Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 481

22.03.22, 09:59
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy :-) 22.03.22, 10:06
      xurek pracowity wtorek 22.03.22, 08:56
      piekna, ciepla, sloneczna pogoda. wiosenne kwiaty w ogrodzie kwitna.

      pracuje dzisiaj z domu i bardzo dobrze, bo mam pracy po kokarde. dzien zaplanowany co do minuty, praca, posilki, gimnastyka dla "odprostowania zasiedzialych kosci", wieczorna kapiel dla odprezenia i wystarczajaca porcja snu, by podolac jutrzejszemu dniu, ktory bedzie identyczny.

      no coz, czasem tak bywa, ze zycie sklada sie wylacznie z obowiazkow.

      milego dnia wszystkim


      roseanne Re: pracowity wtorek 22.03.22, 08:59
      Dotarłam
      Zdjęcia wschodu słońca nad Alpami, przy podchodzeniu do lądowania


      luiza-w-ogrodzie Re: pracowity wtorek 22.03.22, 09:34
      roseanne napisała:

      > Dotarłam
      > Zdjęcia wschodu słońca nad Alpami, przy podchodzeniu do lądowania

      Ekstra! Odpoczywaj, Rose, napawaj sie europejska wiosna!
    • luiza-w-ogrodzie Faktycznie pracowity wtorek 22.03.22, 14:22
      Pierwszy dzień astronomicznej jesieni zaczęłam od wycinki krzaków wzdłuż frontowego chodnika, dorzucając do stosu gałęzi wystawionych wczoraj na frontowy trawnik. Ledwie skończyłam, przyjechała ciężarówka z mielarką, która przerobiła wszystko na sześć worków wiórów.

      Od rana było czyste, błękitne niebo, po południu 28 stopni w cieniu. Idealna pogoda do zabaw z wodą co i zrobiłam, przez trzy godziny czyszcząc sprężarką piaskowcowy chodnik do domu oraz dwa betonowe podjazdy (jeden do garażu, drugi do ogrodu) z glonów, mchu i porostów. W sumie jakieś 80 metrów kwadratowych.

      Zabrałam się do tego tuż przed południem żeby wykorzystać szczyt produkcji energii przez panele słoneczne. Wodę pociągnęłam z wolnostojącego zbiornika deszczówki, zużyłam jakieś 1800 litrów. Nic to, ma padać przez tydzień więc się znowu napełni. A wszystko co wyczyściłam wygląda jak nowe 😀

      Późnym popołudniem Buszmen skosił frontowy trawnik przy okazji zbierając resztki liści pozostawione po zmielonych gałęziach. Naprawiony chodnik już prawie wysechł, krzaki od frontu są ładnie przycięte, podjazdy wypolerowane, czuję się wykończona jak po wielkanocnych porządkach. Z rozpędu zrobiłam dwa prania i nastawiłam zakwas na chleb, padłam o 16:30 i spalam do 18tej. Na obiad była pizza 😀

      Wieczorem miałam przedostatnie zebranie komitetu ogrodowego przed weekendowym otwarciem 54 ogrodów. Niestety prognoza pogody się zmieniła i ma padać w ciągu tego weekendu a w piątek mają być ulewy, więc dyskutowałyśmy czy odwołać imprezę. Zadecydujemy w czwartek.

      Patrzę przez okno, w które świeci zmniejszający się księżyc, mający dziś kształt piłki do rugby. Niebo jest jeszcze jasne i prawie czyste, ale księżyc ma lisią czapę co oznacza że nadchodzą chmury i deszcze.

      Pozdrawiam naród pracujący miast i wsi (a szczególnie Xurka mającego dni składające się głównie z obowiązków), jeszcze tylko zrobię Wordle, bo już jest po północy i zaraz zasnę. Dobranoc!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • roseanne Re: Faktycznie pracowity wtorek 22.03.22, 16:46
        Jak zwykle, cytując Jutke, zmęczyłam się od samego czytania
        Niezbyt fortunnie właścicielka budynku tu postanowiła remontować.
        Ma powstać dodatkowe piętro. Trzeba więc zlikwidować strych i udostępnić więcej schowków w piwnicy. Nadbudowa pla owana jest na lato, więc byprzygotowacwszystkoprace wiertnicze w pełnym rozkwicie.
        Drzemka w tych warunkach taka sobie.
        Cpap udało się uruchomić bez problemu.
        Obgladnelam troszkę kwiatuszków na trawnikach, miałam odwiedziny lokalnego Kota, co to w różnych wpisach się pojawiał, podobno pojawiała :)

        Zakupiłam produkty na kolację w najbliższym sklepie
        Poziom Energi 2/10.
        • xurek Re: Faktycznie pracowity wtorek 22.03.22, 18:19
          no to rzeczywiscie suboptymalnie. ustawiaj drzemki na pore obiadowa, bo wtedy nie wolno im wiercic :).

          a mnie sie juz mozg lasuje od tych analiz przeplatanych wiecznymi "jednozdaniowkami" na teamsach na ktore piszacy oczekuja natychmiastowej jednozdaniowej odpowiedzi. juz sie ludziom nawet nie chce sformulowac wlasnej mysli do konca, zanim ja wypluja w eter. niech tego, co wymyslil te platformy pieklo pochlonie :).

          przyszly dzisiaj zamowione w Polsce wedliny - wygladaja pysznie, ale na wszelki wypadek zostawilam zapakowane prozniowo i otwarlam tylko kabanosy i juz spozylam dwa i teraz mnie mdli oraz mam rozwolnienie :). jak to mawiala moja babcia: "jako staro tako gupio" :).

          No nic to, ide naparzyc herbate przeciw tym perturbacjom i zadzwonic do mamy. a potem analiz ciag dalszy co najmniej do 21-szej :(
          • roseanne Re: Faktycznie pracowity wtorek 23.03.22, 13:55
            Wybrałam się na spacer po okolicach typowych
            Natura piękna, masa kwiatków, miejscu liscie
            Ale ludkowie jacyś szarzy wciąż. Najwięcej koloru na męskich krawatach.

            Wymieniłam sobie baleriny, na dokładnie takie same, jak kupione ponad 2lata temu...

            Szukam rozsądnej, ale pogodnej kurteczki/trencza wiosennoletniego...jutro zajrzę do Ulli
            • jutka1 Re: Faktycznie pracowity wtorek 23.03.22, 16:09
              Dobrej aklimatyzacji i udanych zakupów, Rose!

              Ja w szponach pracy. Zlecenie trudne i stresujące. Do tego jadę na pogrzeb przyjaciela, więc trzeba będzie pracować w weekend.

              Poza tym zajmuję się pracami gospodarskimi. Zamówiłam i oddałam w dobre ręce traktor do koszenia, potrzebuje generalnego remontu. Załatwiłam kilka innych spraw.

              Zdrowie w lepszej kondycji.
              • kan_z_oz Re: Faktycznie pracowity wtorek 24.03.22, 10:28
                U mnie w koncu wyjrzalo slonce. Dzisiaj byl mechanik aby obejrzec pralke. Chyba wysiadly resory. W sumie sie nie dziwie. Pracuje kazdego dnia lub razy kilka...haha.
                Wczoraj byl spec od tankow. Przejdzie przez ubezpieczalnie wedlug jego profesonalnej opinii po obejrzeniu stoku.
                Gotujemy dzisiaj odmiane golobkow.

                Kapusty sie nie gotuje tylko mrozi ja w calosci. Nastepnie wyjmuje z zamrazarki - tez w calosci czekajac od sie odmrozi. Nie ma smrodu gotowania. Nie ma wiekszych problemow z oddzielaniem lisci. Mieliesmy dziasiaj absolutny ubaw oraz przyjemnosc gotowania golabkow. Bardzo proste.
            • roseanne Re: Faktycznie pracowity wtorek 24.03.22, 15:06
              minispotkanko sie mile odbylo

              w sklepach nic ciekawego nie spotkalam
              a online mi rozmiar wybranego modelu zachachmecono..

              co to swoja droga czemu wszystko teraz z tak waskimi rekawami?!
              jak reszta szeroka to rekaw powinien byc proporcjonalny, zwlaszcza w kurtce, przeciez to sie nie rozciagnie!

              grrr
    • jutka1 Sobota po czwartku i piątku 26.03.22, 10:52
      W czwartek byłam cały dzień na pogrzebie przyjaciela (+ stypa, + posiedzenie najbliższych u wdowy). Wróciłam wieczorem, rozwalona emocjonalnie. To rozwalenie trzymało mnie do wczorajszego wieczora. Dzisiaj trochę zaczęło odpuszczać.

      Muszę dziś nadrobić zaległości pracowe, więc bajbaj w pełni wolna sobota... No ale jak skończę, to zrobię sałatkę śledziową. Dawno nie jadłam i tak mnie naszło.
      Jutro obiad z Mańkiem.
      Poza kulinariami - mam zamiar odetchnąć trochę, bo intensywny tydzień przede mną.

      I tyle "nowinek". Miłego weekendu! :-)
        • kan_z_oz Re: Sobota po czwartku i piątku 27.03.22, 12:09
          Wspolczuje odejscia kolegi. Salatka sledziowa zawsze pomaga. Nie wiem na co ale bardzo czesto robimy.
          Pan maz ma jutro koncowy wywiad o nowa prace. Zobaczymy.

          Prace na stoku postepuja. Jestem zadowolnona, bo zupelnie sie nie spodziewalam, ze moze piernac tak solidnie. Mam nadzieje, ze obecna konstrukcja zabezpieczy przed opadami 1000m. To ostanie 1000m brzmi bzdurnie. Kto ma opady 1000m oprocz Noego i jego biblijnej arki?
    • xurek wtorek 29.03.22, 11:25
      pogoda sie zepsula a ilosc pracy nie zmalala. krotko mowiac nieszczegolnie. ale nic to, iwdac swiatelko na horyzoncie, bo do konca tygodnia projekt musi byc sfinalizowany, wiec w przyszlym tylko "posprzatanie i poulkadanie" danych, opisy itd, by nie zapomniec szczegolow analizy a potem urlop.

      dzisiaj z rajci forumowego minispotkania na drinka przyszlam do pracy juz o osmej, by moc wyjsc wczesniej :)
      • roseanne Re: wtorek 29.03.22, 15:30
        pelne zachmurzenie, fakt/ Ma zaczac padac poznym popoludniem i trzymac do czwartku podobno, a potem kilka dni jednocyfrowych temperatur

        postanowilam pogrzebac w ziemi - posadzona mieta i pietruszka na natke
        posadzone bulwki begonii - ciekawa az jestem co z tego wyjdzie - na opakowaniu napisane, ze mozna
        doniczkowac pomiedzy lutym a majem

        posialam tez odrobine aksamitek i gdzies zadekowana resztke bazylii - chyba sprzed dwoch lat
        jak cos z tego wyjdzie super, jak nie to jeszcze bedzie czas uzupelnic roslinki przed wylotem

        mam nadzieje ,ze nie przyjdzie jakas zaraza skaczacofruwajaca. okoliczne bukszpany zaatakowane w 2020 przez niewiadomoco stoja w 2/3 prawie suche i malolistne
        • kan_z_oz Re: wtorek 30.03.22, 12:16
          Po ostatnich opadach zgnila nawet piertuszka, ktora mialam dziko sie rozsiewajaca na trwaniku.
          U nas ok, trwaja prace naprawcze. Wolno idzie.
          Wyprodukowalismy golabkow na pare dni aby nie stac w kuchni. Te ostnie bardzo miesne i pikantne. Tak je wolimy.
          Oby nie dac sie zwariowac czyli co sie dzieje wszedzie i wokol.

          Wczoraj na parkingu widzialam dobrze ubrana kobiete w srednim wieku z inteligentym wygladem oraz zachowaniem, ktora na parkingu rozbila 5 samochodow. Wszystko co bylo wokol. Trzy ciezarowki do przewozenia uszkodzonych pojazdow, woz policji, 10+ pracownikow oraz ochrona. Rozbila nawet duzy samochod 4x4, ktory zepchnela na parking obok wbijajac go mocno w sredniej wielkosci samochod.

          Uff, nie wiem jak to wytlumaczy. Sorry zaparkowali zbyt blisko na pustym parkingu?
    • xurek sroda 30.03.22, 16:00
      Dzisiaj jest bardzo klarowne, ostre powietrze. Zrobilam przed chwila kilka zdjec kwitnacych wlasnie roslin i stwierdzilam, ze jest idealne swiatlo do robienia zdjec.

      Ogrod nabiera rumiencow, niektore rosliny wyszly z ziemi kilka dni temu a teraz juz maja z 10 cm, wszystko niesamowicie szybko rosnie.

      Jestem bardzo zmeczona i uszla ze mnie chwilowo cala energia. Nawal pracy, intensywny weekend, wczoraj po pracy jeszcze „forumowy drink” 😊 a dzisiaj ledwo nadazam z tym, co mam zrobic, chociaz jest tego mniej niz w poprzednich dniach.

      Za chwile pora na 3-ci posilek, zrobie „przeglad lodowki” 😊.

      Wklejam zdjecia aktualnych ogrodowych kwiatow.To zolte to kwitnaca mahonia, pachnie bardzo intensywnie, podobnie do konwalii i przyciaga wszystkie owady z okolicy, glownie trzmiele i te duze ciemne pszczoly.
      • jutka1 Re: sroda 30.03.22, 22:37
        Cudne kwiaty Xurku. U nas jeszcze nie m wiosny w takiej krasie. :-(
        Ochłodziło się, zaczął padać deszcz. Jest zimno, ciemno i szaro.
        Pracowałam cały dzień, ale szło mi jak krew z nosa. Bywają takie dni.
        Jutro ciąg dalszy kieratu. Końca jeszcze nie widać. :-(
        No nic to. Ryjem do przodu.
        • roseanne Re: sroda 31.03.22, 11:54
          Temperatury sie nagle zrobily jednocyfrowe, ba moze byc snieg w weekend tu.
          Przypominajka zdjeciowa mi pokazala, ze rowno dwa lata temu tez tak tu bylo, lacznie Ze sniegiem na gorce.

          Dzis Expowino, wydanie wiosenne. Bylam raz, na jesiennym, sa statkach, z 5 lat temu. To jest w hali.

          Dzieki temu, Ze troche popaduje jest mniej pylkow w powietrzu I da sie oddychac
    • xurek koncowka czwartku 31.03.22, 22:04
      dzien ogolnie intensywny, zarowno pracowo jak i prywatnie. ale wrocila energia, bo duzo udalo mi sie zalatwic a wyniki naszej pracy zostaly pochwalone - jestesmy lepsi od druzyn z Niemiec i Austrii :). prywatnie tez udalo mi sie zorganizowac wiekszosc pobytu w PL: bedziemy 2 dni w spa w kopalni w Wielilczce, trzy dni w Krakowie (w tym jeden wieczor w klubie jazzowym z ulubiona kuzynka), potem zjezdzamy na Slask. S wraca po tygodniu a ja bede dwa tygodnie u mamy - mam juz zaklepane masaze, dentyste, krawcowa i wieczorne spotkania ze znajomymi.

      pogoda bardzo deszczowa i dosc zimna a kot jak nie kot przeybywa prawie caly czas w ogrodzie - przed chwila wrocila mokrutenka, wytarlam ja recznikiem i teraz spi. a ja tez za chwile do wanny i do wyrka.

      Rose, jak sie udaly degustacje?
      • roseanne Re: koncowka czwartku 31.03.22, 22:39
        hej :)
        degustacje byly mile
        czesc wystawcow to producenci, czesci dystrybutorzy
        zamowilismy dwa tuziny butelek
        jednp pudlo z Wegier, jedno z Portugalii
        do niektroyh stoisk bylo sie trudno dopchac
        czesc byla prawie zupelnie ignorowana
        zobaczyme, kiedy bedzie dostawa -planuje kilka buletek wziac ze soba do MTL

        jedno ale - dzis ekspozcja zamknieta byla o 21, owa wspomniana jesienna trwala do 23...

        ogonie deszcz deszczowy, dobrze ,ze jednak spakowalam plaszczyk...
        • jutka1 Re: koncowka czwartku 01.04.22, 00:12
          U mnie też intensywnie i dość męcząco. Za oknem cały dzień padał deszcz, w sumie dobrze dla gleby. Niezbyt miło dla mnie, bo zimno, mokro, nie ruszałam się z domu. Za to caly dzień praca-praca-praca.

          Rose, zazdroszczę wypadu, i w ogóle "wakacji".
          Ja w niedzielę ruszam na pierwszy w tym roku targ eko. Serów kupię na pewno, plus kefir kozi, chleb, krem do rąk, a reszta - się zobaczy.
          A teraz czas na sen. Jutro kieratu c.d.
    • jutka1 TGIF !!! :-))) 01.04.22, 18:24
      O matko. Przeżyłam tydzień. OmatkoOmatkoOmatko...

      Tutaj od rana sypał śnieg. Jest biało i pięknie. :-)

      Weekend jawi się trochę nijako. Muszę jutro popracować, w niedziele jadę na pierwszy w tym roku targ eko. I tyle planów. Kulinarnie: upiekę jutro kurczaka z ziemniakami (tzn upiekę razem), do tego mizeria. Resztki na niedzielę. Prosto i nieskomplikowanie.
      I o to chodzi. :-)
        • xurek Re: TGIF !!! :-))) 01.04.22, 22:40
          Tutaj tez snieg caly dzien, ale pada i prawie caly rownoczesmie topnieje.

          Qlasnie odhaczylam ostatnia pozycje z to do listy na dzisiaj. Teraz koncze dzien lapka wina i garscia oliwek
          • roseanne Re: TGIF !!! :-))) 03.04.22, 00:46
            Zmiana warunkow pogodowych mila jest
            Padalo, jak wyladowalismy,
            potem na przemian chmury i slonce
            Okolice 20
            Ludzie mili
            Widoki mocno okryte chmurami i mgla, ale to widac mi sie podoba
            • kan_z_oz Re: TGIF !!! :-))) 03.04.22, 11:49
              Dzisiaj wrocilo lato w ostrej formie. Pieknie slonecznie i nieslychanie goraco. Wybralismy sie tylko na maly spacer po lokalnym Zoo. Duzo sciezek w cieniu.
              Musimy zamowic wiecej materialow do ukonczenia prac w ogrodzie. Nastepne 4 tony do obecnego rachunku 7-miu.
              Do tego oczywiscie jest koszenie oraz pielenie na skale monumentalna po biblijnych opadach.

              Ogarniamy na dzien dzisiejszy.
            • luiza-w-ogrodzie Poproszę więcej zdjęć, Rose! 04.04.22, 15:02
              Na pewno się Tobie przyda zmiana klimatu, ocean, palmy, to jest to. Zazdraszczam, bo u mnie ostatnio były katastrofalne wiatry i fale, które zniszczyły plaże otwarte na południe. Nawet mi się nie chce jechać na plażę mimo że od wczoraj świeci słońce. Zresztą pojutrze przyjdą znów deszcze i trzecią fala powodzi.

              Ciesz się ciepełkiem. Poproszę więcej zdjęć, Rose!

              Luiza-w-Ogrodzie
              Forum AUSTRALIA
    • jutka1 Środa, szaro i zimno 06.04.22, 07:30
      Wczoraj dużo się działo, i nie bardzo miałam czas i głowę na pisanie. Poza pracą (sporo zrobiłam, fakt), przyjmowałam pana arborystę na corocznej wizycie w ogrodzie. W tym roku jednak miał zadanie o wiele większe niż zwykle, bo oprócz cięcia wisterii i wierzby z przodu domu, zajął się też krzakami ozdobnymi, zwaloną przez wichurę wierzbą przy tarasie, kosodrzewiną, pigwowcem, i przerośniętym do imentu winobluszczem przy płocie. Zajęło mu ponad 5 godzin, ale doprowadził wreszcie to wszystko do porządku.
      Potem padłam.

      Jadę niedługo na pobranie krwi do analiz, więc siedzę pijąc jedynie wodę. Po powrocie - przekąska, herbata, i do roboty.

      W ramach cyklu "pogoda na świecie": wczoraj silny wiatr, mżawka; dzisiaj wiatr zelżał, nie pada, ale i tak jest wilgotno, bo mgła. Jedyne 6*C. Brrr.

      No nic. Podobno idzie jakaś wiosna. ;-) I tego się trzeba trzymać...
      Miłego dnia :-)
    • jutka1 TGIF, TGIW-E 08.04.22, 23:13
      Piątek, i week-end. Hura.

      Cały dzień dzisiaj ganianie po lekarzach i urzędach. Potem herbata u przyjaciółki. Jak wróciłam - padłam.
      Nie muszę dodawać, że NIC dzisiaj nie zrobiłam zawodowo. Czyli jutro: "sobota robocza". A w niedzielę - jednodniowy weekend. :-(

      Jest zimno, wietrznie, pochmurno, i od kilku godzin deszczowo. Do kitu z taką wiosną. :-(
      No, lepiej mi. :-)
      • xurek Re: TGIF, TGIW-E 09.04.22, 08:09
        Jestem w drodze ma lotnisko, pozny lunch bedzie juz u ulubionej kuzynki w Krakowie, wieczor w klubie jazzowym. Poprzedno tydzien byl tak intensywny, ze nie mialam ani czasu ani silybna cokolwiek prywatnego. Teraz przede mna tudzien relaksu i dwa tygodnie "polpracy" w vzadie pobytu u mamy. Bede raportowac.

        Jutko dbaj o siebie, szczegolnie przy tak marnej pogodzie. Jak udal sie ekologgiczny targ?

        Rose juz pewnie wraca z hiszpanskich wojazy, licze na raport, jak rowniez z otwartych ogrodow Luizy.
        • roseanne Re: TGIF, TGIW-E 09.04.22, 09:59
          Odpoczywajcie miłe panie
          Mój lot powrotny jutro, z niespodzianką -miedzyladowanie na innej wyspie. Nam oświadczono wczoraj.

          Rodzina w Wawce choruje, więc jest wysokie prawdopodobieństwo, że będę czynnie wciągnięta w przygotowania ekscesów kulinarnych. Lecę w piątek wieczorem
        • jutka1 Re: TGIF, TGIW-E 10.04.22, 08:25
          Staram się dbać o siebie, na ile to możliwe.
          Targ eko, pierwszy w tym roku, miał mniej sprzedawców, np. ulubionej pani z warzywami nie było (wiem z prywatnych kanałów, że sprzedali wszystko z zeszłego roku). Ale mimo zimna, było bardzo przyjemnie. Kupiłam chleb, kilka serów, esencję bulionu "wege", kilka innych pierdułek.
          Baw się dobrze Xurku!
        • luiza-w-ogrodzie Re: TGIF, TGIW-E 12.04.22, 00:39
          xurek napisała:

          > Jestem w drodze ma lotnisko, pozny lunch bedzie juz u ulubionej kuzynki w Krakowie, wieczor w klubie jazzowym. Poprzedno tydzien byl tak intensywny, ze nie mialam ani czasu ani silybna cokolwiek prywatnego. Teraz przede mna tudzien relaksu i dwa tygodnie "polpracy" w vzadie pobytu u mamy. Bede raportowac.

          Rodzinno-rozrywkowe wakacje, dobrze to wyglada. Masz blisko do rodziny i mozesz wpadac na kilka dni albo tygodni no i pracowac zdalnie. Przypomina mi to uklady z korporacja sprzed kilkunastu lat, gdy jezdzilam do Mamy i pracowalam zdalnie zeby przedluzyc urlop. Baw sie dobrze (i raportuj ofkoz)!
    • jutka1 Niedziela, zimno... 10.04.22, 08:35
      Wczoraj najpierw pracowałam, a potem "dogorywałam". Dzisiaj już lepiej, nawet z 7 godzin snu się udało - jak na mnie: świetny wynik.

      Za oknem szaro, 2*C. Niech się już ociepli! Z pozytywów: zakwitła mirabelka pod oknem jadalni, i widziałam "mojego" bociana! Wrócił. :-))) Czyli tak jakby wiosna... Ehem...

      Plany na dzisiaj proste: odpoczynek. Bo od jutra znowu maraton. :-/
      Kulinarnie "jadę" na sałatce śledziowej, zrobionej wczoraj. Nic poza tym nie gotuję.
      Jest napad leniwca... :-) No i dobrze, należy mi się jak psu gnat. :-)

      Mam nową doniczkową współmieszkankę - w piątek dostałam w prezencie śliczną szeflerę. No i przede mną przesadzanie 5 roślin do większych donic. Potem: prace z donicami na tarasie. Tylko niech się już ociepli!

      Miłej niedzieli :-)
      • roseanne Re: Niedziela, zimno... 10.04.22, 21:28
        Lubię Szeflery, ale one mnie nie bardzo

        Dotarliśmy do bazy, z śródlądowaniem na La Palma.
        3godziny w Zurychu i tracę głos od pyłków.tam wzięłam 2pastylki w ciągu 8 dni..

        Zdjęcia z tej drugiej wyspy
          • kan_z_oz Re: Niedziela, zimno... 11.04.22, 10:36
            Koniec lata czyli dalej bedzie to samo w dlugich spodniach i koszulach z rekawem.

            Dalej pracujemy na stoku i pewnie nedziemy przez nastepnych kilka miesiecy.

            Zdjecie nie ma photo shopu bo jestem zbyt leniwa aby sie go nauczyc. Tak samo jak poprzednie - gdyby sie ktos pytal.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela, zimno... 12.04.22, 00:43
        Jutko, widze ze emocjonalnie i zawodowo mialas ciezkie dwa tygodnie, sciskam serdecznie i zycze cieplej wiosny! Bocian przybyl, to dobry znak!


        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Słoneczny poniedziałek 11.04.22, 14:26
      Dawno nie pisałam, bo najpierw przygotowywałam się do otwarcia ogrodu, w czasie otwarcia kosmicznie lało, włącznie z horyzontalnym deszczem, gdy spadło 25 milimetrów w 15 minut, pod ciężarem wody zawalił sie płócienny daszek nad stołemz ulotkami i plakatami... Ogród odwiedziło 70 osób w dwa dni, a trawnik, przez który przechodzili od bramy ogrodowej zamienił się w błotnistą, stromą zjeżdżalnię. Oblozylam błoto workami jutowymi i na szczęście nikt się nie przewrócił. Niektórzy z odwiedzających byli tutaj kilka lat temu i przyprowadzili znajomych lub rodzinę. Jak zwykle, była ekstra atmosfera, ciekawi ludzie, dużo rozmów o ogrodach, permakulturze i polityce.

      Dwa dni później znowu zalało ogrod. I tydzień temu tez. Błoto spływało potokami od sąsiadów nade mną, zalało drewutnię, kurzą zagrodę i nawet nalalo się do kurnika (na szczęście w nocy więc kury siedziały wysoko na grzędzie). Trawnik i trawiaste ścieżki w ogrodzie zamienily się w gliniaste błoto i są śliskie; kupię kilka worków piasku, podziurawię trawnik i wysypię piasek na to, powinno pomóc "otworzyć" glinę, żeby po zaschnięciu nie zrobiła się skorupa.

      W poprzedni weekend prowadzilam dwa warsztaty w pięknym wielkim centrum ogrodowym, jeden o roślinach leczniczych a drugi o suszeniu żywności.

      Święta zapowiadają się suche, co mnie cieszy bo mam wtedy dwa grzybobrania.

      Właśnie przerwałam pisanie (przewidująco skopiowałam tekst!) bo z pralki wylała się woda na pół pralni, zalewając królicze dywaniki. Wrzuciłam do prania koc na który wylało się płynne mydło i pralka nie zdzierżyla... opróżniłam maszynę, koc wrzuciłam do wanny do ręcznego płukania, wytarłam całą pralnię, dałam królikom świeże dywaniki a mokre wrzuciłam do pralki z octem.

      Mam dość na dzisiaj, odmeldowuję się do łóżka! Jutro może się odniosę do forumowych postów, widzę że Rose i Xurek podróżują a Jutka poczuła wiosnę w ogrodzie. Miłej wiosny zatem!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • xurek wtorek 12.04.22, 10:42
      Dzisiaj podrozy dzien czwarty. Jestesmy w Wieliczce, pogoda sloneczna, czuc i widac wiosne, ale powietrze rzeskie.

      Przylecielismy bez problemow w sobote, przy odbieraniu samochodu to samo ubezpieczeniowe oszustwo jaka co roku, nawet opisywac sie juz nie chce.

      Weekend spedzilismy w Krakowie w domu przyjaciela mojej ulubionej kuzynki. W sobote bylismy w klubie – kabarecie. Kabaret pod tytulem „sexappeal” mial czterech wykonawcow na poziomie bardzo roznym: bardzo dobry taneczny ensemble, bardzo dobra orientalna tancerka oraz komik i pani szansonistka bardzo miernych lotow. Po przedstawieniu byla ciepla kolacja: steki pieczone na kamieniu (kazdy dostal surowego steka oraz kamien), do tego zestaw salatek, sosow i pieczwo. Steki byly bardzo dobre. W tym czasie przebudowano scene na taneczny parkiet, DJ i jego muzyka byly cakiem sobie, wiec sie wytanczylismy. Bardzo mily wieczor.

      W niedziele zwiedzilismy podziemia pod krakowskim rynkiem oraz wystawe obrazow w muzeum narodowym. Jak dla mnie zaplanowalismy za malo czasu na te podziemia, z pewnoscia tam jeszcze pojade, tym razem sama, by nikt mnie przy czytaniu, ogladaniu filmikow pogladowych oraz kontemplacji wrazeni nie poganial 😊.

      Kulinarnie zaliczylismy gruzinska restauracje, zjedlismy plyte przystawek i plyte dan glownych. Bardzo dobre chinkali z baranina, bardzo dobrze zrobione adjapsandali.

      A w poniedzialek od rana „cos dla zdrowia”: bylismy w kopalni soli w Wieliczce: kombinacja pol godziny aeorbiku, godzina cwiczen oddechowych oraz godzina relaksu w komorze solnej a potem na godznnym „masazu holistycznym”. Super wypoczynkowo. Hotel tez bardzo fajny, w duzym pienkym parku, bardzo estetycznie urzadzony i czysty. Na kolacje byl konfit z kaczki z ziemniaczkami, S. powiedzial, ze kaczka wygladala jak zwloki, ktore dlugo lezaly w wodzie :). Fakt, ze sa miesa wygladajace lepiej, za to w smaku byla wysmienita.

      Dzisiaj jestesmy juz po masazu i po sniadaniu, za chwile wyruszamy na cwiczenia do kopalni a na popoludnie mamy zaplanowana mala wycieczke na „gore pod baranem”, skad sa ponoc piekne widoki na Wieliczke oraz zabytkowy drewniany kosciol do zwiedzenia.

      Wklejam zdjecia z kopalni i hotelu
      • kan_z_oz Re: wtorek 12.04.22, 11:24
        Co tu dalej mowiec. Czesc stoku zjechala nam ostro. Mamy cala game ekspertow z ubezpieczalni. W sumie nie potrzebujemy nic. Stok sami naprawawimy. Glowny zbiornik musi przejsc przez ubezpieczalnie. Przyslali gostka dzisiaj. Nie wiedzial nawet co ma robic. Chyba liczyli na szybka odmowe i sie przeliczyli.
        Niestety cale zajecie zrera nam mnostwo czasu , na ktory probujemy marnowac jak najmniej. Forum - niestety tez.
      • roseanne Re: wtorek 12.04.22, 12:03
        no to masz przygody, niekoniecznie przyjemne wszystkie...
        w Wieliczce bylam ostatnio 6 lat temu - roznila sie od moich wspomnien z wycieczki z dziecinstwa

        Luiza- nie do pojecia sa te narwacajce kataklixmy pogodowe

        ja tymczasowo w Zurychu - akurat na przepranie ciuszkow, dopchanie sie do miejsca w suszarnii rowna sie prawie cudom - czyjes reczniki, posciele potrafia wisiec tygodniami

        w dzien temp w okolicach 20 nagle.
        • luiza-w-ogrodzie Re: wtorek 12.04.22, 13:30
          roseanne napisała:

          > Luiza- nie do pojecia sa te narwacajce kataklixmy pogodowe

          W Australii to juz normalka. Jak juz zabezpiecze wszystko przed katastrofalnymi deszczami, to jestem pewna ze przyjda koszmarne upaly albo gradobicie wielkosci pilki tenisowej!

          > ja tymczasowo w Zurychu - akurat na przepranie ciuszkow, dopchanie sie do miejsca w suszarnii rowna sie prawie cudom - czyjes reczniki, posciele potrafia wisiec tygodniami

          Tak wolno schna, czy ludziom sie nie chce zdejmowac?

          > w dzien temp w okolicach 20 nagle.
          Nagle przyjemnie :) Wygrzewaj sie, Rose.


          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
            • luiza-w-ogrodzie Re: wtorek 13.04.22, 06:14
              roseanne napisała:

              > ludziom sie nie chce
              > schnie max 3 dni...

              Nie do wiary, Szwajcarzy tacy niezorganizowani? Pomogloby gdyby powiesic karteczke przypominajaca o zbieraniu prania?



              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • luiza-w-ogrodzie Re: wtorek 12.04.22, 12:48
        Brzmi jak relaksujac wakacje, Xurku :) Szczegolnie zainteresowalo mnie spa w Wieliczce, ostatnio bylam w tej kopalni w kopalni kilkanascie lat temu i niczego podobnego nie bylo. Moze wyprobuje "nastepna raza". Szykuje sie na wyjazd do Mamy w polowie grudnia, powrot pewnie pod koniec stycznia, jak wszystko bedzie OK, to mozna zaplanowac skok do wieliczkowego spa ;)

        Luiza-w-Ogrodzie

        Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • luiza-w-ogrodzie Porzadki jesienne, sprzet grajacy, idzie nowe... 12.04.22, 14:37
      Dzis pucowalam meble, framugi i listwy przypodlogowe w kolejnym pokoju, usuwajac plesn przy pomocy mieszanki octu z olejkiem gozdzikowym a potem polerujac meble parafina z woskiem i olejkiem gozdzikowym. Chata pachnie jak szarlotka do ktorej wrzucono za duzo przypraw.

      Mam koncepcje na przestawienie mebli i pozbycie sie dwoch szafek. Przy okazji porzadkow wyciagam rozne rzeczy, ktorych od lat nie uzywalam i je wyrzucam albo oddaje, wiec bede miala nadmiar przestrzeni. Czas sie odgracic! Jutro przewale sypialnie, tam dopiero beda emocje rozstawania sie z ciuchami, kocami i koldrami :)

      W pokoju bibliotecznym od lat wkurzaly mnie stare, wielkie glosniki i wieza odtwarzajaca, relikty marki Kenwood z roku 1992! Znalazlam na stronie magazynu konsumenta "Choice" zestaw dzwiekowy do telewizora (soundbar i subwoofer) z bardzo dobra recenzja; poszukalam na Internetach i udalo mi sie wytargowac obnizke 1/3 ceny, dzis odebralam i przywiozlam do domu. Okazalo sie jednak, ze moj dziewiecioletni telewizor nie ma wyjsc pasujacych do tego systemu, wiec musze kupic nowy telewizor. Oh, well... wrocilam znowu na strone "Choice", znalazlam dobrej jakosci model Samsunga z ekranem 55 cali, akurat w sam raz na odleglosc ogladania z kanapy. Teraz szukam najlepszej ceny.

      W jadalni, ktora jest centralnym pokojem domu, przydalby sie jakis drobny aparacik do grania, najlepiej z Internetu. I nagle! znalazlam lampe z glosnikiem w IKEI. W Australii jeszcze nie maja drugiej, ulepszonej generacji tego cuda (mozna do niej dobrac jaki klosz sie chce, byleby nasadka pasowala), ale juz sobie ostrze na nie zeby, majac nadzieje ze w przyszlym roku finansowym (czyli po 1 lipca) nowa wersja bedzie u nas dostepna. Ustawie na stole w jadalni jako lampe stolowa :) Latajac po Internetach widzialam ze w Europie IKEA sprzedaje kolorowe pokrowce na czesc glosnikowa, mozna tez zastapic (wg mnie brzydkie) oryginalne klosze czyms ladniejszym. Bede kombinowac.

      No ale ja tu o elektronice, tymczasem plesn czeka na usuniecie, ogrod na pielenie a grzybiarze na poprowadzenie ich w las. Jutro wieczorem pojade za gory, przenocuje u Buszmena i w czwartek rano pojade na grzybowy rekonesans. Niestety, lokalne centrum informacji turystycznej zaczelo kierowac ludzi do MOJEGO lasu, bo w wielkich sosniakach do ktorych zazwyczaj posylali grzybiarzy trwa wycinka. Sprawdze wiec inne lasy w okolicy, bo ten moj pewnie bedzie w tym roku totalnie zadeptany.

      W domu na kompie czeka na mnie napisanie dziesieciu prezentacji na kurs zaczynajacy sie pod koniec kwietnia. Nie chce mi sie, ale trzeba bedzie cos splodzic. No i tak sie kreci... nie ma czasu usiasc i pomyslec. czego Wam nie zycze! Nezmiennie posylam zyczenia pieknej wiosny i oddalam sie w strone lozka.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Pochmurna i pracowita sroda 13.04.22, 08:28
      Po w miare slonecznym poranku przyszly chmury a na radarze pogodowym widze ze idzie na nas deszcz. Nie planowalam prac w ogrodzie, wiec mi to nie robi :) Wlasnie zrobilam sobie przerwe w przewalaniu sypialni i odgrzalam resztki wczorajszego obiadu (warzywa i orzechy bunya w sosie mniej wiecej w stylu tajskiego zielonego curry, podane z ryzem).

      Rano zasiadlam na kompie i zrobilam wywiad cenowy, utargowawszy 1/5 znizki kupilam troche nowszy telewizor tego samego modelu. Bedzie dopiero za dwa tygodnie, bo dostawa jest w drodze do Australii, za to dowioza mi go pod drzwi. Popatrzywszy na poprzedni post widze ze wychodze na straszna gadzeciare, ale ile mozna jechac na kilkudziesiecioletnim sprzecie grajacym i dziewiecioletnim telewizorze, ktorego nie mozna do niczego podlaczyc? Bedac w ciagu internetowym zamowilam wywozke niepotrzebnych gratow na 4 maja oraz kontrole termitow (mam drewniane belki na dachu) i usuniecie possuma ktory zagniezdzil sie pod dachem - na przyszla srode.

      W poludnie wyskoczylam do sklepow zeby kupic trutki na slimaki (juz rozsypane wokol sadzonek brokulow i kapusty), nowa skrzynke na listy oraz farbe do pomalowania krawedzi kamiennych stopni na chodniku do domu, zeby je bylo lepiej widac po ciemku (dzieki zmianie czasu wczesniej sie sciemnia). Wywiozlam tez pierwszy karton niepotrzebnych ciuchow i butow do punktu organizacji charytatywnej.

      Jesien zawsze dodaje mi skrzydel, lepiej niz Red Bull :) co mnie bardzo cieszy! Zycze Wam zastrzyku wiosennej energii i optymizmu, oddalajac sie z powrotem do sypialni przewalanki na ciag dalszy :)


      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • roseanne Re: Pochmurna i pracowita sroda 13.04.22, 11:04
        no to Cie przegonilo zakupowo, ze hej
        moj telewizor starszy jeszcze :) planowalam wymiane w zeszlym roku, jak przy czestym uzywaniu vpn do ogladania pilki kopanej potem mi sie przestawialy kolory na negatyw i mrozilo filmy ( z komputera), bo u mnie to telewizor robi glownie za monitor :) - nie ma programow dostepnych z powitrza a kablowce powiedzialam sio!!!!
        ale sie ppotem pokrecilo, byly inne wydatki- przemodelowana lazienka, a tv sie uspokoil , wiec jeszcze posiagnie przynajmniej do lata, albo do jakiejs super promocji

        tez zrobilam przeglad szmatek , tu sie ostaja i sa powolnie wymieniane podstawowe od kilku lat, wiec....


        slonce przypieka, ma byc 22 dzis

        prace okoloswiateczne u tesiow podzielone - nam przypadlo pieczenie - cos miesnego - wiec bedzie rolada z kurczaka i szynka ( nie wedzona)
        oraz ciasta podstawowe, bo jestem klopotliwa, - drozdzak i odwracane z brzoskwiniaim
        coreczka wczoraj skladala zamowienie na zakupy online, ja dzis dokupilam odpowiednie maki ,

        licze troche, ze zamowione na expovina butelki zdaza byc dostarczone przed piatkowym wieczorem
        na razie przyszla polowa

        w drodze powrotnej do CA zdecydowanie przekraczam ilosc alkoholu dozwolonego bez oplat,
        zawsze zglaszam, ze mam wiecej,i jak na razie zawsze mi machaja reka, ze nie ma co sobie glowy zawracac :)

        w planie na dzis prasowanie, normalnie to dla mnie zajecie neutralne, ale M ma tu tylko taka stolowa nakladke dlugosci pol nogi, co to sie bardziej zaparza, niz prasuje,wiec co sie naklne to moje - sasiedzi nie rozumieja na szczescie :)

        itym pozytywnym akcentem pucio pucio
      • jutka1 Słoneczna i też pracowita środa 13.04.22, 11:11
        Luizo, przeczytałam Twoje wczorajsze i dzisiejsze sprawozdania z aktywności, i - jak zwykle - zmęczyłam się od samego czytania. :-)

        Po prawdzie, u mnie też dzisiaj sporo się dzieje. Rano wyruszyłam "w miasto". Oddałam peceta do naprawy, potem odebrałam dokumenty od tłumacza przysięgłego, potem market roślinno-budowlany (ziemia doniczkowa na przesadzanie, "groszki" na dno donic, duża donica do kompletu z pozostałymi - dla nowej lokatorki czyli szeflery), potem Rossmann i mięsny, potem piekarnia. Ufff.
        Teraz muszę siąść do pracy, bo mam "obsuw".

        Najważniejsze, że oprócz odebrania peceta z naprawy, nie muszę już, przez jakieś 2 tygodnie, jeździc "do miasta". Resztę zakupów będzie dostarczać sklepik wiejski.

        Poza tym słońce i ocieplenie, dzisiaj kilkanaście stopni w cieniu. Jipppiiieee! :-)
        Przed domem zakwitły mi żonkile - zapomniałam, że tam rosną. Pandemia i ogólny niechciej (plus harówka zawodowa) wzmogły moje zaniedbanie obejścia. Poprawię się. :-)

        Xurku, bawcie się dobrze, Wasz pobyt w PL brzmi super.

        Rose, ja bym jednak wywiesiła jakąś kartkę w suszarni, ale lepiej na klatce schodowej (jak nie chodzą do suszarni, to nie przeczytają).

        Miłego dnia Wam życzę! :-)
        • roseanne Re: Słoneczna i też pracowita środa 13.04.22, 12:29
          takie ogloszenia ma prawo wywieszac tylko wlascicielka budynku...
          i tak sie poprawilo, bo pojawila sie kartka, by wyjmowac pranie z maszyn w ciagu kilku minut po zakonczeniu programu- pralka/ suszarka - w odnienieniu do stanu z mojej ostatniej wizyty rok tem
          wiec nie mam oporow, by bezceremonialnie wyjmowac , jak zwleka ponad godzine... -chyba i tak jestem zagrzeczna
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek w lesie 15.04.22, 14:53
      Czwartkowy rekonesans zakończył się sukcesem, znaleźliśmy grzyby! Było słonecznie ale ziemia jest wciąż mokra, w wielu miejscach w lesie stoi woda. Wcześniejsze grzyby pogniły w czasie uporczywych deszczów, ale zaczęły wychodzić nowe. No i dobrze, bo na święta mam dwie grupy grzybiarzy do przegonienia po lesie, przynajmniej coś znajdą.

      Zebrałam też dzikie jabłka, już ostatnie tego roku. Będę je przerabiać w przerwie między grzybobraniami.


      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
        • roseanne Re: Czwartek w lesie 15.04.22, 19:22
          Kurde no!!!
          Godzina stania na oddanie walizki. Kolejka 6 razy zawinięta. Na 5linii lotniczych 4, a w porywach 3 okienka otwarte. Wiele pasażerów z rodzinami, małymi dziećmi, z całymi wozami walizek ..
          Czeku teraz przy bramce
          • luiza-w-ogrodzie Lotniska 16.04.22, 12:36
            roseanne napisała:

            > Kurde no!!!
            > Godzina stania na oddanie walizki. Kolejka 6 razy zawinięta. Na 5linii lotniczych 4, a w porywach 3 okienka otwarte. Wiele pasażerów z rodzinami, małymi dziećmi, z całymi wozami walizek ..

            Współczuję doświadczeń, mam nadzieję że już doleciałaś i że bagaż dotarł.

            U nas są dantejskie sceny na lotniskach, tłumy (bo wakacje szkolne/Wielkanoc to czas podróżowania) a tymczasem na lotniskach nie ma dostatecznie dużo obsługi. Personel naziemny został zwolniony lub się przekwalifikował w czasie pandemii a kontraktorzy nie dają rady. Giną bagaże. Na to nakłada się kolejna fala zachorowań na koronawirusa. Myślę że u Ciebie jest podobnie.

            Luiza-w-Ogrodzie

            Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
            • roseanne Re: Lotniska 16.04.22, 17:52
              Tak. Dziękuję. Dotarliśmy. Z prawie godzinnym obsuwem na półtoragodzinny lot, ale dotarliśmy
              Mój przydział przygotowań zakończyłam z sukcesem i tylko dwoma plastrami
              • jutka1 Re: Lotniska 18.04.22, 12:49
                roseanne napisała:

                > Tak. Dziękuję. Dotarliśmy. Z prawie godzinnym obsuwem na półtoragodzinny lot,
                > ale dotarliśmy
                > Mój przydział przygotowań zakończyłam z sukcesem i tylko dwoma plastrami
                *********

                Rose, to teraz możesz trochę odpocząć "poświątecznie"? Czy nie bardzo?
                • roseanne Re: Lotniska 18.04.22, 16:03
                  Ależ skąd, właśnie uciekłam po obiedzie u teściów
                  Wymawiając się z imprezy urodzinowej jej pierwszej prawnuczki
                  Jutro Kraków, powrót prawie o północy..przedostatni pociąg..
                  Środa obiecana na zakupy z córką i obiad kolejny z teściami
                  Czwartek lot do Zurychu
        • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek w lesie 16.04.22, 12:40
          jutka1 napisała:

          > Super. :-)
          > A te czerwone to kozaki czy muchomory? Czy jeszcze coś innego?

          Klasyczne muchomory ;)

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Sobotnie grzybobranie 16.04.22, 13:21
      Piękna, słoneczna i sucha jesienna pogoda się utrzymuje, więc w lesie było dzisiaj bardzo przyjemnie.

      Generalnie grzybów bylo dużo i różnych gatunków, ale rydzów i maslaków nie było zbyt wiele. Na szczęście każdy znalazł ich co najmniej tuzin. Wyzbieraliśmy ten skrawek lasu i jutrzejszą grupę zabiorę gdzie indziej.

      Znalazłam dwa nieoczekiwane grzyby: podobny do boczniaka grzyb widmo (ghost mushroom), który w nocy świeci zielonkawym blaskiem (zdecydowanie niejadalny!) oraz jadalną szarą europejską Gąskę ziemistoblaszkową (tu zwaną "Grey Knight"), która pojawiła się w australijskich plantacjach sosen.

      Nocuje u Buszmena, przywiozłam z domu suszarkę do żywności i dziś pod wieczór obrobiłam dwa kilo dzikich czerwonych jabłek - więcej się nie zmieści w suszarce. Pokrojone na plasterki suszą się w tej chwili. Obierki i gniazda nasienne zaleję wodą z cukrem i zrobię z nich ocet jabłkowy. Resztę jabłek do suszenia skończę w domu, mam drugą suszarkę więc pozostałe jabłka powinny się zmieścić w obu naraz.

      Chyba wcześnie pójdę spać... Dziś wstałam przed szóstą rano a o wpół do siódmej wyjechałam w dwuipółgodzinną trasę wyładowanym samochodem.

      Dobranoc i Wesołych Świąt!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • luiza-w-ogrodzie Błękitna, grzybowa niedziela 17.04.22, 14:22
      Pogoda była jeszcze piękniejsza niż wczoraj a grupa przybyłych na grzybobranie zdecydowanie lepsza (punktualni i nie gubili się w lesie!). Było chyba z ośmioro dzieci, którym (z wyjątkiem jednej dziewczynki, ktora dostała spazmów po zobaczeniu pijawki) bardzo podobało się szukanie grzybów jako alternatywa do tradycyjnego szukania czekoladowych jajeczek.

      Wróciłam do domu o siódmej wieczorem, rozpakowałam samochód, zjadłam kolację, pogadałam z Mamą na Whatsapp i jestem gotowa paść do łóżka. Mam nadzieję ze spędzacie Święta relaksując się i jedząc smakołyki :)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • xurek Swiateczny Poniedzialek 18.04.22, 19:58
      Ostatni dzien leniuchowania, jutro pobudka o 6-tej i pol dnia pracy.

      Jak dotad zarowno pogoda jak i towarzystwo dopisalo. Po Wieliczce sciagnelismy z S. do Tarnowskich Gor, zwiedzilismy kilka miejsc w Katowicach, spedzili dzien z Mama, potem S. odlecial a ja zostalam u mamy.

      Wczoraj bylysmy na sniadaniu, obiedzie i kolacji u roznych krewnych, dzisiaj w pobliskim parku i zamku i upieklysmy sobie na kolacje bazanta.

      Od jutra praca / masaze / nauka cwiczen na kregoslup / dopiecie sezonu nad morzem z mamagerka a w weekend wyjazd do kuzynki do Iwonicza.

      Wklejam zdjecia Katowic Nikiszowa z typowa zabudowa "osiedli kopalnianych" z poczatku XX wieku (tzw. "familoki") i restauracji Slaska Prohibicja, Bytomia oddajace kwintesencje miasta :) oraz wiosny w Swierklanieckim Parku.
    • luiza-w-ogrodzie Domowe porzadki 19.04.22, 14:21
      Nie spodziewalam sie dostawy nowego telewizora wczesniej niz za tydzien a tu nagle zwalil mi sie na glowe tego ranka! Zabralam sie wiec szybko za przestawianie mebli, ktore zaplanowalam na pozniej a Buszmen zgodzil sie zostac jeden dzien dluzej zeby podlaczyc telewizor oraz system grajacy. Jestem w szoku jaki mam teraz piekny obraz i dzwiek!

      Dzisiaj zjawili sie tez rzemieslnicy obejrzec zniszczenia na dachu spowodowane deszczami i znalezli jeszcze jedno miejsce przecieku. Spisza raport i firma ubezpieczeniowa powiadomi mnie o decyzji.

      Po poludniu poszlam sie przetestowac na COVID, bo od piatku do niedzieli bede miala stycznosc z trzema roznymi grupami ludzi i jesli sie zarazilam zeszlego weekendu na grzybobraniach, wolalabym to wiedziec przed piatkiem.

      Z tego wszystkiego dzisiaj niczego nie zrobilam w ogrodzie... na szczescie mam czas jutro i w czwartek. Wlasnie przechodzi mi nad glowa front burzowy, obylo sie bez gwaltownej ulewy, ale ogrod pokropilo, co mnie cieszy. Jutro bedzie slonecznie i cieplo, zrobie ze trzy prania i poogrodkuje. Przyjda tez zamowieni spece od zwierza wszelakiego, zrobia inspekcje na obecnosc termitow (mam drewniana wiezbe dachowa) oraz ustawia klatke na strychu zeby zlapac possuma buszujacegomi nad glowa. Jak go usuna, musze zatkac dziure w rogu dachu, zeby nie wrocil.

      Oddalam sie w strone prysznica, jutro wczesnie wstane zeby zrobic miejsce pod domem na ogledziny zalogi przeciwtermitowych wojownikow ;) Zycze milego dnia!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
        • luiza-w-ogrodzie Re: Domowe porzadki 20.04.22, 15:25
          jutka1 napisała:

          > Mała (duża) rzecz, a cieszy. :-) Congrats.

          Cieszy, szczególnie u progu zimy gdy więcej czasu spędzam w domu. Dziś testowałam odtwarzanie muzyki na Youtube, świetnie słychać. Teraz muszę wykoncypowac jak puszczać stacje radiowe i Spotify przez telewizor lub bezpośrednio przez głośniki.

          > PS. Czy Ty kiedykolwiek znajdziesz dzień lub dwa na odpoczynek???

          Cały czas odpoczywam, głownie w przerwach między napadami aktywności - a to obejrzę kolejny odcinek jakiegoś ulubionego serialu, a to uwalę się na słońcu z książką albo utnę sobie drzemkę. Nie jestem robotem!

          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • jutka1 Środa poświąteczna i światło w tunelu... 20.04.22, 14:39
      Skończyłam główną część zlecenia. Jutro i w piątek ostatnie sczytanie, i fruuu do klienta. Ufff.

      Za oknem zimno i mokro od deszczu. Tylko 5 stopni, w nocy było na minusie. A niby koniec kwietnia, qźwa...

      Jeszcze z pozytywów. 10 dni temu dostałam od psiapsiółki szeflerę. Postawiłam na parapecie, zdążyłam podlać dwa razy. Od "przeprowadzki" do mnie wypuściła już 9 (!!!) nowych liści. Najwyraźniej parapet i oświetlenie jej pasują. :-)
      Następny pozytyw - wreszcie remont traktorka zbliża się ku końcowi, czekają tylko na dostawę jednej śruby, i podobno przed końcem tygodnia dostarczą. Zacznę kosić, jak trawa trochę przeschnie. Od tego sezonu jestem "Zosia-samosia". Znalezienie kogoś do tej pracy - absolutna niemożliwość. :-(
      Na razie więcej pozytywów nie mam do zaraportowania. Może się pojawią, jak trochę odpocznę. Co jest całkiem realistyczne, bo zanim zabiorę się do następnego "odcinka" zlecenia, robię sobie długi trzydniowy weekend z dolce far niente. :-)
      • roseanne Re: Środa poświąteczna i światło w tunelu... 20.04.22, 17:12
        Dolce w roznych wariacjach, mile panie, wam sie zdecydowanie nalezy
        Tu, Tarchomin, tez zimno i mokro.
        Jutro wracam do Zurychu i to w sama pore, bo te kilka dni wielce upakowane, w duzych grupach, w roznym wieku.. zbyt intensywne to dla mnie, zupelnie odwyklam.
        Pora na odpoczynek...

        Z przykroscia zaywazylam znaczny spadek asortymentu tanich kosmetykow pielegnacyjnych w sklepie Lidl- jedyny, poza zabka, na osiedlu...
        Moze jutro zdaze nawiedzic rossmana...

        Nadchodzacy weekend planuje na ultra spokojnie, bez rozjazdow
        • xurek Re: Środa poświąteczna i światło w tunelu... 21.04.22, 08:42
          Tutaj (Tarnowskie Gory) tez sie zdecydowanie oziebilo. Ale specjalnie mi to nie przeszkadza, bo spedzam malo czasu "w plenerze" :).

          Zajmuje sie glownie masazami, wityzami u znajomych, inspekcja sklepow roznych, uczeniem sie nowych gimnaastycznych cwiczen oraz walesaniem sie z mama po kawiarniach i restauracjach roznych. W sumie jest calkiem fajnie.

          Wizyta u Kuzynki mieszkajacej kolo Krosna nieco sie skomplikowala, bo "kierowca", czyli inna kuzynka, odmowil wspolpracy z powodu choroby a dla mamy podroz pociagiem / autobusem jest zbyt meczaca, wiec pojade chyba sama, Neobusem do Krosna - bedzie przygoda :).

          Dzisiaj w planie praca, masaz i wieczor z mama. Jutro rano przymiarka u krawcowej a potem przygotowania i wyjazd do Krosna.
    • jutka1 Sobota i trzydniowy odpoczynek 23.04.22, 11:19
      Zlecenie zrobione, rachunek też wysłany. Przede mną 3 dni odpoczynku. :-)

      Za oknem słońce, ale tylko 9*C. Brrr.

      Zrobiłam 2 prania i suszenia, gotować nie muszę, bo mam ugotowany wczoraj żur. LABA. :-)

      Czego i Wam życzę :-) (c) m. k.
      • roseanne Re: Sobota i trzydniowy odpoczynek 25.04.22, 23:40
        Mam nadzieje , Jutus, ze sie udalo troszke odsapnac

        Tu turnee wiosenne zakonczone wystrzalowo

        Zalapalam sie na folkowohistoryczny ubaw ludyczny, pozegnanie zimy w Zurychu.
        Przemarsz cechow rzemieslniczych zakonczonych paleniem kuklu balwana na stosie, z czekaniem, kiedy mu glowa wybuchnie. Nastapilo to w 39 minucie od podpalenia.
        Jak troche odpoczne po wyladowaniu to gdzies wstawie zdjecia, bardzo przebrane, bo napstrykalam kilkadziesiat

        Cyrk pod tytulem wypelnienie dokumentacji pozwalajacej na powrot do kraju odbebnilam. Od dzis nie trzeba nareszcie przedstawiac planu na izolacje, jako zaszczepiona nie musze sie testowac.

        Nie udalo mi sie wczekowac na lot, wiec trzeba bedzie ruszyc wczesniej, trudno

        Mam nadzieje, ze jednak wiosennie juz bedzie, po drugiej stronie kaluzy
    • xurek sroda 27.04.22, 11:12
      moj pobyt w Polsce zbliza sie ku koncowi. Jak dotad jest bardzo udany.

      W weekend pojechalysmy z mama i kuzynka na Podkarpacie do innej kuzynki, ktora kupila sobie tam drewniany dom z bali i go remontuje. Nigdy przedtem nie bylam w tej okolicy, jest bardzo piekna.

      Spedzilismy bardzo mily weekend zwiedzajac okollice Lubatowki, Iwonicz Zdroj, Rymanow Zdroj oraz Krosno wraz z huta szkla. Jak sie ogarne to wkleje jakies zdjecia.

      Wrocilysmy w niedziele wieczorem, rownolegle do zalamania pogody. W poniedzialek mialam masaz a po nim przenioslam sie od mamy do mojej menagerki i spedzilysmy dwa intensywne dni planujac budzet i inwestycje nadmorskie na 2022 oraz plotkujac przy pysznej zakrapianej kolacji.

      Wrocilam wczoraj wieczorem, dzisiaj nastepny masaz i przedostatnia wizyta u krawcowej. Jutro wybieram sie autobusem do Katowic, bedzie przygodowo. Pojutrze wieczorem wizyta przyjaciol a w sobote w poludnie lot z Krakowa do Bazylei.

      Mam nadzieje, ze Rose wrocila szczesliwie, Luiza i Jutka sie nie przepracowuja i reszta aktywnych / pasywnych forumowiczow spedza milo czas.
      • roseanne Re: sroda 27.04.22, 12:46
        serce rosnie, zes Xurku taki ciekawy pobyt wylapala

        wrocilam.
        w samolocie byla grupka wczenych nastolatkow plci meskiej - co za banda malpiszonow
        opiekunowie raczej nie reagowali, obsluga samolotu im kilka razy glosno i stanowczym tonem zwracala uwage
        skakali, wwrzeszczeli, przemieszczali sie po polowie samolotu zajmujac wszelkie niezajete miejsca w ramach rotacji

        uff

        dzis pobudka w okolicach tutejszej 4 rano, czyli niby normalna pora przez ostatni miesiac
        teraz odgruzowac troszke, uratowc kwiatki, ktore sa dadza uratowac, wymienc co padlo
        doczekac sie dostawy zywnosciowej i bedzie gites

        nie ma sniegu :)
    • luiza-w-ogrodzie Jak to, kwiecien sie juz konczy?? 30.04.22, 10:28
      Tak sie zarylam w pracy i roznych projektach ze wlasnie do mnie dotarlo ze dzisiaj jest ostatni dzien kwietnia. Jutro moj garden bedzie otwarty do zwiedzania, wiec nie mam czasu pisac, chcialam tylko zameldowac ze zyje. Przyszly tydzien wyglada wrecz rozrywkowo w porownaniu z ostatnimi dwoma!

      Do uslyszenia - pewnie juz na nastepnych Pierdulach


      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • xurek Re: Jak to, kwiecien sie juz konczy?? 30.04.22, 19:32
        Wrocilam do domu. Lot (dla mnie) przebiegl bardzo bezproblemowo, ale 5-ciu pasazerow nie odlecialo z powodu "kowidowych zawilosci". S. odebral mnie z lotniska, pojechalismy do restauracji na cos miedzy obiadem a kolacja, teraz on polozyl sie spac przed nocna zmiana, w domu POS konczy sprzatanie (zepsul sie jej samochod, wiec nie mogla sie zjawic wczesniej) a ja szukam sobie nieprzeszkadzajacego kata i czekam, az bede mogla sie rozpakowac.

        Nie bylo mnie rowno 3 tygodnie, czuje sie, jakby to byla wiecznosc. Tutaj wiosna juz prawie mija (aczkolwiek krotko przed naszym powrotem bylo gradobicie, slady widoczne bardzo wyraznie na tarasie) a w Polsce dopiero sie zaczynala.

        Mam nadzieje, ze za pol godziny "odzyskam" swoj czysty dom i bede sie mogla moscic.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka