Gość: annika
IP: *.stargard.sdi.tpnet.pl
02.12.02, 12:40
Na wstepie chce powiedziec ze nie mam nic do pracowników
fizycznych,"fizolem"okreslilam siebie z pomoca pewnego milego pana-
własciciela Fabryki Wanien.Jestem swiezo upieczona abslowentka prawa,mieszkam
na prowincji-znam 4 jezyki obce,pracowalam od 2 roku studiow w kancelariach-
teraz juz nie chce,"chce" gdzie indziej (na aplikacje bede zdawac za rok)i -
jak kazdy absolwent przeszlam setki rozmow kwalifikacyjnych, wyslalam
nieskonczona ilosc maili(nie tylko do firm prowincjonalnych ale rowniez do
Wawki, Poznania,kilkanascie razy łudziłam się, wierzyłam,że ktos mi pomoze(bo
obiecał,zapewniał etc)Zrobiłam listę potencjalnych pracodawców, których
brałam pod uwagę i w momencie kiedy skreśliłam ostanią firmę, sporządziłam
nową -z tymi któtrych w swojej "naiwności"nie bralam pod uwagę-i trafiłam w
ten sposób do Fabryki Wanien.
Pan Właściciel i Kadrowy w jednym zapytał mnie jaką pracę chciałabym
wykonywac-ja na to, że biurową raczej, sekretarska, asystencką....Pan
popatrzył na mnie dziwnie i dłubiąc w nosie oznajmił ze on ma pod sobą
MAGISTROW LAKIERUJĄCYCH WANNY!!!!!!!!
Przez moment załowałam,ze mam astme.......
Pozdrawiam serdecznie wszystkich Poszukiwaczy Pracy, bez wzgledu na wiek ,
płec, wykształcenie.