maly.ksiaze
28.05.05, 07:06
Kilka dni temu wróciłem z krókiej podróży do Cardiff. Pierwszą rzeczą, która -
biało na niebieskim - odróżnia Anglię od Walii, są drogowskazy. Otóż nazwy
miejscowości i drogowe instrukcje podane są tam zwykle w dwóch językach. Po
angielsku i po walijsku. Do tej pory uważałem oficjalną dwujęzyczność za coś
szczególnego dla Kanady. Szczegolnego - i w jakiś sposób budującego. Miłego.
Że oto można, w zgodzie - na tym samym drogowskazie. Albo na sąsiadujących
kanałach TV. Cóż za niespodzianka - gdzie się nie ruszę, dwujęzyczność mnie
dopada. Podróże kształcą.
Pozdrawiam,
mk.
PS. Queen Street w Cardiff to najważniejszy deptak w mieście.