Dodaj do ulubionych

"helter skelter" - ktos czytal? ntxt

03.12.03, 20:44
Obserwuj wątek
    • clairejoanna Re: A to sie czyta? 04.12.03, 11:16
      Ja myslalam, ze toto sie slucha i to tego sie spiewa wrzeszczac:
      Heltler Sketler!

      Pozdrowienia,

      Zdziwiona Claire Joanna
      • moore_ash do kranow!:) 04.12.03, 20:05
        clairejoanna napisała:

        > Ja myslalam, ze toto sie slucha i to tego sie spiewa wrzeszczac:
        > Heltler Sketler!

        slucha sie tez.
        zarowno w wersji lemona i spolki jak bono i spolki:)

        ale ja mowie o ksiazce vincenta bugliosi i curta gentry "helter skelter -
        sprawa mansona"

        jak sam tytul mowi ksiazka opowiada historie rozwiazania zagadki morderstw
        popelnionych przez bande charlesa mansona w 1969 roku. zbrodnie slynne ze
        wzgledu na
        1. bestialstwo nie spotykane dotad
        2. jedna z ofiar- sharon tate- zone romana polanskiego

        tak tylko chcialem sie dowiedziec czy kltos czytla bo ja jestem pod
        wrazeniem...
        pod wrazeniem czego?
        sam nie wiem...
        ksiazka jest wstrzasajaca. napisana przez prokuratora ktory prowadzil sprawe
        pzreciwko rodzinie mansona. wszystko opisane bardzo dokladnie. czasem nawet
        zbyt dokladnie...
        jak skoncze (jestem w polowie) to napisze komentarz bo na razie to jestem w
        szoku, chociazby ze wzgledu na to jak nienormalny jest system prawny w stanach
        (co oczywiscie nie znaczy ze w polsce jest lepszy:P)

        pozdr.
        tb
        • jan.kran Re: do kranow!:) 05.12.03, 17:00
          Napisz komentarz:-))
          Ja od razu domyslalam sie ,ze o te ksiazke chodzi. Jest na mojej liscie miliona
          nieprzeczytanych ksiazek :-PPP
          Polecam Murarz Autobiografie Polanskiego. Czytalam ja z plonacymi uszami w 1983
          roku po raz pierwszy. Pewnie Cie jeszcze wtedy na swiecie nie bylo :-))))Oprocz
          tego ,ze lubie tworczosc Polanskiego to jest On dla mnie wzorem jak zyc.
          Wanka - wstanka. Tyle co On przezyl to nie na jednego czlowieka. A zawsze
          wstanie i sie otrzepie i zaczyna od poczatku :-)))) Moj ideal . Kran.
          • moore_ash Re: do kranow!:) 06.12.03, 11:12


            > Napisz komentarz:-))

            jak skoncze- obiecuje. na razie wiesz jak jest... staram sie uczyc tego
            cholernego jezyka i troche mnie wkurza fakt, ze nie moge sie skupic na tym co
            jest dla mnei , a przynajmniej powinno byc najwazniejsze, bo mysle o tym co on
            jeszcze wymysli podczas tego procesu...

            > Ja od razu domyslalam sie ,ze o te ksiazke chodzi. Jest na mojej liscie
            miliona nieprzeczytanych ksiazek :-PPP

            ja tez mam taka liste:))) i sie franca rozszerza dzieki takim kolezankom jak
            ty:PPP

            > Polecam Murarz Autobiografie Polanskiego. Czytalam ja z plonacymi uszami w
            1983 roku po raz pierwszy. Pewnie Cie jeszcze wtedy na swiecie nie bylo :-))))

            i tu Cie musze zawiesc:))) mialem trzy latka:P

            Oprocz tego ,ze lubie tworczosc Polanskiego to jest On dla mnie wzorem jak
            zyc.
            > Wanka - wstanka. Tyle co On przezyl to nie na jednego czlowieka. A zawsze
            > wstanie i sie otrzepie i zaczyna od poczatku :-)))) Moj ideal . Kran.

            i tu sie nie moge nie zgodzic... podziwiam faceta rowniez, choc moje
            wiadomosci na temat jego biografii sa raczej szczatkowe. ale juz te szczatki
            wystarczaja do tego aby faceta podziwiac...

            pozdr.
            tb

            • jan.kran Polanski. 06.12.03, 11:24
              Mysle, ze to co Go spotkalo w zyciu: dziecinstwo , potem smierc ukochanej zony,
              bezprawne i chamskie wyrzucenie ze Stanow (zeby tylko hajlajty wspomniec )
              wystarczyloby , zeby niejednego czlowieka zalamac. A On zawsze umial zaczac od
              nowa i isc dalej.
              Choc bardzo mi szkoda ,ze nie mogl robic dalej filmow w Ameryce, bo to bylo cos
              co zawazylo negatywnie na Jego karierze.
              Bardzo mi sie podoba, ze ma nowa Rodzine , male dzieci i caly czas mase energii
              :-)))
              Podoba mi sie Jego tolerancja i madrosc. Wielu ludzi z Jego biografia ( jest
              Zydem , Jego matka zginela w Auschwitz bedac zreszta w ciazy ) przekresla
              kazdy kontakt z Niemcami zakladajac , ze kazdy kto mowi po niemiecku ma w
              kieszeni "Mein Kampf" i ino czeka na nowa okazje.
              On w latach szescdziesiatych rezyserowal opery w Monachium, zrobil musical w
              Wiedniu i umial zamknac w ten sposob pewien niewatpliwie tragiczny rozdzial w
              swoim zyciu.
              Nie uwazam "Pianisty" za arcydzielo. Ale jedno przeslanie z tego filmu jest tez
              moim mottem: widziec czlowieka , a nie to jakie ma pochodzenie , jezyk, rase czy
              religie. Kran,
              • moore_ash Re: Polanski. 06.12.03, 11:35
                jan.kran napisała:

                > Mysle, ze to co Go spotkalo w zyciu: dziecinstwo , potem smierc ukochanej
                zony,
                > bezprawne i chamskie wyrzucenie ze Stanow (zeby tylko hajlajty wspomniec )
                > wystarczyloby , zeby niejednego czlowieka zalamac. A On zawsze umial zaczac
                od
                > nowa i isc dalej.
                > Choc bardzo mi szkoda ,ze nie mogl robic dalej filmow w Ameryce, bo to bylo
                cos
                > co zawazylo negatywnie na Jego karierze.
                > Bardzo mi sie podoba, ze ma nowa Rodzine , male dzieci i caly czas mase
                energii
                > :-)))
                > Podoba mi sie Jego tolerancja i madrosc. Wielu ludzi z Jego biografia ( jest
                > Zydem , Jego matka zginela w Auschwitz bedac zreszta w ciazy ) przekresla
                > kazdy kontakt z Niemcami zakladajac , ze kazdy kto mowi po niemiecku ma w
                > kieszeni "Mein Kampf" i ino czeka na nowa okazje.
                > On w latach szescdziesiatych rezyserowal opery w Monachium, zrobil musical w
                > Wiedniu i umial zamknac w ten sposob pewien niewatpliwie tragiczny rozdzial w
                > swoim zyciu.
                > Nie uwazam "Pianisty" za arcydzielo. Ale jedno przeslanie z tego filmu jest
                tez
                > moim mottem: widziec czlowieka , a nie to jakie ma pochodzenie , jezyk, rase
                czy
                > religie. Kran,

                bezsensem bedzie napisanie Ci, ze madrze napisalas:) to tak jak informowanie
                Korzeniowskiego, ze szybko chodzi:P

                w kazdym razie...
                pianisty jeszcze nei widzialem... jakos sie odwleka...
                ale obiecuje uzupelnic braki zarowno ksiazkowe jak i filmowe i wtedy bede mial
                wiecej na ten temat do powiedzenia:)

                pozdr.
                tb
    • jan.kran Re: "helter skelter" - ktos czytal? ntxt 04.12.03, 19:55
      Nie czytalam. Ale jak cos blizszego rzucisz to moze przeczytam. Jestem szybka i
      nerwowa i czytam wszystko :-)) Orszula :-))))
      • jan.kran Re: "helter skelter" - ktos czytal? ntxt 04.12.03, 19:57
        Moge sobie krzyknac ??? Helter skelter !!!!
        Przepraszam, ale w fabryce musze byc spokojna i wyluzowana to sobie choc tu
        pokrzycze :-)) Kran.
    • moore_ash relacja.... 12.12.03, 19:08
      skonczylem ksiazke kilka dni temu, ale nie bardzo wiem co o niej napisac...
      pomijam fakt brutalnosci tych morderstw (na przyklad wojtek Frykowski- dwie
      rany postrzalowe, trzynascie uderzen w glowe tepym narzedziem (kolba
      pistolety) i piecdziesiat jeden (51!!!) ran klutych, Leno LaBianca- oprocz
      ranklutych na brzuchu mial wyciete slowo: "wojna"o raz wbity w brzuch widelec
      a w gardlo noz, i to tylko dwa z osmiu dokladnie opsianych w ksiazce
      przykladow. tych opisanych niej dokaldnie, czyli tych ktorych nie udowodniono
      rodzinei mansona bylo okolo 35-40). o tym slyszalem juz wczesniej, choc na
      pewno nie tak dokladnie. ksiazka liczy sobie 540 stron plus fotografie.
      najbardziej uderzyly mnie dwie rzeczy:
      1. olewanie sprawy przez "strozow prawa". na przyklad przez 4 miesiace sprawy
      morderstw w domu polanskiego i panstwa labianca byly prowadzone oddzielnie
      (choc zwiazek miedzy nimi byl nie do zaprzeczenia) dlaczego? a dlatego, ze
      mordestwa wydarzyly sie w innych dzielnicach i sprawy ybly prowadzoen przez
      inne biura...
      albo
      drzwi z napisem: "helter skelter" (taki sam napis zostal namazany krwia w domu
      labianca) skonfiskowane z rancza na ktorym mieszkala rodzina mansona nie
      zostaly nawet uznane za dowod... po prostu jakis gliniarz stwierdzil, ze to
      nei ma znaczenia. staly sobie przez pol roku na posterunku...
      albo sledczy nie pobral probek krwii z wszystkich kaluz jakie znajdowaly sie
      na posiadlosci tate.
      albo nie spisano wymiarow ran klutych u labianca.
      etc tec... jest tego w cholere i ciut ciut.
      2. osoba mansona... z 32 lat 17 spedzil w wiezieniach. jako trzynastoalte
      aresztowany pierwszy raz. alfons, wlamywacz, zlodziej samochodow, przestepstwa
      stanowe i federalne- chleb powszedni. pisaci czytac nauczyl sie w pierdlu...
      mimo to, facet z niewiarygodnie ogromna charyzma i inteligencja... az dziw
      bierze jak przekonywujaca potrafil interpretowac biblie i bialy album
      bitelsow... niesamowite jak dobrze opanowal sztuke zawladniecia ludzkim
      umyslem, skoro powiedzial: "zabij" i osoba do ktorej to mowil zabijala...
      dla mnei to fenomen. nie pomijajac oczywiscie faktu, ze psychol nad psycholami.
      skazany na kare smierci. kare smierci znieiono w kalafonii i zamieniono wyrok
      na dozywocie. w kalafoni osoba skazana na dozywocie moze uzyskac zwolnienie
      warunkowe po... siedmiu latach... kolejna prwana paranoja, a trakich bugliosi
      (autor ksiazki, prokurator oskarzajacy mansona) wykazal multum.
      moze troche za bardzo sie powtarza... wiele spraw jest powtarzanych do
      znudzenia, mimo iz dwie strony wczesniej czytalismy to samo... ale i tak czyta
      sie szybko.
      i jeszcze jedna rzecz. obronca mansona. irving kanarek. nie wnikam w
      pochodzenia owego pana, ale czyzby kolejny polski akcent? osobowosc nad wyraz
      ciekawa z prawniczego punktu widzenia. facet, ktory "wniosl sprzeciw wobec
      oswiadczenia swiadka oskarzenia, ktory podal swoje imie. kanarek uznal, z
      eponiewaz swiadek uslyszal je po raz pierwszy w zyciu z ust matki, to jest to
      pogloska"... dobre nie? kanarek zglaszal miliony bzdurnych sporzeciwow. zostal
      cztery razy uznany winnym obrazy sadu. kilk arazy tak zapetlil sie w swoim
      wlasnym przesluchaniu, ze sedzia musial je przerwac. mimo to, to on zdobywal
      najwiecej punktow dla obrony.

      proces trwal 9,5 miesiaca (glownie dzieki kanarkowi) i kosztowal milion
      dolarow.

      nie do konca wiem, co mam powiedziec o tej ksiazce oprocz tego ze jest po
      prostu warta pzreczytania... polecam...
      do dupy ze mnie recenzent:P

      jak mi sie cos przypomni to sie dopisze:P

      pozdr.
      tb

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka