Gość: szan
IP: *.acn.waw.pl
14.02.07, 21:34
Do założenia niniejszego tematu skłonił mnie znajdujący się niżej wątek
założony przez osobę, która pyta się, czy zarabiając 2000 zł/mc da się wyżyć w
Warszawie. Ktoś inny pokusił się o szczegółową kalkulację i wyliczył, że jak
się wyda przy takich zarobkach tyle a tyle na bieżące opłaty, bilet miesięczny
itp., to zostanie sto kilkadziesiąt zł. Co to, k***a, jest, stówa z
okładem???!!! Akurat tyle, żeby kupić flachę, zagrychę, zapić i zapomnieć o
swej ponurej egzystencji.
Naprawdę nie macie wyższych ambicji niż napchanie kałduna, zaspokojenie
podstawowych potrzeb fizjologicznych i telepanie się miejskim autobusem? A
gdzie przyjemności (nie mam tu na myśli wyjścia do kina jedynie raz w
miesiącu)? Wycieczki (krajowe i zagraniczne)?
Czy wy naprawdę nie odróżniacie życia pełną piersią od wegetacji? Nie szkoda
wam życia?
Ręcę mi opadają, jak czytam wypowiedzi co poniektórych forumowiczów...