Dodaj do ulubionych

zarobki miara inteligencji?

IP: *.dwi.uw.edu.pl / *.dwi.uw.edu.pl 04.02.04, 13:26
wiele z Was tutaj pisze, ze zarobki sa zwiazane z inteligencja. np. w watku
meelki zarzucacie jej, ze gdyby byla bardziej inteligentna, to by zarabiala
wiecej. to nie jest prawda. wiele inteligentnych osob, szczegolnie kobiet
albo zarabia grosze albo wogole nie oze znalezc pracy. taka jest prawda.
czesto Ci, ktorzy sa srednio inteligentni zarabiaja wiecej, bo przyjechali
spoza warszawy i stosuja chwyty ponizej pasa, bo ie maja nic do stracenia, a
walcza o utrzymanie i byt, bo nikt im nie pomoze.
Obserwuj wątek
    • Gość: corgan Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.chello.pl 04.02.04, 16:01
      taka jest prawda.
      > czesto Ci, ktorzy sa srednio inteligentni zarabiaja wiecej, bo przyjechali
      > spoza warszawy i stosuja chwyty ponizej pasa, bo ie maja nic do stracenia, a
      > walcza o utrzymanie i byt, bo nikt im nie pomoze.

      Sa 3 prawdy: cała prawda, tyz prawda i gowno prawda

      W zasadzie nie wiem, czego sie spodziewasz?

      Moze wprowadzimy Centralny Rejestr Inteligentnych Warszawiakow i
      Niewarszawiakow, ktory bedzie wydawal on-line certyfikaty i pozwolenia na pracę
      i np. odbieral go tym wszystkim burakom, ktorzy maja niska inteligencje jak
      tylko jakis Warszawiak zarejestruje sie w systemie ze wlasnie stracil prace?
      albo moze wystaczy blokowac karty platnicze czy bilet ZTM albo wejscie do
      biurowca? Byl chyba taki film z SandraBullock i Stalone ktory dzial sie w
      przyszlosci i tam za powiedzenie "fuck" dawalo sie punkty ujemne i blokowalo
      sie karty platnicze... no cos w tym stylu. taki mały Matrixik...

      No bo nie czaje jaki jest sens narzekania ze nieinteligentne wsioki maja prace
      a inteligentne Warszawiaki nie maja? Mam sie kogos pytac czy moge pracowac czy
      nie? Mam poddawac sie okresowym badniom poziomu buractwa i natychmiast
      rezygnowac jak na moje miejsce pojawi sie inteligentny nieburak warszafski? Kto
      ma to oceniac? Moze to jest jakies rozwiazanie? Tylko kto bedzie ustalal czy
      ktos jest burakiem czy nie? Moze taki Centralny Rejestr Burakow i Nieburakow,
      taka megabazadanych to niezle rozwiazanie? Jakies egzaminy? Moze zamiast
      pieczatki-stygmatu w dowodzie osobistym implanty wszczepiane pod skore ?
      widzialem cos takiego na "X-files"... w koncu mamy XXI wiek.

      A ze wsioki nie maja nic do stracenia? No pewnie ze nie maja... Ja jak nie bede
      mial pracy to nie zaplace za czyns i nie bede mial co jesc. Warszawiacy z tego
      co zauwazylem sa mniej zdeterminowani, zwlaszzcza Ci mieszkajacy z rodzicami. W
      koncu mama da jesc jakby co. No co? nie da? Poza tym - w Warszawie jest niby 6%
      bezrobocie. Na pewno jest znacznie nizsze, bo jest iles tam tysiecy miejsc
      pracy ktore "okupuja" wsioki a zameldowani sa w swoich wioskach. Takiego
      poziomu bezrobocia nie ma nigdzie w Polsce. A i w wielu krajach na zachodzie
      jest wyzsze.

      Moze drugim rozwiazaniem jest wprowadzenie odgornych limitow dla
      przedsiebiorstw ze maja zatrudniac m.in. okreslona ilosc warszawiakow i ze
      sredni poziom inteligencji nie powinien przekraczac ustalonego ustawowo
      poziomu? A moze wprowadzic minimalny zakres plac dla Warszawiakow? Cos takiego
      jak punkty za pochodzenie... :)

      co ty na to?

      A swoja droga - naiwnoscia jest myslec, ze inteligencja przedklada sie na
      zarobki. Nam na studiach kiedys jeden profesor psychologii wykladal, ze im
      wyzsza inteligencja tym mniejsza sklonnosc do podejmowania ryzyka. A ze biznes
      czesto gesto wiaze sie z ryzykiem zwebysmy sie nie obrazali na jakis prostych
      ludkow ktorzy nagle nie wiadomo skad [tzn wiadomo...] daja sobie rade w
      biznesie czy pracy. Tym tlumaczy sie dlaczego profesorowie na ogol nie
      odnajduja sie w biznesie i to nie tylko w Polsce ale np. w Stanach.

      Po prostu jesli oczekujesz ze piatki z matematyki maja natychmiast sie
      przelozyc na sukces finansowo-biznesowy jestes bardzo naiwna.
      • Gość: jipp Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 18:21
        > A swoja droga - naiwnoscia jest myslec, ze inteligencja przedklada sie na
        > zarobki. Nam na studiach kiedys jeden profesor psychologii wykladal, ze im
        > wyzsza inteligencja tym mniejsza sklonnosc do podejmowania ryzyka. A ze
        > czesto gesto wiaze sie z ryzykiem zwebysmy sie nie obrazali na jakis prostych
        > ludkow ktorzy nagle nie wiadomo skad [tzn wiadomo...] daja sobie rade w
        > biznesie czy pracy. Tym tlumaczy sie dlaczego profesorowie na ogol nie
        > odnajduja sie w biznesie i to nie tylko w Polsce ale np. w Stanach.
        >
        > Po prostu jesli oczekujesz ze piatki z matematyki maja natychmiast sie
        > przelozyc na sukces finansowo-biznesowy jestes bardzo naiwna.

        super komentarz, na serio.

        to by moglo tlumaczyc, jakim cudem koles ktory ledwo potrafi sie podpisac, jest
        biznesmenem i mu "wychodzi"

        druga rzecz, mysle ze czasami trzeba dojrzec do niektorych rzeczy. Ja na
        przyklad dopiero po kilku latach wyscigu szczurow i zapieprzania w super
        korporacjach doszedlem do wniosku ze fajniej jest pracowac na wlasna reke, choc
        wieksze ryzyko- nie masz klientow- nie ma pensyjki ;-)

      • Gość: warszawianka Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.dwi.uw.edu.pl / *.dwi.uw.edu.pl 04.02.04, 18:57


        przeczytaj moj list jeszcze raz, a pozniej napisz komentarz jeszcze raz.
        to samo gosc, ktory sie wpisal po Tobie. nauczcie sie czytac co jest napisane.
        • dmpx Re: zarobki miara inteligencji? 04.02.04, 19:05
          ... jestem za mało inteligentny bo nie mieszkam w Warszawie i jestem nawet z
          tego dumny a ty warszawianko ciekawe ile jestes w warszawie i raczej nie sadze
          że jestes za bardzo inteligentna że szukasz wyników swoich niepowodzeń w
          innych - zacznij od siebie ... to przyjacielska rada ... nie gniewaj się ale to
          twoje odnoszenie się wawką nie w tym kierunku ...
          • Gość: warszawianka Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.dwi.uw.edu.pl / *.dwi.uw.edu.pl 04.02.04, 19:15
            zaskocze Cie- moja rodzina mieszkala w warszawie przed wojna, siostra mojej
            babci nalezala do Ak i jako sanitariuszka walczyla o warszawe.

            przyjezdni sa rozni, to prawda, ale wielu z nich po prostu jest chamska. nie
            winie nikogo za swoje niepowodzenia zyciowe ale chcialabym zeby bylo mniej
            chamstwa. komunistyczna wies nie byla wesola, wiec ludzie spoza warszawy,
            ktorzy sa w warszawie przywoza chamstwo i utrudnianie zycia innym!!!

            uwierz- to miasto wygladalo inaczej 10 lat temu, nie bylo tyle chamstwa.
            achamstwo nie tworza rdzenni Warszawiacy. naprawde rdzennych warszawiakow jest
            bardzo maly procent. wielu ludzi to jest drugie pokolenie, ktore na swieta
            jezdzi do babci na wies.
            • Gość: Syrenka warszawska Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.02.04, 19:32
              Jakie to nudne i prymitywne.
              Nie wiem czego szukasz??
              Chcesz pocieszenia, że mimo, że jesteś Warszawianka jest ci źle??
              Głaskania po główce???
              Autorzy następujących po Twojej wypowiedzi postów nie potwierdzili Twojej tezy
              i od razu wyciągasz wniosek, że Twojego postu nie przeczytali??
              A Ty przeczytałaś ten świetny drugi post ?

              Życie idzie naprzód, nie zawrócisz biegu cywilizacji, zmian choćbyś stanęła na
              Nowym Świecie i stukając obcasikami krzyczała, ja chcę by było tak, jak 10 lat
              temu... Bo oczywiście tak nie będzie.
              Z różnych względów, nie wynikających jedynie z migracji do Warszawy.
              Niestety... nie odrzucaj tego co przychodzi, a staraj się nauczyć i wyciągnąć
              ile się da z tego scierania sie różnorodnych ludzi, kultur.
              Ucz się i wykorzystuj to w życiu.
              Wszyscy w koło są sprytni? To spróbuj i Ty być, choć trochę.
              Życie stało się brutalne?? A jakie ma być jak mamy 20% bezrobocia w Polsce.

              Wiesz, ja sie dziwię takim wypowiedziom. Moi dziadkowie przeżyli wojnę w
              Warszawie, bomba im zniszczyła dom. Moja druga Babcia została zesłana po
              powstaniu. Ale wróciła do Warszawy. Miała w sobie tyle chęci do życia, tyle
              pomysłów jak przeżyć... I nigdy nie biadoliła. NIGDY...
              Szyła, gotowała, handlowała na bazarze różyckiego, jak było trzeba to i wróżyła
              z kart - by przeżyć.
              Kobieto - nic nie jest stałe i dane na zawsze. Ani praca, ani najbliżsi, ani
              wreszcie życie. Każdy chce się w nim ulokować najlepiej jak potrafi. Czy to na
              wsi czy w mieście.
              • Gość: warszawianka Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.dwi.uw.edu.pl / *.dwi.uw.edu.pl 05.02.04, 12:35
                sluchaj. ja uwielbiam rozne kultury, naprawde. tylko dlaczego ja mam byc
                tolerancyjna, jesli ktos spoza warszawy przyjezdza i mowi, ze Gazeta wyborcza
                to zydowskie swinie?. sorry ale to nazywsz roznorodnoscia kulturowa???

                cala Polska biadoli, narzeka, wiec ja nie jestem wyjatkiem,chociaz w realu
                staram sie przyjmowac pozytywy i unikac negatywow. jak widac jednak nasze
                spoleczenstwo, to dotyczy nietylko Warszawiakow uwielbia narzekac- wystarczy
                sobie poogladac wiadomosci tv- wszytsko ma odcien negatywu.
                • Gość: nemo Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 21:01
                  jeden wieśniak wiosny nie czyni...nie rób z tego już takiego aj-waj!
              • Gość: warszawianka Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.dwi.uw.edu.pl / *.dwi.uw.edu.pl 05.02.04, 12:37
                sluchaj. ja uwielbiam rozne kultury, naprawde. tylko dlaczego ja mam byc
                tolerancyjna, jesli ktos spoza warszawy przyjezdza i mowi, ze Gazeta wyborcza
                to zydowskie swinie?(tucytuje, zeby byla jasnosc). sorry ale to nazywsz
                roznorodnoscia kulturowa???

                cala Polska biadoli, narzeka, wiec ja nie jestem wyjatkiem,chociaz w realu
                staram sie przyjmowac pozytywy i unikac negatywow. jak widac jednak nasze
                spoleczenstwo, to dotyczy nietylko Warszawiakow uwielbia narzekac- wystarczy
                sobie poogladac wiadomosci tv- wszytsko ma odcien negatywu.
            • Gość: inna warszawianka Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 18:32
              Warszawianko! Wstyd mi za Twoją wypowiedź. To starszne jakie wypisujesz
              brednie. Przyznam, że osobiscie nie cierpię smrodu starych spodni napływowych
              robotników ale nie jestem tak radykalna w innych kwestiach burakostwa, jak to
              określasz. Nie wiem skąd się doprawdy wzięłaś - no tak, ze stolicy, ale żeby
              tak podkreslasz te swoje korzenie. A jakbys urodziłą się pod Grójcem? Hańba dla
              normalnych Warszawiaków takie czarne owce jak Ty. Warszawianka z Ochoty
              OD "ZAWSZE"
        • Gość: jipp Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 20:29
          gosc przeczytal jeszcze raz twoj tekst i nie zmienia zdania na temat
          poprzednich wpisow
          sorry
      • co_dzienna Re: zarobki miara inteligencji? 04.02.04, 19:45
        > A swoja droga - naiwnoscia jest myslec, ze inteligencja przedklada sie na
        > zarobki. Nam na studiach kiedys jeden profesor psychologii wykladal, ze im
        > wyzsza inteligencja tym mniejsza sklonnosc do podejmowania ryzyka. A ze
        biznes
        > czesto gesto wiaze sie z ryzykiem zwebysmy sie nie obrazali na jakis prostych
        > ludkow ktorzy nagle nie wiadomo skad [tzn wiadomo...] daja sobie rade w
        > biznesie czy pracy. Tym tlumaczy sie dlaczego profesorowie na ogol nie
        > odnajduja sie w biznesie i to nie tylko w Polsce ale np. w Stanach.
        >
        > Po prostu jesli oczekujesz ze piatki z matematyki maja natychmiast sie
        > przelozyc na sukces finansowo-biznesowy jestes bardzo naiwna.


        Wydaje mi się że mylisz inteligencję z wiedzą...
        Pytanie o definicję inteligencji.?

        Bo według mnie zarobki moga być własnie miarą inteligencji.
        To znaczy umiejętności wykorzystania w praktyce zdobytej podczas różnych
        doświadczeń życiowych wiedzy, wrodzonego talentu, daru odpowiedniej osobowości.

        Czy zawsze człowiek wykształcony jest inteligentny?

        To co napisałes o wyborach profesorskich i skłonności do ryzyka może wynikać na
        przykład z wieku tychże.
        • Gość: corgan Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.chello.pl 05.02.04, 01:27
          Studiowalem i widzialem, ze jedyna rzecza jaka moi znajomi ze studiow sie
          nauczyli to perfekcyjnie sie nauczyc na egzamin. Oczywiscie mieli do nas
          straszne pretensje ze ja i moi znajomi pracujemy i uczymy sie i ze bedziemy w
          lepszej pozycji niz ci ktorzy sie pilnie ucza.

          Ok, moze masz racje. Inteligencja przedklada sie na zarobki, na to, ze
          potrafisz sie dostosowac do istniejacych warunkow, potrafisz wyczyc zagrozenia
          typu "z kim trzymac a z kim nie". Jest cos takiego jak inteligencja
          emocjonalna :)

          To co ten prof. nam na wykladach tlumaczyl to sposob w jaki rozni ludzie
          postrzegaja ryzyko i zdolnosc do podejmowania ryzykownych decyzji. Otoz ta
          sklonnosc jest odwrotnie proporcjonalna od inteligencji. Inteligentne osoby
          zanim podejma decyzje czesto rozwazaja zbyt wiele wariantow sytuacji, zbyt
          dlugo sie zastanawiaja, albo przeceniaja mozliwosc straty. Istnieje tez
          najwazniejszy czynnik czyli brak czasu. Osoby mniej inteligentne czasami sa jak
          czolg - nie zwazaja na miny i pruja do przodu. No tak jest.

          Wiec naprawde nie mozna miec pretensji ze jakis "burak" odnosi sukcesy, a ktos
          kto pilnie sie uczyl, mial zawsze tematy podkreslone na zielono [fobia mojej
          matki :)] i czyste zeszyty i swiadectwo z czerwonym paskiem - nie daje sobie
          rady w biznesie. Nie mowie tylko o prowadzeniu wlasnej firmy ale w ogole tez o
          pracy jako takiej.
          • syfilis Re: zarobki miara inteligencji? 05.02.04, 03:04

            Nie sadze. Inteligencja nie duzo ma do czynienia z zarobkami.
            Widzeliscie kiedys ogloszenie: "Inteligentnego/na zatrudnie od zaraz?"
            Inne cechy marketingowe na rynku sie licza.
            Inteligencja jest trudna do wymiernego finansowego ocenienia.
            Poruszana jest glownie przez niepracujacych "intelektualistow"
            ktorym sie wydaje, ze maja ja rownolegle z postawa roszczeniowa.
            Zostawcie inteligencje w spokoju. Ta wrodzona , ta nabyta i ta sztuczna.
            Skoncentrujcie sie nad innymi punktami Waszego zawodowego resume.
          • co_dzienna Re: zarobki miara inteligencji? 05.02.04, 07:35
            > Studiowalem i widzialem, ze jedyna rzecza jaka moi znajomi ze studiow sie
            > nauczyli to perfekcyjnie sie nauczyc na egzamin. Oczywiscie mieli do nas
            > straszne pretensje ze ja i moi znajomi pracujemy i uczymy sie i ze bedziemy w
            > lepszej pozycji niz ci ktorzy sie pilnie ucza.

            właśnie o tym napisałam - wykształcenie, dyplom, z którego niektórzy tacy dumni
            nic nie znaczy. On nie przekłada się na inteligencję (czy ona w odniesieniu do
            człowieka nie jest instynktem samozachowawczym?).

            > Ok, moze masz racje. Inteligencja przedklada sie na zarobki, na to, ze
            > potrafisz sie dostosowac do istniejacych warunkow, potrafisz wyczyc
            zagrozenia typu "z kim trzymac a z kim nie". Jest cos takiego jak inteligencja
            > emocjonalna :)

            Nie tylko to. To też umiejętność wykorzystania okazji.

            > To co ten prof. nam na wykladach tlumaczyl to sposob w jaki rozni ludzie
            > postrzegaja ryzyko i zdolnosc do podejmowania ryzykownych decyzji. Otoz ta
            > sklonnosc jest odwrotnie proporcjonalna od inteligencji. Inteligentne osoby
            > zanim podejma decyzje czesto rozwazaja zbyt wiele wariantow sytuacji, zbyt
            > dlugo sie zastanawiaja, albo przeceniaja mozliwosc straty. Istnieje tez
            > najwazniejszy czynnik czyli brak czasu. Osoby mniej inteligentne czasami sa
            jak czolg - nie zwazaja na miny i pruja do przodu. No tak jest.

            Tak jest i tu miejsce dla tak zwanych sprytnych, obrotnych, a nie
            wykształconych. Ci sprytni mają wrodzony instynkt przetrwania. Wszak chcieć czy
            nie, wszyscy jesteśmy zwierzętami :)
            Nie sa inteligentni w ogólnym postrzeganiu świata, bo nie studiowali, nie
            potrafią się wyrażać, cytować łacińskich zdań, czy myśli filozofów. Dla
            większości wykształconych są burakami. Ale to oni dostają to, na czym
            tym "inteligentnym" zależy :). Czy to nie dziwne???
            Mówi taka panienka: ja jestem taka mądra, wyksztacona, inteligentna... a burak
            dostał pracę :-) NIeee... on nie jest burakiem, on był po prostu bardziej
            inteligentny.

            > Wiec naprawde nie mozna miec pretensji ze jakis "burak" odnosi sukcesy, a
            ktos kto pilnie sie uczyl, mial zawsze tematy podkreslone na zielono [fobia
            mojej matki :)] i czyste zeszyty i swiadectwo z czerwonym paskiem - nie daje
            sobie rady w biznesie. Nie mowie tylko o prowadzeniu wlasnej firmy ale w ogole
            tez o pracy jako takiej.

            Nie można mieć pretensji. Należy się przystosować do świata, bo przystosować
            świat do siebie jest raczej trudno. no, chyba że się wyrwało tyle kasy, że
            mozna sobie kupić otoczenie.

            To jest dramatyczny błąd systemu edukacyjnego. Nie uczy dzieci, nastolatków
            umiejętności przetrwania, radzenia sobie. A to się niestety liczy przede
            wszystkim.
            Większość ludzi z miast siedzi na posadkach i raczej w przeszłości nie musiała
            się starać. Szli codziennie do pracy, po miesiącu wypłata... życie było proste.
            teraz nie jest. Ci, którzy przyjeżdżają mają inną świadomość. Ci wiedzą, że nie
            ma czegoś takiego jak ciepła posadka, wiedzą, że trzeba zawalczyć...
            I im wcześniej zmieni się mentalność tych co narzekają, że im się pogorszyło,
            tym lepiej dla nich.
            • Gość: Hartmann Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.man.polbox.pl 05.02.04, 16:55
              > To jest dramatyczny błąd systemu edukacyjnego. Nie uczy dzieci, nastolatków
              > umiejętności przetrwania, radzenia sobie. A to się niestety liczy przede
              > wszystkim.
              > Większość ludzi z miast siedzi na posadkach i raczej w przeszłości nie
              musiała
              > się starać. Szli codziennie do pracy, po miesiącu wypłata... życie było
              proste.
              > teraz nie jest. Ci, którzy przyjeżdżają mają inną świadomość. Ci wiedzą, że
              nie
              >
              > ma czegoś takiego jak ciepła posadka, wiedzą, że trzeba zawalczyć...

              Bardzo trafna uwaga. Patrząc na wątki typu "jestem niezwykle starannie
              wykształconym/ą warszafiakiem i nie dostaję 10K miesięcznie bo przyjechały
              bardzo starannie niewykształcone wsioki etc." dostrzegam jedną wspólną cechę
              tych pierwszych - postawę roszczeniową. Skoro się już tak wykształciłem to
              klękajcie narody. Ręce wtedy opadają. Szczerze, w życiu mi do głowy nie
              przyszło, by oczekiwać szczególnych względów z tego tylko powodu, że coś tam
              studiowałem, znam jakieś języki, gdzieś byłem a poza tym nie mówię na dzień
              dobry ku..a i odróżniam Hegla od hebla. Tym bardziej absurdalnym jest domaganie
              się takich względów ze względu na miejsce urodzenia.

              Z drugiej strony znam swoją wartość i twardo wymagam tego co mi się należy od
              pracodawcy (czyli głównie ale nie wyłącznie kapuchy), ale to co mi się należy
              oceniam według wartości pracy, którą świadczę. Jeśli na moje miejsce przyjedzie
              gość oderwany granatem od pługa i zaoferuje pracę na tym poziomie co moja, to
              nie rozumiem dlaczego ja miałbym mieć jakieś preferencje.

              Co więcej, taka postawa warszawiakóf moze się na nich negatywnie odbijać także
              przy konkurencji z równie inteligentnymi przybyszami spoza Wa-wy, nawet jeśli
              ci ostatni mieliby takie same (albo i nieco wyższe) wymagania płacowe.
              Pracodawca czytając posty takie jak otwierający ten wątek może zakładać, że
              warszafiak będzie, przepraszam za wyrażenie, wyżej sr..ł niż d..ę miał w
              porównaniu do równie inteligentnego i wykształconego nie-warszafiaka, co
              przełoży się na jakość pracy i atmosferę w zespole.

              Pozdr

              Hartmann
        • Gość: ruda Re: zarobki miara inteligencji? IP: 62.148.79.* 05.02.04, 08:25
          > Bo według mnie zarobki moga być własnie miarą inteligencji.
          > To znaczy umiejętności wykorzystania w praktyce zdobytej podczas różnych
          > doświadczeń życiowych wiedzy, wrodzonego talentu, daru odpowiedniej
          osobowości.

          jedynie pod warunkiem, że porównujemy osoby, które jako cel życiowy postawili
          sobie "jak najwięcej zarabiać"

          jako że inne cele bywają mniej proste i powszechne, stosunkowo częściej
          występują u osób bardziej inteligentnych
          (np. nauka, sztuka, działalność humanitarna, szerzenie wiary, itp.)

          pozdrawiam
          ruda
          • co_dzienna Re: zarobki miara inteligencji? 05.02.04, 09:11
            > jako że inne cele bywają mniej proste i powszechne, stosunkowo częściej
            > występują u osób bardziej inteligentnych
            > (np. nauka, sztuka, działalność humanitarna, szerzenie wiary, itp.)

            poszukaj czegoś o tzw. piramidzie maslowa.
            Żeby zajmować sie sztuką, nauką, szerzeniem wiary trzeba mieć już zaplecze
            socjalne ;-)
            Inteligencja jest ci własnie potrzebna do dokanania wyboru jak pożytkujesz
            zarobione pieniądze...
            Niestety konstrukcja świata i człowieka jako osoby fizycznej jest taka, że
            pieniądze sa potrzebne, albo ich równoważniki typu na przykład żywność czy woda.
    • Gość: Warsiawiak...;-) Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.04, 11:22
      Gdzie ci prawdziwi spryciarze, cwaniacy, te Warsiawiaki potrafiące pohandlować,
      pobajerować, zakręcić???
      Ludzie, nie dajmy się!!
    • Gość: Lucyperek Re: zarobki miara inteligencji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 11:53
      poczytałem sobie pisanki Was wszystkich i powiem, że zabawnie brzmią wzajemne
      pohukiwania. Odnosze wrażenie, że wszyscy jesteście poniżej trzydziestki więc
      kipi w Was agresja bo wiele niewiadomego przed Wami. Szczerze ? Nie
      zazdroszczę. Ale po kolei. Cały czas mylicie pojęcie "inteligencji" mieszając
      je z "buractwem", wiedza , studiami itp. Otóż moi mili inteligencja to zdolność
      prawidłowego i szybkiego kojarzenia, a dokładniej zespół dodatnich sprzężeń
      zwrotnych pobudzających okreslone ośrodki kory mózgowej. I tyle. A celem
      uporządkowania wielu poruszonych przez Was kwestii (tak się składa że też
      jestem Warszawiakiem) powiem jak niżej :

      1. Warszawa została po wojnie straszliwie dochamiona (podobnie jak Kraków Nową
      Hutą) i to jest fakt.
      2. Zarobki sa funkcją watości towaru, który sie sprzedaje, a który nazywa sie
      praca. Wykształcenie ma tu niewiele wspólnego. Ono może tylko pomóc jeśli jest
      potrzebny określony składnik towaru. Pamiętajcie, że każdy towar trzeba umiec
      sprzedać, więc towar "praca" sprzeda ten, kto zrobi to lepiej, bądź zaproponuje
      lepsze warunki.
      3. Znam wielu inteligentnych chamów, niektórzy praktycznie bez wykształcenia.
      4. Zaradność i spryt to w dużej mierze pochodna wrodzonej inteligencji.
      5. W USA odbyła sie największa w dziejach walka o byt i stąd mają tak pozytywną
      selekcję materiału ludzkiego.
      6. Chińskie porzekadło mówi : "Stracone jest tylko to z czego rezygnujesz". Nie
      rezygnuj więc z walki o byt. Rób to INTELIGENTNIE.

      Ilustracja końcowa. Jak tylko zaczęło być wystawiane "Metro" poczatkowo w
      Dramatycznym, sukces tego spektaklu skręcił w precel setki zawistników. Widzę
      więc oto w telewizorze jak Józefowicz dyskutuje z grupą gniewnych aktorów z
      Dramatycznego, grających ambitnie Szekspira, na którego nikt nie chodzi. Jeden
      z buńczucznych mówi w pewnej chwili, że to obraza grać po godzinach w
      Dramatycznym takie głupie śpiewanki i za większe pieniądze ! On mógłby w każdej
      chwili tak sie wygłupiać. Na co Józefowicz : OK, w środy mamy castingi
      uzupełniające, prosze przyjść na przesłuchanie. I wówczas młody : CO !!!???
      Przesłuchanie ????!!! Ja mam dyplom PWST, pan mnie obraża. A Józefowicz : Otóż
      pański dyplom mnie nie interesuje, ani co pan kończył. Interesuje mnie co pan
      pokaże na scenie i co pan potrafi.
      A więc sprzedawajta się z sukcesem !!!!
      • Gość: warszawianka renata beger tez odniosla sukces;) IP: *.dwi.uw.edu.pl / *.dwi.uw.edu.pl 12.02.04, 13:23
        ciekawe czy w Niemczech tez by sie przebila;)?
        • zuzka111 Re: renata beger tez odniosla sukces;) 12.02.04, 13:41
          weź i tam jedź, zrób research i tu wszystkim napisz odpowiedź na swoje
          inteligentne pytanie.

          Byłaś gdziekolwiek poza Warszawą (a może jej przedmieściami)??? Czy tak sobie
          tutaj gdybasz co by było gdyby???

          Zazdrościsz jej bo ma te... ... w oczach??? :-)))))))

          Albo coś potrafisz zrobić i żyjesz, albo niestety nie. To cała
          prawda ... "warszawianko"
        • paw_dady Bush odniosl w USA 18.04.04, 15:53
          mentalnie nie rozni sie od p. Begier wiec o co chodzi? zazdroscisz?
    • Gość: Ralph Zarobki miarą umiejętności kombinowania IP: *.chello.pl 15.04.04, 12:16
      Na testach na inteligencje uzyskiwałem zawsze astronomiczne wyniki i
      psychologowie łapali się za głowy. Niestety z zarobkami u mnie tragicznie, bo
      kompletnie nie umiem kombinować i jestem uczciwy. Inteligencja to nie wszystko...
      • paw_dady jestes intligentny? jestes pewien? 18.04.04, 16:09
        to pczytaj to co tu jest napisane, dosc ciekawe

        pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja
        skoro jestes astronomicznie inteligentny to czemu klepisze biede? umiesz sie
        przystosowac do jakichkolwiek warunkow. takze ekonomicznych.
    • losiu4 Re: zarobki miara inteligencji? 15.04.04, 12:36
      Gość portalu: warszawianka napisał(a):

      > wiele z Was tutaj pisze, ze zarobki sa zwiazane z inteligencja.

      hmmm... a co to jest tzw. inteligencja, bo testy na IQ jakoś mnie nie
      przekonują. Zreszta wystarczy obejrzeć liste multimilionerów w USA i nie tylko.
      Jakoś rzadko trafiają tam abdolwenci Harvardów czy innych Oxfordów :)

      > np. w watku
      > meelki zarzucacie jej, ze gdyby byla bardziej inteligentna, to by zarabiala
      > wiecej. to nie jest prawda.

      nic takiego kobiecie nie zarzucałem, co najwyżej wyrażałem wątpliwosci co do
      jej rzeczywistych, a nie wydumanych, kwalifikacji

      > wiele inteligentnych osob, szczegolnie kobiet
      > albo zarabia grosze albo wogole nie oze znalezc pracy.

      kobieta i inteligencja nie idą z sobą w parze ;P

      > taka jest prawda.
      > czesto Ci, ktorzy sa srednio inteligentni zarabiaja wiecej, bo przyjechali
      > spoza warszawy i stosuja chwyty ponizej pasa, bo ie maja nic do stracenia, a
      > walcza o utrzymanie i byt, bo nikt im nie pomoze.

      a gdzie napisano, że inteligencja od miejsca urodzenia pochodzi? Wolisz
      maminsynków, którzy w życiu sobie biedaki rady nie dają i mamusia musi im
      pomagać?

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: warszawiak???? Re: zarobki miara inteligencji? IP: 134.146.212.* 15.04.04, 14:25
      chociaż nie wiem czy mogę siebie tak nazywać bo moi starzy to napływowi z
      Torunia i przenieśli się tu w latach 50-tych....więc według warszawianki mogę
      być chamem.......a co do inteligencji i zarobków to nie zawsze idzie to w
      parze..można być inteligentnym cynikiem, kłamcą, lizusem, dwulicowcem i mieć
      full kasy...jednak z punktu widzenia moralnego jest się do d..y.z drugiej
      strony kolejny inteligentny ale uczciwy, cichy, spokojny, pierdołowaty, w
      głowie ma więcej niż 3 innych ale nie ma sprytu i instynktu łowcy więc na co mu
      ta inteligencja?robi za trzech a płacą mu za pół :) Dodatkowo pensje sa
      wynikiem podazy i popytu na prace.....podaz mamy ogromna a popytu prozno
      szukac :) i taka jest prawda....z drugiej strony wymoczki studenckie kończące
      właśnie szkołę i wymądrzające się jak to łatwo pracę dostać wystarczy napisać
      dobre CV i przejść rozmowę a tym co się nie udaje to debile jakieś, denerwują
      nieco mnie.....ale myślę, że życie szybko ich przywróci do realiów świata
      dzisiejszego bo wykłady wykładami a codzienne życie to co innego....sam zasuwam
      ile się da....szkoła, praca, jezyki, programowanie.........niedługo kurna
      będzie ze mnie człowiek orkiestra i nie jest łatwo.......dlaczego?bo dziś coś
      jest a jutro się zmienia, kolejna rewolucja, nowy projekt i trzeba się
      dostosować, nie ma innego wyjścia.......i trzeba walczyć, nawet jeśłi człowiek
      ma się usyfić w błocie, takie życie. A dla tych, którzy myślą, że są nie
      wiadomo kim i im się wszystko należy to podam przykład mojej
      znajomej..najlepsza uczelnia w Polsce skończona z wyróżnieniem, dwa lata bez
      pracy po szkole a teraz sekretarka u jakiegoś bolka za 800 zł. Dlaczego?bo po
      studiach g.... się wie jeśli się nie pracowało nawet mając co roku stypendium
      MEN.
    • paw_dady OCZYWISCIE ZE SA MIARA INTELIGENCJI 18.04.04, 16:03
      Gość portalu: warszawianka napisał(a):

      > wiele z Was tutaj pisze, ze zarobki sa zwiazane z inteligencja. np. w watku
      > meelki zarzucacie jej, ze gdyby byla bardziej inteligentna, to by zarabiala
      > wiecej. to nie jest prawda. wiele inteligentnych osob, szczegolnie kobiet


      oczywiscie, ze sa, jakybs watpila poczytaj jedna z definicji inteligencji:
      "Inteligencja - to zdolność dostosowania się naszego umysłu do zaistniałej
      sytuacji".
      oraz
      "Stopień inteligencji zależny jest od czasu w jakim nasz umysł dostosował się
      do zaistniałej sytuacji".


      poniewaz odnosimy inteligencje do sytuacji rynkowej i zarobkow wiec
      osoby inteligentne (a nie te co mowia, za takimi sa ;) nie sa pokrzywdzone
      przez zycie, droge pod gorke, slonce lub deszcz w oczy i takie tam.

      Jesli chca to zarabiaja duzo wiecej niz srednia . Jesli decyduja sie pracowac
      np. na Uniwersytecie Warszawsakim same wybieraja swoj status materialny bo wola
      przygode intelektualna i nie narzekaja.

      Narzekaja przegrani, ktorzy nei moga sie mentalnie z biedy wydostac a nie
      inteligentni. Ci walcza.
      www.psychofizjonomika.heron.com.pl/psychofizjonomika_inteligencja.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka