bartek.m
30.09.03, 18:57
Co sądzicie o tym, że w TVP1 rozpoczął się cykl "Leksykon kinomana", w
którym prezentowane będą największe arcydzieła światowego kina, a zwłaszcza
o tym, że odbywać się to ma około godziny 12.30? Czy to jest owa osławiona
misja publiczna? Czy nie było odpowiedniejszej pory (np. niedziela, Program
2, godzina 12.00 - dawny cykl "Perły z lamusa")? Czy trafne są wybory filmów?
Przypominam: 5 września wyemitowano "Gorączkę złota" (1925) Ch. Chaplina, 12
września "Świat się śmieje" (1934) G. Aleksandrowa, 19 września "Człowieka,
który wiedział za dużo" (1956) A. Hitchcocka, 26 września "15.10 do Jumy"
(1957) D. Davesa, a 3 października ma być "Pancernik Potiomkin" (1925) S.
Eisensteina. Z tych pięciu tytułów dwa to arcydzieła rangi światowej
("Gorączka" i "Pancernik"), dwa to filmy znakomite ("Świat się śmieje"
i "15.10 do Jumy") i jeden zdecydowanie chybiony - film Hitchcocka. Połączmy
się w bólu nad polityką kulturalną naszej Telewizji Publicznej. Bo kto ma to
oglądać o tej godzinie? Ludzie w pracy, studenci na uczelni, uczniowie w
szkołach, czy pan prezes Kwiatkowski w swoim gabinecie? Wylejcie swą żółć,
chcę wiedzieć, że nie jestem sam, że nie tylko ja będę rezygnował z
piątkowych zajęć na Uniwersytecie.