Dodaj do ulubionych

Ania z Zielonego Wzgórza na froncie...

IP: *.kprm.gov.pl / *.kprm.gov.pl 15.10.03, 10:16
Zgłupiałam, jak włączyłam Polsat w niedzielę - romantyczne dziewczę, o
którego losach moje pokolenie czytało po nocach, przedzierało się przez linie
frontu I wojny światowej! Lucy Maud Montgomery chyba w grobie się przewraca...
Ja skończyłam oglądanie na odcinku, gdy z własną ksiażką pędziła do chorego
Gilberta - chyba opuściłam parę odcinków, bo skąd, u licha, ona na froncie
się nagle znalazła???!!!!
I skąd wzięło się tam dziecko, które potem adoptowali razem z Gilbertem?
Obserwuj wątek
    • Gość: KIRA Re: Ania z Zielonego Wzgórza na froncie... IP: *.waw.cdp.pl / 62.181.171.* 15.10.03, 10:46
      Tak ja tez wychowałam sie na Ani, i ten odcinek to jakas bzdura totalna
      wymyślona, zresztą 2 tez lekko odbiegała od orginału w ogóle pomineli watki
      jakże ważne z Uniwersytetu, szkoda bo mogło byc naprwawdę fajne...ale Gilbert
      miodzio, podobał mi sie
      • Gość: baba Re: Ania z Zielonego Wzgórza na froncie... IP: *.acn.waw.pl 15.10.03, 13:22

        To straszna szkoda, ze zaprzepaszczono ( robiac przy okazji chronologiczna
        sieczke, bo Ania na poczatku wojny miala kolo 50-tki) piekna okazje zrobienia
        kompletnej, wysokobudzetowej ekranizacji CALEJ serii- o jej pierwszych latach
        malzenstwa, dzieciach, w koncu o wojnie, ale widzianej z punktu widzenia
        przecietnej kanadyjskiej rodziny, dla ktorej wymowa nazwy Przemysl czy Warszawa
        jest problemem, ktora czeka na wiesci, traci kogos.
        Pamietam, bylo to dla mnie bardzo wzruszajace. A tak to zrobiono sredniutki
        film sensacyjny.
        PZDR
        • aguszak Ania z Zielonego Wzgórza... 15.10.03, 13:45
          Oglądałam tę ekranizację "Ani..." już po raz drugi. Bardzo lubię oglądać grę
          odtwórców głownych ról w tej wersji. Najbardziej podobają mi się czasy
          szkolnych lat Ani, Gilberta i Diany. Jednak tym razem dokonano tak potwornych
          skrótów, że tak naprawdę nie dało się tego oglądać... Przede wszystkim za
          szybkie przejścia z jednego wątku do drugiego były tak uciążliwe i można było
          się łatwo pogubić... po prostu karygodny skrótowiec... O tym, że zmarła Maryla
          dowiadujemy się przypadkiem, tak, jakby Ani to wogóle nie obeszło... Wielka
          szkoda, że pociachali te odcinki :(( Bo sądzę, że reżyser nakręcił bardziej
          pełną wersję, natomiast to Polsat tak pociął, żeby zmieścić się w jakiś tam
          terminach...
          :(((
          • Gość: KIRA Re: Ania z Zielonego Wzgórza... IP: *.waw.cdp.pl / 62.181.171.* 15.10.03, 13:54
            Wiesz co chyba tym razem to nie wina Polsatu, te skróty to jedna wielka
            beznadzieja.
            Uwielbiam te ksiazki, i jakby poszli tematami tak jak w ksiązce to wyszedłby
            cały ten klimat Ani, który opiera sie na tak wielu watkąch, Ania na
            Uniwersytecie Gog i Magog pamietacie albo Kapitam Jim i Zaginiona Małgorzata.
            Faktycznie dobrze dobrali aktorów, zarówno Ania Gilbert Diana czy Maryla i
            Mateusz nie wspominajac o pani Linde, chciałabym zobaczyc taka pełna
            ekranizacje, ponieważ uwielbiam bardzo cykl ksiązek o Ani.
        • raszefka Re: Ania z Zielonego Wzgórza na froncie... 18.10.03, 11:00
          Wiecie, babeczki, też chętnie obejrzałabym Anię z Zielonego w CAŁOŚCI :)))
          Problem z tą chronologią jest i w tym, że w filmie przyjazd Ani do Cuthbertów
          umieszczono gdzieś na początku XX wieku (tak sobie kombinuje po strojach,
          aczkolwiek ekspertem nie jestem ;) ) i naturalnie nie mogła mieć póżniej
          pięćdziesiątki w czasie Wielkiej Wojny. Ale po co w ogóle zostały nakręcone
          te "dalsze losy".....? Aha, kiedy oglądałam pierwszy raz, to coś mi się
          kołatało, że byly jakieś wątki z "Rilli". Teraz mi się wydaje, że tylko ten
          chłopczyk kojarzył mi się Rilli Jasiem :)
          Zresztą nawet i te wcześniejsze odcinki, w szkole, romanse z ojcem uczennicy
          były takie sobie :(((


          ech, jak znajdę chwilkę czasu, to przeczytam wszystkiw od początku. Po raz
          nasty, ale co tam!
    • Gość: moboj Re: Ania z Zielonego Wzgórza na froncie... IP: *.magma / 192.168.4.* 15.10.03, 14:08
      wychowałam się na ksiązkach o Ani i ten film mnie wkurzył bardzo. Ania taka
      młoda na froncie I wojny światowej? przeciez wg książki na front pojechali jej
      synowie: Jim i Walter. a gdzie przygody Ani na uniwersytecie, gdzie smierć jej
      pierwszego dziecka? nie lubię tego filmu. a fuj!
    • Gość: debe7 Re: Ania z Zielonego Wzgórza na froncie... IP: *.net 15.10.03, 15:26
      niom, zgadzam się, popsuli wszystko - jeszcze do momentu odcinków z wojną
      jakos to wytrzymywałam, ale na tym, gdzie Ania już była na froncie,
      myślalam ,że r9ozwale cały telewizor....a przedtem reżysera i scenarzystę -
      popsuli wszystko...;-(
    • Gość: Magnolia Re: Ania z Zielonego Wzgórza na froncie... IP: *.crowley.pl 15.10.03, 16:16
      ten film ma juz z 10 lat i ogladalam go nie po raz pierwszy- a raczej znow tych
      2 odcinkow nie ogladalam bo maja się nijak do Ani. Do momentu "porozumienia" z
      Gilbertem jeszcze mozna powiazac ksiazke i film, choc tez sa zmiany. Ale wojna
      jest w tym momencie ni w 5 ni w 10. może producentom sie wydawało, że dalsze
      książki sa za nudne, za przewidywalne? W koncu i tak wiadomo,że Ania i Gilbert
      żyją sobie długo i w ostatecznym rozrachunku szczęśliwie.
    • Gość: Elen "Ania z Zielonych Okopów"... ;) IP: *.jgora.dialog.net.pl 17.10.03, 15:11
      Ja taz wciagnelam sie w ogladani serii o przygodach Ani - i kiedy w jednym z
      ostatnich filmow zobaczylam ze Gilbert wyjezdza na front, rzuciłam do
      siebie: "no nie, nastepna czesc to pewnie bedzie 'Ania z Okopów'...". Niestety
      wykrakałam... Nie razi mnie tyle sama zmiana, co straszna nuda tego ostatniego
      filmu... Ładna byla ostatnia scena, kiedy Ania przychodzi na peron gdzie czeka
      mały chlopiec, tak jak ona kiedys..

      P.S. a moze lepiej 'Ania z Verdun'? ;)
      • Gość: KIRA Re: "Ania z Zielonych Okopów"... ;) IP: *.crowley.pl 17.10.03, 15:23
        Tak scena była ładna, ale ta ostatnia część to mi w ogóle nie pasowała to
        przygód Ani. Nie mam pojęcia kto wpadł na taki pomysł....pomysł który skopał
        doszczetni moim zdaniem charakter książek o Ani.
        I praktycznie film obejrzałam dla aktora grajacego Gilberta.Mmmmm;))
    • Gość: recznik Ania z zielonego skansenu IP: 62.181.161.* 17.10.03, 16:27
      A w dodatku nie podoba mi sie scenografia tej ekranizacji. Avonlea wyglada jak
      jakis slodki skansen, ubrania bohaterow tez sa jakies zbyt strojne. Nawet mala
      Ania-sierotka jest jakos zbyt ladnie ubrana. Przeciez to byl koniec XIX wieku !
      Prezbiterianscy farmerzy kanadyjscy byli bardzo czuli na punkcie czystosci
      (czemu wyraz daje wersja literacka), ale telewizyjna Maryla w bufach i
      falbankach, to jakis chybiony folklor malowany. Avonlea bylo wioska, a nie
      metropolia ! Aktorzy sa fajni, ale wydziwaczony do granic mozliwosci scenariusz
      oraz slodko-pierdzace kostiumy i scenografia sa wielkim minusem tej
      ekranizacji.
      • znajoma_krolika Re: Ania z zielonego skansenu 17.10.03, 16:35
        Ta ostatnia część powstała jakieś 3-4 lata temu. Nie do uwierzenia, że
        producentem jej jest Kevin Sullivan, twórca poprzednich części. To nic, że
        odpiegały one trochę od książek. Uważam, że i tak scenarzyści pięknie połączyli
        różne wątki. To moje ukochane filmy już od pierwszej ich emisji w naszej
        telewizji (początek lat 90). Ale ta "dokrętka" to koszmar... Tragedia!
    • Gość: Dzidka A "Droga do Avonlea"? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 10:09
      "Ania spod Verdun" :) jest rzeczywiscie straszliwym badziewiem. Jeśli mogę się
      niegrzecznie wyrazić, L.M. Montgomery zapewne wiruje w grobie z prędkością
      wiatraka do procesora. Ale co powiecie o serialu "Droga do Avonlea"? Ci z Was,
      którzy czytali książki LMM nie tylko o Ani, wiedzą zapewne, ze ten serial
      oparty jest głównie na książkach "Wakacje na starej farmie" i "Historynka" jak
      również czerpie pomysły z kilku innych utworów opisujących życie na Wyspie
      Księcia Edwarda. I ja ten serial uwielbiam! :) Jest ciepły, pogodny, tchnący
      humorem, jak książki (przecież Ania to mniej więcej połowa dorobku LMM) i
      sprawia, ze jakoś tak życzliwiej patrzę na świat. Nawet kiepskiego lektora
      jestem w stanie wybaczyć :)

      Dzidka
      • raszefka Re: A "Droga do Avonlea"? 18.10.03, 10:29
        nie byłam w stanie przez to przebrnąć za żadnym razem kiedy było w tv :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka