Gość: D.l
IP: 157.25.119.*
18.02.03, 09:27
Trzech beznadziejnych facetów w finale?! To porażka!?. "Haniu, byłaś
najlepsza! Bez ciebie ten program nie istnieje!". "Popłakałam się, kiedy
odeszłaś". To tylko kilka z ponad 300 opinii, jakie znalazłam na stronie
internetowej IDOLA po odejściu z programu Hani Stach. Skandal? Na pewno
najbardziej dramatyczna sytuacja w drugiej, dość nudnawej, edycji programu.
Dla wielu osób zdecydowanie ciekawsza od samego finału.
Mariusz Totoszko Postawił wszystko na jedną kartę.
Zostawił przeszłość w rodzinnej Wschowie. Po wielu latach rozstał się ze
swoją dziewczyną. Chce robić karierę w Warszawie.
Bartek Hom Zaczął od zaśpiewania po rosyjsku piosenki zespołu Ich Troje.
Z koncertu na koncert zaskakiwał coraz to nowymi pomysłami. Jurorzy docenili
go dopiero, kiedy stracił głos i zachrypnięty zaśpiewał "na poważnie"
Niepokonanych Perfectu.
Krzysiek Zalewski Potrafi zagrać na gitarze 14 dźwięków na sekundę.
Dzięki udziałowi w programie chciałby nagrać płytę ze swoim zespołem. Nie
marzy o karierze solowej.
Małgosia Kunc Kiedy odpadła z Idola, jurorzy powiedzieli, że limit pomyłek w
tym programie został wyczerpany.
Małgosia pracuje już nad swoją debiutancką płytą.
Niedoszła idolka zrobiła wokół siebie spore zamieszanie. Zniknęła z programu
nagle, tłumacząc się złym stanem zdrowia. I niemal natychmiast wyjechała z
narzeczonym na krótkie wakacje, gdzie dochodziła do siebie i leczyła infekcję
zatok. Kiedy po tygodniu odebrała wreszcie telefon, usłyszałam tylko, że
umowa z programem zabraniała jej jakichkolwiek komentarzy. Pocztą pantoflową
niemal codziennie przychodziły nowe wieści o jej odejściu z IDOLA.
Najpopularniejsza okazała się wersja o zerwaniu kontraktu z wytwórnią płytową
BMG i podpisaniu umowy z konkurencyjną firmą Universal Music Polska. Czy
rzeczywiście inna firma fonograficzna starała się przechwycić niedoszłą
idolkę? - W moich oczach Hania była największą osobowością, jaka przewinęła
się przez program, taka jest moja osobista opinia - podkreśla Krzysztof
Zgorzelski z Universal Music Polska. - Bez niej to był IDOL bez idola -
dodaje. Na inne pytania odpowiada wymijająco. Za to Paweł Jóźwicki z BMG,
pytany o starania konkurencji, nie ukrywa irytacji: - Nie narzucamy Hani
terminu nagrania płyty. Jesteśmy na dobrej drodze do podpisania kontraktu,
dogadujemy szczegóły. Potwierdza to narzeczony Hani, Wojtek Pilichowski: -
Negocjujemy umowę z BMG. Producenci nie robili Hani żadnych wyrzutów. A
plotki o przyczynach jej odejścia są śmieszne - dodaje. Komu zależało na tym,
żeby pokazać Hanię w złym świetle, sugerując, że nagra płytę dla konkurencji?
Nie wiadomo. Zrezygnowana Hania marzy o tym, by cała sprawa poszła w
niepamięć. Jest zmęczona. Nie może zrozumieć, dlaczego tak trudno pojąć, że
zabrakło jej sił, by zostać idolem. Nie wszyscy uwierzyli w kłopoty
zdrowotne. Część jury skrytykowała decyzję o opuszczeniu programu. - To takie
typowo polskie zachowanie. Takie szczurze jak cały ten biznes - powiedział
Kuba Wojewódzki. - Jeśli Hania nagra płytę w innym koncernie, to będzie to
dla mnie jak handel kradzionym towarem. Złamała zasady lojalności. Skoro to
właśnie jest jej sprytny sposób na karierę, nie powinna brać udziału w tym
meczu.
Elżbieta Zapendowska była bardziej powściągliwa: - W moich oczach Hania jest
niesolidna. Można się obawiać, że w przyszłości postąpi w podobny sposób. To
jej życie, ale rezygnując, zagrała nie fair wobec programu.
Na Robercie Leszczyńskim odejście Hani nie zrobiło większego wrażenia: -
Która to była? W ogóle jej nie zapamiętałem ani nie poznałem jej charakteru
muzycznego. Skoro chciała odejść, miała do tego prawo. To nie jest system
niewolniczy.
Jacek Cygan stwierdził: - Wolę uznawać prawdy przedstawione za prawdy. Mam
nadzieję, że Hania ma na tyle dobrej woli, że nie kłamała, tłumacząc swoją
decyzję złym stanem zdrowia.
Odejście Hani najbardziej zabolało jednak pozostałych finalistów. Krzysiek
Zalewski krótko skomentował to wydarzenie: - Było mi przykro. Szkoda, że
Hania nie dzieliła się z nikim swoimi dylematami. Po jej odejściu straciłem
energię. Podobnie mówił Bartek Hom: - Po rezygnacji Hani teoretycznie
powinniśmy się cieszyć. Odpadła faworytka. A jednak było mi dziwnie - pusto.
Z punktu widzenia twórców Idola spontaniczna rezygnacja Hani urozmaiciła
program. Pociągnęła za sobą kolejne dramatyczne decyzje. Wreszcie zaczęło się
coś dziać. Agnieszka Szewczyk, która odpadła jako ostatnia przed odejściem
Hani Stach, nie przyjęła propozycji powrotu. Krzysiek Zalewski też nie
skorzystałby z takiej szansy. Bałby się powtórnej porażki. Za to bez wahania
wróciła do Idola Marta Smuk. Jej decyzja wzbudziła kontrowersje. - Ludzie,
ona nie ma za grosz godności. Wyrzucili ją, ale wślizgnęła się tylnymi
drzwiami - to jedna z łagodniejszych opinii telewidzów, którzy w końcu i tak
nie dali Marcie wejść do ścisłego finału. Czy nagra płytę? Nie wiadomo. Za to
niemal z całą pewnością można liczyć na debiutancki album Hani. Szum medialny
to dobra promocja, zwłaszcza dla wokalistki zdolnej i atrakcyjnej. Kariera
finalistów poprzedniej edycji Idola budzi bowiem wątpliwości, czy ten program
to prawdziwa szansa na popularność, czy tylko rozrywka telewizyjna. Może
Hania Stach miała rację, wybierając inną drogę do osiągnięcia sukcesu?
Elżbieta Zapendowska uważa, że Idol to najlepsza promocja, jaką kiedykolwiek,
ktokolwiek miał w tym kraju. Nawet teledysk nadawany cztery razy dziennie nie
da takiej popularności. - Siła IdolA polega na wielkich emocjach - mówi
Robert Leszczyński. - Czy jestem w Słupsku, czy w Raciborzu, ludzie pytają o
finalistów. Ich to bardzo obchodzi. Występ przed czteromilionową
publicznością jest gigantyczną promocją, ludzie się o to zabijają. Hania może
o sobie powiedzieć, że nie odpadła, ale w moich oczach jest to akt
tchórzostwa - dodaje. Hania jednak wierzy w słuszność swojej decyzji. Tuż
przed odejściem z programu spotkałam się z nią podczas sesji zdjęciowej dla
Gali. Poza niewielką chrypką nic nie wskazywało na złe samopoczucie. Ale
Hania otwarcie mówiła o znużeniu i przemęczeniu: - Chciałabym odpaść z
programu. Nie wierzę w błyskawiczną karierę dzięki Idolowi. To tylko show, o
którym ludzie zapomną po miesiącu. Natalia Kukulska czy Kasia Kowalska
pracowały na swój sukces wiele lat. Ja wybieram podobną drogę: konsekwentnej
pracy. Hania nie kryła, że nie chce nagrywać płyty w takich warunkach jak
Alicja Janosz: - Ala miała mało czasu, narzucono jej piosenki, producenci
płyty zmieniali się kilka razy. Nie sposób nagrać dobry materiał pod taką
presją. Dlatego nie chcę stać się idolem w jedną noc. Myślę o tym, żeby
zrezygnować, wygrana mnie nie pociąga - mówiła. Dwa dni później podjęła
decyzję o odejściu.
Prośba o komentarz