mejson.e5
05.05.04, 21:56
Za oknem cichutko siąpił deszcz, w radiu szemrał jazz a przy klawiaturze
schłodzona szklanka piwa. Niedziela - leniwa wieczorem, pracowita kilka godzin
wcześniej i pierwsza w Unii Europejskiej.
Za oknem rewolucji nie było, piwko też swojskie ale od soboty - unijne.
Zastanawiam się jak to możliwe, by to pokolenie przeszło przez tyle
historycznych zdarzeń: wybór papieża - Polaka, stan wojenny, koniec komuny,
wolne wybory, wyjazd wojsk sowieckich, rozpad ZSRR, wejscie do NATO, przełom
wieku/millenium a teraz - wejście do UE?
Zwykliśmy lekceważyć wydarzenia, które po latach nazywano historycznymi, i
których przeżywanie wielu nam zazdrości. Bardziej liczy się dla nas
bezrobocie, skandale władzy niż otwarcie nowego rynku i powrót do wspólnoty po
drańskim półwiecznym oderwaniu i pozbawieniu równych szans rozwoju.
Niektórzy akcesję nazywają utratą niepodległości a nawet wyrzucają do śmieci
całe 15 lat "zaprzanstwa".
Mówią co chcą, od tego jest właśnie demokracja, ale 15 lat temu o czymś takim
jak dzisiejsza akcesja nikt nawet nie śmiał marzyć.
Może za 15 lat nikt nie będzie pamietał Giertycha i Leppera a wysoki poziom
życia będzie uważał za coś zupełnie normalnego?
Czeka nas kilka lat wielkiego zamieszania ale nie mam wątpliwości o słuszności
obranego kierunku. Od naszych przyszłych wyborów naszej administracji będzie
zależała sprawność wykorzystywania szans.
Może wreszcie przestaniemy poświęcać się dla ojczyzny i zajmiemy się rozwojem
własnego życia dla ogólnego dobra?
Czas rewolucji i powstań narodowych się skończył - pozostała normalna
codzienna praca.
I rozrywki;-)
Zdrówko!
(Pukam szklanka "Tyskiego" w ekran monitora)
Wasze zdrowie!
Mejson