don2
21.10.05, 12:06
Widzialem program w TVP.dziecko,tumor w mozgu,chemoterapia,bezsilnosc
lekarzy.Dzieciak na zdjeciach juz umierajacy.Matka jak to bywa w takich
przypadkach ,szuka wszedzie pomocy.Przed kamerami: Facet,ubrany na
czarno,dlugie wlosy,twarz lekko nawiedzonego.Matka,Lekarz specjalista i
bardzo ladny chlopak lat na oko 4-5. Matka kontaktuje sie z ubranym na czarno.
Dzieciak w stanie nie dajacym nadziei.Ubrany na czarno kladzie rece na glowie
dzieciaka,szybko nastepuje polepszenie.Regularne zdjecia w klinice,wykazuja
zanikanie tumora,mija 2 lata,spotkanie przed kamerami,na scianie zdjecia
wykazujace zanikanie tumora,ktorego juz prawie nie widac.Chlopak wyglada na
okaz zdrowia,wesoly i jakby nigdy nie chorowal.Ubrany na czarno stwierdza ,ze
nie posiada zadnych "mocy" ,ze to wszystko od Boga.Pomogl ,gdyz tak nakazal
Bog.Lekarz,ktory zajmuje sie chlopakiem od czasu ujawnienia tumora: bardzo
ciesze sie,ze chlopak wyzdrowial,mamy w klinice udokumentowany przebieg
procesu leczenia-nie mamy zadnych mozliwosci wyjasnienia
fenomenu,najwazniejsze ,ze chlopak jest zdrowy.Matka oczywiscie nie znajduje
slow podziekowan facetowi w czerni.
Zafascynowala mnie ta historia mimo ,ze nie wierze w nic !Wlasnie ta
dokumentacja cofania sie tumora i oswiadczenie lekarza.Mnostwo sie slyszy
takich historii-ta jest nieskomplikowana,nieomalze wyzbyta tej otoczki cudu
itd. Jak wy podchodzicie do tp zjawisk,przypadkow.Ja nie wiem co sadzic o tym.