Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2020 - 1 (vol. 111)

    • grek.grek 20:00 TVN7 "Pożegnanie z Afryką" [1985] 14.01.20, 10:10
      Jakże niewiele wątków w archiwum nt. "Pożegnania..." :]

      A to przecież melodramat wybitnej rangi, kino na miarę siedmiu Oscarów ! [film roku, muzyka, scenariusz adaptowany, reżyseria, scenografia, dźwięk, zdjęcia], historia perfekcyjnie romantyczna z kart powieści Karen Blixen i jej doświadczenia życiowego.

      Ona wyjeżdza do Afryki, by bogato i szczęśliwie wyjść za mąz, co się udaje tylko w pierwszej połowie, ale za to na miejscu poznaje Jego, z którym nawiązuje relacje całkiem nieoczywistą, choć zdecydowanie damsko-męską, a przy okazji odkrywa w sobie pisarską wenę.

      reżyseria : Sydney Pollack.

      w duecie : Meryl Streep i Robert Redford, oraz Klaus Maria Brandauer. Tylko pan Redford został , przypadkiem na pewno !, pominięty przy okazji nominacji oscarowych.



    • grek.grek 21:05 TV4 "Bitwa o Sewastopol" [2015] 14.01.20, 10:20
      Tytuł w zasadzie mówi sam za siebie , jak chodzi o główny wątek i ilustrację historyczną filmu, chodzi o oblężenie Sewastopola przez niemiecką armię podczas tzw. kampanii krymskiej, w latach 1941-42.

      Ale wydarzenia wojenne i bitewny zgiełk filtrowane są przez emocje i świadomość młodej żołnierki, która w armii radzieckiej pełni funkcję snajperki wyborowej.

      Przeżywa również miłosne zauroczenie, a równolegle musi się pilnować, bo jej strzelecka renoma dotarła do uszu niemieckiego dowództwa i stała się celem wzmożonych zabiegów eliminacyjnych.

      Pani snajperka ma swój odpowiednik w realności, jest nim Ludmiła Pawliczenko, jak podpowiadają uczone kajety : w czynie bojowym zastrzeliła 306 żołnierzy wrogich armii, ustanawiając tym samym jakiś rekord, choć, w moim odczuciu, wojna jest wydarzeniem na tyle toksycznym i patologicznym, że ustanawianie w jej obrębie tabel rekordów jest działaniem groteskowym.

      reżyseria : Siergiej Mokrickij.
    • grek.grek 22:40 Historia "Les Milles" [1995] 14.01.20, 10:28
      Kolejna historia oryginalna z czasów II wojny światowej.

      Tym razem chodzi o wydarzenia w miasteczku Les Milles, gdzie znajdował się obóz internowania dla francuskich przeciwników hitleryzmu, którzy doznali opresji z powodu swojej przynależności ideowej, pochodzenia [żydowskiego, zwłaszcza], poglądów politycznych.

      Kiedy Niemcy wkraczają do Francji i zaczynają okupację, komendant obozu staje przed dylematem : wydać tych ludzi, z pełną świadomością co ich czeka, czy zaryzykować także własne bezpieczeństwo i spróbować zorganizować im ucieczkę.

      W obsadzie : Jean Pierre Marielle, Philippe Noiret, Kristin Scott Thomas, Rudiger Vogler, a także Jan Peszek czy Henryk Bista.
      reżyseria : Sebastian Grall.

      Niegdyś ten film posiadał polski tytuł : "Pociąg do wolności".
      • grek.grek 23:35 Historia "Les Milles" [1995] 14.03.23, 06:41
        Kolejna historia oryginalna z czasów II wojny światowej.

        Tym razem chodzi o wydarzenia w miasteczku Les Milles, gdzie znajdował się obóz internowania dla francuskich przeciwników hitleryzmu, którzy doznali opresji z powodu swojej przynależności ideowej, pochodzenia [żydowskiego, zwłaszcza], poglądów politycznych.

        Kiedy Niemcy wkraczają do Francji i zaczynają okupację, komendant obozu staje przed dylematem : wydać tych ludzi, z pełną świadomością co ich czeka, czy zaryzykować także własne bezpieczeństwo i spróbować zorganizować im ucieczkę.

        W obsadzie : Jean Pierre Marielle, Philippe Noiret, Kristin Scott Thomas, Rudiger Vogler, a także Jan Peszek czy Henryk Bista.
        reżyseria : Sebastian Grall.

        Niegdyś ten film posiadał polski tytuł : "Pociąg do wolności".
    • grek.grek 23:00 ATM Rozrywka "Paryżanka" [1923] 14.01.20, 10:33
      Tym razem Charlie Chaplin "tylko" w roli reżysera :]

      Bohaterką zaś jest Marie, młoda, temperamentna pani, która z prowincji przybywa do Paryża i przepada w nurcie szybkiego życia wielkiego miasta : romansuje, bywa, chadza, ale wszystkie drogi prowadzą do początku, więc ostateczna bitwa o szczęście Marie rozegra się na polu jej pierwszej miłości, do pozostawionego w rodzinnej miejscowości Jeana.

      KOmedia czy może komediodramat jednak ?

      Jutro seans właściwy, 19:25 :]
      • grek.grek 19:25 ATM Rozrywka "Paryżanka" [1923] 15.01.20, 09:45
        Tym razem Charlie Chaplin "tylko" w roli reżysera :]

        Bohaterką zaś jest Marie [w tej roli Edna Purviance], młoda, temperamentna pani, która z prowincji przybywa do Paryża i przepada w nurcie szybkiego życia wielkiego miasta : romansuje, bywa, chadza, ale wszystkie drogi prowadzą do początku, więc ostateczna bitwa o szczęście Marie rozegra się na polu jej pierwszej miłości, do pozostawionego w rodzinnej miejscowości Jeana.

        > KOmedia czy może komediodramat jednak ?


        Voila ! :]
      • grek.grek 23:00 ATM Rozrywka "Paryżanka" [1923] 31.01.20, 10:44
        Tym razem Charlie Chaplin "tylko" w roli reżysera :]

        Bohaterką zaś jest Marie, młoda, temperamentna pani, która z prowincji przybywa do Paryża i przepada w nurcie szybkiego życia wielkiego miasta : romansuje, bywa, chadza, ale wszystkie drogi prowadzą do początku, więc ostateczna bitwa o szczęście Marie rozegra się na polu jej pierwszej miłości, do pozostawionego w rodzinnej miejscowości Jeana.

        KOmedia czy może komediodramat jednak ?

        Kolejne dwa seanse :]
        Powtórka w poniedziałek, 19:25.

    • grek.grek 23:05 Kultura "Twórcza kontrola" [2016] 14.01.20, 10:39
      Naukowiec realizujący swoje talenty w służbie reklamy i postępu w służbie sztucznego poprawiania rzeczywistości, próbuje wykorzystać potencjał skonstruowanych przez siebie urządzeń dla pozyskania miłości dziewczyny, ewentualnie zaznać szczęścia za pomocą przetworzenia jej postaci w formę bytu pozornego, ale najzupełniej nadającego się do realizacji zamierzonych celów.

      reżyseria, scenariusz i główna rola na dodatek ;] : pan Benjamin Dickinson.

      na RT : 59 % z 54 recenzji krytycznych, i 39 % od widowni, jesli wysokość" procentów" uznać za poziom zaaferowania fabułą i ukontentowania wizją ;]
    • grek.grek "Walc w alejkach" [2018] o filmie po filmie 1/2 14.01.20, 11:52
      Upolowany w Dwójce, wczoraj :]

      Tytuł sugeruje jakiś obraz pałacowy, a tymczasem przestrzenią filmu jest ogromny hipermarket, bohaterami zaś są jego pracownicy :]

      JUż w pierwszych momentach , gdy kamera przechadza się wolno po tej świątyni konsumpcyjnego społeczeństwa, i pokazuje ciągnące się na wiele metrów w górę szczelnie zastawione półki i składy, rozbrzmiewa dyskretnie uruchomiona fraza "Nad pięknym, modrym Dunajem" Richarda Straussa.

      Romantycznie tytułowanymi "alejkami" są zaś korytarze pomiędzy tymi gigantycznymi ścianami zbudowanymi z asortymentu sklepowego :]

      Pracę podejmuje tutaj Christian, młody chłopak, grany przez aktora podobnego do Joaquina Phoenixa, trochę przypominający postać z Herzoga : małomówny, "dziwny", nieśmiały, wyposażony w sugestię posiadania kłopotliwej przeszłości, która z czasem zostanie odkryta. Choćby z powodu licznych tatuaży, które przyjmujący go na okres próbny jegomość prosi, by zakrywał, co stanie się zresztą kadrem powtarzającym się niczym refren.

      Christian pracuje przy ustawianiu towarów na półkach. Jego przełożonym jest Bruno, mężczyzna po 60-tce, z fizjonomią i charakterem ojca surowego, ale cierpliwego , troskliwego i przyjaznego. Pod jego okiem Christian uczy się całego "fachu", na czele z zaawansowanymi technikami obsługi wózka widłowego, a ściągnąć takim wózkiem partię skrzynek z wysokości 10 metrów i postawić je dokładnie we wskazanym miejscu, to nie jest prosta sprawa.

      Panowie palą sobie papieroska w łazience, rozmawiają, choć głównie Bruno mówi zdaniami pojedynczymi, a Christian kiwa głową i słucha ;] Jest jednak zaangażowany, chętny do pracy i pojętny, jego spojrzenie mówi samo za siebie, a Bruno to taki facet, który umie docenić stonowaną do minimum ekspresję :]

      Akcja filmu ma miejsce na terenie dawnego NRD, a budynek hipermarketu kiedyś służył firmie transportowej. Cała starsza część załogi marketu pracowała niegdyś w transporcie. To są ludzie, którzy znają się od wielu lat, tworzą zgraną małą społeczność,. Mają swoje zwyczaje, akceptują siebie nawzajem z każdym rodzajem ekscentryzmu, ale kiedy opuszczają hipermarket, każdy osobno zmierza do swojego samochodu i mozna przypuszczać, że nie utrzymują żadnych relacji towarzyskich poza miejscem pracy. Czuje się w tym ich koleżeństwie nostalgię za przeszłością, zdecydowanie.

      Panowie toczą się więc pojedynki szachowe, po pracy jest zabawa, bo jeden z kolegów nigdy nie bierze prysznica, ale mówi, że weźmie w domu, choć kiedyś wygadał się, że prywatnego prysznica nie posiada ;], a w chwilach wolnych od natłoku zajęć doświadczone stare lisy naginają regulamin i wyjadają jedzenie z partii towaru przeznaczonych do wyrzucenia. To zresztą interesujący absurd : pracownicy mają obowiązek wyrzucać przeterminowane produkty, nawet jeśli są one wciąż jadalne, natomiast surowo zabronione jest wyjadanie ze śmietników ;]

      Christian szybko podłapuje ich obyczajowość, a że są to z zasady ludzie mili, pomocni i pogodni - prędko czuje się w nowej pracy jak w domu.

      A nawet lepiej, bo w domu jest sam, a potrzeba mu towarzystwa innych ludzi. Przyzwyczaił się do obcowania z nimi, kiedyś miał kolegów. Hałaśliwych, wytatuowanych od czubków uszu po pięty ;], niby wesołych, ale w gruncie rzeczy ryzykownie ekspansywnych. Przypadkiem wpadają na siebie w jednej z alejek marketu i panowie mają "żal" do Christiana, że przestał się do nich odzywać, nie przychodzi, nie bywa, nie odwiedza. Christian próbuje jakoś przetrwać to spotkanie, nie wygląda na to, by pragnieniem jego życia był powrót do tej relacji, a jednocześnie pojawia się sugestia, ze była to relacja zażyła.

      Ale i tak najważniejsza jest Marion z działu słodyczy :]

      Ładna, interesująca, sympatyczna blondynka, może nieco starsza od niego, a może w podobnym wieku, która od razu wpada Christanowi w oko, a kiedy się poznają bliżej, to już zupełnie chłopak przepada w jej niebieskich oczach i uśmiechu.

      Od Bruna wie, że ona ma męża, niekoniecznie jest z nim szczęśliwa, ale jednak go ma, więc trzeba uważać.

      Christian przynosi jej ciastko - z tej partii towaru do śmietnika przeznaczonej - i razem ze świeczką robi ornament na jej urodziny. Rozmawiają, piją codziennie kawę, a kiedy Christian coraz lepiej radzi sobie hulając widlakiem po alejkach, Marion woła, żeby przypadkiem nikogo nie przewrócił [filmy instruktażowe, które wyświetlane są podczas szkolenia jakie Christian przechodzi wraz z innymi rekrutami, pokazujące w surrealistycznej formie zagrożenia jakie może nieśc ze sobą nieostrożnośc w korzystaniu z cięzkiego sprzętu sklepowego - są bezcenne ;)].

      Podczas zaimprowizowanej Wigilii, kiedy doświadczona ekipa urządza grilla z kiełbaskami wygarniętymi z towarów spisanych na straty ;], a pan od kąpieli opala się w gatkach pod pożyczoną na tę okazję lampą solaryjną [do momentu, kiedy inni koledzy nie napadną go zabawowo z dezodorantami] - Marion i Christian zbliżają się do siebie. Podczas rozmowy Christian opowiada jej, że kiedyś pracował przy rozbiórce domów, ale wyleciał, bo zdenerwował się na szefa, który zarzucił mu lenistwo. Mówi również o tym, jak nie mógł usunąć gołębia, który uwił sobie gniazdo pod dachem jednego z budynków, jakie wraz z imigrantami z Portugalii, miał za zadanie zniszczyć. Te historie wzruszają Marion...

      ... ale kiedy wracają do pracy po świętach - ona jest opryskliwa i nieprzystępna. Christian obawia się, że zrobił jaką gafę, ale ona odpowiada : "Mój świat nie kręci się wokół ciebie !".

      A potem zupełnie znika. Przestaje przychodzić do pracy. Bruno podejrzewa, że to z powodu złych relacji z mężem. Nie pierwszy zresztą raz, ponoć Marion znika cyklicznie.

      Usychając z tęsknoty za nią, Christian wraca na moment do - jak można sądzić - dawnego życia. Odwiedza tych kumpli, pije za dużo piwa, na dodatek upija się na smutno.

      Następnego dnia spóźnia się o godzinę do pracy, ale Bruno i szef działu oczywiście tego nie odnotowują. Bardzo to cenna pomoc, gdyż wkrótce Christian zdaje egzaminy z obsługi widlaka [ z sukcesem], a w dodatku jest wciąż na okresie próbnym, więc musi mieć idealną kartotekę, by móc tutaj zostać.

      Uzyskując jakimś trafem adres Marion, Christian jedzie do jej domu. Czeka aż mąz wyjdzie do pracy , potem dzwoni do drzwi. Ma kwiaty i jakiś podarunek. Nikt nie otwiera, ale to jest dom wolno stojący, więc wchodzi na posesję, kręci się trochę i w końcu wchodzi od strony patio przez oszkolne drzwi.

      OGląda ładne pokoje , na stole zauważa puzzle w trakcie układania, a Marion znajduje się w łazience, gdzie siedzi w wannie. Słyszy, ze ktoś jest w domu i woła, ale Christian nie przyznaje się do swej obecności, szybko ucieka.

      Po jednym z wieczorów w pracy, Bruno zaprasza Christiana do siebie do domu. Na piwko. Prosi o dyskrecję, bo żona śpi na piętrze.

      Kiedy tak siedzą w kuchennym półmroku, Bruno zwierza się Christianowi, że bardzo tęskni za dawnym życiem, za dawną pracą. Był pełnoetatowym kierowcą tira, brakuje mu szosy, jazdy, pędu powietrza,

      Przy okazji Bruno odgaduje, że Christian był w więzieniu. To ostatni element jego biografii, który poznajemy. Christian przyznaje - jemu i nam - że spędził za kratkami 2 lata, brał udział w kradzieży z włamaniem. Był wtedy nastolatkiem, dlatego nie ma tego epizodu wpisanego do akt, gdyż w Niemczech wymazuje się z papierów dorosłych obywateli wyroki sądowe nałożone jako na nieletnich. Tylko dzięki temu mógł zatrudnić się w markecie. Z mocnym postanowieniem rozpoczęcia nowego, uczciwego, prawomyślnego życia.

      Następnego dnia przełożony w pracy grobowym głosem, na stronie, informuje Christiana, że Bruno już nie przyjdzie do pracy i teraz on jest liderem na swoim dziale. Bruno powiesił się w swoim domu. Przy okazji okazało się, że nigdy nie miał żony.

      Christian ukradkiem odwiedza jego dom, chodzi po pokojach, jakby w formie pożegnania, a może po prostu ciekawości, kim był człowiek, który stał mu się tak bliski, w sposób naturalny, bez wielkich słów, jak... ojciec dla syna ? cdn

      • grek.grek "Walc w alejkach" [2018] o filmie po filmie 2/2 14.01.20, 12:13
        Wraca Marion. Jest w dobrym nastroju. Uśmiechnięta. Jak wcześniej.

        Prosi Christiana by pomógł jej "na Syberii" ;], czyli : w dziale mrożonek, gdzie oboje uwijają się z towarem ubrani w grube puchowe kurtki, czapki uszanki i rękawice.

        A moment, gdy Christian pokazuje jej "jak witają się Eskimosi" [przez pocieranie nosami] jest przepiękny :] Jak pocałunek, którego sobie szczędzą, a przecież obojgu chodzi po głowie tupiąc głośno ;]

        I Marion dziękuje mu za... kwiaty. Te które - celowo czy z racji pospiesznego charakteru ucieczki ? - zostawił w jej domu :] Piękne.

        POgrzeb Bruna gromadzi całą drużynę wiernych towarzyszy.

        A dzień później, kiedy Christian w mistrzowskim stylu manewruje widlakiem, Marion na moment prosi by wysunął widły tego urządzenie aż na samą górę, a następnie najwolniej jak można zaczął je obniżać. Christian tak robi i nagle okazuje się, że dźwięk jaki wydaje ta maszyna przypomina... szum morza. "Bruno kiedyś mi to zdradził", powiada Marion i oboje zastygają w zasłuchaniu.

        Jakże urodziwe zakończenie zupełnie zaskakującego filmu :"]

        Swoją aurą i stylem przypominał mi trochę węgierskich "Kontrolerów", podobnie jak tam z budapesztańskiego dworca kolejowego, tak tutaj : z hipermarketu gdzieś w "enderdówku" udało się stworzyć osobną filmową rzeczywistość, w przeciwieństwie do kina zachodniego : złożoną z surowej i prawdziwej scenografii, pozbawionej sztucznych dekoracji i studyjnych zabiegów makijażujących :] Miejsce pozornie przeciętne, posiadające na codzień nieznośnie funkcjonalny charakter, nagle doznaje poetyzacji, staje się areną wydarzeń delikatnych w swojej emocjonalnej naturze, pojawia się subtelne uczucie, mądra przyjaźń, wspólnota, a każde z nich obywa się bez nadmiaru słów, gesty wystarczą, żeby człowiek z człowiekiem znalazł wspólny język i harmonię :]

        Oczywiście, opisane powyżej ;] nawiązanie do poczucia obcości i tęsknoty za dawnymi czasami starszych mieszkańców byłego NRD, dzisiaj "wcielonych" do Niemiec, a wciąż jedną nogą i całym sercem znajdujących się w tamtych "szalonych czasach", zestawione z mentalnością młodszej generacji, która z determinacją szuka swojego miejsca w nowych realiach, również tworzy istotny klucz interpretacyjny.

        Skromny, inteligentny i bardzo dobrze zrobiony film.

        Główne role : Franz Rogowski/Christian, Sandra Huller/Marion, Peter Kurth/Bruno.
        [film podzielony jest zresztą na trzy rozdziały nazwane , w tej kolejności, od imion tej trójki bohaterów].

        Reżyseria : Thomas Stuber.

        www.youtube.com/watch?v=HFmtr-2xfrU
    • grek.grek 16:10 Kultura "Wyrok na Franciszka Kłosa" [2000] 15.01.20, 09:37
      Rzadziej omawiany film Andrzeja Wajdy.

      A zdecydowanie, również, wart uwagi.

      Jest to kameralna fabuła, której akcja rozgrywa się podczas okupacji niemieckiej, w małym, przygranicznym miasteczku.

      Kłos pełni funkcję "granatowego policjanta", wysługuje się hitlerowcom, a jego największą życiową ambicją jest awansować na folksdojcza. Matka modli się o jego nawrócenie, żona wstydzi, rodacy są zdegustowani jego postawą, a on niczym się nie przejmuje, tylko zajadle ściga Żydów we dnie i w nocy, taki z niego profesjonalista.

      Wydaje mu się, że nikt Niemców nigdy nie ruszy, że oni tu zostaną na zawsze, co oczywiście jest myśleniem jakże krótkowzrocznym. Wkrótce zaczyna się uaktywniać partyzantka wykonująca wyroki na niemieckich żołnierzach oraz polskich kolaborantach, więc Kłosowi siedzenie zaczyna się palić.

      Niebawem jest jeszcze lepiej, bo wygląda na to, ze Niemcom przyjdzie wiać w te pędy, a wtedy marna Kłosa dola !

      Wystraszony Kłos podejmuje więc coraz bardziej rozpaczliwe i desperackie próby dowiedzenia miejscowej społeczności, że się zmienił, alez jak on się zmienił ! Pomaga mu wytrwale żona, matka nie szczędzi sił, Kłos różańcem nawet się owija. Tylko czy koniec końców dla każdego grzesznika istnieje przebaczenie, jeśli skrucha jest nieszczera ?

      Zdjęcia kręcono kamerą cyfrową, chyba ?, stąd nie mają one takiej struktury jak w regularnym filmie kinowym, co początkowo może lekko "wpadać w oko", ale z czasem łatwo się przyzwyczaić :]

      Czołowe role : Mirosław Baka, Maja Komorowska, Grażyna Błęcka-Kolska, Iwona Bielska, Andrzej Chyra.

      Scenariusz na podstawie powieści Stanisława Rembeka.
    • grek.grek 20:00 SuperPolsat "Jedz, baw się, kochaj" [2017] 15.01.20, 09:43
      Tytuł jakby mocno "nawiązujący do..." ? ;]

      Pani spełnia się w zawodzie weterynarza, a pan prowadzi schronisko dla psów. I jakoś się nie mogą spotkać przez duże "S" :] W dodatku on powoli pakuje walizki, bo zamierza się przeprowadzić.

      Ale zapewne czeka ich, i nas ;], bezpieczny happy end romantyczno-komediowy.

      reżyseria : Christie Will.
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Ave, Cezar !" [2016] 15.01.20, 09:57
      Premiera ! :]

      Najnowszy, albo jeden z nowszych ;] ? filmów braci Coen.

      Rzecz się dzieje w latach 50-tych, za kulisami hollywoodzkiej superprodukcji historycznej. Całe wysokobudżetowe i obliczone na deszcz nagród i milyjony w kasie przedsięwzięcie staje w miejscu, gdyż uprowadzony zostaje aktor grajacy główną rolę.

      Kidnaperzy żądają okupu, ekipa filmowa staje na uszach, żeby zachować rzecz całą w sekrecie i pomyślnie ją załatwić, media węszą sensację, zaś dziennikarz śledczy na własną rękę próbuje znaleźć aktora.

      Czarna komedia, jak zwykle ? I satyra nostalgiczna na złote czasy Hollywoodu ? :]

      na RT : 86 % z recenzji krytycznych, ale tylko 44 % od widowni.

      pan recenzent Filmwebu przyznał 7/10, z sugestią, że scenarzystowsko-reżyserski duet braci interesuje głównie mechanizm działania Fabryki Snów, "zacierania róznicy między realnością, a fikcją", ale również swoisty wdzięk dawnych produkcji filmowych.

      Na przekór widownia licytuje tylko 5,8 :]

      czołowe role : George Clooney, Josh Brolin, Tilda Swinton, Scarlett Johansson, Frances McDormand,

      • grek.grek "Ave, Cezar !" [2016] o filmie po filmie :] 16.01.20, 11:58
        Czy oglądaliście, Czcigodni ? :]

        Wg mnie, po obejrzeniu trudno nie zgodzić się z zapowiedziami : zdecydowanie jest to film, który najpewniej powstał z nostalgicznej ochoty przywrócenia do życia dawnego Hollywoodu, ze złotej ery lat 50-tych.

        Mamy całe sceny i sekwencje fikcyjnych filmów nawiązujących stylistyką do ówcześnie realizowanych : superprodukcję z czasów starożytnego Rzymu, musical, western, salonowy dramat z rodowodem broadwayowskim, a główna oś akcji przypomina - narracją z offu, kryminalną zagwozdką oraz bohaterem głównym - tanie kino noir oparte na komiksowych pomysłach fabularnych.

        Wątek porwania aktora Whitlocka grającego główną rolę w historycznym blockbusterze jest rachityczny, zamyka się w kilku scenach, z łobuzerską miną pełni rolę pretekstu do pokazania zaplecza Fabryki Snów.

        Bez większych obaw można powiedzieć, że Whitlock został porwany w wyniku spisku scenarzystów filmowych, którzy wysyłają do Ameryki jednego z jego hollywoodzkich kolegów, z misją zagrania w radzieckim filmie propgandowym, a otrzymane 100 tys. dolarów okupu przekazują na wsparcie Kominternu :]

        Państwo ci wyznają idee komunistycznej urawniłowki i hołdują marksistowskiej dialektyce wyjaśniającej sens historii oraz mechanizmów zmian społecznych. Niezbyt rozgarnięty Whitlock [bardzo dobra rola George'a Clooneya], paradujący wciąż w kostiumie rzymskiego żołnierza, najpierw dostaje środek nasenny, a potem przetransportowany zostaje do willi nad oceanem, gdzie ulega zręcznie podanej argumentacji, jakoby Hollywood wspierał i służył systemowi kapitalistycznej opresji, wyzyskiwał pracowników i wypuszczał opium dla mas, dzięki któremu władza zachowuje swoje przywileje.

        Taki jest zaintrygowany, że ma chyba zamiar wykonać jakiś performance na planie swojego filmu, w którym gra rzymskiego pretorianina nawracającego się na chrześcijaństwo, ale do pionu przywraca go mocnym słowem i siarczystym policzkiem Eddie Mannix [Josh Brolin], szara eminencja wytwórni, facet od załatwiania wszystkich kłopotów jakie mozna sobie wyobrazić : od konieczności dostarczenia w trybie awaryjnym aktora na plan filmu, skutkiem czego zdarza się że specjalista od ról milczących kowbojów ma grać garniturowca w subtelnym psychologicznym niuansie, a załamany jego drewnianą ekspresją reżyser Laurence Laurentz musi go uczyć podstaw jak na pierwszym roku szkoły aktoskiej [wyborny epizod duetu Alden Ehrenreich & Ralph Fiennes], a to znów aktorka robi jakieś frywolne zdjęcia u nieznanego fotografa, więc trzeba im przerwać zabawę, innym zaś razem należy w trymiga załatwić "ojca" dziecka, którego spodziewa się filmowa gwiazda, do czego przydaje się osoba zawodowego figuranta, który za pieniądze przyznaje się do wszystkiego, biorąc na siebie winy i wpadki aktorskich szałaputów :]

        Generalnie, więc : jest to facet, który dba o to, by wizerunek hollywoodzkich aktorów pasował do polityki wytwórni, aby żaden skandal nie wydostał się na zewnątrz, a każda potencjalna bomba w porę została rozbrojona. Pełni rolę opiekuna gwiazd ekranu, które nie wykazują szczególnej inteligencji, zachowują się dziecinnie, strzelają gafy. Trzeba myśleć za nie, działać za nie, rozwiązywać ich kłopoty i przywoływać do porządku.

        Mannix to pedant i gorliwy katolik : spowiada się kilkanaście razy dziennie, już nawet ksiądz ma go dość, odmawia różaniec, rzuca palenie i ciągle spogląda na zegarek, bo tyle spraw ma na głowie, a dopóki kontroluje pełne godziny na cyferblacie dopóty ma poczucie panowania nad sytuacją. Mimo całego swego wzmożenia religijnego, gość działa szybko i ostro. Z pomocą aktora kowboja wpada na trop szajki porywaczy, płaci im okup, ale udaje mu się odzyskać tylko Whitlocka ;], którego zapędy rewolucyjne hamuje w sposób bezdyskusyjny, a potem prawie zapłakanego wysyła na plan i każe "być gwiazdą". Tak się rządzi w Hollywoodzie ;]

        Cały czas kamera pokazuje filmowy backstage, czyli wydzieloną scenę i wokół niej licznych techników, gapiów, obsługę oraz reżysera. Nie przepadam za takimi obrazkami "making of" ;] Nie chcę wiedzieć jak film powstawał, nie w takim zbliżeniu, wtedy cała magia ulatuje z seansu. Nawet jeśli są to zdjęcia z filmowego planu w filmie właściwym - nadal mam obawy i niepokoje liczne ;]

        Powstające studyjne dekoracje, sztuczne tła, schody, fragmenty filmów do oceny, rozbiegówki, kolejne "klapsy" [i następujące po nich rozluźnienie], wszędzie aktorzy w strojach starożytnych siedzą na krzesłach i czytają gazety ;] - uff :] Trzeba przy okazji powiedzieć, że bracia reżyserzy zręcznie wykorzystują później te makiety do wprowadzenia tam akcji właściwej, Mannix wchodzący nocą po schodach amfiteatralnych przygotowanych na potrzeby produkcji kinowej, to jeden z ciekawszych kadrów.

        Bardzo dobre są pojedyncze wejścia czołowych aktorek.

        Scarlett Johansson prezentuje się jako dziewczęco niewinna aktoreczka w zielonym kostiumie syreny, akuratnie odgrywająca scenę wodną, ale kiedy pada "cięcie", okazuje się być zupełnym zaprzeczeniem swego wizerunku ekranowego : mówi niskim głosem, klnie [z wdziękiem], jest niezadowolona i poirytowana, idealna kapryśna hollywoodzka "pańcia" ;] Wyborne !

        Frances Mc Dormand gra z kolei palącą jak smok, zamkniętą w ciemnościach specjalistkę od montażu, którą odwiedza w celach zawodowych Mannix, a ona prawie dusi się, gdy maszyna do przycinania taśmy filmowej wciąga jej apaszkę i zaciska ją wokół szyi ;] Kapitalne !

        Tilda Swinton występuje w podwójnej roli, dociekliwych sióstr dziennikarek, prowadzących gazety zajmujace się światkiem okołofilmowym. Jedna z nich wpada na trop afery związanej z kulisami realizacji dawnego hitu kinowego, wedle której aktor Whitlock miał homoseksualny romans z reżyserem Laurencem. I tę sprawę jednak Mannix załatwia, sugerując, że jeśli źródłem jej informacji jest scenarzysta tamtego filmu [w tak jest w istocie], to źle trafiła, bo ten facet należy do komunistycznej frakcji w Hollywood i posługując się wiadomościami od niego, sama naraża się na posądzenie o sprzyjanie komunistom. Na takie dictium jejmość od razu doznaje zapowietrzenia ze strachu razu i wiadomo, że będzie milczała.

        Zabawna jest scena, kiedy Whitlock budzi się w tym domu, do którego go porwano, orientuje sie, że nie jest związany, więc zaczyna kręcić się po pokojach, cały czas jest w stroju rzymskiego wodza i to nawet z mieczem u boku ;] Natyka się na sprzątaczkę, ona spogląda na niego wcale nie zbita z tropu i rzuca : "Pan z Hollywood, prawda ?" ;]

        W innej scenie Mannix otrzymuje propozycję pracy w liniach lotniczych Lockheed, których wysłannik proponuje mu odpowiednie większe pieniadze, krótszy czas pracy niż aktualnie [teraz musi być gotowy do działania przez całą dobę, bo nie wiadomo kiedy któraś z gwiazd ekranu coś wywinie; niemniej, żona znosi to cierpliwie] i mniejszy zakres obowiązków. Mannix waha się, ostatecznie nie daje odpowiedzi, choć można sądzić, że zostanie w wytwórni filmowej. W pewnym momencie jegomość z Lockheed powiada : "Niech pan pomyśli, pańska branża nie ma przyszłości, kiedy telewizory staną we wszystkich domach - któż będzie chodził do kina ?" :] Jakby nie patrzeć : przestrzelił, choć telewizja rozwija się wybitnie !

        A na deser popisy Aldena Ehrenreicha w kręceniu lassem ;] Nawet takim wykonanym z odpowiednio długiej nitki makaronu podczas kolacji z okazji jego premierowego filmu, na którą zostaje wysłany z koleżankę aktorką, pierwszy raz osobiście spotkaną. To też robota Mannixa, realizacja hollywoodzkiej polityki. Tutaj nikt nie żyje własnym życiem, nawet poza planem filmowym trwa nieustanny pokaz całodobowej reżyserii, a reżyserem największego formatu jest... właśnie Mannix, detektyw, agent, specjalista od wszystkiego :]

        www.youtube.com/watch?v=kMqeoW3XRa0
        • grek.grek Re: "Ave, Cezar !" [2016] o filmie po filmie :] 17.01.20, 09:23
          PS : warto też wspomnieć jedną z pierwszych scen w filmie, kiedy to w biurze Mannixa odbywa się spotkanie konsultacyjne z udziałem : księdza, rabina, pastora i popa.

          Powodem jest fakt, iż w kręconej właśnie superprodukcji występuje postać Jezusa, więc wytwórnia koniecznie chce się dowiedzieć, co i jak wolno, a jak i czego nie wypada pokazywać, aby nie wywołać kontrowersji na tle religijnym :]

          Oczywiście, rozmowa przekształca się wkrótce w początkowe stadium sporu na temat ww. bohatera ;]
    • grek.grek 20:30 Kultura "Dureń" [2014] 15.01.20, 10:16
      Skromne, a świetne współczesne rosyjskie kino moralnego niepokoju..

      Tytuł zapowiada fabułę niedwuznacznie odwołującą się do "Idioty" Dostojewskiego i tak też jest w istocie. Księcia Myszkina zastępuje tutaj tzw. zwykły człowiek, pan hydraulik z niewielkiego miasteczka, który zostaje późnym wieczorem wezwany do awarii rury w hotelu robotniczym i ze zgrozą odkrywa, iż cały budynek zaczyna pękać w stronę zawalenia się !

      Według pobieżnych obliczeń hydraulika tragedia nastąpić może już w przeciągu kilku godzin. W budynku znajduje sie kilkuset ludzi.

      Niepomny więc ostrzeżeń znającej życie matki i próśb żony, wyrusza w noc, aby zawiadomić urzędników miejskich, straż pożarną, policję i kogo się jeszcze da, celem rozpoczęcia ewakuacji zagrożonej ludzkości.

      I w tym właśnie momencie wkracza w absolutnie kafkowsko-orwellowski absurd , w którym interesy polityczne, małe gierki, towarzysko-biznesowe układy tak nielicznych są ważniejsze od bezpieczeństwa, życia ! tak wielu.
      Wkrótce w tej całej rozgrywce zjawiają się nawet służby specjalne, gotowe zatuszować każdą niegodziwośc władzy, każde nadużycie ze strony polityków, a na widok publiczny wystawić kozły ofiarne, którym zostanie przypisana wina za nadchodzącą tragedię.

      Jest to więc metafora stanowiąca cięzkie oskarżenie wobec cynizmu i głębokiej amoralności, zepsucia władzy jako takiej, bo tego rodzaju zło nie zna granic i róznic językowch czy geograficznych. Władza demoralizuje globalnie i sprawiedliwie.

      Finał, puenta tej opowieści, jest zaś straszliwie smutna i przykra. POtwierdza wszystkie obawy wyrażane przez ekranowych sceptyków, a widok końca tego jednego, jedynego człowieka wśród ludzi budzi etyczny sprzeciw. Prawdziwy. W tym znaczeniu oryginalny tytuł brzmi jak apologia bohaterstwa i wrażliwości oraz smutny brak wiary i nadziei w mądrość zbiorową.

      Bardzo zachęcam do seansu, Czcigodni ! :]

      reżyseria : Jurij Bykow


      • grek.grek 2:25 Kultura "Dureń" [2014] 16.01.20, 11:02
        grek.grek napisał:

        > Skromne, a świetne współczesne rosyjskie kino moralnego niepokoju..

        Tytuł zapowiada fabułę niedwuznacznie odwołującą się do "Idioty" Dostojewskiego i tak też jest w istocie. Księcia Myszkina zastępuje tutaj tzw. zwykły człowiek, pan hydraulik z niewielkiego miasteczka, który zostaje późnym wieczorem wezwany do awarii rury w hotelu robotniczym i ze zgrozą odkrywa, iż cały budynek zaczyna pękać w stronę zawalenia się !

        Według pobieżnych obliczeń hydraulika tragedia nastąpić może już w przeciągu kilku godzin. W budynku znajduje sie kilkuset ludzi.

        Niepomny więc ostrzeżeń znającej życie matki i próśb żony, wyrusza w noc, aby zawiadomić urzędników miejskich, straż pożarną, policję i kogo się jeszcze da, celem rozpoczęcia ewakuacji zagrożonej ludzkości.

        I w tym właśnie momencie wkracza w absolutnie kafkowsko-orwellowski upiorny absurd, w którym interesy polityczne, małe gierki, towarzysko-biznesowe układy tak nielicznych są ważniejsze od bezpieczeństwa, życia ! tak wielu. Wkrótce w tej całej rozgrywce zjawiają się nawet służby specjalne, gotowe zatuszować każdą niegodziwośc władzy, każde nadużycie ze strony polityków, a na widok publiczny wystawić kozły ofiarne, którym zostanie przypisana wina za nadchodzącą tragedię.

        Jest to więc metafora stanowiąca cięzkie oskarżenie wobec cynizmu i głębokiej amoralności, zepsucia władzy jako takiej, bo tego rodzaju zło nie zna granic i róznic językowch czy geograficznych. Władza demoralizuje globalnie i sprawiedliwie.

        Finał, puenta tej opowieści, jest zaś straszliwie smutna i przykra. POtwierdza wszystkie obawy wyrażane przez ekranowych sceptyków, a widok końca tego jednego, jedynego człowieka wśród ludzi budzi etyczny sprzeciw. Prawdziwy. W tym znaczeniu oryginalny tytuł brzmi jak apologia bohaterstwa i wrażliwości oraz smutny brak wiary i nadziei w mądrość zbiorową.

        Bardzo zachęcam do seansu, Czcigodni ! :]

        > reżyseria : Jurij Bykow


        [Bez]cenna powtórka nocna !
    • grek.grek 21:30 TVN "Nocny pościg" [2015] 15.01.20, 10:23
      Gangster, alkoholik, na celowniku policji, z psychiką obciążoną grzechami przeszłości, staje przed niebagatelnym wyborem : dowiedziawszy się, że rodzina mafijna, do której sercem i duchem należy wydała wyrok na jego syna, wobec którego ma zobowiązania i wyrzuty sumienia z powodu wieloletnich zaniedbań w wychowawczym trudzie, musi się opowiedzieć po jednej ze stron.

      Czyli, nihil novi sub sole w kinie gatunkowym :]

      czołowe role : Liam Neeson, Ed Harris, Joel Kinnaman
      reżyseria : Jaume Collet-Serra.

      Na RT pełna zgodnośc krytyków i widowni : 58 % i 56 % :], a sugestią, że to film nie oferuje wiele ponad solidne rzemiosło w swojej specyfice stylistycznej.
    • grek.grek 22:30 Stopklatka "Donnie Brasco' [1997] 15.01.20, 10:31
      Tutaj też o mafii, ale bliżej faktów z jej historii ;]

      Rzecz bowiem o zakamuflowanym agencie FBI, który pod pseudonimem wymienionym w tytule filmu, został jednym z czołowych zawodników w swoim zespole, a następnie doprowadził do zapuszkowania całego podstawowego składu ;]

      Osiągnął to również dzięki nawiązaniu bardzo bliskiej , chyba nawet ryzykownie ścisłej , na pograniczu ojcowsko-synowskiej, więzi z powoli przechodzącym na emeryturę jednym z ważniejszych bossów w struturach wpływowej rodziny Bonnano.

      Johnny Depp w duecie z Alem Pacino.
      reżyseria : Mike Nichols.

      Rzecz oparta na wspomnieniach Joe'a Pistone, pierwowzoru tytułowego bohatera.

      Scenografia, stylizacje i charakteryzacje na lata 70-te ! :]

    • grek.grek 11:00 Kultura "Przyłbice i kaptury" [1985] 1/9 16.01.20, 09:34
      Serial nowy, absolutnie przygodowy.

      Trochę taka forpoczta "Korony królów" ;] Akcja dzieje się w ciężkich, ale intrygujących czasach, niepokojów i wojen polsko-krzyżackich, jak to zwykle bywa : los fikcyjnych bohaterów i ich życiowa dola zostają wpisane w szerokie historyczne tło.

      Początek wydarzeń serialowych miejsce ma w 1409 roku.

      reżyseria : Marek Piestrak
      grają : Bożena Krzyżanowska, Roch Siemianowski, Maciej Kozłowski, Marek Frąckowiak

      Odcinek 1 : "Porwanie".
      • grek.grek 11:00 Kultura "Przyłbice i kaptury" [1985] 3,4 /9 17.01.20, 09:27
        Wczoraj były dwa pierwsze odcinki, a nie tylko jeden, więc gafa z mojej strony. Dzisiaj znów są dwa i teraz to już nie uciekną ! ;]

        "Pożoga" i "Przerwane ogniwo".
        • grek.grek 11:00 Kultura "Przyłbice i kaptury" [1985] 5,6 /9 20.01.20, 09:16
          "W gnieździe wroga" oraz "W cudzej skórze" dziś :]
          • grek.grek 11:00 Kultura "Przyłbice i kaptury" [1985] 7,8/ 9 21.01.20, 09:23
            "Zemsta boga Kurho" oraz "A wężowi biada" - o, biada ! :]
            • grek.grek 11:00 Kultura "Przyłbice i kaptury" [1985] 9/9 22.01.20, 09:27
              Odcinek ostatni : "JUtro bitwa" ! Wiadomo jaka, gdyż w serialu mamy rok 1410 ! :]
    • grek.grek 16:50 Kultura "Ostatnie okrążenie" [1977] 16.01.20, 09:40
      Ostatnie pół roku życia Janusza Kusocińskiego, wybitnego mistrza biegania, złotego medalisty Igrzysk Olimpijskich, aresztowanego w 1940 roku, przesłuchiwanego i wkrótce rozstrzelanego przez niemieckie gestapo.

      w głównej roli : Mariusz Benoit, również : Joanna Szczepkowska oraz Irena Laskowska.

      reżyseria : Krzysztof Rogulski.
    • grek.grek 20:00 Puls "Taxi" [1998] 16.01.20, 10:08
      Kultowe kino szybkiej akcji :] Ach, te samochodowe pościgi malowniczymi ulicami i zaułkami słonecznej Marsylii ! Pierwsza klasa.

      Humor, tempo, bezbłędny montaż, pomysły wielokrotnego użytku, o czym przekonuje fakt, że powstały już bodaj cztery filmy z tej serii.

      Francuzi pokazali Amerykanom, że też umieją, a nawet umieją nie gorzej, bo w końcu koledzy zza Wielkiej Wody schowali dumę do przepastnej kieszeni i zdecydowali się sporządzić remake "Taxi".

      reżyseria : Gerard Pires, ale oczywiście bazę pomysłów, rysunek postaci i całą resztę zapewnił Luc Besson.
      czołowe role : Samy Naceri, Frederic Diefenthal oraz... Marion Cotillard, yes :]

      Replay : niedziela, 18:25.
      • grek.grek 18:25 Puls "Taxi" [1998] 19.01.20, 09:52
        grek.grek napisał:
        > Kultowe kino szybkiej akcji :] Ach, te samochodowe pościgi malowniczymi ulicami i zaułkami słonecznej Marsylii ! Pierwsza klasa.

        Humor, tempo, bezbłędny montaż, pomysły wielokrotnego użytku, o czym przekonuje fakt, że powstały już bodaj cztery filmy z tej serii.

        Francuzi pokazali Amerykanom, że też umieją, a nawet umieją nie gorzej, bo w końcu koledzy zza Wielkiej Wody schowali dumę do przepastnej kieszeni i zdecydowali się sporządzić remake "Taxi".

        reżyseria : Gerard Pires, ale oczywiście bazę pomysłów, rysunek postaci i całą resztę zapewnił Luc Besson.
        czołowe role : Samy Naceri, Frederic Diefenthal oraz... yes : Marion Cotillard :]


        Gotowi do rajdu ? Start już wkrótce ;]
    • grek.grek 20:00 SuperPolsat "Jądro Ziemi" [2003] 16.01.20, 10:12
      Źle się dzieje na Ziemi, dziwne rzeczy sie dzieją, dzieją się katastrofy i konfuzje wszelakiego rodzaju. Naukowcy dochodzą do konstruktywnego wniosku, że problem i przyczyna tych zdarzeń tkwi w niedomaganiach tzw. rdzenia Ziemi, którego wirowanie odbywa się na zwolnionych obrotach i trzeba je pobudzić do żywotności, aby uratować planetę i ludzkość.

      Kto się wybierze z misją ratunkową do wnętrza Ziemi, aby wykonać zadanie na miarę pokoleń ? :] Wiadomo : Kto ! Yes, we can ! Make The Earth Great Again ! Oni :]

      reżyseria : Jon Amiel
    • grek.grek 20:30 Kultura "Osiem i pół" [1963] 16.01.20, 10:32
      [choć wersja "8 1/2" coraz bardziej mnie swoimi powabami intryguje ;]

      Drugi film ulubiony mój, znów święto, i znów nie bardzo wiem, co tu napisać :]

      Magia będzie szła przez ekran ! :] Po prostu, ta czarno-biała kreska Felliniego jest zniewalająca zupełnie, dobór miejsc - idealnie trafny, nostalgiczny, zmysłowy, a kiedy pan reżyser szuka ich na obrzeżach miasta, gdzieś w plenerze, na plaży, na podmiejskich uliczkach nocą, wtedy dzieją się rzeczy niezwykłe, jakże wspaniałe światła, jakie kompozycje kadrów się ukazują, a muzyka Nino Roty to już nadmiar, niesprawiedliwy wprost nadmiar uwodzicielskich mocy przed którymi kapitulacja jest zaszczytem i najwyższą przyjemnością :] A scena finałowa, cudowny korowód, przy tej fenomenalnej, nawiązującej do cyrkowych prezentacji, muzyce, to jest radosna poezja, mogłaby tak trwać i trwać, nigdy sie nie skończyć, te światła mogłyby świecić bez końca :]

      Na poziomie fabularnym jest to z kolei film kochany przez reżyserów, którzy w Guido widzą samych siebie, takich jakimi są, jakimi bywają albo jakimi chcieliby być choć raz.

      Są już pieniądze, są dekoracje, na castingi pchają się aktorki, termin rozpoczęcia zdjęć już za chwilę, a Guido kompletnie nie ma pojęcia : o czym ma być film. Kopie więc dzielnie we własnych wspomnieniach, relacjach z ludźmi, związkach z kobietami, aby znaleźć punkt zaczepienia, choć jedną ideę, myśl, przebłysk natchnienia, spotyka się z ludźmi, ale nikt nie jest w stanie mu pomóc, zaś równolegle prywatne życie mu się chwieje w posadach, bo tutaj żona, tam kochanka, a za plecami plącze się krytyk i analityk filmu komentujący monotonnym głosem jego poczynania [w pewnym momencie Guido wymierza mu stosowną karę, aczkolwiek to tylko wyobrażenie ;)].

      Powroty Felliniego do czasów dziecięcych, fantazje na temat kobiet są tak wspaniale lekkie, zabawne, niewinne niemalże, a głos w sprawie lęków i niepewności artysty - bezcenny, na czele z brawurową sekwencją ucieczki Guido z konferencji prasowej.

      Święto dziś ! W świątecznym nastroju się wzmagam :]

      Życzę Wam również takich wrażeń, Czcigodni ! :]

      [I jeszcze drugi seans, z piątku/sobotę, 0:35 !]
      • grek.grek 0:30 Kultura "Osiem i pół" [1963] 17.01.20, 11:25
        Cudowny ! Niepowtarzalny ! Fantastyczny ! :]

        Zawsze taki sam :]

        Nocna powtórka, zatem : świętowania ciąg dalszy !
    • grek.grek 20:45 TVP2 "Boska Florence" [2016] 16.01.20, 10:47
      Biografia Florence Foster Jenkins, pani która operowym głosem nie dysponowała, dysponowała głosem który wszystkim mógł być, tylko nie głosem operowym ;], ale uparła się, że będzie śpiewać i śpiewała, że ho ho !

      Najpierw ku zgrozie otoczenia, potem : ku coraz większej chyba satysfakcji, a już zwłaszcza dzisiaj uchodzi za osobistość, która symbolizuje zwycięstwo pasji i marzenia nad surową i przykrą realnością.

      Pani Jenkins nie dała sobie wmówić, że skoro nie umie, to znaczy : nie może :] Poza tym, sztuka to taka dziedzina w której w zasadzie każdy wyczyn można jakoś usprawiedliwić, przydać mu walorów, choćby i całkiem nieoczywistych, a momentami wręcz ryzykownych. Stwierdzone i zadekretowane mistrzostwo wcale nie jest jedyną formą spełnienia, może nim być równie dobrze coś, co eksperci i puryści mają za zupełny kicz albo świadectwo nieudolności. Jesli widownia znajduje w tym jakiś sens i rangę - dlaczego nie ? :]

      No i, last but not least, pani Jenkins rozporządzała środkami finansowymi w takich nominałach, że w jej przypadku realizacja marzeń, z występami na deskach teatrów i sal operowych włącznie, była zamiarem znacznie bardziej wykonalnym niż zwykle to bywa ;]

      czołowe role : Meryl Streep, Hugh Grant, Rebecca Ferguson, Simon Helberg
      reżyseria : Stephen Frears.

      na RT : 88 % z recenzji krytycznych i 68 % od widowni :]
      • grek.grek 2:30 TVP2 "Boska Florence" [2016] 18.01.20, 11:30
        grek.grek napisał:

        > Biografia Florence Foster Jenkins, pani która operowym głosem nie dysponowała, dysponowała głosem który wszystkim mógł być, tylko nie głosem operowym ;], ale uparła się, że będzie śpiewać i śpiewała, że ho ho !

        Najpierw ku zgrozie otoczenia, potem : ku coraz większej chyba satysfakcji, a już zwłaszcza dzisiaj uchodzi za osobistość, która symbolizuje zwycięstwo pasji i marzenia nad surową i przykrą realnością.

        Pani Jenkins nie dała sobie wmówić, że skoro nie umie, to znaczy : nie może :]
        Poza tym, sztuka to taka dziedzina w której w zasadzie każdy wyczyn można jakoś usprawiedliwić, przydać mu walorów, choćby i całkiem nieoczywistych, a momentami wręcz ryzykownych. Stwierdzone i zadekretowane mistrzostwo wcale nie jest jedyną formą spełnienia, może nim być równie dobrze coś, co eksperci i puryści mają za zupełny kicz albo świadectwo nieudolności. Jesli widownia znajduje w tym jakiś sens i rangę - dlaczego nie ? :]

        No i, last but not least, pani Jenkins rozporządzała środkami finansowymi w takich nominałach, że w jej przypadku realizacja marzeń, z występami na deskach teatrów i sal operowych włącznie, była zamiarem znacznie bardziej wykonalnym niż zwykle to bywa ;]

        czołowe role : Meryl Streep, Hugh Grant, Rebecca Ferguson, Simon Helberg, reżyseria : Stephen Frears.

        > na RT : 88 % z recenzji krytycznych i 68 % od widowni :]


        Bardzo nocny replay ;]
    • grek.grek 22:30 TVN "Truman Show" [22:30] 16.01.20, 10:55
      W ramach zapowiedzi : cenna rozmowa pp. Kałużyńskiego i Raczka a'propos :]


      www.wprost.pl/tygodnik/6706/Szukajcie-drzwi-w-mydle.html

    • grek.grek 23:55 ATM Roz. "Charlie i Fatty na ringu" [1914] 16.01.20, 11:00
      Tym razem Charlie Chaplin występuje w roli drugoplanowej : sędziego bokserskiego, a show należy do Roscoe'a Arbucle'a, który gra poczciwego jegomościa rzucającego wyzwanie mistrzowi boksu, aby - a jakże by inaczej - zrobić wrażenie na dziewczynie ;]

      reżyseria : Mack Sennett

      Jutro seans o 20:20, a w sobotę o 15:55, tak więc : okazji nie zabraknie :]
      • grek.grek 20:20 ATM Roz. "Charlie i Fatty na ringu" [1914] 17.01.20, 10:53
        grek.grek napisał:
        Tym razem Charlie Chaplin występuje w roli drugoplanowej : sędziego bokserskiego, a show należy do Roscoe'a Arbucle'a, który gra poczciwego jegomościa rzucającego wyzwanie mistrzowi boksu, aby - a jakże by inaczej - zrobić wrażenie na dziewczynie ;]

        > reżyseria : Mack Sennett

        Cenna powtórka alias seans właściwy :]

    • grek.grek 13:15 Kultura "Faust" [2016] / opera 17.01.20, 09:48
      Wyborny spektakl !

      Imponujący wizualnie, choć stonowany i kameralny; interesująca scenografia z antresolą, doskonała inscenizacja pokoju Małgorzaty, Fausta, karczmy; mnóstwo statystów, grupowo odgrywających rózne istotne role [gapiów, chóru, wojska, złych duchów]; wydarzeniem jest zaś spływający z góry na scenę kilkunastometrowy kościotrup, gigantyczna marionetka - dzieje się to w momencie gdy Wagner wraca z w wojny i zapewne sygnalizuje rangę jej okrucieństwa i liczby ofiar.

      Faust przechodzi oczywistą drogę, co podkreślają zmiany strojów, Mefistofeles bywa kpiarski i wachluje się własnym ogonem diabelskim, a obu panom zdarza się nawet "zbijać piątki" i wywijać obertasy w szalonym duecie, choć oczywiście akcja trzyma się ustalonego planu, więc szatan w końcu pojawia się również jako dyspozytor ciemnej, złej energii, zwłaszcza gdy triumfalnie skazuje Małgorzatę na potępienie trzymając ją za włosy.

      Małgorzata w ciekawej intepretacji pani śpiewaczki niekoniecznie tak młodej jak w literackim oryginale, ale wybitnie uzdolnionej. Maria Agresta otrzymała rzęsiste brawa na wyjściu, podobnie jak Piotr Beczała, Faust oraz Ilgar Abdrazakow, Mefistofeles , a także Paolo Rumetz, Wagner.

      Zajmujące : wiernego przyjaciela Małgorzaty, zakochanego w niej chłopca Sibella, gra dziewczyna. Z domalowaną brodą :] Pani Tara Erraught.

      Wspaniała orkiestra pod batutą Alejo Pereza.

      wg mnie, rewelacja !

      Spektakl miał miejsce w 2016 roku, w ramach Festiwalu w Salzburgu.
      Opera ma pięć aktów, autorami libretta są Jules Barbier i Michel Carre, kompozytorem Charles Gounod, jej prapremiera odbyła się w 1859 roku w Paryżu :]

      W 2016 roku reżyserem jest Reinhard von der Thannen.
    • grek.grek 20:00 TVN "Incepcja" [2010] 17.01.20, 09:55
      Obsada hollywoodzka, efekty specjalne zapierają dech, akcja zaś toczy się w... psychice, podświadomości ludzkiej, gdyż oto grupa wyrafinowanych przestępców przyszłości wkrada się do snu biznesmena, aby w jego umyśle zaszczepić konkretną myśl, tudzież ideę. To dopiero intryga ! :]

      Za chińskiego boga nie mogę załapać krok po kroku, jak się ta misja realizuje, co dokładnie znaczą i jak się ze sobą łączą zamieszczone w filmie symboliczne przedmioty, generalnie : podziwiałem dotąd głównie wyobraźnię reżysera Christophera Nolana oraz nieskończone możliwości techniczne współczesnego kina, a także podążałem za suspensem, bo nawet nie znając detalicznie sensu i mechaniki dokonywanych przez bohaterów czynności, można się zorientować, kiedy rośnie zagrożenie dla powodzenia ich przedsięwzięcia :].

      Na tym poziomie również można doznać pewnej satysfakcji z filmu, gwarantuję ;]

      Replay, jutro o 13:55.


      • grek.grek 13:55 TVN "Incepcja" [2010] 18.01.20, 09:19
        grek.grek napisał:

        > Obsada hollywoodzka, efekty specjalne zapierają dech, akcja zaś toczy się w...
        > psychice, podświadomości ludzkiej, gdyż oto grupa wyrafinowanych przestępców pr
        > zyszłości wkrada się do snu biznesmena, aby w jego umyśle zaszczepić konkretną
        > myśl, tudzież ideę. To dopiero intryga ! :]


        Cenny zapewne replay :]
    • grek.grek 20:00 Polsat "Thor. Mroczny świat" [2013] 17.01.20, 10:04
      170 mln budżet, obsada prosto z Hollywoodu, komiksowa historia bez zobowiązań ;]

      pan recenzent Filmwebu przyznał 6/10, publiczność : 7/10, na RT : 66 % z recenzji krytycznych i 76 % od widowni, a tak po prawdzie : najważniejsze, że dochód z filmu wyniósł ponad 630 mln, nie bójmy się tego powiedzieć, gdyż w tym celu właśnie powstają tego typu rzeczy : eskapistyczna rozrywka dla widza, godny uwagi zysk dla producenta, podajemy sobie dłonie, spoglądamy życzliwie w oczy i rozchodzimy się w dwie rózne strony ;]

      reżyseria : Alan Taylor.
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Skazany na bluesa" [2005] 17.01.20, 10:17
      Biografia Ryszarda Riedla z całą baterią piosenek Dżemu, wybornym wcieleniem Tomasza Kota, nostalgicznie pokazanym Górnym Śląskiem w czasach Polski Ludowej.

      Obrazy narkotykowego uzależnienia, a właściwie już choroby, a później powolnego umierania bohatera - dotkliwe, ale reżyser nie szuka sensacji, raczej - wg mnie - próbuje ustalić punkt, w którym nadal jeszcze mamy do czynienia z realistycznym przedstawieniem.

      Bardziej palące kwestie dotyczą relacji Riedla z menadżerem i kolegami z zespołu, na ile ci ludzie przejmowali się jego sytuacją i kłopotami, a na ile traktowali go wyłącznie na gruncie profesjonalnej aktywności. Pamiętam, że po premierze filmu były na ten temat spory i dyskusje, zwłaszcza wśród osób zaangażowanych w ówczesne środowisko muzyczne i kulturalne.

      Bez zarzutu [chyba ?] natomiast wypada wątek związków pana bohatera z żoną i synem, jak również , generalnie, jego stosunku do świata, życia i tego co się nazywa wolnością jednostki.

      Muzyka Dżemu bogato ilustruje fabułę, wybrzmiewają wszystkie największe ich "hity", choć nie wiem czy wypada tego terminu używać wobec zespołu z zasady bluesowo-rockowego :]

      reżyseria : Jan Kidawa-Błoński.
      • grek.grek 22:15 Stopklatka "Skazany na bluesa" [2005] 21.01.20, 10:22
        grek.grek napisał:
        Biografia Ryszarda Riedla z całą baterią piosenek Dżemu, wybornym wcieleniem Tomasza Kota, nostalgicznie pokazanym Górnym Śląskiem w czasach Polski Ludowej.

        Obrazy narkotykowego uzależnienia, a właściwie już choroby, a później powolnego umierania bohatera - dotkliwe, ale reżyser nie szuka sensacji, raczej - wg mnie - próbuje ustalić punkt, w którym nadal jeszcze mamy do czynienia z realistycznym przedstawieniem.

        Bardziej palące kwestie dotyczą relacji Riedla z menadżerem i kolegami z zespołu, na ile ci ludzie przejmowali się jego sytuacją i kłopotami, a na ile traktowali go wyłącznie na gruncie profesjonalnej aktywności. Pamiętam, że po premierze filmu były na ten temat spory i dyskusje, zwłaszcza wśród osób zaangażowanych w ówczesne środowisko muzyczne i kulturalne.

        Bez zarzutu [chyba ?] natomiast wypada wątek związków pana bohatera z żoną i synem, jak również , generalnie, jego stosunku do świata, życia i tego co się nazywa wolnością jednostki.

        Muzyka Dżemu bogato ilustruje fabułę, wybrzmiewają wszystkie największe ich "hity", choć nie wiem czy wypada tego terminu używać wobec zespołu z zasady bluesowo-rockowego :]

        reżyseria : Jan Kidawa-Błoński.



        Replay !
    • grek.grek 20:30 Kultura "Młodość" [2015] 17.01.20, 10:36
      W kurorcie alpejskim z Szwajcarii przebywają dwaj przyjaciele w dojrzałym wieku : wybitny kompozytor i nie mniej wybitny filmowiec. Dzielą przestrzeń z sobie podobnymi kuracjuszami, odbywają długie spacery, obserwują przyrodę i ludzi, a czasami odwiedzają ich bliscy. I na tym można zamknąć temat akcji w filmie :] Nie o nią tutaj chodzi, a o urodę miejsc, intrygujące osobowości, wystylizowane obrazy, czyli o wzruszenie, poruszenie, a koniec końców być może jakąś refleksję na temat przemijania, do czego nawiązuje tytuł : zauważana w otoczeniu młodość porusza obu starzejących się panów, być może chcieliby swoją własną poczuć na nowo, a może zastosowanie miałby tutaj aforyzm Oscara Wilde'a : "Dramatem starości nie jest to, że człowiek się starzeje, ale że pozostaje młody" ?

      "Film jest wizualnie piękny, ale powierzchowny i efekciarski. Artystyczny na siłę. Coś jakby Kieślowski w okresie francuskim :) Mamy się zachwycać, jakie to piękne i mądre, jaka to wielka sztuka !

      Jest tu kilka scen, które przekraczają wręcz granicę kiczu. Oglądałam je z zażenowaniem. Scena, kiedy Fred... dyryguje krowami na łące, albo... lewitujący buddysta. A już kulminacja jest w finale, kiedy Fred dyryguje orkiestrą, a śpiewaczka wykonuje jakąś dramatyczną pieśń.

      W ogóle za dużo tu muzyki i smętnych piosenek w pół-amatorskim wydaniu, mających na celu dodatkowo podkreślić nastrój scen, co wygląda na szantaż emocjonalny. Niepotrzebnie Sorrentino dodaje gaz do dechy w tych scenach, jakby nie był pewny, że sam obraz wystarczy.

      Na plus aktorstwo Caine'a, Keitela i Weisz. Ciekawy jest też epizod Jane Fondy jako Brendy. Niestety, aktorka wygląda tu jakby miała maskę, ale ten głos i błysk w oku pozostał. I chyba ta scena, ostrej rozmowy z Mickiem, jakby poza scenariuszem, dotknęła na chwilę dramatu starości.

      Przerost formy nad treścią, film nie wywołujący emocji czy głębszej refleksji. Duuuże rozczarowanie"

      To mocna recenzja Siostry :]


      Tak czy owak, zawsze warto spróbować, osobiście się z filmem skonfrontować :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka