Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 7 (vol. 57)

    • grek.grek "Nad rzeką, której nie ma" 18:25, Kultura 13.07.15, 16:08
      wspaniały, nostalgiczny klimat małej miejscowości, wątek rozchodzenia się dróg dwóch od-zawsze-przyjaciół, trudności w komunikacji na linii dziewczyna-chłopak, a obok tych kameralnych relacji - kronika życia na prowincji lat 60-tych. odpowiedzialny za to wszystko jest Andrzej Barański, który przełożył prozę Stanisława Czyrza.

      uzależniający film :]
      jak się raz zobaczy, to potem zawsze się wraca.
      także z powodu specyficznego języka, kultury języka i zachowań bohaterów, która co pewien czas ustępuje względom metrykalnym, bo to pzecież nastolatowie, ale zawsze dotyczy to delikatnej psychologii ich wzajemnych gier towarzysko-partnerskich.

      gdyby ten film nakręcono, i może trochę PODkręcono ;], to pp. Trzepiecińska i Bukowski byliby idolami ;]]

      a może wcale nie... bo jednak te ich zachowania są zbyt złożone i trudne, by film i obie postaci mogły zawojować publikę oczekującą romantycznej, nieprzepsychologizowanej obyczajówki quasiromantycznej.

      całe szczęście chyba :]
    • siostra_bronte "Tommy" 14.07.15, 00:57
      Obejrzane w Cinemaxie. Ledwo nadążam z recenzjami :) Rock-opera The Who sfilmowana przez Kena Russela w 1975 r. Rarytas.

      Tytułowy Tommy rodzi się w dniu zakończenia wojny. Jego ojciec, kpt. Walker (Robert Powel) zaginął na wojnie. Matka, Nora (Ann-Margret) po kilku latach wychodzi ponownie za mąż za Franka (Olivier Reed). Niespodziewanie wraca Walker. Bije się z Frankiem i przypadkowo zostaje przez niego zabity.

      Niestety, wszystko widział mały Tommy. Nora i Frank w panice próbują przekonać chłopca, że niczego nie widział i słyszał. W efekcie szoku Tommy faktycznie traci słuch, wzrok i mowę.

      Z czasem Nora i Frank zaczynają zaniedbywać Tommy'ego. Chłopak jest dręczony przez kuzyna, molestowany przez wuja, dostaje też narkotyki od Królowej Kwasu (Tina Turner). W sumie koszmar.

      Ale Tommy przypadkiem odkrywa automaty do gry, tzw. flipery. I okazuje się, że ma niezwykły talent. Zaczyna robić karierę i zarabiać dużą kasę. Jest supergwiazdą. Nora i Frank pławią się w luksusie. Tylko czasem Nora wpada w przygnębienie, że to wszystko nie jest w stanie zwrócić zdrowia Tommy'emu.

      Rodzice zabierają go do wybitnego lekarza (Jack Nicholson), który dokładnie bada Tommy'ego. Stwierdza, że jego kalectwo ma przyczyny somatyczne. Zaleca mu "patrzenie" w lustro. Nora jest tak poirytowana tym, że syn stoi całymi dniami przed lustrem, że w końcu przewraca go na lustro, które rozpada się na kawałki. To szok, po którym Tommy odzyskuje zmysły.

      Oczywiście piszą o tym wszystkie gazety: "prawdziwy cud". A Tommy czuje w sobie nową siłę. Chce prowadzić innych. Tworzy własną religię. Na obóz, który zorganizował przyjeżdżają tłumy jego fanów. Mogą kupić płyty i koszulki z wizerunkiem Tommy'ego, który wyraźnie stylizuje się na Chrystusa. Ten wątek kultu gwiazd porównywany z religią jest zresztą bardzo ciekawy. Jednak pouczanie i surowe reguły nie podobają się fanom. Wkrótce się buntują. Dochodzi do zamieszek, w których giną Nora i Frank. Tommy opuszcza obóz i wyrusza przed siebie...

      Fabuła trochę pokręcona :) Jak na rock-operę przystało nie mu żadnych dialogów, tylko kolejne utwory, czyli to zbiór teledysków. Jak zwykle u Russella mamy tu rozbuchaną wyobraźnię, dużo przesady, a nawet kiczu. Są tu fragmenty animowane, szalone jazdy kamery, przedziwna scenografia. Całość jest nierówna, są fragmenty lepsze i gorsze. Zresztą muzycznie także. Nigdy nie byłam fanką The Who, ale przynajmniej kilka kawałków jest naprawdę dobrych.

      Moim zdaniem "Tommy" trochę się zestarzał. Raczej dla fanów muzyki z tamtego okresu. Ale warto zobaczyć, bo to bardzo oryginalny film.

      "Pinball wizard". Tommy walczy z innym mistrzem (Eltonem Johnem)

      www.youtube.com/watch?v=ePiGVI2Hs-g

      "I'm free". Tommy po odzyskaniu zmysłów:

      www.youtube.com/watch?v=v4L8L43GieE

      Finał. Zdecydowanie dwa najlepsze utwory "Tommy'ego":

      www.youtube.com/watch?v=QV_9pn7MGUo










      • siostra_bronte Re: "Tommy" 14.07.15, 00:59
        *wątek kultu gwiazd porównywanego z religią...
        • siostra_bronte Re: "Tommy" 14.07.15, 01:05
          Tommy'ego gra oczywiście Roger Daltrey.
      • grek.grek Re: "Tommy" 14.07.15, 14:10
        dzięki, Siostro :]

        znakomity opis i recenzja, plastyczna bardzo. dobrze, że Cinemax jest i stwarza możliwość częściejszego czytania Twoich nowych tekstów :]

        Russell zwykle stylizował swoje filmy na biografie, muzyków, kompozytorów.
        czy tutaj są również jakieś tropy sugerujące konkretną postać, która mogła zainspirować całą historię filmową ?

        "Królowa Kwasu" Tina Turner ? dobre ! :]

        przypomina mi się jakaś niedawno czytana recenzja filmu animowanefgo, w którym bohater spotyka szefową mafii - w polskiej wersji jej imię ma brzmieć "Scarlett O'HaraCZ" ;]

        świetna obsada !

        historia Tommy'ego wydaje się osobna, ale jednocześnie bardzo symboliczna. talent rodzi się z dysfunkcji i zamknięcia upośledzającego relacje społeczne, w jednostce doświadczonej przez życie i to w okresie najbardziej [potencjalnie] decydującym o socjalizacji i rozwoju mentalnym. wyjście z tego otwiera nowe możliwości, a nowy "Jezus" dopóty jest lubiany przez kontrkulturę, dopóty reprezentuje te wartości, których ona od niego OCZEKUJE< a więc w istocie nie on stwarza kult swojej postaci, ale społecznośc wokół niego to robi. ona go wtacza na piedestał i ona go z niego zrzuca. to rzeczywiście są bardzo interesujące obserwacje.

        jak chodzi o ten szok odbierający pewne funkcje zmysłowe, to "Blaszany bębenek" gdzieś tam
        pląsa w oddali, prawda ?

        a flipery... może inspirowały ten kawałek ? :
        www.tekstowo.pl/piosenka,komety,krol_fliperow.html
        :]

        ciekaw jestem filmów Russella, słabo je znam, tym bardziej Twoja recenzja i opis
        mnie wciągnęły.

        dzięki za linki, te kawałki finałowe są rzeczywiście bardzo dobre, mają ten klasyczny styl lat 70-tych, efektowne, no i muzyka i wokal - gatunkowo perfekcyjna robota [jak mi się wydaje, bo znawca ze mnie żaden].

        raz jeszcze dzięki, Siostro, świetna rzecz, warto ją znać :].

        • siostra_bronte Re: "Tommy" 14.07.15, 14:39
          Dzięki, Greku :)

          O tak, Cinemax nie zawodzi!

          Yes, Russell wiele biografii kompozytorów. Tutaj sfilmował album The Who, nie wiem czy zespół wzorował się na kimś konkretnym. Ale momentami Tommy jest stylizowany na Chrystusa (zwłaszcza portret na koszulkach, w scenie z narkotykami jest opasany tylko płótnem wokół bioder, itd).

          Tina Turner próbowała leczyć Tommy'ego podając LSD :)

          Hehe, dobre!

          O, świetnie to ująłeś. Tommy miał niezwykle rozwinięty zmysł dotyku, stąd ten sukces we fliperach. I faktycznie został wyniesiony na piedestał przez fanów, a potem boleśnie strącony.

          "Blaszany bębenek" widziałam bardzo dawno, więc nie pamiętam szczegółów. Licho wie, może The Who czytali książkę :)

          Link nie działa!

          Tak, Russell to bardo oryginalny reżyser, trochę zapomniany. Widziałam kilka tytułów, bo wieki temu "Iluzjon" pokazywał przegląd jego filmów (ale akurat bez "Tommy'ego"). Reżyser przybył nawet na jeden pokaz, to byli "Kochankowie muzyki". Udało mi się zdobyć autograf! :)

          Jeszcze raz dzięki :)

          Znalazłam trailer. Tutaj można zobaczyć, że to kompletne szaleństwo :)

          www.youtube.com/watch?v=G4K_9WyQCgA
          • grek.grek Re: "Tommy" 14.07.15, 15:49
            :]

            i za to go lubimy :]

            ciekawa interpretacja, i logiczna.
            pierwsza część sugerowałaby dośc odważną interpretację genezy postawy Jezusa, nieprawdaż ?

            hehe :]

            ależ historia ! że też dotąd nie pochwaliłaś się, Siostro ! :]

            link raz jeszcze :
            www.youtube.com/watch?v=rtz4xV8pfZQ
            • siostra_bronte Re: "Tommy" 14.07.15, 16:24
              Dzięki za linka. Faktycznie może była tu jakaś inspiracja?

              Nie chwaliłam się przez wrodzoną skromność :)
              • grek.grek Re: "Tommy" 15.07.15, 13:38
                tak mi się jakoś automatycznie skojarzyło :]]

                hehe ;]
            • barbasia1 Re: "Tommy" 14.07.15, 19:48
              grek.grek napisał:

              > pierwsza część sugerowałaby dośc odważną interpretację genezy postawy Jezusa, n
              > ieprawdaż ?

              W internecie ( jest wszystko! :) znalazłam informacje na temat źródeł inspiracji ...

              Otóż rock opera " Tommy" inspirowana jest życiem Pete'a Townshenda / gitarzysty, wokalisty i tekściarza The Who/. Townshend jako dziecko był molestowany .
              Miał sześć lat, kiedy z nieznanych mu powodów rodzice wysłali go na wychowanie do babci - osoby okrutnej i niestabilnej emocjonalnie. Babcia "nieustannie zapraszała do domu facetów z pobliskiej zajezdni autobusowej i stacji kolejowej". Jeden z tych mężczyzn [...] miał go później molestować.
              Jako dorosły człowiek Townshend zmagał się z uzależnieniem od narkotyków , alkoholizmem, doświadczał "zagubienia w bezmyślnym życiu gwiazdy rocka", co zresztą szczegółowo opisał , między innymi oczywiście, w swojej biografii, wydanej 3 lata temu , a recenzowanej na łamach "The New York Timesa", z której zaczerpnęłam te informacje.


              muzyka.onet.pl/rock/roztrzaskane-gitary-czyli-szalone-zycie-pete-a-townshenda/3673d

              PS Ale momentami Tommy jest stylizowany na Chrystusa (zwłaszcza portret na koszulkach, w scenie z narkotykami jest opasany tylko płótnem wokół bioder, itd).

              Recenzent NYT ładnie określa Tommy'ego jako "kogoś w rodzaju pop-mesjasza". (org. a kind of pop messiah)

              www.nytimes.com/2012/10/09/books/who-i-am-a-memoir-by-pete-townshend.html?_r=0

              PPS Ojciec Townshenda był klarnecistą i saksofonistą, członkiem zespołu Squadronaires.
              • barbasia1 Re: "Tommy" 14.07.15, 19:52
                Autobiografia Pete'a Townshenda nosi tytuł "Kim jestem" (org. “Who I Am”).

                www.rp.pl/artykul/939184.html
              • grek.grek Re: "Tommy" 15.07.15, 13:37
                Barbasiu, jak zawsze jesteś w dobrej formie :]

                dzięki za objaśnienia.

                mimo wszystko, zaryzykowałbym jednak że pozowanie bohatera na Jezusa może prowadzić
                do sugestii, że rezyser interpretuje tutaj postawę ww. jako wywodzącą się z życiowych traum, natchnień i zawirowań zakrawających na bliskie schorzeniom. [Russell miał zacięcie obrazoburcze, co - wg mnie - uprawnia także taką interpretację jego filmu]. Jakkolwiek, główny bohater zostaje odmalowany jako postać pozytywna :]
                • barbasia1 Re: "Tommy" 15.07.15, 16:50
                  Staram się. Ufff! :)


                  Chcesz powiedzieć, że rock opera "Tommy" reinterpretuje nowotestamentową historię Jezusa? Tak?
                  Jeśli tak, to ja nie jestem przekonana do takiej interpretacji.

                  Już samo przywołanie postaci Chrystusa (obraz na koszulkach) w kontekście przedstawionych patologi , porównanie Tommy'ego 'do kogoś w rodzaju mesjasza już jest obrazoburcze.

                  • barbasia1 Re: "Tommy" 15.07.15, 17:38
                    Już samo przywołanie postaci Chrystusa (obraz na koszulkach), stylizowanie Tommy'ego na Chrystusa) , porównanie go do kogoś w rodzaju mesjasza można uznać za obrazoburcze.

                    Temat molestowania dziecka też był chyba dość śmiały jak na czasy w których powstawała rock opera.


                    • barbasia1 Re: "Tommy" - to 15.07.15, 17:46
                      barbasia1 napisała:

                      Już samo stylizowanie Tommy'ego na Chrystusa , porównanie go do Chrystusa można uznać za obrazoburcze.
                      Ufff! :/

                      Temat molestowania dziecka też był chyba dość śmiały jak na czasy w których powtawała rock opera.
                  • grek.grek Re: "Tommy" 16.07.15, 13:26
                    :]

                    nie wiem, czy chodzi o wymiar nowotestamentowy, może o zupełnie świeckie odczytanie genezy postawy Jezusa. podobnie mozna odczytywać np "IDiotę" Dostojewskiego. on by o Jezusie powiedział per jurodiwy, a Russell zapewne znalazłby własne okreslenia ;]

                    może trzeba być wariatem albo kimś zwichrowanym żeby takie teorie głosić, zachowywać się tak własnie i przeciwstawiać panującemu porządkowi w sposób absolutnie bezkompromisowy ?

                    kontekst ma znaczenie, oczywiście.
                    ale sama Postać przedstawiana na koszulkach trochę się... zikonografikozowała, jesli mogę użyć takiego neologizmu. weszła w kanon sztuki i popkultury nawet.
                    • barbasia1 Re: "Tommy" 17.07.15, 00:24
                      > nie wiem, czy chodzi o wymiar nowotestamentowy, może o zupełnie świeckie odczyt
                      > anie genezy postawy Jezusa.

                      Tak, to właśnie miałam na myśli, świecką reinterpretację biblijnej, nowotestamentowej historii Jezusa.

                      Wg mnie nie mamy tu do czynienia ze świeckim odczytaniem genezy postawy Jezusa (a właściwie dlaczego tylko "genezy postawy", a nie całej historii?). Jezus jest po prostu figurą mistrza, nauczyciela . Jedną z wielu utrwalonych kulturowo figur mistrzów duchowych. Do nich porównany jest Tommy.

                      > może trzeba być wariatem albo kimś zwichrowanym żeby takie teorie głosić, zacho
                      > wywać się tak własnie i przeciwstawiać panującemu porządkowi w sposób absolutni
                      > e bezkompromisowy ?

                      Ja tak nie uważam.

                      :)
                      • grek.grek Re: "Tommy" 17.07.15, 16:20
                        najpewniej tak właśnie jest, jak napisałaś, Barbasiu.

                        mnie się włączyła próba zinterpretowania tego pod kątem "co obrazoburca Russell mógłby obrazoburnąć tym razem ?" :]] i wyszło mi, że właśnie TO :]

                        wiesz... nigdy nic nie wiadomo ;]
                        • barbasia1 Re: "Tommy" 18.07.15, 00:08
                          Nie wiem. Ani ja ani Ty nie oglądaliśmy filmu. Znamy film tylko z drugiej ręki , z opisu i to mocno niepełnego, bo Bronte np. nie zrelacjonowała o czym bohater/owie śpiewają w kolejnych piosenkach (nawet bym nie śmiała żądać od niej tego).

                          > mnie się włączyła próba zinterpretowania tego pod kątem "co obrazoburca Russell
                          > mógłby obrazoburnąć tym razem ?" :]] i wyszło mi, że właśnie TO :]

                          He,he! :)) I świetny mechanizm Ci się uruchomił. Tylko że bez obejrzenia filmu, szczególnie tym przypadku to dość ryzykowne zadanie.

                          Obrazoburcza interpretacja (świecka ;) jakoby przedstawionych losów Jezusa ,genezy postawy Jezusa, którąś wykoncypował podejrzewając o nią Russella wydaje się imo nazbyt uproszczona, spłycona, banalna, dlatego właśnie nie sądzę, by reżyser się o nią pokusił.

                          Kontrowersja i to taka, że kapcie spadają, leży gdzie indziej! Ha! ... ;)

                          cdn.
                          • grek.grek Re: "Tommy" 18.07.15, 14:09
                            yes :] dlatego odnoszę się tylko do podanych przez Siostrę scen i faktów.

                            wiesz, Barbasiu, pierwszych 30 lat życia Jezusa w Biblii jest pominiętych. W roku 30 życia objawia się w nim prorok, mistyk i nauczyciel. SKĄD ta zmiana ? SKĄD ten impuls ?

                            dlatego, wszelkie interpretacje, nawet banalne, płytkie i prostackie, są uprawnione, wg mnie :] na poziomie czystej dywagacji, bo przecież prawda pozostanie niewiadomą, a dla niektórych niewiadomą jest nawet to, czy Jezus istniał jako taki.

                            poza tym, jesli nawet dośc porządna literatura znajduje w czynieniu i nauczaniu o czynieniu dobra rodzaj heroizmu, a w świecie pełnym cynizmu, egoizmu i kłamstwa - postawę zaprzeczającą tej dominancie nazywa "szaleństwem albo "idiotyzmem" - dlaczego taka interpretacja miałaby być prostacka ? :] przecież "idiotyzm", "szalerństwo", albo "choroba" w takim ujęciu są synonimami najwyższej mądrości, Dostojewski nie nazywa hrabiego Myszkina "idiotą" sugerując mu chorobę mózgu. on go nazywa "idiotą" z czułością i miłością, w istocie okreslając go mianem mędrca i człowieka oświeconego.

                            o, moje kapcie, których wszelako nie używam ;], czekają na to by spaść z hukiem :]]
      • pepsic Re: "Tommy" 15.07.15, 14:10
        Kiedyś sobie obejrzę, mimo że nie jestem fanką The Who, a do rock oper podchodzę z rezerwą.
        Ale masz tempo. THX:)
        • siostra_bronte Re: "Tommy" 15.07.15, 14:27
          Haha, dzięki :) Na razie sobie odsapnę.
    • grek.grek "Miłość" [1948] Rosseliniego, na bis - Kultura 14.07.15, 15:40
      powtórki, powtórki... ale w KUlturze zwykle bardzo dobre.

      to jedna z nich.
      dwie nowele połączone Anną Magniani, grającą dwie rózne kobiety, w róznych okolicznościach, ale dotknięte tym samym, choć też róznym w swojej wymowie, uczuciem.

      warto obejrzeć :]
      18:25

    • grek.grek "Carmen" w MET, powtórkowo w Kulturze 14.07.15, 15:43
      21:05

      koniecznie warto :]

      swego czasu... :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,154961223,155302944,_wspaniala_Carmen_opera_w_Kulturze_.html
      • pepsic Re: "Carmen" w MET, powtórkowo w Kulturze 15.07.15, 10:06
        Tak jest, rewelacja, a do tego same hiciory i banał, że nie igra się z uczuciami. Nie sposób oderwać oczu, a raczej uszu, nawet zacząwszy w połowie. Znaczącym plusem w telewizyjnej formie są ... napisy. Brawa dla tvp kultura.
        :)
        • grek.grek Re: "Carmen" w MET, powtórkowo w Kulturze 15.07.15, 13:40
          a więc obejrzałaś ?
          doskonale !

          yes, yes, mogę się tylko podpisać pod Twoją oceną :]

    • pepsic "Incydent" made in USA - 1997 rok 15.07.15, 10:51
      Ponoć przyzwoity thriller z Kurtem Russelem wychwalany na filmwebie - tvn 20:50. Miejmy nadzieję, że nie remake przerażającego „Zniknięcia” rodem z Holandii, bo nie czułabym się na siłach. W ramach nadrabiania zaległości, czemu nie?
      • grek.grek Re: "Incydent" made in USA - 1997 rok 15.07.15, 13:46
        dzięki, Pepsic, za zapowiedź :]

        chyba oglądałem kiedyś.
        mąz i żona podrózują po jakieś "Dakocie" czy innym "Wyomingu" i psuje im się auto. Z pomocą ofiaruje się przypadkowy keirowca cięzarówki - proponuje podwózkę do najbliższego telefonu w sąsiednim miasteczku, żeby wezwać pomoc drogową. Zanim cokolwiek z pomocą spieszy - mąż naprawia samochód, jedzie do tego miasteczka po żonę, a jej tam nie ma i w ogole nikt jej nie widział.

        wyczuwam inspirację "Frantic" Polańskiego :], ale za to kompletnie nie pamiętam jak to dalej szło i jak się skończyło, więc - jak dla mnie : dobra propozycja.
        • maniaczytania Re: "Incydent" made in USA - 1997 rok 18.07.15, 13:15
          "Incydent" również w tym tygodniu obejrzałam. Drugi raz w życiu ;)
          Świetny film, kiedyś to umieli bez efektów specjalnych, bez super, hiper bohaterów, co im nawet walnięcie młotem w łeb nic nie robi i makijażu nie uszkadza, kręcić filmy tak, żeby napięcie nie siadało, a rosło i człowiek miał ochotę sam tych zbirów bić ;)
    • grek.grek "Okręt [das Boot]" [1981] w TV4 15.07.15, 14:01
      pójdzie w dwóch częściach. dziisaj pierwsza, jutro druga :]

      swego czasu był to duzy hit, pewnie do dzisiaj zajmuje wysokie miejsce na liście kasowych sukcesów niemieckiego kina [ofk, w przeliczeniu na euro i po kursie ;)]

      rzecz się dzieje podczas 2 wojny światowej, a treścią są losy załogi niemieckiej łodzi podwodnej, która wyrusza w teren z zadaniem likwidowania każdej jednostki pływającej wroga, czyli jako wolny elektron na wojennej mapie.

      po pokładzie jest m.in dziennikarz, który chce opisać codzienność na okręcie, oraz charaktery i osobowości żołnierzy.

      6 nominacji do Oscara.

      i z tego, co wyczytuję : jest to wersja pełna, uzupełniona o wyciachane wcześniej fragmenty, jak również zrekonstruowana cyfrowo. rarytas.

      reżyserował Wolfgang Petersen, później zrobił widowiska : "Troję", "GNiew oceanu", remake "Posejdona", ale też w miarę kameralny "Na linii ognia".

      zagrali m.in Juergen Prochnow i Hebert Gronemayer, ten drugi bardziej się zapisał jako specjalista od eine kleine nacht music, ale jako aktor też się sprawdzał :]

      mocna propozycja, wg mnie.
      jak sądzicie ?

      • siostra_bronte Re: "Okręt [das Boot]" [1981] w TV4 15.07.15, 14:03
        Widziałam dawno temu. Dobre.
      • barbasia1 Re: "Okręt [das Boot]" [1981] w TV4 15.07.15, 17:03
        Brzmi nawet nieźle.
        Ale dziś nie skoczę.
        • grek.grek Re: "Okręt [das Boot]" [1981] w TV4 16.07.15, 13:37
          ogląda się równie dobrze :] dzisiaj druga część.

          na pewno kiedyś będzie powtórka, może nawet szybko :]
    • grek.grek "Centurion" w TV Puls 15.07.15, 14:09
      20:00

      z opisu wynika, że chodzi tutaj o starcie IX Legionu rzymskiego z plemionami celtyckimi w Brytanii, w którym wybitna jednostka bojowa cesarstwa poszła w rozsypkę.

      ciekawe, bardziej "Gra o Tron" [rezyser Neil Marshall jest jednym z jej twórców] i "Gladiator" czy jednak coś na wzór "300" i jego epigonów, gdzie generalnie chodzi o "little less conversation, little more action" ? ;]

      w jednej z głównych ról Michael Fassbender.
      • siostra_bronte Re: "Centurion" w TV Puls 15.07.15, 14:25
        Widać, że plaża w tv. Zaczynamy szukać po niszowych kanałach :)
        • grek.grek Re: "Centurion" w TV Puls 16.07.15, 13:41
          yes :"]

          mnie też udało się coś upolować, ale dziś nie zdążę napisać [na spokojnie], więc zapewne złożę się do skoku jutro :] dobre europejskie kino z 80s.
          • siostra_bronte Re: "Centurion" w TV Puls 16.07.15, 14:45
            Brzmi intrygująco :)
      • angazetka Re: "Centurion" w TV Puls 15.07.15, 16:31
        Mimo Fassbendera i DOmonica Westa w obsadzie, jakoś nie mam odwagi.
        • siostra_bronte Re: "Centurion" w TV Puls 15.07.15, 17:08
          Widziałam zwiastun, jakoś mało zachęcający.
        • grek.grek Re: "Centurion" w TV Puls 16.07.15, 13:38
          nie wierzę... jak nie Ty, Maniu, to kto ? ;]]
    • siostra_bronte "Broadchurch" 15.07.15, 18:42
      Zapowiadam z wyprzedzeniem. W niedzielę w Ale kino o 22.00 pierwszy odcinek brytyjskiego serialu kryminalnego z 2013 r. W obsadzie m.in. David Tennant, Olivia Colman (dostała za rolę BAFTA) i uwaga, Charlotte Rampling! Czytałam bardzo pozytywne recenzje. Może ktoś już widział?

      Brawo dla Ale kino, że nie przejmuje się sezonem wakacyjnym!
      • siostra_bronte Re: "Broadchurch" 15.07.15, 18:43
        Poprawka, to będą pierwsze dwa odcinki.
      • angazetka Re: "Broadchurch" 15.07.15, 20:57
        Widziałam oba sezony. Pierwszy jest absolutnie genialny i wbijający w ziemię, drugi jest zaledwie bardzo dobry. Magicznie zagrane, szalenie klimatyczne. Oglądajcie!
        • siostra_bronte Re: "Broadchurch" 15.07.15, 23:38
          Świetnie!
      • grek.grek Re: "Broadchurch" 16.07.15, 13:35
        niestety, nie mam Ale Kino, ale cieszę się, że Ty posiadasz i bedziesz mogła obejrzeć :] z nadzieją, że nie omieszkasz napisać o tym serialu :]

        poza tym, w weekend kończę 2 sezon Hannibala, więc - o ile znajdę "Broadchurch" w sieci - mógłbym się do Ciebie symultanicznie przyłączyć w oglądaniu ? :]

        Mania recenzuje na plus.
        widziałem też w ostatniej Polityce i na Seryjnych recenzje entuzjastyczne, więc... coś tam musi być w tym serialu, hehe.

        yes.
        i takie telewizje wygrywają latem, bo wbrew utartym opiniom i stereotypom : wielu ludzi w lecie nie przepada za marnowaniem wolnego czasu [to ci co nie pracują] wielogodzinnymi sesjami leżakowania i zbijania bąków, a chce go wykorzystać na dobre kino czy serial.

        szczerze powiedziawszy, nie bardzo dostrzegam na czym polega róznica między ramówkami sezonowymi, a letnimi w TVP1, POlsacie czy TVn :] ten sam zakalec z pojedynczymi rodzynkami raz na jakiś czas.

        w Dwójce Kocham Kino powtarza, w Kulturze też powtórki filmów - to się rzuca w oczy. reszta gra tę samą kocią muzykę co zawsze ;]

        a mniejsze telewizje rozbijają bank.
      • grek.grek Re: "Broadchurch" 17.07.15, 16:23
        PS : z tego co wyczytałem w zapowiedzi w POlityce - tylko pierwsze 2 odcinki będą o 22:00. pozostałe [też w parach] będą o 20:00. tak sobvie pomyślałem, że pewnie Ci to udogodni okoliczności seansu ? choć... róznie bywa, a możliwe że crime stories wolisz oglądać w godzinach nieco późniejszych, dla lepszego klimatu ? :]
        • siostra_bronte Re: "Broadchurch" 17.07.15, 16:24
          Dobra informacja. 20.00 jest znacznie lepsza. Dwa odcinki na raz wymagają jednak skupienia, a z tym im później tym gorzej.
    • grek.grek "Dziwna sprawa [Une Etrange affaire]" 1981 [1] 17.07.15, 11:48
      kino francuskie z 1981 roku. rola, hmm - w zasadzie centralna w tym filmie, ale jednak nie główna par exellence : MIchel Piccoli. na Berlinale w 1982 - nagrodzona ZłotymNiedźwiedziem.

      sam film dostał 4 nominacje do Cezarów [1 wygrany] i był w konkursie głównym na wspomnianym Berlinale.

      jest to historia całkiem czytelna i prosta [scenariusz pisało aż trzech jegomościów, hehe], znakomicie podana, zagrana i pozostoawiająca po sobie refleksję na temat...człowieka ? życia ? jak to we francuskim kinie.

      Louis ma tak ze 30 lat, pracuje w dziale reklamy dużego domu handlowego należącego do jakieś renomowanej firmy. Placówka przynosi straty, więc z centrali przychodzi informacja, że przyjedzie nowo mianowany szef. Ktoś z zewnątrz. Jego zadaniem bedzie reorganizacja i usprawienie pracy. Taki najemnik, menadżer do specjalnych poruczeń, zawodowiec :]
      W domu handlowym Louisa panuje więc atmosfera nerwowego oczekiwania. Nie wiadomo, co się stanie, ile głów poleci i jakie bedą nowe wytyczne. Wszyscy się boją i zagryzaja zęby, ewentualnie cieszą się, ze do emerytury nie zostało im już wiele, więc w razei zwolnienia jakoś tam dorobią.

      Życie prywatne Louisa odbywa się między trzema miejscówkami : praca - mieszkanie matki, w którym jest jeszcze babcia, komediowa starsza pani, ciągle udająca ataki serca, aby córkę przy sobie zatrzymać - oraz dom własny, w którym Louis mieszka z sympatyczną Niną [nagrodzona Cezarem'82 za najlepszą kobieca rolę drugoplanową Natalie Baye]. Tworzą zgodną parę, i w sumie cały ten Louisowy mikrokomos wygląda znośnie i przyszłościowo.

      Wrescie zjawia się nowy szef. Nazywa się Bertrand Malair. Gra go Michel Piccoli, więc mniej domyślacie się jak wygląda ;] Przywozi ze sobą dwóch współpracowników. Młodszyhc od siebie o dobre 30 lat.

      Pojawienie się Malaira zupełnie zmienia funkcjowanie domu towarowego, ale przede wszystkim zmienia życie Louisa.

      Malair już na początku upatruje sobie Louisa i chętnie z nim rozmawia. Przy tym jest wścibski. Czekając na Louisa w jego pokoju pracowniczym - wybebesza mu całą zawartośc szuflady biurka."Przepraszam, dłużyło mi się wyczekiwanie na pana", powiada Malair, ale nie ma w jego tonie ani nuty usprawiedliwienia, ani tym bardziej przeprosin.

      Bertrand jest profesjonalistą. Pracuje bez wytchnienia, przegląda wszystkie księgi, spisy, rachunki, zamówienia, robi totalny przegląd finansowy i kadrowy. Ludzie tracą robotę, niektórzy wylatują na zbity dziób. Malair się nie cacka. Zimny, grzeczny, bezwzględny. Jego mili i uśmiechnięci, ale równie profesjonalni, współtowarzysze kradną z półek, a potem wyrokuja, ze ochrona i dział kontroli w ogole są do niczego i trzeba głębokich zmian.

      Malair i jego ludzie pracuję do późnej nocy, skutkiem czego także Louis z nimi przesiaduje. Co ciekawe, kiedy inni spadają ze stołków albo są degradowani w hierarchii - Louis awansuje.Dostaje stołek szefa działu reklamowego. Bertrand i jego ludzie bardzo dobrze go traktują, a Louis - któremu oni coraz bardziej imponują - bardzo się stara, żeby od razu zasłużyć na ich zaufanie. Pracuje z nimi, dotrzymuje kroku, biega na posyłki i błyskawicznie opracowuje nową strategię marketingową, o którą poprosił go od razu Malair.

      Przerwy Louis również spędza z nimi. Idą sobie do baru, jedzą, rozmawiają o byleczym; jeździ z nimi autem po Paryżu, przekonuje się że to są normalni ludzie. To jeszcze bardziej go do nich zbliża.

      Zapytacie jak wobec tego układa się życie prywatne Louisa, skoro Malair tak bardzo go pochłania ? Otóz - marnie. Nina czuje, że Louis oddala się od niej, że praca go zupełnie porwała. Malair jest na tyle profesjonalny i nie znosi sprzeciwu, że zaczyna Louiusowi meblować życie. Zmienia mu dowolnie godziny pracy, nieznoszącym sprzeciwu kulturalnym tonem sugeruje że "LUois, musi pan zostać dłużej dzisiaj, mamy wele pracy", albo zwyczajnie anuluje mu urlop, który Louis planował od dawna. Mieli jechać z Niną do Londynu. Ostatecznie Nina leci sama. Po powrocie na próżno czeka na Louisa, aby odebrał ją z lotniska. Malair zaaresztował go w pracy...

      Mimo wszystko, mimo wszelkich przeszkód, Nina powtarza sobie, że to stan przejściowy. Stara się więc jakośprzetrwać i wybacza Louisowi wszelkie wpadki.

      Tymczasem Malair nie poprzestaje na organizowaniu Louisowi pracy i urlopów. Po biurowych zmaganiach z papierkami - zaprasza go regularnie na rauty wieczorne. A to u jakichś elitarnych mieszczan, gdzie Louis poznaje intrygującą Salome [piękną dziewczynę o skandynawskiej urodzie, z dodająca jej uroku blizną na policzku], ale także w klubach gdzie golasy tańczą na scenie, w restauracjach najwyższej klasy i w ogole w takcih miejscach, których Louis nigdy by nie odwiedził, gdyby nie ta znajomośc.

      cdn
      • grek.grek "Dziwna sprawa [Une Etrange affaire]" via CT 2 [2 17.07.15, 12:14
        Louis wraca do domu coraz później, Nina ofk sądzi że to wszystko praca, praca, praca... a Louis nie wyprowadza jej z błędu, aczkolwiek - no cóż, w istocie lwią część czasu, który spędza on z Malairem i jego ludźmi zajmują obowiązki służbowe.

        Malair nie jest zresztą taki oschły. Czasami nawet kupuje pracownikom domu handlowego prezenty. Louis też coś dostaje, ale wybaczcie, tutaj pamięć mnie zawodzi, i nie pamiętam już co dokładnie :"]

        Któregoś dnia w kawiarni Louis i NIna spotykają Malaira. Nina już na sam widok człowieka odwraca spłoszona głowę. Nie wytrzymuje jego spojrzenia.

        Malair wyraźnie jest nia zaciekawiony. Zaprasza ich do restauracji, spędzają miło czas, Malair interesuje się Niną, jej pracą, jest miły, a jednocześnie nie umizguje się, choć wyraźnie widac, ze Nina mu się podoba.

        Tym, co ostatecznie psuje relacje Niny z Louisem jest nagła wizyta nocna Malaira i jego ludzi. Otóż, posiadacz 400-metrowego apartamentu, pan Malair przychodzi do Louisa z prośbą o nocleg :]"Tylko na kilka dni". Bo w jego mieszkaniu jest remont. Louis jest już tak zaprzedany swojemu idolowi, że zgadza się od ręki. Nina jest za to wściekła. Facet pcha się im do małego mieszkania, bezceremonialnie wjeżdzają jego walizy, aresztuje większość pokoi, ich spycha do sypialni. Co lepsze, kiedy Nina robi Louisowi wymówki w cztery oczy, zupełnie swobodny, jakby ignorujący całkowicie niezręcznośc swojego zachowania, Malair rozgaszcza się w ich kuchni i robi sobie jajecznicę.

        Bertrand i jego ludzie siedzą po późna, rozmawiają o sprawach zawodowych, czasami Louis jest z nimi. A jak nie jest, to i tak wszystko słychać w sypialni. Najpierw NIna schodzi z agresywnego tonu i próbuje to obracać w żart, ale kiedy obecność nieproszonych gości przedłuża się- Nina pakuje manatki i wyprowadza się do przyjaciółki.

        Jednocześnie Louis dostaje informacje od matki, że jego babcia niedomaga. Znów odwieziono ją do szpitala. Louis ma wyrzuty sumienia z powodu tego, że przestał ją odwiedzać, a skutkiem tego także i matkę. Malair całkowicie nim zawładnął.

        Pod nieobecność Niny Louis zamiast otrzeźwieć, próbuje swoje żale i problemy rozwiązać za pmocą jeszcze większego zaangazowania w pracę. Co ciekawe, kiedy Nina się wyprowadza - Malair traci zainteresowanie pomieszkiwaniem u Louisa i wraca do siebie. Wkrótce zmieni się konfiguracja : Louis nie chcąc wracać do pustego mieszkania, siedzi u Malaira, który rzeczywiście mieszka stylowo, w dobrej kamienicy, duże pokoje, obrazy na ścinach, żyrandole, kuchnia...a remont - ma owszem, ale w jednym małym pomieszczeniu,stoją tam jakieś graty. Ewidentnie Malair polował na Ninę, kiedy wprosił się do nich.

        UMiera babcia Louisa. Na pogrzebie zjawia się Malair i jego ludzie. Przynoszą drogi wieniec. Louis spotyka Ninę, ale jej nadzieja na zmiany pryska jak bańka mydlana - kiedy wsiada do samochodu, Louis zaaferowany pokazuje jej Malaira "widziałas jaki wieniec kupił Bertrand ? ależ to jest gośc !". I Nina natychmiast odjeżdza. Potem Louis dostaje od niej dośc ostry list - ciągle zapewnając go o uczuciu, Nina każe mu przestać się do niej odzyywac, na zawsze, to koniec, żadnych kontaktów.

        Louis próbuje ją odnaleźć, ponoć mieszka ona u swojego ojca, ale spotkanie z jej ojcem ostatecznie przynosi Louisowi smutne rozczarowanie : starszy pan mówi mu, że Nina go skreśliła i to się nie zmieni, żeby sobie dał spokój.

        Tak więc nasz Louis nadal pracuje, u Malaira nocuje [na polówce], zasadniczo wiedzie żywot człowieka wykorzenionego.

        Pewnej nocy Malair wraca dziwnie skonfundowany i zamyślony. MIał jakieś spotkanie, które nie przyniosło spodziewanego rezultatu. Nazajutrz... Malair znika. Louis jest całkowicie zdezoriuentowany. Współpracownik Malaira, który został na miejscu, mówi mu "Wuyjechał. PO prostu. Do następnego zadania. Nie wiadomo gdzie to będzie. MOże w Nicei, może w marsylii, może w Londynie".

        Louis traci kompas. Czasami pojawia się pod oknami kamienicy, w któej mieszkał Malair. Wydaje mu się, ze widzi światło. Wyuobraża sobie,że idzie na górę i spotyka Malaira spiącego na polówce. Ale to tylko marzenie... A może nawet chęc mordu :]] LOuis czuje się zdradzony przez człowieka, którego wybrał sobie na wzór, idola, bohatera.

        W ostatnim akcie okazuje się coś co rozsierdza Louisa, a może nawet wprawia w rozpacz. Coś związanego zpraca. MOżliwe że został zwolniony ? A może nic szczególnego się nie dzieje, może jego płaczliwa reakcja ma związek także tylko z faktem zniknięcia Malaira ? Przyznam,że nie wiem, bo... wyszedłem dosłownie na minutę [matka natura wezwała, nie mogłem odmówić] i po powrocie zastałem na ekranie Louisa w stanie poważnego zdenerowowania.

        Tak czy owak, Malair nie wrócił, a po jego wyjeździe Louis pozostasje w stanie rozpadu, z trudem znajduje sobie miejsce, kolejne slajdy pokazują go w mieszkaniu, na ulicy, w restauraacji, w której zwykł jadać z Bertrandem.
        • grek.grek Re: "Dziwna sprawa [Une Etrange affaire]" via CT 17.07.15, 12:37
          Michel Piccoli rzeczywiście bryluje, miesza elegancję swojego bohatera z jego profesjonalizmem, ogładę i dobre maniery z pewnym rodzajem arogancji,przekonania, że jego pozycja w firmie daje mu prawo traktowania swoich podwładnych jako takich również poza miejscem pracy. Poza tym, bywa komiczny, kiedy siedzi nad papierami w marynarce i gaciach oraz podkolanówkach. W pierwszej scenie z Louisem zwierza mu sie, ze "stresuje mnie taka sytuacja, wie pan... wy tu się wszyscy znacie, a jestem tak znikąd. to mnie zawsze napawa pewną nieśmiałością. Mam tremę". A potem - jak w opisie powyższym :] Piccoli jest naprawdę świetny i ten Niedźwiedź zdecydowanie poszedł w dobre ręce i za dobrą robotę.

          w swojej generalnej wymowie, wydaje mi sie, ze jest to film w jakiejś mierze proroczy, bo przewiduje pojawienie się człowieka-korpo. Zupełnie oddanego swojej pracy, nadwątlającego w ten sposób swoje relacje z bliskimi, nocującego na polówce wdomu szefa. Wszystko po to by sprzedać więcej majtek, rolek papieru toaletowego i batoników. Louis jest dośc naiwny, dobroduszny, a jednocześnie sytyuacja w której zostaje postawiony jest dośc niezręczna : owszem,może zacząć odmawiać Malairowi pomocy i swojego czasu, ale w ten sposób podpisałby na siebie wyrok. Rzecz w tym, że Louis oddaje się swojemu nowemu szefowi z własnej inicjatywy. On tego chce. NIe próbuje z tym walczyć. Jego to wciąga : nowy rytm pracy, sprawność i zimny racjonalizm Malaira, jego osobowość, dynamika i profesjonalizm podnoszące jakośc funkcjonowania tego ich domu towarowego. On się w tym znajduje. Nie jest więc ofiarą okoliczności, ale własnego wyboru.

          No i ofk, jak dostrzegliście, jest tu kolejny odcinek odwiecznego serialu pt "Mistrz i uczeń oraz rozmaite efekty istnienia takiej relacji" :]

          Nina Baye również wypada swietnie, aczkolwiek sądzę, ze ten Cezar to głównie za dwie sceny, w których mocno tupie nogą oraz za doskonale zagraną postawę kobiety, która wybacza tak długo jak tylko mozna, ale w końcu uznaje, ze miarka się przebrała i w jej wybranku zaszły tak daleko idące zmiany, że kontynuowanie tej relacji nie ma sensu.
          są dwa fragmenty na jutubie.
          w pierwszm Malair zabiera Louisa na kolację z wykwitnym towarzystwem, m.in intrygującą Salome, a w drugiej mamy rozmowę podczas ich pierwszego spotkania, w którym Malair wykłada Louisowi swoją filozofię działania i pracy :

          www.youtube.com/watch?v=4wZBe1LSiTE

          www.youtube.com/watch?v=_U6-VsY_6Rs
          • siostra_bronte Re: "Dziwna sprawa [Une Etrange affaire]" 17.07.15, 15:48
            Dzięki, Greku :)

            Bardzo ciekawa historia. I masz rację, brzmi współcześnie.

            Tak się zastanawiam nad tym czy Louis miał jakiś wybór. Na pewno bał się zwolnienia. A wtedy człowiek jest w stanie dużo przełknąć. Do tego osobowość Malaira. Facet tak potrafił zmanipulować Louisa, że ten uwierzył w te wszystkie słupki i nowe strategie. Zrobił mu, w pewnym sensie pranie mózgu. Może Malair nawet gdzieś się tego uczył? Reakcja Louisa po jego wyjeździe nie jest normalna :)

            Widać, że rola Malaira jest idealnie skrojona na Michela Piccoli. A Natalie Baye była wtedy bardzo popularną aktorką.

            Reżyser, Pierre Granier-Deferre jest u nas mało znany. Wieki temu nasza tv pokazywała jego film "Kot" z 1971 r. o parze dręczących się małżonków z duetem Jean Gabin-Simone Signoret.

            Hehe, Greku, ja przed seansem zawsze idę do toalety, tak na zaś, żeby potem nie dochodziło do takich dramatycznych sytuacji, choć to nie zawsze działa :)
            • siostra_bronte Re: "Dziwna sprawa [Une Etrange affaire]" 17.07.15, 16:01
              Zapomniałam dopisać, że CT2 wyraźnie się rozkręca. Liczymy na kolejne recenzje :)
            • grek.grek Re: "Dziwna sprawa [Une Etrange affaire]" 17.07.15, 16:17
              dzięki, Siostro :]

              to jest zagwozdka.
              wg mnie, na samym początku to może być kwestia braku wyboru. Nowy szef, może wyrzucić z pracy, trzeba być na wezwania i pod bronią", ale później Louis ulega już osobowości Malaira i podąza za nim oraz obok niego z własnej chęci.

              yes. Louis wydaje się człowiekiem potrzebującym przewodnika, zagubionym, co doskonale podkresla mimika,wyraz twarzy i bodytalk grającego go Gerarda Lanvina. matka, babcia czy dziewczyna - nie są w stanie tego miejsca zapełnić, być kimś w rodzaju jego życiowego lidera. i tutaj na scenę wchodzi Malair ze swoją jakże władczą manierą, wspartą kulturą, obyciem i dyskretnym sposobem bycia człowieka pewnego siebie i przekonanego o własnej wartości. i Louis wpada po uszy :]

              o, to prawda. Michel Piccoli jest jak urodzony do takiej właśnie kreacji.

              czy "KOt" to ten film, w którym małżeństwo wojuje ze sobą przez całe życie, a kiedy ona umiera, on umiera dosłownie kilka dni po niej ? pamiętam taki film i to niezwykłe przesłanie, że dwoje ludzi zapiekłych w dokuczaniu sobie jest jednocześnie tak sobie bliskich, że wręcz nie umieją bez siebie żyć [w znaczeniu dosłownym]. Może to ten ?

              haha :] dobra metoda, Siostro :] poza tym, że... no właśnie, jak napisałaś : czasami zdarzają się nagłe przypadki, które przynoszą refleksje, ze niezbadane są wyroki matki Natury :]]

              • pepsic Re: "Dziwna sprawa [Une Etrange affaire]" 17.07.15, 21:31
                Wg mnie to kwestia niedowartościowania bądź natury pańszczyźnianego chłopa.

                Ps. "Pamiętam film "Kot", a nawet dramaturgię, skąd wziął sie tytuł. Przykra sprawa;)
                • grek.grek Re: "Dziwna sprawa [Une Etrange affaire]" 18.07.15, 14:02
                  o, dobitnie powiedziane, Pepsic :]
                  możliwe, że tak było.
                  ale Louis wyglądał raczej na dobrze ułożonego mieszczanina, który po prostu potzrebuje mentora :]

                  PS : a propos niedowartościowania, co powiesz o nowym spocie reklamowym pani premier ? z tymi jej dawnymi koleżankami z Szydłowca, wspominającymi ze łzami w oczach i głosem wieźnącym [dobrze po polsku ?] w gardle jaka to pani premier była pełna poświecenia i ofiarności :]

                  przyznam, że nie bardzo rozumiem, co z tej jej, choćby i rzeczywistej, ofiarności ma wynikać dla dobra państwa ?
    • grek.grek Fesitwal Filmowy w Gdyni'15 już niebawem 17.07.15, 14:22
      do września jeszcze chwila, albo zaledwie chwilka, bo czas płynie z rózną prędkością ;], ale już jest lista filmów i z grubsza nakreślony plan :

      film.gazeta.pl/nowy_film/1,134866,18374337,festiwal-filmowy-w-gdyni-2015-w-konkursie-glownym-az-18-filmow.html#Czolka3Img
    • grek.grek film o T.Kantorze ["Nigdy tu już nie powrócę" ? 17.07.15, 14:27
      trudno orzec, czy pan Szyc to jest właściwy kandydat do odegrania roli Tadeusza Kantora, ale został wybrany i, jako rzecze poniższy artykuł, do swojego zadania zabrał się z werwą i poświęceniem :

      film.gazeta.pl/nowy_film/1,134866,18359463,borys-szyc-wcieli-sie-w-postac-tadeusza-kantora-w-lipcu-rusza.html#BoxKultImg
      • siostra_bronte Re: film o T.Kantorze ["Nigdy tu już nie powrócę" 17.07.15, 15:08
        No i znowu wychodzi na to, że mamy kilku aktorów na krzyż.
        • grek.grek Re: film o T.Kantorze ["Nigdy tu już nie powrócę" 17.07.15, 16:05
          celna uwaga, Siostro :]

          szkoda, że takich właśnie produkcji nie wykorzystuje się do wyławiania i prezentowania nowych aktorskich twarzy.
    • grek.grek serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 17.07.15, 14:34
      TVP się zabrała za film o Eugeniuszu Bodo i, nie wiem - jak Wy ?, ale mam przeczucie, że to będzie kolejna pastelowa, drapowana produkcja telewizyjna, a nie rzecz o kinowym rozmachu, tyle że w odcinkach albo głęboka psychologicznie opowieśc a'la "Olivia Kitteridge" [gdzie Rzym, gdzie Krym, chciałoby się rzec, nieprawdaż...].

      niemniej, poza wszystkim, pani Herbuś, która ma zagrać rolę Poli Negri, prezentuje się w tej roli znakomicie [nie chcę być takim etatowym czarnowidzem, ale obawiam się, że aktorsko będzie mniej okazale. Jakkolwiek... zawsze można popatrzeć na udaną kreację i charakteryzację i mieć zapewnione dobre wrażenia bez seansu ;)] :

      plejada.onet.pl/newsy/edyta-herbus-jako-pola-negri-zobacz-zdjecia/zbgchq
      • siostra_bronte Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 17.07.15, 15:06
        Daję plusa za tematykę. Wreszcie nie bajka z życia prawników :)
        • grek.grek Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 17.07.15, 16:07
          yes :] plus się należy.

          tylko... jak tak patrzę na dawne polskie seriale "Lalka", "Kariera Nikodema Dyzmy" i inne znakomitości, to niestety te wszystkie "Anny German" produkowane dzisiaj przez TVP wydają się kompletnie z innej planety, zupełnie bez stylu i klasy, płytkie i niedoprawione. niestety, ciagle mi się to porównanie nasuwa i jakoś współczesnych produkcji publicznej docenić nie potrafię :] tęsknota za komuną czyco ? ;]
          • siostra_bronte Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 17.07.15, 16:16
            Prawda. Kiedyś był inny tryb produkcji i finansowania. Na pewno na przygotowanie i kręcenie było znacznie więcej czasu. Była kasa na kostiumy i scenografię. No i co tu dużo gadać, ogólnie kultura była na wyższym poziomie. Wyobrażasz sobie, Greku, teraz jakiś serial na podstawie dobrej literatury? Bo ja nie. Teraz, jak to w kapitalizmie, liczy się byle szybko i jak najtaniej :)
            • siostra_bronte Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 17.07.15, 16:22
              Nie wspominając już o klasie aktorów i reżyserów!
            • grek.grek Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 17.07.15, 16:27
              święte słowa, Siostro, święte słowa.

              o, rzecz jasna wyobrażam sobie współczesny serial na podstawie dobrej literatury... niestety zawsze są to wyobrażenia koszmarne :]]

              zdecydowanie. jakośc zeszła na plan dalszy. co najbardziej zaskakujące, ludzie to kupują, a potem TVP chodzi w glorii,że produkuje takie arcydzieła jak "Czas honoru" czy "Anna German" :] wg mnie, to że ludzie oglądają takie seriale dowodzi, że jest widownia, która chciałaby zobaczyć coś w starym stylu, a że starego stylu już nie da się odtworzyc, bo - jak napisałaś : kultura, ludzie i myśl nie taka jak kiedyś, to łapią to co najbliżej tego stylu leży. a że leży o lata swietlne...
              • maniaczytania Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 18.07.15, 13:18
                o przepraszam, ale "Czas honoru" dało się oglądać i dużo zrobił dla obudzenia pewnej świadomości historycznej i zainteresowania polską historią
                • siostra_bronte Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 18.07.15, 13:20
                  Oglądałam tylko początkowe odcinki "Czasu honoru" i muszę się zgodzić, że to był całkiem niezły serial. Ale nie wiem jak wypadły kolejne sezony.
                • grek.grek Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 18.07.15, 14:00
                  nie kwestionuję tego, Maniu :]
                  i tego, że na tle polskich produkcji serialowych była to [jest to] rzecz wyrózniająca się zaangazowaniem.

                  obejrzałem jednak dwa czy trzy odcinki i nie mogłem uciec od wrażenia, że to nie jest wiarygodny i klimatyczny świat wojny, okupacji i grozy. tematyka na pewno potrzebna i istotna, ale wykonanie i aranżacja, wg mnie, dośc dyskusyjne. nie czuję wojny w tym serialu, stąd moja opinia.
                  • siostra_bronte Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 18.07.15, 14:39
                    Co do wiarygodności to się zgadzam. Choćby bohaterowie. Same piękne dziewczyny (wyglądające jak z żurnala) i przystojni chłopcy.
                    • maniaczytania Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 18.07.15, 16:23
                      oj, były odcinki z grozą, były.

                      Poza tym niekoniecznie coś musi być pokazane. Tam było wiele scen, które w subtelny sposób tak mocne miały oddziaływanie, że nie potrzebna była krew i flaki ;)
          • pepsic "Noce i dnie" 17.07.15, 21:38
            A propos dawnych seriali. Telewizja polska powtarza aktualnie "Noce i Dnie" na Kulturze w porze poobiedniej. Chwilę wcześniej te same powtórki leciały na Kino Polska. Z uwagi, że jest to mój najulubieńszy serial, bardzo prawdziwy w żadnym razie mi to nie przeszkadza. I mam wielką przyjemność obejrzeć serial po raz enty. Klasa sama w sobie.
            • siostra_bronte Re: "Noce i dnie" 18.07.15, 13:11
              O, "Noce i dnie" to jeden z moich ulubionych seriali!
              • barbasia1 Re: "Noce i dnie" 18.07.15, 16:18
                Mój też. :)
      • pepsic Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 17.07.15, 21:33
        mam przeczucie, że to będzie kolejna pastelowa, drapowana produkcja telewizyjna, a nie rzecz o kinowym rozmachu
        BYłoby szkoda, bo życie Eugeniusza Bodo to samograj, jak wiadomo tragiczny i kawał polskiej niedoli oraz historii.
        • grek.grek Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 18.07.15, 13:54
          też tak myślę.
          niestety, TVP kręci same pastelówy.
          i zawsze ze swoją "stajnią aktorską', do której doprasza niekoniecznie utalentowaną młodzież, przeznaczoną docelowo na gwiazdy kolejnej hitowej telenoweli made in Publisia :]
      • barbasia1 Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 17.07.15, 23:37
        Kostium pani Edyty rzeczywiście przepiękny! :)


        • grek.grek Re: serial o E. Bodo - stylowa Pola Negri 18.07.15, 14:09
          może będzie coś co ten spodziewany serial uczyni wartym choćby zawieszenia [na nim] oka :]]
          • barbasia1 Re: serial o E. Bodo i serialowe PSy 18.07.15, 17:15
            TVP się zabrała za film o Eugeniuszu Bodo i, nie wiem - jak Wy ?, ale mam przeczucie, że to będzie kolejna pastelowa, drapowana produkcja telewizyjna, a nie rzecz o kinowym rozmachu, tyle że w odcinkach albo głęboka psychologicznie opowieśc a'la "Olivia Kitteridge" [gdzie Rzym, gdzie Krym, chciałoby się rzec, nieprawdaż...].

            Wracając jeszcze do głównego postu, pytanie, czy osobowość Bodo jest na tyle ciekawa i złożona psychologicznie, by w ogóle spodziewać się głębokiej psychologicznie opowieści a'la "Olivia Kitteridge". Bo że miał interesujące ciekawe i barwne życie, i żył w ciekawych czasach nie ulega wątpliwości.


            Na FOKUS TV pokazywana jest wspaniała pod wieloma względami "Dynastia Tudorów", po dwa odcinki , w piątki od 22:00 ,a w soboty w ramach powtórki! od 20:00.
            Już leci 2. seria , dziś 3 i 4 odcinek. Kiedyś trochę oglądałam / ostanie sezony chyba mi wypadły/ , ale teraz z jeszcze większą przyjemnością wracam do powtórek tego serialu.


            Greku, pytałeś mnie kiedyś o FOKUS TV (nie FOKUS TVP, jak błędnie napisałam) , po tym jak wspomniałam Ci o tym kanale .

            Otóż odkryłam te kanał rok temu! o_O Nad morzem. Ale kiedy wróciłam do domu i zaczęłam wyszukiwać go u siebie na dekoderku, okazało się , nie wiem dlaczego, że go nie mogę złapać. Może za krótko próbowałam? Potem o nim zapomniałam na parę miesięcy. Kiedy ponownie uruchomiłam wyszukiwanie nowych kanałów, FOKUS TV wyskoczył i ustawił się na kanale 18. FOKUS TV reklamowany jest jako kanał edukacyjno-poznawczy. Ciekawe rzeczy można tam wypatrzeć. Oglądałam tam kiedyś szalenie ciekawy dokument o budowie potężnej kopuły florenckiej katedry Santa Maria del Fiore, którą zaprojektował Filippo Brunelleschi, co było nie lada wyzwaniem technicznym w owych czasach.

            Link to strony kanału. Spróbuj Greku wyszukać u siebie, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś.

            www.fokus.tv/
            Doszły mnie, Greku, wieści, że zamierzasz w niedzielę zakończyć oglądanie 2. sezonu Hannibala! Zaraz zabieram się o opis 9. odcinka. Wczoraj kończyłam jeszcze robić notatki do tego streszczenia. Mam ogromną nadzieję, że uda mi się dziś umieścić tu opis całego odcinka. Muszę. :)
            Jeśli dam radę to wieczorem obejrzę 12. odcinek i w niedziele rano spróbuję się z nim zmierzyć.
            10 i 11 oraz 13 Tobie zostawiam do opowiedzenia w wygodnym dla Ciebie czasie. A ja obejrzę te odcinki później.

            • grek.grek Re: serial o E. Bodo i serialowe PSy 18.07.15, 18:36
              mam wątpliwości, sądząc z dotychczasowych produkcji TVP 10s ;], że będą mieli problem już na odcinku oddania wiarygodnego realiów życia w tamtych czasach. stroje będą na pewno dopracowane, Pola Negri też jest :], ale wątpię by pokazali to tak dobrze jak Ber Warszawę w "Lalce" czy Rybkowski & Nowicki w "Karierze Nikodema Dyzmy". nie te czasy, nie te możliwości, nie ta wizja, wg mnie. ale chciałbym się mylić :]

              o, seriale zachodnie realizują ludzie innej próby niż ci z TVP, gdzie wszystko jest po znajomości, bo kolega też przy filmach..., bo jest geszeft do zrobienia i wicie rozumicie... wiesz jak jest :]

              dzięki, Barbasiu za infos o Fokusie.
              będę musiał zaktualizować zestaw programowy.
              a ociągam się przed tym co nieco, bo zawsze zmienia mi się układ kanałów i musze się
              na nowo przyzwyczajać gdzie co jest, wiec staram się jak najrzadziej to robić :]

              doskonale, Barbasiu :]
              melduję, ze obejrzałem przed godziną 13 odcinek i zakończenie jest mocne, ostre, ale
              czy zaskakujące ? hmm, ocenimy wspólnie, jak sądze, już niebawem ? :]

              oczywiście, opis wg ustaleń wcześniejszy.
              wszystkie odcinki masz opatrzone notatatkami, wiec jestem zwarty i gotowy w każdej chwili na napisanie :]
              • barbasia1 Re: serial o E. Bodo i serialowe PSy 19.07.15, 14:00
                >ale wątpię by pokazali to tak dobrze jak Ber Warszawę w "Lalce" czy Rybkowski & Nowicki w >"Karierze Nikodema Dyzmy". nie te czasy, nie te możliwości, nie ta wizja, wg mnie. ale chcia
                > łbym się mylić :]

                Tak, filmy kostiumowe zawsze wymagały ogromnych budżetów. Dziś kiedy przede wszystkim liczy się zysk z produkcji, a mniej jej poziom Twoje wątpliwości są słuszne.

                > o, seriale zachodnie realizują ludzie innej próby niż ci z TVP, gdzie wszystko
                > jest po znajomości, bo kolega też przy filmach..., bo jest geszeft do zrobienia
                > i wicie rozumicie... wiesz jak jest :]
                Tak.

                > dzięki, Barbasiu za infos o Fokusie. będę musiał zaktualizować zestaw programowy.
                > a ociągam się przed tym co nieco, bo zawsze zmienia mi się układ kanałów i musze się na >nowo przyzwyczajać gdzie co jest, wiec staram się jak najrzadziej to robić : ]

                Układ kanałów nie powinien się zmienić, Greku?! Nowy wskakuje na kolejne wolne miejsce. FOKUS TV wskoczył na wolny kanał 18 na którym nic nie było.

                > doskonale, Barbasiu :]
                > melduję, ze obejrzałem przed godziną 13 odcinek i zakończenie jest mocne, ostre
                > , ale
                > czy zaskakujące ? hmm, ocenimy wspólnie, jak sądze, już niebawem ? :]


                > oczywiście, opis wg ustaleń wcześniejszy.
                > wszystkie odcinki masz opatrzone notatatkami, wiec jestem zwarty i gotowy w każdej chwili > na napisanie :]

                Świetnie w takim razie możesz już , dziś zaczynać opisywać 10 i 11 odcinek, jeśli masz czas i ochotę , jeśli nie masz innych planów.
                Odcinki 12 i finałowy 13 przełóżmy na jutro / pojutrze.

                > doskonale, Barbasiu :]
                > melduję, ze obejrzałem przed godziną 13 odcinek i zakończenie jest mocne, ostre
                > , ale czy zaskakujące ? hmm, ocenimy wspólnie, jak sądze, już niebawem ? :]

                O!!?

                Skoro w planach był sezon 3. to pewnie żadnych radykalnych rozstrzygnięć nie należy się spodziewać? Dobrze myślę? Bardzo jestem ciekawa finału!
    • grek.grek "Mistrz" Paula Andersona w CTv2 17.07.15, 17:41
      Czesi wyprzedzili TVP :]] i to w wakacje.

      Mozambique wprowadziła nas w temat [3 post i kolejne od góry] :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,155729342,,Ojej_co_tu_wybrac_2014_12_vol_49_.html?s=1&v=2
      po obejrzeniu będę mógł tak jakoś bardziej... świadomie skomentować całą rzecz :]]

      dobry dziś program w CTV.
      w CT4 czyli CT Sport - od 20:00 mityng Diamentowej Ligi w Monako, o 21:00 na CT1 pierwsza z 3 częsci dokumentu BBC o Paryżu, no i o 22:00 premiera filmowa.

      wakacje, Czcigodni, wakacje... taki program w wakacje. co na to nasza kochana Publisia..? ;]



      • grek.grek Re: "Mistrz" Paula Andersona w CTv2 17.07.15, 18:04
        a jutro "Fargo" Coenów.
        21:35

        niszowe kanały w natarciu, jak napisałaś, Siostro :]]
        • siostra_bronte Re: "Mistrz" Paula Andersona w CTv2 17.07.15, 19:27
          Hehe. Jakiś czas temu widziałam "Fargo" ponownie na jakimś kanale, nie pamiętam już gdzie i wciąż świetnie się trzyma.
          • grek.grek Re: "Mistrz" Paula Andersona w CTv2 18.07.15, 13:51
            doskonale :]
            już się cieszę na dzisiejszy seans.
      • siostra_bronte Re: "Mistrz" Paula Andersona w CTv2 17.07.15, 19:25
        Pisałam kiedyś, że mocno mnie ten film rozczarował.
        • siostra_bronte Re: "Mistrz" Paula Andersona w CTv2 17.07.15, 20:14
          O, tutaj krótka recenzja:

          forum.gazeta.pl/forum/w,14,156070175,156163845,Re_Mistrz_w_Ale_Kino.html
          • grek.grek Re: "Mistrz" Paula Andersona w CTv2 18.07.15, 13:49
            rzeczywiście, byłaś średnio-entuzjastyczna :]

            mnie się podobał chyba nieco bardziej.

            kilka scen jest co najmniej b.dobrych, może ciut przeszarżowanych, ale tylko ciut : "kwestionariusz" jaki Lancaster w cztery oczy aplikuje Freddiemu - wysoka intensywnośc psychologiczna w klaustrofobicznym kadrowaniu : znakomity efekt; starcie Lancastera z nieoczekiwanym oponentem podczas rautu w jakimś szlacheckim otoczeniu, gdzie serwuje swoje czary-mary; cała sekwencja "prostowania" Freddiego z nadmiaru wściekłości, za pomocą wielogodzinnych ćwiczeń wypracowujących w nich jakis rodzaj duchowości oraz cierpliwość i opanowanie; atak złości Freddiego, kiedy policja aresztuje Lancastera, a potem cała scena w areszcie; no i finałowa, kiedy Lancaster przez zaciśnięte zęby śpiewa mu piosnkę pożegnalną.

            wydaje mi się, że przynajmniej w tych kilku scenach film osiąga odpowiednie wysokie rejestry, dzięki znakomitym aktorom.

            będę w kontrze do Ciebie :]
            wg mnie, Joaquin Phoenix tworzy prawdziwą kreację. ta fizyczna jej strona jest imponuująca : chodzi zgarbiony i pokurczony jakby miał w brzuch wbity nóż, do tego wychudł, wytrenował charakterystyczny uśmiech i zaśmiew, odpowiednie spojrzenie, wysunięty ku górze prawy kościsty bark, no i te napady absolutnej furii, kiedy miota się i bije głową tak, że mozna mieć obawy, czy się aby nie uszkodzi.

            wg mnie, postawienie tak zdecydowanego akcentu na fizycznośc Freddiego, to zabieg właściwy. ta postać jest bowiem wybitnie cielesna. czyste "id" :]] tak więc, Phoenix jest idealnie precyzyjny w swoim pomyśle na tę postać, wg mnie.

            natomiast Lancaster Philipa S. Hofmana jest jego przeciwieństwem. jest "ego". przynajmniej tak by chciał się przedstawiać, ale nawet jesli jest w nim dużo maniery i marketingowego zabiegu, to jednak te swoje teorie skądś wziął, gdzieś mu się wyświetliły, coś przeczytał, gdzieś podpatrzył. Jest kulturalny i wygładzony. Ma momenty krótkich ataków złości [piękna jest ta scena, kiedy jakaś namolna fanka jego ezoterycznych ksiąg docieka, że "na stronie 14 zmienił pan jedno słowo w stosunku do poprzedniej wersji..."], widac, ze ma w sobie pierwiastek "id". stłumiony, ale ma. Tak jak Freddie ma w sobie zalązki "ego", np. kiedy opowiada o Doris i podczas tych ćwiczeń, które wydobywają z niego zaskakujące skojarzenia.

            Związek Freddiego i Lancastera jest więc związkiem przeciwności, a zarazem : może obaj do kupy połaczeni są poszukiwaniem w sowim życiu "superego" ? Obaj za tym tęsknia, jeden podświadomie, drugi świadomie. I może dzięki tej znajomości, w jakiś sposob udaje się im to zrobić?

            Freddie potrafi zdobyć się na to, by swojej dawnej dziewczynie dać spokój i pozwolic być szczęsliwą. Nie wpada w gniew na wieść, że wyszła za mąż i ma dzieci. Nie chce nawet by wiedziała, że on na wojnie nie zginął, tylko wrócił, tyle że o siedem lat za późno. Lancaster zaś, otwiera szkołę, w której naucza tego w co szczerze wierzy i równie szzcerze i z wiarą próbuje ulżyć ludzkim problemem, które biorą się z zakorzenionego strachu i niepewności. W jakiś sposób pomaga mu oddanie Freddiego, to go uczy sensu poświęcenia i moralności jaka tkwi w istotach wydawałoby się skrzywionych. Freddie uczy go odpowiedzialności za swoją pozycję "mistrza', "guru" czy tam mentora.

            Hoffman, jak sądze, gra to właśnie co powinien. jest stonowany i opanowany, bo taki jest jego bohater. Zwróć jednak uwagę na jego wzrok, np wtedy kiedy przepytuje Freddiego, a ten sie otwiera przed nim, Lancaster/Hoffman patrzy na niego z taką mieszanką politowania, odrazy, a jednoczesnie współczucia i pragnienia pomocy, ze robi to kolosalne wrażenie, przynajmniej tak to odebralem wczoraj :"], no i w ostatniej scenie rozbija bank, wg mnie, sposób w jaki śpiewa Freddiemu tę ostatnią pożegnalną balladę - jest niezwykły. Ileż w tej twarzy i wzroku jest uczuć, miłośc, czułośc, ale i jakaś forma nienawiści. A te krótkie wybuchy gniewu... nagle, bach ! - jakby granat odpalił :]]

            wg mnie, obie role są wybitne.

            ta relacja między nimi jest zupełnie niecodzienna. magnetyzm. kiedy rodzina Lancastera chce pozbyć się Freddiego, sugerując że jego pijaństwo i histeryczne zachowania oraz niechęć/niezdolność do samodoskonalenia się, zagrażają ich PLANOM progagowania nowej wiary - Lancaster broni go do końca. Nie pozwala odejśc. Nie chce mieć swojego psa obronnego. chce mu autentycznie pomóc.

            KOściół Scjentologów nie powinien się obrażać o ten flm :] Podobnie jak moraliści niekoniecznie muszą pisać o tym,że pokazana tu jest szarlataneria. Ludzie niech wierzą w co chcą, ponoc większośc wierzy w jakiegoś Boga, dowolnie nazywanego po imieniu. Czy to racjonalne, skoro tego boga nigdy nie widzieli ? A Lancaster Dodd po prostu propponuje formę wewnętrznej przemiany ku lepszej jakości życia psychofizycznego. Nie ma w tym nic negatywnego. W filmie wygląda na to, ze gośc wierzy w to co mówi. Nie jest to cyniczny biznesmen w rodzaju kaznodziejów telewizyjnych ze współczesnej Ameryki. I nie tylko stamtąd ;]
            • siostra_bronte Re: "Mistrz" Paula Andersona w CTv2 18.07.15, 14:47
              Dzięki, Greku :)

              Tak czułam, że film Ci się spodoba :) Nic nie poradzę, ta historia mnie nie poruszyła. Jakoś mało emocji i napięcia. Całość męcząca, mocno się dłużyła. Aktorstwo pary bohaterów zbyt wykoncypowane.
              • grek.grek Re: "Mistrz" Paula Andersona w CTv2 18.07.15, 16:58
                :]

                specyficzne kino, a przy okazji, mając rózne poglądy na jego temat, wyczerpaliśmy w większości dostępne postawy wobec niego :]
      • grek.grek po... offtop sportowy :]] 18.07.15, 14:22
        swoją droga, zawody lekkoatletyczne w MOnako też miały swój poziom :]

        nie wiem, kto wśród organizatorów wpadł na pomysł,zeby wszystkie konkurencje "relacjowanował na żywo" stadionowy zapiewajło, który krzyczał po włosku tak,że widownia nawet nie myślała o reakcjach na wydarzenia stadionowe. Zagłuszył wszystko.

        zbliżające się mistzostwa świata będą wspaniałym widowiskiem.

        100 metrów - wielka forma Justina Gatlina, może wreszcie ktoś pokona Usaina Bolta.
        Genzebe Dibaba wyrasta na pierwszą damę światowej lekkiej - wczoraj pobiła rekord świata na 1,5 km, a wystartowała ot tak sobie, bo jej koronny dystans to 5 km, na którym niedawno miała 11 rezultat w historii :] piękna jak z obrazka, atrakcyjna, wspaniała dziewczyna - na okładki. i rekordzistka. na MŚ miała biegać tylko 5 km, a teraz zanosi się na to, ze wystartuje na obu dystansach.

        trójskok mężczyzn wyrósł na hitowe wydarzenie sezonu, i na MŚ nie będzie inaczej. a wszystko za sprawą pojedynku Christian Taylor - Pedro pablo Pichardo. Amerykanin i Kubańczyk idą jak burza.

        kobiecy skok w dal z daleka przypomina męski ;] sylwetki już zupełnie jak z siłowni. ale zaraz potem skok wzwyż i tutaj proporcje zostają przywrócone ;]]

        zabrakło mojej ulubienicy, Queen Harrison, na 110 przez płotki, ale pewnie odpoczywa przed mistrzostwami. fajna dziewczyna, taka retro-style :]]
        • barbasia1 Re: po... offtop sportowy :]] 18.07.15, 18:06
          grek.grek napisał:

          > swoją droga, zawody lekkoatletyczne w MOnako też miały swój poziom :]

          :)

          Czy Isinbajewa jeszcze skacze o tycze? Będzie na mistrzostwach świata? Bez niej ta konkurencja traci urok, imo.

          Genzebe Dibaba już jako juniorka osiągała sukcesy. :)

          > nie wiem, kto wśród organizatorów wpadł na pomysł,zeby wszystkie konkurencje "r
          > elacjowanował na żywo" stadionowy zapiewajło, który krzyczał po włosku tak,że w
          > idownia nawet nie myślała o reakcjach na wydarzenia stadionowe. Zagłuszył wszystko.

          He,he!
          • grek.grek Re: po... offtop sportowy :]] 18.07.15, 18:26
            niestety nie, Barbasiu.
            ewentualnie - skacze, ale nie bardzo o tym cokolwiek wiadomo.
            na Diamentowej Lidze nie ma tyczki kobiet, podejrzewam że to może
            oznaczac, ze Isinbajeva się wycofała albo wzieła urlop. gdyby skakała - tyczka
            najpewnej byłaby w programie, własnie ze względu na jej osobę :]

            yes, to jest czas Genzebe, jest w życiowej formie. wkrótce mogą paść kolejne rekordy,
            zwłaszcza ten na 5 km. jesli rzeczywiście weszła w tzw.peak swojej formy, to bedzie
            prawdziwą ozdobą MŚ i później Igrzysk w Rio.

            tak było, niestety ;]
        • barbasia1 po... offtop pogodowy :) 18.07.15, 18:13
          Na burzę się zbiera. Parno, duszno, szaro, stalowe chmury nadciągają ...

          Rano już wylała mi się na głowę jedna chmura deszczu, akurat pojechałam rowerem na targ po świeża jajka i po porzeczki na zaprawę. :)

          Ależ dzisiaj było gorąco. Poopalałam się dziś trochę na balkonie, racząc się wodą mineralna i ... ciepłym bobem gotowanym po raz pierwszy w te sposób z czosnkiem i koperkiem. Pyszny. ;)
          • grek.grek Re: po... offtop pogodowy :) 18.07.15, 18:29
            ależ nowatorska metodologia walki z żywiołem, Barbasiu :] bób ?

            tu też coś może się zdarzyć, aczkolwiek zbiera się co pół godziny, a co drugie pół rozprasza się :]]

            • barbasia1 Re: po... offtop pogodowy :) 18.07.15, 18:55
              grek.grek napisał:

              > ależ nowatorska metodologia walki z żywiołem, Barbasiu :] bób ?

              Hehehehe! Tak. :)) Właśnie tak. Lubisz bób?

              Sąsiadka parę dni temu ok. 22:00 przyszła pożyczyć soli właśnie do bobu z czosnkiem i koperkiem (późna kolacja , hehe) i ten przepis mi podpowiedziała. Zawsze gotowaliśmy tylko w osolonej wodzie. I chodził za mną ten bób z czosnkiem i koperkiem, aż w końcu kupiłam i dziś ugotowałam. :) Na podjadanie między posiłkami. :)

              > tu też coś może się zdarzyć, aczkolwiek zbiera się co pół godziny, a co drugie
              > pół rozprasza się :]]

              Już zaczęło padać i grzmieć, i wieje, ale centrum burzy od nas daleko na szczęście...
              • grek.grek Re: po... offtop pogodowy :) 19.07.15, 14:03
                jakoś dawno temu bób jadłem po raz ostatni, ale chyba nie krzywiłem się :]]

                niezły patent :] masz wyobraźnię nie od parady, Barbasiu :]

                tutaj była mała burza i trochę deszczu.
                dzisiaj znów zbiera się i rozmyśla, zbiera i rozmyśla... pewnie na wieczór się jednak zbierze i
                zdecyduje ;]]
                • barbasia1 Re: po... offtop pogodowy :) 19.07.15, 17:40
                  Teraz jest sezon na bób. Kup koniecznie. Spróbuj ponownie! Wystarczy Ci pół paczki (1/2 kg).

                  Gotowanie jest bardzo proste. Kilka uwag na ten temat:

                  www.ofeminin.pl/przepisy/bob-gotowanie-d21138.html
                  PS Możesz gotować tylko w osolonej (pod koniec gotowania) wodzie, albo z dodatkiem koperku (powiedzmy 1/2 pęczka) i czosnku (kilka ząbków).


                  I u nas przeszła mała burza. A dziś chmur dużo . Też pewnie będzie burza wieczorem. Trochę mam stracha, w związku ewentualnymi zawirowaniami pogodowymi, bo wieczorem wybieram na krótki lot za płot...
                  • grek.grek Re: po... offtop pogodowy :) 20.07.15, 13:14
                    dzięki za wszystkie info, Barbasiu, bedę się rozglądał :]

                    jak tam LOT ? :] udało Ci się brawurowo umknąć burzy ?

                    na Dolnym padało i burzyło, ale jakoś nie odczułem... może
                    dlatego, ze postanowiłem wreszcie się wyspać i nieco po dziesiątej
                    uderzyłem w gong ;]

                    by się obudzić około wpół do trzeciej ;]
                    • barbasia1 Re: po... offtop pogodowy :) 25.07.15, 16:24
                      Jak ten czas leci!

                      Lot był spokojny, gwałtownej burzy ni było, tylko ulewa przeszła, kiedy akurat siedziałam już pod dachem. :) Można wiec powiedzieć, że brawurowo uniknęłam burzy. Po deszczu było rześko przyjemnie, cudownie .

                      > i nieco po dziesiątej
                      > uderzyłem w gong ;]
                      > by się obudzić około wpół do trzeciej ;]

                      :)
                      Dziesiąta godzina to wspaniała pora na sen! Ponoć te godziny do północy liczą się podwójnie!? Godzina pobudki , wpół do trzeciej, mniej mi się już podoba. Ale 4 i pół godziny snu to chyba nieźle?!

                      PS
                      Rycerze zakonu krzyżackiego z mieli pobudkę o czwartej rano, czytałam w jednym z ostatnich dodatku do GW "Ale Historia"
                      • grek.grek Re: po... offtop pogodowy :) 25.07.15, 17:09
                        very good :]

                        tutaj padało i burzało przed godziną, solidnie, ale nieprzesadnie.
                        nareszcie :]
                        teraz ma się ochłodzić.

                        ciekawa interpretacja :]
                        najchętniej spałbym w dzień ;]

                        4 rano ?
                        latem - fajna pora.
                        zimą... fatalna ;]]
                    • barbasia1 Re: po... offtop pogodowy :) 25.07.15, 16:39
                      A dziś u nas parno i krążą deszczowe chmury, troszkę popadało, ale w ogródku wciąż sucho.
                      Ale ostrzegają przed burzami...
    • grek.grek Kultura : powtórki kina azjatyckiego 17.07.15, 17:50
      21:20 "Jedz i pij, mężczyzno i kobieto" - tajwański film obyczajowy, interesujący wizualnie, można podpatrzeć inne miejsca, inne stroje, inną kulturę, no i są też ciekawe wątki czysto ludzkie, skupione wokół trzech sioóstr miesszkających z owdowiałym ojcem, szukających miejsca w życiu, głównie związanego z obecnością odpowiedniego męskiego ramienia.

      23:20 "Przeznaczenie pani Yuki" - japońskie kino Kenjiego Mizoguchiego, z 1950 roku. dramatyczna droga kobiety poniżanej przez męza i szukającej ucieczki z życiowego potrzasku, najchętniej w towarzystwie innego mężczyzny.

      oba omawialiśmy szczegółowo i z pietyzmem, więc tylko krótkie zajawki. oba ofk znakomite, na swój własny sposób, warte obejrzenia, absolutnie :]
    • maniaczytania Klucz Sary - AleKino+ 18.07.15, 09:26
      odkrywam coraz więcej fajnych filmów na AleKino, po zeszłotygodniowej "Bank Lady", w tym tygodniu dorzucam kolejne dwa. Na tym kanale często są powtórki, więc może ktoś z Was obejrzy? :)

      Pierwszy - "Klucz Sary". To adaptacja powieści. Film z 2011 r. głównie francuski, ale w roli głównej - dziennikarki - Kristin Scott-Thomas.
      Współczesna część akcji - Julia dziennikarka przeprowadza się z mężem i dzieckiem do Paryża. Zaczyna pracę i chce napisać artykuł o Vel d'Hiv - czyli wielkiej obławie, wydarzeniu z sierpnia 42r. , kiedy to doszło do największej masowej obławy na Żydów, przy współudziale francuskiej policji, co jest do dziś niejakim wyrzutem sumienia Francuzów. Zbierając materiały, trafia na ślad Sary, dziewczynki, która w pewien sposób jest powiązana z rodziną jej teścia (w 42 jako dziecko zamieszkał z rodzicami w mieszkaniu rodziny Sary). Równocześnie śledzimy historię Sary od 42 r. - widzimy wielką obławę, obserwujemy co się dalej z nią dzieje.
      Nie chcę za wiele zdradzać, ale film jest bardzo poruszający. Dotyka wielu ważnych rzeczy, zmusza do myślenia, próby odpowiedzi, co by się samemu zrobiło w różnych sytuacjach. Rozwiązanie zagadki klucza jest niezwykle dramatyczne i łamiące serce, choć domyślać się można od początku. Piękny film, na pewno wart obejrzenia.
      • grek.grek Re: Klucz Sary - AleKino+ 18.07.15, 16:56
        chętnie bym obejrzał, gdybym posiadał ten kanał ;]
        ale kto wie, może wyląduje ten film [i inne] także w telewizjach głównych, wtedy
        Twoja zachęta i recenzja będą pod ręką :]

        nieźle brzmi, temat zawsze nośny, widzę elementy śledztwa dziennikarskiego [dobrze myślę ?], odkrywanie przeszłości, plus ćwiczenia z decydowania w formie stawiania się w położeniu bohaterów - same dobre rzeczy.

        dzięki :]
      • barbasia1 Re: Klucz Sary - AleKino+ 19.07.15, 13:39
        Brzmi bardzo zachęcająco, Maniu. Dzięki!
      • pepsic Re: Klucz Sary - AleKino+ 20.07.15, 14:17
        Będę mniej entuzjastyczna. Film nierówny, zwłaszcza w elementach współczesnych z niepotrzebnym wątkiem niechcianej ciąży i amerykańskich, tudzież włoskich poszukiwań, które już nic nie wnosiły do sprawy. I tradycyjnie, jak w przypadku obcych produkcji część wojenna pokazana w sposób deczko infantylny.
        • maniaczytania Re: Klucz Sary - AleKino+ 21.07.15, 17:47
          ech, no muszę się wtrącić, muszę ;)

          Moim zdaniem tam nie było wątków niepotrzebnych - wątek niechcianej ciąży odebrałam nawet jako głos pro-life, zwłaszcza w kontekście tego, że w czasie II wojny życie odbierano, więc jakie mamy prawo, by w czasach pokoju je odbierać?
          A poszukiwania były konieczne, ona już po prostu musiała znaleźć rozwiązanie tej historii, musiała dla siebie nawet, choć przecież i dla rodziny męża.
          • pepsic Klucz Sary - s p o j l e r 22.07.15, 13:47
            Wiedziałam, że nie wytrzymasz;)
            Ależ rozumiem przesłanie pro-life. Nawet bym je zawęziła do tragicznego losu braciszka dzielnej Sary. Jednak wątek ciąży wydaje mi sie zabiegiem cokolwiek zbyt moralizatorskim i tu niepotrzebnym. Nie wspominając, że nie wiadomo czemu miała służyć nowa laska męża pokazana na skypie.
            Rozwiązanie zagadki nastąpiło z chwilą dotarcia do informacji o samobójstwie. Dalsze rozmowy z mężem, czy synem tak naprawdę nic nie wniosły, a niepotrzebnie rozmiękczyły temat.

            Miłego wypoczynku pod parasolkami i bezpiecznych wojaży:)
    • maniaczytania Smak curry - AleKino+ 18.07.15, 13:00
      i drugi film - hinduski, ale nie wersja Bolly, czyli bez tańców i śpiewów ;)

      Ależ to cudowny film! Absolutnie wspaniały - jest bardzo powolny i spokojny, działa więc niezwykle kojąco i odprężająco, choć dotyka bardzo poważnych spraw i problemów.
      Młoda mężatka za namową sąsiadki próbuje ratować swoje małżeństwo wysyłając mężowi do pracy obiad. Niestety lub stety ;) trafia on do wdowca tuż przed emeryturą. Ila domyśla się tego, że pomylono adresy, dołącz więc następnego dnia kartkę. I tak to się zaczyna rozgrywać - w kartkach, krótkich listach, które odnoszą się do tak ważnych spraw, które w tak delikatny sposób są rozgrywane. Widzimy jak te listy wpływają na bohaterów, jak ich zmieniają.
      I nic więcej nie napiszę, bo w tak delikatnej materii łatwo coś 'popruć', a lepiej, żebyście sami sobie ją utkali z filmowych scen.
      • grek.grek Re: Smak curry - AleKino+ 18.07.15, 16:53
        dzięki, Maniu :]

        takie kameralne, ciepłe filmy mają swoja wartośc, nie mówiąc o masie wdzięku. no i rzut oka na kulturową specyfikę Indii - doskonała okazja :]
    • siostra_bronte "Lot" 18.07.15, 14:36
      Obejrzane w Cinemaxie. Film Roberta Zemeckisa znany z nominowanej do Oscara roli Denzela Washingtona.

      O fabule w skrócie. Samolot pilotowany przez kpt. Whitakera rozbija się, ale dzięki jego umiejętnościom ginie tylko kilka osób. Whitaker jest uważany za bohatera. Ale wkrótce badania wykazują, że pilot był pod wpływem alkoholu (widzieliśmy zresztą jak pił i przed i w trakcie lotu). Oczywiście komisja lotnicza będzie prowadziła śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy.

      Whitaker ma po swojej stronie ludzi, którzy będą go bronić (a tym samym linii lotniczej, która boi się pozwów o odszkodowanie), czyli przyjaciela ze związku pilotów i speca od obrony takich spraw. Ale Whitaker nie potrafi uwolnić się od nałogu. W okresie przed rozpoczęciem przesłuchań komisji śledczej wciąż pije. Namawia też stewardesę, żeby zeznała, że w czasie lotu był w dobrej formie, co jest oczywiście nieprawdą.

      W międzyczasie Whitaker ma też romans z Nicole (urocza Kelly Reilly), którą poznał w szpitalu i która walczy z narkotykowym nałogiem. Ale ma więcej siły niż Whitaker. Zaciąga go nawet na spotkanie AA, ale Whitaker szybko wychodzi.

      W obawie przed przesłuchaniami komisji Whitaker wpada na pomysł, żeby uciec z kraju swoją Cessną. Jeżeli zostanie uznany winnym śmierci 6 osób grozi mu dożywocie. Chce zabrać ze sobą Nicole, ale ta wie, że to nie ma sensu. Wyprowadza się chyłkiem z jego domu.

      Na szczęście dla Whitakera jego obrońca obala wynik badania wykazujący zawartość alkoholu we krwi ze względu na uchybienia techniczne. Wydaje się, że Whitaker jakoś się wywinie. Ostatnie dni przed przesłuchaniami spędza u swojego przyjaciela ze związku pilotów. Pod jego okiem ma nie tknąć alkoholu.

      Niestety, ostatniej nocy przed przesłuchaniami Whitaker, ulokowany w hotelu znajduje lodówkę z alkoholem. I upija się w trupa. Rankiem zostaje jakoś doprowadzony do porządku dzięki specjalnemu zestawowi narkotyków, dostarczonemu przez jego stałego dilera (John Goodman jakby urwał się z filmu Coenów).

      Zaczyna się przesłuchanie przed komisją. Wydaje się, że wszystko pójdzie dobrze. Whitaker stanowczo zaprzecza, że pił alkohol przed lub w trakcie lotu. I robi to pod przysięgą. Ale w pewnym momencie musi powiedzieć czy to stewardesa, która zginęła (miał z nią zresztą romans) piła alkohol na pokładzie. W koszu na śmieci w samolocie znaleziono dwie buteleczki wódki, które oczywiście wypił Whitaker.

      Pilot długo się zastanawia, bo nie wie co powiedzieć. W końcu wydusza z siebie, że to on pił. Bo jest alkoholikiem. Choć mam wrażenie, że mógł spokojnie odpowiedzieć :"nie wiem". Na sali poruszenie, obrońcy Whitakera protestują, ale sprawa jest jasna. Na szczęście udowodniono, że przyczyną katastrofy była usterka techniczna.

      W efekcie Whitaker traci uprawnienia pilota i ląduje w więzieniu na kilka lat. W czasie jakiejś pogadanki mówi więźniom, że pierwszy raz w życiu "czuje się wolny". Bo już nie pije. Na widzenie przychodzi jego syn, z którym nie utrzymywał kontaktów. Chce napisać wypracowanie o ojcu i pyta go "kim jesteś?". "Dobre pytanie" odpowiada Whitaker. I tak kończy się film.

      Ciekawa historia. Niejednoznaczny bohater, do którego trudno czuć sympatię. W końcu narażał życie wielu ludzi. Oszukuje siebie i innych tak długo jak tylko może. Jak na kino amerykańskie to miła odmiana. No i bohater jednak ponosi karę. Ale oczywiście nie mogło się obyć bez trochę łopatologicznej przemowy Whitakera w więzieniu.

      Dobre są sceny z samolotu (turbulencje, potem przed katastrofą). Widzowie którzy boją się latać, tak jak ja, będą przerażeni :)

      Całość jednak jest trochę za długa i momentami historia rozjeżdża się w różnych kierunkach. Oczywiście, Denzel Washington bryluje, choć to nie jest jakaś wybitna rola, ale dobry jest też drugi plan (Kelly Reilly, Don Cheadle, Bruce Greenwood, Mellisa Leo). I jeszcze fajna muzyka.

      W sumie dobry, sprawnie nakręcony film, ale bez rewelacji.

      Dla widzów o mocnych nerwach start samolotu:

      www.youtube.com/watch?v=2eye3f6xk_g

      Trailer:

      www.youtube.com/watch?v=Aqn2L6kQQt8





      • grek.grek Re: "Lot" 18.07.15, 17:54
        dzięki, Siostro :]

        przychodzi mi do głowy pytanie : czy gdyby facet się nie napił, to by zdołał uratować tych ludzi ? jesli na podwójnym gazie wychodzą mu takie rzeczy, o jakich na trzeźwo by nie mógł marzyć, to... what's the Problem ? :]

        tym bardziej, jeśli oględziny i śledztwo prowadzą do konkluzji, że winna była usterka, a nie człowiek. człowiekowi udało się wykonać manewr ratujący grupę ludzi przed pewną śmiercią.

        ale bohater może być interesujący, ma swoje kłopoty i mimo ewidentnego heroizmu, choćby i na jednym głębszym, pozostaje człowiekiem przegranym. to dośc nietypowe dla amerykańskiego kina, nie sądzisz ? ofk, jak czytam : w finale amerykańskie kino dostaje jednak kośc : bohater nie traci całkowicie nadziei na nowe, lepsze jutro :]]

        o, Denzel Washington, dobra firma. strażak ratujący nawet bardzo średnie filmy :] drugi plan rzeczywiście imponująco obsadzony.

        wygląda zachęcająco.
        dzięki za opis i recenzję :]
    • grek.grek "Klub profesora Tutki" [1966] w Kulturze 18.07.15, 15:00
      Kultura puszcza te nowelki od tygodnia, natrafiłem na nie dzisiaj :]
      znałem wcześniej tytuł, owszem,ale nigdy ich nie widziałem.

      cos wspaniałego :]
      krótkie 10-12 minutowe powiastki filozoficzne,ekranizacje opowiadań Jerzego Szaniawskiego, w formie anegdoty przytaczanej przez tytułowego profesora, podczas posiedzenia przy kawie w gronie znajomych w przytulnej kawiarni. Profesora gra niezrównany Gustaw Holubek, a tle aranżacje Komedy, a na zdjęciach zawsze jakiś klimatyczny zakątek.

      "O miłym staruszku" - opowieśc o starszym panu, którym podkrada sąsiadom jabłka, oni go nie podejrzewają, bo gdzież by taki stateczny pan o lasce... zamiast tego łajają dzieciaki. Demaskuje go profesor, ale dziadek ma mu do powiedzenia tylko to, że ma nadzieję, iż z tych dzieci wyrosną szlachetni ludzie.

      "Motylek" - profesor z przyjacielem, zimowym wieczorem, natarfiają na cos w rodzaju dziecięcej huśtawki, deski przełożonej przez mały słupek, na której można się na przemian wznosić i opadać. kiedy się tak bawią, wracając do dziecinnych lat, zaczepia ich milicjant. dziwi się, ze poważni jegomoście w ten sposb spędzają czas, ale wtedy profesor zaczyna mu tłumaczyc, ze ta zabawa ma bardzo życiowy charakter, obrazuje cały sens i istotę ludzkich dążeń - raz się jest na górze, raz na dole, a w efekcie wszelkie starania zawsze pozostaja niezaspokojne w swym stadnym charakterze. Milicjant cięzko przysiada i przyznaje profesorowi rację. w tej nowelce Holubkowi towarzyszą pp. Maklakiewicz i Kłosowski.

      "O twórczości najmłodszych" - tutaj profesor ze swoim przyjacielem, starym mądrym rektorem, zatrzymują się w bocznej uliczce i z uwagą przyglądają napisom na murach. rektor nazywa je "salonem niezależnych,wolną trybuną opinii" i szczegółowo analizuje kolejne dziecinne napisy io rysunki [zabawne donosy, wyznania milosne, groźby z powodu zawodów uczuciowych, rysunki sugerujace anatomiczne zainteresowania], deliberuje o wrodzonych cechach charakteru ich autorów, dochodząc ostatecznie do wniosku, że te napisy i malunki to żadne bazgroły, ale niewyczerpany rezewuar cennej wiedzy dla badaczy języka i kultury. zabawne, mądre i wspaniale zagrane, zwłaszcza przez Henryka Borowskiego, grającego starego rektora.

      tutaj jest ten odcinek, 12 minut, naprawdę warto skoczyć tak ad hoc :] :
      www.youtube.com/watch?v=ehm49ZhDmxU

      reżyserem większości jest Andrzej Kondratiuk.
    • maniaczytania uwaga ;) 18.07.15, 18:32
      uwaga - chciałam tylko dać znać, że nadeszła pora, gdy się oddalam na chwilę dłuższą naładować akumulatory ;)
      Pewnie będę Was podglądać - bądźcie grzeczni ;)))
      • barbasia1 Re: uwaga ;) 18.07.15, 18:56
        maniaczytania napisała:

        Przyjemnego, pogodnego pięknego urlopu, dobrego odpoczynku, Maniu!

        > Pewnie będę Was podglądać - bądźcie grzeczni ;)))
        Dobrze, Szefowo!

        Czekamy! :)


        Kiedy wracasz?
        • maniaczytania Re: uwaga ;) 18.07.15, 19:43
          :)
          za jakieś, około, pirazyoko, plusminus, cośkołotego - dwa tygodnie ;)
          • maniaczytania Re: uwaga ;) 18.07.15, 19:43
            powinnam zdążyć przed nowym wątkiem ;)
            • barbasia1 Re: uwaga ;) 19.07.15, 13:21
              Baw się dobrze!
              Będziemy Cię zatem wypatrywać za dwa tygodnie! :)
      • grek.grek Re: uwaga ;) 19.07.15, 14:01
        udanych wakacyjnych wojaży i podbojów, Maniu :]

        dobrej pogody :]
        • siostra_bronte Re: uwaga ;) 19.07.15, 14:05
          Przyłączam się do życzeń!
    • siostra_bronte "Kalwaria" 19.07.15, 12:28
      Dzisiaj w Cinemaxie. Irlandzki film o pedofilii księży z 2014 r. Zapowiada się mocny seans. Zdam relację.
      • angazetka Re: "Kalwaria" 19.07.15, 12:54
        Zdaj koniecznie. To jeden z filmów, które chciałabym obejrzeć, ale się boję.
      • barbasia1 Re: "Kalwaria" 19.07.15, 13:38
        O! Czekam/y!
      • grek.grek Re: "Kalwaria" 19.07.15, 14:00
        doskonale, Siostro :]
        temat fakt rzadki i ryzykowny, bądź co bądź.
        • barbasia1 Re: "Kalwaria" 19.07.15, 14:41
          I ciężki zapewne.
          • siostra_bronte Re: "Kalwaria" 19.07.15, 21:10
            Niestety, nie obejrzałam, bo była straszna nawałnica. Kiedyś piorun uszkodził mi magnetowid (tylko podłączony do gniazdka!) i od tej pory wolę nie ryzykować. Na szczęście będą powtórki, najbliższa we wtorek.
            • grek.grek Re: "Kalwaria" 20.07.15, 13:11
              mam nadzieję, że tym razem nic poważnego się nie stało, Siostro ?

              jasna sprawa, jeśli uda Ci się obejrzeć - mamy nadzieję na Twoją recenzję :]
              • siostra_bronte Re: "Kalwaria" 20.07.15, 13:17
                Nie. Wyciągnęłam wszystkie kable z gniazdek :)

                Oczywiście!
                • barbasia1 Re: "Kalwaria" 21.07.15, 22:34
                  Dobrześ zrobiła, Bronte. Burza, wyładowania nad Warszawą, pokazywana w TV, była naprawdę groźna.
    • barbasia1 Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 19.07.15, 13:26
      9. odcinek rozpoczyna się kolejną koszmarną senną wizją Willa. Hannibal stoi przywiązany grubymi petami sznura do pnia drzewa, od którego odchodzą trzy grube konary, jeden koniec sznura przytwierdzony jest do uprzęży jelenia o pokaźnym porożu. Will stoi przed Hannibalem i mówi : - „Przyznaj się! Przyznaj się , kim jesteś!”. Hannibal odpowiada ironicznie – „Mam się przedstawić jako potwór?” I dodaje „Nie dostrzegasz tego, który rośnie w tobie”.

      -„Odwołaj się do mojego sumienia.” – mówi Hannibal. „Nie wiedziałem, że je masz.”- ripostuje Will i daje jeleniowi sygnał krótkim gwizdem , zwierzę rusza nieco do przodu, sznur zaciska się mocniej na szyi Hannibala.
      Hannibal mówi dalej –„Żeby w pełni poznać człowieka trzeba go pokochać. Miłość odsłania potencjał zakochanej osoby. A ona widzi nasz potencjał. Poprzez miłość możemy go wykorzystać.” Will ponownie gwiżdże pętla coraz mocniej zaciska się na szyi Hannibala.
      „Obiecałem ci rozliczenie Oto ono” – mówi Will i przygląda się Hannibalowi, który teraz przybrał upiorną, diaboliczną postać stwora o czarnej głowie i ogromnych jelenich rogach na twarzy.

      Po chwili kamera zmienia miejsce położenia, pokazuje drzewo, do którego przywiązany jest Lecter od tyłu . Nagle zza drzewa na wszystkie strony rozbryzgują strugi krwi.
      Will budzi się spocony…
      ***

      U Hannibala gości Jack Crawford. Hannibal przygotowuje wykwintny omlet Sacromonte z wątróbką . (co ciekawe prawdziwy omlet Sacromonte , sprawdziłam to właśnie w necie , robi się ze świńskim lub owczym … mózgiem oraz ze świńskimi lub baranimi … … jądrami, uh!).
      Hannibal opowiada Jackowi o pochodzeniu tej potrawy i jej nazwy. Sacromonte to cygańska dzielnica hiszpańskiej Granady. / Z czasem w Sacromonte zamieszkiwali także artyści i bohema Granady – ja/. Lecter był tam w młodości. Do dziś ma żywe wspomnienia z Granady, „jak freski”. Jack mówi, że kiedyś bał się utraty pamięci, dziś chętnie pozbyłby się z pamięci pewnych wspomnień. „Pamięć utrwala chwile, ale zapomnienie uzdrawia umysł” – mówi Lecter (dla tego zdania tak szczegółowo streszczam rozmowę obu panów ;)

      Omlet smakuje Jackowi . „Pozdrawiam cygańską dzielnicę” – mówi z uśmiechem. I wraca do tematu pamięci. Mówi Lecterowi , że wciąż żywi wątpliwości co do Willa. Lecter wyjaśnia, że nie może rozmawiać o Willu ponieważ został znów jego terapeutą. Jack ma nadzieję, że terapia się powiedzie. Lecter na to, że terapia skutkuje, kiedy człowiek, chce poznać prawdziwe ja nie urojone.

      Zimowa noc . Stacja beznyznowa czy jakiś zajazd, do swojego wozu, ciężarówki wraca kierowca, wsiada do szoferki, ale słyszy jakieś dziwne hałasy dobiegające z wnętrza pojazdu, czy spod pojazdu. Wychodzi na zewnątrz, patrzy na dach wozu, zagląda pod spód. Nagle z ciemności wyskakuje jakieś stworzenie i atakuje kierowcę, leje się krew.
      ***

      Will odbywa terapię u Hannibala . Wspomina zdarzenie ze stajni , kiedy to wycelował w psychopatycznego pracownika socjalnego broń, chcąc go zabić. W ostatniej chwili morderstwu zapobiegł Lecter.

      Will wyznaje, że "jest przesiąknięty żalem”, że żałuje tego co zrobił. Lecter uświadamia mu, co jest prawdziwym powodem tego żalu. Otóż wg Lectera Will nie żałuje, że pociągnął za spust, ale żałuje, że zrobił to nieskutecznie. Lecter usiłuje wydobyć z Willa ukryty instynkt zabójcy. „Celne spostrzeżenie” – mówi Will. „Musisz zmienić zachowanie, by uniknąć żalu” – mówi Lecter.
      „Akceptacja , ewolucja, przemiana.” – mówi Will. „Tak” – potwierdza Hannibal i każe Willowi zamknąć Willowi oczy i wyobrazić sobie pożądany przebieg wydarzeń. Will tak czyni. W wyobraźni zabija psychopatę w stajni strzałem z pistoletu.
      „Co zobaczyłeś?” –pyta Hannibal. Utraconą sposobność, by poczuć się tak jak wtedy,kiedy zabiłem Hobbsa. Poczuć się tak, jak wtedy, gdy , jak sądziłem, zabiłem ciebie.
      „Co to za poczucie?” –pyta Hannibal.
      „Dyskretne poczucie siły.” – odpowiada Will.
      „Zapamiętaj je” - powiada Lecter
      ***

      Na seansie psychoterapeutycznym u Lectera jest dziedziczką fortuny, która ma problem ze swoim bratem. Lecter wspiera ją w pomyśle zabicia brata! Kobieta wyznaje Lecterowi, że poznała Willa Grahama. „Wspierasz mój pomysł zabicia brata. Mogę sobie tylko wyobrazić, w czym wspierasz Willa. Co z ciebie za terapeuta?”. Hannibal spokojnie odpowiada, że przecież sprawdziła jego referencje, wie, jaki jest. Kobieta na to , że dopiero teraz zaczyna to widzieć.
      ***

      cdn.

      Przepraszam za poślizg. 12 odcinek na jutro przekładam. I siła rzeczy finałowy także trzeba. Tak chyba będzie lepiej. Za dużo byłoby na raz.

      Ale upał dziś!!!
      • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 19.07.15, 13:37
        O dzielnicy Sacromonte:

        przewodnikhiszpania.pl/miasta-hiszpanii/granada/sacromonte/
        Omlet sacromonte - oryginalny przepis:
        www.spain.info/en/que-quieres/gastronomia/recetas/tortilla_sacromonte.html
        Nie wiem, czy wiecie ale omlet w kuchni polskiej przyjął się dzięki królowej Marysieńce Sobieskiej. Marysieńka wychowana na omletach, chlubie całych pokoleń kucharzy francuskich, nie wyobrażała sobie życia bez tego specjału. :)

        Niedawno robiłam omlet , zwany w wielu domach z dawien dawna grzybkiem (z dodatkiem niewielkiej ilości mąki i mleka) , na słodko z odrobiną cukru i konfiturą truskawkową na górze.Pyszny! :)

        • siostra_bronte Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 19.07.15, 13:51
          Ojej, chętnie bym skosztowała Twojego omletu :) Niestety, parę lat temu, dosłownie z dnia na dzień dostałam uczulenia na jajka!
          • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 19.07.15, 14:11
            :)) O szkoda! Mimo to zapraszam na mój omlet! Wersja na pikantnie ze szczypiorkiem jest równie wspaniała jak na słodko. Omlet to bardzo proste danie , ale nie zawsze się udaje. Mam świetny przepis z książeczki kucharskiej z 1966 roku, którą uratowałam kiedyś od wyrzucenia na śmietnik. Omlet naprawdę wychodzi wspaniały.

            A wiesz, że ja też mam lekkie uczulenie na jajko, na białko kurze, ale udaję , że go nie dostrzegam. Uczulenie nie jest bardzo dolegliwe, więc na razie mogę sobie pzwolić na jedzenie jajek, jajecznic, omletów, frittat itd. ;)
        • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 19.07.15, 14:06
          Barbasiu, Hannibal Lecter byłby z Twojej wiedzy dumny, a zainteresowaniami by się zaintrygował :]

          omlet, cukier, konfitury... cymesy niemożliwe ! :]]
          • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 19.07.15, 14:39
            He,he,he! :)))
            Dziękuję.

            Powiem nieskromnie, że konfitury truskawkowe / 4 słoik/i robiłam sama. :) Aczkolwiek , może narażę się tu na dyskwalifikację,przyznam się, że nie robiłam jej jak nakazują starożytne przepisy /nie chciałam dawać za dużo cukru do konfitury/ i użyłam trochę żelifiksu, by uzyskać galaretkowatą konsystencję.

            Ha,ha! Dziękuję! :))) Cukier tylko z umiarem!
            • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 19.07.15, 17:01
              :]]

              starożytne przepisy arabskie chętnie wykorzystywały marihuanę w róznych cukrzanych przysmakach :]] dla... smaku, wiesz... ;]

              nie znam się w ogole, ale Twoja receptura wskazuje na kreatywnośc w tym zakresie, Barbasiu :]

              yes ! :]
              • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 19.07.15, 17:30
                Taaak? Muszę spróbować! ;)) Jak zdobędę kiedy ów składnik.


                Omlet można jeść z czym, kto lubi. Chorwaci na ten przykład jedzą omlet (fritaję) z ośmiornicami. (niedawno w niedzielę trafiłam na program Makłowicza, w którym właśnie ten przepis realizował , oczywiście w Chorwacji). Zaś Włosi frittatę robią np. ze szpinakiem i parmezanem. :)
                Można czerpać inspiracje. Lista składników , które można dodać do omletu jest praktycznie nieograniczona.


                • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 19.07.15, 17:48
                  hehe, składnik X ;]

                  rzeczywiście, istna skarbnica inspiracji.
                  z tego omleta ;]

                  • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 19.07.15, 18:56
                    :)

                    O! Też mógłbyś sobie zrobić omlet. Jak będziesz chciał mój przepis na omlet, to mów. Dodatki sam wymyślisz.
                    • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 20.07.15, 13:09
                      może kiedyś się odważę, na pewno wtedy poproszę o przepis :]
                      • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 PS 20.07.15, 23:36
                        :))

      • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 19.07.15, 13:59
        świetny opis, Barbasiu, nic dodać nic ująć :]

        pierwsza scena, sennej wizji Willa, jest powiązana z pełnometrażowym "Hannibalem : Po drugiej stronie maski", do którego scenariusz pisał również "ojciec" Lectera - Thomas Harris. W filmie, ta scena odbywa się na jawie, a ofiarą MŁODEGO Lectera pada jeden z eks-żołnierzy, którzy w czasie wojny zabili i zjedli [uch !] młodszą siostrę chłopca, za co on się na nich mścił.

        12 i 13 odcinek są kulminacją, twist z jedną z kobiecych bohaterek jest znakomity, wiele wyjaśnia, a na to co ma miejsce w 13 odcinku właściwie naprowadza... pierwszy :] wiadomo co się stanie, wszystko pomiędzy jest przedstawieniem w jaki sposób doszło do sytuacji w odcinku ostatnim; ofk, odcinek 1 nie wyjaśnia jaki jest finał zaanonsowanych już wydarzeń... :]

        tak czy owak - będzie dużo klimatu, zwolnionych ujęć i monotonna w tle muzyka niepokojąco-hipnotyzująca, i wiele wiele ciemności oraz półciemności. jestem ciekaw Twoich wrażeń, Barbasiu, po zakończeniu projekcji tego sezonu :]

        • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 19.07.15, 14:25
          Dzięki wielkie za to uzupełnienie. Nie powiązałabym tych scen, niewiele pamiętam już z filmu "Hannibal: Po drugiej stronie maski".

          Brzmi szalenie intrygująco! W pierwszym odcinku , pamiętam, dochodzi do szarpaniny Jacka Crawforda z Hannibalem Lecterem...

          A ja Twoich. :)
          • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 19.07.15, 14:30
            tak sobie pozwoliłem wtrącić :]]

            yes ! ta szarpanina [ba, pojedynek boksersko-nozowniczy] kończy się w momencie kulminacyjnym i akcja cofa się o kilka tygodni, co sugerowało że do szarpaniny wrócimy w finale, i wtedy również okaże się jak to się skończyło.

            dzięki :]
            • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 19.07.15, 14:41
              Wspaniale! Dziękuję! Dziękuję! :)


              No właśnie!


              /Ufff! Jak gorąco!/
              • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 19.07.15, 16:59
                och, to tylko taka moja wstawka do Twojego znakomitego opisu :]

                uff ! :]
                • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 19.07.15, 17:14
                  Ale bardzo cenna. Odniesienia do wcześniejszych filmów o Hannibalu też są bardzo istotne.

                  Musiałam małą sjestę zrobić na balkonie pod parasolem, orzeźwiając się się zieloną herbatą. ;) Gorący wiatr goni chmury po niebie, teraz jakaś wielka chmura zasłoniła słońce, a na dziś znów burze zapowiadają .
                  Wczoraj groźnie się zapowiadało, ale burza szybko przeszła, daleko od nas. :)
                  • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 19.07.15, 17:52
                    jak zapewne już zauwązyłaś, skoro jesteś przy 12 odcinku :], pojawia się postać Masona Vergera - a to również motyw z oryginalnych ksiażek Thomasa Harrisa o Lecterze [i Willu Grahamie]. Łacznie z... parzystokopytnymi ulubienicami Masona :]

                    w jakimś hiszpańskiej mieście sjestę oficjalnie wprowadzono do programu dnia i od teraz każdy ma zapisane prawo do niej, także w pracy chyba :]

                    przydałby się deszcz i odświeżenie, ludziom ten upał i duchota jakoś ujdą [zazwyczaj], ale ziemia, rosliny i zwierzęta nie mają takich możliwości radzenia sobie z jego dokuczliwością.
                    • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 19.07.15, 18:53
                      grek.grek napisał:

                      > jak zapewne już zauwązyłaś, skoro jesteś przy 12 odcinku :], pojawia się postać
                      > Masona Vergera
                      Greku, jestem jeszcze przy 9 odcinku. I pół 10. obejrzałam. Jeszcze nie przeskoczyłam do 12. :/
                      Twoja uwaga cenna. Będę o niej pamiętać.


                      Sjesta obowiązuje, o ile się nie mylę, w całej Hiszpanii, także i Portugalii , we Włoszech.

                      Tak. Święte słowa.
                      • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 20.07.15, 13:09
                        o, pardon, źle zrozumiałem.
                        w takim razie zaanonsowałem Ci nową postać :]
                        gra ją Michael Pitt, znakomicie zresztę, a sam Mason jest
                        perfekcyjnie wystylizowany i wymanierowany. w filmie "Hannibal'
                        tę rolę odtwarzał gary Oldman, z pewnych względów nie do rozpoznania na
                        ekranie.
                        w serialu jest scena rozmowy Masona z Jackiem Crawfordem, co ciekawe
                        jest to niemal kopia sceny z filmu, z tą róznicą, ze w filmie Mason rozmawia
                        z Clarice Starling, graną przez Julianne Moore :]

                        a to możliwe,ze coś pokręciłem :]
                        chodziło chyba o wpisanie tej sjesty do jakiegoś strasznei ważnego
                        kodeksu prawnego czy coś. poszukam linka z dokładniejszą informacją, w zasadzie to
                        od razu powinienem tak zrobić, a nie mącić :]]

                        :]
                        • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 20.07.15, 23:21
                          Nienie, to ja przepraszam ja się grzebię!

                          Dzięki za kolejne cenne informacje i uzupełnienia do mojego odcinka! :)

                          Jutro zacznę oglądać 12 odcinek. Spróbuję choć zacząć streszczenie.


                          OK :)

                          A ja znalazłam informację, że Hiszpanie zamierzają rezygnować ze sjesty!? O tempora, o mores!
                          • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 2 20.07.15, 23:23
                            PS Pacjentka Lectera, dziedziczka fortuny, nazywa się Margot Verger, przez lata była molestowana przez swojego psychopatycznego brata bliźniaka, który ma na sumieniu różne inne potworności.

                            **
                            Na miejsce zbrodni , gdzie został rozszarpany w nocy kierowca ciężarówki przybywa policjyna ekipa dochodzeniowa, zjawiają się także Jack Crawford, Will oraz dr Hannibal Lecter. Kierowca ma głowę prawie oderwaną, wnętrzności na wierzchu , ale ciało nie ogryzione.
                            Ekipa zastanawia się jakie stworzenie mogło wywołać tego rodzaju obrażenia. To wilk albo niedźwiedź - mówi ktoś z ekipy. Zwierzęta chore na wściekliznę czasem nie pożerają ludzi, mówi Lecter. Jack jest zdania, że za atakiem stoi człowiek.
                            Jeden ze śledczych zwraca uwagę, że w okolicy odnotowano już kilka podobnych ataków na bydło krowy również zostały rozszarpane , ale nie pożarte. Wg Willa to przykrywka. „Zabójca oswaja swoje zwierzę, zbliża się do miasta. Szykuje się na większą ofiarę”. „Nie tłumi swoich instynktów tylko je rozwija” - dodaje Lecter. „Krwawy sport”- podsumowuje Crawford.

                            Will zwraca się z prośba o pomoc do Petera Bernardone , lekko zaburzonego psychicznie mężczyzny, który opiekował się zwierzętami . Peter został aresztowany po tym, jak zamierzał zabić psychopatycznego pracownika socjalnego i mordercę , Clarka Ingrama. Will pokazuje Peterowi zdjęcia z miejsca ostatniej zbrodni , chce wiedzieć czy rany zadał wilk czy niedźwiedź. „Niedźwiedź i „ – odpowiada zaskakująco Peter. Dodaje, że zwierzęta odpowiednio wytresowane mogą polować razem. Ale uświadamia Willowi, że tylko człowiek zabija dla zabijania.

                            **
                            Kamera przenosi się do jakiejś pracowni, której mężczyzna do wielkiej czaszki jakiegoś stworzenia dopasowuje szczękę z potężnymi kłami, która z łatwością łamie gruby kij , a może nawet jest to stalowy pręt.
                            **
                            Zimowa noc , para młodych, zakochanych stoi na odludziu przy ognisku. Nagle zza krzaków wybiega stwór , który atakuje i masakruje najpierw mężczyznę, krew bryzga na wszystkie strony, brudzi czerwonymi plamami biel śniegu , potem stwór dopada uciekająca kobietę i zabija ją.
                            **
                            Rankiem na miejscu zbrodni zjawia się ekipa śledcza , Jack Crawford oraz Will Graham, który odtwarza w umyśle okoliczności zbrodni krok po kroku. Mordercze stworzenie w jego wyobraźni przybiera postać jelenia. Po chwili mówi tak : „To nie zwierzę, to człowiek, który chce być zwierzęciem. Wierzy, że jest zwierzęciem i chce rozszarpywać” (!) I dodaje , że nie chodzi tu o żadne porachunki, ofiary są dla niego „mięsem, zdobyczą”. Człowiek ten wytworzył maskę. Jest inżynierem lub ma wiedze techniczną, potrafi budować, zbudował swoją bestię. Studiuje drapieżniki”.
                            **
                            Will rozmawia o tej sprawie z Hannibalem podczas seansu terapeutycznego. Will rzuca uwagę „Zwierzę nie jest tak krwiożercze jak człowiek ogarnięty wściekłością”.
                            Lecter prostuje, że to nie wściekłość, a „instynkt, sposób myślenia”. „Mógłbyś rozszarpać człowieka czy wolałbyś użyć broni? – pyta Hannibal. „Pistolet zabija intymność’ – odpowiada Will. /Ciekawa uwaga!?/ - „Użycie broni to początek zdarzeń nie koniec” – mówi Hannibal i dodaje: „Chciałeś mnie zabić gołymi rękami. To większa satysfakcja” . -„Tak.” – odpowiada Will. „Kiedy nasłałeś na mnie mordercę , wyobrażałeś sobie, że zabijasz mnie osobiście? Czuję, że Twoje dłonie zaciskały mi się pętlą na szyi. A może się schowałeś?” - dopytuje Hannibal.
                            „Nie chowałem się, kiedy chciałem cię zabić pierwszy raz”- wyjaśnia Will.
                            „Chowałeś się za pistoletem. Naucz działać instynktownie” - radzi Hannibal. (!!!)
                            **
                            W laboratorium policyjnym analitycy analizują obrażenia zadane parze młodych ludzi. Koś zwraca uwagę, że rozmieszczenie ran pasuje do układu szczęki niedźwiedzia jaskiniowego, który jednakowoż nie jadał mięsa i co najważniejszy wyginął 28 tyś lat temu. „Co zatem by mogło zadać takie rany?” - dopytuje Jack.
                            „Narzędzia hydrauliczne!” – odpowiada analityk. „Nowoczesne rozwiązanie jak na zwierzę” - komentuje Jack.

                            W laboratorium zjawia się Hannibal , wita się z Jackiem. Lecter u zabójcy podejrzewa zaburzenie psychiczne zwane dysforią gatunkową. Jest to rodzaj zaburzenia tożsamości. Zabójca uważa się za zwierzę. I chce dokonać transformacji. Jack pyta Hannibala, czy zetknął się już kiedyś z takim przypadkiem. Lecter przyznaje, że lata temu leczył nastolatka cierpiącego na zaburzenia tożsamości. Podczas terapii chłopak doznał objawienia, pojął, że jest zwierzęciem zrodzonym w ludzkiej skórze. Miał urojenia. Żył samotnie. Nie wierzył w fizyczną metamorfozę , mimo to dążył do niej. Teraz zjest dorosłym człowiekiem. , „Nabywszy wiedzy i pewności siebie nie już nie musi zaspokajać swych potrzeb w ukryciu” – dodaje Lecter. „Jakie to potrzeby?” - pyta Jack. KROWIŻERCZE – odpowiada Lecter.
                            **
                            • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 20.07.15, 23:24
                              Lecter odwiedza w Muzeum Historii Naturalnej swego pacjenta sprzed lat , Randalla Tiera, o którym właśnie opowiadał Jackowi. W muzeum jest pusto, panuje ponury półmrok, Randall krząta się przy średniej wielkości szkielecie jakiegoś prehistorycznego stworzenia, może właśnie jest to niedźwiedź jaskiniowy, którego czaszki użyto do morderstwa. Chłopak od razu poznaje swego terapeutę. Hannibal ostrzega go przed policją, która jest już na jego tropie. Randall nie zamierza jednak hamować swych krwiożerczych skłonności. Hannibal jest wyrozumiały, nie zamierza go od tego odwodzić. Ostrzega go tylko ponownie, że policja go znajdzie, a wtedy on, Randall musi zrobić to, co powie mu Hannibal.

                              **
                              Wkrótce w muzeum zjawiają się Jack Crawford i Will Graham. Stojąc chyba przy tym samym szkielecie niedźwiedzia jaskiniowego rozmawiają z Randallem o makabrycznym morderstwie z użyciem czaszki niedźwiedzia jaskiniowego. Pytają o jego problemy psychiczne. Randall przyznaje , że miał kiedyś zaburzenia tożsamości. Czuł się nieswojo w swoim ciele. Ale teraz czuje się lepiej, wie, kim jest. „Wychodzi do ludzi, bierze leki i ciężko pracuje” – mówi i dodaje - „choroby psychiczne sa uleczalne”.

                              **
                              Jest wieczór. Will wraca do domu, przed drzwiami spotyka pacjentkę Lectera, dziedziczkę fortuny Margot Verger, która / jeszcze raz/ przez lata była molestowana przez swojego psychopatycznego brata bliźniaka, który ma na sumieniu różne inne potworności. Ta wprasza się do Willa na whysky i rozmowę o Lecterze. Rozmowa obojga pacjentów dr Lectera kończy się tak: „Sądzę, że doktor nie udzielił panu tej samej rady, co mnie – trzeba próbować aż do skutku!?”.

                              **
                              Will odbywa kolejne spotkanie z Hannibalem. Rozmawiają o Randallu. Will donosi Hannibalowi, że Randall sądzi, że jego terapia była udana. I pyta, ile Hannibal spotkał takich jak Randall, jak on, Will. „Każdy pacjent jest inny” – wyjaśnia Hannibal. Will wyznaje, że przed rozprawą odwiedziła go terapeutka Hannibala dr Du Maurier. Doktor uwierzyła mu, wiedziała, że takich jak Will jest więcej. Niespodziewanie Will pyta Hannibala, czy zabił swoją terapeutkę. Hannibal zaprzecza. A potem pyta go, o czym myśli zabijając. Hannibal odpowiada, że o … Bogu.
                              -O dobru i złu? – dopytuje Will. Nie mają związku z Bogiem odpowiada Hannibal. I dalej mówi tak: „Śledzę runięcia kościołów. Na Sycylii fasada runęła na 65 babć podczas mszy. To Zło? Bóg? Nasz świat na pewno mu się podoba. Tyfus i łabędzie mają wspólne źródło”. „Randall Tier wierzy w Boga?” – pyta Will. Hannibal każde Willowi spytać o to Randalla.
                              **
                              Randall zakłada swoją morderczą maskę.
                              Zjawia się Hannibal i mówi do Randalla: „Szanuję twoją samotność. Przyszedłem ze słowem zachęty. Przeobrażasz się. Bestia jest twoją wyższą jaźnią. Ciała, głosy, wola stanowią jedność. Rozkoszują się kim jesteś.”
                              **
                              Zimowy wieczór. Jeden z piesków Willa czymś zaniepokojony wybiega z domu i szczekając pędzi w kierunku zarośli, lasku. Will czując , że coś niedobrego się dzieje zabiera broń i wybiega za psem. Znajduje go w zaroślach zranionego, zabiera go i pędzi z powrotem do domu. Za nim pędzi już Randall. Wil wpadłszy do domu gasi wszystkie światła w domu i czeka…
                              Randall z impetem wpada do domu Willa przez okno tratując je.
                              **
                              Lecter wraca do domu. W jego domu czeka na niego już Will, a na stole leży martwe ciało Randalla. „Rachunki wyrównane. Ja nasłałem zabójcę na ciebie, ty na mnie, jesteśmy kwita” – mówi Will.

                              Koniec
                              Ufff! Dokonałam dzieła! ;))
                              • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 21.07.15, 13:49
                                a dzieło to znakomite, Barbasiu ! :]
                                czytałem z najwyższą przyjemnością - język, niuanse, styl. doskonale.
                                cięzko będzie mi dorównać Twojemu opisowi.

                                mam tylko dwie drobne uwagi.

                                1 Will nie pyta Lectera "o czym myslisz zabijając". Lecter nie przyznał mu się bowiem do żadnego ze swoich zabójstw. w mojej wersji Will pyta "O czym myślisz MYŚLĄC O zabijaniu ?". wtedy Lecter odpowiada "O Bogu".

                                2 wydaje mi się, że Will nie transportuje ciała martwego Randalla do domu Lectera.
                                sądzę, ze to Lecter odwiedza dom Willa. Poszedł tam aby stwierdzić, czy nasłany zabójca wykonał zadanie. zapewne sądził, że owszem. Dlatego, że sam Lecter zjawia się na miejscu, Will ma pewność, że to Hannibal stał za tym zamachem na jego życie, co potwierdza ich rozmowa.

                                to tylko takie drobnostki.

                                znakomita rzecz !
                                do końca tygodnia opiszę 10 i 11 odcinek :]
                                mam nadzieję, ze chociaż w połowie tak świetnie jak Ty :]
                                • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 21.07.15, 22:21
                                  > cięzko będzie mi dorównać Twojemu opisowi.

                                  Chyba za szczegółowo! Jak zaczęłam opisywać, wszystko wydało mi się ważne.
                                  > czytałem z najwyższą przyjemnością
                                  Świetnie!!!
                                  To najlepszy komplement. Dziękuję. :)

                                  > 1 Will nie pyta Lectera "o czym myslisz zabijając". Lecter nie przyznał mu się
                                  > bowiem do żadnego ze swoich zabójstw. w mojej wersji Will pyta "O czym myślisz
                                  > MYŚLĄC O zabijaniu ?". wtedy Lecter odpowiada "O Bogu".

                                  Tak! Tak!
                                  O czym myślisz MYŚLĄC O zabijaniu ? -pyta Will.
                                  Zwróciłam uwagę na to pytanie Willa. Spisałam dobrze. Ale pisząc wieczorem streszczenie zgubiłam "myśląc"!
                                  Dzięki Dzięki! To bardzo istotna uwaga!

                                  > 2 wydaje mi się, że Will nie transportuje ciała martwego Randalla do domu Lectera. sądzę, >ze to Lecter odwiedza dom Willa.

                                  Nie, Greku. Sprawdziłam to właśnie jeszcze raz. To jest na pewno dom, pokój Hannibala, jego duży stół, przy którym serwuje gościom swoje wykwintne dania.

                                  Greku, porównaj tę końcową scenę z 9 odcinka (i początek odc. 10)- /kiedy Hannibal spostrzega Willa i martwego Randalla na stole { wtedy na jego twarzy maluje się zaskoczenie} ze sceną z początku filmu - Hannibala serwującego omlet Sacromonte Jacowi Crawfordowi, zobaczysz ten sam wielki stół, za nim to samo wielkie okno i charakterystyczne palące się dwie identyczne lampy po obu stronach okna.

                                  Znakomicie!
                                  • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 22.07.15, 12:59
                                    przeciwnie ! doskonale to wszystko ujęłaś. stylowo i stylistycznie :]

                                    :]

                                    tak czułem, że słowo Ci gdzieś uciekło :]

                                    TAk ! masz absolutną rację, Barbasiu, sprawdziłem raz jeszcze i wycofuję sie
                                    ze swoich sugestii - to mieszkanie Lectera, tak jak napisałaś. przepraszam za
                                    wprowadzenie nieptrzebnego zamieszania :]
                                    masz dobre oko do szczegółów :]

                                    mam nadzieję w piątek zabiorę się do 10 odcinka, w sobotę lub niedzielę
                                    11. tak czy inaczej, do końca tygodnia bedą oba, gwarantuję :]
                                    • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 22.07.15, 23:35
                                      Dziękuję! :)

                                      Tak, te masywne drzwi z drewna o czerwonym odcieniu prowadzą do mieszkania Lectera.

                                      9 odcinek chyba ze trzy razy obejrzałam. :)

                                      Obejrzałam wczoraj 11 odcinek, a 12 właśnie skończyłam oglądać ! / bez robienia notatek/. I nastawiam się duchowo na streszczenie 12. Mam nadzieję na sobotę będę gotowa.
                                      Nie chciałabym wyjść na osobę która pogania, zwłaszcza, że sama zwlekałam okrutnie. Ale od poniedziałku ja będę odpoczywać i tak sobie planowałam, że do niedzieli dojdziemy RAZEM do finałowego odcinka i razem pożegnamy Hannibala.
                                      • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 23.07.15, 11:22
                                        :]

                                        hoho, nieźle.

                                        mocny finisz, Barbasiu :]

                                        postaram się w piątek i sobotę napisać o 10 i 11 odcinku :]
                                        • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 23.07.15, 23:05
                                          Hehehe!

                                          Świetnie! Dziękuję za wyrozumiałość! :))

                                          Świetnie!
                                          • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 24.07.15, 17:02
                                            :]

                                            Barbasiu, 10 odcinek już jest.
                                            11 będzie jutro.

                                            cos czuję, że zrealizujemy nakreślony przez Ciebie plan :]]
                                            • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 25.07.15, 16:25
                                              Tak! :)

                                              To teraz , żebym tylko ja nie zawiodła.
                                              • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 25.07.15, 17:10
                                                e tam, kategoria "zawód" nie wchodzi tutaj w grę :]]

                                                • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 3 26.07.15, 14:09
                                                  Do dobrze. :)
                          • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 21.07.15, 13:53
                            żadne tam "grzebanie", przecież nie chodzi tutaj o obowiązkowe zaliczenia ;]

                            dzięki :]
                            cieszę się, że mogłem się przydać.

                            Barbasiu, nie rezygnuj z 10 i 11 odcinka, są dobre i istotne dla rozwoju sytuacji.

                            yikes! co oni tam wyrabiają ?? ;]
                            • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 21.07.15, 22:29
                              :)

                              > Barbasiu, nie rezygnuj z 10 i 11 odcinka, są dobre i istotne dla rozwoju sytuacji.

                              Chciałam zrezygnować z oglądania, żeby Ci dotrzymać kroku, żeby szybciej dojść do finałowego odcinka. Zapowiadałeś przecież pożegnanie z"Hannibalem" i skok w serial, który zareklamowała Bronte.
                              Ale skoro nie musimy się aż tak spieszyć spieszyć, skoro Ty jesteś jeszcze w trakcie przygotowania streszczeń to chyba dam radę obejrzeć te odcinki. 10 już obejrzałam do końca , 11 zamierzam teraz obejrzeć, a 12 już jutro.

                              > yikes! co oni tam wyrabiają ?? ;]

                              Niby sjesta to przeżytek! Wyobrażasz sobie! Hiszpania bez popołudniowej sjesty! Koniec świata.
                              • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 22.07.15, 13:08
                                ostatni odcinek "Hannibala" obejrzałem w weekend, ale wg mnie nie jest to żaden
                                powód do tego, by się z tym serialem "żegnać" :]

                                absolutnie więc nie ma powodu, żebyś opuszczała jakikolwiek odcinek.
                                przecież tu nie ma żadnego pośpiechu :] opis można zrobić dziś, za tydzień
                                albo za miesiąc - nie ma terminów i ustaleń, do wszystkich filmów czy seriali
                                wracać możemy przecież w każdej chwili, choćby i z najmniejszą myślą, wrazeniem,
                                dodatkiem, recenzją etc etc. Pamiętasz ? :] trzymajmy się tej niepisanej umowy,
                                jest dobra :]]

                                każdy film czy serial jest AKTUALNY nonstop :]

                                wyobrażam sobie... ale to wyobrażenie jest niewyobrażalne ;]]
                                • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 22.07.15, 23:41
                                  Umowa, zasada jest pierwszorzędna! :)

                                  Aczkolwiek, tak sobie myślę, że lepiej zakończyć sezon teraz, bo później ciężko będzie wrócić, jak się nowości serialowe, filmowe posypią. Poza tym jednak wrażenia na gorąco mają swój niepowtarzalny smak. :)


                                  :))
                                  • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 23.07.15, 11:23
                                    :]

                                    przyłączam się do tego myślenia :]
                                    • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 23.07.15, 23:06
                                      I nie żegnamy się z "Hannibalem" tylko kończymy omawiać sezon 2.
                                      • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 24.07.15, 17:04
                                        czyżbyś sugerowała, że przed nami 3. sezon ? :]]

                                        [jestem absolutnie ZA]

                                        [swoją droga, po 3 sezonie "Hannibal" zszedł z anteny i ponoć na razie nie ma planów, by powstała seria 4 - co by to sugerowało ? że 3 sezon był fatalny ? że był dobry, ale wyczerpał się potencjał ? że czołowi aktorzy postanowili się wycofać ? że było świetnie, ale po prostu i po ludzku zabrakło pieniędzy ? że inwestor wpadł w finansowe problemy ?]
                                        • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 25.07.15, 16:38
                                          Chyba wspominaliśmy niedawno o 3. sezonie , który jest zarazem ostatnim.
                                          Bronte zdaje się wyczytała gdzieś o zakończeniu produkcji Hannibala na 3 sezonie.

                                          Mam nadzieję, że TVPuls pokaże ten ostatni sezon.

                                          Trudno powiedzieć. Nie sądzę, żeby powodem był słaby sezon. Recenzje 3. sezonu , czytałam na anglojezycznej wikipedii, były właśnie bardzo dobre, wręcz entuzjastyczne. Myślę, że może chodzić raczej o zbyt mały krąg odbiorów serialu /nie jest to łatwy w odbiorze serial/ i w związku z tym zbyt małe dochody. Z drugiej strony wydaje mi się , że trzy sezony po 12 odcinków to w sam raz by nie znudzić i nie zmęczyć widza. By pozostawić odpowiednie wrażenie.


                                          • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 25.07.15, 17:18
                                            yes, pamiętam tę informację Siostry.

                                            o, nie wyobrazam sobie, aby Puls nie kupił wszystkich serii :]

                                            ponoć cześc akcji 3. serii ma miejsce w Europie.
                                            jestemn ciekaw, czy to są zdjęcia i lokacje upozowane czy jednak ekipa
                                            kręciła gdzieś na Starym Kontynencie ? :]

                                            świetnie.
                                            też mi się wydawało, że po znakomitym pierwszym i równie dobrym drugim -
                                            nagła klapa w 3 sezonie byłaby dośc zastanawiająca, wiec może chodzi po
                                            prostu o to, że jest to serial kosztowny ?

                                            celna uwaga, Barbasiu.
                                            wiele seriali przeciąganych jest zdecydowanie ponad miarę, w efekcie mieszek wprawdzie
                                            staje się cięższy, wielu widzów narzeka, ale ogląda dalej bo ma więź z bohaterami i ratuje się wiarą w to, ze będą choć przebłyski dawnej świetności, a efekt tego jest taki, że w pamięci
                                            pozostaje pierwszy, może drugi także, sezon. vide "Californication", który - pomimo z gruntu niezłych kontynuacji - jakby się skończył po 1. sezonie, to zostawiłby po sobie lepsze wrażenie niż finalizując się po sezonie 6./, 7. czy ile oni tam nakręcili ;]

                                            tak czy owak, na sezon 3. czekam z zainteresowaniem :]
                                            jak widze, Ty także :], więc oby już na jesieni, prawda ?
                                            • barbasia1 Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 26.07.15, 14:08
                                              Zajrzałam do sieci i znalazłam informację, że część scen kręcona była we Włoszech, we Florencji! Potem ekipa filmowa przeniosła się do Kanady, do Ontario! Ha! Pięknie! :)

                                              www.onlocationvacations.com/2015/01/09/hannibal-season-3-begins-filming-in-ontario/
                                              A może po prostu od początku zaplanowano tylko 3 sezony. Zakładając, że po 3 seriach format się wyczerpie.

                                              Też liczę na to! :)
                                              • grek.grek Re: Hannibal sezon 2 odc. 9 cz. 1 26.07.15, 16:29
                                                dobra informacja :]
                                                aczkolwiek... w 2 sezonie dominująca częśc zdjęć kręcona była w ciemnościach albo
                                                co najwyżej w półmrokach, więc jesli w 3 sezonie ta tendencja zostanie utrzymana, to
                                                właściwie Florencja czy Saskatchewan... wszystrko nam bedzie chyba jedno ? ;]

                                                pozostaje mieć nadzieję na więcej wnętrz i lokacji w dziennym klimacie albo przynajmniej
                                                nie w tych egipskich ciemnościach. chociaz, wydaje się, ze budowały one skutecznie
                                                atmosferę w 2 sezonie, nieprawdaż ?

                                                :]
    • grek.grek "Fargo" - niezmiennie świetne :] 19.07.15, 14:27
      po powtórnym obejrzeniu, a minęło lat parę..., mam podobne odczucia co Ty, Siostro :]

      ten film się nie starzeje.
      broni się swobodnie i bez wysiłku.

      chciwość, głupota, brak wyobraźni i patologiczna krótkowzrocznośc bohaterów "Fargo" jest ponadczasowa :]] za 20 lat nadal będą budzić politowanie, śmiech, ale i skrepowanie, a może nawet przerażenie.

      a w środku tej całej krawawej, chaotycznej plątaniny ludzkich ułomności i bezmyslności - tuptająca drobnymi kroczkami przeciętna do bólu policjantka siódmym miesiącu ciązy, która między pałaszowaniem kolejnych obiadów, śniadań i podwójnych kolacji oraz dreptaniem między nazwiskami zapisanymi na karteczce wyjaśnia całą sprawę i po drodze znajduje czas na rozmowy z mężem oraz spotkanie z kolegą z dawnych czasów szkolnych.

      śniegi Dakoty, postaci zwyczajne przez wielkie Z, trochę swietnej komedii [scena napadu dwóch bolków na dom Lundegaardów i porwanie lokatorki - majstersztyk, od momentu kiedy babka widzi za oszkloną szybą gościa w kominiarce oraz z łomem w garści, i patrzy na niego nie tyle z przerazeniem, ile z rosnącą ciekawością], trochę groteski [jeden bolek zabija drugiego bolka i miele go w "wilku" za lasem, a kiedy nakrywa go policjantka - widać tylko stopę wystającą z otworu tej maszyny, jest to scena w takim samym stopniu zabawna, co tragiczna], a poza tym scenariusz od A do Z jest idealnie skrojony.

      Frances McDormand, Steve Buscemi, Peter Stromare, William H Macy - doskonali w każdym momencie, czują to kino perfekcyjnie.

      Coenowie i tarantino zupełnie zmienili zasady gry w filmie kryminalnym. Kiedyś bohaterowie i zdarzenia musiały mieć swoją rangę, barwę i doniosłość. Oni to wszystko utopili w szarości, drwinie, przemocy wynikającej z braku inteligencji albo z przypadku, najczęsciej owszem z powodu konieczności tuszowania własnych kardynalnych błędów popełnonych wcześniej. zero zawodowców, same bolki :] ludzie bez właściwości, bohaterowie przze najmniejsze "b" z możliwych, przyziemni zarówno ci źli, jak i ci dobrzy, codzienni tak jak codzienne są ich motywacje, działania, zachowania i metody.

      idealnie trafili w moment, kiedy wyrazistośc i jasne podziały zaczeły się starzeć i wypadać z ram, potrzeba było nowej idei.

    • siostra_bronte "Broadchurch" 19.07.15, 17:05
      Przypominam posiadaczom Ale kino. Dzisiaj o 22.00.
      • grek.grek Re: "Broadchurch" 19.07.15, 18:17
        nie-posiadacze czekają na relację z pierwszych 2 odcinków... :]] Siostro, szykujesz coś ? :]
        • siostra_bronte Re: "Broadchurch" 19.07.15, 21:08
          Hehe. Miło mi. Postaram się coś napisać, chociaż przy dwóch odcinkach naraz trudno będzie o szczegółowy opis.
          • grek.grek Re: "Broadchurch" 20.07.15, 13:04
            Siostro, sama zdecydujesz, co i jak :] kupuję/emy w ciemno :]
            • ewa9717 Re: "Broadchurch" 20.07.15, 13:11
              Nawet niezbyt szczegółowo proszę, bo załapałam się na końcówkę 2 odcinka. A kiedy ewentualna powtórka?
              • pepsic Re: "Broadchurch" 20.07.15, 13:42
                Powtórka wczorajszych odcinków: 25 lipca br. sobota, godz. 16:15 i 17:10.
      • pepsic "Broadchurch" pierwsze wrażenia 20.07.15, 13:54
        Niestety "The Killing" to nie było. Inna półka. Nie ma mowy o specyficznym klimacie i tajemniczej atmosferze, czy racjonalnych w obliczu tragedii zachowaniach ludzkich, tego czego widz doświadczał w "The Killing" Nie przekonali mnie główni wykonawcy, czy to rodzice ofiary, czy płaczliwa policjantka, czy pozujący na tajemniczego gostka pan policjant. Oczywiście kolejnym odcinkom daję szansę.

        Ps. Opinia sporządzona na podstawie pierwszego odcinka. Drugiemu nie dałam rady.
        • siostra_bronte Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 20.07.15, 16:31
          O, fajnie, że podzieliłaś się swoją opinią. Zgadzam się z Tobą.

          Powiem tak: serial dobrze zrealizowany, duży plus za malownicze klify. Ale jak na razie bez rewelacji. Para detektywów prowadzących śledztwo jak na razie wypada średnio (zgadzam się, że Ellie zdecydowanie za dużo płacze). Brak klimatu, jakiegoś dreszczyku emocji. Uczucia bohaterów (np. rodziców Danny'ego) pokazywane są zbyt powierzchownie, jakby nie było na to czasu.

          Mam wrażenie, ze ta formuła serialowa: "znaleziono zwłoki, wszyscy są podejrzani" już się chyba wyczerpuje. Trudno wymyślić coś nowego i zaskakującego. Ale liczę na to, że serial się rozkręci.

          Słusznie przytoczyłaś "The Killing". Sądzę, że niczego lepszego w tym gatunku już nie da się zrobić.

          Na specjalne życzenie Greka i ewy krótkie streszczenie :)

          Na plaży nadmorskiego miasteczka Broadchurch zostają znalezione zwłoki 11-latka, Danny'ego. Początkowo wydaje się, że spadł z klifu, ale sekcja zwłok wykazuje, że chłopak został uduszony. Warto wspomnieć, że na początku widzimy chłopca stojącego na brzegu klifu, z jego ręki kapie krew...

          Oczywiście rodzina chłopca jest w szoku. Oprócz rodziców jest jeszcze nastoletnia córka i babcia. Poznajemy też niektórych mieszkańców Broadchurch, np. młodego reportera miejscowej gazety, staruszka ze sklepu z gazetami, u którego dorabiał Danny, chłopaka siostry Danny'ego (ma problemy z narkotykami) i kilku innych.

          Śledztwo prowadzą detektyw Miller (Olvia Colman) i nowo przybyły do miasteczka detektyw Hardy (David Tennant). Hardy sprzątnął sprzed nosa stanowisko Miller, więc współpraca na początku nie układa się najlepiej. Detektyw ma też za sobą jakąś nieudane śledztwo, ale nie znamy szczegółów. Czasem zachowuje się dziwnie, na przykład z trudem zbliża się do zwłok chłopca, czyli ta przeszłość wciąż się za nim ciągnie.

          Warto wspomnieć, że syn Miller przyjaźnił się z Danny'm. Kiedy dowiedział się o jego śmierci szybko skasował jego smsy w komórce, także maile. Ma nieczyste sumienie, ale wątpliwe przecież, żeby zabił kolegę?

          Śledztwo przynosi pierwsze efekty. Okazuje się, że ojciec Danny'ego, Mark skłamał podając swoje alibi. W nocy, kiedy zginął Danny (po raz ostatni matka widziała go wieczorem w łóżku) wcale nie był w pracy (jest hydraulikiem). Monitoring przy parkingu koło klifu nagrał go jak czekał na kogoś przy samochodzie. Pytany przed detektywa Hardy'ego, co tam robił, wyraźnie kręci. Twierdzi, że umówił się z kumplem, ale nawet nie pamięta jego nazwiska.

          Podczas przeszukania domku na klifie (nie pamiętam do kogo należy, chyba każdy może go wynająć) znalezione zostają ślady krwi Danny'ego, ale widać, że domek solidnie wyczyszczono. Czyli chłopak został tam zabity. Znaleziono też odciski palców Marka. A więc on jest w tej chwili głównym podejrzanym.
          • siostra_bronte Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 20.07.15, 16:39
            Jeszcze trailer, bez spojlerów:

            www.youtube.com/watch?v=Z8CInS4C-YM
          • angazetka Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 20.07.15, 16:45
            Czytałam wasze opinie z oczami jak spodki, przyznam. Nie spodziewałam się tak krytycznej analizy czegoś, co w moim odczucie jest, no cóż, wybitne. W zasadzie nie zgadzam się z niczym, co Siostra Bronte napisała była, no ale z wrażeniami trudno dyskutować.
            Dla mnie i klimat, i wielowarstwowość, wielowątkowość tej historii, tło społeczno-obyczajowe, gra aktorska, chemia między parą policjantów... wszystko to było bez zarzutu. Zresztą nie tylko dla mnie - do tej pory na kilkadziesiąt osób, o których wiem, że serial oglądały, nie podobał się on jednej, a i krytycy raczej gremialnie byli pod wrażeniem. Stąd te moje oczy jak spodki.
            • siostra_bronte Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 20.07.15, 17:02
              No cóż, de gustibus...Wiesz, po tych entuzjastycznych opiniach jakie czytałam spodziewałam się jednak czegoś więcej. Jak na razie, jest dobrze, ale z pewnością nie określiłabym tego serialu jako genialny, czy wybitny. Szczerze mówiąc jak dla mnie więcej klimatu i napięcia miał nawet serial "Zaginiony" z Nesbittem i Karyo, nie tak dawno pokazywany w Ale kino.

              Ale na razie to tylko dwa odcinki. Zobaczymy co będzie dalej.
            • never_never Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 20.07.15, 21:20
              a ja też się skusiłam na ten serial i teraz się czuję trochę jak w "Ferdydurke"...;) wszyscy twierdzą, że serial wybitny, a ja tego nie widzę...:( miło, że jednak na forum też się znalazło parę takich osób jak ja... :)
              rzeczywiście "The Killing" porwało mnie od początku, a teraz na siłę oglądałam kolejny odcinek "Broadchurch" i niestety, nie porywa... czy może później będzie lepiej???

              BTW angazetko, ciągle czekam na obiecaną recenzję "JW", czy można zabrać siedmiolatka, który uwielbia dinozaury i nie jest za bardzo strachliwy?

              Pozdrawiam wakacyjnie :)
          • grek.grek Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 21.07.15, 14:02
            dzięki, Siostro :]
            dzieki Czcigodni za wszystkie opinie.

            cos tak czułem, że na pierwszy ogień pójdzie porównanie z duńskim arcydziełem i Broadchurch wypadnie tutaj słabiej ;]

            takie seriale mają ważną zaletę : podejrzany z pierwszego odcinka może okazać się prawdziwym mordercą, rzadko kiedy zabójca pojawia się w ostatnim momencie. czasami jest nim ktoś, nad kim pracowano, ale nic konkretnego nie znaleziono. zakończenie może być lepsze niż początek.

            cos mi się zdaje, że pan tata raczej miał romans niż jest killerem, ale trzeba przyznac, ze jak na startowy moment śledztwa skierowanie podejrzenia na ojca chłopca jest całkiem śmiałym ruchem :]
            • siostra_bronte Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 21.07.15, 17:51
              Dzięki, Greku :)

              Sęk w tym, że czytałam właściwie tylko entuzjastyczne opinie, z określeniami typu "genialny". Dlatego miałam duże oczekiwania. Stąd pojawił się w moim tekście "The Killing". Inaczej w ogóle bym nie robiła takich porównań.

              Tak, podejrzany tatuś to standard, chociaż jak to zwykle bywa pewnie ślepy trop.
              • grek.grek Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 22.07.15, 13:21
                :]

                ja też tylko takie czytałem, hehe.
                wiesz, z drugiej strony te recenzje obejmowały CAŁOŚC, a więc siłą rzeczy
                po obejrzeniu zaledwie 1/4 można mieć... nadzieje, że się to znakomicie rozkręci,
                nieprawdaż ? :]

                otóż to.

                jesli sugestywnie to poprowadzą, to kto wie - może być nieźle.
                zasadniczo, kto mógłby mieć interes w zabiciu dziecka w jakimś nadmorskim miasteczku ?
                przyznam, że z pozycji czytelnika brzmi to interesująco.

                sama doskonale wiesz, że czasami wystarczą 2-3 dobre twisty i odpowiednio wyraziste zakończenie, żeby serial bardzo zyskał i ze średniego wskoczył na półke "świetny" :]

                z tego, co napisałaś/napisałyście : brakuje atmosfery ?
                tak sobie myślę, że umieszczenie akcji w jakimś nadmorskim pogodnym z oglądu miasteczku, to zabieg świadomy. kopiowanie nastroju skandynawskich trhillerów byłoby chyba wtórne i mało wiarygodne.

                z drugiej strony, słońce i przyjazne dla oka lokacje nakładają na scenarzystów dodatkowy obowiązek takiego skonfrontowania ich ze zbrodnią oraz jej szczegółami, żeby wywrzeć
                na widzu odpowiednie wrażenie. ale to może z czasem wyjdzie ?
                • siostra_bronte Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 22.07.15, 15:01
                  Wiedziałam, że staniesz w obronie :)

                  Oczywiście, trzeba zobaczyć całość, ale dwa odcinki dają już pewne wyobrażenie.

                  Z pewnością wykreowanie klimatu napięcia i grozy jest trudniejsze w słonecznym i ładnym miasteczku. Ale to już należy do twórców. Wspomniałam wcześniej o "Zaginionym", tam spora część akcji toczyła się latem w Normandii i to nie przeszkodziło w stworzeniu sugestywnej atmosfery.
                  • pepsic Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 22.07.15, 15:26
                    Pójdę dalej:), bo zgadzam się, że duszna atmosfera w "Zaginionym" była, mimo że tylko ostatni odcinek widziałam. Notabene końcówka tego wieloodcinkowego serialu, chodzenie po domach w Rumunii (?) zdaje się, że pozostawiło niedosyt.
                    • siostra_bronte Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 22.07.15, 17:47
                      O, to był naprawdę dobry serial. Ta otwarta końcówka to chyba na wszelki wypadek, gdyby okazało się, że serial będzie miał kolejny sezon, ale tak się nie stało.
                  • grek.grek Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 23.07.15, 11:20
                    a tak jakoś się złożyło ;]

                    pozostaje mieć nadzieję, ze w kolejnych odcinkach atmosfera zgęstnieje i zrobi się bardziej niepokojąco.
              • pepsic Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 22.07.15, 14:31
                No i zawiązanie akcji z grubsza jest podobne.
                • grek.grek Re: "Broadchurch" pierwsze wrażenia 23.07.15, 11:28
                  praojcem tego typu zawiązania akcji jest chyba "Miasteczko Twin Peaks", prawdaż ? :]
    • grek.grek "Szkoła czarownic" Stopklatka/"Idy marcowe" Ctv 19.07.15, 17:09
      o 20:00

      niedawno coś tam więcej pisałem, ale nie wracajmy do tego ;]
      pokrótce : młodziezowo, okultystycznie, ale zadziwiająco nieźle i klimatycznie, z odpowiednim zestawem morałów, ale podanych bez speechów, bez amerykanizmów, a raczej w formie odpowiednio prowadzonych wątków, czy może raczej - głównego wątku. to się naprawdę dobrze ogląda :] O ile ofk nie oczekuje się dzieła oscarowego, hehe.

      Czesi dzisiaj grają "Idy marcowe" [CT2, 21:30] George'a Clooneya wspomaganego P.s Hoffmanem, Ryanem Goslingiem, Marisą Tomei, kompozytorskim talentem i wyczuciem Alexandra Desplate'a i piórem scenopisarskim Beau'a Willmona, którego sztuka teatralna była tutaj główną inspiracją. pamiętam, że omawialiśmy przy okazji premiery w Kocham Kino, więc w zasadzie tak tylko wspominam :]

      • barbasia1 Re: "Szkoła czarownic" Stopklatka/"Idy marcowe" C 19.07.15, 17:42
        Jesteś fanem "Szkoły czarownic". Tak. :)
        • grek.grek Re: "Szkoła czarownic" Stopklatka/"Idy marcowe" C 19.07.15, 17:53
          całkiem to możliwe ;]

          wydaje mi się, że ten film ma swój wdzięk, zwłaszcza niektóre czarownice w nim występujące ;]
          • barbasia1 Re: "Szkoła czarownic" Stopklatka/"Id 19.07.15, 18:54
            > wydaje mi się, że ten film ma swój wdzięk, zwłaszcza niektóre czarownice w nim
            > występujące ;]

            Tak myślałam. :)

            Facetów pociągają czarownice, heh.
            • grek.grek Re: "Szkoła czarownic" Stopklatka/"Id 20.07.15, 13:03
              dzisiaj kolejna powtórka - o 21:00 ;]

              hehe, pociągają owszem, ale nie wszystkie ;]
              • barbasia1 Re: "Szkoła czarownic" Stopklatka/"Id 21.07.15, 21:49
                Hehehe! :)
    • grek.grek Kultura Zadymka'14 koncert T.L Carrington & Band 20.07.15, 13:25
      świetny koncert, tradycyjnie w Kulturze w środku nocy [2:40 start, trwał godzinę].

      świetne, wszchstronne kawałki, duzo energii, ale i nastroju, nostalgii, intymności.

      zespół : oprócz liderki, Terry Lyne Carrington, która doskonale spisywała się na perkusji, : Aaron Parks na pianinie, James Genus na kontrabasie, świetna młoda saksofonistka [ale także... flecistka] Tia Fuller oraz Nir Felder na gitarze. nieocenione wsparcie od wybornej wokalistki Gretchen Parlato, której głos nadał całemu koncertowi zmysłowości.

      na zapisie poniżej jest wiersz, w którym muzyka porównywana jest do kobiety, Parlato mówi go w taki sposob, że naprawdę brzmi jak muzyka sama w sobie :] [od 43:47].

      zapis w jutubie, na szczęście jest, więc jesli przegapiliście, w każdej chwili możecie skoczyć :
      www.youtube.com/watch?v=zatd5rWg6lA
      niemniej, wspaniale się tego słucha w srodku nocy :]

      PS : Zadymka to wydarzenie odbywające się w Bielsku-Białej, a zapis koncertu, co ciekawe, jest made in France.
      • grek.grek Kultura Zadymka'13 koncert T.L Carrington & Band 20.07.15, 13:27
        no i ofk musiałem pomylić daty :]

        2013 ofk.
      • barbasia1 Re: Kultura Zadymka'14 koncert T.L Carrington & B 21.07.15, 21:48
        U mnie się Zadymka 2013 nie otwiera, więc wyklejam link jeszcze raz.
        Cudne klimaty!
        Dzięki za link, przyjemnie było poznać Terri Lyne Carrington w upalny taki wieczór! :)

        www.youtube.com/watch?v=zaTd5rWg6lA
        • grek.grek Re: Kultura Zadymka'14 koncert T.L Carrington & B 22.07.15, 13:23
          dzięki, Barbasiu, za poprawkę :]

          cieszę się, ze ten koncert przypadł Ci do gustu :]
          właśnie, wieczorem albo nocą słucha się tego idealnie.
          • barbasia1 Re: Kultura Zadymka'14 koncert T.L Carrington & B 22.07.15, 23:41
            :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka