Dodaj do ulubionych

z pamiętnika Ani

IP: *.chello.pl 26.10.01, 11:05

Tekst zaczerpnięty z SMS-owego serwisu

24.10.2001:Jest świetnie, dobrze. Starałam się aktywnie nadzorować zadanie, ale
mnie sen zmorzył. Umysł, oczy musiały odpocząć. Odpoczynek i sen to uznana
metoda naukowa.
23.10.2001: Tak się cieszyłam, że już koniec, że szkoła! Ale tu jest wszystko
inne. To jest właśnie piękne! Wiedza mnie woła. Lubię siedzieć z nosem
przylepionym do monitora.
22.10.2001: Mam nadzieję, że lepiej poznam Ilone na zewnątrz, poza klimatami
domu Wielkiego Brata. Tutaj jakoś nam się układało. Czułam, jakby próbowała
mnie rozgryzć.
21.10.2001: Lubię kubańskie klimaty, doskonale się bawiłam. Nie żal mni że
Ilona i Ireka jedli wczoraj razem taką romantyczną kolację. Oni się doskonale
dogadują.
20.10.2001: Fajnie, że David mógł tu mieć urodziny, poczuć atmosferę. Czuję, że
ktoś prubuje mnie rozszyfrować. Ale wybrał najdłuższą drogę, a można przecież
tak prosto.
19.10.2001: Gra? Czy ja gram w życiu? Czy zaciskanie zębów, ukrywanie czasem
emocji to już jest gra? Czasem penie gram, ale nie po to by przyniosło mi to
jakieś korzyści.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
(skopiowane z prywatnej strony Ani Buchacz)


Obserwuj wątek
    • Gość: Marion Re: z pamiętnika Ani IP: *.chello.pl 26.10.01, 11:16
      26-10-2001


      Kolejny dzień w Domu BB rozpoczyna się tuż przed godzina dwunastą.

      Mieszkańcy dowiadują, że dziś w ramach tygodnia szkolnego będą zmagać się z
      fizyką. Potrzebne do tego celu materiały pomocnicze oczekują już w spiżarni,
      list wyjaśniający reguły zadania znajduje się już także w rękach Ani.

      Dodatkowym zadaniem praktycznym, będzie stworzenie modelu Układu Słonecznego, z
      zachowaniem wielu istotnych czynników takich jak: odległość planet od Słońca,
      oraz ich wielkość. Poszczególne planety muszą zostać rozdzielone pomiędzy
      uczestników zabawy, tak więc Agnieszka będzie odgrywała rolę Merkurego, Marzena
      wcieli się w Wenus, Jakub w Ziemię, Bogusia w Marsa, Jurek w Jowisza, David w
      Saturna, Wojtek w planetę Uran, Ania w Neptuna, Irek będzie Plutonem.

      Wielki Brat jest pod wrażeniem zdolności swoich podopiecznych, nie zamierza im
      jednak podarować egzaminu. Ku jego wyraźnemu zadowoleniu – wszyscy odpowiadają
      dziś znakomicie. Jedynie Marzenie nie udaje się udzielić odpowiedzi na oba
      pytania, w związku z czym to właśnie ona będzie przez następny
      dzień „szczęśliwą” posiadaczką oślich uszu.

      Po zakończeniu egzaminu przychodzi pora na relaks w megawannie, połączony z
      omawianiem planów na przyszłość. Uważni słuchacze dowiedzieć się mogą choćby
      tego, iż marzeniem Bogusi jest znalezienie sobie bardzo bogatego kochanka, Kuba
      natomiast widzi się w roli osoby reklamującej maszynki do golenia.
      (prywatna strona o bb)


    • Gość: Marion Wywiad z Karoliną IP: *.chello.pl 26.10.01, 11:20




      Czy to, co zobaczyli widzowie Big Brother to prawdziwa Ty?


      Nie, absolutnie nie. Kłótnie to były wybrane fragmenty z całego dnia. Robili z
      tego....... Ja ogólnie czułam się tam bardzo dobrze. Zdarzały się oczywiście
      momenty, kiedy było mi smutno lub przykro albo się wkurzyłam, ale bardzo dobrze
      się też bawiłam. Często się przebieraliśmy, malowaliśmy, a tego akurat nie
      pokazano.


      Jakie są Twoje cechy pozytywne, których nie zdołaliśmy zobaczyć w programie?


      Jestem bardzo wesoła, uwielbiam rozmawiać z ludźmi, wygłupiać się i wymyślać
      zabawy. To wszystko nie było pokazane. Mam zawsze dużo pomysłów. Poza tym ze
      wszystkimi się bardzo lubiłam. Jedyną osobą, z którą jakoś nie mogłam się
      dogadać był Wojtek Glanc, z pozostałymi to nie były nawet kłótnie, po prostu
      wymiana zdań. A tak naprawdę wszystkich lubiłam i wiem, że wszyscy też mnie
      lubili.


      A jak się czułaś związana z Wojtkiem?


      Nie było to przyjemne uczucie, tym bardziej, że mam problemy z kręgosłupem, a
      on mnie ciągał. Zresztą nie tylko pod tym względem nie było to miłe, kiedy ktoś
      chodzi za Tobą cały dzień i bez względu na to co chcesz zrobić jest obok
      Ciebie.


      Czy uważasz, że był to dobry sposób na to, żebyście się znów polubili?


      Nie, dla mnie było to jeszcze gorsze i przez to byłam jeszcze bardziej
      negatywnie nastawiona do Wojtka. Wkurzał mnie przez to, że ciągle był przy
      mnie.


      Kiedy jednak opuścił dom, to odszedł Twój problem, co się stało, że ciągle
      chciałaś wyjść?


      Przede wszystkim było bardzo nudno. Nie było co robić. Poza tym jednak takie
      zamknięcie, samam nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to jednak nie jest
      łatwe. Czasem musieliśmy robić rzeczy, które uważam, że były zupełnie bez
      sensu. Nie chodzi mi tutaj o zadania, ale np. w nocy nie mogłam spać, tylko
      musiałam brać udział w zabawie. Później znów nas obudzili, wygonili na dwór, a
      ja akurat byłam chora. Tak się rozłożyłam, że dostałam antybiotyk i w ogóle już
      nie mogłam wstać z łóżka. Uważam, że takie sytuacje w ogóle nie powinny mieć
      miejsca. Chodzi mi o narażanie zdrowia. Ktoś ma grypę, a tu można jeszcze
      bardziej się rozchorować.


      Czy poczułaś ulgę po wyjściu? Czy pomyślałaś, że nareszcie się skończyło?


      Na pewno tak. Nie żałuję tego, że wyszłam. Tym bardziej, że byłam w taki sposób
      pokazywana. Zresztą im dłużej bym tam była, tym bardziej bym się nudziła i
      denerwowała.


      Gdybyś miała podsumować swój pobyt w domu Wielkiego Brata, to jakie byś
      wymieniła plusy i minusy?


      W tej chwili jestem popularna, jestem rozpoznawana w każdym miejscu. Mam nowe
      propozycje jeśli chodzi o pracę i to są bardzo pozytywne strony mojego pobytu w
      domu Wielkiego Brata. Poznałam fajnych, ciekawych ludzi, miałam okazję żyć w
      ekstremalnych warunkach. W sumie są same pozytywy.


      Gdybyś mogła cofnąć czas – czy zachowywałabyś się inaczej w domu BB?


      Kiedy już obejrzałam nagrane odcinki myślę, że nie wyluzowałabym się tak
      maksymalnie, tylko bym grała. Nie byłabym już sobą.


      Czy myślisz, że to właśnie jest sposób, żeby wygrać program? Grać i nie być
      sobą?


      Na pewno. Nie sądzę, że ktoś może wytrzymać w takich warunkach bez nerwów, bez
      stresów. Nie wierzę w to. Byłam tam sama i wiem, jak trudno jest mieszkać w
      takim domu. Akurat mi nie zależało na tym, żeby wygrać, bo chciałam tam być
      tylko miesiąc, ale nie da się przejść całego programu będąc wciąż sobą.



      A kto z obecnych mieszkańców gra?


      Na pewno bardzo gra Ania, która jest osobą jeszcze bardziej kontrowersyjną niż
      ja, jest intrygantką, uwielbia się kłócić, a udaje, że jest milutka i
      sympatyczna. Przede wszystkim ona.


      Kto chciałabyś, żeby wygrał program?


      Chciałabym, żeby wygrał Irek albo Wojtek Witczak. Gdyby mnie pokazano inaczej,
      a nie ciągle puszczano kłótnie, których nie było aż tak dużo, to musiałabym
      wygrać program.

    • Gość: Marion wywiad z brzuchomówcą-Wojtkiem IP: *.chello.pl 26.10.01, 11:25
      Czyli brzuchomówca idzie do Big Brothera po to, żeby się wypromować?


      Też, a poza tym zawsze chciałem przeżyć taką historię jak w „Roku 1984”
      Orwella. Takie oderwanie od świata. Chociaż przykro było po wyjściu dowiedzieć
      się o tym, co stało się na

      zewnątrz – mówię o ataku terrorystycznym na USA.


      Jak sądzisz jak zareagowaliby mieszkańcy, gdyby się o tym dowiedzieli?


      Na pewno nasza dyskusja o tolerancji i patriotyzmie potoczyłaby się zupełnie
      inaczej. Uważam, że niektóre poglądy są weryfikowane w sytuacji, gdy coś
      takiego się dzieje. Teraz nie powiedziałbym już tego, co powiedziałem wtedy.
      Takie doświadczenie powoduje, że zaczyna się myśleć od innej strony.


      Czy sądzisz, że ta wiadomość powinna być podana uczestnikom jako nadzwyczajna?


      Tak, myślę, że to jest sytuacja nadzwyczajna, i że powinni wiedzieć. Uważam, że
      zrobiliśmy z siebie troszeczkę baranów bawiąc się w wojsko w takiej sytuacji.
      Jest mi z tego powodu przykro.


      Skąd zainteresowanie brzuchomówstwem?


      W dzieciństwie obejrzałem film o mężczyźnie z lalką, później odrodziło się to w
      jakiś sposób do mnie wróciło. Ok. dwa lata zajęło mi uczenie się
      brzuchomówstwa. Mam kontakt z wieloma brzuchomówcami przez Internet, wymieniamy
      opinie, porady. Bardzo mi to pomaga. Jednak to nie rozwiązuje wszystkich
      problemów, bo język polski jest specyficzny i np. Amerykanin nic tu nie pomoże.
      Chyba jestem jedynym brzuchomówcą w Polsce. Nie dotarłem do żadnego innego.


      Dostałeś aż 10 głosów. Czy spodziewałeś się aż takiej niechęci od strony
      współmieszkańców?


      Szkoda, że nie 11. Wtedy byłbym nie do pobicia. Nie, nie przejmuję się tym, tak
      miało być. Miałem poczucie, że Jurek mnie nie nominował, dalej stawiałem na
      Irka. A po reszcie się spodziewałem, że chce, żebym wyszedł. Troszkę ich tam
      wkurzałem.


      Dlaczego tak robiłeś?


      Z nudów. Spodziewałem się większego szaleństwa w tym wszystkim. Próbowałem
      pewne rzeczy sprowokować, ponieważ niewiele się działo. Robiłem to dla zabawy.
      Poza tym wierzę, że przy jakiś emocjach ludzie stają się prawdziwi.


      To znaczy, że czułeś się zawiedziony postępowaniem Wielkiego Brata?


      W pewnym momencie byłem rozczarowany. Wielki Brat dał tylko parę zadań i
      zaczęło się robić nudno. Porozrabiałem więc, chociaż nie ukrywam, że mnie
      również trochę emocji i nerwów to kosztowało.


      Byłeś prawdziwy w domu BB?


      Trochę tak, trochę nie. Prawdziwy Wojtek to ten, który chciał bardzo papierosa,
      który kopał w skrzynię, który kłócił się z Karoliną. Nieprawdziwe sytuacje to
      pewne prowokacje polegające głównie na wypowiadaniu jakiś ostrych opinii.


      Kto Cię najbardziej drażnił w domu?


      Grupa jako całość. Miałem wrażenie, że wszyscy mówią jednym językiem, który mi
      nie odpowiadał. W jakiś sposób zatracili swoją osobowość i indywidualność.
      Grupa stała się bezosobowa. Wszyscy niejako podążają według toru wyznaczonego
      przez najsilniejszą jednostkę, którą jak mniemam jest Jurek.


      A czy Twoje problemy z grupą nie zaczęły się od momentu, gdy w domu pojawił się
      Eustachy? Pokazałeś im, że jesteś godnym przeciwnikiem.


      To prawda. Troszkę miałem takie odczucie. Irek nazwał to po imieniu, spojrzał
      na Eustachego i powiedział, że jest jego konkurencją.


      Boisz się chłopaka Karoliny?


      Nie, zamieniliśmy kilka zdań podczas ringu i sądzę, że zdaje on sobie sprawę z
      tego, że jest to show i wczoraj chyba też zrozumiał, że w naszej kłótni nie
      było złych intencji, tylko pewien wybuch gwałtownych emocji, bez żadnej
      zawiści.


      Kto według Ciebie wygra program?


      Albo ktoś, kto ma siłę spokoju i cierpliwości – mam tu na myśli Wojciecha, albo
      ktoś kto gra, bawi się – czyli Jurek, pod warunkiem, że ciągle utrzyma
      ten „poziom” bycia liderem. Myślę, że zwycięzcą w tym programie będzie ten, kto
      zachowa siebie, kto nie da się złamać, spłaszczyć.

      Czy pobyt w domu Cię zmienił?


      Tak, przekonałem się o pewnych cechach swojego charakteru. Na przykład
      związanie z Karoliną zweryfikowało moją cierpliwość.


      Jakich propozycji oczekujesz?


      Jest kilka pomysłów na programy satyryczne, ale nie wiem jeszcze co z tego
      wyniknie. Jeżeli nic nie wyniknie, to pójdziemy z Eustachym na Długą w Gdańsku
      i zawsze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka