szafirowaona
16.11.07, 10:52
czleka poszukujacego pracy...
Zauwazylam po sobie, a jak sie dzielilam z przyjaciolmi a ten temat,
to oni mieli tak samo, ze w procesie poszukiwania pracy istnieja
okreslone etapy i dzialaja u czlowieka okreslone mechanizmy. Jestem
ciekawa czy wy przechodziliscie to samo, a moze wasza reakcja byla
inna?
etap 1 - rozsylasz CV i denerwuje cie, ze minal dzien i drugi, a
jeszcze sie do ciebie nie odezwali. Lecisz na perwsza rozmowe jak na
skrzydlach i jestes stremowany. kiedy okazuje sie, ze do ciebie nie
dzwonia, zeby zaprosic do drugiego etapu - a przeciez byles swietnym
kandydatem! - samoocena spada baaaardzo nisko i popadasz w depresje
(u niektorych dopiero po drugiej czy trzeciej nieudanej rozmowie);
etap 2 - dzwonia do ciebie, lecisz na rozmowe z nadzieja, ze moze
teraz sie uda, ale tak wielkiej tremy juz nie masz, za to sama
rozmowa nie wypada najlepiej - przez ten stres i depresje.
etap 3 - ogarnia cie pewne zobojetnienie. dzwonia do ciebie, nawet
firmy, o ktorych zapomniales, ze wyslales aplikacje. Jak sie
spozniasz przez komunikacje miejska na rozmowe, to nie jest juz tak
dla ciebie dramatyczne i nawet rozpatrujesz mozliwosc powrotu do
dmu. Za to rozmowy sa dla ciebie chlebem powszednim, czasami dwie
dziennie, jestes rozluzniony i wypadasz calkiem dobrze. Zaczynasz
traktowac rozmowy jako sposob spedzania czasu i mozliwosci kontaktu
z ludzmi.
etap 4 - no wlasnie? Co dalej mnie czeka? :)