Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 11 (vol. 73)

    • grek.grek 17:15 TVP KUltura "Bestie z południowych krain" 23.11.16, 14:21
      ponownie mam przyjemnośc zachęcić Was do obejrzenia tego filmu :]

      rzecz się rozgrywa gdzieś w Ameryce, możliwe że w pobliżu Nowego Orleanu [?].
      Mieszka tutaj społeczność ludzi, którzy porzucili cywilizację techniczną. Indywidualiści, naturaliści, pogrobowcy hipisów... Ludzie serdeczni, przyjemni i kochający wolność.

      ich chatynki są jednak zbudowane na terenach zalewowych. Kiedy przychodzi powódź robi się niebezpiecznie, a ich samych czeka walka o przetrwanie. Na przekór naturze i... federalnym służbom, które starają się nakłonić ich do odejścia z ich małej ojczyzny.

      bohaterką główną jest mała, rezolutna Hushuppy, mieszkająca z ojcem i prowadząca razem z nim skromne gospodarstwo. [fantastyczną rolę gra małoletnia Qevenzhane Wallis]

      dziewczynka nie jest "jeszcze jednym fajnym dzieckiem w kinie", jest kimś więcej. Cudownie nawija z offu, o związkach człowieka z naturą, o naturze ekosystemu, o meandrach na styku świata ludzkiego i przyrody, i nie są to wcale monologi w stylu kaznodziei ekologa. Są barwne, po dziecięcemu mądre, pełne smacznych wtrętów. I uwrażliwiają. Naprawdę :]

      Hushuppy sama ma niezwykły kontakt z tą naturą. Widzi, a raczej przeczuwa pojawienie się tytułowych "bestii", z którymi skonfrontuje się w końcówce, w scenie pięknej, wzruszającej i symbolicznej.

      Ojciec cały czas "trenuje" ją mentalnie, wzmacnia w niej poczucie wewnętrznej wolności i siły ducha. Nie są to łatwe relacje, czasaami zdarza im się pokłócić, ale kochają się strasznie, na co będą liczne dowody.

      Ojciec jest szalenie ważną figurą w życiu małej. matka zmarła, nie ma jej, choć Hushuppy ciągle ją w pamięci, pięlęgnuje jej postać. Tata jest jednak kluczowy, bo ona się w niego wcieliła, ma tę samą potrzebę życia za pan brat z Naturą, bycia swobodnym i niezależnym, a on to dostrzega i uczy ją jak dać sobie radę "gdy jego już nie będzie"

      I miłości do życia, do świata oraz do siebie, jako jego części. I wszystkiego innego, co żyje.

      wspaniały film.
      naprawdę niezwykły.

      polecam !! :]


      • siostra_bronte Re: 17:15 TVP KUltura "Bestie z południowych krai 23.11.16, 14:26
        Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie mogę się przekonać do obejrzenia tego filmu :)

        • grek.grek Re: 17:15 TVP KUltura "Bestie z południowych 23.11.16, 14:36
          aaaa ! szkoda !, Siostro :]

          ale... never say never, nie tracę nadziei :]
          • siostra_bronte Re: 17:15 TVP KUltura "Bestie z południowych 23.11.16, 16:17
            Może kiedyś obejrzę :)

            Zastanawia mnie jedna rzecz. Nie słychać, żeby bohaterka nawet chodziła do szkoły. Jaka będzie jej przyszłość, z czego będzie żyła? Czy tatuś o tym pomyślał? Jak najbardziej popieram kontestację współczesnej cywilizacji, ale w jakichś granicach :)
            • grek.grek Re: 17:15 TVP KUltura "Bestie z południowych 23.11.16, 16:43
              doskonale, Siostro ! :]

              ha, to rzeczywiście jest paląca kwestia, która sprowadza całą rzecz nieco na ziemię albo bliżej tejże :]

              ale... dopowiadając poza kontekstem filmu : jeśli kiedyś mała Hushuppy zdecyduje się przystać do cywilizacji, będzie na tyle silna i mądra, że jakoś sobie w niej poradzi :]
    • grek.grek 20:00 Polsat "Świat według Kiepskich" odc 504 23.11.16, 16:47
      w tym odcinku : Ferdynand, na prośbę prezesa Kozłowskiego, organizuje zespół kolędników. Ofk, jest z tym mnóstwo zamieszania, a w samym zespole raz po raz wybuchają kłótnie, co do podziału ról:]

      gombrowiczowski humor, mądrość i język jak z Witkacego :] - niech Kiepscy żyją nam :]
    • grek.grek muzyczny offtop 23.11.16, 16:54
      doskonały kawałek sprzed lat.

      a do tego zupełnie niemożliwy do skopiowania współcześnie [inna moda, inne wrażliwości...] videoklip nawiązujący do niemieckiego impresjonizmu filmowego :]

      www.youtube.com/watch?v=SXODGahChBM
    • grek.grek wkrótce w TVN "Belle Epoque" 24.11.16, 12:21
      brzmi zajmująco.
      uwielbiam przełom XIX i XX wieku, więc z góry nastawiam się na oglądanie tego serialu.
      W jakieś naprawdę pasjonujące śledztwa w serialu made in TVN nie wierzę, w atmosferę rasowego kryminału - też nie, ale liczę na dobrze wykonany malunek epoki :]

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,127222,21011765,pawel-malaszynski-znow-w-serialu-tvn-kostiumowym-ma-byc-milosc.html#BoxKultImg&a=74&c=53

      co sądzicie ? tak wstępnie :]
      • maniaczytania Re: wkrótce w TVN "Belle Epoque" 26.11.16, 20:25
        uwielbiam seriale historyczne, do produkcji TVN podchodzę jednak z pewną dozą nieufności ;)
        • grek.grek Re: wkrótce w TVN "Belle Epoque" 27.11.16, 13:08
          mam podobne nastawienie, Maniu :}]
    • grek.grek w kinach "Ederly" 24.11.16, 12:26
      cała bateria premier w kinach, głównie z Ameryki, ale są i polskie.

      "Ederly" nie miał z pewnością budżetu i reklamy "Snowdena" [z recenzji wynika, że Oliver Stone nie powiedział o bohaterze nic zaskakującego, raczej pogłaskał go grzecznie po głowie i po prostu przybliżył jego szlachetną postać widowni kinowej], ale - w recenzji przynajmniej - wygląda ciekawie :

      wyborcza.pl/7,101707,21004891,swietny-ederly-piotra-dumaly-kafka-by-sie-usmial-sobolewski.html
    • grek.grek "Plac zabaw" też w kinach 24.11.16, 12:29
      no i "Plac zabaw", który imponuje i wstrząsa już międzynarodowo i dostał z tej okazji kilka prestiżowych nagród :

      www.filmweb.pl/reviews/Uderzenie+prosto+w+twarz-19384
    • grek.grek 21:00/3:20 TVP Kultura "Beduin" 24.11.16, 12:37
      plus dla Kultury za to, że przybliża współczesne kino rosyjskie. I drobna uwaga, że na to samo zasługuje kino azjatyckie, chińskie, koreańskie, japońskie, tam też dzieje się mnóstwo ciekawych rzeczy. Może wkrótce..? ;]

      póki co, "Beduin".

      Rzecz o Ricie, która ma córkę chorą na białaczkę i aby zdobyć pieniądze na jej leczenie, wynajmuje się jako surogatka dla pary gejów.

      W połowie ciązy "zamawiający" wycofują się, przestają utrzymywać Ritę, a z jej córką jest już dramatycznie źle.

      Rita nie ma innego wyjścia, jak szukać pomocy u... mafii. A potem, w akcie desperacji, ucieka do Jordanii, aby leczyć córkę niekonwencjonalnymi metodami u Beduinów.

      film Igora Wołoszyna z 2011 roku.

      nie wiem, czy zdołam obejrzeć o 21:00, ale powtórkę złapię :]

      a jakie są Wasze plany filmowe na ten wieczór ? :]
      • barbasia1 Re: 21:00/3:20 TVP Kultura "Beduin" 24.11.16, 23:30
        Opowiesz!!? Nie obejrzalam.
        • grek.grek Re: 21:00/3:20 TVP Kultura "Beduin" 25.11.16, 12:01
          ha :]

          I mnie nie udało się obejrzeć, Barbasiu.

          zatem, miejmy nadzieję na rychłą powtórkę... którą oczywiście tłumnie obejrzymy ! ;]
          • barbasia1 Re: 21:00/3:20 TVP Kultura "Beduin" 25.11.16, 22:27
            >którą oczywiście tłumnie obejrzymy ! ;]

            Albo przynajmniej razem! :} Z Bronte i Manią. ;)
            • grek.grek Re: 21:00/3:20 TVP Kultura "Beduin" 26.11.16, 12:02
              koniecznie, Barbasiu ! :]
    • grek.grek w kinach "Komunia" made in Poland 25.11.16, 12:05
      kolejny polski film, z kategorii dokumentów, który wzbudza zainteresowanie i podziw na festiwalach i przeglądach w całej Europie :

      esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=23742
      oraz wywiad z panią reżyserką, dla której jest to debiut :

      wyborcza.pl/7,75410,21004886,komunia-pijacy-ojciec-autystyczny-syn-i-corka-ktora-musi.html
    • grek.grek 20:00 TVN "Bogowie" 25.11.16, 12:11
      no to hita mamy na wieczór ;]

      [drugi w Kulturze, Siostra na pewno w swoim znakomitym stylu zapowie :} ]

      rekordy kinowe, film numer 1 roku, uznania widowni wyrażone w zyskach z projekcji, i uznanie krytyki w recenzjach.

      ponoć żywy dowód na to, że w POlsce też można kręcić świetne i ambitne kino mainstreamowe, chociaż... czy nie wiedzieliśmy tego już od czasu "Psów" i "Długu" ? :}

      tak czy owak : pora idealna, moment dziejowy, tylko te reklamy w trakcie... ;]
      swoją drogą, ciekawe dlaczego telewizyjna premiera odbywa się w TVN ? Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby TVP nie chciała pokazać tego filmu. Czyżby pierwszeństwo TVN ma związek z udziałem w finansowaniu "Bogów" ? [podobnie było z "Jackiem Strongiem", też w TVN i jak na razie TYLKO w TVN]

      powtórka : w środę o 23:00

      Ależ dziś trudny wybór !
      • maniaczytania Re: 20:00 TVN "Bogowie" 25.11.16, 19:06
        grek.grek napisał:

        > ponoć żywy dowód na to, że w POlsce też można kręcić świetne i ambitne kino mainstreamowe, chociaż... czy nie wiedzieliśmy tego już od czasu "Psów" i "Długu" ? :}

        No właśnie, ja tam się od zawsze w zasadzie nie zgadzam z tezą, że po pierwsze polskie filmy są gorsze od innych ;), a po drugie, że dawniej to były filmy, ach! Zawsze są filmy w różnych gatunkach i różnych kategoriach - trzeba tylko umieć wybierać :) To napisawszy przypominam o kolejnym Wielkim Teście - znowu o polskim filmie - w najbliższy poniedziałek :)
        • barbasia1 Re: 20:00 TVN "Bogowie" 25.11.16, 22:24
          Otóż to! :)
        • grek.grek Re: 20:00 TVN "Bogowie" 26.11.16, 12:01
          idealnie się z Tobą zgadzam , Maniu :]

          można odnieśc wrażenie, że po prostu polskie filmy są nieumiejętnie promowane w świecie, ewentualnie tematyka pozostaje dość zamknięta i widzom spoza Polski nie jest łatwo się przebić przez np. postpeerelowskie niuanse, które sa kluczowe dla odczytania "Psów".

          o, dzięki za informację :]

      • barbasia1 Re: 20:00 TVN "Bogowie" 25.11.16, 22:29
        >powtórka : w środę o 23:00!

        No nie!!! Teraz mi to mówisz!!! Tak liczyłam na tę powtórkę!

        Widziałam fragment filmu "Bogowie" - znakomie, Na "Nocy w Casablance" zasnęłam!
        • grek.grek "Bogowie" - kilka słów a'propos :} 26.11.16, 12:49
          a ja "Nocy..." nie obejrzałem... ale nam Siostra zmyje głowy, kiedy się dowie :] Miejmy nadzieję, że nic Jej nie wypadło i ta nieobecność jest chwilowa...

          obejrzałem "Bogów" w całości, Barbasiu.

          Przepraszam, Barbasiu, za spóźnioną informację o terminie powtórki. wydawało mi się, że wspomniałem o niej w ub. tygodniu, ale chyba tylko mówiłem o "późnej porze", a to jednak nie to samo. Wybacz mi !

          z tym większym zakłopotaniem o tym piszę, bo film naprawdę jest bardzo dobry. Nasze obawy , wg mnie, były nieuzasadnione. Rekordy frekwencji, Złote Lwy w Gdyni i pochwały krytyków - wszystko w pełni zasłużone.

          Nie będę spoilerował, choć w zasadzie wiadomo, że jest to opowieść o tym jak doszło do pierwszej skutecznej operacji przeszczepu serca w Polsce. Co ciekawe - tu może jednak mały spoiler - jest to rzecz nie tyle o samym sukcesie, który zostaje zaznaczony na końcu za pomocą informacji na planszy, ale o tym, ile trudności i momentów zwątpień musiała pokonać drużyna kliniki z Zabrza, która go dostąpiła.

          Z tego punktu widzenia, to nie jest opowieść o samym prof. Relidze, ale o zespole ludzi, którzy mimo mnóstwa kłopotów, ryzyka zawodowego i dołków osiągnęli swoje marzenia.

          Iście amerykańska opowieśc w realiach późnego PRL, w którym wsszelako ciągle są "smutni panowie w wołdze", małe fiaciki i syrenki na ulicach, panowie z fatalnym wąsem na twarzy i partia decyduje czy dac pieniądze na klinikę czy je odebrać.

          sam Religa jest ciekawym bohaterem, bo ma w sobie niejasnośc : chodzi mu o karierę, zawodowy przełom, chce być "pierwszym w Polsce", kto dokonał takiej operacji, czy jednak zależy ma ludziach, na leczeniu ich, na przynoszeniu radości i szczęscia ich rodzinom i im samym ? Jest to pokazane w sposób niejednoznaczny, bo są momenty dowodzące prawdziwości obu wariantów interpretacji. Kto wie, czy kluczowa nie jest tutaj rozmowa z profesorem Mollem, który jeszcze przed powstaniem zabrskiej kliniki, próbował wcielić w czyn marzenia młodszych. Profesor upomina Religę i mówi o "pokorze". Nie mówi wobec czego ma to być pokora, ale zaraz potem, sam z siebie, Religa wykonuje gest, ktory bardzo wiele - wg mnie - może tłumaczyć.

          zresztą, pokory poniekąd uczy go rzeczywistość. Od pierwszej próby do udanej operacji on i cała drużyna przeżywają autentyczny rollercoaster emocji i wrażeń. Wygląda to naprawdę świetnie - filmowo. I jest zaplanowane, zagrane i zrealizowane z najlepszą manierą. I znakomicie dobranymi piosenkami z lat 80-tych :"] Jak rzadko polscy reżyserowie rozumieją, iż właściwie dobrana i odpowiednio dawkowana muzyka to klucz do wielu sukcesów filmowych ! Ci od "Bogów" - odrobili lekcję ze światowego kina :]

          Drużyna. właśnie.
          Bo to drużyna stricte jest. Sposób jej kompletowania pokazany jest w krótkich, ale niezwykle barwnych i treściwych scenkach i dialogach.

          Poszczególni bohaterowie mają nieograne twarze aktorskie [nieco częściej występujący Piotr Głowacki nosi brodę przez co trudniej go poznać] i to wielki atut obsady. Dzieki niemu postaci zyskują dodatkowy walor wiarygodności.

          Kiedy Religa dostaje do dyspozycji klinkę w Zabrzu jest pełen szczęscia i radości, ale pierwsza wizytacja wprawia go w osłupienie. Budynek jest w stanie surowym, wszędzie jeden wielki plac budowy, a pieniędzy na dalsze prace - nie ma. Do takiego miejsca przyjeżdzają ci, którzy chcą razem z nim pracować. Zarówno wykształceni lekarze po stypendiach w Anglii, jak również teoretycy z 'wilczym biletem" z powodu zaangazowanie politycznego ojca [Cichoń], ale także młode dziewczyny tuż po studiach pielęgniarskich, bez żadnej praktyki w zawodzie. Wszystkich ściąga to samo marzenie, to saamo pragnienie uczestnictwa w "dziewczym rejsie po nieznanych wodach".

          Sam Religa, jako się rzekło, jest postacią wielowymiarową. Lekarz z rozmaitością intencji wobec pacjentów [relacje z małą Ewą, ale jednocześnie coraz bardziej bezceremonialne dązenie do wykonania udanej operacji przeszczepu bez liczenia się z kosztami], szef drużyny który potrafi źle potraktować nawet najbardziej lojalnego współpracownika, mąz który kocha żonę, ale niemalże porzuca ją, żeby realizować swoje plany.

          Żyje w stresie, podlega załamaniom [w pewnym momencie wpada w naprawdę poważną dolinę, która filmowana jest niemal jak alkoholowy upadek bohatera w "ZÓłtym szaliku"], kolejne niepowodzenia prowokują go do ucieczek i prób porzucania marzeń. Człowiek z krwi i kości.

          Umie zdrowo zjechać urzędnika, umie po mistrzowsku zignorować prokuratora, który chce mu robic sledztwo w sprawie zejścia pacjenta, a jak ochrzania esbeków tropiących jednego z jego lekarzy, to już w ogóle... sale kinowe pewnie biły brawo ;] To naprawdę dopracowany portret postaci.

          właściwie po 5 minutach zapomniałem, że na ekranie jest Tomasz Kot. Po 5 minutach widziałem już tylko Religę. Kot wciela się w sposób perfekcyjny : ma fryzurę, styl poruszania się, grymas twarzy, mimikę, styl mówienia jak jego bohater. takich wcieleń aktorskich w polskim kinie zawsze nie dość. aktor cokolwiek mający na swoim koncie trochę ról nagle umie dokonać takiej metamorfozy, że tworzy postać i daje o sobie samym zapomnieć. To jeden z aktorskich ośmiotysięczników :]

          Roberrt De Niro zawsze mówił, że on nie tworzy bohatera emocjonalnie, w sobie, on go tworzy na zewnątrz. I Kot poszedł tą samą droga, a nawet idzie tą samą drogą, bo przecież to nie pierwsza taka rola w jego wykonaniu, choć chyba najlepsza jak dotąd i jedna z najlepszych, wg mnie, w polskim kinie po 89 roku.

          Nie brak humoru, nie brak momentów zapalnych [scena w której nasłani urzędnicy próbują zająć klinikę, z powodu odebrania jej dotacji przez państwo], nie brak szybkich jazd zielonym duzym fiatem w wykonaniu profesora, nie brak celnych, krótkich puent w dialogach, no i język żywy jest i ekspresyjny - wulgaryzmy pojawiają się nierzadko, ale zawsze są w jakiś sposób uzasadnione fabularnymi względami i koniecznością wzmocnienia przekazu w danej scenie.

          Kot jest w centrum, ale wokół niego wirują świetni aktorzy, jako się rzekło : Szymon Warszawski, Rafał Zawierucha, Marta Ścisłowicz, Magdalena Czerwińska [żona Religi, krótko na ekranie, ale rola ważna i przynajmniej w jednym momencie bardzo intensywna], świetny Piotr Głowacki.

          zjawia się Jan Englert w roli profesora Sitkowskiego, pierwotnie nadrzędnego dla Religi, ale sceptycznego wobec przeszczepiania serca [w Polsce !], później jeddnak wykonującego pierwszą operację w klinice w Zabrzu. Dostaje po niej owację od asystentów, ale prosi "Ciszej, ciszej, drodzy państwo,bo wybudzicie pacjenta !" ;]

          Jest Zbigniew Zamachowski jako właściciel budynku, w ktorym ma powstać zabrska klinika.

          Nietrafiony jest chyba Ryszard Kotys, jako przeciwnik Religi i polemista Molla. To jednak tylko moje wrażenie, bo za często chyba oglądam "Kiepskich" i nie poradzę nic na to, że pan Kotys brzmi zawsze jak Marian Paździoch ;]

          ciekawe są pomysły scenarzystów.
          Oto kiedy Religa staje przed komisją lekarską, która ma zbadać czy zawinił śmierci pacjenta podczas operacji, w skłądzie przesłuchującym go mamy prawdziwych profesorów Bochenka i Zembałę, w realu najbliższych współpracowników Religi [ w filmie grają ich Warszawski i Głowacki]. Ciekawy autoematyczny wtręt.

          w finale wreszcie, kiedy Religa-Kot zastyga na stołeczku przy łózku pacjenta, na ekranie pojawia się fotografia prawdziwego Religi w takiej właśnie pozie. A potem zdjęcia prawdziwych postaci zostają zestawione ze zdjęciami tychże w filmowej aranżacji.

          Kto wie, czy nie jest to przede wszystkim film o przełamywaniu tabu w Polsce. Nawet lekarze, ba - profesorowie, ludzie światli, z zasady jakby przynależni awangardzie postępu, są wobec przeszczepu serca bardzo sceptyczni, a nawet otwarcie przeciwni. Lub się boją. Próbują to maskować ostrożnością : to jeszcze nie ten moment, ludzie nie są gotowi, jak to społeczeństwo powiedzieć, jak uzasadnić...

          Religa nie wdaje się w takie hamletyzowanie. On działa. Jest człowiekiem czynu. Pozytywistą. Ale i marzycielem także.
          • grek.grek Re: "Bogowie" - kilka słów a'propos :} 26.11.16, 13:02
            doskonała jest rozmowa prof. Zembali z żoną jednego z pacjentów, którzy mają dostać nowe serce. jest w niej cały ładunek pytań, wątpliwości i nieufności prostego człowieka wobec tak nowoczesnej medycznej procedury. "Czy on po tej operacji będzie... no wie pan... ten sam ? czy będzie mnie kochał tak samo, bo wie pan... uczucia to jednak są w sercu :]". Zembala cierpliwie tłumaczy, a Religa chciwie podsłuchuje zza węgła.

            Albo inny pacjent, który przed operacją rzuca "A od kogo ja to serce dostanę, panie doktorze ? Bo wie pan, byle nie od jakiegoś Żyda albo pedała".

            No i jest bardzo ważna rozmowa Religi z profesorem Sitkowskim. Oraz ta kluczowa z Mollem [świetny powrót do filmu Władysława KOwalskiego]. POdzielenie środowiska medycznego jest tutaj opisane w bardzo plastyczny sposób. Każdy dialog ma znaczenie, każde zdanie w nim jest istotne. Udało się to zadanie wykonać w skondensowany filmowy sposób, zgrabnie i celnie.

            Chyba więcej już nic nie mógłbym dodać bez sypania spoilerami [mam nadzieję, ze za zacytowanie tych kilku scen głowy mi nie urwiecie :)].

            świetne zdjęcia Piotra Sobocińskiego, ogrywa głównego bohatera tak, zeby w pełni wydobyć aktorską kreację Kota, ma doskonałe proste pomysły na filmowanie scen operacji, i z łatwością porusza się w zamkniętych przestrzeniach pomieszczeń szpitalnych, sal, gabinetów, oficyn lekarskich itd. Kiedy wychodzi na powietrze - chętnie bierze szerokie plany i też wychodzi mu to bardzo dobrze [np scena rozmowy Religi z partyjnym bonzem, gdzieś na placu pomnikowym, ale takze np scena na stacji CPN, która zresztą komiczna jest niezmiernie].

            no i reżyser Łukasz Palkowski, dyrygujący tę orkiestrą bezbłędnie.

            Przed "Bogami" kręcił serial "39 i pół" oraz schlastany przez krytykę "Wojna żeńsko-męska", komedię z nurtu polskiej filmowej kompromitacji.

            I nagle wyskakuje z takim wybitnym filmem... Czyż to nie idealny przykład, że nigdy nie należy skreślać żadnego twórcy, choćby nawet kręcił najstraszniejsze knoty ? ;]

            • barbasia1 Re: "Bogowie" - kilka słów a'propos :} 26.11.16, 19:23
              Piękna recenzja! :)
              Nie mogę się doczekać powtórki.

              • barbasia1 Re: "Bogowie" - kilka słów a'propos :} 26.11.16, 19:26
                Heh!
              • grek.grek Re: "Bogowie" - kilka słów a'propos :} 27.11.16, 13:06
                dzięki, Barbasiu :]

                może w środę uda Ci się dotrwać i obejrzeć ?
          • barbasia1 Re: "Bogowie" - kilka słów a'propos :} 26.11.16, 18:58
            > Przepraszam, Barbasiu, za spóźnioną informację o terminie powtórki. wydawało mi
            > się, że wspomniałem o niej w ub. tygodniu, ale chyba tylko mówiłem o "późnej p
            > orze", a to jednak nie to samo. Wybacz mi !

            OK. Nic się nie stało. Jeśli wspominałeś o późnej porze, to nie zwróciłam na to uwagi! Ale mogłam się była domyślić tego, albo najlepiej sprawdzić w programie godzinę powtórki.

            > z tym większym zakłopotaniem o tym piszę, bo film naprawdę jest bardzo dobry. N
            > asze obawy , wg mnie, były nieuzasadnione.

            Jakie nasze!?? Ja i Mania nie miałyśmy wątpliwości. :) A i Pepsic obejrzawszy pierwsza chwaliła.
            • grek.grek Re: "Bogowie" - kilka słów a'propos :} 27.11.16, 13:05
              następnym razem będę bardziej precyzyjny, Barbasiu.

              to prawda !
              wątpliwości były główne moje, chociaż Siosta trochę mnie w nich wspierała ;]
          • barbasia1 Re: "Bogowie" - kilka słów a'propos :} 26.11.16, 23:34
            >Nietrafiony jest chyba Ryszard Kotys, jako przeciwnik Religi i polemista Molla. To jednak tylko >moje wrażenie, bo za często chyba oglądam "Kiepskich" i nie poradzę nic na to, że pan Kotys >brzmi zawsze jak Marian Paździoch ;]

            :)
            Widziałam fragment ze sceną, w której się pojawia Ryszard Kotys- posiedzenie komisji etyki, podczas, której grany przez niego lekarz najbardziej atakuje Religę. To świetny aktor. Myślę, że wielbiciele Kiepskich muszą mieć więcej dystansu do aktorów. ;))
            • grek.grek Re: "Bogowie" - kilka słów a'propos :} 27.11.16, 13:10
              haha :]]

              celna uwaga, Barbasiu !

              zdecydowanie długie obcowanie z Kiepskimi przyczyniło się do tego, że głos pana Kotysa trzeszczał i zgrzytał z moich uszach :]

              decyzja obsadowa oczywiście była trafiona, z punktu widzenia samego filmu.
    • grek.grek Mania o nas zapomniała chyba... 25.11.16, 12:13
      co u Ciebie, Maniu ? :]

      osierociłaś nas na niemal cały miesiąc ! :]

      czy wszystko w porządku ?


      • maniaczytania Re: Mania o nas zapomniała chyba... 25.11.16, 18:40
        jestem, jestem :)

        Podglądam Was tu od czasu do czasu, ale ostatnie dwa tygodnie były naprawdę ciężkie, zwłaszcza emocjonalnie - ale to bardziej towarzysko-współczująco. Mam nadzieję, że mimo zabiegania świątecznego, dam radę nie tylko zaglądać, ale i pisać, bo przecież filmy oglądam :)
        • barbasia1 Re: Mania o nas zapomniała chyba... 25.11.16, 22:25
          Dobrze, że u Ciebie wszystko OK! :)
        • grek.grek Re: Mania o nas zapomniała chyba... 26.11.16, 11:57
          cześć, Maniu ! :]

          cieszę się, zatem, że już wszystko w porządku u Ciebie :]

          a właśnie, święta idą... aż zapomniałem :]
          zabieganie bywa przyjemnością, mimo zmęczenia, nieprawdaż ?
          życzę Ci takiego właśnie stanu ducha :]

          o, znakomicie !
          na recenzje Twoje bardzo liczę, liczymy, Maniu :]
    • grek.grek "Noc w Casablance" via TVP Kultura 26.11.16, 13:09
      nie zapowiadałem wczoraj, mając nadzieję, że Siostra zapowie :], jako specjalistka i znawczyni.

      zatem, może tylko wątek wprowadzający, żeby był do zagospodarowania, a potem już oddam Jej głos, jako że możliwe iż jako jedyna w naszym gronie zna ten film.

      komedia braci Marx, rozgrywająca się w hotelu w Casablance, gdzie ponoć ukryty został przez nazistów skarb. Dyrektorzy hotelu giną w niewyjaśnionych okolicznościach, więc policja i urzędnicy zatrudniają na tymn stanowisku pewnego przypadkowego człowieka [zapewne po to, by odkryć, co/kto stoi za całą hecą]. Jego przyjaciele chcą zaś uchronić go przed losem poprzedników i próbują wyjaśnią całą sprawę.

      Nowy dyrektor i jego paczka, to ofk bracia Marx.

      filmu nie widzialem, ale na pewno chętnie obejrzę go w sieci. Barbasia znów została pochwycona przez Morfeusza ;]. Mania dyplomatycznie nic nie wspomina :]. Głosów nowych - brak :]

      Siostro, w Tobie cała nadzieja ! :]
      • siostra_bronte Re: "Noc w Casablance" via TVP Kultura 27.11.16, 13:35
        Dzięki, Greku :) Niestety, byłam bardzo zajęta i nie dałam rady obejrzeć. Może będzie powtórka.

        "Bogów" obejrzę w środę.

        Ciekawe, że nikt nie widział "Star Treka"? Leciał w tvn po "Bogach". Jak kiedyś pisałam, męczące i chaotyczne widowisko raczej dla dzieciaków, ale sądziłam, że ktoś się jednak skusi.
        • grek.grek Re: "Noc w Casablance" via TVP Kultura 27.11.16, 13:51
          Cześć,Siostro !! :]

          wspaniale że już jesteś !
          obawiałem sie, czy aby nie złożyła Cię grypa jakaś albo inne coś, co o tej porze roku lubi atakować znienacka :]
          Cieszę się, że jesteś, i w zdrowiu [mam nadzieję !] :]

          Siostro, bardzo bardzo zachęcam do "Bogów".
          cieszę się, że masz ten film w planach !
          I jestem szalenie ciekaw Twojej recenzji, wrażeń i interpretacji :]

          o, niestety nie obejrzałem "Star Treka".
          a wiesz, że byłbym ciekaw.
          widziałem kilka odcinków oryginalnego serialu i jeden z filmów kinowych, które leciały kiedyś w telewizji. wydaje mi się, ze ten cały koncept świata przedstawionego ma naprawdę duży potencjał.




          • siostra_bronte Re: "Noc w Casablance" via TVP Kultura 27.11.16, 14:22
            Cześć, Greku!

            Dzięki za miłe powitanie. No, ze zdrowiem jest różnie, ale jeszcze żyję :)

            Czytałam Twoją recenzję "Bogów" i jestem ciekawa jak mi się spodobają.

            Tak, serial był bardzo popularny. Potem powstało kilka filmów kinowych z członkami oryginalnej obsady. Parę lat temu pomysł wrócił i były na razie 2 filmy kinowe. Ale jak to zwykle bywa to raczej jechanie na sławie serialu.
            • barbasia1 Re: "Noc w Casablance" via TVP Kultura 27.11.16, 16:21
              siostra_bronte napisał(a):


              > [...], ale jeszcze żyję :)

              No i tak ma pozostać, jeszcze przez bardzo długi czas! ;))
            • grek.grek Re: "Noc w Casablance" via TVP Kultura 27.11.16, 17:01
              witaj, Siostro :]

              och, cała przyjemność po mojej stronie ! :]

              dzięki, Siostro.
              bardzo jestem ciekaw Twoich wrażeń i odczuć po seansie :]

              tak też mi się wydawało po obejrzeniu jednego z tych kinowych filmów, nawet nie pamiętam [pod]tytułu, co też jakoś tam znamienne może być, nawet jesli do tytułów mam słabą głowę i wszystko zapisuję w notesie :]




    • grek.grek "Nowy początek" w kinach 26.11.16, 17:01
      na Ziemi lądują kosmici.
      Normalka.
      co miesiąc pojawia się jakiś film, w którym taka rzecz ma miejsce ;]

      Ale w "Nowym początku" zwyczajowe otwarcie nie prowadzi do zwyczajowej walki na śmierć i życie, ale do zastanowienia się Ziemian : jakim językiem rozmawiać z przybyszami z innej planety ?

      czy to nie logiczne ? Skąd przypuszczenie, że kosmici znają angielski i posługują się nim perfekcyjnie ? :]

      zapewne wielu myślało o tym problemie, ale jak dotąd nikt nie wpadł na to, by zrobić o tym film. A tutaj mamy za sterami Denisa Villeneuve'a, jednego z wziętych reżyserów młodego pokolenia.

      w roli głównej zaś, lingwistki która zostaje poproszona o pomoc przy zaistniałych okolicznościach, Amy Adams.

      niektórzy stawiają "Nowy początek" w jednym rzędzie z "Odyseją kosmiczną 2001" Kubricka, "Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia" Spielberga i paroma innymi spektaklami science-fiction z najwyższej półki.

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,20982798,lingwistka-ma-uratowac-swiat-przed-kosmitami-brzmi-dziwacznie.html#BoxKultImg&a=75&c=53
      esensja.pl/film/recenzje/tekst?id=23722
      • siostra_bronte Re: "Nowy początek" w kinach 27.11.16, 13:37
        Tal, wygląda całkiem dobrze jak na współczesne sci-fi. Ale wszelkie porównania do arcydzieła jakim jest "Odyseja kosmiczna" to duża przesada.
        • grek.grek Re: "Nowy początek" w kinach 27.11.16, 13:53
          celna uwaga, Siostro :]
          recenzenci czasami są bardzo pod bezpośrednim wpływem jakiegoś filmu :]


    • grek.grek 21:30 TVN7 "Mój rower" 26.11.16, 17:13
      prapremierowo w TVN7 :]

      małzeństwo 70-letniego Włodka rozpada się, kiedy żona go opuszcza dla innego. facet popada w alkoholizm, a na dodatek atakuje go cukrzyca.

      Z Berlina przyjeżdza syn Paweł, pianista, aby ojcem się zająć. Podobnie wnuk Maciek, ten wraca z Londynu, gdzie mieszka z matką.

      Paweł postanawia odnaleźć matkę i namowić ją do powrotu do Włodka. Wychodzi z tego, jak można się spodziewać, kino drogi i spotkanie trzech męskich pokoleń, oczywiście w cieniu kobiet :]

      ponoć Michał Urbaniak, na codzień wszak muzyk, a nie aktor, zagrał znakomitą rolę [Włodka]. partneruje mu Artur Żmijewski. Na szczęscie nie oglądam "Ojca Mateusza", więc nie obawiam się, czy nie zostanę zmuszony do podświadomego poszukiwania w nim postaci kultowego księdza oraz koloratki pod brodą ;]

      jest też, w roli matki-żony-babci Anna Nehrebecka, co stanowi wydarzenie, bo wydaje się, ze ta aktorka od dawna nie występowała w żadnym filmie ?

      rezyserem jest Piotr Trzaskalski, któremu "Edi" udał się wspaniale, zdaniem wszystkich, "Mistrz" się wcale nie udał, zdaniem większości [beze mnie ! :)], więc każdy kolejny film może już robić na luzie.

      powiedziałbym, że to bardzo dobra propozycja na dziś. Jak sądzicie ?

      powtórka będzie w środę o 20:00 :]


      • barbasia1 Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 26.11.16, 19:42
        Byłaby to bardzo dobra propozycja na dziś, gdyby nie premiera (dla mnie) - film "Sierpień w hrabstwie Osage".
        • grek.grek Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 27.11.16, 13:07
          Barbasiu, powtórka "Rowera" w środę o 20:00 ! :]

          ja oglądałem wczoraj, zaraz coś napiszę.
          • barbasia1 Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 27.11.16, 16:30
            Widziałam już "Rower"!
            • grek.grek Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 27.11.16, 17:02
              o, brawo Barbasiu ! :]

              jakie są Twoje wrażenia ? jakie myśli ? jaki nastrój po filmie ?
              • barbasia1 Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 27.11.16, 17:09
                Tylko pozytywne wrażenia.

                Zaraz wracam, Greku. Cześć! Greku!

                • grek.grek Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 27.11.16, 18:31
                  u mnie tak samo, Barbasiu :]
                  no może ta historia z Maćkiem, który z nauczycielką zmajstrował ciążę... lekko wydała mi się przesadzona, nie pasowała do reszty fabuły, chociaz... to nagłe oraz bez jasno zarysowanego powodu odejście żony-matki-babci od Włodka, wyglądało na dośc grubą nitką szyty pretekst do rozwinięcia wątków właściwych.

                  ale cała reszta - jak najbardziej na plus :]

                  miłego wieczoru, Barbasiu :]

                  miłego wieczoru, Czcigodni :]

                  dbajcie o siebie, ciepło się ubierajcie, bo listopad zaczyna szaleć i coraz chłodniej się robi :]

                  • barbasia1 Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 27.11.16, 23:23
                    > miłego wieczoru, Barbasiu :]

                    Dobrej nocy, Greku!

                    > dbajcie o siebie, ciepło się ubierajcie, bo listopad zaczyna szaleć i coraz chłodniej się robi :]
                    :)

                    A'propos, właśnie kupiłam nową czapkę, szarą ze srebrną nitką, z boku ma dwa kwiatki. Niestety nie jest za gruba. Ale czego się nie robi, żeby modnie wyglądać, nieprawdaż!? ;))
                    • grek.grek Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 28.11.16, 12:07
                      udanego dnia, Barbasiu :]

                      styl zawsze jest najważniejszy, Barbasiu :]
                      poza tym, coś mi się wydaje, że zima w tym sezonie będzie lekka, więc na pewno
                      będziesz mogła zaprezentować tę szałową czapkę i powiększać swoim stylem sumę
                      urody tekstylnej w świecie :]
                      • barbasia1 Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 28.11.16, 23:32
                        Dziękuję! :))

                        To racja. Oby tak było jak mówisz! :)
                  • barbasia1 Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 27.11.16, 23:36
                    Może nauczycielka to lekka przesada, ale sam wątek rodzicielstwa w młodym wieku jest, myślę, ok.

                    > to nagłe o
                    > raz bez jasno zarysowanego powodu odejście żony-matki-babci od Włodka, wyglądał
                    > o na dośc grubą nitką szyty pretekst do rozwinięcia wątków właściwych.

                    Tak, masz rację.
                    • grek.grek Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 28.11.16, 12:09
                      o, zdecydowanie :]
                      aczkolwiek, ojcostwo i uczniostwo, to taka trochę lekka konfuzja ?

                      podoba mi się reakcja kolegi Włodka.
                      "Maciek będzie miał dziecko !" - "O,super !" ;]



                      • barbasia1 Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 28.11.16, 23:27
                        grek.grek napisał:

                        > o, zdecydowanie :]
                        > aczkolwiek, ojcostwo i uczniostwo, to taka trochę lekka konfuzja ?

                        Dlaczego? Nie jest to wcale takie niezwykły przypadek.

                        > podoba mi się reakcja kolegi Włodka.
                        > "Maciek będzie miał dziecko !" - "O,super !" ;]

                        Hehe! :))
                        • grek.grek Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 29.11.16, 12:13
                          niby tak, Barbasiu :]

                          :}]
            • barbasia1 Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 27.11.16, 17:08
              Ale oczywiście chętnie przeczytam Twój post. Przypomnę film.

              Zaraz wracam! :/
              • grek.grek Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 27.11.16, 18:27
                dzięki, Barbasiu :]
      • maniaczytania Re: 21:30 TVN7 "Mój rower" 26.11.16, 19:59
        To jest świetna propozycja i mam nadzieję, że obejrzysz.
        • grek.grek "Mój rower" parę słów po seansie 27.11.16, 13:45
          obejrzałem, Maniu :]
          dzięki za podtrzymanie mnie w powziętej decyzji :]

          duży plus dla całej druzyny "Rowera" za wykorzystanie w filmie jazzujących kawałkow [Benny'ego Goodmana czy samego Michała Urbaniaka ?]. Jakże one wzbogacają film ! Jak cudownie budują nastrój i jak trzeba dramaturgię ! I jakże rzadko pamiętają o tym współcześni twórcy polscy. A tyle jest chwalebnych przykładów w historii polskiego kina, z "NOżem w wodzie" na czele. Jazzmanów też nie brak.

          piękne zdjęcia, film kręcono w ładnie ujętej kamerą letniej Łodzi, a także w POsejnelach, czyli w puszczy augustowskiej - lasy, jeziora, łódki. Doskonała miejscówka.

          Sama opowieśc bardzo jest zgrabna, ładnie się zazębiają poszczególne wątki, a finał spina je klamrą i nadaje nieuchronnemu rozwiązaniu optymistyczny kontekst [po śmierci "Kolesia" byłem pewien, jak to się musi skończyć, przyznaję].

          Sens całej historii polega na spleceniu losów trzech pokoleń mężczyzn, którzy kompletnie się ze sobą nie zgadzają i mają do siebie rózne pretensje, a przy tym wszystkim... bardzo są do siebie podobni.

          Włodek, lat 70, były muzyk jazzowy. Paweł, lat ok 50, syn Włodka, aktualnie ceniony pianista. Maciek lat 16, uczeń, syn Pawła, wnuk Włodka.

          Paweł ma do ojca pretensje za to, że nie był dla niego ciepłym i kochającym tatą, tylko nieobecnym fantomem, a jesli już był, to zawsze surowy albo nieporadny. W szkole go kompromitował, a symbolem ich relacji jest opowieśc, jak to Włodek posadził małego Pawła na rower i kazaał jechać. Paweł runął, a Włodek zapowiedział, że jak jeszcze raz upadnie, to straci rower. I Paweł już nie upadł... Włodek niejako pomógł Pawłowi w zostaniu tym klasowym pianistą. Dorosły Paweł musi tylko dotrzeć do tego odkrycia, przebić się przez pozostałe z dzieciństwa urazy wobec ojca.

          Jednocześnie, Paweł nie zauważa, że jest do swojego ojca sprzed tych 40 lat bardzo podobny. Opryskliwy, nerwowy, trochę bucowaty, i swojemu własnemu synowi uczuć także nie umie okazywać.

          Maciek nie znosi ojca. Pyskuje mu, prowokuje go, odgrywa się z żalu za to, że Paweł rozstał się z jego matką [z którą maciek mieszka w Londynie], a jego samego niemal nie odwiedza, bo koncertuje na tym swoim pianinie.

          Tutaj też jest sporo do zrobienia w relacjach między panami. Maciek musi zrozumieć ojca, a Paweł musi rozmówić się w Włodkiem, żeby dostrzec, iż własnego syna trakuje tak samo źle, jak źle był traktowany kiedyś.

          Najlepsze relacje łączą Włodka i Maćka. Między nimi nie ma połączenia synowsko-ojcowskiego, które jest kluczem do konfliktu i niezrozumienia. Jako dziadek i wnuk dogadują się ponad linią podziału i tylko o pociąganie z piersiówki ma Maciek do dziadka pretensje, chociaż nawet one są przejściowe i naznaczone czułością oraz troskliwością, a nie gniewiem.

          Spotkania aktorskie naturalnego, niemal nie grająćego, Michała Urbaniaka z grającym solidnie Arturem Zmijewskim są znakomite. Czuć wyraźnie, kto tu jest aktorem, a kto nie, a jednak wypada to bardzo wiarygodnie. Urbaniak nie podnosi ani na moment głosu, bo jakby go podniósł, to by poległ, bo tylko aktor umie sprzedać wysokie tony emocji w filmie. Naturszczyk nie potrafi. Dzięki temu Włodek staje się postacią pogodzonego z życia, poczciwego pana, który może i zawalił parę spraw wobec syna wiele lat temu, ale zawsze go kochał, kocha go nadal, i zdobywa sobie widownię ciepłym podejściem do wszytskich spotykanych ludzi.

          Paweł atakuje go czasami bez pardonu, ale Włodek znosi wszystko w spokoju. Jest chory, ma obawy przed starością, ale zarazem nie opuszcza go pogoda ducha, miłośc do muzyki, chęć zakopania podziałów w stosunkach z synem.

          Paweł jest inny, razi go zadawanie się z "kumplami ojca", razi go propozycja, żeby taki wybitny pianista jak on zagrał jakiś utwór na małym pianinie dla córki jakiegoś chłopa ze wsi, a która to sytuacja pojawia się w toku całej akcji. Denerwuje go chyba prosty człowiek, denerwuje go ojcowy pies, zabrany w drogę, który wymiotuje w samochodzie, który dużo kosztował oczywiście.

          o tym koncercie dla dziecka Włodek niemal decyduje za niego, naraża mu się, ale ten mały koncert [bo Włodek wspomaga go na klarnecie] odegra kluczową rolę w całej ich relacji. I stanie się też kluczem do finałowej sceny.

          słowem, są to relacje które balansują na granicy katharsis, do którego dochodzi na raty, w kilku scenach znaczących [mały koncert, pożar, wyznanie Maćka].

          Od początku wiadomo,że kochają się, ale nie umieją sobie tego okazać, powiedzieć o tym, czasami zaś ranią się zupełnie bez powodu, tylko z powodu zadawnionych urazów albo frustracji związanych właśnie z tym skrępowaniem przed okazywaniem uczuć.

          Swoją droga, ten wątek Maćka i jego nauczycielki brzmi bardzo odlotowo ;] Nie w znaczeniu sytuacji życiowej jako takiej, ale w tej filmowej fabule. Za duży kaliber.

          Doskonała jest scena, kiedy Paweł znajduje matkę, żonę Włodka, z jej amantem, do którego odeszła od ojca. I to co widzi zupełnie go konsternuje. Wie już co musi zrobić, a czego robić nie powinien za żadne skarby.

          W sumie : dobre polskie kino.

          ofk, pan reżyser Piotr Trzaskalski nie darował sobie scen poetyckich, pod tytułem : dwie łódki na jeziorze, a na drugiej pianino :], niemniej na peewno jest ich mniej i nie atakują natrętną symboliką, tak jak to miało miejsce np w "Mistrzu".

          Tutaj znów bohaterowie biorą życiowy zakręt, ale jest jakby pogodniej, nie czuje się że reżyser chce opisać człowieka jednym słowem i sytuacją, opowiada o rzeczach istotnych, ale nie nadając im mitycznego charakteru :]

          No i ten rower... w opowieści Pawła i ostatniej scenie. Symbol łagodny w wymowie i bezpretensjonalny :]

          Starałem się nie opowiadać o szczegółach, bo powtórka w środę o 20:00 i mam nadzieję, że kto nie obejrzał, ten chętnie chciałby zobaczyć i nie wiedzieć... wszystkiego :]



    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Sierpień w hrabstwie Osage" 26.11.16, 17:23
      powtórkowo. Ale to dobra powtórka.

      rodzinna [psycho] drama w klimatach dusznego amerykańskiego zachodu.

      znika sensacyjnie mąż matki rodu, odszedł w siną dal ?, umarł ?, popełnił samobójstwo gdzies ?, nie wiadomo. Po jakimś czasie dociera smutna prawda : pan nie żyje.

      jest pogrzeb - jest okazja do spotkania familijnego.
      wdowa, córki, synowie, rodziny córek.
      wszyscy z frustracjami, problemami codziennymi, zaszłościami, resentymentami, a w Oklahomie panują straszne upały i nie ma czym oddychać, więc jest tylko jedno pytanie : kiedy nastąpi eksplozja i ile pochłonie ofiar [?].

      aktorskie popisy są na najwyższym poziomie, a to co robią Meryl Streep i Julia Roberts, to naprawdę wyższa szkoła jazdy.

      istniała szansa, groźba, że zrobi się z tej historii teatr, ale wg mnie wcale go tam nie ma ;]
      czy już wszyscy recenzowaliśmy ? :]


      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Sierpień w hrabstwie Osage 26.11.16, 23:41
        Świetny! :)
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Sierpień w hrabstwie O 27.11.16, 13:11
          zgadzam się z Twoją oceną, Barbasiu :]
          • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Sierpień w hrabstwie O 27.11.16, 13:40
            Udało mi się zobaczyć tylko końcówkę. Niestety, jak dla mnie przegadane i mało oryginalne. Streep jak zwykle irytująca.
            • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Sierpień w hrabstwie O 27.11.16, 13:58
              mocna recenzja, Siostro :]]

              myślę, że ta rola Meryl Streep ma swój wdzięk w tym właśnie, że można ją oceniać krańcowo odmiennie, i ... za każdym razem będzie to interpretacja mająca swoje niezaprzeczalne racje.
    • grek.grek 21:55 TV4 "Whiplash" 27.11.16, 14:05
      zauważyliście ? :]

      hit !
      powtórka będzie we wtorek w TV6 o 22:50.

      pamiętam że rozmawialiśmy na temat tego filmu, aczkolwiek nie wszyscy chyba go obejrzeliśmy i dyskutowaliśmy tylko luźno o problemach poruszanych w filmie, no i pamiętam chór ukontentowanych krytyków z róznych mediów kulturalnych.

      młody pianista chce zostać mistrzem, trafia pod skrzydła nauczyciela , a ten nie tyle uczy, co zabiera go do szkoły przetrwania, w ktorej kto nie umarł - ten zdrów.

      J K Simmons, nauczyciel Fletcher, dostał Oscara za swoją rolę.

      A cała historia, wygląda na to, jest pytaniem, czy tak właśnie wygląda droga do mistrzostwa w muzykowaniu , i czy to droga konieczna, a może patologiczna ?

      wygląda na must see :]
      • siostra_bronte Re: 21:55 TV4 "Whiplash" 27.11.16, 14:18
        O, dobrze, że wypatrzyłeś.

        Tak, pisaliśmy kiedyś. Znakomicie zrealizowany i emocjonujący. Uczta dla fanów jazzu (ja akurat nie jestem i taka duża dawka była dla mnie raczej męcząca). Simmons z mocną rolą.

        Tylko wymowa filmu była dla mnie kontrowersyjna, bo zakończenie świadczyło o tym, że nauczyciel miał jednak rację, stosując takie metody nauki, a z tym nie mogę się zgodzić.
        • grek.grek Re: 21:55 TV4 "Whiplash" 27.11.16, 16:56
          TV4, to chyba poboczny kanał Polsatu ?
          I w takim miejscu, taki film...
          brzmi dziwnie, prawda ?

          jeszcze nie oglądałem, więc z przyjemnością rezerwuję sobie prawo ewentualnej polemiki :]
      • maniaczytania Re: 21:55 TV4 "Whiplash" 27.11.16, 16:46
        małe sprostowanie - nie pianista, a perkusista ;)

        I zdecydowanie warto ten film obejrzeć! Jest bardzo prawdziwy, niestety i można go nie tylko do muzyki odnieść ;)
        • grek.grek Re: 21:55 TV4 "Whiplash" 27.11.16, 17:04
          tak jest, Maniu :]

          fatalna pomyłka ! chyba mi się ten pianista wdrukował po wczorajszym "Moim rowerze" ;]

          bez pracy nie ma kołaczy - czy o potwierdzenie tej starej maksymy chodzi, Maniu ? :]
          • siostra_bronte Re: 21:55 TV4 "Whiplash" 27.11.16, 17:16
            To ja się wtrącę. Nie chodzi o wymaganie pracy, ale o regularny mobbing, czyli znęcanie się psychiczne (raz nawet fizyczne), pod płaszczykiem wyciągnięcia wszystkiego co najlepsze z delikwenta.
            • grek.grek Re: 21:55 TV4 "Whiplash" 27.11.16, 18:35
              zajmująca kwestia, Siostro !

              ostrożnie, i przed seansem, który może zmienić moje myślenie i tonację :], wydaje mi się, że to bardzo indywidualna sprawa. są takie talenty, które potrzebują takich metod pracy. I są zupełnie inne, wymagające łagodnego i delikatnego podejścia.

              wydaje mi się też, że kluczem jest sam uczeń : jeśli nie oponuje przeciw wywieraniu na niego presji i akceptuje pewne metody, to może jest to dobra droga rozwoju ?

              miłego wieczoru, Siostro :]


            • grek.grek "Whiplash" parę zdań po projekcji :] 28.11.16, 12:52
              oglądałaś wczoraj, Siostro ? :]

              Czcigodni ? :]

              mnie się udało i spróbuję wyskoczyć z kilkoma spostrzeżeniami, zapewne nie do końca mądrymi i oryginalnymi, hehe.

              przede wszystkim : nie mogłem rozgryźć Fletchera - czy on te swoje metody wprowadzał na zimno, w sposób zaplanowany, czy też po prostu nakręcał się w momencie, gdy uczniom nie szło, kiedy nie trzymali tempa w sposób notoryczny ? wg mnie, to jedna z kluczowych kwestii dla oceny jego zachowania.

              Inna rzecz : zauważyliście, że żaden z tych chłopców nie opuścił z własnej woli zespołu ? Z jednej strony, mozna powieedziec, że nie akceptowali metod Fletchera, ale chcieli mieć miejsce w najlepszym szkolnym ansamblu, bo to przepustka do późniejszej zawodowej kariery. Ale z drugiej... a jeśli jednak te drastycznośc metod nie była dla nich tak trudna do przyjęcia ?

              Andrew też nie rozgryzł Fletchera :]

              gośc funduje mu istny rollercoaster. Najpierw jest miły, potem chamski, później motywuje, nagradza, a za moment zrzuca jednym ruchem na samo dno, wreszcie ten finał, w którym już naprawdę nic nie jest pewne i jasne.

              Czy Fletcher chciał się zemścić na Andrew, upokorzyć go i pogrzebać jego wiarę w swój talent, i w momencie, kiedy chłopak się postawił i znienacka zaczął improwizować, Fletcher dostrzegł w nim to COŚ, czego poszukiwał, i zmienił taktykę ?

              A może wcale tak nie było, może zrobił mu to samo, co "Joey Jones Charliemu Parkerowi", w sposób symboliczny naznaczył go, dał mu cenną lekcję, zaprawił do walki i przetestował jego upór, wywarł na nim presją, bo tylko w warunkach najwyższego stresu można rozpoznać prawdziwy talent ?

              Czy Fletcher położyłby występ całego zespołu dla jakiejś osobistej vendetty ? Wg mnie - nie. wg mnie, on rzucił Andrewa na głęboką wodę. Kazał mu grać bez znajomości nut, dostosować się do zespołu, a więc improwizować. UZnał,że Andrew jest na tyle dobry, że tak trzeba.

              I że Andrew musi zdecydować, czy chce pozostać przy muzyce.

              Te sceny, kiedy po wyrzuceniu z zespołu Andrew pakuje plakaty, płyty i wyrzuca je do śmietnika, a perkusję chowa do szafy, są przeraźliwie smutne. Został z niczym. A potem widzimy go jak sprzedaje w makdonaldzie. To cichy dramat człowieka, ktry postawił wszystko na jedną kartę i dowiedział się, że jest za słaby. Mimo że pracował za trzech. Widok tych do krwi startych dłoni, palców, to naprawdę rzeczy zapadające w pamięc.

              Nie bębnię na perkusji ;], nie znam żadnego bębniarza, więc nie wiem, czy to ma coś wspólnego z rzeczywistością, ale nawet jeśli nie, to jako metafora cięzkiej pracy okupionej wyrzeczeniami ponad miarę - sprawdza się znakomicie.

              a te wyzwiska, dryl pruski, reżim jaki zaprowadza Fletcher... Przyznam, że mam mieszane odczucia.

              Nie wiem, o co chodzi Fletcherowi. On mówi, że chce wychowywać mistrzów, i dlatego tak mocno ćwiczy tych, w których dostrzegł materiał na takowego. ALE z drugiej strony, odnisołem wrażenie, że chodzi mu o muzykę. To muzyka ma być idealna, a ci chłopcy są tylko instrumentami, z których trzeba wydobyć idealny dźwięk. Ergo : Fletcher jest muzykiem, ktory gra na instrumentach-uczniach, aby tworzyć idealną muzykę. Terroryzuje ich, bo nie widzi w nich ludzi, ale instrumenty. De facto więc : robi to, żeby samemu sobie nie zmywać głowy, jako winnemu tego, ze muzyka idealna nie jest.

              Andrew dostaje na początku 2 kluczowe sygnały, wg mnie nieprzypadkowo : pierwszy - Fletcher wyróznia go w jego zespole i jako jedynego zabiera do swojej drużyny. Drugi - pozwala mu poznać swoją lepszą, cieplejszą stronę, zanim zaczną próby.

              To powoduje, że Andrew wie, że jest dobry. Fletcher mu imponuje, bo zna się na muzyce jak nikt. I jeśli go wybrał, to znaczy ze Andrew ma talent. A jak jest talent, to praca ponad siły ma sens.

              I jesli Fletcher poza zajęciami jest ciepły, miły, przyjemny, a na zajęciach zamienia się w tyrana, to inteligenty Andrew MUSI dostrzec w tym prawidłowość : na zajęciach Fletcher jest po prostu zawodowcem, bo na tym polega muzyka i wychowanie mistrzów, wg niego. A skoro to wychowanie przynosi efekty i Fletcher pracuje z najlepszymi szkolnymi muzykami w Nowym Jorku, warto się do nich zaadaptować.

              Andrew nie kocha Fletchera, ale zaczyna go rozumieć. I czuje, a potem już wie, że odpowiada mu taka strategia. On puszcza mimo uszu te wścieki i wyzwiska. Skupia się na swoim rzemiośle. Powiem więcej - Fletcher stawia go w pozycji stresu, nie dlatego ze chce go upokorzyć, ale dlatego,żeby wzmóc koncentrację. Gdyby był miękki i łagodny, Andrew nie robiłby postępów. Jakiż jest lepszy trening, jesli nie w "warunkach meczowych" ? Żeby osiągnąc maksymalną koncentrację, trzeba się odseparować od bodźców zewnętrznych, skupić na zadaniu. A im ostrzejsze te bodźce, tym doskonalsza koncentracja. Dla mnie, Fletcher nie jest terrorystą, jest twardym, ale mądrym trenerem.

              najlepszy dowód na to, ze Andrew kupił Fletchera z całym dobrodziejstwem inwentarza, stanowi fakt, że szybko rozstał się z dziewczyną. "Chce być mistrzem, a ty byś mi tylko przeszkadzała", mówi wprost. Do tego mamy scenę rodzinnego spotkania, na którym Andrew wprawia w konseternację towarzystwo, mówiąc że on zostanie klasowym muzykiem, a oni nadal będą gadać o jakichś "meczach futbolu w 3 lidze".

              Chłopak się zatraca, ale jakże mu nie kibicować w tej sytuacji ?
              Jaki to świetny moment, kiedy na tej kolacji tak przemawia do innych, jakby mu już czerwony dywan rozłożono pod nogami. A przecież Fletcher zaledwie pozwolił mu raz zagrać w pierwszym składzie. Andrew sądził, że złapał już pana Boga zaa nogi. Za chwilę spada do roli trzeciego i przeżywa szok.Znów lekcja : nic nie jest dane raz na zawsze. Codziennie musisz pracować na utrzymanie swojej pozycji, jeden błąd i twoje miejsce zajmuje kolega, a ty zaczynasz od nowa.

              I równie świetne jest to, że Andrew wydaje się na początku, że nawiązał porozumienie z Fletcherem. Usmiecha się, robi drobne gesty jakby się znali od dawna. Sądzi, że ma u Fletchera względy. Nawet jesli jakieś ma, to Fletcher nie zamierza się nimi kierować. Sprowadza chłopaka na ziemię : nie ma między nami koleżeństwa, chłopcze, ja każę, a ty musisz. Jestem twoim wrogiem, który działa na twoją korzyść, jeśli zaakceptujesz taki układ.

              doskonały film !

              JK Simmons i Miles Teller [ciekawe, ile trenował grę na perkusji do filmu ? W finale wymiata jak zawodowiec] wybitni, chemia między nimi jest perfekcyjna, a złozona psychologia tych relacji odegrana w sposób wybitny.

              Muzyki faktycznie dużo. I tej jej intelektualnej strony : czytania nut, łapania tempa, sychronizacji itd. Czuję jazz, ale intelektualnie jestem noga, więc z tym większą przyjemnością słuchałem fachowych uwag Fletchera :]

              Dramaturgia idealna. Atmosfera gęstnieje z minuty na minutę.

              reżyser Damien Chazelle w tym roku triumfuje z "La La Land", a zapewne prawdziwa gloria przyjdzie podczas rozdania Oscarów. po "Whiplash" jakoś mnie to nie dziwi :]

              oczywiście, obejrzę też jutrzejszą powtórkę :]
              • grek.grek Re: "Whiplash" parę zdań po projekcji :] 28.11.16, 12:59
                PS : w oryginale ten film musi mieć o 1/3 mocniejszą wymowę :]

                jednak lektor znacząco zmiękczał, albo całkiem pomijał, wiele wulgaryzmów.

                PS 2 : kiedy Andrew zaczyna grać u Fletchera jest całkiem miły, z czasem coraz częsciej się wścieka, rzuca mięsem, źle traktuje kolegów z zespołu; to by dowodziło, że nie tyle zaakceptował dryl Fletchera, ile wręcz uznał, iż droga do sukcesu polega na kopiowaniu zachowań nauczyciela.
                • siostra_bronte Re: "Whiplash" parę zdań po projekcji :] 28.11.16, 14:59
                  Czyli, Twoim zdaniem, Fletcher ma prawo stosować takie metody nauki? A jeżeli komuś się nie podoba to może zrezygnować? Dla mnie to jednak kontrowersyjna postać. Pamiętajmy, że uczniami są młodzi ludzie (może nawet nieletni?), podatni na wpływy. No i był ten wypadek z jednym z uczniów, który, znękany, popełnił samobójstwo. Czy można to skwitować prostym: "no cóż, nie nadawał się"?
                  • grek.grek Re: "Whiplash" parę zdań po projekcji :] 28.11.16, 16:45
                    :]

                    spróbuję się wytłumaczyć, Siostro :]

                    wiesz, to nie tak, że "komu się nie podoba ten może sobie pójśc, bo jemu wolno". Chodzi mi raczej o to, że żaden z tych chłopców nie protestuje w sposób kategoryczny, w ogóle - w żaden sposób. Co dowodzi, jak już wspomniałem, że albo zaciskają zęby i cierpią, bo na karierze zależy im bardziej niż na swojej godności, albo... właśnie - bo jednak uznają w pewien sposób słusznośc i skutecznośc takich metod pracy w takim rodzaju rzemiosła, jakim jest muzykowanie.

                    tak, samobójstwo tego eks-ucznia jest wymowne, aczkolwiek... znów - w dwie strony.

                    Z jednej : jego droga zawodowa dowodzi, że Fletcher swoimi metodami wydobył z niego to, co w nim było najlepszego. Z drugiej : że ta praca wywarła na chłopaku piętno, które być może doprowadziło go do samobójstwa.

                    wg mnie, ten dualizm nie tyle skłania do oceny metody Fletchera, ile do zadania pytania : czy każdy powinien wkraczać na tę ścieżkę ? niektórzy, być może, wcale nie powinni zaczynać ?

                    oczywiście, możliwe że z tego zmarłego chłopca mozna by wydobyć talent metodą łagodniejszą, ale sądzę, że reżyser celowo unika przeciwstawiania jej tym środkom, którymi posługuje się Fletcher. Tworzy w ten sposób wrażenie, że Fletcher to skuteczny nauczyciel, i od razu stawia powyższe pytanie : czy nie należy zrezygnować zawczasu ?

                    "no cóż, nie nadawał się" - na pewno nie można tak tego kwitować, niemniej... może życie taką konkluzję samo podsuwa ?

                    myślę, że Andrew to już inny charakter.
                    Umie się postawić Fletcherowi, rozumie poniekąd dlaczego postępuje on tak, a nie inaczej, na własnym przykładzie dostrzega rozliczne plusy takiej metody szkolenia.

                    BYć mozę tamten chłopiec umiał znosić Fletchera, korzystał z jego metody, ale nie umiał jej toksycznych właściwości neutralizować ?

                    sądzę, że wnioski są niejednoznaczne.
                    gdyby były czarno-białe, to "Whiplash" byłby filmem ubogim intelektualnie, ot pokazującym sadystę i jego ofiary wraz z przeglądem kolejnych scen znęcania się.

                    wg mnie, ten film, jego zawartość intelektualną, można czytać w bardzo rózny sposób, od potępienia w czambuł po pełne wybielenie :] DLatego jest tak dobry, wg mnie.
                    • siostra_bronte Re: "Whiplash" parę zdań po projekcji :] 28.11.16, 16:59
                      Oczywiście, przez tę niejednoznaczność Fletchera film jest tym bardziej ciekawy i robi takie wrażenie. Ale to nie zmienia faktu, że tego gościa nie lubię i już :)

                      Ta granica jest przesunięta w bardzo niebezpieczne rejony. Bo to co tu widzimy to jest czysty mobbing, a jednak bierzemy pod uwagę możliwość, że jednak warto się dać się tak zgnoić dla kariery. Ale gdyby chodziło nie o nauczyciela muzyki, ale np. wrednego szefa to chyba nie mielibyśmy żadnych wątpliwości, że to jest niewłaściwe zachowanie?
                      • grek.grek Re: "Whiplash" parę zdań po projekcji :] 29.11.16, 12:12
                        myślę, Siostro, że o to właśnie twórcom chodziło :]
                        sądzę, że bardziej chodziło mi o to, by próbować go zrozumieć.

                        na pewno tak to wygląda.

                        wg mnie, róznica między mobbingującym szefem w pracy, a Fletcherem, jest taka, że Fletcher może być podejrzewany o działanie dla dobra uczniów, a szef traktuje pracowników jak narzędzia wykonujące pracę na rzecz firmy.
    • grek.grek 21:45 CT2 "Marnie" 28.11.16, 12:55
      nie znam , więc koniecznie obejrzę :]

      Siostro, jak oceniasz, co sądzisz o tym filmie ?
      • siostra_bronte Re: 21:45 CT2 "Marnie" 28.11.16, 14:37
        O rany, co za zbieg okoliczności!

        Otóż kupiłam dvd na ostatnich wywczasach. I nawet zapowiedziałam, że napiszę o filmie Hitchcocka. Ale po obejrzeniu zrezygnowałam. Bo to jest niestety słaby film. Wiedziałam, że ma kiepską prasę, ale miałam nadzieję, że nie będzie tak źle. Znalazłam parę entuzjastycznych recenzji, rozbierających "Marnie" pod kątem psychoanalizy, gdzie znaczenie ma nawet kształt torebki bohaterki :) Pisze się w nich o "Marnie" jako niedocenionym arcydziele, ale nie mogę się zgodzić z taką opinią.

        Niestety, cała historia jest pozbawiona napięcia i emocji. Ogląda się to z umiarkowanym zainteresowaniem. Są może ze 2 intrygujące filmowo sceny (np. scena kradzieży z sejfu), poza tym film jest zaskakująco konwencjonalny.

        Można się tu dopatrzeć ciekawych wątków, z pewnością to najbardziej "seksualny" film Hitcha, ale giną w przeciętnej realizacji.

        Zawsze przeszkadzało mi kręcenie wszystkiego w studiu u Hitchcocka, a tutaj malowane tła są wykonane tak niedbale, że to woła o pomstę do nieba. Choćby ten statek w porcie, tragedia!

        Fatalnie zrobiono ważną scenę w filmie (nie będę spojlerować, chodzi o scenę z koniem). Straszna niedoróbka, zamiast wywołać przerażenie, raczej budzi wesołość.

        Tippi Heddren wypada bardzo dobrze, ale to raczej zasługa jej ciekawej urody. Za to Sean Connery to obsadowa pomyłka. Cały czas widziałam Bonda, i to tego, którego akurat nie lubię :)

        W sumie to jeden z najsłabszych filmów Hitchcocka jakie widziałam. Może kiedyś dam mu drugą szansę, ale na razie nie mam ochoty oglądać go ponownie.

        Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii. Może znajdziesz w "Marnie" jakieś zalety? Ale nie stosuj taryfy ulgowej, że to jednak film Mistrza :)


        • grek.grek Re: 21:45 CT2 "Marnie" 28.11.16, 16:30
          o, ciekawy zbieg okoliczności, Siostro :]

          dzięki za świetne wprowadzenie !
          ileż ciekawych uwag !

          ha, no tak, dekoracje o "studyjność" w niektórych filmach Hitchcoka widać wyraźnie, mam z tym zawsze problem na początku "Okna na podwórze". Z czasem mi przechodzi, ale wstęp zawsze jest tym wrażeniem obarczony :]

          z kolei Seana Connery'ego jako Bonda - nie widziałem, więc jego roli będzie towarzyszło mniejsze odium ;]

          ufam Twojej wiedzy, gustom i znajomości tematu, Siostro, więc będę gotowy na seans taki, o jakim piszesz, a to stwarza nieśmiałą nadzieję, że... może jednak coś zaskoczy mnie pozytywnie ? :]

          dzięki :]
          ciekaw jestem tego filmu, nie widziałem go nigdy wcześniej, a dodatkowo zaskoczyła mnie jego obecnośc w dzisiejszej ramówce.

          jutro dam oczywiście znać, co i jak :]
          • siostra_bronte Re: 21:45 CT2 "Marnie" 28.11.16, 16:37
            Dzięki, Greku :)

            No właśnie, Hitchcock uwielbiał kręcić w studiu. I przez te malowane dekoracje niektóre jego filmy mocno się postarzały, zwłaszcza te późniejsze, już kolorowe. Zawsze mi to przeszkadzało. Ale co zrobić, chciał mieć pełną kontrolę nad wszystkim.

            O, nie widziałeś Connery'ego jako Bonda?? Powtórki całej serii leciały z kilka razy w tv!

            Zobaczymy, może Tobie spodoba się bardziej. Czekam na recenzję :)
            • grek.grek Re: 21:45 CT2 "Marnie" 28.11.16, 16:50
              to ja dziękuję, Siostro :]

              na szczęście w większości przypadków mamy do czynienia z tak świetnymi filmami, że można ten jego nawyk jakoś usprawiedliwić, nieprawdaż ? :]

              niestety nie widziałem... Czesi też Bondy z Connerym pokazywali, ale... no jakoś zawsze inne filmy mnie pochłaniały w tym właśnie czasie :]
              a poważnie, jakoś nie mogę się przekonać do tych dawnych BOndów. dziwne, bo te nowe oglądam z zainteresowaniem...

              dzięki, Siostro :]
            • grek.grek "Marnie" kilka słów po seansie 29.11.16, 12:35
              udało mi się obejrzeć, Siostro :]

              I... spodobał mi się ten film :]
              nie jest na pewno równy największym dokonaniom Hitchcocka, ale swoje zalety ma, i jest zrobiony wedle starej dobrej metody mistrza.

              Przede wszystkim, świetnie się zaczyna, od kradzieży, wyjazdu sprawczyni i złości ofiary, za chwilę bohaterka ukazuje się nam w pełnym świetle zmywając z włosów czarną farbę.

              A potem... Hitchcock nigdzie się nie spieszy i powoli buduje dramaturgię, głównie na polu psychologii Marnie, bo jeśli mamy do czynienia z kimś, kto obawia się koloru czerwonego, ma dziwne i niepokojące relacje z matką, pała zazdrością wobec dziewczynki z sąsiedztwa spędzającej z matką czas, zatrudnia się w róznych miastach by popełniać tam kradzieże, nie pozwala się dotknąć żadnemu mężczyźnie, a do tego w torebce nosi kilka róznych dokumentów tożsamości, to znaczy że coś ważnego wydarzyło się w jej życiu, jakaś trauma. Elementy tego zbioru widać w oderwanych od siebie fragmentach, a całośc zostaje zlepiona w scenie finałowej.

              Trzeba przyznać, ze - jak na owe czasy - jest to chyba dość odważna historia ? Matka prostytutka, próba gwałtu na nieletniej córce, a potem zabójstwo w samoobronie jakie obie popełniają na [pijanym chyba ?] marynarzu. Matka bierze winę na siebie, córka ląduje w rodzinie zastępczej [tak zrozumiałem], ich relacje już zawsze są skażone tym co zaszło. Mała nie pamięta, matka nie zamierza jej przypominać tego koszmaru, ale dorosła Marnie nie może się uwolnić od przebłysków wspomnień lub ich wyrazistej symboliki.

              Pewnie stąd ta kleptomania ?

              sceny z jazdą konną, upadek Marnie podczas skoku przez mur - faktycznie dość naiwnie zrobione, wygląda to tak jakby aktorka udawała jazdę na tle przesuwającego się tła na ekranie kinowym :]

              Statek w porcie, który widać z ulicy przy której mieszka jej matka, faktycznie mocno-namalowany jest :} Ale... ładnie namalowany :] Jak i całe tło. Niemniej... cały ten zakątek, jakkolwiek studyjny w sposób bezdyskusyjny, to ma swój koloryt.

              Są jednakże dobre sceny plenerowe : tor wyścigowy, scena polowania, kiedy koń ponosi Marnie, albo posiadłośc ojca Marka.

              Bardzo dobry wątek z handlowcem Struttem, który może zdemaskwać Marnie, już wtedy żonę Marka, ale zostaje "uciszony" przez Marka. I świetny moment, kiedy Marnie chce, w jakimś odruchu instynktowym, okraść Marka, a ten nakrywa ją i próbuje skłonić do tej kradzieży, ale Marnie nie jest w stanie wykonać nawet ruchu drżącą ręką.

              Zaczyna się mocno, potem budowane jest tło i pogłębiana psychologia, no i finał bardzo dynamiczny, jak chodzi o ujawnienia, wyznania i przeżycia bohaterów. Cały Hitchcock :]

              Tippi Hedren świetnie wypada jako aktorka dramatyczna, zresztą w "Ptakach" też była bardzo dobra pod tym względem. Tam zapewne przyczynkiem do takiej wiarygodności były przeboje jakie miała na planie z reżyserem. Tutaj... czyżby też jakoś jej "pomagał" w osiagnięciu takich efektów ?

              Sean Connery wyraźnie w jej cieniu, ale jako że nie kojarzę go z Bondem, może mniej niż Ty odczuwałem niezasadność jego obecności w obsadzie :]

              Doskonała muzyka ! Ależ uwodzicielska. Jeden z najmocniejszych punktów tego filmu, wg mnie.

              słowem : "Zawrót głowy" czy "Okno na podwórze", "Psychoza", to na pewno filmy doskonalsze, ale i ten przypadł mi do gustu :]
              • siostra_bronte Re: "Marnie" kilka słów po seansie 29.11.16, 16:14
                Tak czułam, że jednak Ci się spodoba :)

                Zgadzam się, początek jest świetny. Długo nie widzimy twarzy bohaterki. Dopiero wtedy, gdy zmywa farbę z włosów i odrzuca je do tyłu. Jakoś skojarzyło mi się z pamiętnym "wejściem" Rity Hayworth w "Gildzie" :)

                Ale po tym intrygującym początku napięcie siada. Jak napisałam wcześniej, brak tu emocji, dreszczyku, nastroju tajemnicy. Niby mamy sygnały świadczące o jakiejś traumie Marnie (lęk przed mężczyznami, awersja do koloru czerwonego) ale są pokazane zbyt wprost, dosyć naiwnie.

                Całość ma letnią temperaturę i to jest największy mój zarzut wobec tego filmu. Nie potrafiłam się przejąć losami bohaterów.

                To prawda, zakończenie wyjaśniające co się stało w dzieciństwie Marnie jest dosyć odważne jak na tamte czasy i w końcu są tu jakieś emocje i dramat. Ale to za mało jak na cały film.

                Hehe, może i statek jest ładnie namalowany, ale od takiego mistrza oczekiwałabym jednak większej dbałości o szczegóły, czyli bardziej realistycznego tła :)

                No właśnie, scena upadku z konia wypadła fatalnie. Szkoda, bo to punkt zwrotny w tej historii.

                Sean Connery rzeczywiście jest w cieniu Tippi Heddren, do tego jest jakiś sztywny i ma przyklejony uśmiech mimo czasem dramatycznych okoliczności. Masz szczęście, że nie widziałeś go jako Bonda, bo wypadłby jeszcze gorzej :)

                Yes, muzyka jest znakomita i to jedna z nielicznych zalet tego filmu.

                Ale oczywiście cieszę się, że był to udany seans :)

                • grek.grek Re: "Marnie" kilka słów po seansie 29.11.16, 16:53
                  zaciekawiłaś mnie, Siostro, swoimi uwagami dot. filmu :]
                  dzięki :]

                  bardzo jest zgrabnie, z klasą zrobiony, oglądać takie kino to naprawdę przyjemność, nawet jeśli w repertuarze mistrza Hitchcocka nie jest to pierwszoplanowa pozycja :]

                  tak, to prawda.
                  dynamika nieco spada, ale wydaje mi się, że w zamian dostajemy równie ciekawe budowanie pewnego tła : znamienne w treść i nastrój spotkanie Marnie z matką, poznanie Marka i rozwój relacji między nimi, no i te liczne zawirowania psychologiczne. Wydaje mi się, że bez tego finałowa dramaturgia straciłaby znacznie na sile.

                  fakt ! :]
                  realizm tego statku bardzo kuleje.
                  ależ to by było ujęcie, gdyby statek był prawdziwy, a także jego całe portowe otoczenie.
                  uff ! :]

                  haha :]
                  celna uwaga, Siostro.
                  nieznajomośc Bonda podłożyła panu Seanowi miękką poduszkę do lądowania ;]
                  ale możliwe też, że sama rola nie dała mu szansy na lepszą grę ?
                  Cała historia zdecydowanie faworyzuje Marnie, więc Tippi Hedren nie potrzebuje
                  konkurencji na planie, lecz przede wszystkim dobrego tła. Pan Connery jako tło, rzekłbym : pasuje idealnie ;]

                  dzięki, Siostro :]
                  tak, to był bardzo dobry seans.
                  Filmy z 50s, 60s, mają niesamowity wdzięk i elegancję. Ogląda się je znakomicie :]
                  • siostra_bronte Re: "Marnie" kilka słów po seansie 29.11.16, 17:10
                    Dzięki, Greku :)

                    Oczywiście, jako fanka starego kina wolę nawet słabego Hitchcocka od większości obecnych produkcji :) I tak, te filmy mają elegancję i klasę, której dzisiaj się nie uświadczy. Ale to były też inne czasy,. inna kultura...

                    Ale nie zmienia to faktu, że oczekiwałam jednak znacznie więcej!

                    • grek.grek Re: "Marnie" kilka słów po seansie 30.11.16, 12:10
                      :]

                      wszystko to prawda, Siostro :]

                      I jakie szczęście, że te filmy możemy oglądać dzisiaj :]

                      wiesz, przyszło mi do głowy, że - bazując na opowieściach o zachowaniach Hitchcocka na planie - można by go w jakiejś tam skali porównać z Fletcherem z "Whiplash" ;]
                      Może czasami jednak trzeba wywrzeć umiejętną presję na aktora/muzyka, żeby wydobyć z niego maksimum potencjału ?

                      • siostra_bronte Re: "Marnie" kilka słów po seansie 30.11.16, 16:17
                        To jest ciekawe skojarzenie :)

                        Jednak moim zdaniem w przypadku dorosłych ludzi, w tym przypadku ukształtowanych aktorów taką presję można uważać wyłącznie za mobbing. Jeżeli reżyser nie potrafi wydobyć z aktora tego co najlepsze inaczej niż krzykiem czy obelgami, to coś jest z nim nie tak.

                        Ale faktycznie takie przypadki zdarzały się częściej. Legenda głosi, że w chwilę po zakończeniu zdjęć do "Nagle, ostatniego lata" Katherine Hepburn spoliczkowała reżysera Josepha. L. Mankiewicza za to jak źle traktował Montgomery'ego Clfta w trakcie realizacji filmu. I ja się jej wcale nie dziwię.
                        • grek.grek Re: "Marnie" kilka słów po seansie 30.11.16, 16:52
                          ;]

                          Siostro, a jesli "to co najlepsze" można wydobyć TYLKO za pomocą środków, nazwijmy to... niekonwencjonalnych ? :]

                          w "Whiplash" Fletcher wyjaśnia wszystko : opowiada o tym jak kiedyś Jo Jones "rzucił blachą" w Charliego Parkera niemal odcinając mu głowę, za to że Parker nie grał tak dobrze jak powinien; Parker zszedł ze sceny, przeżył cięzką noc, ale następnego dnia znów ćwiczył, a rok później wrócił na scenę i był nadzwyczajny.

                          "Co by było, gdyby JOnes powiedział "w porządku, Charlie, dałeś radę" ? Nie dostalibyśmy Birda. Ilu "Parkerów" straciliśmy po drodze z takiej przyczyny ?"

                          Fletcher na samym początku muzycznej znajomości... rzuca w Andrew krzesłem :] To też jakiś znak. Mam wrażenie, ze nawet na tym finałowym występie Fletcher nie chciał go zniszczyć, ale chciał przekonać siebie, i jego, czy chłopak umie pływać, więc wrzucił go na głęboką wodę. Chciał zobaczyć, czy się zniechęci, załamie.

                          bardzo to trudne do oceny, ale, wiesz, mam wrażenie, że rozumiem metodę Fletchera i jego filozofię.

                          mobbing wydaje mi się czymś, co zakłada upokorzenie człowieka dla wykazania mu jego niższości. Fletcher nigdy tego nie robił, wg mnie.

                          ale to trudne, bardzo cieniutka jest ta linia oddzielająca jeszcze dopuszczalne od już zabronionego.
                          • siostra_bronte Re: "Marnie" kilka słów po seansie 30.11.16, 17:00
                            A ja myślę, że to anegdota o Parkerze to było wygodne alibi dla Fletchera :) Jak ktoś się przyczepił jego metod to miał koronny argument -Parker i już!

                            Mobbing to dręczenie psychiczne, tudzież fizyczne,. Nie ma znaczenia jakie zamiary, (choćby i dobre) miał prześladowca.
                            • siostra_bronte Re: "Marnie" kilka słów po seansie 30.11.16, 17:27
                              No, ale przecież Fletcher okazywał uczniom swoją wyższość i pogardę na każdym kroku. On był geniuszem a oni bandą idiotów!
                              • siostra_bronte Re: "Marnie" kilka słów po seansie 30.11.16, 17:48
                                I już ostatnia uwaga :) Skąd pewność Fletchera, że tylko jego "niekonwencjonalne" metody są skuteczne? Bo tak wyszło w przypadku Parkera?Przecież każdy człowiek jest inny. Na kogoś świetnie podziała ostry dryl, a na bardziej wrażliwą jednostkę subtelniejsze podejście, że tak to to określę. A Fletcher idzie po całości.
                                • siostra_bronte Re: "Marnie" kilka słów po seansie 30.11.16, 17:59
                                  Sorry, z powodu problemów technicznych wydrukowało mi dwa razy :)
                                • grek.grek Re: "Marnie" kilka słów po seansie 01.12.16, 11:56
                                  wiesz, Siostro, myślę że fakt, iż Fletcher uczy w najlepszym szkolnym bandzie w Ameryce - dowodzi, że jego metody przynoszą rezultaty.

                                  ofk, cały film opiera się na pytaniu : czy cena jaką trzeba za to zapłacić nie jest przypadkiem zbyt wysoka ? I czy do tego wszystkiego nie nadają się tylko osoby o specyficznej konstrukcji osobowościowej ?
                              • grek.grek Re: "Marnie" kilka słów po seansie 01.12.16, 11:53
                                :]

                                przyznam bez bicia ;], że nie zauważyłem, by Fletcher napawał się sobą samym, stawiał siebie za wzór, albo dowodził własnej wyższości.

                                wg mnie - uczył i wychowywał. Metodami, nierzadko, skrajnymi, ale myślę, że jednak o to mu chodziło.

                                swoją drogą, podobne metody szkolenia stosuje się np. w amerykańskich jednostkach specjalnych. I nikt tego nie kwestionuje, to jest niejako w kanonie przyjętych zasad i norm.

                                Może po prostu każde środowisko rządzi się swoimi specyficznymi zasadami ?

                                ciekawe też, że w niższej klasie uczy w sumie sympatyczny pan, u którego Andrew nie dostaje szansy i siedziałby z boku pewnie bardzo długo, bo u sympatycznego pana jest ustalona hierarchia i z miłym uśmiechem jesteś rezerwowym do końca życia ;]

                                Fletcher jest ostry, ale nikomu drogi nie zamyka, codziennie trzeba walczyć o pozycję, codziennie trzeba "zasłużyć" na grę, nikt nie jest święty, wszyscy są równi.

                                I to jednak Fletcher uczy tych najlepszych. Nie sympatyczny pan ;] Może na tym to polega : jak masz talent, to musisz trafić na kogoś, kto zmusi do cięzkiej pracy, zafunduje testy na odpornośc psychiczną i jak je przejdziesz, to będziesz gotowy do tej roboty ?

                                jak w amerykańskiej jednostce komandosów ;]
                            • grek.grek Re: "Marnie" kilka słów po seansie 01.12.16, 11:46
                              wiesz, Siostro, gdyby Fletcherowi nie chodziło o muzykę, to trzeba by założyć, że to sadysta, który tylko po to uczy w szkole muzycznej, żeby realizować swoje potrzeby.

                              wydaje mi się, że tak jednak nie jest. Nikt by nie powierzył tak prestiżowej posady komuś, komu muzyka służy wyłącznie za pretekst do znęcania się nad uczniami.

                              zgoda.
                              wydaje mi się jednak, że w ocenie mobbingu kluczowa jest percepcja ofiary. To samo zachowanie może być dla jednego nadużyciem, a drugi może z nim nie mieć żadnych problemów.

                              Wydaje się, że Andrew wcale nie ma za złe Fletcherowi. Przeciwnie. a jesli skacze na niego z pięsciami, to dlatego że czuje się urażony tym, iż Fletcher go "zdradził".

                              swoją drogą, Andrew podpadł już na początku. Nie miał chyba pojęcia, jak ważna dla Fletchera jest punktualność :] Ale Fletcher go wybrał, więc też trudno podejrzewać, aby mścił się na nim za cokolwiek.
                              • siostra_bronte Re: "Marnie" kilka słów po seansie 01.12.16, 14:04
                                Wciąż uważam, że Fletcher przekracza granicę. A liczenie z jego strony na to, że przez rzucanie w uczniów krzesłem zrobi z nich nowych Parkerów jest cokolwiek naiwne.
                                • grek.grek Re: "Marnie" kilka słów po seansie 01.12.16, 16:35
                                  :]

                                  dzięki, Siostro, za ciekawą polemikę :]
                          • siostra_bronte Re: "Marnie" kilka słów po seansie 30.11.16, 17:58
                            I już ostatnia uwaga :)

                            Skąd Fletcher ma pewność, że tylko jego "niekonwencjonalne" metody są skuteczne? Bo tak było w przypadku Parkera? To żaden argument. Przecież każdy człowiek inny. Na kogoś dobrze działa ostry dryl, na innego subtelniejsze podejście. A Fletcher idzie po całości. jak leci!
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Fidelio" [opera] 29.11.16, 12:42
      klasyka Van Beethovena z inscenizacji wystawionej na Festiwalu w Salzburgu w 2015 r.

      XVIII wiek, Sevilla. Don Florestan zostaje wtrącony do więzienia za ujawnienie nadużyć naczelnika. Słuch o nim ginie. Żona Dona przebiera się za chłopca, tytułowego Fidelia, zatrudnia u dozorcy więziennego i próbuje zdobyć informacje o losach męża.

      Ponoć rzecz wybitna, a główne role JOnasa Kaufmanna, Adrianny Pieczonki, wirtuozeria Filharmoników Wiedeńskich oraz reżyserska klasa Klausa Gutha, to najmocniejsze punkty tego spektaklu.

      oglądam :]
      słuchając :]

      oglądacie też [i słuchacie] ? :"}
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Fidelio" [opera] 30.11.16, 00:22
        Wróciłam późno i już nie oglądałam niestety.
        • grek.grek "Fidelio" [opera] - garść wrażeń 30.11.16, 13:04
          szkoda, Barbasiu !

          będę Ci rekomendował powtórkę :]

          Fabuła rusza w momencie, gdy pionki są rozstawione na szachownicy : Don Florestan za ujawnienie nadużyć władzy gubernatora Pizzarra siedzi w więzieniu, a jego żona Leonora, pod przebraniem męskim, jako Fidelio, zatrudniła się u dozorcy więziennego, aby dotrzeć do męża.

          W Fideliu kocha się córka dozorcy, co jednak akcji nie komplikuje.

          Marianne Pieczonka, jako Leonora vel Fidelio nie nosi przebrania, no może jedynie męski płaszcz, ale głowę ma odsłonietą. Fidelio jest więc umowną kreacją, na co wszyscy się zgadzają, zwłaszcza córka dozorcy ;]

          I co ciekawe Leonora-Fidelio występuje w dwóch postaciach. Druga aktorka, jednakowo ubrana, pojawia się w ważnych momentach, i nie śpiewa, ale ... MIGA. Ukłon w stronę widzów niesłyszących czy jakaś zmyślna metafora ? Trzeba dodać, że miga z naprawdę świetną ekspresją aktorską.

          Pojawia się Pizarro, ktory - to dopiero ! - wygląda jak... agent Smith z "Matrixa" i towarzyszy mu kilkunastu innych agentów Smithów :] Ten sam wygląd, ten sam styl, a nawet kilka razy poruszają się w charakterystyczny "matriksowski" sposób.

          Pizarro nakazuje dozorcy Roccowi przygotować skazaańca do egzekucji, więc Rocco z Leonorą-Fideliem schodzą do lochów. Grób dla Dona Florestana jest wykopany już [jest nim prostokątna czarna zapadnia powstała za pomocą rozsunięcia fragmentów podłogi scenicznej], a on sam bardzo zaniedbany i przetraszony. Na ten widok Leonorę zalewa fala wzruszenia. Karmi go chlebem i poi wodą, a on dziękuje jej za pomoc, nie wiedząc ciągle, że to jego żona.

          Rocco o tym już wie, ale nie może sprostać jej prośbie o pomoc w uwolnieniu dona Florestana.

          Pizarro, jako jeden z agentów Smithów, próbuje zgładzić dona Florestana, ale Leonora odpiera jego atak. Dozorca wręcza jej pistolet, który Leonora terroryzuje wszystkie wcielenia Pizarra i wygania ze sceny. DOn Florestan jest uwolniony. Leonora zrzuca z siebie szatę Fidelia, za pomocą symbolicznego gestu rozpuszczenia włosów, i Florestan ją poznaje.

          w finałowej scenie pojawia się dobry minister Fernando, który ostatecznie uwalnia od zarzutów Florestana, karze śmiercią Pizarra [aktor po prostu wywraca się jak długi,stojąc sobie przy ścianie], a wszyscy śpiewają pochwalne pieśni dla Leonory, która wyswobodziła męza z paszczy śmierci, siłą miłości :]

          W ostatniem momencie, ostatniej dosłownie sekundzie, Don Florestan nagle się przewraca. To dopiero sytuacja ! w oryginale "Fidelio"kończy się chyba happy endem, więc albo aktor się przewrócił, albo reżyser uznał, że trzeba w widzach zasiać ziarno wątpliwości. Tylko z jakiego powodu don Florestan miałby nagle paśc trupem ?

          scenografia początkowa, to pusta scena, z białymi ścianami, a na nich skromnym ornamentem, przypominającym wzorek na drzwiach. Całośc sprawia wrażenie ... pokoju odtworzonego w skali 200:1. Elegancja i minimalizm.

          Potem na scenę opuszcza się z góry czarny prostokąt w kształcie pudełka zapałek, a spece od świateł wykonują kapitalną robotę za pomocą stosownego przyciemnienia kreując zupełnie nowe kształty i obrazy sceniczne.

          W jednej ze scen w 2 akcie Leonora i Florestan stoją przy sobie, bez ruchu, śpiewając, a ich cienie rzucone na biel ściany nagle... zaczynają wędrować tam i z powrotem, a momentami zamieniają się w ciemną smugę, która przesuwa się w rozmazanym kształcie. Świetne !

          Kiedy akcja przenosi się do lochów, spod podłogi wysuwa się podwyższenie ustawione pod lekkim kątem, przypominające z wyglądu zimną, 'kratkowaną" posadzkę starohiszpańskich więzień. Ściemnia się, a w tym zaciemnieniu wykopany grób dla Florestana jest prostokątem w kolorze smolistej czerni i budzi prawdziwą grozę.

          Przed ostatnim podniesieniem kurtyny, mamy 15-minutowe "solo" orkiestry. Aplauz widowni.

          kiedy kurtyna idzie w górę - podłoga wyścielona jest szkarłatną wykładziną, a nad sceną wisi niesamowity potęzny żyrandol. Po chwili światła lekko ciemnieją, a na białe ściany rzucona zostaje feeria wielobarwnych błysków, przez co na moment widownia i aktorzy czują się z pewnością jak w skromnej, ale jednak, bajce ;]

          Cóz, wspaniałe pomysły i realizacja.

          wybitni śpiewacy : Jonas Kaufmann [Florestan] i Marianne Pieczonka [Leonora] wykonują swoje partie w przejmujący, uczuciowy, niezwykle intensywny sposób, za co dostają ogromne brawa na wyjściu.

          Największy aplauz zbiera jednak maestro dyrygent, którego na scenę wprowadza same pani Pieczonka.

          w roli Pizarra pan Tomasz Konieczny.

          znakomity spektakl ! :]
          • barbasia1 Re: "Fidelio" [opera] - garść wrażeń 30.11.16, 21:44
            Szkoda!
            Dziękuję bardzo za obrazowe opisy! :)

            Znalazłam fragment partii śpiewanej fantastycznie przez Jonasa Kaufmanna. Nie dość, że zdolny to jeszcze piekielnie przystojny. :)

            www.youtube.com/watch?v=QZYOCJKI1i8
            www.youtube.com/watch?v=pJEUqzFcLkQ

            > w roli Pizarra pan Tomasz Konieczny.

            Czyli wątek polski. :)

            Na filmiku pojawia się pani migająca, o której wspominałeś. Ciekawa sprawa.

            • grek.grek Re: "Fidelio" [opera] - garść wrażeń 01.12.16, 12:05
              dzięki, Barbasiu :]

              :]
              ten drugi fragment pochodzi z innego spektaklu niż ten wtorkowy, co dowodzi inwencji pana śpiewaka i reżyserów - nie powtarzają się jak chodzi o stroje i scenograficzne chwyty :]

              yes :]
    • grek.grek 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 30.11.16, 13:07
      dwie powtórki na dziś :]

      • grek.grek Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 30.11.16, 13:08
        PS :... które TRZEBA ! obejrzeć :]

        ciekaw jestem szalenie Waszych recenzji i wrażeń !
        • barbasia1 Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 30.11.16, 21:45
          grek.grek napisał:

          > PS :... które TRZEBA ! obejrzeć :]

          Przeziębiłam gardło idę spać. :/
          • siostra_bronte Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 01.12.16, 01:37
            Barbasiu, życzę zdrowia! :)
          • grek.grek Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 01.12.16, 12:07
            Barbasiu, wracaj szybko do zdrowia !

            dobrze leczyć gardło gorącą herbatą z sokiem malinowym.
            polecam :]

            zdrowiej, Barbasiu !
            • siostra_bronte Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 01.12.16, 14:06
              Najlepiej to się solidnie wygrzać i wypocić przeziębienie. Ale nie zawsze jest taka możliwość, niestety. Mam nadzieję, że możesz zostać przynajmniej parę dni w domu, Barbasiu.
              • barbasia1 Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN " 02.12.16, 00:13
                Dziękuję, Bronte, za dobre słowa. :)) O tak , to najlepsza metoda.
                Mnie jednak dopadł jakiś wirus. Inaczej niż zwykle jestem chora.
                Jutro i przez weekend będę się grzać. Choć niewykluczone, że w sobotę będę musiała wyjść na to zimno.
            • barbasia1 Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 02.12.16, 00:07
              Dziękuję za dobre słowa, już mi lepiej! :))

              Jednak na trochę oskrzela padło. Dawno tak nie miałam. :/

              Tak, na razie leczę się domowymi sposobami, sokiem malinowym, mlekiem z czosnkiem.
              • grek.grek Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 02.12.16, 13:27
                Barbasiu, zdrowia ! zdrowia ! zdrowia ! :]

                domowe sposoby są bardzo dobre.
                I, w przeciwieństwie do lekarstw, nie obciążają nerek, trzustki i wątroby.

                pogoda bardzo zdradliwa. wirusy hulają swobodnie.

                wracaj do formy, Barbasiu ! :]
                • barbasia1 Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 02.12.16, 23:28
                  Jeszcze raz serdecznie dziękuję, Greku. Tak, na razie tak właśnie się leczę. Ale w poniedziałek, jeśli będzie gorzej , to niestety pójdę do lekarza.

                  Dobrej nocy.
                  • grek.grek Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 03.12.16, 14:25
                    trzymam kciuki, Barbasiu !
                    oby wizyta u lekarza i antybiotyki nie były konieczne.

                    jest już nowy volume, Barbasiu :]

                    • barbasia1 Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 04.12.16, 01:15
                      grek.grek napisał:

                      > trzymam kciuki, Barbasiu !
                      > oby wizyta u lekarza i antybiotyki nie były konieczne.
                      Dziękuję! Oby.
                      I to prawie w takim gorącym grudniowym czasie mnie to dopadło! Heh!

                      > jest już nowy volume, Barbasiu :]

                      Tak, tak, widzę! :)
                      Już się wpisałam.


                      Dobrej nocy!
                      • grek.grek Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 04.12.16, 17:15
                        Barbasiu, życzę powrotu do zdrowia !

                        czy jest choć trochę lepiej, czy nastąpił jakiś - choćby niewielki - przełom ?

                        doskonale !! :]

                        miłego wieczoru, Barbasiu, ciepłego, przyjemnego i... imieninowego ! :]]
                        • barbasia1 Re: 20:00 tvn7 "Mój rower"/23:00 TVN "Bogowie" 05.12.16, 23:40
                          Dziękuję serdecznie, Greku! :)


                          Antybiotyk. Oskrzela / nie pamiętam kiedy coś takiego miałam/. Paskudny wirus. :/
      • siostra_bronte 23:00 TVN "Bogowie" 01.12.16, 01:45
        Obejrzałam!

        Po kolei. Otóż film jest bardzo sprawnie zrealizowany, świetna rola Kota, oczywiście ciekawa historia, ale pozostał niedosyt. Całość jest jednak powierzchowna, zabrakło jakiejś głębi, która wywołałaby u mnie emocje, które pozostają długo po obejrzeniu filmu. Tego, co sprawia, że film jest wybitny, a nie tylko sprawnie zrealizowany. Jednak to dla mnie rozczarowanie.

        • siostra_bronte Re: 23:00 TVN "Bogowie" 01.12.16, 01:53
          A, soundtrack w ogóle mi nie pasował. Zamiast polskich hitów z epoki, jakaś mieszanka piosenek łącznie z Jamesem Brownem.
        • grek.grek Re: 23:00 TVN "Bogowie" 01.12.16, 12:12
          dzięki, Siostro, za treściwą recenzję :]

          to prawda.
          zgadzam się w pełni.

          brak tutaj wysokich rejestrów emocji i jest to , w istocie, kino popularne, mainstreamowe. Absolutnie tak.

          Znów się zgadzam ! :]
          wybitny film to nie jest.

          wydaje mi się, że w naszych subiektywnych odczuciach, jakoś chyba mnie bardziej "podszedł" ;] wg mnie, taki był zamiar twórców : dać widzom dobrze zrobione kino, bez ambicji dramatycznych.

          przyznam , że w ostatniej chwili zrewidowałem własne oczekiwania wobec "Bogów", może dlatego uniknąłem tego rozczarowania, które Ciebie spotkało ? :]

          • siostra_bronte Re: 23:00 TVN "Bogowie" 01.12.16, 14:13
            Dzięki, Greku :)

            No, napisałeś na końcu swojej recenzji: "I nagle wyskakuje z takim wybitnym filmem... ". No więc jak to jest? :)

            Jak najbardziej to dobre, mainstreamowe kino. Tak czułam, że z tej historii trudno będzie wycisnąć coś bardziej uniwersalnego. I miałam rację. Ale mimo wszystko liczyłam na ciut więcej. Jak to nie można się sugerować nagrodami i sukcesem w kinach!
            • grek.grek Re: 23:00 TVN "Bogowie" 01.12.16, 16:42
              cieszę się, że udało Ci się obejrzeć, Siostro :]

              o, tak napisałem, to prawda.
              chodziło mi o "wybitność" w znaczeniu sprawnie zrobionego, atrakcyjnego, mainstreamowego kina. I to w dodatku... made in Poland :]

              postawiłbym, chyba niezbyt oryginalną ?, tezę, że to naprawdę jeden z najlepiej zrobionych filmów dla szerokiej widowni : niegłupi, dynamiczny, świetnie zagrany, fachowo sfotografowany, świadomie i zręcznie balansujący pomiędzy humorem i powagą, słowem : kino na dobrym, europejskim poziomie.

              hehe, to prawda, nagrody nagrodami, a rzeczywistość zawsze filtrujemy przez własne zmysły i intelekt :]


    • siostra_bronte "Wszystko zostaje w rodzinie" 30.11.16, 15:31
      Jutro o 20.40 na Dwójce. Naprawdę fajna, brytyjska komedia. W obsadzie Kristin Scott-Thomas, Maggie Smith i Rowan Atkinson (w wyjątkowo poważnej roli). I świetna muzyka Dickona Hinchliffe. Dzięki niej odkryłam zespół Tindersticks. Polecam!!
      • grek.grek Re: "Wszystko zostaje w rodzinie" 30.11.16, 16:41
        dzięki, Siostro za zapowiedź :]

        jeśli się uda - spróbuję obejrzeć :]
        • barbasia1 Re: "Wszystko zostaje w rodzinie" 30.11.16, 21:46
          Tak. Ja tak samo.
      • barbasia1 Re: "Wszystko zostaje w rodzinie" 02.12.16, 00:14
        Kapitalna komedia! Jutro dwa słowa napiszę!
        • grek.grek Re: "Wszystko zostaje w rodzinie" 02.12.16, 13:28
          świetnie, Barbasiu :]

    • siostra_bronte "W stronę Słońca" 30.11.16, 15:47
      Jutro w Polsacie o 0.15. Znakomity film sci-fi w reż. Danny'ego Boyle'a, o którym kiedyś pisałam. Zdjęcia i aktorstwo świetne, a soundtrack Johna Murphy'ego po prostu fantastyczny!

      Może tylko zakończenie rozczarowuje, jakby przyklejone z innego filmu, ale to jedyna wada. Hollywoodzkie hity typu "Prometeusz" czy "Grawitacja" wysiadają! Aż przypomina się klasyka gatunku! Polecam gorąco!!!

      Ale dlaczego tak późno??

      Główny motyw muzyczny. Rewelacja!!

      www.youtube.com/watch?v=-kSe5tTMOsE
      • grek.grek Re: "W stronę Słońca" 30.11.16, 16:43
        dzięki :]

        dobre science fiction zawsze ma niebagatelną wartośc filmową.

        trochę późno, jak na akurat noc z czwartku na piątek :], ale chętnie podejmę wysiłki na rzecz obejrzenia :]
        • siostra_bronte Re: "W stronę Słońca" 30.11.16, 17:18
          Poprzednia projekcja też była po nocy. Dlaczego Polsat nie potrafi docenić tak dobrych filmów??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka