zostaną odwołane nauki Savonaroli, dla częsci swoich wyznawców pozostanie on świętym, a potępienie papieskie tylko przyda mu aureoli. Machiavelli, tak chyba można to odczytać, sugeruje mu, żeby "dał ludowi, to czego trzeba", czyli - sfałszował papier z przyznaniem się Savonaroli do tego, że plótł głupoty i bajdy. I tak też Cesare robi - ostatni raz próbuje przemówić do rozsądku człowiekowi, a kiedy ten wymawia się "słabością" - po prostu sam podpisuje jego imieniem papierzysko i załatwione. Savonarola rzuca klątwy ostatkiem sił, ale przegrał już tam, w kościele, kiedy Cesare wyzwał go na próbę. Odgraża się, że kiedy będą go prowadzić na stos - wykrzyczy światu prawdę. Na co Micheletto łapie za kombinerki i z pomocą strażników zabiera się do jego jęzora...

      Na pokojach pojawia się nowy kandydat do ręki Lukrecji, niejaki Alfions Aragoński. Przypadkiem spotykają się na korytarzu, on nie wie kim jest ona, a ona dowiaduje się, że on przyjechał starać się o nią. Nie ujawniając mu swojej tożsamości zaprasza go do wolnego pokoju i tam "przesłuchuje" podając się za zaufaną pomocnicę Lukrecji Borgii, której zadaniem jest lustracja przybywających zalotników. Polega to niby na dokładnym oglądaniu kandydata, chociaż trudno orzec, czy saute także, bo zawoalowana sugestia pada, ale obrazka nie ma ;] Potem przechadzają się ogrodami i niespodziewanie chłopina proponuje jej, żeby nie mówiła o nim Lukrecji i żeby razem z nim wyjechała, a on zrezygnuje z papieskiej córki. Dobre, hehe :]

      Kiedy Rodrigo oznajmia jej, że Alfons przybył i żeby nie wywalała go na zbita twarz tak od razu, tylko przyjrzała mu się bliżej - ona już sobie układa plan, w którym Alfons byłby dobrym materiałem na męża, bo "jest na tyle młody, że mogłabym go sobie wychować wedle własnych zapatrywań".

      Ofk,młody Alfons jest cięzko zdziwiony,kiedy na oficjalnej prezentacji wśród dostojników, oficjeli i przed samym papieżem, okazuje się, że ta dziewczyna, którą poznał, to prawdziwa Lukrecja Borgia. Chłopaczyna nie może wydobyć z siebie głosu,a Lukrecja... od razu go akceptuje i zgadza się na ślub, a nawet pozwala mu się od razu pocałować, Rodrigo przyjmuje ze zdumieniem całą sekwencję zdarzeń.

      MŁody zamachowiec kardynała Della Rovere chwieje się, dwa razy papież uniknął trucizny i chłopczyna boi sie, że zawiedzie swojego szefa. Spotykają się w konfesjonale. Della Rovere dodaje mu otuchy, oraz nową fiolkę z kolejną porcją cantarelli.

      Wreszcie Rodrigo, wraz z Giulia, w cywilu udaje się nocą do kostnicy miejskiej i tam grzebie między ciałami znajdowanymi codziennie. Są i zwłoki Juana. Rodrigo jest wstrząsnięty i załamany. Każe przywieźc ciało do pałacu. Spotykają się przy nim wszyscy Borgiowie. Rodrigo biada "kto to mógł zrobić ? kto mógł go zabić ?", na co Lukrecja odpowiada "WIELU ludzi". Rodrigo oczekiwałby od rodzeństwa raczej żałobnych tańców, więc pyta, co Lukrecja ma na myśli. Na co ona, że "doskonale wie co" i żeby nie żądał od niej łez z powodu Juana. Cesare przyłącza się do niej "ja już wypłakałem wszystkie łzy oglądając jak się staczał na samo dno". I dobija z grubej rury : "mimo wszystko, on, własnie ON był twoim ukochanym dzieckiem, NIE MY". Rodrigo, z wściekłością, każe im spadać na drzewo.

      A potem jednak przychodzi refleksja - jak mogłem nie dostrzec tej złej krwi między nimi ? matka Juana, Vanozza, sugeruje Rodrigo, że ona wiedziała co jest grane i "czasami wolałaby, żeby Juan sie nigdy nie urodził", a teraz - finito, nie żyje, trzeba go pochować, zapomnieć; ofk, Rodrigo buntuje się przeciw takiemu pomysłowi. W rozmowie z Cesare żali się na to, że Bóg ich karze, a także powiada, że Juan zostanie pochowany dopiero wtedy, kiedy znaleziony zostanie jego zabójca; wierzy że bez tego syn nie dostanie się do Raju.

      Savonarola zostaje doprowadzony na miejsce egzekucji. Lud rzymski żegna go kpinami i okrzykami "zdrajca ! heteryk !". Tabliczkę z takimże napisem zawiesza mu na szyi Micheletto, kiedy przywiązuje go przed podłożeniem ognia. Dla mnicha, jest to zdaje się dodatkowe upokorzenie, że bezpośrednio śmierć zada mu "jeden z tych, sodomitów, z których oczyszczał świat". POjawia się na trybunie Rodrigo. Cesare już chce dac znak,żeby zacząc, ale Rodrigo niespodziewanie idzie do Savonaroli i w cztery oczy proponuje mu, żeby przyznał się teraz go herezji, a on, papież - odpuści mu grzechy. Savonarola pluje mu w twarz. Tłum wydaje okrzyk. [Błąd, najpierw sie przyznał i skruszył, a potem pluje w twarz papieżowi ? coś tu nie gra; niepotrzebnie do niego podchodził]. Sprawa zakończona, Savonarola umiera tak jak umarli ci - w przeciwieństwie do niego - niewnni ludzie, których oskarżano o czary i inne idiotyzmy, w czasie jego "reform".

      Lukrecja prosi Cesare, żeby to on udzielił ślubu jej i Alfonsowi. Cesare odmawia, "za dużo krwi jest na tych rękach" i sugeruje, że zamierza zrzucić kardynalską purpurę.

      Dochodzi do rozstrzygającej rozmow Rodrigo z Cesare. Cesare mówi mu, że wie, kto zabił Juana - a kiedy Rodrigo płonie z ciekawości : jednocześnie prosi o wysłuchanie jego spowiedzi. Wymienia swoje zasługi dla Rzymu... w połowie tego monologu Rodrigo domyśla się prawdy.

      cdn
      • grek.grek BOrgiowie sez 2 odc 10 [2] 19.04.13, 11:40
        Cesare nie musi mówić wprost. "przysiągłem sobie, że będę zwalczał wszystkich wrogów, i tych którzy plugawią dobre imię Rzymu, papiestwa, naszej rodziny i TWOJE" - po tych słowach Rodrigo już wie, i aż zrywa się pobladły z krzesła. Cesare nie musi kończyć... Ale zamiast tego zwraca się do ojca z prośbą o to, by zwolnił go z posługi kardynalskiej "sam widzisz, że nie mogę tego robić". Oraz o wybaczenie. Rodrigo przychyla się TYLKo do tej pierwszej prośby.

        Cesare demonstracyjnie zdejmuje więc strój kardynalski. I oznajmia, że Juan zostanie pochowany. I to niemal jednocześnie z uroczystością ogłoszenia zaręczyn Lukrecji z Alfonsem. Matka protestuje gromko przeciw temu, ale Cesare jest stanowczy do bólu.

        Odbywa sie zatem jubel zaręczynowy, a Rodrigo na własnym rękach, nocą, przenosi ciało Juana - ma przy tym imaginację, albo też jest to próba oddania stanu ducha Rodrigo przez scenarzystów : że niesie małego chłopca, tak jakby pamiętał Juana właśnie takim. Wynosi go w jakies ustronne miejsce, odmawia modlitwę, a potem kopie mu grób łopatą. Migawki z tych obu okoliczności mieszają się ze soba - radośc z żałobą. Vanozza rzuca w twarz Cesare "co to za szopka... tańczymy na trumnie twojego brata". A wtedy w drzwiach sali, przy wszystkich tych gościach, staje Rodrigo, w papieskiej szacie utytłanej krwią...

        Spotykają się z Cesare. Siedzą niemal w ciemności, face to face, przy stole. Patrza sobie w oczy, nic nie mówią. I wtedy zjawia się ten chłopiec Della Rovere z winem. Zatrutym. CÓz za niesamowita scena. Chłopiec próbuje zanim naleje im. Rodrigo powiada do Cesare : "twoja wina, to także moja wina, jesteśmy jednością, a ty... jesteś taki JAK JA, jesteś moim wiernym odbiciem". Cesare prosi o wybaczenie, Rodrigo robi taką minę, jakby chciał mu go udzielić, ale po pierwszym słowie głos mu w gardle więźnie... Dusi się. Jednocześnie chłopakowi od wina krew puszcza się oczami, a twarz ma bladą jak papier, wygląda groteskowo. Truciciel pada jak długi i umiera od razu. Rodrigo walczy, miotają nim konwulsje. Cesare próbuje mu jakoś pomóc, woła straże...

        i tak się kończy ta seria :]

        Trzecia już jest w sieci, ale - jesli Czesi nie wrzucą w najbliższym czasie, to może troszkę później, aczkolwiek... w sieci nie ucieknie, a jednak w telewizji, to ciekawsza opcja :]

        stay tuned :}
        • barbasia1 Re: BOrgiowie sez 2 odc 10 [2] 19.04.13, 22:58
          Ależ znakomity finał sezonu! :)))


          Dzięki! Dzięki, Greku, za sezon 2., za pasjonujące opowieści. Czekamy zatem na sezon 3. w telewizji oczywiście.

          To już pojawiła się w sieci trzecia seria!?
          • grek.grek Re: BOrgiowie sez 2 odc 10 [2] 20.04.13, 15:07
            prawda ? :]

            wprawdzie ofk papież Borgia ujdzie z życiem z trucicielskiego zamachu, ale myślę, że sama scena, kiedy on i Cesare w ciszy mierzą się wzrokiem siedząc vis a vis w półmroku, a chłopiec-zamachowiec pośrodku nalewa zatrute wino papieżowi, jest rewelacyjnie skomponowana i pokazana.
            Historia zapisana jest na kartach, więc tak naprawdę tutaj kluczowe są obrazy, ich kunszt wykonania, prezentacja i aktorskie kreacje.

            yes, Barbasiu, na tej stronie twoje-seriale jest cały 3 sezon.
            ale na razie nie zaglądałem.
            może Czesi wkrótce ruszą z emisją.

            no i ciągle czekam[y] na 6 serię Dextera i Californicaton, zostało 5 odcinków
            duńskiego hiciora, finałowy sezon House'a w toku...
            • barbasia1 Re: BOrgiowie sez 2 odc 10 [2] 20.04.13, 16:11
              Tak, oczywiście. Domyśliłam, że papież przeżyje, inaczej sezonu 3. by nie było.
              O dramatyzmie tej sceny finałowej myślałam.

              > yes, Barbasiu, na tej stronie twoje-seriale jest cały 3 sezon.

              To chyba niemożliwe, żeby cały sezon 3. był już na tej stronie , Greku, bo ten dopiero wystartował w USA, 14 kwietnia, jutro pokazany zostanie 2. odcinek. W Polsce premiera 3. serii Borgiów planowana jest na 25 maja. Być może równolegle pojawi się i w czeskiej telewizji lub może raczej dopiero po wakacjach.

              Tak, i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy do oglądania ... :)
    • grek.grek "Cichy chaos", parę słów a'propos 20.04.13, 12:07
      Rzecz się zaczyna zupełnie paradoksalnym splotem wydarzeń. Dwaj bracia, Pietro i Carlo, odbijają sobie piłeczkę rakietkami w plażowej scenerii. Nagle dobiegają ich hałasy. Okazuje się, że jakaś kobieta weszła do wody, porwała ją fala i zaczęła się topić. Rzucają się jej na ratunek, mimo tego że niektórzy gapie ich powstrzymywać próbuję. W wodzie okazuje sie, że topią się dwie kobiety. Ratują je obie, mimo że w szoku "bojowym" obie stawiają im opór. A może to nie "szok" ? Moze obie chciały strzelić samobója ? Nie wiadomo.

      I oto kiedy Pietro wraca do domu, po tym heroicznych wyczynie, zastaje tam karetkę pogotowia. Jego żona leży na trawniku i nie daje znaku życia, a zrozpaczona - może 7-8letnia - córka mówi, że "mama umarła". Zawał ? Wylew ? Nie wiadomo nic, poza tym, że babka rzeczywiście jest nieżywa.

      Pietro do tej pory gros czasu spędzał w pracy w firmie konsultingowej, czy czymś takim. TEraz ta firma przeżywa ważny moment swego istnienia, bo zanosi się na jakąś fuzję z inną, większą od niej, co moze oznaczać zarówno zwolnienie części pracowników, jak równiez, przy okazji, wzrost płac tych, którzy zostaną, w tym Pietro, jako członka zarządu.

      Śmierć żony sprawia jednak, że Pietro stawia w swoim życiu na córkę, która właśnie rozpoczyna rok szkolny. Postanawia przenieśc się z całym swoim życiem na ławkę w przyszkolnym parku. Jest wczesna jesień, więc jest ciepło i przyjemnie. Pietro codziennie przywozi córke do szkoły, cały dzień czeka na nią, a potem odwozi do domu, przygotowuje jedzenie, czyta bajki, rozmawia, kładzie spać. POświęca się całkowicie opiece nad nią.

      Jego dni nie są jednak nieciekawe. Odkrywa zupełnie nową formę życia, jakże inną od tej, której dotąd hołdował.

      Urządza się w tym parku. Jada w sąsiednim parze u Mario, ale kiedy starszy pan z domu naprzeciwko z okna krzyczy "mam gotowy sos z bazylią, zaraz stawiam makaron ! co pan na to ?" [rewelacyjna scena] - Pietro przyjmuje niebanalne zaproszenie; starszy pan też stracił żonę jakiś czas temu, nie pozostaje w filmie na długo, ale ten moment pokazuje jedność doświadczeń, która zbliża ludzi.

      Sa też inni. Chłopiec z zespołem Downa, który codziennie rano przechodzi z matką do szkoły - macha w kierunku samochodu Pietro. A Pietro na dystans uzbraja alarm, samochód błyska światłami, robi "pik !" i chłopiec traktuje to jak odpowiedź na jego pozdrowienie, a matka śmieje się z wdzięcznością do naszego ojczulka.

      Jest ładna młoda dziewczyna wyprowadzająca codziennie rano psa. I zaglądająca co i rusz w stronę PIetro. A on jej odpowiada. Nic nie muszą mówić :]

      Przychodzą koledzy z firmy pogadać o tej fuzji. Jeden odchodzi z firmy, drugi koniecznie chce aby zadbano o interesy pracowników... Pietro cały czas musi być w grze.

      Przychodzi szwagierka ze strony zmarłej żony, z którą kiedyś poszedł do łózka [raz jeden, chociaż ona poprawia go, że "dwa" razy]. Zarzuca mu, że on i Claudia [córka] nie dość mocno przeżywają żałobę po zmarłej. Uważa, że dlatego, bo on jej nie kochał, a córka wdała się w niego. Pietro zaczyna się serio zastanawiac, dlaczego nie są w rozpaczy, on nie płakał na pogrzebie, Claudia nie panikuje, jest opanowana i zrównoważona [raz tylko, na lekcji w szkole, kiedy mówią o róznicy między zdarzeniami odwracalnymi, a nieodwracalnymi lekko się zasmuca, dociera do niej, czym jest śmierć - nie wiąże się to jednak z wpadnięciem w jakąs depresję czy choćby głębszym poczuciem straty matki]... o co chodzi ? nawet nie grzebie w jej rzeczac pozostawionych, żeby dowiedzieć się czy np. go nie zdradzała; w jej skrzynce mailowej jest ponad 400 listów - Pietro, po chwili wahania, usuwa je za jednym zamachem. Nie interesuje go jej życie. Ono już minęło. CÓż zmieni odkrycie nawet najdzikszego romansu ? MOże to chodzi o zdrową racjonalność, a nie o brak zainteresowania ?

      Wreszcie udaje się nawet na terapię dla ludzi, którzy stracili bliskich. Może to zrobić dzięki temu, że Claudia uwielbia spędzać czas z jego bratem, Carlo, i tego wieczora wychodzą razem dokądś. Pietro siedzi, słucha wynurzeń ludzkich, a potem... mdleje próbując wyjść. W aucie, wracając do domu, dopada go fala uczuć i płacze jak bóbr szepcząc imię żony. Może stłumił w sobie uczucia, może je zamroził, może nie pozwolił sobie na opłakanie jej wcześniej. Ale te łzy dowodzą, że ją kochał, że mu jej brak ? MOże to załoba wywołana, a nie szczera. Prawdy o stosunku Pietro do śmierci żony nie dowiadujemy się na pewno. MOżna tylko interpretować zachowania.

      Na ławkę Pietro przychodzi też ta kobieta, którą uratował na plaży. Wtedy mu nie podziękowała, ba - nawet była [mimo wyczerpania] jakby niespecjalnie zadowolona z tego, że ją wygrzebał z tej wody. Przypadkiem, Carlo - model reklamujący dżinsy - na jakiejs kolacji spotkał ją przy tym samym stole. Z rozmowy jej z Pietro może wynikać, że chciała się zabić, z powodu kryzysu małżeńskiego, a co ciekawe jest to żona jednego z dykrektorów firmy, z którą teraz firma Pietro będzie się łączyć. I że to ten dyrektor był jednym z ludzi, którzy próbowali powstrzymać Pietro i Carlo przed ratowaniem tonących kobiet.

      Nieco później, Pietro jedzie z Claudią do ich daczy przy plaży. Żeby odpocząc przez weekend. Kiedy Claudia idzie spać, kobieta uratowana z wody [zapomniałem imienia] odwiedza Pietro i mają seks, pokazany w długiej namiętnej scenie, aczkolwiek zaraz później Pietro budzi się leżąc przy przy łózku Claudii, więc możliwe, że ten nagły romans mu się po prostu przyśnił, może to być symbol tego, że zaczął wracać do emocjonalnej równowagi po tym całym okresie ukrytej, przytłumionej, ale jednak żałoby po śmierci żony. Ale i możliwe, że był to realny przypadek, zwłaszcza że ta babka miała dom plażowy w pobliżu domu Pietro, m.in dlatego spotkali się wtedy na tej samej plaży.

      Także Carlo odwiedza Pietro. I próbuje go nakłonić do powrotu do pracy, do normalnego życia, zwracając uwage, że stał się już znany z tej swojej codziennej maniery. Ludzie w okolicy o nim i jego zachowaniu mówią, fakt że zwykle bardzo dobrze i ze wzruszeniem. Matki przychodzące po córki zapraszają go do stolika, rozmawiają, a on siedzi i słucha, chociaz myślami jest gdzie indziej - próbuje sporządzac rózne listy : hoteli, w których mieszkał; linii lotniczych, z usług których korzystał; miast, w których bywał... Dużo tego. Jego życie. Dowód na to, że za mało był przy zonie ? za mało przy Claudii ? Czyżby nie tylko strach o nia, że nagle może spotkać ją to, co żonę, ale i poczucie winy za stracone lata, któr4e jednak nie wyrządziły krzywdy ich relacjom, motywuje go najbardziej ?

      Claudia jest najważniejsza. Pietro zwraca jej uwage, że przez okno może mu co jakiś czas pomachać, żeby wiedział, że jest wszystko w porządku. No i ona czasami przychodzi i macha. Nie ma tu żadnego ckliwego obrazka : tatus i córeczka, ona jest bardzo normalna, zajęta relackjami z innymi dziećmi, zaaferowana wszystkim co dookoła, ojciec wysiadujący ławkę przed jej szkołą nie jest dla niej niczym pisanym wielkimi literami. PIetro przychodzi także na salę gimnastyczną,gdzie obserwuje jak mała ćwiczy rózne fikołki i inne figury. Któregoś razu, kiedy ma zrobić jakiś przewrót, czy coś, który jej się ostatnio nie udawał, czaruje ją w myślach "popatrz na mnie, to będzie dla mnie znak, że to, co robię - ma sens, jest ważne". I ona patrzy.

      Ze wszystkimi, to ważne, ze wszystkimi Pietro się ściska. Ktokolwiek przychodzi i odchodzi - ściska się z nim. To zwraca uwagę tej dziewczyny z psem. Ona to wszystko ma w pamięci. I też chce go uścisnąć. Któregos razu ucieka jej pies, a może ona sama pozwoliła mu uciec... Pietro udaje się go złapać. I wtedy ona w podziękowaniu pada mu w objęcia. Jakby chciała doświadczyć jakiejś dobrej energii, a może zakochała się w tej jego cichej serdeczności, pomijając/uzupełniając tym wrażeniem jego łatwości zbliżania się do ludzi i ich do siebie - ich własne swoiste relacje.
      cdn
      • grek.grek "Cichy chaos", parę słów a'propos 20.04.13, 12:29
        przychodzi zima.

        I wtedy Claudia mówi ojcu, że wie, dlaczego on całe dnie spędza w tym parku. I że już... wystarczy. Mówi mu że "dzieci się z niej podśmiewają". Nie złośliwie, może dobrodusznie, a może wcale się z niej nie podśmiewają, tylko ona sama to zmyśliła, żeby powiedzieć staremu : ojciec, żyj normalnie, wróć do pracy, czy do czego tam chcesz, nie musisz mnie nieodstępować ani na krok, ja sobie poradzę.

        Zbiega się to z wizytą jednego ważniaka od tej fuzji firm, w której bierze udział Pietro. ważniaka gra sam Polański. Facet przyjeżdza limuzyną i zaprasza Pietro z tej ławki do środka. Nie wiadomo, o czym rozmawiają, ciekawskiemu współpracownikowi, który później zaszokowany pyta o temat rozmowy, Pietro odpowiada : zaręczam ci, że NIE rozmawialiśmy o firmie, pracy i pieniądzach. Kto wie, może ważniak okazał się wrażliwcem, który w postawie życiowej Pietro dostrzegł coś, co sprawiło, że uznał go za człowieka, przyszłego partnera biznesowego, godnego najwyższego zaufania. Jesli nie rozmawiali o pieniądzach, to... na pewno o życiu :]

        I wreszcie któregoś dnia Pietro ławkę opuszcza. A symbolicznym znakiem jest to, że zamyka ciepłe relacje ze swoimi przyjaciółmi. Z dziewczyną od psa wymieniają swoje imiona. Z chłopcem od samochodu... kiedy dzieciak macha w stronę auta, Pietro w nim SIEDZI, chłopiec czeka na sygnał, albo Pietro rozkłada z uśmiechem ręce - chłopiec macha więc DO NIEGO.

        Zatem, wróci człowiek do życia, wróci inny, może lepszy ?, może bogatszy o coś, o doświadczenia, może po prostu ten czas musiał się zdarzyć, aby ogarnął stratę, nawet jesli nie czuł jej w taki sposób, w jaki powinien, w jaki czują inni.

        Jest to film Nanniego Morettiego, jak Barbasia zauważyła [jak Barbasiu, zauważyłaś]. Nie reżyserował go, ale napisał scenariusz i zagrał główną rolę. Obie rzeczy są wyborne.
        Świetna jest ta jego mała Claudia, bardzo naturalna i dziecinna, a kiedy bywa dorosła,to bywa mądra, ale po dziecinnemu. Rolę urodziwej dziewczyny z psem, zagrała Polka, Kasia Smutniak. No i w gościnnym występie pan Roman. Bardzo dobry epizod [a nawet 2 czy 3], temperamentny bardzo, miała ta szwagierka, Marta, siostra zmarłej żony Pietro, jak widzę grała ją Valeria Golino.

        wielkim atutem tego filmu jest muzyka, wspaniała, nastrojowa, zwłaszcza lejtmotiw; odpowiadał za nia Paolo Buonvino, więc on tu zbiera wyrazy uznania.

        może trailer dla zobrazowania sprawy :
        www.youtube.com/watch?v=WFhvx7eRBQY
        drugi :
        www.youtube.com/watch?v=1owTf8TLPUK
        i ta muzyczna perełka :
        www.youtube.com/watch?v=6rCbgNPRxYI
        • barbasia1 Re: "Cichy chaos", parę słów a'propos 20.04.13, 15:14
          Cudna muzyka, od tego zacznę.
          • grek.grek Re: "Cichy chaos", parę słów a'propos 20.04.13, 17:12
            dobra myśl :]
        • pepsic Re: "Cichy chaos", parę słów a'propos 20.04.13, 15:24
          No nie wiem, to była depresja? To chyba nie jest normalne tak siedzieć na ławce w parku cały dzień i robić dziecku obciach;)
          • grek.grek Re: "Cichy chaos", parę słów a'propos 20.04.13, 17:13
            możliwe, że tak.
            może troska o córkę, strach że skoro nie mógł uratować żony,to teraz małej będzie pilnował jak oka w głowie ?
            a może po prostu forma żałoby ?
            ciekawe, bo każdy może mieć inną, a zarazem tak samo trafną, interpretację jego zachowania.

            hehe, w Polsce pewnie uznano by go za pedofila, który przychodzi cukierkami mamić dzieci :]
            albo im się lubieżnie przyglądać ;]
            • barbasia1 Re: "Cichy chaos", parę słów a'propos 23.04.13, 17:18
              Myślę podobnie, że zachowanie bohatera, jego potrzeba samotności na ławeczce w pobliżu szkoły córki, odcięcie się od całego świata, nawet od pracy, (jedyne co ważne w tej chwili to córka), to jego sposób na poradzenie sobie z traumą, szokiem, zagubieniem po śmierci żony, na uporanie z nową sytuacją, w której niespodziewanie został sam z małą córeczką. Stąd pewnie tytułowy "cichy chaos" ( w głowie).

              Pepsic, zapytała, czy to nie, aby depresja? Ale czy człowiek w ciężkich traumatycznych chwilach nie może sobie pozwolić na smutek, rozpacz, poczucie zagubienia? Czy nie może odczuwać potrzeby wyciszenia , odcięcia się od świata, czy nie można dać sobie czasu na to, by na nowo wszytko poukładać życie? Czy zaraz trzeba zaraz ten stan klasyfikować w kategoriach staniu chorobowego, aż depresji?

              Bohater początkowo próbuje odciać się od świata, ale wkrótce świat, ludzie wkraczają w jego życie, a on nie zamyka się na nich.

              >I wreszcie któregoś dnia Pietro ławkę opuszcza. A symbolicznym znakiem jest to, że zamyka >ciepłe relacje ze swoimi przyjaciółmi. Z dziewczyną od psa wymieniają swoje imiona.

              Dla mnie (tu, w tej konkretnej sytuacji, kiedy los sprawił, że bohaterowie filmu spotkali ze sobą, zwrócili na siebie uwagę, polubili się) przedstawienie się, ujawnienie swojego imien imion jest, odwrotnie, (wzajemnym) otwarciem się na drugiego człowieka, zaproszeniem do kontynuowania znajomości, przyjaźni;

              Swoje imię ujawnia się raczej osobom, które są / stają ważne, nie odwrotnie.


              > hehe, w Polsce pewnie uznano by go za pedofila, który przychodzi cukierkami mam
              > ić dzieci :] > albo im się lubieżnie przyglądać ;]

              Gdybym, widziała mężczynę przesiadującego całymi dniami w pobliżu szkoły i nie wiedziała o tym, że jego córeczka chodzi to tej szkoły, a on sam przeżywa żałobę, to pewnie bym pomyślała, ze z człowiekiem coś nie tak.

              :)
              • grek.grek Re: "Cichy chaos", parę słów a'propos 24.04.13, 13:55
                w obronie Pepsic powiem, że może chodziło jej o "depresję" w znaczeniu smutku po śmierci
                bliskiego człowieka, może zatem nie w znaczeniu klinicznym :]

                on zresztą, tak mi się wydało, nie wyglądał na depresanta.
                dobrze ubrany, bez chwil zachwiania, w którymś momencie zaczyna sie nawet zastanawiać, czy
                to normalne zachowanie, że nie chce mu się płakac, załamywać i popadać w ruinę z powodu
                odejścia żony. Ma taki moment, kiedy płacze za nią, ale to później dopiero, z tym że bym w tym widział opłakanie, coś naturalnego, ale incydentalnego, niż zapowiedź/konsekwencję poważniejszego kryzysu.

                Pietro i jego córka nie przeżywają żałoby w takim znaczeniu w jakim potocznie się ją postrzega, nie robią nic, co można by utożsamić z nią. To naprawdę ciekawe, a dodatkowo komplikujące szukanie odpowiedzi na to : dlaczego on na tej ławce garuje ?

                Może obawia się o córkę, o to że ona sobie z tym nie poradzi ? ale w monologu zwraca uwagę, że Claudia nie wygląda na zrozpaczoną czy przerażoną, przeciwnie.

                W żadnym momencie nie ma jasnego przekazu - siedze, bo to, tamto i siamto. On jakby sam nie był pewien, jakby postępował instynktownie, intuicyjnie. Czuje, że musi zostac na tej ławce i być blisko niej - tylko tyle.

                Ciekawe też jest to, że to ludzie z zewnątrz bardziej skłonni są jego zachowanie klasyfikowac jako formę żałoby. On tak nie robi.

                Może po prostu czuje, że musi zwolnić, przystanąć, zatrzymac się, ale bez patosu, bez silenia sie na dramatyczne gesty, że coś się stało ważnego i nawet jesli nie dopada go szloch i czarna dziura - musi przystanąc, poczekać na swoje własne reakcje, przysłuchać się sobie.

                Przysłuchuje się tymczasem światu, są ludzie, są relacje z nimi, które pokazuja mu, że śmierć śmiercią, a życie toczy się dalej, od nich wszystkich pochodzi jakaś energia, którą on czerpie z relacji które nawiązuje z nimi, z rozmów, z uścisków, z powtarzalności spotkań, z ich zachowania albo słów. To jakaś forma przyjrzenia się światu, to jest jego reakcja na stratę.

                córka staje się dla niego najważniejsza, ale, tak teraz myślę, nie staje się jedynym sensem dni. On ten sens znajduje w całokształcie trwania i obracania się świata, ludzkich spraw, w życiu jako takim, nie tylko w niej, jakkolwiek to ona jest jego oczkiem w głowie i pretekstem by w tym świecie się zanurzyć.

                nie ma w tym wszystkim rozczulania się nad sobą, załamywania rąk, szukania na siłę żalu - jego ciepła, pogodna relacja ze światem, szukanie dobrego w innnych, i siebie dla innych w takim zakresie jak to tylko potrzebne, a przecież wystarczy tak niewiele. W tym znajduje on równowagę, której być moze bał się utracić. Może o to chodziło ? Podświadomie przycupnął, czekając na nadejście fali - smutku ? whatever czego :]



                czyli... chyba gdzieś tam podobnie się zapatrujemy :]
                • pepsic Re: "Cichy chaos", parę słów a'propos 27.04.13, 19:29
                  Dziękuję, ze mnie wyręczyłeś, oczywiście chodziło o depresję przyczynową.
                  • barbasia1 Re: "Cichy chaos", parę słów a'propos 28.04.13, 17:07
                    Rozumiem. :)
    • maniaczytania Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 20.04.13, 12:48
      jestem, jestem, czytalam Was caly czas, ale nie mialam w ogole czasu :( niezwykle intensywny jest kwiecien w tym roku dla mnie, na wszystkich frontach - a na poczatku maja - dwie komunie, w tym jedna u mnie ;)

      Ale co tam, dzis chwilke mam, to skrobne :)

      Sobota 20.:
      - tvp1 - 21.25 - Piraci z Karaibow: Na krancu swiata
      - tvp2 - 23.15 - Mgla - remake znaczy, z 2007r.
      - tvn - 21.45 - propozycja bardziej dla pan :) - "P.S.I love you" - jesli nie ogladalyscie, to obejrzyjcie - nietypowa to komedia romantyczna, a w roli glownej Hilary Swank (Greku! :) ), Gerald Butler i Harry Connick Jr (ekhm, mnie sie podoba bardzo, zanabylam jakis czas temu jego koncert - spiewa wspaniale! do tego gra na roznych instrumentach - stylistyka jazzowo-sinatrowa - Barbasia moze nam cos znajdzie :) );
      - tvp kultura - 20.25 - Gra - film szwedzki, nagrodzony w Cannes, podobno wywracajacy troche myslenie spokojnej tolerancyjnej Szwecji;

      Niedziela:
      jedyne, co wypatrzylam, to do nadrobienia dla niektorych moze - Burning Plain - na tvp kultura o 20.35 - warto!

      Poniedzialek:
      - tvp1 - chyba uczta "teatromana" sie szykuje - trzy razy Fredro - czyli trzy sztuki, wszystkie premierowo na zywo! od 20.25, a potem ostatni odcinek DA (dobra wiadomosc - od razu tydzien pozniej zaczynamy sezon drugi!!!),
      a dla tych, co nie lubia teatru moze byc np. 'Kod Leonardo da Vinci' (20.00 Polsat); dramat psychologiczny z 2007r. z Jessica Lange "Sybil" (tvn7 20.00) lub na kulturze 'Butelki zwrotne' - o 20.20.

      Wtorek:
      - tvp1 21.20 - Crash (Miasto gniewu) - oscarowy film, ktory 'gwizdnal' Oscara sprzed nosa "Tajemnicy Brokeback Mountain" - moim zdaniem slusznie, genialny bowiem dla mnie to film - warto obejrzec!
      - polsat 20.00 - Chetni na kase - i to byc moze propozycja dla mnie, gdyz poniewaz uwielbiam filmy o napadach na bank, takie z podwojnym, potrojnym dnem, a tu film z 2010r. , z Mattem Dillonem i Idrisem Elba :) albo bede miala dylemat, bo na
      - tvn7 tez o 20.00 - Tylko strzelaj - film sensacyjny z 2007r. z Monica Bellucci (ktorej nie lubie), ale z C. Owenem (do ktorego mam olbrzymia slabosc i jestem w stanie dla neigo poswiecajac sie obejrzec film kazdego gatunku ;) );

      Sroda:
      polsat - 20.35 - "Skad wiesz?" - komedia romantyczna, pewnie glupawa, ale mam slabosc do niewiasty rowniez - Reese Witherspoon ;)
      kultura daje o 20.20 "Komornika" - polecam, jesli ktos jeszcze nie widzial.

      Czwartek:
      - tvp 2 - dwa razy House (a'propos - 2 maja po drugim odcinku ekskluzywny wywiad z Hugh Lauriem przeprowadzony przez T. Kammela :) ), niestety znow bez KK - tym razem Fryderyki
      (ale maj zapowiada sie ciekawie, bo filmy, o ktorych niewiele wiem ;) )
      - polsat - pozno, bo o 23.00, ale jesli ktos nie ogladal - (ja przy pierwszym razie nocke zarwalam, bo nie moglam przerwac) - "Dom dusz"
      - kultura - 22.40 - "Autoportret z kochanka" - ogladalam dawno temu, wspomnienia mam takie, ze sie podobal

      No, to wszystko, co ja znalazlam, prosze o uzupelnienie jakby co :)
      • pepsic Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 20.04.13, 15:20
        Dorzucam głośny, ponoć jeden z bardziej przerażających thrillerów "Funny Games" M.Hanekego. dzisiaj, tv4, godz. 23.05.

        Maniu, jeśli chodzi o "P.S. I love you" to nie wytrwałam za długo.
        • barbasia1 Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 20.04.13, 16:26
          pepsic napisała:

          > Dorzucam głośny, ponoć jeden z bardziej przerażających thrillerów "Funny Games"
          > M.Hanekego. dzisiaj, tv4, godz. 23.05.

          Chciałabym to kiedyś zobaczyć, ale dziś nie mam sił i nastroju na taki film.
          :)
          • siostra.bronte Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 20.04.13, 16:33
            To amerykański remake Hanekego, Grek kiedyś o nim pisał. Nie widziałam żadnej z obu wersji.
            • pepsic Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 20.04.13, 16:41
              Tez nie znam żadnej, i wolałabym oryginał.
              Tak, pamiętam.
              • grek.grek Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 20.04.13, 17:11
                ... Pepsic nie gorszą ;]

                wersja oryginalna jest chyba jednak lepsza, ale - jak chyba wspominałem, a jesli nie, to
                teraz chciałbym to powiedzieć : amerykańska jest bardzo dobra, Haneke tak naprawdę
                niewiele zmienił, dodał inna aktorskie twarze, twarze rozpoznawalne, i to jest pewna
                róznica, w sposobie odbioru obu wersji. Jeśli jednak nie widziałaś/widzieliście żadnej, to
                myslę, że spokojnie możesz/możecie zabrac się do tej amerykańskiej, sens i idea
                są takie same.
            • barbasia1 Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 20.04.13, 16:43
              Tak, myślę o filmie Hanekego, nie remake'u.

              A właśnie, może wystarczy Grekowa opowieść w tym wypadku.


              :)
              • grek.grek Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 20.04.13, 17:07
                Barbasiu, spróbuj, przemoc ofk jest - ale skłania do refleksji, nie jest sama dla siebie.
                • pani_lovett Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 21.04.13, 14:41
                  Masz rację, Greku, trzeba obejrzeć.

                  Najlepiej będzie jak pożyczę sobie w jakiejś wolnej chwili DVD z tym filmem.

                  :)
            • grek.grek Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 20.04.13, 17:07
              dobrą masz pamięć, Siostro :}
              • siostra.bronte Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 20.04.13, 17:32
                Bo to była ciekawa historia, najpierw myślałeś, że to oryginał :) No i rzadko się zdarza, żeby reżyser robił remake własnego filmu.
                • grek.grek Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 21.04.13, 14:37
                  a tak, teraz pamiętam. zaszokowało mnie, że istnieje remake ;]
      • pani_lovett Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 21.04.13, 14:49
        maniaczytania napisała:


        O właśnie! Już Cię poszukiwałam kilka dni temu,nie wiem czy zauważyłaś? W każdym razie dzięki za wieści.

        Zatem pięknej uroczystości, głębokiej duchowo życzę , Maniu, Tobie, Twojemu Syneczkowi całej Rodzinie.


        Fredro - w poniedziałek obowiązkowo! DA też. :)
        • maniaczytania Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 21.04.13, 16:05
          pani_lovett napisał(a):

          > O właśnie! Już Cię poszukiwałam kilka dni temu,nie wiem czy zauważyłaś? W każdym razie dzięki za wieści.

          Widzialam, widzialam, dzieki :)

          > Zatem pięknej uroczystości, głębokiej duchowo życzę , Maniu, Tobie, Twojemu Syneczkowi całej Rodzinie.

          Mam nadzieje, ze tak bedzie, bo na razie po pierwszej probie to jest wesolo ;)
          • pani_lovett Re: Filmowa "zajawka" tygodnia (20-25.04.) 21.04.13, 16:17
            maniaczytania napisała:

            > pani_lovett napisał(a):
            >
            > > O właśnie! Już Cię poszukiwałam kilka dni temu,nie wiem czy zauważyłaś?
            > W każdym razie dzięki za wieści.
            >
            > Widzialam, widzialam, dzieki :)
            >
            > > Zatem pięknej uroczystości, głębokiej duchowo życzę , Maniu, Tobie, Twoje
            > mu Syneczkowi całej Rodzinie.
            >
            > Mam nadzieje, ze tak bedzie, bo na razie po pierwszej probie to jest wesolo ;)


            He,he! :))
            Trzymajcie się dzielnie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka