forresty
10.04.05, 07:56
Polsat ze swymi prowadzącymi w Watykanie wyglądał jak telewizja dla dresów
którym trzeba jakoś zagosodarować czas w tym okresie. Lis który do Bonieckiego
i malińskiego zwracał się per Pan to już było przegięcie. Hanka przerażona-
wigoru nabierała jak mogła się wszytkim pochwalić jak to ona włada językiem
petrarki. Polsat poległ w Watykanie - tak żenujacej transmisji jeszcze nie
widziałem. A poległ przez swe dwie gwiazdy :Lisa i Smoktunowicz ,symbole tych
wartości które papież zwalczał. Lis -karierowicz, konsumpcjonista bezzględnie
traktujący pracowników i Hanka - rozwódka pałetająca się po salonach Warszawki
i restauracyjnych toaletach. Mało sie nie skręciłem ze smiechu jak ta para
objaśniała nam tajniki papieskich homilii i łączyła się z widzami w smutku i
żałobie. A lis koncelebrujacy mszę to po prostu będzie pamiętane przez synów i
wnuki tego narodu. Jeśli Tomku chcesz nabijać sobie punkty w sondżach
prezydenckich u starszej części pospólstwa to rób to w bardziej dyskretny
sposób. Poza tym nie wypada trakcie mszy wyliczać litanii koronowanych głów i
prezydentów w trakcie gdy odmawia sie litanię wszystkich świetych.
To samo wTN - dali tego Grassa i te pipsztolił aż miło. Jego tekst z soboty 2
kwietnia zapamietam chyba do końca życia :"kiedy możemy sie spodziewać że
papież umrze?" No po prostu chamstwo. Nie wiem czy oni mówią to co i m ślina
na język przyniesie czy to co im w słuchawkach podpowiadają? No jak mozna
takie głupoty wygadywać? Poza tym jak mozna kogoś tak młodego i
niedoświadczonego dać do prowadzenia przekazu o takim znaczeniu? na szczęście
zaraz sobie poszedł i zastąpił go Marciniak. W ogóle wyszło to że dziennikarze
nie wiedzą o czym mówią. Nie widzą co to dogmat i co to doktryna . Nie wiedzą
co to encyklika i czy czytanie tego potrzebne jest do szczęśca przecietnemu
wiernemu (ten kto wie co to jest to pewnie wie też jak trudne są to teksty i
bez przygotowania teologicznego i filozoficznego czytanie tego jest bez
sensu). Dla dziennikarzy istnieje jedyna biografia papieża - G. Weigel'a.
Fakt - najlepsza i tak obszerna że grubsza od Biblii, ale ciagłe zadawanie
pytań powołując się na Weigel'a świadczy o tym że nic więcej się nie
przeczytało w życiu.
Ja mam takie ogólne wrażenie że stacje stanęły na wysokości zadania. Nietety
to co zawiodło to byli prowadzący. jak się słuchało niektórych pytań i
wniosków to przychodziło na myśl znane powiedzenie:prawdziwa tragedia w
teatrze jest wtedy gdy krew zalewa widza