Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 7 (vol. 57)

    • grek.grek "Złap mnie, jeśli potrafisz" powtórka w TVN 07.07.15, 13:50
      20:50

      coś czuję, że pan Leonardo w roli głównej odstraszy część potencjalnych chętnych do obejrzenia tej... ciekawej historii ;]

      Frank Abangale z naciągania, oszukiwania i robienia w bambuko państwa, firm, instytucji etc. zrobił sobie sposób na życie, i szło mu całkiem nieźle. do tego prezentował się niezgorzej i w jego wykonaniu te kolejne przekręty mają powiew nie kryminalnego półświatka, ale zgrywy, wygłupu, momentami niemal performance'u, ze zmrużonym okiem, uśmiechem, i bez krwi, trupów i pospolitego bandytyzmu.

      śledztwo było jednak absolutnie poważnie, a nemezis Franka został agent FBI Harangotty [gra go Tom Hanks].

      sprawne zrobione kino, a bohater na tyle pogłębiony, że pomimo centralnej roli jego kolejnych wyczynów przestępczych, nie mozna go sprowadzić wyłącznie do takiej funkcji.

      niegdyś ;]... :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,155729342,156020642,_ZLap_mnie_jesli_potrafisz_via_TVN&_.html
      • siostra_bronte Re: "Złap mnie, jeśli potrafisz" powtórka w TVN 07.07.15, 14:05
        Hehe, masz rację co do Leo :) Kiedyś próbowałam obejrzeć, ale nie wytrwałam do końca, jakoś mnie ten film zmęczył.
        • grek.grek Re: "Złap mnie, jeśli potrafisz" powtórka w TVN 07.07.15, 14:39
          hehe :]]
          miałem w głowie właśnie Twoją opinię ;]]

          wiesz, wakacyjnie to kino całkiem w sam raz... i jak na TVN ;]

    • grek.grek "Łucja z Lammermooru" opera z MET w Kulturze 07.07.15, 14:03
      od 21:05

      coś mi się wydaje, że Kultura powtarza to przedstawienie ? ale wcześniej nie widziałem, więc skaczę :]

      a Wy ?

      Klasyka DOnizettiego, 3 akty historii miłości, podstępnego jej zniszczenia, zdrady, rozpaczy, gniewu i tragicznego zakończenia.

      obsada doborowa m.in : Anna Netrebko, Mariusz Kwiecień i Piotr Beczała.

      spektakl odbył się w 2009 roku, ale - co tam, sztuka nie ma metryki ;]
      • barbasia1 Re: "Łucja z Lammermooru" opera z MET w Kulturze 08.07.15, 00:47
        Skoczyłam, w ostatnim momencie! :) Gorące dzięki za tę zapowiedź!!!

        To przedstawienie zdaje się wypadło kiedyś z ramówki, tak mi się coś wydaje ...


        Dla Piotra Beczały to ważna opera, od „Łucji z Lammermooru” zaczęła się jego wielka światowa kariera. A pomógł mu przypadek. Mówiła to tym na wstępie Natalie Dessay, partię Edgarda początkowo miał śpiewać Meksykanin Rolando Villazon , ale rozchorował się i w ostatniej chwili zastąpił go Beczała, "i tak narodziła się gwiazda".

        /Piotr Beczała tworzą ładna parę z Anną Netrebko, nie sądzisz? :)/

        ...



        • grek.grek "Łucja z Lammermooru" opera z MET w Kulturze - 3p3 08.07.15, 13:15
          doskonale :]

          yes, Barbasiu.
          zaskoczyła mnie Natalie Dessay w roli zapowiadającej, zwłaszcza że - jak sama oznajmiła - w poprzednim sezonie, to ona śpiewała Łucję w tym przedstawieniu. z drugiej strony, to interesujący zabieg, kiedy poprzednia odtworczyni zapowiada nową odsłonę ze swoją następczynią.

          masz rację, jak na wskok z zastępstwa, to pan Beczała wypadł znakomicie. zresztą burza braw na wyjściu nie pozostawia wątpliwości, że tak właśnie odebrała to wymagająca [jakby nie patrzeć] publicznośc MET.

          w 1 akcie wspaniałe wejścia mieli Mariusz Kwiecień, w arii rozgniewanego Henryka, który poprzysięga zemstę EDgarowi, a siostrze Łucji - że ukarze ją za romans z Edgarem, który jest dla niego zdradą rodu [Ashtonowie i Ravensvoodowie nienawidzą się od niepamiętnych czasów], a potem Anna Netrebko w scenie w lesie, kiedy oczekuje na spotkanie z Edgarem. alez się apluaze zerwały w obu przypadkach :]]

          Anna niesamowicie skoncentrowana była w tym spektaklu, zauważyłaś ? tym razem, to było coś więcej niż rola do odśpiewania.

          Mariusz Kwiecień momoentami chyba aż przesadzał w odnajdywaniu w sobie złości i ledwie hamowanej furii, zwłaszcza w 2 akcie, kiedy Henryk przedstawia Łucji sfałszowany list, wedle którego Edgar ma kochankę. mars na czole, ruchy kombinerek i generalnie człowiek zdolny do wszystkiego.

          zresztą, oboje są w tej scenie kapitalni : on gniewnie wykrzykuując, ze "to będzie zdrada, jesli się z nim zwiążesz", a ona "małżeństwo z kimś innym bedzie dla mnie grobowcem".

          ale już zenit dramatyzmu osiągają w scenie zaręczyn Łucji z Arturem, gdzie zjawia się zaniepokojony wieścią o tym wydarzeniu Edgar. raz, że dla Henryka wtargnięcie do jego domu któregoś z Ravenwoodów, to obraza honoru, to jeszcze zderzają się sami kochankowie - zrozpaczona i pogrążona w odrętwieniu Łucja i załamany Edgar. i on ją odpycha, posądzając o cynizm i zdradę. tutaj Piotr Beczała rozbija bank, nie tylko doskonale śpiewa, ale i znakomicie, wiarygodnie to odgrywa aktorsko, zwłaszzca że chwilę później całkowicie pozbawiony woli życia domaga się, by ktoś z obecnych [nawet sam Henryk] przebił go szpadą, bo jego życie i tak nie ma już sensu. aczkolwiek i tak wszystkie oczy są zwrócone na leżacą na podłodze Łucję, która jest prawdziwą ofiarą całej sytuacji.

          wizyta Henryka u Edgarda chyba nie była tak intensywna jak publiczność oczekiwała. brawa były solidne, ale nie... orgiastyczne ;]

          No i wreszcie finał, wktórym Piotr Beczała istotnie bryluje. Dramat Łucji już się odbył, informuje o nim z piętra domu weselnego ksiądz Raimundo. wpadła w szał i zabiła męza. Przeżywa psychiczne załamanie, a potem edgar dowiaduje się że umarła.

          wreszcie sam zabija się, aby na tamtym świecie móc się z nią połączyć. I w tym ostatecznym akcie towarzyszy mu jej duch. I tutaj pan Beczała zdobywa sobie sympatię i uznanie nawet tych, którzy wcześniej nie byli pewni czy sobie poradzi [tak nagle i z doskoku], o ile tacy w ogole byli, heh.

          Cóz, opowieść piękna i tragiczna zarazem :]

          doskonała scenografia : las, ściezka wyboista, dom Ashtonów - meble przykryte płótnem, przyciemniona przestrzeń, wysokie podłużne okna z fragmentami powojów za szybami, i światło skupione na biurku, przy którym Henryk fałszuje list rzekomej kochanki do Edgara, za pomocą ktgórego chce odwieść siostrę od poufałości ze znienawidzonym wrogiem; a potem nagle ten ascetyczny krajobraz zmienia się w ciągiu dosłownie 2 minut w salę zaręczynową - pokojówki i służacy zdejmują płótna, żyrandole idą w górę, dywany w mig rozłożone, meble ustawione, schody kryjące się w ciemności tylnej części sceny - oświetlone, wreszcie jasno robi się na całej scenie - i voila :].

          a potem dom Edgara, podkreslający że to ostatni z Ravenswoodów : samotny fotel, lampa, i częśc schodów do góry wyzierająca z ciemności panującej znów na tyłach sceny. I za moment sama ciemnośc zostaje zlikwidowana i okazuje się, ze rąbek schodów to tylko część piętrowej,drewnianej konstrukcji domu weselnego, w którym odbywa się przyjęcie na cześć Łucji i Artura. pojawiają się licznie wyelegantowani goście i ruszają tańce i towarzyskie salonowe obyczaje.

          Wreszcie surowa przestrzeń finałowej arii EDgara.

          no i muzyka, za którą maestro dostał chyba największe brawa tamtego wieczora :] zasłużone.

          uff, to tak z grubsza, co zapamiętałem :]]
          doskonały spektakl.



    • grek.grek "Słomiany wdowiec" 60 lat minęło 07.07.15, 14:10
      na okoliczność, znalezione :
      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/slomiany-wdowiec-poszukuje-marilyn-monroe/sy4ttm
      • siostra_bronte Re: "Słomiany wdowiec" 60 lat minęło 07.07.15, 14:17
        Dzięki :) To już tyle lat!

        • grek.grek Re: "Słomiany wdowiec" 60 lat minęło 07.07.15, 14:43
          :]

          i powiedz sama, co by było niestosownego w tym, żeby TVp [na dowolnym kanale] pokazała ten flm
          w prime time ? :]

          tymczasem w dwóch głównych kanałach : jakieś kupione za paczkę dropsów niemieckie czy tureckie tasiemce, albo kabaretony, podczas których pojęcia takie jak udana rozrywka i dobra zabawa zyskują zupełnie osobliwe oblicze.

          a tutaj rocznica, okrągła - idealny pretekst.
      • pepsic Re: "Słomiany wdowiec" 60 lat minęło 07.07.15, 15:52
        Z pamiętną sceną w metrze. I zdaje się, że to w tym filmie MM chłodziła osobistą bieliznę w lodówce. Patent w sam raz na dziś:)

        Ps. Przy okazji malkontenci pogodowi. Jeśli mogę Was pocieszyć . Dzisiaj u naszych sąsiadów w Workucie spadł śnieg i włączono centralne ogrzewanie:)
        • barbasia1 Re: "Słomiany wdowiec" 60 lat minęło 08.07.15, 00:50
          pepsic napisała:

          > Z pamiętną sceną w metrze. I zdaje się, że to w tym filmie MM chłodziła osobist
          > ą bieliznę w lodówce. Patent w sam raz na dziś:)

          Hehehe! :)

          > Ps. Przy okazji malkontenci pogodowi. Jeśli mogę Was pocieszyć . Dzisiaj u nas
          > zych sąsiadów w Workucie spadł śnieg i włączono centralne ogrzewanie:)

          Wolę nasz upał. ;)
    • grek.grek co w kinie w drugiej połowie 2015 ? 07.07.15, 14:32
      lista poniższa zawiera 25 tytułów.

      niektóre już weszły w Polandzie, inne wejdą, jest "Mission Impossible" numer któryśjużkolejny, ale zawsze z Tomem Criusem, jest "Amy" dokument o śp. Winehouse, "Irrational man' Woody'ego Allena [oba były w Cannes niedawno], "Młodośc [Youth]" Paolo sorrentino, też prosto z Cannes, ale ponoć "Wielkie piekno" zawiesiło poprzeczkę tak wysoko, że tym razem rezyser do niej nie doskoczył [podobno - słowo-klucz ;)], "Sicrario", rasowy policyjny dramat Villeneuva, kurde też z cannes ;], "Marsjanin" Ridleya Scotta, "Mały książę" animacja [wiecie skąd... ;)], "Makbet" [tak, też stamtąd...], kolejne "Gwiezdne wojny", no i brand new Bond "Spectre" [po "Skyfall" zacząłem być ciekaw, jak te kolejne miliony zostaną wydane przez ekipę], i wreszcie polski thriller "Czerwony pająk" z Adamem Woronowiczem [13 XI wchodzi do kin].

      plus cała seria filmów superbohaterskich i nie tylko :]

      rzekłbym : powinno być nieźle.

      jak sądzicie ?
      • grek.grek Re: co w kinie w drugiej połowie 2015 ? 07.07.15, 14:34
        PS : a o samej liście zapomniałem... :]]

        film.onet.pl/gwiezdne-wojny-vii-nowy-bond-i-inne-najbardziej-oczekiwane-filmy-drugiej-polowy-2015/cnhj42
    • pepsic Macie coś na dziś? 07.07.15, 15:57
      Bo ja zaryzykuję twierdzenie, że nie ma nic:(
      • barbasia1 Re: Macie coś na dziś? 08.07.15, 00:54
        Tak, operę , „Łucję z Lammermooru” z MET.


        ;)
    • siostra_bronte "Elizabeth" 07.07.15, 17:59
      O dziwo, nie znalazłam w archiwum tego filmu. Mam wrażenie, że nie raz był pokazywany w tv. Obejrzałam wczoraj, trochę przypadkiem (niestety urwało mi pierwsze pół godziny), w Cinemaxie.

      Film Shekhara Kapura z 1998 r. o królowej Elżbiecie. Świetnie się to oglądało. Piękne kostiumy i zdjęcia (wiele malowniczych ujęć z góry w scenach pałacowych, bohaterowie wyglądają jak marionetki zagubione w wielkiej historii).

      No i ciekawa fabuła, pełna spisków i zbrodni. Znakomita Cate Blanchett w roli głównej. Obsada imponująca, na drugim planie m.in. Geoffrey Rush (jedna z jego lepszych ról, jest tu wyjątkowo stonowany), Christopher Eccleston, Vincent Cassel, Fanny Ardant, John Gielgud. Jest nawet Daniel Craig w roli morderczego księdza :)

      Świetne kino kostiumowe, choć zabrakło mi tutaj odrobiny szaleństwa, jak w "Królowej Margot" czy nawet "Król tańczy".

      Trailer:

      www.youtube.com/watch?v=-KOw9WPgays
      • grek.grek Re: "Elizabeth" 08.07.15, 14:03
        dzięki, Siostro :]

        rzeczywiście, patrząc na trailer można się przekonać o tej dopracowanej estetyce, którą chwalisz.
        obsada też znakomita.

        30 mln budżet :] jak widać, wykorzystany we właściwy sposób. i 52 mln przychodu :]
    • grek.grek "Ronin" TVN, 20:50 08.07.15, 14:58
      grupa zebranych wyspecjalizowanych najemników z różnych krajów, zlecenie od nieznanego klienta na pewną cenną walizkę, którą zainteresowana jest także konkurencja; De Niro, Reno, Natascha McElhone, scenariusz Davida Mameta, tempo, twisty i stylowa, doskonale filmowana Nicea jako tło akcji - czegóż chcieć więcej od dobrego filmu sensacyjnego ? :]

      1998 rocznik, a to nadal jeden z lepszych gatunkowych wyrobów jakie mozna spotkać.

      • barbasia1 Re: "Ronin" TVN, 20:50 08.07.15, 23:00
        Jaka młoda Natascha McElhone!

        Pościg samochodowy pod prąd na dwupasmowej drodze nawet niezły!

        Od połowy oglądam! :)
        • grek.grek Re: "Ronin" TVN, 20:50 09.07.15, 14:11
          masz oko, Barbasiu :]

          akcja pierwszorzędna, ale i aktorstwo niezłe i cała intryga.

          świetnie :]
          ja wczoraj spasowałem, następnym razem na pewno obejrzę.
          coś czuję,. ze powtórka będzie na TVN7 ? ;]
          • barbasia1 Re: "Ronin" TVN, 20:50 09.07.15, 18:12
            Dobrze, żeś podpowiedział nazwiska wcześniej, bo bym się mocno zastanawiała, skąd znam twarz pani.

            Ja też, początek muszę obejrzeć. ;)
            • grek.grek Re: "Ronin" TVN, 20:50 10.07.15, 17:03
              hehe, jako Karen w "californication" rzeczywiście wygląda nieco... młodziej ;]]

              :]
    • grek.grek "Śmierć - opowieśc o życiu : twórcza moc śmierci" 09.07.15, 13:05
      ciekawy norweski cykl dokumentalny omawiający rózne aspekty społeczne, kulturowe i ekonomiczne związane ze śmiercią.

      jak zauważyłem, leci od poniedziałku. mnie się udało skoczyć wczoraj i dzisiaj.

      całość ma formę klasycznego dokumentu, aczkolwiek w jego obrębie występuje wątek ojca i małej córki, którzy pełnią jakby rolę bohaterów co jakiś czas wplatających się w okreslony wątek. a poza tym : narrator, obrazki, statystyki, niekiedy wizyty u ludzi albo w miejscach, które są bezpośrednimi egzemplifikacjami poruszanych zagadnień.

      wczorajszy odcinek traktował o wykorzystaniu motywu śmierci w szeroko pojętej sztuce. a więc przyglądano się bliżej znaczeniu i kulturowym wpływom "Inferna" Dantego, japońskim horrorom sięgającym w głąb ludzkiej psychiki i lęku przez "tamtym światem", skandynawskim powieściom kryminalnym akcentującym zbrodnię i morderstwo - tutaj pojawiło się małzeństwo, które uklrywa się pod pseudonimem Lars Kepler i jest autorem powieści kryminalnej "Hipnotyzer" [ponoć poczytnej bardzo].

      kamera wykonuje też skok na wystawę obrazów Muncha, zwłaszcza przyglądając się "Śmierci w pokoju chorego" i dokonując analizy tego dzieła; jest też akapit dotyczący muzyki, szczególnie... heavy-metalowej, blisko związanej z ekstremalnymi ludzkimi uczuciami, w tym właśnie smiercią.

      interesujący jest fragment dotyczący amatorskiego nagrania ze śmierci prezydenta Kennedy'ego w Dallas. facet nakręcił go przypadkiem, a potem ten filmik uzyskał w sprzedaży zawrotną wówczas sumę 150 tys dolarów. nie to jest jednak najciekawsze... otóz, wyceniono go na równi z pismami Da VInciego :]

      pojawia się ofk World Trade Center 9/11.

      mamy niemieckiego rzeźbiarza [nazwiska nie zanotowałem], który zajmuje się tematyką śmierci, a jego koronnym osiagnięciem jest stworzenie krycufiksu... bez głowy.

      ofk, ikonografia chrześcijańska jest tutaj szeroko omawiana, wątek transoformacji krzyża z narzędzia poniżającej śmierci w symbol miłości i poświecenia ma swoje miejsce, a do tego pojawia się fragment podróży Dana Cruishanka [pamiętacie ten cykl w TVP ? :) swietny był, a dotyczył tylko architektury, mogliby pokazać wszystkie] który podczas wizyty w starym kościele zwraca uwagę na malowidła infernalne, które kilkaset lat temu musiały wywierać duży wpływ na wiernych, w ten sposób perswadując im potrzebę czynienie dobra.

      są też muzycy inni niż heavymetalowi, duzo obrazków z ameryki, Japonii, Wysp Brytyjskich i Skandynawii, bardzo zgrabna narracja.

      jak puentują twórcy dokumentu, przede wszystkim chodziło im o wykazanie, że sztuyka ma oswajać śmierć, pogłębiać wiedzę, koić lęki, wzbogagać swiadomość ku... lepszemu życiu, rozwojowi duchowemu.

      dopiszę zaraz o dzisiejszym odcinku :]
      • barbasia1 Re: "Śmierć - opowieśc o życiu : twórcza moc śmie 09.07.15, 19:06
        Tak.
        Przedstawienia śmierci w sztuce były wyrazem przerażenia, ale i fascynacji tą tematyką.

        W sztuce i literaturze późnego średniowiecza popularny był motyw tańca śmierci (z fr. danse macabre. Był to alegoryczny obraz śmierci często o postaci kościotrupa prowadzącej w tanecznym korowodzie przedstawicieli wszystkich stanów . Obrazy te uświadamiały o nieuchronności śmierci, były forma skargi na przemijanie , ale także podkreślały (poniekąd pocieszając?), że śmierć jest najbardziej egalitarnym zjawiskiem, przed którym nikt , ani biedny, ani bogaty nie może uciec.
        Motyw ten później powraca w baroku.

        W Polsce barokowe przedstawienie motywu tańca śmierci, obraz z XVII w., można zobaczyć np. w Kościele Bernardynów w Krakowie.

        pl.wikipedia.org/wiki/Taniec_%C5%9Bmierci_w_ko%C5%9Bciele_Bernardyn%C3%B3w_w_Krakowie#/media/File:Dance-death-polish-17thC.jpg
        O! Bardzo ,bardzo ciekawa rzecz! Liczę na powtórkę!


        :)
        A'propos , nagrałam , obejrzałam fascynujący 3 odcinkowy serial dokumentalny BBC "Starożytni Rzymianie" na TVPHistoria /w tym tygodniu był powtórka!!!/ i muszę WAM/NAM go opowiedzieć!
        • grek.grek Re: "Śmierć - opowieśc o życiu : twórcza moc śmie 10.07.15, 14:40
          świetna glosa, Barbasiu :]

          kościoły są piękne, pod warunkiem że ogląda się je, gdy są puste :]]

          doskonale.
          mam/y nadzieję na Twoje zajmujące opowieści o Rzymianach :]

          PS : "Śmierć - opowieśc o życiu" dzisiaj ma ostatni odcinek, ale jak sądzę
          wkrótce powróci w ripleju, na pewno.
          • barbasia1 Re: "Śmierć - opowieśc o życiu : twórcza moc śmie 11.07.15, 18:20
            grek.grek napisał:

            > świetna glosa, Barbasiu :]

            Dziękuję, Greku!

            > kościoły są piękne, pod warunkiem że ogląda się je, gdy są puste :]]

            Lepiej się ogląda , gdy są puste. ;)

            Wracając do kościoła Bernardynów w Krakowie, to muszę się tam wybrać przy najbliższej okazji , żeby zobaczyć ten słynny danse macabre. Nigdy tam byłam.


            > doskonale.
            > mam/y nadzieję na Twoje zajmujące opowieści o Rzymianach :]

            :)
            Ale najpierw musimy "Hannibala" dokończyć. "Rzymian" mogą poczekać , mam ich nagranych, wiec gdybym zapomniała , łatwo sobie przypomnę odtwarzając nagranie.

            Tylko powiem, że dokument o Rzymianach opowiada o codziennym życiu zwykłych mieszkańców starożytnego Rzymu...
            • grek.grek Re: "Śmierć - opowieśc o życiu : twórcza moc śmie 11.07.15, 18:26
              :]

              yes :]

              na żywo zapewne wygląda to jescze lepiej, chociaż już na zdjęciach
              ma swoją wymowę i swoisty urok.

              ze wszystkim zdązymy, Barbasiu :]

              "Hannibal" pójdzie jak z płatka ;]

              o, widzisz - i to jest właśnie interesujace.
              losy polityczne imperium rzymskiego można znależć w każdej wikipedii.
              a codziennośc Rzymian - to jest właśnie rzecz zajmująca :]
              • barbasia1 Re: "Śmierć - opowieśc o życiu : twórcza moc śmie 11.07.15, 19:14
                > na żywo zapewne wygląda to jescze lepiej, chociaż już na zdjęciach
                > ma swoją wymowę i swoisty urok.

                Pod warunkiem, że nie wisi w ciemnym , słabo oświetlonym kącie. Albo za wysoko. :)

                A'propos , w wielu rzymskich kościołach, by móc dobrze zobaczyć obrazy Caravaggio, trzeba wrzucić monetę, wtedy zapala się na chwilę światło oświetlające obraz .

                > ze wszystkim zdązymy, Barbasiu :]
                > "Hannibal" pójdzie jak z płatka ;]
                :)*


                > o, widzisz - i to jest właśnie interesujace.
                > losy polityczne imperium rzymskiego można znależć w każdej wikipedii.
                > a codziennośc Rzymian - to jest właśnie rzecz zajmująca :]

                Właśnie TAK. :))
                • grek.grek Re: "Śmierć - opowieśc o życiu : twórcza moc śmie 12.07.15, 17:01
                  yes :]

                  o prosze, bardzo ciekawa informacja.
                  prosto z notatnika znawczyni Italii :]

                  :]

                  zatem : z ciekawością bedziemy wyglądać Twoich opowieści, Barbasiu :]
                  • barbasia1 Re: "Śmierć - opowieśc o życiu : twórcza moc śmie 12.07.15, 23:27
                    > o prosze, bardzo ciekawa informacja.
                    > prosto z notatnika znawczyni Italii :]

                    Daleko mi do znawczyni Italii niestety , heh!

                    Dziękuję, Greku! :)
                    • grek.grek Re: "Śmierć - opowieśc o życiu : twórcza moc śmie 13.07.15, 14:01
                      stanowczo za wiele razy podzieliłaś się z nami informacjami i opiniami, które dowodzą
                      czegoś zupełnie przeciwnego niż nader skromnie twierdzisz, Barbasiu :"]]

                      :]
    • grek.grek "Śmierć - opowieśc o życiu : rynek śmierci" 09.07.15, 13:28
      dzisiejszy odcinek będzie o 17:15.

      tematem jest biznesowe wykorzystanie smierci.

      a więc : przede wszystkim biznes funeralny. generalnie, jest to świetne zajęcie, bo zawsze nie zanosi się na to, by ludzie przestali umierać. tak więc branża rozwija się prężnie, trwa wyścig na coraz to nowsze propozycje dla żałobników, doskonalsze trumny, lepsze ceremoniały, dogodniejszy transport oraz całą masę dodatkow i upiększeń. interes hula także w sieci, gdzie mozna sobie wybrać wszystkie niezbędne akcesoria potrzebne świętej pamięci zmarłemu w godnym odejściu do krainy wiecznych łowów.

      kamera zagląda do... Ghany, gdzie tradycja przygotowywania wystawnych pogrzebów jest szczególnie długa. rodziny zmarłych zwykle popadają, z tego powodu, w długi, ale co tam - raz się umiera, nie ? ;]

      swietnie radzi sobie także biznes robiony na pamiątkach po zmarłych rockmanach, np. Elvisie Presleyu. muzea, pamiątki, wznowienia kultowych albumów i singli, gadżety... wszystko to razem daje doskonały dochód.

      w kinie sprzedają się te filmy, w których śmierć gości nader często, a Amerykanie chętnie kupują od Japończyków te horrory, w których ktoś krzyczy przerażony, a potem umiera i to efektownie najlepiej.

      Halloween. wiadomo ;]]
      jest też fragment o japońskim odpowiedniku święta zmarłych - święcie Głodnych Dusz, które w stechnicyzowanej do imentu Japonii, o dziwo cieszy się wciąz dużą popularnością. tutaj zyski i zarobek osób i organizacji zangazowanych w organizację łączy się z kulturową rolą takich wydarzeń, a jest nią choć cześciowe zmniejszenie lęku przed nią.

      wystawy Body Revealed, wzbudzjaące skrajne odczucia all over the world, w Polsce całkiem niedawno. twórcy mówią o pragnieniu zbliżenia życia i śmierci.

      gry komputerowe. jak wiadomo, te najlepiej się sprzedają i przynoszą krociowe zyski, gdzie trup ściele się gęsto.

      zbrojenia, którym oddają się rządy państw, dające monstrualne zarobki branżom związanym z militariami i wojskowością.

      nieźle koszą też autorzy publikacji o teoriach spiskowych zawiązywanych wokół smierci. Tutaj mamy gościa, który pisze nonstop o spiskowych wątkach śmierci JFK i żyje z tego jak pączek w maśle. znamy to ze skądinąd bliższych nam wydarzeń okołośmierciowych.

      śmierć, to event, zwłaszcza związana z ze zbrodnią, tragicznym wypadkiem, morderstwem prezydenta czy przedawkowaniem rockmana call him Elvis. wokół tematyu natychmiast powstaje biznes : literatura, film, prasa, gadżety, broszury, co chcecie.

      cdn
      • grek.grek cd "Śmierć - opowieśc o życiu : rynek śmierci" 09.07.15, 13:41
        ofk, w końcu słowo o religii.
        a od zawsze niemal wszystkie religie świata wykorzystywały ludzki lęk przed smiercią i tym co po niej - do kręcenia niezłych lodów : do sprzedawania zbawienia, wyceniania odpustów za konkretne grzechy, wyłudzania pieniędzy w zamian za obietnicę pewniejszego albo szybszego oczyszczenia z odpowiedzialności za winy; w kulturach starożytnych praktykowano coś takiego jak "spożywanie grzechów" poprzez koniecznośc wyprawiania uczt, w których stołem było... ciało grzesznika, on także płacił rachunek. a wszystko oczywiście służyło jego dobru ;]

        rynek ubezpieczeń społecznych... wiadomo :]]

        problem starzenia się społeczeństw.
        jego wpływ na gospodarkę i ekonomię, system państwowych finansów.
        skuteczniejsze "odpychanie" smierci powoduje koniecznośc większej płodności, a więc
        życie znów łączy się ze śmiercią.

        interesująca jest uliczna sonda, którą przeprowadzają twórcy dokumentu : pytają o to, czy w sytuacji gdy obu pozostało 2 miesiące życia, kuracja jest bardzo droga i można wybrać tylko jednego pacjenta : powinno się leczyć 75-latka czy 25-latka ? większośc pytanych odpowiada,ze tego młodszego.

        kiedy jednak pytanie zostaje uzupełnione o informację, że ten starszy ma przed sobą wspaniałe wydarzenie rodzinne : wesele swojej jedynej wnuczki - odpowiedzi od razu się zmieniaja.

        zatem : czy można wycenić i oszacować wartośc ludzkiego życia ?

        medycyna.
        bardzo dochodowa gałąź biznesu związanego z niechęcią ludzi do umierania ;]
        ostatnimi czasy, zwłaszcza jej alernatywna odnoga - ziółka, cudowne preparaty na wszystko, homeopatia i inne bajery.
        duży zysk, małe ryzyko.

        ale z kolei medycyna konwencjonalna staje się coraz mniej dostępna dla ludzi biedniejszych, a więc dla większości ludzkości. wszystkim krecą koncerny farmaceutyczne, ktre oczywiście chcą zarabiać na tym biznesie. ceny lekarstw idą w górę. w krajach, i dla ludzi, ubogich stosuje się generyki, gorsze zastepcze formy oryginalnych lekarstw. wszystko w imię zysku. życie ludzkie jest na drugim planie.

        wyłamują sięz tego dyktatu m.in Indie, prawo patentowe w tym kraju jest tak skonstruowane, ze uniemożliwia czerpanie zysków kosztem niesienia pomocy wsszystkim potrzebującym.

        uff, to tak z grubsza :]
        • grek.grek Re: cd "Śmierć - opowieśc o życiu : rynek śmierci 09.07.15, 13:45
          trailer całej serii :

          www.youtube.com/watch?v=wErGY2rEIMQ
          naprawdę warto.
    • grek.grek "Egzorcysta" TVN7, 23:10 09.07.15, 17:36
      kurde, nie mogłem się zalogować, dopiero po preferencyjnej akceptacji ciastek z tej witryny ruszyło. co dalej ? koniecznośc wykupu pakietu udziałów ?

      nic to.

      powtórka, ale za to jaka :]
      klasyk horroru, a może... niekoniecznie jest to horror, bo zjawiska nadprzyrodzone nie są tutaj stuprocentoow pewne, jak w "Dziecku Rosemary", dzieki ciekawym zabiegom scenariuszowym i kreacyjnym [test wody święconej, duchowy stan ojca Karassa, związany z jego osobistym życiem; wreszcie możliwość tłumaczenia na wiele sposobów zachowań Regan]. tak czy owak, kino grozy jak się patrzy, niepodrabialny, w sumie - wręcz nieosiągalny dla współczesnych twórców, klimat.

      23:10 - dobra godzina ;]

    • grek.grek "Agora" [powtórkowo] w TVP2 09.07.15, 17:39
      też o 23;10, więc jesli macie chrapkę na oba te filmy - nie zazdroszczę Wam wyboru :]

      omawialiśmy szeroko :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,154961223,155058940,Kocham_Kino_Agora_22_35_2_30.html
    • grek.grek "Skandal" odcinki 7 i 8 - TVp2 09.07.15, 17:48
      21:25

      kto dziś ?
      kto jutro... w nocy ? ;] [jaaa]
      • barbasia1 Re: "Skandal" odcinki 7 i 8 - TVp2 09.07.15, 18:04
        Dziś jaaaa! :)

        /bez żadnego zasypiania! :)/
        • grek.grek Re: "Skandal" odcinki 7 i 8 - TVp2 09.07.15, 18:14
          a co po "Skandalu", Barbasiu ? czyżby... "Egzorcysta" ? :]]
          • barbasia1 Re: "Skandal" odcinki 7 i 8 - TVp2 09.07.15, 18:27
            O nie! / przeżegnawszy się trzy razy! /;))
            • grek.grek Re: "Skandal" odcinki 7 i 8 - TVp2 09.07.15, 18:32
              haha ;]]

              ale polecam Ci, naprawdę świetny FILM :]
              • barbasia1 Re: "Skandal" odcinki 7 i 8 - TVp2 09.07.15, 19:07
                Innym razem! :)
                • grek.grek Re: "Skandal" odcinki 7 i 8 - TVp2 10.07.15, 13:45
                  dobra :]
    • grek.grek "Śmierć - opowieść o życiu. Polityka śmierci" 10.07.15, 14:06
      bedzie o 17:15 :]

      tym razem na tapecie związki polityki i śmierci.

      Znaczenie śmierci, a zwłaszcza pamięci o niej, sposobów czczenia, symboliki, wypracowywania jej znaczeń i podtrzymywania wspomnienia, dla rozwoju i tożsamości wspólnoty oraz stopnia identyfikacji z nią jednostek, które nadają swojemu życiu sens i znaczenie także poprzez odnoszenie się do układu odniesenia tworzonego przez tych, którzy już odeszli.

      Pojawia się wątek masakry na wyspie Utoya.
      stanowi on pewną klamrę łącząca początek z końcem tego odcinka, ostatniego zresztą w serii. Norwegowie widać nadal mają to w głowie. A więc wspominają ten dzień, wzmiankują że co roku zbierają się tam ludzie aby oddawać hołd zmarłym, a w finałowym akcie pojawia się młody człowiek, ktory stoi na czele komitetu "Uzdrowienia Utoyi", która po masakrze z wyspy na której dobrze bawiły się rzesze młodzieży stała się miejscem żałoby i zadumy.

      Waszyngton i jego pomniki historyczne : Biały DOm, Kapitol, statuje :] Waszyngtona, Lincolna, Jeffersona, ojców założycieli. a także pomnik ku czci zołnierzy poległych w Wietnamie. Są na nim wyryte imiona i nazweiska wszystkich poległych - 58 tys ludzkości.

      MOżna by z przekąsem powiedziec, ze to trochę taka prezentacja jakby pokazać pomnik ku czci nazistowskich agresorów z 39, ale najwyraźniej nie chodzi twórco o to, kto był dobry, a kto nie, ale o to, że w Ameryce pamięc o bohaterach wojennych jest pieczołowicie podtrzymywana, stanowi część kultury narodowej.

      Kamera ucziciwe daje głos obu stronom. Wędrujemy do Wietnamu, gdzie starszy pan oprowadza nas po cmentarzach wojennych zołnierzy Wietkongu. Pan ten jest weteranem wojennym. O ile Amerykanów zgineło 58 tys, o co sami się prosili, o tyle Wietnamczyków, którzy bili się wolnośc i niepodległośc umarło prawie 4 miliony.

      Przywódcy polityczni. Ho Chi Minh, Lenin, ich mauzolea i mumie wiecznie żywe.

      Evita Peron. Twórcy poświećają losom jej... zwłok wiele miejsca. Wiadomo, jaką miłością darzyli ją Argentyńczycy, w filmie są kadry z jej uroczystego pogrzebu, wiadomo jaak była żałoba z okazji jej zgonu. Powstał kult wokół jej postaci.

      Kiedy po 3 latach od jej śmierci w Argentynie wybuchła rewolta i wojsko przejęło władzę - trumna z ciałem Evity krązyła jak pacnięta rykoszetem piłka pingponogowa. Najpierw przez 16 lat rządzaca junta trzymała jej zwłoki w ukryciu, zakazała pod groźbą kar wszelkich objawów kultywowania jej pamieci, doprowadzając do społecznych podziałów na niespotykaną skalę. Nie wolno było mieć w domu nawet papierka urzędowego z pieczątką pani Peron.

      Potem zwłoki zostały przemycone gdzieś do Mediolanu, a następnie do Madrytu, gdzie ukrywał się Juan Peron, aktualnie ponownie zonaty. Kiedy w Argentynie zawiały inne wiatry polityczne i Peron wrócił, razem z nim wróciły zwłoki Evity. Tutaj pojawia się pan konserwator zabytków, który dzisiaj mieszka w Brazylii, ale wtedy był na pierwszych stronach gazet - to on zajał się restauracją zwłok pani Peron. Tuż po śmierci zabalsamowano je i tak dalej, ale po tych wszystkcih przeprowadzakach od wicka do wacka, były one w fatalnym stanie. Pracę konserwatora śledził z zapartym tchem cały kraj. Zarówno zwolennicy jak i wrogowie zmarłej Evity.

      Juan Peron stracił władzę, potem zmarł od razu, rząd objeła jego druga zona, Isabelle. Władza była tak słaba i chwiejna, że znów zdarzył się pucz i znów ster trafił w ręce wojskowych.

      Nie wiedzieli, co począc z EVitą, zrobili więc burzę mózgów. Padały rózne pomysły, od utopienia zwłok aż po rozpuszczenie w kwasie, ale staneło na tym, by oddać ciało rodzinie. A rodzina pochowała je na cmentarzu Recoleta, pięc metrów pod ziemią i w opancerzonej trumnie. Wreszcie Evita zaznała spokoju.

      Po Rekolecie oprowadza starsza pani Argentynka, trudno orzec : fanka Evity czy ktoś z rodziny.

      cdn



      • grek.grek "Śmierć - opowieść o życiu. Polityka śmierci" [2] 10.07.15, 14:33
        pan konserwator na własnej skórze doświadczył namiętności podziałów społecznych wokół postaci zmarłej Evity - jej wrogowie grozili mu śmiercią, miał ochronę policyjną i broń na wszelki wpadek, ale po przewrocie cofnięto mu te przywileje i został sam jak kotlet na patelni. A grozono mu nadal. efektem tego, bojąc się o rodzinę i przyjaciól, wyjechał do Brazylli, gdzie otrzymał status azylanta politycznego.

        jegomośc NY Timesa powiada, że mają 1,5 tys osób wyytpowanych do nekrologu w gazecie, niektórym już je przygotowali, co tylko im pochlebia, bo sugeruje wybitnośc w jakiejś dziedzinie. Cóż, jak mawiał klask "Nic tak nie ożywia numeru gazety, jak dobrze napisany nekrolog" ;]

        Księżna Diana, ale krótki jest akapit o jej śmierci i tym co było po niej.

        Czy o zmarłcyh można tylko dobrze ? I dlaczego taką przyjęto zasadę ? Czyżby dlatego, ze sami chcemuy aby nas po śmierci potraktowano podobnie ? Dlatego się do niej stosujemy ? MOtywacja by zasłużyć na to dobre słowo po śmierci ?

        Lee harvey Oswald ma grób. Wiecie jaki ? Mała płyta nagrobna, z samym nazwiskiem. Nic tam innego nie ma. Żadnych dat urodzin i śmierci, żadnych fotografii, nie stoi żadna świeczka.

        Jak wspominać zmarłych ?
        Tylko z buzią w podkówkę ?
        A mozę tak jak John Cleese wspominał pana Chapmana, zmarłego przedwcześnie na raka jednego z kolegów z Monthy Python Flying Circus ? Jest z tego nagranie filmowe : Cleese zaczyna "Cóz, odszedł... kopnął w kalendarz, poskładał się do piórnika, powiększył grono aniołków... czy ktoś tak wspaniały, utalentowany, inteligentny powinien odchodzić tak wcześnie ?... wiecie co... mam to gdzieś, bardzo dobrze że ta menda wreszcie się stąd zabrała, krzyżk na drogę!" - ludzie w ławkach od wzruszenia słowami komika przechodzą do głośnego rechotu, umierają ze smiechu, bo doskonale wiedzą, że Cleese żartuje.
        MOżna więc na rózne sposoby, grunt to wyczucie co można, a czego nie i kiedy która konwencja na co pozwala.

        renomowany psycholog mr Salomon opowiada o doświadczenioach które przeprowadzał. Podzielił dwie grupy ludzi na A i B. grupa A musiała mysleć o skończoności życia i o śmierci. Grupa B o czymkolwiek innym. Po wszystkim obie grupy dostały do wykonania zadania. Wiecie co się okaząło ? Że ludzie z grupy A wykazywali daleko posuniętą złośliwość, agresję i skłonnośc do traktowania tych z B jako gorszych od siebie.

        11 września. A potem Irak.
        w NY zgineło ok 4 tys ludzi.
        W wojnach i straciach będących konsekwencją politycznych decyzji podjętych w wyniku zamachów na WTC - zginęło prawie ćwierć miliona ludzi.
        Czy zatem miało to wszystko sens ?

        POjawiają się rodzice chłopaka, który zginał w WTC. Mówia, ze decyzja Ameryki, by agresją odpowiedzieć na 9/11 to był wielki błąd. I oni uważaja, ze ich syn myślałby podobnie, gdyby żył. Napisali nawet list pt. "Nie w imię naszego syna", który został opublikowany przez NY Times i był sprzeciwem wobec zachowań rządu po zamachach. Dobrzy ludzie. i stosownie naiwni. Ameryka doskonale wykorzystała okazję, a może nie było to przypadek ?, żeby skoczyć na cenne złoża ropy i nie tylko.

        Aztekowie zabijali codziennie ludzi na szczycie piramidy, bo sądzili że jesli nie zabiją, to słońce następnego dnia nie wstanie. Najpierw wykorzystywali ochotników, którzy umierali w imię wspólnoty, byli więc pzez nią hołubieni i traktowani jak maharadża. Ale z czasem tempo urosło do tego stopnia, że podaż nie nadązała za popytem. Rocznie potrzebnych było 20- tys nowych ofiarników. Z tego powodu Aztekowie zaczęli wojować i podbijać inne plemiona. Głównym powodem było pozyskiwanie jeńców, których potem zabijano na ołtarzu dla Słońca.

        Kiedy pojawili się Hiszpanie i przyniesli chrześcijaństwo, które nie wymagało żadnych krwawych ofiar, a przeciwnie : głosiło, że Bóg poświęcił się za ludzi oddając swojego Syna : zyskali masę chętnych Indian, by położyć kres imperium azteckiemu.

        Woodstock. Sprzeciw wobec Wietnamu. Wojna, której ofiary są do dziś czcone,a pamięc kultywowana, rodziła także ruchy konklturowe. Sprzeciw wobec niej, podsycany kolejnymi tysiącami trupów w foliowych workach przywożonych do Ameryki, aktywował w społeczeństwie zupełnie inne reakcje i formy zachowań. Mogli tutaj wrzucić Muhammada Aliego, który pokazał środkowy palec komisji wojskowej i odmówił wyjazdu na wojnę, stając się symbolem buntu, ale to tylko taka moja sugestia, bo akurat to pamiętam ;]

        Tymczasem w Wietnamie, weterani wojny zarabiają na organizowanych dla turystów wycieczklach po miejscach bitew, z opłacanymi opowieściami wojennymi, a także kursami nauki strzelania z broni, z której wówczas korzystali partyzancji Vietkongu.

        Jako że to ostatni odcinek tego niezwykle zajmującego i wspaniale nakręconego cyklu - pojawia się krótka finałowa refleksja o tym,ze śmierć można traktowac racjonalistycznie albo mistycznie, mozna sięgaćdo nauki albo wierzeń, można się z nią oswajać tak albo inaczej, ale warto mieć na jej temat jakąs myśl, jakąs świaodmość i po prostu szukać wytrwale własnych odpowiedzi na niechybnie pojawiające się pytania, bo przecież... śmierć to cześć życia, jakby nie patrzeć :]

        zgrabne, mądre, lekkie :]

    • siostra_bronte Omar Sharif nie żyje 10.07.15, 16:31
      Smutna wiadomość. Może jego kariera nie potoczyła się tak efektownie jak powinna, ale jego dwie role w filmach Davida Leana przeszły do historii kina. Oczywiście Ali w "Lawrencie z Arabii" (jego pierwszy anglojęzyczny film) i tytułowy "Doktor Żywago".

      Tutaj scena z "Lawrence'a". To się nazywa efektowne wejście!

      www.youtube.com/watch?v=ud1zpHW3ito

      I pamiętna scena z "Doktora Żywago", kiedy bohater wyznaje swoje uczucia Larze. Jak on na nią patrzy...

      www.youtube.com/watch?v=7K21Jye914Q
      • grek.grek Re: Omar Sharif nie żyje 10.07.15, 16:58
        piękne epitafium, Siostro :]

        bardzo dobry aktor, znaczące role, bogata filmografia.
      • barbasia1 Re: Omar Sharif nie żyje 10.07.15, 19:27
        Wspaniały aktor, czarujący mężczyzna...

        Z Barbrą Streisand w "Zabawnej dziewczynie" ("Funny girl" 1968) .
        W tym filmie, oglądanym wieki temu, po raz pierwszy zobaczyłam Omara Sharifa.

        www.youtube.com/watch?v=JTLCW5SkRnY
        [']
    • grek.grek "Opowieści księzycowe" [na bis] Kultura, 23:30 10.07.15, 17:01
      powtórki filmów Mizoguchiego :]

      warto zobaczyć ponownie, a nade wszystko - premierowo.

      nasza dyskusja :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,155729342,,Ojej_co_tu_wybrac_2014_12_vol_49_.html?s=2
    • grek.grek nekrologowo : Ladislav Chudik 10.07.15, 18:22
      skoro taka okazj, to słowo też o odejściu Ladislava Chudika, którego... straszyzna ;] zwłaszcza może pamiętać z kultowego w 80s i 90s "Szpitala na peryferiach". Grał doktora Sovę.

      a poza "Szpitalem...", to był wszechstronny, znakomity, bardzo lubiany w Czechach aktor.

      film.onet.pl/wiadomosci/nie-zyje-ladislav-chudik-sova-ze-szpitala-na-peryferiach/h1ve07
      • siostra_bronte Re: nekrologowo : Ladislav Chudik 10.07.15, 18:26
        A tak, czytałam o jego śmierci. Oczywiście, pamiętam dobrze "Szpital na peryferiach".
        • grek.grek Re: nekrologowo : Ladislav Chudik 10.07.15, 18:35
          był hit, Siostro, nieprawdaż ? :]]

          potem kręcone były sequele, ostatni chyba w połowie 2000- lat ?
          • barbasia1 Re: nekrologowo : Ladislav Chudik 10.07.15, 18:46
            91 lat - piękny wiek!
            Niech spoczywa w pokoju!

            Jak przez mgłę pamiętam "Szpital...". Chyba nie śledziłam wtedy namiętnie tego serialu.
      • grek.grek Re: nekrologowo : Ladislav Chudik 10.07.15, 18:26
        napisałem : w "Czechach", a w istocie powinien napisać : Czechosłowacji :]
        w końcu 80s i pierwszej połowie 90s, kiedy jeszcze bywałem tam regularnie i często, a już kontaktowałem ;], zorientowałem się, że to aktor mający swoją liczną widownię. w nowym stuleciu, lata po podziale, ta sympatia nie zanikła,mimo że Chudik formalnie stał się Słowakiem.
        • barbasia1 Re: nekrologowo : Ladislav Chudik 10.07.15, 18:50
          To miłe dla Aktora. :)

          • grek.grek Re: nekrologowo : Ladislav Chudik 11.07.15, 17:03
            z pewnością :]

            w ogole, ten rozpad na dwa państwa bardziej był kwestią polityczną niż społeczną, Słowacy i Czesi, z tego co wiem, [może ostatnio się zmieniło, ale nie wydaje mi się] zachowują świetne relacje, bardzo bliskie, przynajmniej na stopie kontaktów międzyludzkich.

            a kultura czechosłowacka, jako wartośc oboja panstw, zbliża ich ze sobą jeszcze bardziej. zwłaszcza tych starszych :]
      • pepsic Re: nekrologowo : Ladislav Chudik 12.07.15, 19:45
        Starszyzna doskonale pamięta znakomity serial i dystyngowanego pana profesora:)

    • grek.grek idźmy dalej : Ornette Coleman [1930-2015] 10.07.15, 18:31
      kontynuujmy, miejmy to za sobą ;]]

      Ornette Coleman.

      co tu dużo opowiadać... fenomenalny saksofon.
      może to będzie właściwa muzyka na pożegnanie, choć przecież ono następuje
      tylko formalnie, oficjalnie, w istocie nigdy nie umieramy, zostaje po nas pamięć.
      po mr Colemanie zostanie m.in to :

      www.youtube.com/watch?v=Gy2XP3UI7Gw
      • barbasia1 Re: idźmy dalej : Ornette Coleman [1930-2015] 10.07.15, 19:40
        [']
    • grek.grek "Trzy dni Kondora'" [1975] w CT2 21:25 10.07.15, 18:32
      jest coś na wieczór filmowy ;]

      znacie ? zapewne tak.
      ale - dziisaj spróbuję Wam dotrzymac kroku i obejrzeć :]

      • siostra_bronte Re: "Trzy dni Kondora'" [1975] w CT2 21:25 10.07.15, 18:53
        O dziwo, nie widziałam :) Czekamy na relację!
        • barbasia1 Re: "Trzy dni Kondora'" [1975] w CT2 21:25 10.07.15, 19:10
          Tak, czekamy.
          Też nie widziałam.
          • grek.grek "Trzy dni Kondora'" - słów kilka 11.07.15, 13:28
            dzieki, Siostro, Barbasiu - pokuszę się zatem o komentarz :]]

            powiem od razu, że jest to stara dobra szkoła filmu sensacyjno-szpiegowskiego, niewiele
            efektów, a zamiast tego bardzo dobre stworzona atmosfera i zaufanie do aktorów, tworzącego świetny nastrój podkładu muzycznego i zdjęć w odpowiednich lokacjach i na ulicach [w tym przypadku Nowego Jorku].

            POczątek wg najlepszych recept mistrza, czyli trzęsienie ziemi :"]

            Joe Turner [gra go Robert Redford] pracuje dla CIA. Nie jest jednak agentem, szpiegiem czy kimśw tym rodzaju. Jako specjalista od literatury zajmuje się... czytaniem. CIA tak sobie umyśliła, że stworzyła grupę ludzi zajmujących się czytaniem wszystkiego, co drukuje się na świecie. Beletrystyka, poradniki, broszury, wszystko.W dowolnym języku. I Joe jest jednym z ludzi, których zadaniem jest iks godzin dziennie czytać. A czytając zwracać uwagę na jakieś nietypowe narracje, podejrzane albo budzące jakiekolwiek skojarzenia rodzaje "kodowania", stylistykę, cokolwiek co może sugerować zaszyfrowane informacje.

            Joe pedałuje sobie raźno na rowerku, między samochodamii, jak co rano - do pracy. A w pracy dzień jak codzień - stara grupa kolegów i koleżanek, kilka pokojów, ksero, dużo książek :]

            Kilka dni wcześniej Turner w jednej z książek, napisanej po holendersku, a wydanej w Wenezueli, dostrzegł coś ciekawego i poinformował o tym swojego przełożonego, a ten miał przesłać to odkrycie do centrali. Joe jest ciekaw, czy centrala się odezwała, czy powiedzieli coś na ten temat, ale odpowiedź jest przecząca : jeszcze się nie skontatkowali w tej sprawie.

            Około południa Joe wychodzi na obiad do sąsiedniego baru. Jest jesień, pada zimny deszcz, generalnie szaro i pod chmurką, więc Joe szybko przemyka uliczkami...

            Pod jego nieobecność, w budynku pojawia się grupa mężczyzn i nie ma wątpliwości w jakim celu - żeby zabiijac. Karabiny w dłoniach, skupienie na twarzach. Przewodzi im wysoki blondyn w średnim wieku, w kaszkiecie[Max Von Sydow]. Wchodzą na pokoje, w których pracuje grupa Joe'ego i po prostu rozstrzeliwują wszystkich. Jednego po drugim i trzecią po czwartym. Całą siódemkę. Ostatnia jest dziewczyna pracująća przy ksero. Wysoki mówi jej grzecznie "proszę się odsunąć od okna". Ona wie co się dzieje, widzi broń wycelowanąw siebie, zachowując spokój odpowiada "Ale ja nie będę krzyczała".Na co on "Tak, wiem". I seria...

            Joe wraca po zjedzeniu obiadu i zastaje same trupy. I ciszę którąprzerywa tylko odgłos pracującego ciągle ksero czy też jakieś drukarki - daje to świetny efekt akustyczno-nastrojowy.

            Ofk, Turner jest przerażony i zaskoczony, wstrząsnięty do głębi. Zachowuje resztki zimnej krwi, porywa pistolet z biurka sekretarki i rakiem wycofuje się do drzwi. Wychodzi na ulice, rozgląając się czujnie na boki. Tutaj następuije kolejna znakomita scena : chodnikiem prosto na Joe'a jedzie starsza kobieta z wózkiem dziecięcym. Joe wpatruje się w nią intensywnie - a jesli jest to przebrany morderca ? a jesli nie zapomnieli o nim, ale zastawili pułapkę pod budynkiem ? jesli CZEKALi na niego ?! trwa to moment, ale jest to moment bardzo sugestywny. Mała próbka tego co dzieje się z człowiekiem który pozostaje w głębokim szoku i poczuciu najwyższego zagrożenia życia.

            Ostatecznie nic się nie dzieje, starsza pani od wózka nie wyciąga karabinu i nie strzela, a Joe oddala się.

            Z budki telefonicznej tarabani do centrali CIA. informuje dyżurnego o całym zajściu. Ten każe mu trzymać się z daleka od miejsca zdarzenia, nie wracać do domu i zadzwonić za kilka godzin, aby ustalić dalsze kroki z kimś wyżej postawionym. Wtedy pada pseudo "KOndor", które należy do Turnera. Jakieś musiał miec... ;]

            Niepomny ostrzezeń Joe wraca na chwilę do domu. Zastaje tam martwego faceta. Przyznam, że nie załapałem : czy to był właściciel kamienicy, czy też jego współlokator ? No nic, w każdym razie widzi też że mieszkanie odwiedza dwóch smutnych panów. Turner kryje się na schodach, a potem chyłkiem przemyka korytarzem i ucieka.

            Dzwoni znów do centrali. Tym razem rozmawia z "szefem swojego rejonu". Mają tam administracyjny podział ;] Im dłużej ta rozmowa trwa, tym bardziej Joe'emu świta, że właściwie nie wie, z kim rozmawia, kto myszkował w jego mieszkaniu, i generalnie : czy on tutaj w ogole może komukolwiek zaufać. Ten po drugiej stronie, przedstawiający się jako Higgins, proponuje mu w końcu spotkanie : ustalają miejsce, w którym agent CIA odbierze Joe'a i zakwateruje go w bezpiecznym lokalu aż do czasu wyjaśnienia morderstwa. Jako że Joe kompletnie nie ufa ludziom, których nie zna - ustalają, że w akcji weźmie udział przyjaciel Joe'a - Sam.

            Jednocześnie widać, jak w centrali CIA trwa narada ważniaków, którzy zastanawiają się co począc z Joe'em. I są zaskoczeni : "to ile osób pracowało w tym zespole ? nie 7, ale OSIEM ?".

            Joe pojawia się w umówionym miejscu. Po chwili jest tam także i Sam. Wcześniej wyposażony przez agenta w kamizelkę kuloodporną. Po co ? No właśnie... Joe zauważa Sama i macha do niego. Sam widzi Joe'a i usmiecha się "no nareszcie !". Idą ku sobie. Jest to tylna uliczka jakaś. Wtedyt zza winkla i zarazem zza pleców Sama wyskakuje ten agent CIA, który "miał odebrać Joe'a" i wali w niego serią a karabinu. Joe unika cudem kul, odpowiada z pistoletu i rani agenta. Potem ucieka. Agent od razu zabija Sama.

            Joe już wie, że CIA poluje takżena niego. DLACZEGO ? Co takiego przeskrobał on i jego zespoł, że padło polecenie likwidacji całej grupy ?

            Turner biegnie dostojnym krokiem pomiędzy przechodniami, a potem - hyc do sklepu odzieżowego. Ukrywa się za wiszącymi ubraniami i przed dziurkę między wieszakami obserwuje drzwi wejściowe. Klienci wchodzą, wychodzą, oglądają, kupuja. Nie pojawia się nikt podejrzany z ulicy. Po pewnym czasie upatruje sobie dziewczynę. Wychodzi energicznie za niąna ulice, terroryzuje ją pistoletem i każe się wywieźć do jej mieszkania.

            Dziewczyna ma na imię Cathy [gra ją Faye Dunaway] i nie krzyczy, chociaż jest oczywiste absolutnie zaskoczona sytuacją. Wiezie Tuenera do swojego mieszkania. On jej opowiada całą swoją historię, nie robi dziwnych ruchów, ani gestów, stara się ją uspokajać.Ona ofk mu nie wierzy, ale zachowuje zimną krew. Jest fotograficzką, na ścianach wiszą jej zdjęcia, Joe zauwąża na nich motywy pustych ulic, jesiennej szarugi. Komentuje je i mówi że są bardzo dobre. Cathy obserwuje go czujnie, uspokaja się powoli, bo widzi że gośc jest w porządku, poza tym że wyraźnie widać po nim strach i poczucie zagrożenia.

            W dzienniku telewizyjnym Turner ze zdumieniem ogląda relację z miejsca strzelaniny, w któreej brał udział. "Oficjalna wersja policji" brzmi, że zbiegły morderca [niby że ON] zamordował dwie osoby. Joe wykrzykuje "Nie strzelałem do SAMA ! Ja nie zabiłem Sama !". Teraz to już w ogole żadnych wątpliowści mieć nie może, że centrala CIA manipuluje przy całej sprawie i poluje na niego. W tym momencie Joe jest poszukiwanym mordercą.

            cdn
            • grek.grek Re: "Trzy dni Kondora'" - słów kilka 2 11.07.15, 13:55
              Jednocześnie znów są slajdy z centrali CIA, która po nieudanej akcji odstrzelenia Joe'a wysyła jego tropem tego wysokiego gościa z jego pomagierami. Nie są to agenci. Sa to płatni zabójcy.

              JOe przesiaduje u cathy. Próbuje od niej dzwonić do żony SAma, przeczuwając że może ona byćw niebezpieczeństwie. Dzwoni,ale nie podejmuje rozmowy, podejrzewając podsłuch. Upewnia się tylko, ze May jest w domu i żyje, nie słuychać w jej głosie aby była terroryzowana. Joe decyduje się więc pójśc do niej. Knebluje i związujje Cathy, mimo jej sprzeciwów, co jest sceną raczej zabawną, bo Joe nade wszystko stara się jej nie skrzywdzic, a ona rezolutnie się buntuje.

              May nie ma pojęcia o niczym, gotuje kolację. Joe wyprowadza ją do sąsiadów i każe tam zostać aż się odezwie ponownie.Czeka na windę... po chwili dołącza do niego - ten wysoki killler. W płaszczu, grubych okularach i eleganckim kapelszu przypomina brytyjskiego dżentelmena. Joe przypatruje mu się z uwagą. Domyśla się, że ktoś może być na jego tropie, jako człowiek poszukiwany przez CIA musi to brać pod uwagę... czy to ten w kapeluszu ? MY wiemy, że tak. Joe nie wie nic.

              Kapitalna jest to zatem scena. Czy wysoki chce zabić Joe'a ? Na to przecież by wychodziło. Ale aby to zrobić czysto, muszżą zostać sam na sam w windzie, prawda ? No więc - najpierw jadą w towarzystwie jakichś dzieciaków. POtem starsi państwo. Wysoki patrzy na Joe'a, tamten na niego. Joe próbuje zachować równowagę ducha. Czy ten gośc chce go zabić ? Dlaczego spogląda co jakiś czas tym zimnym wzrokiem z dobrotliwym uśmieszkiem ? Wysoki podnosi rękawiczkęz podłogi "pańska ?" - pyta, Joe zaprzecza. Wysoki kładzie ją na poręczy, a Joe widzi jego grube skórzane rękawiczki... Wreszcie zostają sami. Ale wysoki nie strzela. Nic nie robi. Wychodzi z windy.

              Joe zwleka. Jest czujny. Nie wychodzi sam. Jest wieczór, nigdy nic nie wiadomo. Na klatce schodowej zauważa grupę młodziezy. Mówi im,ze zgubił klucze do auta i trzeba je otworzyć bez nich "UMiecie, prawda ? nie mówcie mi, że tego nie robiliście nigdy ? Daję 5 dolców za pomoc", zachęca. A oni idą za nim całą grupą.

              Turner ma nosa. Wychodzi z nimi na chodnik, w taki sposób, że...wysoki killer czający się z karabinem za krzakiem nie może w niego wycelowac. Ale go wyczuł :] Killer zagrał świetnie. Chciał uspokoić Joe'a, że jest bezpieczny, a potem zastrzelić go pod samymi drzwiami budynku. bezpiecznym strzałem z dystansu. A tu Joe taki numer mu wykręca...

              Turner wpewnym momencie gestem odkrycia Ameryki wyciąga klucze z kieszeni "Są, znalazły się, ale dzięki dobre chęci, 5 dolców dla was", dziękuje i odsyła młodziaków.Pędem biegnie do auta,wskakuje i odjeżdza. Killerowi udaje się tylko zanotowac numery rejestracyjne.

              Po powrcie do mieszkania Cathy, JOe rozwiązuje ją, dowiaduje się że ma ona narzeczonego, który czeka na nią w górach, gdzie mieli spęzić weekend - i ten narzeczony dzwoni do niej, dlaczgo ona nie przyjeżdza. Cathy tłumaczy ze auto jej padło, więc tamten proponuje żeby przyjechała pociągiem. Ani słowem Cathy nie zdradza że jest pod bronią trzymana.

              Sympatia między Joe'em a nią narasta powoli, aż w końcu finalizuje się w scenie łózkowej.

              następnego dnia Cathy bierze prysznic, kiedy do drzwi puka listonosz. Ma przesyłkę. Joe zaskoczony mówi,że jej nie ma. Listonosz,że trzeba podpisać papierek i że Joe może to zrobić. Turner waha się, ale wpuszcza go do środka. Okazuje sie, ze listonosz to nasłany zabójca, jeden z grupy od tego Wysokiego. Staczają pojedynek, w który miesza się Cathy [przydzwania gościowi jakimś patykiem, ale nieskutecznie - najlepsze jest jednak to, ze nie podnosi żadnego krzyku, tylko widząc co się dzieje po prostu robi w tył zwrot do łazienki, łapie za ten kij i do ataku, zuch dziewczyna ;)], a ostatecznie górą jest Joe. Killer ginie.

              Turner znajduje w jego ubraniu papiery z róznymi telefonami. POkazuje Cathy jak to działa. CIA ma swoje komórki all over the country, w Nowym Jorku i wszedzie rozlokowane w ten sam sposób - pod zwykłymi numerami telefonów. Tu jest jakaś rzeźnia, a wtajemniczeni wiedza, ze to nie rzeźnia tylko komórka CIA. Tutaj warsztat, tam firma pod jakąś tam fikcyjną nazwą itp - numery zaś należa do CIA.

              Wykorzysytując to co wie oraz to co jest w papierach zabitego listonosza - Joe dodzwania się i umawia spotkanie na numer zastrzezony Higginsa. Tego dnia wyjeżdzają do miasta z Cathy. Ona spotyka się w restauracji z Higginsem i zabiera go na rozmowę z Joe'em. Higgins twierdzi,że sam nie wie o co chodzi w tej plątanienie, ze "góra' działa sama,z pominięciem takich jak on podrzędnych dyrektorów rejonowych wydziałów, że grupa Turnera musi mieć coś mocnego za kołnierzem. Ale CO ? Joe nie ma pojęcia, a Higgins może mu tylko obiecać że będzie próbował się dowiedzieć. Trudno ufać Higginsowi zważywszy na to, ze wcześniej konwersował o Joe'em z ważniakami, którzy nadali całą akcję polecającą zlikwidowanie Turnera.

              Od Higginsa Joe dowiaduje się, ze ten wysoki killer czyhający na jego życie, nazywa się Joubert. Przynajmniej takie dane figurują w materiałach CIA. Morderca na zlecenie i na specjalne okazje.

              Jednocześnie Turnerowi udaje się ustalić, że prawdopodobnie szefem nadzorującym całą akcję jest główny dyrektor CIA w Nowym Jorku, nazwiskiem Atwood.

              Aby ustalić miejsce pobytu Jouberta - Joe wślizguje się do budynku miejskiej telefonii i manipulując przy połączeniach telefonicznych, wykorzystawszy numery telefonów znalezione przy zabitym listonoszu-zabójcy znajduje Jouberta w jednym z hoteli. "Czy wiesz, ze kondory są pod ochroną ?", zadaje mu pytanie i rozłącza się. Joubert wie zatem, kto dzwonił, i że Joe go znalazł.

              cdn
              • grek.grek Re: "Trzy dni Kondora'" - słów kilka 2 11.07.15, 14:21
                Teraz Joe podpina się pod telefon hotelowy Jouberta, aby ustalić do kogo zadzwoni. Jest pewien, ze ten do kogo Joubert zakręci - będzie Atwoodem. Rzeczywiscie, tak się dzieje. Joe ma adres Atwooda.

                CIA próbuje ustalić kto dzwonił do Jouberta, ale sprytny Joe tak zadziałał podpinkami telefonicznymi, że wywołuje kakofonię połączeń i facet w siedzibie CIA bezradnie duka tylko "cholera, wychodzi na to, ze dzwoni do mnie cały Brooklyn" :]

                Atwood ma adres w Waszyngtonie. Joe jedzie tam pociągiem. Na dworcu żegna się z Cathy. Kto wie, może mogliby się ze sobą związać, ale Joe raczej prędklo nie przestanie być poszukiwany przez specsłużby... TAK więc, ona jedzie do swojego narzeczonego ["Jaki on jest ?', pyta Joe, a ona "Cóz... miły, w porządku" - tak bez entuzjazmu, ot sure shot, nie to co Joe, tutaj to zabawa na całego, CIA z karabinami itd. hehe], a Joe po ostateczne odpowiedzi.

                Turner nocą włamuje się do jego mieszkania. Puszcza muzykę na cały regulator. Atwood schodzi z piętra, a Joe od razu bierze go pod pistolet. rzuca nim o krzesło i pyta : o co tu chodzi ?!

                Atwood przyciśnięty pistoletem tłumaczy, że wszystko zaczęło się od tego, wydawałoby się nic nie znaczącego, odkrycia Joe'a. Ten podejrzany styl w książce napisanej po holendersku i wydanej w Wenezueli, to była informacja, korespondencja i tajny szyfr dialogujących ze sobą CIA, służb wywiadowczych na Bliskim Wschodzie oraz koncernów paliwowych. Joe odkrył niechcący plany inwazji Ameryki na Bliski Wschód, celem położenia łapy na złożach ROPY. Dlatego CIA nasłała morderców na całą komórkę, w której pracował. Paradoksalnie, jemu udało się przeżyć...

                Joe jest porażony tą informacją. Atwood potwierdza, że to CIA, z samej górki zleciła Joubertowi zabicie go.

                Kiedy Joe ciągle dochodzi do siebie, po tym co usłyszał, pojawia się za jego plecami Joubert. każe Joe'emu odłożyć broń. Atwood oddycha z ulgą.

                Joubert zabiera broń i nagle... strzela prosto w głowę Atwoodowi. Chowa oba pistolety w kiezeniach płaszca. Kompletnie przestaje go obchodzić Joe. OBraca sięplecami do niego i pieczołowicie czyści biurko Atwooda. Potem jeden z pistoletów wtyka zabitemu w dłoń, żeby zainscenizować samobójstwo. "Niczego pan nie dotykał ? na pewno ?"< pyta zaskoczonego Joe'a.

                zabiera go ze sobą i wychodzą przed dom.
                "takie było polecenie - tłumaczy Joubert - nigdy nie pytam : dlaczego ?, co najwyżej : gdzie ? Kiedy ? a zawsze - za ile ?" :]

                Joe zupełnie wytrącony z rytmu nie bardzo wie, dlaczego ciągle żyje, a Atwood właśnie padł, ale co tam... Joubert grzecznie sugeruje mu, że powinien znaleźć sobie dobre schronienie, bo CIA mu nie odpuści. Niespodziewanie proponuje mu zostanie jednym z killerów w jego zespole. Joe odmawia "Nie mógłbym tak, wie pan... nie mógłbym".

                "To będzie taki zwykły dzień. Podjedzie auto, zapewne z kimś dobrze panu znanym w srodku, ten ktoś się uśmiechnie, otwiorzy drzwi..." - Joubert plastycznie odmalowuje mu sposób w jaki CIA przeprowadzi zamach na jego życie. Joe przełyka ślinę...

                Joubert proponuje mu ucieczkę do Europy. Idą sobie i rozmawiaja. Świetna scena :] Joubert proponuje mu podwózkę, Joe najpierw dziękuje, ale potem przyjmuje propozycję, a Joubert zprzyjemnością wita jego decyzję.

                Oddaje mu pistolet - "To na TEN DZIEŃ, proszę wziąć...", rzuca Joubert, a Joe dokładnie wie o JAKIM DNIU mówi...

                W ostatniej scenie, w tłumie ludzi na ulicy, Joe spotyka się z Higginsem. Wcześniej to umówił, więc wiedział,ze Higgins nie przyjedzie sam. Widzi auto z ludźmi z CIA. każe Hiiginsowi ich odesłać.Tak też się dzieje. Joe wie, że w tłumie jest bezpieczny. Wykłada Higginsowi wszystko o czym wie, a potem pokazuje na drzwi do budynku redakcji New York Timesa "Oni już wszystko wiedzą". Higgins sugeruje mu, że publikacja w gazecie wcale nie da mu immunitetu. Joe oddala się, w ostatnim kadrze spogląda za siebie, jego twarz jest pomiędzy plecami i ramionami przypadkowych przechodniów.

                CÓż tu wiele... znakomite kino, konsekwentnie budowane i oparte na kilku świetnych suspensach, logicznych przejściach z A do B, z B do C itd, a świetnie dobrane twarze Von Sydowa, Redforda i Dunaway uwiarygodniają postaci i ich zachowania.

                No i mamy tutaj znów do czynienia z historią zwykłego człowieka, który przypadkiem włazi w szkodę państwu, staje się celem polowania i musi uciekać, ale ciekawość odkrywcy nie pozwala mu schować głowy w piasku, lecz każe dążyć do ustalenia przyczyn dla których jest ścigany i dla których zgineło siedem niewinnych osób.

                mistrzowska praca reżysera Sidneya Pollacka, rewelacyjna jest muzyka Davida Grusina idealnie dopasowana do nowojorskich klimatów, a Owen Roizman dba o perfekcvyjne zdjęcia, zarówno we wnętrzach jak i w terenie.

                www.youtube.com/watch?v=DE3yZXQQnPo
                • siostra_bronte Re: "Trzy dni Kondora'" - słów kilka 2 11.07.15, 14:58
                  Dzięki, Greku :)

                  Brzmi i wygląda znakomicie. Masz rację, to stara, dobra szkoła.

                  Tak sobie myślę, że Turnera można było jednak załatwić, w końcu nasłano na niego płatnych zabójców, czyli profesjonalistów. Choćby ten pomysł z listonoszem, wystarczyłoby gdyby przyszedł z kolegą. No, ale wtedy nie byłoby filmu :)
                  • grek.grek Re: "Trzy dni Kondora'" - słów kilka 2 11.07.15, 17:05
                    dzięki, Siostro :]

                    o yes :]

                    to prawda, masz rację.
                    można było zastawić pułapkę z udziałem co najmniej kilku osób.
                    zarówno w sytuacji z listonoszem, jak i wcześniejszej : podczas pierwszej
                    "próby przejęcia".

                    ale... jak mówisz : film by się nie odbył :]

                    inna rzecz,ze ten fałszywy listonosz, jak się później okazało, to był wysokiej
                    klasy spec od likwidacji :] a Turner miał za sobą zaledwie jakieś przeszkolenie
                    wojskowe i licencję strzelca, ale z karabinu :]]
                • barbasia1 Re: "Trzy dni Kondora'" - słów kilka 2 12.07.15, 15:22
                  Świetna opowieść!

                  > No i mamy tutaj znów do czynienia z historią zwykłego człowieka, który przypadk
                  > iem włazi w szkodę państwu, staje się celem polowania i musi uciekać, ale cieka
                  > wość odkrywcy nie pozwala mu schować głowy w piasku, lecz każe dążyć do ustalen
                  > ia przyczyn dla których jest ścigany i dla których zgineło siedem niewinnych osób.

                  Joe Turner nie jest takim znowu zwykłym człowiekiem, jest agentem CIA, wprawdzie podrzędnym, ale jednak pracownikiem jednej z najważniejszej państwowej agencji rządowej , odpowiedzialnej zresztą za bezpieczeństwo kraju. Jego życie staje się bezwartościowe dla wpływowych ludzi, dla państwa?, kiedy w grę wchodzą wielkie interesy i ogromne pieniądze. Smutne!


                  Ciekawy jest kontekst powstania filmu, piszą o tym krytycy w komentarzach do filmu. Film powstał niedługo po aferze Watergate i dymisji prezydenta Nixona, które spowodowały spadek zaufania społeczeństwa amerykańskiego do urzędu prezydenta i do wszelkich instytucji państwowych.

                  Muzykę do filmu skomponował Dave Grusin. Cudo! Cudo!

                  www.youtube.com/watch?v=KGY1PAuSTjA
                  Goodbye for Kathy !!!! Ach! :)
                  www.youtube.com/watch?v=MTRnO5R_NiY
                  Cała ścieżka dźwiękowa
                  www.youtube.com/watch?v=3Gwuo6Fto1U
                  THnX , Greku! ;)
                  • grek.grek Re: "Trzy dni Kondora'" - słów kilka 2 12.07.15, 17:10
                    dzięki, Barbasiu :]

                    w sumie - masz sporo racji.
                    niemniej, Turner w zasadzie... czyta sobie ksiązki.
                    dla Agencji, owszem, ale to taka "studencka" robota.
                    nie ma on dostępu nawet do nazwisk swoich zwierzchników.

                    jest tak samo bezradny wobec uruchomionej wobec niego machiny
                    jak byłby każdy everyman z ulicy, który nigdy nie miał nic wspólnego z CIA.
                    stąd moja figura, że jest to w sumie "zwykły człowiek" postawiony wobec
                    opresji ze strony państwa.

                    yes.

                    yes, polityczny kontekst jest tutaj zauważalny, ale tak poza wszystkim, to po prostu
                    dobra, stylowa historia sensacyjna.

                    bez dwóch zdań, ścieżka dźwiękowa jest znakomita. cały czas sączy się w tle, buduje klimat, doskonale dostosowuje się do rytmu i sensu wydarzeń. ale i słuchana zupełnie poza filmem - też brzmi bardzo dobrze :]

                    dzięki, Barbasiu :]
                    • barbasia1 Re: "Trzy dni Kondora'" - słów kilka 2 12.07.15, 23:28
                      Tak, masz rację.

                      >ale i słuchana zupełnie poza filmem - też brzmi bardzo dobrze :]

                      Prawda!? :)
    • maniaczytania "Bank Lady" 11.07.15, 15:32
      film niemiecki z 2013 r. obejrzany przypadkiem na AleKino+ - jeżeli traficie gdzieś powtórkę - oglądajcie koniecznie!

      To film opowiadający historię z lat 60-tych bodajże, z RFN, o takich niemieckich Bonnie i Clyde. Znakomicie oddane realia, świetni aktorzy (zwłaszcza tytułowa Bank Lady), bardzo wciągająca i trzymająca w napięciu historia napadów na bank. Jeszcze lepsze to, co tuż po filmie, czyli napisy, ale tu nie zdradzę, o co chodzi. Naprawdę bardzo, bardzo dobry film!
      • grek.grek Re: "Bank Lady" 11.07.15, 17:06
        widziałem ten tytuł na jakiejś stronie z filmami.

        dzięki, Maniu za recenzję i polecenie :]

      • barbasia1 Re: "Bank Lady" 11.07.15, 17:44
        Tytuł zanotowany. :)
    • grek.grek "Antychryst" Von Triera riplejowo w Kulturze 11.07.15, 17:10
      23:15

      w tym bloczku o premierze :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,148331032,148707619,Re_Antychryst_w_TVP_Kultura_premierowo_.html
      Siostro, skaczesz dziś ? :]
      • grek.grek Re: "Antychryst" Von Triera riplejowo w Kulturze 11.07.15, 17:14
        PS : generalnie dziś mizeria filmowa :]]

        nawet "Halloween" w TV4, to nie klasowy oryginał, ale remake ;]

        "Psychopata" w Jedynce, 22:40, też w poetyce powtórki z powtórki powtórki.
        a mogliby tego rocznicowego "Słomianego wdowca" wrzucić, nie ?
        idealny film na lato, idealny film na prime w sobotę, tylko... wyobraźni brakuje decydentom.
        • siostra_bronte Re: "Antychryst" Von Triera riplejowo w K 11.07.15, 17:25
          Oglądam. Chociaż mam złe przeczucia :)
          • grek.grek Re: "Antychryst" Von Triera riplejowo w K 11.07.15, 17:59
            jestem niezmiernie ciekaw Twojej recenzji i wrażen, Siostro :]
            • siostra_bronte Re: "Antychryst" Von Triera riplejowo w K 12.07.15, 12:03
              Będzie krótko. Wybacz, Greku :)

              Początek był nawet ciekawy. Szok po śmierci dziecka i radzenie sobie z traumą. Ale kiedy para bohaterów zaczęła błąkać się po lesie zrobiło się nudno. Oczy same się zamykały. A jak Gainsbourg wzięła się za torturowanie męża to nie zdzierżyłam i poszłam spać. Nie wiem co chciał przekazać von Trier i w ogóle mnie to nie interesuje. Uff...
              • barbasia1 Re: "Antychryst" Von Triera riplejowo w K 12.07.15, 13:33
                :))
              • grek.grek Re: "Antychryst" Von Triera riplejowo w K 12.07.15, 14:07
                dzięki, Siostro :]

                może i krótko, ale treściwie ;]
                ostra recenzja :]

                próbowaliśmy przy tym grzebać, podczas premiery, wiec pod linkiem, który wrzuciłem, jest
                ten zapis PRÓBY dotarcia do tego, co "VOn Trier chciał przekazać", ale w pełni rozumiem Twoją niechęć do tego filmu i całej tej... wizji. Jest pogmatwana nieco, możliwe że po prostu zawarł w niej własne niejasne przeczucia i lęki, dodał mocne rysy, zaklepał dwoje dobrych aktorów, podpisał nazwiskiem rezysera "Przełamując fale" i "Tańcząc w ciemnościach" i podrzucił do łamania sobie nad tym głowy, mimo że łamać nie ma sobie specjalnie nad czym, bo on sam średnio wiedział, o co mu idzie :]]
                • barbasia1 Re: "Antychryst" Von Triera riplejowo w K 12.07.15, 14:39
                  >podrzucił do łamania sobie nad tym gł
                  > owy, mimo że łamać nie ma sobie specjalnie nad czym, bo on sam średnio wiedział
                  > , o co mu idzie :]]

                  Nie. Tak nie można powiedzieć.
                  • grek.grek Re: "Antychryst" Von Triera riplejowo w K 12.07.15, 17:04
                    zapewne trochę to złosliwe wobec pana reżysera :]

                    ale, wiesz, kto go tam wie ?
                    mnie się wydaje [w naszej rozmowie przy okazji premiery tv, próbowałem dać temu wyraz], że jest tam jakaś wizja, koncepcja, interpretacja.
                    ale nie zdziwiłbym się, gdybym się dał wyrolować panu Larsowi ;]

                    poza tym, nawet jesli rezyser sam nie wiedział dokładnie, co chce powiedzieć, nie oznacza, ze zupełnym przypadkiem powiedział coś ciekawego. wszystko zależy od interpretujących jego film, tak mi się wydaje :]
              • pepsic Re: "Antychryst" Von Triera riplejowo w K 12.07.15, 19:36
                A już się bałam, że moje ostatnie, ostre słowa o "Anychryście" wykluczą mnie i zrobią całkowitą dyletantkę.
                • grek.grek Re: "Antychryst" Von Triera riplejowo w K 13.07.15, 13:59
                  ;]]

                  a gdzież by tam :]
    • barbasia1 Muzyka na letnią niedzielę 12.07.15, 13:32
      Podsłuchane dziś w Trójkowym programie Artura Orzecha:

      1.
      Japanese Wallpaper - "Between Friends" (muzyka z Australii , wykonawca jest z Melbourne!)

      www.youtube.com/watch?v=cFceQtRc1Uc
      Link to tekstu piosenki "Between Friends" :
      www.unpopularlyrics.com/japanesewallpaper-betweenfriends-lyricsfeat-jessedavidson.html#cite=27:1:MZE,65:7:juv
      2.
      The Landing - "Anxieties"

      www.youtube.com/watch?v=ntCVghMGVb0
      Przy okazji, ładne motto zostało zamieszczone na początku filmiku)
      Jeszcze tekst piosenki: lyricstranslate.com/en/landing-anxieties-lyrics.html

      3.
      Na pobudkę Refused - "Elektra"! ;)
      www.youtube.com/watch?v=wRMXTvsCBwQ



      • grek.grek Re: Muzyka na letnią niedzielę 12.07.15, 14:18
        Barbasiu, rozbrzmiewasz dziś jakże zróznicowanymi rytmami, dynamiką i stylistyką :]]

        dzięki, same dobre kawałki, w róznych aranażcjach.
        ciekawe video do drugiego kawałka, to jakiś nowy styl tańca ?
        i te maski niecodzienne :]
        jakieś przesłanie chyba w tym jest ? albo PURE fashion ? :]]

    • siostra_bronte "Kobieta i mężczyzna" 12.07.15, 14:15
      Klasyk Leloucha dzisiaj w niezawodnym Cinemaxie. Zdam relację :)
      • barbasia1 Re: "Kobieta i mężczyzna" 12.07.15, 15:30
        Super! :) Piękny film!
        • siostra_bronte Re: "Kobieta i mężczyzna" 12.07.15, 15:37
          Też się cieszę. Widziałam, ale wieki temu, więc niewiele pamiętam.
          • barbasia1 Re: "Kobieta i mężczyzna" 12.07.15, 15:42
            Tak samo ja. :)
          • barbasia1 Re: "Kobieta i mężczyzna" 12.07.15, 15:46
            Słynna piosenka z filmu, kompozytor Francis Lai ...

            www.youtube.com/watch?v=jsdhjOVV9rI


            • pepsic Re: "Kobieta i mężczyzna" 12.07.15, 19:38
              Genialne:)
          • pepsic Re: "Kobieta i mężczyzna" 12.07.15, 19:37

            A ja pamiętam choc mgliście kilka kluczowych scen.
      • grek.grek Re: "Kobieta i mężczyzna" 12.07.15, 17:02
        już się cieszę, Siostro :]

        przyznam, że nie oglądałem tego filmu, choć tytuł ofk jest mi doskonale znany.
      • pepsic Re: "Kobieta i mężczyzna" 12.07.15, 19:29
        Ożesz, nie mam cinemaxu, a bardzo chętnie zerknęłabym. Wspominam z wielkim sentymentem. Co ciekawe, prezes Kaczyński w swoim czasie zaliczył niezła wtopę. Komplementując film pomylił aktorki Anouk Aime z Brigitte Bardot:)
        • siostra_bronte Re: "Kobieta i mężczyzna" 13.07.15, 13:42
          Niedawno zamówiłam ten kanał i to był strzał w dziesiątkę. Oprócz starszych filmów także ciekawe nowości, np. "Lewiatan", którego postaram się upolować. To prawda, "Kobieta i mężczyzna" to film, który się pamięta nawet po wielu latach. A pomyłka prezesa rzeczywiście zabawna.
          • grek.grek Re: "Kobieta i mężczyzna" 13.07.15, 14:01
            zdecydowanie, Siostro :]

            "Lewiatan' już w telewizji ? doskonale !

        • grek.grek Re: "Kobieta i mężczyzna" 13.07.15, 14:03
          to trochę tak jakby pomylił pp. Szydło z Kopacz ;]
          • siostra_bronte Re: "Kobieta i mężczyzna" 13.07.15, 16:19
            Hehe.
          • pepsic Re: "Kobieta i mężczyzna" 15.07.15, 10:55
            Dobre, dobre:)

            Ps. Kopaczer jest nie do podrobienia. Najlepiej zamknąć oczy i zapomnieć;(

            - - -
            Ewa Kopacz jest chodzącą karykaturą polityka i lidera. Nie ma nawet własnych pomysłów. Próbuje po swojemu powtarzać to, co jakiś czas temu robił D. Tusk ~ Ł. Warzecha
      • siostra_bronte "Kobieta i mężczyzna" (1) 12.07.15, 19:47
        Film Claude’a Leloucha z 1966 r. Jak napisałam wyżej, widziałam, ale bardzo dawno.

        Historia nie jest skomplikowana. Jean-Louis (Jean- Louis Trintignant) jest kierowcą rajdowym. Przyjeżdża odwiedzić swojego synka w szkole z internatem w Deauville. Kiedy zbiera się do domu, okazuje się, że matka jednej z dziewczynek, Anne spóźniła się na pociąg do domu, do Paryża. Jean-Louis proponuje, że podwiezie ją samochodem.

        Zaczynają rozmawiać. Najpierw o jakichś banałach typu pogoda, a potem o sprawach bardziej osobistych. Jean-Louis pyta Anne czy jest mężatką. Ta opowiada o swoim mężu, który jest kaskaderem. Sama jest montażystką, poznali się na planie filmowym. Oglądamy retrospekcję z Anne i jej mężem na planie jakichś filmów.

        Kiedy przyjeżdżają na miejsce Jean-Louis proponuje, że może podwieźć ją do Deaville także w przyszły weekend. Chętnie też poznałby jej męża. I okazuje się, że mąż Anne już nie żyje. Oglądamy retrospekcję. Zginął w wypadku na planie. Ale Anne mówiła o nim tak, jakby wciąż żył.

        Jean-Louis dzwoni do Anne tydzień później i umawiają się na wspólny wyjazd do Deauville. Tam spędzają razem z dziećmi miły dzień. Chodzą po plaży, wynajmują też łódkę, żeby popływać. Widać, że czują do siebie sympatię. Jean-Louis już ma dotknąć jej ręki, ale się cofa. Anne zachowuje się podobnie. Żadne z nich nie potrafi zrobić pierwszego kroku.

        Kiedy wracają samochodem do Paryża nagle Jean-Louis dotyka ręki Anne. Ta jest zmieszana. To dobry moment, żeby zapytać go o żonę. I znowu oglądamy retrospekcję. Wynika z nich, że jego żona też nie żyje. Popełniła samobójstwo, kiedy Jean-Louis był w śpiączce po groźnym wypadku na torze. Anne jest zaskoczona.

        Dlaczego oboje ukrywali przed sobą prawdę? Może dlatego, że wciąż nie jest im łatwo o tym mówić?

        Jean-Louis wyjeżdża na rajd w Monte Carlo. Obiecuje Anne, że odezwie się po powrocie. Anne w czasie jego nieobecności często o nim myśli. Przegląda nawet magazyny sportowe i ogląda relacje z wyścigu. Kiedy wyścig się kończy pod wpływem jakiegoś impulsu dzwoni na pocztę, żeby wysłać telegram do Jean-Louisa. Tekst brzmi tak: „Brawo. Kocham Pana. Anne”.

        Jean-Louis dostaje telegram w czasie jakiejś uroczystej kolacji po wyścigu. Od razu wstaje od stolika i biegnie do pokoju. Wsiada w samochód i jedzie do Paryża. To jest parę tysięcy kilometrów. „Jest odważna. Taka piękna kobieta. Ja bym się nie odważył (…) Kiedy dostaje się taki telegram trzeba jechać”. Jean-Louis dociera po długiej podróży do Paryża, ale Anne nie ma w domu. Okazuje się, że pojechała do córki, do Deaville. Jean-Louis jedzie więc dalej.

        Na miejscu w szkole dowiaduje się, że Anne razem z córką i synkiem Jean-Louisa poszli na plażę. Jean-Louis jedzie tam. Widzi całą trójkę na plaży. Biegnie do Anne i chwyta ją w ramiona. Jaka to romantyczna scena!

        www.youtube.com/watch?v=YdFBAsMo61c

        Potem oboje spędzają namiętne chwile w hotelowym pokoju. Trzeba przyznać, że pięknie to zostało sfilmowane. Ale Anne zaczyna nagle przypominać sobie zmarłego męża. Jak to było z nim…I znowu mamy retrospekcję. Anne ma chyba poczucie, że go zdradza.

        I nagle widzimy smutnego Jean-Louisa, który dopytuje Anne: „dlaczego?”. Anne odpowiada, że to przez męża…Musiała chyba powiedzieć, że nie będą się mogli dłużej spotykać. Szkoda, że nie przemyślała tego lepiej, kiedy wysłała telegram…
        • siostra_bronte "Kobieta i mężczyzna" (2) 12.07.15, 20:04
          Tutaj scena z następnego ranka:

          www.youtube.com/watch?v=l49gx5GzTq8

          Oboje są przygnębieni. Jean-Louis po odjeździe Anne zastanawia się „jak można odrzucić szczęście?”. Nie potrafi zrozumieć Anne. Ale nie rezygnuje. Wsiada w samochód i jedzie do Paryża. Wpada na dworzec. Na peronie czeka na Anne. Ta jest oczywiście kompletnie zaskoczona jego widokiem. Ale po chwili rzuca mu się w ramiona. Koniec.

          Tutaj końcowa scena:

          www.youtube.com/watch?v=ph_ehpxZMWU

          Piękny film. Akcji tu niewiele, mało dialogów. Ważniejszy jest nastrój i emocje. Lelouch z wyczuciem i subtelnością pokazuje rodzące się uczucie pary bohaterów. Oboje mają swój bagaż doświadczeń. Jakoś zbudowali sobie nowe życie. I nagle pojawia się szansa na miłość. Ale nie jest łatwo zapomnieć o przeszłości, zwłaszcza Anne…

          Ujmujące w filmie jest to, że to love story, ale wzięta z życia. Mamy parę zwykłych ludzi, już nie najmłodszych, ze swoją przeszłością i problemami. Nie ma tu ckliwości i sentymentalizmu. Ale i tak to romantyczna historia. Nie ma też epatowania nagością czy brutalnością.

          Zdjęcia są znakomite. Kamera często skupia się na twarzach bohaterów, z których możemy wyczytać ich uczucia i emocje. Co ciekawe, niektóre fragmenty filmu są kolorowe, a inne czarno-białe. Próbowałam dorobić do tego jakąś ideologię, ale wyczytałam, że ze względu na rynek amerykański niezbędny był kolor, a budżet był ograniczony. Lelouch nakręcił więc zdjęcia we wnętrzach w czerni i bieli, a większość plenerowych w kolorze.

          Niektóre sceny nie są związane z akcją, jak kilkakrotnie powracający wątek mężczyzny z psem na plaży, ale budują klimat filmu i dodają mu waloru autentyzmu.

          Piękne są te zdjęcia nakręcone na plaży w Deauville, w Normandii.

          Jean-Louis Trintignant i Anouk Aimee tworzą wspaniałą parę. Widać między nimi chemię. Anouk Aimee poza tym, że gra świetnie to uosobienie wdzięku i dyskretnej zmysłowości. Nie można od niej wzroku oderwać. Greku, jestem ciekawa Twojej opinii :)

          Teraz o minusach. Dla widzów, którzy nie są fanami motoryzacji sceny z wyścigów Jean-Louisa mogą się dłużyć. I faktycznie niewiele wnoszą do fabuły. Wtedy napięcie spada i czekamy na wspólne sceny Jean-Louisa i Anne. Mam też wrażenie, że ta historia między parą bohaterów jest trochę zbyt krótka, można było ją trochę bardziej rozbudować.

          Mam też uwagę do muzyki Francisa Lai. Słynne „tabadabada” jest zdecydowanie nadużywane. Przez to film balansuje momentami na granicy sentymentalizmu. Ale to subiektywne odczucie :)

          Te drobne zastrzeżenia nie zmieniają ogólnego wrażenia. Kino w starym, dobrym stylu, które potrafi chwycić za serce.


          • siostra_bronte Re: "Kobieta i mężczyzna" (2) 12.07.15, 20:32
            Zapomniałam napisać, że zdjęcia robił sam Lelouch.
          • pepsic Re: "Kobieta i mężczyzna" (2) 12.07.15, 22:42
            Jednym słowem klasyk kina:)
            THX
          • grek.grek Re: "Kobieta i mężczyzna" (2) 13.07.15, 13:58
            dzięki, Siostro :]
            świetna opowieść, wiele ciekawych uwag.

            film był ceniony i popularny, pewnie nadal tak jest odbierany.
            może to właśnie dlatego, że to całkiem zwykła historia, bez zabiegów podrasowujących,
            dzięki czemu łatwiej się utożsamiać z bohaterami ? żadnych wyjątkowych okoliczności, żadnej
            przesady, wiarygodna psychologia, problemy w relacji wynikające z logicznych przesłanek. I
            jak to wszystko sfilmować w sposób odpowiednio sugestywny, codzienny ale klasowy - wychodzi
            ponadczasowa rzecz, zrozumiała dla każdego widza [nie tylko Francuza ;)] pod każdą
            szerokością geograficzną.

            zwyczajna niezwyczajnośc, może to klucz do sukcesu w tym przypadku ?

            scena plazowa istotnie romantic, scena post-łózkowa jakże bliska życia : milczenie, zajmujemy się sobą, cały czas zastanawiając się, co to drugie myśli, i jak tu zagaić, o czym zagaić ;], no i ofk finałowa, w której nie ma żadnefgo namolnego triumfalizmu, a która po ludzku może ucieszyć, co zapewne lepiej się czuje mając za sobą obejrzany film :]

            Anouk Aimee ? bardzo ładna, taka trochę dystyngowana uroda, salonowa, a jednocześnie melancholijna. ciekawa na pewno.

            a to interesujaca rzecz, jak mi się zdaje.
            jak sądzisz, Siostro, jak wpłynełoby na odbiór tego filmu obsadzenie w głównej roli aktorki bardziej pospolitej w sensie fizjonomii ?

            [tak sobie myslę, że z jednej strony mozna by sądzić, iż powinno jeszcze podnieść ten walor codzienności tej historii, ale z drugiej... jednak Aimee się sprawdziła i jej typ urody nie odebrał filmowi widowni i potencjału identyfikacji z nim widza].

            wielkie dzięki za kolejną znakomitą opowieśc, Siostro :]

            • siostra_bronte Re: "Kobieta i mężczyzna" (2) 13.07.15, 17:38
              Dzięki, Greku :)

              Zgadza się, to prosta historia jak z życia i pewnie dlatego tak ujęła widzów.

              Hm, na pewno uroda Anouk Aimee nie przeszkodziła filmowi :) Wyczytałam, że pierwotnie rolę miała dostać Romy Schneider!

              Jakkolwiek banalnie to brzmi w tym filmie jest ciepło, intymność, romantyzm i wręcz bezwstydna szczerość w pokazywaniu uczuć. To były jednak inne czasy...Ten seans był świetną odtrutką po "Antychryście" :)

              Jeszcze raz dzięki :)
              • grek.grek Re: "Kobieta i mężczyzna" (2) 14.07.15, 13:48
                :]

                o, to ciekawe, z Romy Schneider to mógłby być nieco inny film, nie wiem czy się zgodzisz ?

                wyobrażam sobie :]
                tego, o czym piszesz, w filmach damsko-męskich nigdy nie przestanie się szukać. a im dalej w las [kulturowego prymitywizowania tej sfery życia], tym chyba bardziej,jak sądzę.

                dzięki, Siostro :] ważny film, świetny opis i recenzja.
                • pepsic Re: "Kobieta i mężczyzna" (2) 15.07.15, 10:09
                  Greku, czy Ty nie sugerujesz czasem, że Anouk Aimee nie jest Twoim ideałem?
                  • grek.grek Re: "Kobieta i mężczyzna" (2) 15.07.15, 14:14
                    chyba wpadłem... :]]
          • pepsic Re: "Kobieta i mężczyzna" (2) 15.07.15, 10:12
            A tak swoją drogą sytuację mieli ułatwioną. W końcu obydwoje byli, wprawdzie po przejściach, ale zdecydowanymi singlami, zatem i dylemat cokolwiek na siłę.
            • siostra_bronte Re: "Kobieta i mężczyzna" (2) 15.07.15, 14:00
              Też prawda.
    • grek.grek "Prestiż" w TVN 12.07.15, 16:50
      22:45

      skaczecie także ? :]

      to jest chyba jedyna zaleta TVN w materii filmowej [innych zalet nie znam, bo w ogole tej stacji nie oglądam, co mnie, jak sadzę, usprawiedliwia w tym minimalizmie] - pokazuje zawsze te same 50 filmów w roku, ale wśród tej 50-tki jest 4-5 tytułów, do których się przyjemnie wraca :] "Prestiż", to jeden z nich.
      • barbasia1 Re: "Prestiż" w TVN 12.07.15, 23:25
        Dziś nie dam rady, zresztą późno się zaczyna . Innym razem.
        Zapomniałam już wiele szczegółów ...
        • grek.grek Re: "Prestiż" w TVN 13.07.15, 13:59
          bez obaw, Barbasiu, TVN niezawodnie powtórzy, to jej specjalność ;]
    • grek.grek "Moskitiera" na bis w Kulturze 12.07.15, 16:56
      niestety, dopiero o 3:15, więc gdybyście przypadkiem obudzili się w środku nocy i poczuli rześkość oraz niespodziewaną energię... śmiało ! :]]

      kurdeszz, znów późno, i coś mi się zdaje że z powodów obyczajowej odwagi [ w istocie, odwaga ta jest wcale nie przesadna, ale realia polskiej telewizji są jakie są] - wcześniejszych pór emisji tego filmu prędko nie będzie.

      szkoda, szkoda, szkoda, bo to naprawdę jest dobrze wykonane, zagrane i staawiające pytania o stan mieszczańskiej kultury i ducha kino.

      jakiś czas temu... : :]
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,155729342,155973244,_MOskitiera_2010_via_TVP_KUltura.html
    • grek.grek "8 mm/ Osiem milimetrów" POlsat, 23:00 13.07.15, 15:53
      23:00

      dobry thriller, nawet jeśli z Nicolasem Cage'em.
      ma swój klimat, co w tym gatunku ma istotne znaczenie.

      Cage gra prywatnego detektywa, któremu bogata starsza wdowa zleca śledztwo w sprawie zabójstwa młodej kobiety zaresjestrowanego na taśmie video, którą znaleziono w biurku niedawno zmarłego jej męza. starsza jejmośc jest wstrząśnięta tym, co zobaczyła, i detektyw ma przeprowadzić śledztwo w sprawie okoliczności powstania tego filmu.

      a śledztwo to prowadzi go w nader ciemne rejony świata gangsterów handlujących specyficznymi rodzajami... kina.
      pomaga mu młody pracownik wypozyczalni video [grany przez Joaquina Phoenixa], który ma orientację w terenie.

      temat do ugryzienia jest swoisty, detektyw spotyka przeróżne typy, nie brakuje akcji, ale chyba najlepsze są fragmenty : zawiązania akcji [projekcja taśmy w wytwornym mieszkaniu klientki], odkrywania tego świata [wizyta w podziemnej "wypożyczalni", swietna scena] przez faceta z zewnątrz, ktore rózne rzeczy widział, ale dowiaduje się, ze są ciągle takie, ktore mogą go zaszokować, a potem znów dobrze zagrany i poprowadzony jest wątek odbicia się tego sledztwa na detektywie. dobra jest też scena finałowa i jedno zdanie, które w niej pada, ale nie sposób tego skomentować, nie zdradzając częściowo sytuacji, zatem : powstrzymam się :] Na pewno rozpoznacie to zdanie.

      tak czy owak : moim zdaniem, nierówny [czasami klimat ustępuje rozwiązaniom akcyjnym] ale wciąż dobry film.

      • barbasia1 "8 mm POlsat/ dok."Chiny:triumf i chaos"TVP2 23:05 13.07.15, 23:26
        Ale późno się kończy "8 mm"!

        Dlatego ja skoczyłam w 2. odcinek bardzo ciekawego brytyjskiego dokumentu "Chiny: triumf i chaos"! w TVP2 23:05, właśnie trwa ...

        :)
        • grek.grek Re: "8 mm POlsat/ dok."Chiny:triumf i chaos"TVP2 14.07.15, 14:12
          niestety, reklamy robią swoje.

          o, interesujaca rzecz, opowiesz trochę, Barbasiu ? :]
          zwłaszcza w kontekście ostatnich zawirowań na chińskich giełdach.
          • barbasia1 Re: "8 mm POlsat/ dok."Chiny:triumf i cha 14.07.15, 20:07
            > o, interesujaca rzecz, opowiesz trochę, Barbasiu ? :]

            Dobrze. Skoczę tylko na "Mad Mena". Premierowy sezon 7. i ostatni puszcza TVPKultura! OK?:)

            > zwłaszcza w kontekście ostatnich zawirowań na chińskich giełdach.

            Diagnozy na temat przyszłości Chin i ich wpływu na światową gospodarkę dopiero za tydzień, w 3. odcinku. ;)
            • grek.grek Re: "8 mm POlsat/ dok."Chiny:triumf i cha 15.07.15, 14:11
              jasne że OK :]]

              a, to może i mnie się uda wskoczyć do tego pociągu ? :]
              dzięki za informację.
              • barbasia1 Re: "8 mm POlsat/ dok."Chiny:triumf i cha 15.07.15, 17:05
                > jasne że OK :]]

                Nie dałam rady wczoraj już nic napisać... :/

                Przepraszam, że się zagapiłam i wcześniej nie dałam znać!

                Trafiłam przypadkiem na dokument, a przedwczoraj w ostatniej chwili przypomniałam sobie o 2. odcinku.
                • grek.grek Re: "8 mm POlsat/ dok."Chiny:triumf i cha 16.07.15, 13:26
                  zaden kłopot :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka