Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 470

09.07.21, 11:57
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 TGIF po armagedonie 09.07.21, 12:06
      Co tu się działo wieczorem i w nocy! Burze, nawałnice, grzmoty i pioruny cały wieczór i noc.
      Znowu strach przedpowodziowy.
      Na szczęście nic się stało, koło 10:00 przestało padać i teraz się nawet trochę rozpogodziło.
      Ufff.

      Korpo mnie zarzuciło kilkoma zleceniami, na szczęście "mini" a nie "mega". Obrobię. :-)
      A od poniedziałku siadam do nowego "mega" zlecenia. No rest for the wicked.

      Miłego piątku Wam życzę. :-)
        • ertes Re: TGIF po armagedonie 10.07.21, 04:31
          U nas by sie przydal deszcz bo w tym roku prawie nie padalo i jeziora, sztuczne zbiorniki sa pustawe.
          Na zdjecie jezioro na ktore co roku wyjezdzamy duza grupa.
          To jest pomost do wody. Z reguly woda dochodzo do tej gornej czesci a teraz jest prawie 4ry metry ponizej.
    • xurek sobota 10.07.21, 08:29
      na razie slonecznie i srodkowe 20-cia. tak ma zostac do 17-tej, potem, jakzeby inaczej, ma lunac :). no wiec wykorzystuje sloneczne okienko, spiesze na targ do Aarau, potem zrobie sobie lunch ze swiezych wiktualow, potem zalegne na sjeste na tarasie a potem ksiegowosc nadmorskiego osrodka i planowanie wymiany ogrzewania. no coz, zycie nie sklada sie z samych przyjemnosci :)
      • xurek Re: sobota 10.07.21, 19:50
        wrocilam z targu i wpadlam w ogrod. zebralam wiekszosc porzeczek i agrestu oraz wszystkie dojrzale morwy i zabralam sie za robienie dzemow, tym razem poszlam "na zywiol". Porzeczki i agrest przetarlam przez sito i uzylam tylko tego, co przez nie przeszlo: wyszla gladziutka maz o bardzo dobrym kwaskowatym smaku (dodalam balsamico oraz kubeben pieprz). Morwe zas roztarlam na patelni, dodalam cynamon i sok z limetki oraz ten sam pieprz i wszyedl dziem z drobniutkimi kawalkami owocow. jestem bardzo zadowolona z wyniku.

        poza tym zdobylam na rynku za przystepna cene gladiole a w ogrodzie nazbieralam lilii oraz lawendy i zrobilam sobie bukiety. w ogrodzie zakwitla wlasnie nandina, dla mnie jeden z najpiekniejszych krzewow.
        • jutka1 Re: sobota 10.07.21, 22:44
          Nandina piękna, pamiętam że u mnie na paryskim balkonie na zdjęciach ją zobaczyłaś, zachwyciłaś się i nabyłaś.
          U mnie niestety nie dala rady... Może spróbuję raz jeszcze.

          Dzień okazał się do kitu. Korpo mi zleciło "mini" zlecenie, które okazało się "mega", bo mecenas mi przysłał gniota. Skasuję ich za "mega", i napiszę że gniotów nie przyjmuję i odsyłam. A pan po prostu chciał w piątek wyjść wcześniej, a resztę niech pani Jutka obrabia. A takiego. Koniec. Qźva.

          Jutro nic nie robię, bo od poniedziałku siadam do prawdziwego "mega-zlecenia". Tego, co mi zajmie cały lipiec, który to lipiec miał być wolny, miły i przyjemny... No nic. Zarobić na rachunki trzeba. :-)
          • roseanne Re: sobota 11.07.21, 18:40
            no to mamy niedziele.
            wielce leniwa i z duza iloscia kawy

            dzis mamy sasiedzkie ogladanie pilki kopanej na ogrodku

            nie za goraco. ale parno, jak to typowe lato

            wczoraj przycielam bazylie i zrobilam troche pesto, zamrozilam - podobno ma sie trzymac do 3 miesiecy. Zobaczymy.

            sadzac z tempa wzrostu pewnie beda jeszcze ze dwa zbiory
            • xurek Re: sobota 11.07.21, 21:55
              caly zapyzialy dzien zajela mi administracja nadmorskiego osrodka. jestem zmeczona, wk...na i ide spac. nie wiem nawet jaka byla pogoda, bo tak mnie pochlonely te (smutne) liczby, ze nawet nie zauwazylam kiedy zrobilo sie ciemno.

              jutro w pracy i zagrodzie hardocorwy dzien. w pracy kupa do zrobienia na wtorkowe zebranie a w zagrodzie przychodzi pan od komisji budowlanej z ktorym to bede sie wyklocac kto ma racje na temat planow remontu reszty domu.
              • jutka1 Re: sobota 11.07.21, 23:44
                Xurku, spokojnie.

                Dla przeciwwagi: ja dzisiaj, po wczorajszym maratonie, nie byłam w stanie NIC zrobić. Zawiesiłam sie po prostu.
                Jakąś zupę ugotowałam, i to wszystko.

                Od jutra-rana zaczynam maraton nowego zlecenia.
                Ale zanim zacznę, wyślę mecenasowi sobotni dokument z odpowiednią adnotacją.
                Albo przysyłacie wersje ostateczne i dopracowane, albo zwracam.
                Nie ma, do cholery.

                Pogodowo: Było słonecznie, a potem deszcz i burza.
                Nici z jutrzejszego koszenia-mielenia.

                Oh well.

                Dobranoc.
    • xurek poniedzialek 12.07.21, 14:45
      temperatura srednie 20, lekkie zachmurzenie i calkiem znosny jak dotad dzien: rozmowa z komisja budownala przebiegla calkiem dobrze - mam wrazenie ze robie na starszych (ode mnie :)) panach bardzo dobre wazenie i bez meza rozmowy przebiegaja jakos konstruktywniej :).

      praca najemnicza idzie mi jak dotad wyjatkowo dobrze, mam nadzieje, ze reszta dnia przebiegnie rownie pomyslnie. teraz zrobie sobie zasluzona przerwe, zjem loda z zamrazarki z malinami z ogrodu a potem orki ciag dalszy.
      • maria421 Re: poniedzialek 12.07.21, 15:27
        Czesc wszystkim po dluzszej przerwie :-) Mialam gosci i jednoczesnie robotnikow w domu, duzo roboty, duzu zawirowania, ale znow jest po stremu.

        Dzisiaj wyjatkowo nie pada , wiec i humor dobry, szczegolnie po wczorajszym zwyciestwie Wlochow nad Anglikami :-)



        • ania_2000 Re: poniedzialek 12.07.21, 20:33
          WItaj Mario back:)

          Pogodowo u nas 25 dzien bez deszczu, czyli tak jak tutaj lato wyglada. Temperatury sie tez juz ustabilozowaly, troche powyzej sredniej w lipcu, ale tylko troszke. Te trzy diabelskie temperaturowo dni mam nadzieje sie nie powtorza.

          Weekend spedzony byl zamierzono-leniwie, glownie w domu, w koncu trzeba sie bylo za niego wziasc i ogarnac troche. Zepsul sie nam grill, i trzeba bylo kupic nowy - a potem zlozyc. M. skladal, a ja szykowalam szaszlyki. Grill dziala:) Wczoraj natomiast od rana siedzielismy przed tv - wpierw Branson polecial w kosmos, potem byl koniec Wimbledonu, no i final Euro. Jak pilka sie nie interesuje specjalnie, to sie wciagnelam, szczegolnie ze koncowka byla excytujaca, no i kibicowalismy Wlochom, wiec radosc na koniec.
          Potem na patio zjedlismy lody z owocami, kolezanka mnie jeszcze na wieczor wyciagnela na farme na zbieranie jagod, i po weekendzie.

          Wklejam pare zdjec z zeszlego 4th of July weekendu spedzonego na kajakach - splywalismy jednego dnia rzeka, a drugi dzien na gorskim jeziorze na plazy, do ktorej trzeba bylo dojechac. Wypoczynek cudny, tylko komarowe pogryzienia trzeba bylo drapac, przez nastepny tydzien hehe.
            • ania_2000 Re: poniedzialek 14.07.21, 00:05
              Plywalam, ale nie jest to moja bajka - zdecydowanie wole kajak i jak sie siedzi:) Wioslowanie na stojaco nie jest wbrew pozorom ciezkie, ale dla mnie nie wygodne. Naszych znajomych dzieciaki natomiast maja ogromna ucieche - ale oni bardziej skacza bez przerwy do wody i sie bawia, niz wiosluja np. dookola jeziora.
              A i dla mnie jeden wielki minus - nie lubie wpadac do zimnej wody. Jakby to byly karaiby, no to by byla przyjemnosc, ale tutaj woda az tak ciepla nie jest.
    • xurek wtorek 13.07.21, 09:05
      17 stopni, leje i panuja ciemnosci egipskie. bez swiatla jest w domu za ciemno. w lipcowy poranek....

      Dzien bardzo intensynwny, wiec czas sie wziac do roboty.
      • ania_2000 Re: wtorek 14.07.21, 00:10
        Mam nadzieje, ze wszystkim 13 dzien i 7 miesiac i 21 rok nie sa czarna dziura i dajecie rade:)

        Na moim podworku nic nowego. Praca a potem sie zastanawiam co na obiad.

        Wczoraj zaczelismy ogladac serial na HBO " The White Lotus" - i znowu jestem podrazniona widokami pieknych plaz.

        • maria421 Re: wtorek 14.07.21, 08:17
          Znow ciemno i ponuro, zanosi sie na deszcz, ale w weekend ma byc slonecznie, wiec zaprosilam gosci na grilla.

          Nic nie zmienialam w domu, bylam zmuszona do drobnego remontu. Pod koniec strasznie deszczowego i strasznie zimnego maja, pojawila sie w moim "biurze" mokra plama na scianie, najpierw jedna, potem druga. Zadzwonilam do ubezpieczalni, przyjechal mlody czlowiek, obejrzal to od wewnatrz, wszedl na dach i wydobyl z rynny pilke tenisowa. Nie pytajcie mnie skad ona tam sie wziela, ktora sroka ja tam wrzucila. Powiedzial ze rynna jest cala do przeczyszczenia. Moj dom nie ma okapu i podwieszonej rynny, ma rynne schowana, wiec jak sie przeleje, to woda splywa po fasadzie i tak mi zalala sciane w jednym pokoju na gorze i , jak sie pozniej okazalo, kawalek sciany przy oknie na dole. To wszystko trzeba bylo osuszyc i naprawic.
          Bylo to akurat w tygodniu na ktory zaprosilam moje dzieci do mnie, bo one w tym roku, ze wzgledu na zaawansowana ciaze mojej corki w sytuacji covidowej nie jada na zaden urlop, mieli tydzien urlopu ( z przerozna pogoda) u mnie w ogrodku.

          Po zakonczonym remoncie mialam dwa dni sprzatania, ale teraz juz jest tak, jak powinno byc i mam nadzieje ze tak przez dluzszy czas zostanie.

          Milego dnia :-)



          • xurek Re: wtorek 14.07.21, 13:22
            Gdyby nie wnerwiajace skutki, to historia bylaby zabawna :). Ale mysle, ze tydziez z dzieciakami i wnuczka Ci to wynagrodzil.
    • xurek sroda 14.07.21, 10:23
      szaro, buro i zimno. w drodze do Zurychu przemarzlam w mojej letniej sukience na kosc.

      po wyjsciu z dworca.... szok. przez Zurych przeszly w ostatnich dwoch dniach sztormy i wichury, ktore polamaly wiele drzew. zablokowane jest kilka linii tramwajowych, zastapionych autobusami, ktore uzywaja objazdow. przejezdzajac widzialam ulice zatarasowane konarami i krzatajace sie sluzby porzadkowe.

      Szwajcaria bardzo rzadko miewa katastrofy typu pozary, powodzie badz sztormy a jezeli juz, to glownie w teranach gorskich malo zaludnionych. ogladanie takich szkod w Zurychu powoduje uczucie wewnetrznego dysonansu i niepokoju. z drugiej strony ogromny podziw dla sprawnosci ogranizacyjnej i "spolecznego spokoju" - w ciagu kilku godzin transport przeorganizowany tak, ze np. moja droga do pracy z dwoma przesiadkami i zablokowana trasa tramwajowa wydluzyla sie tylko o 10 minut.

      klimat sie "radykalizuje" i mam wrazenie z doswiadczen ostatnich kilku lat, ze "w tym szalenstwie jest metoda". wahania temperatu sa znacznie wieksze: zima przychodza kilutygodniowe okresy z temperaturami ponizej -10, w maju-czerwcu mamy niespotykane upaly +30 a lato jest bardzo niestabilne. ale jest to z pewnoscia zbyt krotki okres czasu, by wyciagac jakies rzetelne wnioski.

      w biurze puchy jak zwykle, naliczylam 5 osob, po poludniu pewnie bedzie wiecej. ale i tak sie ciesze, ze tutaj jestem, bo mam znacznie szybsza infrastrukture, jest mimo wszytko tych kilka osob a po poludniu bedzie kawa z moim zastepca i z kolezanka.

      zajecia na dzis dosc przyjemnie, bo skladajace sie glownie z myslenia :)
      • jutka1 Re: sroda 15.07.21, 00:29
        Tylko szybko dam znać, że żyję. Zero czasu na cokolwiek, "Armagedon Spedycje". Jutro powinno być lepiej, to napiszę więcej.
    • xurek koniec piatku 16.07.21, 17:58
      totalnie doopiasty dzien. pogoda beznadziejna, wiesci ze szpitala beznadziejne, praca idzie mi jak krew z nosa, prawie nic nie zrobilam, a musi byc wyslane dzisiaj cob, wiec bede siedziec niewiadomodoktorej, Mlody nie zdal semestru, jest przepuszczony do nastepnego "warunkowo" a znajac jego leniswo to czarno widze robienie nastepnego semestru i zdawanie rownolegle zawalonych 3 przedmiotow, zjadlam ciastko z mailnami i dostalam od niego takich skretow kiszek ze glowa boli.

      jednym slowem: naprawde Black Friday, chociaz nie jest dzisiaj 13-ty. Ide pracowac :(
        • ania_2000 Re: koniec piatku 16.07.21, 19:46
          Wspolczuje Xurku :( jak to mowia, nieszczescia chodza trojkami, wiec moze juz wystarczy twojej czarnej serii?

          U nas kolejny, niewiadomo juz ktory sloneczny i cieply dzien - wysylam Wam wszystkim kto tego potrzebuje.
          Szykujemy sie kolejny raz na campingowy wyjazd na kajaki - normalnie zyje tym tylko -ze od weekendu do weekendu rzucamy cieple domowe pielesze i jedziemy w dziki las odetchnac i sie odstresowac.
          Bardzo mi te wyjazdy resetuja psyche.

          Milego piateczku i weekendu wszystkim!
          • roseanne Re: koniec piatku 17.07.21, 20:41
            zwyczajna umiarkowana sauna letnia, szaro i ponuro

            przeglad lodowki na lunch, a na klacje pieczona feta

            poziom energii niski, poziom "chcenia" jeszcze nizej

            dlubie sweterek na drutach,
            • jutka1 Re: koniec piatku 18.07.21, 00:07
              Rose, u mnie podobnie. Niechciej na całego.

              No nic, od jutra wracam do maratonu.

              A propos, pewnie Ameryka Płn. nie zauważyła - przez pół dnia dzisiaj była ogólna awaria forum. Nie dało sie zalogować, wyskakiwał komunikat "proszę próbować później". W tym samym czasie przez jakiś czas nie otwierały się strony wiadomości na gazeta.pl. Error 503.
              Nie wnikam, nie znam się.
              Tak czy siak.

              Po wczorajszym koszmarze ze zleceniem, dzisiaj dałam sobie wolne.
              Było parno, kilka razy padało, burza ominęła choć słychać było pomruki z dala.

              Martwię się o Skynewsa, bo chyba mieszka w okolicach tych strasznych powodzi w Niemczech.

              Dobranoc.
              • ertes Re: koniec piatku 19.07.21, 18:00
                >bo chyba mieszka w okolicach tych strasznych powodzi w Niemczech.

                Chyba nie masz sie co martwic bo jednak nie te okolice.

                Ale caly czas jestem ciekaw bajki tak gornolotnie zapowiedzianej.
                Mnie tam sie podoba "Bajka o Bufonie"
              • skynews Re: 21.07.21, 23:39
                jutka1 napisała:

                ,,Martwię się o Skynewsa, bo chyba mieszka w okolicach tych strasznych powodzi w
                Niemczech."

                Dziękuję za troskę - bardzo miłe czyta się takie słowa:-)

                Nie było nas...wakacje, wakacje, wakacje...bez planowania!
                23.06. zapakowaliśmy się do Raptora, wzięliśmy również kotkę i pojechaliśmy do Międzyzdrojów. Chodziło nam głownie o dzieci, żeby nie zwariowały przez to wszystko co psychole powymyślały i żeby pozbyły się trochę zbędnych kilogramów nabytych przez przesiadywanie w domu co się znakomicie udało dzięki długim wędrówkom po piaszczystych plażach i parkach narodowych.

                Międzyzdroje to jest dzisiaj naprawdę coś: jest wszystko co potrzebne do wspaniałych wakacji i nie ma tam tego pandemicznego debilizmu...żadnych masek, testów, ograniczeń...krótko: pełna swoboda i wolność.
                Dzieciom tak się spodobało, że chcą żebyśmy kupili tam apartament albo dom, jak najbliżej plaży...zaczęły intensywnie uczyć się j. polskiego, bo do tego doszły jeszcze wakacyjne znajomości z rówieśnikami - dzieci wniebowzięte: mówią, że to do tej pory najpiękniejsze ich wakacje a zwiedziły już pół świata.

                Z pobliskiego Świnoujścia zrobiliśmy wypad promem do Ystad, ale szybko wróciliśmy…co najmniej bardzo skromna ta Szwecja na dwudniowy wypad…

                Po powrocie do domu i przepakowaniu się dwa dni później pojechałem z dziećmi do Chorwacji. Wynająłem tam mały jacht motorowy i zwiedzaliśmy wybrzeże Adriatyku tym razem od strony morza. Było super, dzieci super zadowolone, wypoczęte i chcą jeszcze…trzeba będzie coś zorganizować w sierpniu.
                Przez cały urlop żadnych kontaktów z władzami, służbami, nie używaliśmy żadnych dokumentów, certyfikatów, masek, testów…nic, zero ograniczeń.

                Nawałnice szczęśliwie nas ominęły, ale szczęściu też trochę trzeba pomóc – sprawdziłem i udrożniłem przed urlopem kanalizacje i wszystkie odpływy. A do tego okazało się, że moje potężne żywopłoty z tui, za które byłem wielokrotnie krytykowany przez sąsiadów (że za wysokie i nieprzycinane regularnie), wprawdzie nie zatrzymały wody, ale na tyle spowolniły fale, że niepowstały żadne straty nie tylko u nas: u sąsiadów też.
    • jutka1 Niedziela 18.07.21, 20:46
      Maratonu c.d. :-/

      Podobno był bardzo przyjemny dzień; nie wiem, bo tylko przez okno widziałam. :-(

      Jutro będzie podobny dzień do dzisiaj, i to samo we wtorek i w środę. :-/
      • roseanne Re: Niedziela 19.07.21, 22:12
        Tu użerania się z HD ciąg dalszy.
        3tygodnie czekania na płytki podłogowe. Zero updatow mimo dzwonienia i kontaktowania się mojej strony zarówno ze sklepem, jak i z firmą transportowa średnio co drugi dzień

        To ci, co zawieźli podłogę na drugą stronę kontynentu, zamiast 3 godziny na północ. Potem podobno przesyłka utknęła w Albercie, gdzie od tygodnia cisza..
        Zarzadalam dziś skasowanie zamówienia. Pieniądze mają mi oddac, jak transport się pojawi ponownie w hurtownii- do miesiąca. Złodzieje!!!
        Złożyłam nowe zamówienie, z ekspresowa dostawa - do 24 godzin. Płytki się pojawiły w niecałe 3, brakuje tylko potwierdzenia zakupu...

        Jeszcze tylko baza i wklejka prysznicowe-zamówione 26.06
        Mialo być wysłane do 6.07
        Potem 16.07
        Dzis dostałam update, że może wyślą jutro..

        Pokarało mnie za fanaberie chcenia wygodnej funkcjonalnej łazienki...

        No to się wyżaliłam!

        Sauny ciąg dalszy.
    • xurek wtorek 20.07.21, 21:51
      podoga bardzo ladna: srodkowe 20, slonecznie, lekki wiaterek. dzien byl dosc intensywny, szczegolnie po pracy: bylismy w sklepie z materialami budowlanymi, powoli zabieramy sie za przygotowanie prac zwiazanych z wymiana pieca i bojlera zaczynajacymi sie 9 sierpnia. nie wiedzialam, ze nawet blat kuchenny trzeba zamowic z dwutygodniowym wyprzedzeniem. czy ludzie te materialy budowlane zaczeli jesc?

      przy okazji kupilam cztery krzaczki niskich dalii i zasadzilam na moim kwietnym rabacie. teraz jeszcze kawalek administracji budowlanej i fajrant.
      • roseanne Re: wtorek 20.07.21, 22:01
        dwa tygodnie to nic :)
        serio - mi proponowano zaczecie zamawiania matrialow na prace w polowie sierpnia od poczatku lica
        zaczelam zamawiac nawet tydzien wczesniej - rezultat, jak wpis wczorajszy. znaczy wciaz czekam na ostatni pakunek


        poczucie kontroli nad zyciem sie zagubilo, ludziom przestawily sie kategorie wydawania kasy - remonty wielce popularne.


        masa elementow ma duze powodzenie, znika nawet ze stron internetowych sklepu, czyli magazyn, nie tylko sklep (adres uliczny)


        tu niby srednie 20 , ale sauna i smog z dymem idacym z Ontario.
        Nie powinnam wychodzic z domu w takich warunkach


        chcialo by sie cos nowego nasadzic, ale nie mam miejsca.
        planuje na jesien przeprowadzke kilku jezowek, bo sie rozrosly wielce i przygluszaja wiekszosc ogrodka

        moze zapirace na klombie miejskim? :)
        • xurek Re: wtorek 21.07.21, 13:42
          sprawdzilam co to jezowka, u nas to na miejskich i wiejskich klombach bardzo popularne, wiec mysle, ze maisto powinno sie ucieczyc :)

          ciekawe, kto predzej skonczy: Ty remont lazienki czy ja kotlowni :)

          Jestem dzisiaj w Zurychu, pogoda piekna, bylam w moim ulubionym sklepie na wyprzedazy i nabylam 3 letnie sukienki za pol ceny.

          w pracy zarowno realnie jak i wirtualnie pustki, bo duzo ludzi na urlopie. za to facebook pelny urlopowych zdjec: wiekszosc ludzi urlopuje w Szwajcarii i we Francji.
          • roseanne Re: wtorek 21.07.21, 13:50
            moje daty remontu sa ustalone od poczatku czerwca - 10 dni, na tyle jest podpisany kontrakt

            dzis M ma dzien w biurze, pierwszy od marca zeszlego roku, jeden dzien w tygodniu

            pogoda slyszalam, ze wielce przyjazna

            tu sie ochlodzilo, padalo cala noc i dobrze, moglo by jeszcze z pol dnia padac
            • xurek Re: wtorek 21.07.21, 16:23
              czyli postep :). jak Wasze plany wakacyjne? M do Kanady czy Ty do Szwajcarii? Moja siostra przylatuje w sobote do mamy do Polski, wiec chyba Kanada poluzowala z wyjazdami?
              • roseanne Re: wtorek 21.07.21, 17:35
                jak pisalam na innym watku - osoby calkiem zaszczepione zwolnione za z kwarantanny hotelowej
                nadal obowiazkokwe sa testy przed lotem i po wyladowaniu

                raczej M tu we wrzesniu, a potem moze ja na chwile w pazdzierniku - swiat medyczny trzyma mnie w szachu...
    • jutka1 Ostatnia prosta mordoru 22.07.21, 09:36
      Mordor miałam, jak się patrzy. :-(
      Dzisiaj tylko sczytam "ostatnim okiem", i wysyłam w cholerę. Jutro mam obrabiać korpo, znowu mi coś wrzucili na ostatnią chwilę, ale potem co najmniej przez tydzień nie przyjmuję żadnych zleceń. Muszę trochę odpocząć i ogarnąć wokół siebie.

      Pogoda na świecie: zamglone słońce, 18 stopni, ochłodziło się.

      Zaraz jadę do bankomatu i na małe zakupy, a potem siadam , kończę i wysyłam.

      Miłego dnia :-)
        • xurek Re: Ostatnia prosta mordoru 22.07.21, 12:50
          z zycia wziete:

          kloega na lunczu opowiedzial mi historie z domu, w ktorym mieszka, ktora wydarzyla sie wczoraj wieczorem. otoz jeden ze wspolokatorow, ktory ostro naduzywa srodkow oduzajaych a od czasu homeoffice nawet bardzo, najpierw powyrzucal z okna na ulice mase ubran a potem zaczal strzelac z wyimaginowanego luku za pomoca wyimaginowanych strzal do przechodniow wrzeszczac "getroffen" (czyli trafiony).

          i jedna pani rzeczywiscie sie wystraszyla, porzucila siatki z zakupami i zaczela uciekac krzyczac o pomoc. spektalkt bardzo spektakularny i mimo tragiki komiczny zakonczylo wejscie policji i zgarniecie delikwenta do radiowozu.

          mnie zajscie poprawilo humor :)
          • roseanne Re: Ostatnia prosta mordoru 23.07.21, 13:53
            Tu miazma pogodowa jakas.
            Niby nie goraco, ale duszno. Nie może się zdecydować, czy słonecznie, czy nie. Haze
            Kicham przeraźliwie, znaczy następne pyłki się kumulują.

            Byłam z córką wczoraj w pseudojaponskiej restauracji, gdzie za dość spora kasę mogłam się zdrowo rozczarować.
            Dekor owszem super, drinków mało i na słona nutę.
            Menu z opisu może i ciekawe, ale za słone i za ciezkie

            Wciąż czekam na ostatni element łazienki, od dwóch dni tkwi w Qc city, max 4godz jazdy...
            Wiekszosc osób, które miały styczność z tą firmą dostawcza ma jak najgorsze opinie- od lat. Ale nie ma alternatywy.
    • xurek piatek dosc pozytywny 23.07.21, 21:56
      pogoda byla piekna, sloneczna, ale nie za ciepla.

      rano mialam termin w szpitalu, badanie krwi oraz pracy pluc i "werdykt", ze nie musze sie szczepic. chirurg nawet nie usilowal mnie przekonac, podszedl zupelnie neutralnie.

      a potem zafundowalam sobie "fizjoterapie z wypasem": tam gdzie chodze na fizjo to jest taki maly kurort, wiec jest rowniez basen z woda zrodlana, dysze do masarzu, sala do medytacji oraz restauracja. jako ze mialam czas to zafundowalam sobie "all inclusive": najbardziej smaczna byla zupa - krem z groszku z mleczkiem kokosowym oraz ciasto z malinami, poza tym pod prysznicem obok ktos myls sie jakims tak pieknie pachnacym plynem, ze juz chcialam zapytac co to, ale jakos nie znalazlam odwagi na konwersacje przez sciane prysznicowych kabin :).

      potem bylam na zakupach w sieciowce, potem zrobilam na kolacje nastepna porcje krolika. przypomnial mi sie krolikowy reportarz Jutki i "zmodernizowalam" mojego krolika nacierajac go wylacznie Dijon i pruszac maka przed podsmarzeniem i uduszeniem. Wyszedl super a zrobienie bylo znacznie prostsze. Do tego po raz pierwszy od dlugiego czasu zrobilam ziemniaki puree, tez bardzo smaczne.

      Za chwile napije sie lampki wina i udam sie na zasluzony spoczynek :). a jutro rano jak zwykle na targ.
      • maria421 Re: piatek dosc pozytywny 24.07.21, 07:58
        Pewnie cos przeoczylam, pewnie wczesniej byla informacja, ale dopiero teraz dowiedzialam sie ze Xurek wybiera sie do szpitala.

        Trzymam kciuki i cieple mysli posylam.

        Wczoraj byla piekna pogoda, dzisiaj tez piekny dzien sie zapowiada.
        "Czego i Wam zycze" :-)
    • jutka1 Wolność :-) 24.07.21, 10:09
      No. Mordor wysłany, korpo obrobione, jestem wolnym człowiekiem! :-)))

      Za oknem słońce, ma dojść do 26 stopni. Posiedzę w ogrodzie. Może zupę-krem z cukinii zrobię, zobaczymy.

      Ostatnie 7 tygodni, z tygodniową przerwą nad morzem (po którym to odpoczynku już nawet nie ma śladu), to był jeden z najbardziej męczących okresów od kilku lat. Nie dorównuje wprawdzie masakrze ^$@%&* projektu, ale było blisko, szczególnie przy tym ostatnim zleceniu.
      Teraz czas znowu postawić się do pionu. I na tym będę się skupiać.

      Rose, gratulacje, że saga dostawcza się skończyła, i trzymam kciuki za sam remont.

      Sky, cieszę się, że nie ucierpieliście podczas ulew i powodzi, a wakacji szczerze i bez zawiści - zazdroszczę.

      Xurku, czy wyznaczyli Ci datę operacji?

      A gdzie jest Luiza?

      Miłej soboty Wam życzę :-)
    • xurek niedziela 25.07.21, 10:34
      leje od switu bez przerwy. jest 18 stopni. zrobilam sniadanie w hoteliku, by odciazyc S a teraz zabiore sie za moje zajecia. w planie sniadanie, podatki etap pierwszy, lekka przerobka dwoch zakupionych sukienek oraz wieczorne pogaduchy.
      • jutka1 Re: niedziela 25.07.21, 11:02
        Tutaj też pada, 20 stopni.

        Wczoraj cały dzień "dogorywałam", dzisiaj jest trochę lepiej, ale ciągle czuję duże zmęczenie.
        Klient od "mordoru" napisał bardzo miłe podziękowanie za wykonane zlecenie. Sympatyczne, bo najczęściej tylko potwierdzają odbiór i robią przelew. Przy "mordorze" też nie miał żadnych uwag ani pytań, przyjął bez dyskusji, czyli utrafiłam. Ale co się namęczyłam, to tyle mojego. :-)

        Plany na dziś minimalne, żeby doprowadzić się do pionu. Poczytam, pośpię, pooglądam. Mam zaległy ostatni sezon "Homeland", może zacznę.
        Na obiad mielone z indyka (z zamrażarki) z młodymi ziemniakami i ogórkiem małosolnym. Proste i nieskomplikowane, nie wymagające zbytniego wysiłku. Bo tego sie dzisiaj trzymam. :-)

        Jutro maleńka robótka dla korpo, najwyżej godzina pracy.
        I reszta tygodnia bez zleceń, jak zaplanowałam. Jippi.

        Miłej niedzieli :-)
        • roseanne Re: niedziela 25.07.21, 14:58
          Tu leje od środka nocy i bardzo dobrze.
          Mniej stania z wężem.

          Fasolka szparagowa w skrzynkach i na grzadce ruszyła. Garstka strączków na tydzień. Na pewno nie jest to ilość kulinarna, ale cieszy, jest zielone i jak na razie wiewióry nie dobiły.

          Kontynuuje powoli sweterek. Trochę czytam, trochę oglądam glupawki na netfiku.

          Mgła mozgowa mnie trzyma w kleszczach.
          • xurek Re: niedziela 25.07.21, 20:07
            podatkow nie ruszylam. szycia jak dotad tez nie. ale zrobilam bizu oraz upiekszylam nabyte wczoraj sandaly. tudziez zrobilam i spozylam kolacje.

            sensem moich dzisiejszych dziel byl kamuflarz. upiekszenie na sandalach mialo odwrocic uwage od odbijajacych sie przez miekki material kostek haluksow i super zdalo egzamin. a bizu mialo zakamuflowac za tlusta szyje. i tez by pewnie zdalo egzamin, gdyby nie fakt, ze jest nieco przyciasne i moim zdaniem szyja wydaje sie teraz jeszcze tlustsza. mam wiec dwa wyjscia: schudnac z 3 kilo i wtedy bizu sie sprawdzi albo poszerzyc bizu z tylu o jeden maly element. wydaje mi sie, ze ta druga opcja wrozy wieksze szanse na powodzenie :) kolczykom nie moge nic zarzucic: wyszly dokladnie tak, jak mialy.

            a tutaj dowody zdjeciowe:
            • roseanne Re: niedziela 25.07.21, 21:41
              to zalezy jaki efekt chcialas osiagnac, - czy choker, czy naszyjnik zwisajacy
              ta wersja wyglada na choker, ale nie wydaje mi sie , by podkreslala gabaryty szyi - szyja w porzadku :)

              sandalki interesujace
              • maria421 Re: niedziela 26.07.21, 10:40
                Xurek, nie przejmuj sie szyja, jest OK :-)

                Szyje, obojetnie czy gruba, czy pomarszczona, da sie efektywnie zakryc tylko golfem lub apaszka, obie opcje latem odpadaja. Krotkie lancuszki pod szyja czy tez takie "obroze" na szyi, przyciagaja wzrok na szyje, lepiej wiec zakladac cos na dluzszym lancuszku.

                Ja juz jakis czas temu zauwazylam ze rozne moje lancuszki sie ... skurczyly :-) Nosze coraz mniej bizuterii i wlasciwie ciagle ta sama.

                Pogoda piekna, ale nie moge wyjsc z domu bo niedlugo ma przyjsc technik i zrobic inspekcje pieca grzewczego.

                Milego dnia :-)


                • ania_2000 Re: niedziela 27.07.21, 00:51
                  Xurku, twoj choker jest bardzo "chunky", wiec na pewno dobrze sie prezentuje i nic nie pogrubia i nie skraca - bo sam jest sam w sobie gruby. Jak uwazasz, ze cie za bardzo dusi, to dodaj jedno lacznie - ale wg mnie tak jak teraz jest perfect.
    • xurek poniedzialek 26.07.21, 17:16
      dzeszczu ciag dalszy. leje caly czas, raz rzesiscie, raz tylko kropi. teraz wlasnie zaczyna grzmiec.

      w sumie niespecjalnie mi robi, bo dzien byl pracowo bardzo intensywny, wlasnie skonczylam ostatnia telekonferencje i jestem bardzo zmecznona. zrobie przerwe a potem mam nadzieje zabrac sie za podatki.
      • roseanne Re: poniedzialek 26.07.21, 19:31
        smog+sauna
        widocznosc na "block" czyli miedzy dwoma ulicami
        dym z Ontario wisi w powietrzu,

        dzis bylo fizjo z Bruno - prawie dwa miesiace przerwy z roznych przyczyn
    • ania_2000 Poniedzialek 26.07.21, 19:52
      Lipcowa Pogoda Cudowna, mamy ogromne szczescie do niej przez ostatni miesiac. Oprocz paru dni z piekla rodem na koncu czerwca- temperatury sa takie jakie lubie - w dzien max do 28C w nocy sie schladza do 18C - czyli wieczory na patio idealnie. Niebieskie niebo i slonce. Tutejsze lata sa idealne.
      Ale mamy szczescie - bo dymy pozarowe wieje na wschod - nas chlodzi i oslania Pacific. Mamy w OR orgomny pozar na poludniu - pala sie setki tysiecy acrow - tereny raczej niezamieszkale i ten caly dym z tych terenow dochodzi w atmosferze nawet do NY!

      Dzisiaj w planie mamy wieczorem impreze pracowa "garden party" - z okazji pozegnania dwoch VP. Przyjecie na backyardzie domu jednego VP. Takze bede miala okazje pobyc w wielkim swiecie i spotkac sie z chyba najwieksza grupa wspolpracownikow na zywo od czasow poczatku covida. Ma byc przeszlo 30 osob.
      No musze powiedziec, ze bardzo sie ciesze na te spotkanie, i ciekawa jestem czy sie ludzie zmienili - "na zywo". Bo widzimy sie tylko online.
      Prawie jak class re-union.

      Z tego powodu miotam sie, bo nie wiec co ubrac. Chodze wylacznie w tshirtach i shortach. Nie mam porzadnej letniej sukienki "na wyjscie" tylko takie sportowe. W butach na obcasie bylam chyba 2 lata temu. Zainspirowal mnie Xurkowy choker. Na szyje mam kupiony dawno w PL piekny naszyjnik z wielkim bursztynem, moze go przewiesze na jakis krotszy rzemyk. Hm.. takie to problemy mam dzisiaj.



      • jutka1 Re: Poniedzialek 26.07.21, 23:41
        Aniu, zazdroszczę. Tutaj 27 C, ale parno jak cholera.

        Dzień miał być super, wyszło jak zawsze.
        To, co robiłam w piątek - korpo zmieniało dzisiaj 5 razy. I tak spędziłam 10 godzin.
        Qźva.

        No nic. Padam, bo miałam pobudkę o piątej z minutami. Dobranoc.
        • ania_2000 Re: Poniedzialek 27.07.21, 00:56
          Cos mi sie wydaje Jutko, ze coraz bardziej wpadasz w dziure korpo i mordoru! Wiadomo - bo zycie...
          Tylko nie dawaj sie za bardzo wykorzystywac - zdrowie najwazniejsze.
          • jutka1 Re: Poniedzialek 27.07.21, 10:06
            ania_2000 napisała:

            > Cos mi sie wydaje Jutko, ze coraz bardziej wpadasz w dziure korpo i mordoru! Wi
            > adomo - bo zycie...
            > Tylko nie dawaj sie za bardzo wykorzystywac - zdrowie najwazniejsze.
            *********

            Aniu, teraz mi płacą za każde zlecenie. Przedtem byłam tam na etacie i robiłam dodatkowe rzeczy "w ramach etatu", nawet jeśli zakres tych prac nie miał nic wspólnego tematycznie z zakresem obowiązków.
            Teraz chyba do września mam ich z głowy, bo będą na urlopach. Odpukać oczywiście. :-)
      • xurek Re: Poniedzialek 27.07.21, 10:34
        Aniu, czyta sie to jak bajke. Piekna pogoda, cudowna natura, party z prawdziwego zdarzenia. Ciesz sie i korzystaj ile wlezie. Co to za skrot VP? U nas to bylby vice presitent alboco, ale dwoch takich chyba nie ma na raz?
      • luiza-w-ogrodzie Re: Poniedzialek 27.07.21, 13:32
        Aniu, widze ze zycie po koronawirusie wraca do normy, z przyjemnoscia przeczytalam Twoje posty (i obejrzalam zdjecia) z kempingow i wyjazdow. Wyglada na to ze masz absolutnie boskie lato! Oby tak dalej.
    • xurek wtorek 27.07.21, 10:36
      pogoda taka sobie, dzien tez. niby wszystko idzie mi szybciej, niz zaplanowalam, ale jakos tak ciezko na duszy. zrobie sobie mala przerwe na kawet i dalej do kieratu.
    • jutka1 Wtorek, gorąco 27.07.21, 10:38
      W nocy padało, teraz błękitne niebo i słońce. Ma być 28 C. No i tyszpiknie.

      Rano zrobiłam zlecenie, które miałam robić wczoraj, wysłałam do korpo i chyba na tym na razie mogę zakończyć.

      Teraz będę odpoczywać.

      Miłego dnia :-)
      • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek, gorąco 27.07.21, 13:30
        jutka1 napisała:

        > W nocy padało, teraz błękitne niebo i słońce. Ma być 28 C. No i tyszpiknie.
        >
        > Rano zrobiłam zlecenie, które miałam robić wczoraj, wysłałam do korpo i chyba na tym na razie mogę zakończyć.

        ----------------
        Korpo placi, lato masz piekne, nic, tylko zazdroscic! Odpoczywaj ile sie da.


        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Ostatni wtorek lipca 27.07.21, 12:43
      Od miesiaca sie nie wpisywalam - zaraz powiem dlaczego - i widze ze w tym czasie na forum odbywaly dyskusje chorobowo-szpitalne oraz dramatycznie-pogodowe. Taki klimat mamy... i w takim wieku jestesmy ze sie sypiemy.

      Ostatnio tu bedac, pisalam: "Z innej beczki, corka miala drugie interview do dobrej i ambitnej pracy, ma duza szanse ja dostac. Z kolei mnie dzis znalazl facet z gminy, w ktorej jest duzy i piekny ogrod spolecznosciowy; szukaja kogos na jeden dzien w tygodniu (przez rok) zeby rano kierowal woluntariuszami pracujacymi w tym ogrodzie a po poludniu prowadzil cztery kursy."

      Obie dostalysmy te prace :) Corka, chociaz mieszka w Sydney, zostala zatrudniona przez firme w Melbourne bo tak sie im spodobala, ze odleglosc nie jest przeszkoda. Miala sie tam pojawiac na tydzien raz na kwartal, no ale ze jest lockdown to na razie te plany sa odlozone. Dobrze chociaz ze jej chlopak sie do niej wprowadzil, wiec sa razem. Zazdroszcze jej bo ma towarzystwo, piekne parki wokol i nad ocean niedaleko, szczesciara moze plywac (baseny sa zamkniete).

      Ja tez na razie o mojej przyszlej pracy gadam na odleglosc, mam zaczac 8 pazdziernika, ale kto wie, co sie bedzie dzialo z pandemia. Umowilam sie z moim zatrudniajacym ze wpadne w przyszly piatek zeby sie spotkac i obejrzec jak wyglada to centrum i ogrody, gdzie bede prowadzic zajecia.

      Mam tez zabawe w postaci prob sklecenia filmiku pokazujacego gospodarke wodna w moim ogrodzie na potrzeby corocznego Sustainable House Day. Normalnie w ten dzien otwarte sa domy i ogrody, i mozna je zwiedzac, ale od zeszlego roku robia tylko wirtualne sesje. Termin na oddanie filmu mam do 30 lipca... bedzie ciezko. Napisalam scenariusz, mam rozne krotkie klipy, ktore musze polaczyc, ale trzeba bedzie jeszcze dokrecic kilka minut a potem zrobic podklad glosowy. Znalazlam fajny, darmowy program do tego, nazywa sie Open Shot.

      Robie tez konspekty na zajecia w nowej pracy, ale poniewaz zaczne dopiero w pazdzierniku, pewnie wiekszosc roboty odwale w sierpniu, gdy nie bede mogla chodzic i pracowac w ogrodzie po tym, jak mi beda dlubac w stopie (ide do szpitala 9 sierpnia). Zaczelam tez pisac plan ksiazki - poradnika, opartej na tym, co robie w domu i zagrodzie. Wyciagnelam swoje stare olowki i szkicownik, bede rysowac w czasie rekonwalescencji.

      W miedzyczasie na poczatku lipca moja Mama przewrocila sie na rownej drodze w ogrodzie (wg mnie winne sa stare ogrodowe klapki), upadla na glowe i prawy bok i bardzo sie potluka, na szczescie niczego nie zlamala. Ale ma obite zebra, podbite oko, nadwerezony prawy bark (reka na temblaku) i wielkie since na udzie. Do tego w ostatnim miesiacu zmarly dwie starsze osoby z sasiednich dzialek, obie sie przewrocily, uderzyly w glowe i po kilku dniach umarly.... Mama, model nie do zdarcia, posiedziala dwa tygodnie w domu i w zeszlym tygodniu pojechala na dzialke, gdzie jest do teraz. Ale gdyby naprawde cos jej sie stalo, nie bylabym w stanie do niej pojechac - nie dostalabym zezwolenia na wyjazd! A powrot bylby pod znakiem zapytania, moglabym czekac rok albo i dluzej i zaplacilabym krocie za lot powrotny (w tej chwili 17,000 dolarow AU za bilet lotniczy z Londynu do Sydney). Pozostaje mi tylko trzymac kciuki i rozszerzac siatke pomocy zdalnej dla Mamy jakby co...

      Nadchodzi wiosna, kury zaczely znosic jajka, kwitna rozne rzeczy i mam STRASZNIE duzo pracy w ogrodzie, bo musze zrobic wszystkie prace wiosenne w rekordowym czasie, jako ze po powrocie ze szpitala bede unieruchomiona. Trudno byloby mi pracowac w ogrodzie na czworakach... Corka bedzie u mnie pomieszkiwac, zeby mi pomoc.

      No i robie to co zawsze: zbieram owoce (teraz sa to cytrusy), pieke chleb, robie mydla, krece kremy, kisze rozne rzeczy, planuje co wysiac w ogrodzie... Dobrze ze w sierpniu i wrzesniu mam mniej warsztatow, bo nie wiem, jakbym sie wyrobila w tym wszystkim.

      Pozdrawiam przedwiosennie, zyczac duzo zdrowia

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • kan_z_oz Od Kana 27.07.21, 13:08
        Jestesmy bardzo zajeci. Nie bede nudzic zawodowo bo kazdy pracuje i cos robi.

        Zdjecia. Mamy nowy plot na granicy. Budowa byla prosta ale opor do budowy byl wiecej niz solidny. Plot stoi na naszej dzialce jako przez nasz zasponsorowane monstrum. (opinia sasiadow).

        Jestesmy obecnie w nirwanie czyli absolutnym braku sasiednich narzekan.

        Jedziemy jutro na wakacje na polnoc stanu.
        Trzymajcie sie 'robaczki'(Szwedka).
        Zycie jest piekne.
        Kan


    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 470 27.07.21, 19:36
      Dzisiaj, po raz pierwszy od 8 miesiecy, pojechalam do miasta na shopping. Wlasciwie niczego nie potrzebowalam, nie bylam zdecydowana czy mam ogladac ciuchy jeszcze na lato, czy juz na jesien, wlasciwie chcialam sie tylko przejechac do miasta po tak dlugim czasie. Miasto jakies takie smutne. Duzo sklepow zamknietych, pare nowych na miejsce starych. Ludzi niewiele, za to ciuchow w sklepach niesamowite ilosci, wiekszosc w zredukowanych cenach.
      Szybko zmeczylo mnie to chodzenie po sklepach, przymierzanie w masce, w koncu niczego nie kupilam bo nic mnie nie oczarowalo. Za to kupilam sobie prawdziwe, pyszne, swieze, sycylijskie canolo w jednym z namiotow ustawionych na glownym placu, gdzie sprzedawano wloskie i francuskie specjaly.

      Milego wieczoru :-)
      • ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 470 27.07.21, 21:49
        Gratulacje dla corki Luizo! :) Brawo rowniez dla mamy za caloksztalt nowych i starych projektow:)
        Jak zwykle zazdroszcze chlebow (smakowite zdjecie:) - i innych wypiekow, bo u mnie to zupelnie nie wychodzi. Ostatnio probowalam piec jagodzianki, no i wyszly twarde jak kamien, i dodatkowo sie rozjechaly, ze nadzienie wycieklo. M. zjadl - bo on wszystko je, ale moj zapal padl. Oskarzam za to zly przepis:)
        Pocieszeniem jest, ze dobrze mi wychodza kiszone ogorki - i buraki. Kapusty nie ruszam, bo pewnie cos skonce, z tym odpowietrzaniem, zreszta ostatnio w naszym Costco sprzedaja wyjatkowo smaczna, wiec mam co jesc.

        Wczorajsza impreza sie bardzo udala - NIGDY w zyciu bym nie przypuszczala, ze naprawde mozna sie szczerze cieszyc z powodu zobaczenia sie ze wspolpracownikami! Przyjemny wieczor, rozmowy, rozstawalismy sie jak najlepsi przyjaciele - normalnie szok hehe. Xurku, piszac VP mialam na mysli nasze dyrektorstwo - odeszli CFO - i CEO - czyli dyrektor glowny i finansowy. A ze nie dostali proper good bye ze wzgledu na COVID wczesniej, to teraz, jak juz wszystko sie uspokoilo moglismy sie w koncu spotkac.
        Spotkanie jak widac poniez bardzo "casual" - jedyne co, to mialam buty na platformie, i oczywiscie lazilam, z braku wprawy, jak poczwara;)
    • jutka1 Środa, c.d. upału 28.07.21, 09:16
      Słońce, ma być znowu gorąco - 28 C.

      Luizo, gratulacje dla Was obu. Super czytać dobre wieści.
      A i Twoje plany są inspirujące. Thumbs up!

      Mario, ja nie byłam na "wycieczce po sklepach" z ubraniami czy butami od 17 miesięcy. Biorąc pod uwagę, że nie lubię, to wcale mi nie brakuje.

      Natomiast w niedzielę jadę z przyjaciółką na mój ukochany comiesięczny targ ekologiczny. :-)
      Dla mnie namiastka "życia wracającego do normy".

      Jeśli korpo mnie zostawi w spokoju w tym tygodniu, to następne 10-12 dni mam wolne, bo następne zlecenie od nowego klienta będę mieć w drugim tygodniu sierpnia. Praca o wiele prostsza od ostatniego "mordoru", nawet jeśli objętościowo większa, to mniej stresująca.

      Miłego dnia Wam życzę. :-)
      • roseanne Re: Środa, c.d. upału 28.07.21, 15:35
        Na razie nie pada. Jest słonecznie i dość przyjemnie.
        Lokalne stowarzyszenie kupców uznało, że trzeba upiększyć okolice.
        Niezapominajka z mojej skrzynki balkonowej.
        Na zamówienie córeczki gotuję zupę z soczewicy
        Oraz buraki na salatke
          • roseanne Re: Środa, c.d. upału 28.07.21, 20:27
            miedzy domami, w zaulku

            prawde mowiac to troche tez dla wypelnienia luki , by dziczyzna nie pozostawiala tam smieci
            w poprzednich latach byly donice z kwiatami, kiedys lawka - niewiele pomaga

            to jest w czesci , ktora na lato jest zamieniona na deptak, w okolicy kilku restauracji i barow

            pomalowany beton
            • luiza-w-ogrodzie Re: Środa, c.d. upału 29.07.21, 03:10
              roseanne napisała:

              > miedzy domami, w zaulku
              >
              > prawde mowiac to troche tez dla wypelnienia luki , by dziczyzna nie pozostawiala tam smieci
              > w poprzednich latach byly donice z kwiatami, kiedys lawka - niewiele pomaga

              He he, goryl odstrasza balaganiarzy? :)
      • xurek Re: Środa, c.d. upału 28.07.21, 19:38
        u nas padal, potem bylo pochmurno a teraz zaczyna swiecic slonce, ktore pewnie niedlugo zajdzie.

        ja lubie zarowno szwendanie sie po sklepach jak i zywnosciwe targi, ale mam wrazenie, ze o ile na targach jakosc produktow jest stala albo nawet wzrosla, to w sklepach coraz wiecej niskiej jakosci, szczegolnie materialow.

        bylam w szpitalu na badaniu serca i ekg wydolnosciowym. po raz pierwszy w zyciu mialam takie "wypasione" usg: bylo widac jak pracuja zastawki, jak przeplywa krew zylna i tetnicza (w kolorze), naprawde facynujace. serce to chyba moj "najlepszy" organ (oprocz mozgu oczywiscie :):):) - lekarz powiedzial, ze "stan i moc" na moj wiek sa "exzellent". zadziwilam tez wszystkich, a najbardziej sama siebie, tym wydolnosciowym ekg. kazano mi jezdzic pol godziny na takim treningowym rowerku w masce zwiekszajac stopniowo trudnosc pedalowania. myslalam, ze nie wydole albo nawet dostane ataku astmy. a tu nic: "przejechalam" do konca z 20% wiecej mocy niz srednia mojego wieku (cokolwiek to oznacza :)). jako ze mam sie za calkowicie niesportowa osobe o czym oznajmilam lekarzowi w wywiadzie to bylam w szoku.

        potem pracowalam do OK 17-tej a apotem ogranela mnie taka sennosc i niemoc, ze tez sie zdziwilam. moze to skutki uboczne tego rowerka?

        za chwile wychodze z Mlodym na kolacje - do obgadania perspektywa dalszego szkolenia, nadrabiania zawalonych przedmiotow itd. na sama mysl o tej rozmowie brzuch mnie boli - Mlody jest znacznie lepszy w glupim gadaniu niz w szkolnych wynikach a ja ostatnio nie mam nerwowo na wysluchiwanie glupot.
          • ania_2000 Re: Środa, c.d. upału 28.07.21, 21:32
            Dobrze, Xurku, ze twoj syn z toba rozmawia, dyskutuje - ze masz kontakt. Bo wiele dzieciakow w tym wieku zamyka sie tak w sobie, ze nic z nich nie wydebisz..Tak wiec, masz mozliwosc cobyniebylo to mozna cos wynegocjowac.
          • xurek Re: Środa, c.d. upału 29.07.21, 08:38
            najbardziej pozytywnym aspektem rozmowy z Mlodym bylo to, ze sie w ogole odbyla :). rozwiazania na razie nie widze, gdyz moim zdaniem on zawsze posuwa sie na krawedzi absolutnego minimum, co czesto doprowadza do tego, ze na koniec brakuje tego 0.1% by sie przesliznac i dlatego musi zmienic swoj stosunek do zycia ogolnie i szkoly szczegolnie, on zas uwaza, ze ja jestem czarnowidz, ktory non stop przesadza a wszystko przeciez jest easy, wiec chill, cool down itd itp.

            kilka uwag z jego strony na moj temat bolesnych ale trafnych, popracuje nad tymi zachowaniami, moze to rowniez cos zmieni w jego? kilka tematow udalo sie uzgodnic, wiec staram sie nie czarnowidziec tylko byc dobrej mysli, ze wszystko w ciagu tego roku uda sie nadrobic i wyprowadzic na prosta (teoretycznie jest to mozliwe, paktycznie zalezy od nastawienia Mlodego).

            o kocie malo, bo stal sie czescia codziennosci :).

            porownojac z wszystkim dotad posiadanymi kotami Rain ma wiele "idealnych" cech: nie jest zarloczna, wiec nie trzeba walczyc o to, by nie prztyla oraz nie zebrala o jedzenie, kiedy my jemy - nauczyla sie tego niesamowicze szybko. jest bardzo zrownowazona i samowystarczalna, rownoczesnie otwarta do ludzi.

            pozatym jest niesamowicie ciekawska, aktywna i przedsiebiorcza, co jest chwilowo bardzo uciazliwe, bo raz wypuszczona do ogrodu w ogole nie chce wracac do domu, wiec ta nauka jest bardzo trudna, gdyz nie ma sensu jej wnosci na sile (zla konotacja), tylko trzeba przekonac, ze powrot do domu to super sprawa :).

            najmilsza jest mi poranna rutyna. Rain spi u Mlodego, ale punktualnie o 6-tej przychodzi do mnie, wczolguje sie pod koldre, mruczy i chce byc glaskana. Jak zaczynam gimnastyke to siada na lozku i przyglada sie moim cwiczeniom na macie. potem "scielimy razem" lozko, Rain uwielbia wytrzepywanie koldry i poduszek, kiedy zaczynam meydtacje kladzie sie obok i czysci futerko. potem obie przygladamy sie sobie w lustrze robiac makeup i fryzure, zainteresowanie szczotka, gumkami, maskara itd jest duze :).
            • luiza-w-ogrodzie Re: Środa, c.d. upału 29.07.21, 10:07
              xurek napisała:

              > porownojac z wszystkim dotad posiadanymi kotami Rain ma wiele "idealnych" cech:

              Takiego slicznego i przymilnego kotka tez bym przyjela :)


              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
            • luiza-w-ogrodzie Re: Środa, c.d. upału 29.07.21, 10:11
              xurek napisała:

              > najbardziej pozytywnym aspektem rozmowy z Mlodym bylo to, ze sie w ogole odbyla :). rozwiazania na razie nie widze, gdyz moim zdaniem on zawsze posuwa sie na krawedzi absolutnego minimum, co czesto doprowadza do tego, ze na koniec brakuje tego 0.1% by sie przesliznac i dlatego musi zmienic swoj stosunek do zycia ogolnie i szkoly szczegolnie,

              Dobrze ze da sie porozmawiac. Jak myslisz, co moze go zmotywowac do zmiany podejscia do zycia i nauki? Bo same rozmowy chyba nie pomoga.
              Na czym Mlodemu zalezy? Czy da sie pod to podpiac koniecznosc ukonczenia szkoly?
    • jutka1 Czwartek, c.d. ciepłej pogody 29.07.21, 09:44
      Świeci słońce, ma być dzisiaj 25-26 C. Czemu nie, może być.

      Niedługo wybywam na chwilę, bo muszę nawiedzić bankomat, a przy okazji wpadnę do sklepu na małe zakupy.

      Potem chyba wolne, ale nie mam pewności, bo wczoraj coś mi korpo poburkiwalo, że może coś po jeszcze na koniec przed urlopami podrzucą. Ale nie są pewni, czy zdąża ze swoją działką, więc trzymają mnie na stand-by. Niech oni już wezmą i pójdą na te urlopy, i zostawią mnie w spokoju. :-) Szefostwo korpo ma być na urlopie od poniedziałku, więc ufff.

      Miłego dnia :-)
    • luiza-w-ogrodzie Niechciejny czwartek 29.07.21, 10:50
      Chyba sie przepracowalam, bo dzisiaj wlasciwie niczego nie zrobilam poza utarciem na tarce kilograma mydla zle zrobionego dwa miesiace temu - wyszlo jakies kleiste, chyba za malo sody w stosunku do tluszczu. W sumie jest ok, nadaje sie do mycia ale brzydko wyglada. Stopie je, do polowy dodam pumeksu a do reszty nie wiem, moze wegla? Bede miala mydla do szorowania rak po pracy w ogrodzie.

      Poza tym zrobilam troche zakupow przez Internet - druga pare butow tego samego modelu ktory kupilam tuz przez zamknieciem w sklepie (musztardowego koloru) - te nowe beda jasnorozowe. Ostatnio mam ciagoty do tzw. szarego rozu, latem kupilam sobie lniana sukienke w tym kolorze a potem kalosze i cienki sweterek. Nigdy przedtem nie nosilam rozu poza - lata temu - dzika fuksja. Ciekawe, dlaczego?

      Po dlugich polowaniach na internetach znalazlam w koncu tapete do przedpokoju. Miala byc jasna, z motywami roslinnymi, ze wzorek w kolorach oliwkowym (bo tak sa pomalowane sypialnie, do ktorych sie z wchodzi z przedpokoju) i szaroniebieskim (tak przemaluje dwa pokoje dzienne). Nie moglam uwierzyc ze cos takiego istnieje, a jednak!
      Idac za ciosem kupilam maly drewniany polko-wieszak na plaszcze i torby zeby zawiesic go za drzwiami wejsciowymi. W ten weekend bedzie cieplejsza pogoda, wymaluje sufit i gorna czesc scian w przedpokoju i wymyje sciany przygotowujac do tapetowania. Nigdy w zyciu sama nie tapetowalam, wiec zyczcie mi szczescia :)
      A nad drzwiami prowadzacymi do pokojow dziennych powiesze metalowe Drzewo Zycia wyciete z dna beczki na olej, podobne do tego na obrazku. Trzeba znalezc wiertarke bo na te dekoracje i wieszak potrzebne beda haki w scianach.

      Zadzwonilam do lekarza ktory bedzie mnie operowac za 10 dni i dostalam zaswiadczenie dla corki, ze bedzie moja opiekunka - jak pisalam na watku o koronawirusie, poruszanie sie miedzy niektorymi dzielnicami Sydney jest ograniczone a gdzie indziej poza praca wolno oddalic sie od domu tylko na 10 kilometrow a corka mieszka dalej.

      Reszte dnia robilam pranie i ogladalam "The Killing", pierwszy serial ktory rozpoczal udany trend skandynawskich kryminalow (co u nas sie nazywa "skandi noir"). Az dziwne ze wczesniej na to nie wpadlam, chociaz widzialam duzo pozniejszych seriali tego rodzaju takich jak "Broen", "Midnight Sun" i brytyjskie odmiany w tym samym stylu: "Broadchurch", "Hinterland" i "Shetland". Rzeczywiscie dobry serial, tylko komorki mnie w nim raza bo w 2007 nie bylo smartfonow :) No ale za to gra w nim starszy z braci Mikkelsen, do ktorego czuje miete <3

      Przed chwila napalilam w piecyku i zaraz wroce przed telewizor. Noc ma byc bardzo zimna i rekordowo zimny poranek, od kilku lat nie widzialam zeby prognoza na moja okolice przewidywala 1 stopien! Zatem wczesnie sie dzisiaj poloze, zeby wstac przed switem i sprobowac dopasc szronu zeby zroic zdjecia. To juz chyba ostatni podryg zimy, od soboty do poniedzialku w dzien w cieniu ma byc 22-23 stopni, chociaz pozniej bedzie troche chlodniej.

      Milego lata Wam wszystkim na polnocy!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • luiza-w-ogrodzie Re: Niechciejny czwartek 29.07.21, 12:49
          jutka1 napisała:

          > Luizo, Twoja i moja definicja "nic nie zrobiłam" różnią się diametralnie. :-)))

          Oj tam, oj tam. Pranie zrobila pralka, kupowanie na Internecie lezac na sofie to zaden wysilek, a mydlo jest miekkie i sie dobrze uciera, co zrobilam bezmyslnie gapiac sie w sciane. Nie ma sie czym chwalic.

          Ide ostrzyc krolikowi podwozie bo stuka i wracam na sofe na ostatni (przysiegam!) czyli dziesiaty odcinek "The Killing".

          Dobranoc panstwu!


          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • xurek Re: Niechciejny czwartek 29.07.21, 13:44
            u mnie nicnierobienie tez wyglada znacznie bardziej nierobiaco :). drzewko bardzo ladne, tapete musialabym zobaczyc na scianie, wychodze z zalozenia, ze zapodasz zdjecia gotowego przedpokoju.

            u mnie dosc pozytywny dzien. rozmowa w banku na temat finansowania odnowy ogrzewania przebiegla bardzo pozytywnie, zostalo mi jeszcze czasu na normalny lunch a nie polykanie w biegu. a po pracy jestem zaproszona do kolegi na "wino i chorizo" :). ciesze sie.

            Zurych caly rozkopany, wiec musialam sie tluc autobusem w zolwim tempie przez miasto. przed nami czesc drogi jechal mlody mezczyzna na rowerze z golym torsem. wygladal bardzo estetycznie, ale moja reakcja dala mi do myslenia: po zastanowieniu sie doszlam do wniosku, ze swiat wokol sie zmienil: kiedys w lecie takie meskie gole torsa byly na porzadku dziennym a teraz juz prawie zakrawa na porno i wywoluje rozdziawiona gebe:). jeszcze jedna swiatowa zmiana, ktore nie uwazam za "na lepsze".
            • ania_2000 Re: Niechciejny czwartek 30.07.21, 00:23
              Na mlode estetyczne torso kazdy z przyjemnoscia popatrzy - co innego na widok spoconego lysego dziada z wielkim brzuszyskiem calym w klakach - fuuj! :0)

              W pracy sie nagle zrobil mlyn, nowe projekty - niezapowiedziane zadania jakos mi zaburzyly codzienna blogosc. Ale coz, przynajmniej cos sie dzieje, wiec jak sie to mowi - trzeba zakasac rekawy i sie wziasc do roboty.
      • ania_2000 Re: Niechciejny czwartek 30.07.21, 01:12
        luiza-w-ogrodzie napisała:



        > Reszte dnia robilam pranie i ogladalam "The Killing", pierwszy serial ktory roz
        > poczal udany trend skandynawskich kryminalow (co u nas sie nazywa "skandi noir"
        > ). Az dziwne ze wczesniej na to nie wpadlam, chociaz widzialam duzo pozniejszyc
        > h seriali tego rodzaju takich jak "Broen", "Midnight Sun" i brytyjskie odmiany
        > w tym samym stylu: "Broadchurch", "Hinterland" i "Shetland". Rzeczywiscie dobry
        > serial, tylko komorki mnie w nim raza bo w 2007 nie bylo smartfonow :) No al
        > e za to gra w nim starszy z braci Mikkelsen, do ktorego czuje miete <3

        Pare dni tego wypozyczylam z biblioteki "Shetland" po przeczytaniu paru ksiazek Ann Clevees. Ale musialam wylaczyc z zaloscia po paru minutach - nudny, dosyc hmm.. naiwnie sfilmowany i do tego ciezki szkocki accent.

        Natomiast amerykanska wersja "Killing" byla rewelacyjna - akcja sie dzieje w Seatlle, nie wiem czy te wersje ogladasz - jezeli nie, to polecam.
    • jutka1 TGIF 30.07.21, 08:03
      Rano było pochmurno, teraz się przejaśnia, ma być dzisiaj 27 C.

      Korpo mi wczoraj powiedziało, że jestem wooolnaaa...
      Wolność mi więc podpowiada, żeby oddać się dzisiaj dolce far niente. A la Jutka, nie a la Luiza. :-)))
      Jednym słowem, zaczynam krótkie wakacje. :-)

      Szukając jakiegoś artykułu, trafiłam dzisiaj na cyfrowe archiwum wszystkich wydań Kultury paryskiej. Dla mnie raj. :-) Zachowałam w zakładkach, będę wracać.

      Miłego dnia :-)
      • luiza-w-ogrodzie Re: TGIF 30.07.21, 08:24
        jutka1 napisała:

        > Rano było pochmurno, teraz się przejaśnia, ma być dzisiaj 27 C.
        >
        > Korpo mi wczoraj powiedziało, że jestem wooolnaaa...
        > Wolność mi więc podpowiada, żeby oddać się dzisiaj dolce far niente. A la Jutka, nie a la Luiza. :-)))

        Zara, zara, dolce far niente czyli słodkie nieróbstwo to nie to samo co "nic nie robienie". W moim wykonaniu to pierwsze oznacza zazwyczaj leżenie na plaży lub w ogrodzie, z książką lub bez. Czyli tu się chyba zgadzamy?

        Cieszę się że masz wakacje. Polecam kocyk na trawie w słońcu (lub pod jabłonią), nic tak dobrze nie podnosi nastroju.

        Luiza-w-Ogrodzie

        Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka