Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2017 - 12 (vol. 86)

    • grek.grek 23:05 TVP2 "Córki dancingu" 15.12.17, 10:40
      premiera :]

      to trzeba oddać TVP, że wreszcie realizuje kawałek misji, seria cennych nowych polskich filmów - brawo !

      "Córki" w Polsce miały garść fanów, garść przeciwników i sporą grupę niezdecydowanych czy się złapać za głowę czy tupać ze szczęścia ;]

      pojechały do Ameryki i zostały docenione, m.in w Sundance, za oryginalnośc, za fantazję, za zabawę kinem.

      fabuła wygląda tak, wedle opisu, że są cekinowo-dansingowe lata 80-te w Polsce, a w Warszawie zjawiają się dwie syreny prosto z morza - Złota i Srebrna.

      wciąga je świat tytułowych zabaw, próbują zdefiniować rolę kobiety w otaczającej rzeczywistości, a kiedy miłośc i namiętność biorą górę zapominają o swojej prawdziwej tożsamości. Ciekawe do czego to doprowadzi, bo jednak syreny, w swej właściwości, chyba były istotami podstępnymi i drapieżnymi ?

      Michalina Olszańska i Marta Mazurek [ciekawe, ze obie spotkały się też na planie "Olgi Hepnarovej"] - jako syreny.

      reżyseria : Agnieszka Smoczyńska.
      scenariusz : Robert Bolesto, ostatnio ceniony przez reżyserów polskich, zdaje się - "Hardkor disko", potem "Ostatnia rodzina", a w międzyczasie właśnie "Córki".
      • never_never Re: 23:05 TVP2 "Córki dancingu" 15.12.17, 16:19
        oglądałam ze dwa lata temu, odlotowe kino, nie wszystkim się spodoba, ale zobaczyć warto!

        • grek.grek Re: 23:05 TVP2 "Córki dancingu" 15.12.17, 18:02
          dzięki, Never ! :]

          takiego właśnie filmu oczekuję ! zupełnie zakręconego, dziwacznego i pokręconego :]]
          i egzotycznego wizualnie :] polskie kino tak rzadko na tym polu ryzykuje, waży się
          na eksperymenty i puszcza kierownicę zamykając oczy, że zasługuje choćby tylko na ewenement !
        • grek.grek Re: 23:05 TVP2 "Córki dancingu" 16.12.17, 10:58
          obejrzałem ! :]

          rzeczywiście : zupełnie inne kino, jakże oryginalne i świeże, zwłaszcza na polskim gruncie. Napiszę parę słów, a na razie - za chwilę "Rękopis..." ! :]
          • maniaczytania Re: 23:05 TVP2 "Córki dancingu" 16.12.17, 16:52
            ja nie dałam rady ;) Obejrzałam coś ok. 20-25 minut ;)
            Jeszcze nie dojrzałam widocznie :D
            • grek.grek "Córki dancingu" o filmie po filmie 17.12.17, 11:36
              Może następnym razem się uda, Maniu :]

              film faktycznie ekstrawagancki i specyficzny.

              Oparty ma motywie z bajek Andersena, a wrzucony w polską rzeczywistość lat 80-tych, tyle że bez polityki, bez stanu wojennego, bez zmiany ustroju społecznego. Tych tematów się tutaj nie porusza, nawet się ich nie zauważa. Mam wrazenie , że ostentacyjnie nawet. Takie symboliczne odcięcie sie od historii, tak eksploatowanej od wielu lat, na rzecz swobodnej zabawy kinem.

              Miejsce akcji : głównie lokal żywcem wyciągnięty ze scenerii ówczesnych dancingów, dekloracje, stroje i dodatki też, a wszystko błyszczące tandetnie i kiczowato. Na scenie striptiz i piosenkarki, zespoły z jegomościami w białych garniturach, cekinowe sukienki wokalistek i gimnastyk strzelajacy z łuku stopami [fakt, sztuka !]. Cała poetyka czasów minionych. A właściciel, impresario, w modnym garniturze i zawsze chętny, by angazować nietuzinkowe postaci. Takie jak dwie syrenki, potrafiące zamieniać się w dziewczyny, ale w finale numeru scenicznego umiejące też demonstrować swoje rybie kształty, co porywa widownię i zapewnia im sympatię, a lokalowi dochód.

              Muzyka bez przerwy gra, same polskie hity 80s, lecz w nowych aranżacjach. Klimat retro, a może nawet vintage;] Czasami, albo i często, piosenki ilustrują kolejne wydarzenia, wyrażają stan ducha i emocje bohaterów, co wprost nawiązuje do konwencji musicalu.

              świetne są też kawałki napisane specjalnie do filmu, przez Ballady i Romanse, pióra sióstr Wrońskich. Raz że teksty są dobre, zwykle białe, choć i rymów chwytliwych nie brakuje, a do tego zaledwie luźno wpisane w melodię, przez co nie są to kandydatki na hity i szlagiery, za to znakomicie pasują do filmowej maniery.

              I dwie syrenki, wyciągnięte z wody przez tercet Figi i Daktyle, zaproszone do zespołu i wkrótce będące atrakcją klubu "Adria" - jako chórzystki i striptizerki.

              W wodzie albo potraktowane wodą zyskują swoje właściwe kształtyy, czyli rybie ogony. Bez wody są normalnymi dziewczynami, ale bez genitaliów. Te znajdują się... na ogonie.

              W ogóle są inne : między sobą porozumiewają się formą echolokacji, niczym delfiiny, a polski język znają... z plaży w Bułgarii. Potrafią walczyć ze sobą, warczeć na siebie, demonstrując wtedy swoją zwierzęcą naturę. Oczy im ciemnieją, a także na zawołanie rosną rybie zęby, które potrafią zadawać ból i śmierć, choć nigdy sobie wzajemnie. To są siostry, a moze nawet jedna postać rozdzielona na dwa rózne od siebie wcielenia, dzięki którym jest jednością.

              Zlota jest tą agresywniejszą i nie podlega uczuciom. Zwabia kochanka i wygryza mu serce podczas seksu, a raczej : przed seksem, bo jej kobiecośc to tylko wabik, nie moze dojśc do spełnienia w sposób tradycyjny.

              Ma też romanse z kobietami, czyli z policjantką, która pewnej nocy zaczepia ją na ulicy i mówi "podobno zjadłaś obywatela na mieście ?" ;] A potem ich seks zostaje odegrany w zmysłowej scenie taneczno-łózkowej, z udziałem pistoletu. świetny moment filmowy.

              Srebrna jest tą miękką i kochliwą. OBiektem jej uczuć zostaje basista Mietek. Srebrna uwodzi go, ale Mietek oznajmia jej z całą sympatią : jesteś zwierzęciem, przykro mi, nic nas nie mozę połączyć.

              Złota się o nią martwi, z niepokojem obserwuje rozwój jej relacji z basistą, bo wedle zasad świata przedstawionego, czyli wątku andersenowskiego, jesli mężczyzna, w którym zakochała się syrena, poślubi inną - syrena zamieni się w pianę morską.

              Srebrna zatem albo musi go zdobyć i zatrzymać przy sobie albo... zabić go. Złota podpowiada jej to drugie rozwiązanie, ale Srebrna jest za bardzo zakochana, by z niego skorzystać. Decyduje się zmienić tożsamośc i przechodzi operację plastyczną : zamienia się z dziewczyną - tamta dostaje jej ogon, a ona jej dolną częśc ciała.

              To ona poświęca sie dla miłości, basista nie ma takiego odruchu, co od razu wróży kłopoty. Srebrna proponuje mu : Uczynię cię czterorękim muzykiem, ale on odmawia. Bądźmy dziwni oboje, mówi ona, ale on woli być tzw. normalny, więc to ona rezygnuje z siebie dla niego.

              Wiąże się z basistą, ale kiedy ma dojśc do seksualnego aktu basista nagle doznaje obrzydzenia z powodu krwawych blizn Srebrnej. Zostawia ją i poślubia inną, tzw normalną dziewczynę z dziada pradziada.

              Srebrna ze smutkiem uczestniczy więc w ślubie basisty [wesele na statku wycieczkowym, z udziałem sznurka z żarówkami - to tak a'propos lat 80-tych :)]. Ma ostatnią szansę, by go zagryźć. Złota oczekuje tego niemal od niej. Srebrnej wyrastają zęby, tańczy z basistą, gdzieś tam sięga w stronę jego szyi, ale nie gryzie. Czy najwyższą formą miłośc nie jest rezygnacja z własnego szczęścia w imię szczęścia ukochanego człowieka ?

              Srebrna zamienia się w pianę morską w ramionach basisty, a Złota skacze na niego, zagryza wściekle i znika w jeziorze.

              Tak więc, wejście syren w świat ludzki i doświadczenie ludzkie prowadzą do śmierci. Człowiek, świat ludzkich emocji i uczuć, którego pragną skosztować, jest więc tutaj jak pokusa, której ulegają na własną zgubę. Los Srebrnej jest metaforą losu nieszczęsliwie zakochanej pierwszą miłością nastolatki, mozę nawet los finalizowany samobojstwem ?

              Nie brakuje krwi. Syreny, a zwłaszcza Złota, chętnie używają zębów, to co wygryzą - zjadają [w jednej ze scen razem polują na dwóch milicjantów i pożywiają się nimi], a kontuzje i rany są prezentowane na ekranie. Czasami trzeba kogoś ukarać za nielojalność [Perkusistę z zespołu, który w pewnym momencie inicjuje plan pozbycia się kłopotliwych syren] odgryzając mu palec, a czasami a akcie zemsty i rozpaczy.

              Złota nie kocha, więc jest bezpieczna, Srebrna jest postacią tragiczną.

              Michalina Olszańska i Marta mazurek grają odważnie i bez pruderii, a jednoczesnie naturalnie. Rzadka rzecz w polskim kinie. NO i na dodatek śpiewają niektóre piosenki.

              Na drugim planie cała bateria ciekawych wejść : Magdalena Cielecka jako szansonistka topless, Katarzyna Herman jako milicjantka w scenie wspominanej, Marcin KOwalczyk w roli podwójnej : bywalca Adrii, oraz Trytona, też postać z głębin morskich, który wśród ludzi jest punkrockowecem [z okazałymi bliznami po wyciętych rogach] i ostrzega dziewczyny : "Jesteśmy tu tylko na wakacjach, nie róbcie głupstw, nie dajcie się ponieść nastrojom". A one w pewnym momencie odwiedzają koncert punkowy i występują w czarnych skórach, ćwiekach, podartych rajstopach i glanach przypominając na scenie, to interesujące, niegdysiejszy duet Rosjanek - Tatu.

              To też ciekawe, ze syreny nie faworyzują żadnej estetyki estradowej. Muzyka dancingowa i punkowa były w ostrej sprzeczności, punk gardził dancingiem, a one tutaj swobodnie przechodzą między tymi rejestrami i znajdują się w każdej scenicznej propozycji.

              Kazimierz Malanowicz - właściciel klubu, na chwilę Roma Gąsiorowska, na chwilę Zbigniew Buczkowski, na chwilę zespół Ballady i Romanse z siostrami Wrońskimi.

              Muzyka nonstop, "Daj mi tę noc", "Bananowy song", "Beata z Albatrosa" i "BYłaś serca biciem", ale i coś na kształt techno, odjazdowa sekwencja taneczna do zremiksowanego sygnału wejściowego programyu "997" oraz chyba zupelnie świeża piosenka ? - tytuł zdaje się "Przyszłam do miasta" , towarsząca dynamicznej scenie poznawania Warszawy przez syreny, kupowanie ciuchów, przymierzania ich, rzecz jasna w musicalowej oprawie. Przy tej piosence można było posądzić "Córki" o to, że w istocie są opowieścią o dziewczynach z prowincji przeżywających w wielkim mieście najpierw radośc, a potem bolesne rozczarowanie, jak to w wielu polskich filmach już opisywano, nigdy jednak w taki sposób jak tutaj.

              Czasami słońce zalewa ekran, raz kiedy cały zespół Figi i Daktyle zostaje przebudzony z narkotykowego snu przez szanonsistkę, a potem raz jeszcze, kiedy o szarym świcie Srebrna daruje życie basiście i rozpływa się w jego ramionach.

              moim zdaniem : niezwykle intrygujący film : , kreatywnośc scenarzysty, fantazja reżyserki oraz wyobraźnia całej ekipy odpowiedzialnej za charakteryzację plus jakośc tekstów i aranżacji muzycznych są wysokich lo
              • grek.grek Re: "Córki dancingu" o filmie po filmie 17.12.17, 11:40
                wysokich lotów :]

                to bedzie kultowe kino, pewnie już jest dla niektórych. ale za 10-15 lat doczeka się właściwej rangi, takie mam wrażenie. Posiada wszelkie predyspozycje ku temu :]

                sporo "mi się opowiedziało" :] a'propos fabuły, ale proszę, nie zrażajcie się, nawet znając kolejne wydarzenia : warto ten film obejrzeć, bo przy tej ilości piosenek, tekstów do nich, pomysłów choreograficznych - znajomośc fabuły nie jest rzeczą istotną :]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Obcy. Ósmy pasażer Nostromo" 16.12.17, 10:21
      hurra !

      jesli to jest zbieg okoliczności, to rewelacyjny ! akturatnie "Lalka" się skończyła i mamy "Ósmego" w tych godzinach - jak znakomicie :]

      oczywiście, klasyka kina grozy i science fiction.

      fenomenalny suspens, kapitalnie budowany nastroj, ikonograficzne dekoracje/scenografia, no i kosmita jakiego wcześniej nie było i później już raczej nie będzie.

      zawsze gdzieś mi sie ten film kojarzy ze "Szczękami", może dlatego, ze podobnie długo trzeba czekać na pojawienie się kreatury, a nawet jak się pojawia, to nie jest widoczna wyraźnie, a te migawkowe ujęcia tylko pobudzają zaintrygowanie.

      wymyślone rewelacyjnie, a Ridley Scott zrobił z tego majsterszyk filmowy.

      kontynuacji było kilka i żadna nie dorównała oryginałowi, takze dlatego, że każdy świetny reżyser, który się zajmował tematem [Cameron, Fincher, Jeunet] chciał to zrobić po swojemu i miał ambicję odróżnienia swojej opowieści od wyjściowej, co prowadziło do mniejszych lub większych zawodów, aczkolwiek na pewno kolejne filmy rozwijają wątek Helen Ripley i przemian samego Obcego.

      niemniej, w klasyce kina grozy "Ósmy" jest pozycją żelazną i niezastąpioną.

      wielkie brawa dla Stopklatki za tak świetny pomysł !
      • mala_ciekawostka Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Ósmy pasażer Nostromo 16.12.17, 11:49
        Rzeczywiście hurra:) !
        • grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Ósmy pasażer Nost 16.12.17, 16:35
          yes, Mała Ciekawostko !

          znakomity pomysł na sobotnie kino :] klasyka !
          • mala_ciekawostka Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Ósmy pasażer Nost 16.12.17, 16:53
            Dokładnie tak:)!
            • grek.grek 21:50 Stopklatka "Obcy. Ósmy pasażer Nostromo" 17.12.17, 15:11
              kto wczoraj nie miał okazji - może skorzystać z dzisiejszej :]
              • mala_ciekawostka Re: 21:50 Stopklatka "Obcy. Ósmy pasażer Nostromo 17.12.17, 17:02
                :)
                Na pewno niedługo znowu powtórzą.
                Polsat też często puszcza i to całą serię.
                • grek.grek Re: 21:50 Stopklatka "Obcy. Ósmy pasażer Nost 18.12.17, 09:48
                  racja, Mała Ciekawostko :]

                  "Obcy" chadza zwykle w całym pakiecie, czyli we wszystkich częściach :]
                  • mala_ciekawostka Re: 21:50 Stopklatka "Obcy. Ósmy pasażer Nost 18.12.17, 16:57
                    Dokładnie:)
                    • grek.grek Re: 21:50 Stopklatka "Obcy. Ósmy pasażer Nost 19.12.17, 09:55
                      cześć, Mała Ciekawostko ! :]
                      • mala_ciekawostka Re: 21:50 Stopklatka "Obcy. Ósmy pasażer Nost 19.12.17, 17:23
                        Cześć:)
    • mala_ciekawostka Zaskoczenie,przypominałam sobie wczoraj "Dom dusz" 16.12.17, 12:00
      UWAGA może być spoiler dla kogoś kto nie oglądał.

      Był po 21:00 na TVP 1 i wycięli z filmu parę scen: widok lecącej głowy matki Clary po zderzeniu z pociągiem, wizytę policji z informacją o wypadku i scenę poszukiwania tej głowy, kiedy Clara znalazła ją kilkaset metrów od miejsca zderzenia. Dobre 5 minut filmu usunęli. Byłam bardzo zaskoczona. Ciekawe dlaczego to zrobili? Czy ze względu na drastyczność? Wcześniej jakoś to nikomu nie przeszkadzało i puszczali go w całości o 20:00 bez problemów. A może to jakaś zakupiona nowa zmieniona wersja? Ciekawe...
      • grek.grek Re: Zaskoczenie,przypominałam sobie wczoraj "Dom 16.12.17, 16:39
        Kiedyś oglądałem, Mała Ciekawostko, choć niewiele pamiętam, tak mi się wydaje.

        no to są faktycznie marnej jakości pomysły cenzorskie. może będę zbyt śmiały, ale mam wrażenie, że takie filmy jednak oglądają głównie ludzie pełnoletni, poza tym wystarczy oznaczenie "16" i to powinno załatwiać sprawę.

        dlaczego TVP sama nie wierzy w oznaczenia, które lepi na filmach ? :] skoro "od 16 lat", to sprawa załatwiona, pokazujemy bez cenzury, bo wierzymy że nie oglądają filmu osoby nieuprawnione. A skoro mimo to cenzurujemy, bo może lepiej usunąć ten znaczek z ekranu, bo raz że w takim ukłądzie nie ma on sensu, a dwa : zabiera tylko miejsce ;]
        • mala_ciekawostka Re: Zaskoczenie,przypominałam sobie wczoraj "Dom 16.12.17, 16:52
          No właśnie, też tego nie rozumiem. Nie pamiętam już jaki był znaczek, ale jak widać i tak był niepotrzebny...
          • grek.grek Re: Zaskoczenie,przypominałam sobie wczoraj " 17.12.17, 10:04
            :}
      • maniaczytania Re: Zaskoczenie,przypominałam sobie wczoraj "Dom 16.12.17, 16:53
        hmm, uwielbiam ten film, oglądałam kilka razy, ale sceny z głową w ogóle nie kojarzę ...
        • mala_ciekawostka Re: Zaskoczenie,przypominałam sobie wczoraj " 16.12.17, 17:04
          Była taka scena - chyba pamiętasz śmierć rodziców Clary? Clara znalazła głowę swojej matki w krzakach, daleko od miejsca zderzenia z pociągiem, choć wszyscy mówili, że to niemożliwe, aby ta głowa tam doleciała. Zaraz potem zaczęła rodzić. Znajdź sobie film na youtube - to o czym piszę zaczyna się w 32 minucie.
          • never_never Re: Zaskoczenie,przypominałam sobie wczoraj " 18.12.17, 22:25
            nawet zrobiła się mała aferka z tego powodu...;)

            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22794223,dom-dusz-ocenzurowany-przez-tvp-tak-twierdzi-dziennikarz.html#Czolka3Img2

            • maniaczytania Re: Zaskoczenie,przypominałam sobie wczoraj " 18.12.17, 22:30
              o, nieźle! Ale mnie się wydaje, że tvp jednak nie ingerowała, tylko wyemitowała taką wersję, jaką otrzymała z dystrybucji filmu.
            • grek.grek Re: Zaskoczenie,przypominałam sobie wczoraj " 19.12.17, 10:10
              dzięki, Never :]

              ja bym tam w TVP inne rzeczy ocenzurował ;]
            • mala_ciekawostka Re: Zaskoczenie,przypominałam sobie wczoraj " 19.12.17, 17:26
              Tak, czytałam o tym. Zabawne:)
    • grek.grek 21:10 TVP1 "Magia w blasku księżyca" 17.12.17, 15:17
      czyli, jeden z "corocznych" filmów Woody'ego Allena.

      tym razem rzecz się dzieje w latach 20-tych na południu Francji, gdzie ceniony demaskator fałszywych medium dostaje zlecenie od zamożnych państwa przyłapania na oszustwie pewnej młodej damy parającej się tą właśnie profesją oraz ponoć polującej na dziedzica rodzinnej fortuny.

      oczywiście, im bardziej zaciekle stara się ją zdyskredytowac, tym bardziej się w niej zadurza.

      uczta dla oka, czyli widoki z francuskich miejsc pięknych, kolory oraz Emma Stone, dla ducha : tez Emma Stone oraz jak zawsze świetnie napisane dialogi przez maestro.
      • siostra_bronte Re: 21:10 TVP1 "Magia w blasku księżyca" 17.12.17, 15:19
        W ogóle nie chce mi się oglądać tego filmu :) Ale brak konkurencji, może rzucę okiem.
        • grek.grek Re: 21:10 TVP1 "Magia w blasku księżyca" 17.12.17, 15:36
          warto spróbować, Siostro :]

          ma zalety :]
    • siostra_bronte "Śmierć prezydenta" 17.12.17, 15:18
      Na Dwójce o 0.10, więc to propozycja dla nocnych marków.

      Znakomite polskie kino. Polecam!
      • grek.grek Re: "Śmierć prezydenta" 17.12.17, 15:37
        dzięki, Siostro :]

        nastawiałem się na "Miłość" w Kulturze, ale możliwe, że przerzucę się na ten film :]

        • siostra_bronte Re: "Śmierć prezydenta" 17.12.17, 19:15
          Naprawdę warto!

          Wyczytałam, że dzisiaj mija rocznica śmierci Narutowicza, stąd pewnie ta emisja (a wcześniej w Kulturze w Dzień Niepodległości).
          • grek.grek Re: "Śmierć prezydenta" 18.12.17, 09:50
            nie udało mi się obejrzeć, Siostro, niestety.

            ale zapisuję się na powtórkę :]


    • grek.grek 23:00 TVN "Labirynt" [powtórka] 17.12.17, 15:19
      powtórka ze środy.

      wg mnie, jak rzadko - świetny thriller.

      szkoda, ze tak późno, bo z reklamami będzie trwał do 2 w nocy, ale jesli będziecie mieli
      okazję - zachęcam ! :]
    • grek.grek 23:10 Kultura "Miłość" [dokument] 17.12.17, 15:35
      moim zdaniem, jeden z lepszych dokumentów w ostatnich latach.

      zespół Miłość swego czasu był wydarzeniem na scenie muzyki alternatywnej, stworzyć chciał i chyba stworzył nowy gatunek muzyki - yass, w odróżnieniu od jazzu, który wg młodych gniewnych był przeżarty korozją i pozbawiony inspiracji.

      potem Miłośc się rozpadła, perkusista Jacek Olter popełnił samobójstwo, a czterech kolegów rozeszło się w czterech róznych kierunkach.

      "Miłosć" jest o spotkaniu po latach tego kwartetu, który skrzykuje się pod egidą idei okazjonalnego powrotu na scenę. nie wiadomo, o co tak naprawdę chodzi : żeby pograć, zeby nacieszyć się sobą, żeby zarobić ?

      są jakieś nowe kompozycje, są nowe aranżacje, ale czy jest stara dobra chemia ?

      pomiędzy próbami, rozmowami i wymianą opinii a'propos obecnej sytuacji, mamy bogato ilustrowany muzyką, zdjęciami, opowieściami lot w przeszłość, w skomplikowane relacje między poszczególnymi ogniwami łańcucha, w których ujawniają się ich charaktery, spory dotyczące sposobu grania, celów przed sobą stawianych, stosunku do innych.

      na plan pierwszy wysuwa się relacja saksofonisty Mikołaja Trzaski z pianistą Leszekiem Modżdzerem. są całkowicie rózni, inaczej myślą, odbierają świat, no i inaczej grają, mają inne
      podejście do muzyki.

      swego czasu ten spór był powodem odejścia Trzaski z zespołu, i teraz - o historio-nauczycielko ;] - także staje na przeszkodzie reaktywacji zespołu, choć... nie do końca.

      w tle są inne ważne rzeczy : pierwotny bliski związek duchowy Trzaski z Tymonem Tymańskim, choroba i śmierć Jacka Oltera, spotkanie z legendą chicagowskiego jazzu Lesterem Bowie'em.

      Tymon oczywiście mówi najwięcej i zdarza mu się łaciną sypać, ale to świetny, elokwentny gawędziarz, słucha sie go z uśmiechem, a on wie także kiedy ma żartować,a kiedy spoważnieć.

      inni też są do rzeczy, mówią dobrą polszczyzną ;], generalnie jest to zestawienie ludzi inteligentnych, myślących, świadomych, czyli bardzo jazzowe, albo : yassowe, jak moze sami by chcieli, chociaż od momentu rozpadu Miłości, wszyscy wrócili do klasycznego jazzu, z wyjątkiem Tymańskiego, który chętniej chyba udziela się w muzyce rockowej i okolicach ?

      tak czy owak, zrobione to jest na wysokim poziomie, sama psychologia świetna, anegdoty i opowieści nie pozwalają wstać nawet na moment od ekranu [najgorsza sytuacja, kiedy ktoś już naprawdę musi, a nie chce i walczy zaciekle o każdą minutę ;)].

      w tle i na "zdjęciach" z przeszlości, ale i współcześnie ! [kawałek o nazwie, chyba, "Milarepa", to naprawdę prześwietna rzecz], mnóstwo świetnego jazzu-yassu.

      koniecznie warto należy obejrzeć ! :]

      szkoda, ze trochę późno, ale gdybyście tylko mieli okazję - koniecznie obejrzyjcie, i napiszcie o swoich wrażeniach ! :]
    • grek.grek Barbasiu, odwiedzaj nas częściej !! :] 17.12.17, 15:40
      Barbasiu !

      my o Tobie pamiętamy
      i na dowód tego
      tak dla Ciebie gramy ! :

      www.youtube.com/watch?v=GsF05B8TFWg
      • never_never Re: Barbasiu, odwiedzaj nas częściej !! :] 17.12.17, 16:56
        gramy i śpiewamy,
        też kciuki ściskamy,
        abyś więcej czasu miała
        i nas odwiedzała! :)

        • siostra_bronte Re: Barbasiu, odwiedzaj nas częściej !! :] 17.12.17, 17:26
          Tak jest! :)
    • grek.grek 20:00 "Nietykalni" !... u Czechów ;] 18.12.17, 09:54
      chyba Czesi wertują pilnie polską ramówkę, hehe ;]

      bo u nich to już drugi raz w ostatnim czasie, czyżby się... zarazili ? ;]
    • grek.grek 22:00 Ct2 "Rommel" 18.12.17, 09:58
      zaraz po "Nietykalnych".

      zapewne biografia tego niemieckiego generała, tutaj opatrzona pytaniem : lojalny żołnierz
      III Rzeszy czy zdrajca ?

      kooprodukcja francusko-niemiecka z 2012 roku.

      w głównej roli : Ulrich Tukur.
      reżyseria : Niki Stein.
    • grek.grek 20:20 Ct Art "Kotka na gorącym blaszanym dachu" 18.12.17, 10:05
      jest to telewizyjna wersja [z 1984 roku] dramatu T. Williamsa, wtórna wobec oryginalnej filmowej
      adaptacji Richarda Brooksa z Elizabeth Taylor i Paulem Newmanem z 1958 roku

      tutaj reżyseruje Jack Hofsiss, główne role graja Jessica Lange i Tommy Lee Jones.

      klasyka zawsze ma swoje walory, ale zastanawiam się, czy nie lepiej by było najpierw
      obejrzeć film Brooksa, jako - ponoć ? - rzecz wyjątkowo znakomitą i poniekąd idealną,
      a więc wyczerpującą temat ?




    • grek.grek 20:20 Kultura "Historia Zlatana" 18.12.17, 10:13
      pan Zlatan piłkę kopie i to z jakim powodzeniem :]

      poza tym, to nie tylko świetnej marki futbolista, ale i interesująca sportowa
      osobowość.

      choć chyba nie [aż] taka w starym dobrym stylu, chociaż dzisiejsze czasy nie sprzyjają pojawianiu się kolejnego Besta, Maradony czy Cantony. dzisiaj nie ma miejsca na wyraziste poglądy, ostre reakcje, bunt i frywolność.

      teraz rządzą pieniądze, więc piłkarscy zawodowcy są grzeczni, co najwyżej nie płacą
      podatków ;] poglądów nie mają w ogole na nic, bo nie mają czasu na ich wyrabianie sobie,
      tyle zobowiązań na nich czeka. dowcipni czy błyskotliwi w swoich wypowiedziach też jakoś
      nie są.

      A dodatkowo konkurencja zmusza do takiej pracy, że nie moga się
      zapomnieć i zarwać nocy albo zapalić skręta ;]

      Cristiano Ronaldo czy Robert Lewandowski są jak zaprogramowane systemy komputerowe
      w jednym celu : dobrze kopać piłkę.

      już nie ma dzikich plaż... ;]
      • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Historia Zlatana" 18.12.17, 10:15
        No, jest jeszcze paru "niegrzecznych" piłkarzy, jak Vidal na przykład :)
        • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Historia Zlatana" 18.12.17, 10:22
          racja, Siostro :]

          ech, gdzie te czasy licznie obecnych boiskowych wirtuozów o romantycznie pogmatwanej duszy... ;]
    • grek.grek 23:35 TVN "Siedem" 18.12.17, 10:20
      późno i enty raz, ale jakoś nie umiem się powstrzymać, zeby nie zapowiedzieć :]

      to jednak kanon filmowy, klasyka gatunku.
      wciąz trudno o thriller tak wyrazisty, z taką fenomenalnie wykreowaną atmosferą, tak
      efektowny, a jednocześnie ambitny, mistrzowsko obsadzony, makabryczny, dotkliwy,
      ale i na swój sposób to jest film zmysłowy, przesiąknięty złem, ciężki od brudu świata,
      przyprószony pyłem, a zarazem na swój sposób wręcz piękny.

      zawsze powstaje wtedy pytanie : czy ten zabójca nie ma wiele racji ? to bardzo niebezpieczne
      pytanie i zdaje sobie z tego sprawę tylko detektyw Sommerset, rewelacyjnie skomplikowana
      i interesująca postać w wybitnym wykonaniu Morgana Freemana.

      wciąz szczytowe osiagnięcie Davida Finchera.

      no i wciąz podziwiam - uwaga : spoiler ! - ten zabieg z nieumieszczeniem nazwiska
      Kevina Spaceya w czołówce filmu.

      gdy widzimy więc wreszcie twarz Johna Doe jest to zupełne zaskoczenie : ale... jak to ?
      świetna myśl, jaka dbałość o widza ! :"]

      wybitne kino.

    • maniaczytania Kaznodzieja z karabinem - Kino bez granic 18.12.17, 22:06
      zapomniałam niestety zapowiedzi grudniowych w ogóle, ale wybaczcie, bo ten miesiąc mam wyjątkowo ciężki fizycznie i psychicznie.
      Kolejny film w ramach mojego ulubionego cyklu - poszerza mi ten cykl horyzonty, nie powiem ;)

      Ten film tytuł ma dziwny i myślałam sobie, że się nie przemogę, ale tak naprawdę w zasadzie od początku mnie porwał. Historia niełatwa - były członek gangu motocyklowego, nawraca się, zostaje pastorem, a potem odkrywa powołanie, które każe mu ruszyć na granice południowego Sudanu, założyć tam sierociniec i próbować ocalić jak najwięcej dzieci -ofiar walk rebeliantów, którzy napadając na wioski zabijają im rodziców, a chłopców zamieniają w swoich żołnierzy. A ponieważ nasz kaznodzieja był naprawdę twardym facetem (zaliczył i odsiadkę w więzieniu), nie daje się zastraszyć i broni swoich dzieci karabinem (oczywiście nie sam, ma świetnych współpracowników i pomagających), a nawet robi akcje odbijające dzieci z rąk rebeliantów.
      Trudno mi ocenić ten film, bo ... jest oparty na faktach, a czyjegoś życia ocenić się nie da. Nieźle zrobiony, z dobrym tempem, Gerard Butler w głównej roli jest wiarygodny. Historia nie dająca się zapomnieć. Jeśli nie obejrzeliście wczoraj, jak będzie okazja - nie zrażajcie się tytułem ;)
      • grek.grek Re: Kaznodzieja z karabinem - Kino bez granic 19.12.17, 10:09
        życzę lżejszego czasu przed- i świątecznego oraz noworocznego, Maniu !

        film ku pokrzepieniu ducha :]

        tytuł, fakt, dyskusyjny, bo "kaznodzieja" kojarzy się z tymi hałaśliwymi duchownymi,
        którzy reklamują się w telewizji, a podczas modlitw wyświetlają u dołu ekranu numer
        konta na które należy wpłacać datki ;]

        fabuła, istotnie, dość brawurowo brzmi, historia z pewnością niecodzienna. Może TVP
        powtórzy, przy odrobinie szczęścia - nie miałbym nic przeciwko obejrzeniu.

        a w Sudanie źle się dzieje, dziwne że nikt nie chce tam zrobić porządku; swoją drogą,
        to co Zachód zrobil z Afryką, dla wyzysku zaprowadzając tam rezimy albo niszcząc
        rękoma rozmaitych bojówek i terrorystów władze próbujące opanować chaos w róznych
        państwach, to faktycznie wstyd mogący w uczciwym człowieku wzbudzić
        wyrzuty sumienia i pchnąć do naprawienie choćby części krzywd powstałych z tego tytułu.

        Dostojewski trzymał się zdania, ze za zło jednostek odpowiada całe społeczeństwo. MOżna
        by dopisać, ze także całe społeczeństwo odpowiada za zło swoich polityków.
    • grek.grek 20:00 Ct 2 "Anna tysiąca dni" [1969 r.] 19.12.17, 10:15
      Czesi doznali przedświątecznego [oni też obchodzą] wzmożenia filmowego :]

      film Charlesa Jarrotta, historia związku Anny Boleyn z Henrykiem [czyli Jindrichem ;)] VIII.
      wiadomo jak zakończonego.

      adaptacja dramatu Maxwella Andersona z 1948 r.

      w głównych rolach : Richard Burton i Genevieve Bujold.

      Złoty Glob.

      czy znacie może ten film ?
      • siostra_bronte Re: 20:00 Ct 2 "Anna tysiąca dni" [1969 r.] 19.12.17, 12:29
        Oczywiście, że znamy! :)

        Świetny!!
        • grek.grek Re: 20:00 Ct 2 "Anna tysiąca dni" [1969 r 19.12.17, 15:49
          Tak myślałem, Siostro ! :]

          świetnie !
          spróbuję obejrzeć, choć szanse na to, że sie wyrobię są dziś iluzoryczne,
          a wyjątkowo nie jestem predysponowany do oglądania filmów od 1/3 ;]

          stawiam dziś, chyba, na kino włoskie :]
      • never_never Re: 20:00 Ct 2 "Anna tysiąca dni" [1969 r.] 19.12.17, 20:01
        ach, to był film, który wywarł na mnie ogromne wrażenie - oglądałam go będąc bardzo, ale to bardzo małoletnią, a wiele scen pamiętam do dziś...
        koniec, kiedy Anna zostaje ścięta, oznajmiają to wystrzały armat, a my widzimy malutką Elżbietę, która wzdryga się słysząc huk, a potem maszeruje w stronę zamku - mistrzowski! zwłaszcza, że towarzyszą mu słowa Anny, iż to Elżbieta będzie królową wspanialszą od innych królów i krew Anny nie zostanie przelana na próżno ;(
        • siostra_bronte Re: 20:00 Ct 2 "Anna tysiąca dni" [1969 r.] 19.12.17, 20:02
          Podpisuję się! Widziałam wieki temu, a wciąż go pamiętam.
        • grek.grek Re: 20:00 Ct 2 "Anna tysiąca dni" [1969 r.] 20.12.17, 09:49
          dzięki, Never ! :]

          świetne !

          niestety, nie zdązyłem wczoraj na seans. musiałbym oglądać od ok 45 minuty, nie chciałem
          w ten sposób :]

          dlatego mam nadzieję, ze niebawem zdarzy się powtórka :}
    • grek.grek 22:25 Ct2 "Wczoraj, dziś i jutro" [1963 r.] 19.12.17, 10:24
      a zaraz potem kino włoskie.

      Vittorio De Sica za sterami, Sophia Loren i Marcello Mastroianni w głównych rolach.
      Oscar za najlepszy film nieanaglojęzyczny w 1964 roku.

      wedle opisu, jest to komedia, a Sophia Loren gra trzy rózne postaci kobiece : Neapolitankę - tonącą w długach i z trudem wiążacą koniec z końcem handlarkę nielegalnymi papierosami, Mediolankę - żonę bogacza, która pragnie przeżyć jakąs przygodę wyciągającą ją z życia tyleż komfortowego, co pozbawionego emocji; oraz Rzymiankę - prostytutkę, w której wszyscy mężczyźni gotowi się zakochiwac, na czele z młodym seminarzystą.

      niezłe :]

      czy znacie ?
      • grek.grek "Wczoraj, dziś i jutro" [1963 r.] 20.12.17, 10:40
        Jaka sympatyczna, zabawna, stylowa komedia ! :]

        Trzy historie, trzy wcielenia Sophii Loren, trzy razy towarzyszy jej Marcello Mastroianni.

        Pierwsza nowela rozgrywa się w Neapolu. Od razu mamy piękne ujęcie panoramy miasta, a ścislej panoramy jego dachów :]

        Bohaterką jest Adelina [Loren], żona poczciwego Carmine [Mastroianni]. Mieszkają w starej zabudowie, jakże klimatycznej. W tle perypetii tej dwójki mamy codziennośc tej dzielnicy : ludzi, ich przekomarzanki, kłótnie, rwetes, dziewczyny z chłopakami, stragany uliczne, wspólnotę w której wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą i są wobec siebie lojalni i życzliwi.

        Celem poprawy domowego budżetu, Andelina handluje papierosami z kontrabandy. Zostaje skazana na grzywnę, ale mąz wynosi meble i inne wartościowe rzeczy do sąsiadów i komornik nie ma co im zabrać. Świadkuje temu cała dzielnica i ludzie cieszą się z tego, ze komornik musi sobie pójść jak niepyszny.

        Nie ma jednak tego dobrego... Kara grzywny zostaje zamieniona na karę 4 miesięcy więzienia. Oczywiscie, Adellina nie ma zamiaru iść za kraty. Miejscowy adwokat mówi, że ona nawet nie może nigdzie iśc, bo... przecież jest w ciązy.

        Istotnie, Adelina spodziewa się ich dziecka. Drugiego. A kobiety w ciązy nie mogą iśc do więzienia, zaś po ciązy mają prawo do półrocznej opieki nad dzieckiem. Kiedy więc przychodzą po Adelinę karabineri - triumfalnie i niedbale pokazuje im papierek od lekarza, a oni kłaniają się i odchodzą. Adelina jest niemal jak gwiazda filmowa na dzielnicy, wszyscy ją pozdrawiają i oklaskują. Tak wykiwać państwo ! l]

        Sposobem na unikanie więzienia stają się więc dla Adeliny, i Carmino, następne ciąże. Widzimy jeszcze kilka wizyt policjantow i zawsze z tym samym skutkiem. Para ma już... sześcioro potmstwa :} A siódme w drodze. Jakoś udaje im się żywić dzieciarnię, ale wkrótce pojawia sie problem.

        Otóż : Carmino nie jest już w stanie spełniać małzeńskich obowiązków, zmęczony sypia u matki. Adelina zabiera go do lekarza [za oknem gabinetu przepiękny widok na Zatokę Neapolitańską], by mu pomógł. Carmino sam tego chce, ale okazuje się że z organizmem nie da się wygrać. Lekarz sugeruje że pan mąz powinien rok odpocząc od takich zabaw.

        Adelina jest tak zdeterminowana, że przez moment zgłasza gotowośc zatrudnienia na pół etatu sympatycznego przyjaciela domu, Pasquale, który kocha się w niej skrycie od dawna. Kiedy jednak już ma dojśc do konsumpcji Adelina ucieka. A wobec niedyspozycji Carmino z bólem serca pakuje się, bierze swoje najmłodszych dzieci i udaje się do więzienia.

        Poznaje inne aresztantki, też z dziećmi, nie jest źle, no ale jednak to więzienie.

        Carmino wychowuje pozostają piątkę, a tymczasem adwokat i przyjaciele na dzielnicy zbierają pieniądze na spłatę grzywny, którą odsiaduje Adelina. Udaje się zebrać na skrócenie wyroku o 8 dni, a zbiórka trwa nadal ! Adwokat, człowiek doświadczony i bystry, zaciekawia tematem media i zgłasza Adelinę do ułaskawienia prezydentowi. Ona wie, że coś się dzieje, bo nocą Carmino z kolegą przychodzą pod więzienie i kolega [śpiewem :)] informuje ja o tym, jak sprawy się mają na wolności.

        Wreszcie Adelina dostaje wiadomośc, ze wychodzi. Została ułaskawiona. Czysta radość. Pod więzieniem stoi tłumek ludzi, Carmino przyjechał z dziećmi, autem, prowadzi sąsiad.

        Na dzielnicy witają Adelinę jak mistrzynie świata. Karnawał. Dekoracje, kwiaty, towarzystwo odświętnie ubrane, samochód ledwie się toczy wśród zbiegowiska, a Adelina w srodku macha i pozdrawia otoczenie.

        Rankiem, gdy Adelina i Carmino odsypiają, razem z dziećmi, zjawia się jakaś jejmość i informuje, ze czekać będzie nowa partia... papierosów. Adelina sama wie, ze "w starym miejscu". I zdaje się wejdzie znów do tej samej rzeki ;]

        Druga nowela dzieje się w Mediolanie. Tutaj mamy wejście w postaci krążenia po mieście Roll Roycem, zza przednej szyby którego oglądamy miasto.

        Prowadzi Anna [Loren , tutaj już nie wesoła dziewczyna z Neapolu, ale wystylizowana dama w kapeluszu i biżuterii]. Żona biznesmena. Wylicza swoje zajęcia na dzisiejszy dzień i ubolewa, ze czekają ją same rauty, bankiety i przyjęcia. "MOje życie jest puste i pozbawione sensu", narzeka głosem bohaterki francuskiego dramatu egzystencjalnego.

        Spotyka się ze znajomym literatem - Renzim [Mastroianni, w płaszczu i już z inną fryzurą niż jako przaśny Carmino]. Umówili się chyba. Renzi przesiada się do jej auta i jadą za miasto, na autostradę. Anna prowadzi w taki sposob, ze co chwila trafia w tylny zderzak jakieś auto przed nimi. Wydaje się być rozkojarzona.

        Zwierza się Renziemu ze zmęczenia życiem i dziękuje, bo to on jej uświadomił w jakiej pustce żyje. Chce coś z tym zrobić, proponuje żeby wyjechali, uciekli, moze do... Neapolu, gdzie słońce i beztroska. Snuje niemal harlequinowskie wizje wspólnego życia "na uchodźstwie".

        Renzi jest biedny, ale bogata Anna takiego go właśnie lubi, bo "jest inny niż te roboty", które codziennie spotyka, a które "miotają się w kieracie pieniadze-sukces-praca-sukces-praca-pieniedze-praca...".

        Są już na autostradzie, Anna proponuje, zeby Renzi poprowadził, on się wzbrania, bo auto drogie, a on nigdy czymś takim nie jeździł. Ona jednak nalega, a kiedy Renzi prowadzi, przytula się do niego tak namiętnie, ze jegomośc przymyka oczy i w ostatniej chwili widzi chłopca sprzedającego kwiaty przy szosie tuż przed maską. Cudem udaje mu się skręcić i nie zabić go. Trafia jednak w jakieś inne auto zaparkowane obok i kasuje samochod Anny.

        Ona jest oczywiscie wściekła. Momentalnie uchodzi z niej cały egzystencjalny smutek. Robi mu wymówki za wgniecenie w karoserii i dym idący spod maski, jest złośliwa i kwestionuje jego męskośc, bo Renzi nie za bardzo zna się na mechanice i nic nie umie zrobić z tym pasztetem, który wyszykował.

        Wobec powyższego, Anna zatrzymuje jakieś auto, gośc wysiada, wykonuje oględziny, powiada że on tu za wiele nie zrobi, ale za to wezwie pomoc drogową, a tymczasem chętnie Annę podwiezie gdzie ona zechce. Na to Anna wskakuje do jego auta, ruszają z piskiem kół, Anna krzyczy "Ciao !", a Renzi zostaje sam na szosie, pali papierosa i uśmiecha się zgryźliwe. I tak sie kończy ten romans ;]

        Trzecia nowela ma miejsce w Rzymie. Rozgrywa się w dwóch sąsiadujących ze sobą balkonami mieszkaniach przy placu św. Marka, na który mamy co jakiś czas podgląd z góry.

        W jednym z mieszkań stacjonuje Mara, prostytutka dla dobrze sytuowanych klientów [Loren znów inaczej ufryzowana i z inną ekspresją aktorską]. Po sąsiedzku mieszkają starsi państwo, którzy aktualnie goszczą wnuka Umberto, szykującego się do seminarium. Umberto chodzi w sutannie po tarasie i czyta nabożną ksiązkę. W pewnym momencie widzi Marę, w prześcieradle, które nie wszystko zasłania, a wiele odkrywa, no i... przepada.

        Kocha się w niej szalenie. Rezolutna babcia strofuje go i napomina, żeby unikał Mary, a nawet robi dziewczynie karczemną awanturę przy wnuku, lecz... na próżno. MŁodzian niezrażony babcinymi przestrogami proponuje sąsiadce wspolne wyjście, piknik !, a kiedy oboje głaszczą kota Mary ich dłonie się spotykają no i klops. Był przyszły ksiądz, nie ma przyszłego księdza.

        Marę odwiedza jej kochanek z Bolonii, Augusto [rozbłaznowany na całego Mastroianni]. Syn bogatego ojca, cały czas drzący przed telefonami od niego, w których jest notorycznie ochrzaniany i musi się tłumaczyć, oraz przepadający za Marą i próbujący zaciągnąć ją do łózka. Nie jest to jednak w tym momencie takie proste, a okaże się - ku utrapieniu i rozpaczy Augusto - wręcz niemożliwe.

        następnego dnia rano Umberto w cywilnym ubraniu kłania się i macha Marze ze swojego tarasu. Pewnie w związku z tym piknikiem. Mara jest rozbawiona, nie traktuje tego serio.

        Zaczyna być serio, kiedy odwiedza ją zapłakana babcia Umberta i opowiada "zniszczyła pani mojego wnuka ! rzucił zakon, porzucił sutannę, myśli tylko o pani !". No to kłopot i Mara włącza się do akcji. Obiecuje starszej pani, ze zapali świeczkę dla Matki Boskiej w intencji powrotuUmberta do semi
        • grek.grek Re: "Wczoraj, dziś i jutro" [1963 r.] 20.12.17, 10:58
          W intencji powrotu Umberta do seminarium. I na tydzień powstrzyma się od... "wie pani od czego...". Starsza pani, która chwilę wcześniej klęła na nią siarczyście, teraz uważa ją za anioła ! ;] "Pójdzie pani żywcem do nieba !" :]

          Mara napomyka ukradkiem, że będzie ją to kosztowało 200 tys lirów. "Tyle pani zarabia w tydzień ?", pyta babcia, a Mara wyjaśnia "Ale nie ze wszystkimi. Jak mi się któryś nie podoba, to nawet drzwi nie otwieram !", na co starsza pani energicznie "O, i bardzo dobrze !" ;]

          Augusto cały czas próbuje ją uwieśc, ale na próżno. Mara nie ulega. Proponuje jej choćby striptiz, sam pokazuje jak to ma wyglądać ;], ale na nic jego trudy. Odgraża się więc, ze znajdzie sobie... zonę, ale na tym się kończą te zapowiedzi, ze spędza całą noc na ławce pod jej oknami i rankiem znów ją odwiedza, cały skruszony.

          Wreszcie UMberto udaje się wysledzić Marę. Znajduje ją w sklepie, gdzie Mara kupuje te swieczki, co ma je zapalić w jego intencji kapłańskiej. Próbuje ją namawiać na wspolny wyjazd, a nawet ucieczkę ! Mara celowo trochę z niego kpi "Mógłby pan być moim synem" i proponuje, że kupi mu ozdobną sutannę. Urażony Umberto ucieka.

          Mara myśli, ze ma go z głowy, ale gdzie tam... Po powrocie do domu słyszy jak u sąsiadów robi się głośno. Babcia znów woła ją na pomoc. Umberto spakował walizkę i... chce się zaciągnąc do Legii Cudzoziemskiej ! Walczy z nim dziadek, nie chce mu dać tej walizki :]

          Mara przechodzi przez parkan i osobiście próbuje powstrzymać Umberta , bo to wszystko przecież z zawiedzionej miłości do niej. "Zakon to fajna rzecz, pomyśl : masz wikt i opierunek, no i święty spokój !", motywuje go ;] Na próżno, potrzebne będzie wejscie do akcji Augusto, który ostatecznie odbiera chłopakowi walizkę. Umberto szlocha, ale chyba złamal się w nim duch buntu. Babcia wylewnie dziękuje Marze, z którą serdecznie się zaprzyjaźnić zdązyły.

          Mara i Augusto widzą z balkonu jak starsi państwo odprowadzają chłopaka do autobusu. Ma na sobie sutannę. Chyba jednak będzie księdzem ;]

          Augusto pieje ze szczęścia, teraz już mogą iśc do łózka. Mara najpierw robi proponowany striptiz [scena ikoniczna, nie bez powodu ! ;)], Augusto siedzi w łózku i na przemian ociera z czoła pot, pieje i zagryza pięści z oczami jak talerze.

          Ale nagle... Mara przerywa. Zaraz, przecież zapaliła świeczki w intencji. Matka Boska swoje zadanie wykonała, więc i ona musi się wywiązać z obietnicy tygodniowej abstynencji :} Augusto wpada w zupełną rozpacz. Załamany chce porzucić Marę na zawsze, już wychodzi, już znika na wieki, ale powstrzymuje go telefon. To znów jego ojciec. Dzwoni do Mary, bo ten numer podał mu syn. I znów go ochrzania.

          Ta sytuacja uspokaja Augusto, więc po chwili bez szamrania przyłącza się do Mary, która proponuje, by się pomodlili przed zapalonymi świeczkami. I tak robią.

          W ostatnim akcie kamera pokazuje znów z góry plac św. Marka :]

          Proste i smaczne, wszystkie odcienie kobiecości w wykonaniu Sophii Loren i jakże wesoły paszkwil na włoskiego macho. Męskie postaci grane przez Mastroianniego są w cieniu kobiecych partnerek, a to pantoflarz, a to, przepraszam, pierdoła, a to znów błazen :]

          Uroda Sophii LOren, jej cielesnośc, dominują na ekranie, ale przy okazji udaje się takze pięknie sfotografować miasta włoskie i pokazać kawałek codziennego życia zarówno na Południu jak i na Północy.

          Oscar zasłużony, choć nietypowy chyba :"]

          • grek.grek Re: "Wczoraj, dziś i jutro" [1963 r.] 20.12.17, 11:04
            jedna ze scen balkonowych ;]

            www.youtube.com/watch?v=knQQoBwUXvQ
            za kółkiem :

            www.youtube.com/watch?v=PeLu521arrU
            i neapolitańska :

            www.youtube.com/watch?v=TK88oKNMQ-E
    • grek.grek 22:30 Ct Art "Pina" 19.12.17, 10:30
      w 2011 roku : Wim Wenders o Pinie Bausch, wybitnej niemieckiej choreografce i tancerce.

      Pina zmarła podczas, albo tuż przed ?, rozpoczęciem zdjęc to tego filmu, co z pewnością
      stworzyło dodatkowe znaczenie, kiedy powstawał i dla gotowej produkcji również.

      w jakimś sensie jest więc to hołd dla jej technicznego mistrzostwa, artystycznej wizji i pasji.

      ponoć w kinach, pamiętam dobre recenzje :], "Pina" wyszła w 3D i podobno tylko w 3D można
      jego świetnośc dostrzec i docenić w pełni.

      no to zagwozdka : Sophia Loren czy Pina Bausch ?

      co tu wybrać ? :]


      • never_never Re: 22:30 Ct Art "Pina" 19.12.17, 20:27
        już chyba po ptakach, ale... Pina, Pina!

        • grek.grek Re: 22:30 Ct Art "Pina" 20.12.17, 09:53
          wybrałem wczoraj film De Sicy, ale Czesi będą powtarzać "Pinę", moze uda mi się
          wcelować.

          yes, Pina Bausch zmarła przed rozpoczęciem zdjęć do filmu.
    • grek.grek 20:20 Kultura "Szczęśliwe dni" 19.12.17, 10:36
      trzecia odsłona Miesiąca z Mają Komorowską.
      i zdaje się, ze chyba upłynie on pod znakiem spektakli teatralnych.
      nieźle ! :]

      TVP wprawdzie coraz śmielej sięga do przepastnych archiwów, ale i tak, wg mnie, robi to
      jeszcze zbyt rzadko.

      tutaj mamy sztukę Becketta będącą w istocie monologiem Winnie, której sensem życia
      są "zdarzenia absurdalne oraz rytuały", w których czuje się szczęśliwa, ale i coraz bardziej
      zaniepokojona.

      drugą postacią jest jej mąż, milczący i odległy, co Winnie próbuje przełamać i skłonić go do
      wypowiedzenia choć paru słów.

      reżyseria Antoni Libera.
      rzecz z 2009 roku.

      chyba nie mieliśmy okazji zapowiadać jeszcze, i recenzować ? :]
      • grek.grek "Szczęśliwe dni" - po obejrzeniu :] 21.12.17, 10:36
        Udało mi sie obejrzeć, w większości :]

        niezwykle kameralny spektakl. Właściwie bardziej kameralnego nie sposób wymyślić. Główna bohaterka widoczna jest od linii mostka w górę, od dołu zakrywa ją coś w rodzaju kopca [z ziemi, rzecz jasna :)]. I w takich warunkach, na pomarańczo-żołtym tle : monologuje, używa rekwizytów, czasami wykonuje zwroty przez prawe ramię, bo po naszej lewej stronie stacjonuje jej mąż : do ostatniego momentu widzimy tylko tył jego głowy odzianej w chustkę, na której osadzony jest kapelusz. Sugestia jest bowiem taka, że para spędza wolny dzień na słońcu podczas upalnego dnia.

        Jest to spektakl jednej aktorki, Maja Komorowska gra właściwie samą twarzą, mimiką, grymasem, gestem, spojrzeniem, oraz rzecz prosta : głosem.

        O czym to jest ? wg mnie, o strachu przed absurdem życia. Moze dlatego znaczną część tego monologu, przerywanego tylko od czasu do czasu... odgłosami ;] męża, stanowią powtórzenia, swoiste refreny. Jakby za ich pomocą Winnie chciała utrzymać się w stanie względnej równowagi.

        Monolog ma zabawną formę, wyznacza ją styl aktorskiej ekspresji Komorowskiej, powiedzielibyśmy, że to kreuje ona Winnie na starszą, rezolutną, gadatliwą jejmośc, w gruncie rzeczy sympatyczną, nieco roztrzepaną.

        Niemal co trzecie zdanie Winnie przeskakuje wzrokiem w dół, na prawo, gdzie ponoć ma stacjonować jej opalający się mąż. Cały czas mówi do niego. Musi mówić, bo gdyby przestała zapadłaby cisza, a ona "zacięła usta patrząc w dal", do czego absolutnie nie może dopuścić. MÓwi więc bez przerwy.

        Mąz, Willie, raz odpowiada, a 20 razy nie, w zasadzie nigdy nie wiadomo, kiedy odpowie, a kiedy zdecyduje, że mu się nie chce. Raz coś powie, innym razem zamruczy, a dwa razy wyciągnie gazetę i przeczyta kilka ogłoszen o pracę, zawsze takich, w których szuka się ludzi młodych. Adam Ferency wykonuje świetną robote, jego pomruki i monosylaby są zaiste przekonujące ;] Słuchając takiego monologu, jaki wystawia Winnie, w zasadzie i tak sukcesem można okrzyknąć fakt, ze Willie zabiera w jakikolwiek sposób głos. A jak nie zabiera, to Winnie zaraz znajduje dla niego dyspensę : ""nie odpowiadaj, już dzisiaj i tak dośc zrobiłeś".

        O czym jest ten monolog ? na moje oko, o wszystkim oraz o niczym :] Dopiero pod koniec wychodzi na jaw, że mówi kobieta, człowiek, który utknął w swoim miejscu i potrzebuje racji życia, by przetrwać kolejny dzień. Rytuałów i zapewnień, ze jest dobrze.

        Winnie ma swoją torbę, z której wyjmuje i do której z powrotem wkłada rózne drobiazgi, ma swoją zdezelowaną parasolkę, która i tak niebawem ulegnie zapaleniu od słońca, i ma... pistolet, który pieszczotliwie nazywa "Brownie". Kiedyś odebrała go męzowi, albo on jej go oddał ?, co sugeruje że i on kiedyś myślał o ewakuacji z tego życia, sądzić można, że odbieranego raczej negatywnie.

        "No, a co teraz ? Willie [głośnym szeptem], co teraz ?!" - jakże często Winnie zadaje to pytanie. Podobnie jak dodaje sobie animuszu "Do przodu, Winnie, no !, do przodu !".

        Wspomina, "zawsze wszystko [się wspomina], bo niewiele jest do wspominania". Pierwszy bal, pierwszy pocałunek, rózowy szampan, kiedy wszyscy już wyszli i tylko oni dwoje zostali. Ona i... Willie ? Być może, a może wcale nie on, może to jakaś miłośc niespełniona. Wilie się jej oświadczał, Winnie przypomina ten fakt. A teraz Willie jest jedną z ostatnich desek ratunku, trzymających ją na powierzchni, pół kroku przed zapadnięciem się w nicość, w próżnię bez dna.

        Willie rózne ma pomysły, raz podsuwa jej z dołu pocztówkę erotyczną, Winnie sie oburza, komentuje w przekomiczny sposób, ale za moment jest rozbawiona. Innym razem widzi z góry jak Willie... i nawołuje do niego "Ale ty tego chyba nie zjesz !? Przecież przed chwilą wyciągnąłeś to z nosa !" ;] A jeśli on odpowiada, reaguje w jakikolwiek sposob, ona zdobywa się na lekki uśmiech i oznajmia : "To będzie dobry dzień ! Szczęsliwy dzień". Szczęście nieprzekonujące, zwłaszcza z powodu jej mowy ciała, ale w głosie i mimice twarzy widać pragnienie, by w to uwierzyć, by to naprawdę miało podstawę. Mąz odpowiada, "ktoś mnie słucha", ma swoją torbę, "której nie należy nadużywać, bo jak znikną ostatnie słowa, to już nic nie zostanie", i gadżety - jest dobrze, jest szczęśliwie. Szczęście ludzi pozbawionych szczęścia. A może to jedyne prawdziwe szczęście, lepsze od szczęścia innych ?

        "Jakże można lepiej wielbić Wszechmogącego niż chichocząc z jego żarcików ? Zwłaszcza tych słabych" - pyta Winnie :]

        Pyta też męża "czy byłam kiedyś pociągająca ? Nie, czy mnie kochałeś [z lekceważeniem], ale czy byłam pociągająca ?". Nie dostaje odpowiedzi.

        Mrówka zasuwająca po kopcu, pozytywka grająca wciąz swoją melodię, każdy drobiazg ma swoją symbolikę, a jednocześnie jest dystrakcją wyciągającą bohaterów z kalki zachowań.

        Winnie rozbija kawal szkła, bezgłośnie i metaforycznie, mówiąc : "JUtro będzie taki sam, bez żadnej rysy"; nieprawdaż ? Cokolwiek uczynić, jakkolwiek materię życia i świata wdusić albo uwypkulić, ona znów wróci do swojej postaci. Trud jest bezowocny, może ostatnim ratunkiem i sensem jest siedzieć na słońcu i gadać do siebie w nadziei, że ktoś słyszy ? Może faktycznie szczęściem jest ten pomruk co jakiś czas dobiegający z dołu, świadectwo słuchalnosci audycji jaką nadaje Winnie ? Szarpanej, chaotycznej, rwącej wątki na strzępy, prowadzonej po to, by nie umrzeć ?

        "Nie gadaj tak, no zrób coś", mówi Winnie do siebie, a w odpowiedzi zaczyna robić... manicure. I znów mówi, bo tak musi. Wspomina dwoje ludzi, parę w sile wieku, z kuferkami z jedzeniem, spacerujących, jakby na pikniku. Trochę się sprzeczali, trochę marudzili, ale odchodzili trzymając się za ręce i z tymi kuferkami. "BYli jak ostatni prawdziwi ludzie, którzy się na tej planecie cudem ostali", komentuje jakby widząc ich odchodzących w dal. Nie pamięta jednak ich nazwisk, podobnie Willie, a próby przypomnienia sobie owocują sprzecznymi relacjami.

        'Chyba to nie byli mąz i żona, bo trzymali się za ręce" ;']

        Dzwonek rozlega się co jakiś czas. Krotki, wyraźny. Odmierza czas ? Przypomina o czymś ? Wzmagać ma czujność ? Zwiastuje wizytę - kogo ? czego ?

        Przed ostatnim aktem zapada ciemność, a po rozjaśnieniu kopiec jest wyższy, aktorkę widać już tylko od szyi w górę. Powtórzenia są coraz częstsze, w zasadzie to one przejmują kontrolę nad sytuację w tej finałowej części spektaklu.

        Zostaje jeszcze pieśń. Każdy musi ją kiedyś zaśpiewać, ale Winnie ze swoją czeka, może dlatego że pieśń jest sygnałem zbliżającego się kresu, może dlatego że śpiewać ją, oznacza nie mieć już nadziei ?

        "Co teraz ? Willie, co teraz ?", w finale brzmi coraz intensywniej.

        "Nie mieć pewności, o, to dobrodziejstwo, naprawdę", konstatuje Winnie, pyta męża o swoje ciało, ale zaraz łapie się "Jakie ciało ?", jakby docierały do niej fleszami przebłyski świadomości, że pyta o przeszłość, której nie sposób odnaleźć i która dla dzisiaj - nie ma żadnego znaczenia. Wspomnienia są niejasne, brak im konturów, Winnie co i rusz zamiera w ich trakcie, na sekundę, aby podjąć inny temat, jakby w mgnieniue oka się pojawiały się i rozpływały w takich samym mgnieniu oka.

        "po śpiewie jest smutek - powiada Winnie - zupełnie niezrozumiały... po seksie, to naturalne ;], ale po śpiewie ?".

        Willie zjawia się wreszcie w całej okazałości. Ubrany w czarny frak i czarny cylinder. Wdrapuje się mozolnie z dołu do góry, w stronę Winnie, zasypany pytaniami "Gdzie byłeś ?", "Co robiłeś ?", bo istotnie w ostatnim akcie jakby się nagle zagubił i przepadł. "Gdzie kwiaty [dla mnie] ?", pyta Winnie ;] Przypomina mu złośliwie, że jak się jej oświadczał, to je ze sobą przyniósł. Ale... przeszłośc nie wraca.

        "Co to za wzrok ?", "Czy ja cię pociągam ?"

        Willie sprawia wrażenie człowieka wyczerpanego albo załamanego. Jej monologiem czy absurdem tego dnia i wszystkich innych ? "Szczęśliwy dzień, mimo wszystko", zdobywa się na optymizm Winnie, i decyduje się jednak zaśpiewać : dwa wersy, że ona kocha, i ma nadzieję ze świat jej mówi, iż ten/on koch
        • grek.grek Re: "Szczęśliwe dni" - po obejrzeniu :] 21.12.17, 10:43
          ... kocha ją. Nic wyjątkowego, rymowanka prosta i niemal infantylna, lecz wobec tej skali lęku przed absurdem i chwytania się drobiazgów, aby z nich uczynic "szczęśliwe dni" - pieśń ta rośnie i wyraża całą nadzieję człowieka postawionego bezradnie wobec życia, kosmosu, Boga i śmierci.

          Po tej piosence zapada zmierzch.
          Koniec.

          Znakomita Maja Komorowska, trudno coś dodać, dla mnie sztuką jest już nauczenie się na pamięć tak długiego tekstu, a co dopiero zagranie go, zaakcentowanie w tak naturalny sposób :] Wiadomo, aktorzy mają swoje metody ułatwiającego uczenie się, ale tak czy owak : już na tym podstawowym poziomie jestem pełen podziwu dla ich aktywności :]

          minimalizm scenograficzny sprzyja wybitnemu aktorstwu, cała uwaga skupiona jest na wykonawcy, nawet lezący w polu widzenia pistolet nie jest w stanie jej odwrócić :]

          klasa !
    • grek.grek 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 19.12.17, 10:48
      we Włoszech, w Anno domini, "Kapitał" okazał się najważniejszym filmem roku, ważniejszym
      od "Wielkiego piękna".

      oglądaliśmy ! opisywaliśmy [brawo, Siostro !] !, recenzowaliśmy ! :]

      rodzina bogaczy i rodzina z aspirującej klasy średniej, połączone faktem, że syn tych pierwszych chodzi z córką tych drugich.

      korzystając z okoliczności, tata ze średniej chce zrobić interes u taty ze strony bogatej, który obraca kasą na giełdzie i ma znakomite wyniki. biznes może wyjśc, ale nie musi...

      żona pana bogatego ma swój sekret romansowy, ale i córka pana z klasy średniej- tak istotna dla desperacko pragnącego wdrapać się po drabinie awansu finansowego ojca - mają swoje sekrety, które niebawem wyjdą na jaw.

      do tego dojdzie jeszcze tragiczne w skutkach wydarzenie, które zmieni wektory postaw - bogatych ustawi w sytuacji desperatów, a średniaka w roli bezlitosnego rekina.

      świetna analiza postaw nie tylko ludzi, ale i róznic w całym włoskim społeczeństwie, podzielonym od zawsze między bogatą Północ, a chronicznie biedne lub dopiero chcące się naprawdę wzbogacić Południe.

      I tak po ludzku jest to prawdziwe, a sam scenariusz to majstersztyk, te same wydarzenia widzimy z punktu widzenia róznych postaci biorących w nich udział, dzięki czemu co i rusz
      zmienia się ich właściwy sens, trzeba korygować całą posiadaną już wiedzę i zmieniać
      ocenę okoliczności i zachowań bohaterów.

      świetne kino !



      • grek.grek Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 19.12.17, 10:51
        No i tytuł, który oznacza definicję wyliczenia wartości ludzkiego życia we włoskim prawie ubezpieczeniowym.

        tutaj życie ludzkie staje się czymś ulotnym, nie wywołującym refleksji w ludziach, rozgrywających na jego szczątkach swoją grę w pieniądze.
        • siostra_bronte Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 19.12.17, 14:44
          Dzięki, Greku :)

          Przy okazji, miałeś oglądać Bonda i co? :)
          • grek.grek Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 19.12.17, 15:52
            :]

            wiem, Siostro, nie wyszło :] zgrzeszyłem zaniedbaniem :]

            generalnie, wczoraj jakoś nic nie obejrzałem, mimo że ostrzyłem sobie zęby
            choćby na adaptację Williamsa, choć wciąż mam nadzieję, ze najpierw przydarzy
            się okazja obejrzenia tej filmowej wersji Brooksa.

            Bond uleciał mi zupełnie z radarów, przyznaję ze skruchą :}

            Ale nastepnego Bonda - oglądam ! Czesi też pokazują, więc nawet gdyby TVP
            zamknęła cykl - nie odpuszczę :}
            • mala_ciekawostka Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 19.12.17, 17:28
              Obejrzyj, bo to będzie "GoldenEye" z Piercem!:)
              • grek.grek Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 20.12.17, 09:46
                Dzięki, Mała Ciekawostko ! :]

                będę się starał obejrzeć !
                • mala_ciekawostka Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 20.12.17, 16:31
                  Super:)!
                  • grek.grek Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 21.12.17, 09:47
                    dzięki, Mała Ciekawostko :]

                    "bondy" naprawdę mnie wciągnęły, swoją beztroską, wesołą - w gruncie rzeczy ;] - atmosferą :]
                    • siostra_bronte Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 21.12.17, 09:57
                      Tylko, że kolejne będą coraz bardziej na serio, niestety :)
                      • maniaczytania Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 21.12.17, 23:52
                        eee, te z Brosnanem na pewno nie ;)
                        • grek.grek Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 22.12.17, 09:41
                          Maniu, na czym polega kluczowa róznica na ich niekorzyść ?

                          chciałbym być przygotowany na wszelkie okoliczności ! :]
                          • maniaczytania Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 23.12.17, 19:34
                            chyba się nie zrozumieliśmy - moim zdaniem te z Brosnanem nie mają niekorzyści ;)
                            • grek.grek Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 24.12.17, 09:38
                              dzięki, Maniu ! :]

                              faktycznie, nie załapałem za pierwszym razem :]

                              oby TVP nie zrezygnowała z Bondów po świętach, nie w momencie, w którym
                              naprawdę nabrałem ochoty by te filmy obejrzeć ! :]
                        • mala_ciekawostka Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 23.12.17, 11:48
                          Zgadzam się, Maniu, wcale nie są takie na serio, w "GoldenEye" jest dużo fajnych scen i dialogów, w tym moje ulubione ze wszystkich (SPOLER!)

                          poprawienie krawata po demolce Sankt Petersburga czołgiem i komentarz po śmierci Kseni Onatopp: "She always did enjoy a good squeeze" :)
                    • mala_ciekawostka Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 21.12.17, 17:00
                      Cieszę się, Greku:)
                      • grek.grek Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 22.12.17, 09:40
                        dzięki, Mała Ciekawostko :]

                        bodaj jutro Czesi nadają Bonda z P. Brosnanem - jesli nie będzie naprawdę poważnej
                        konkurencji : oglądam :]
            • siostra_bronte Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 19.12.17, 17:30
              :)

              Do następnych Bondów nie będę już namawiać, to już nie to samo. Chyba że sam się zmotywujesz :)
              • grek.grek Re: 22:25 Kultura "Kapitał ludzki" 20.12.17, 09:47
                rozumiem, Siostro :]

                spróbuję się zmotywować, obejrzeć dla porównania i... wiedzy historycznej o filmie ;]
    • grek.grek 22:55 Polsat "Zły porucznik" [remake z 2009 r.] 19.12.17, 10:59
      porucznik w oryginale Abla Ferrary byl zepsutym do szpiku kości prostym nowojorskim gliną,
      który doznaje symbolicznego odkupienia grzechów w momencie, gdy jest w stanie nad własnym życiem zapłakać i wybaczyć sam sobie poprzez zadośćuczynienie.

      Herzog idzie w inną stronę, akcję przenosi do Nowego Orleanu, a z bohatera robi nałogowca, który nie tyle nie panuje nad swoją moralnością, co po prostu cierpi na bolesność kręgosłupa i narkotykami uśmierza nie tyle ból duszy, co ból ponizej pleców.

      u Ferrary porucznik prowadził śledztwo w sprawie zgwałconej zakonnicy i jej wybaczająca postawa wobec oprawców powodowała w nim moraln przewrót kopernikański, przebudzenie; u Herzoga bohater zajmuje się zabójstwem imigrantów z Afryki, ale czy to działa na niego w jakiś oczyszczający sposób, to wątpliwe, chociaż : nie pamiętam zbyt dobrze, więc możliwe że jednak jest tam jakaś nuta powagi :]

      tak to już jest, że kiedy remake robi ambitny i osobny reżyser, to wszystko musi być na opak : jak w oryginale było wesoło, to teraz będzie smutno, jak była akcja, to teraz będzie statycznie, jak było dużo dialogów, to teraz będzie komunikacja monosylabiczna ;]


    • siostra_bronte "Uwodziciel" 19.12.17, 13:22
      Obejrzane na Ale kino. Film wg. powieści Guy de Maupassanta "Bel Ami". Produkcja brytyjsko-francuska z 2012 r.

      Krótko o fabule. Ubogi żołnierz, Georges przyjeżdża do Paryża, żeby szukać pracy i lepszego życia. Klepie biedę. Szczęśliwie spotyka kolegę z wojska, Forestiera, teraz wpływowego szefa jakiejś gazety.

      Kolega ów zaprasza go na obiad. Georges robi świetne wrażenie na jego żonie (Uma Thurman) i jej dwóch przyjaciółkach. Pani Forestier namawia męża, aby dał George'owi pracę - pisałby felietony o swoich doświadczeniach z Algierii. Mąż zgadza się. Nasz bohater pisze pierwszy tekst dzięki dużej pomocy p. Forestier. Robi do niej maślane oczy, ale kobieta mówi wprost, że nie interesuje jej romans. Za to jej przyjaciółkę tak.

      I Georges romansuje z koleżanką, niejaką Klotyldą (zaskakująco dobra Christina Ricci), żoną jakiegoś bogacza.

      W międzyczasie traci pracę w gazecie, ale dzięki wpływom zapatrzonej w niego Wirginii, żony właściciela gazety, dostaje ją z powrotem, ku utrapieniu jego szefa.

      Potem Georges, za namową p. Forestier zaczyna interesować się polityką i dzięki jej inteligencji udaje się odkryć aferę polityczną. Georges swoim tekstem przewraca rząd do góry nogami. Staje się coraz bardziej wpływową postacią.

      A, szef Georgesa umiera i ten bez zwłoki oświadcza się wdowie i zostaje przyjęty. Oboje tworzą duet, w którym to żona gra pierwsze skrzypce.

      W odwecie za odkryty długotrwały romans żony Georges uwodzi Wirginię (Kristine Scott-Thomas), żoną właściciela gazety, w której pracuje. Spotyka się z nią i Klotyldą na zmianę, w tym samym apartamencie, opłaconym przez tę ostatnią. Trzy kobiety naraz, Georges ledwo się wyrabiał czasowo :)

      Nie będę opisywać dalszych szczegółów. Kończy się tak, że Georges rozwodzi się z żoną i żeni po raz drugi, tym razem z młodą Suzanne, córką właściciela gazety i byłej kochanki, Klotyldy, która przeżywa załamanie nerwowe z tego powodu.

      Georges triumfuje. Dostał się do elity i jest bogaty.

      To postać bardzo ciekawa, którą oczywiście trudno polubić. Georges jest konsekwentny w dążeniu do celu. Jak tłumaczy Klotyldzie, która z trudem godzi się z jego decyzją o ślubie: nie wiesz co to znaczy bieda. Georges nie chce żyć jak ojciec, który haruje cały tydzień na roli a potem. w niedzielę modli się o lepsze życie na tamtym świecie. "Tamtego świata nie ma. Ciało gnije. I ja zamierzam żyć teraz" mówi Georges i można go przynajmniej trochę zrozumieć.

      Georges akceptuje ceną jaką musi zapłacić (nie kocha Suzanne, traci Klotyldę, do której chyba coś jednak czuł), ale krzywdzi innych i to trudno mu wybaczyć.

      To byłby całkiem dobry film, gdyby nie rola główna. Georgesa gra Robert Pattison i jest po prostu fatalny! Zepsuł film całkowicie.

      Abstrahuję od faktu, że nie jest przystojny, a wręcz przeciwnie :) Uroda to rzecz względna. Znamy z kina amantów z nienachalną urodą :) Sęk w tym, że Pattison nie potrafi zagrać uroku, wdzięku, rytuałów uwodzenia.

      Efekt jest taki, że trudno zrozumieć, dlaczego wszystkie kobiety szaleją za Georgem. I fabuła staje się niewiarygodna. Bo przecież to urok osobisty jest jego siłą i nakręca całą historię.

      Co gorsza Pattison nie umie też zagrać emocji i uczuć bohatera. Jest jakiś sztywny, gra kilkoma minami, tudzież grymasami budzącymi zakłopotanie. Aż przykro na to patrzeć.

      Dobre role pań: Thurman, Ricci i Scott-Thomas. Ładne kostiumy i wnętrza. Tradycyjnie brak plenerów, generujących koszty filmów kostiumowych, mamy więc 2 ulice na krzyż. Katedra paryska w jednej scenie została chyba dodana komputerowo :) Ale i tak zdjęcia kręcono na Węgrzech i w Londynie.

      Fabuła trochę skrócona w stosunku do książki. Zabrakło też miejsca na rozterki bohatera.

      Trailer:

      www.youtube.com/watch?v=Q32bumHx9Dk

      • grek.grek Re: "Uwodziciel" 19.12.17, 15:47
        dzięki, Siostro ! :}

        świetny opis i recenzja, wreszcie ! :], po dłuższej przerwie.

        Zdecydowanie, jesli aktor w głównej roli nie trzyma walorów kluczowych dla swojego bohatera, to
        film trzeba ocenić niżej.

        swoją drogą, mam wrażenie, że - wobec powyższego - producenci i reżyser "Uwodziciela" albo dali się ponieść trendom albo poszli na łatwiznę marketingową, wiadomo ze pan Aktor po roli w "Zmierzchu" wciąz jest lubiany przez młodocianą widownię i chyba nie tylko przez nią ;'] Łatwo rozlepiac plakaty filmowe z takim aktorem.

        A może tego aktora własnie chcieli producenci i od jego udziały uzależniali wyłożenie pieniędzy na ten filmowy projekt ?

        historia faktycznie ciekawa i bohater, jakby, na czasie, chociaż : czy czasy kiedykolwiek były inne niż dzisiejsze ? :]

        Bieda obserwowana w dzieciństwie, wg mnie, działa tak jak alkoholizm czy narkomania obserwowane w dzieciństwie : albo wytwarza mechanizm obronny i sprawia, ze człowiek za wszelką cenę dązy do uniknięcia takiego życia, albo przeciwnie : skłania do dziedziczenia
        podpatrywanych nonstop zachowań.

        można by więc rzec, ze tutaj Georges jest postacią pozytywną, bo nie jest biernym "dziedzicem", chce być inny, może nawet lepszy, choć trudno jego ojca nazywać "złym".

        A w jaki sposób wciela to w czyn : no to już chyba kwestia okoliczności, może odprysk determinacji jaka nim kieruje, a także epoki, w której żyje, choć z tą epoką, to wydaje mi się jest tak, że ona ciągle ma tę samą twarz, zmienia tylko makijaż :}

        "Trzy kobiety naraz, Georgee ledwo sie wyrabiał czasowo :)"

        o, żeby tylko czasowo... ;]]

        tak czy owak, bardzo ciekawy film !
        raz jeszcze dzięki, Siostro ! :]

        • siostra_bronte Re: "Uwodziciel" 19.12.17, 20:07
          Miło mi, Greku :)

          Ostatnio jakoś nie widziałam niczego ciekawego i dopiero ten film uznałam za wart opisania, głównie ze względu na fatalną pomyłkę obsadową.

          Na pewno producenci chcieli przyciągnąć młodzieżową widownię i zdaje się, że film trochę nawet zarobił. Pewnie Pattison też chce uciec od łatki ze "Zmierzchu" co jest chwalebne, ale niestety, nie bardzo mu wychodzi.

          Haha, rzeczywiście to była nie tylko kwestia czasowa :)

          Dzięki, Greku :)
          • never_never Re: "Uwodziciel" 19.12.17, 20:26
            a ja widziałam ten film z parę lat temu, przypadkiem wpadła mi w ręce płyta dvd i nie spodziewając się wiele spędziłam całkiem przyjemny wieczór
            wprawdzie niewiele pamiętam (dzięki za recenzję!), ale chyba Pattinson nie zbrzydził mnie strasznie, bo to bym chyba zapamiętała...;)
            aż nabrałam ochoty, by zobaczyć ten film ponownie i porównać wrażenia :)





          • grek.grek Re: "Uwodziciel" 20.12.17, 09:52
            dzięki, Siostro :]

            interesująca motywacja :] ciekawa !

            zapewne wszystko po trochu.
            swoją drogą, za niektóre role pan aktor jest oceniany całkiem nieźle.
            cóz... gdzieś musi grać, żeby się otrząsnąc z tej etykietki wampira ;]

            ;]

            dzięki ! :]
    • grek.grek "Uprzywilejowani" via TVP 1 nocą 20.12.17, 11:32
      krótki, szybki, dośc przeciętny thriller kanadyjski.

      młody prawnik Richard zawala sprawę w swojej kancelarii i kariera zaczyna mu się chwiać w posadach. Ostatnią deskś ratunku jest weekend jaki ma spędzić w podmiejskiej willi starszego kolegi Prestona, który ma szansę uratować jego posadę.

      Zabiera żonę, Tarę i melduje się na miejscu. Preston też ma żonę, więc wieczór spędzają we czwórkę, jest miło, wystawnie, kominek, wino itd.

      Weekend zakłóca tylko scysja jakiej świadkiem jest Richard, między Prestonem, a dwoma miejscowymi.

      Wieczorem jeden z nich zjawia się w domu i ma pretensje do Prestona. Okazuje się, ze dom, który użytkuje Preston nalezał do ojca tego mężczyzny [oraz jego brata]. Wygląda na to, ze aktualny właściciel wykiwał poprzedniego, korzystając ze swoich prawniczych układów.

      Sytuacja rozwija się w nieoczekiwany sposób. Mężczyzna awanturuje się, a żona Prestona... strzela do niego i kładzie trupem. Konsternacja, zwłaszcza para gości jest w zupełnym szoku.

      Preston nie traci zimnej krwi i namawia towarzystwo, zeby upozorowali napad z nożem w ręku, co by wyszło na to, ze zastrzelili go w samoobronie.

      Problemy jednak narastają, bo pod drzwiami zjawiaja się dwaj inni mężczyźni, brat zabitego i kuzyn. Richard próbuje z nimi negocjować, ale żądają wypuszczenia ich brata. Jako że jest to niemożliwe, a oni dobijają się do drzwi, Preston proponuje ewakuację z domu.

      Akcja przenosi się do miejscowego lasu, gdzie obaj mężczyźni zostają zabici. Jednego kładzie ze strzelby Preston, drugiego kamieniem w głowę - żona Richarda, ratując duszonego męża.

      Preston wpada na koncept, zeby wszystkie zwłoki zapakować w worki, worki załadować na barkę należacą do zabitych, wyjechać z nią na jezioro, oblać benzyną, potem wrócić na ląd [mają łódź] i podpalić. Jak ? Zapaloną strzałą z łuku wystrzeloną z brzegu, Preston ma profesjonalny łuk i dobrze strzela.

      Tak też robią. Barka eksploduje.

      Rankiem na miejscu jest już policja. Preston z żoną sa spokojni, wracają do normalnego życia, nie ma dowodów przeciwko nim. Rozmowa Prestona z policjantami tylko to potwierdza. Żadnych podejrzeń, wersja oficjalna : Panowie palili papierosy na barce, zaprószyli ogień, no i grzmotneło.

      Inaczej do sprawy podchodzą Richard i Tara.

      Richard sugeruje Prestonowi : "Czyli co, moja posada jest ocalona ? I dostanę awans ?", taki szantażyk :] Preston potwierdza. PO chwili woła Richarda i sugeruje że może być kłopot z Tarą, bo jest roztrzęsiona i sugeruje swoim zachowaniem, ze gotowa ich wszystkich zakapować.

      Richard nie zdąza jednak pogadać z żoną, kiedy dostaje polanem drewna w głowę od Prestona. Pada, chyba trupem.

      Tara zrywa sie do ucieczki. Preston zamiast zatarasować jej drogę, deliberuje o czymś, a potem musi ją ganiać po okolicy. Razem z żoną.

      Tarze udaje się wykiwać ich, wskoczyć do motorówki Prestona, ale nie mozę jej odpalić. Preston dopada ją, bez wysiłku i pośpiechu. Tara rzuca się do ucieczki wpław. W stronę policjantów wciąż zabezpieczających miejsce eksplozji. Nie zdoła jednak dotzreć na miejsce, Preston płynie za nią i niczym rasowy rekin wciąga ją pod wodę.

      Kamera wędruje do góry, co sugeruje, ze po prostu utopił Tarę.

      W ostatniej scenie Preston z żoną płyną sobie motorówką po jeziorze i pozdrawiają pracujących na miejscu "wypadku" policjantów.

      Zbrodnia bez kary.

      Puenta byłaby oryginalna 30 lat temu:], a sam film dośc kameralny, widać że nie przepłacony, zwłaszcza jak chodzi o scenariusz :]


    • grek.grek 20:20 Kultura "Z krwi i kości" 20.12.17, 11:42
      polecam ! :]

      kiedyś udało mi się obejrzeć i opisywałem nawet :]]

      spotkanie dwoja ludzi z problemami. Stephanie [Marion Cotillard, jak zawsze świetna] pracuje jako treserka orek w miejscowym centrum rozrywkowym. Alain ma syna i dorabia jako bramkarz, a wkrótce uczestnik hazardowych walk bokserskich.

      poznają się lepiej w momencie, gdy ona ulega wypadkowi i traci obie nogi. Alain jest tym, który wyciąga ją z depresji, pomaga na nowo się zorganizować, a wkrótce zdobyć protezy i zostać... jego menadżerką i wspólnikiem.

      Nie jest to jednak relacja łatwa i ckliwa, a sam film jest wyjątkowo nieortodoksyjnym melodramatem, o ile faktycznie melodramatem jest.

      Tak czy owak : warto obejrzeć i samemu się przekonać :]
    • grek.grek 23:00 TVP1 "Babylon A.D" 20.12.17, 16:01
      Raz, że późno [o ile w meczu nie będzie dogrywki, hehe], a dwa - nie jest to wybitne kino science fiction.

      Inna rzecz, ze jest ono na swój sposób malownicze.

      mamy dośc wyświechtany motyw : najemnik ma przetranportować na miejsce przeznaczenia pewną przesyłkę. Okazuje się nią dziewczyna, do tej pory wychowywana w klasztorze. Dlaczego jest cenna i kogo moze ocalić, a komu moze to być nie w smak okaże się później. Razem z nią jedzie pani przyzwoitka, która nie okaże się aż tak przyzwoita, a w każdym razie obdarzona solidnym kopem z półobrotu ;]

      oczywiście, po drodze [a trasa wiedzie z azjatyckiej części Rosji do Nowego Jorku] cała trójka pokonuje liczne przeszkody : a to muszą dostać się na łódź podwodną, która transportuje imigrantów [dobra scena], a to trzeba jakoś się wydostać z podziemnego miasta pełnego zbirów, imigrantów i walk w szklanej klatce, a to skuterami pokonać zimowe śniegi gdzieś na kole podbiegunowym, a na dodatek na dziewczynę ktoś czyha, jakaś konkurencyjna grupa wysłanników... czyich ? To też się wkrótce okaże.

      finał, i nie tylko losy dziewczyny, ale samego najemnika, to już popis nieskrepowanej wyobraźni scenarzystów.

      film powstał w stajni Luca Bessona, był drogi, bo wydano 70 mln i niestety nic nie zarobił.

      Mimo tego, że reżyserował utalentowany Mathieu Kassovitz [zaczynał od znakomitych dramatrów społecznych "Nienawisć" i "Zabójca", potem skręcił w stronę kina rozrywkowego], a w obsadzie znalazło się kilka ciekawych postaci.

      Najemnika gra zawodowiec do takich rol, Zygmunt Kałużyński użyłby zwrotu "wyczynowiec" :] - Vin Diesel. trochę jest ta postać bogartowsko inspirowana, trochę z kina Melville'a, taki trochę ronin, samuraj bez pana, do wynajęcia, z zasadami honorowymi. porównania mocne, wiem, ale skoro ma być malowniczo... ;]

      Gerard Depardieu się pojawia, w roli rosyjskiego mafiosa, z przerobioną twarzą, i stacjonującego w futurstycznie zaprojektowanej od środka limuzynie długości Piotrowskiej.

      Jest Charlotte Rampling, jak zawsze nasycająca film barwami swojej aktorskiej osobowości. Swoją drogą, jakże często pojawia się w róznych produkach niekoniecznie ambitnych, ale przecież na swój sposób interesujacych. TO cieszy.

      ciekawą postacią jest sama dziewczyna, którą grą urodziwa niebanalnie, intrygująca, Melanie Thierry. jest to specjalna osobistośc, rzecz jasna, ale jednocześnie jest to także młoda niedoświadczona dziewczyna, poznająca życie po raz pierwszy poza klasztorem w jakim ją wychowano.

      żywe tempo, dobre sceny akcji, moim zdaniem więcej niż przyzwoite miejscówki i dekoracje, a sama wizja fabularna : odlotowa, bez dwóch zdań, ale w kinie science fiction chyba można sobie na to pozwolić :]

      no i styl. akcja ma w sobie akcję, ale poza akcją widać ambitną próbę nadania tej całej historii formy głębszej, zawiesistej, nasyconej. Na ile się to udaje - ocenić można tylko subiektywnie :]

      słowem : gdybycie się znaleźli w okolicach godziny 23:00 - polecam, a nuż Wam przypadnie do gustu :}
    • siostra_bronte Świąteczne hity w tv 20.12.17, 16:10
      Tytuł powinien być w cudzysłowiu :) Dorwałam się do Teletygodnia z programem świątecznym i tradycyjnie bez rewelacji.

      Królują powtórki, komedie romantyczne i okołoświąteczne, zresztą też powtórkowo :)

      Jedyny hit jaki wypatrzyłam to dokument "Hitchcock/Truffaut" w Kulturze o słynnym spotkaniu obu reżyserów i wpływie Hitchcocka na współczesnych reżyserów. Zapowiada się znakomicie! Oczywiście w Kulturze.

      Przy okazji, wypożyczyłam z biblioteki opasłą biografię Mistrza. Może zdam relację, ale to chyba w odcinkach :)

      Z ciekawych powtórek też w Kulturze mój ukochany "Lawrence z Arabii", ale w ciągu świątecznego dnia więc i tak nikt nie obejrzy. I musical "Olivier" Carola Reeda, którego jakoś nie mogłam wcześniej zobaczyć.

      A i jeszcze "Koneser" Tornatore w Dwójce, ale to w sobotę przedświąteczną.
      • grek.grek Re: Świąteczne hity w tv 21.12.17, 09:45
        dzięki, Siostro :]

        no to faktycznie niewiele znakomitości. oczywiście wszystkie oglądamy ! :]
        "Lawrence'a " także - a jakże ! :]

        to jeden z tych niesamowitych filmów, do których zapewne bym się jeszcze
        bardzo długo skradał i przymierzał, gdyby nie Ty :]

        tak więc, z pewnością obejrzę ponownie.

        świetnie, Siostro, bardzo liczę, liczymy !, na Twoje relacje z lektury książki ! :]

        "Koneser" - też koniecznie.

        ze swojej strony, spróbuję podejrzeć, co tam Czesi przygotowali na święta, oni
        również mają ramówkę specjalnie świąto-noworoczną :]
        • siostra_bronte Re: Świąteczne hity w tv 21.12.17, 15:00
          Miło mi :)

          Świetnie, że obejrzysz "Lawrence'a..."! Ciekawa jestem Twoich wrażeń.

          Mam nadzieję coś napisać, bo biografia zapowiada się szalenie ciekawie.

          No tak, "Konesera" warto zobaczyć.

          Z pewnością Czesi będą mieli jakieś atrakcyjne propozycje!
          • grek.grek Re: Świąteczne hity w tv 21.12.17, 16:24
            cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

            nie wiem, czy zdołam coś dodać do tego, co już napisałem o "Lawrence", kiedy
            oglądałem po raz pierwszy, ale jeśli coś mi sie skojarzy nowego : na pewno dopiszę ! :]

            świetnie, Siostro, będę/będziemy wyglądać Twoich recenzji z lektury kolejnych fragmentów:]

            obejrzę !

            ha, miejmy nadzieję :]
            aczkolwiek, czeskie ramówki świąteczne są zazwyczaj znacznie mniej interesujące
            niż ramówki w tzw. sezonie, czyli te codzienne i bez specjalnych okazji :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka