Dodaj do ulubionych

Opole 2007 - skandal

14.06.07, 16:05
Po prostu ręce opadają :
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,4224128.html
Obserwuj wątek
    • grek.grek Re: Opole 2007 - skandal 14.06.07, 16:08
      A podpisać się toto chociaż umie ?
      • sztuka_konwersacji Re: Opole 2007 - skandal 16.06.07, 21:30
        grek.grek napisał:

        > A podpisać się toto chociaż umie ?


        :DDDDDD
        Stary, jestem Twoja fanka, serio ;)))
      • forresty Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 07:49
        > A podpisać się toto chociaż umie ?

        Buhahahhahahahahhaaaaaa...... aż mi poranny kac minął. Szczerze mówiąc to nie
        oglądałem. aż z ciekawości posłuchałem sobie gosi w radyjku co by dowiedziec się
        cóż to za aria co się jej dwa tygodie trza uczyć? I powaliło mnie to na kolana.
        To było coś o jakichś okrutnych kłamstwach i sensie życia. Rzeczywiście dzieło
        poważne. Śpiewac o tak poważnych tematach wymaga skupienia i perfekcji
        wykonawczej wiec się nie dziwię że Gosia wymagała takich nauk. No i zespół
        atrapa - poważny artysta na byle dechy w małkinii Górnej nie fatyguje jakichś
        magików z filharmonii.
        Z ciekawoscią przeczytałem o koncrtowych planach naszej gwiazdy. Małkinia,
        Krapkowice.... Łał!!!
        Z radością zapuściłem sobie ABBĘ. Posłuchałem sobie The Winner takes it all.
        Oczywiscie z myśłą o naszej zwyciężczyni. Słuchało się fajnie. Żywe bębny, żywe
        fortepiany i super spiewające dwie panie.... To były czasy. Ponoć Europie
        szczęka opadła jak usłyszała pierwszy raz Waterloo.
        A Gosia? Będzie Dancing Queen w Krapkowicach ze hej. Dechy od hołubców popękają
        • lhotse89 Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 08:24
          > Z radością zapuściłem sobie ABBĘ. Posłuchałem sobie The Winner takes it all.

          To sobie lepiej zapuść Bravo tu as gagné . Ta sama piosenka tylko śpiewa ją
          Mirele mathieu. Spadną ci kapcie i szczęka opadnie. Też kiedyś miałem alergię na
          francuskie śiewaczki ale kumpel muzyk mi polecił mówiąc "posłuchaj jak to się
          powinno robić". No i słuchałem cały dzień. Technika na najwyższym poziomie.
          pełen wygar z gardła. Nie przepadam za taką muzą i za mathieu tym bardziej ale
          to co ona tam wyrabia to panie z Abby mogą za nią stojak z mikrofonem nosić. Nie
          mówiąc już o Gosi. Bo w nawiązaniu do niej to mam już dość i niech nie śpiewa
          już nic
          • niewyparzony_jezyk Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 08:32
            Największym skandalem jest to, że "wokalistką roku" zostaje panienka, która
            śpiewać nie potrafi. Piszczy tylko i wygina się na scenie, ale to każdy potrafi.
          • forresty Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 09:00
            > To sobie lepiej zapuść Bravo tu as gagné. Dzieki za info. Wstyd się przyznać
            ale wypożyczyłem ją sobie szynku "pod osiołkiem". I ... zaniemówiłem. Czapki z
            głów panie i panowie. Coś niesamowitego. Swoboda z jaką wyciąga te górne partie
            to miód na uszy. Tylko ten francuski. Ni w piec ni w dziesięć. No i aranzacja
            jakaś tak afrancuska - mdła. Ale rewelacja ogólnie jak chodzi o śpiew. raczej
            górna półka w tym biznesie.Trochę jak Piaff ale ze 3 razy lepiej. To nie tylko
            Gosie mogą na tym terminowac ale i górniak z Dodą to raczej uczniaki przy tym co
            mam w słuchawkach. Niesamowity warsztat . zaskoczyłem sie ze z tej piosenki
            można tyle wyciągnąc . przede wszystkim ta lekkość i swoboda. jakby jej to w
            ogóle trudności nie sprawiało ciągnąć te dżwięki tak długo i dodac do tego
            jeszcze vibrato tak czyste. No i ten bardziej 'aktorski" sposób śpiewania.
            Super. Dzieki serdeczne. matce zaraz puszcze bo ona takich rzeczy słucha. mam
            wrazenie ze tak z kilka godzin będzie słuchania. Bo warto
            • forresty Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 09:11
              www.youtube.com/watch?v=6TIySyZZIjA
              Tu jest na you tube ale niestety gwiazda ma już swoje lata i śpiewa chyba z
              playbacku. Niemniej jednak można posłuchać bo popatrzeć nie ma za bardzo na co.
              Trochę jak Połomski ;-) ale wokal ma niesamowity
    • freerock Re: Opole 2007 - skandal 14.06.07, 16:20
      jaki festiwal takie gwiazdy :)
    • lear To już wiem czemu nasi nie pobiją zachodu 14.06.07, 16:21
      skoro do zaśpiewania jednej piosenki potrzeba dwóch tygodni to do koncertu
      pewnie rok
      na zachodzie nie mają cierpliwości
    • paulinaa Re: Opole 2007 - skandal 14.06.07, 17:03
      i po co sie bylo oburzac slowami zapendowskiej u kuby jakis czas temu...
      • gweeny Re: Opole 2007 - skandal 14.06.07, 17:51
        otóż to!
    • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 14.06.07, 19:52
      manstein6 napisał:

      > Po prostu ręce opadają

      Faktycznie opadają. Niby nagradzają dziewczynę, ale pod warunkiem, że wykaże się
      dodatkową aktywnością sceniczną (Panie Małysz, dostaniesz Pan złotą kulkę, ale
      ubierz pan tę czapeczkę i zrób dziesięć przysiadów śpiewając radośnie naszą
      piosenkę). A kiedy ta grzecznie mówi, że nie jest przygotowana, to zgraja
      "wiedzących lepiej" "zapewnia, że jej piosenka jest prosta i nauczy się jej w
      mig" (nie wiedzieć, wokalistka, czy zgraja).
      A późniejszy pokaz odpowiedzialności i dojrzałosci wokalistki (zna możliwości
      zespołu, nie chce robić szopek) spotyka się z "brakiem dyskusji" i jakąś mętną
      pseudo-zgryźliwą konstatacją Pani Redaktor z Opioniotwórczej Gazety (bo jeśli
      nie w mig, to lukę wypełni błędnie, tak?)

      Nie wiem kto tę nagrodę przyznaje (szersze czy węższe gremia), i za co (sprzedaż
      płyt, czy "widzi mi się"), ale powinien się zdecydować czy nagradza za "debiut
      roku" czy "debiut roku, pod warunkiem weryfikacji przed publiką swoich
      umiejętności muzycznych na naszym kultowym festiwalu".

      Ukłony: Schabomił
      • pomme Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 15:35
        a mnie sie wydaje, ze nawet jesli chodzi tu o weryfikację, jest ona zasadna. W
        końcu jak widać zadna sztuka zostać "piosenkarką" nie umiejąc spiewać. Skoro
        jesteś idolem i wiebi cie tłum, udowodnij,ze ma za co.
        Porównanie z Małyszem wydaje mi sie troche nietrafne bo Małysz tysiące razy
        skakał na zywo a nie jak gosia z playbacku.
        Zenujacy jest dla mnie fakt ze ktoś z zespołem atrapa i nie umiejący spiewać
        dostaje jakąkolwiek nagrodę
        • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 16:25
          Pisarka roku nieprzygotowana do opowiadania.

          Wielkie zdziwienie przeżyła Dorcia Masłowska, którą zwalił z nóg fakt, że przy
          odbiorze Nagrody TVP za debiut roku i opowiadanie roku będzie musiała naprawdę
          opowiadać.

          Dorcia Masłowska zdobyła dwie Nagrody TVP w kategorii: Debiut roku i opowiadanie
          roku.
          Nie była na to przygotowana, o czym bez ogródek poinformowała reżysera. I nie
          pomogły nawet zapewnienia Janusza Leona, że jej opowiadanie jest proste i nauczy
          się go w mig. Koledzy literaci, z którymi przybyła na próbę najlepsza
          debiutantka i pisarka, okazali się na dodatek atrapą sceniczną. - Oni nawet nie
          są pisarzami, nie znają się na tym - dyskutowała Masłowska, która twierdziła, że
          na przygotowanie się do występu w amfiteatrze potrzebuje... dwóch tygodni.
          Dyskusji jednak nie było żadnej i próbę pisarki przesunięto na późny wieczór. W
          tym czasie ona i jej zespół poszli odrabiać lekcje.

          Na festiwalu pojawiły się już chyba wszystkie literackie programy rozrywkowe
          TVP: od "Pegaza" (Całokształt), przez "Książki z górnej półki" (Nawigacja) po
          "Łossskot" (piątkowy finał i "Pierdutt!"). Brakowało tylko "Koła Fortuny", ale
          jeśli Dorcia Masłowska nie zdąży nauczyć się opowiadać w mig, a opowie mimo to
          na żywo, lukę tę wypełni bezbłędnie.

          Źródło: Delirium Schabomiła

          /pytanie- czym się, poza osadzeniem w realiach i doborze postaci różni powyższy
          tekst od komentowanego?/
          • xtrin Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 20:11
            > /pytanie- czym się, poza osadzeniem w realiach i doborze postaci różni
            > powyższy tekst od komentowanego?/

            Już objaśniam:
            1. Publiczne opowiadanie nie jest integralną częścią zawodu pisarza, natomiast
            publiczne śpiewanie jest wykonywane przez każdego w zasadzie wokalistę.
            2. Literackim odpowiednikiem śpiewu własnego repertuaru na żywo będzie publiczne
            odczytanie własnego tekstu. I niewątpliwie wszystkich by zadziwiło, czy wręcz
            zgorszyło, gdyby okazało się, że pisarz nie umie czytać.
            3. Muzycznym odpowiednikiem improwizacji opowiadania na żywo byłoby
            improwizowanie na żywo nowego utworu. Tego nikt od panny Gosi nie oczekuje.

            A czym się nie różni? Ano tym, że pojawienie się panny Masłowskiej na scenie w
            towarzystwie atrap pisarzy byłoby równie żałosne, jak pojawienie się Gosi A. w
            towarzystwie atrap muzyków.
            • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 21:56
              O nadobna Xtrin,

              > 1. Publiczne opowiadanie nie jest integralną częścią zawodu pisarza, natomiast
              > publiczne śpiewanie jest wykonywane przez każdego w zasadzie wokalistę.

              Nie piszemy o "integralnej części zawodu", tylko o zostaniu uhonorowanym za
              dobre swojego zawodu wykonywanie.
              W powyższych wypadkach nagradzamy za produkt- pisarza za książki, wokalistę- za
              płyty (w obu przypadkach pomijam debiut jako wydarzenie społeczno-medialne, to
              rzecz odmienna). Nie ma znaczenia, czy Pani Masłowskiej pół książki napisał Pan
              Świetlicki, albo czy Pani Andzrejewskicj pomógł Pan technik od dźwięku. Jeśli
              tak zrobili, to zgodzili się wydać efekty swojej pracy pod szyldem "Masłowska"
              bądź "Andrzejewska". I ten szyld został wybrany jako ten najlepszy.

              Zawartość cukru w cukrze bada się przed przyznawaniem nagród rafineryjnych, a
              nie w trakcie.
              Nigdy nie rozumiałem argumentów "większościowych", wybacz więc, proszę, że się
              do takowego nie odniosę.

              > 2. Literackim odpowiednikiem śpiewu własnego repertuaru na żywo będzie
              > publiczne odczytanie własnego tekstu. I niewątpliwie wszystkich by zadziwiło,
              > czy wręcz zgorszyło, gdyby okazało się, że pisarz nie umie czytać.

              Pisarze jąkający się nie umieją; dodają niepotrzebnie sylaby. Tyle że nikt ich
              nie honoruje za dobrą dykcję, to broszka lektorów, pisarze mają pisać dobre
              teksty. Publiczne czytanie jest bonusem.
              Adekwatnie z wokalistami honorowanymi za swój wokal na płycie. Publiczne
              śpiewanie jest bonusem.

              > 3. Muzycznym odpowiednikiem improwizacji opowiadania na żywo byłoby
              > improwizowanie na żywo nowego utworu. Tego nikt od panny Gosi nie oczekuje.

              Właśnie oczekuje. Nie jest ważne, w jakich warunkach nagrała swój produkt- czy
              będąc kompletnie pijaną, czy jeżdżąc na deskorolce, ani jaki jest wpływ na
              całość pana od remasteryzacji dźwięku.

              Artyści mają prawo tworzyć w wybranych przez siebie warunkach. Niektórzy
              potrafią tylko tworzyć fabuły podczas górskich spacerów, niektórzy potrafią
              śpiewać wyłącznie w studio nagraniowym. Ich prawo.
              Bezprawnym jest wymaganie od nich posługiwania się swoim talentem podczas
              uroczystości uhonorowania dorobku. Bo to już nie rywalizacja, tylko triumf.

              > A czym się nie różni? Ano tym, że pojawienie się panny Masłowskiej na scenie w
              > towarzystwie atrap pisarzy byłoby równie żałosne, jak pojawienie się Gosi A. w
              > towarzystwie atrap muzyków.

              A czemu? Występuje się dla publiczności. Jeśli publiczności atrapy nie
              przeszkadzają (bo albo nie zauważają, albo ich to nie obchodzi) to co w tym
              żałosnego?

              Ukłony: Schabomił
              • bupu Re: Opole 2007 - skandal 16.06.07, 21:23
                schabomil napisał:


                > Nie piszemy o "integralnej części zawodu", tylko o zostaniu uhonorowanym za
                > dobre swojego zawodu wykonywanie.

                No. Tak dobre, że jak sie okazuke, wykonani utworu na żywo przekracza możliwości
                pani artystki. Jeśli to nie groteska to nie wiem co to jest. Poza tym mnie
                uczono że praca wokalisty polega na śpiewaniu a instrumentalisty na graniu, a
                nie na odpowiednim poruszaniu gęba czy paluchami do płynącej z płyty muzyki.




                > Adekwatnie z wokalistami honorowanymi za swój wokal na płycie. Publiczne
                > śpiewanie jest bonusem.

                Nie jest, częścią zawodu wokalisty są występy publiczne. Poza tym jak do licha
                można twierdzić ze jest się wokalistką, skoro nie umie się śpiewać?


                > Właśnie oczekuje. Nie jest ważne, w jakich warunkach nagrała swój produkt- czy
                > będąc kompletnie pijaną, czy jeżdżąc na deskorolce, ani jaki jest wpływ na
                > całość pana od remasteryzacji dźwięku.

                Jest ważne. bo ta pani jest wokalistką, a od wokalisty oczekuje sie że będzie
                umiał zaśpiewać.

                > Artyści mają prawo tworzyć w wybranych przez siebie warunkach. Niektórzy
                > potrafią tylko tworzyć fabuły podczas górskich spacerów, niektórzy potrafią
                > śpiewać wyłącznie w studio nagraniowym. Ich prawo.

                Nie no, ja wysiadam. Nie nazywajmy artystą kogoś kto nie umie śpiewać. To już
                prędzej artystami są panowie dźwiękowcy odpowiedzialni za przetwarzanie
                nagranych w studio pisków w dźwięki miłe dla ucha.
                Poza tym jest takie staropolskie powiedzenie: nająłeś się za psa to szczekaj
                jak pies. Skoro jesteś wokalistą, to wyłaź na scenę i śpiewaj, bo to jest twoja
                praca.
                • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 16.06.07, 22:16
                  Droga Bupu,

                  > > Nie piszemy o "integralnej części zawodu", tylko o zostaniu uhonorowanym
                  > > za dobre swojego zawodu wykonywanie.

                  > No. Tak dobre, że jak sie okazuke, wykonani utworu na żywo przekracza możliwości
                  > pani artystki. Jeśli to nie groteska to nie wiem co to jest.

                  A o to już nalezy mieć pretensje do tych, którzy postanowili Panią Artystkę
                  nagrodzić, a nie do Pani Artystki. Tamtym najwyraźniej przekraczanie możliwości
                  nie przeszkadza, widać- nagrodzili ją za co innego.
                  I czemu uważasz za słuszne zmuszanie Pani Artystki, do wykonywania czynności, za
                  którą nie została nagrodzona? Zwłaszcza w czasie przyznawania tej nagrody?

                  > Poza tym mnie uczono że praca wokalisty polega na śpiewaniu a instrumentalisty
                  > na graniu, a nie na odpowiednim poruszaniu gęba czy paluchami do płynącej z
                  > płyty muzyki.

                  Otóż to. Wokalista ma śpiewać. Show ma robić showman. W powyższym przypadku
                  zmuszają wokalistkę do bycia showmanką. A kiedy ta odmawia "przekonują i usilnie
                  namawiają". Dla mnie to jest groteską.

                  > Nie jest, częścią zawodu wokalisty są występy publiczne. Poza tym jak do licha
                  > można twierdzić ze jest się wokalistką, skoro nie umie się śpiewać?

                  UTARŁO SIĘ, że tak jest. Publicznie występują showmani.
                  Jestem w stanie sobie wyobrazić geniusza wokalnego, będącego jednocześnie
                  patologicznym mizantropem, który tworzy tylko w pustym studio, a ktoś później
                  jego pracę umieszcza na płycie. Jak takiego kogoś być nazwała, jeśli nie wokalistą?

                  > > Nie jest ważne, w jakich warunkach nagrała swój produkt czy
                  > > będąc kompletnie pijaną, czy jeżdżąc na deskorolce, ani jaki jest wpływ na
                  > > całość pana od remasteryzacji dźwięku.
                  >
                  > Jest ważne. bo ta pani jest wokalistką, a od wokalisty oczekuje sie że będzie
                  > umiał zaśpiewać.

                  Gęś z prosięciem. Ależ śpiewa. Na płycie najprawdopodobniej. Właśnie dlatego
                  zostałą wybrana jako "najlepsza wokalistka".
                  Poza tym nie "oczekuje się" tylko Ty oczekujesz. Nie wiem, jakimi kryteriami
                  kierowali się ci, którzy ją uznali za "najlepszą wokalistkę". Ale jeśli te
                  kryteria Tobie nie odpowiadają, czepiaj się wybierających, nie wokalistki.

                  > Nie no, ja wysiadam. Nie nazywajmy artystą kogoś kto nie umie śpiewać.

                  Artysta, moja droga, to pojęcie bardzo szerokie i płynne. Powszechnie za
                  artystów uznaje się również pisarzy, malarzy i reżyserów. Bez względu na to, czy
                  umieją śpiewać.

                  > To już
                  > prędzej artystami są panowie dźwiękowcy odpowiedzialni za przetwarzanie
                  > nagranych w studio pisków w dźwięki miłe dla ucha.

                  Tu się w pełni zgadzam.

                  > Poza tym jest takie staropolskie powiedzenie: nająłeś się za psa to szczekaj
                  > jak pies. Skoro jesteś wokalistą, to wyłaź na scenę i śpiewaj, bo to jest
                  > twoja praca.

                  Tak było w starej Polsce, kiedy jeszcze nie było możliwości utrwalania dźwięku
                  na nośnikach. Od tego czasu wokaliści nie muszą śpiewać na scenie.
                  Podobnie jak nie wszystkie psy najmuje się do szczekania. U niektórych wręcz
                  wymaga się, by tego nie czyniły.

                  Ukłony: Schabomił
              • xtrin Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 01:39
                schabomil napisał:
                > Nie piszemy o "integralnej części zawodu", tylko o zostaniu
                > uhonorowanym za dobre swojego zawodu wykonywanie.

                No właśnie. Za wykonywanie zawodu, którego integralną częścią jest śpiew.
                Jak zauważyłam wcześniej publiczne występy nie są wymagane przy wykonywaniu
                zawodu "pisarz". Są natomiast wymogiem zawodu "wokalista". Wyjątkiem może być
                zawód "wokalista studyjny" czy może raczej "osoba wydająca dźwięki, które
                później się przerobi na strawne", ale nie w takich kategoriach Gosia nagrodę
                dostała.

                > W powyższych wypadkach nagradzamy za produkt- pisarza za książki,
                > wokalistę- za płyty (w obu przypadkach pomijam debiut jako wydarzenie
                > społeczno-medialne, to rzecz odmienna).

                Nagroda zdaje się była zatytułowana "najlepsza wokalistka", a nie "najlepiej
                zmiksowany głos beztalencia".

                > Nie ma znaczenia, czy Pani Masłowskiej pół książki napisał Pan Świetlicki

                Śmiem twierdzić, że gdyby pani Masłowska powiedziała "pisać nie umiem, moje
                książki to w większości ktoś inny napisał" to byłby wielki skandal.

                > Zawartość cukru w cukrze bada się przed przyznawaniem
                > nagród rafineryjnych, a nie w trakcie.

                Ale jeżeli tuż przed odbiorem nagrody jakaś rafineria przyzna, że w zasadzie to
                cukru u nich nie ma, to należy się zastanowić nad sensownością owej nagrody, prawda?

                > Nigdy nie rozumiałem argumentów "większościowych", wybacz więc,
                > proszę, że się do takowego nie odniosę.

                To nie był żaden "argument większościowy", a zwykła figura retoryczna.
                Koncertuje każdy wykonawca (szczególnie w naszym kraju, gdzie z płyt ciężko się
                utrzymać), ewentualne wyjątki to tacy, co już się nakoncertowali i wiek nie za
                bardzo pozwala na więcej. Być może są i tacy, co nie koncertują wcale, ale ja
                osobiście takiego nie kojarzę. I nawet jeżeli są, to jest to absolutny margines.

                > Adekwatnie z wokalistami honorowanymi za swój wokal na płycie.
                > Publiczne śpiewanie jest bonusem.

                Nie, nie jest bonusem, jest jedną z podstaw tego zawodu.

                > Właśnie oczekuje.

                Nie, nie oczekuje. Powtórzę - nikt nie oczekuje od Gosi A., że na scenie
                zaimprowizuje nowy kawałek. Pisanie utworów, a nawet tekstów do nich nie jest
                częścią zawodu "wokalista". Śpiewanie - jest jego podstawą.

                Dałbyś nagrodę "lekarz roku" osobie, która potrafi zdiagnozować grypę wyłącznie
                mając do dyspozycji pełną bibliotekę medyczną i pięciu specjalistów do konsultacji?
                • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 03:45
                  Droga Xtrin, wybacz, że będę się powtarzał, ale widzę, że nieskładnie piszę
                  (polemizujesz nie z meritum), toteż spróbuję czytelniej.

                  Piszesz o "wykonywaniu zawodu". Ja- o zostaniu nagrodzonym. Różnica polega na
                  tym, że to, o czym Ty piszesz powinno mieć miejsce przed tym, o czym piszę ja.

                  Twoje uwagi, mniejsza z ich słusznością, odnoszą się do działalności PRZED
                  zostaniem nagrodzonym, moje- do działalności W TRAKCIE tego nagradzania.

                  Powyższa sytuacja jest taka, że osobie, która wygrała jakiś plebiscyt/głosowanie
                  każe się udowadniać swoje umiejętności, każe- dodajmy- na warunkach ściśle
                  określonych przez "wymagaczy". I to jest nie w porządku.

                  Teraz: Swoje wymagania względem umiejętności laureta winnaś przedstawiać tym
                  głosującym/wybierającym. Oni mogą się doń zastować lub nie. Nie masz, wg mojej
                  opini, prawa żądać od osoby która-już-wygrała spełniania Twojego widzimisię. To
                  nie Ty ją wybrałaś. A najwyraźniej widzimisię osób które ją wybrały jest od
                  Twojego odmienne.

                  I teraz: Rzeczą dojrzałą i słuszną jest nie stawianie swojej publicznosci w
                  głupiej sytuacji. Pani Wokalistka uważa, że śpiewać na żywo nie potrafi, a
                  towarzyszący jej sceniczni koledzy to atrapa muzyków. Odpowiedzialnym jest
                  przeto zrezygnowanie z występu na żywo.
                  Podreślmy: najwyraźniej nie za występy na żywo na nią głosowano. Szacunek dla
                  swoich, nazwijmy to, wyborców, wymaga robienia wszystkiego, by za swój wybór nie
                  musieli się wstydzić.
                  Śpiewanie na żywo w tym przypadku można śmiało porównać do improwizacji laureata
                  Nike, który wie, że improwizować nie potrafi.

                  Skrajnie natomiast niewłaściwym jest potępianie takiej osoby i wymuszanie na
                  niej aktywności, której uprawiać nie potrafi i do której przygotowana nie jest.
                  Potępiać i wymuszać można na wybierających, wtedy dyskusja o gustach i definicji
                  słowa "wokalistka", ma sens. A także o powinnościach i podstawach zawodu wokalistki.

                  I dlatego na pytanie:

                  > Dałbyś nagrodę "lekarz roku" osobie, która potrafi zdiagnozować grypę
                  > wyłącznie mając do dyspozycji pełną bibliotekę medyczną i pięciu specjalistów
                  > do konsultacji?

                  odpowiem: nie, nie dałbym. Ale jeśliby taką nagrodę przyznawano sms-ami, a ja
                  bym ją jedynie wręczał, nie wymagałbym, żeby "osoba" diagnozowała kto z
                  publicznosci choruje na grypę, a kto nie. Ani również nie zabraniałbym "osobie"
                  nagrody odebrać. Dlaczego? BO TO NIE JA JĄ PRZYZNAŁEM.
                  Co najwyżej utyskiwałbym na kryteria, jakimi się przyznający kierowali. Do czego
                  (już od postów kilku) zachęcam.

                  Ukłony: Schabomił
                  • xtrin Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 09:41
                    Ależ jak najbardziej polemizowałam z meritum, szkoda, że tego nie raczyłeś dojrzeć.

                    Nie jest prawdą to, co starasz się nam tutaj wmówić, że śpiewanie na żywo to
                    jakiś "dodatkowy test" dla nagrodzonego. Z kilku przyczyn, z których dla mnie
                    najważniejszą - dla prawdziwego wokalisty toż to żaden test - niewątpliwie
                    odrzucisz :). Ale jest też inna, którą powinieneś respektować - taki jest format
                    festiwalu i nagrody. Nagrodzona osoba śpiewa na festiwalu. Na żywo.
                    Organizatorzy mieli pełne prawo zakładać, że osoba, która pretenduje do miana
                    "wokalistki roku" potrafi śpiewać, a przynajmniej - wzorem Mandaryny - będzie
                    próbować. Natomiast sama kandydatka do nagrody, jeżeli nie czuła się w stanie,
                    to powinna była zrezygnować (chyba siłą nikt tych nagród nie daje?).

                    Załóżmy, że istnieje sobie konkurs na najlepszą książkę autora urodzonego w
                    Polsce, a odbiór nagrody ma miejsce w rodzinnym mieście pisarza.
                    Do nagrody nominowany jest Kowalski, piszący piękną polszczyzną i od lat
                    mieszkający w Płocku. Jednak - o czym organizatorzy nie wiedzą - Kowalski
                    urodził się na Syberii. Czy powinien zgodzić się na tę nominację? Co się stanie,
                    gdy nagrodę dostanie on? Ma zmienić się formuła i nagroda zostanie przyznana
                    poza krajem? Czy może w mieście zamieszkania autora?
                    • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 10:41
                      xtrin napisała:

                      > Ależ jak najbardziej polemizowałam z meritum, szkoda, że tego nie raczyłeś
                      > dojrzeć.

                      Próbowałem, wierz mi.

                      > Z kilku przyczyn, z których dla mnie najważniejszą - dla prawdziwego wokalisty
                      > toż to żaden test - niewątpliwie odrzucisz :)

                      Niewątpliwie odrzucam :).

                      > Ale jest też inna, którą powinieneś respektować - taki jest forma
                      > festiwalu i nagrody. Nagrodzona osoba śpiewa na festiwalu. Na żywo.

                      Tę respektuję (nie wiedziałem, że jest taki wymóg). Niech śpiewa, jeśli bierze
                      udział w takim festiwalu. Ale za szczerość należy się uznanie, a nie zgryźliwy
                      artykuł z nagłówkiem "skandal". Skandalem byłoby gdyby śpiewała, choć nie umie.

                      > Organizatorzy mieli pełne prawo zakładać, że osoba, która pretenduje do miana
                      > "wokalistki roku" potrafi śpiewać, a przynajmniej - wzorem Mandaryny - będzie
                      > próbować.

                      Jak wygląda proces "pretendowania"? Jeśli wokalistki same się zgłaszają do
                      plebiscytu (z serii: zgłosiło się 5 wokalistek, wybierami między nimi) to masz
                      rację. Jeśli nie- to racji nie masz, ale to zupałnie.
                      Jeśli jednak rację masz, to stawia to duży znak zapytania nad adekwatnością
                      epitetu "roku" (winno być "plebiscytu"). I to byłby dla mnie prawdziwy skandal.
                      Tyle, że to już pewnie jest mój problem.

                      > Natomiast sama kandydatka do nagrody, jeżeli nie czuła się w stanie,
                      > to powinna była zrezygnować (chyba siłą nikt tych nagród nie daje?).

                      Zależy jaki jest tryb głosowania. Jeśli sama się zgłosiła wpierw- to tak. Jeśli
                      się zgłosiła "automatycznie" (za sprzedaż płyt, głosowanie publiki etc.), to już
                      nie bardzo.

                      > Załóżmy, że istnieje sobie konkurs na najlepszą książkę autora urodzonego w
                      > Polsce, a odbiór nagrody ma miejsce w rodzinnym mieście pisarza.
                      > Do nagrody nominowany jest Kowalski, piszący piękną polszczyzną i od lat
                      > mieszkający w Płocku. Jednak - o czym organizatorzy nie wiedzą - Kowalski
                      > urodził się na Syberii. Czy powinien zgodzić się na tę nominację? Co się
                      > stanie, gdy nagrodę dostanie on? Ma zmienić się formuła i nagroda zostanie
                      > przyznana poza krajem? Czy może w mieście zamieszkania autora?

                      A widzisz. Zależy właśnie od przebiegu nominacji. Jeśli Kowalski sam zgłosił
                      swoją kandydaturę (i został w ówczas w jakiś sposób wybrany) to znaczy, że
                      złamał regulamin, ergo- nagrody przyznać się nie powinno. Jeśli kandydaturę
                      zgłosili organizatorzy- to jest ich żaba, niech ją połykają, Kowalski jednak nic
                      złego nie zrobił. Jeśli było to głosowanie "ludu"- winni wybrać miejscowość
                      zastępczą i zaapelować do "ludu", żeby się wczytywała, na kogo można głosować
                      (bo znowu Kowalski nic złego nie zrobił. Ciała dał "lud").

                      Kłaniam się: Schabomił
                      • xtrin Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 11:57
                        schabomil napisał:
                        > Niewątpliwie odrzucam :).

                        Najwyraźniej zbyt słabo :).

                        > Niewątpliwie odrzucam :).

                        Bez zaskoczeń :).

                        > Tę respektuję (nie wiedziałem, że jest taki wymóg).

                        Tak, jest taki wymóg. Superjedynki to nagrody połączone z festiwalem, na którym
                        występują m.in. nagrodzeni. Na żywo.

                        > Niech śpiewa, jeśli bierze udział w takim festiwalu. Ale za szczerość
                        > należy się uznanie, a nie zgryźliwy artykuł z nagłówkiem "skandal".
                        > Skandalem byłoby gdyby śpiewała, choć nie umie.

                        W tamtym roku zaśpiewała Mandaryna, choć nie umiała. I choć niewątpliwie był to
                        jakiś skandalik, to zdaje się, że więcej na tym zyskała niż straciła. Choć
                        pewnie na tytuł wokalistki roku, miesiąca czy choćby wieczoru w remizie nie ma
                        co już kiedykolwiek liczyć.
                        I prawda jest taka, że większy mam za to respekt dla Mandaryny, że siadając do
                        gry zgodziła się na jej reguły, choć wiedziała, że grając podle nich musi
                        przegrać, niż dla pannicy, co próbuje reguły łamać.

                        > Jak wygląda proces "pretendowania"? Jeśli wokalistki same się zgłaszają
                        > do plebiscytu (z serii: zgłosiło się 5 wokalistek, wybierami między nimi)
                        > to masz rację. Jeśli nie- to racji nie masz, ale to zupałnie.

                        Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak dokładnie są wybierani nominowani.
                        Strzelam, że to jakiś melanż badań rynku i zgłoszeń wytwórni płytowych.

                        Ale nie ma wątpliwości co do tego, że artysta (czy raczej w tym przypadku
                        "artysta") nie ma obowiązku nagrody przyjmować. I przy różnych nagrodach
                        zdarzało się, że artysta takowej nie przyjął, zwykle ze względu na niechęć, do
                        takich konkursów (Nick Cave i nagrody MTV) czy w ramach politycznego protestu
                        (Marlon Brando i Oskary). Zdaje się ekspertem od nieprzyjmowania nagród w naszym
                        kraju jest Kazik.

                        > Jeśli kandydaturę zgłosili organizatorzy- to jest ich żaba,
                        > niech ją połykają, Kowalski jednak nic złego nie zrobił.
                        > Jeśli było to głosowanie "ludu"- winni wybrać miejscowość
                        > zastępczą i zaapelować do "ludu", żeby się wczytywała,
                        > na kogo można głosować (bo znowu Kowalski nic złego nie zrobił.
                        > Ciała dał "lud").

                        W tym przypadku "lud" niewątpliwie dał ciała, nie pierwszy raz zresztą,
                        wybierając żenująco słabą piosenkareczkę, bez względu na jej umiejętności
                        śpiewania na żywo. Ale tu już inna bajka.
                        Wracając do meritum - ja tutaj nie szukam winnego, tylko stwierdzam, że skandal
                        jest. Czyj i jak temu przeciwdziałać - to już broszka organizatorów, niech oni
                        się nad tym głową.
                        Natomiast co do Kowalskiego, co to nic złego nie zrobił. Formalnie niby nie. Ale
                        przyznasz, że nie jest to zachowanie godne.
                        • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 12:29
                          Xtrin napisała:

                          > Najwyraźniej zbyt słabo :).

                          Najwyraźniej :).

                          > > Niewątpliwie odrzucam :).
                          >
                          > Bez zaskoczeń :).

                          Pochlebiasz mi :).

                          Do Mandaryny- bilans zysków i strat niech każdy przeprowadza w swoim sumieniu.
                          Mandaryna wybrała tak- jej prawo. Tegoroczna chciała wybrać tak- też jej prawo.

                          Mandaryna poniekąd ośmieszyła swoich fanów. Ludzie odpowiedzialni powinni tego
                          unikać. Tegoroczna próbowała (uniknąć). I to nazwano skandalem.

                          > Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak dokładnie są wybierani nominowani.
                          > Strzelam, że to jakiś melanż badań rynku i zgłoszeń wytwórni płytowych.

                          Też nie mam pojęcia. Podobnie jak nie miałem pojęcia, że śpiew na żywo jest
                          obligatoryjny. W ogóle o festiwalu w Opolu mam nikłe pojęcie.

                          Jeśli melanż (b. prawdopodobne), to (nawiązanie do Twojej opini wcześneijszej
                          organizatorzy NIE mieli pełnego prawa zakładać, że osoba, która pretenduje do
                          miana "wokalistki roku" potrafi śpiewać na żywo.
                          Bo to nie ona sama pretenduje, tylko ją "wypretendowano".

                          Ad nieprzyjmowania nagród- nieprzyjęcie nagrody jest- wg mnie- sprawą osobistą
                          nagrodoznego. Może wynikać z posiadania klasy (jeśli uważa, że na nagrodę nie
                          zasługuje), estetyki (konwencja mu nie pasuje) lub jakiegokolwiek widizmisię.
                          I można, naturalnie, cenić takie osoby, trudno jednak wymagać od wszystkich
                          spełniania takich standardów.

                          > W tym przypadku "lud" niewątpliwie dał ciała, nie pierwszy raz zresztą,
                          > wybierając żenująco słabą piosenkareczkę, bez względu na jej umiejętności
                          > śpiewania na żywo. Ale tu już inna bajka.

                          Nie inna. To właśnie ta bajka. Wybrano ją. Najwyraźniej "bez względu na jej
                          umiejętności śpiewania na żywo". I teraz za ten wybór próbuje się obarczyć
                          wybranego, a nie wybierających.

                          > Natomiast co do Kowalskiego, co to nic złego nie zrobił. Formalnie niby nie.
                          > Ale przyznasz, że nie jest to zachowanie godne.

                          To ja tradycyjnie nie przyznam. W omawianej przykłado- analogii Kowalski w ogóle
                          się nie zachowywał. Toteż trudno sądzić o godności.

                          Ukłony: Schabomił
                          • xtrin Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 14:41
                            schabomil napisał:
                            > Mandaryna poniekąd ośmieszyła swoich fanów. Ludzie odpowiedzialni powinni
                            > tego unikać. Tegoroczna próbowała (uniknąć). I to nazwano skandalem.

                            Wręcz przeciwnie, to tegoroczna bardziej ośmieszyła swoich fanów. Bo ich
                            "idolka" nawet spróbować nie chciała.

                            > Nie inna. To właśnie ta bajka. Wybrano ją. Najwyraźniej "bez względu
                            > na jej umiejętności śpiewania na żywo". I teraz za ten wybór próbuje
                            > się obarczyć wybranego, a nie wybierających.

                            Jeżeli organizator wymagał od niej śpiewu na żywo i był zdziwiony odmową to
                            najwyraźniej nie "bez względu", ale zakładał, że ona to potrafi.
                            I powtórzę - śpiewanie na żywo jest jednym z wymogów tego festiwalu. Ty możesz
                            tego nie wiedzieć. Ona, jako osoba siedząca w tym biznesie i przygotowująca się
                            do takiego występu - miała obowiązek to wiedzieć.

                            > Może wynikać z posiadania klasy (jeśli uważa, że na nagrodę nie zasługuje),
                            > estetyki (konwencja mu nie pasuje) lub jakiegokolwiek widizmisię.
                            > I można, naturalnie, cenić takie osoby, trudno jednak wymagać
                            > od wszystkich spełniania takich standardów.

                            Trudno też od wszystkich wymagać kultury osobistej. W końcu jej brak karalny nie
                            jest. Nie zmienia to faktu, że osobę, która przejawia jej skrajne braki nazwiemy
                            chamem.

                            > To ja tradycyjnie nie przyznam. W omawianej przykłado- analogii Kowalski
                            > w ogóle się nie zachowywał. Toteż trudno sądzić o godności.

                            Zachował się przyjmując nagrodę. Mógł powiedzieć "nie spełniam kryteriów, więc
                            jej nie przyjmuję" i nagroda poszłaby do drugiego w kolejności Pawlaka.
                            • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 15:37
                              xtrin napisała:

                              > > Mandaryna poniekąd ośmieszyła swoich fanów.
                              > Wręcz przeciwnie, to tegoroczna bardziej ośmieszyła swoich fanów. Bo ich
                              > "idolka" nawet spróbować nie chciała.

                              Cóż, moim zdaniem fani Mandaryni mogli się poczuć ośmieszeni. Uważasz inaczej-
                              Twoje prawo.
                              Fani tegorocznej też mogą się poczuć nietęgo, że ich idolka wyznaje to, co
                              wyznaje, ale tu ich bodzie wyznanie, a nie wszem i wobec zademonstrowany brak
                              umiejętności.

                              To trochę jak z byciem egzaminowanym. Chluby nie przynosi ani przyznanie się do
                              niewiedzy, ani paplanie bez ładu i składu (próbujące niewiedzę przykryć), ale
                              jednak- przynajmniej wg mnie- pierwsza ewentualność ma w sobie jakąś godność. I
                              wolałbym, żeby mój faworyt rzekłbył, że się nie przygotował, niż "próbował".

                              > Jeżeli organizator wymagał od niej śpiewu na żywo i był zdziwiony odmową to
                              > najwyraźniej nie "bez względu", ale zakładał, że ona to potrafi.

                              Że zakładał, temu nie przeczę. Pytanie, czy po Enriquach, Mandarynach i
                              pozostałej braci śpiewającej to założenie miało jakieś głębsze przesłanki.

                              > Trudno też od wszystkich wymagać kultury osobistej. W końcu jej brak karalny
                              > nie jest. Nie zmienia to faktu, że osobę, która przejawia jej skrajne braki
                              > nazwiemy chamem.

                              I tu masz rację. Nazywać możesz. Lecz, jeśli osoba ta zostanie wybrana
                              Dżentelmenem Roku, to będziesz mieć o to pretensje do chama, czy do wybierających?

                              Schabomił
                      • schabomil Re: Opole 2007 - skandal- errata 17.06.07, 12:02
                        > Jeśli było to głosowanie "ludu"- winni wybrać miejscowość
                        > zastępczą i zaapelować do "ludu", żeby się wczytywała, na kogo można głosować
                        > (bo znowu Kowalski nic złego nie zrobił. Ciała dał "lud").

                        Zastępczą miejscowość (uszanowanie głosu ludu) lub zastępczego pisarza (np
                        drugiego pod względem otrzymanych głosów- bo Kowalski nie spełnia wymogów
                        formalnych). I dalej apelować na przyszłość.

                        Ale pod żadnym pozorem nie psioczyć na pisarza, że urodził się tam, gdzie się
                        urodził. Ani nie kazać mu zbrojnie tych ziem odzyskiwać.

                        Zerratowany.
                • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 04:22
                  Było o meritum. Teraz o didaskaliach.

                  > Są [publiczne występy] wymogiem zawodu "wokalista". Wyjątkiem może być
                  > zawód "wokalista studyjny" czy może raczej "osoba wydająca dźwięki, które
                  > później się przerobi na strawne", ale nie w takich kategoriach Gosia nagrodę
                  > dostała.

                  Nie są wymogiem. Są przyjetą konwencją. Choć nie do końca- można śpiewać z
                  playbacku.
                  Tak samo konwencją jest kitel u lekarzy. Brak posiadania kitla nie
                  dyskwalifikuje chirurga jako chirurga.
                  Wokalista ma użyczać wokalu. Brak publicznego śpiewania (czy w ogóle czy tylko
                  na żywo) nie dyskwalifikuje wokalisty jako wokalisty.

                  > Nagroda zdaje się była zatytułowana "najlepsza wokalistka", a nie "najlepiej
                  > zmiksowany głos beztalencia".

                  Omawiana tutaj Pani dostała nagrodę "najlepsza wokalistka". Widocznie to, co
                  potrafi wystarczyło, żeby tę nagrodę otrzymać. Czemu ma więc przy odbieraniu
                  nagrody wykonywać czego nie potrafi?

                  > Śmiem twierdzić, że gdyby pani Masłowska powiedziała "pisać nie umiem, moje
                  > książki to w większości ktoś inny napisał" to byłby wielki skandal.

                  Masz rację. Głupio napisałem (niby o co innego mi chodziło, ale i tak głupio).

                  > Ale jeżeli tuż przed odbiorem nagrody jakaś rafineria przyzna, że w zasadzie
                  > to cukru u nich nie ma, to należy się zastanowić nad sensownością owej
                  > nagrody, prawda?

                  Należy zastanowić się jakim cudem rafineria konkurs wygrała. Nad sensownością
                  też. Ale nagrodę przyznać (chyba że rafineria złamała prawo lub przepisy).

                  Do "argumentu większościowego", którego nie było, odnosiłem się w pierwszym
                  akapicie. Podobnie do "podstawy zawodu".

                  Do lekarza odniosłem się w poście powyższym, tyczącym się meritum.

                  Ukłony: Schabomił
                  • roarljokelsoey Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 09:29
                    Pierdzielisz głupoty panie aż niemiło.
                    • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 11:29
                      roarljokelsoey napisał:

                      > Pierdzielisz głupoty panie aż niemiło.

                      A co konretnie, proszę pana, jest wypierdzieloną przeze mnie głupotą?

                      Zainteresowany Schabomił.
                  • xtrin Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 09:48
                    schabomil napisał:
                    > Nie są wymogiem. Są przyjetą konwencją.

                    To czym niby zawód "wokalista" odróżnia się od zawodu "spawacz"? Tym, że
                    wokalista spawać nie umie? :)

                    > Wokalista ma użyczać wokalu. Brak publicznego śpiewania (czy w ogóle
                    > czy tylko na żywo) nie dyskwalifikuje wokalisty jako wokalisty.

                    Pamiętasz aferę Milli Vanilli? Im Grammy odebrano.

                    > Omawiana tutaj Pani dostała nagrodę "najlepsza wokalistka".
                    > Widocznie to, co potrafi wystarczyło, żeby tę nagrodę otrzymać.

                    A może raczej - przyznający nagrodę nie wiedzieli, że dostaję ją za coś, czego
                    robić nie potrafi?

                    > Czemu ma więc przy odbieraniu nagrody wykonywać czego nie potrafi?

                    Bo ZA TO DOSTAJE NAGRODĘ.

                    > Należy zastanowić się jakim cudem rafineria konkurs wygrała. Nad sensownością
                    > też. Ale nagrodę przyznać (chyba że rafineria złamała prawo lub przepisy).

                    Ja nie postuluję, by Gosi odbierać nagrodę, szczególnie, że jej powaga jest
                    żadna. Niech ją sobie zatrzyma jako wielki wyrzut sumienia :).
                    Ale skandal skandalem pozostanie.
                    • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 11:21
                      xtrin napisała:

                      > To czym niby zawód "wokalista" odróżnia się od zawodu "spawacz"? Tym, że
                      > wokalista spawać nie umie? :)

                      Sposobem zarobkowania. Wokalista zarabia śpiewem, spawacz- spawaniem. Wokalista
                      śpiewajacy na żywo jest jedną- nie jedyną- kategorią wokalisty, podobnie jak
                      spawacz głębinowy jest jedną- nie jedyną- kategorią spawacza.

                      > Pamiętasz aferę Milli Vanilli? Im Grammy odebrano.

                      Casus Milli Vanilli podchodzi pod kategorię oszustwa- kto inny śpiewał, kto inny
                      był podpisany pod śpiewaniem. Głosujący zostali oszukani, bo głosowali na "swoje
                      ulubione głosy", a nagrodę miał dostać zupełnie ktoś zupełnie inny.

                      Tu rzecz ma się jednak inaczej z 2 powodów- pierwszym- ważniejszym jest brak
                      oszustwa. Wokalistka śpiewa na swojej płycie. I za to dostaje nagrodę.
                      Powodem drugim jest rozwój techniki i- niestety- "rozwój" szołbiznesu. Chyba dla
                      nikogo nie jest zaskoczeniem, że dźwięk można cyfrowo obrabiać- jest to
                      narzędzie pracy muzyka, podobnie jak instrument.
                      Wymaganie, by śpiewał na żywo tak jak na płycie, można porównać do wymagania, by
                      podczas śpiewania grał partie instrumentalne.

                      > > Omawiana tutaj Pani dostała nagrodę "najlepsza wokalistka".
                      > > Widocznie to, co potrafi wystarczyło, żeby tę nagrodę otrzymać.
                      >
                      > A może raczej - przyznający nagrodę nie wiedzieli, że dostaję ją za coś, czego
                      > robić nie potrafi?

                      To wówczas przyznający nagrodę są sobie sami winni. Takąście wybrali- takiej
                      dajcie nagrodę.

                      > > Czemu ma więc przy odbieraniu nagrody wykonywać czego nie potrafi?
                      > Bo ZA TO DOSTAJE NAGRODĘ.

                      NIE ZA TO. Sądzisz, że głosowaną na nią z powodu jej śpiewania na żywo?

                      > Ale skandal skandalem pozostanie.

                      Skandal to mocne słowo. Dla mnie skandalicznym jest głosowanie na osoby bez
                      talentu. A nie odbiór nagród przez te osoby.

                      Miłego dnia: Schabomił

                      • xtrin Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 12:05
                        schabomil napisał:
                        > Sposobem zarobkowania. Wokalista zarabia śpiewem, spawacz- spawaniem.
                        > Wokalista śpiewajacy na żywo jest jedną- nie jedyną- kategorią wokalisty,
                        > podobnie jak spawacz głębinowy jest jedną- nie jedyną- kategorią spawacza.

                        Ale każdy spawacz spawać umieć musi. Dlaczego więc nie wymaga się tego, by każdy
                        wokalista śpiewać umiał?
                        Nie wymagano od niej przecież śpiewania głębinowego, które niewątpliwie jest
                        umiejętnością dodatkową. Wymagano jedynie podstaw.
                        I nie zgodzę się, że wokalista śpiewający na żywo jest tylko jedną z kategorii
                        wokalisty. Śpiewanie na żywo to podstawowa umiejętność wokalisty. Może nie umieć
                        śpiewać i jednocześnie tańczyć synchronicznie, wtedy niech się playbackiem
                        posługuje. Ale w jakikolwiek sposób na żywo zaśpiewać potrafić musi.

                        > Casus Milli Vanilli podchodzi pod kategorię oszustwa- kto inny śpiewał,
                        > kto inny był podpisany pod śpiewaniem. Głosujący zostali oszukani,
                        > bo głosowali na "swoje ulubione głosy", a nagrodę miał dostać zupełnie
                        > ktoś zupełnie inny.

                        Różnica wyłącznie w technice. Efekt taki sam - głos na płycie nie ma nic
                        wspólnego z głosem "wokalisty".

                        > Wymaganie, by śpiewał na żywo tak jak na płycie, można porównać
                        > do wymagania, by podczas śpiewania grał partie instrumentalne.

                        Nie jest wymagane, by śpiewał na żywo TAK JAK na płycie. Wymagane jest, by
                        zaśpiewał tak, żeby widzom bębenki nie popękały.
                        A partii instrumentalnych grać nie musi, bo jest wokalistą, a nie instrumentalistą.

                        > NIE ZA TO. Sądzisz, że głosowaną na nią z powodu jej śpiewania na żywo?

                        Głosowano na nią jako na wokalistkę. Wokalistka MUSI umieć zaśpiewać na żywo
                        choć jeden kawałek.
                        • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 12:49
                          xtrin napisała:

                          > Ale każdy spawacz spawać umieć musi. Dlaczego więc nie wymaga się tego, by
                          > każdy wokalista śpiewać umiał?

                          Wymaga się. Ale nie musi koniecznie tego robić przed publicznoscią. Może w studio.

                          > Nie wymagano od niej przecież śpiewania głębinowego, które niewątpliwie jest
                          > umiejętnością dodatkową. Wymagano jedynie podstaw.
                          > I nie zgodzę się, że wokalista śpiewający na żywo jest tylko jedną z kategorii
                          > wokalisty. Śpiewanie na żywo to podstawowa umiejętność wokalisty. Może nie
                          > umieć śpiewać i jednocześnie tańczyć synchronicznie, wtedy niech się
                          > playbackiem posługuje.

                          W tym przypadku wymaga się. Od zawodu "wokalista" wymagasz śpiewania na żywo. To
                          tak jakbyś od zawodu "spawacz" wymagała spawania głębinowego. Pewnie, że lepiej,
                          żeby umieli. Nie mówimy jednak o stopniu posiadanych kompetencji, tylko o wymogach.

                          > Ale w jakikolwiek sposób na żywo zaśpiewać potrafić
                          > musi.

                          Nie musi! :)

                          > Różnica [między lauretaką a Milli Vanilli] wyłącznie w technice. Efekt taki
                          > sam - głos na płycie nie ma nic wspólnego z głosem "wokalisty".

                          Różnica jest głównie w przypisywaniu sobie cudzych zasług i w uczciwości.
                          Laureatka nie udaje, że płyta była nagrywana na żywo. Nie oszukuje swoich
                          wielbicieli. Nie ukrywa pracy techników dźwiękowych.

                          Zaś do efektu- głos jest instrumentem. I nie widzę różnicy pomiedzy cyfrowym
                          modyfikowaniu go, a np. dźwięku skrzypiec. Czasem tą drogą można otrzymać
                          ciekawe efekty, nie do uzyskania bez takiej obróbki.

                          To powyższe jest w sumie odniesieneim się do Twojego tekstu później.

                          > > NIE ZA TO. Sądzisz, że głosowaną na nią z powodu jej śpiewania na żywo?
                          >
                          > Głosowano na nią jako na wokalistkę. Wokalistka MUSI umieć zaśpiewać na żywo
                          > choć jeden kawałek.

                          Nie musi! :)

                          Schabomił
                          • xtrin Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 14:37
                            schabomil napisał:
                            > Wymaga się. Ale nie musi koniecznie tego robić przed publicznoscią.
                            > Może w studio.

                            A czym się różni śpiewanie "na żywo" na koncercie, od śpiewania - również
                            przecież "na żywo", bo trupy z zasady nie śpiewają - w studio?
                            Śpiewanie to śpiewanie. Albo się umie, i wtedy się zaśpiewa i w studio i na
                            scenie i pod prysznicem, albo nie i wtedy powinno się ograniczyć wyłącznie do
                            tego ostatniego miejsca.
                            Ewentualną różnicą jest trema. Można założyć, że ktoś śpiewać umie, ale na
                            scenie nie wystąpi, bo zjada go trema. Tyle, że w tym wypadku nie ma to
                            zastosowania, bo panna na scenie się pokazuje.

                            > W tym przypadku wymaga się. Od zawodu "wokalista" wymagasz śpiewania na żywo.
                            > To tak jakbyś od zawodu "spawacz" wymagała spawania głębinowego.

                            Nie. To tak, jakbym od spawacza wymagała umiejętności spawania "na żywo", a nie
                            pod warunkiem, że wcześniej to samo już zespawano i on teraz tylko poudaje.
                            Spawanie głębinowe - jak sądzę - wymaga natomiast pewnych innych umiejętności.
                            Podobnie jak np. jednoczesne śpiewanie i tańczenie, bądź gra na instrumencie. I
                            tego się już od przeciętnego wokalisty nie wymaga.

                            > Zaś do efektu- głos jest instrumentem. I nie widzę różnicy pomiedzy
                            > cyfrowym modyfikowaniu go, a np. dźwięku skrzypiec. Czasem tą drogą
                            > można otrzymać ciekawe efekty, nie do uzyskania bez takiej obróbki.

                            Ależ można modyfikować, nie ma sprawy. Pytanie CO modyfikujemy.
                            Czy jeżeli nagramy na taśmę młot pneumatyczny trzymany przez Nowaka, a następnie
                            cyfrowo obrobimy go tak, że będzie brzmiał jak cudownie zagrany koncert
                            skrzypcowy, to Nowak powinien zostać nagrodę dla skrzypka roku?
                            • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 15:03
                              Też masz chroniczne uczucie deja vu? :)

                              Xtrin napisała:

                              > A czym się różni śpiewanie "na żywo" na koncercie, od śpiewania - również
                              > przecież "na żywo", bo trupy z zasady nie śpiewają - w studio?

                              Tym samym, czym kręcenie filmu "na żywo" (np. podczas imienin u cioci), od
                              kręcenia filmu w studio.
                              I jedno i drugie jest kręceniem filmu.

                              > Śpiewanie to śpiewanie. Albo się umie, i wtedy się zaśpiewa i w studio i na
                              > scenie i pod prysznicem, albo nie i wtedy powinno się ograniczyć wyłącznie do
                              > tego ostatniego miejsca.
                              > Ewentualną różnicą jest trema.

                              Widać (niektórzy) śpiewający mają inne poczucie swej powinności. Możemy ich za
                              to nie szanować, bojkotować itd, ale trudno nam wymagać, by się do naszego
                              poczucia powinności stosowali.

                              W spawaniu głębinowym chybaśmy się już zapętlili.

                              > Ależ można modyfikować, nie ma sprawy.

                              No! :)

                              > Czy jeżeli nagramy na taśmę młot pneumatyczny trzymany przez Nowaka, a
                              > następnie cyfrowo obrobimy go tak, że będzie brzmiał jak cudownie zagrany
                              > koncert skrzypcowy, to Nowak powinien zostać nagrodę dla skrzypka roku?

                              Xtrin miła. Dokonujesz pewnego nadużycia, bo Wokalistka dostała jednakowoż
                              nagrodę za śpiew, nie granie na perkusji na śpiew przekształcone.

                              Gdyby jednak przykład zmodyfikować. I Pan Nowak nie trzyma młota pneumatycznego,
                              tylko skrzypce. Ale rzepoli, o matko! ale rzępoli straszliwie. I tu wkracza pan
                              technik i dźwięk obrabia. No i stradivariusy ze wstydu dokonuja samospalenia, etc.
                              I teraz na pytanie czy "Nowak powienien dostać nagrodę za skrzypka roku",
                              odpowiem- uwaga- że nie. Bo uważam, że boskie dźwięki nie są zasługą Nowaka,
                              tylko pana dźwiękowca.
                              Ale- uwaga druga- nie dyskutujemy tutaj o swoich preferencjach. Dyskutujemy tu o
                              tym, czy Pan Nowak MA OBOWIĄZEK z takiej nagrody zrezygnować. A także-
                              pobocznie- czy jest skrzypkiem.

                              Moim zdaniem obowiązku NIE MA. Mogę uważać, że ładnie by zrobił- ba!, mogę się
                              poczuć zawiedzionym, jeśli tego nie zrobi. Ale psioczyć na niego nie mogę, że
                              przyjmuje nagrodę, którą ktoś mu pragnie wręczyć.
                              I również- pobocznie- Pan Nowak JEST skrzypkiem. Bo jego źródłem dochodu jest
                              gra na skrzypkach. Jakim skrzypkiem, takim jest, ale- uwaga kolejna- JEST.

                              Buziaki: Schabomił
                              • xtrin Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 15:32
                                schabomil napisał:
                                > Też masz chroniczne uczucie deja vu? :)

                                Całe życie :).

                                > Tym samym, czym kręcenie filmu "na żywo" (np. podczas imienin u cioci),
                                > od kręcenia filmu w studio.
                                > I jedno i drugie jest kręceniem filmu.

                                Czy wybitny operator nie da sobie rady z nakręceniem filmiku video u cioci na
                                imieninach?
                                Czy nie wydawałoby Ci się co najmniej dziwne, gdyby aktor odbierając nagrodę nie
                                był w stanie trzech słów powiedzieć zrozumiale (o ile oczywiście nie jest to
                                aktor kina niemego :))?

                                > Xtrin miła. Dokonujesz pewnego nadużycia, bo Wokalistka dostała jednakowoż
                                > nagrodę za śpiew, nie granie na perkusji na śpiew przekształcone.

                                Nie wiemy w zasadzie co ona w tym studio robiła, prawda? Może nagrali jej
                                stękanie w toalecie? Lub przytupywanie w rytm muzyki? A może właśnie na perkusji
                                grała? Gdy mówi "nie umiem śpiewać" należy pod znakiem zapytania postawić cały
                                jej udział w tworzeniu "dzieła", za jaki nagrodę dostaje.

                                > Gdyby jednak przykład zmodyfikować. I Pan Nowak nie trzyma młota
                                > pneumatycznego, tylko skrzypce. Ale rzepoli, o matko! ale rzępoli
                                > straszliwie. I tu wkracza pan technik i dźwięk obrabia.
                                > No i stradivariusy ze wstydu dokonuja samospalenia, etc.
                                > I teraz na pytanie czy "Nowak powienien dostać nagrodę za skrzypka roku",
                                > odpowiem- uwaga- że nie. Bo uważam, że boskie dźwięki nie są zasługą Nowaka,
                                > tylko pana dźwiękowca.
                                > Ale- uwaga druga- nie dyskutujemy tutaj o swoich preferencjach.
                                > Dyskutujemy tu o tym, czy Pan Nowak MA OBOWIĄZEK z takiej nagrody
                                > zrezygnować. A także- pobocznie- czy jest skrzypkiem.

                                Nie, nie o tym dyskutujemy.
                                Dyskutujemy o tym, czy takową sytuację można nazwać skandalem. Można.
                                A co do obowiązku - oczywiście, nie ma obowiązku z nagrody rezygnować. Ale
                                jeżeli ma odrobinę honoru to zrezygnuje.

                                > Moim zdaniem obowiązku NIE MA. Mogę uważać, że ładnie by zrobił- ba!,
                                > mogę się poczuć zawiedzionym, jeśli tego nie zrobi. Ale psioczyć na
                                > niego nie mogę, że przyjmuje nagrodę, którą ktoś mu pragnie wręczyć.

                                Ależ możesz! Podobnie jak możesz psioczyć na chama, który Cię potrąci na ulicy,
                                a następnie zbluzga. Miał do tego prawo. A Ty masz prawo psioczyć.
                                • schabomil Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 15:53
                                  Xtruś miła;

                                  > Czy wybitny operator nie da sobie rady z nakręceniem filmiku video u cioci na
                                  > imieninach?

                                  Wybitny- owszem. I pewnie wyszło by dzieło filmowe. Przeciętny, przywyczajony do
                                  warunków w studio- już niekoniecznie (tj nakręcić nakręci, w końcu Mandaryna też
                                  zaśpiewała). I właśnie o to chodzi, czy od jakiegokolwiek operatora mamy prawo
                                  oczekwiać, że będzie nam udowadniał swoje zdolnosci kręcąc film u cioci, czy
                                  moze to robić jednak w warunkach przez siebie preferowanych.

                                  > Czy nie wydawałoby Ci się co najmniej dziwne, gdyby aktor odbierając nagrodę
                                  > nie był w stanie trzech słów powiedzieć zrozumiale (o ile oczywiście nie jest
                                  > to aktor kina niemego :))?

                                  Wydawałoby mi się. Ale- uznałbym- że widocznie nie mowa, a coś innego urzekło
                                  tych na aktora głosujących. I nie uważałbym, że niemożność wygłoszenia monologu
                                  Hamleta dyskwalifikuje go jako aktora.

                                  > Nie wiemy w zasadzie co ona w tym studio robiła, prawda? Może nagrali jej
                                  > stękanie w toalecie? Lub przytupywanie w rytm muzyki? A może właśnie na
                                  > perkusji grała?

                                  Gdyby przytupywała lub grałą na perkucji- wtedy byłby skandal (bo oszustwo).
                                  Gdyby stękała- już nie (bo jednak to podchodzi pod wokal).

                                  Czy należy bardziej doceniać techników dźwiękowych od niektórych twórców- jest
                                  pytaniem innym i- myślę- w tej materii nie różnimy sie bardzo poglądami.

                                  > Nie, nie o tym dyskutujemy.

                                  AAAAAAaaaaaa.... !!!

                                  Schizofreniczny Schabomił

    • lew-salonowy Re: Opole 2007 - skandal 14.06.07, 20:15
      Dlaczego się dziwicie? Przecież Gosia śpiewać nie umie :)
      • simply_z Re: Opole 2007 - skandal 14.06.07, 20:31
        no wlasnie ,wszyscy sie tak ..dziwią;))
        • lew-salonowy Re: Opole 2007 - skandal 14.06.07, 20:34
          Ja bym się nie dziwił ;)
          • manstein6 Re: Opole 2007 - skandal 14.06.07, 21:03
            teraz trzeba poczekać na Jej występ na żywo :-) niech się wykaże, jaka to
            wokalistka roku. Na Jej "zespół " też zwrócę uwagę :-)))
    • thorgal_aegirsson Re: Opole 2007 - skandal 14.06.07, 21:01
      To ktoś jest w ogóle zaskoczony?
    • amis711 Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 15:45
      Cała ta awantura wynika z założenia, że aby nagrać utwór muzyczny zawierający
      ludzki śpiew i posiadający podkład muzyczny, wykonawcy powinni umieć śpiewać i
      grać na jakichś instrumentach.

      W dzisiejszych czasach nie jest to jednak konieczne. Przy pomocy komputera i
      odpowiedniego oprogramowania można uzyskac czyste brzmienie orkiestry, nie
      dotykając przy tym żadnego tradycyjnego instrumentu. Można wpleść w taki utwór
      dźwięki niewydobywalne z żadnego instumentu, pieścić uszy efektami. Trudniej
      zrobić Pavarotiego z głuchego chłopca przechodzącego mutację, ale to już chyba
      też możliwe. Trzeba tylko czasu, cierpliwości i talentu twórcy siedzącego przy
      klawiaturze komputera. Można tworzyć 3. minutowy utwór nuta po nucie przez kilka
      miesięcy dopieszczając go i doskonaląc.

      Tyle tylko, że jak przyjdzie "zagrać na żywo" to dupa. Bo utwór taki to coś na
      podobieństwo filmu.

      Na festiwalach ocenia się nakręcone filmy. Nikomu nie przyszło jakoś do głowy,
      aby np sceny z Matrixa czy innych Gwiezdnych Wojen odtwarzać przed publiką na żywo.

      Z drugiej strony nieporozumieniem jest przyznanie tytułu wokalistki/wokalisty
      roku osobie, która na żywo śpiewać nie potrafi. Może więc biorąc uwarunkowania
      współczesności należałoby pomyśleć o nowej kategorii, powiedzmy mis muzyki
      mechanicznej czy jakoś podobnie?
      • shatmach Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 17:43
        Tak Andrzejewicz śpiewa na żywo

        www.youtube.com/watch?v=Dz4_mhKyTFc
        Półplayback
        • sher.khan Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 17:58
          No przecież lepiej niż Mandaryna :)
      • xtrin Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 20:50
        I tak i nie.
        To, że można stworzyć "coś z niczego" stawia pod znakiem zapytania sens całego
        tego gwiazdorstwa. Po cóż Pavarotti latami ćwiczył swój głos, jeżeli w kilka
        miesięcy można zrobić to samo z kimkolwiek? Jaką wartość ma taka gwiazdka,
        jeżeli nic od niej i tak nie zależy? Słowa i muzykę za nią napiszą, muzyków
        sesyjnych załatwią, atrapy na koncerty też, głos obrobią w studio tak, że własna
        matka nie pozna, sztab stylistów uczesze, ubierze, wymaluje, nauczy jak się
        zachowywać... Jakie więc znaczenie ma to, że firmuje to Gosia Andrzejewicz, a
        nie Zosia Piotrowicz?
        Ja rozumiem, że artyści grający muzykę czysto rozrywkową muszą się posiłkować
        playbackiem, szczególnie, gdy na scenie wiele się dzieje. Mało który wokalista
        ma na tyle kondycję i kontrolę nad strunami, żeby jednocześnie wykonywać na
        scenie synchroniczne balety i wydawać z siebie składne dźwięki. Ale mimo
        wszystko wykonać prostu utwór bez podrygów tak, żeby nie poranić bębenków
        słuchaczy powinien umieć każdy. Absolutne minimum.
    • paulinaa Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 18:01
      a nie yslicie, ze ten 'skandal' to chwyt marketingowy, ktory ma spowodwac, ze
      wiecej ludzi zaisądzie przed tv dzis czy jutro?
      • shatmach Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 18:07
        Andrzejewicz potrafi spiewać więc mysle, ze masz racje. To skandal który ma na
        celu wypromować imprezę. Teraz wszyscy beda chcieli zobaczyc jak Andrzejewicz
        spiewa na zywo. Tak poza tym przecież tam chodziło jedynie o podkład muzyczny,
        a nie o spiew Andrzejewicz wiec nie rozumiem niektórych komentarzy. Przyjechała
        z chórkiem który nie zna tekstu i z zespołem który miał tylko udawać, że gra.
        Ona miała tak czy inaczej spiewac na zywi (z półplaybacku).
        • little-angel Re: Opole 2007 - skandal 15.06.07, 19:52
          w pierwotnej wersji artykułu było, że ma lecieć całkowity playback. Jej utwory miałam "przyjemność" słyszeć kilka razy w autobusie, były niesamowicie - no cóż - denne. Tak za całokształt - tekst, śpiew, muzyka. W mojej opinii utwierdziła mnie Pani Zapendowska, która kiedyś wypowiadała się na temat jej wokalu w bardzo negatywny sposób. A jeśli Gosia dziś wyjdzie i pięknie nam zaśpiewa na żywo to będę pełna podziwu.
          • manstein6 Re: Opole 2007 - skandal 16.06.07, 21:13
            Kończę już ten wątek. Na żywo zaśpiewała, ale niesmak pozostał. Jednak
            Showbiznes rządzi się swoimi regułami i prawdziwa muzyka nie ma nic z tym
            wspólnego. Przy okazji, zobaczyłem ten Jej zespół. Pożal się Boże " statyści " .
            Jednak z taką miernotą trzeba walczyć i krytykować.
    • sto100 Re: Opole 2007 - skandal 17.06.07, 10:05
      nie wspierajcie takiego beztalencia. Z gwiazdorstwem też nie ma nic wspólnego.
      Po co nam to było? Albo, dla kogo to było?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka