Dodaj do ulubionych

A w gazecie lokalnej bylo:

21.05.05, 16:08
malzenstwo Greckie,2 dzieci,willa, 2auta,wlasny biznes.On 42 lata ona
mlodsza.Prawie cale zycie w szwecji.naraz sprzedaja wszystko pakuja rzeczy w
28 kartonow po bananach (!)i jada do Grecji.maja u rodzicow mieszkanie.Po
roku i 5 miesiacach ,sa nazad w swenssonii.Szukaja pracy.A bylo to
tak.Okazalo sie ,ze obiecanki znajomych to "greckie gadanie" dorywcza praca
za grosze,problemy z dziecmi w szkole ( 9 i 12 lat) jego dorwali do woja na 3
miesiace ,od reszty sie wykupil.jak byla Olimpiada mieli dorywcza prace za 1/3
tego co by dostali w svenssonii.Potemm gowno.jak opisuja ,to balagan korupcja
i nie sposob normalnie zyc.I tak doszli do wniosku ,ze Grecja na urlop tak a
na stale to moze po emeryturze.Na tym konczy sie story w gazecie.Przypadkiem
moj sasiad jest kolega tego Greka I opowiedzial ,ze facet byl zdolowany
zyciem w Szwecji do tego stopnia ,ze chcial dla dobra dzieci i swojego
zdrowia psychicznego wyrwac sie z tego marazmu i wrogosci otoczenia.Dlugo to
mielil w sobie.Okazuje sie,ze tu obcy i tam byl juz obcym.Miejscowosc w
Grecji , w ktorej zyja rodzice to wiekszosc byli emigranci zarobkowi ,ktorzy
pracowali w szwecji i teraz juz na emeryturach.facet z rodzinka bywali tamm
na urlopach co roku.Ale jak wiadomo nie jest to co zyc na stale.
W ciagu moich lat za granica ,duzo slyszalem podobnych historii,kolega tez
wrocil z jugoslawii po 2 latach.
Co wy " emigranci" o tym sadzicie i czy tez mysl powrotu,przed np emerytura
wam sie nasuwala ??
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: A w gazecie lokalnej bylo: 21.05.05, 16:13
      czy ja sie kwalifikuje do odpowiadania? ;-)))
      • don2 Re: A w gazecie lokalnej bylo: 21.05.05, 16:20
        a masz kartony po bananach? jak masz to tak.
    • basia553 ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 16:44
      i niech m,nie reka boska broni przed jakimikolwiek powrotami. Zyje tu juz 30
      lat i nie twierdze ze tu jest lepiej (no, oficjalnie nie twierdze:)))
      ale jest absolutnie inaczej jak w Polsce i ja sie prosze kolezenstwa do tej
      innosci tak przyzwyczailam, ze tam sie czuje obco. Musialöabym sie uczyc zycia
      od nowa, a nie mam zyczenia. Nie chce byc konfrontowana z (tu wyliczcie sobie
      samo to co wiecie), a chce mioec na codzien te udogodnienia ktöre mam,
      te czyste, piekne miasteczka woköl, lepsza jak w Polsce opieke lekarska
      i wogöle starych drzew sie nie przesadza przeciez. Ja bym sie nawet do mojego
      ukochanego Tyroli nie przeniosla, a co dopiero do Polski. O jezu, jak pomysle o
      jezdzeniu na codzien autem w Polsce, to natychmiast siwieje...
      • don2 Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 16:51
        Poprawka,jezeli mozna-jezdzenie autem w pl niczym sie nie rozni od jezdzenia w
        innych cywilizowanych krajach,tylko ulice i drogi sa gorsze.Wszedzie trafiaja
        sie szalency i pijani.No moze w pl wiecej jak w de ,ale nie jest tak tragicznie.
        zeglowac mozna wszedzie tylko zalezy od umiejetnosci zeglarza.A reszta jak
        najbardziej sie zgadza z moimi pogladami.
        • ertes Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 16:55
          don, z tym to troszke przesadziles chyba ze w szwecji jez az tak zle z jezdzeniem.
          W Poslce na drogach to jest walka o przetrwanie.

          A w temacie to moze wroce na emeryture a moze pozniej. Wzenilem sie w Mazurke z
          kurna chata nad mazurskim jeziorem. Tam moglbym wrocic :)
          • szfedka Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 16:59
            ertes napisał:

            > W Poslce na drogach to jest walka o przetrwanie.

            Nie przesadzaj, jezdze co roku do Polski samochodem. W tamtym roku zrobilam
            5000 w czasie urlopu. Prawda, drogi sa straszne, ale omijam autostrady oprocz
            tej platnej miedzy Katowicami a Krakowem.
            • don2 Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 17:03
              Ertes o drogach w szwecji nie masz chlopie pojecia,te wasze amerykanskie
              dziurawe hajweje to mozna o kant rozbic :)) PS na warmii i mazurach sa takie
              drogi .ze mozna sie zadziwic ! robilem tam runde w zeszlym roku.No nie wszedzie.
              • ertes Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 17:08
                Szwecji? A ja skad mam miec pojecie o Szwecji?

                Widze w Stanach nie byles... ;)

                Swoja droga to smiesznie bo z reguly ludzie z Polski ktorzy tu przyjada w
                pierwszym momencie sa zszokowani.
              • szfedka co Ty pleciesz Don 21.05.05, 17:11
                Warmia i Mazury to straszne drogi. 50 na godzine mozesz jechac, jedynie.
                Waskie i zapakowane powyzej uszu.
                Smieszne ale prawdziwe. Najlepszy stan drog wedlug mnie jest w bydgoskim.
                • ertes Re: co Ty pleciesz Don 21.05.05, 17:14
                  W bydgoskim (ktorego nie ma) maja dwie drogi na krzyz to i utrzymuja je w
                  porzadnym stanie ;)
                  Mazury to waskie drogie przy ktorych stoja ogromne drzewa. Nie daj boze sie
                  posliznac. Ale jest pieknie.
                  • jutka1 Ertes, zla wiadomosc 21.05.05, 17:30
                    ertes napisał:

                    > Mazury to waskie drogie przy ktorych stoja ogromne drzewa. Nie daj boze sie
                    > posliznac. Ale jest pieknie.
                    *********
                    Ertes, niestety, w zeszlym tygodniu czytalam, ze na Mazurach wycinaja te stare
                    drzewa :-((((
                    GOLE DROGI ZOSTAWIAJA
                    Bo sobie waadze wymyslily, ze drzewa przy drodze sa niebezpieczne dla kierowcow
                    w razie wypadku :-(
                    Nie robia nic kurna z poprawa bezpieczenstwa jazdy ze strony kierowcow, tylko
                    drzewa debile wycinaja!! Nikt nie moze nic zrobic, teoretycznie maja prawo :-(

                    Widzialam zdjecia. Tragedia.
                    :-((((((
                    • basia553 Re: Ertes, zla wiadomosc 21.05.05, 17:32
                      U nas by sie Zieloni lancuchami do drzew przypieli....
                    • ertes Re: Ertes, zla wiadomosc 21.05.05, 17:51
                      To rzeczywiscie szkoda ale z drugiej strony to rzeczywiscie niebezpieczne jak
                      drzewo rosnie na drodze. Tyle ze to bylo na bocznej drodze gdzies miedzy
                      Oleckiem a Suwalkami. Droga piekna, duzo zakretow ale te drzewa ocierajace sie
                      lusterka to bylo dziwne uczucie.
                    • szfedka Wycinanie drzew 21.05.05, 17:51
                      Niestety, ale to prawda. W Szwcji juz dawno zlikwidowano te aleje drzew.
                      Z drugiej strony drzewa daja cien w lato a wiec wieksze bezpieczenstwo.
                      I tak zle i tak niedobrze.
                      Gdy mialam kupic samochod mialam wymaganie. AC musze miec i jeden sprzedawca
                      powiedzial cos o czym nawet nie myslalam. Ac powinno byc wymagane bardziej niz
                      pasy bezpieczenstwa.
                      Bo pasy sa ubezpieczeniem na zycie w razie wypadku a AC jest ubezpieczeniem
                      przed wypadkiem.
                      Jazda samochodem w piekacym sloncu bez AC to wielkie niebezpieczenstwo.
                      • ertes Re: Wycinanie drzew 21.05.05, 17:52
                        > Jazda samochodem w piekacym sloncu bez AC to wielkie niebezpieczenstwo.

                        he? dlaczego?
                        • szfedka Re: Wycinanie drzew 21.05.05, 17:55
                          ertes napisał:

                          > > Jazda samochodem w piekacym sloncu bez AC to wielkie niebezpieczenstwo.
                          >
                          > he? dlaczego?

                          Jak to dlaczego?
                          W samochodzie moze byc bardzo wysoka temperatura. Jak taki kierowca reaguje ???
                          • ertes Re: Wycinanie drzew 21.05.05, 17:55
                            Otwiera okna?
                            • don2 Re: Wycinanie drzew 21.05.05, 18:03
                              Fiat 126p AC,GPS,AB,ABS,automatic,Kupie.
                              • bella-donna Re: Wycinanie drzew 21.05.05, 18:19
                                a od kiedy jest tak goraco w Szwecji ?

                                Ps. Bylam na okrzyczanych Mazurach, ucieklam jeszcze tego samego dnia,
                                objechalam Sniadrwy, Mamry, jesli dobrze pamietam , Mikolajki.
                                • don2 Re: Wycinanie drzew 21.05.05, 18:22
                                  objechalam? wycieczka z kolka rolniczego?
                                  • bella-donna Re: dzems bond... 21.05.05, 18:43
                                    don2 napisał:

                                    > objechalam? wycieczka z kolka rolniczego?

                                    Ty jestes jakis podejrzany, juz Cie przejrzalam...
                                    podpuszczasz strasznie, ale Ci sie wiecej juz nie uda !!!!
                                    • don2 Re: dzems bond... 21.05.05, 18:47
                                      uda sie uda !!! :))
                                      • bella-donna Re: dzems bond... 21.05.05, 19:02
                                        don2 napisał:

                                        > uda sie uda !!! :))

                                        NIE UDA sie ...!!!

                                        Ps. juz sobie nie dam wmowic o pieknosci Mazur...
                                        ucieklam i bylam szczesliwa
                                        • don2 Re: dzems bond... 21.05.05, 19:12
                                          bella ,zebys ty wiedziala od jakich pieknosci ja uciekalem i nie dalem sobie
                                          wmowic:)))
                                          • bella-donna Re: dzems bond... 21.05.05, 19:23
                                            don2 napisał:

                                            > bella ,zebys ty wiedziala od jakich pieknosci ja uciekalem i nie dalem sobie
                                            > wmowic:)))

                                            jesli wierzyc temu co piszesz, to juz 4x o;

                                            Ps. ale nie we wszystko wierze...
                                • szfedka Re: Wycinanie drzew 21.05.05, 18:28
                                  bella-donna napisała:

                                  > a od kiedy jest tak goraco w Szwecji ?

                                  Jestes wspanialym egzemplarzem totalnej abnegacji.
                                  To ze Szwecja lezy na polnocy Europy nie znaczy ze nie ma tutaj ciepla i
                                  slonca. Przeciwnie.
                                  Patrzac na statystyke okazuje sie ze miasta na polnocy Szwecji maja wiecej
                                  slonecznych godzin rocznie niz miasta na poludniu.
                                  Taka prawda...
                                  • don2 Re: Wycinanie drzew 21.05.05, 18:30
                                    zgada sie i wioski tez,mam zimno i chmurno
                                    • don2 Re: Wycinanie drzew 21.05.05, 18:36
                                      Abnegacja • Abnegacja, w religii, filozofii i etyce akt przezwyciężenia
                                      egoizmu, wyrzeczenie się gł. dóbr materialnych i wąsko pojętego szczęścia
                                      osobistego

                                      Posiadam doskonala encyklopedie GW.juz mam 18 tomow - bede madry ale musze
                                      jeszcze poczekac na 2 i mam komplet-nikt mi nie podskoczy ! a w razie
                                      czego,motylek!!!
                  • jutka1 I kurna mnie nie straszcie!!! 21.05.05, 17:32
                    bo nigdy dalej niz 30 km nie wyjade!!!
                    ;-)))
                • don2 Re: co Ty pleciesz Don 21.05.05, 17:16
                  no coz posle ci mape drogowa z ta trasa ,ktora ja jezdzilem,nie przy sammych
                  jeziorach.A w bydgoskim ,ktoredy jezdze co miesiac akurat kawalek od gorna
                  Grupa do rozjazdu na Torun i kawalek w strone wawy,reszta syf i malaria ,bez
                  umocnionego pobocza.Bydgoszcz wyjatkowo prowincjonalna dziura. :)))))
                  • szfedka Re: co Ty pleciesz Don 21.05.05, 17:21
                    Chyba zartujesz!!!
                    Dostac sie z Gdanska do Swiecia to prawie cud.
                    Pozniej jest super.
                    Bydgoszcz to dziura prawda. I co z tego?
                    Poznanskie mnie zaskoczylo, myslalam ze sa lepsze drogi a to syf nieprzecietny.
                    Kultura jazdy? Jazda jest ale nie ma kultury hehehe
                    W Szwecji drogi sa wspaniale, nie ma zbyt duzego ruchu ale to ograniczenie.
                    Przeciez to grzech jechac 110 na tych drogach ;)
                    Szwedka - zwana blyfot :)
            • ertes Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 17:04
              W porownaniu do cywilizowanych krajow.

              Kilka lat temu jadac z Kanady wynajalem samochod we Frankfurcie. Jazda po
              Niemczech w niczym nie roznila sie od kanadyjskiej. Szok przezylem za Swieckiem
              gdy wpadlem w koleiny a jednoczenie zobaczylem ze z przodu jakis wariat
              wyprzedza ciezarowke nie patrzac ze ja jade. Po kilku razach domyslilem sie ze
              jest to normalne wyprzedzanie na kamikaze.
              • don2 Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 17:06
                kilka lat temu to jeszcze byles w Europie :)))) 5 lat to kilka lat :))
                czyba ,ze wczesnie przed usa gdzies zyles.
                • ertes Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 17:09
                  Don???
                  Zgluplem i nic a nic nie kapuje o co chodzi?
                  • don2 Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 17:12
                    ja nie z polski i nie w szoku,drogi macie gorsze niz tu w szwecji.A o kulturze
                    jazdy w PL nie ma co gadac ,to tragedia.
                    • ertes Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 17:16
                      Sorry Don ale nie zgodze sie z Toba. Autostrady polnocno-amerykanskie sa
                      naprawde swietne a wiekszosc duzo lepsza od niemieckich.
                      • don2 Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 17:20
                        autostrady i to nie wszystkie nie sa w USA tak stare i budowane przed wojna jak
                        niemieckie.autostrady w niemczech sa bardzo dobre ,tyle ze ciagle rujunowane
                        ogromnym ruchem tranzytowym
                        .ale mowa nie byla o autostradach na tym watku
                        • ertes Re: ja sie kwalifikuje jak najbardziej 21.05.05, 17:48
                          Sam zaczales o autostradach ;)
                • basia553 Don/Abnegat?:))) 21.05.05, 18:59
                  a möj slownik, Kopalinskiego, möwi:
                  abnegacja: wyrzeczenie sie, ZANIEDBANIE SIE.
                  abnegat: czlowiek nie dbajacy o korzysci, wygody, przyjemnosci,
                  powierzchzownosc, FLEJTUCH; NIECHLUJ, NRUDAS.
                  od lacinskiego "abnegatio" - wyprzec sie
                  • don2 Re: Don/Abnegat?:))) 21.05.05, 19:10
                    Bo Kopalinski to dla zwyklego motlochu ja mam encyklopedie dla entylegencji.
                    Kopalinski to slownik i tlumaczy obiegowe pojecia.i faktycznie to samo tylko
                    bardziej przystepnie.tylko juz te zaniedbanie sie to jego interpretacja.
                    I w przypadku nazwania Belli abnegatem,strzelono w niebo.Ona raczej wyrazila
                    niedowierzenie.o wiele zrozumialem prawidlowo
                    • szfedka Re: Don/Abnegat?:))) 21.05.05, 19:13
                      Moze i strzelono...
                      W kazdym badz razie macie co dyskutowac teraz hahaha
                    • bella-donna Re: Don/Abnegat?:))) 21.05.05, 19:33
                      don2 napisał:

                      > I w przypadku nazwania Belli abnegatem,strzelono w niebo.Ona raczej wyrazila
                      > niedowierzenie.o wiele zrozumialem prawidlowo

                      ???? chyba sie musze wrocic, o mnie ? do mnie ?
                      zgubilam sie...
                      ale ten kurczak mi sie jeszcze piecze,
                      wiec biegam na dol, a ciagle mi
                      wmawiaja ze sie samo wszystko robi o;
                      • szfedka Bella 21.05.05, 19:38
                        bella-donna napisała:

                        > don2 napisał:
                        >
                        > > I w przypadku nazwania Belli abnegatem,strzelono w niebo.Ona raczej wyra
                        > zila
                        > > niedowierzenie.o wiele zrozumialem prawidlowo
                        >
                        > ???? chyba sie musze wrocic, o mnie ? do mnie ?
                        > zgubilam sie...
                        > ale ten kurczak mi sie jeszcze piecze,
                        > wiec biegam na dol, a ciagle mi
                        > wmawiaja ze sie samo wszystko robi o;
                        >

                        Zapomnij kurczaka. Jakby tak dlugo byl w piekarniku to by juz dawno go nie bylo.
                        Widzisz sama, ja zdazylam juz mojego zjesc a Ty go nadal pieczesz
                        No chyba ze wiorka lubisz :)
                        • bella-donna Re: Bella 21.05.05, 19:46
                          szfedka napisała:

                          >Zapomnij kurczaka. Jakby tak dlugo byl w piekarniku to by juz dawno go nie bylo
                          > .Widzisz sama, ja zdazylam juz mojego zjesc a Ty go nadal pieczesz
                          > No chyba ze wiorka lubisz :)

                          to o ktorej ja go w takim razie wsadzilam...?!
    • szfedka Nie wyobrazam sobie... 21.05.05, 16:54
      aby sie wyprowadzic do Polski, mieszkac w jakims malym mieszkanku w blokowisku
      i zarabiac grosze. W zyciu nie dostalabym 1/3 z tego co mam tutaj. Max. 1/5
      gdybym dostala robote taka jak tu ale...nie wierze ze by mi sie udalo.
      No coz, Szwecja jaka jest taka jest ale...moge zyc na jako takim poziomie.
      Niestety, w Polsce by to byla wegetacja.
      A za stara jestem aby wyjsc za bogatego faceta...

      Jasne, wygralabym w totka jakies wielkie pieniadze to bym mogla myslec aby
      czesc wpakowac w jakis maly interes, kupic jaki maly, drewniany domek na
      Podhalu i sprobowac zostac soltysem ;-)
    • xurek Re: A w gazecie lokalnej bylo: 23.05.05, 11:15
      Zaczne jak wszyscy na watku nie na temat :))

      Czemu oni w tej Grecji szukali pracy za psie pieniadze zamiast otworzyc (jak
      wszycy opisywani w tutejszych gazetach Grecy :) hotelik? Za ta wille, dwa auta
      i biznes i zawartosc bananowych skrzynek dostali w Swensonii chyba jakas
      sensowna kase? A teraz wrocili i znow zaczynaja “od zera”? To co sie z ta kasa
      stalo?

      A wracajac do tematu: ja nie cierpie “powrotow”. Kazdy kraj zamieszkania po
      jego opuszczeniu nadaje sie dla mnie wylacznie na “skansen ckliwych wspomnien”,
      bo pamietam tylko rzeczy dobre a te zle pakuje do wora “dlaczego opusicilam ten
      kraj”, ktorego jak dotad nigdy nie otwarlam, bo do nikad jeszcze nie
      wrocilam :).

      Nie wiem, czy sie zestarzejemy w Szwajcarii – lubie tutaj zyc, ale moj “drang
      do przemieszczenia” powoli zaczyna sie odzywac. Przemieszczenie byloby tym
      razem utrudnione o faktor dziecko, wiec pewnie az do emerytury nic z tego nie
      bedzie. A potem chetnie jakies cieplejsze miejsce, mniej zorganizowane,
      bardziej wyluzowane no i oczywiscie znacznie tansze :)).

      Na ten temat mamy co tydzien inny plan. Raz jest to mieszkanko w Como, raz
      domek na Karaibach, ostatnio zarazilismy sie bakcylem “wlasnej plazy w Ghanie”,
      ale moze to tez tylko “projekt na tydzien :). Behemot namawia do “wspolnej
      rezydencji” we Wloszech – kto wie, moze to nawet dobry pomysl?

      Mam przed soba (jezeli cud sie nie zdarzy) ok. 25 lat pracy, a
      poniewaz “pracowe gniazdko” jest bardzo wygodne, to pewnie nie rusze stad
      tylka, dopoki bedzie istnialo.

      Mysle, ze istotnym w kwestii spedzenia starosci bedzie rowniez to, gdzie
      zdecyduje sie zamieszkac dorosla Piranha. Chyba nie chcialabym mieszkac bardzo
      daleko od jego miejsca zamieszkania.

      Xurek
      • don2 Re: A w gazecie lokalnej bylo: 23.05.05, 12:19
        Dokladnie to samo pomyslalem ale poniewaz jak wychodzi z tekstu mial tu jakas
        kawiarnie,to z ta forsa roznie bywa.A rozwijajac spekulacje :)) moze willa
        byla obciazona hipoteka ? .po zaplaceniu wszystkiego,pozorne dostatnie zycie
        dotychczasowe jak sie okazuje polegalo na kredytach i ich splacaniu.I tak sie
        zdaza.jak wykazuje doswiadczenie,rowniez moje,te typowo turystyczne kraje,sa
        najlepsze jak nazwa wskazuje wlasnie dla turystow.Przybysz ,nawet pochodzacy z
        kraju powrotu,napotyka na problemy ,ktore sie nie zauwaza w czasie odwiedzin.
        Bardzo malo " wlasnych drobnych" biznesow pozwala na cos wiecej jak zycie w
        sloncu i na wiekszym luzie niz np w Europie Pln.Efekty finansowe z zasady nie
        odpowiadaja wkladowi pracy.mimo wszystko sa roznice w poziomie zarobkow w
        krajach EU.Osobiscie nigdy bym sie nie zdobyl na osiedlenie sie w Afryce,jak na
        dzis.Zbyt niestabilnie i za daleko od " cywilizacji" do ktorej czlowiek
        przywykl.
        Polska dzisiejsza jest dla mnie tez nie do pomyslenia jako kraj zycia "na
        emeryturze".Ale jako turysta,nie mam nic do zarzucenia,sa piekne mozliwosci.
      • kan_z_oz Re: A w gazecie lokalnej bylo: 23.05.05, 12:22
        Po przyjezdzie do Australii, wyladowalismy w pieknym malowniczym miasteczku u
        podnoza Gor Snieznych i Gory Kosciuszki, o nazwie Jindabyne.
        Wyjazd z tego miejsca byl tak samo trudny jak z Polski do Sydney. Malo ludzi,
        bez ruchu i korkow, czyste powietrze. Jedzenie do dupy, same steki z
        supermarketu za to niebo jakiego nie widzieliscie w zyciu. Posumy na dachu i
        pola golfowe przy chalupie, sasiada nie ujrzysz nawet jesli chcesz. Ale
        marzylam wtedy tylko o spalinach wielkiego miasta.
        Bezdroza, dziesiatki kilometrow, gdzie nie bylo samochodow ani asfaltu tylko
        wombaty, jelenie, dzikie konie, kozly i kangury na drodze. Jazda na nartach
        przez 7 dni w tygodniu, a w czasie wolnym tez jazda na nartach.
        Czlowiek to przewrotna istota.
        Dlaczego o tym napisalam? Nalezy doswiadczac i przemieszczac sie jesli jest
        taka potrzeba.
        W Polsce obydwoje mielismy prace i ustawienie w lokalnych warunkach, mieszkanie
        wlasnosciowe. Sprzedalismy wszystko, lub zamienilismy na bilet i poczatkowe
        wydatki w Oz. Trafilo sie nam Jindabyne, ktore nauczylo nas jezyka, obyczajow;
        zero Polakow. Wyprowadzilismy sie do Sydney i znowu od poczatku;
        Minelo pare lat i mam chec na cos nowego.
        Pisalam juz o tym 2 lata temu; marzy mi sie podroz po Australii; pol roku lub
        wiecej. Zawartosc konta jest istotna ale nie moze ono przeslosnic celu w jakim
        zostalo on otworzone. Jest wazne zadowolenie z dnia dzisiejszego, jest wazne aby
        zycie i jego doznanie odbywaly sie teraz. To wszystko 'podobno' co sie liczy -
        umiejetnosc uchwycenia radosci dnia dzisiejszego i terazniejszosci.
        Co mysle o greckiej parze? Jestesmy tutaj po to by doswiadczac i przezywac. Ci
        co nic nie robia sa martwi.

        Kan


        • don2 Re: A w gazecie lokalnej bylo: 23.05.05, 12:31
          Mozna doswiadczac i przezywac-oczywiscie.Ale nie kosztem dzieci.I nalezy tez
          myslec za co bedziemy "przezywac" na starosc.A ona przychodzi
          szybko,niestety :))
        • szfedka Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma... 23.05.05, 12:48
          Albo "trawa zawsze zielensza u somsiada".
          Najwazniejsze ze sie ma mozliwosci sprobowania.
          Dzis wieczorem przylatuje kangurka. Jej rodzice 35 lat temu wyemigrowali z
          irlandii do Australii no a teraz ona ze wzgledu na szwedzkiego Polaka
          przeprowadza sie do Europy. Jak na poczatek beda probowali Londyn ale za kilka
          lat kto wie? Moze znowu AU? A moze Polska?
          Maja mozliwosci, znaja jezyki, wyksztalceni, jak tu nie wyjdzie to gdzie
          indziej moga sprobowac.
          • xurek moja babcia na odwrot :))) 23.05.05, 12:54
            miast zelensczej trawy twierdzila wciaz, ze "chlyb mo wszyndzie dwie
            skorki" :))))

            Xurek
        • lucja7 rzeczy wlasnosciowe 23.05.05, 12:54
          kan, bardzo mi sie podoba termin "mieszkanie wlasnosciowe" :)) czy to takie
          ktore potencjalnie moze stac sie kiedys wlasnym?
          I mozna takie sprzedac?

          Poza tym tez nie wiem dlaczego ludzie pracuja zmuszajac sie i znoszac czyjes
          fochy. Wybor jest zawsze, czesto natomiast jest brak odwagi. Brawo.
          • szfedka Re: rzeczy wlasnosciowe 23.05.05, 13:00
            lucja7 napisała:

            > Poza tym tez nie wiem dlaczego ludzie pracuja zmuszajac sie i znoszac czyjes
            > fochy. Wybor jest zawsze, czesto natomiast jest brak odwagi. Brawo.
            >


            tez tak uwazam, zawsze sa jakies mozliwosci i dlatego od czasu do czasu
            prowokuje los. No i teraz znow "nabalaganilam" i co? Jakos tam bedzie.
            Taka jedna zarezerwowala mi materac na garazu, w razie czego ;-)
            • don2 Re: prowokowac los...... 23.05.05, 13:49
              W moim otoczeniu nie znam nikogo ,kto by "prowokowal los" tak wytrwale i z takim
              marnym koncowym rezultatem (finansowym) jak ja.W dzisiejszej twardej
              rzeczywistosci ,to takie prowokowanie losu moze sie przykro odbic w przyszlosci.
              Osobiscie mam szczescie ,ze prowokowalem los w warunkach zmuszajacych mnie w
              okresach prosperity do przymusowego placenia swiadczen socjalnych.teraz moge
              tylko odetchnac z ulga,ze jakos to bedzie.Moi koledzy i znajomi ,ktorzy nie
              prowokowali losu,lepiej na tym wyszli ekonomicznie.Powiedzmy formalnie lepiej.
              natomiast tego doswiadczenia i kolorowego zycia nie zaluje i pieniadze nie sa
              rekompesata tego co przrzylem.najglupszym powiedzeniem ludzi ,ktorzy nie sa
              zabezpieczeni finansowo na starosc,jest powiedzenie :jakos to bedzie....
              W dzisiejszych czasach,komputer wyliczy,urzednik wzruszy ramionami i na tym
              sie konczy.Oczywiscie gdy sie zarabia naprawde duze pieniadze,mozna przyszlosc
              olewac,gdyz umiejetna lokata wystarczy.jako przyklad mozna wziasc artystow
              masci wszelakiej,jak nie pomyslal i przepil lub przepuscil forse w czasach
              popularnosci i zarabiania ,to marne sa lata zapomnienia.pozostaje przyziemna
              praca i wegetacja oraz wspomnienia i gitara na scianie lub podobne symbole
              minionej slawy i pieniadza.jak sie zyje np w skandynawii ,to mozna byc
              pewnym ,ze z glodu sie nie umrze i jakos to bedzie,ale klimat twardnieje i tu !
              Zreszta wyzywanie losu majac na glowie dzieci,to bardzo skomplikowana sprawa.
              Od dluzszego czasu zastanawialem sie nad szara stabilizacja a kolorowym
              poszukiwaniem rajskiego ptaka.rajski ptak mi bardziej odpowiadal-ale i jakos
              zaczelem powazac ludzi ,ktorzy wybrali stabilizacje.kazdy gatunek ma prawo do
              istnienia.Sedzia jest zycie
              • szfedka Re: prowokowac los...... 24.05.05, 21:50
                jezeli nie podobaja Ci sie slowa "jakos to bedzie" to moge powiedziec jak Kubus
                Fatalista "jeszcze nigdy nie bylo zeby jakos nie bylo"
                Zabezpieczenie na przyszlosc hmmm. Moglam wyjsc bogato za maz. I co? I co by mi
                to dalo? Albo moglam zostac w moim malzenstwie...a nie prowokowac los.
                Czasami trzeba powiedziec "jakos to bedzie".
                Jesli masz dwie mozliwosci: "utonac" albo "moze utonac" to co wybierzesz?
    • luiza-w-ogrodzie Re: A w gazecie lokalnej bylo: 25.05.05, 02:31
      don2 napisał:

      > Co wy " emigranci" o tym sadzicie i czy tez mysl powrotu,przed np emerytura
      > wam sie nasuwala ??

      Mysle ze Grecy z Twojego postu zyli na kredyt a z tego co zabrali do Grecji
      szybko obrali ich znajomi, "przyjaciele", urzedy i rodzina.

      Mysl o powrocie? Nigdy jeszcze tego nie rozwazalam choc kto wie, jak bede
      myslec za cwierc wieku? Nie, nie sadze zeby sentymenty z czasow mlodosci
      przewazyly moje przywiazanie do Australii i wygode tutejszego zycia. Jezeli
      miejsce na emeryture to widze siebie w domku z duzym ogrodem w Gorach
      Blekitnych.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • pawel_z_melb taa... 29.05.05, 02:46
      rzeczywiscie - jest sporo takich co 'wracaja' w te i wewte po kilka razy...

      moze rzecz w tym by sie zaprzec i odniesc suces tu gdzie sie jest?
      a z drugiej strony - mam przyjaciolke
      i: faza pierwsza
      - ona osiagnela tu sukces - maz nie;
      potem rozwod, on wraca do Polski

      faza 2:
      ona bierze 'package' (odprawke) a potem przez 6 lat nie moze znalezc pracy
      (ciagly stres na pograniczu depresji)
      - on zaklada firme w Pl i dobrze sie ma...

      wniosek?
      nie ma regul?

      pzdr

      Pawel
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka