Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 9 (vol. 71)

    • siostra_bronte "Patrioci" 11.09.16, 13:27
      Jutro w Kulturze, o 23.45. Późno, ale na wszelki wypadek zapowiadam. Film Erica Rochanta z 1994 r. Ciekawy, realistyczny obraz działania Mossadu, bezwzględnego nawet wobec swoich sprzymierzeńców. Wciągający thriller. W bonusie goła Sandrine Kimberlain, jeszcze wtedy początkująca aktorka :)
      • grek.grek Re: "Patrioci" 11.09.16, 14:51
        dzięki, Siostro :]

        może jakoś się uda obejrzeć... :]
        ewentualnie - powtórkowo.
    • grek.grek Toronto 2016 - premiery "Maria Curie" i "Powidoki" 11.09.16, 16:19
      zarówno "Powidoki", jak i "Maria Curie" w recenzji są przedstawione jako "dobre, ale...". Cóż, wg mnie dobrze że są i niebawem będą także w kinach polskich. Wreszcie mamy kilka tytułów polskich, na które warto czekać, i nie są to jakieś niewydarzone próby sensacyjne czy komediowe, ale kino artystyczne, z ambicjami.

      "Siedmiu wspaniałych" miało też być pokazanych na zakończeniu festiwalu w Wenecji :] Ciekawe, czy tak właśnie było, hehe.

      film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-filmowy-w-toronto-2016-dzien-pierwszy-siodemka-nie-taka-wspaniala-relacja/sbyksb
      film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-filmowy-w-toronto-dzien-drugi-studium-genialnego-polskiego-umysłu-relacja/0bfbqs
      i artykul poprzedzający :

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/festiwal-filmowy-w-toronto-rusza-oscarowa-machina/z64zkg
      • barbasia1 Re: Toronto 2016 - premiery "Maria Curie" i "Powi 11.09.16, 19:59
        Nic nie wiem o Wenecji. Dlatego liczę na Twoje wątki z linkami do relacji, pierwszych recenzji! Zaraz się rozejrzę! :)
        • grek.grek Re: Toronto 2016 - premiery "Maria Curie" i "Powi 12.09.16, 11:29
          są i czekają na Ciebie, Barbasiu :]

          głównie korzystałem z filmwebu i onetu, tutaj są zgrupowane wszystkie relacje z recenzjami z tego roku :

          www.filmweb.pl/awards/MFF+w+Wenecji/texts/view
          film.onet.pl/festiwal-filmowy-w-wenecji-2016
          było też kilka relacja T. Sobolewskiego dla GW - linki są w poszczególnych "dniach" w moich postach :]

          miłej lektury, Barbasiu :]

          wspaniale, że już jesteś :]
          • barbasia1 Re: Toronto 2016 - premiery "Maria Curie" i "Powi 12.09.16, 22:20
            Świetnie. Bardzo dziękuję. :)
            • grek.grek Re: Toronto 2016 - premiery "Maria Curie" 13.09.16, 11:25
              nie ma za co, Barbasiu :]

              udanej i przyjemnej lektury !
              • barbasia1 Re: Toronto 2016 - premiery "Maria Curie" 13.09.16, 23:59
                Dziękuję!
    • barbasia1 Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 11.09.16, 19:57
      że nie dałam żadnego znaku . Bardzo Was przepraszam, Greku, Bronte, Maniusiu!

      Już jestem. :)

      Trochę niedobrego się zdarzyło, stad moje milczenie.
      Przepraszam jeszcze raz!
      • maniaczytania Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 11.09.16, 20:36
        najważniejsze, że jesteś i teraz dałaś znak. Nie masz za co przepraszać :)

        Weź sobie tyle wolnego, ile potrzebujesz, choć z własnego doświadczenia wiem, że to forum daje chwilę oderwania :)

        Ściskam Cię mocno!!!
        • barbasia1 Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 12.09.16, 22:13
          Dziękuję! :)*
      • grek.grek Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 12.09.16, 11:24
        jak dobrze, że już jesteś, Barbasiu !!!

        martwiliśmy się o Ciebie bardzo, niepokoiliśmy się, tak nagle i na tak długo zniknęłaś.
        Ależ ulga, że JESTEŚ :]

        czy wszystko się wyjaśniło ? czy wszystko jest już dobrze ?

        • barbasia1 Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 12.09.16, 22:19
          Dziękuję, Greku! :) I jeszcze raz przepraszam.

          Na razie może być. :)
          • grek.grek Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 13.09.16, 11:24
            Barbasiu, nie trzeba przepraszać ! na pewno miałaś ważne powody. Po prostu się martwiłem/martwiliśmy o Ciebie.

            O to, że mogłabyś chcieć dać znać, nie móc, to by było najgorsze.

            cieszę się :] Trzymam kciuki, żeby wszystko wróciło do najlepszego porządku.
            • barbasia1 Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 14.09.16, 00:02
              Dziękuję!
              Kochany jesteś! :}
              • grek.grek Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 14.09.16, 10:56
                :]
                Oby wszystko układało się jak najlepiej :]
                • barbasia1 Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 14.09.16, 22:55
                  Heh! Dziękuję serdecznie! :)
                  • grek.grek Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 15.09.16, 11:47
                    :]
        • barbasia1 Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 12.09.16, 22:32
          Aha! Małą chwilkę potrwa zanim się rozkręcę...

          • grek.grek Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 13.09.16, 11:31
            Barbasiu, rozkręcaj się w swoim tempie :]
            grunt, że sie rozkręcasz !
            • barbasia1 Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 14.09.16, 00:02
              :))
      • grek.grek Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 12.09.16, 13:44
        dodgingcommas.files.wordpress.com/2012/03/happy-cat-dance.jpg
        ! :]
      • siostra_bronte Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 12.09.16, 18:41
        Tak jest, najważniejsze, że jesteś.
        • barbasia1 Re: Przepraszam, że się długo nie odzywałam! 12.09.16, 22:15
          siostra_bronte napisał(a):

          > Tak jest, najważniejsze, że jesteś.

          Dziękuję! :)*
    • grek.grek "Igrzyska śmierci"/ "Igrzyska.W pierścieniu ognia" 12.09.16, 12:12
      hit ksiązkowy i kinowy, więc mniej więcej wiadomo o co chodzi, ale - może kilka słów, bo obejrzałem zarówno pierwszą część tydzień temu, jak i drugą wczoraj, a chyba nie rozmawialiśmy o "Igrzyskach" jeszcze ?

      Wizja przyszłości " centrum jest Kapitol, wypasiony moloch miejski, w którym żyje uprzywilejowane społeczeństwo, spędzające czas na rautach, zabawach, ubrane w ciuchy od najlepszych projektantów, beztroskie, niekiedy wymakijażowane.

      Wokół Kapitolu egzystuje 12 tzw. dystryktów, które Kapitol trzyma twardą ręką za pomocą policji i wojska. Kapitol wyzyskuje dystrykty, ludzie tam mieszkający są po prostu robotnikami, którzy za cenę biologicznego przetrwania pracują w pocie czoła dla elit z centrum.

      Co roku Kapitol organizuje tytułowe igrzyska. Z każdego dystryktu losuje się 2 osoby, które na Kapitolu przechodzą przeszkolenie, a potem staczają ze sobą bitwę, z której tylko jedna wychodzi żywa. I ta jednostka dostaje wiele przywilejów, niejako zostaje przyjęta do elity, tym bardziej ze społeczeństwo Kapitolu po prostu lubi rozrywkę [nic innego nie ma do roboty] i takich bohaterów chętnie hołubi.

      W roku pańskim opisywanym w filmie - w dystrykcie 12 niejaka Katniss Aberdeen zgłasza sie na ochotnika by wziąc udział w Igrzyskach. Robi to, bo pierwotnie została wylosowana jej młodsza siostra. Katniss zastępuje ją i stawia na szali własne życie. Los sprawia, ze jej towarzyszem jest Peeta, pomocnik piekarza.

      Cała pierwsza część opisuje ich podróż na Kapitol, poznawanie zasad i specyfiki całego przedsięwzięcia, a potem samą rywalizację.

      Igrzyska są medialnym show na wzór tego, co widać w obecnej telewizji. Prym wiedzie tutaj tani szmirus telewizyjny, który nonstop szczerzy zęby, rzuca żarciki i zupełnie nie pamięta, że to jest "show", do którego przymusem wylosowano uczestników, a potem każe się im walczyć na śmierć i życie i z 24 tylko jeden przeżyje. On robi swoje. Publika też cieszy się, klaszcze, wariuje. świetnie role szmirusa gra Stanley Tucci.

      Uczestnicy zaś, muszą występować w prezentacjach, popisywac się tym co umieją [Katniss świetnie strzela z łuku], przywdziewać kreacje wymyślone specjalnie dla nich [Katniss ma własnego stylistę, który staje się jej przyjacielem, gra go Lenny Kravitz], udzielać wywiadów.

      I kazda z 12 par ma swojego opiekuna, którym jest jeden ze zwycięzców którejś z poprzednich edycji Igrzysk. Było ich już 73, więc jest w kim wybierać.

      Katniss i Peeta dostają Haymitcha [w swoim emploi Woody Harrelson], trochę "zmęczonego", trochę wczorajszego, ale bardzo dobrze obeznanego z zasadami panującymi w tym światku. Udziela im bezcennych rad, z którym najważniejszą dotyczy lansu. Lans jest bezcenny, gdyż bez zwrócenia na siebie uwafgi nie da się pozyskać przychylności tzw. sponsorów, którzy w trakcie "gry" mogą posyłać uczestnikom istotne prezenty, które wspomogą ich w krytycznych momentach.

      No i Katniss umie się zaprezentowac : a to "płonaca suknia', a to strzelanie z łuku do jabłka trzymanego przez jakiegoś ważniaka, a to wywiady w których jest stremowana i zaubiona, ale ma cięty dowcip i celne riposty. Idąc za podpowiedziami swoich pomocników : Katniss i Peeta udają, że są parą, co też zwiększa ich szanse. Generalnie, kiedy zaczynają się zawody - Katniss jest najpopularniejszą ich uczestniczką.

      Cała rzecz odbywa się w czyms w rodzaju lasu. I ma trwać tyle, ile trzeba by wyszła z niej żywa tylko jedna osoba. Katniss od początku na pod górkę, bo konkurencja dybie na nią szczególnie, i nawet Peeta jest z nimi [z czasem okazuje sie, ze to był wybieg z jego strony]. Z trudem zdobywa sprzęt, mądrze nim gospodaruje, kiedy trzeba dostaje prezenty od sponsorów [podsyłane dronami], zawiera też sojusze i jest w nich wierna i lojalna [przyjaźń z małą, drobną ciemnoskórą dziewczynką z 11 dystryktu].

      Realizacja ma formę telewizyjnego show, wszyscy oglądają na supernowoczesnych plazmach, także spędzeni w jedno miejsce mieszkańcy dystryktów. Na bieżąco komentują go szmirusy w telewizji. Śmierc któregoś z zawodników sygnalizuje wystrzał, a na suficie gigantycznej konstrukcji, którą jest w istocie ten cały las - ukazuje się jego twarz i numer dystryktu. W ten sposób także uczestnicy wiedzą, ilu ich zostało i kto "odpadł".

      W końcówce rozgrywki nagle następuje zmiana reguł, którą zarządza prezydent Kapitolu Snow [odpowiednio lodowaty Donald Sutherland]. Może przeżyć dwóch/dwoje uczestników, pod warunkiem, że są z jednego dystryktu. I to zacieśnia sojusz Katniss i Peeta. Wygląda nawet na to, ze kwitnie nawet uczucie, co martwi prawdziwego narzeczonego Katniss, ktory został w dystrykcie, ale wszystko ogląda na telebimie [podczas Igrzysk dystrykty nie pracują].

      I tak oto nasza dwójka rzeczywiście zwycięża. Co ciekawe, Katniss nikogo nie zabija w tej rywalizacji. A scenariusz nie pozwala zapomnieć, ze wciąz są oni wszyscy ofiarami Kapitolu i świata w jakim żyją, nawet jesli jedni chcą wygrać sposobami bardziej szlachetnymi, a inni mniej.

      Zostają w końcu tylko nasi bohaterowie. I wtedy cyniczny prezydent zmienia decyzję : może zostać tylko jedno. De facto : mają się teraz pozabijać. Publika czeka na rozwój wypadków, a oni wcale nie chcą ze sobą walczyć, zamierzają popełnić podwójne samobójstwo zażywając trujace owoce. I zwyciężają, bo Kapitol nie mozer sobie przecież pozwolić na to, by nie było żadnego zwycięzcy. Tego macherzy i prezydent nie przewidzieli, więc muszą się poddać. Katniss i Peeta zostają bohaterami.

      W 2 częsci pełnią oni rolę maskotek. Żyją w luksusach, są obwożeni po dystryktach gdzie wygłaszać mają z kartki pochwalne peany dla Kapitolu. Katniss, szlachetna i zawsze wrażliwa na biedę i wyzysk swoich braci, buntuje się, ale groża śmiercią je rodzinie, więc robi co jej każą. Z bólem obserwuje, jak tłumione są wszelkie przejawy buntu.

      A prezydent się niepokoi, bo Katniss urosła w oczach wszystkich mieszkańców dystryktów do roli nadziei, głosu sprzeciwu wobec stolicy, ikony wiary w inną przyszłośc. Kiedy nawet czytanie przez z nią z kartki podstawianych bzdetów nie niszczy jej popularności [mieszkańcy dystryktów wiedzą, ze ona tego wszystkiego nie mówi z serca, ale dlatego że musi] - Snow wpada na pomysł organizacji 75 Igrzysk, tym razem z uczestnictwem zwycięzców poprzednich edycji. Celem tych zawodów ma być zabicie Katniss. A jeśli nie zabicie, to przynajmniej zmuszenie jej do zachowań niegodnych i tchórzliwych - szargających jej wizerunek. Trzeba wyeliminowac symbol, który podburza dystrykty i może grozić wybuchem powstania.

      cdn
      • grek.grek Re: "Igrzyska śmierci"/ "Igrzyska.W pierścieniu o 12.09.16, 13:17
        Niby uczestnicy specjalnych Igrzysk są losowani spośród zwycięzców poprzednich edycji z każdego dystryktu, ale wiadomo że Katniss musi zostać 'wyciągnnięta". I tak też się dzieje. Jej parą znów będzie Peeta, który na ochotnika zastępuje wylosowanego Haymitcha. Ten więc znów pomaga im z offu.

        Reakcja Katniss jest znakomita, w sensie filmowym ofk : kiedy dowiaduje się o tych igrzyskach, z płaczem wybiega w teren, żeby być sama [akurat odwiedza wteddy rodzinę w dystrykcie, więc biegnie w las]. Sądziła, ze ten koszmar minął, a on powrócił...

        Zaasady są te same : show, wywiady, prezentacje, lans itd. Tyle że tym razem Katniss i Peeta nie szukają sponsorów, lecz badają jakie i z którymi uczestnikami mogliby zawrzeć sojusze. Tym razem to będą sprawdzeni przeciwnicy, zahartowani, a nie inni debiutanci.

        Snow oczywiście ma zamiar zrobić wszystko, żeby Katniss przegrała - zginęła lub straciła twarz w oczach ludu. Pomaga mu w tym Plutarch Heavensbee [P Seymour Hoffman], główny macher i projektant tych zawodów.

        Odbywają się one w specjalnie wykreowanej hali, która tym razem jest tropikalnym lasem. Sufit jest pod prądem, a całośc z lotu ptaka ma w środku jezioro, które jest podzielone na 12 części. Na p;oczątku wydaje się, ze są to tylko tory biegowe dla uczestników, którzy zaczynają grę biegnąc do centrum, w którym się te tory schodzą, aby wziąć stamtąd ekwpiunek. Z czasem okazuje się, ze jest to zegar, który zmieniając godziny uruchamia kolejne zaplanowane zagrożenia dla uczestników : atak dzikich małp, burza z piorunami, parząca mgła, potok ulewa krwi itd.

        Katniss i Peeta zawierają sojusz z kilkoma innymi uczestnikami. Rozgryzają metodę działania tego zegara, i dochodzą do wniosku, że wystarczy po prostu śledzić zmiany godzin i dojść, kiedy w której części "planszy" uruchamia się zagrożenie. Wtedy łatwo je omijać przechodzą do innych części, w których będzie panował spokój. Tyle że jak się tym chwalą na wizji, to zaraz macher Snowa rozwibrowuje zegar i jak tu teraz rozpoznać kiedy będzie która godzina...

        Jest cięzko, mgła parzy, z małpami trzeba się bić i strzelać, pioruny są niefajne... W pewnym momencie Katniss ma wrażenie, że sojusznicy sa przeciw niej, coś dziwnefgo się dzieje, giną ludzie dookoła. Spala na panewce plan, jaki ona i jej przyjaciele obmyślili przeciw innej grupie sojuszniczej... Chcieli ich porazić prądem, przeciągając linkę od drzewa w które bije piorun do plaży, którą pozostawili nieobstawioną, licząc że tamci się na niej zjawią. A oni nie żyją, linka zerwana, dziwne pościgi i miny...

        Wreszcie Katniss strzela z łuku strzałą obowiązaną przy grocie linką piorunowanego drzewa w sufit hali. Nie wiadomo jakim cudem tak wysoko jej się udało, ale fakt jest taki, że trafia i wtedy następuje zwarcie. Pada zasilanie na suficie, pada także u Snowa w biurze, pada wszędzie. Nadmiar uwolnionej energii razi Katniss, która traci przytomność.

        Sufit zaczyna się zawalać, odpadają kolejne elementy konstrukcji, odsłaniając prawdziwe niebo. Żelastwo, niczym ogromne odłamy meteorytu, zaczyna spadać na "pole gry". Wtedy zsuwają się z góry jakieś szczypce i zabierają omdlałą Katniss.

        Budzi się w jakimś pomieszczeniu. Obok jeden z jej towarzyszy, z maską tlenową na twarzy. Słyszy jakieś rozmowy z pokoju obok. Wchodzi, a tam jeden z towarzyszy-sojuszników, Haymtich i... Plutarch. Katniss wpada w złośc, podejrzewając że Haymitch od początku wspołpracował z Kapitolem przeciwko niej.

        Kiedy udaje się ją uspokoić - Katniss dowiaduje się, że stała się częscią spisku rewolucyjnego. Jego celem jest wzniecenie powstania w dystryktach, a także przejęcie kontroli nad Kapitolem i zaprowadzenie nowych rządów, zapewne sprawiedliwych społecznie.

        Od swojego narzeczonego, który także się znajduje znienacka, dowiaduje się, że dystrykt 12 został zlikwidowany przez Kapitol. W czasie gdy ona brała udział w Igrzyskach. Częsci ludzi udało się uciec, w tym jej rodzinie, która jest cała i zdrowa.

        A rewolucja zapewne rozegra się w ostatniej częsci, która - jak sądze - będzie za tydzień [?] :]

        Cóż, widać pieniądze, które zainwestowano w ten cykl. Rzeczywistośc Kapitolu zaplanowana jest z werwą i ambicjami na miarę kosztów :] Podobnie całe instrumentarium używane w czasie samych igrzysk tytułowych. Efekty specjalne też się udały i zasadniczo - strona wizualna robi spore wrażenie.

        Jennifer Lawrence ma plusa za to, że idealną, szlachetną, nieskazitelną Katniss gra w taki sposób, że tej idealności, szlachetności i nieskazitelności się nie czuje, a przynajmniej nie jest ona natrętna. Tu także ukłon w stronę reżysera i scenarzystów, którzy nie robią z bohaterki heroiny.

        W pierwszym filmie młodzi aktorzy dominowali, a w drugim widać już wsparcie doświadczonej starszyzny : Hoffman, Jeffrey Wright, częściej pojawiający się Sutherland, a takze Amanda Plummer dodają szczyptę aktorskiego emploi do samej akcji.

        Wizja rzeczywistości odwołująca się do kolonializmu, a takze współczesnego rozwarstwienia Północ-Południe, zapewne nie nowa, ale pokazana wyraziście, lecz bez przesady i histerii.

        jedno tylko mnie trochę rozbawiło : w drugiej częsci, Katniss strzela z łuku raz za razem, a strzał z kołczana nie ubywa :} Zawsze ma ich tyle samo. Czy one się multiplikują automatycznie /? ;]

        • siostra_bronte Re: "Igrzyska śmierci"/ "Igrzyska.W pierścieniu o 12.09.16, 19:13
          Dzięki, Greku :)

          "Igrzyska śmierci" widziałam niedawno, nie pamiętam na jakim kanale. Nawet mi się podobał, było na co popatrzeć, do tego ciekawa historia. Ale kolejną część sobie odpuściłam, jak zwykle to odcinanie kuponów od sukcesu.
          • grek.grek Re: "Igrzyska śmierci"/ "Igrzyska.W p 13.09.16, 11:21
            dzięki, Siostro :]

            pisałem tak trochę bez złudzeń, że zainteresujecie się tym filmem :]

            yes, tak właśnie. Wiesz, ta druga częśc wydaje mi sie wyłącznie pomostem dla trzeciej, w której ma dojśc do rewolucji, powstania uciśnionych w dystryktach przeciw potędze Kapitolu, aby znieść jego władzę.

            sprawdziłem w programie : za tydzień niestety nie będzie owej trzeciej części, chyba jeszcze za wcześnie na premierę w telewizji ogólnodostępnej. "IGrzyska. Kosogłos", to dwuczęsciowa produkcja z 2014 i 2015 roku, więc za jednym zamachem jej nie obejrzymy w tym sezonie, jak mi się wydaje ? :]

            chociaż... może to przypomnienie obu pierwszych częsci jest sugestią, że choćby pierwsza część zostanie pokazana już niebawem ?
    • grek.grek 20:00 TVN7 "To nie jest kraj dla starych ludzi" 12.09.16, 13:34
      reklama zbędna ;]]

      znakomite kino Coenów.

      Akcja w teksańskich okolicznościach przyrody. Facet o naazwisku MOss znajduje na pustyni pobojowsko po porachunkach gangów : zwłoki, auta i... walizkę z dwoma milionami dolarów. Bierze walizkę i ma zamiar zacząć nowe życie. Wieczorem wraca na miejsce, żeby raz jeszcze zastanowić się nad sytuacją. Głupi nie jest, wie że to pieniądze mafii, ale pokusa jest bardzo mocna.

      Pechowo trafia na mafiosów, którzy w tym czasie przybywają na miejsce, żeby tę walizkę zabrać. Pewnie kumple zabitych. Moss ucieka, ale już o nim wiedzą i wiedzą, że ma ich walizkę... PUszczają za nim zupełnie nietuzinkowego płatnego zabójcę, Chigurha - od prezencji aż po zachowanie i metody działania : absolutnie oryginalna postać.

      jednocześnie całą sprawą interesuje się policja, na czele z doświadczonym szeryfem Bellem, który chce złapać Chigurha, ale i wyjaśnić wszystkie okoliczności sprawy.

      ogląda się to kapitalnie.
      mistrzowska forma, narracja, Brolin, Bardem i JOnes wybitnie grają, a cała ta historia - filtrowana przez postać szeryfa i fakt umieszczenia akcji w stanie Teksas - pokazuje jak zmienia się Ameryka, jak chwieją się posady tradycji, w których zostało wychowane stare pokolenie, jak przewartościowują się kategorie myślenia o świecie, człowieku i znaczeniu życia.

      a tak po prostu, świetna historia filmowa, atrakcyjna pod każdym względem; I tym razem Coenowie, tak mi się wydaje, trochę mniej ironizują na temat ludzkich słabości i zwykłej głupoty, które w efekcie sprowadzają na bohaterów porażkę, tam gdzie sukces jest na wyciągnięcie dłoni. Aczkolwiek... parę razy ewidentnie bohaterowie wpadają w tarapaty z powodu wręcz dziecinnej nieostrożności :]

      4 Oscary, m.in za najlepszy film i scenariusz. Must see :]

      I jaka znakomita godzilla na seans, prawda ? :]


      • siostra_bronte Re: 20:00 TVN7 "To nie jest kraj dla starych ludz 12.09.16, 18:51
        Kolejna emisja, a mnie, wstyd się przyznać znowu nie chce się oglądać tego filmu :) Mam wrażenie, że już to wszystko widziałam, u Coenów i nie tylko. Do tego 2,5 godz. z reklamami. Nie mam siły :)
        • maniaczytania Re: 20:00 TVN7 "To nie jest kraj dla starych 12.09.16, 22:58
          Siostro - jeśli nie widziałaś, to na pewno warto. Ja drugi raz już się jednak nie zdecyduję, zbyt przygnębiający.
        • grek.grek Re: 20:00 TVN7 "To nie jest kraj dla starych 13.09.16, 11:14
          I bardzo możliwe, że masz rację, Siostro ! :]

          wiele motywów jest oczywiście powtórzonych, znów chodzi o te same ludzkie przywary i te same błędy, które człowiek popełnia w zaślepieniu albo chwilowej bezmyślności. Jest też policjant, który prowadzi śledztwo i osiąga swoje efekty bez używania broni, biegania, tzw. akcji. Dialogi lakoniczne i w znajomej manierze. Yes, to film "coenowski" od A do Z.

          jakkolwiek... wg mnie, zawsze warto spróbować obejrzeć, bo to świetna robota filmowa :] I koniec konców, morderca odchodzi kontuzjowany, ale żywy... kto wie, gdzie przebywa aktualnie ;]]
          • siostra_bronte Re: 20:00 TVN7 "To nie jest kraj dla starych 14.09.16, 18:56
            Jednak obejrzałam. Dobry ale jakoś mnie nie zachwycił. Chwilami się dłużył. Fakt, że byłam zmęczona i momentami przysypiałam :)
            • grek.grek Re: 20:00 TVN7 "To nie jest kraj dla starych 15.09.16, 11:40
              dobry początek, Siostro ! :]

              może za drugim razem, przy bardziej sprzyjających okolicznościach, film ten zasłuży na Twoją większą przychylność ? :]

              piszę tak, posiłkując się własnym doświadczeniem : za pierwszym razem też nie złapałem tego filmu, ale już za drugim zrobił na mnie znacznie większe wrażenie.
    • grek.grek 16:50 TVP Kultura "Imagine" 13.09.16, 11:59
      wiem, wiem, enty raz ;]

      ale przepadam za tym filmem, tym bardziej żałuję że dzisiaj nie obejrzę, mam nadzieję że Kultura co jakiś czas będzie jeszcze do niego powracać.

      filmy Andrzeja Jakimowskiego mają swój specyficzny klimat, niespieszność, introspekcyjnośc, kameralność. Nie są mainstreamowe.

      niezwykłe jest to, jak z rzeczy, tematów, okoliczności zdawałoby się kompletnie niefilmowych ten reżyser potrafi wyczarować zajmujący, wciągający, intrygujący, wręcz magiczny świat. wybitna jest to umiejętność.

      wg mnie, jest to umiejętność przynależna przede wszystkim dzieciom. Pamiętacie, jak mając 9-10 lat umieliśmy z niczego tworzyć przestrzeń niesamowitej zabawy, przygody ? :] dzisiaj dzieciaki mają technologię, komórki, komputery, zabawki - nie muszą wysilać wyobraźni [choć zapewne są i takie]. ale jakby im je zabrać - na pewno by sobie poradziły.

      I taką właśnie umiejętnością dysponuje Jakimowski, wg mnie. jakis stary popegeerowski kompleks budynków w "Zmruż oczy", w "Imagine" świat niewidomych ograniczony zresztą do dziedzińca ośrodka terapetycznego, gdzie w sumie n ic się nie dzieje, poza tym że kot pije mleko, ogrodnik przycina róże, a gospodyni wiesza pranie, oraz do kilku ulic miasta, gdzie też nic się nie dzieje : paru starszych panów gra w warcaby, ktoś siedzi przy stoliku kawiarnianym, czasami tramwaj przejedzie...

      lecz Jakimowski, a zwłaszcza jego bohaterowie, lepią z tego rzeczywistośc niezwykłą, nasączają ją swoimi osobowościami, pomysłami, życiem które wychodzi poza schemat.

      a do tego z prostotą, a zarazem mistrzostwem wyczucia, prowadzona kamera i ta zapadająca w ucho i pamięć muzyka - czasami swawolna, czasami refleksyjna, zawsze dopasowana do miejsca akcji. Nie wiem, na czym to polega, ale perfekcyjnie współgra zawsze z obrazem, miejscówką i narracją. W "Imagine" wyraźnie ma południowe akcenty, akcja dzieje się w Lizbonie.

      rozmawialiśmy o tym filmie, pamiętam, wracam chętnie do tych naszych rozmów :]

      ale - nie ma rady, jak widzę "Imagine" w ramówce, to biegnę reklamować od razu :]]
    • grek.grek 21:05 Ct Art "Skutki miłości" 13.09.16, 12:06
      Siostro, napisałaś niedawno, że Czesi ruszyli z kopyta w ten nowy sezon, i nie dośc, że miałaś racje, to jest coraz lepiej :]

      dzisiaj pierwszy film z cyklu "Perły festiwalowe" i od razu "Skutki miłości" Paolo Sorrentino. uff :] Oglądałem ten film dawno temu, ale nic nie pamiętam poza tym, że starszy elegancki dżentelmen spędza czas w hotelu, raz na miesiąc zażywa heroinę, a poza tym ma chyba kontakty z mafią. I przydarza mu się zauroczenie miłosne, znienacka. Tempo było minimalne, ale klimat kapitalny, i chyba dlatego "Skutki..." zapamiętałem, bo mam słabość do takich filmów.

      dzisiaj obejrzę... świadomie :]]

      ale to jeden punkt programu.
      Równolegle w Ct2 jest pasmo serialowe i mamy 1 odcinek duńskiego serialu "Rząd" - ponoć znakomitego ? Mieliście okazję oglądać ?
      A potem zaczyna się 4 sezon "Homeland".

      no i, żeby zupełnie człowieka pogrązyć, to jeszcze od 20:45 na Ct4 transmitują Ligę Mistrzów [Paris St Germain vs Arsenal Londyn] :]

      wybieram "Skutki miłości", ofk, ale oferta jest bardzo bogata. Jakbym chciał, żeby nasza publiczna telewizja w taki sposób konkurowała o widza !
      • barbasia1 Re: 21:05 Ct Art "Skutki miłości" 13.09.16, 23:51
        >"Skutki miłości" Paolo Sorrentino. uff :]
        > [...] starszy elegancki dżentelmen spędza czas w hotelu, raz na miesiąc zaży
        > wa heroinę, a poza tym ma chyba kontakty z mafią. I przydarza mu się zauroczeni
        > e miłosne, znienacka.

        Brzmi wspaniale. Opowiesz co nieco!? :)

        Rzeczywiście, nie wiadomo, co oglądać!
        • grek.grek "Skutki miłości" słów kilka 14.09.16, 11:28
          jasne, Barbasiu :]

          Nie widziałem dotąd żadnego filmu Sorrentina, "Wielkie piękno" czy "Młodośc" ciągle przede mną. Ale gdybym obejrzał tylko "Skutki miłości" - i tak uważałbym go za znakomitego reżysera.

          Jakże wystudiowane są poszczególne kadry, jaki niezwykły rytm ma ten film, jaką płynność, jak to wszystko się ze sobą wspaniale łączy, jak jest przemyślane. I dodatkowo ma coś z... teatru ? opery ? A może to tylko manierycznośc reżysera, rozumiana tutaj w jak najbardziej pozytywnym sensie ?

          Historia jest ciekawa, ale to sposób jej obrazowania, a także wypełniania muzyką - jakże rózną, jest największą zaletą tego filmu. A do tego - nawet jak się zna losy bohaterów, to są one na tyle mniej ważne od formy ich zaprezentowania, że wg mnie wiedza fabularna nie przeszkadza przyjemności oglądania :]

          Bohaterem jest Titta Di Girolamo [kapitalna rola Toniego Servillo], 50 latek, elegancki, dystyngowany, zdystansowany wobec świata w taki sposób, że już bardziej się dystansować nie da. Od 10 lat mieszka w hotelu w Szwajcarii. Dopiero później się wyjaśni dlaczego.

          "Najgorszym wariantem zycia jest życiem, które nie ma już dla nas żadnych zaskoczeń", to jest pierwsze zdanie jakie z offu wypowiada Titta. Jest mottem tego filmu i być może wyjaśnieniem decyzji jakie bohater podejmie wkrótce.

          W istocie, Titta prowadzi życie zrutynizowane : od 10 lat w tym samym pokoju hotelowym, od 10 lat przesiaduje w tym samym miejscu na kanapie w salonie i zajmuje się paleniem, patrzeniem za okno, albo rozgrywaniem szachowych partii. Kiedy jeden z pracowników hotelu chce z nim zagrać, Titta odpowiada "Nie umiem grać w szachy. Rozgrywam partie według wskazówek z książek".

          Od 24 lat w każdą środę o godzinie 10:00 Titta wstrzykuje sobie niewielką dawkę heroiny. Nie uwaza się za narkomana, po prostu tak robi, możliwe że sam już nie wie po co, bo heroina nie poprawia jego samopoczucia.

          Ma rodzinę, owszem, ale od 10 lat ich nie widział. Dzwoni czasami. Odbiera żona, a dzieci od stołu w kuchni pokazują - "nie chcemy z nim rozmawiać". Podchodzi tylko córka, z którą Titta zamienia kilka urwanych zdań i nie ma odwagi powiedzieć jej, ze ją kocha.

          Cierpi na bezsennośc. "Ludzie, którzy o tym słyszą, mówią : świetnie, masz mnóstwo czasu, żeby oglądać telewizję, uczyć się, możesz zrobić więcej !. My, bezsenni, nie rozumiemy o co im chodzi... marzymy tylko o jednym : usnąć wreszcie". To też ważna wskazówka w kontekście drugiej częsci filmu. Nie mogąc spać Titta pali jak komin, albo szwęda się po mieście, przesiaduje na ławkach. Jak jakiś wampir, którego zresztą momentami dziwnie przypomina. Jego spokój jest tak... spokojny, że przywodzi na myśl manekina. Gdyby nie te monologi z offu...

          Sąsiadami Titta jest małżeństwo - państwo po 60-tce, z którymi grywa w karty. Też o ustalonej porze w tygodniu. Podsłuchuje ich stetoskopem przez ścianę/drzwi. Wie, ze borykają się z poważnymi problemami finansowymi, przez co pani wyprzedaje dzieła sztuki, które zgromadzili przez lata. Najpewniej są to zbankrutowani dawni posiadacze, upadła arystokracja. Starszy pan choruje, zażywa leki i wypowiada jakże ważne zdanie, które wpłynie na Titta : "O jednym marzę... by umrzeć świadomie, z godnością. Tak boję się starości i powolnego odchodzenia".

          Czasami Titta zagaduje szczupła pokojówka, ale nigdy nie odpowiada. Nie odpowiada także nigdy na powitania i pożegnania ze strony dziewczyny zza baru, kelnerki. Czasami ignoruje ją niemal ostentacyjnie, aczkolwiek bardzo możliwe, że po prostu jej nie zauważa. Zawsze jest zamyślony, jakby w innym świecie przebywał. I na żadne "Arrivederci" nie odpowiada. Nawet głowy nie zwraca w jej stronę. Widzi tylko, że dziewczyna po pracy całuje nieznajomego męzczyznę, wsiada do auta i odjeżdzają. A ona nawet wsiadając do tego samochodu - spogląda na niego, ni to z wyrzutem, ni to z czym...

          Co kilkanaście dni, Titta odwiedza kobieta z walizką. Kładzie ją przed drzwiami jego pokoju, Titta wychodzi, ona wykonuje porozumiewawcze skinienie głową. Potem Titta ściąga plandekę ze swojego samochodu, ktory stoi na podziemnym parkingu. Włącza się wtedy muzyka, transowa ale dyskretna. Titta jedzie do banku. W walizce są pieniądze. Dużo pieniędzy. Kilka osób liczy je ręcznie. Na pytanie dyrektora : "Dlaczego nie chce pan, żebyśmy użyli elektronicznego sprzętu do liczenia ?", Titta - siedzący plecami do nich, delektujący się papierosem i wpatrujący się w wąziutki pasek jasnej przestrzeni pomiędzy niedociągniętymi zasłonami okna - odpowiada : "Bo wierzę w ludzi. To najważniejsze, co jeszcze nam pozostało. Upadek tej wiary będzie końcem naszego świata".

          Pewnego dnia Titta zastaje w swoim pokoju dwóch typków z bronią. Okazuje się, ze to płatni mordercy, którzy przeprowadzają akcję. Odbierają jakiś dług czy coś. Titta jest lekko przestraszony, ale nadal jakże spokojny. TEraz już wiadomo, że musi mieć kontakty z nieciekawymi ludźmi... Przy czym, nawet ta akcja zabójców jest pokazana w formie tak dalekiej od "action" typowej, że film ani na moment nie traci swojego artystycznego wymiaru :]

          cdn
        • grek.grek "Skutki miłości" - jeszcze kilka słów :] 14.09.16, 12:09
          Któregoś dnia kelnerka, Sofia, nie wytrzymuje - po kolejnym "do widzenia !", na które Titta nie odpowiada, ani nawet nie zaszczyca jej spojrzeniem, podchodzi do niego i rzuca "Pracuję tu już 2 lata i codziennie pana pozdrawiam, a pan nigdy nie odpowiedział ! Czy jestem dla pana niewidzialna ?'. Titta zrywa się z fotela, wymija ją i wychodzi.

          Następnego dnia... siada przy barze. Wpatruje się w nią, a ona się uśmiecha [aktorka nazywa się Olivia Magnani, ma coś w sobie, jest niebanalnie ładna]. "Musi pani wiedzieć, ze zajęcie miejsca przy tym barze, to najprawdopodobnie najbardziej niebezpieczna rzecz, jaką zrobiłem w życiu", mówi do niej Titta, i... nie wiadomo - mówi serio ? A jesli serio, to co ma na myśli ? Uczucie ? Czyżby ignorował ją dotąd, bo mu się podobała, ale nie mógł sobie pozwolić na zakochanie ?

          Wyjaśnieniem może być wizja, jaką przez moment ma Titta, kiedy obserwujac dziewczynę pisze w notesie cos o tytułowych "skutkach miłości". Widzi swoją żonę uśmiechniętą, w welonie ślubnym. A zaraz później smutną, też w welonie.

          Sofia opowiada mu, że ten mężczyzna z którym odjeżdzała, to instruktor od nauki jazdy. Żaden narzeczony.

          Z kolejnej walizki pieniędzy dla banku znika 100 tys dolarów. Titta jest spokojny jak lodowiec. "Trudno, będziemy liczyć jeszcze raz, muszą gdzieś być". Jedna z kasjerek udaje , że znalazła pieniądze, że niby w walizce były jeszcze cztery paczki po 25 tys. Titta wolno zwraca ku nim głowę - zadowolony że nieporozumienie zostało wyjaśnione. Ale wiemy, że pieniądze zniknęły. I domyślamy się, ze to Titta je zwyczajnie ukradł.

          Sofia ewidentnie flirtuje z Tittą. Przed wyjściem do domu, przebiera się i niby przypadkiem pokazuje mu nagie plecy. Wychodzą razem do miasta, Titta kupuje jej na prezent buty. A kilka dni później, kiedy Sofia pokazuje mu z dumą zrobione prawo jazdy - prowadzi ją na parking. A tam stoi nowiutki samochód sportowy. Sofia pyta "Ile kosztował ?", odpowiedź brzmi "100 tysięcy". Dziewczyna jest cięzko zdziwiona, kiedy Titta mówi, że kupił go dla niej. Ona się waha, bo "Przyjęcie takiego prezentu będzie oznaczac całkowitą zmianę charakteru naszych relacji. I nie wiem, dlaczego to robisz ?". Titta odpowiada "Chcę zmiany charakteru naszych relacji". I po prostu zostawia kluczyki od auta na masce samochodu.

          Wieczorem Sofia odwiedza go w pokoju. Titta właśnie zażył heroinę, strzykawka i opaska uciskowa jeszcze leża na łózku. Złamał swoją zasadę, kolejną. Od 24 lat zażywał w środowe przedpołudnia...

          Titta mówi też o swoim przyjacielu, przyznam, że nie pamiętam już czy do niej czy do kogoś innego. Ten przyjaciel, którego nie widział od 20 lat, pracuje jako spec od energetyki. Kiedy rozmówca zauważa, że "20 lat to kawał czasu jak na nazywanie kogoś "przyjacielem", Titta odpowiada "Moment, w którym stajesz się czyimś przyjacielem - czyni cię nim na zawsze".

          Sofia chce się czegoś dowiedzieć o nim, przyszła zapytać. A Titta opowiada jej swoje życie, czyli to co już wiemy. PLUS : wyjaśnienie, dlaczego od 10 lat siedzi w tym hotelu.

          Otóż, 10 lat temu był specem od inwestycji finansowych. Pewnego dnia zgłosiła się do niego Cosa Nostra. Zainwestował 250 miliardów [chyba lirów, bo raczej nie dolarów ;)]. W dwie godziny stracił 220. Nie zabili go za to, mieli dobre serce. Zamiast tego wsadzili go do tego hotelu i zlecili regularne dostarczanie walizek z pieniędzmi do zaprzyjaźnionego banku. Titta siedzi zatem w czymś w rodzaju luksusowego więzienia. Mafia płaci za wszystko, robotę ma łatwą, ale nie moze opuścić miasta. Musiał też porzucić z dnia na dzień rodzinę.

          Następnego dnia Sofia proponuje mu wyjazd za miasto. Titta ma urodziny. 50-te.

          NIgdy jednak do tego wyjazdu nie dojdzie.
          Titta nachodzą znowu ci dwaj gangsterzy od płatnego zabijania. Zabierają mu walizkę z pieniędzmi do banku. I mówią "A teraz się tłumacz bossowi, że to jednak nie ty !". Titta dzwoni do mafiosów i opisuje zdarzenie, ale oczywiście po drugiej stronie słuchawki nie ma zrozumienia dla jego wersji. Tak czy owak - ma zostać zabrany na spotkanie z bossami. Prosi rozmówcę o przełożenie tego spotkania [ma przecież jechać z Sofią], ale nie ma szans na taki wariant.

          Mimo to Titta rzuca do słuchawki "Przyjadę sam, za 2 dni". I czeka w hallu na dziewczynę. Ubrany, pod szalikiem, wpatruje się w zegar. UMówili się na 15:00. A jej nie ma. I nie będzie. Sofia ma wypadek samochodowy. Zabiera ją pogotowie.

          Karetka mija się z samochodem, którym Titta jedzie na spotkanie z bossami mafijnymi. Czekał na nią, nie doczekał się.

          Ta droga Titta na spotkanie, to jest kawał fenomenalnego transowego kina. Jaka muzyka - najpierw właśnie dyskretnie transowa, a potem smyczkowa, liryczna. Jakie ujęcia : najpierw droga samochodem, ulice, tunele, potem wypasiony hotel, kolejne piętra, wszystkie drzwi pokojów obstawione mafiosami, aż wreszcie sala konferencyjna, w której niczym działacze partyjni siedzą bossowie. I wszystko z punktu widzenia naszego bohatera, któremu momentami minimalnie rozmywa się obraz.

          I rozmowa. Titta siada na krześle. Muzyka cichnie. A on aż się poci i duka pod nosem, nie śmiąc spojrzeć na rozmówców. Oni są zaś opanowani i kulturalni, żadnych nerwowych ruchów.

          I mamy twist. Titta opowiada jak go okradziono [w walizce było 9 mln dolarów mafijnych pieniędzy] - ale za chwilę dodaje, że... ma te pieniądze. Ukradli mu walizkę, ale on ją odzyskał, a potem schował pieniądze i mafii ich NIE ODDA.

          I faktycznie - w urywanych retrospekcjach widzimy jak Titta odzyskuje kasę od łapserdaków, którzy mu ją zaabrali.

          Boss pyta : "Ale dlaczego nie chcesz nam oddać tych pieniędzy ?". I Titta odpowiada, że "nie i już". Boss zostawia go ze swoimi "żołnierzami" i odchodzi. Mają z niego wyciągnąc kasę, a on jest już bardziej zaintereresowany tym czy restauracja na wieczór zamówiona. "Nie jesteś idiotą, Titta, oddaj nam pieniądze i zapomnijmy o wszystkim".

          Samochód zabiera Tittę. W trakcie jazdy jeden z "zołnierzy" opowiada, że boss wiedział o tym, że Titta podwędził te 100 tysięcy. "Ale ci wybaczył, nawet okiem nie mrugnął", słyszy i nie może uwierzyć... "NAprawdę ?".

          Samochód dostojnie krązy ulicami miasta, piękny tunel z rzędem świateł, a potem panorama miasta. Noc. A potem... dzień. Piękny i słoneczny.

          cdn
        • grek.grek "Skutki miłości" - ostatnie słów kilka 14.09.16, 12:29
          Plac budowy za miastem. Na dźwigu wisi Titta. Za kołnierz płaszcza, ze związaymi nogami i rękoma. A pod spodem jest wielka kadź z zaprawą. Sprawa jest oczywista : albo Titta powie, gdzie są pieniądze, albo opuszczą go do tej kadzi i zabetonują w niej.

          OPuszczają powoli, cały czas pytając o pieniądze. Titta konsekwentnie milczy. Nie zastanawia się nawet nad tym, co za chwilę go spotka. Rozmyśla o swoim życiu, tak samo opanowany i spokojny jak zawsze. Jak zwykle.

          Dowiadujemy się, ze pieniądze trafiły do tego małżeństwa bankrutów, które musiało wyprzedawać pamiątki. Co ciekawe, wcześniej Titta zdemaskował pana jako karcianego oszusta i zerwał z nimi stosunki. A jednak to oni go wzruszyli, to te słowa "Chcę tylko godnej śmierci" stały się dla niego impulsem do przewartościowań. Oraz oczywiście spotkanie z Sofią, aczkolwiek Titta umiera nie wiedząc, dlaczego dziewczyna nie przyszła na umówioną godzinę.

          Tak, Titta umiera. Zjeżdza do kadzi z zaprawą, z kamienną twarzą zostaje w niej utopiony. I jest to jedna z piękniejszych scen śmierci w kinie.

          Sofia wraca do pracy, widzmy ją przy barze, z tym nieodgadnionym, lekko uśmiechniętym, wyrazem twarzy.

          A w ostatniej scenie pojawia się śnieg, góry, i mężczyzna siedzący na słupie energetycznym. A w tle słowa Titty z offu "MOże jedynie wazne w wszystkim jest to, ze gdzieś tam, gdzieś daleko, jest mój przyjaciel, który o mnie myśli...". Bo ten mężczyzna na słupie, to jego przyjaciel. Ten od 20 lat i na zawsze.

          Cóż, niezwykły film, fabularnie, wizualnie, aktorsko. Nastrój zupełnie nieporównywalny. Nawet jesli przeczytaliście ten niezdarny opis - jestem pewien, że nawet pamiętając go w dniu seansu : nie będzie Wam to w żaden sposób przeszkadzało w delektowaniu się znakomitością tego filmu, bo w nim chodzi o tę zmysłowośc jaką nasycone są zdjęcia, relacje ludzi, dobór i sposób wykorzystania miejsc, o bohatera którego nie spotyka się w kinie zbyt często. Tony Servillo tworzy kreację w najwybitniejszym sensie tego słowa, a młoda Olivia Magnani ma z nim znakomitą chemię i ich wspólne sceny wypadają bardzo naturalnie i mają postępującą głębię. Ona jest młoda, śmieje się oczami, bywa ekspresyjna, a on starszy o połowę, dyplomatyczny i spokój ma wpisany w dna. I to działa !

          przede wszystkim jest to jednak prezentacja nieprzeciętnego talentu i umiejętności Paola Sorrentina. Kompozycje kadrów, aranżacja scen, poetyka całej opowieści - w sensie ściśle filmowym, wizualnym - jest o rzecz nie do przegapienia.

          trailer, jeśli pozwolicie :
          www.youtube.com/watch?v=uDE9J0zPd00
          • grek.grek Re: "Skutki miłości" - ostatnie słów kilka 14.09.16, 12:58
            ten trailer jakiś trefny jest ;]

            ten będzie lepszy :
            www.youtube.com/watch?v=dYRXToM89qA
          • barbasia1 Re: "Skutki miłości" - ostatnie słów kilka 15.09.16, 23:39
            Olivia Magniani to ... wnuczka Anny Magniani! Córka jej jedynego syna, Luki!

            Ale świetna opowieść, Greku! :) Muszę poszukać tego filmu.
            • grek.grek Re: "Skutki miłości" - ostatnie słów kilk 16.09.16, 12:33
              no właśnie ! :] byłem ciekaw, czy to aktorka z aktorskiej rodziny wokół Anny, tak sobie myślałem właśnie, że kto jak kto, ale Ty, Barbasiu, jako znawczyni Italii i jej tajemnic, będziesz coś wiedzieć :]

              dzięki :]

              wdała się pani Olivia w mamę : utalentowana, świetnie wypada na ekranie, urodziwa, ale w sposób nieoczywisty i intrygujący, dzieki czemu z pewnością może [?] lub będzie mogła liczyć na interesujące role i ma spore szanse by nie zostać zaszufladkowaną.
              • barbasia1 Re: "Skutki miłości" - ostatnie słów kilk 16.09.16, 23:04
                grek.grek napisał:

                > no właśnie ! :] byłem ciekaw, czy to aktorka z aktorskiej rodziny wokół Anny,
                > tak sobie myślałem właśnie, że kto jak kto, ale Ty, Barbasiu, jako znawczyni It
                > alii i jej tajemnic, będziesz coś wiedzieć :]

                Hehehe! ;)
                Nazwisko od razu rzuciło mi się w oczy i sprawdziłam w necie!

                > wdała się pani Olivia w mamę :

                W babcię!
                • grek.grek Re: "Skutki miłości" - ostatnie słów kilk 17.09.16, 12:34
                  :]

                  tak jest, babcia ! dzięki, Barbasiu, za korektę, bo chyba niechący dodałem pani Olivii trochę lat ;]
            • grek.grek Re: "Skutki miłości" - ostatnie słów kilk 16.09.16, 12:38
              dzięki, Barbasiu :]

              naprawdę dobry film, to prawda.

              jeśli mógłbym wspomóc Cię w poszukiwaniach... :

              www.efilmy.tv/film,19026,Skutki-milosci-La-Conseguenze-dellamore-2004-Napisy-PL.html

              z napisami. wg mnie, bardzo dobry wariant. Czesi puszczali także z napisami, dzięki czemu naprawdę świetnie działa chłodna offowa narracja bohatera głównego, a także głosy obojga głównych wspomagają znakomitośc wizualną tego filmu i jego muzyczne nastroje.
              • barbasia1 Re: "Skutki miłości" - ostatnie słów kilk 16.09.16, 23:19
                Dziękuję! :)
                • grek.grek Re: "Skutki miłości" - ostatnie słów kilk 17.09.16, 12:38
                  cała przyjemnośc po mojej stronie, Barbasiu :]

                  trzymałem ten link od dawna, więc specjalnie musiałem szukać :] Zawsze miałem "Skutki miłości' na mojej liście filmów must-see.

                  udanego seansu ! świetnych wrażeń !

                  • barbasia1 Re: "Skutki miłości" - ostatnie słów kilk 18.09.16, 14:42
                    Dzięki! Dzięki! :)
                    • grek.grek Re: "Skutki miłości" - ostatnie słów kilk 18.09.16, 16:36
                      :]
    • grek.grek 20:45 TVP1 Liga Mistrzów 14.09.16, 12:31
      20 lat wyczekiwania i jest - LIga Mistrzów z polskim klubem :]

      Pierwszy mecz u siebie, z Borussią Dortmund.
      Powodzenia !

      oglądamy, prawdaż ? :]
      • barbasia1 Re: 20:45 TVP1 Liga Mistrzów 14.09.16, 22:54
        Ja tylko końcówkę obejrzałam. Widziałam jak Borussia Dortmund wbija Legii ostatniego, szóstego gola! :) Ależ Legia lanie dostała!

        A w ogóle piłkarze Dortmundu przez dobrych kilka minut (pod koniec) podawali sobie piłkę na swojej połowie, a Legioniści troszkę podbiegali, ale odebrać jej nie potrafili.
        • grek.grek Re: 20:45 TVP1 Liga Mistrzów 15.09.16, 11:46
          Barbasiu, niewiele straciłaś :]

          jednostronny mecz. Po kwadransie było 3-0 dla Borussii i w zasadzie po meczu. Legia straciła jakąkolwiek nadzieję i stosownie do tego braku przekonania spisywała się na boisku, a Borussia zyskała pewnośc, że kontroluje wydarzenia i grała jak na treningu.

          za to po meczu włączyli się kibice Legii i ci to dopiero zrobili widowisko ;] Najpewniej bedą kary finansowe dla klubu, możliwe zamknięcie stadionu na mecze z Realem Madryt i Sportingiem Lizbona, a obciach i wstyd w Europie - gratisowo :]

          przyznam, że ja tego towarzystwa nie ogarniam myślą. A jeszcze bardziej polityków i urzędników miejskich, a takze właścicieli klubu, którzy nie potrafią zaprowadzić porządku i tych ludzi zwyczajnie odsunąć od klubu. Czy naprawdę wystarczy dzisiaj zasłonić się kultem zołnierzy wyklętych i powstania warszawskiego, zeby stać się nietykalnym ?
          • siostra_bronte Re: 20:45 TVP1 Liga Mistrzów 16.09.16, 14:56
            Właściciele klubu niestety bronią kiboli. Wydali oświadczenie, że wcale nie śpiewali rasistowskich przyśpiewek. A w tv puścili taką, słychać wyraźnie: "Borussia Jude". Wstyd!!
            • grek.grek Re: 20:45 TVP1 Liga Mistrzów 16.09.16, 16:18
              cześć, Siostro :]

              niestety.

              najpewniej mecz z Realem Madryt zagrają przy pustych trybunach. Niepojęte. Takie wydarzenie zepsuć...

              Anglicy zrobili u siebie porządek w kilka lat. U nas 27 lat i nadal dziki kraj :] A właściciele klubu biadolą, że "niczego nie rozumieją".

              To chyba my, jako jedyni, powinniśmy "nic [z tego wszystkiego] nie rozumieć", prawda ? :] Bo to trudno objąć rozumem postronnym. Właściciele powinni znakomicie pamiętać, ile już razy ci sami kibice zrobili kuku ich...jakby nie było - biznesowi.
    • grek.grek "Wołyń" - pierwszy pokaz 15.09.16, 11:52
      premiera dopiero 7 października, ale niektórzy dostali okazje obejrzenia fillmu już teraz :

      film.onet.pl/wolyn-pierwsi-widzowie-dziela-sie-wrazeniami-po-seansie/r0s1gv
    • grek.grek Toronto 2016 - owacje dla "Powidoków"/"Snowden" 15.09.16, 11:58
      relacja nie pozostawia wiele wątpliwosci - nowy film Wajdy dostał wielkie brawa w Toronto. Ależ to będzie świetne pół roku polskiego kina, prawda ? Niebawem kilka znakomitych, oczekiwanych premier, a może i po drodze coś się podłączy :]

      film.onet.pl/wiadomosci/powidoki-andrzeja-wajdy-owacyjnie-przyjete-w-toronto/bmlq5h

      i relacja z recenzjami innych filmow, m.in "Snowdena" Olivera Stone'a :
      film.onet.pl/festiwal-filmowy-w-toronto-2016-najwieksze-amerykanskie-kryzysy-sfilmowane-relacja/c1vt5s

      • barbasia1 Re: Toronto 2016 - owacje dla "Powidoków"/"Snowde 16.09.16, 23:18
        Wow! Dobra wiadomość! :)
        • grek.grek Re: Toronto 2016 - owacje dla "Powidoków" 17.09.16, 12:35
          yes :]

          szkoda, że bez "Powidoków" będzie festiwal gdyński, nieprawdaż ? [choć i tak zapowiada się jedna z najlepszych edycji w historii]
          • barbasia1 Re: Toronto 2016 - owacje dla "Powidoków" 18.09.16, 14:43
            Prawdaż! :)
    • grek.grek 21:00 TVP Kultura "Moja łódź podwodna" 15.09.16, 12:04
      Brytyjska prowincja. Inteligentny i oczytany 15 latek, który nie pasuje do środowiska rówieśniczego. Niepokoje wieku dojrzewania, pierwsza dziewczyna i wiszący nad głową rozwód rodziców.

      angielski humor, okoliczności przyrody oraz zabudowy oraz kontra wobec amerykańskich high school comedy ? świetnie ! ;]

      pamiętacie taki serial z lat 80-tych, "Sekretny dziennik Adriana Mole'a" ? Opis dzisiejszego filmu jakoś mi się kojarzy z tamtym serialem właśnie. A zatem - pozytywnie.

      premiera :]


      • grek.grek "Moja łódź podwodna" - trzy po trzy po seansie 16.09.16, 13:10
        oglądaliście ? :]

        mnie sie udało.

        cóż, "Sekretny dziennik Adriana MOle'a" to to nie jest ;] Adrian był poczciwcem, niby coś tam o seksie, o dziewczynach, o problemach nastolatka, ale językiem zabawnym, nieporadnym i wyrażajacym wieczną konfuzję i czyniącym odkrycie Ameryki z byle czego.

        a bohater, ba - a bohaterka ! ;] - "Mojej łodzi..." w zasadzie niczemu się nie dziwi, jest obcykany w psychologii, socjologii, psychoanalizie, i Bóg wie w czym jeszcze. Podobnie jego ukochana, pozująca na kobietę skomplikowaną szalenie. Przepraszam, ale nie sądzę, aby byli tacy 15-latkowie. Bohater ma cały pokój wypełniony ksiązkami, ale nie przygodowymi o Indianach, lecz o psychologii, socjologii, psychoanalizie... I o dziwo, rozumie co czyta, i wdraża to w życie. Albo przynajmniej próbuje.

        o seksie w słowach nieparlamentarnych i potocznych. To też może mieć wdzięk, ale nie wtedy kiedy takimi tekstami rzucają 15-latkowie, choć to jest akurat bliskie rzeczywistości. W każdym razie, Adriana Mole'a tutaj nie było. Jest za to mocny oddech współczesnej kultury gimnazjalnej.

        Scenarzysta i reżyser w jednym ustami bohatera bombarduje seriami efektownych słowotoków, głównie w postaci monologów. Nie potrafi milczeć nawet wtedy, kiedy byłoby to wręcz zbawienną okolicznością :] W końcu te z językiem na brodzie pisane monologi z efektownych przechodzą w efekciarskie. błyskotliwość skojarzeniowo-twórcza głównego 15-letniego bohatera staje się aż podejrzana.

        I tutaj moim zdaniem scenarzysta trochę się kopnął. jego 15-letni bohater jest po prostu... nim samym.

        Richard Ayoade, lat 39, swoje z pocie czoła [a moze i nie] spisane błyskotliwe "rozkminki" włożył w usta dzieciaka. I to zawsze źle brzmi, wg mnie. W obie strony zresztą.

        To jest wg mnie główna wada tego filmu.

        Perypetie bohatera głównego - raczej stereotypowe : zakochanie w trudnej do rozgryzienia dziewczynie, prześladowanie w szkole za to, że czyta poezję i jest inny, kłopoty rodziców, którzy nie sypiają ze sobą od 7 m-cy i możliwe że zmierzają do rozwodu, bo tata jest zbyt inteligentny by dobrze zarabiać, a mam zbyt wrażliwa, by znosić fakt, że tata jest osowiały od kiedy stracił pracę wykładowcy od oceanów, ryb i reszty wyższej biologii.

        Pojawia się sąsiad, dawny kolega mamy, szurnięty szołmen-mistyk. Mama z nim wychodzi na koncerty i nie tylko, tata w ogóle o nią nie walczy, walczyć musi więc nasz bohater. Z powodzeniem zresztą. Mimo że na drugiej flance jest trudna dziewczyna, która nie znosi romantyzmu, jest nieobliczalna i ma matkę z guzem mózgu.

        bohaterowi udaje się złapać obie sroki za ogon : i rodziców pogodzić, i potencjalnego rozbijacza małżenstwa skłonić do wyjazdu, no i dziewczynę zdobyć.

        A ile się nagada po drodze... ;]

        Plus dla rezysera i scenarzysty pana Richarda, że nie robi ze swoich bohaterów fajnych młodych ludzi, których z miejsca się lubi. Minus - za to, że są irytujący w sposób zupełnie nienaturalny dla ich wieku.

        A zresztą... może Richard Ayode wcale nie napisał dla 15-latka tekstów, na które sam wpadł jako 39-latek, a bohaterka Jordana, to wcale nie jest stara maleńka, tylko ja nie mam pojęcia o tym, w jakim tempie rozwija się współczesna młodociana młodzież ? :]
    • grek.grek 22:20 TVP2 "Artyści" odc. 3 16.09.16, 13:15
      dopiero teraz zorientowałem się, że ten serial ma zaledwie 8 odcinków :] Mania chyba o tym mówiła, ale... skleroza zaczyna mnie prześladować. Cały czas wydawało mi się, że jednak będzie ich klasyczny tuzin.

      a zatem dzisiaj 3, i już zaraz będzie połowa.

      bardzo warto rzucić okiem i UCHEM :]
      • grek.grek "Artyści" odc. 3 - parę słów 17.09.16, 12:51
        świetny 3 odcinek !

        ależ znakomite były te sceny podczas prób, które stają się pasmem kłótni, nieporozumień, wybuchów niezadowolenia, frustracji i właściwie jedyne co wychodzi dobrze to scena bójki protagonistów, do której choreografię układa... zatrudniony na stanowisku pomocnika montażysty były piłkarz, kolega dyrektora, co to przyjechał do niego z rodzinnego miasteczka.

        tak czy siak, te sekwencje są jak reportaż z kulisów teatralnej szarej prozy codzienności. Jakże ciekawej :] A co ciekawe, za plecami próbujących na scenie aktorów są oni wyświetlani na dużym ekranie nałożonym na kurtynę. Nieźle to wygląda.

        Anna Ilczuk popisowo odegrała swoje ataki ekspresyjnej nadwrażliwości, aż jej twarz pożółkła i żyłki wypełzły na lico.

        świetna jest też ksiegowa [czy gra ją Agnieszka Glińska ?], która musi twardo stawać przeciw postulatom aktorów, ale każdy taki przejaw twardości jest gwałtem na jej delikatnej naturze i kosztuje ją jakże wiele :]

        W 8 odcinku dyrektor powinien mieć siwe włosy ;] Więcej problemów nie sposób wziąść na siebie bez konsekwencji. A tutaj dodatkowo mamy dwóch nielojalnych wspołpracowników, w tym sekretarza Tomaszka, który wydawał się taki pomocny. Nawet służył za manekina do treningu przykrych rozmów dyrektora z interesantami.

        świetna jest scena, w której dyrektor musi na moment wyjśc przed budynek teatru, i dwa razy wraca pod budkę ochroniarza-portiera, żeby się upewnić "ja tu zaraz wracam, pan mnie pamięta ?". Ochroniarz to takie urządzenie, ze może nie wpuścić naawet dyra ;] Nie to, co stary poczciwy Popieł, którego podstępnie zwolnił zdradziecki wicek od finansów.

        A teraz chce wyrzucić właściciela baru, i to głównie za arabskie pochodzenie. I za to, że oberwał za to od niego pałą przez zadek :]

        Po teatrze zaś, kręci się podejrzana para inspektorów, sprawdzających nawet rachunki za garderobę i rekwizyty sceniczne. Podobno są rodzeństwem i, zważywszy na ich zachowania, lepiej by było, gdyby to jednak była prawda, hehe.

        świetne ! zdecydowanie jeden z najlepszych seriali od bardzo dawna. Mistrzowsko napisany, żywy, aktorzy grają, bo mają co grać i umieją grać [rzadkośc w polskich produkcjach], no i jest specyficzny nastrój, chociaż to że Jerzy Trela występuje [póki co] w roli niemego ducha - jest marnacją ogromną i nadużyciem [żart].


        • barbasia1 Re: "Artyści" odc. 3 - parę słów 18.09.16, 14:43
          Będę oglądać w necie!
          • grek.grek Re: "Artyści" odc. 3 - parę słów 18.09.16, 16:38
            świetna myśl, Barbasiu :]

            bardzo jestem ciekaw, jak ocenisz ten serial.
    • grek.grek Gdynia 2016 - program 16.09.16, 16:25
      świetnie się zapowiada !

      szkoda, że dystrybutor "Powidoków" nie zdecydował się na zgłoszenie filmu do tego festiwalu, mielibyśmy właściwie wszystkie najważniejsze polskie filmy tego sezonu [kinowa premiera "Powidoków" 13 stycznia 2017 r.] w jednym miejscu, o tej samej porze.

      może uznano, że udział w jakiejś formie rywalizacji na wlasnym podwórku nie przystoi mistrzowi Wajdzie w wieku dojrzałym ?

      film.onet.pl/wiadomosci/41-festiwal-filmowy-w-gdyni-przewodnik-po-programie-festiwalu/zxwmjg
    • siostra_bronte "Gorzki ryż" 17.09.16, 13:04
      Ktoś oglądał??
      • grek.grek Re: "Gorzki ryż" 17.09.16, 13:25
        yes, Siostro :]

        obecny ! ;]
      • barbasia1 Re: "Gorzki ryż" 18.09.16, 14:44
        Ja też , trochę!
    • grek.grek "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka słów 17.09.16, 13:22
      no i nie zapowiedzieliśmy wczoraj :]
      zerkałem na Siostrę, Siostra chyba na mnie, Barbasia i Mania na nas... hehe ;] I jakoś nie wyszło.

      Na szczęscie, Siostra zapowiedziała kilka dni temu, z wyprzedzeniem.
      oglądaliście ?

      wg mnie, film świetny !

      jakże zgrabne połączenie wielu ważnych elementów - dramat społeczny, melodramat, niemal kryminał i jeszcze na dodatek film genderowy.

      dramat społeczny, bo oto tuż po wojnie Włochy są biedne i zrujnowane. Kobiety z całej Lombardii jeżdzą po okolicy i najmują się do zbioru ryżu. Muszą to robić one, bo ryż wymaga delikanych i zwinnych dłoni, męskie się nie nadają [naprawdę ? czy to pretekst ?]. Tyrają więc w pocie czoła, żeby za każdy dzień dostać kg ryżu, który potem zawiozą rodzinie.

      mężczyźni pracy nie mają, więc albo próbują zbić kasę na wyzysku pracujących kobiet, albo zajmują się świadczeniem usług obwoźnie [jest fotograf, jest specjalista od pisania listów do rodziny], ewentualnie próbują zwyczajnie kraść i robić przekręty.

      Melodramat polega na czworokącie miłosnym. Złodziejaszek, szmondak i kanalia Walter , z pomocą zakochanej w nim szlachetnej Franceski, kradnie u jubilera cenny naszyjnik. Ucieka przed policją, nie waha się nawet użyć dziewczyny jako osłony przed świstającymi kulami, taki z niego macho; Francesca najmuje się do zbierania ryżu, razem z wieloma innymi kobietami, które przyjechały na miejsce pociągami z całej okolicy. Ukrywa naszyjnik, który zostawił jej na przechowanie Walter. I ma nadzieję, ze to przepustka do lepszej przyszłości z ukochanym.

      Już na peronie Walterowi wpada w oko atrakcyjna niezwykle Silvana, która jest piękna, seksowna i niesamowicie tańczy, dzieki czemu wszystkim mężczyznom wpada w oko, a kobiety jej nie zazdroszczą, a przeciwnie : podziwiają ją.

      Silvana kradnie Francesce naszyjnik i od tej pory są dla siebie przeciwniczkami. W spór miesza się porucznik oddziału wojska, który stacjonuje nieopodal i pilnuje plantacji ryżowej. Każe Silvanie oddać naszyjnik Francesce i nie reaguje na skargę Silvany, że Francesca go ukradła. Przeciwnie, wygłasza speech, wedle którego Francesca zasługuje na lepszy los niż więzienie za kradzież. Francesca jest nim zaintrygowana, ale porucznik zakochuje się w Silvanie i planuje z nią przyszłośc. Tyle że Silvana wcale nie planuje swojej przyszłości z nim. W ogole, nie wiadomo co ona planuje. Ani - z kim.

      Na plantację dociera Walter. Jest wściekły, bo gazety donoszą, że ten naszyjnik, co go ukradł, jest nic niewart. Podróbka !

      Od tej pory jego celem staje się uwiedzenie Silvany, która flirtuje z nim niebezpiecznie, przyciąga go i odpycha za chwilę, wydaje się przy tym dobrze bawić. Francesca obserwuje te podchody i jest załamana. Widzi je też porucznik i wdaje się w bójkę z Walterem. Pokonuje go, ale Silvany tym nie urzeka.

      Walter ma niecny plan. W ostatnim dniu zbiorów - chce wykorzystać moment organizowanego pożegnalnego balu, żeby wywieźć wszystkie zapasy zgromadzonego ryżu, a potem je sprzedać. Złodziej wysokiego formatu. Ma trzech pomagierów, których zwerbował na miejscu.

      Gwałtem łamie też Silvanę [dosłownie, scena jest zasugerowana], która ma im pomóc w całej akcji. Dziewczyna traci zupełnie swój pazur i pewnośc siebie, od momentu gwałtu staje się bezwolnym narzędziem w rękach kanalii.

      Koniec końców nie udaje się Walterowi jego plan. Ginie z rąk samej Silvany, ktorej - ranny - dał do rak pistolet, żeby zastrzeliła Francescę i porucznika. Francesca go rani, a Silvana dobija, zaraz po tym jak Francesca informuje ją, ze naszyjnik, który dał jej Wa;ter jako łapówkę za pomoc, jest bezwartościowy.

      Menda i kanalia ginie, porucznik zaś orientuje się, ze Francesca jest jego przeznaczeniem. Silvana zaś, oszołomiona i zdruzgotana, wchodzi na wysoką wieżę i skacze w dół popełniając samobójstwo.

      W ostatniej scenie wyjeżdzajace z plantacji kobiety zegnają zmarłą, sypiąc na jej przykre zwłoki po garści ryżu ze swojej zapłaty. Wzruszajaca scena.

      Kryminałem tutaj pachnie, a nawet filmem noir, bo Silvana prezentuje się niczym femme fatale, a porucznik podąża za nią niemal w objęcia śmierci. POtem jednak to ona staje się ofiara Waltera, tak jak Francesca, w finale zaś - ponosi klęskę w walce z własnym sumieniem. Ciekawa postać, dziewczyna która uwodzi wszystkich, żadnego nie chce, bawi się swoim losem, a potem przeradza się w postać złamaną przemocą.

      No i genderowe wątki - mężczyźni wykorzystujący kobiety, a takze rodząca się powoli solidarność wśród robotnic : najpierw konflktują się dwie grupy - zatrudnione na umowę i zatrudnione poza umowami, nawet zaczynają się bić, by za moment znaleźć jednak płaszczyznę porozumienia, współpracować, a w finale nad grobem jednej z nich być w pełni razem.

      Podobnie jak wtedy, kiedy nagle zaczyna padac deszcz, prace zostają przerwane, ale w 5 dniu jedna z robotnic mowi : basta ! Każdy dzień, to utarta zysku dla nas, idziemy do pracy, co tam deszcz ! I wszystkie podchwytują jej hasło. POdczas pracy jedna z nich, chyba będąca w ciązy, traci przytomnośc z bólu. Inne spieszą jej na ratunek, biorą ją na ręce i pielęgnują.

      A że podczas pracy nie mogą rozmawiać - komunikują swoje uwagi za pomocą... śpiewu. Najpierw śpiewem wyrażają konflikt, potem wspólnotowe interesy.

      Znakomite kino ! Jaka sprawna kamera, reżyseria, aktorki [Silvana Mangano i Doris Dowling znakomicie skontrastowane], no a Vittorio Gassman koncertowo gra kanalię :] Bardzo wiele znaczeń, sensów i zdaje się bardzo to wazny film dla opisu sytuacji przegranych i skompromitowanych po II wś Włoch, podnoszonych na nogi siłą kobiecej determinacji [takze].
      • siostra_bronte Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka słów 17.09.16, 17:20
        Niestety, dopadły mnie różne zawirowania, ale wychodzę na prostą.

        Podpisuję się pod Twoją recenzją! Świetny, realistyczny obraz ciężko pracujących, wyzyskiwanych kobiet plus wątki miłosne i kryminalne. Znakomite, sugestywne aktorstwo całej czwórki bohaterów (dodam jeszcze Rafa Vallone w roli porucznika).

        Ciekawe było zobaczyć Silvanę Mangano jako młodą dziewczynę. Dotąd widziałam ją tylko w filmach Viscontiego.
        • grek.grek Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka 17.09.16, 18:15
          Siostro, życzę jak najszybszego wyjścia z tych zawirowań na spokojne morze ! :]

          Miło mi :]
          yes, porucznik to postać bardzo istotna i aktor spisał się wyśmienicie.

          przyznam, że nie miałem pojęcia o tej aktorce. piękna !
          • siostra_bronte Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka 17.09.16, 18:52
            Dzięki, Greku :)

            O! Mangano grała matkę Tadzia w "Śmierci w Wenecji"!
            • grek.grek Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka 18.09.16, 12:35
              :]

              oglądałem ten film ! przyznam jednak, że pamiętam go niekoniecznie znakomicie, więc i postać matki musiała mi się zapodziać gdzieś w głowie.

              dzięki za informację, Siostro :]
        • barbasia1 Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka 18.09.16, 14:48
          siostra_bronte napisał(a):

          > Niestety, dopadły mnie różne zawirowania, ale wychodzę na prostą.

          Trzymaj się, Bronte! :)
          • siostra_bronte Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka 18.09.16, 14:55
            Dzięki, Barbasiu :)
            • barbasia1 Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka 18.09.16, 15:34
              :)
      • barbasia1 Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka słów 18.09.16, 15:33
        Dodam tylko, że po kradzieży naszyjnika Franceska i Silvana rozmawiają. Franceska opowiada o swoim życiu , trudnych doświadczeniach, o pracy u zamożnych państwa którzy ją wyrzucili po tym jak zaszła w ciążę, o aborcji, do której nakłonił ją ojciec dziecka,Walter (?), człowiek z półświatka. Młoda i naiwna Silvana jest zafascynowana życiem Fransceski, tym, że otarła się o inny, lepszy świat, widziała piękne rzeczy. Francescę mierzi ubóstwo, brzydota świata, w którym przyszło jej żyć, oczywiście chciałaby zaznać lepszego życia. Pewnie dlatego nie interesuje jej związek ze szlachetnym, ale zwykłym i skromnym porucznikiem. A ciągnie ją do Waltera, który mami obietnicą związku i bogactwa.

        Wspaniały film!
        • barbasia1 Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka słów 18.09.16, 15:38
          Po tym jak Silvana oddaje Franscesce naszyjnik, następuje ta rozmowa.

        • grek.grek Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka słów 18.09.16, 16:50
          świetnie to zauważyłaś, Barbasiu :]

          jest więc motywacja Silvany, aczkolwiek mam wrażenie, że także ten gwałt łamie w niej przekorny charakter, oszałamia ją, podporządkowuje Walterowi.
          • barbasia1 Re: "Gorzki ryż" via TVP Kultura - kilka słów 18.09.16, 17:27
            Tak, zgadzam się.
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Za wzgórzami" 17.09.16, 16:40
      brawo Kultura :]

      film zrobił furorę w Cannes w 2012 roku - rezyser Christian Mungiu wyjechał z nagroda za najlepszy scenariusz, a Złotą Palmę dla najlepszych aktorek dostały wspólnie : Cosmina Stratar i Cristina Flutur.

      już sam opis wprowadzający brzmi znakomicie : mamy klasztor prawosławny gdzieś na prowincji. Mieszka w nim, przygotowując się do przyjęcia zakonnych ślubów, Voichita, dziewczyna która wychowała się w sierocińcu, a potem została przygarnięta przez klasztor. Mała wspólnota mniszek i sprawujący nad nimi duchową opiekę guru, mnich, to dla niej rodzina par exellence.

      I nagle do klasztoru przyjeżdza Alina, przyjaciółka z sierocińca, która chce zabrać Voichinę do Niemiec, gdzie zaraz wyjeżdza do pracy.

      Alina jest silną osobowością, od zawsze miała duży wpływ na Voichinę. Pytanie brzmi : które życie wybierze młoda dziewczyna ? Kto zwycięży w walce o jej duszę : ojciec zakonny czy przyjaciółka ?

      A najciekawsze jest to, ze "Za wzgórzami" jest opowieścią o przedziwnym przypadku opętania i sposobem w jaki rozwiązała go miejscowa spolecznośc, więc musi się w tym emocjonalnym klinczu naprawdę wiele wydarzyć i dojdziemy do głębszej psychologii, może mistyki, albo i grozy.

      I jaka szkoda, że jednocześnie Czesi puszczają "Oniegina" z MET :] Oglądaliśmy kiedyś, przyznam że chętnie bym zobaczył powtórkę, ale pech chce, że obie propozycje nakładają się na siebie. To dopiero... ledwie nowy sezon wystartował, a już tyle problemów bogactwa wyboru :]
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Za wzgórzami" 17.09.16, 17:21
        Też wypatrzyłam ten tytuł. Niestety, nie dam rady dzisiaj obejrzeć, liczę na powtórkę.
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Za wzgórzami" 17.09.16, 18:17
          szkoda !!

          miejmy nadzieję, że Kultura powtórkę wrzuci jak najszybciej.

          A może jednak uda Ci się obejrzeć ?
          • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Za wzgórzami" 17.09.16, 23:18
            Ja tez nie dałam rady dziś obejrzeć tego filmu Mungiu.
            • grek.grek "Za wzgórzami" - kilka słów bez spoilerów :] 18.09.16, 13:39
              Spróbuję Tobie, Barbasiu, Siostrze, Wam, nie popsuć seansu powtórkowego, miejmy nadzieję jak najszybszego.

              Napiszę tylko kilka słów, bez zdradzania szczegółów, mam nadzieję :]

              Bardzo to kameralny film. Zdecydowana większość scen odbywa się w obrębie żeńskiego klasztoru, który jest czymś w rodzaju ogrodzonej płotej posesji z paroma budynkami parterowymi, raczej skromnymi. Nie ma tutaj żadnego zamczyska z wieżami :]

              Nawet gdy kamera wychodzi poza tę przestrzeń, to przenosi się do innych zamkniętych pomieszczeń : szpitalna sala, jakieś mieszkanie itp. Budżet był skromny, ale za to scenariusz jest znakomity i aktorzy [aktorki !] są w najwyższej formie.

              Bohaterem zbiorowym jest mała społeczność, kilka mniszek w róznym wieku, ojciec dowodzący z brodą i dziewczyna z zewnątrz, czyli Alina.

              Alina, jako sie rzekło, przyjeżdza z wizytą do przyjaciółki z czasów, gdy wychowywały się razem w sierocińcu. Voichita mieszka w klasztorze, przygotowuje się do zostanie mniszką, zbór jest jej rodziną. Czas jest tutaj zorganizowany : modlitwy, przygotowywanie i zjadanie posiłków, wspólne czuwania, prace w obejściu itd. Wszystko po to, by być bliżej Boga, jak uczy ojciec duchowny.

              Alina była w Niemczech przez pewien czas. Przyjechała z powrotem, ale tylko po to, by zabrać tam ze sobą Voichitię. Dla obu dziewczyn nie jest to relacja koleżeńska, to coś znacznie więcej. Róznica polega na tym, ze o ile kiedyś nie było między nimi żadnej przeszkody, o tyle teraz jest jedna : Bóg. A raczej klasztor. Voichita jest oddana obowiązkom, modlitwom, klasztor, wspólnota, ojciec duchowny - zaszczepili w niej, albo pozwolili jej ją odkryć, potrzebę maksymalnego uproszczenia swojego życia, poprzez obowiązki i pokorę dojścia do Boga. Voichita nigdy nie miała rodziny, więc kiedy już ją w nich uznała - stali się dla niej niezwykle wazni, a ich Bóg stał się Bogiem dziewczyny.

              Alina przychodzi z zewnątrz. Jest świecka, nie wierzy w Boga, nie wierzy w te wszystkie ceremoniały i drogę do Boga jaką obrała Voichita. Chce ją ze sobą zabrać, bo bez niej nie umie żyć. Natrafia jednak na rywala w postaci opisanego zbioru zasad, reguł, ludzi i więzi, jakie Voichita zdązyła z tym wszystkim zacisnąć.

              Dla Aliny jest to... miłość. Voichita dzieli swoje uczucia, i są one stateczne, kulturalne. Alina kocha namiętnie, pełnią, z pasją. Próbuje się zbliżyć do Voichity, odkrywa że nadal jest między nimi serdecznośc, przywiązanie, że Voichita się o nią troszczy i przejmuje jej losem, ale nie jest już wolna. JUż ktoś, coś, zajęło jej uczucia.

              Trzeba więc o nią walczyć. I Alina walczy. Tak bardzo walczy, że zatraca w tym siebie, do głosu dochodzą splątania uczuć, niezaspokojone instynkty z czasów wychowania w sierocińcu, samotność, niepokoje i nie wiadomo jakie przeżycia z tego niemieckiego okresu w jej życiu.

              Dalej jest już szczegół za szczegółem, więc - to tylko taki szkic sytuacyjny :]

              Ciekawe, że Alina nie jest jakąs efektowną dziewczyną, która już zasmakowała Zachodu i teraz przyjeżdza zabrać ze sobą zabiedzoną przyjaciółkę. Nie jest piękna, nie jest stylowa, nie ubiera się nowocześnie. Jest zwyczajna bardzo. I to plus dla reżysera, bo piękniejszą jest tutaj prawie-mniszka Voichita, a za to Alina wyposażona jest w determinację, osobowość i energię, której baterie ładuje z miłości do Voichity.

              Po drugiej stronie, są rywale, a zwłaszcza jeden. Ojciec duchowny. I tu drugi ogromny plus dla Mungiu : mnich nie jest nawiedzonym wariatem. Przeciwnie, jest niemal racjonalistą. Kiedy z Aliną są pierwsze problemy - nie waha się wzywać pogotowia, by zabrało ją do szpitala. Kiedy jedna z sióstr mdleje przy rąbaniu drewna, bo jej się wydaje że w jednym z polan znajduje się "czarny krzyż", ojciec przychodzi, ogląda polano, kręci głową i mówi "Ech, te zabobony i fałszywe znaki... proszę wrzucić to polano do ognia i ocucić siostrę [tu pada jej imię]". W finale wreszcie również nie waha się w końcu postawić na świecką pomoc.

              Jest ojciec duchowny reglijnym człowiekiem, ale Bóg wg niego polega na przestrzeganiu zasad, ćwiczeniu ducha, obowiązkachm, wyrzeczeniach, ascezie itd. Jeśli znaczenie mają dla niego modlitwy czy przedmioty kultu [święta ikona, którą trzyma w zamknięciu przed światem, w ołtarzu, do którego nikt nie może mieć wstępu] albo zachowania w obliczu tychże symboli, to nie z wariactwa, ale z kanonu wiary, czegoś co jest widzialne, ale jego zadaniem jest tylko i wyłącznie egzekowanie postaw czczi i pokory wobec Niewidzialnego, Ukrytego.

              Czy on jest winien [bo jednak podejmuje działania, które doprowadzają do tragedii] ? Oto pytanie.

              Czy religia jest winna ? Zbiór zasad ? W pewnym momencie religijny zapał, a moze żarliwośc wiary, bierze górę i prowadzi do nieszczęścia, to pewne.

              Znakomite są te finałowe sceny w szpitalu, gdzie lekarka gromi mniszki, a potem policjant i ojczulek wymieniają kulturalnie argumenty.

              A może winna jest obsesja Aliny, miłość bezkompromisowa, która zmieszana z atmosferą zakonu i dawkami religijnych obcych "lekarstw" doprowadziła do obudzenia się w bohaterce czegoś, z czym znacznie lepiej poradziłby sobie psychiatra ?

              zresztą, kto wie - może odpowiedź daje sam Mungiu, bo w bardzo ważnym momencie - jedno słowo, jedno zdanie Voichity sprawia, że Alina doznaje nagłego "wyleczenia"...

              Znakomity film. Ileż tutaj wątków do poprowadzenia, ile nitek, jakie wybory bohaterów, i tematy : religia, społeczność, miłość, niezdecydowanie pomiędzy dwiema siłami oddziałującymi na duszę [po jednej stronie, niewzruszony ojciec, który jest jak... ojciec, i dobrotliwe mniszki, czyli rodzina, a po drugiej, miłośc życia, bo nie ma wątpliwosci, ze Voichita też kocha Alinę, tyle że jest to miłośc osłabiona - dziewczyna jest naprawdę pod presją i aktorka Cosmina Stratan gra to fenomenalnie - głęboko, na niskiej tonacji, w kontraście do targanej szaloną namiętnością i rozpaczą zmieszaną z nadzieją roli Cristiny Flutur - ta podwójna Złota Palma w Cannes była wybitną decyzją jury, te dwie role się przenikają, wzajemnie nakręcają, stanowia całość], wreszcie kwestia odpowiedzialności i pytanie o winę i sumienie.

              mogę tylko zachęcić Was do obejrzenia !
              • siostra_bronte Re: "Za wzgórzami" - kilka słów bez spoilerów :] 18.09.16, 15:00
                Dzięki, Greku!

                Brzmi znakomicie. Świetnie, że nie pisałeś o szczegółach, bo liczę na powtórkę (na stronie fb Kultura ją obiecuje, ale ale już nie we wrześniu). Niestety, w paru miejscach natknęłam się na spojlery już w jednozdaniowym streszczeniu, więc znam zakończenie :) Ale i tak mam nadzieję obejrzeć.

                Zdecydowanie czuję się zachęcona!
                • grek.grek Re: "Za wzgórzami" - kilka słów bez spoil 18.09.16, 16:46
                  dzięki, Siostro :]

                  spoilery są niestety wszechobecne, ciężko uciec przed nimi, czasami nawet tylko czytając opis wprowadzający :]

                  ale mimo, że finał jest znany, tutaj akurat nie ma większego znaczenia, wszak to nie kryminał, gdzie wyjawienie "kto zabił" właściwie niszczy całą intrygę. W "Za wzgórzami" jest szalenie ciekawe zderzenie postaw, uczuć, róznych światów, symbolika [zamknięty świat religijnej ascezy versus przychodząca z zewnątrz otwartośc, spontanicznośc, świeckość], głębsza psychologia, a takze analiza osobowości bohaterów.

                  przeczytałem jakąś recenzję, w której autor ciekawie zauważa, że centrum całego świata w tym filmie jest ta cicha i niepozorna Voichita, która - autor mnie przekonał, że : bardziej niż mi się zdawało :) - jest właściwie w obu światach naraz, zarówno klasztornym, jak i tym zewnętrznym, reprezentowanym przez Alinę, i to jej niezdecydowanie, konflikt, energia jej dylematu jest rozsadnikiem całego dramatu, to tutaj można też szukać przyczyny tragedii. Bardzo ciekawa interpretacja, wg mnie.

                  cieszę się !

                  ogromnie jestem ciekaw Twojej recenzji po obejrzeniu :]
    • siostra_bronte "Złotoręki" 18.09.16, 15:21
      Dopiero w piątek w Kulturze, o 20.20, ale zapowiadam z wyprzedzeniem, bo w najbliższych dniach będę mocno zajęta.

      Znakomity dramat Otto Premingera z 1955 r. W rolach głównych Frank Sinatra i Kim Novak, ale i na drugim planie świetni aktorzy. Realistyczny, podejmujący tematy tabu dla amerykańskiego społeczeństwa, co zresztą było cechą charakterystyczną filmów tego reżysera.

      Preminger, wybitny austriacki reżyser, jak wielu innych artystów wyjechał do Stanów przed wybuchem wojny. Szkoda, że jego filmy są tak trudno dostępne. Jego dwa klasyki, "Laurę" (kino noir w najlepszym stylu!), "Anatomię morderstwa" (chyba najlepszy dramat sądowy ever), tudzież "Złotorękiego" widziałam oczywiście w tv za komuny :) Tym większe brawa dla Kultury!

      To będzie świetny seans!!
      • barbasia1 Re: "Złotoręki" 18.09.16, 15:39
        Bierzemy! :)
        • siostra_bronte Re: "Złotoręki" 18.09.16, 15:57
          Świetnie :)
      • grek.grek Re: "Złotoręki" 18.09.16, 16:48
        dzięki, Siostro, za świetną zapowiedź :]

        oglądamy !
    • grek.grek "La La Land" zwycięzcą w Toronto 19.09.16, 12:46
      Mania się ucieszy :]

      film.onet.pl/wiadomosci/la-la-land-triumfuje-na-festiwalu-w-toronto/krwyll
      • barbasia1 Re: "La La Land" zwycięzcą w Toronto 19.09.16, 23:54
        "La La Land" Damiena Chazelle'a otworzył tegoroczny festiwal w Wenecji, gdzie także zdobył uznanie widzów. W Toronto otrzymał owację na stojąco. Poprzedni film reżysera, i zarazem jego debiut, pokazywany w Toronto "Whiplash" otrzymał nominację do Oscara.

        "La La Land" opowiada o romansie między muzykiem jazzowym (Ryan Gosling) a aspirującą aktorką (Emma Stone), wspólnie próbującymi spełnić swoje marzenia w Hollywood.


        Fajny! :)
      • maniaczytania Re: "La La Land" zwycięzcą w Toronto 21.09.16, 19:34
        Bardzo się cieszę! Zwłaszcza że lubię też bardzo tę parę aktorską :)
        Ale i trochę się boję - balonik się napompował ... :)
        • grek.grek Re: "La La Land" zwycięzcą w Toronto 22.09.16, 12:11
          Maniu, jakiś Oscar jest w drodze, wg mnie :]

          fillm wszędzie robi świetne wrażenie, zarówno wśród krytyków, jak i widzów.
    • grek.grek "Wilk" via Stopklatka 19.09.16, 13:09
      Za kamera rezyser "Absolwenta", w roli głównej Jack Nicholson, ale nie jest to film oscarowy :]

      Will Randall jest gościem, który pracuje w wydawnictwie literackim. 60 na karku, spadek sił witalnych, żona go zdradza, a właściciel firmy ma zamiar zaproponowac mu zmianę warunków umowy : "do wyboru : żadna praca albo praca beznadziejna", jak komentuje skapcaniały Will.

      Randallowi zostało już tylko jedno, to co w życiu najlepiej umie : paśc na kolana i błagać o litość, jak sam ponuro konstatuje, podsumowując siebie samego nader krytycznie.

      Albo... niespodziewane wydarzenie, które zmienia bieg wypadków. Pewnego wieczora Randall jedzie autem i na jakimś odludziu potrąca wilka, który wpadł mu pod koła. Próbując zwierzakowi pomóc, zostaje przez niego ugryziony.

      Wszystko się nagle zmienia ; najpierw Will przesypia ciurkiem 20 godzin, a potem... nabiera nowej energii. Rzuca wyzwanie właścicielowi firmy, rywalizuje z dużo młodszym rywalem o swoją posadę, przegania z domu żonę, która nota bene zdradzała go właśnie z tym młodszym kolegą; jego zmysły doznają gwałtownego wzmocnienia : Will słyszy wszystko w promieniu kilkudziesięciu metrów, czuje na dystans najmniejszy zapaszek, a do tego dysponuje nadzwyczają skocznością i siłą.

      Ofk, są pewne problemy, bo Will nocami wymyka się z domu i grasuje po okolicy, polując na zwierzęta, albo włamując się do ogrodu zoologicznego, żeby posprzeczac się przez klatkę z małpami i lwami. Czasami goni go policja, ale jej ucieka dając 5 metrowego susa w górę, czasami dopadają go opryszki w parku, ale robi im kuku.

      Zalety tego stanu rzeczy są znacznie większe : wdaje się w romans z córką właściciela [Michelle Pfeiffer], atrakcyjną i niepokorną wobec kostycznego, nie lubiącego "indywidualizmu i smaku" starego [gra go Christopher Plummer], któremu oczywiście nie podoba się, że córka widuje zadaje się z nieudacznikiem w zbliżonym do niego samego wieku.

      Kipiący energią Will odnosi kolejne sukcesy, ale jego druga natura zaczyna być coraz bardziej problematyczna. Pewnego dnia znalezione zostają zwłoki jego eks-żony. Will wpada w popłoch, bo nic nie pamięta z tych nocnych eskapad i możliwe, że ją własnoręcznie zębami zagryzł.

      MOżliwe też, że... zrobił to jego młodszy rywal [James Spader]. A to dlatego, ze pewnego dnia w pracy pokłócili się i Will nagle go ugryzł. Od tego czasu także i ten jegomośc nabierać zaczął cech wilczych.

      W finale, ofk, musi dojśc do pojedynku dwóch mutantów, a pomiędzy nich zaplątana jest Michelle. Will oczywiście musi zwycieżyć i zapanować nad swoją naturą, aczkolwiek piszę to z czystej intuicji, bo przyznam, że zagapiłem się z okazji przerwy reklamowej i minęło mnie ostatnie kilka minut ;]

      Tak czy owak, pomijając że to kolejna wersja mitu o wilkołaku, rozegrana tym razem w srodowisku nowojorskich inteligentów, można by dostrzec w całej opowieści ciekawy wątek krytyki kapitalizmu.

      Will jest dobrym facetem, zna się na swojej pracy, ale z racji wieku musi zwolnić tempoo, a tutaj już stoi nad nim właściciel i mówi ; za stary jesteś, kolego, spadasz w dół. Energia wilcza zmienia Willa, dodaje mu sił, sukcesy same się kocą, a nawet wizja pracy na własny rachunek, we własnej firmie.

      A więc, kapitalizm ma wilczą twarz :} Rynek ma wilczą twarz. Starszy fachowiec odpada, bo starszy jest. A tempa dla niego zwolnić nie można. No i na dodatek, śmie posiadać "indywidualizm i smak".

      Gęba kapitalistycznego wyściug szczurów jest tutaj dośc mocno wykrzywiona. I ten wilk wygląda już nawet nie na symbol, a bardzo wyrazista, wprost wyrażoną krytykę zasad panujących w tym światku.

      Energia życiowa energią życiową, wiadomo że bez zaangażowania i wysiłku trudno też oczekiwać nadzwyczajnych wyników, niemniej - wynik staje się tutaj nadrzędny, a człowiek przestaje się liczyć.

      No i obrazek wydawnictwa, które literaturę trakuje jak towar, produkt, niby zrozumiały i logiczny. Od tego jest wydawnictwo, by się nie rozczulać nad strofami poezji, lecz ją po prostu dostarczac do sklepów, co by ludzie mogli kupować i czytać, niemniej... od zaplecza nie powinno się tego oglądać, tak jak polityki i masarni :]
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Prawdziwe męstwo" 19.09.16, 13:20
      Znów film Coenów o 20:00 :"]
      nieźle.

      western na nowo, czyli na modłę "Bez przebaczenia". Żadnych szlachetnych szeryfów i honorowych pojedynków w samo południe, żadnego krystalicznie czystego manichejskiego podziału na dobro i zło.

      bohater jest znów podstarzałym pijanicą i gburem, z małą chlubną przeszłością rewolwerowca i najemnika.

      Zwraca się do neigo 14letnia dziewczynka z ofertą zabicia za pieniądze ludzi, którzy mają na rękach krew jej bliskich. To też nowość, maloletnia wychodząca z takimi propozycjami...

      wiadomo, że stary rewolwerowiec przyjmie w końcu zadanie. POtem dołącza do nich jeszcze jeden chętny do podziału nagrody, młodszy i chyba w jakiś sposób będący wspomnieniem przeszłości starszego.

      A 'prawdziwe mestwo" jest w finale :]

      żadnego romantycznego mitu Dzikiego Zachodu nie ma tutaj, pięknie nie jest, choć bywa zgryźliwie i sarkastycznie, czasami ktoś wisi na gałęzi, a czasami ktoś obrywa kulkę siedząc... na tronie w świątyni dumania. Nic pięknego i żadnych pojedynków na środku ulicy pod odpowiedni kanon muzyczny.

      Jeff Bridges znów gra podstarzałego... itd., ale u Coenów zawsze ma coś z Dude'a Lebowskiego ;], a wydarzeniem jest dojrzała i rezolutna Hailee Steinfield. Obecnośc Matta Damona i Josha Brolina na drugim planie, tylko podwyższa jakość filmu.

      wg mnie, bardzo dobry seans na pochmurny i chłodny wieczór późnoletni ;] albo wczesnojesienny, hehe.

      Jak myślicie ?
    • grek.grek 22:30 TVN "Vinci" 19.09.16, 13:23
      o, proszę ! :]

      przy pewnej dozie samozaparcia można dzisiaj urządzić sobie całkiem dobry półmataron filmowy ;]

      "VInci" zawsze ogląda się bardzo dobre.
      nawet jeśli był miesiąc temu, albo i krócej ;]
      • barbasia1 Re: 22:30 TVN "Vinci" 20.09.16, 00:01
        :))
        • grek.grek Re: 22:30 TVN "Vinci" 20.09.16, 13:07
          :]

          a wiesz, że tak własnie zrobiłem ? :]]

          I powiem Ci, że "Prawdziwe męstwo" Coenów naprawdę dobrze wyglądało przy drugiej projekcji. Za pierwszym razem tak chyba byłem nie do końca przekonany do tego filmu, ale wczoraj - i owszem.

          western pewnie nie odżyje w dawnej formule, ale widać, że kiedy próbują go restaurować utalentowani reżyserzy - okazuje się mieć rezerwy, jest podatny na unowocześnienia. CHociaż ostatni remake "Siedmiu wspaniałych" ponoć nie wyszedł najlepiej :] Może jednak trzeba twórców klasy Clinta Eastwooda, Coenów albo Quentina Tarantino, żeby westernowe klimaty odżywały w sposób przekonujący.
    • barbasia1 Festiwal Filmowy w Gdyni - dzień pierwszy 19.09.16, 23:59
      Festiwal za festiwalem! ;)


      trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35636,20684144,gdynia-tu-bedzie-bilo-serce-polskiego-kina.html

      Nagroda na festiwalu w Berlinie za najlepszy scenariusz nie okazała się wygórowanym wyróżnieniem w przypadku najnowszego obrazu Tomasza Wasilewskiego. Chociaż "Zjednoczone stany miłości" to film trudny w odbiorze i skomplikowany w warstwie emocjonalnej, z pewnością plasuje się w ścisłym gronie tegorocznych faworytów Festiwalu Filmowego w Gdyni.


      kino.trojmiasto.pl/Pierwszy-dzien-Festiwalu-Filmowego-w-Gdyni-i-pierwszy-faworyt-do-Zlotych-Lwow-n105654.html


      • grek.grek Re: Festiwal Filmowy w Gdyni - dzień pierwszy 20.09.16, 13:00
        Yes, Barbasiu :]

        ruszyła Gdynia ;]

        jak się okazuje - "Powidoki" bedą, tyle że na pokazie specjalnym, podobnie jak... "Smoleńsk", hehe.

        a w Dniu 1 także ciekawy "Królewicz Olch", "Planeta singli" i "Sługi boże" - film psychologiczny, komedia romantyczna i thriller : cóż za róznorodność. Brawo :]

        film.onet.pl/wiadomosci/41-festiwal-filmowy-w-gdyni-dzien-1-kleska-urodzaju-z-ktorej-mozemy-byc-dumni-relacja/79zxpz
      • grek.grek Re: Festiwal Filmowy w Gdyni - dzień pierwszy 20.09.16, 16:16
        takie coś jeszcze znalazłem :

        wyborcza.pl/7,101707,20711082,smolensk-przerazajaco-modelowy.html#TRNajCzytSST
        trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35611,20717056,festiwal-filmowy-w-gdyni-2016-szczescie-swiata-przeslodzona.html
        trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35611,20717074,festiwal-filmowy-w-gdyni-2016-slugi-boze-kino-gatunkowe.html
        • barbasia1 Re: Festiwal Filmowy w Gdyni - dzień pierwszy 21.09.16, 00:23
          Nie dziwi obecność "Smoleńska" w Gdyni. Film Antoniego Krauzego powinien tam być - i jest, poza konkursem - jako symptom nowego czasu, modelowy przykład propagandy sterowanej przez rządzącą partię. napisał Tadeusz Sobolewski.

          Aleśmy czasów dożyli, wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia.

          • grek.grek Re: Festiwal Filmowy w Gdyni - dzień pierwszy 21.09.16, 12:25
            dodatkowo dyrektor festiwalu wpadł w zawiłe tłumaczenia, że wpisał "Smoleńsk" do ramówki, bo "w amerykańskim kinie też rózne śmiałe teorie są w kinie reprezentowane" :]

            awantura z "Historią Roja", wg mnie, była świetnym chwytem ministerstwa kultury - nacisnęli w sprawie "Roja", a w istocie wymusili legitymizację "Smoleńska", który za tydzień miał wejśc do kin. Mogli się spodziewać, ze drugiej takiej awantury dyrektor będzie chciał uniknąć i pójdzie na kompromis.

            Nie wiem, mozę spiskuję teoretycznie, ale takie właśnie mam podejrzenie ;]
    • grek.grek seriale polecane :] : "W pułapce" 20.09.16, 13:14
      pan recenzent zapewnia, że serial jest świetny i bardzo w skandynawskim, modnym... fashion ;]

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,145563,20650630,w-pulapce-rewelacyjny-serial-z-islandii-w-polskiej-tv.html#BoxKultImg&a=&c=
      • siostra_bronte Re: seriale polecane :] : "W pułapce" 23.09.16, 20:00
        Widziałam pierwszy odcinek, ale historia wydała mi się mało oryginalna, niektóre wątki znane z innych seriali, Jakby ten "skandynawski noir" zaczął się już wyczerpywać. Następnych odcinków już nie oglądałam.
        • grek.grek Re: seriale polecane :] : "W pułapce" 24.09.16, 12:12
          dzięki, Siostro :]

          skandynawski format kryminałów chyba zaczyna się powoli wyczerpywać ?
    • grek.grek 21:05 CT Art "Jesienny bal" 20.09.16, 13:21
      Czesi kontynuują "Perły festiwalowe" :]

      "Jesienny bal" jest z Estonii, w 2007 roku w Wenecji zdobył główną nagrodę w sekcji "Horyzonty", ponoć prestiżowej bardzo.

      zrobił go, czyli napisał, wyreżyserował i rezolutnie siebie obsadził w głównej roli, debiutant Veiko Ounpuu.

      wedle skromnych opisów [minęło 9 lat od premiery i jak widać film nie przebił się na szerokie wody internetowej filmowej przestrzeni], jest to opowieśc o sześciorgu ludziach mieszkających w blokowisku, które poszukują bliskości z innymi ludźmi, ale najczęściej natrafiają na przeszkody w postaci niezrozumienia czy błędnego odczytania intencji.

      optymistycznie ponoć nie jest, wiwsekcja kondycji mentalnej bohaterów i całego środowiska - w jesiennych tonacjach, ale i na humor oraz żart sytuacyjny miejsce także się znajduje.

      cóż, mam nadzieję oczywiście obejrzeć [na pewno obejrzeć !] i zdam relację :]
      • barbasia1 Re: 21:05 CT Art "Jesienny bal" 21.09.16, 00:18
        >cóż, mam nadzieję oczywiście obejrzeć [na pewno obejrzeć !] i zdam relację :]

        Niezmiennie na to liczę. :)
        • grek.grek "Jesienny bal" [1] 21.09.16, 12:48
          dzięki, Barbasiu :]

          A zatem - jako sie rzekło : scenariusz stanowi przeplatanka kilku historii z życia wziętych, których bohaterów łączy uczuciowe niespełnienie, poszukiwanie bliskości i przełomu w życiu intymnym.

          Kamera obserwuje bohaterów dyskretnie, zatrzymuje się na nich, kadry bywają długie, przenikliwie. Miejscówki są rózne : od ładnych wnętrz designerskich i klubowych, przez proste mieszkania w blokach, aż do fauny wokół tychże blokowisk. Jest jesiennie : drzewa z gałęziami bez liści, płaszcze i kurtki, wiatr nieprzyjemny. Taka metafora stanu ducha bohaterów. A jednocześnie momentami bywa wręcz komicznie.

          Dialogi są bardzo oszczędne, bohaterowie więcej wyrażają mową ciała niż językiem, a rezyser stawia nie na długie wymiany zdań pomiędzy nimi, lecz na gesty, spojrzenia i zachowania.

          Film rozpoczyna się sceną, w której literat Mati najpierw długo marznie na balkonie, potem ściska się przyjacielsko ze swoją dziewczyną, a następnie próbuje wymusić na niej seks. Ona nie ma ochoty, oboje są sfrustrowani. Ona wychodzi. I nie wraca. Za chwilę widzimy Matiego z inną dziewczyną, blondynką z długimi włosami. Siedzą w łóżku i śmiejąc się czytają ksiażkę.

          Po odejściu dziewczyny, Mati popada w nieład. Jest nietrzeźwy, pęta się po okolicy. POdstawia pod okna jej mieszkania śmietnik i stojąc na nim podgląda jej randkę z innym mężczyzną. W pewnym momencie staje z nimi twarzą w twarz. Zeskakuje ze śmietnika i ucieka w panice ulicą.

          Dostaje od kolegi informację, że wygrał jakąś prestiżową nagrodę literacką. Nawet w telewizji o tym mówili. Tyle że Mati ma to w nosie. Brakuje mu ukochanej, ona jest ważniejsza niż nagrody. Wiemy dlaczego ich związek się rozpadł. Z powodu rutyny. Moze ten nagły seksualny atak miał ją rozproszyć ?

          Wieczorem Mati znów rusza w tango. Przychodzi do klubu, restauracji, gdzie po pijanemu próbuje uwieśc jakąś kobiecinę. Kiedy ona ucieka , on ją goni i dosiada się do niej w samochodzie na parkingu. Ona ucieka z auta, a Mati uruchamia je i znika z kadru... Potem znów się w nim pojawia - jest poranek, a on "parkuje" przy rozwalonym koszu na śmieci :] Kolega ze straży miejskiej wypisuje mu mandat. Matiego i jego dziewczynę spotkamy w scenie zamykającej film, o czym... na końcu :]

          Następna para, to Maurer i Ulvi, jego narzeczona. Maurer to ceniony architekt. Na jakimś zacnym jublu, kolega pyta "Czemu nadal mieszkasz w tej "królikarni', czemu nie przeprowadzisz się do jakiegoś lepszego mieszkania w lepszej okolicy ?", na co Maurer odpowiada "Bo praktykuję skromność". KOlega zaśmiewa się do rozpuku. "Mam takich ludzi powyżej uszu", stwierdza później Maurer.

          Maurer istotnie jest w jakimś filozoficznym dyskursie z rzeczywistością. Może i mieszka w blokowisku, ale dizajn jego mieszkania jest na wyższym poziomie niż przeciętny. Jego narzeczona, Ulvi, podziela zdanie jego kolegów : czemu tu mieszkamy, dlaczego nie bliżej centrum ? I płacząc opowiada mu o spotkaniu z jednorękim mężczyzną - bała się, że przypadkowy kontakt może ją zarazić jakąś chorobą nieznaną. "To wstyd tak myśleć, prawda ?", pyta. Maurer jest na tyle śpiący, że ledwie rozumie o co jej chodzi.

          Później para idzie do tej samej restauracji, w której Mati trudni się nieudolnym podrywem. Siedzą, muzyka gra, tancerki tańczą, i znów zaczynają się na siebie boczyć. W pewnym momencie Maurer mówi do niej "Masz za mały biust, żeby nosić tę sukienkę". Ulvi oblewa go drinkiem i z płaczem wychodzi. Maurer rzuca się w wir tańca do muzyki i tekstu śpiewanego przez wokalistę o tonacji głosu Chrisa Rea czy może Loue Reeda.

          Ulvi pociesza Theo.

          cdn
        • grek.grek "Jesienny bal" [2] 21.09.16, 13:06
          Theo jest portierem w tej restauracji, która mieści się na parterze hotelu.

          Przez dłuższy czas postrzegamy Theo jako seksoholika. Raz gości jakąś panią z przyjęcia dla ludzi kultury, które odbywa się w lokalu konferencyjnym, drugim razem randkuje z dwiema paniami, a wszystkie swoje spotkania notuje w kajecie.

          Szef próbuje mu narzucać koniecznośc sprzątania przed hotelem, ale Theo odmawia, bo nie ma tego w umowie. Stoi więc dzień cały w tej czerwono-zółtej liberii i jest strasznie zmęczony mentalnie swoją codziennością.

          Kiedy Ulvi płacze, idzie z pomocą, podaje jej chustki. POtem spędzają noc u niego. Rano jedzą śniadanie w łóżku, które on przygotował. A potem lunch w takiej drewnianej wiacie na skwerku. Niby dobrze się bawią. W tym momencie on opowiada jej o tym, że ma zamiar otworzyć własny biznes, jakimś 'wynajem kontenerów" czy coś w tym guście. I ona od razu traci humor. Musi iść. Theo za nią, prosi o numer telefonu. Ulvi woli wziąć od niego, ona zadzwoni. A my wiemy, że ona nie zadzwoni...

          Wraca do dizajnerskiego mieszkania, gdzie czeka na nią Maurer. Rozmowa. Ona chce szczerości, więc dostaje od razu w ucho tekstem, że jest 'prymitywna, przyziemna i drobnomiesczanska". Rewanżuje mu się, że "przypomina jej figurę bergmanowską, bez życia, wydrązoną kukłę". Czy ten związek może przetrwać ? Może. Bo oboje już nie mają złudzeń wobec świata.

          Theo przeżywa odejście Ulvi, choć przecież...miał to być najpierw kolejny krótki romans. A jednak coś go ukłuło. Na próżno. Nie ma jej nic do zaoferowania, a może ona uciekła, bo facet który po jednej nocy planuje wspólną przyszłośc obnażył jej niezdolnośc do takiego zaangażowania ?

          Następnego dnia w pracy, Theo musi wyprowadzić za kołnierz pijanego reżysera filmowego. Wyrzuca go na śmietnik nieopodal hotelu i pyta "jakie filmy kręcisz ?", tamten odpowiada "Komedie romantyczne'. I wtedy Theo napada go i okłada pięściami, aż krople krwi spadają na jego białą koszulę. Pyszny żart, na szczęscie nie widzimy całego aktu, a jedynie twarz Theo :] Za komedie romantyczne... ;] Żart sytuacyjny pierwsza klasa.

          Kolejne postaci to Laura - samotna matka, szczupła ruda z wodnistą twarzą, jej kilkuletnia córka i starszy pan, Fin o imieniu Kaski, pracujący jako fryzjer.

          Laura jest sama, ale co i rusz obskakują ją mężczyzni. Niestety żaden sensowny. Mąż, ojciec córki, to pijak i menda, zaczepiający ją w drodze do pracy. Laura jest prostą pracownicą w dużej fabryce, do której wiedzie długa droga wśród fauny rozmaitej. I z tej fauny wyskakuje mąż, który domaga się spotkań z córką. Laura odmawia i ucieka. Na szczęście mężulo jest w takiej formie, że po 10 krokach staje zdyszany. Smutna postać, na pewno kocha córkę, ale nie umie się wziąć w garść, żeby zasłużyć na zaufanie byłej żony.

          Jest też monter od telewizora. naprawia go, prosi o drinka, a potem sugeruje Laurze, że skoro ona jest sama i on też, a oboje mają swoje "potrzeby", to może by z tym coś zrobić... Laura wyprasza go z mieszkania. A potem ogląda "Ptaki ciernistych krzewów" i płacze. Taka miłość, to by było coś...

          Trzeci jest kolega z pracy. Podwozi ją autem, jest kulturalny. Nagle zatrzymuje samochód i zwierza się, że obserwuje ją od dawna, widzi że jest "smutna i samotna", i proponuje jej związek. Laura nic nie odpowiada. Jadą dalej. Widzimy, że facet ma żonę i córkę [kamera zagląda przez okno do jego domu], ale jak przychodzi po pracy, to nie wita sie z nimi wylewnie. On też cierpi na to, na co wszyscy inni bohaterowie tego filmu.

          Córka Laury jest ładna i grzeczna, ale i ona jest poza grupą. Wszystkie dzieciaki w przedszkolu się bawią razem, a ona gdzieś z boku. Zauwaza ją przechodzący chodnikiem pan, Kaski, fryzjer. Przed chwilą karmił ptaki chlebem. Dziewczynka stoi przy ogrodzeniu i patrzy na niego. Kaski podchodzi i przez siatkę podaje jej kromkę chleba. Intereniuje nerwowa przedszkolanka. Kaski szybko się oddala.

          cdn
        • grek.grek "Jesienny bal [3] 21.09.16, 13:18
          Spotkanie z dziewczynką pozostawia w nim ślad. W domu siedzi przy stole w kuchni, pije kawę i bawi się maskotką : taką małpką, która po nakręceniu sama robi fikołki.

          następnego dnia Kaski macha ręką do dziewczynki. Jakby się już dobrze znali. Ona go zauważa. I wtedy znów wtrąca się przedszkolanka. Kaski tym razem musi już uciekać, bo kobiecina biegnie za nim wdłuż ogrodzenia i krzyczy "łapać zboczeńca !".

          Laura odbiera córkę, wracają razem autobusem, a mała pyta "Mamo, co to jest zboczeniec ?", Laura nie odpowiada, tylko dyskretnie uśmiecha się w drugą stronę.

          Kilka dni później, mamy nagła scenę : muzyka, Laura odrywa się znienacka do swojego stanowiska pracy w fabryce. Wybiega z budynku. Pędzi przed siebie, w zwolnionym tempie. Czujemy, że musiało się coś stać z jej córką. I fakt : Laura przybiega na podwórko przedszkolne. Jest wstrząsnięta, załamana, przedszkolanka próbuje ją pocieszaać, podnosić z ziemi, bo Laura ciągle się na nią osuwa. Mała zniknęła.

          Ale za chwilę się znajduje : stoi z... ta nakręcaną małpką w dłoni. Laura rzuca się ku niej, obejmuje się, ściska. Małpka spada na ziemię.

          I widzimy Kaskiego w jego mieszkaniu. Starszy jegomość ni to płacze, ni się śmieje... osuwa się na łózko z rozkrzyżowanymi ramionami. Dlaczego płacze ? Wiemy już [małpka] że spotkał się z małą, może była u niego. Płacze [bo sądzę, że jednak płacze], bo dziewczynka przypomina mu córkę ? Wnuczkę ?

          W ostatniej scenie, Mati wita z powrotem swoją dziewczynę. Wróciła. Rozmawiają. Ona nie wierzy ze on jej przebaczy, porzuciła go na moment, bo "chciała być szczęśliwa". Mati wygłasza monolog na temat poszukiwania szczęścia, które jest zajęciem wszystkich ludzi, a potem... ona zaczyna sprzątać mieszkania, on zapala papierosa i wychodzi na balon... Koniec filmu.

          Tak więc, historie nie są może jakoś specjalnie oryginalne, ale bardzo zgrabnie połączone, aktorzy nie zawodzą, a film jest zrobiony nowocześnie, soundtrack miesza rózne rodzaje muzyki, reżyser wie kiedy kamera ma być blisko, kiedy daleko, kiedy z przodu, a kiedy z tyłu, kiedy i jak ująć detal, chętnie bawi się wydłużeniami poszczególnym sekwencji itd. Bardzo nowoczesny wizual, a że scenografia jest jednak post-socjalistyczna, blokowiska bardzo szare i przyziemne, wychodzi z tego bardzo ciekawy miks.

          Próbując dojrzeć za co szacowne jury w Wenecji dało temu filmowi cenną nagrodę - tutaj bym widział powody :]
          • grek.grek Re: "Jesienny bal [3] 21.09.16, 13:22
            trailer wygląda następująco :]

            www.youtube.com/watch?v=E7vUDOXIYwo
          • grek.grek Re: "Jesienny bal [3] 21.09.16, 13:25
            PS : zapomniałem :]

            Kiedy, w ostatniej scenie, dziewczyna Matiego do niego wraca - w pewnym momencie zdejmuje ciemnorudą krótką perukę i widzimy, że jest długowłosą blondynką, dokładnie tą samą, z którą Mati w pierwszej sekwencji siedział w łóżku i czytał ksiązkę. A więc nie był z inną, był cały czas z tą samą, tyle że w peruce i bez ;]
    • barbasia1 Angelina Jolie i Brad Pitt się rozwodzą! 21.09.16, 00:24
      Nic stałego na tym świecie!
      • grek.grek Re: Angelina Jolie i Brad Pitt się rozwodzą! 21.09.16, 12:26
        widziałem wczoraj krótki materiał w "Faktach".

        co się dzieje, co się dzieje ! ;]]
      • maniaczytania Re: Angelina Jolie i Brad Pitt się rozwodzą! 21.09.16, 19:35
        akurat oni obydwoje to w związkach stali nie byli ;) I tak długo wytrwali

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka