Dodaj do ulubionych

Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi".

08.02.09, 12:40
Nie wiem, nie oglądałem, nie znam, nie widziałem, alem słyszał, że film jest zacny, zatem - chyba bez narażania się na specjalnie głośne, po-emisyjne, wyrazy potępienia, mogę Wam i sobie polecić. W razie czego przyłączę się do potępiających :)

Polsat, 22:35.
Obserwuj wątek
    • barbasia1 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 08.02.09, 12:56
      Ja też nie widziałam tego filmu, ale myślę, warto również ze względu
      na fakt, że rzecz się dzieje w miejscu rzadko u nas w TV
      pokazywanym - w Afryce Południowej w Johannesburgu!
      • grek.grek Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 08.02.09, 13:57
        Otóż to. A w dodatku Oskard'06 dla najlepszego nie-po-angolańskiemu filmu :)
        • barbasia1 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 08.02.09, 14:22
          Jeśli "Oskard'06"! :)) - to w takim razie trzeba koniecznie zobaczyć!

          PS
          Jakoś dziś bardzo ciężko ładują się strony gazety, a forum już
          szczególnie, u Ciebie też?
          • mika974 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 08.02.09, 16:32
            Obowiążkowa pozycja na następny tydzień. Nie widziałam, ale
            podejrzewam, że może mieć ciężar gatunkowy "Miasta Boga"
            • drzejms-buond Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 09.02.09, 10:03
              gorzej niż MIASTO BOGA

              a ja oskardom juz od dawna nie ufam!
              lwom. niedźwiedziom i owszem...ale oskardom?
              neeeeeeeeeeeee...
              • barbasia1 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 09.02.09, 11:56
                drzejms-buond napisał:

                Tak sobie myślę, że masz trochę racji z tą nieufnością do Oskarda,
                drzejmsie-buondzie.
                • drzejms-buond Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 09.02.09, 12:06
                  trochę taaa...od czasu Filadelfii nie widziałem żadnego wartościowego filmu
                  oszkardowego...
                  • barbasia1 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 09.02.09, 12:14
                    drzejms-buond napisał:

                    > trochę taaa...

                    :)
                    No dobrze, więcej niż 'trochę'!
                  • pepsic Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 09.02.09, 14:07
                    Ja to chyba od Przeminęło z wiatrem.
                    Im więcej oskardów, tym gorzej. Może poza filmem nieangielskojęzycznym.
                  • aguszak Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 09.02.09, 15:34
                    drzejms-buond napisał:

                    > trochę taaa...od czasu Filadelfii nie widziałem żadnego
                    wartościowego filmu
                    > oszkardowego...

                    No nie przesadzaj, a "Forrest Gump"? a "Buntownik z wyboru"?
                  • grek.grek Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 09.02.09, 15:52
                    Filadelfia, to 93 rok. Tylko z nominowanych do oskradów w następnych latach parę dobrych tytułów można by wymienić : Pulp Fiction,
                    Fargo, Shawshank, American Beauty, Piękny umysł, Pianista, Gangi
                    Nowego Jorku, Między słowami, Ray, Capote, i najnowsze To nie jest kraj i Aż poleje się krew.
    • grek.grek Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 09.02.09, 12:24
      To od razu na wtorek propozycja - "Nazywał się Bagger Vance" w
      Kocham Kino.
      Naprawdę gustowny film, pozytywny, w estetyce Ameryki z połowy XX wieku.

      Rozchodzi się o pojedynek golfistów w pewnym amerykańskim mieście, w którym mają się zmierzyć najlepsi gracze z całego kraju, a
      prawo gry dostaje też ich lokalny bohater, co ma napędzić widownię, podsycić emocje widowni, a poza tym nie bez znaczenia jest fakt, że szefowa całego zamieszania,organizatorka, to jego dziewczyna (nie pamiętam już czy aktualna, czy eks-i-chce-się-z-nim-znowu-zejść, bo film był jakieś 2 lata temu). Problem w tym, że od powrotu z wojny facet jest dętka i nie tyle stracił umiejętności, co apatia i brak motywacji stępiły mu zdolność do korzystania z nich, a nawet chęć i wiarę w ich przywrócenie. Zanosi się na spektakularną klęskę, bo wszyscy
      na człowieka liczą, robią mu klakę i rejwach, że jasna cholera. To
      go, oczywiście, doszczętnie dołuje, zamiast pomagać.
      Tu pojawia się Bagger Vance, facet znikąd, w wyplutym surducie, który
      ni stąd ni zowąd chce robić za jego trenera i pomóc mu się wygrać
      zawody.
      Kim jest Bagger Vance ? W d.pe nie wiadomo, poza tym, że jest łudząco podobny do Willa Smitha :)
      Bez spoilerów, ale... czujecie, że tragedią to się nie może zakończyć :)
      Bo to taka opowiastka, trochę bajka, trochę "ku pokrzepieniu serc", trochę typowa amerykańska story, ale dzięki temu, że traktowana z pewnym dystansem, jako że w niej sporo humoru i elokwentny, sympatyczny czarny murzyn w roli najważniejszej (symbol, bo akcja się przeca dzieje na Południu Stanów, gdzie do dzisiaj do czarnych białasy mówią per "chłopcze"), w którego ustach nauki wszelkie i złote myśli brzmią zupelnie inaczej, luźno i bezpretnsjonalnie, niż wypowiadane przez jakiegoś ulizanego "gowina", nadętego jak królik afrykański, to daje się z łatwością polubić i nie drażni pewnym nieuniknionym schematyzmem żadnych zmysłów.

      Ogląda się to naprawdę świetnie.
      Tło historyczne oddane perfekt, dużo ujęć w słońcu, dużo gustownej zieleni pól golfowych, świetnie przygotowane stroje z epoki, które aktorzy noszą bez widocznego dyskmofortu i sztywniactwa, bujna kolorystyka buduje świetnie nastrój. Strona wizualna na szóstkę.

      Lekcje golfa, rozmowy Baggera z Junah o golfie, treningi, (tym golfistą w kawałkach do poskładania), same zawody - najlepsze sceny w tym filmie.
      W ogole wszystkie z Baggerem alias Willem. Co do jednej.

      Will Smith zapierdzielił ten film Damonowi (Junah). Może słowo za grube, ale on trudno o inne, bo naprawdę zapierdzielił, a mógłbym użyć jeszcze innego :) Tak pozytywnego gościa jak Bagger Vance ze świecą szukać, luźny, wyszczerzony, wygadany, dowcipny, ale jednocześnie nie przerysowany, po prostu Smith został idealnie obsadzony, po warunkach i buszuje radośnie jak szczur w spiżarni, na pewno lepiej niż Damon w swojej roli, który, na mój gust, jest dobry, ale nic poza tym, choć rolę na pewno ma bardziej złożoną psychologicznie i wypadałoby to docenić. Tylko co ja na to poradzę, że Smithowy Bagger Vance zwyczajnie
      kradnie ekran i jak go nie ma, to się zaraz chce żeby znowu był ? :)
      Heh, to jest ten paradoks, wszak nie każdy musi być krytykiem, który
      przez lupę wszystko ogląda i mierzy centymetrem pod jakieś reguły z podręczników kina. D.pa z tym :)
      Na Smitha się po prostu czeka, chce się go oglądać, bo będąc w swojej skórze jest nie do zagięcia.
      Theron jako rzutka pani biznesłomen też daje radę, w swoim klasycznym emploi : jako babka, przy której mężczyznom oczy stają w słup, ale nic innego. Taka już jej uroda i charm, trudno.

      Generalnie - jeśli nic nie będziecie mieli do roboty, to oglądajcie :)

      Wtorek, TVP 2, 22:20.




      • barbasia1 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 09.02.09, 12:40
        grek.grek napisał:

        Już mi się podoba ten film! :))

        > Theron jako rzutka pani biznesłomen też daje radę, w swoim
        klasycznym emploi :
        > jako babka, przy której mężczyznom oczy stają w słup, ale nic
        innego.

        :))

        Meżczyźni...!
      • barbasia1 "Nazywał się Bagger Vance" 11.02.09, 12:03
        Oglądałam troszkę.
        "Naprawdę gustowny film, pozytywny" - tak, to bardzo dobre
        określenie.
        Przyjemnie się oglądało.
        Will Smith - uroczy, Ch. Theron czarująca, w dodatku we wspaniałych
        kostiumach - w przepięknych, sukniach, kapelusikach, bucikach z
        epoki!
        Mam nadzieję, że za jakiś czas powtórzą ten film.
    • barbasia1 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 09.02.09, 15:12
      Reżyserem filmu „Tsotsi” jest Gavin Hood. Ten sam, który reżyserował
      nową wersję „W Pustyni i w puszczy”!
    • grek.grek Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 10.02.09, 12:32
      No i... ? :)

      Mnie się podobał, chociaż bez specjalnych zachwytów, szajby i tańczenia kozaczoka. Prosta historia, aczkolwiek bardzo emocjonalna, nieprzekombinowana, wiarygodna psychologicznie i z optymistycznym przesłaniem, w sumie bardzo kameralna.
      Świetna muzyka, cały czas, a zwłaszcza ten rytm na samym początku, kiedy lecą napisy, a kamera cofa się pokazując główną "ulicę" slumsów;
      bardzo dobry ten młody aktor, w głównej roli - dostał do zrobienia postać przechodzącą duchową przemianę i wyszedł z tego bardzo dobrze, świetna gra okiem, dziobem, duże emocje wyrażane często jednym, trafnym gestem - talent, i da się wyczuć dobre prowadzenie przez reżysera, który dokładnie wiedział jakiego chce bohatera, jak ma wyglądać z zewnątrz ta cała jego metamorfoza; tak w ogóle, ci aktorzy wszyscy wyglądali, w większości, na amatorów, rzecz prosta - w najlepszym kontekście tego określenia; dobry szkic realiów getta, w których szczaw bezmyślnie traktujący szydłem dziadka w pociągu, to nie jakiś budzący panikę kiler, tylko po prostu naiwny produkt środowiska, robiący coś bezrefleksyjnie, wg jakichś podpatrzonych wzorców, które ma obok siebie na codzień, od iks lat; udanie wplecione i bez natarczywości retrospekcje, bez hałaśliwego moralizatorstwa, bez wielkich improwizacji ukazane ważne (przynajmniej dla bohatera) słowa i prawdy; dobra reżyseria, spójny scenariusz - przemiana bohatera pokazana w stonowany, logiczny, dyskretny sposób, bez nachalnego "pstryk" a'la Komornik, bardziej za pomocą czynów, gestów, wyrazu oczu, dopiero w końcówce pękł na dobre, co tylko dodało całej historii realizmu ; ujęcia w sam raz, bez przegięcia w stronę jakiegoś teledysku, zupełnie klasyczna technika.
      Minusów nie zauważyłem, nic mnie w oko nie ukłuło, a zresztą - kogo one obchodzą...:)

      • mika974 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 10.02.09, 14:58
        Rzeczywiscie, bez zachwytów, ale nie było źle. Fantastycznie zagrał
        główny bohater, bez sentymentów i tanich chwytów, i te jego smutne
        oczy...
        • barbasia1 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 10.02.09, 17:29
          Podobał mi się ten film, ale również o wielkim zachwycie nie mogę
          powiedzieć.
          Świetna muzyka, nieźli aktorzy, łącznie z tym najmniejszym i
          najdzielniejszym- maluszkiem – niemożliwie wytarmosił go i wymęczył
          ten Tsotsi! (mleko z puszki - zgroza!)

          Tak, ciekawie i bardzo przekonująco pokazana została przemiana
          głównego bohatera, budzenie się w nim pozytywnych odczuć, emocji,
          jakiejś empatii dla ludzi, dla świata.
          Optymistyczne, choć pewnie nie do końca, bo przecież nie wiemy, co
          dalej z Tsotsi.

          Naprawdę warto było obejrzeć.
    • grek.grek Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 10.02.09, 15:54
      POlecam, jeśli kto bezsenny, a może nie tylko... Ostatnie dni sław
      w TVP Info, 0:10.

      Taki cykl życiorysów znanych aktorów/ek, którzy tragicznie skończyli
      swój żywot. Był Brando, była Romy Schneider, był James Dean,
      a dzisiaj ma być Jean Seberg, ta dziewczyna z "Do utraty tchu", co
      przedawkowała prochy.
      Naprawdę dobrze zrobione, dużo wypowiedzi osób, które ich znały, uczestniczyły w róznych wydarzeniach, były blisko w decydujących
      momentach ich życia. Aż trudno się oderwać :)

      Prawie zapomniałem, jaka piękna ta Seberg, a w dodatku, jak rzadko która aktorka, wychodzi na zdjęciach jeszcze lepiej niż na taśmie filmowej, a ona akurat, i owszem (powinno się zakazać oficjalnie i pod karą obejrzenia 400 odcinków Barw szczęscia ciurkiem fotografowania kobiet w kolorze, czarno-białe zdjęcia są o wiele
      wdzięczniejsze) :

      stylehighclub/files.wordpress.com/2008/05/jean_seberg_8212.jpg
      • barbasia1 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 10.02.09, 16:25
        grek.grek napisał:

        > POlecam, jeśli kto bezsenny, a może nie tylko... Ostatnie dni sław
        > w TVP Info, 0:10.
        >
        > Taki cykl życiorysów znanych aktorów/ek, którzy tragicznie
        skończyli
        > swój żywot.

        Tak,znakomity cykl.
        Widziałam odcinek z Romy Schneider, bardzo ciekawy, świetnie
        zrobiony.
        Szkoda tylko, że tak strasznie późno.
        • mika974 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 10.02.09, 16:54
          Jean Seberg, to ta chyba z "Do utraty tchu" - twarz niemal
          doskonała. Coś tam mi sie obiło o uszy, ze zginęła tragicznie, ale
          nie znam szczególów
          • barbasia1 Re: Poniedziałek, Polsat - "Tsotsi". 10.02.09, 17:13
            Zginęła śmiercią samobójczą, po przedawkowaniu barbituranów.
            (wg wikipedii)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka