Gość: rf
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
30.11.01, 10:33
Co tak naprawdę wydarzyło się w Domu Wielkiego Brata? Dlaczego Irek musiał
) go opuścić? Co się z nim teraz dzieje? Dlaczego TVN nie chce pokazać, co
) było prawdziwą przyczyną wyeliminowania go z programu? Gdzie są raporty z
) informacjami o zachowaniu Irka?
)
) Przynajmniej na dwa tygodnie przed tragicznymi wydarzeniami w Domu BB Irek
) dawał sygnały, że dzieje się z nim coś złego. Potem definitywnie
) odizolował
) się od pozostałych mieszkańców.
) - Miał w oczach coś strasznego. Był jakiś napalony - mówi nasz informator.
) -
) Wyraźnie nie radził sobie ze swoją erotyką. Aż nadeszła noc z 5 na 6
) listopada. I nie chodziło wcale o wyjście Bogusi - co sugerują
) przedstawiciele TVN. - Irek przecież często się z nią kłócił...
)
) Kosmos
) - W poniedziałek wieczorem wszyscy mieszkańcy z obawy o swoje zdrowie i
) życie schowali się w sypialniach. Wcześniej, na wszelki wypadek, chłopcy
) ukryli niebezpieczne przedmioty. Pamiętam, że siekierę schowali w
) ogrodzie.
) Irek wpadł w taki szał, że mężczyźni nie spali całą noc - dowiadujemy się
) w
) Sękocinie. - Tego dnia od rana zaczepiał wszystkich, wszczynał awantury.
) Wielki Brat po kolei zapraszał więc do pokoju zwierzeń pozostałych
) mieszkańców i prosił o wyrozumiałość i opiekę nad Irkiem.
)
) Wszyscy, nawet strażak, człowiek wyjątkowo złośliwy, był na każde
) zawołanie
) Irka. W końcu nie wytrzymał Kuba, nagabywany szczególnie sprośnie.
) - Niewiele brakowało, a Irek dostałby w mordę. Kubie jednak udało się
) powstrzymać złość i emocje - twierdzi nasz informator.
)
) W nocy było już tragicznie. Irek rozebrał się, został w bokserkach, zaczął
) ocierać się o ściany, lizać swoje ciało. Nikt z TVN nie reagował. Potem, w
) kuchni wyjął z szafek wszystkie rzeczy, ustawił je w piramidkę i oblał
) moczem. Wystraszeni mieszkańcy przez uchylone drzwi obserwowali
) wydarzenia.
)
) A Irek cały czas gadał o tym swoim kosmosie. Nie wiadomo, do kogo mówił:
) "Moje misie, misie, misie". Cmokał... Wyrywał z klatki piersiowej włosy i
) je
) zjadał. Wpadł w jakiś szał. Kiedy wszedł do pokoju zwierzeń, nasikał w
) kubek
) i wlał to do stojącego w pokoju akwarium. Zaczął wrzucać do niego rzeczy
) mieszkańców, swoje kapcie. Trzeba było odłączyć całą aparaturę, żeby mu
) się
) nic nie stało. Wielki Brat poprosił Irka, żeby zgodził się na zastrzyk
) uspokajający. Irek zdecydowanie odmówił.
)
) Eksperci I PRODUCENCI
) - Wrócił do kuchni - opowiada nasz informator - i tu wreszcie sobie ulżył.
) Zrobił się spokojniejszy. Zaczął płakać, jakby zrozumiał, co zrobił.
) We wtorek rano zawiadomiono całe szefostwo TVN. Mimo korków przybyli do
) Sękocina w dwadzieścia minut. Próbowali skontaktować się z psychiatrami,
) którzy mają podpisane odpowiednie kontrakty. Pierwszy, do którego się
) dodzwonili, odburknął, że on do tego przypadku nie przyjedzie. Drugi miał
) wyłączoną komórkę. A Irek tymczasem znowu się ożywił. Najpierw Wielki Brat
) zaprosił go do pokoju zwierzeń. W tym czasie szefowie produkcji wezwali
) członków ochrony. Mieli stać w pogotowiu na wypadek, gdyby coś się
) wydarzyło.
)
) Nadzorcy programu w końcu zdecydowali, że zagonią Irka do spiżarni, gdzie
) -
) zakładali - porozmawia sobie z psychiatrą i szefową produkcji. Udało się.
) Irek wszedł tam niepewnym krokiem burcząc pod nosem: "Najwyżej znowu
) zamkną
) mnie u świrów". Nie wiedział, że trafi stamtąd do... Tworek.
)
) - W spiżarni producentka dosyć długo opowiadała Irkowi, jak bardzo jest
) popularny i jak dużą sympatią cieszy się u telewidzów. Nie wiem tylko, po
) co, skoro wiadomo było, że do Domu Irek już nie wróci. Chyba bali się,
) żeby
) nie zrobił się agresywny - dowiadujemy się w TVN. - Nagle w trakcie
) rozmowy
) Irek zerwał się i szybkim krokiem podążył do drzwi Domu. Były zamknięte.
) Wtedy skapitulował. Ale nie na długo. Wkrótce wyczuł dobry moment i...
) czmychnął z budynku. W pogoń za nim rzucili się ochroniarze.
)
) - Iruś w slipach wdrapał się na dach i zaczął po nim skakać. W
) międzyczasie
) wezwano już pogotowie z Tworek. Po krótkim pościgu udało się zwlec go z
) dachu i już w kaftanie bezpieczeństwa odwieziono do szpitala
) psychiatrycznego - opowiada jeden ze świadków.
)
) Widzowie nie dowiedzieli się
) Wydawałoby się, że to już koniec problemów z Irkiem i Wielkim Bratem, ale
) tak naprawdę dopiero wtedy zaczął się drugi akt. Co powiedzieć widzom i
) fanom Irka, których miał tysiące? Czy w ogóle mówić, gdzie on jest?
)
) Jedną z pierwszych decyzji było "zakneblowanie" ust wszystkim obserwatorom
) akcji, czyli pracownikom TVN i firmy Endemol, która jest producentem
) programu. Kolejne decyzje zapadały w ścisłym gronie i podejmowali je
) pracownicy TVN, m.in. Edward Miszczak.
)
) - Przecież na nas ciążyła duża odpowiedzialność. A my nic nie mogliśmy
) zaproponować. Poza tym nie wiedzieliśmy, co planuje TVN. Wyszedł kolejny
) problem, gdyż przez cały wtorek nie nakręciliśmy nic, co mogłoby pójść na
) wizję - dowiadujemy się od jednego z szefów firmy Endemol.
)
) I tak o godz. 17.15 zamiast programu na żywo TVN wyemitowała odcinek z
) poprzedniego dnia. Bez słowa komentarza. Z kolei, w wieczornym programie,
) ograniczono się do informacji, że Irek opuścił Dom, ponieważ wielokrotnie
) złamał regulamin i nie stosował się do poleceń Wielkiego Brata. Więcej
) szczegółów zapowiedziano na dzień następny.
)
) Tymczasem wiadomość o niecodziennym wyjściu Irka dotarła do niektórych
) mediów. Indagowany przez dziennikarzy Andrzej Sołtysik, rzecznik TVN,
) odpowiadał, jak automat, że o godz. 20.00 wystosuje do mediów specjalny
) komunikat. Niestety, było w nim to, co w programie, a kończył się słowami:
) "Teraz Irek przebywa pod opieką lekarzy i specjalistów". Nie można jednak
) było się dowiedzieć: dlaczego? Przecież w innych przypadkach, kiedy któryś
) z
) uczestników złamał regulamin, wychodził z Domu w świetle jupiterów i
) pośród
) rzeszy fanów.
)
) Brak dostępu
) Dostępu do Irka bronili także lekarze z Tworek. Choć on sam zgodził się na
) rozmowę z dziennikarzami, medycy nie wpuścili ich. Ponoć interweniowała
) TVN.
) Pod salą dyżur pełnili wynajęci przez telewizję ochroniarze. W końcu i
) lekarze mieli dość pacjenta, wokół którego jest tyle zamieszania.
) Zakwaterowano go więc gdzieś w lesie, w miejscu odosobnienia, razem z jego
) ojcem i żoną. W gazetach i stacjach radiowych codziennie pojawiały się
) coraz
) to nowsze doniesienia o zachowaniach Irka. Kontaktów z dziennikarzami i
) mieszkańcami wsi Koło, gdzie mieszka, zabroniono także babci bohatera.
) Przyszedł też czas na sprostowania.
)
) W jednym z niedzielnych "ringów" pokazano nagrany wcześniej wywiad z
) Irkiem.
) Gdy prowadzący go Andrzej Sołtysik zapytał, czy ma żal do mieszkańców bądź
) Wielkiego Brata, a Irek zaczął odpowiadać na zadane pytanie, w programie
) nieoczekiwanie puszczono komentarz Sołtysika, który zapewnił, że Irek
) takiego żalu nie ma, czuje się świetnie i wszystko jest OK. Na zakończenie
) programu Sołtysik z dumą powiedział, że to chyba wyjaśnia, iż wszystko, co
) opisały gazety, to bzdury i kłamstwa.
)
) Z niewiadomych jednak powodów nadal broni się dostępu dziennikarzy do
) bohatera wydarzeń. Niespełna dwa tygodnie temu TVN zorganizowała w jednej
) z
) warszawskich restauracji konferencję prasową. Zaproszono na nią kilku
) zaprzyjaźnionych dziennikarzy, piszących tylko dobrze o programie, głównie
) tych z kolorowych pism. Irek wystąpił na niej w ciemnych okularach.
) - Był otumaniony. Pewnie zażywa silne tabletki uspokajające. Przynajmniej
) sprawia takie wrażenie. Nie był taki żywy jak w telewizji. Zachowywał się
) nieco dziwnie - opowiada nam jeden z uczestników konferencji.
) Kolejny krok to niedzielny "ring", z 18 listopada br.
) - Zawsze podczas "ringu" mieliśmy możliwość przebywania w reżyserce. Tym
) razem jednak zabroniono nam tego, jak również pobytu w studiu. Najpierw
) wygoniono nas na dwór,