Dodaj do ulubionych

"Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabrać

IP: 62.233.175.* 13.07.04, 10:16
Ostrzeżenie dla osób poszukujacych pracy (źródło - osoba.blog.pl)

-----------------------------------------------------------------------------
2004-06-29 15:45:00
pracy poszukiwanie-Ostrzezenie-kuriozum!
...tak, tak.
ja, len wielki dokladnie przestudiowalam GazetePraca.
bosh.
po raz pierwszy poszukiwalam pracy.

"agencja reklamowa potrzebuje mlodych, kreatywnych bez doswiadczenia! tel..."
zadzwonilam.
"mila pani" umowila sie ze mna na rozmowe kwalifikacyjna.
ul.Wolska, agencja YAP
...duzo ludzi
kazdy z nadzieja wymalowana na twarzy.
"a noz, to mi sie uda..."

"-przepraszam, czy wiadomo jakiego rodzaju to praca?
-podobno poszukuja mlodych do piecioosobowych zespolow kreatywnych!"

hm, brzmi interesujaca-pomyslalam. w przyszlosci moze nie dokladnie ta, ale
pokrewna dziedzina zajmowac bym sie chciala...nowe doswiadczenie!

kolejna "mila pani" zapraszala do gabinetu.
"nasza firma jest oddzialem polsko-kanadyjskiej korporacji. zajmujemy sie
kreowaniem wizerunku i promocja przedsiewziec i organizacji kultury, choc nie
tylko. pracowalismy juz dla teatru studio, teatru scena prezentacje, pizzy
hut, pizzy dominium... potrzebujemy kreatywnych, mlodych, otwartych
osob...dzialamy w systemie zadaniowym. niezaleznie od wieku, kazdy ma szanse
na awans"
....po monologu pani menager, zadano nam ciag pytan...
"gratuluje! zapraszam pojutrze na dzien probny, rozmowe z
psygologiem ..."itd, itp...

czwartek rano, przyznam, ze nie bez poddenerwowania, pojawilam sie na
wolskiej.

"witajcie, mam na imie agnieszka i to ja dzis zajme sie wami. moim zadaniem
jest poznac was i zniechecic do tej pracy. u nas pracuja najlepsi i
najwytrwalsi! stawiamy na rozwoj jednostki.
dzisiejszy dzien spedzimy poza firma.

zeby wygrac trzeba miec CEL!
co jest naszym celem? naszym celem jest stac sie Menagerem.
Menager pracuje zaledwie 4 godziny dziennie i zarabia duzo pieniedzy.
co powinien umiec menager? powinien umiec rozmawiac z ludzmi.
zeby umiec rozmawiac z ludzmi, trzeba sie tego nauczyc od lepszych,
doswiadczoinych.
funkcjonujemy wedlug schematu dnia.
widzicie te plyty?
to pierwszy etap.
bedziemy je sprzedawac.
tu chodzi o to by nauczyc sie komunikowac, rozmawiac z ludzmi.
to ,pomoze nam dotrzec do celu!
co jest naszym celem?
swietnie, stac sie menagerem...

...dzien dobry. jestesmy delegacja z fundacji... rozprowadzamy cegielki w
postaci plyt na rzecz dokarmiania dzieci..."

regolka ta padala wiele razy.
ten pierwszy etap w firmie, w ktorej pracuja "najlepsi" trwa do momentu w
ktorym osiagasz stala sprzedaz plyt-ok.15szt dziennie.
nastepnym etapem jest tworzenie wlasnej grupy. uczenie innych jak
sprzedawac..oh, przepraszam...jak dazyc do celu zostania menagerem, ktory
pracuje 4 godziny i duuuzo zarabia.
kiedy wyszkolisz 3 osoby, ktore same zaczna tworzyc wlasne "grupy kreatywne"
osiagasz swoj cej! planujesz i zarzadzasz!

gdzie tu kreatywnosc? gdzie rozwoj jednostki? gdzie i jakie pieniadze?

panna poslugiwala sie sekciarskimi haslami. caly czas powtarzajac na
zmiane "kreatywny rozwoj jednostki" i "schemat dnia"!

grupa wykluczenia ;>

co smieszniejsze...a moze bardziej przykre(?), ona sama juz w to co mowila
uwierzyla! jest Najlepsza! zarabia! i to nie jest zwykla sprzedarz ani
domokrazstwo...
stanie sie menagerem!

a tak calkiem prywatnie studiowala informatyke na UW "coprawda zaliczylam,
naprawde zaliczylam pierwszy rok, ale juz mi sie nie chcialao tam chodzic".
jest "grafikiem komputerowym...". skleja i retuszuje zdjecia. photopaint,
photoshop. robi to w zaciszu swojego pokoju. nigdy nie slyszala o programach
takich jak Bryce, 3D StudioMax.
Jest najlepsza. Jest swietnym grafikiem. Ale narazie postawila na rozwoj...

ZYCZE WAM WSZYSTKIM, ABY NIKT NIE NACIAGNAL WAS NA TAAAKA STRATE CZASU!!!!

ps.
dzien probny mial trwac od9:30 do 19:00.
sa naiwni. kiedy tylko zorientowalam sie jaka to sciema,
powiedzialam "zegnam".

ZEGNAM amweyowskie praktyki;>

pozdr
Obserwuj wątek
    • Gość: mgrinz Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.04, 12:49
      oni tak działają od 2 lat, tyle, że ja to się na nich bardzo wqrviłem, bo wtedy
      jeszcze nie wiedziałem, że 90 % ogłoszeń o pracę to oszustwa/akwizycja...
      mi kazali na drugi dzień po rozmowie stawić się rano w garniturze,
      a ponieważ uciekł mi autobus, więc wziąłem taksówkę, żeby nie spóźnić się...
      i dopiero wtedy się okazało, że mam oszukiwać ludzi na ulicy... wyszedłem dość
      mocno wqrviony a 34 zł za taksi poszło się j***... :(((
      • Gość: TRRRRRA A JA PO 5 MINUTACH WIEDZIAŁEM O CO CHODZI IP: *.e-loko.pl 25.09.04, 11:31
        Rozmowa zaczeła się od pokazania temy facetowi (dla mnie fiutkowi) mojego CV.
        Nawet nas nie nie popatrzył. Następnie zacął mnie czarować że współpracują z
        Teatrem, w którym występuja takie sławy jak Janda. I tu już zapaliła mi się
        pierwsza lampka ostrzgawcza. Nikt powazny nie powołuje się na sławy. Nastepnie
        powiedział ze do pracy przychodzimjy w graniturach. Wtedy zapaliła się druga
        lampka, bo po co grafijk ma do pracy przychodzić w garniturze i się go
        zapytałem czy to akwizycja? Trochę się zmieszał (co już mnie utwierdziło w
        przekonaniu że to akwizycja), ale zaczął zaprzeczać. Przerwałem mu i
        powiedziałem do widzenia. A ten do mnie że niczego nie osiąnę w zyciu z takim
        podejściem.
        Pół roku później widze jakiś frajerów z tej firmy jak sprzedawali pastę do
        zębów na Nowym Świecie. Kupiłem bo mi się ich żal zrobiło.
        • omango Re: oferta nie do odrzucenia 27.09.04, 11:05
          ostatnio do drzwi mojej mamy zapukal mily chlopiec - student okazalo sie :-)
          chcial wypelnic ankiete na studia - socjologia zdaje sie :-)
          bo prowadzi jakies badania - zdaje sie :-)
          no i przy okazji zapytal czy mama nie kupilaby plyty CD! :-))) a co najlepsze
          powolal sie na fakt, ze osiedlowa fryzjerka (!) takowaz plytke juz kupila oraz
          sasiad z gory! :-)
          na co mam powiedziala, ze ankiete owsdzem chetnie, ale plyty nie
          no wiec on stwierdzil, ze ankieta bez kupienia plyty to mu wcale nie jest
          potrzebna!!! :-)))

          mozna byc w desperacji, ale to jest po prostu ponizanie sie... przykre.
      • Gość: exsekretarkaYAP chcieli mnie tam okraść!!!!! IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 13.12.04, 12:07
        Ja akurat trafiłam tam kilka lat temu na stanowisko sekretarki. Szef firmy
        (niejaki Błażej) zaprosił mnie na płatny- próbny dzień pracy. zasuwałam od 7.00
        do 20stej. rzeczywiście tam jest tak jak opisujecie, ale nie do tego zmierzam.
        Pracowałam przy głośnej muzyce disco przy telefonie. O tym czy zostane w firmie
        miała przesądzić liczba umówionych przeze mnie osób na rozmowe. Musiałam
        zaprzeczać że to nie jest akwizycja (do dziś wstydze się za siebie). Co
        wyciszałam muzykę, bo zagłuszała telefony- Błażej robił głośnij i mówił ,,Luzik
        dziewczyno". Nie spodobałam się. za mało się uśmiechałam. Kiedy zadałam
        niewygodne pytanie- tj. kiedy mi zapłacą Błażej umówił mnie na następny dzień
        na 13.00. Przyjeżdżam, a tam zamkniete na 3 spusty. Telefon nie odpowiada.
        Pojawiłam się nastepnego dnia rano, kiedy robiono następny nabór. Błażej
        stwierdził, że mnie w ogóle nie pamięta i mi nie zapłaci. kiedy zaczęłam
        grozić, że oddam sprawe do sądu, tudzież posunęłam się do innych pogróżek dał
        mi 20 złotych. Oni chcieli mnie oszukać!!!!!!!!
    • Gość: mgrinz Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.04, 13:01
      ogólnie dużo osób nie mających pracy i nie mogących jej znaleźć daje się
      nabierać na akwizycję, ale niech to będzie przestroga:
      - jedna dziewczyna miała sprzedawać "złote karty klienta" do restauracji i
      klubów, dzwoniła z własnej komórki, miała wśród bazy klientów z bazy z danymi
      osobowymi ( CV przysyłane do firmy po ogłoszeniu o pracę ) dzwonić ze swojej
      komórki i miała znaleźć 15 osób na takie karty, wzieło 14, więc nie zapłacili,
      a potem musiała zmienić numer komórki, bo się okazało, że na te karty nie ma
      żadnych zniżek, ani rabatów... ludzie wkurzeni do niej oddzwaniali żądając
      zwrotu kosztów...
      - kumpel miał sprzedawać koszulki polo, ale za towar miał dać "kaucję", nie
      sprzedał... został 200 zł do tyłu i z torbą badziewnych koszulek wartych może
      30 zł
    • muza24 Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr 13.07.04, 13:09
      to ogłoszenie pojawia się w gazecie od kilku lat. Mnie tylko troszkę dziwi
      czemu gazeta wyborcza nadal je drukuje. Wydaje mi się że dużo by zyskała
      odmawiając druku tego typu ogłoszeń. Pozdrawiam
      • Gość: Sick Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.acn.waw.pl 08.09.04, 10:54
        Tylko pieniądz się liczy
        • Gość: Gaudi Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.chello.pl 09.09.04, 22:40
          Tak, niestety wyglada na to, ze Gazeta tez wie co to jest kasa. Mogliby dac
          sobie spokoj z drukowaniem ogloszen typu: Skrecanie dlugopisow. Ale nie.
          Drukuja. W koncu kazde slowo warte jest te 2 zlote. Ale w moich oczach traca
          jak cholera.
    • Gość: ja Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: 62.181.170.* 14.07.04, 16:28
      Ci ludzie dobrze znaja sie na wkrecaniu i manipulowaniu ludzmi wiec sadze ze
      nawet jezeli ktos chce sie nie nabrac na tanie sztuczki i tak sie
      nabiera ..oczywiscie co niektorzy wpore sie orjetuja .. co lepsze jak sie
      dzwoni nic nie mowia konkretnego np. jakie stanowisko ze wszystko zalezy od
      Ciebie wiec ludzie sie nabieraja .. bylam to i ja ale w pore stwierdzilam ze to
      akwizycja i niewarto tracic czasu na cus takiego

      pozdrafiam all :) trzymajcie siem
      • Gość: Wetka. Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 20:21
        Moja koleżanka też była na akcji z cegiełkami.To jest upakarzające.GAZETO
        DLACZEGO DRUKUJESZ TAKIE OGŁOSZENIA!!!A potem jest wielka afera ze
        ściemniaczami z ogłoszeń.
        • cheesy Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr 15.07.04, 01:23
          Witam!

          Kilka postow wczesniej napisalem ogloszenie n/t pracy handlowca w sferii.
          Zostalo mi zarzucone, ze to zwykla akwizycja. Wyjasnilem tam, ze nie - to nie
          jest akwizycja.
          Natomiast po przeczytaniu niniejszego tematu zamierzam wklejac go wszedzie jako
          sztandarowy przyklad brutalnie mowiac CHAMSKIEJ AKWIZYCJI ROZNEJ MASCI
          BADZIEWIA!

          Pozdrawiam
          Marcin Serkiz
    • Gość: Zetka Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 08:31
      Ja tez tam kiedys trafilam. Pamietam te tłumy pod firmą, wszyscy tacy ładni,
      poubierani na galowo, zdenerwowani. Rozmowa - po dwie osoby wyczytywali. W
      gabinecie elegancki Pan tłumaczył, że praca jest super i warto sie starac, żeby
      zostac przyjetym, ze trzeba przejsc dzien probny i jak sie uda to zycie stoi
      przed człowiekiem z całym wahlarzem uroków. Nastepny dzien - wszyscy poumawiani
      na 8:00. Zaczeli ludzi wpuszczac do srodka ok. 8:30. Dostałam opiekunkę - nie
      pamietam jak sie nazywała. Dziewczyna zaprowadzila mnie do pomieszczenia i
      kazała robic to, co wszyscy. A wszyscy stali w kółku i... krzyczeli, spiewali,
      tanczyli,klaskali,rymowali jakies wierszykli itp.itp. Kazdy krzyczal ze jest
      najlepszy, i caly czas jedno słowo padało: "dżusik". Nie mogłam na to patrzec,
      wiec dziewczyna stwierdzila, że moze pozniej pojdzie mi lepiej. Zostalysmy
      wysłane w tteren (razem z grupa 7 osob). Karnety do teratr Scena Prezentacje. I
      dalej wiadomo..Panie boze bron wszystkich ludzi szukających pracy przed ta
      firmą. A najlepsze jest to, ze do konca zaprzeczali, ze jest to akwizycja.
      Wrecz twierdzili z oburzeniem, ze absolutnie nie. Moja opiekunka powiedziala
      mi, ze zarabia po 3 000 zeta, ale kariera dopiero przed nia. Wierzyc mi sie nie
      chcialo.Ludzi nie powinno sie oceniac po wygladzie, ale miala spruchciale zeby,
      ciuchy gorsze od bazarówek, wlosy przetluszczone. Dalo mi to duzo do myslenia,
      bo jesli ktos zarabia na reke 3000 i ciula kase na nie wiem samochod, czu
      mieszkanie, to zawsze stara sie jakos wygladac. Tymbardziej w
      tak "renomowanej" ;-) firmi. Ech, to byl tylko krótki epizod w moim zyciu. Ale
      przestrzegam wszystkich - to strata czasu!
      • Gość: Sekciarz Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 20:22
        coś na kształt sekty:P
    • Gość: galwa Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.acn.pl 15.07.04, 09:38
      jesli to wawie mialo miejsce.... to byli u mnie... qrde gdybys tam jeszcze
      chodzila to bym cie poprosil zeby sie na inne plyty przekwalifikowali...

      bo dzwoni do mnie panna do drzwi.... otwieram... a ta mi acły monolog na jakie
      to cele opna nie zbiera... a no kaniec wyciaga plyty... chopin....bajm... no
      bez jaj.... j eszcze 30pln za nei chce... w auchanie takie plyty leza w
      wielkich koszach i mozna je za 2,99 kupic........hehehe
      • Gość: moko Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 00:55
        A propos poważne Agencje Reklamowe nieogłaszają się a Gazecie Wyborczej...
    • Gość: Automobilista Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: 62.233.175.* 20.07.04, 13:41
      Temat w górę, aby ostrzec jak najwięcej osób.
      • Gość: warning Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.acn.waw.pl 08.09.04, 21:30
        Właśnie
    • Gość: nold Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.chello.pl 23.07.04, 23:42
      Sensacja!
      Dziś byłem na pierwszym spotkaniu, nie wiedząc co mnie czeka. Ale coś mnie
      tknęło i przed chwilą wpisałem w google'u: agencja reklamowa wolska. No i
      szczęśliwie trafiłem na te posty, za które bardzo dziękuję.

      Jutro ma być ten dzień próbny. Czekajcie na gorącą relację! : )
      • Gość: oslone Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 16:44
        ludzie to jest jedna wielka ściema miała być agencja reklamowa a tu się okazało
        że to jest akwizycja ja akurat trafiłam do tele 2 to jest ściema nie dajcie się
        nabrać pozdro all
    • Gość: aga Praca w YAP- tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 17:52
      Wiem, wiem co sobie myslisz czytelniku, ze świruje.
      Ale fajnie gdybyś poczytał dalej. Praca w Yap dała mi szanse się odbic -
      sprzedajac karty do Teatru i do Pizzy Hut pomoglam sobie i swojej rodzinie.
      Pewna kasa bez ograniczeń- sytem prowizyjny dał mi swobodę poprostu-ile
      sprzedaz tyle Twoje- sprzedajac 10 kart zarabiałam 90 pln- bardzo mi
      potrzebnych i dodatkowo jeszcze kasa z grupy.
      Tu się nauczylam wszystkiego co teraz wykorzystuje pracujac w firmie, do ktorej
      nigdy bym się nie dostała gdybym nie miała takiej komunikatywności i pewności
      siebie co teraz.
      Nie ważna polityka firmy i tak jej dziękuje. Pomogła mi. Uwierzcie...
      • Gość: Automobilista Re: Praca w YAP- tak IP: 62.233.175.* 26.07.04, 10:57
        Nikt nie twierdzi, że praca w YAP jest sama w sobie zła. Praca jak każda inna -
        jednym odpowiada, innym nie.

        Ale chodzi o co innego - o elementarną uczciwośc. Skoro firma zajmuje się
        akwizycją, to powinna otwarcie się do tego przyznać (w ogłoszeniach, rozmowach
        telefonicznych itd.), a nie mienić się "agencją reklamową", co wprowadza wielu
        ludzi w błąd.

        To tak, jak pracę śmieciarza nazwać "intensywną kampanią proekologiczną".

        • Gość: nold Moja relacja z YAPa IP: *.chello.pl 27.07.04, 15:05
          Na dzień próbny wybrałem się (jak już wspominałem) w pełni świadomy co mnie
          czeka. Miałem ambitny plan pokazać wszystkim oczekującym pod budynkiem
          wydrukowane relacje ludzi, którzy się nabrali. Chciałem oszczędzić straty czasu
          innym. Niestety spóźniłem się, udało mi się złapać tylko jedną dziewczynę
          (pozdrawiam ;), reszta była już w środku.

          Pomyślałem, że pobawię się w to trochę i wszedłem do środka. Podzielono nas
          mniej więcej na trzyosobowe grupki do których przydzielono "szkoleniowców".
          Wyszliśmy w miasto. Wsiedliśmy do autobusu jadącego na jakieś zadupie (w
          kierunku Ursusa). Nasz "szkoleniowiec" cały czas coś gadał, zadawał pytania,
          nie dał ludziom chwili na zastanowienie, żeby nie zaczęli się głowić
          dlaczego "agencja reklamowa" wysyła ludzi na tułaczkę po mieście.

          Niestety nie starałem się specjalnie udawać naiwnego, zacząłem mu przerywać,
          pytać gdzie jedziemy, co będziemy robić, itp. Facet cały czas udzielał
          wymiających odpowiedzi typu "nie wiem" (!), "żeby was lepiej poznać", itd. W
          końcu przy przesiadce do innego autobusu podziękował mi uprzejmie za
          współpracę - nie przeszedłem testu ; ).

          Byłem jednak nieustępliwy, poszedłem za nimi i w drugim autobusie zacząłem
          tłumaczyć naiwnym dzieciakom, że są robieni w balona, że czeka ich jakaś
          akwizycja, czy coś podobnego. Facet zaczął się naśmiewać, a jeden chłopak
          powiedział, że przecież mają wybór, w każdej chwili mogą zrezygnować. W
          dodatku "szkoleniowiec", chcąc wyjść na uczciwego, przyznał, że jadą sprzedawać
          patelnie ; ). Nie pozostało mi nic innego jak rozdać ofiarom wydruki relacji z
          tego forum i paru innych miejsc. Powiedziałem, że są już duzi i sami niech
          decydują, po czym wysiadłem. Przed wyjściem zobaczyłem jeszcze jak jedna
          pani "szkoleniowiec" zabrała chłopakowi wręczoną przeze mnie kartkę,
          przeczytała, po czym schowała do torebki.


          W tym momencie zaczynam się zastanawiać, czy ta pani dwa posty wyżej, broniąca
          YAP, nie trafiła tu dzięki moim wydrukom. Tak czy inaczej, YAP chyba zaczyna
          się bronić, posługując się rzekomymi zadowolonymi pracownikami.


          Popieram to co napisał Automobilista. Sama działalność YAP jako taka nie jest
          nielegalna (chyba). A niech sobie sprzedają te swoje patelnie, cegiełki i co
          tam jeszcze chcą. Ale jeśli ogłaszają się jako agencja reklamowa, a potem
          zatrudniają dzieciaków do handlu obnośnego, to jest to najzwyklejsze OSZUSTWO.
          • exp rotfl :] 15.12.04, 11:00
            nold niezla heca!!!
            pani powyzej z pewnoscia trafila tu po przeczytaniu twojego wydruku :) jej post
            faktycznie az kluje w oczy jezykiem afirmacji rodem z amwaya (sic!) a twoja
            relacja tylko potwierdzila moje podejrzenie.

            to smutne, ale znam wiecej podobnych historii (na szczescie tylko ze slyszenia).
            i zeby bylo jasne - dostaje sie za ten dzien probny jakiekolwiek pieniadze? bo z
            tego co slyszalem 40% rezygnuje w trakcie, a drugie 40% po pierwszym dniu
            "szkolenia w terenie" i firma w najlepsze korzysta z darmowej sily roboczej
            zerujac na ludzkiej naiwnosci / desperacji w poszukiwaniu pracy >;(

            btw: polecam lekture (niestety po angielsku)
            skepdic.com/amway.html
            skepdic.com/mlm.html
            skepdic.com/mlmhar.html
          • popea1 Re: Moja relacja z YAPa 17.12.04, 13:46
            Jesteś świetny i przywracasz mi wiarę w ludzki rozsądek.
            pozdr
            Popea
      • Gość: scholastyk [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:05
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • pan_pndzelek Re: Praca w YAP- tak 04.08.04, 09:00
        Gość portalu: aga napisał(a):
        > Praca w Yap dała mi szanse się odbic -
        > sprzedajac karty [...] pomoglam sobie i swojej rodzinie.
        > Pewna kasa bez ograniczeń- sytem prowizyjny dał mi swobodę [...]
        > Tu się nauczylam wszystkiego [...] takiej komunikatywności i pewności
        > siebie [...]
        > Nie ważna polityka firmy [...] Pomogła mi.

        Przede wszystkim nauczyli cię tego amwayowskiego języka - języka idiotów... Tak
        jest pani "menadżer"???
    • Gość: Automobilista Re: Kilka linków na temat YAP IP: 62.233.175.* 28.07.04, 15:01
      groups.google.pl/groups?q=agencja+yap&hl=pl&lr=&ie=UTF-8&inlang=pl&selm=377A9A87.36E9%40friko5.onet.pl&rnum=1

      groups.google.pl/groups?hl=pl&lr=&ie=UTF-8&inlang=pl&frame=right&th=719e0dd10952b095&seekm=bek4u9%24jtn%241%
      40foka.acn.pl#link1

      groups.google.pl/groups?hl=pl&lr=&ie=UTF-8&inlang=pl&frame=right&th=37abd9d43d5458b3&seekm=bii1ar%247ru%241%
      40fargo.cgs.pl#link1

    • Gość: Akuła the Finch Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.08.04, 13:32
      Dzięki za ostrzeżenie. Internet to potęga. Dostałem od nich zaproszenie na
      czwartek o 15.30, a ponieważ moje doświadczenie życiowe twierdzi, że jak jest
      coś za łatwo, to znaczy że coś nie gra, pierwszą rzeczą którą zrobiłem było
      wklepanie w google nazwy firmy. A tu proszę, takie rzeczy. Czy przypadkiem
      ostatnio o tej "agencji" nie było jakiegoś reportarzu w TV?
      P.S.
      Jakby, ktoś potrzebował zatrudnić absolwenta prawa o zainteresowaniach bardziej
      z dziedziny IT i drobnym, co prawda, ale zawsze doświadczeniem, mogę się
      polecić:-). Warunek jest jeden, praca musi być ciekawa.
      • Gość: ramona Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.08.04, 18:50
        Na początku dziękuje wszystkim którzy wypowiedzieli sie na ten temat gdysz
        dzieki wam nie nabrali mnie

        Dzis miał być mój dzień próbny ale na szczeście jestem wścipska i chciałam
        dowiedziec sie czegos o tej agencji i trafilam na to forum.Poprostu bylam w
        szoku jak przeczytałam z poprzednich wypowiedzi dokladnie to co usłyszalam dwie
        godziny wcześniej z ust pani o czarniawych zębach.Powinni cos z nimi zrobic
        żeby nie nabierali ludzi którzy nie są tak przezorni jak ja.
        Pozdrawiam i ostrzegam innych przed tymi oszustami
        • Gość: rate Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: 82.160.69.* 31.08.04, 00:34
          a zastanowiło kogoś to jak wchodząc do Budynku A nie zastał w agencji
          reklamowej komputera w sekretariacie? mi to sie dziwne wydało, a test
          psychologiczny przeszedłem pozytywnie i jutro tj. 31 sierpnia mam z
          szkoleniowcem jechac na poznanie w terenie...
        • Gość: Przemek Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.goc.pl / *.goc.pl 03.09.04, 17:19
          wlasnie wrocilem z tego spotkania w tej "nigby agencji" zostalem zaproszony na
          dzien probny do pracy ale przezorny zawsze ubezpieczony i wklepalem nazwe YAP
          w googlach i w szokuuu mialem isc na ten dzien probny ale PIER.... akwizycje a
          ta firma powinien sie ktos zainteresowac bo to jakas sekta czy co.
          POZDRAWIAM
    • Gość: margolcie Dampit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:53
      dziekuje za yen list ...wlasnie dzisiaj tam bylam na rozmowie i mialam isc na
      szkolenie w piatek ale mnie przed tym uchroniliscie..pozaa tymto nie jest
      jedyna firma zajmujaca sie takimi poszustwami podobna gadke i styl
      przekonywania ma firma znajdujaca sie na al. prymasa tysiaclecia 66 i noszaca
      nazwa Dampit ..hmh podobni obiecuja kokosy a p otem kaza zakladac wygodne buty
      na szkoenie w terenie:0
    • Gość: moko Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 00:49
      Dzięki za ostrzeżenie miałam jutro iść na szkolenie z kanapką i bez szpilek jak
      nam miła pani zza biurka z tłustymi włosami radziła, od razu podejżanie mi
      wyglądała, dzięi dobrzy ludzi eaby wszyscy byli tacy przezorni i myszkowali po
      neciku to pogtem byłoby mniej rozczarowanych...dzięki Monia
      • Gość: Yareck Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.acn.pl 06.08.04, 10:00
        No to ja dzięki Wam oszczedze sobie nawet rozmowy kwalifikacyjnej. Predzej sam
        wezme cos z domu i pojde sprzedawac na miasto. system prowizyjny: 100% dla mnie :)
        Pozdro
    • Gość: izka pół na pół IP: *.netcafe.waw.pl 07.08.04, 16:36
      trafiłam tam 2 lata temu i może pracowałabym jakiś czas z braku innego zajęcia
      ale dobijały mnie "szkolenia" od 7 codziennie a musiałam dojeżdzać. Kiedy
      zapytałam pierwszego dnia opiekuna przez ile dni mam przychodzić na szkolenie
      odpowiedział że tak długo jak długo będę pracować. I to wpłynęło na moją
      decyzje o odejściu. Tego bym nie zniosła, wstawać o 5 żeby pajacować!
    • Gość: anes Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.chello.pl 08.08.04, 14:24
      "agencja reklamowa YAP"? żałosne, jeśli coś takiego można wogóle nazwać agencją!
      Byłam tam rok temu, z ogłoszenia z wyborczej. Mam pracę i poszłam tam z
      ciekawości. Po wstępnej rozmowie tel postanowiłam sprawdzić co to za firma, ale
      oczywiście nigdzie nic na jej temat nie było. Poszłam tam i miałam niezły ubaw.
      Ta mega agencja rok temu mieściła sie w jakimś żółtym baraku, oczywiście tłum
      ludzi przed wejściem, każdy ubrany jak należy :) Po wypełnieniu ankiety
      wywoływali po 5 osób. Po wejściu do środka przywitał nas koleś, "pan wielki
      menadzer" z lubelskiego. Na biurku miał rozłozone te nasze ankiety i coś tam
      ciągle na nich bazgrał przy każdej naszej wypowiedzi. Było wtedy starasznie
      gorącą wiec pan buisnessman pływał w chustkach higienicznych żeby się
      odświeżyc. Potem poleciała seria pytań, wymagająca szybkich odpowiedzi m.in
      dlaczego nadajesz się do tej pracy itp. Trzeba było wykazać że jest się
      najlepszym do tej pracy. Niektórzy tak się wkręcili w to udowadnianie swojej
      wyższości że można było sie tam turlać ze śmiechu. Oczywiście nasz guru ciągle
      powtarzał z kim to ta firma nie współpracuje i jak szybko można awansować.
      Zaczęłam mu juz też chyba powoli działać na nerwy bo mój olewawczy stosunek do
      sprawy był bardzo zauważalny, jak i nie kontrolowane napady śmiechu. Potem
      koleś wybrał osoby które przechodzą do następnego etapu, a ja miałam przejść
      warunkowo :) Spotkanie miało byc następnego dnia, nie wiem co się działo dalej,
      bo oczywiście nie brałam już dalej udziału w tym cyrku. Nie dajcie się na to
      nabrać, chyba że macie trochę wolnego czasu i chcecie się pośmiać...
      • Gość: bartekwwk@wp.pl Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.visp.energis.pl 10.08.04, 22:22
        Życiowe porażki (part 1)
        A skoro o Yapie mowa, to opowiem wam jak to postanowiłem nigdy nie brać
        udziału w tego typu zabawach. Stało się jednak nieco na opak. Trzy razy byłem
        na tego typu spektaklach, również we wspomnianym Yapie.
        Zaczęło się jeszcze we Wrocławiu, gdzie przez 3 lata studiowałem.
        Z przyczyny oczywistej, chronicznego braku pieniądzów, zadzwoniłem do agencji
        reklamowo- menedżersko- marketingowo- komunikacyjno- public relationsowej, w
        celu znalezienia zatrudnienia. Pani z głosikiem jak z telemango dla dorosłych,
        umówiła mnie na spotkanie. Najpierw miałem pójść na grupowy wykład, po którym
        miały się odbyć rozmowy indywidualne. Oki, oka, choć nie pasował mi termin i
        byłem akurat na drugim końcu Polski, zgodziłem się.
        Przyjechałem wcześniej, bo zasada 10 pierwszych sekund i dobrego
        wrażenia spędzała mi sen z powiek (zwłaszcza o 3 rano kiedy to wyruszałem w
        miejsce, przez Panią z telemanga dla dorosłych, wytyczone).
        Zdążyłem. Drzwi otworzyła mi niewiasta z wpiętym w marynarkę
        emblemacikiem, znaczkiem, czy jak zwał... Napisane na nim było: SCHUDNIJ BEZ
        WYRZECZEŃ! Czy coś koło tego. Poczułem odpływ sił, jak Jezus przy pierwszym
        upadku w drodze na Kalwarię.
        Zająłem wskazane miejsce. Przed sobą zobaczyłem wielki stół, nakryty
        skrzaciego koloru suknem. Tak dalej, tak dalej(opis martwej natury).
        Poza mną było może z 15 osób. Gdy wszyscy zajęli miejsca, wyszedł Pan i powitał
        wszystkich serdecznie. Po nim wyszedł kolejny i podawszy dłoń przedmówcy,
        rozpoczął swój monolog, obfitujący w epitety gloryfikujące firmę, w której
        mieliśmy „wybrani” pracować, jednocześnie nie zdradzając nazwy, ani żadnych
        innych szczegółów, dotyczących owej instytucji.
        Potem było tylko gorzej. Znów uścisk dłoni, znów uśmiechy i wchodzi
        Łysol. Tzn. bardzo ładnie łysiał, mianowicie czoło radykalnie schodziło mu na
        plecy. Niemniej jednak, włosów było na tyle niemało, że jeszcze starczyło na
        sporej długości kucyk.
        Ów Łysol zaczął mówić, ale jak!!! Postaram się to oddać, ale by to zrozumieć,
        trzeba było tam być:
        -„Ndendobri. Ja prijechal tu s belorusi, ja niemal penendzi, nie mal
        ubrani i jedzeni, ale spotkali prezes i teras u mnie tyle penendzi i samochoda
        ma i doma ma i duzo penedzi i niemusirobit nic, bo ma tyle penedzi...”
        Jezus po raz wtóry upada!
        Następny wstał on. Majestatycznie przeszedł przez salę, czym dał
        poznać, że nie mamy do czynienia z byle kim, to był prawdziwy BIZMESMEM, przez
        duże B.
        Nadął się, po czym odchrząknął i wreszcie z jego ust popłynęły złoto- platynowe
        zgłoski:
        -„Dendobresz, asz prechalech a hangary, wegry, jasz besz grosza, a grosz ważne.
        Nesz mieł penedzi nisz. Asz zaszał praszował tu i masz szamochoda i domostwo i
        piekna żona masz. A penondesz tylesz, że wy tesz możesz mieć, praszować
        musisz...
        Trzeci upadek Chrystusa.
        Ale kto wbije gwóźdź? Kto nim będzie? No dalej oprawcy? Któremu starczy
        sił???
        Nie trzeba było być tak odważnym. Niewiasta o rysach twarzy jak z niemieckiego
        pornola wstała i podeszła do wspomnianego stołu z suknem szczelnie wszystko
        zasłaniającym.
        -„A teraz to, na co wszyscy czekamy, ale zanim nastąpi zdradzenie w jakim celu
        się spotkaliśmy, poproszę Jurija Gagarina, aby przyniósł tablicę” (zrobił to 1
        2 trzy).
        Pani popisała na niej bazgrołki (że za umowę 317 polskich złotych trzeba
        zapłacić czy coś), jednak nikt nie czytał, bowiem niewiasta chwyciła skrawek
        sukna.
        Napięcie na sali sięgnęło zenitu. Wszyscy, niby jedna wielka rodzina
        niemal chwycili się za ręce. Bicie serc, tylu serc, było słyszalne wszędzie, w
        uszach każdego z nas. Był to nieprzejednany ryk, huk... Niby Maluch rocznik ’84
        na włoskich blachach, z systemem dolby suruand prologik z głębokim, miękkim
        basem, wtargnął na salę, pośród otępiałych ludzi.
        Pot na rękach i pod pachami nic nie znaczył, czuło się napięcie w każdym z
        członków, wytęsknionych nieznanego, ciał. Nie wiem jak długo trwał ten amok,
        kilkakrotnie traciłem przytomność, jednak myśl o pieniądzach i karierze
        działała na mnie jak morfina na rakowca.
        Wtem, dłoń niewiasty opadła w dół, podobnie jak głowy większości zebranych osób.
        HERBALIFE!!! HERBALIFE!!!HERBALIFE!!!HERBALIFE!!!
        Nie mogąc powstrzymać łez napływających do oczu, wstałem i udałem się
        ku wyjściu. Usłyszałem jeszcze ,gdzieś między pulsującym waleniem wkurwionej
        krwi do mózgu, a trzaśnięciem drzwiami znajomy głos:
        -„... on stracisz szanca na duzy pieniendesz...


        cdn...

        • servetka Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr 12.08.04, 21:48
          Możesz załapać się do pisania artykułów w gazetach... Całkiem nieźle się
          czyta... Dostałam czkawki ze śmiechu...
        • Gość: Historyk Mój pierwszy raz IP: *.acn.waw.pl 06.09.04, 02:15
          Po przeczytaniu wielu watków w tym temacie postanowiłem dorzucić swoje trzy
          grosze. Z "agencją reklamową" nie miałem doczynienia ponieważ znacznie
          wczęsniej ostrzeżono mnie przed tego typu organizacjami. Jednak jak się okazuje
          nawet będąc bardzo ostroznym można trafić na takie spotkanie. Mój pierwszy raz
          nastąpił gdy z powodu braku gotówki wraz z kolegą poszukiwaliśmy pracy. W jakiś
          bliżej nieokreslony sposób dostał cynk o tym że jest możliwość dużych zarobków
          w jednej firmie i nalezy udać się na spotkanie. I to nie byle jakie spotkanie
          bo po przyjechaniu pod podany adres okazało sie że był to bardzo ładny hotel(w
          Warszawie). Wynajęta kulturalna sala konferencyjna dużo ludzi w garniturach
          prosto z solarium. Przy wejściu należało podać kto nas zaprosił. Młodzi pełni
          nadzieji uwierzyliśmy i usiedliśmy na krzesełkach. Było tam około 50 osób(tak
          zwana masówka-teraz już wiem). Po chwili szmerów na środek wyszedł pan który
          się ładnei przedstawił i zaczął roztaczać przed nami wizje wielkich pieniędzy.
          Widać było ze duża częśc ludzi to raczej mniej majętne persony które poszukują
          pracy na gwałt. Zapewne brzmiało to dla nich jak złota muzyka. Pan Solarium po
          tym gdy powiedział że nalezy do drużyny narodowych zaprosił pania która miała
          być jedną z najwyżej postawionych person w tej firmie - mianowicie drużyna
          kosmonautów(serio tak się to nazywało). Obok nas siedziały dwie dziewczyny
          które chyba wiedziały o co chodzi bo non stop chichotały i w koncu wyszły. My
          jednak postanowiliśmy zostać. Każda dłuższa przerwa w wypowiedzi owej pani była
          przerywana oklaskami z konca sali które rozprzestrzeniały się nastepnie ku
          przodowi. Dlaczego??? Poniewaz na koncu stało około 10 klakierów którzy na dane
          znaki klaskali i podnosili okrzyki "super" , "tak ma być". Starsza już kobieta
          zaczęła kierować swoje myśłi bardziej konkretnie do przybyłych:"Czy wiedzą
          Państwo jak ja żyje??Oglądali Państwo seriale Dynastia czy (tu pada inna
          nazwa), to oni mogą się odemnie uczyć.Zarabiam takie pieniądze że stac mnei na
          wszystko. Mam złote krany w łazience itp itd..." Opowiadała o luksusach a
          niektórym oczy świeciły się coraz bardziej. W koncu nie wytrzymaliśmy i
          wyszliśmy. Zapomniałem wspomnieć ze gdzieś po 30 minutach prezentacji padła
          nazwa firmy HERBALIFE. Drugi mój przypadek był troche innej natury. Mając już
          jako takie doświadczenie w poszukiwaniu pracy wiedziałem unikać wszelakiego
          rodzaju Herbalifów i Amwayów i tym podobnych shitów. Zacząłem wertować
          poniedziałkowe wydanie GW zauwazyłem ogłoszenie że potrzebują studenta do pracy
          biurowej najlepiej ze znajomością internetu. Pomyśłałem "hmmm coś dla mnie".
          Zadzwoniłem i zacząłem się dopytywać o co chodzi. Pani po drugiej stronie
          telefonu powiedziała że nie może mi udzielić takich informacji ale jak przyjdę
          wszystkiego sięd owiem i ona zapisze mnie na godzinę X.XX. Zgodziłem się ale
          zapytałem dla pewności czy to napewno jest praca biurowa na co otrzymałem
          odpowiedź pozytywną. Po przyjechaniu na miejsce znowóż ujrzałem grupę ludzi
          która z minuty na minute stawała się coraz większa. Byli tam wszyscy od
          dresiarzy poprzez wyrzuconych z roboty do absolwentów uczelni. Nikt nie
          wiedział co to za firma ale kazdy wiedział że to praca biurowa. Stojąc
          tak "przypadkiem" podsłuchałem rozmowe dwóch panienek które bardzo się cieszyły
          że wykorzystają swoje umiejętności ze studium policealnego dla sekretarek. Gdy
          nadeszła godzina zero z pokoju "naboru" wyszła starsza pani w bazarowym
          żakieciku i stwierdziła że ma listę i teraz kazdy musi po kolei podchodzić i
          się zapisywać a wtedy ona przepuści osobe na salę. Pomyśłałem znowu duża sala
          juz chyba wiem co się święci ale postanowiłem wejśc. Jakie było moje zdziwienie
          kiedy okazało się że za drzwiami nei ma sali ale mały pokoik(jak na biuro).
          Wcisnęli tam wszystkei osoby z korytarza z czego 6 siedziało a cała reszta
          chyba ze 30 osób stało. Wszedł pan (znowu Mr. Solara) i zaczał wypytywać. Ile
          państwo chcą zarabiać?? 500 zł??? Tutaj kilka osób odpowiedziało. Następnei
          spytał:"a może 1000???" Tutaj był wiekszy odzew. Kiedy doszedł do 5000 dużo
          osób się cieszyły. Kiedy z sali padło pytanie" a jaka to firma" , udał ze nie
          słyszy. Zaczał pytać ile osób na sali ma tv satelitarna co wydało się dosyć
          dziwne ale bardzo się ucieszył że dużo osób miało kabla poniewaz jak stwierdził
          firma ma swoją tv satelitarną z której można się dowiedzieć samej prawdy o
          swiecie. Potem spytał ile osób ma internet. Znowu się cieszył bo to bardzo
          miało pomagać w pracy. W koncu zaczął mówić ze za nic się tu nie płaci że
          szkolenie bedzie darmowe ale potem materiały kosztują. Po około 20 minutach
          wspaniałej propagandy postanowił wymienić nazwę:"A tą wspaniała firma w której
          beda państwo pracowac to...HERBALIFE". W tym momencie na sali dało się słyszeć
          głosy które tutaj nie nadają się do zapisania i bardzo dużo ludzi wyszło w tym
          i ja:)))))))))) Tak więc praca biurowa okazała się znowóż akwizycją. W sumie w
          obydwóch przypadkach nic nei straciłem poza swoim czasem. W pierwszym wypadku
          około 3 godzin w drugim około 2 godzin. Cóż przez 5 godzin można zrobić dużo
          dlatego teraz omijam takie oferty z daleka:))))) Chociaż z perspektywy czasu
          zabawnie jest to pospominać i tych jakby nei było "idiotów". Ciekawe tylko ze
          ludzie dają sobie wmówić ze mogą nic nie robić i zarabiać miliardy:))))
          Teraz kilka (banalnych) krótkich zasad:
          -jesli nie chcą ci powiedzieć przez telefon co i jak z pracą np na czym polega
          praca to już powinno wzbudzać watpliwości.
          -jeśli po przyjściu na rozmowę widzisz grupe ludzi od razu wiej. Teraz już wiem
          że na porządne stanowiska nigdy a przenigdy nie urządza się masówki(kandydaci
          nie powinni sie spotkać na korytarzu-taka zasada)
          -ogłoszenia w których się dzwoni są dużo mniej wartościowe od tych w których
          wysyła się CV i list motywacyjny.
          -oferty pracy w których trzeba cokowliek za coś płacić należy wyrzucać do
          śmieci.
          -W moim wypadku sprawdzała się zasada ogłoszenia drobne do śmieci, wartościowe
          firmy to te które stac na zamieszczenie przynajmniej małej ramki.

          Zasady nie sa jakoś szczególnie wyszukane ale potrafia ułatwić życie. Ja
          wyszedłem na nich dobrze i zdobywałem doświadczenie nie bawiąc się w akwizycję.
    • Gość: Doświadczony Mój pierwszy raz Once more IP: *.acn.waw.pl 06.09.04, 02:20
      Przepraszam za kopie ale chciałem umiescić to pod głównym wątkiem:)))Mam
      nadzieje że moje doświadczenie moze stać się dobrą nauką dla innych:))))

      Po przeczytaniu wielu watków w tym temacie postanowiłem dorzucić swoje trzy
      grosze. Z "agencją reklamową" nie miałem doczynienia ponieważ znacznie
      wczęsniej ostrzeżono mnie przed tego typu organizacjami. Jednak jak się okazuje
      nawet będąc bardzo ostroznym można trafić na takie spotkanie. Mój pierwszy raz
      nastąpił gdy z powodu braku gotówki wraz z kolegą poszukiwaliśmy pracy. W jakiś
      bliżej nieokreslony sposób dostał cynk o tym że jest możliwość dużych zarobków
      w jednej firmie i nalezy udać się na spotkanie. I to nie byle jakie spotkanie
      bo po przyjechaniu pod podany adres okazało sie że był to bardzo ładny hotel(w
      Warszawie). Wynajęta kulturalna sala konferencyjna dużo ludzi w garniturach
      prosto z solarium. Przy wejściu należało podać kto nas zaprosił. Młodzi pełni
      nadzieji uwierzyliśmy i usiedliśmy na krzesełkach. Było tam około 50 osób(tak
      zwana masówka-teraz już wiem). Po chwili szmerów na środek wyszedł pan który
      się ładnei przedstawił i zaczął roztaczać przed nami wizje wielkich pieniędzy.
      Widać było ze duża częśc ludzi to raczej mniej majętne persony które poszukują
      pracy na gwałt. Zapewne brzmiało to dla nich jak złota muzyka. Pan Solarium po
      tym gdy powiedział że nalezy do drużyny narodowych zaprosił pania która miała
      być jedną z najwyżej postawionych person w tej firmie - mianowicie drużyna
      kosmonautów(serio tak się to nazywało). Obok nas siedziały dwie dziewczyny
      które chyba wiedziały o co chodzi bo non stop chichotały i w koncu wyszły. My
      jednak postanowiliśmy zostać. Każda dłuższa przerwa w wypowiedzi owej pani była
      przerywana oklaskami z konca sali które rozprzestrzeniały się nastepnie ku
      przodowi. Dlaczego??? Poniewaz na koncu stało około 10 klakierów którzy na dane
      znaki klaskali i podnosili okrzyki "super" , "tak ma być". Starsza już kobieta
      zaczęła kierować swoje myśłi bardziej konkretnie do przybyłych:"Czy wiedzą
      Państwo jak ja żyje??Oglądali Państwo seriale Dynastia czy (tu pada inna
      nazwa), to oni mogą się odemnie uczyć.Zarabiam takie pieniądze że stac mnei na
      wszystko. Mam złote krany w łazience itp itd..." Opowiadała o luksusach a
      niektórym oczy świeciły się coraz bardziej. W koncu nie wytrzymaliśmy i
      wyszliśmy. Zapomniałem wspomnieć ze gdzieś po 30 minutach prezentacji padła
      nazwa firmy HERBALIFE. Drugi mój przypadek był troche innej natury. Mając już
      jako takie doświadczenie w poszukiwaniu pracy wiedziałem unikać wszelakiego
      rodzaju Herbalifów i Amwayów i tym podobnych shitów. Zacząłem wertować
      poniedziałkowe wydanie GW zauwazyłem ogłoszenie że potrzebują studenta do pracy
      biurowej najlepiej ze znajomością internetu. Pomyśłałem "hmmm coś dla mnie".
      Zadzwoniłem i zacząłem się dopytywać o co chodzi. Pani po drugiej stronie
      telefonu powiedziała że nie może mi udzielić takich informacji ale jak przyjdę
      wszystkiego sięd owiem i ona zapisze mnie na godzinę X.XX. Zgodziłem się ale
      zapytałem dla pewności czy to napewno jest praca biurowa na co otrzymałem
      odpowiedź pozytywną. Po przyjechaniu na miejsce znowóż ujrzałem grupę ludzi
      która z minuty na minute stawała się coraz większa. Byli tam wszyscy od
      dresiarzy poprzez wyrzuconych z roboty do absolwentów uczelni. Nikt nie
      wiedział co to za firma ale kazdy wiedział że to praca biurowa. Stojąc
      tak "przypadkiem" podsłuchałem rozmowe dwóch panienek które bardzo się cieszyły
      że wykorzystają swoje umiejętności ze studium policealnego dla sekretarek. Gdy
      nadeszła godzina zero z pokoju "naboru" wyszła starsza pani w bazarowym
      żakieciku i stwierdziła że ma listę i teraz kazdy musi po kolei podchodzić i
      się zapisywać a wtedy ona przepuści osobe na salę. Pomyśłałem znowu duża sala
      juz chyba wiem co się święci ale postanowiłem wejśc. Jakie było moje zdziwienie
      kiedy okazało się że za drzwiami nei ma sali ale mały pokoik(jak na biuro).
      Wcisnęli tam wszystkei osoby z korytarza z czego 6 siedziało a cała reszta
      chyba ze 30 osób stało. Wszedł pan (znowu Mr. Solara) i zaczał wypytywać. Ile
      państwo chcą zarabiać?? 500 zł??? Tutaj kilka osób odpowiedziało. Następnei
      spytał:"a może 1000???" Tutaj był wiekszy odzew. Kiedy doszedł do 5000 dużo
      osób się cieszyły. Kiedy z sali padło pytanie" a jaka to firma" , udał ze nie
      słyszy. Zaczał pytać ile osób na sali ma tv satelitarna co wydało się dosyć
      dziwne ale bardzo się ucieszył że dużo osób miało kabla poniewaz jak stwierdził
      firma ma swoją tv satelitarną z której można się dowiedzieć samej prawdy o
      swiecie. Potem spytał ile osób ma internet. Znowu się cieszył bo to bardzo
      miało pomagać w pracy. W koncu zaczął mówić ze za nic się tu nie płaci że
      szkolenie bedzie darmowe ale potem materiały kosztują. Po około 20 minutach
      wspaniałej propagandy postanowił wymienić nazwę:"A tą wspaniała firma w której
      beda państwo pracowac to...HERBALIFE". W tym momencie na sali dało się słyszeć
      głosy które tutaj nie nadają się do zapisania i bardzo dużo ludzi wyszło w tym
      i ja:)))))))))) Tak więc praca biurowa okazała się znowóż akwizycją. W sumie w
      obydwóch przypadkach nic nei straciłem poza swoim czasem. W pierwszym wypadku
      około 3 godzin w drugim około 2 godzin. Cóż przez 5 godzin można zrobić dużo
      dlatego teraz omijam takie oferty z daleka:))))) Chociaż z perspektywy czasu
      zabawnie jest to pospominać i tych jakby nei było "idiotów". Ciekawe tylko ze
      ludzie dają sobie wmówić ze mogą nic nie robić i zarabiać miliardy:))))
      Teraz kilka (banalnych) krótkich zasad:
      -jesli nie chcą ci powiedzieć przez telefon co i jak z pracą np na czym polega
      praca to już powinno wzbudzać watpliwości.
      -jeśli po przyjściu na rozmowę widzisz grupe ludzi od razu wiej. Teraz już wiem
      że na porządne stanowiska nigdy a przenigdy nie urządza się masówki(kandydaci
      nie powinni sie spotkać na korytarzu-taka zasada)
      -ogłoszenia w których się dzwoni są dużo mniej wartościowe od tych w których
      wysyła się CV i list motywacyjny.
      -oferty pracy w których trzeba cokowliek za coś płacić należy wyrzucać do
      śmieci.
      -W moim wypadku sprawdzała się zasada ogłoszenia drobne do śmieci, wartościowe
      firmy to te które stac na zamieszczenie przynajmniej małej ramki.
      -Tak jak ktoś napisał wcześniej żadna porządna agencja reklamowa nie prowadzi
      naborów w ten sposób. Grzechem jest nazywac taką organizację agencją reklamową.
      -Trzeba uwazac na ładne nazwy stanowisk:)))(oczywiście doświadczenia nabiera
      się wraz z iloscią przeglądanych ogłoszeń). Kiedyś nazywało się to po prostu
      akwizytor a teraz mamy menedżerów(przypominam nie "menadżerów" mimo ze czasem
      tak bzdurnie piszą:)))ds. sprzedaży, wszelkaiej maści konsultantów, asystentów,
      spotkałem się nawet z nazwą marketingowiec lub menedżer działu marketingu(lol).
      Zasady nie sa jakoś szczególnie wyszukane ale potrafia ułatwić życie. Ja
      wyszedłem na nich dobrze i zdobywałem doświadczenie nie bawiąc się w akwizycję.
      • Gość: Śmierć herbalife IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 13.12.04, 11:36
        do biura przyjmę...Wybrałam się na rozmowę w sprawie pracy biurowej, do lokalu
        w centrum W-wy. Weszłam w podwórze i zastałam tam tłum ludzi oczekujących na
        mrozie, az ktoś otworzy im budynek. wszyscy byli umówieni na rozmowę w sprawie
        pracy biurowej na 17.00. O 17.45 podjechało 2 panów i pani w futrze. Otworzyli
        budynek, wywiesili przed nim napis Herbalife i zaprosili oczekujących do
        środka. Widok był niesamowity. Ten tłum ludzi wydał z siebie głośne ,,kur...a!"
        i wszyscy (na oko ze 200 osób) zrobili w tył zwrot. Rozbawiła mnie bezradność
        wypisana na twarzy tych z herbalife...
    • Gość: xxx Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: 212.180.161.* 16.09.04, 04:49
      Hej...dosc dziwne i niejasne jest ocenianianie czegos powierzchownie...nawet
      nie sprobowalas pracy w YAP a z gory ja skreslilas...Ja w YAP pracowalam przez
      prawie rok....nie mowie ze jest to zachwycajaca praca,ale dzieki temu zarobilam
      troche kasy..zdobylam doswiadczenie w kontaktach z ludzmi....YAP nauczyl mnie
      sporo..szkola zycia.Poza tym poznalam tam wielu wartosciowych
      ludzikow...pozdrawiam:)
      • Gość: Zetka Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.proszynski.pl 16.09.04, 08:05
        Nasza ocena nie jest powierzchowna. Jak można zauważyć, wypowiedzi każdego kto
        przezyl to WIELKIE OSZUKANSTWO to nie jest pare zdań rzuconych od niechcenia, a
        raczej dogłębna analiza tego, co się wydarzyło w tej firmie. Kto mi odda czas
        stracony dla tej firmy??? Moze Tobie sie ta praca podobała. OK, jeśli Twoje
        ambicje są proporcjonalne do tego rodzaju pracy - nie ma problemu. Ale dlaczego
        nie mozna miec prawa wyboru? Dlaczego ta firma robi ludzi w bambusa, obiecując
        nie wiadomo co i zwlekając z ujawnieniem się? To nie jest fajne.
    • Gość: hmm Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.09.04, 02:00
      hmmm
    • Gość: Koń na biegunach Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 22:25
      Niezły przekręt...
      • Gość: pushkin Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.04, 13:53
        Miałem iść dzisiaj do YAP-u na dzień próbny, ale wczoraj zalałem pałę i nie
        udało się rano wstać. Niniejszym chciałbym podziękować Leszkowi i Szczupakowi
        za ciąganie mnie tu i tam w celu konsumpcji alkoholu. Po raz pierwszy alkohol
        okazał się przyjacielem, a nie wrogiem.
        Chociaż i tak byłem nieufny. Po co konieczność wbijania się w gajer, skoro mowa
        o agencji reklamowej? Poza tym wyposażenie biura wyglądało tak, jakby można
        było wszystko zwinąć w ciągu godziny. Zero objawów zasiedzenia. Niby jakieś
        skoroszyty, ale założę się, że puste, bo jakieś takie nieużywane. I
        rzeczywiście brak kompa w sekretariacie... Ciekawie wygląda podłoga. Jest
        dziwnie powycierana. Tak, jakby przewaliły się już przez to biuro setki tysięcy
        ludzi. Hmm... Co o tym sądzisz, Watsonie?
        A w ogóle, to jak to jest z nazywaniem firm. Bo jeśli coś takiego może się
        nazywać agencja reklamowa, to ja jeszcze dziś zakładam biskupstwo albo bank.
        I ogłaszam się w wyborczej.
        • Gość: expracownica sekta! IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 13.12.04, 11:44
          Dostałam się do YAPu na stanowisko sekretarki. Miałam więc okazję obserwować TO
          wszystko z boku. rzeczywiście firma prowadzi sekciarskie metody a ci biedni
          pracownicy woerzą, że jak wcisna ludziom ileś kart to zostana menagerami i że
          Błażej (ówczesny szef) otworzy im oddział w ich rodzinnej wiosce. Mimo iż
          chodzili z kartami do 19.00 siedzieli jeszce potem ze wszystkimi w firmie do
          późna bo twierdzili, że to ich rodzina. Zupełnie jak w sekcie. w końcu
          wyleciałam stamtąd bo byłam za mało ,,rodzinna"- wychodziłam po skończonej
          robocie do domu, i za mało się uśmiechałam.
    • Gość: naiwna Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.238.65.237.adsl.inetia.pl 06.10.04, 21:04
      o rany dzieki bo bym zmarnowala godzine na dojazd na "dzien probny".przeszlam "rozmowe wstepna", zapomnialam tylko zapytac na czym tak naprawde polegalaby praca. oj naiwna jestem.
      • losiu4 Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr 06.10.04, 21:13
        Gość portalu: naiwna napisał(a):

        > o rany dzieki bo bym zmarnowala godzine na dojazd na "dzien
        > probny".przeszlam " rozmowe wstepna", zapomnialam tylko zapytac na czym tak
        > naprawde polegalaby praca. oj naiwna jestem.

        mogłabys mieć przynajmniej ubaw za niewielkie - rzędu pary biletów MPK, o ile w
        Wawie mieszkasz - pieniądze. Kabarety są droższe ;)

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: Zetka Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.proszynski.pl 07.10.04, 14:34
        Hej!
        I tak by Ci nie powiedzieli. Oni caly czas twierdzą ze są agencją reklamową, a
        nie akwizycją. Nawet stojąc gdzies na miescie i starając sie sprzedac jakies
        karnety. Oni nigdy nie uzywają słowa AKWIZYCJA. Oszusci!!! Zbierzmy sie ludziki
        i spalmy te bude ;).
        • Gość: mgrinz Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 22:57
          > Hej!
          > I tak by Ci nie powiedzieli. Oni caly czas twierdzą ze są agencją reklamową, a
          > nie akwizycją. Nawet stojąc gdzies na miescie i starając sie sprzedac jakies
          > karnety. Oni nigdy nie uzywają słowa AKWIZYCJA. Oszusci!!! Zbierzmy sie ludziki
          >
          > i spalmy te bude ;).


          racja )
          trzeba by takich palić... nadzieję ludziom robią tylko...
          ja tam kiedyś poszedłem na ogłoszenie , że do agencji potrzebna jest osoba z grafiką komputerową...
          dziwiłem się widząc dziesiątki ludzi, któzy nawet nie mieli pojęcia co to 3d studio, corel, flash... na słowo rendering też zero reakcji... ale najbardziej się wukrwiam jak o nich słyszę, bo... powiedzieli, żeby przyjść jutro w garniturze...
          więc aby się nie spóźnić, być porządny , wziąłem taksówkę...
          skurwysyny mnie kosztowali 32 złote !!!!!!!!!!!!!!
          tyle straciłem, gdy usłyszałem , że to nie praca grafika, ale akwizycja...
          • Gość: Zetka Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.proszynski.pl 11.10.04, 12:07
            Kto się piszę na tę wojnę? Trzeba coś z tym zrobić. Ludzie przyjezdzają z poza
            Wawy, z bardzo daleka z nadzieją że dostaną szansę na pracę w jakiejś normalnej
            firmie. A tu jedna wielka d... .Działamy ludziki czy nie???
            • losiu4 Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr 11.10.04, 12:29
              poza zrobieniem "reklamy" (np. jesli ktoś ma dojście do jakiejś większej
              gazety) niewiele można im uczynić.

              Pozdrawiam

              Losiu
              • Gość: mgrinz Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 22:41
                można szanowny łosiu np. szybki powybijać, mołotowa podrzucić :)
                • losiu4 Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr 14.10.04, 06:53
                  ryzykowne. Poza tym jestem niespotykanie spokojny człowiek ;) wolę działania
                  hmmm... dyplomatyczne ;)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
    • Gość: Oszukany Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.10.04, 20:56
      Ja pierdolę, LUDZIE!!!!!!!!! nie macie jakich kolwiek szans na normalną
      powtarzam na NORMALNĄ pracę... chyba że macie ochotę na akwizycję!!!!!!!!!!
      bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
    • Gość: wkurzony Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.chello.pl 03.11.04, 00:46
      Czesc jutro mam dzień próbny ale cos mnie tkneło zeby sprawdzic w googlach YAP
      i dzieki wam potwierdziły sie moje przypuszczenia. Popierwsze co to za firma
      reklamowa w której niema choc jednego komputera no moze jakis kalkulator by sie
      znalazł :) po drugie juz kiedys natrafilem na podobna firme wiec po gadce sie
      szybko zorientowałem ze jest cos nie tak i sie zastanawiałem czy tam isc. I
      postanowiłe ze pójde nie z nadzieja na prace ale poswiece swój czas na szukanie
      pracy zeby uchronic bogu ducha winnych ludzi przed oszustami. a jesli ktos ma
      ochote to zapraszam na 9:30 3.11.2004 na Wolska lub o 15. Jesli my stracilismy
      czas na ich oszustwo to dla czego oni nie maja stracic kilku niewinnych ludzi
      którzy naprawde potrzebuja pracy.

      WIEC JESLI JEST KTOS CHETNY NA TO TO SERDECZNIE ZAPRASZAM.

      POZDRAWIAM

      Wkurzony
      • Gość: qwert Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.chomiczowka.net.pl 08.11.04, 00:42
        No Fajnie ze tez trafilem tu do forum poprzez gogle bo juz dzis mialem tez isc na rozmowe kwalifikacyjną

        Obesrani Oszusci...
    • Gość: baronowa_schlohen Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.lochow.sdi.tpnet.pl 28.11.04, 03:15
      Witam! Szkoda, że wczesniej nie znalazłam tego na forum. Jestem dziennikarką,
      korektorką, tłumaczką. Poszukuję także pracy jako proof-reader czy copywriter w
      reklamie, a więc konkrety. Na umówione spotkanie przywiozłam CV i list
      motywacyjny. Podkresliłam, że interesuje mnie praca tylko na tych konkretnych
      stanowiskach. Pani Agnieszka (blondyna, krótkie włosy) przeprowadziła ze mną
      rozmowę, chwaliła się osiągnięciami, pytała o dyspozycyjnosc. Powiedziała, że
      się nadaję i zatrudnią mnie na okres próbny na 14 dni.Umówiła nazajutrz na 9.30
      na szkolenie. Rano byłam punktualnie. Tym razem CV chyba zostało przez nich
      przeczytane, bo rano tematyka zagadywania dotyczyła mojego hebrajskiego...
      Panienka w ołowiano-niebieskiej kurtce i koles wyglądający na chłopaczka
      mieszkającego na Centralnym mieli jechać ze mną do "innej siedziby firmy". Na
      ławce przed blokiem na Grochowie zrobili mi "prezentację" potem przeszlismy
      jeden blok, aż rozbolało mnie kolano (kiedys miałam wypadek samochodowy i
      łażenie po blokach oraz przesiadywanie na ławkach w mroźne dni są moim
      wrogiem). Powiedziałam "wyjdźmy" i na zewnątrz spytałam ich, czy nie czują, że
      okłamują ludzi. Smarkula w burej kurtce (nieumalowana, widoczne zapalenie
      spojówek)powiedziała, że zarabia 3000zł, a ten gostek, że jest fajna atmosfera,
      bo spiewają etc. Powiedziałam, że wciskają ludziom kit, a dziewczyna na
      to "widzisz, ale ja mam pracę, a Ty nie". Poczułam się, jakby mi ktos wymierzył
      policzek. Mam wyższe wykształcenie, znam 5 języków...i szukam pracy, a
      tymczasem ktos ukradł mój cenny czas. Jestem rozgoryczona. Dlaczego firma
      posługuje się lo9go agencji reklamowej. YAP nadal miesci się przy Wolskiej i
      nadal oszukuje ludzi. I wcale nie tak łatwo nie dać się nabrac, bo doskonalą
      swoje metody i mówią Ci, co chcesz usłyszeć. W tym pieprzonym kraju albo
      pracujesz po znajomosci, albo robisz z siebie smiecia. A ja nie chcę ani tak
      ani siak, chcę po prostu pracować w swoim zawodzie i nie chcę, aby mnie
      wprowadzano w błąd.Chcę ostrzec przed podobnej tresci ogłoszeniem
      z "Wyborczej", tylko, że ta firma już chyba nie istnieje, bo słyszę w
      słuchawce "nie ma takiego nr-u", a telefon ten to 0-22-359-00-72. Telefony do
      YAP to 6325755, 6310893, a adres Wolska 84/86, bud. A. Uważajcie na te namiary,
      bo to obrażające Waszą inteligencję oszustwo! Parówkowym skrytożercom mówimy
      zdecydowane nie! Pozdrawiam!
      • Gość: mgrinz Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 10:04
        niom, no widzisz, warto zasięgać w necie informacji o firmach...
        mnie te gnoje kosztowały 30 zł, mianowicie miałem być "grafikiem" , a żeby się nie spóźnić na "pierwszy dzień" wziąłem taksówkę...
        piszesz, że znasz 5 języków, może jesteś poprostu za dobra (taki wątek też tu jest) i może... zresztą co tu daleko szukać, ja uważam, że to jest tak, że panie HR maja swoich i nawet jak wysyłasz CV i jest ono lepsze od ich znajomych, to to CV trafia do kosza... wiem to z własnej praktyki, przez 2.5 roku słałem CV i ani jednej odpowiedzi, a dzięki "cioci" mam robotę za 2 tysiaki, tylko dlatego, że CV "od razu trafiło na odpowiednie biurko", gdyby nie to, pewnie też by było w koszu, ale tym razem ze znajomych królika ja okazałem się najlepiej wykwalifikowany i najlepiej mi poszły testy, gdyby jednak nie "pomoc" to wogóle pewnie bym pracy nie miał...
        piszesz, że nie chcesz pracowac dzięki znajomościom albo robiąc z siebie śmiecia("ani tak ani siak") ja musiałem z siebie robić śmiecia i pójść na pracę z dofinansowaniem z urzędu za 800 zł nieraz po kilkanaście godzin, bo nie było nic innego... wkońcu po 1.5 roku bezrobocia musiałem to wziąć i tyle,
        potem mnie wywalił jak się skończyło dofinansowanie , przez ten czas pracy wysyłałem CV i nie było nawet jednej odpowiedzi...
        gdyby nie "znajomość" to po skończeniu się prawa do zasiłku musiałbym chyba napadać i wyrywać torebki, bo studia dzienne na polibudzie niestety już naszym pieprzonym pracodawcom nie wystarczą, teraz mam robotę za 2 tysiące na okresie próbnym tylko dzięki znajomościom... dziewczyno zmień punt widzenia i rusz znajomości, bo jak będziesz kilka lat na bezrobociu to potem nic nie znajdziesz, też znam kogoś takiego jak ty, koleś był prymusem na swoim wydziale, zna "tylko" 4 języki i już prawie 3 rok śle CV i nic (ma kłopoty z kręgosłupem więc fizycznej pracy nie weźmie)... szukaj pracy w firmach państwowych, bo wielu prywatnych to "wampiry" i albo biorą superspecjalistów, a jeżeli nie jesteś super, to cię wypompują, wyeksploatują i wyrzucą jak zurzyty element gdy zobaczą że jesteś zmęczona albo gdy upomnisz się o przestrzeganie kodeksu pracy, oni nie traktują człowieka jak "człowieka" tylko jak "trybik", wiem bo sam pracowałem rok w spółce, wiem, że pracownik to było "zero" a szef mający 20 tysięcy miesięcznie powtarzał "żyjemy w kapitaliźmie i trzeba być brutalny dla ludzi" wielu jest takich chorych, teraz sram na niego, bo mam 3 razy tyle kasy za połowę roboty co u niego... rusz znajomości bo honor w tym kraju liczy się ale tylko jako słowo na sztandarach...
        • Gość: baronowa_schlohen Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.lochow.sdi.tpnet.pl 30.11.04, 02:29
          Witaj! Dzięki za dobre rady. Wiesz, z tym robieniem z siebie smiecia, to
          chodziło mi bardziej o to, że większosc ogłoszen drobnych to zakamuflowana
          akwizycja, a każdy, kto da się zwiesc mirażowi kolosalnych zarobków w zawodzie
          domokrążcy musi chyba gardzic sam sobą. Wiem, oni są pozytywnie umotywowani,
          spiewają i skutecznie zagłuszają bełkotem poczucie winy. Ponoc żadna praca nie
          hańbi, ale chodzenie od drzwi do drzwi, poniżanie się, by wcisnąc ludziom
          bezwartosciowy kit, to robienie z siebie smiecia. Dlaczego na tego typu
          działalnosc nie można znalezc żadnych haczyków prawnych? Ciekawe...
          Pozdrawiam serdecznie!
          • temur23 Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr 01.12.04, 14:52
            Raz tylko zdarzyło mi się, że poszedłem na rozmowę do firmy, gdzie jak momentalnie się domyśliłem chodzi o akwizycję. Oczywiście ogłoszenie było typu: "Damy pracę przy obsłudze klienta, magazynie, administracji". Przy czym wyszczególnione było minimalne wynagrodzenie na poszczególne pozycje. Telefon, dowiedziałem się jak firma się nazywa. Internet. Ani śladu. Znajomi. Nic. Zrobiłem rekonesans do siedziby firmy. Nieciekawie, jakaś remontowana rudera. Ale nic, poszedłem na umówioną godzinę. Byłem pięć minut wcześniej, a tam już czeka ok. 5 osób, nie pamiętam dokładnie. Więc czekam. Upał jak nie wiem, pomieszczenie małe, duszno jak cholera, ja pod krawatem, leje się ze mnie. Czas ucieka, "szefów" nie ma jeszcze. Oprócz mnie tylko jedna młoda panna ubrana jako tako, resztę można było zakwalifikować jako dresiarstwo. :) Z upływem czasu coraz więcej ludzi się gromadzi, w końcu zrobiła się kolejka jak za PRL-u. Wtedy już byłem pewien o co chodzi, ale łudziłem się, że coś wolnego będzie w administracji (głupi :)). Zaczęliśmy wchodzić dwokami, a później nawet trójkami, śmiech na sali. Pan nawet nie spojrzał na moje CV, tylko spytał, gdzie chciałbym pracować. Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że w administracji, a on mi na to, że zanim on zaczął pracować w rzeczonym dziale, to zdobywał doświadczenie jako przedstawiciel handlowy (jak to ładnie ujął). Jako przedstawiciel musiał chyba dużo tego doświadczenia zdobyć. :) Następnie zaproponował mi to pięknie nazywające się stanowisko. Powiedziałem dziękuję, nie jestem zainteresowany, do widzenia, zabrałem swoje CV i wyszedłem. Wyglądał bufon jeden na strasznie obrażonego. Jak ktoś mógł odmówić takiemu "managerowi". :)
        • veritas1 ale grunt to miec prace przez znajomosci 21.12.04, 20:36
      • Gość: w temacie Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 12:58
        Po przeczytaniu kilku listow z tej strony,doszłam do wniosku ze wogule nie
        wiecie oczym piszecie.OK ogłoszenie moze nie dokońca zgadza sie z
        rzeczywistością pracy,ale tylko na jej początku.Piszą że poszukują
        młodych,studentów,bez doświadczenia,kreatywnych;prawda.Tylko kreatywne i młode
        duchem osoby będą potrafiły dostrzec w tej pracy coś więcej niż sprzedasz.Ten
        etap jest tylko pierwszym krokiem do zrealizowania swoich planów
        zyciowych.Ludzie uczą się organizacji i dąrzenia do celu.Pracują tam głównie
        studenci i muślę że to praca w szczególności dla nich,ponieważ potrzebują
        pieniędzy,a po pewnym czasie otwieraja się przed nimi zupełnie nowe możliwości-
        zostanie menadżerem,którykieruje własnym biurem i zarabiania dużo kasy.
        A i to ogłoszenie nad którym tak płaczecie...nawet osoba otwarta na różne
        możliwości,pewnie nie odpowiedziałaby na ogłoszenie typu-'dodokrążcy z
        możliwością awansu'...
        Firma istnieje od ponad 20 lat i poszukuje osób które będą prowadziły plcówki
        w całym kraju.
        Wiem że nie wszyscy chcą osiągnąć te cele w taki sposób,więc nikt nikogo do
        niczego nie zmusza.Jeśli ktoś ma siłe fizyczną i psychiczną to bardzo proszę...
    • wichura Re: "Agencja reklamowa" YAP - nie dajcie się nabr 01.12.04, 15:23
      1. He, he... Fajnie działa ta YAP. Dyma naiwniaków bez mydła - i tak trzeba. Bo
      jeśli ktoś sądzi, że dostanie pracę, może nawet na jakąś umowę, z ogłoszenia
      drobnego w gazecie, z przyzwoitymi pieniędzmi, bez nieodzownych umiejętności to
      łagodnie nazwać można go tylko naiwniakiem. To coś w stylu rozżalonych dziewuch
      ze wsi, których praca w Holandii czy Niemczech okazała się niewolnictwem w
      burdelu (ogłoszenie brzmiało: recepcjonistka w trzygwiazdkowym hotelu albo
      kelnerka, znajomość języka niewymagana). Rozumiem - desperacja, bezrobocie...
      2. robicie tu trochę dobrej roboty - demaskujecie marnych cwaniaczków z YAP.
      Tylko oni za miesiąc mogą nazwać się Agencją Reklamy XYZ, albo Agencją PR ABC i
      robić dokładnie to samo. Lokal zmienić mogą jeszcze szybciej (jak słusznie
      zauważył jeden z przedmówców - i tak jest tam tylko biurko).
      3. niecały rok temu, poszukując pierwszej pracy po studiach, zostałem
      zaproszony na rozmowę. Firma coś tam z finansami w nazwie, biura wynajmowane na
      Świętokrzyskiej. Stanowisko - coś tam z analizą rynku funduszy inwestycyjnych.
      Mała salka, osiem osób, pani robiąca prezentację (wygląd atrakcyjny). Wstęp: "w
      zasadzie nie proponujemy pracy, tylko współpracę...". Prezentuje nam rynek
      funduszy (akurat pisałem mgr z... Funduszy inwestycyjnych nieruchomości (rynek
      niemiecki i perspektywy dla Polski)) - w 30 sekund widzę, że nie wie o czym
      mówi, a raczej co recytuje z pamięci. Pytanie kontrolne - odpowiedź: o tym za
      chwilę. Pytania zadawał też jeden z obecnych panów i, pewnie przez przypadek,
      odpowiedzi padały "z marszu" i brzmiały +/- "ma pan rację, jak słusznie pan
      zauważył jest to korzystne... bezpieczne...". Współpraca polega na tym, że
      wpłacasz co miesiąc xxx złotych na rachunek firmy w biurze maklerskim, firma
      kupuje jednostki FI, konstruując z nich super-zyskowny i super-bezpieczny
      portfel (pobierając jedynie parę procent prowizji). Dostajesz hasło i przez
      internet możesz monitorować, jakie zyski przynoszą Twoje pieniądze (mają być
      kilkusetprocentowe w skali roku). "Jest to rozwiązanie japońskie, działamy we
      współpracy z mitsubishi bank. Po pewnym czasie części z Państwa zaproponujemy
      pełny etat, a zarobki są naprawdę wysokie. W pierwszym tego typu projekcie w
      Polsce mamy jeszcze tylko 7 wolnych miejsc... Ciąg dalszy po przerwie". W tym
      momencie pierwsze z miejsc "zaklepał" sobie, pewnie przez przypadek, ten pan od
      zadawania pytań. I z miną człowieka, który właśnie zrobił interes życia, zaczął
      udowadniać dwóm innym, jaka to żyła złota.
      Cóż... Przyszedłem tam rozmawiać o pracy, szkoda mi było czasu. Podszedłem do
      pani:
      - Zostało tylko sześć miejsc?
      - (ona, chyba myśląc, że chcę zaklepać jedno z nich): Tak, zainteresowanie było
      olbrzymie i teraz adresujemy ofertę tylko do starannie wyselekcjonowanych
      osób...
      - No to macie po problemie. Ja sobie już idę, a panów jest akurat sześciu.
      Miłego dnia.
      - eee... straci pan wielką szansę...
      Jak widać hien żerujących na poszukujących pracy nie brakuje. Taki rynek.
      Pozdrawiam
      • Gość: Marcin Wojciechows INSPIRACJA !! IP: 172.16.3.* 12.12.04, 16:30
        Kochani, prowadzę program o pracy w TOK FM w soboty. To świetny pomysł na
        audycję rzeczywiście trzeba biednych ludzi przestrzegać. Proszę, napiszcie mi o
        swoich doświadczeniach i pozostawcie kontakt - napewno się odezwę. Może macie
        pomysł na realizację ? Myślę żeby nagrać tę rozmowę kwalifikacyjną ??
        mmój e-mail: m.wojciechowski@tokfm.com.pl
        koniecznie podajcie kontakt telefoniczny, oddzwonię.
        Marcin
        • exp Re: INSPIRACJA !! 15.12.04, 12:55
          nie chce mi sie wierzyc, ze sprawa "Yap-gate" nie byla naglasniana wczesniej w
          mediach! wprawdzie sam pierwszy raz zobaczylem ta nazwe na niniejszym forum, ale
          zaloze sie, ze juz bylo o tym w Wiadomosciach, Faktach, programach typu "Pod
          napieciem" i "Nie do wiary" :PP Gazeta pewnie tez o tym pisala... bo na milosc
          boska, chyba ktos z GW przeglada to forum!?!?

          pamietam jak kilka lat temu w tv glosno bylo o firmie, ktora w krotkim czasie
          kilkakrotnie zaprosila tlumy ludzi do jakis suteren na przedmiesciach wawy (za
          kazdym razem gdzies indziej), gdzie ponoc miescila sie ich "siedziba".
          obiecywali kokosy, po czym brali od kazdego po kilkadziesiat zl (o ile pamietam
          - byl to koszt sporzadzenia umowy Oo) i zapraszali nastepnego dnia. oczywiscie
          dzien pozniej biura znikaly. to ze ciagle jest ktos kto daje sie nabrac, nie
          tyle wynika z glupoty, co z desperacji, bo ludzie nie maja co jesc i chociaz
          wiekszosc z nich widzi, ze cos jest nie tak... bo chyba firma z siedziba w
          piwnicy z obdrapanymi scianami i jednym biurkiem w pustym pokoju w kazdym
          wzbudzi podejrzenia, to jednak udsalo im sie okrasc i to calkiem spora grupe
          ludzi. coz, tonacy brzytwy sie chwyta...
          • almahler Re: INSPIRACJA !! 15.12.04, 15:09
            a czytaliscie artykul w Wielkim formacie? to wlasnie o JApie.
            • exp Re: INSPIRACJA !! 15.12.04, 15:56
              > a czytaliscie artykul w Wielkim formacie? to wlasnie o JApie.

              faktycznie. dzieki za info, przeczytalem
              serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2441871.html?as=1&ias=10
              brakuje mi tam jednak wypowiedzi ludzi, ktorzy polamali sobie zeby na pracy w
              "agencji"
            • losiu4 Re: INSPIRACJA !! 16.12.04, 07:48
              owszem, czytaliśmy. Jednak dużo lepiej jest czytać ten wątek i relacje odsób,
              które wdepnęły w te firme :)

              Pozdrawiam

              Losiu
              • losiu4 cd... 16.12.04, 07:51
                zdaje sie, że jednak jakis redaktor GW został oddelegowany do czytania forów :)

                Pozdrawiam

                Losiu
                • exp Re: cd... 17.12.04, 19:21
                  zapewne tak samo jak pracownik "agencji reklamowej" Yap, czyli z kazdej strony
                  podsluch :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka