Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 9 (vol. 71)

    • siostra_bronte "Mężczyzna, który mi się podoba" 05.09.16, 19:29
      Fajny tytuł :) W poniedziałki Ale kino pokazuje starsze filmy i chwała im za to! Dzisiaj wieczorem film Leloucha z 1969 r. W rolach głównych Annie Girardot i Jean Paul Belmondo. Recenzje ma mieszane, ale i tak warto zobaczyć. Zdam relację :)
      • grek.grek Re: "Mężczyzna, który mi się podoba" 06.09.16, 11:36
        jak wypadł seans, Siostro ? :]

        [Czesi też chętnie pokazywali w ostatnich miesiącach francuskie kino, z Belmondo, Delonem i innymi; nie oglądałem, zwykle nakładało się na inne filmy, ale fakt faktem :)]
        • siostra_bronte Re: "Mężczyzna, który mi się podoba" 06.09.16, 19:56
          Obejrzałam :) No i niestety, spore rozczarowanie.

          Francuska aktorka, Francoise (Annie Girardot) kręci w Stanach film. Na planie poznaje kompozytora muzyki, także Francuza, Henriego (Jean Paul Belmondo), który mieszka na stałe we Włoszech. Oboje mają rodziny. Szybko nawiązują romans. Wiadomo jak to jest z artystami :)

          Korzystając z paru dni wolnego czasu para wybiera się w podróż po Stanach. Spontanicznie wybierają kolejne miejsca, przenoszą się z hotelu do hotelu. Wydaje się, że oboje sobie zdają sprawę z charakteru tej znajomości. Zresztą Henri nie ukrywa, że miewa romanse. Ale to Francoise idzie dalej, dzwoni do męża, żeby mu wszystko opowiedzieć.

          Kiedy Henri dowiaduje się o tym jest zły. Mówi jej, że to było niepotrzebne. Kobieta zdaje sobie sprawę co to znaczy i wyjeżdża sama do Nowego Jorku, żeby dokończyć zdjęcia do filmu.

          Po paru dniach Henri czeka na lotnisku na samolot do domu. Długo się waha i w końcu idzie do budki telefonicznej. Dzwoni do Francois. Ta nie ukrywa radości. Henri zaskakująco proponuje jej, żeby spotkali się za parę dni w Nicei. Bo chce rozstać się z żoną. Francois jest oczywiście zachwycona. Obiecuje, że przyjedzie.

          Tymczasem Henri wraca do domu. Żona wylewnie go wita. Oczywiście na razie niczego nie zdradza.

          Francoise również wita się z mężem na lotnisku. Mąż zachowuje klasę, nie robi jej żadnych wyrzutów. Tylko nagle mówi zimno: "już cię nie kocham". Na jego pytanie co dalej, Francoise rozbrajająco odpowiada, że nie wie.

          Lotnisko w Nicei parę dni później. Francoise pije kawę. Obserwuje podróżnych na lotnisku. Potem idzie na taras widokowy, żeby zobaczyć pasażerów wychodzących z samolotu, który przyleciał z Rzymu. Wychodzą kolejne osoby, aż w końcu piloci zamykają drzwi. Francoise wygląda tak, jakby dostała obuchem w głowę. I jakby tego ciosu się spodziewała. Potem nagle uśmiecha się. Jak mogła być tak naiwna?? A potem prawdziwy smutek, świadomość tego co się właśnie stało. I muszę powiedzieć, że Girardot zagrała to wspaniale! To najlepsza scena filmu.

          Co do historii, to jest jakaś banalna. Nie widać, żeby między parą bohaterów specjalnie iskrzyło.Brak tu emocjonalnej głębi. W efekcie niewiele mnie obchodziło jak to się wszystko skończy.

          Za dużo czasu poświęcono na ogrywanie uroków Ameryki. Fakt, że jestem na nie uodporniona :)
          Kilkuminutowa sekwencja z przelotu nad jakimś jeziorem to naprawdę przesada.

          I jeszcze kwestia techniczna. Otóż film jest dubbingowany przez amerykańskich aktorów i efekt jest po prostu straszny :) Twarze nijak nie pasują do głosów. Wygląda to sztucznie i jest po prostu denerwujące. W dużej mierze właśnie to zepsuło mi oglądanie tego filmu.

          Muzyka Francisa Lai. Owszem jest jeden ładny motyw, ale generalnie jest jej za dużo i przytłacza film.

          Teraz o aktorstwie. Belmondo to wręcz błąd obsadowy. Jako aktor ma ograniczone możliwości i w tej roli kompletnie nie przekonuje. W ogóle nie wygląda na kompozytora :) Nie widać u niego żadnej intelektualnej głębi, także głębszych emocji. Za to Girardot to wspaniała aktorka. W tej roli nie ma wiele okazji, żeby to pokazać, ale jest parę scen, łącznie z finałową, kiedy pokazuje swoje możliwości.

          Znalazłam tę scenę. Ależ wspaniale Girardot to zagrała!!! (W tej scenie wyjątkowo oszczędna muzyka Lai).

          www.youtube.com/watch?v=rwi7LY5pV_A


          Szkoda, że tak kiepsko to wyszło, bo ta historia miała potencjał.

          Trailer:

          www.youtube.com/watch?v=0NMJuLUc-xg
          • siostra_bronte Re: "Mężczyzna, który mi się podoba" 06.09.16, 20:05
            Jeszcze o tej finałowej scenie. Jest jakby wyjęta z innego filmu. Naprawdę poruszająca. Szkoda, że takich prawdziwych emocji brakuje tej historii.
            • siostra_bronte Re: "Mężczyzna, który mi się podoba" 06.09.16, 20:20
              A, z tym "obuchem w głowę" to mocno przesadziłam. Girardot zagrała to bardzo subtelnie.
              • grek.grek Re: "Mężczyzna, który mi się podoba" 07.09.16, 11:58
                masz rację :]

                aczkolwiek, niekoniecznie "przesadziłaś" :]
                dla bohaterki naprawdę mógł to być mocny cios, tyle że zapanowała nad sobą i nie uzewnętrzniła rozczarowania i zawodu.
          • grek.grek Re: "Mężczyzna, który mi się podoba" 07.09.16, 11:56
            dzięki, Siostro :]

            ha, no cóż, czasami zdarzają się filmy, które nijak nie mają tego czegoś.

            ale że pani aktorka dzwoni do męża, zeby go poinformować, że ma romans... :}] To dopiero jest brawura.

            w sumie, Francoise zostaje z niczym. Wydaje mi się, ze tutaj może być ten filmowy dramat. Stawia wszystko na parę dwójek. Mąz odchodzi, a kochanek wcale zony nie zamierza opuścić - nie oglądałem, ale wydaje mi się, że to się czuje, prawda ?

            w końcu, jak mówi, miewa romanse i lubi taki tryb życia. Wygląda na to, ze rzecz dotyczy więc naiwności Francoise. może i szlachetnej, szukającej uczucia i miłości, ale mimo wszystko wciąz naiwności i to przez duże N.

            a może jej po prostu nie zależało na tym życiu, które dotąd prowadziła ? może w samej rzeczy nic nie traci ? Tylko nie zyskuje.

            rzeczywiście, ta scena, którą wyrózniasz, jest znakomicie zagrana. ona do końca czeka i wierzy do ostatniej chwili, że on się pojawi. Ale jako widz, czułaś że to jednak nie będzie happy end ?

            nie widziałem filmu, ale w pełni zgadzam się z Tobą, że Belmondo, to nie jest raczej aktor z emploi dramatycznym :] raczej do filmów akcji, albo swobodnej jazdy bez trzymanki, jak u Godarda.

            I znów się zgadzam :] Annie Girardot to inna liga. Kto wie, jakby poprawić ten scenariusz, dać jej lepszy męski support aktorski, to ten film mógłby sporo zyskać ?

            dzięki za świetny, zgrabny opis i recenzję, Siostro :]
            • siostra_bronte Re: "Mężczyzna, który mi się podoba" 07.09.16, 20:11
              Dzięki, Greku :)

              Tak, Francoise zostaje na lodzie.

              To prawda, z poprawionym scenariuszem (mniej ogrywania uroków Las Vegas i bezdroży Ameryki!), lepszym aktorem w roli Belmondo (świetnie to ująłeś, to nie jest aktor dramatyczny) no i bez koszmarnego dubbingu to byłby lepszy film.

              Miło mi :)
              • grek.grek Re: "Mężczyzna, który mi się podoba" 08.09.16, 11:52
                cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

                yes, dubbing to jest zawsze duzy znak zapytania.

                w czeskiej tv gros filmów i serialu jest dubbingowanych, ale zazwyczaj jest to dubbing bardzo dobry, więc przyznam, że moje doświadczenia z tą formą filmową są póki co nienajgorsze.

                Ale już do polskiego dubbingu do 'Harry'ego Pottera" nie mogłem się przekonać do samego konca [oglądałem oba rozdziały ostatniej części w TVN, w recenzjach :} o dubbingu nie wspominałem, ale teraz, przy okazji... mogę je lekko zganić ;)]. Zgrzytał :]
    • grek.grek Wenecja 2016 dzień 6 06.09.16, 11:46
      nowy film Mela Gibsona zbiera recenzje rozmaite, a z Argentyny nadjechał "HOnorowy obywatel" i też przyjęty został znakomicie; doskonaałe opinie zbiera miniserial Paola Sorrentina "Młody papież" z Judem Lawem. Póki co, wydaje się, po recenzjach, że mamy do czynienia z naprawdę bardzo dobrym poziomem konkursu głównego :

      wyborcza.pl/7,101707,20648757,festiwal-w-wenecji-2016-swiecie-naiwny-mel-gibson-przewrotny.html
      film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-filmowy-w-wenecji-2016-dzien-szosty-w-procesie-tworzenia-relacja/9f940r
      film.wp.pl/the-young-pope-sa-pierwsze-recenzje-serialu-o-papiezu-6033697991165057a



    • grek.grek "Smoleńsk" - premiera i recenzje 06.09.16, 11:55
      ale co tam festiwale w Wenecji, [czy w Toronto - który zbliża się już] - wczoraj miała miejsce premiera dramatu "Smoleńsk".

      stawiło się całe politbiuro rządzącej partii, oklaski po seansie wybrzmiewały przez kilka minut i to chyba na stojąco.

      recenzje są jednak fatalne - wynika z nich, że powstał propagandowy film na zamówienie polityczne, oparty na najdzikszych teoriach spiskowych i podlany mnóstwem kiczowatych i tandetnych gestów i obrazków, które nie pozwalają traktować go w kategoriach dzieła o jakichkolwiek walorach artystycznych.

      Są to recenzje z tzw. jednej strony, oczywiście. Nie mam wątpliwości, ze tzw. druga strona wypowiadać się będzie w tonie zdecydowanie bardziej entuzjastycznym :

      wyborcza.pl/7,75410,20649419,,dwa-wybuchy-czyli-smolensk-w-teatrze-wielkim.html#BoxGWImg
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20949434,dlaczego-smolensk-to-najgorszy-film-jaki-mialam-okazje-zobaczyc.html#MT
      film.onet.pl/smolensk-recenzja-katarzyny-janowskiej/42m1l

      sądzicie, że będzie szkolny nakaz prowadzania wszystkich uczniów na ten film, kiedy trafi do kin ? ;]


      ciekawe, jak potraktują "Smoleńsk" recenzenci i obserwatorzy festiwalu w Gdyni, gdzie ma być pokazany poza konkursem - bedą szczerzy czy postawią na rozpaczliwą dyplomację ? :]


    • grek.grek doskonałe przyjęcie "Artystów" 06.09.16, 11:58
      ja się już zgodziłem ;]
      Mania tak średnio, ale chyba bliżej kciuka w górę niż kciuka w dół :]

      film.onet.pl/swietne-recenzje-artystow-szykuje-sie-najlepszy-polski-serial-od-lat/z17qk0
      • maniaczytania Re: doskonałe przyjęcie "Artystów" 06.09.16, 18:18
        oglądalność jednakże była słaba, ale ten serial miał zdecydowanie mniejszą promocję niż "Komisja morderstw" - "Artyści" - 460 tys. widzów, "Komisja ..." - 1,32 mln.
        • grek.grek Re: doskonałe przyjęcie "Artystów" 07.09.16, 11:45
          niestety, Maniu.

          i to najpewniej nie chodzi nawet o puszczanie "Artystów" w dośc późnej porze [będę obstawał przy tej wersji ;)]; po prostu, polska widownia telewizyjna jest jaka jest - tego typu serial raczej nie ma większych szans na zaskarbienie sobie jej względów.

          ale to dlatego właśnie TVP powinna takie rzeczy produkować. Nie dla oglądalności, ale dla... sztuki :]

          tyle jednak jest ostatnio narzekania, ze TVP dołuje jak chodzi o widownię, że cieszy, iż "Artyści" mają być jedną, zamkniętą serią - możliwe, że ich wyniki tej nieszczęsnej oglądalności będą tak słabe, że TVP na drugi sezon nigdy w życiu nie wyłożyłaby nawet grosza, hehe.

          Inna sprawa, ze aktualne władze na Woronicza tego serialu nie zatwierdzały. Został po poprzednikach :] I zmiana rządów w TVP nastąpiła w momencie, gdy realizacja "Artystów" była na półmetku i aktualni władkowie nie mieli już interesu w zatrzymywaniu produkcji. Pieniądze zostały zaangażowane. Ostatnim co jeszcze mogli zrobić, było przesunięcie serialu na porę późniejszą :] Taki mały gest ;]
    • grek.grek 21:25 TVP1 "Komisja morderstw" odc 2 06.09.16, 12:03
      wedle opisu : poszukiwacze skarbów znajdują trumnę ze zwłokami amerykańskiego generała, a potem jeden po drugim umierają w dziwnych okolicznościach. Trumnę wywożą pracownicy rosyjskiej ambasady...

      chciałbym chociaż jeden odcinek zobaczyć, a tutaj Kultura daje teatr. Jak żyć ? :]

      Mam nadzieję na Wasze recenzje :]
      • maniaczytania Re: 21:25 TVP1 "Komisja morderstw" odc 2 07.09.16, 20:30
        odcinek drugi był zdecydowanie ciekawszy od pierwszego i lepszy, jeśli chodzi o tempo, dramaturgię i mniejszą 'drewnianość' dialogów :)
        • grek.grek Re: 21:25 TVP1 "Komisja morderstw" odc 2 08.09.16, 11:57
          dzięki, Maniu :]

          mam nadzieję choć jeden zobaczyć.

          a tu Czesi zapowiadają, że od 13 września leca z cyklem "festiwalowe perły" i będą w nim pokazywać najlepsze filmy z festiwali [Wenecja, Cannes, Berlin itd.]. I żeby było zabawniej, emisje są planowane na wtorki, na 21:05 :] No to po "KOmisji...".

          chyba że będę w nocy powtórki oglądał. Jesienią bedę miał swobodniejsze podejście do kwestii normy przespanych godzin ;], więc mam nadzieję, że tak własnie zrobię.
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Szalona Greta" [teatr tv] 06.09.16, 12:07
      a'propos rzeczonego teatru.

      spektakl z 1981 roku, z Gustawem Holoubkiem, Stanisławą Celińską i Jerzym Turkiem w rolach głównych, w reżyserii Ryszarda Bera, na podstawie sztuki Stanisława Grochowiaka.

      akcja dzieje się we Francji, bohaterką jest wiejska dziewczyna, Greta, oskarżona o zamordowanie całej swojej rodziny.

      kryminał i połączenie dramatu egzystencjalnego, jak głosi zapowiedź.

      niestety, znów nie stawię się na "Komisji..." :]
      poborowy notorycznie się uchyla ! ;]
      • grek.grek "Szalona Greta" [teatr tv] - parę słów a'propos 07.09.16, 12:14
        No i umkneło mi zakończenie... Ostatnie 5-10 minut. Pechunio :]

        jest tak jak w zapowiedzi : Policjant i prokurator [znakomity Holoubek] odwiedzają w jej domu Gretę [Celińska - też świetna]. Rozmowa o wszystkim o niczym, dziewczyna jest miła, gadatliwa, częstuje winem, aż wreszcie informują ją, że jest oskarzona o zabicie 13 członków swojej rodziny. ktoś na nią doniósł, wykonano ekshumacje, badania toksykologiczne i wyszło na to, ze ona - jako odpowiedzialna w domu za "trucie szczurów", jest winna śmierci tych wszystkich ludzi. Wszyscy bowiem zostali otruci aresznikiem.

        Greta jest zdumiona i wstrząsnięta, ale to na nic. Zostaje wtrącona do aresztu, gfdzie współwięzniarki policzkują się, naśmiewają się, ironizują. W sumie - nic miłego.

        Pojawia się lekarz [Zdzisław Wardejn], który korzystając z najnowszej wiedzy psychologicznej, stwierdza u niej rozdwojenie jaźni. Wypytuje o to czy mówi do siebie, czy nie ma jakiejś urojonej przyjaciółki, a Greta wszystko potwierdza - ma "siostrzyczkę", z którą rozmawia. Lekarz uznaje zatem, że to 'siostrzyczka" zabijała braci, siostry i rodziców, a nie Greta.

        Lekarz sugeruje, że Greta posiedzi w psychiatryku przez rok, tam spacyfikują w niej "siostrzyczkę", a potem ją wypuszczą.

        Tyle, że niebawem w jej celi zjawia się ksiądz, żeby odebrać spowiedź i udzielić ostatnich porad duchowych. Greta została skazana na śmierc. Lekarz, owszem, przedstawił swoje teorie na sali rozpraw, ale zostały odrzucone przez ławę przysięgłych.

        Jednoczesnie prokuratorowi cała sprawa nie daje spokoju. Najpierw siedzi z córką [Gabriela Kownacka] i oglądają slajdy wybitnych obrazów, córka stwierdza, że płótna Boscha powino się spalić, bo są przerażające i ohydne.

        Potem zjawia się zięć [Łukasz Garlicki], który przeprowadzał te badania toksykologiczne, które przesądziły o winie Grety. Jest pewien swojej wiedzy, naukowych dowodów, nie ma żadnych wątpliwosci. Za to prokuator zaczyna je mieć, stawiając na swój instynkt i intuicję. Kaze - tutaj lekko nie załapałem - przeprowadzić ekshumację "14 ofiary" [?]. Tak czy owak, po prostu ma wątpliwości co do winy Grety. Zięć się stawia, ale wtedy spokojny dotąd prokuator ostrym tonem każe mu wykonać swoją nakaz i basta :]

        Każe mu się spieszyć. Jakby wiedział, ze wyrok śmierci na Gretę został już wydany i tylko on może ją uratować.

        No i tu właśnie straciłem łącznośc ze światem na kilka minut ;] [przysnąłem z powodu deficytu snu w ostatnich dniach; jaki byłem lekkomyślny wierząc, ze mogę oglądać w pozycji leżącej i ten kwadrans jakoś wytrzymam bez zaśnięcia ;)].

        Nie mam więc pojęcia jakie było zakończenie. Może Wy znacie ?

        PS : jakkolwiek, skoro prokurator kazał się spieszyć zięciowi, to możliwe, że jak w klasycznym kryminale - zdązy w ostatniej chwili ocalić dziewczynę od stryczka.

        tak czy owak, znakomite aktorstwo i świetny nastrój - to są główne zalety tej sztuki. Temat również frapujący.
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2016 - 9 (vol. 71) 07.09.16, 12:24
      znakomity dramat Andrieja Zwiagnicewa.

      spotkanie dwóch światów we współczesnej Rosji.

      Elena jest w średnim wieku i tworzy coś w rodzaju białego związku ze starszym od siebie bogatym Władimirem. Mieszkają w apartamentowcu, on jest biznesmenem, dorobił się, ma wszystko. Ona pełni rolę kogoś w rodzaju gospodyni, pani domu, zajmuje się sprawunkami, dba o czystość, i takie tam inne.

      Władimir ma córkę, Katię, z poprzedneigo malżeństwa. Na oko typową pannicę z kasą, co to nie ma większych trosk materialnych, więc szuka sobie innych.

      Rodzina Eleny, to plebeje gnieżdzący się w obskurnym mieszkanku w bloku. Syn bezrobotny, całe dni spędza na popijaniu, grach komputerowych. Taki Ferdek Kiepski. Wnuk zadaje się z chuliganami i generalnie szybkim krokiem idzie w slady ojca. Zresztą, Ferdek ma dwoje dzieci, a do tego żonę, też bezrobotną. Elena wspiera ich jak może, przynosi jedzenie, daje pieniądze, pomaga we wszystkim. Oczywiście, Władimir nie jest zachwycony tym faktem.

      Któregoś dnia Władimir ma atak serca. Trafia do szpitala. MOże umrzeć... I co wtedy z jego kasą ? A Elena i jej rodzina są właśnie w bardzo dużej potrzebie... Tyle że jeszcze jest Katia, na którą Władimir zamierza przepisać cały majątek, ot tak na wszelki wypadek.

      Co dalej - musicie obejrzeć. Znakomity film rozegrany w róznorodnych okolicznościach przyrody, ciekawi bohaterowie [ zwłaszcza główna postać Eleny], no i mnóstwo rzeczy do refleksji.

      Jako pierwsza ten film przedstawiła Barbasia, w swoim świetnym opisie i recenzji :]
      Barbasiu, powodzenia, w czymkolwiek, co Cię teraz zajmuje.
      • grek.grek 16:50 TVP KUltura "Elena" 07.09.16, 12:25
        No tak, wszystko napisałem poza tytułem i godzinami :].

      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać 2016 - 9 (vol. 71) 18.09.16, 16:19
        > Jako pierwsza ten film przedstawiła Barbasia, w swoim świetnym opisie i recenzji :]
        O! :}

        > Barbasiu, powodzenia, w czymkolwiek, co Cię teraz zajmuje.

        Już jestem! ;)
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2016 - 9 (vol. 71) 18.09.16, 17:08
          tak było, tak było :]]

          Jesteś ! :]

          jak piękne jest to słowo ! :]
    • grek.grek Wenecja 2016 - dzień 7 07.09.16, 12:29
      gramy dalej ;] :

      film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-filmowy-w-wenecji-2016-dzien-siodmy-seks-i-przemoc-w-konkursie-glownym/j9wpmq
      www.filmweb.pl/article/WENECJA+2016%3A+Piórko+i+gwałt+na+Żuławskim-119290
    • siostra_bronte "Ścieżki" 07.09.16, 20:08
      Ale kino ma zdecydowanie najciekawszy repertuar :)

      Film Johna Currana z 2013 r, produkcja brytyjsko-australijska. Opowiada prawdziwą historię Robyn Davidson, młodej wtedy dziewczyny, która odbyła niezwykłą podróż przez Australię. Od Alice Springs do zachodniego wybrzeża, razem 2700 km, przez pustynie i inne dzikie tereny. PIESZO. Z trzema wielbłądami i psem. Podróż trwała ponad pół roku. Niesamowita historia. To był koniec lat 70-tych. Davidson napisała później książkę, która stała się bestsellerem i na niej oparto scenariusz.

      Nie dowiadujemy się dlaczego Robyn (znakomita rola Mii Wasikowski) decyduje się na tak szaloną podróż. Przyjaciółka mówi, że musi mieć jakiś ważny powód, ale nie dopytuje się. Podobnie rodzina. Robyn przygotowuje się do podróży przy pomocy starszego tubylca (niestety spóźniłam się na początek, więc szczegóły mi umknęły).

      Robyn udaje się znaleźć sponsora dla wyprawy, National Geographic. Pismo wysyła fotografa, który spotka się z Robyn na trasie zaledwie kilka razy, żeby zrobić zdjęcia.

      I oglądamy podróż bohaterki. Robyn idzie, idzie, ale o dziwo to wcale nie jest nudne. Film ma wciągający klimat, no i urok australijskiego krajobrazu robi swoje. Ale nie ma tu pocztówkowych zdjęć.

      Bohaterka jakoś radzi sobie z trudami podróży. Czasem spotyka na swojej drodze wioski aborygenów, kiedy indziej jakieś zagubione farmy. No i raz na jakiś czas zjawia się fotograf, żeby zrobić zdjęcia, i nie tylko bo para nawiązuje romans. Co za romantyczne okoliczności przyrody :)

      Robyn budzi mieszane uczucia. Z jednej strony na pewno podziw. Porwała się naprawdę na niezwykły wyczyn. Z drugiej - chcemy wiedzieć DLACZEGO, a nie dostajemy odpowiedzi. Kiedy Robyn pisze list do NG z prośbą o wsparcie, używa słów: "nawet zwyczajny człowiek jest zdolny do niezwykłych czynów". I to jedyny trop.

      Mam pewne zastrzeżenia do fabuły. Robyn jakoś gładko przechodzi taki kawał drogi. Raptem raz burza piaskowa (a i tak była wtedy z fotografem, który pomógł jej ratować sprzęt). Raz atak dzikich wielbłądów, które Robyn musiała zastrzelić. A poza tym to wyglądało jak intensywny spacer po bezdrożach :) Zabrakło mi dzikości, jakiejś grozy natury, może tajemnicy (jest taki moment kiedy widzimy Ayers Rock, niesamowite miejsce!).

      Do tego choćby praktyczne kwestie. Nie chodzi mi o dramatyczne szczegóły, ale jestem ciekawa jak Robyn radziła sobie choćby z myciem :)

      Trochę irytujące jest że Robyn wścieka się na fotografa, który w końcu rzadko ją spotyka, że robi jej zdjęcia, a raz sprowadza innych reporterów. Dostała kasę, więc wiedziała na co się godzi. Trochę to niepoważne.

      I jeszcze jedna wątpliwość. Po drodze Robyn korzysta z pomocy tubylców, także zwykłych Australijczyków. Na ostatnim, bardzo trudnym odcinku, gdzie pustynia ciągnie się setkami kilometrów Robyn korzysta z propozycji fotografa, który ustawia kanistry z wodą co ileś kilometrów. Bez tego Robyn umarłaby z pragnienia. Nie jest to więc całkowicie samodzielna podróż.

      W sumie bardzo ciekawy seans.

      Trailer:

      www.youtube.com/watch?v=6-DiOyxCQQI

      A tutaj prawdziwe zdjęcia Robyn z podróży:

      www.dailymail.co.uk/travel/travel_news/article-2727757/One-woman-four-camels-dog-Amazing-vintage-images-Seventies-woman-walked-1-700-miles-Australia.html

      • grek.grek Re: "Ścieżki" 08.09.16, 11:48
        dzięki, Siostro :]

        świetny opis !
        a trailer dowodzi, że słusznie podkreślasz znaczenie i klasę zdjęć w filmie.

        bardzo ciekawe uwagi.
        własnie, dlaczego ktoś decyduje się znienacka na taką wędrówkę ? chce sobie coś udowodnić ? otoczeniu ? oderwać się od codzienności ? a może po prostu zebrać jakieś interesujące wrażenia, wszak żyje się tylko raz ? :]

        tak czy owak - w pełni się z Toba zgadzam, że to świetna filmowa historia, nawet jeśli nie przekłada się na film akcji, ale raczej kontemplacyjno-refleksyjny z domieszką obserwacji wysiłku :]

        w punkt, Siostro :]
        groza natury ! yes !
        człowiek w takim miejscu powinien doznać tej grozy, może nawet jakiegoś egzystencjalnego przesilenia, czegoś co mu uświadomi - nie wiem... jego małośc ? skończonośc ? coś głębszego w każdym razie.
        A tutaj, jak podkreśliłaś, żadnych takich rodzynków nie ma.
        MOże oryginalna autorka zachowała je dla siebie i nic nie zostawiła dla filmu ? A może nie dopadły ją takie rzeczy. Albo dopadły, ale rezyser uznał, że nie ma potrzeby wprowadzać do filmu romantycznej przygody takich wątków, które mogłyby zburzyć tę jednolitę kompozycję ?

        hehe, no tak - co z higieną w takiej trasie ? :]
        może dyplomatyczne omijanie tego aspektu podróży Robyn jest sugestią, że i głębsze jej odczucia podczas tej długiej wędrówki zostały pominięte, jako niepasujące i nietwarzowe do nastroju filmu, jaki wymyślił sobie reżyser ? :]

        dzięki, świetny opis ! :]
    • maniaczytania Nadzór 07.09.16, 20:38
      obejrzany wczoraj późnym wieczorem, trafiony przypadkiem przy 'pstrykaniu' pilotem.
      Co tu dużo mówić, szkoda, że jakoś nie potrafimy już kręcić takich filmów.
      • grek.grek Re: Nadzór 08.09.16, 11:58
        o, nie znam tego tytułu.

        na jakim kanale leciał, Maniu ?
        • siostra_bronte Re: Nadzór 08.09.16, 18:46
          To ja niestety :) Leciał w Kulturze o 22.30 w tym cyklu odrestaurowanych cyfrowo polskich filmów. Tydzień temu był "Kornblumenblau".

          "Nadzór" widziałam dawno temu, znakomity! Szkoda, że się zagapiłam i nie zapowiedziałam go. Mania też :)
          • maniaczytania Re: Nadzór 08.09.16, 21:23
            Siostro - ja się nie zagapiłam, ja na niego trafiłam przypadkiem. Już w sypialni ;) tak pstrykałam przed zaśnięciem i trafiłam. No i zasnęłam trochę później :)
          • grek.grek Re: Nadzór 09.09.16, 11:26
            dzięki, Siostro :]

            zatem, żałuję że nie obejrzałem :]
    • grek.grek Wenecja 2016 - dzień 8 08.09.16, 12:07
      już dzień 8...
      dzisaj nowe filmy Terrence'a Malicka i Siergieja Łoźnicy, a takze "Jackie" Pablo Larraina z Natalie Portman w roli Jacqueline Kennedy :

      film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-filmowy-w-wenecji-2016-dzien-osmy-dwie-legendy-relacja/thn6qe
      www.filmweb.pl/article/WENECJA+2016%3A+Kanibale+i+podróżnicy-119309#
      wyborcza.pl/7,75410,20660095,festiwal-w-wenecji-2016.html
      >
    • grek.grek "Śmietanka towarzyska" jeszcze jedna recenzja :] 08.09.16, 12:10
      jeszcze jedna recenzja :]

      Barbasia, jak powróci, na pewno wkrótce uraczy nas własną :], ale póki co :
      kulturaliberalna.pl/2016/08/30/szare-zycie-w-technikolorze-recenzja-filmu-smietanka-towarzyska-woodyego-allena/
      • barbasia1 Re: "Śmietanka towarzyska" jeszcze jedna recenzja 17.09.16, 23:14
        rek.grek napisał:

        > jeszcze jedna recenzja :]
        >
        > Barbasia, jak powróci, na pewno wkrótce uraczy nas własną :], ale póki co :
        > kulturaliberalna.pl/2016/08/30/szare-zycie-w-technikolorze-recenzja-filmu-smietanka-towarzyska-woodyego-allena/

        Podbijam w górę, żeby mi ten post z linkiem nie zginął. Musze przeczytać.
        • grek.grek Re: "Śmietanka towarzyska" jeszcze jedna recenzja 18.09.16, 13:01
          świetnie :]
    • grek.grek "Ostatnia rodzina" recenzja przedpremierowa 08.09.16, 12:14
      premiera już niebawem, ale pojawiają się już pierwsze recenzje [[pewnie z przedpremierowych pokazów ?]. jakiś czas temu w dziale filmowym onetu, teraz wprost z Gazety. OBie entuzjastyczne :

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,20650415,dawno-nie-widzielismy-tak-porazajacego-filmu-ostatnia-rodzina.html#BoxKultImg&a=30&c=41


      • siostra_bronte Re: "Ostatnia rodzina" recenzja przedpremierowa 08.09.16, 18:56
        Znakomicie!
        • grek.grek Re: "Ostatnia rodzina" recenzja przedprem 09.09.16, 11:28
          zdecydowanie.

          świetne polskie premiery nadchodzą : "Powidoki", "Zaćma", biograficzny o Curie-Skłodowskiej, no i "Wołyń" niebawem. To będzie sezon polskiego kina :]

          No i "Smoleńsk" za tydzień ;]
          już podobno szkoły szykują się do wysyłania uczniów na ten film. wraca stare ?
          • barbasia1 "Smoleńsk" w kinach 12.09.16, 22:47
            Nasze kino oferuje sześć seansów. Pierwszy zaczyna się o 10:00, ostatni o 20:00.

            Film bardzo słabo wypada w recenzjach.


            > No i "Smoleńsk" za tydzień ;]
            > już podobno szkoły szykują się do wysyłania uczniów na ten film. wraca stare ?

            Obowiązkowe wysłanie uczniów na film "Smoleńsk" to byłaby gruba przesada. Mam nadzieję, ze tego rodzaju zapowiedzi przypuszczenia, to tylko żarty, a nie powrót starych czasów.
            • grek.grek Re: "Smoleńsk" w kinach 13.09.16, 11:41
              o, dystrybucja "Smoleńska" idzie szeroką ławą, jak widzę ;]

              nie wiem, czy słuchałaś ostatniego Szczerotoku ?

              audycje.tokfm.pl/audycja/Salon-Szczerotok-Tomasz-Raczek/90

              gościem był Michał OLeszczyk, dyrektor festiwalu w Gdyni, opowiadał o tym, dlaczego nie dopuścili "Historii Roja' do konkursu, i dlaczego zdecydowali się pokazać "Smoleńsk" poza konkursem.

              nie sądzisz, że poszli po prostu na kompromis ? Minister zaczął się domagać honorowania filmów narodowo-patriotycznych uczestnictwem na festiwalu w Gdyni, więc dyrektor uznał, że skoro raz "strzelili gafę", to za drugim razem sprytnie wybrną z sytuacji i wyświetlą... dzieło poza konkursem - wilk będzie syty i owca cała. Szkoda, ze minister wymusza takie wygibasy na dyrektoriacie festiwalu filmowego, który ze swej natury powinien być niezależny.

              też tak sądzę, Barbasiu.
              ale dochodzą już słuchy, że szkoły planują takie wyjścia. Pewnie nie wszystkie, ale w tych publicznych będzie presja na dyrektorów, którzy scedują ją na nauczycieli, a ci będą robić czego się od nich oczekuje, bo wszyscy chcą zachować swoje posady, a niektórzy - zaprezentować entuzjazm i być może doczekać się awansu ;]
              • barbasia1 Re: "Smoleńsk" w kinach 17.09.16, 23:03
                Nie,nie, nie słuchałam ostatniego Szczerotoku. Właściwie jeszcze nigdy nie słuchałam Szczerotoku. Dziękuję za link. Na pewno będę zaglądać. :)

                Wracając do tematu, tez uważam, że dyrektor festiwalu poszedł na kompromis. Albo został do pozakonkursowego pokazu wręcz przymuszony. Nie byłby to przecież pierwszy raz kiedy, minister nowego rządu usiłowałaby ręcznie sterować twórcami kultury. Przykre to. Niemniej wciąż uważam, że pokaz, a przede wszystkim dyskusja nad filmem "Smoleńsk" może być interesująca i pouczająca. Jeśli oczywiście do głosu zostaną dopuszczeni nie tylko krytycy z prawej strony. Szczególnie ciekawe byłoby spojrzenie na ten film z perspektywy historii polskiego filmu, poszukiwanie analogii do dzieł epoki minionej, do filmów socrealistycznych itd.

                :)
                • barbasia1 Re: "Smoleńsk" w kinach 17.09.16, 23:10
                  A propos, Kazimierz Kutz w ostatnim katowickim dodatku GW porównuje "Smoleńsk" do filmu "Żołnierz zwycięstwa" Wandy Jakubowskiej, która, jak pisze Kutz, "postanowiła stworzyć mit świętości Karola Świerczewskiego, który "kulom się nie kłaniał", ale zginął na pierwszej linii pod Baligrodem w walce z bandami. Tak wtedy nazywano "żołnierzy wyklętych". Wanda i jej partia uznali, że polski komunizm zasłużył na swojego świętego Wojciecha, a Jakubowska jako jedyna mogła sprostać zadaniu".

                  Wcześniej Kutz pisze tak o Krauzem i jego filmie "Smoleńsk", który według tego pierwszego poniósł klęskę:

                  [i]Rzecz jednak w tym, że Antoni Krauze zagubił po drodze do "Smoleńska" normę moralną artysty; zagubił siebie, bo wdał się bezpośrednio w politykę, i wziął udział w procesie kreowania Lecha Kaczyńskiego na świętego, by oddalić prawdę o smoleńskim nieszczęściu. Te "egzekwie" są grzeszne. Czy wyniesienie na ołtarze ks. Popiełuszki, Jana Pawła II i siostry Faustyny nie mają według PiS-u żadnej wartości dla współczesnych katolików?
                  [...]

                  katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35055,20694846,kazimierz-kutz-to-druga-katastrofa-smolenska.html
                  • grek.grek Re: "Smoleńsk" w kinach 18.09.16, 13:00
                    cóz, nie sposób się nie zgodzić z panem Kazimierzem.

                    po co piloci lądowali we mgle ? dlaczego nie przyszło polecenie odlotu na zapasowe lotnisko, które powinien wydać prezydent albo dowódca sił powietrznych [obaj byli na pokładzie] ? dlaczego piloci nie reagowali na "pull up !" i "terrain ahead !" ? co znaczą słowa "bęedziemy próbowac do skutku" w zapisie z kabiny pilotów ? I o czym rozmawiali pp. Kaczyńscy w swoim ostatnim telefonicznym połączeniu ?

                    jak ktoś zrobi film na ten temat, to ja chętnie pójdę do kina :]

                    btw, spory konflikt jest we Wrocławiu, gdzie na stanowisko świetnego Teatru Polskiego powołano człowieka z politycznego nadania. Zespół protestuje, cały świat polskiego teatru protestuje, a facet jakby nie słyszał.

                    wczoraj w Wiadomościach wyemitowano ordynarny materiał, w którym z błotem zmieszano protestujących. Pokazano jak protestują, jak emocjonalnie się wypowiadają [w znaczeniiu : patrzcie na te wykrzywione twarze, to nienawiśc !], a jednocześnie nie oddano im głosu. KOmentarz do całej sytuacji wygłaszali PISowscy politrucy z mediów rządowych i sprzyjających rządowi.

                    Zacytowano tylko wypowiedzi A. Holland i Mai Komorowskiej, które w sieci zwracały się do nowo mianowanego dyrektora z prośbami, żeby odpuścił i zrezygnował, bo w atmosferze tak zmasowanego sprzeciwu nie będzie możliwe realizowanie jakichkolwiek spektakli.

                    Ale JAk to pokazano i skomentowano... że niby "groźby padły" w tych wypowiedziach. "Groźbą" nazwano uwagę Komorowskiej, że "ta sytuacja wpłynie na twoją sytuację zawodową" :]] Gdzie tu groźba ?

                    TVP za Platformy była nie do przyjęcia, bo lubiła przemilczeć błędy rządu i jego zaniechania, pomijała pewne ważne rzeczy dziejące się na świecie i w Polsce [stąd to zdziwienie niektórych, jakim cudem PIS wygrał i dlaczego populizm narodowo-socjalistyczny triumfuje w Europie i Ameryce], ale mimo wszystko tak wulgarnych materiałów nie przepuszczano.

                    Za najgorsze uznano zaś wystąpienie Jacka Poniedziałka, który bawiąc z teatrem zagranicą, wygłosił po angielsku speech do widowni, w którym opisał sytuację w Polsce jako "atak od środka na społeczeństwo, pozbawianie go wolności, praw obywatelskich i swobód". Może lekko przesadził, ale jesli nawet, to dlaczego nie cytuje się apologetki PIS prof. Staniszkis, która uważa to, co robi PIS za "poowtórkę z republiki weimarskiej" ?

                    ale, wiesz, teraz Wiadomości są dla swojaków, dla widzów TV Republika, Trwam i Gazety Polskiej. Zrobili sobie z publicznych mediów kolejną przybudówkę swojego bastionu. A my zaraz będziemy za to płacić :]]

                    to jest zabawne, nie sądzisz ? Pokazują nam środkowy palec, ostentacyjnie robią media dla siebie, nam każą spadać, ale jednocześnie my mamy te ich zabawy sponsorować :] Przyznam, że takiego poziomu bezczelności dawno nie widziałem. Platforma czy SLD przynajmniej siliły się na balansowanie opinii. Dzisiaj już żadnego balansu nie ma.

                    szkoda, że od 89 roku konsekwentnie partie polityczne zabijały na raty media publiczne. PIS zadaje im ostateczny cios. wg mnie, nie podniosą się po tych 4 latach. Następny rząd będzie musiał coś z tym zrobić i jedyną drogą jest jakaś mocna ustawa, która raz na zawsze zamknie do nich drogę politykom i ludziom z politycznego nadania.

                    Może to będzie jedyna zasługa PIS ? Że media publiczne gruchną o dno albo i zaczną w spód tego dna pukać i trzeba będzie wreszcie coś z tym zrobić ?
                    • barbasia1 TVN24 Czarno na białym - "Siła dźwięku" 18.09.16, 15:50
                      A'propos - TVN24 Czarno na białym - "Siła dźwięku" 15 września 2016, 22:20

                      Przypominamy ostatnie chwile tragicznego lotu Tu-154M. W wersji z dźwiękiem z kokpitu - dźwiękiem zgranym z czarnych skrzynek tupolewa. Stenogramy rok temu ujawniło Radio RMF - my publikujemy dobrej jakości nagranie, które pozwala odtworzyć sytuację w kabinie i działania załogi. Stare dźwięki w nowej jakości przeanalizował Piotr Świerczek. (www.tvn24.pl)


                      www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/czarno-na-bialym-sila-dzwieku,676575.html

                      Czy ktoś po usłyszeniu dobrej jakości nagrania z czarnych skrzynek może mieć jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, co się naprawdę stało z samolotem prezydenckim?

                      • grek.grek Re: TVN24 Czarno na białym - "Siła dźwięku" 18.09.16, 16:58
                        Barbasiu, dla zbyt wielu ludzi ta tragedia stała się paliwem politycznym, instrumentem zysku finansowwego, żeby dali się zbić z pantakłyku dowodom tak niepodważalnym jak zapisy ze skrzynek.

                        prawdziwie smutne jest to, że tylu ludzi im wierzy, a może przeciwnie nawet : że tylu ludzi niemal wymaga od nich, zeby dalej podkręcali te zamachowe teorie i beztrosko odrzucali wszelkie racjonalne poglądy w tej sprawie.

                        co napędza ten 'smoleński lud" ? Mam wrażenie, że to jest jakaś forma nienawiści wobec poprzednio rządzących, wobec reszty społeczeństwa, wobec całego świata. Tak jakby w tym jednym smoleńskim wydarzeniu znaleźli coś, co kanalizuje ich wściekłość na wszystko i wsszystkich. Nawet nie wiadomo - za co ? Na co ? na co oni się wściekają ? Na swoje niskie dochody ? Przecież płacą z nich cięzkie pieniądze dyr. Rydzykowi, więc mają kasę na zbytki i rozrywkę, co oznacza że nie mają jej za mało, ale wręcz za dużo, jak na swoje potrzeby.

                        nie rozumiem tej ich irracjonalnej awersji do całego świata, a to ona każe im wierzyć w zamachy, spiski i całą tę polityczną paranoję. Politycy, to cynicy, a ten smoleński lud, to dopiero jest wydarzenie.

                        jak sądzisz - o co im chodzi ? Dlaczego wręcz wymuszają na PIS [który się z tego cieszy], żeby dązył do stwierdzenia zamachu, spisku i bomby na pokładzie ?
                    • barbasia1 Re: "Smoleńsk" w kinach 18.09.16, 16:14
                      A ja chętnie zobaczyłabym film, którym pokazuje jak katastrofa samolotu prezydenckiego zostaje metodycznie wykorzystana do celów politycznych, do manipulowania w umysłach części społeczeństwa, do dzielenia ludzi i jakie mogą być tego dalsze konsekwencje.

                      Tylko kto się dziś odważy zrobić taki film? I skąd weźmie ma to pieniądze.
                      • grek.grek Re: "Smoleńsk" w kinach 18.09.16, 17:04
                        myślę, że zgodnie z teorią że każda akcja wywołuje reakcję - doczekamy się już niebawem filmu, o którym piszesz, Barbasiu.

                        ciekawe, że w Ameryce, gdzie 9/11 wzbudza również gorące dyskusje [i tam są naprawdę racjonalne argumenty po stronie teorii spiskowej] nikt dotąd nie nakręcił fabuły, która by szła pod prąd oficjalnej teorii, a podstaw jest bez liku.

                        Powstały tylko filmy oddające honor strażakom, a takze ofiarom. Nikt tego nie wykorzystuje w polityce. Ani Republikanie, ani Demokraci. Panuje zgoda ponad podziałami, cokolwiek o tym myślimy - nie wolno nam używać całej historii jako oręza politycznej zadymy. Z szacunku dla ofiar.

                        A u nas... bezczelnie i wprost.

                        słyszałaś, ze będą ekshumować wszystkie 96 zwłok ? Powiem Ci, że mnie zatkało, jak usłyszałem w dzienniku.
                        • barbasia1 Re: "Smoleńsk" w kinach 18.09.16, 17:56
                          >Panuje zgoda ponad pod
                          > ziałami, cokolwiek o tym myślimy - nie wolno nam używać całej historii jako orę
                          > za politycznej zadymy. Z szacunku dla ofiar.

                          Tak powinno być i u nas.

                          >> słyszałaś, ze będą ekshumować wszystkie 96 zwłok ? Powiem Ci, że mnie zatkało,
                          > jak usłyszałem w dzienniku.

                          Tak, słyszałam gdzieś o takich planach. Też jestem tym poruszona.
                          Czuję, że ten cyrk z kolejnym śledztwem, prędko się nie skończy i będzie trwał do końca rządów PiS.
                          • grek.grek Re: "Smoleńsk" w kinach 19.09.16, 12:43
                            I ja tak myślę, Barbasiu.

                            najgorsze, że - nie wiem, czy podzielasz ten pogląd ? - mam wrażenie, iż PIS wycofałby się z tego wszystkiego, gdyby jego własny elektorat nie oczekiwał kontynuowania takiej polityki.
                      • maniaczytania Re: "Smoleńsk" w kinach 18.09.16, 19:28
                        barbasia1 napisała:

                        > A ja chętnie zobaczyłabym film, którym pokazuje jak katastrofa samolotu prezydenckiego zostaje metodycznie wykorzystana do celów politycznych, do manipulowania w umysłach części społeczeństwa, do dzielenia ludzi i jakie mogą być tego dalsze konsekwencje.
                        >
                        > Tylko kto się dziś odważy zrobić taki film? I skąd weźmie ma to pieniądze.

                        Ale mnie się wydaje, bo filmu jeszcze nie widziałam, że właśnie o tym głównie jest "Smoleńsk" z tego, co czytałam na jego temat.
                • barbasia1 Re: "Smoleńsk" w kinach 17.09.16, 23:11
                  Na pewno będę tam zaglądać.
                • grek.grek Re: "Smoleńsk" w kinach 18.09.16, 12:40
                  Barbasiu, zachęcam bardzo :]
                  jest kilka naprawdę znakomitych dyskusji np. o Z. Kałużyńskim, o Z.Cybulskim, o filmie "Whiplash", "Lobster", przy okazji których poruszane są wątki społeczno-psychologiczne, jakie filmy sygnalizują.

                  niestety, też mam takie wrażenie.
                  jakby nie było, organizacje publiczne też chyba są zaangażowane w festiwal gdyński, przy bardziej radykalnej postawie dyrektora minister mógłby je "nakłonić" do wycofania uczestnictwa.

                  celna uwaga, Barbasiu. Obawiam się tylko, że może dojśc do tego, że próbując ten 'Smoleńsk" potraktować z wyrozumiałością i jakoś racjonalizując jego kuriozalnie polityczna wymowę, zaczniemy legitymizować te wszystkie tezy o zamachach, spiskach i inne naleciałości, które zapakowano na pokład tego... dzieła.

    • grek.grek filmy biograficzne - zestawienie 08.09.16, 12:18
      jak Wam się podoba taki zestaw ? :]

      film.onet.pl/filmy-biograficzne-nietypowe-filmowe-biografie/zx5992

      [zabrakło chyba filmów o malarzach, generalnie twórcach sztuki, a takze choćby jednej z biografii jakie nałogowo kręcił Ken Russell, tak mi się wydaje ?]


      • siostra_bronte Re: filmy biograficzne - zestawienie 08.09.16, 18:51
        O, ciekawe zestawienie. Ale faktycznie brakuje jakiegoś filmu Russela.
    • grek.grek 21:00 TVP KUltura "Jak mam na imię" 08.09.16, 12:25
      premiera :]
      kino argentyńskie.

      jak przystało na kino argentyńskie miejscem akcvji jest Argentyna, czas rządów junty, czyli lata 70 i 80-te.

      cała rodzina 12-letniego Juana należy do tajnych organizacji opozycyjnych. Rodzinie grozi najwyższe niebezpieczeństwo - areszt i śmierć, więc ukrywa się pod zmienionymi nazwiskami, co rodzi masę problemów dla chłopca, który w takich warunkach musi dorastać, kształtować własną tożsamośc i wrastać w rówiesnicze środowisko szkolne.

      brzmi nieźle, no i premiera to jednak premiera :]


      • grek.grek "Jak mam na imię" - kilka słów 09.09.16, 12:12
        oglądaliście ? Jakie wrażenia ? :]

        A jeśli nie, to... może parę słów ode mnie :]

        Jest jak w zajawce : 1979 rok. W Argentynie rządzi junta, która nie patyczkuje się z lewicową opozycją. 12-letni Juan i jego rodzice wracają z Kuby. Są bardzo zaangazowani w ruch oporu. Ofk, zachowują pełną dyskrecję - mają podrobione paszporty ze zmienionymi nazwiskami. Na Kubie byli chyba po to, by się szkolić u tamtejszych rewolucjonistów. TEraz mają zamiar działać na swoim podwórku.

        Ich dom to miejsce spotkań opozycjonistów, składnica broni, ulotek, nielegalnych pieniądzy na finansowanie działalności antyrządowej. Czasami pomieszkują u nich inni cżłonkowie ruchu oporu. Ojciec pokazuje Juanowi specjalną kryjówkę : można się do niej dostać przesuwając sztucznie zamontowane pudełka, które ciagną się do podłogi po sufit w korytarzu. "Jak będzie bardzo źle, uciekaj tam i siedź cicho", instruuje go.

        Juan chodzi do szkoły. Nie posługuje się swoim imieniem, danym mu na cześć Juana Perona. Wiadomo - konspira. W Argentynie jest "Ernesto", na cześc Che Guevary. Tak się do tego Ernesta przyzwyczaił, że w zasadzie nie robi mu to już róznicy, aczkolwiek jest pewien mętlik, kiedy w domu mówią do niego "Juan", a w szkole inaczej. Pewnego dnia w szkole zapomina o swoich... urodzinach. A w zasadzie urodzinach Ernesto :] BO data urodzin również została sfałszowana, żeby władza nie wpadła na żaden ślad. Nagle dzieciaki w szkole, i wychowawczyni, śpiewają mu okolicznościową piosenkę, a on nie wie, o co im chodzi. Diopiero po chwili się orientuje w czym rzecz.

        Poznaje kolegów, a przede wszystkim - Marię, w której zakochuje się od razu. A ona w nim. Jak postepować z dziewczynami instruuje go wujek Beto, szalenie pozytywna postać, typ radosnego romantyka.

        Rady działają, na jakimś szkolnym wyjeździe, Maria i Juan-Ernesto już mają sie pocałować, kiedy pojawiają się jej brat [ona go nie znosi, a on jej, jak to 12-latkowie, hehe] i robi im fotografię. To zdjęcie stanie się dla Juana-Ernesta wspaniałą pamiątką i doda mu energii w najtrudniejszym momencie.

        Rodzice sprowadzają do swojego domu babcię Juana, ze strony matki. Babcia martwi się, że Juan wychowuje się w warunkach niemal wojennych. Cały czas w domu trwają narady, latają infomacje o kolejncyh partyzanckich akcjach, w których giną ludzie, jest ukryta broń, dzieją się transfery pieniędzy, a raz wujek Beto wraca z kontuzją nogi. Matka wpada w fanatyczny szał, krzyczy że woli, aby po jej śmierci Juana wychowywali inni bojownicy niż własna babcia.

        matka jest rewolucjonistką płomienną, bezkompromisową. Ojciec także. Ale nie są źli. Matka jest ciepła, opowiada Juanowi jak spotkała i zakochała się w jego ojcu, dopytuje się z uśmiechem kim jest jego dziewczyna itd. Ale wiadomo, że naraża chłopca trybem życia jaki prowadzi i walką w jaką się bez reszty zaangażowała.

        Dlatego na kluczową figurę wyrasta wujek Beto. Ojciec jest zajęty ważkimi sprawami, a wujek znajduje czas dla bratanka i potrafi nawet zorganizować i poprowadzić brawurowo bal urodzinowy, jaki Juan musi zorganizować dla kolegów i koleżanek ze szkoły [taki zwyczaj]. W szkole Juan nie chce przyjąć honoru wciągania argentyńskiej flagi na maszt podczas uroczystego apelu. Nikt nie wie, dlaczego, nikt nie wie, że chłopiec wie doskonale, że Argentyna to dzisiaj kraj terroru i władzy uzurpatorów. Wywiązuje się bójka między Juanem, a jednym z kolegów. Obaj trafiają do dyrektorki. Wtedy wujek Beto przybywa, tłumaczy, łagodzi, skłania chłopców do podania sobie rąk i wybaczenia.

        Pewnego dnia Maria zwierza się Juanowi-Ernesto, ze jej marzeniem jest wyjazd do Brazylii.

        I dzieją się rzeczy nieprzyjemne : najpierw ginie wujek Beto. Przydybała go policja. Zginał wysadzając się granatem razem z wziętym zakładnikiem-policjantem. Rodzice natychmiast wyjeżdzają. Muszą przeczekać kilka dni w innym mieszkaniu. Juan ofk razem z nimi. Tęskni za Marią, a jednocześnie bardzo przeżywa śmierć wujka. Widuje go w snach, rozmawiają.

        Matka kategorycznie zabrania mu chodzić do szkoły. Od teraz Juan siedzi w domu i zajmuje się młodsza siostrą. Znajduje jednak moment, aby odnaleźc Marię i zaproponować jej wyjazd do Brazylii. Pokazuje jej plik banknotów, które podwędził z jednej z paczek w mieszkaniu rodziców. "Zobacz, możemy być razem, spełnisz swoje marzenie, znajdę pracę, będziemy razem !", peroruje. Ale 12-latka nie jest oczywiście gotowa na taką eskapadę, więc odmawia z bólem.

        I nadchodzi dzień, w którym nagle Juan widzi rwestes w mieszkaniu i dookoła niego. COś się dzieje. Rodzice biegają, są zaaaferowani. Ojciec prowadzi do bez słowa, w pośpiechu, do kryjówki. Nic nie mówi.

        JUż będąc w środku, razem z siostrą, może rocznym niemowlakiem, Juan przez prześwity w ścianie próbuje coś dojrzeć na zewnątrz. Trwa strzelanina, słyszy ludzi, coś się dzieje niedobrego. A potem cisza i nagle ktoś szarpie za drzwi jego kryjówki. Otwiera się ona od środka, ale zamek jest prymitywny, więc szybko zostaje wyłamany. I tutaj pojawia się komiksowa wersja wydarzeń . Chaotyczny zestaw obrazków jak z komiksów, które sugerują, ze rodzice Juana nie żyją albo zostali aresztowani, a mieszkanie przejała policja, ewentualnie służby specjalne.

        Juan jest przesłuchiwany. Na pytanie o imię i nazwisko odpowiada stanowczo, że jest "Ernesto... itd". Oficer wie, że Juan kłamie i mówi mu to z uśmiechem prosto w oczy.

        Chłopiec dopytuje się, gdzie jego siostra, ale nikt nie odpowiada. Policja odwozi go pod dom jego babci. Znów pyta o siostrę, ale każa mu "spadać".

        Staje pod drzwiami. Jest wieczór. Dzwoni. Zapala się światło. I głos babci za drzwiami " kto tam ?". I ten moment decyzji : Ernesto ? czy Juan ? Co odpowie ? Wreszcie po chwili zastanowienia, chłopiec odpowiada : to ja... JUAN.

        I tak się kończy. Bardzo ciekawy film, ilustrowany nastrojową muzyką, z głównym tematem, jak zauwazyliście, balansowania dziecka na granicy róznych światów, tożsamości, identyfikacji. Między pochłoniętymi konspiracją rodzicami, a miłością do rówieśniczki, między Ernestem - niemal członkiem ruchu oporu, wymuszającym na nim nieustannie pilnowanie się i kontrolę, a Juanem - sobą właściwym. Jak TYLKO imię może definiować cały zestaw zachowań, samoidentyfikacji, ról.

        kolejny świetny filmowy "dzieciak" - Teo Gutierrez Moreno, znakomity wujek Beto - Ernesto Alteiro, a w roli matki Juana - Natalia Oreiro, kojarzona skądinąd. Nie wiem, czy jest to doskonała rola, wg mnie - niekoniecznie, ale na pewno dobrze wiedzieć, ze aktorka telenowelowa dzielnie próbuje się znaleźc w ambitniejszych produkcjach.



      • grek.grek "Jak mam na imię" 09.09.16, 12:15
        trailer :
        www.youtube.com/watch?v=VYXvxkuuDx8

    • grek.grek 23:25 "Porządny" dokument 08.09.16, 12:27
      biograficzny dokument z 2014 roku o Heinrichu Himmlerze. kanwą są dokumenty, listy i notatki znalezione w jego mieszkaniu w Gmund.

      szkoda, że o tej porze dopiero !
      • grek.grek 23:35"Porządny" dokument 08.09.16, 12:28
        23:35.

        35 :]
    • grek.grek Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wrócisz? 08.09.16, 12:56
      Barbasiu, co u Ciebie ?
      wyjazd ? dużo pracy ? awaria sprzętu ?

      mam nadzieję, że nic złego się nie stało !

      www.youtube.com/watch?v=BxeQIX5tFYw
      :]

      photos-ak.sparkpeople.com/nw/1/9/l1970027911.jpg
      • siostra_bronte Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 08.09.16, 19:34
        Jak to nie zadziała to już nie wiem :)
        • grek.grek Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 09.09.16, 11:36
          lepszych pomysłów już nie mam, Siostro :]

          ostatni raz Barbasia pisała 31 sierpnia. 9 dni nieobecności, to trochę długo, zwłaszcza że niczego nie zapowiadała.

          dlatego niepokojąco to wygląda, coś musiało się nagle wydarzyć ?

          Pozostaje czekać i mieć nadzieję, że wszystko się pomyślnie wyjaśni.
        • grek.grek Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 11.09.16, 11:03
          Barbasia trzyma nas w niepewności, nieprawdaż ?

          przypomniałem sobie, że po tym jak wróciła z urlopu, napisałem coś w rodzaju "urlop to świetna rzecz itd." i dodałem, że "najlepiej to sobie go nawet przedłużać".

          mam nadzieję, że Barbasia nie zrozumiała jego opacznie, jak jakąs niemiłą sugestię ? wiem, że to głupie przypuszczenie, bo przecież ona wie, że nic takiego nie miałem na myśli, ale nie wiem co sądzić o tej jej przedłużającej się nieobecności ?

          z drugiej strony, na początku roku pisała, ze to moze będzie dla niej trudny rok i żebyśmy byli wyrozumiali wobec jej "mniejszej aktywności"
          Tyle że "mniejsza aktywność" swoją drogą, a znikanie bez słowa, to jednak coś zupełnie innego.

          Zawsze zapowiadała swoje nieobecności, a teraz ani słowa.




          • maniaczytania Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 11.09.16, 11:57
            Greku - też się martwię, że nie ma Barbasi, ale jestem więcej niż pewna, ze na pewno się nie obraziła :)
            • siostra_bronte Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 11.09.16, 12:32
              Tak jett, niczego złego nie napisałeś! Czekamy na Barbasię, może to po prostu nawał obowiązków.
              • grek.grek Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 11.09.16, 14:28
                najczęsciej najprostsze wyjaśnienia bywają najlepszymi, Siostro.

                Miejmy nadzieję, że tak właśnie jest jak piszesz.

            • grek.grek Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 11.09.16, 14:26
              Maniu, ja też we własne domniemania nie wierzę, ale cała rzecz na tyle jest dziwna, że próbuję znaleźc w niej jakieś racjonalne przyczyny i kopię już pod ziemią.
          • barbasia1 Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 12.09.16, 22:26
            przypomniałem sobie, że po tym jak wróciła z urlopu, napisałem coś w rodzaju "urlop to świetna rzecz itd." i dodałem, że "najlepiej to sobie go nawet przedłużać".

            mam nadzieję, że Barbasia nie zrozumiała jego opacznie, jak jakąs niemiłą sugestię ? wiem, że to głupie przypuszczenie, bo przecież ona wie, że nic takiego nie miałem na myśli, ale nie wiem co sądzić o tej jej przedłużającej się nieobecności ?


            To była bardzo miła sugestia, hehe! :))
            • grek.grek Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 13.09.16, 11:29
              miałem nadzieję... wiedziałem !, że odczytałaś to zgodnie z moją intencją ! :]

              • barbasia1 Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 13.09.16, 23:55
                >miałem nadzieję... wiedziałem !, że odczytałaś to zgodnie z moją intencją ! :]

                Hehe! :))
      • barbasia1 Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 12.09.16, 22:24
        grek.grek napisał:
        O!!! Piękne to zdjęcie zwłaszcza! :}


        Przepraszam!
        • grek.grek Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 13.09.16, 11:26
          Barbasiu, najważniejsze, że jesteś :]
          • barbasia1 Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 13.09.16, 23:58
            A ja się cieszę, że Was widzę i czytam! :)
            • grek.grek Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 14.09.16, 10:53
              :]
              • barbasia1 Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 17.09.16, 23:16
                Że tak brzydko się wyrażę, w kupie raźniej. ;))
                • grek.grek Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 18.09.16, 13:02
                  ;]]

                  ależ to piękne wyrażenie jest ! :]]
                  • barbasia1 Re: Barbasiu, jak forma ? Co u Ciebie ? kiedy wró 18.09.16, 15:42
                    Hehehe! :))
    • siostra_bronte "Czarny Orfeusz" 08.09.16, 19:31
      Jutro w Kulturze w Wieczorze Kinomana o 20.25. Film Marcela Camusa z 1959 r., obsypany nagrodami z Oscarem włącznie. Akcja toczy się w Rio de Janeiro. Tytuł kojarzy mi tylko z muzycznym hitem, może też go pamiętacie?

      www.youtube.com/watch?v=ZwDYcyqn7DY

      A za tydzień "Gorzki ryż" de Santisa, jeden z najbardziej znanych filmów włoskiego neorealizmu z Silvaną Mangano. Znakomicie!
      • grek.grek Re: "Czarny Orfeusz" 09.09.16, 11:30
        nie znam żadnego z tych filmów, Siostro :]

        szykuję się na ciekawe premiery !

        yes, Kultura zaczyna nowy sezon całkiem nieźle. Pozostaje mieć nadzieję na utrzymanie tego poziomu na całym dystansie, hehe.
      • grek.grek "Czarny Orfeusz" słów kilka 10.09.16, 12:11
        oglądałaś, Siostro ?
        oglądaliście, Czcigodni ?

        jakie wrażenia ?

        Złota Palma, Oscar... czuliście to ? :]

        wg mnie, wspaniały rytm ma ten film, płynność, no a umieszczenie go w świecie karnawału w Rio - majstersztyk. Ta radośc, entuzjazm tłumów, ta samba, te ludzkie odruchy pijanego irracjonalnego szczęscia - znakomicie zaaranżowane, wyglądają momentami jak podpatrzone na ulicy, a nie sfilmowane w sposób zamierzony i wykalkulowany dla potrzeb fabuły.

        Odwzorowanie mitu Orfeusza i Eurydyki, z udziałem ciemnoskórych aktorów - brawurowa idea i doskonale poprowadzeni aktorzy, aczkolwiek kto wie, czy nie tylko poDprowadzeni, bo w oczy rzuca się ich prostota i instynkt, które jakby same ich prowadzą przez fabułę i kolejne sceny. Nie wiem, czy w innych filmach się sprawdzili, ale tutaj spore wrażenie robi ich naturalność i wzajemna chemia, jakby byli spoza filmowej branży, jakby się znaleźli na planie jakimś przypadkiem, szczęsliwym zrządzeniem losu [dla reżysera i widzów].

        wydarzeniem jest ten mały chłopiec, który towarzyszy ciągle Orfeuszowi. świetny malec.

        I to on w finale, wg mnie, wyobraża dusze brazylijską : brudna koszula, połatane portki, ale jak słyszy muzykę, to musi tańczyć i cieszyć się, ze życie nie mogłoby być lepsze.

        To ponoć dlatego w Rio nie ma samobójstw. Nawet wśród największej biedoty. Bo co roku jest karnawał i na te kilka dni wszyscy czekają, te kilka dni w roku - przeżywanie ich i oczekiwanie na to - sprawia, ze chcą żyć.

        świetne, w pewnym momencie, zagęszczenie atmosfery, kiedy Eurydyka zaczyna widzieć zamaskowanego mężczyznę, symbolizującego fatum - śmierć jaka na nią czeka. I która w istocie nadchodzi niebawem.

        niezwykła jest też ta pokarnawałowa odyseja Orfeusza, który załamany szuka jej po całym mieście, nie zdejmując nawet stroju tanecznego, aż w końcu znajduje w kostnicy i niesie jej ciało porannym chodnikiem, który wodą odświeża polewaczka. Wzruszające.

        A przedtem mnóstwo zabawy, dominująca muzyka, bębny, samba, nastrój oczekiwania na rozpoczęcie karnawału, znakomicie pokazana codziennośc ulic Rio.

        A wreszcie zazdrośc Miry, która postanawia unicestwić prawdziwe uczucie Orfeusza i Eurydyki, ale wbrew jej intencjom, udaje się jej tylko je scalić i uczynić nieśmiertelnym, połączyć ich w śmierci na zawsze.

        Jakoś mnie ta Złota Palma nie dziwi :] MOżna z łatwością dać się porwać tej opowieści.
        • siostra_bronte Re: "Czarny Orfeusz" słów kilka 10.09.16, 13:15
          Mam mieszane uczucia. Fakt, że byłam tradycyjnie padnięta, jak to w piątek wieczór i momentami film mi się urywał. Mam wrażenie, że jednak ciut się zestarzał. Ale część od rozpoczęcia karnawału robi wrażenie.

          Przy okazji, wyczytałam, że reżyser ożenił się z aktorką grającą Eurydykę, ale szybko się rozwiedli.
          • grek.grek Re: "Czarny Orfeusz" słów kilka 10.09.16, 15:38
            ja też momentami miałem podobne odczucie, Siostro - że to jednak troszkę naruszony zębem czasy FILM, nawet jesli opowieśc zdecydowanie ponadczasowa.

            ale, co ciekawe, im dłużej trwał ten film, tym bardziej pozbywałem się tej myśli, a może ona ze mnie ulatywała, ewentualnie przestawała być istotna, a wypierała ją przyjemnośc z oglądania obrazów, wysłuchiwania rytmów muzycznych i śledzenia jak zgrabnie i lekko rezyser przenosi we współczesność grecki mit.

            PS : momentami wydawało mi się, że zaraz ktoś zacznie śpiewać, a reszta podłączy się w zbiorowym tańcu - tak jakoś przypominała mi cała oprawa musical. Też miałaś takie odczucie, Siostro ? :]
    • grek.grek Wenecja 2016- dzień 9 09.09.16, 12:20
      jutro zapewne ostatnie pokazy, a wieczorem werdykt, ew. będzie w niedzielę wieczorem ?

      wyborcza.pl/7,75410,20665105,festiwal-w-wenecji-2016-natalie-portman-w-jackie-to-film.html
      www.filmweb.pl/article/WENECJA+2016%3A+Natalie+Portman+x+2-119332
      film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-filmowy-w-wenecji-2016-dzien-dziewiaty-zycie-kobiet-relacja/llf4de
      • siostra_bronte Re: Wenecja 2016- dzień 9 09.09.16, 19:07
        Uff, wreszcie koniec :)
        • grek.grek Re: Wenecja 2016- dzień 9 10.09.16, 11:57
          :]]

          Siostro, jeszcze mam kilka linków a'propos ;]
          ale fakt - wieczorem werdykt.
          I nie ma zdecydowanych faworytów.

          btw, zaczął się festiwal w Toronto :]]
          • siostra_bronte Re: Wenecja 2016- dzień 9 10.09.16, 13:10
            Liczę na to, że Toronto nie będzie tak obszernie relacjonowane :)
            • grek.grek Re: Wenecja 2016- dzień 9 10.09.16, 15:32
              :]

              zapewne będzie mniej artykułów i recenzji, Siostro ;]
              ciągle jeszcze polskie portale filmowe nie mają Toronto na mapie, choć akurat tym razem moze być niespodzianka, bo mają zostać premierowo pokazane "Powidoki", "Zaćma' i "Maria Curie-Skłodowska", czyli polskie kino będzie w ofensywie ;]
    • grek.grek "Artyści" odc 2 10.09.16, 12:30
      nie zapowiedzieliśmy wczoraj:]
      nie wiem, jak to było u Was ?, ale mnie się udało wcelować niemal przypadkiem. Nie zapisałem sobie, ani nie zapamiętałem godziny emisji. Błąd ! :]

      tak czy owak, wg mnie - drugi odcinek trzyma poziom.

      całość ma takie trudny do zdefiniowania nastrój, ni to komedia, ni to groteska, ni to co... taki nastrój, który każe wszystko traktować serio i nie traktować serio niczego.

      dialogi są świetnie napisane. Żywe, po ludzku, normalnym językiem. Aktorzy podają je tak, jakby grali siebie, bo i zapewne dobrze znają sytuacje opisywane w scenariuszu. Poza tym, wszystko przesiątknięte jest pewną kameralną, teatralną atmosferę, i może też to sprawia, ze łatwiej im się znaleźc w takiej formule. Balansują gdzieś pomiędzy aktorstwem teatralnym i serialowym, i jest to znakomite. Tak przynajmniej na moje oko, zupełnie niewprawne :]

      przyjeżdza do Teatru zaproszony przez nowego dyrektora reżyser z innego miasta. I jego aktorzy. Pierwsze spotkanie wspólnie z aktorami Popularnego. I kłótnie, i starcia, i sprzeczki, i nerwówka, i pani aktorka gwiazda numer 1 "rzuca rolą", i dyrektor ją prosi, żeby przemyślała, a ona że jej pozycja jest tak mocna, że na wszystko jej pozwala... no przecież to klasyka zaraz będzie :]

      A to podkreślenie, ze teatr to nie tylko sztuka, tekst, aktorstwo i aktorzy, no może jeszcze reżyser ? Oto okazuje się, że gośc od finansów teatru zwolnił kultowego portiera Popieła. Wieśc idzie w kadry i dyrektor nie może dostać nawet kawy od pani w bufecie. "Dla pana - zamknięte !', dowiaduje się. Musi prosić pokryjomu jednego z aktorów, zeby mu kawę zamówił :]

      Dyrektor - niby szycha, nie ? Nic z tych rzeczy. Tutaj starszy pan od montażu, w fartuchu mechanika, pani bufetowa, pani sprzątaczka - wszyscy są ważniejsi od niego. Oni tworzą klimat tego miejsca. Tak jak te duchy, który przysiadają na krzesłach i przysłuchują się naradom artystycznym zespołu. dyrektor może być ten , a jutro inny, ale duchy i osoby kultowe - muszą być zawsze, bo bez nich teatr nie istnieje jako świątynia sztuki, którą jest nawet wtedy, jesli chce się koniecznie go umniejszyć, sprowadzić na ziemię, nasycić prozą codziennych zmagań o kasę, o recenzje, kłótni o role i pozycję w hierarchii.

      podchody eks-piłkarza, kumpla dyrektora, który załatwił mu pracę w charakterze pomocnika montażysty, do aktorki Anny Ilczuk - zabawne. Próbuje jej popsuć samochód, żeby później móc się wykazać naprawą i nawiązać kontakt. Wychodzi oczywiście fatalnie, a ona posądza go o próbę kradzieży. potem jednak znienacka zaprasza do baru, ale jak piłkarz przychodzi, to ona już się dobrze bawi i go nie zauważa.

      Albo dyrektor, który nie ma odwagi spojrzeć w oczy zwolnionemu portierowi, i zamiast wyjśc z budynku drzwiami - próbuje wyjśc małym okienkiem, ale słabo mu to idzie, z trudem się gramoli, bo okno małe i ciasne. Portier widzi te jego wygibasy w monitoringu, dyrektor zauwaza, że jest widziany i udaje, że ot tak sobie siedzi w oknie i w sumie to kontempluje :]

      I gorzkie są te słowa portiera, ktoery w końcu pomagał dyrektorowi od pierwszego dnia : "Najgorsze, jak dostajesz w pysk od kogoś, kogo zdązyłeś już polubić". A przecież dyrektor nie zwolnił go sam, zrobiono to za jego plecami. Nie ma wątpliwośći, wszelako, że Popieł wróci na swoją posade. To kwestia czasu, zapewne ? :]

      pan Demirski, autor dialogów i scenariusza, w wywiadzie rzekł był, że portier Popieł, to dla niego był zaczyn całej akcji. Miał jakieś niejasne wizje scenariuszowe, ale dopiero jak obejrzał "DOm", a w nim zobaczył Popiołka, i wyświetlił mu się Popieł - wtedy wszystko mu się pięknie wyklarowało i scenariusz powstał w try miga.

      Treśc sms-ów wyświetlana na ekranie. Była już w 1 odcinku, w 2 też jest jeden albo dwa. Demirski wspominał, że obejrzał mnóstwo seriali zanm sam zaczął scenariusz pisać, no i to widać wpływ "Sherlocka" i "House of Cards" widoczny :]

      tak czy inaczej - ogląda się to, i słucha tego, świetnie. Wydarzenie ! absolutnie, wg mnie.
      • maniaczytania Re: "Artyści" odc 2 11.09.16, 20:37
        nie czytam, bo nie oglądałam - jak nadrobię, to się dopiszę :)
        • grek.grek Re: "Artyści" odc 2 12.09.16, 11:32
          rozumiem, Maniu :]

          na vod na str TVP faktycznie są oba odcinki.

          życzę Ci świetnej zabawy i wrażeń przy 2 odcinku. Ogląda się to znakomicie ! :]
          • barbasia1 Re: "Artyści" odc 2 12.09.16, 22:40
            Ja przeczytam, a obejrzę później!
            • grek.grek Re: "Artyści" odc 2 13.09.16, 11:32
              świetnie :]

              zachęcam bardzo.

              szaalenie jestem ciekaw Twojej recenzji, Barbasiu :]


    • grek.grek Wenecja 2016 - dzień 10 10.09.16, 12:36
      ostatki. wg recenzji, finałowe pokazy konkursowe - średniej jakości. To co najważniejsze, jak się wydaje, miało miejsce wcześniej i tam chyba należy szukać zwycięzców. Aczkolwiek, jury zwykle ignoruje krytyków i wybiera na przekór medialnym spekulacjom :

      www.filmweb.pl/article/WENECJA+2016%3A+Wojna+i+więzienie-119363
      wyborcza.pl/7,75410,20670813,festiwal-w-wenecji-2016-konczalowski-i-kusturica-na-granicy.html

      film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-filmowy-w-wenecji-2016-dzien-dziesiaty-w-oczekiwaniu-na-werdykt-relacja/n3senb
      • siostra_bronte Re: Wenecja 2016 - dzień 10 11.09.16, 13:28
        Greku, czy linkowałeś recenzję tego filipińskiego filmu, który wygrał? :)
        • grek.grek Re: Wenecja 2016 - dzień 10 11.09.16, 14:57
          "Woman Who Left". yes, link był w ostatnich dniach [w 9 albo 10].

          ponoć trwa 4 godziny, jako że rezyser Lav Diaz nie przejmuje się normami czasowymi, kręci tyle ile uwaza, ze powinien, zwykle filmy wielogodzinne :]

          Inni wyróżnieni :

          najlepsi aktorzy : Oscar Martinez ["El Ciudadano Ilustre"] i Emma Stone ["La La Land"]

          nagroda Jury : Tom Ford za "Zwierzęta nocy"
          Nagroda za reżyserię : Amat Escalante "La Region Salvaje" i Andriej Konczałowski "raj"
          najlepszy scenariusz : Noah Oppenheim "Jackie"

          nagroda specjalna Jury : Ana Lily Amirpour za "The Bad Batch"

          nagroda im Mastroianniego dla najlepszego młodego aktora/ki : Paula Beer "Frantz"
    • siostra_bronte "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" 10.09.16, 13:05
      Wypatrzyłam w tv4, jutro o 22.05. Znakomity kryminał ze świetnym klimatem. Reżyseria Martin McDonagh, rocznik 2008 r. W obsadzie Colin Farell (zaskakująco dobra rola), Brendan Gleeson, Ralph Fiennes. Muzyka Cartera Burwella, którego bardzo lubię.

      A w tle piękna Brugia. Zresztą tytuł oryginalny filmu to "W Brugii". Ale tłumacz miał fantazję :) Polecam!!
      • grek.grek Re: "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" 10.09.16, 15:25
        o, dzięki Siostro :]

        spróbuję obejrzeć.
    • siostra_bronte "Czarny koń" 10.09.16, 13:09
      Dzisiaj w Kulturze o 20.20. Film Todda Solondza z 2011 r. Na pewno warto obejrzeć, choć jak sprawdziłam recenzje są mieszane.
      • grek.grek Re: "Czarny koń" 10.09.16, 15:28
        premiery... przodem ! :]

        na Rotten Tomatoes ma 71 % poztywnych z 53 zgromadzonych recenzji.

        tak czy owak, warto spróbować.
        • siostra_bronte Re: "Czarny koń" 10.09.16, 21:52
          Świetny!!
          • grek.grek Re: "Czarny koń" 11.09.16, 10:47
            :"]

            wg mnie, niezły.

            ciekawa narracja, zawieszona między rzeczywistością, a wizjami/snami bohatera, w których to znajomi ludzie pełnią formę mediów dla jego własnych myśli i obaw. Sam przed sobą nie ma chyba odwagi się do nich przyznać. w tym, wg mnie, widać jego największą niesamodzielność, o ile samodzielnośc [dorastanie do niej] była tutaj tematem nr 1 ?

            ten moment, kiedy wyobrażona matka mówi mu w aucie, że za jego plecami od dawna ona i ojciec wieszają na nim psy - znakomita, to chyba wręcz gwóźdź do jego późniejszej trumny [o ile faktycznie on się w niej znalazł].

            sekretarka ojca zmieniająca się z szarej myszki w wampa uwodzącego jego i jego młodszego brata - świetne aktorstwo ;]

            ale postaci, mimo wszystko, ciut stereotypowo namalowane : outsider - czyli, przepisowo gość niepiękny, zaniedbany i zbiera jakieś dziecinne pamiątki superbohaterskie, ojciec - figura z wosku, człowiek małego sukcesu, brat - jasna opozycja wobec outsidera, czyli też człowiek małego sukcesu, młodsze wcielenie ojca, matka - niby kochająca [scena, kiedy bohater wygłasza gniewną filipikę nt. czasów, w których już nikt nikogo nie szanuje i tylko próbuje wykorzystać, a ona czeka cierpliwie i mówi mu, że "ale... ja cię kocham..." - wzruszająca na swój sposób]; dziewczyna - potencjalna szansa na zmianę w życiu bohatera : oczywiście, po próbie samobójczej, w w widocznej depresji.

            zabawne, że sympatyczny Mahmoud, który chyba jako jedyny zauważa, że nasz bohater jest w sumie fajnym gościem - dostaje od niego po twarzy ;]

            natomiast celna jest bardzo krytyka american way of life, w której każdy może sobie wybrać jaki chce, pod warunkiem, że jest to ten sam i niezmienny : sukces, kasa, dom, rzeczy itd. tutaj nawet ojciec jest juz tak zdenerwowany, że syn kariery jakoś nie robi, że gotów go na bruk wyrzucić. Albo to jemu tak się wydaje, może to jego paranoja, bo przyznam szczerze, w pewnym momencie pogubiłem się w tej sprytnej mieszanej formie scenariusza ?

            komiczna, i sympatyczna, jest scena, w której syn upomina matkę, ze zalega mu z płatnościami za przegraną w jakiejś grze planszowej :]

            I finał... niby z jednej strony, romans z sekretarką, która przestaje być wampem, a z drugiej - rodzina nad grobem głównego bohatera, który wcześniej miał jakiś wypadek i był w śpiączce. Od kiedy datuje się ta śpiączka i czy aby on się naprawde budzi, czy też calą finałową sekwencję przeżywa w swojej podświadomości ?

            No i nad jego grobem, prawdziwym czy we śnie, stoi dziewczyna/żona z dzieckiem. Zatem : kłamała, że jednak nie była w ciązy czy mówiła prawdę, ale zaszła w ciążę z jego bratem, który jej się chyba od razu - ze zdjęcia - spodobał ? Tyle że na urodziny chyba za wcześnie by było ?

            dobre jest też to, że nie ma tutaj powielania schematu : outsider męski spotyka outsiderkę kobiecą i po pierwszych trudnościach i etapie poznawania się - tworzą zgodną pare, znajdując wspólny mianownik w postaci swojej odmienności wobec społecznej dominanty. Tutaj outsiderka w ogole nie jest obiektem nadającym się do adoracji, nie widzi w bohaterze siebie samej, nie rodzi się w niej żadne głębsze uczucie.

            Bohater zaś jest, na mój gust, człowiekiem zupełnie zdziesiątkowanym komunikatami z zewnątrz, które bardzo sobie bierze do serca, ale w tym sercu zderzają się one z jego naturą, która jest zupełnie wbrew i domaga się czegoś innego. Próbuje więc sprostać oczekiwaniom wszystkim, tylko nie własnym - stąd jego ciągłe frustracja. Próbuje iśc we wszystkich kierunkach naraz, skutkiem czego stoi w miejscu.

            dobry film. Christopher Walken z nawoskowaną twarzą - jak od Madame Tussaut;] za to muszę się pochwalić, że od razu rozpoznałem Mię Farrow, aczkolwiek z potwierdzeniem czekałem do zakończenia filmu i listy płac, hehe.


            • siostra_bronte Re: "Czarny koń" 11.09.16, 12:57
              Czyli podobał mi się znacznie bardziej niż Tobie :)

              To prawda, jest tu parę stereotypów, a jednak jako pewna diagnoza stanu ducha trzydziestoparolatków, którzy nie są w stanie odciąć pępowiny, nadzwyczaj trafna.

              I powracający temat, który można określić słowami klasyka: każda rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób. W każdej są małe lub większe dramaty i tajemnice. Ale oskarżanie "starych" jest zbyt proste. Oni przecież też byli kiedyś dziećmi i zapewne wynieśli ze swoich domów jakieś traumy. Taka niekończąca się sztafeta pokoleń...

              Świetne są te sceny snów czy też fantazji bohatera. Ale czytając recenzje w imdb natknęłam się na ciekawy tekst. Otóż ktoś napisał, że kilka z tych fantazji to były wizje...Marie, tej sekretarki! Kiedy zajeżdża czerwonym, luksusowym samochodem do pięknego domu. Potem zachowuje się jak wamp, jak to określiłeś i uwodzi bohatera :) A potem, sytuacja się powtarza, tyle że Marie na oczach Abe'a rozbiera jego kuzyna. Czy to nie wygląda na jej fantazje o lepszym, innym życiu? Zwłaszcza, że w realu Abe nie wykazywał nią żadnego zainteresowania. Dlaczego więc miałby o niej fantazjować?

              No i jest ta ostatnia, znakomita scena, kiedy Abe i Marie tańczą w tym razem w jej prawdziwym skromnym domu. Marie ocyka się nagle i widzimy ją przy biurku. Mogła więc fantazjować wcześniej. Cóż za fatalne rozminięcie tych obojga.

              Co sądzisz o tej teorii?

              Przyznam, że scena pogrzebu też nie jest dla mnie jasna. Tak jak cała końcówka ze śpiączką. Nie potrafię tego określić czasowo.

              Gorzkie kino o prawdziwym życiu. Chętnie obejrzałabym inne filmy Solondza.




              • grek.grek Re: "Czarny koń" 11.09.16, 14:48
                :]

                racja, jest tutaj troche goryczy, aczkolwiek przełamywana jest - tak mi się wydaje - odrobiną ironii i nawet taką skoczną nieco muzyczką na wstępie i zakończeniu, prawda ?

                to prawda. Diagnoza jest obecna. niemniej... czy wyprowadzka z domu rodzinnego byłaby dla bohatera czymś równoznacznym z początkiem nowego życia ? Trochę wątpię. Myślę, ze byłby to pusty gest, bez konsekwencji, spełnienie jakiejś społecznej normy.

                pozaa tym, zauważ, ze akcja rozgrywa się w kulturze amerykańskiej, gdzie taki outing ma naleciałości kulturowe zupełnie inne niż np na południu Europy.

                w Ameryce zawsze przedstawia się takich ludzi jako infantylnych gamoni, patologicznie niezdolnymi do czegokolwiek. Gdyby film kręcony był we Włoszech zobaczylibyśmy świetnie ubranego, przystojnego, uśmiechniętego 30-latka, który całuje na powitanie mammę, je makaron, rozmawia z ojcem o piłce nożnej i wypachniony idzie do klubu tanecznego z kollegami "na dziewczyny" :] I nikt nie ma z tym problemu, bo w tamtejszej kulturze rodziny wielokopokoleniowe są naturalną częscią społecznego nurtu.

                ergo : wg mnie, z pkt widzenia kulturowego, jest to film o opresji wzorców jakiej podlega bohater. Właściwie, nikt mu nie tłumaczy, dlaczego musi "iśc na swoje". I on wobec tej opresji jest kompletnie bezradny : proponuje nawet małzęństwo dopiero co poznanej dziewczynie; więcej - w pogoni za sprostaniem pustej normie nie zauważa, że już w momencie dyktowania numeru telefonu, dziewczyna kompletnie się nim nie interesuje i powinien ją sobie odpuścić.

                wpada w błędne koło prób sprostania nakazom otoczenia. Traci głowę, wg mnie - tego własnie efektem są jego wizje, sny i dialogowanie z postaciami jako forma introspekcji. Gośc nie posiada własnej osobowości, wszystko co ważne przyjdzie mu do głowy - musi usłyszeć od innych, choćby we śnie, bo sam nie wierzy sobie. To smutny obrazek człowieka przytłoczonego normą, której nie ma ochoty sprostać, którego nie nauczono jednej z kluczowych rzeczy dla człowieka, wg mnie :] : słuchania siebie i rozwijania własnego umysłu.

                dlatego muszę ostrożnie polemizować z Twoim stwierdzeniem, Siostro :] - jego starych trzeba oskarżyć. Są winni. NIgdy - tak wnioskuję z fabuły, dialogów i uwag rzucanych tu i ówdzie - nie obchodziło ich jego szczęście. Stali z wyczekującymi minami i nic poza tym. Nic dziwnego, ze się zaciął :] on sam chciał czegoś innego, a ich to chyba wcale nie obchodziło.

                bardzo ciekawa interpretacja - bardzo możliwa a'propos snów sekretarki.

                to prawda, Siostro.
                sekretarka i bohater główny są podobni do siebie, to mogłoby się udać. Tyle że są nienormatywni, bo ona jest chyba starsza o te 10 lat. I moze dlatego właśnie spełniają się tylko w jej śnie. Tam nie obowiązują reguły i presja otoczenia, której najwyraźniej oboje nie są w stanie sprostać.

                nie umieją być szczęśliwi, mimo że tego bardzo chcą. BO, jak to mówił klasyk, "szczęście trzeba sobie umieć zorganizować" :]
    • grek.grek 23:10 TVP Kultura "Zły porucznik" [1992] 10.09.16, 16:01
      Mineło ćwierć wieku, a nadal "Zły porucznik" Ferrary nie jest wyświetlany wcześniej niż o 23:00. To znaczy, że chyba niewiele się zmieniło na poziomie wrażliwości decydentów telewizyjnych, a może i samej widowni. A powiadają, że ta wrażliwość się stępia... :]

      szkoda, bo to film tyleż "dirty", co mądry i poruszający.
      tytułowy Porucznik zagubił się zupełnie : pogrąza się w kolejnych długach z powodu permanentnego pecha w obstawianiu zakładów na mecze baseballowe, z upodobaniem zażywa narkotyki, spotyka się z prostytutkami [choć seksu to tam chyba nie ma], w pracy za nic ma procedury, zasady i całą resztę, a najgorsze : zdaje się, że zatracił zupełnie poczucie, iż jego życie zmierza w jakimś okreslonym kierunku. Chaos jest jego środowiskiem naturalnym. Być może dociera do niego refleksja, ale tłumi ją w sobie, albo nie jest ona w stanie przebić się dostatecznie mocno na plan pierwszy jego samoświadomości, na tyle by sprowokować zmiany.

      I wtedy trafia mu się niezwykła sprawa kryminalna : dwóch opryszków gwałci zakonnicę w kościele. A ona z jakąś poruszajacą godnością przyjmuje tę całą sytuację i nie chce ujawnić nazwisk prześladowców, mimo że ich zna. Wybaczyła im i to jest jej poczucie sprawiedliwości - okazanie im miłosierdzia.

      Porucznik nie umie tego w sobie zmieścić. Obserwuje ją zaintrygowany. I od tego zaczyna się jego stopniowe pojmowanie w jakie maliny się zapędził. Niezwykły jest ten ostatni moment, kiedy podejmuje decyzję, którą... może odkupić swoje życie ? Jednym gestem ? Czy jest w tym geście miłosierdzie i szczerość, czy jakaś kalkulacja ? czy w ogóle, w tym momencie życia, stać go na kalkulację ? Tak czy owak, ta decyzja może oznaczać tylko to, że w ostatnim momencie uwierzył w coś, w istnienie czegoś, co może go oczyścić.

      mocne kino, a Harvey Keitel wchodzi na naajwyższe rejestry aktorskiej identyfikacji z postacią, którą gra.

      swoją drogą, po co ktoś taki jak Werner Herzog po latach nakręcił remake, który ewidentnie jest nieporozumieniem i kuriozum ? :]
      • grek.grek Re: 23:10 TVP Kultura "Zły porucznik" [1992] 11.09.16, 10:56
        znakomity film. po latach absolutnie zachowuje swój pazur, ma wciąz przejmujący nastroj, a ten płaczliwy zaśpiew, który wyraża swój ból bohater, w wykonaniu Harveya Keitela jest czymś nadzwyczajnym, jakże przejmującym, tak bardzo niepasującym, a jednoczesnie tak głęboko spójnym, z całym jego chaotycznym życiem grzesznika, ze wszystkim co robi : z każda działką wciągniętą albo wstrzykniętą, z każdym małym szwindlem jakiego dopuszcza się zasłaniajac sie odznaką policyjną, z każdym kolejnym zakładem hazardowym, w ktorym naraża nie tylko siebie, ale swoją rodzinę na grube kłopoty.

        co ciekawe, jak dobrze dogaduje się z niektórymi ludźmi : starsza pani w kościele, którą w swoim zwidzie wziął za Jezusa, albo ta babcia jego latynoskiego dilera, którą widzi pierwszy raz na oczy, a która daje mu na droge rózaniec i całują się w kącki ust, jak starzy przyjaciele, co ciekawe - w tym momencie porucznik jest na niezłym haju, a pani wygląda na taką klasyczną latynoską dewotkę, cały dom ma ustrojony podobiznami Jezusa.

        I ostatnia scena : ciekaw jestem, czy Ferrara kręcił ją z ukrytej kamery ? Krauze w taki sposób nakręcił ostatni kadr "Gier ulicznych". Wtedy nikt nie zwrócił uwagi na - w filmie - pchniętego nożem w biały dzień, pośród gwarnej ulicy, bohatera, który osuwa się i umiera pod murem. Chyba tylko dziecko przystanęło. Niezwykła scena.

        Tutaj wyglądało podobnie. Kamera daleko, ustawiona jakby w ukryciu, może w zaparkowanym samochodzie i scena : bohater w aucie, podjeżdza drugie, padają strzały, auto odjeżdza. I ludzie reagują. najpierw jakaś kobiera, a potem zbiera się spory tłumek, zapewne już oczekując na policję. scena zrobiona Live czy jednak był to aranż ?


    • grek.grek "Snowden" Olivera Stone'a - przed premierą 10.09.16, 16:06
      ciekawy artykuł przetłumaczony z "Guardiana", oryginalnie napisany przez dziennikarza, który został sportretowany jako jeden z trójki, która w tajnej kryjówce odwiedziła Edwarda Snowdena [zapis tego spotkania jest w dokumencie "Citizenfour"] i ma także - jako postać filmowa - swój epizod w "Snowdenie" Olivera Stone'a, a gra go sam Tom Wilkinson :

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/snowden-jedzie-do-hollywood/ffj7j4

      premiera niebawem. Stone rzadko pudłuje, w roli głównej Joseph Gordon-Levitt, temat i postać bohatera wciąż nośna, więc zapowiada się świetny film.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka